Gość: zenek Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.neting.pl 11.05.13, 13:10 I to jest wlasnie kwintesencja buractwa warszawiakow - radiomianin, zamoscianin, olsztynianin, pcimianin jest po prostu Polakiem, a oni sa Rodowitymi Warszawiakami, tak jakby to czynilo ich automatycznie lepszym od innych. Odpowiedz Link Zgłoś
heliheli [...] 11.05.13, 13:11 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: poszla pindra na kelnerke w Sopocie ... IP: *.mmpnet238.tnp.pl 11.05.13, 14:03 Człowieku brak ci kultury!!!!!!!,od twojej wypowiedzi wieje chamstwem,jadem na odległość. Co ci jest? A może nienawidzisz po prostu ludzi i wyżywasz się kiedy popadnie. Prawda jest taka że nie każdemu może wszystko pasować ale wyzywać kogoś w taki sposób jak ty to robisz to jest podłość i nic więcej. Jak czytam takie komentarze to widzę że nie może być dobrze w tym kraju jak ludzie tak bluzgają bezkarnie za zasłoną jakiegoś nicku i nie szanują innych. Pozdrawiam Pana lub Panią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sarel Re: poszla pindra na kelnerke w Sopocie ... IP: *.play-internet.pl 11.05.13, 15:02 styl kolegi troche slaby ale co prawda to prawda, w redakcji za biureczkiem przy kawce to miło stukac w klawisze, raz sie do prawdziwej pracy pojdzie to nagle jest ciezko .... ksiezna .... Odpowiedz Link Zgłoś
minusujcie_mnie_lemingi Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 11.05.13, 13:17 Tendencyjny artykuł wyssany z palca, i to brudnego, a ponoć higiena jest ważna w gastronomii. Czasem idąc ulicą, patrząc na mieszkańców tego miasta, zastanawiam się jak większość Polaków potrafi rozpoznać że pochodzimy z Warszawy. Przyglądam się ludziom, nic nie mają wytatuowane na czołach, może jakieś oznaczenia na plecach, jak np. sportowcy, ale też nie. Przez chwilę przyszło mi do głowy że mieszkańcy Warszawy, przed wejściem do knajpy, odpinają tablice rejestracyjne i zabierają ze sobą kładąc na stole, ale też nie. Wchodzę do knajpy w Warszawie, i nasłuchuję czy ludzie w co drugim zdaniu informują wszystkich że są z Warszawy, ale też nie. Zachowują się normalnie, nie robią awantur, nie wyglądają jakby żyli w przekonaniu że wszystko im się należy bo są z Warszawy. Mało tego, często przebywając gdzieś w Polsce i poznając ludzi, czasem słyszę pytanie skąd jestem. Kuźwa, albo sobie jaja robią, albo faktycznie nie można mnie rozpoznać ani po wyglądzie ani po zachowaniu. Ale widocznie tylko sezonowi kelnerzy mają takie trzecie oko i potrafią zgadnąć skąd pochodzą klienci przychodzący do ich knajp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.13, 22:40 Nie mam ochoty nawet cię minusować. Po co ? Dyskusje z takimi osobnikami sprawiają mi dyskomfort psychiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
minusujcie_mnie_lemingi Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie 12.05.13, 12:30 często tak się zdarza że niskie IQ powoduje właśnie taki dyskomfort. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolek Właśnie odpowiedziałeś sobie na pytanie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.05.13, 12:13 Poznają Cię, a z tymi pytaniami, to jaja sobie robią! Odpowiedz Link Zgłoś
minusujcie_mnie_lemingi Re: Właśnie odpowiedziałeś sobie na pytanie 12.05.13, 12:32 no nie, jaja sobie ze mnie robisz ! a pojęcie ironii to w szkole już przerabiałeś ? eee, chyba nie, to dopiero w gimnazjum będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leming Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.lanet.waw.pl 13.05.13, 01:25 hehe chyba jestem lemingiem ale zgadzam się z Tobą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Una Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: 115.187.220.* 11.05.13, 13:18 Faktycznie artykul pisany amatorsko. W Polsce napiwek jest dobrowolny a 15020% to jak najbardziej norma, a nie sknerstwo. Najbardziej mnie jednak irytuje nazywanie Brytyjczykow Anglikami. Uwierzcie, dla Walijczyka, czy Szkota nazwanie Anglikiem jest takie jak nazywanie Wroclawiana Warszawiakiem. Ciagle wspominana jest Anglia i Anglicy. Naweet jesli ktos ma na uwadze sam Londyn to tez nie jest on pelen Anglikow. Odpowiedz Link Zgłoś
ciotka-pl Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 11.05.13, 13:21 Mignął mi komentarz, z którym zgadzam się całkowicie że dziennikarka durna. Dodałabym jeszcze, że zakompleksiała. Polacy, głównie "słoiki" warszawskie - chamscy. Ale jeżeli nie ma się tego co się lubi to się lubi co się ma. Aby być dobrym kelnerem w dobrej knajpie trzeba się tego zawodu nauczyć. Nie wierzę, że renomowana restauracja dopuści do swoich klientów panienkę zatrudnioną godzinę wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aqq Legitymowała ich? IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 13:23 Najgorsze jest bydło z wioch, co przyjechało do miasta. Ludzie od maleńkości wychowani w realiach miejskich zachowują się lepiej. Nie drą jap, nie pija w bramach itp. Przyjezdny wiejski motłoch to co innego. W KAŻDYM mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ty Pani Iwona nie potrafi się zachować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.13, 13:24 "- Na porządku dziennym jest "proszę ekspreso" - mówi Iwona. - Gdy kiedyś powiedziałam, że nie mamy takiej kawy, pani cierpliwie mi tłumaczyła: "To taka malutka włoska, mocna kawka z ekspresu". "Chodzi pani o espresso?" - zapytałam. "Tak, tak właśnie!" To jest zachowanie głupiej, wyniosłej pindzi, a nie profesjonalnej obsługi. Jeśli koniecznie chciała edukować klientkę, mimo że doskonale wiedziała o co chodzi, mogła to zrobić jak osoba kulturalna. A tak wyszła słoma z butów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heh nie zna też nazw kawy, a poucza innych:) IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.13, 10:31 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ałtor ofiara stalinowskich represji IP: *.160.246.94.ip4.artcom.pl 11.05.13, 13:30 bez mozliwości refundacji pisoka Odpowiedz Link Zgłoś
multilady Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 11.05.13, 13:30 Hej, Na całym świecie są tacy, co to wyszli Z CHAMA NA PANA i myślą, że skoro już są w niezłej knajpie, to im wszystko wolno. Na zasadzie: „Bo ja tu, ku_wa, płacę!” Przyznam jednak, że Warszawa ma w sobie coś dodatkowego. Tą arogancję, pseudo dumę, że prowadzi się życie w Warszawie. Nawet moi przyjaciele, którzy przenieśli się do stolicy działaja mi na nerwy opowiadaniem o „Naszym życiu w Warszawie.” A napiwki, w sumie ciekawe, skąd się wzięły, od kiedy istnieją. Wkurzamy się, że za usługę w knajpie są, a w urzędzie nie. Ciekawe dlaczego. Pobuszuję wieczorem w necie i poszukam. Pozdrawiam, Carolin Kranz www.multilady.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mt Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.13, 02:07 się dziwisz? ja mieszkam w Warszawie od 6 lat, przyjechałem z miasta powiatowego, jak wracam to też mam co opowiadać, bo w powiatowym nic się nie dzieje, nic nie ma i jest smutno jak w koziej d... nie chciałbym tam nigdy wrócić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lex Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.mcx.pl 13.05.13, 10:16 To nie warszawa czyni chama.. to cham psuje opinie Warszawie. Wystarczy pomyśleć ilu taki zamieszkalo w Warszawie i juz z nich warszawiacy.. co gówna z obornika z butów nie wycieraja... szkoda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blf Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.ip.netia.com.pl 11.05.13, 13:34 Krzysiek: - Osłupiałem, gdy klientka spytała mnie w lutym, czy szparagi zapieczone w cieście są świeże. Za oknem jak oszalały sypał śnieg. "Są z puszki" - odpowiedziałem. To jest właśnie ten moment w którym po raz tysięczny udowadniamy, że zawsze będziemy tęsknie i z kompleksami patrzyć na Niemcy, Francję itp. Oto argumentacja polskiego kelnera, oto powód jego osłupienia - śnieg za oknem wyklucza wg niego świeże szparagi. Gdyby czytał trochę, znałby podobną historię opowiadaną przez Ludwika Stommę, który prosił w restaruracji styczniu o świeże truskawki i spotkał się z podobnym "osłupieniem" kelnerki. A prawda jest taka: generalnie istnieje takie miejsce na świecie w którym obecna aura powoduje że istnieje dostęp do świeżych: szparagów, truskawek czy czegokolwiek. I istnieją samoloty. Nie ma czegoś takiego jak "brak świeżych szparagów GDYŻ za oknem śnieg". To jest słaby i prowincjonalny sylogizm. Jakie restauracje, tacy kelnerzy - chciałoby się powiedzieć. Drodzy państwo kelnerzy - to że w waszej spelunie nie ma w lutym świeżych szparagów, to powinno powodować osłupienie: ale nie u kelnera, tylko u klienta. Wszystko można dowieźć. Tyle że - rozumiem - jak się pracuje w barze mlecznym, to owszem, zapewne- nie opłaca się Odpowiedz Link Zgłoś
davidoff_pce Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie 11.05.13, 14:37 Oczywiście, że zawsze gdzieś na świecie można znaleźć świeże szparagi i można je nawet sprowadzić do Polski. To dotyczy wielu innych produktów. Trzeba jednak mieć świadomość, że odpowiednio się za to zapłaci. Po rzuceniu okiem na ceny w karcie osoba przeciętnie obyta potrafi ocenić, czy na przykład proponowane owoce morza, ryby, truskawki w środku zimy i tym podobne są świeże, czy mrożone. Ma się to, za co się płaci. Jeśli gość restauracji znajdującej się 500 km od morza robi sceny, że ryba za 25-30 zł jest mrożona, to wystawia świadectwo sobie, a nie restauracji. Prawdopodobnie naoglądał się Magdy Gessler i myśli, że o gastronomii wie już wszystko. Inna sprawa, że jeśli kelner nie potrafi zdobyć się na uprzejme potraktowanie nawet największego buraka i ignoranta, to po prostu nie nadaje się do tej pracy. Mam trzyletnie doświadczenie z pracy w hotelu i obsługiwałem Gości z całego świata. Z przykrością stwierdzam, że wbrew polskiemu autostereotypowi polska kultura biesiadowania jest niska, chociaż widzę pewien pozytywny trend. Nie robiłbym tu rozróżnienia na warszawiaków i tych z prowincji. Po prostu mało chodzimy do restauracji i jesteśmy raczej nieobyci. Dość częstą strategią, mającą zakamuflować braki we własnej wiedzy i wychowaniu, jest robienie głupiego z kelnera i opowiadanie, gdzie to się nie było, czego się nie jadło itd. Profesjonalny kelner powinien być jednak na to uodporniony. Z drugiej strony są pewne granice. Klepanie kelnerek po tyłkach, obrażanie, zachowanie przeszkadzające innym gościom są niedopuszczalne. W każdej restauracji, w zależności od jej charakteru te granice są trochę gdzie indziej. Rolą kelnera, który dba o komfort wszystkich gości, jest w razie potrzeby ukrócenie zachowań, które w danym lokalu nie są przyjętą normą. Czasami nie ma innej drogi, jak grzeczne, acz stanowcze opieprzenie delikwenta(-ów). Ostatnia sprawa. Jestem z tych kelnerów, którzy myślą swoje, a w stosunku do Gościa są zawsze "do zerzygania" uprzejmi. Rozumiem i toleruję wiele zachowań, które wielu wyprowadziłyby z równowagi. Nie jestem jednak w stanie pojąć jednego. Jeśli komuś wiecznie wszystko nie odpowiada: smaki, wystrój, obsługa, stosunek jakości do ceny itd., to po co wraca w to samo miejsce? Czy oferta gastronomiczna w dużym mieście jest na tyle uboga, że trzeba samobiczować się, przychodząc regularnie do restauracji, w której nic nam nie pasuje? Ku mojemu osłupieniu jest to praktyka dość częsta. Podejrzewam, że w związku z tym nie chodzi o rzeczywisty niski poziom usług, ale jakąś perwersyjną przyjemność czerpaną z publicznego okazywania niezadowolenia. Kiedy mnie się gdzieś nie podoba, to płacę, grzecznie dziękuję, wychodzę i nigdy nie wracam, ale widać strategie mogą być różne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blf Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.13, 15:21 Oczywiście, że zawsze gdzieś na świecie można znaleźć świeże szparagi i można je nawet sprowadzić do Polski. To dotyczy wielu innych produktów. Trzeba jednak mieć świadomość, że odpowiednio się za to zapłaci. naturalnie. Mi jednak chodziło o reakcję kelnera - że taki "osłupiały" bo gość pyta o świeże szparagi - a za oknem śnieg. I myśli sobie kelner, że głupka zrobił z klienta. A tymczasem - zrobił z siebie. Co do cen, to oczywiście masz rację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asdf Re: Cała Polska na talerzu, czyli Aksamit podaje IP: *.60.citypartner.pl 11.05.13, 13:36 Też coś kojarzę że już w gazecie czytałem o gościu który ukradkiem zamawia 3 setki i wypija przy barze. Pewnie studenty z Gazety wyjeżdżają powoli na wakacje to zacznie się sezon copy-paste i odkryć sprzed kilku lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mt Re: Cała Polska na talerzu, czyli Aksamit podaje IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.13, 02:11 tak po prostu robią alkoholicy więc może się to powtarzać, w tym kraju raczej ich żyje trochę więcej niż kilku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bas Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 11.05.13, 13:37 Byłam kelnerką w Krakowie zakopanym chwilę... oj dużo w tym prawdy, z uśmieszkiem czytałam ten artykuł, aż mi się wszystko przypomniało, panstwo z warszawy, kawa lejt, rum mojito, i wiele wiele innych :) Odpowiedz Link Zgłoś
autor100 Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 11.05.13, 13:37 "... wypił pięć kieliszków POD rząd" to znaczy jakiś wielbiciel władzy, tak jeden za drugim za zdrowie rządu???? :-)) aha, "z rzędu", oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mixer Re: Cała Polska na talerzu, czyli Aksamit podaje IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 13:38 Ktoś ma jakiś wielki kompleks wobec mieszkańców Warszawy. Zapewniam że procentowo w Warszawie chamstwa jest tyle samo co w Katowicach, Krakowie, Poznaniu czy Sopocie. Po prostu miasto większe. A jak ktoś aż tak mocno zazdrości tych legendarnych zarobów - w Polsce nie trzeba pozwolenia aby się przenieść z miasta do miasta, spróbuj, przeprowadź się do W-Wy, zarób te "kokosy" a się przekonasz jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gall Żenujący artykuł na poziomie pudel....a IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 13:42 Żenujący artykuł na poziomie pudel....a Gazeta.pl sięgnęła bruku !!!! Zero prawdziwego dziennikarstwa tylko większość konfabulacji . Odpowiedz Link Zgłoś
mallina Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 11.05.13, 13:54 taa. to powinien byc w zasadzie tekst o napiwkach, bo ten temat zajmuje lwia czesc artykulu. poza tym wspaniale uogolnienia plus obsmarowanie dupy stalym klientom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: na wynos A niby to dlaczego napiwki idą do wspólnej kasy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.13, 13:57 Podział po równo?! To jakaś restauracyjna komuna? Przecież to indywidualna obsługa decyduje o ich wysokości. Kelner/kelnerka powinien je zatrzymywać dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mt Re: A niby to dlaczego napiwki idą do wspólnej ka IP: *.dynamic.chello.pl 12.05.13, 02:14 kiepska knajpa po prostu, w porządnej restauracji się tego nie praktykuje, w porządnej restauracji nie daje się również obsługiwać stolików dziennikarce zatrudnionej godzinę wcześniej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deks Re: Cała Polska na talerzu, czyli Aksamit podaje IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.13, 13:58 Już trzeci rok studiów dorabiam jako kelner i każda z opisanych sytuacji wydarzyła się chociaż raz. Najgorsze, owszem, są firmówki - ale krajowe. Kiedyś 'organizator' konferencji znanego uniwersytetu chciał ugrać mniejszą cenę, bo butelek wina opróżnili tylko osiemnaście, a nie dwadzieścia, które były zamówione, a i po piwie nie każdy wypił (a było w cenie). Butelka wina do kieszeni diametralnie zmieniła formę wypowiedzi, a i stówka wpadła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.wejherowo.vectranet.pl 11.05.13, 14:00 "- Bardzo lubią, gdy oferuje im się coś poza kartą - mówi Iwona. - Wynagradzają to hojnie. Często można liczyć na duże tipy od par, bo facet chce się pokazać partnerce z jak najlepszej strony." - ja gdybym był kobietą uznałbym to raczej za rozrzutność , więc kiepski pomysł żeby zaimponować kobiecie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szplit Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.legnica.vectranet.pl 11.05.13, 17:38 No widzisz, ale suką nie jesteś więc nie myślisz jak suka :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezwawy Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 14:09 Od kilku lat mieszkam w stolicy i w 100% zgadzam sie z tym jacy "mili" sa pseudo warszawiacy. Sama jestem przyjezdna,ale widzę jak bardzo ludzie z wsi i malych miasteczek,którzy przyjezdżaja do Warszawy pracować są podli. Nie mają w sobie za grosz kultury!!! Nie jeden sprząta tu czyjeś brudy,ale PANA zgrywa takiego jakby niewiadomo skąd był,a w rzeczywistosci WSIOK z zabitej dechami wioski. Odpowiedz Link Zgłoś
pytaniepomocnicze Kelnerka bierze sie za feletony.. 11.05.13, 14:11 Wasza kelnerka została "dziennikarką"?... litości... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: od pokoleń wawiak najgorsi są warszawiacy................. IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.13, 14:12 najgorsi są warszawiacy, szczególnie ci spod siedlec i z okolic ostrołęki............ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gall Re: najgorsi są warszawiacy................. IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 14:20 Myślę że to bardzo trafny opis ale dodał bym jeszcze tych z Lublina i okolic :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amx Warszawiacy - chyba warszawskie słoje... IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 14:20 nie mające z Warszawą nic wspólnego poza tym, że na Niej pasożytują i robią jej złą opinię... Odpowiedz Link Zgłoś
eldemon Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... 11.05.13, 14:29 Teraz przekonała się Pani na własnej skórze, jak wyglądają i zachowują się wyborcy Platformy Obywatelskiej! Odpowiedz Link Zgłoś
aachen21 Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie 11.05.13, 14:42 Dlaczego PO? Wypytałeś ich o orientację polityczną? I co ma piernik do wiatraka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefek2 Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 16:50 DUREŃ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jag Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie. ... IP: 124.182.109.* 11.05.13, 14:55 Pracownicy - gdziekolwiek pracuja - powinni zarabaic godziwie. Jesli zmusza sie ich do polegania na typach, to znaczy, ze sa wyzyskiwani. W Australii dla zasady typow sie nie daje. Odpowiedz Link Zgłoś
andello Re: Nasza dziennikarka została kelnerką w Sopocie 11.05.13, 16:00 jestem za, ja nie daję, bo niby czemu? jest cena kartowa i tyle. Mam w dupie napiwek. Odpowiedz Link Zgłoś