Dodaj do ulubionych

OGÓLNIE O WSZYSTKIM

17.05.02, 04:18
Pomyślałem sobie, że dobrze byłoby otworzyć taki wątek, na którym możnaby rozmawiać bez
podziałów, tj. na tematy, które nie mieszczą się w żadnym z pozostałych wątków. Taki wątek mógłby
służyć wtedy, gdy np. nie chce się nam dyskutować z Arturkiem, Chrobrym, Polonica czy Rabinem, a
swą opinię chciałoby się jednak przedstawić, ale nie tylko. W wątku "Ogólnie o wszystkim" proponuję
pisać o tym, co nas dręczy, boli, raduje, ale jakoś nie "podchodzi" do innych tematów. Co wy na to?
Pozdrawiam, Piotr
Obserwuj wątek
    • petelka Re: wirtualny świat 17.05.02, 09:05
      Zainspirowana wypowiedziami Iwy i Carioki:

      "Urodzinowe zyczenia dla iwa.ja!!!
      iwa.ja@poczta.gazeta.pl 16-05-2002 23:29
      Urodziny, urodziny....Wiecie, co? strasznie fajnie tak Was tu spotykać. Chyba
      każdy z forumistów zgodzi sie z tym, że wsiąkamy i zaczynamy żyć życiem
      wirtualnym. Czy to zle albo niebezpieczne? Sama nie wiem. Ale w tym szumie
      codziennym, kiedy włączam koputer mam wrażenie, że docieram do mojej grupy, do
      ludzi myślących, jak ja myślę...Moze to jakaś ucieczka? Ale te celebracje
      urodzinowe...Wyobrażam sobie, jak wygląda Pętelka, jak przy kuchni walczy
      Lucy,jak Green między jednym a drugim przelewem w banku patrzy na zabytki, jak
      Zoppoter patrzy na swoją roczną córkę...I czuję się jak w rodzinie.
      Chyba pilnie mi potrzeba psychatry.


      Re: Urodzinowe zyczenia dla iwa.ja!!!
      Gość portalu: Carioca 17-05-2002 00:08
      iwa, to juz jest sygnal..., uwazaj na siebie !
      Jeszcze nie jest tak zle z toba, jezeli to sama zauwazasz.
      Podobno, jest to wyleczalne...(?)
      P.s. Jak bedziesz robic termin, zrob tez dla mnie, razem zawsze razniej ;)"

      Fakt, coś w tym jest. Też łapię się na tym, że będąc zupełnie gdzie indziej,
      myślami ciągle jeszcze bujam na forum. Jadąc tramwajem rozglądam się za
      wszystkimi garbusami, wypatrując za kierownicą "czupurka" Kasi. W myślach widzę
      pogodną buzię Lucy, pochyloną nad klawiaturą komputera. Iwa jawi mi się ubrana
      na czarno z fantazyjnie przerzuconym przez ramię bordowym szalem. Zastanawiam
      się czy te dwadzieścia parę lat temu nie mijalismy się na ulicy z Piotrem, nie
      wiedząc, że kiedyś poznamy sie w wirtualnym świecie. Będąc w Sopocie myślę
      sobie: "O to tymi ulicami Zoppoter spaceruje ze swoją malutką córeczką".
      Podejrzliwie przygladam się młodym mężczyznom: a może to Green właśnie? Lesa
      widzę przemierzajacego dzikie bezdroża ze strzelbą na ramieniu, itd. itp. Masz
      rację Iwa, to już chyba choroba, a przynajmniej jej początek.:)))
      • zoppoter O rany... 17.05.02, 09:14
        Przestańcie mnie straszyć...
        Naprawdę takie przemyslenia i próby wyimaginowania sobie Was wszystkich to objaw choroby?
        O, choroba....
      • iwa.ja Re: wirtualny świat 17.05.02, 09:16
        Petelko kochana,
        Otóż ja nie wiem, czy aby na pewno jest to choroba. Forum to takie miejsce jak każde inne, gdzie można
        poznawać i pogadać z fajnymi ludźmi. Może mój lekarz pierwszego (tfu!) kontaktu powie, że to jest właśnie
        choroba, ale po jakimś czasie gadania wirtualnego nagle zaczyna mi brakować głosu i facjaty tej drugiej osoby
        (oczywiście nie wszystkich). Z kilkoma osobami stąd wyciągniętymi mam już kontakt np. telefoniczny i częściowo
        wizualny. Dwie sztuki (Krzysiek i Sombre) łaziły ze mną po Beskidzie Niskim. E tam, to nie choroba.
        Ja naprawdę silnie żyję w czasie realnym!!! Dlatego między innymi zaraz się odmelduję aż do odwołania. A szal i
        czerń - trafiłaś!
        • petelka Re: wirtualny świat 17.05.02, 09:29
          iwa.ja napisał(a):

          > Petelko kochana,
          > Otóż ja nie wiem, czy aby na pewno jest to choroba. Forum to takie miejsce jak
          > każde inne, gdzie można
          > poznawać i pogadać z fajnymi ludźmi. Może mój lekarz pierwszego (tfu!) kontaktu
          > powie, że to jest właśnie
          > choroba, ale po jakimś czasie gadania wirtualnego nagle zaczyna mi brakować gło
          > su i facjaty tej drugiej osoby
          > (oczywiście nie wszystkich). Z kilkoma osobami stąd wyciągniętymi mam już konta
          > kt np. telefoniczny i częściowo
          > wizualny. Dwie sztuki (Krzysiek i Sombre) łaziły ze mną po Beskidzie Niskim. E
          > tam, to nie choroba.
          > Ja naprawdę silnie żyję w czasie realnym!!! Dlatego między innymi zaraz się odm
          > elduję aż do odwołania. A szal i
          > czerń - trafiłaś!

          Szal i czerń trafiłam, bo mi o tym pisałaś.:))) Ja w sumie też jestem dosyć mocno
          osadzona w reliach - do których też muszę własnie wrócić - ale widzę, że w te
          realia zaczyna mi wnikać wirtualny świat. Zoppoter, takie myślenie i wybrażanie
          Was może nie jest jeszcze chorobą, ale zaczynam zastanawiać się czy powoli nie
          staje się. Jako przykład podam Ci taką sytuację: niedawno ktoś mi powiedział "Ty
          chyba sie zakochałaś, bo jesteś nieobecna myślami" (hi,hi, takie rzeczy w moim
          wieku:)))). A ja poprostu zastanawiałam się, "o qrcze, kim w końcu był ten Peter
          von Danzig" i gdzie jeszcze można szukać czegoś na ten temat.:)))

          • zoppoter Re: wirtualny świat 17.05.02, 09:47
            petelka napisał(a):

            > iwa.ja napisał(a):
            >
            > > Petelko kochana,
            > > Otóż ja nie wiem, czy aby na pewno jest to choroba. Forum to takie miejsce
            > jak
            > > każde inne, gdzie można
            > > poznawać i pogadać z fajnymi ludźmi. Może mój lekarz pierwszego (tfu!) kon
            > taktu
            > > powie, że to jest właśnie
            > > choroba, ale po jakimś czasie gadania wirtualnego nagle zaczyna mi brakowa
            > ć gło
            > > su i facjaty tej drugiej osoby
            > > (oczywiście nie wszystkich). Z kilkoma osobami stąd wyciągniętymi mam już
            > konta
            > > kt np. telefoniczny i częściowo
            > > wizualny. Dwie sztuki (Krzysiek i Sombre) łaziły ze mną po Beskidzie Niski
            > m. E
            > > tam, to nie choroba.
            > > Ja naprawdę silnie żyję w czasie realnym!!! Dlatego między innymi zaraz si
            > ę odm
            > > elduję aż do odwołania. A szal i
            > > czerń - trafiłaś!
            >
            > Szal i czerń trafiłam, bo mi o tym pisałaś.:))) Ja w sumie też jestem dosyć moc
            > no
            > osadzona w reliach - do których też muszę własnie wrócić - ale widzę, że w te
            > realia zaczyna mi wnikać wirtualny świat. Zoppoter, takie myślenie i wybrażanie
            >
            > Was może nie jest jeszcze chorobą, ale zaczynam zastanawiać się czy powoli nie
            > staje się. Jako przykład podam Ci taką sytuację: niedawno ktoś mi powiedział "T
            > y
            > chyba sie zakochałaś, bo jesteś nieobecna myślami" (hi,hi, takie rzeczy w moim
            > wieku:)))). A ja poprostu zastanawiałam się, "o qrcze, kim w końcu był ten Pete
            > r
            > von Danzig" i gdzie jeszcze można szukać czegoś na ten temat.:)))
            >

            Hi hi hi, kiedy przerzucałem swoje czasopisma kolejowe i "30 Dni" w poszukiwaniu tego cholernego
            tramwaju w Sopocie, to żona jakoś dziwnie na mnie patrzyła...
            • lucy_z Re: wirtualny świat 17.05.02, 09:52
              Witam:)) To mówicie, że to jest chore???:))) Ze mną jest podobnie, ha, ha:)))
              • petelka Re: wirtualny świat 17.05.02, 09:58
                O własnie! Już wyszłam z internetu, żeby zająć się innymi, mocno realnymi
                sprawami, ale jeszcze coś mnie skusiło, żeby chociaż na chwilkę tutaj
                zajrzeć.:)) I żeby jeszcze coś dopisać.:))) Ale teraz to już n a p r a w d ę
                muszę uciekać.:( Ale oczywiście jeszcze wrócę!
                • iwa.ja Re: wirtualny świat 17.05.02, 13:39
                  Zaraz, zaraz, o czym my w końcu mówimy! Czy uzależniona jestem od netu, skoro
                  godzinami wertuję różne encyklopedie, żeby sprawdzić, czy Janusz myślał o
                  Symfonii Jowiszowej?! Przecież ja się w ten sposób też i douczam (że o wątku
                  rzygaczowym nie wspomnę)!
                  • petelka Re: wirtualny świat 17.05.02, 14:28
                    iwa.ja napisał(a):

                    > Zaraz, zaraz, o czym my w końcu mówimy! Czy uzależniona jestem od netu, skoro
                    > godzinami wertuję różne encyklopedie, żeby sprawdzić, czy Janusz myślał o
                    > Symfonii Jowiszowej?! Przecież ja się w ten sposób też i douczam (że o wątku
                    > rzygaczowym nie wspomnę)!

                    To już parę pazy wspominałam, że dzięki takim wątkom jak "rzygaczowy" przyuczam
                    się mocno właśnie przez szukanie, dopytywanie się. Bardziej chodziło mi jednak o
                    przenikanie myśli o forum, o ludziach,o problemach które tutaj spotykam w moje
                    codzienne życie. O tym, że np. wracając do domu analizuję w myślach jakieś
                    przeczytane tutaj wypowiedzi, że np. przy gotowaniu zastanawiam się jak tam
                    poszła Kasi pierwsza wycieczka itp.
                    • iwa.ja Re: wirtualny świat 17.05.02, 15:49
                      No więc jednak jesteśmy uzależnione od netu. Ja też się zastanawiam, kiedy
                      wyprostują się problemy tutejszych (fakt, że znam je raczej z dodatkowych
                      majli). Ale z kolei jaka jest różnica między problemami ludzi, ktorych nie
                      widziałam na oczy, ale akceptuję ich sposób myślenia, a problemami ludzi,
                      których codziennie widuję i słyszę! A skąd wiadomo (też zadałaś to pytanie), że
                      się gdzieś kiedyś już nie spotkaliśmy! Ale na pewno kiedyś i tak się spotkamy!
                      A o tym szalu zapomniałam. To gratis jeszcze dorzucę czerwone paznokcie i
                      czerwoną szminkę, niech tam!
                      • Gość: Carioca Re: wirtualny świat IP: *.dip.t-dialin.net 17.05.02, 23:01
                        Nie wiem jak Wy, ale jak mam troche czasu to na pierwszym planie jest komputer.
                        Popielniczka, papierosy, cos do picia i komputer - czy komputer mozna tez
                        zaliczyc do nalogow ? hmmmm.....
                        Oj, chyba zlapalam wiruska komputerowego... ;)

                        Zaczynam z kims rozmawiac, znajdujemy wspolny temat, z czasem pragniemy
                        wiecej...uslyszec glos - porozmawiac, pozniej jeszcze wiecej: poznac i spojrzec
                        w oczy.
                        Poznalam juz wiele osob z netu ( wspanialych ludzi ) i wiem, ze swiat wirtualny
                        moze stac sie realny.
                        Na MS chat, gdzie spotykaja sie ludzie z calego swiata, poznalam pewna osobe
                        ktora z czasem okazala sie prawie moim sasiadem.
                        Okazalo sie, ze mijalismy sie na ulicach, odwiedzalismy te same dyskoteki,
                        knajpy i mamy wspolnych znajomych. Ta osoba mieszka aktualnie w Berline, a ja w
                        okolicach Hamburga. Rozmowy na ICQ ,BP i NM, tez telefoniczne nie zaspakajaly
                        naszej ciekawosci poznania i zobaczenia sie.
                        Spotkalismy sie w Sopocie na deptaku, pierwsze wrazenia ( wybaczcie )
                        pozostawie dla siebie.
                        Tak jak w wirtalnym swiecie, tak tez w realu mielismy sobie wiele do
                        powiedzenia, przyjaznimy sie od ponad 2 lat wirtalnie i realnie.

                        W wirtalnym swiecie czesto rzucamy wodze fantazji i mysl o realnym spotkaniu
                        czesto kusi...
                        Poznajemy kogos, pomimo srodkow komunikacji ( Video - Audio ) dazymy do czego
                        wiecej : do spotkania na zywo - czy to tez mozna nazwac choroba ?.
                        Dla mnie jest to naturalny objaw, nic chorobliwego.


                        • flybylot1 Re: wirtualny świat 18.05.02, 00:42
                          Ze mna bylo kilka razy dokladnie tak samo. Zaczelo sie kilka lat temu. Mielismy z zona bardzo trudny
                          okres. Wszystko wskazywalo na to, ze tylko rozwod. I wtedy wszedlem w wirtualny swiat po raz
                          pierwszy. To byl czat Wirtualnej Polski, a bylo to wtedy, gdy z kompami w Polsce bylo jeszcze kiepsko,
                          a wiec godziny wieczorne opanowane byly przez Polonusow z calego swiata. Bylo kilka osob z
                          Australii, kilkanascie z Kanady, kilkadziesiat z USA. Wkrotce zorganizowalem pierwsze spotkanie
                          kawiarenkowiczow z Chicago i okolic. Porobily sie z tego znajomosci, doszlo do kilku flirtow, ja z
                          Pawlem zmontowalismy fajna grupe szantowa. A potem jakos sie rozeszlo, ucichlo, kawiarenka
                          przestala interesowac i juz... Poza Pawlem nie mam z nikim kontaktu. Kiedy po kilku latach wszedlem
                          do kawiarenki "WP" nie bylo juz z kim rozmawiac... Czat opanowaly malolaty i zboczency, wiec dalem
                          sobie spokoj. Potem szalalem troche na ICQ i podobnym do naszego forum stworzonym przez goscia
                          z Kanady. Z tamtad tez zreszta odszedlem, bo forum bylo prywatne i wlasciciel mocno dawal to
                          odczuc.
                          Ale przeciez ciagnelo. A na gdanskie forum trafilem przez zupelny przypadek i jest mi tu z wami bardzo
                          dobrze (oczywiscie nie liczac kilku ponurych typow, ktorych lepiej nie wywolywac) :)))
                          Pozdrawiam, Piotr
                          • sombre Re: wirtualny świat 18.05.02, 13:42
                            Hem hem, Piotrze, mam nadzieję, że nie miałeś mnie na myśli...? :))

                            A a propos Chicago i szantów, miałeś może coś wspólnego ze zlotem żaglowców w
                            1994 r.? Mesa kapitana Piotrowskiego...?

                            Jeśli chodzi o netzboczenie, to nikt mnie nie przebije w tej chorobie, hehe ;))
                            No, bo komu zdarza się przez dwa dni myśleć o dylemacie kogoś, kogo nawet ze
                            zdjęcia nie znam, hę? Tak, tak, jestem chory :)) A ostatnio w Trójmiejskiej
                            wyczytałem komplement Tomka Lipińskiego na temat Trójmieszczan, iż mają w sobie
                            pozytywne szaleństwo. O, o! To to mnie się podoba :))
                          • Gość: Szpadel Re: wirtualny świat IP: *.proxy.aol.com 18.05.02, 22:58
                            flybylot1 napisał(a):

                            > Ze mna bylo kilka razy dokladnie tak samo. Zaczelo sie kilka lat temu. Mielismy
                            > z zona bardzo trudny
                            > okres. Wszystko wskazywalo na to, ze tylko rozwod. I wtedy wszedlem w wirtualny
                            > swiat po raz
                            > pierwszy. To byl czat Wirtualnej Polski, a bylo to wtedy, gdy z kompami w Polsc
                            > e bylo jeszcze kiepsko,
                            > a wiec godziny wieczorne opanowane byly przez Polonusow z calego swiata. Bylo k
                            > ilka osob z
                            > Australii, kilkanascie z Kanady, kilkadziesiat z USA. Wkrotce zorganizowalem pi
                            > erwsze spotkanie
                            > kawiarenkowiczow z Chicago i okolic. Porobily sie z tego znajomosci, doszlo do
                            > kilku flirtow, ja z
                            > Pawlem zmontowalismy fajna grupe szantowa. A potem jakos sie rozeszlo, ucichlo,
                            > kawiarenka
                            > przestala interesowac i juz... Poza Pawlem nie mam z nikim kontaktu. Kiedy po k
                            > ilku latach wszedlem
                            > do kawiarenki "WP" nie bylo juz z kim rozmawiac... Czat opanowaly malolaty i zb
                            > oczency, wiec dalem
                            > sobie spokoj. Potem szalalem troche na ICQ i podobnym do naszego forum stworzon
                            > ym przez goscia
                            > z Kanady. Z tamtad tez zreszta odszedlem, bo forum bylo prywatne i wlasciciel
                            > mocno dawal to
                            > odczuc.
                            > Ale przeciez ciagnelo. A na gdanskie forum trafilem przez zupelny przypadek i j
                            > est mi tu z wami bardzo
                            > dobrze (oczywiscie nie liczac kilku ponurych typow, ktorych lepiej nie wywolywa
                            > c) :)))
                            > Pozdrawiam, Piotr
                            Za klijenta na przelot LOT-m,widać źe facet napisze wzsystko źeby przypodobać się
                            potencjalnemu paseźerowi i,przez co forum przestaje mieć sens niezaleźnego forum
                            a zaczyna przybierać agendę LOT-u,jak inni zaczną robić to samo co Pan "flybylot1"
                            będziemy światkami jak nasza pierwsza w historii Trójmiasta walna trybona zacznie
                            istnieć tylko w teorii.Back off mr."flybulot1"od tego za co wielu przelewało krew
                            ,zostaw nas w spokoju .
                            • iwa.ja Re: wirtualny świat 18.05.02, 23:09
                              Gość portalu: Szpadel napisał(a):

                              > Za klijenta na przelot LOT-m,widać źe facet napisze wzsystko źeby przypodobać
                              > się
                              > potencjalnemu paseźerowi i,przez co forum przestaje mieć sens niezaleźnego foru
                              > m
                              > a zaczyna przybierać agendę LOT-u,jak inni zaczną robić to samo co Pan "flybylo
                              > t1"
                              > będziemy światkami jak nasza pierwsza w historii Trójmiasta walna trybona zaczn
                              > ie
                              > istnieć tylko w teorii.Back off mr."flybulot1"od tego za co wielu przelewało kr
                              > ew
                              > ,zostaw nas w spokoju .

                              Szpadel, masz problemy z językiem polskim? Masz. Przelewaleś krew? Umiesz czytać
                              między wierszami? TO JEST WOLNE FORUM!!!Przestań się czepiać. Jest tyle fajnych
                              tematów. Musisz pluć jadem? Cholera, czasami napiszesz coś takiego, że się dobrze
                              czyta, a czasami...Czego się czepiasz tego faceta? Wejdź w forum nie tylko po to,
                              żeby machać szabelką. To każdy Polak (?) potrafi.
                              • iwa.ja Re: wirtualny świat 18.05.02, 23:10
                                A, chcesz pogadać, to czekam na czacie
                                • iwa.ja Re: wirtualny świat 19.05.02, 00:10
                                  No i się nie doczekałam, Szpadel. To była odpowiedź? Przyznam, wielce mówiąca...
                                  • Gość: Szpadel Re: wirtualny świat IP: *.proxy.aol.com 19.05.02, 03:49
                                    Facet łamie zasady gry.Forum to nie gazeta z ogLoszeniami i dlatego albo
                                    przestrzegamy zasad albo nie,jeźeli nie potraficie bronić własnej wolności
                                    sami to niewiele tu po mnie.Pozatym ja się do niego nie czepiam,tylko do
                                    jego screen name "flybylot1".Sprbuj do niego wysłać e-mail,a się przekonasz
                                    jakie są jego prawdziwe intencje i jak zbombarduje twoją skrzynkę reklamami
                                    LOT-u .Moźna zapytać ludzi,którzy prowadzą z nim kontakt,a których wyłowił z
                                    forum,w ówczas się przekonamy.
                                    • flybylot1 Re: Szpadel's attack 19.05.02, 06:11
                                      Szpadel,
                                      szpadel ci na łeb spadł czy coś cięższego? Przecież wyjaśniałem, że nie mam z LOT-em nic
                                      wspólnego. Wyjaśniłem, myślę, wystarczająco. No, ale jeśli cię to tak bardzo obrusza, to mogę
                                      zmienić nicka, tylko po co, skoro wchodzę pod nim na net od wielu lat i nikomu nie przeszkadzał do tej
                                      pory?
                                      A poza tym, o jakiej ty mojej poczcie mówisz? Czy ty w ogóle znasz mój adres internetowy?
                                      Zapewniam, że nie, a jeśli chodzi o ten przyklejony przez Gazetę, to nie jest to mój adres i ja go nawet
                                      nie umiem otworzyć. Zejdź ze mnie braciszku, bo mi duszno.
                                      Przypodobywać się nikomu nie muszę i nie zamierzam, a jak nie masz ochoty mnie czytać to zawsze
                                      możesz zmienić środowisko.
                                      Żegnam
                                      • Gość: Szpadel Re: Szpadel's attack IP: *.proxy.aol.com 19.05.02, 17:19
                                        flybylot1 napisał(a):

                                        > Szpadel,
                                        > szpadel ci na łeb spadł czy coś cięższego? Przecież wyjaśniałem, że nie mam z
                                        > LOT-em nic
                                        > wspólnego. Wyjaśniłem, myślę, wystarczająco. No, ale jeśli cię to tak bardzo ob
                                        > rusza, to mogę
                                        > zmienić nicka, tylko po co, skoro wchodzę pod nim na net od wielu lat i nikomu
                                        > nie przeszkadzał do tej
                                        > pory?
                                        > A poza tym, o jakiej ty mojej poczcie mówisz? Czy ty w ogóle znasz mój adres in
                                        > ternetowy?
                                        > Zapewniam, że nie, a jeśli chodzi o ten przyklejony przez Gazetę, to nie jest t
                                        > o mój adres i ja go nawet
                                        > nie umiem otworzyć. Zejdź ze mnie braciszku, bo mi duszno.
                                        > Przypodobywać się nikomu nie muszę i nie zamierzam, a jak nie masz ochoty mnie
                                        > czytać to zawsze
                                        > możesz zmienić środowisko.
                                        > Żegnam
                                        Atak odparłeś nieźle,nie chodzi mi personalnie o Ciebie,bo to jest w końcu forum
                                        dla wszystkich (włączając tych piszących bzdury).Michnik,gdy zakładał e-forum
                                        dla Gazety Wyborczej zgodził się na zasady e-forum bez wpływu reklam jako
                                        gwarancja niezaleźności od wpływów na rozwój forum innych aniźeli społeczeństwa
                                        o osobistym zainteresowaniu Trójmiastem.Dzisiaj na forum reklamujesz "flybylot1 -
                                        LatajLotem1 " i twierdzisz to robisz z dobrego serca przysługę dla LOT-u ( w co
                                        ja nie wierzę),jutro kto inny zacznie pisać pod screen name "VISA I",a pojutrze
                                        wyśle swego do net working trójmiejskiego forum " COLA 1",za colą marlboro i
                                        przygaśnie gwiazdka Forum Gdańsk Sopot Gdynia.
                                        Zmiana nicku zaleźy tylko od Ciebie,ja nie jestem w pozycji nakazywać Tobie co
                                        robić,musiałbyś zapytać kogoś z Lotu,bo moźe im zamiast pomagać,robisz szkodę,
                                        w takim wypadku zaistnieje potencjał niezadowolenia i konsekwencje trudne do
                                        przewidzenia
                                      • Gość: aCH fly.... IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 19.05.02, 19:37
                                        nie czytasz tego co si zdesperowani forumowicze na gazeciana skrzynke sla? a
                                        wiesz ile mnei to nerwow kosztowalo?
                                        pozdrawiam.
                                        • iwa.ja Re: fly.... 19.05.02, 19:43
                                          Oj, aCh, a mnie!!!! Ale już w porządku. Fly podał publicznie adres, na który
                                          dochodzi. A, Szpadel, dostałam od Piotra już kilka maili, ale jeszcze nie byłow
                                          nich reklamy LOT-u! Nie mogę się doczekać!!!
                                          • Gość: lucy_z Re: Szpadel IP: *.com / 192.168.0.* 19.05.02, 21:00
                                            A Ty co w pod swoim nickiem reklamujesz????? ;)
                                            Przestań!!! Każdy może się nazwać jak chce!!!!! I Tobie nic do tego!!!
                                            A o co Ci tak wogóle chodzi????? Jak Tobie nie odpowiada towarzystwo gdanskie
                                            to możesz zmienić, chyba nie jestes z Gdańska??? Ani jedna Twoja wypowiedź nie
                                            dotyczy tego miasta więc łatwo Ci będzie zmienić miasto. Tylko wydaje mi się,
                                            że w innym nikt nie odpowie na Twoje posty!!!!!
                                            • Gość: lucy_z Re: ACH :))))) IP: *.com / 192.168.0.* 19.05.02, 21:03
                                              Coś dawno Cię nie było. Myslałam, że wyjechałaś???
                                              A w ogóle to pozdrawiam moje koleżanki Iwę i ACH późno niedzielno ;)
                                              • Gość: aCh jezdem jezdem na bis IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 19.05.02, 21:36
                                                witaj lucy!
                                                jestem i jeszcze troche tu posiedze bo mi sie sprawy z wiza kompilkuja
                                                ale mnie nie ma bo prawie juz biegne do tv coby sobie film tykwera obejrzec, na
                                                ktory do kina nie trafilam
                                                a w ogole to mnie nie ma z przyczyn roznych.lecz nim wyjade to oczywscie
                                                zostawie info.
                                                :)))
                                              • Gość: Szpadl Re: ACH :))))) IP: *.proxy.aol.com 19.05.02, 21:41
                                                Gość portalu: lucy_z napisał(a):

                                                > Coś dawno Cię nie było. Myslałam, że wyjechałaś???
                                                > A w ogóle to pozdrawiam moje koleżanki Iwę i ACH późno niedzielno ;)
                                                Widzę,ze praktycznie do nikogo nie dotarło o co tu chodzi ,tak jak wspomniałem
                                                nic tu po mnie,wam ludziska to łopatą do głowy nie nawkłada,a co dopiero szpadlem.
                                                Nawiasem mówiąc to ja urodziłem się we Wrzeszczu,wychowałem się we Wrzeszczu
                                                i ukończyłem poza szkołą średnią uczelnię we Wrzeszczu dla niektórych moźe to nie
                                                Gdańsk,dla mnie to Gdańsk.Jeźeli chodzi o pisanie na forum to nie ma dla mnie
                                                znaczenia,czy ktoś odpisuje czy nie,poniewaź 99% odpisujących nie potrafi
                                                utrzymać się tematu,co świadczy o skromnym IQ gdańskich forumowiczów.Zobaczymy
                                                co z tego wyniknie za jakiś czas,jak narazie przychylam się do opinii tych
                                                twierdzących,źe pisanie na forum to zmarnowany czas.To raczej wydaje się być
                                                miejsce dla zfustrowanych samotnych ludzi do których mam szczęście nie naleźeć.
                                                • Gość: aCh bez cytatu IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 19.05.02, 21:46
                                                  a moglo byc ;"...nie odchodz.."
                                                  chachacha
                                                  • iwa.ja Re: bez cytatu 19.05.02, 22:45
                                                    We Wrzeszczu, we Wrzeszczu? Uczelnia? może to chodzi o Srebrzysko? Tam chyba
                                                    nie ma faktycznie ludzi sfrustrowanych (sfrustrowanych pisze się przez "s" na
                                                    początku). Już nie ma. A z moim IQ jakoś sobie radzę.
                                                  • Gość: Szpadel Re: bez cytatu IP: *.proxy.aol.com 20.05.02, 00:14
                                                    iwa.ja napisał(a):

                                                    > We Wrzeszczu, we Wrzeszczu? Uczelnia? może to chodzi o Srebrzysko? Tam chyba
                                                    > nie ma faktycznie ludzi sfrustrowanych (sfrustrowanych pisze się przez "s" na
                                                    > początku). Już nie ma. A z moim IQ jakoś sobie radzę.

                                                    Moje gratulacje z powodu IQ ,tak trzymać .
                                                  • Gość: Szpadel Re: bez cytatu IP: *.proxy.aol.com 20.05.02, 00:13
                                                    Ja raczej nie naleźę do obraźalskich,a źe dyskusje są czasem
                                                    chaotyczne nie zawsze starcza siły na logiczną poprawkę na bałagan
                                                    w poniekąt ciekawych tematach,więc zabawa zaczyna być denerwująca i
                                                    do głowy przychodzą róźne myśli w poszukiwaniu wyjścia z poniekąt uciąźliwej
                                                    psychicznie sytuacji,czyli jak mi się znudzi to przestanę pisać
                                                  • Gość: u92 Re: bez cytatu IP: *.dip.t-dialin.net 20.05.02, 00:29
                                                    ........................?!
      • Gość: Kasia Re: wirtualny świat IP: 213.77.19.* 29.05.02, 08:23
        Pętelko miła, mnie się wydaje, że to dobra choroba. Bo skoro nam ze sobą "po
        drodze" wirtualnie (na razie, bo mam nadzieję, na spotkanie przy pierogach!) -
        to znaczy, że jesteśmy grupą chorujących na to samo - czyli na przyjaźń.
        NIe zawsze mam czas napisać, czasem mam trudności z wysłaniem maila, ale zawsze
        bardzo chętnie tutaj wchodzę. Czuję się tutaj jak wśród bliskich. A ileż
        szperania po książkach, żeby nie wyjść na przysłowiowego głupka...
        Pozdrowienia na calutkik dzionek - odpadam od kabelka, bo dzisiaj jestem dobrą
        Matką Polką...
        :-)))
    • orissa Re: OGÓLNIE O WSZYSTKIM 20.05.02, 01:30
      A sobie siedze, powinnam pracowac...ale jakos mi smutno jest. Cisza,
      spokoj...ulubiona muzyka...coz wiecej do szczescia potrzeba?
      A mimo to smutno...
      • flybylot1 Re: OGÓLNIE O WSZYSTKIM 20.05.02, 04:42
        Niech ci nie będzie smutno! Poczytaj co nasz Szpadel wypisuje i zaraz zrobi ci się weselej.
        Pozdrawiam, Piotr
        • flybylot1 Re: Dzięki, Dziewczyny! 20.05.02, 04:46
          Iwa, Lucy! Dziękuję z głębi duszy za wsparcie w sprawie "Szpadel". A zresztą może on ma nawet rację
          - od zaraz zaczynam używać innego nicka, takiego, jak w poczcie, czyli Belissarius.
          Calusy, Piotr
          • belissarius Re: ACH 20.05.02, 05:00
            Odpisałem na pytania odnonie studiów w USA, ale nie wiem, czy dostałaś, bo poczta nie pokazała nic
            w okienku wysłane. Daj znać tu, na Forum, albo napisz do mnie na adres
            belissarius5@ameritech.net
            Pozdrawiam, Piotr
            • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 07:58
              Czy wiecie, że zostało jeszcze tylko 9 postów?
              • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:00
                Czy wiecie, że zostało jeszcze tylko 8 postów?
                • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:01
                  Czy wiecie, że zostało jeszcze tylko 7 postów?
                  • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:02
                    Czy wiecie, że zostało jeszcze tylko 6 postów?
                    • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:03
                      Czy wiecie, że zostało jeszcze tylko 5 postów?
                      • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:04
                        Czy wiecie, że zostały jeszcze tylko 4 posty?
                        • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:05
                          Czy wiecie, że zostały jeszcze tylko 3 posty?
                          • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:06
                            Czy wiecie, że zostały jeszcze tylko 2 posty?
                            • belissarius Re: Kolejny tysiąc! 28.05.02, 08:07
                              Czy wiecie, że został jeszcze tylko 1 post? No więc tego jednego zostawiam temu, kto przyjdzie tu rano
                              pierwszy... :))))))))
                              • iwa.ja wawa pod wodą 29.05.02, 06:35
                                Ponieważ to wątek o wszystkim, więc Was informuję o obecnej sytuacji w wawie:

                                info. zła: wczoraj koło południa wypłynęlam z Metra "Wilanowska" (dalej już nie
                                można było dojechać), stacja była totalnie zalana. Wyobraźcie sobie, człowiek
                                wychodzi z metra, czyli pod ziemią, a tu leje mu się na głowę! Dzisiaj wszędzie
                                błoto!

                                info. dobra: w Galerii Mokotów otwiera się wystawa różnych śmieszności. Np.
                                podobno jest (będzie) zrekonstruowana Szuflandia, a podstawowy eksponat to
                                słomiany miś. Motyla noga!!!!
                                • belissarius Re: wawa pod wodą 29.05.02, 07:22
                                  Zalaną W-wę widziałem w TVN24, waw!
                                • Gość: Kasia Re: wawa pod wodą IP: 213.77.19.* 29.05.02, 08:13
                                  Witaj Iwo :-)) Widziałam, jak się wczoraj pływało po stolicy. Tu w Trójmieście
                                  chlapało niemal bez przerwy - do "organizmu" taka pogoda. MOja wycieczka nie
                                  miała ze sobą żadnych swetrów ani parasolek, nawet kurtek. Bo nie
                                  przypuszczali, że może być chłodno i deszczowo... bez komentarza.
                                  mimo wszystko - szybkiego i dobrego dnia!
                                  :-)))
                                  • Gość: lucy_z Re: wawa pod wodą IP: *.com / 192.168.0.* 29.05.02, 08:29
                                    Gość portalu: Kasia napisał(a):

                                    > Witaj Iwo :-)) Widziałam, jak się wczoraj pływało po stolicy. Tu w Trójmieście
                                    > chlapało niemal bez przerwy - do "organizmu" taka pogoda. MOja wycieczka nie
                                    > miała ze sobą żadnych swetrów ani parasolek, nawet kurtek. Bo nie
                                    > przypuszczali, że może być chłodno i deszczowo... bez komentarza.
                                    > mimo wszystko - szybkiego i dobrego dnia!
                                    > :-)))

                                    U mnie też było potwornie!!!!! Dawno tak nie lało. Zamiast ulicy, obok mojego
                                    domu, płynęła rzeka:( A chodniki zamieniły się w małe rzeczki. Jakieś urwanie
                                    chmury było, czy co:(((
    • Gość: Kasia Pętelkę wywołuję ! IP: 213.77.19.* 29.05.02, 08:26
      Czy mnie się wydaje, czy Pętelka nas nie odwiedzała dawno??? Co się z Nią
      dzieje, na urlolp pojechała? Ma wolne? :(((
      • iwa.ja Re: Pętelkę wywołuję ! 29.05.02, 09:22
        Ja tez się zastanawiam. Kilka dni temu wysłałam jej @. I NiC. Pętelko!!!!!
        • lucy_z Re: Pętelkę wywołuję , Jaro i Piotra!!!!! 29.05.02, 09:34
          iwa.ja napisał(a):

          > Ja tez się zastanawiam. Kilka dni temu wysłałam jej @. I NiC. Pętelko!!!!!

          Witaj Iwa:) Właśnie!!! Pętelka nie odzywa się od ubiegłego tygodnia, to do niej
          nie podobne. Coś się musiało stać! Może awaria sieci???
          Również Jaro gdzieś zniknął i Piotr!!! :((
          • Gość: lucy_z Re: Pętelkę wywołuję , Jaro i Piotra!!!!! IP: *.com / 192.168.0.* 29.05.02, 16:39
            lucy_z napisał(a):


            > Również Jaro gdzieś zniknął i Piotr!!! :((

            Witaj Jaro:))) Cieszę się, że już jesteś:))))
            • Gość: Macko74 Ogolnie... IP: *.proxy.aol.com 29.05.02, 20:32
              Ogolnie to zyje jeszcze ,ale nawal pracy oderwal mnie od Naszego forum.
              Milo jest zawsze wrocic do szanowne go Towazystwa hihi...
              Pozdrowka.
              Macko.
              • Gość: Kasia Lista obecności IP: 213.77.19.* 29.05.02, 22:11
                No to jedziemy z listą obecności. Kto jeszcze musi podpisać? Parę osób nam
                się "znarowiło", i będą musiały te Osoby jakoś się wytłumaczyć.
                Pętelka, Skorpik, Sharky, czepiam się Jaro, bo nie mogę znaleźć Jego wpisu
                (ślepa jestem?), Green'a tu jeszcze nie było. Kto jeszcze tu nie zaglądnął???

                A skoro ogólnie o wszystkikm, to melduję, że jutro to ja się byczę!!!!
                :-)))
                • lucy_z Re: Lista obecności 29.05.02, 22:42
                  Gość portalu: Kasia napisał(a):


                  . Kto jeszcze tu nie zaglądnął???
                  >
                  > A skoro ogólnie o wszystkikm, to melduję, że jutro to ja się byczę!!!!
                  > :-)))

                  Kasiu, Jaro był ale na innym wątku. Pilnuje sławnych gdańszczan, żebyśmy nie
                  zapomnieli ;) Jego nie było i nam wątek się gdzieś zapodział:))
                  • Gość: Kasia Re: Lista obecności IP: 213.77.19.* 29.05.02, 23:00
                    Właśnie już wiem, zaglądnęłam. Mówiłam - ślepa jestem.
                    :-)))
                    • iwa.ja Re: Lista obecności 29.05.02, 23:06
                      Hej, Kasia! Wiesz, że ja też? Przez chwile myślałam, że to Ty jesteś MIKMIK,
                      mikimik, MikMik, czy jakoś tak! Przeraziłam się. A potem zobaczyłam, że IP
                      podobne, chociaż całkiem inne.
                      • lucy_z Re: Lista obecności 29.05.02, 23:10
                        iwa.ja napisał(a):

                        > Hej, Kasia! Wiesz, że ja też? Przez chwile myślałam, że to Ty jesteś MIKMIK,
                        > mikimik, MikMik, czy jakoś tak! Przeraziłam się. A potem zobaczyłam, że IP
                        > podobne, chociaż całkiem inne.

                        Ha, ha, ha:)) Ja jednego znałam już dawno z forum, Kasia zresztą też. To ten,
                        który się loguje!
                        • Gość: Kasia posiady nocnych marków IP: 213.77.19.* 29.05.02, 23:25
                          Lucy, napisałam!
                      • Gość: Kasia cd listy i różnych takich - ogólnych IP: 213.77.19.* 29.05.02, 23:22
                        A ja Cię wcale nie liczyłam jako nieobecną. Mignęłaś mi na tym wątku, więc
                        dałam Ci spokój. A zaczęło się od tego, że nagle znikła mi Pętelka. No i
                        zaczęłam się czepiać.
                        Jak woda? Przestało lać?
                        :-)))
                        • iwa.ja Re: cd listy i różnych takich - ogólnych 29.05.02, 23:25
                          To zalezy. Lać nie leje, w sensie, że deszcz. Ale moj pies chce wyjsc, wiec
                          lanie czas zaczac.
                          • lucy_z Re: cd listy i różnych takich - ogólnych 29.05.02, 23:28
                            iwa.ja napisał(a):

                            > To zalezy. Lać nie leje, w sensie, że deszcz. Ale moj pies chce wyjsc, wiec
                            > lanie czas zaczac.

                            A nie masz kogoś tam pod ręką??? Mój pies wychodzi o 20-tej ostateczne!
                            Jak jest pan to o 5,30 budzi go, jak jestem z nim sama to może wytrzymać i do 8-
                            ej;)
                            • iwa.ja Re: cd listy i różnych takich - ogólnych 29.05.02, 23:31
                              Nie wiem, co mu się stało. A społeczeństwo domowe sobie poszło. Wiesz Lucy, że
                              chyba dzisiaj doczekamy do świtu czyli do belissariusa? Tak mi się wydaje.
                              • Gość: Kasia Re: cd listy i różnych takich - ogólnych IP: 213.77.19.* 29.05.02, 23:36
                                Społeczeństwa domowe mają to do siebie, że zawsze się ewakuują w niewłaściwcyh
                                (dla nas) momentach...
                              • lucy_z Re: cd listy i różnych takich - ogólnych 29.05.02, 23:58
                                iwa.ja napisał(a):

                                > Nie wiem, co mu się stało. A społeczeństwo domowe sobie poszło. Wiesz Lucy, że
                                > chyba dzisiaj doczekamy do świtu czyli do belissariusa? Tak mi się wydaje.

                                Iwa:) Ja to chętnie bym raz sobie, a co tam, ale warunki mi nie pozwalają.
                                Zaraz będę ewakuowana:((( Człowiek to ma ciężkie życie:))
                                Iwa, jak wytrzymasz do spotkania z Piotrem to go pozdrów.
                                A Piotr pierwszy się ukrywa!!!:(
                          • Gość: Kasia Pies i deszcze, czyli ciecze różne IP: 213.77.19.* 29.05.02, 23:34
                            No i właśnie dlatego mam kota. W sensie takiej mruczącej kociej skórki
                            szwendającej się od 13 lat po domu. Mója kocia nie wychodzi nigdzie, i w
                            związku z tym nie przeszkadzają mi kaprysy pogody.
                            Ale pamiętam czasy - było tego w sumie ok. 26 lat - kiedy miałam boksery - dwa
                            bydlaki, które nie dośc, ze chciały sikać w najgorszy deszcz czy burzę, to
                            jeszcze właśnie w deszcz przypominały sobie, że najlepiej się sika daleko od
                            domu...
                            Pisałam, że moja kocia nigdzie nie wychodzi, a kocia Lucy chadza się "wietrzyć"
                            chciałabym to zobaczyć. Podoba mi się to określenie. :-))
                            • lucy_z Re: Pies i deszcze, czyli ciecze różne 29.05.02, 23:49
                              Gość portalu: Kasia napisał(a):

                              Pisałam, że moja kocia nigdzie nie wychodzi, a kocia Lucy chadza się "wietrzyć"
                              >
                              > chciałabym to zobaczyć. Podoba mi się to określenie. :-))

                              Pies to po pierwsze, jak tylko dwadzieścia kilometrów jest do burzy to włazi do
                              łazienki i usiłuje wcisnąć się pod wannę. Po drugie, żadna siła go nie zmusi,
                              żeby wejść w deszcz na trawę. Chodzi tak jak na szczudłach, delikatniś jaki. Po
                              trzecie, jak jest burza to tak okropnie zieje,a powietrze robi się od tego morowe:
                              ((( Wszyscy uciekamy przed nim a on za nami bo się boi, ale zieje a to strasznie,
                              fu, śmierdzi:(( A kocia sobie nic z tego nie robi. Tylko dzisiaj ją potwornie
                              wystraszyłam melakserem. Ona tak smacznie sobie spała w kuchni na parapecie a tu
                              jakiś potwór ją zbudził. Potwór to ja!!!!!!
                              • lucy_z Re Ewakuacja!!!!!! :(((((( 30.05.02, 00:07
                                Zmywam się kochane kobitki:((( Śpijcie dobrze, smacznie i długo. Niech Wam się
                                przyśnią same miłe sytuacje ;)))))Dobranoc:) Jutro może dam głos ;)
                                • iwa.ja Re: Re Ewakuacja!!!!!! :(((((( 30.05.02, 00:09
                                  Dobra, bra Lucy, śpij spokojnie. Ja jeszcze potyram i obglądnę, co do
                                  obglądnięcia. I popracuję. Do jutra, Teddy!
                                • Gość: Kasia Dobranocki!!!! IP: 213.77.19.* 30.05.02, 00:12
                                  Do jutra i miłych snów!!!
                                  :-)))))
                                  • belissarius Re: Dobranocki!!!! 30.05.02, 06:58
                                    Dzień dobry o świcie!
                                    Drogie Panie, ja się nie ukrywam, ja mam inny porządek doby. Wchodzę na forum o 6-tej waszego
                                    czasu, a więc robię za Świtańca (może taki nick byłby lepszy od Belissariusa?). Jestem i podpisując
                                    listę obecności pozdrawiam Was Wszystkie, jeszcze rozespane i rozmarzone...
                                    Całusy :)))))))))))))))
                                    • iwa.ja niech już zostanie... 30.05.02, 08:21
                                      ...ten Bellisaaaarius. Ani sie waż nickować się świtańcem. Czyżbyś nie
                                      wiedział, co to znaczy?!!!! Każden jeden przewodnik tatrzański Ci to
                                      wytłumaczy! To rzeczywiście znaczy, że coś rano, ale dalej nie będę mowić, bo
                                      dzieci słuchają... A pozaz tym dzień dobry. A gdzieś Ty wczoraj był o 19.00?
                                      • lucy_z Re: Iwa??? 30.05.02, 17:00
                                        Do której harcowałaś, tzn pracowałaś w nocy??? Kasia jak poszła spać to do tej
                                        pory śpi albo jej nie dopuszczają do komputera:(((
                                        • lucy_z Re: Iwa !!!!!! 30.05.02, 17:04
                                          Dostałam coś bardzo śmiesznego w poczcie. Wczoraj doczytałam do połowy bo to
                                          takie długie ale śmiałam się do rozpuku;) Swoją drogą co to jest ten "rozpuk"???
                                          Jak to przeczytam to prześlę Tobie i Kasi:)
                                          • iwa.ja Re: Iwa !!!!!! 30.05.02, 17:06
                                            Walczylam z robotą prawie do rana. A potem wstałam i znowu walczyłam. A potem
                                            na dwie godzinki do spanka. A potem wstałam i znowu walczyłam. A za chwile
                                            spadam z psem na długi spacer. A w domu wre nauka sesyjna i występuje zjawisko
                                            nienawiści totalnej. Ciiiiiicho!
                                            • lucy_z Re: Iwa !!!!!! 30.05.02, 17:13
                                              iwa.ja napisał(a):

                                              > Walczylam z robotą prawie do rana. A potem wstałam i znowu walczyłam. A potem
                                              > na dwie godzinki do spanka. A potem wstałam i znowu walczyłam. A za chwile
                                              > spadam z psem na długi spacer. A w domu wre nauka sesyjna i występuje zjawisko
                                              > nienawiści totalnej. Ciiiiiicho!

                                              O, choroba!!! Stan napięcia!!! Iskry tylko trzeba:(( To może idź na ten
                                              spacer;)))
                                              • Gość: Carioca A ja przepraszam... IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.02, 19:32
                                                Przepraszam, ze wroce do tematu : " Pies i deszcze, czyli ciecze różne ", jakos
                                                tak mnie zainteresowal....

                                                Jestem wrogiem trzymaniu kota w czterech scianach ( Kasiu nie bierz tego prosze
                                                do siebie !!! - to ostatnio stalo sie juz w modzie ) tak, jak trzymaniu ptakow
                                                w klatkach.
                                                Wiem - nie znajac naturalnego srodowiska nie cierpia te stworzonka - niby nie
                                                cierpia, ale jaka jest radosc i szalenstwo jak poczuja wolnosc ?.
                                                WIELKA ! - co prawda jest strach przed nowym i ten strach walczy z instynktem.
                                                Bardzo lubie koty i znam troche ich charakterek, jak tylko siegam pamiecia to w
                                                domu zawsze byly koty i zawsze minimum dwa.
                                                Kociaki nasze zawsze mialy pelna swobode ( zgodna z ich natura !!! ),
                                                wychodzily z domu i wracaly kiedy chcialy. Rankiem pod drzwiami byly nie tylko
                                                koty, ale tez ich zdobycze ( martwe myszy, ptaki, wieksze owady ), czyzby
                                                wdziecznosc za pelna miske i opieke ?
                                                Do domu wracaly na zarkusianko i pieszczoty, o dziwo - jak ktos byl w domu
                                                chory, zawsze wyczuly to miejsce, kladly sie w tych miejscach, wspaniale
                                                grzejac pomrukiwaly pod wplywem pieszczot.
                                                Teraz mieszkam na pierwszym pietrze i bardzo chcialabym miec kota, ale nie
                                                potrafie ograniczyc mu jego wolnosci, ktora mu sie nalezy (!!!), wiec narazie o
                                                posiadaniu kota w domu moge tylko pomarzyc. Pozostaly wspomnienia.....

                                                Majac w domu psa i pragnac jeszcze cos zywego ( dziecinstwo mialam w domku
                                                jednorodzinnym w Gd-Stogi, z duzym sadem, wsrod przyrody i zwierzat ), kupilam
                                                sobie duza papuge " Amazonke ". Na poczatku nie malam pojecia, ze ptaszyna jest
                                                wyrwana z naturalnego srodowiska. Obcieto ptakowi piora, zeby nie mogl
                                                odleciec. Klatke postawilam w najwiekszym pokoju i jak sie oswoila to dostala
                                                drzewko na ktorym mogla swobodnie poruszac sie. Zauwazylam z jaka niechecia i
                                                strachem ptak wracal zmuszony sytuacja do klatki, zeby sie posilic lub napic.
                                                Na drzewku (sztucznym ) probowal latac...no coz, okaleczony przez czlowieka
                                                zamiast latac spadal na podloge jak dojrzale jablko obijajac sie... :(
                                                Musialam nadstawic reke i poprowadzic z powrotem do drzewka. Z czasem
                                                dobudowalam drabinke i ptak sam znajdowal sobie droge, czlapiac po podlodze jak
                                                kaczka. W oczach i ruchach ciala obserwowalam cierpienie...
                                                Cierpial...cierpial ... i widzialam jak bardzo cierpial, a ja z nim, widzac jak
                                                sie meczy, walczy i probuje dostosowac sie do warunkow do jakich czlowiek go
                                                zmusil.
                                                Z czasem ptaszyna byla oswojona, piora odrosly ( mozna powiedziec pogodzila sie
                                                z losem ), u mnie miala wolnosc jaka tylko moglam jej dac - NIE BYLA ZAMYKANA W
                                                KLATCE.
                                                Wymyslalam wszystko, zeby ptakowi umilic zycie u mnie, nie patrzac na kase ptak
                                                dostawal wszystko co mozliwe, zbieralam szyszki i galazki z drzew owocowych do
                                                dziubania i zeby miala zajecie. O sprzataniu w okolo ptaszka nie bede wspominac
                                                bo to nie jest istotne - nie o to mi chodzi.
                                                Piora odrosly, a ptaszyna mogla swobodnie krazyc w okolo lampy, a zawolana
                                                przylatywala na dlon i nastawiala szyje na pieszczoty.
                                                Z czesem zaczela nie tylko probowac mowic, szczekac ( od psiny sie nauczyla ),
                                                tez nasladowac odglosy telefonu i dzwonka u drzwi, ale widzialam - widzialam
                                                jak ciagnie ptaka natura, jak drepczac po parapecie okna probowal przedostac
                                                sie przez szybe.
                                                Pomimo przywiazania do ptaszyny, z obciazonym serduchem, ( nie moglam zniesc
                                                tego widoku i patrzec jak cierpi ) pewnego dnia nie wytrzymalam i ptaka oddalam
                                                w inne rece.
                                                Bardzo zaluje do dzis, juz minely lata, a ja nadal zaluje, ze mnie cos takiego
                                                skusilo...
                                                Teraz nauczona zyciowym doswiadczeniem wiem jedno, nigdy wiecej nie bede
                                                posiadac stworzen, ktore moglabym skrzywdzic ograniczeniem ich swobody,
                                                naturalnych instynkow, naturalnego srodowiska, itd....

                                                • Gość: Kasia Re: A ja przepraszam... IP: 213.77.19.* 30.05.02, 20:23
                                                  Napisałaś piękny list.
                                                  Nie biorę tego do siebie, aczkolwiek czuję się w obowiązku wytłumaczyć,
                                                  dlaczego kocia jest w domu z nami. POjawiła się jako odpowiedź na myszy w
                                                  domu, dzieciska były małe i bałam się jakiegoś nieszsczęścia, tymbardziej, że
                                                  nie ufam myszom. No i pojawiła się Kocia. Kiedy jednak przeprowadzaliśmy się w
                                                  dość dramatycznych okolicznościach na Zaspę, kocia przyjechała natychmiast z
                                                  nami, i doskonale wyczuła miejsce tragiczne (moja Mam zmarła w domu, parę
                                                  godzin przedtem). Cała noc siedziała ze mna na schodach... zlilzując mi łzy z
                                                  policzków i mrucząc najpiękniejsze uspokojenie. Kiedy wrócił z podróży mój mąż,
                                                  zaganiała nas wszystkich razem - z dzieciakami, żebyśmy siedzieli wspólnie w
                                                  pokoju, nie osobno, kocha nas miłością kocią, bardzo zaborczą i egoistyczną.
                                                  Ale dzięki temu kotu wiem, że chwila milczenia, z mruczącą kocią skórką na
                                                  kolanach jest cenniejsza, niż cokolwiek innego. 13 lat ciężko pracowaliśmy nad
                                                  rozpieszczeniem Kociej Skórki. Udało się. Kocia Skórka uważa, że my jesteśmy
                                                  dodatkiem do niej i jej własnościa... No cóż.
                                                  Przed kocią skórką, było owe dwa boskery, przedtem osioł w Afryce i kozy.
                                                  NIezliczone jaszczurki i gekony , które zawsze jakoś mieszkały w moim pokoju
                                                  (doskonale izolowało to mmnie od naloltów mojej Mamy w sprawach porządków), dla
                                                  mnie dom bez futrzaka jest domem pustym.
                                                  Masz rację, jeżeli chodzi o swobodę i wolność. Ale tutaj, gdzie mieszkam, nie
                                                  wypuściłabym Koci nigdy. Nie wróciłaby żywa do domu.
                                                • petelka Re: jeszcze o zwierzakach 03.06.02, 13:33
                                                  Carioca, pięknie piszesz o zwierzakach. Chowałam się w domu przez który
                                                  przewijały się różne psy i koty i teraz mieszkanie bez bez jakiejś przyjaznej
                                                  mordki wydaje mi się puste. Ale ze względu i na typowe mieszkano w wielkiej
                                                  szafie i na częste nieobecności w nim domowników nie chcę skazywać zwierzaka na
                                                  samotne przebywanie w czterech ścianach. O mały włos nie złamałam się w zeszłym
                                                  roku, kiedy to w mazurskiej wiosce spotkałam piękności trójkolorowego kociaka o
                                                  wspaniałych, bursztynowych oczach. Wahałam się mocno i gdyby nie konieczność
                                                  kilkugodzinnego przewożenia go w zatłoczonym pociągu pewnie w końcu bym się
                                                  zdecydowała. Tęskno mi za jakąs przyjaznym, czterołapym stworzonkiem.:(
                                                  Pozdrawiam
                                                  Petelka
                                          • Gość: Kasia Re: Iwa !!!!!! IP: 213.77.19.* 30.05.02, 20:10
                                            Do rozpuku, to znaczy do pęknięcia. Górale mawiają "Myślołek, ze mie rozpucji",
                                            w momencie, kiedy myślą, że pękną. :-))))
                                            Dopchałam się do klawiszy... Mniejszością jestem w domu, oj mniejszością, a
                                            głosu jeszcze nie odzyskałam (chrypię jak stary kloszard), więc w nosie mnie
                                            płeć męska domowa ma, w nosie!!!!!
                                            :-))))
                                            • belissarius Re: Psy, koty, gdzie ja... 31.05.02, 06:42
                                              Zacznę od końca. Byłem tu i tam, nawet na spotkaniu z Andrzejem Piętowskim, który jednak
                                              kategorycznie odmówił organizacji wyprawy do Angel's Falls tłumacząc się, że on organizuje tylko
                                              PRAWDZIWE wyprawy... Nie objaśnił, niestety, co przez to rozumie, ale domniemywam, że biega tu o
                                              jakiś kolejny biegun niemożliwości...
                                              Kota miałem raz... Była to kocica wyjątkowo wredna, której ulubionym zajęciem było czajenie się za
                                              rogiem by dopaść i ugryżć w kostkę przechodzącego domownika. Pewnego dnia wyszła z domu i już
                                              nigdy nie wróciła...
                                              A boksery były zawsze. To najcudowniejsze psy jeśli idzie o dzieci! Nasza obecna bokserka aż płacze
                                              gdy nie pozwalamy się jej bawić z koleżankami naszej córki. Tej psicy można zrobić wszystko: włożyć
                                              rękę do pyska, tarmosić, szarpać, a ona i tak kocha swoim wielkim, psim sercem. Głupiutkie to
                                              jeszcze (dziś skończyła rok), ale kochane!
                                              Pozdrawiam, Piotr
                                              • Gość: Kasia Boxery IP: 213.77.19.* 31.05.02, 11:56
                                                No i robi nam sie towarzystwo wzajemnej adoracji... boxerów. Wspaniałe psy.
                                                Kochane. Kajtek musiał zostać uśpiony - w 18 roku swojego życia. Miał raka...
                                                Dyzio padł na 3 zazwał serca, z uroczym półuśiechem na mordzie... kradnąc
                                                kurczaka ze stołu. Pusto się wtedy zrobiło i smutno. Nie wpsommnę o tym płaczu
                                                i oczach zapuchniętych...
                                                Kota trafiłeś faktycznie wredotę...
                                                :-)))
                                                A to boxerskei cudo też tak Wam pluje??? Dyzio był w tym absolutnym jmistrzem :-
                                                )))
                                                • Gość: lucy_z Re: Kasia i Iwa IP: *.com / 192.168.0.* 31.05.02, 15:11
                                                  Okazuje się, że to co Wam miałam przesłać znajduje się tu.Ciekawe czy mi
                                                  wejdzie cały adres??? Z niektórych gaf bardzo się uśmiałam ;)

                                                  www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
                                                  dzial=0511&forum=CZAS_WOLNY&wid=1006381&aid=1006381&layout=2

                                                  Chyba cały się nie zmieści jednak:(((
                                                  • Gość: lucy_z Re: Kasia i Iwa IP: *.com / 192.168.0.* 31.05.02, 15:14
                                                    Gość portalu: lucy_z napisał(a):

                                                    > Okazuje się, że to co Wam miałam przesłać znajduje się tu.Ciekawe czy mi
                                                    > wejdzie cały adres??? Z niektórych gaf bardzo się uśmiałam ;)
                                                    >
                                                    > <a href="https://www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?"target="_blank">www.gazeta.pl/alfa
                                                    > /home.jsp?</a>
                                                    > dzial=0511&forum=CZAS_WOLNY&wid=1006381&aid=1006381&layout=2
                                                    >
                                                    > Chyba cały się nie zmieści jednak:(((

                                                    Nie udało się! Jest to na głównym forum pt"kolekcjonuje gafy".
                                                  • iwa.ja to skandal!!! 01.06.02, 00:37
                                                    Jest pora i nikogo nie ma. Dawno nie było Lesa i Sombre. Janusz jak sie
                                                    odmeldowal, to sie nie zameldowal. Jaro, jak zwykle, jak Józek ("pojawiasz się
                                                    i znikasz"), U na innych czatach, Krzysiek znienacka i czasem. Co jest? Tylko
                                                    Szpadel został?
                                                  • Gość: u92 Re: to skandal!!! IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.02, 00:45
                                                    Sorry od 40 min wisze na gazecie i stuka z nieznajomymi o bog wie o czy!!!!
                                                    IWA wastarczy tam wejsc i zobaczys kto tak jest ha! :)
                                                  • belissarius Re: boxery 01.06.02, 04:59
                                                    Nasza Bella nie ma w ogóle ślinotoku, jeśli o to pytasz. Raz mi się tylko na spacerze zapluła - pewnie
                                                    zwąchała coś smakowitego, albo odwrotnie - coś paskudnego. Od wczoraj jest bardzo ciepło,
                                                    wszystkie dzieciaki na ulicy, więc pies nam zgłupiał. Ciągle z nosem przy którymś z okien i płacze: "Ja
                                                    chcę do dzieci!", a my jej nie możemy puścić, bo latynoskie dzieci generalnie boją się psów... Ot, taka
                                                    psia dola!
                                                  • Gość: Kasia Re: boxery IP: 213.77.19.* 01.06.02, 18:12
                                                    A Dyzio (czyli Zoilos z Siódmej Wyspy - Syn Ateny z Grodu KOpernika), zapluwał
                                                    się niesamowicie. Szczególnie jak stawał przy stole, koniecznie w pozycji
                                                    umierającego zagłodniałego biednego i na dodatek zbitego psa...
                                                    Kajtek - ten starszy był nieco subtelniejszy, ale również potrtafił żebrać przy
                                                    stole, może nieco mniej sie zapluwał, ale za to symulował doskonale atak serca,
                                                    czy inną ciężką przypadłość. Rodzina się rzucała do niego z ratunkiem, a Dyzio
                                                    w tym czasie "sprzątał" ze stołu co lepsze kęsy, i zanosił pod moje łóżko,
                                                    zaawsze sprawiedliwie - dla Kajtak też...
                                                  • Gość: Carioca Nie tylko boxery IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.02, 22:02
                                                    Boksery - slodkie i bardzo wylewne uczuciowo psy, latwe do ukladania :)

                                                    Wszystkie psiaki bez wzgledu na rase beda sie slinic, jezeli pozwala im sie
                                                    asystowac przy posilkach, a najwiekszym bledem jest podanie ( wystarczy raz )
                                                    psu dobrego kaska ze stolu podczas jedzenia. Prowokuje to i uczy psa zebractwa
                                                    i kradziezy. No bo jesli pan/pani daje ze stolu, to czemu nie moge wziasc
                                                    sam ?. Slinotok jest odruchem bezwarunkowym u psa, a wywoluje go oczekiwanie na
                                                    zarkusianko. Wiele psow tez ma slinotok podczas intensywnych spacerow czy prac
                                                    z nimi.
                                                    Bokser ma sklonnosci do slinotoku ze wzgledu na obwisle fafle ( wargi ), tak
                                                    jak inne rasy z ta cecha budowy pyska np. Buldog, Nowofundland, Baset, Shar
                                                    Pei ........itd...

                                                    Nasz pierwszy psiak " Dzak - zlota Alaska " byl bardzo dobrze wyszkolonym
                                                    owczarkiem niemieckim ( PO 3 ), a w szkoleniu jego pomogl mi wspanialy treser :
                                                    Heronim Konopinski Gdynia - Redlowo.

                                                    Pamietam jak w tlusty piatek wyszlismy z domu pozostawiajac paczki na stole,
                                                    wrocilismy o swicie zastanawiajac sie ile z paczkow pozostalo ?
                                                    Zastalismy psa siedzacego przy stole z oczami pelnymi rozpaczy, na dywanie pod
                                                    pyskiem dwie niemale kaluze. Paczki pozostaly nienaruszone tam gdzie je
                                                    zostawilismy.

                                                    Byc moze jestem ta niedobra, ale u mnie pies nie ma prawa asystowac przy stole
                                                    jak sa na nim posilki, ew. moze lezec pod stolem. Nie znioslabym widoku
                                                    blagajacych i hipnotezujacych mnie oczu gdy jem, tak samo jest w kuchni gdy
                                                    przygotowuje posilki.
                                                    Wszystko jest kwestia ulozenia psa np: Ja jestem w kuchni to pies nawet nie
                                                    pomysli o wejsciu do niej, chyba ze go zawolam. Pies nawet nie reaguje jak ja
                                                    jestem w kuchni, bo wie ze mu i tak nic do pycha nie wpadnie.
                                                    Jak moj maz jest w kuchni pies depcze mu po pietach i wklada dlugiego nochala
                                                    ( Collie ) prawie pod noz i tylko dlatego, ze pies juz wie : On ma miekkie
                                                    serducho i napewno cosik na zab dostane i w wiekszosci nie myli sie.
                                                  • Gość: Kasia Jasne, że nie tylko boxery :-)) IP: 213.77.19.* 01.06.02, 23:10
                                                    U nas nawet żółwie leciały do kuchni, jak moja Matka strzelała garami!
                                                    Kameleony (2 sztuki) złaziły z zasłon w tzw. tempie przyspieszonym, jak
                                                    wchodziłam do kabiny, bo wiadomo było, że mam ze sobą albo muchę albo jakiego
                                                    pająka. Osioł i kozy - kiedy wracaliśmy do domu i samochód wjeżdżał na żwirowy
                                                    podjazd - leciały z krzykiem. Krzyk kóz, jeszcze można wytrzymać, ale KTO
                                                    wytrrzyma krzyk rozradowanego osła. Pakowało się potem to towarzystwo za nami
                                                    (a raczej zaa mnną) do domu. Trzeba było wielkiej siły (równiez perswazji) żeby
                                                    to całe towarzystwo wywalić z domu. Boxery zaś opanowały do perfekcji sztukę
                                                    zrywu. Na dodatek jeden był ... alkoholikiem (odkryłam to przypadkowo) -
                                                    doskonale się nadawał do opowieści o drobnym pijaczku-tajniaku. Niestey, jego
                                                    alkoholizm wynikał z jego cech, nie zas z ludzkiego skretynienia (co czasem
                                                    obserwuję u zadowolonych z siebie właścicieli, pojących psy alkoholem). Kocia
                                                    zazs rządzi w domu, bo wie, że bez jej ingerencji to jej stado na 2 nogach
                                                    zupełnie by się rozwydrzyło.
                                                    Takie to moje życie ze zwierzakami - mieszkały i mieszkają z nami, zyją naszym
                                                    życiem, i korzystają z tego, że są z nami. Korzystają jak się da i jak mogą.
                                                    Cieszy mnie, że na zdjęciach z dzieciństwa, mam kameleony na ramieniu
                                                    (niewygodne to było, ale zdaje się że tylko dla mnie...) czy jaszczurki na
                                                    mojej poduszce.
                                                    :-))
                                                  • Gość: Carioca Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 00:00
                                                    tiaa...znam to :)

                                                    Moja papuga zawsze jak widziala, ze stawiam jedzonko na stole to wpierw
                                                    proszacym odglosem dopominala sie smakolyka, jak nie dostala to w niesamowitym
                                                    pospiechu schodzila z drzewka, leciala na oparcie fotela i z tamtad na stol.
                                                    Wybierala na co miala ochote, nie pytajac sie nikogo o pozwolenie. Pozniej ze
                                                    stolu prosto na drzewko aby w spokoju trzymajac jedna lapka skonsumowac.
                                                    Zjadla, wiec w przyspiesznym tempie ladowala ponownie na stole po nastepny
                                                    smakolyk.
                                                    Czasami w lazience biorac prysnic zapomnialam drzwi zamknac, po chwili papuga
                                                    juz siadala na kranie, rozkladajac skrzydla i nastawiajac sie do opadajacych
                                                    kropel wody. Uwielbiala takie kapiele !
                                                    Jak widac zwierzeta i ptaki chca nam towarzyszyc nie tylko przy posilkach :)
                                                  • Gość: Carioca Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 00:25
                                                    Prawde mowiac wole plujacze ( jak np. Boksery ) niz brodacze ( np. Sznaucery )
                                                    ktorym po karmieniu lub jak sie napije wody, musi sie mordeczki myc, wycierac i
                                                    wyczesywac. Nie zadbasz o czystosc brody to same psiny zadbaja wycierajac sie o
                                                    dywany, kanapy, ubrania....
                                                    Tak robila moja sunia ( Chart irlandzki - wilczarz ), ktora mialam z bardzo
                                                    dobrej hodowli " Sagittarius " Barbary Strzalkowskiej, aktualnie mieszkajacej
                                                    chyba w Gdyni.
                                                    Wiczarz to wspanialy, pieszczotliwy i najwiekszy z ras pies !.

                                                    Basiu !
                                                    Nie wiem czy te slowa do Ciebie dotra, ale sprobuje : dzieki wielkie za
                                                    wskazowki, cierpliwosc i pomoc w momencie gdy tego najbardziej potrzebowalam
                                                    rozpoczynajac zabawe z psiakami :)

                                                    Hodowla: Owczarkow Kaukazkich " Horri - Fer ".

                                                    Pozdrowionka !!!

                                                  • Gość: u92 Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 03:27
                                                    tjaaaaaaaa :))))))))
                                                    Barbara Strzalkowska jeden z najlepszych hodowcow psow w Polsce.
                                                    Chodzaca encyklopedia wiedzy o psach !!!- mozna sie wiele od niej w tym temacie
                                                    nauczyc.
                                                  • belissarius Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) 02.06.02, 07:13
                                                    Nasza Bella nigdy nie próbowała ściągnąć niczego ze stołu. Spokojnie leży i czeka, ale gdy kończymy
                                                    posiłek zaraz zjawia się w kuchni i czeka na resztki. Z reguły dostaje...
                                                  • Gość: Kasia Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) IP: 213.77.19.* 02.06.02, 12:38
                                                    Psie dziewczyny widac subtelniejsze są od chłopaków :))
                                                    Ale wyobraź sobie, ze nasza Kocia z biegiemlat zamienia się w żebraczkę
                                                    starszną. Jak była młodsza, nigdy nie wyłudzała jedzenia, teraz, mając ponad
                                                    13 lat uważa, że świat jest dla niej i płacze przy stole strasznie. Bezczelnie
                                                    dopomina się o kęsy. Kiedy zadrwiłam z niej i podałam jej kawałek chleba,
                                                    obraziła sięn a mnnie śmiertelnie i ignorowała mnei cały dzień.
                                                    Ot, zwierzaki...
                                                  • Gość: Carioca Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 17:06
                                                    belissarius napisał(a):

                                                    > Nasza Bella nigdy nie próbowała ściągnąć niczego ze stołu. Spokojnie leży i cze
                                                    > ka, ale gdy kończymy
                                                    > posiłek zaraz zjawia się w kuchni i czeka na resztki. Z reguły dostaje...

                                                    Oj nie dobrze, nie dobrze - tego nie robi sie, pies to nie smietnk, a nadmiar
                                                    soli i inne przyprawy sa wrecz szkodliwe dla psiny.

                                                    Tu sie przyznam - moja psina tez dostaje czasami resztki ze naszych talezy.
                                                    Jak mawiala moja Mama : " w malych ilosciach to nawet trucizna nie zaszkodzi ".
                                                    W powietrzu unosza sie zapachy....proszace oczeta... i jak tu odmowic ?.
                                                  • Gość: Carioca Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.02, 17:27
                                                    Gość portalu: u92 napisał(a):

                                                    > tjaaaaaaaa :))))))))
                                                    > Barbara Strzalkowska jeden z najlepszych hodowcow psow w Polsce.
                                                    > Chodzaca encyklopedia wiedzy o psach !!!- mozna sie wiele od niej w tym temacie
                                                    nauczyc.

                                                    To prawda !!!
                                                    Pamietam pierwszy miot w mojej hodowli, jak pierwsze szczenie, ( sunia blekitna i
                                                    bardzo duza ) miala problemy, suka nie mogla sie oszczenic, szczenie zablokowalo
                                                    sie w polowie drogi. Weterynarz prawie nie osiagalny i problem jak transportowac
                                                    suczke z zablokowanym w drodze wyjscia szczenieciem ?. Basia wisiala ze mna na
                                                    telefonie i mowila co moge zrobic ?. Szczenie bylo wyciagane na sile, wygladalo
                                                    na zdechle, ruchy wachadlowe glowa w dol nie pomagaly, no coz pierwsze martwe
                                                    hehh...zdarza sie.
                                                    Dzieki Basi Strzalkowskiej pomocy i normalnego domowego odkurzacza udalo sie !!!.
                                                    Jeszcze tylko pepowina i przystawic suni do sutki - ufff...
                                                    Reszta szczeniat juz sama wyskakiwala, a bylo ich 9, tylko ta jedna sunia miala
                                                    problem, gdyz byla najwieksza, najsilniejsza i pewnie dlatego pojawila sie
                                                    pierwsza.


                                                  • belissarius Re: Jasne, że nie tylko boxery :-)) 03.06.02, 06:59
                                                    Jakie to fajne, że kłócimy się o to, waśnimy o tamto, nie możemy się zgodzić w takiej czy innej
                                                    sprawie, ale o zwierzakach zawsze potrafimy z ciepłem, z uczuciem, z wdziękiem!!!
                                                    Pozdrawiam, Piotr :))))
                                                  • Gość: kasia kłótnie zwierzolubów IP: 213.77.19.* 03.06.02, 18:12
                                                    I mam nadzieję, że tylko takie kłótnie będa między nami do końca
                                                    naszego "forumowania" :)))
                                                    A o co teraz ? może o spanie czworonogów w łóżkach? Tego chyba nie było, czy
                                                    przegapiłam?
                                                    Moje boxery łądowały się mi do wyrka, mimo, iż same miały doskonałe
                                                    posłania, ,ale kiiedy już zasnęłam, to najpierw jedna łapa, potem łapa
                                                    drugiego, potem kawałek do łapy. .. fafla (jedna), a potem jeden udawał,że
                                                    włąśnie zasłabł, a drugi pchał się na łóżko, żeby mmnei niby zbudzić, żebym
                                                    tego zasłabłego ratowała... No i lądowali w mojej pościeli. Kiedy ich spychałam
                                                    na ich wyrka m(przezornie je trzymałam w pobliżu mojego łóżka) robili takie
                                                    miny, jakbym ich strasznie zmasakrowała, mało tego, nieraz az im nogi z
                                                    rozpaczy sztywniały. Ale jak usłyszeli mojego Ojca w korytarzu (był stanowczy i
                                                    po marynarsku wymagał posłuszenstwa) - natychmiast niczym rysunkowa dżdżownica -
                                                    zsuwali się na swoje wyra...
                                                    Teraz dla odmiany - kocia łąduje się do mojego wyrka, i mało, że się łąduje,
                                                    ale ona mni edo tego łóżka zagania. Ok. 22 musze iść do łóżka, bo kot chce się
                                                    do mnei przytulić an poduszce i ja musze koniecznie sięp ołożyć,bno inaczej
                                                    łazi za mną i płacze.
                                                    :-)))
                                                  • belissarius Re: kłótnie zwierzolubów 04.06.02, 06:50
                                                    Kasieńko, nie świruj! Kot czy pies ma swoje miejsce i nie może nas zmusić do ustępstw! Zwierzę
                                                    musi rozpoznać w Tobie naczelnika stada. Ty rządzisz, nie zwierzę.
                                                  • orca Re: kłótnie zwierzolubów 04.06.02, 07:20
                                                    A pamietacie ta piosenke?

                                                    ref:"Kazdy ma jakiegos bzika
                                                    Kazdy jakies hobby ma
                                                    A ja w domu mam chomika
                                                    Kota, rybki oraz psa"

                                                    O dziwo wczoraj uslyszalam ja w radiostacji
                                                    Od razu skojarzylo mi sie z tym watkiem.
                                                  • Gość: Kasia Re: kłótnie zwierzolubów IP: 213.77.19.* 04.06.02, 19:09
                                                    Tak jest, każdy ma jekiegoś bzika...
                                                    PIosenka mi się wiąż podoba.
                                                    :-)))
                                                  • Gość: Kasia Re: kłótnie zwierzolubów IP: 213.77.19.* 04.06.02, 19:31
                                                    Mnie stprawia to przyjemność. Każdy świruje wedle swojego mniemania. Busz mi
                                                    udowodnił, ile warte są zapatrywania na kwestię: "kto tu szczeka". Pogląd na
                                                    egzystencję, a raczej na współegzystencję z naszymi braćmi mniejszymi mam
                                                    wyrobiony od zarania dziejów. Prze te wsyzstkie osły, kozy, żółwie, kameleony
                                                    i małpę (która pokazała rodzinie, że mój Ojciec należy tylko do niej, i póki
                                                    ona była w domu, anwet mi nie wolno było mu usiąść na kolnach, a potem w ZOO,
                                                    dokonała żywota ze starości, również pokazując wszystkim kto tam rządził. A
                                                    rozpoczęła to swoje udowadnianie światu jeszcze w rejsie - od zjedzenia mojemu
                                                    ojcu słowika argentyńskiego. Jechała z przeznaczeniem do ZOO, i w końcu do
                                                    niego trafiła, ale co nam krwi napsuła, to nasze...
                                                    Do świra zwierzęcego dodam świra garbusowego, i tropienie tzw. śładów
                                                    przeszłości - już mam cała skrzyneczkę takich "kafli z toalety Jaśnie Pana" z
                                                    dawnych Prus Wschodnich - ruinki zapuszczone i potrzaskane skorupy zazstawy
                                                    stołowej. Wszędzie niestety przed nami byli UB-cy a przed nimi bracia z Armii
                                                    Przyjaciół... Toteż skorupy sa faktycznie od "Lasa i Sasa", ale ileż frajdy
                                                    przy tym. Zachorowałam ostanio na popielnicę z jeszczurką produkcji Zakłdu z
                                                    Kadyn (Cadinen) - produkcja już masowa z 1936 roku... Och, żebyś TY widział tę
                                                    popielnicę. Jechałam ją zobaczyć przeszło 150 km. Wyłącznie po to, żeby nią oko
                                                    nacieszyć. Kolekcjoner nie chciał jej sprzedać... Cudo najcudniejsze...
                                                    :-)))
                                                  • Gość: lucy_z Re: kłótnie zwierzolubów IP: *.com / 192.168.0.* 04.06.02, 20:52
                                                    Ostatnio kotka skoczyła psu na grzbiet kiedy stał sobie, biedactwo, zamyślony.
                                                    A psina jak nie kwiknie ze strachu, jak nie pogna przed siebie, oczywiście z
                                                    kotem na grzbiecie. Kotka robi to w celach rozrywkowych ;) Albo delikatnie,
                                                    cichuteńko podchodzi do śpiącego psiny i łap go za ogon, ale jest zabawa:)
                                                    A i piesek, jak już znajdzie wolną chwilkę, między drzemką a drzemką to i
                                                    owszem zaczepia wtedy kotkę. Najpierw ją wyciągnie z domku, po czym nosem ją
                                                    podważa aż kotka robi fik, i leży. To znaczy kotka leży wyciągając przyjaźnie
                                                    łapy do psa a pies ją liże po mordce. A później zaczyna się gonitwa, tylko małe
                                                    kocie jest zwinniejsze i szybciej wyrabia się na zakrętach a i schować się jej
                                                    łatwiej, żeby za chwilę z nienacka wyskoczyć:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka