Tragedia na Politechnice...

IP: *.com / 192.168.0.* 19.06.02, 19:25
Wiadomość podano w TV a teraz czytam w interii:
Na stole operacyjnym zmarł 53-letni pracownik naukowy zaatakowany toporkiem
przez studenta Politechniki Gdańskiej podczas egzaminu. 23-letniego napastnika
zatrzymano. Rzeczniczka gdańskiej policji Marta Grzegorowska poinformowała, że
do tragedii doszło dzisiaj przed godz. 15 na wydziale informatyki podczas
kolokwium zaliczeniowego studentów II roku.

23-letni Kamil P. ściągał podczas testu-kolokwium zaliczeniowego. Zauważył to
50-letni profesor Czesław S. Zaprosił studenta do gabinetu, a ten wyciągnął
toporek i uderzył go w głowę i szyję. - W jego obronie stanął 53-letni asystent
Krzysztof K. Został uderzony w głowę - powiedziała Grzegorowska.

Asystent z bardzo poważną raną głowy trafił do kliniki Akademii Medycznej w
Gdańsku. Z lżejszymi obrażeniami w Szpitalu Wojewódzkim znalazł się profesor.

Szaleniec został zatrzymany przez pracowników naukowych politechniki. Jest
przesłuchiwany.

Czy aż tak człowiek może być zdeterminowany??? Musiał to być człowiek
niepoczytalny, inaczej nie mogę sobie tego wyobrazić.
    • Gość: MMX Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.02, 19:28
      Jak juz wspomnialem,zle sie na naszym wydziale dzieje...
      • Gość: lucy_z Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.com / 192.168.0.* 19.06.02, 19:35
        Gość portalu: MMX napisał(a):

        > Jak juz wspomnialem,zle sie na naszym wydziale dzieje...

        No tak, ale niejedne studia są stresujące! Żeby aż tak????? Straszne!!!!!
        • Gość: sombre Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 19.06.02, 20:13
          Studiowałem tam Lucy, ten przedmiot (popularne "druty" bodajże) to postrach
          studentów. Ale to żadne wytłumaczenie oczywiście.
    • Gość: elve Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.netland.gda.pl 19.06.02, 22:01
      oczywiście nie będę tu usprawiedliwiać tego desperata, ale może to da do
      myślenia ludziom z politechniki. Studiowałam tam, i warunki naprawdę bywają
      okropne. Wykładowcy i asystenci (oczywiście niektórzy) są nieprzyjaźni,
      poniżają studentów, za główny cel biorą sobie ich udupianie... Przecież to na
      politechnice jest najwięcej samobójstw wśród studentów... dlaczego nikt nie
      wyciągnął do tej pory z tego wniosków?
      refleksja druga: nie każdy musi studiować. dobrego poziomu (w tym elementu
      ludzkiego) przy takim naborze i kryteriach po prostu nie da się utrzymać.
      • Gość: sombre Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 19.06.02, 23:02
        A propos samobójstw, to faktycznie na moim roku, na mojej specjalizacji
        zdarzyło się takie. Pamiętam gościa, naprawdę fajny chłopak był. Długo nie
        mogłem w to uwierzyć... Ale nie sądzę, żeby powodem były studia.

        A dziś? Straszna tragedia.

        Przede wszystkim dla tych ludzi, ale też dla całego wydziału.
        Nie zazdroszczę im teraz atmosfery.
        • Gość: sharky Re: Tragedia na Politechnice... IP: 5.2.1R1D* / *.cloyster.dialup.pol.co.uk 20.06.02, 01:51
          Mam nadzieje ze jak ten koles wyjdzie z wiezienia to na rynku bedzie juz
          Windows 2025 przynajmniej. Niech probuje sie z tym zmagac komputerowy bandzior!
      • Gość: Rzadki Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.netia.pl 20.06.02, 08:50
        to prawda że "druty" były ciężkie do przejscia, ale na początku studiów ktoś
        musi zrobić odsiew.
        • Gość: SZTEE Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.malpa.komp.pl 20.06.02, 10:50
          Gość portalu: Rzadki napisał(a):

          > to prawda że "druty" były ciężkie do przejscia, ale na początku studiów ktoś
          > musi zrobić odsiew.
          CHŁOPIE CO TO MA BYC JAKI ODSIEW !
          BEZ SENSU...
          LUDZIE ŻYJCIE TAK BY DAĆ ŻYĆ INNYM!

        • Gość: bacha Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.17.251.* 02.07.02, 17:18
          Proponuję robić odsiew na egzaminach wstępnych - chyba do tego one służą!!!
    • Gość: zeszyt Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 09:00
      mam znajomych na ETI, sam jestem studentem PG, z tego co wiem druty sa ciezkie,
      ale dla tych co ucza sie tylko na tydzien przed egzaminem, a caly semestr sobie
      olewaja. Studenci nie umieja sie uczyc systematycznie. Dla tych co te sztuke
      pojeli studia sa ciezkie, ale sa do przejscia bez wiekszego problemu
      • Gość: Yelonek Re: Tragedia na Politechnice... IP: 5.1R1D* / *.mannesmann.de 20.06.02, 10:38
        zgadzam sie...
        Jezeli ktos idzie na spotkanie z kupiona wczesniej siekiera to zabija z premedytacja. K.K. uczyl na PG od wielu lat i
        wielu dal sie we znaki, a jednak konczy ta uczelnie wiekszosc studentow i sa oni rowniez w wiekszosci
        wykwalifikowanymi specjalistami. Studia nie sa etapem w zyciu, ktory jesli sie kiedys je zacznie to trzeba
        koniecznie je skonczyc. Trzeba przede wszystkim cos umiec, a ludzie z wyzszym wyksztalceniem powinni
        dawac przyklad. Ja nie wyobrazam sobie takich studiow, ktore daja 100% pewnosci ze gdy sie je zacznie to sie
        na pewno skonczy. Nie zatrudnilbym u siebie pracownika, o ktorym bym wiedzial, ze zdal egzaminy dzieki
        sciaganiu, czy majacego wyzsze wyksztalcenie tylko dlatego ze zaczal jakies studia... co on ma w glowie poza
        tym ze w kieszeni papier? Politechnika Gdanska reprezentuje soba calkiem wysoki poziom i ktos, kto chce ja
        skonczyc MUSI dac cos z siebie a nie tylko stresowac sie jakims jednym egzaminem. Tym bardziej ze to nawet nie
        byl egzamin, tylko rozmowa w sprawie wyjasnien o sciaganie... gosciu idzie wyjasniac z siekiera... rzeczywiscie
        godna postawa przyszlej INTELIGENCJI NARODU POLSKIEGO... Wracajac do PG, sam konczylem wymieniany
        wydzial i wiem, ze akurat egzaminy w tej katedrze, chociaz niezmiernie trudne, to nie byly dowolnie
        interpretowane. Bylo jasne: pytanie-odpowiedz... zadanie-rozwiazanie... nawet niewiele bylo mozliwosci
        interpretacji. Faktem jest, ze trzeba bylo sie tego dosc solidnie nauczyc, ale wystarczylo odpowiednio przysiasc...
        Rowniez wiem, dlaczego zdaje sie niektore egzaminy po kilka razy... sam zdawalem i moge winic za to tylko i
        wylacznie siebie. Po dluzszym czasie poczytalem swoje prace i sam przyznawalem wykladowcom racje...
        Natomiast do egzaminow na studia polecalbym na przyszlosc zalaczac opinie od psychiatry...
        • Gość: sombre Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 20.06.02, 12:02
          Gość portalu: Yelonek napisał(a):

          > Politechnika Gdanska reprezentuje soba calkiem wysoki poziom i ktos, kto chce
          > ja skonczyc MUSI dac cos z siebie

          Zgadzam się z Twoją całą wypowiedzią, ale sądzę też, że aby skończyć jakąkolwiek
          uczelnię, trzeba jednak dać coś z siebie. Czasami mniej, czasami więcej - wiadomo.
          Ale jednak trzeba. A wiesz, jak na przykład wygląda egzamin magisterski na WE PG?
          Przychodzisz do dziekanatu i wybierasz sobie zestaw pytań... Nie lubię
          generalizowania. Pozdrawiam :)
          • Gość: frodo Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 19:55
            Wiadomo, ze jest ciezko. Ja tez studiuje na PG, tylko na innym wydziale. Fakt,
            ze niektorzy profesorowie sa nieludzcy, ale podobno ten byl w porzadku. To
            znaczy na nikim sie nie wyzywal, ani nie znecal. I w ogole jak mozna zaatakowac
            kogos siekiera??? To horror jakis...
        • Gość: Piotrek Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.oi.pg.gda.pl / *.eti.pg.gda.pl 20.06.02, 12:42
          KK. o którym piszesz nie miał nic wspólnego z tragedią. Zginął człowiek który
          nie był nawet asystentem, był pracownikiem naukowo-technicznym. Pracuję w tej
          Katedrze i mogę powiedzieć że Cz.S. jest jednym z najlepszych nauczycieli.
          • Gość: Yelonek Re: Tragedia na Politechnice... IP: 5.1R1D* / *.mannesmann.de 20.06.02, 13:02
            Gość portalu: Piotrek napisał(a):

            > KK. o którym piszesz nie miał nic wspólnego z tragedią. Zginął człowiek który
            > nie był nawet asystentem, był pracownikiem naukowo-technicznym. Pracuję w tej
            > Katedrze i mogę powiedzieć że Cz.S. jest jednym z najlepszych nauczycieli.

            Jesli tak to glupia ta pomylka... przyznasz jednak, ze tylko to drugie K. rozni sie w opisie z gazety...
            • Gość: Piotrek Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.oi.pg.gda.pl / *.eti.pg.gda.pl 20.06.02, 13:10
              KK. o którym piszesz jest st. wykładowcą. Obaj mają takie same inicjały.
              Człowiek który zginął pracował u nas zaledwie 5 miesięcy i nie miał nic
              wspólnego z dydaktyką, poza tym że siedział w pokoju razem z dydaktykami.
              • Gość: Yelonek Re: Tragedia na Politechnice... IP: 5.1R1D* / *.mannesmann.de 20.06.02, 13:19
                Rozumiem... jednak podanie tylko inicjalow przez gazete jest w tym wypadku strasznie niefortunne.
                Reszta, a wiec miejsce pracy, wiek, asystentura, imie... nasuwaja jednoznaczne skojarzenia ludziom,
                ktorzy znaja choc troche ETI z opowiesci lub, a moze przede wszystkim, studiowali na niej. Mam nadzieje,
                ze kojarzacy sie st. wykladowca nie bedzie mial przez to zadnych klopotow ani problemow... Dzieki za
                wyjasnienie...
      • Gość: Opat Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.ds.pg.gda.pl 22.06.02, 10:46
        równiż jestem studentem PG na ETI, druty może i są ciężkie, ale w wydaniu dla
        elektroników. Informatycy mają je tylko przez jeden semestr (drugi). Wykłady
        prowadzi właśnie dr Czesław S. znam go bo tez z nim miałem ten przedmiot. W
        egzamin i jakiekolwiek zaliczenia u tego Pana nie były większym problemem. Dr
        Czesław S. zawsze dawał wiele szans i nie stwarzał problemów. Jak się postarać
        to można było zaliczyć ten przedmiot na ćwiczeniach. Poza tym dr zawsze
        ułatwiał studentom zdobycie punktów, które póxniej doliczał do wyniku z
        egzaminu. Wszystkie zdobyte punkty w ciągu całego semestru (kolokwia na
        ćwiczeniach, aktywność, zadania przy tablicy, szybkie zadanka rachunkowe na
        wykładach za które dostawało się punkciki nawet jak nic się nie napisało-za
        samą obecność) były sumowane. Na terminie poprawkowym pojawiały się zazwyczaj
        zadania z terminu zerowego i pierwszego (czasem bez zmian w treści, a czasem
        schemat rozwiązania pozostawał ten sam tylko inne były dane). Nie uważam tego
        przedmiotu za jakiś super lekki, ale nie prawdą jest, że nauka na tydzień przed
        egzaminem nie przynosi efektów. Jezeli się przyłożyć przez tydzień do drutów to
        egzamin u dra Czesława S. można zaliczyc. Podkreslam zaliczyć, jak ktoś ma
        ambicje i czuje się na więcej to nie ma chyba powodów żeby się martwić o
        zaliczenie bo i tak albo zaliczy to na zerówce (ktora jest bardzo łatwa), albo
        dobrze napisze egzamin. Podsumowując: ruty jakie spotykaja informatykow na ETI
        w wydaniu dra Czeslawa S. nie sa zastraszajaco ciezkie i nie tworza widma
        przegranej, a także nie ma poczucia niemocy w czasie zaliczania tego przedmiotu
        u dra Czesława S.
    • Gość: sto19 Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 11:59
      Nic nie moze usprawiedliwic odebrania komuś zycia, studia na PG sa trudne,
      czasem moga doprowadac do nerwicy czy depresji ale nikt nie zmusza studentów
      zeby tam akurat sie kształcili, jednak sa wykladowcy którzy nie szanują
      studentów jako ludzi, ich czasu, emocji to prowokuje młodych niezrównoważonych,
      z wariatami trzeba uważać
    • mikmik Re: Tragedia na Politechnice... 20.06.02, 12:58
      Niejaki pan Serafi, pracownik tego wydziału powiedział w wywiadzie dla jak
      zwykle nieprofesjonalnego Dziennika Bałtyckiego ( posze jak oni zeszli na psy -
      swoją drogą nic do prawdziwych psów nie mam :), że "ze studentami dzieje się
      coś niedobrego".
      A nikt jakoś nie pomyślał co się dzieje z profesorami i asystentami. Nie od
      dziś wszak wiadomo, że głównie asystenci na polibudzie przodują w udupianiu,
      gnębieniu i poniżaniu studentów. Wiadomu, że z lubością uprawia się tam
      dynamikę psychoterroru doprowadzoną do absurdu.
      Jestem gdańszczaninem, studia skończyłem jakiś czas temu ale wolałem studiowac
      telekomunikację poza 3miastem. Nie miałem zamiaru marnować zdrowia by przejść
      przez durny system stworzony na PG.
      Szkoda, że musiało dojść do takiej tragedii, być może da to do myślenia
      władzom politechniki, byc może przyjrzą się technikom nauczania stosowanym
      przez ich kadrę a może i nie. Byc może są tak zaslepieni swoją domniemana
      wyższością i bezdusznośćią, ze niczego nie zauważą.
      LUDZIE - student to też człowiek a w dodatku młody i o słabej psychice.
      Pedagog ( na wyższej uczeli zwłaszcza ) powinien być też dobrym psychologiem,
      by niepotrzebnie innych nie krzywdzić. I nie ma to nic wspólnego z chęcią do
      nauki lub jej brakiem.
      • Gość: M.S. Re: Tragedia na Politechnice... IP: 5.1R1D* / *.mannesmann.de 20.06.02, 13:14
        no tak... jakakolwiek zbrodnia jest bez sensu, ale odniose sie tylko do twojego wpisu. Czy wiesz ze
        zginal czlowiek nie majacy nic wspolnego z tym studentem? Czlowiek, ktory znalazl sie tam
        przypadkiem? po prostu byl? Jaki sens maja twoje wywody o udupianiu studentow w tym kontekscie?
        • mikmik Re: Tragedia na Politechnice... 20.06.02, 13:35
          Coś troszku pokręciłeś z tym brakiem związku. Zarówno profesor jak i jego
          asystent mieli związek bardzo przyczynowo skutkowy z tym studentem. To zresztą
          nie ma znaczenia w kontekście mojej wypowiedzi.
          Wielu studentów jest psychicznie wycieńczonych warunkami jakie stworzono im na
          PG, jeśli studiowałeś na terenie Niemiec to miałeś komfortowe warunki do
          nauki, tak mniemam :) bo standardy zachodnio-europejskie znacznie odbiegają od
          polskich, nie mówiąc już o tych na PG.
          Chłopak, był tak zdeterminowany że zaplanował radykalne rozwiązanie swojego
          problemu. Miał zapewne też świadomośc że przysłuży się innym studentom, choć
          brzmi to niewiarygodnie i okrutnie, jest to jak najbardziej mozliwe. Świadczy
          o tym chociażby fakt, że po jatce jaką urządził stał biernie i spokojnie oddał
          się w ręce policji.
          Zapewne nie jeden biegły psychiatra i psycholog będzie wnikał głęboko w
          przyczyny tego oktu desperacji.
          Nie wnikam również w to jakimi pedagogami byli obaj pracownicy naukowi PG, nie
          znam tych akurat ale wszystko wskazuje że i w tym przypadku nagromadzona
          frustracja i doznanie domniemanych krzydw ze strony innych wykładowców
          znalazła swoje ujście właśnie w tym jednym akcie.
          Bezstronny biegły pewnie dojdzie do takich samych i innych głebszych wniosków.
          Pozdrawiam i uciekam na inne, pogodniejsze wątki.
          • mikmik Re: Tragedia na Politechnice... 20.06.02, 13:41
            OK, wierząc wypowiedzi kolegi forumowiczaq z PG, jeden z wymienionych znalazł
            sie w niewłaściwym miejscu i czasie. Nie zmienia to jednak sensu mojej
            wypowiedzi.
            • Gość: kosa Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.gdan.gazeta.pl 21.06.02, 14:20
              Mikmik! O czym ty mowisz?!!!
              Przeczytalem sobie Twoje posty. Ty usprawiedliwiasz kolesia!!, usprawiedliwiasz cos na co nie ma
              usprawiedliwienia. Mowisz, studenci maja slaba psychike. A dlaczego? Co oni takiego przezywaja, ze nie radza
              sobie ze stresem. Musza zarabiac na bulki w czasie studiow, musza sie uczyc, nie maja zbyt duzo czasu na
              serfowanie po internecie alboi picie piwa, za malo forsy dostaja od rodzicow, w kraju jest kryzys? To wszystko
              sa stresy powodujace, ze student ma slaba psychike? Gdyby to bylo istotne, to wszyscy powinnismy chodzic z
              siekerkami w torbach. Pani w skleopie zle spojrzala, to ciach ja siekierka, bo mam slaba psychike, nie przezyje
              tego stresu. Przeciez to kompletna bzdura.
              W wypadku tego chlopaka rysuja sie dwie sprawy: jedna to on i jego nieodpornosc na stres i najprawdopodobniej
              emocjonalne rozchwianie. Wystarczy sprawdzic jego posty w internecie. Facet mial obsesje na swoim pukcie.
              Wszedzie weszyl podstep i rolowanie, rzucal paragrafami i grozbami, ze zalatwi jakas firme. Sam trudnil sie
              zarabianiem forsy wydajac ogromne pieniadze na udzial we wszelkiej masci konkursach. Znam takich ludzi: teoria
              spisku i "nikt mnie nie wyroluje". Mozna sie doszukiwac, co w czlowieku siedzi, ze morduje, spokojny, inteligentny,
              a tu taka historia. Ale to Dostojewski i tajn duszy. Facynuje wszystkich. Ale nie mozna tego mieszac i
              usprawiedliwiac zbrodni. To jest ta druga sprawa. Morderstwo zostalo popelnione. A w jakim sprawca byl stanie
              - poczytalnosci czy niepoczytalnosci - zdecyduje sad. I zapewne nie bedzie sie kierowal slaboscia psychiki
              studenckiej ani ciezkim egzaminem. I cale szczescie.
              Druga sprawa to zbrodnia ja
          • Gość: M.S. Re: Tragedia na Politechnice... IP: 5.1R1D* / *.mannesmann.de 20.06.02, 14:03
            mikmik napisał(a):

            > Wielu studentów jest psychicznie wycieńczonych warunkami jakie stworzono im na
            > PG, jeśli studiowałeś na terenie Niemiec to miałeś komfortowe warunki do
            > nauki, tak mniemam :) bo standardy zachodnio-europejskie znacznie odbiegają od
            > polskich, nie mówiąc już o tych na PG.

            To ze teraz jestem w Niemczech nie znaczy ze tam studiowalem. Studiowalem na ETI na PG. Rowniez
            zdawalem przedmioty w tej katedrze i rowniez nie za pierwszym razem mi sie wszystko udawalo
            zaliczyc. Warunkowe tez sie zdarzaly i jak widac nie jest to koniec swiata nawet gdy ktos jest
            wymagajacy... Jeden z przedmiotow zdawalem nawet 5 razy, a za piatym razem juz nawet sam
            moglbym prowadzic wyklad :) Po prostu trzeba bylo sie wziac do roboty a nie narzekac... Znam wydzial
            bardzo dobrze i ludzi, ktorzy tam studiowali. Bylo ciezko, ale bylo warto sie pomeczyc... I jakos nikomu
            nie przychodzilo do glowy rzucanie sie z siekierami na pracownikow... dlatego nie rozumiem tego
            czynu...
      • Gość: Rzadki Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.netia.pl 20.06.02, 13:53
        mikmik napisał(a):

        > Wiadomu, że z lubością uprawia się tam
        > dynamikę psychoterroru doprowadzoną do absurdu.
        > Jestem gdańszczaninem, studia skończyłem jakiś czas temu ale wolałem studiowac
        > telekomunikację poza 3miastem. Nie miałem zamiaru marnować zdrowia by przejść
        > przez durny system stworzony na PG.

        Skąd Ty to wszystko wiesz skoro "wolałeś studiować telekomunikację poza 3miastem"
        Ja dla odmiany wybrałem właśnie Gdańsk i pamiętam że owszem udupiono sporo ludzi,
        ale nie spotkałem udupionego który by na to nie zasłużył.
        • mikmik Re: Tragedia na Politechnice... 20.06.02, 14:01
          bo tu mieszkałem, nadal mieszkam, pracowałem i nadal pracuję z inżynierami po
          telekomunikacji na PG. Jak już to mają za sobą to leją z wielu sytuacji ze
          śmiechu choc pamiętają, że kiedyś nie było im do śmiechu. Ale moi znajomi to
          twardziele, jak widać nie wszyscy tacy są.
          Z moje strony to wszystko :)))
          • Gość: sharky Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 15:41
            Co za bzdury ktos pisze o systematycznym maltretowaniu psychicznym studentow.
            Wykladowcy nie maja na to czasu: pracuja na 5 etatow i maja w dupie czy ktos
            zda czy nie. Fakt ze olewaja prace na polibudzie ale nie ma im sie co dziwic:
            nie odbiega to od sredniej krajowej. Niektorzy sa bardziej wymagajacy od innych
            ale wydaje mi sie ze i tak jest za maly przesiew: dostalem emaila od kolegi
            ktory skonczyl PG 2 lata temu i pisze slowo 'wujek' przez o z kreska (tzn przez
            o ale fakt sie liczy) i nie jest to jego jedyny blad. Polibude (wiem to z
            doswiadczenia po architekturze) konczy ok 50% matolow, ze wspolczynnikiem
            inteligencji ponizej sredniej. Kiedys na studia szli ludzie inteligentni albo
            ci ktorzy chcieli sie czegos nauczyc i ciezko nad tym pracowali. Dzisiaj
            studiuja dresiarze z toporkami. Elita intelektualna umarla smiercia naturalna.
            • Gość: renifer Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 23:58
              Sharky! Wydajesz się być cholernie inteligentny, albo tylko tak ci się wydaję.
              Wypowiadasz się tak jakbys był jednym z tych asystentów którzy ukończyli studia
              z dużymi problemami a teraz próbuja się odegrać na studentach.
              Mowisz, że 50% absolwentów to matoły. może i masz rację, ale ktos ich przecież
              wyszkolił na tej uczelni. Jakich więc mamy nauczycieli akademickich? To, że
              pracownicy PG pracują na 5 etatów jest wyłącznie ich prywatną sprawą i nie
              zwalnia nikogo z obowiązku rzetelnej pracy. Jak można twierdzić, że to w
              porządku iż pracownik PG ma, cytuję 'studentów w dupie'. Ja też pracowałam jako
              nauczyciel akademicki. Nie podobały się zarobki, więc zmieniłam pracę. Jakież
              proste rozwiązanie.
              Moim zdaniem najwyższa pora, żeby instytucja postronna zainteresowała się
              nauczycielami akademickimi i sposobem prowadzenia przez nich zajęć. Sposób
              traktowania studentów przez pracowników nie zawsze jest właściwy.
              Może Władze PG powinny przprowadzić anonimową ankietę wśród studentów i zwolnic
              tych pracowników którzy nie potrafią znależć wspólnego języka ze studentami.
              Studia powinny byc przyjemne a nie horrorem.
              • Gość: bacha Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.17.251.* 02.07.02, 17:53
                Zgadzam się, że studia nie powinny być horrorem, ale nie służą uprzyjemnianiu
                życia studentów, lecz ich kształceniu!
        • Gość: bacha Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.17.251.* 02.07.02, 17:48
          Zgadzam się z Tobą z 200%! Złej baletnicy ...
      • Gość: Justyna Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.client.dsl.net 20.06.02, 18:38
        Sama skonczylam Politechnike Gdanska i znam przekroj studentow tejze uczelni.
        Prosze, bez takich komentarzy jak to studenci sa maltretowani itp. Dla nieukow
        i sciagajacych polecam sklepik z miesem a nie studia. Jakby wszyscy powaznie i
        systematycznie brali sie do nauki byloby mniej poprawek, ponownych zaliczen
        itp. Sama zaliczylam nie jeden wrzesien i wiem ze byla to wylacznie moja wina.
        "Watle biedaczki nekane przez wykladowcow i profesorow", smiac mi sie chce.
        Rzeczywiscie coraz wiecej polglowkow w Polsce konczy studia. Pozniej sie dziwic
        jaki obrazek robimy sobie w swiecie.
      • Gość: pol-stud Re: Tragedia na Politechnice... IP: 128.111.96.* 20.06.02, 22:15
        rzecz starszna i potworna, ale moze ktos mi sie wytlumaczy, byla kiedys na pg
        pani wajdeman z geometri wykreslnej, ona na poczatku wykladu mowila ze nie
        mozna zdac normalnie i nauczyc sie!!!. "Polewalo" jej zajecia 90% studentow, a
        3 osoby wyskoczyly z 10 tego lub 6 tego pietra gmachu B zabijajac sie na
        miejscu. NIgdy NIGDY NIGDY dziekan lub policja, ani prokurator kiedykolwiek
        zazucili cos pani wajdeman lub tym wrednym asystentom, Podobna stuacja panuje
        na matematyce rozniczkowej i wydziale elekroniki i okretowym. na hyrotechnice
        aststent zyca kaminiami z studentow i nie mozna mu nic zrobic bo on ma plecy u
        dizkana!!!!Moze teraz jakis dupek z tej politechniki zajmie sie rzetelnie
        kryteriami ceny praownikow i ich pracy- nauczanie. moze im to wreszcie otworzy
        oczy. bedac studentem wielokrotni pialem podania do dziekana ktory teraz jest
        rektorem!!!!, zawsze oni mieli studentow w dupie, a raz rektor powiedizal w
        prost " pan jest w duzym bledzie myslac ze ta uczelnia jest dla studentow!!!!".
        NIkt nie zasluguje na smierac, lub atak, ale powinno sie wyciagnac wnioski.
        Student polski nie zasluzyl na ponizanie!!!
        • iwa.ja Re: Tragedia na Politechnice... 20.06.02, 22:28
          Zastanawiałam się, czy wejść na ten wątek, ale poruszyło mnie ostatnie zdanie
          poprzedniego wpisu "student polski nie zasłużył na poniżanie". To może nie jest
          zbyt szczęśliwe zdanie w kontekście tego, co się zdarzyło na PG, ale... Coś
          złego toczy polskie uczelnie państwowe. O prywatnych słyszałam tylko dobrze,
          więc się nie wypowiadam. Więc racja, student nie zasłużył... Ale to nie
          wszystko. Nie zasłużyli także pracownicy naukowi uczelni poniżani przez
          wyższych stopniem naukowym, dziekanice, szatniarki, bufeciarki i całą
          administrację. Koteryjki i układy, układy i koteryjki. Jeżeli dobrze żyjesz z
          szefem instytutu lub katedry, wpisze cię do grantu, ktory wsączy ci do kieszeni
          dodatkowe parę groszy. Ale co to znaczy "dobrze żyjesz?" To znaczy: stawiasz
          dobrą ocenę wskazanej osobie, piszesz dobrą recenzję jakiejś gównianej pracy,
          nie wtrącasz się w sprawy programowe, pomagasz szefowi w remoncie w domu itd...
          Jeżeli nie, możesz nigdy nie mieć szans zrobienia doktoratu, udziału w grancie,
          stypendium zagranicznym.
          Czerw toczy całą polską naukę państwową, ot co! O postawach niektórych
          studentow na razie nie będę się wypowiadać...
        • Gość: X Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.gda.pl / 10.66.1.* 21.06.02, 17:59
          widzę,że też miałeś przyjemność kontaktu z naszym "wspaniałym rektorem".
          Ostatnio zdawałam u niego egzamin, wykułam sie wszystkiego, a koszmarne zwiażki
          naturalne śniły mi się po nocach, po ogłoszeniu wyników okazało się, że nie
          zdałam, a gdy poszłam wyjaśnić ocenę to usłyszałam, że podłożyłam gotowca,
          ponieważ on nie wieży w to, że potrafiłam się tego wszystkiego
          nauczyc....powiem tak, gdybym wtedy miała toporek to nie ręcze za siebie.
      • Gość: renifer Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 23:43
        Bardzo podoba mi się wypowiedź 'mikmik'. Uważam że jest to strzał w dziesiątkę.
        Poza tym czytam wasze wypowiedzi i stwierdzam, że w żadnym z Was nie ma
        odrobiny współczucia. Nikt nie pomyslał o tym chłopaku dla którego życie
        właśnie się skończyło. Nazywacie go mordercą. Ale czy to była jego wina?
        Ktoś kto kończy szkołę średnią z samymi piatkami i szóstkami nie jest 'matołem'
        jak to Wy określacie. Dzisiejsi studenci nie mają odwagi powiedzieć DOŚĆ, STOP.
        Ilu z Was walczyło z profesorami, doktorami lub asystentami o wasze prawa?
        Pewnie niewielu. Po co walczyć jeśli student nie ma szansy wygrać? Może
        gdybyście głośno mówili o tym co się dzieje na Waszym Wydziale, o tym jak
        przebiegają kolokwia, co wpływa na wynik egzaminu, nie doszłoby dzisiaj do tej
        tragedii. Tak, zginął niewinny człowiek.
        Jednak profesor nie miał PRAWA powiedzieć studentowi: 'oblałeś bo podłożyłeś
        gotowca', jeżeli nie miał na to dowodu. Żeby kogoś oskarżyć najpierw należy
        udowodnić mu winę.
        • iwa.ja Re: Tragedia na Politechnice... 21.06.02, 00:01
          Nie powiedziałam, że nie współczuję.
        • Gość: jaszk Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.134.142.* 21.06.02, 11:07
          Gość portalu: renifer napisał(a):


          > Jednak profesor nie miał PRAWA powiedzieć studentowi: 'oblałeś bo podłożyłeś
          > gotowca', jeżeli nie miał na to dowodu. Żeby kogoś oskarżyć najpierw należy
          > udowodnić mu winę.

          za to student miał PRAWO zabić siekierą...

          ta Twoja wypowiedź jest tak beznadziejna, że nawet nie chce mi się jej głębiej
          komentować
        • Gość: justgość Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.univ.gda.pl 21.06.02, 11:32
          czytam tego typu wypowiedzi i ciarki mi po plecach przebiegają. jak można w
          jakikolwiek sposob usprawiedliwiac zabojstwo? mowic, ze to wina uczelni, bo
          studia sa ciezkie, albo wina profesora, bo nie mial prawa oskarzyc studenta o
          sciaganie. kto normalny reaguje w ten sposob? kto bedzie nastepny dla tego typu
          psychopatow? pani ktora zle wyda w sklepie?
          uwazam, ze artkul w gazecie tez jest bardzo stronniczy, przedstawia
          profesorow, jako upiory, ktorych nalezy sia bac. ja bym sie bal studentów duzo
          bardziej niz wykladowcow. juz zaczynaja krazyc makabryczne zarty pod
          tytulem "ide na egzamin z siekierka"
        • Gość: aaa Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.gdan.gazeta.pl 21.06.02, 14:36
          może prof. nie mial prawa powiedziec tak studentowi, ale to w zadnym stopniu nie tlumaczy tego, co zrobil
          student... poczul sie urazony - wiec wbil toporek w glowe czlowieka? przeciez to istna paranoja! wkurzam sie na
          kogos, wiec poderzne mu gardlo?
          poza tym uwazam, ze nalezaloby zastanowic sie nad tym, ze studia, to dopiero poczatek, i to wcale nie
          najbardziej stresujacy, poczatek naszego zycia..., pod gorke robi sie dopiero pozniej...
        • Gość: bacha Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.17.251.* 02.07.02, 18:02
          Bez obrazy, ale znam ludzi, którzy zakończyli szkołę średnią na piątkach, a na
          studiach okazywało się, że mylą twierdzenie Pitagorasa z równaniem
          sin2+cos2=1 !!! To tyle o "piątkowiczach" z ogólniaków.
    • Gość: LilSnake Mam dyplom Polibudy. Nikogo nie zabilem. IP: *.plan.auc.dk / *.i4.auc.dk 20.06.02, 15:35
      Jest jeszcze ktos taki? Zgloscie sie.
      • Gość: gaudi Re: Mam dyplom Polibudy. Nikogo nie zabilem. IP: *.iweb.pl 20.06.02, 18:12
        Czy ktos tu wspomnial o architekturze i o matolach?
        Prosze o wyjasnienie.
      • Gość: Padluch Re: Mam dyplom Polibudy. Nikogo nie zabilem. IP: *.libre.retevision.es 22.06.02, 10:14
        masz dyplom, bo tatulek dobrze smarował !!!
    • Gość: dany Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 22:57
      Jesli dobrze kojarze chodzi o "Smoka"? Jesli tak to chyba nie jest to jeszcze
      nic najgorszego co moze spotkac studenta informatyki, pozniej jeszcze by
      trafil na OS-y, Stepa..., zreszta do czasu wyboru specjalnosci trafia sie na
      samych dziwakow.
      • Gość: sharky Re: Tragedia na Politechnice... IP: 5.2.1R1D* / *.grommet.dialup.pol.co.uk 21.06.02, 02:20
        A kto wspolczuje rodzinie czlowieka ktory nagle stracil zycie? Niektore poglady
        na tym forum mnie rozbrajaja. Z tego co widze wiekszosc uczestnikow dyskusji
        jest studentami ale to nie usprawiedliwia rozgrzeszania mordercy, ktory z zimna
        krwia wykonczyl niewinnego czlowieka.
        Co do matolow konczacych studia, to podtrzymuje moja teze. Wydaje sie, ze
        polowa ludzi studiuje wylacznie dla papierka a potem kompletnie nie sprawdza w
        zyciu zawodowym.
    • Gość: lela Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.firma / 192.168.0.* / *.gdansk.sprint.pl 21.06.02, 08:57
      Wykładowcy uczelni wyższych bardzo często zachowują się podobnie jak
      nauczyciele szkół średnich i podstawowych - mają Cię za nikogo i próbują
      udowodnić swoją wyższość. Zdarzają się tacy, którzy szanują studentów, ale na
      każdych studiach spotkać można "terrorystów". Teraz być może zastanowią się
      trzy razy, zanim kogoś obleją dla samego oblania, żeby nie psuć statystyki. I
      jak zawsze w Polsce musi stać się tragedia, żeby coś zaczęło do ludzi docierać.

      Poza tym nie zgadzam się z opiniami, że studenci jak nie chcą, nie muszą
      studiować. To chyba mogą pisać tylko jacyś rozpieszczeni przez życie gówniarze,
      którym tatuś załatwia studia i pracują potem u niego w firmie. Spójrzcie co się
      dzieje! Bezrobocie rośnie z dnia na dzień, z wyższym wykształceniem masz
      jeszcze jakąś szansę. Poza tym chcemy żyć w inteligentnym społeczeństwie -
      dlaczego takie straszne trudności robi się podczas egzaminów wstępnych i
      podczas studiów? W imię czego? Dlaczego o naszym życiu decydują jacyś
      zakompleksieni ludzie?

      Już na szczęście.... magister....
      • Gość: sharky Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.06.02, 10:28
        >
        > dzieje! Bezrobocie rośnie z dnia na dzień, z wyższym wykształceniem masz
        > jeszcze jakąś szansę. Poza tym chcemy żyć w inteligentnym społeczeństwie -
        > dlaczego takie straszne trudności robi się podczas egzaminów wstępnych i
        > podczas studiów? W imię czego? Dlaczego o naszym życiu decydują jacyś
        > zakompleksieni ludzie?

        Bardzo dobrze gdyby tak bylo. Studiowac powinni najlepsi. Nie mozna stworzyc
        elity z calego spoleczenstwa. Kiedys robilo wrazenie gdy ktos powiedzial, ze
        studiuje; dzis nie ma to takiego znaczenia. Zreszta problem polega na tym ze
        przyjmujac tumanow na studia (np w celu zdobycia funduszow dla wydzialu, czego
        skrajnym przypadkiem jest wydzial chemii na PG) obniza sie poziom wyksztalcenia
        i cierpia na tym wszyscy.
        • Gość: angel Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.egi.kth.se 25.06.02, 19:00
          Gość portalu: sharky napisał(a):
          > przyjmujac tumanow na studia (np w celu zdobycia funduszow dla wydzialu, czego
          > skrajnym przypadkiem jest wydzial chemii na PG) obniza sie poziom wyksztalcenia
          > i cierpia na tym wszyscy.

          czyzby mowa o EPMach????
          tu sie nie zgodze, nie wszyscy sa tumanami (jakies 5-10% roku ma cos w glowach i
          nawet po studiach pracuje w zawodzie - przynajmniej z mojego roku)

          pozdrawiam wszystkich chemikow i EPMow (na pewno nie chemikow)


      • zelotka Re: Tragedia na Politechnice... 21.06.02, 15:00
        Studia dla wszystkich?
        Wedlug Ciebie Yale czy Oksford maja opinie uczeli elitarnych, wlasnie dlatego
        ze przyjmuje w swoje progi byle kogo i wypuszczaja jako swoich absolwentow byle
        tumana?

        Co to za kompletne bzdury! Uczelnie powinny dbac o powstanie w Polsce elity
        intelektualnej. Prosze sprawdz sobie w slowniku, co oznacza slowo ELITA.

        A o prywatnych uczelniach nikt zlego slowa nie mowi, bo tam kazdy przepychany
        jest dalej. Wypuszczaja potem ludzi z tytulem licencjata, ktorzy nic nie umieja
        i pracuja np. jako kelnerzy, bo juz na magazynierow sie nie nadaja (moj
        znajomy - zywy przyklad).
        • Gość: sharky Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.06.02, 16:58
          > Wedlug Ciebie Yale czy Oksford maja opinie uczeli elitarnych, wlasnie dlatego
          > ze przyjmuje w swoje progi byle kogo i wypuszczaja jako swoich absolwentow byle
          >
          > tumana?
          Mieszkam w Oxfordzie i moge powiedziec, ze studiuja tu naprawde ludzie
          reprezentujacy jakis poziom intelektualny. Z tumana nikt nie zrobi inteligenta,
          nawet w Oxfordzie a co dopiero na PG.

      • Gość: Filut Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 21.06.02, 15:41
        >*dlaczego takie straszne trudności robi się podczas egzaminów wstępnych i
        > podczas studiów? ....... Dlaczego o naszym życiu decydują jacyś
        > zakompleksieni ludzie?*

        Szanowna Pani Magister
        Nie w każdym miejscu się zgadzamy. Uważam, że:
        - egzaminy wstępne powinny być trudne. W przeciwnym przypadku studenci
        inteligentni inaczej (a byłoby ich sporo, chociaż krótko) zmarnują fundusze,
        które mogłyby być wykorzystane na lepszy cel.
        - zakomplesieni ludzie zdarzali się wśród wykładowców/nauczycieli od zawsze.
        Rekompensatę brali/biorą od osób słabych psychicznie lub słabo przygotowanych do
        egzaminu. Silne osobowości i *bystrzaki* nie dają się *upupić*
        Wnioskuję z treści dzisiejszej GW, że sprawca zabójstwa był człowiekiem słabym, a
        wręcz chorym psychicznie i stres związany ze studiami (w tym może zarzut
        podłożenia *gotowca*) tą chorobę uaktywnił. Współczuję ofierze i sprawcy, a także
        ich rodzinom.

        Łączę pozdrowienia
        też magister (tytuł honorowy uzyskiwany po min. 5-ciu latach pracy w magistracie)




      • Gość: Burt Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.oknet.com.pl 21.06.02, 15:55
        chcialem powiedziec ze nie koniecznie spoleczenstwo wyuczone to spoleczenstwo
        inteligentne
        • Gość: lela Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.firma / 192.168.0.* / *.gdansk.sprint.pl 21.06.02, 16:05
          Czy Wy czytać nie umiecie?
          W którym miejscu jest napisane, że studia mają być dla wszystkich?????
          Trochę się zastanówcie nad ogólnym sensem wypowiedzi, a nie tłumaczcie
          dosłownie wyrwanego z kontekstu kawałka....
          Elita! he!
          • Gość: R Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.pwr.wroc.pl / *.t4.ds.pwr.wroc.pl 23.06.02, 18:55
            w konstytucji jest napisasne,ze kazdy ma prawo do nauki
            z tej prostej przyczyny ze kazdy placi podatki z
            ktorych utzymywany jest system szkolnictywa wyszego
            Kamil P. jego rodzice i dziadkowie równiez.
            • zelotka Re: Tragedia na Politechnice... 24.06.02, 13:00
              KONSTYTUCYJNE PRAWO DO NAUKI????

              HA! No ale tak sie sklada, ze Pan Bog ludziom roznie talenty rozdaje, temu
              sluch, temu wzrok, temu bystry umysl, a niektorym glupote. No i co z tego, ze
              kazdy ma zagwarantowane prawo do nauki, jak mu umyslu nie staje? Za wysokie
              progi na lisie nogi. A czesto tez jest tak, ze umysl i jest, ale tak podszyty
              leniem, ze nic sie z takim nie da zrobic. Skoro ma byc konstytucyjne PRAWO do
              nauki, to co z konstytucyjnym OBOWIAZKIEM uczenia sie??????????????
            • Gość: bacha Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.17.251.* 02.07.02, 18:11
              Na szczęście konstytucja nie gwaratuje otrzymania dyplomu!
        • Gość: max Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 17:23
          Kamil zdawał 3 raz(rok) te druty,napisał na 5.Nie złapali go na ściąganiu na
          egzaminie,tylko nie pasowało im ,że tak dobrze napisał.Jeśli rzeczywiście umiał
          może takie niesprawiedliwe posądzenie wywołało w nim taką chorą desperację.Do
          tej pory oceniany był jako ponadprzeciętnie inteligentny,spokojny chłopak.Nikt
          nie rozumie tego ,co się stało.Ale podobno w każdym z nas siedzi morderca,nie
          wiadomo co może go wyzwolić i każdy ma inny próg odporności.Są trzy ofiary -
          jedna nie żyje,druga w silnej depresji w szpitalu,trzecia będzie w szpitalu
          psych. lub więzieniu.
          • Gość: Krzysiek Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 21.06.02, 18:29
            Zastanawia jednak jego "przygotowanie" do konsultacji. Poszedł, dowiedział się
            i... wyjął siekierę. Już ją miał.
            Więc jak to było, chodził z tą siekierą na stałe? Przecież na wynikach miał 5?
            Coś tu nie gra.
            Może po prostu był przygotowany na KAŻDE niepowodzenie?
            • Gość: MrX Re: Tragedia na Politechnice... IP: 153.19.193.* 21.06.02, 18:38
              Pamiętajcie,że najgorsze studia są lepsze od najlepszej pracy. Potem nikt już
              sie nie patyczkuje i nie ma egzaminów poprawkowych a życie rozdaje kopy równo.
              Nie tłumaczmy morderstwa stresem i "upadlaniem" studenta przez wykładowców. W
              przeciwnym wypadku większość z nas powinna już zakupić siekiery.
              • Gość: max Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 19:10
                Siekierę wziął z korytarza (ppoż),chyba po tym ustnym,czyli po nią wyszedł.W
                pełni władz umysłowych tego nie zrobił..
              • Gość: Nido Niewinny??? IP: 2.4.STABLE* 21.06.02, 19:34
                Zastanawiam się czy do niektórych z wypowiadających się
                na tym forum dociera sens ich wypowiedzi, który
                sprowadza się do następującego zdania:
                "potępiam, ale...".

                I tym _ale_, tą przyczyną wyjaśniającą wszystko jest
                dla was "fakt" dręczenia studentów przez wykładowców.

                Nie wiem czy ma sens pisanie o tym, że dr Cz.S. to
                człowiek wyjątkowo pozytywnie nastawiony do studentów.
                Organizujący dodatkowe zajęcia, poświęcający swój czas
                (za który nikt mu nie płaci) na kolejne poprawki dla
                studentów, którzy oblali przypadające im według
                regulaminu dwa terminy. Każdy studiujący informatyką na
                naszym wydziale wie też, że nie toleruje ściągania.
                Podkreśla to przed każdym egzaminem i w przypadku gdy
                na tym kogoś złapie wyprasza z sali.

                Czy według Was to jest znęcanie się? Czy znęca się nad
                studentami, bo wymaga żeby po skończeniu jego
                przedmiotu choć odrobina wiedzy w ich głowach
                pozostała? Czy znęca się, bo organizuje dodatkowe
                terminy zaliczeń?
                • Gość: padlina Re: Niewinny??? IP: *.libre.retevision.es 22.06.02, 10:17
                  po tym co napisałeś, w pełni rozgrzeszam Kamilka...
                • Gość: Opat Re: Niewinny??? IP: *.ds.pg.gda.pl 22.06.02, 11:02
                  Chciałbym się podpisać pod listem Nido. To wszystko jest prawdą w odniesieniu
                  do dra Czesława S. Też miałem z nim zajęcia. Dr Stwarzał wiele możliwości i
                  dawał bardzo duże szanse zaliczenia tego przedmiotu. Dawał mozliwośc
                  gromadzenia dodatkowych punktów, które później doliczał do wyniku z egzaminu i
                  jak nawet ktoś nie zaliczył egzaminu, to po doliczeniu okazywało się, że
                  właśnie przekroczył ustalony przez dra próg zaliczeniowy, który zazwyczaj i tak
                  nie był mocno wygórowany.
            • Gość: bacha Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.17.251.* 02.07.02, 18:14
              Rękoma i nogami... pod tym co napisałeś!
    • Gość: Lechuswó Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.libre.retevision.es 22.06.02, 10:10
      Kamil miał pełne prawo to zrobić. Jak można było studenta stresować takimi
      zarzutami!!!
    • Gość: LPadluch wymierzona sprawiedliwość... IP: *.libre.retevision.es 22.06.02, 10:54
      może ciut-ciut za mocno, ale sprawiedliwie.
      • Gość: Bartek CHORY SYSTEM IP: *.oc.oc.cox.net 23.06.02, 00:21
        Na wydzialem EiT wytrzymalem 1.5 roku. W duzym skrocie podsumuje moje
        doswiadczenia co do panujacego tam systemu bo sobie moge na to pozwolic, bo
        jestem teraz poza tym systemem.

        Studentom wydaje sie, ze jedynym sposobem przejscia przez tak duza ilosc
        materialu jest uczenie sie tuz przed sesja, na ostatnia minute. Ale i tak
        niewielu wierzy, ze trudniejsze egzaminy da sie zdac w pierwszym podejsciu.
        Studentow nie uczy sie SYSTEMATYCZNOSCI. Studenci broniac sie przed tak duza
        iloscia wiedzy SCIAGAJA jak cholera, piszac ksiegi i lapiac sie Bog sam jeden
        wie jakich sposobow na zwiekszenie swoich szans. To jest taka walka pomiedzy
        STUDENTAMI i KADRA. Kadra z gory zaklada ze studenci SCIAGAJA, a studenci
        zakladaja ze jedynym sposobem na przejscie egzaminow jest sciaganie. Do tego
        krazy wiele plotek i legend na temat roznych ludzi. Wielu wykladowcow jest
        chamskich i traktuje studentow jak zle powietrze. Pomiedzy STUDENTAMI a
        WYKLADOWCAMI brakowalo szacunku i zaufania. Sa osobiscie bylem "wciskany w
        ziemie" za brak wiedzy. Wiele razy moj brak wiedzy to byl po prostu ciezki
        stres.

        1.5 studiow na Elektronice i Telekomunikacji nabawilo mnie ciezkich wrzodow.
        Mozna powiedziec - moja niezdolnosc do opanowywania stresu albo strasznie
        stresowa, niezdrowa atmosfera. Ludzie, ktorzy przetrwali przez EiT powiedzia -
        mieczak, mnie sie udalo i jakos przezylem i nawet dobrze mi to wyszlo na
        zdrowie bo mam prace. Pytanie, czy jedynym sposobem nauczania jest wytwarzanie
        takiego stresu zeby ludziom odbijala palma z powodu stresu? To trzeba naprawic
        caly system, pokazac i jednej i drugiej stronie ze da sie wspolpracowac w
        warunkach jakie sa i ze nie do konca trzeba sie wykanczac.
        Moje doswiadczenie ze studiami na EiT BARDZO pomoglo mi w podjeciu decyzji o
        emigracji. Wolalem tyrac jak dziki osiol i zaplacic za studia tylko po to zeby
        byc na nich traktowany jak CZLOWIEK nie jak zle powietrze.
        Bartek
        • Gość: XYZ Re: CHORY SYSTEM IP: *.gda.pl / 10.66.3.* 23.06.02, 14:16
          Jednym z najbardziej wyniszczających doświadczeń jest bycie podmiotem
          nękań przez członków grupy społecznej, do której należymy (dom rodzinny,
          szkoła, miejsce pracy).
        • Gość: zuzia Re: CHORY SYSTEM IP: *.gdan.gazeta.pl 25.06.02, 12:53
          ja skonczylam ETI i jakos zyje, nie mam wrzodow, moj tatus nie posmarowal, abym dostala dyplom itp.
          Dziwi mnie troche wypowiedz, ze studentow nie uczy sie SYSTEMATYCZNOSCI. A kto ma ich tego nauczyc?
          Wykladowcy? Ludzie, to jest dorosle zycie, koniec z glaskaniem po glowce i prowadzeniem za raczke. Sam
          musisz sobie zorganizowac czas i tak go zaplanowac, aby ze wszystkim zdazyc. To, ze nauke do egzaminu
          zaczynasz 2 dni wczesniej, to jest wina uczelni? BZDURA i to wielka!!!
          Ludzie dorosniejcie wreszcie! Gdy pojdziecie do pracy, to, ze nie wyrobiliscie sie z czyms zrzucicie na karb tego,
          ze szef was nie nauczyl? Cha, cha... Życze sukcesow.

        • Gość: Robert Re: CHORY SYSTEM IP: 213.208.32.* 26.06.02, 14:13
          Właśnie studiuję na ETI (kończę 2 rok) i uważam, że każdy kto chce jest w
          stanie to przejść i to bez wrzodów. 'Wciskanie w ziemię' i 'traktowanie jak złe
          powietrze' i niesamowity, doprowadzający do wrzodów stres są bardzo
          przesadzone. Nie jest jakoś specjlanie łatwo, ale to nie jest obóz przetrwania.
          To jest dla ludzi i ludzie ten wydział kończą.
          Jak wspomniała zuzia (zgadzam się z nia całkowicie), studenci to juz dorosli
          ludzie. Nikt nie będzie prowadził za rączkę i mówił, że trzeba odrobic prace
          domową. Takie sprawy dorosły człowiek powinien rozwiązać samemu. Głaskanie po
          główce za dobra odpowiedź przy tablicy i czasy kropek w dzienniku
          (nieprzygotowania do lekcji) skonczyły się. Umowa na Politechnice została
          zawarta między dorosłymi ludźmi stanowiącymi sami o sobie.
          W kontekscie wydarzeń na Politechnice chciałbym stwierdzić, że
          przedmiot 'druty' jest dla informatyka zmorą m.in. ze względy na jego stopień
          skomplikowania, a z drugiej ze względu na przeświadczenie, że nie będzie
          potrzebny programistom czy projektantom baz danych. Nie jest lubiany przez
          informatyków.
          Swoje racje ma tez PG, która wystawiając papier mgr inż., wypuszcza człowieka,
          który spełnia pewne wymogi. Niejako ręczy za jego sprawność w pewnych
          dziedzinach. Druty sa do zaliczenia jeśli się chce, a jesli się nie chce mieć
          inż., to można skorzystać z usług uniwersytetów, tam nie ma drutów.
          Co do Kamila, to przerost środków był niesamowity i powinien zostac za to
          ukarany.
          Natomiast jego rozgrzeszenie bardzo mocno zalezy od szczegółów motywu i jego
          sytuacji emocjonalnej, o której nie wiadomo właściwie nic i dopóki to nie
          zostanie wyjasnione, nie można się w pełni wypowiedzieć w kwestii jego winy.
          Kamil jest bardzo złożoną postacią i jak się okazało niesamowicie zdolną. Wpadł
          w jakąś rozległą aferę, która również mogła zawazyć na jego stanie psychicznym.
          Dlatego moim zdaniem powinno sie poczekać na wyjaśnienia zanim zajmie się
          jakieś racjonalne stanowisko w tej sprawie.
          Rozwiązaniem problemów ze złym systemem na Politechnice Gdańskiej może okazac
          się system wolnego wyboru przedmiotów. Z puli przedmiotów odpowiednio
          punktowanych wybiera się na pewnych zasadach zestaw, który chce się 'zrobić' w
          danym semestrze.
          Rozwiązanie zostało z powodzeniem zastosowane na SGH.
          Ale jak wprowadzić tak dojrzały system jeśli przychodza studenci, którzy chca
          być traktowani jak dzieci. Jeśli ktos musi pracować nad ich systematycznością.
          • Gość: Nocturne Re: CHORY SYSTEM IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 03.07.02, 00:22
            Gość portalu: Robert napisał(a):
            > Właśnie studiuję na ETI (kończę 2 rok) i uważam, że każdy kto chce jest w
            > stanie to przejść i to bez wrzodów. 'Wciskanie w ziemię' i 'traktowanie jak złe

            Robercie - z tego wlasnie powodu nie spodziewalbym sie ze bedziesz "opluwal reke
            ktora Cie karmi". Wybacz takie porownanie ale nie moglem sie powstrzymac.
            Poza tym majac jedynie doswiadczenia z jednej uczelni, w jaki sposob mozesz
            porownac jak wyglada nauka i traktowanie studentow na innych uczelniach ?

            Pisalem ten tekst biorac pod uwage moje doswiadczenia z 4 (slownie czterech)
            roznych uczelni wyzszych, z tego 3 znajdujacych sie w USA.


            > powietrze' i niesamowity, doprowadzający do wrzodów stres są bardzo
            > przesadzone.
            > Ale jak wprowadzić tak dojrzały system jeśli przychodza studenci, którzy chca
            > być traktowani jak dzieci. Jeśli ktos musi pracować nad ich systematycznością.

            Mialem przyjemnosc pracowac ze studentami z EiT. Wspanialy intelekt, wspaniala
            wiedza, gornolotne ambicje i kombinowanie. Jeszcze raz powtorze - na EiT nie
            nauczono mnie systematycznej pracy. Bardziej nauczono mnie tego w liceum ale tez
            jedynie na jednym przedmiocie. Problem polega na tym ze na studiach czlowiek
            pracuje nad bardziej zlozonymi problemami niz w liceum i powinien zostac najpierw
            przygotowany do zdobywania takiej wiedzy. Przekazywanie wiedzy na PG polega na
            podwyzszaniu poprzeczki na super wysoki poziom, majac nadzieje, ze najmadrzejsci
            (najpracowitsi) studenci ja osiagna. ZADEN WYKLADOWCA ALGEBRY NA PG NIE NAUCZYL
            MNIE ROZWIAZYWANIA ZADAN Z ALGEBRY W TAKI SPOSOB JAK NAUCZYLI MNIE TEGO
            WYKLADOWCY AMERYKANSCY. WYKLADOWCY NA PG WYMAGALI ZEBYM PEWNE SPRAWY PO PROSTU
            AUTOMATYCZNIE WIDZIAL I ROZUMIAL. Amerykanie zdradzaja sztuczki ktorymi sie
            posluguja, nasi wykladowcy wykorzystuja swoja przewage i wiedze do MANIPULOWANIA
            studenckim tlumem. Srodek kontroli tak jak w Egipcie.
            To nie jest SPOSOB KSZTALCENIA tylko TRESURA. Tresowany niestety nie ma punktu
            porownawczego i wydaje mi sie ze tak jest wszedzie. Ja sie nie pogodzilem z tymi
            metodami i dlatego zaczalem szukac innych sposobow przyswajania wiedzy.

            Powodzenia na studiach Robert. Ja sie tutaj wypowiadamn po to zeby na EiT
            polepszyc atmosfere i zeby ludziom ktorzy inwestuja 5 lat studiow wyniesli z nich
            cos wiecej poza umiejetnoscia rozgrywania ukladow i przesuwania terminow
            kolokwiow. Na pewno teraz wyolbrzymilem ale mam nadzieje, ze cos sie zmieni na
            lepsze.

            Nocturne
            noc747@hotmail.com
      • Gość: KAŚKA POLSKIE PRAWO POZWALA NA KATOWANIE LUDZI W SZKOLE IP: *.gda.pl / 10.66.3.* 23.06.02, 14:23
        POLSKIE PRAWO ZEZWALA NA PRZEMOC W SZKOLE I MIEJSCU PRACY. NIE ZEZWALA NA
        PRZEMOC W DOMU I WOJSKU. OFIARA NĘKANIA W SZKOLE I MEJSCU PRACY MOŻE POPAŚĆ W
        CHOROBĘ PSYCHICZNĄ, POPEŁNIĆ SAMOBÓJSTWO, POPEŁNIĆ ZABÓJSTWO, POPEŁNIĆ
        ZABÓJSTWO I SAMOBÓJSTWO. KAMIL WYBRAŁ ZABÓJSTWO KATA - PEWNIE SKOŃCZY SIĘ TO
        SAMOBÓJSTWEM KAMILA JEŚLI NIKT NIE BĘDZIE CHCIAŁ MU POMÓC - KOGO NAPRAWDĘ TO
        OBCHODZI.
        • Gość: Krzysiek Re: POLSKIE PRAWO POZWALA NA KATOWANIE LUDZI W SZKOLE IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 23.06.02, 22:27
          Gość portalu: KAŚKA nakrzyczała:

          > KAMIL WYBRAŁ ZABÓJSTWO KATA
          Kasiu, zanim zaczniesz coś pisać może pomyśl przez chwilę, przeczytaj coś na
          temat o którym chcesz pisać, spytaj ludzi z polibudy...
          Akurat ci obydwaj pracownicy PG cieszyli się dobrą sławą wśród studentów, na
          dodatek zginął człowiek który nawet nie miał zajęć dydaktycznych (tzw.
          techniczny). A i ten który ocalał nie dręczył ich, tyle że wymagał znajomości
          materiału.
          Jak możesz nazywać katem kogoś, kto uczy i wymaga tej wiedzy? I robi to akurat
          bez przegięć, czy też jak to nazywasz "katowania"? Co, miał wzruszyć ramionami i
          wpisać na piekne oczy?

          > PEWNIE SKOŃCZY SIĘ TO
          > SAMOBÓJSTWEM KAMILA JEŚLI NIKT NIE BĘDZIE CHCIAŁ MU POMÓC - KOGO NAPRAWDĘ TO
          > OBCHODZI.
          Szkoda chłopaka, zmarnował sobie życie, ale...
          No cóż, zamordował człowieka, zmarnował życie jego rodziny.
          Mam nadzieję, że ktoś mu pomoże, bo on sam pomóc sobie nie będzie w stanie.

          Ps.
          Nie jestem z polibudy.
          Co więcej, kiedyś na uniwerku miałem straszliwe kłopoty z gościem który
          wyjatkowym chamem i swołoczą, kosztowało to mnie dodatkowy rok. Ale jakoś
          morderstwo nie przyszło mi do głowy...
        • Gość: Stefan Re: POLSKIE PRAWO POZWALA NA KATOWANIE LUDZI W SZKOLE IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 24.06.02, 00:35
          KAŚKA:
          > KAMIL WYBRAŁ ZABÓJSTWO KATA

          W takim razie jaki wyrok powinien według Ciebie wydać sąd? Na przykład jaki
          wyrok Ty byś wydała, gdybyś to Ty była sądem (załóż, że nie wiążą Cię żadne
          przepisy, a tylko własne poczucie sprawiedliwości)? Dałabyś mu medal za
          uwolnienie uczelni od kata? Uznałabyś czyn za uzasadniony i puściłabyś go
          wolno? Zwolniłabyś go z więzienia ale zamknęła do czubków? Na jak długo?
          Jeśli nie puściłabyś go wolno, to uzasadnij dlaczego
          • Gość: Kaśka Re: POLSKIE PRAWO POZWALA NA KATOWANIE LUDZI W SZKOLE IP: *.gda.pl / 10.66.3.* 24.06.02, 10:31
            Stefan,
            Oczywiście sposób jaki wybrał Kamil jest nie do przyjęcia. Społeczeństwo nie
            może akceptować takich zachowań. Kamil poniesie konsekwencje swego czynu.
            Pewnie przyjęłabym Twój tok rozumowania.
            Z poważaniem
      • Gość: zuzia Re: wymierzona sprawiedliwość... IP: *.gdan.gazeta.pl 25.06.02, 12:38
        chyba jestes nienormalny!! Jaka sprawiedliwosc?! Czy zabicie czlowieka jest sprawiedliwe? Czy Ty do reszty
        skretyniales? Jezeli zwykle morderstwo nazywasz sprawiedliwoscia, to... brak slow. Nie jestes godny mienic sie
        czlowiekiem!!
    • Gość: Tom Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.astercity.net 22.06.02, 12:09
      Przeszedłem Palucha, Korbuta, Niedźwiedzia, Smoka, Betona itd....
      Różnie było. Paluch za pierwszym razem, Korbut za pierwszym razem, Niedźwiedź
      i Smok za drugim, Beton za trzecim. Świstak wywalił mnie z egzaminu za
      ściąganie, Rojewski z CPS-ów posądził mnie o ściąganie. Do tego statniego
      poszedłem i wybroniłem się na czwórę. Dyplom obroniłem w terminie. Pracuję.
      Dziś cieszę się, że mogłem poczuć trochę tego stresu studenckiego. W prasie
      przeczytałem że zginął Krzysztof K. Już myślałem że Korbut, u którego za
      dawnych czasów za pierwszym razem zdawało 30 osób na 300-stu i nikt nie
      pomyslał o targnięciu się na jego życie.
      • Gość: burak Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.proxy.aol.com 22.06.02, 12:19
        to jest 911 dla polskich uczelni
        a niestety z wlasnego doswiadczenia wiem
        ze bardzo dawno temu zostalem u..... na UG
        Tylko my wtedy bylismy lagodniejsi
        niz dzisiejsza mlodziez.
        Na potwierdzenie moich slow mam
        nawet dowody
        lecz to sie nieliczy po tak dlugim czasie
        Wiem jedno ze zycie moje byloby zupelnie inne gdyby ten ....
        na mojej drodze zyciowej nie stana.
        Nie wiem czy byloby lepsze czy gorsze -wiem ze byloby inne.
        Nie sadzcie abyscie nie byli..........
        • Gość: Dolores Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.univ.gda.pl 23.06.02, 23:06
          Ta tragedia poruszyła mnie i jako osobę, która stosunkowo niedawno skończyła
          studia i dobrze pamięta, jak to było, i jako wykładowcę, którym obecnie jestem.

          Ja zaczynałam studia na Jagiellońskim i po roku nauki nie potrafiłam
          wypowiedzieć jednego zdania bez jąkania się, po prostu miałam nerwicę, wpadłam
          w bulimię, dręczyły mnie myśli samobójcze. Wiele z moich znajomych czuło to
          samo. Atmosfera na moim kierunku była chora. Widać to było już po sposobie
          ułożenia planu - mieliśmy po kilka okienek dziennie, w różnych punktach miasta,
          po prostu planista miał gdzieś rozkład dnia studenta. Studenci spoza Krakowa
          traktowani byli jak chamy ze słomą w butach, dosłownie. Oczywiście mogłam to
          olać, ale gdy się jest od kogoś zależnym... to boli podwójnie, bo człowiek
          czuje się bezradny.

          Oblałam tam przedmiot, który właściwie w ogóle nie był wykładany (dlugo by
          tłumaczyć, wiąże się to ze specyfiką mojej specjalności - jednej z
          neofilologii, chodziło o to, że wykładowca miał wyłącznie wymagania, ale nie
          pokazywał drogi, metod opanowania ocenianej umiejętności, nie wskazywał błędów
          itd.). Oblałam komisyjny (zresztą, że poleję, zostałam poinformowana już przed -
          był to dla tametj kadry dziwnie niepodważalny pewnik) i dowiedziałam się, że
          nigdy w życiu nie nauczę się tego przedmiotu.

          Przeczekałam rok i zdałam od nowa na ten sam kierunek w innym mieście, w
          Gdańsku. Tym razem egzaminy wstępne były o wiele trudniejsze, bardziej
          rozbudowane, ale za to nie było założenia, że się "odsieje" po pierwszym roku.
          Atmosfera była przyjazna, nie spotkałam się z negatywnymi opiniami kolegów. W
          planie nie było żadnych okienek (może to szczegół, ale znaczący). Natomiast
          okazało się, że cały program studiów jest znacznie szerszy niż na UJ. Wymagano
          więcej samodzielnej pracy, powszechne były - nieznane mi na UJ - wejściówki.

          Z feralnego przedmiotu miałam zajęcia z native speakerami z dyplomami Oxfordu i
          Cambridge. Tym razem naprawdę uczono mnie, wskazano drogę, i tym razem nie
          miałam właściwie większych problemów, chociaż nie powiem, żeby było łatwo, bo
          nie było. Jak się przyłożyłam, to zdawałam, jak dałam na luz, to bywało gorzej,
          zresztą jak każdym przedmiocie.

          Obecnie wykładam właśnie ten przedmiot, o ironio losu!

          No właśnie. Stanęłam po drugiej stronie katedry. Staram się być liberalnym
          wykładowcą, ale są pewne granice - ustalam zasady, i chociaż w wyjątkowych
          wypadkach można podejść do nich elastycznie, to jednak na czymś się trzeba
          opierać. Zdarzały mi się jednak sytuacje wręcz absurdalne, na zasadzie - "daj
          im palec...", gdy studenci usiłowali wleźć mi na głowę i przeforsować
          najbardziej niewiarygodne pomysły. Np. taka historyjka, nieco zmieniona, ale
          prawdziwa:

          - student nie pojawiał się na zajęciach i nie oddawał prac zaliczeniowych (z
          bodajże 6 prac dostałam jedną), nie podparł się także żadnym zaświadczeniam
          zdrowotnym, ani nawet innym (z zakładu pracy, zdrowotnym członka rodziny); nie
          oddał także większego projektu "rocznego" (nad którym inni pracowali przez
          semestr). Powiedziałam, że nie dam tej osobie zaliczenia w tym samym terminie,
          co pozostałym ludziom z roku, że będzie musiał przyjść i zaliczyć teorię,
          ponieważ na podstawie tego, czym się do tej pory wykazał, ja nie mogę mu
          zaliczyć. I co? Na szczęście nie siekiera, ale za to byłam nękana mailami, ten
          student próbował wymusić na mnie zaliczenie. Gdy pojawił się na ostanich
          zajęciach i przyniósł projekt (dobry miesiąc po terminie - a gdzie czas dla
          mnie na sprawdzenie?), żądając zaliczenia natychmiast (bo przyniósł projekt),
          nie wytrzymałam i spokojnie, bez inwektyw, ale ostro odmówiłam, przy grupie.
          Skończyło się na tym, że ta osoba odpowiedziała na ustnej przepytce i dostała
          zaliczenie i tak w czerwcu.

          Podobnych sytuacji miałam już kilka, najwięcej i najbardziej groteskowcyh
          na uczelni niepublicznej, gdzie tez uczę.

          Jak to się ma do tragedii na PG?

          Nic nie jest takie łatwe i proste, sprawa jest wieloznaczna, nie możemy łatwo i
          szybko oceniać.

          Ja czuję się nadal wstrząśnięta i żal mi tych wszystkich zamieszanych w to
          ludzi...



          • iwa.ja Re: Tragedia na Politechnice... 23.06.02, 23:14
            Dolores, znam stosunki w Paderevianum. Juz na ten temat coś pisnęłam. Może w
            kontekście wydarzeń na PG, które też mną wstrząsnęły, trzeba zacząć dyskutować
            na temat chorych układów (czytaj: feudalnych) wśród tzw. kadry naukowej?
            Chamstwa i natarczywości studentów? My, pracownicy uczelni, jesteśmy wybierani
            przez studentów i od nich zależy nasz etat. Oni o tym wiedzą. Czasami traktują
            nas jak nos do tabakiery. Może trzeba o tym wreszcie zacząć głośno mowić?!!!!
    • Gość: Karol Re: Tragedia na Politechnice... IP: *.prokom.pl 24.06.02, 09:50
      Zobaczcie co jeszcze zprzatalo glowe camokiller'owi (to trzeba skleic ):
      groups.google.com/groups?q=author:camokiller%
      40hoga.pl&hl=pl&lr=lang_pl&ie=UTF-8&selm=aeao49%24j6c%241%
      40korweta.task.gda.pl&rnum=1
    • Gość: Henryk_O Re: PG nie jest święta !!! IP: *.gda.computerland.pl 24.06.02, 11:35
      Po wielu wypowiedziach w mediach i na WWW moje zdanie jest takie:
      - zabójca na pewno był zdeterminowany, jak mi wiadomo był to pilny uczeń,
      ambitny i w momencie kiedy spotkał się z prawdopodobnie "jakimś debilem", który
      pomimo wszystkiego chciał go "usadzić" , chłopak nie wytrzymał. Pomimo tego że
      umiał dostał "KOSZA". Myślę że ja rozwiązałbym to inaczej - obiłbym takiego
      profesorka w ciemnej ulicy i pokazał że nie jest nietykalny. PG chroni swoich
      wykształconych pupilków. Tak samo jest w wojsku. Osobiscie studiowałem na PG i
      wiem jakie są zwyczaje np: możesz się uczyć a i tak jak się komuś nie podobasz
      to cie udupi, tak jest też w niektórych technikach.
      przykładem jednego z zawistnych prof jest Hem....cz , kto zdudiował na PG to go
      zna. NP: kiedyś jeden ze stud. zasnął na wykładzie. Podszedł do niego H. spisał
      dane klienta i wiadomo było że juz jest po nim......
      jest więcej takich przypadków, są też mniej prawdopodobne ale nikt z obecnych
      tego nie wyjawi bo nie chce mieć problemów.
      • Gość: jaszk Re: PG nie jest święta !!! IP: *.waw.cdp.pl 24.06.02, 11:52

        Gadasz Henryku jak klasyczna "baba z magla", która nie ma najmniejszego pojecia
        jak naprawdę było, ale w swoim plotkarskim świecie jest pewna kazdego szczegółu i
        swoich ocen.
        • Gość: Nocturne Nowy watek w sprawie? IP: 168.143.113.* 24.06.02, 20:54
          To jest informacja dla tych co beda przegladac forum
          Gazety Wyborczej szukajac dodatkowych informacji ktore
          beda mialy pomoc w rozwiazaniu sprawy Kamila.

          Ludzie ktorzy korzystaja z Internetu i komputerow na
          codzien posluguja sie slangiem ktory czasami jest
          trudno zrozumiec ludziom "mniej technicznym".

          Z wypowiedzi: "Re: Tragedia na Politechnice... Gość
          portalu: Karol, 24-06-2002 09:50" wynika, ze w
          Internecie zostaly nagrane emailowe wypowiedzi Kamila.
          Wedlug mnie mozna by ten email potraktowac jako wazny
          dowod w sprawie ktora zostanie na pewno
          przeprowadzona !

          Przeczytalem ten list z Googla i wynika z niego, ze
          Kamil probowal poradzic sobie z oszustwem paru
          wielkich firm. Firmy oglaszaja kampanie reklamowe a
          potem pacjentow nabijaja w butelke. Ktos kto probuje
          sie domagac swoich praw ma jedynie do wyboru droge
          procesu sadowego albo przeproszenie w postaci uscisku
          reki. W wypadku studenta, szanse przeprowadzenia
          takiej sprawy sa na pewno mizerne, ale wyglada na to
          ze Kamil probowal sie domagac sprawiedliwosci. Moze to
          bylo tak na prawde powodem ktory spowodowal ze cos w
          nim peklo? Kapitalizm jest systemem w ktorym wygrywa
          silniejszy, takie rzadza niestety prawa przynajmniej
          zanim sie troche ustabilizuje. Nauczyc sie dochodzenia
          sprawiedliwosci tez sie trzeba w nim nauczyc. Tylko ze
          tego juz nikt na zadnej uczelni studentow nie uczy.

          Ta sprawa raczej wyglada na ciag wypadkow ktore
          doprowadzily tego chlopaka do takiego stanu. System na
          PG jest chory - nie ma co do tego watpliwosci ale to
          cale spoleczenstwo nalezy uzdrowic. To na pewno zajmie
          nam troche czasu.

          Szkoda by bylo gdyby ta sprawa skonczyla sie tym ze
          chlopak dostanie kare dozywocia, na PG porobi sie pare
          malo znaczacych zmian a firma/ludzie ktorzy chlopaka
          doprowadzili do takiego stanu pozostana bezkarni.

          Tu jest potrzebna duza dawka obiektywizmu. Wszyscy
          zyjemy w nowym systemie i z tego co ja sie orientuje
          oprocz zachwytow nikt nie poinformowal spoleczenstwa
          na czym polega kapitalizm. Kapitalizmu sie trzeba
          nauczyc. Najgorsze jest operowanie wedlug starych
          zasad przekazanych przez rodzicow w nowym systemie -
          to po prostu nie dziala !

          Oferuje darmowa pomoc techniczna ludziom ktorzy beda
          takiej ekspertyzy potrzebowali. Kontakt emailowy.

          Nocturne
          noc747@hotmail.com
        • Gość: Nocturne Nowy watek w sprawie? IP: 168.143.113.* 24.06.02, 20:54
          To jest informacja dla tych co beda przegladac forum
          Gazety Wyborczej szukajac dodatkowych informacji ktore
          beda mialy pomoc w rozwiazaniu sprawy Kamila.

          Ludzie ktorzy korzystaja z Internetu i komputerow na
          codzien posluguja sie slangiem ktory czasami jest
          trudno zrozumiec ludziom "mniej technicznym".

          Z wypowiedzi: "Re: Tragedia na Politechnice... Gość
          portalu: Karol, 24-06-2002 09:50" wynika, ze w
          Internecie zostaly nagrane emailowe wypowiedzi Kamila.
          Wedlug mnie mozna by ten email potraktowac jako wazny
          dowod w sprawie ktora zostanie na pewno
          przeprowadzona !

          Przeczytalem ten list z Googla i wynika z niego, ze
          Kamil probowal poradzic sobie z oszustwem paru
          wielkich firm. Firmy oglaszaja kampanie reklamowe a
          potem pacjentow nabijaja w butelke. Ktos kto probuje
          sie domagac swoich praw ma jedynie do wyboru droge
          procesu sadowego albo przeproszenie w postaci uscisku
          reki. W wypadku studenta, szanse przeprowadzenia
          takiej sprawy sa na pewno mizerne, ale wyglada na to
          ze Kamil probowal sie domagac sprawiedliwosci. Moze to
          bylo tak na prawde powodem ktory spowodowal ze cos w
          nim peklo? Kapitalizm jest systemem w ktorym wygrywa
          silniejszy, takie rzadza niestety prawa przynajmniej
          zanim sie troche ustabilizuje. Nauczyc sie dochodzenia
          sprawiedliwosci tez sie trzeba w nim nauczyc. Tylko ze
          tego juz nikt na zadnej uczelni studentow nie uczy.

          Ta sprawa raczej wyglada na ciag wypadkow ktore
          doprowadzily tego chlopaka do takiego stanu. System na
          PG jest chory - nie ma co do tego watpliwosci ale to
          cale spoleczenstwo nalezy uzdrowic. To na pewno zajmie
          nam troche czasu.

          Szkoda by bylo gdyby ta sprawa skonczyla sie tym ze
          chlopak dostanie kare dozywocia, na PG porobi sie pare
          malo znaczacych zmian a firma/ludzie ktorzy chlopaka
          doprowadzili do takiego stanu pozostana bezkarni.

          Tu jest potrzebna duza dawka obiektywizmu. Wszyscy
          zyjemy w nowym systemie i z tego co ja sie orientuje
          oprocz zachwytow nikt nie poinformowal spoleczenstwa
          na czym polega kapitalizm. Kapitalizmu sie trzeba
          nauczyc. Najgorsze jest operowanie wedlug starych
          zasad przekazanych przez rodzicow w nowym systemie -
          to po prostu nie dziala !

          Oferuje darmowa pomoc techniczna ludziom ktorzy beda
          takiej ekspertyzy potrzebowali. Kontakt emailowy.

          Nocturne
          noc747@hotmail.com
        • Gość: Nocturne Nowy watek w sprawie? IP: 168.143.113.* 24.06.02, 20:54
          To jest informacja dla tych co beda przegladac forum
          Gazety Wyborczej szukajac dodatkowych informacji ktore
          beda mialy pomoc w rozwiazaniu sprawy Kamila.

          Ludzie ktorzy korzystaja z Internetu i komputerow na
          codzien posluguja sie slangiem ktory czasami jest
          trudno zrozumiec ludziom "mniej technicznym".

          Z wypowiedzi: "Re: Tragedia na Politechnice... Gość
          portalu: Karol, 24-06-2002 09:50" wynika, ze w
          Internecie zostaly nagrane emailowe wypowiedzi Kamila.
          Wedlug mnie mozna by ten email potraktowac jako wazny
          dowod w sprawie ktora zostanie na pewno
          przeprowadzona !

          Przeczytalem ten list z Googla i wynika z niego, ze
          Kamil probowal poradzic sobie z oszustwem paru
          wielkich firm. Firmy oglaszaja kampanie reklamowe a
          potem pacjentow nabijaja w butelke. Ktos kto probuje
          sie domagac swoich praw ma jedynie do wyboru droge
          procesu sadowego albo przeproszenie w postaci uscisku
          reki. W wypadku studenta, szanse przeprowadzenia
          takiej sprawy sa na pewno mizerne, ale wyglada na to
          ze Kamil probowal sie domagac sprawiedliwosci. Moze to
          bylo tak na prawde powodem ktory spowodowal ze cos w
          nim peklo? Kapitalizm jest systemem w ktorym wygrywa
          silniejszy, takie rzadza niestety prawa przynajmniej
          zanim sie troche ustabilizuje. Nauczyc sie dochodzenia
          sprawiedliwosci tez sie trzeba w nim nauczyc. Tylko ze
          tego juz nikt na zadnej uczelni studentow nie uczy.

          Ta sprawa raczej wyglada na ciag wypadkow ktore
          doprowadzily tego chlopaka do takiego stanu. System na
          PG jest chory - nie ma co do tego watpliwosci ale to
          cale spoleczenstwo nalezy uzdrowic. To na pewno zajmie
          nam troche czasu.

          Szkoda by bylo gdyby ta sprawa skonczyla sie tym ze
          chlopak dostanie kare dozywocia, na PG porobi sie pare
          malo znaczacych zmian a firma/ludzie ktorzy chlopaka
          doprowadzili do takiego stanu pozostana bezkarni.

          Tu jest potrzebna duza dawka obiektywizmu. Wszyscy
          zyjemy w nowym systemie i z tego co ja sie orientuje
          oprocz zachwytow nikt nie poinformowal spoleczenstwa
          na czym polega kapitalizm. Kapitalizmu sie trzeba
          nauczyc. Najgorsze jest operowanie wedlug starych
          zasad przekazanych przez rodzicow w nowym systemie -
          to po prostu nie dziala !

          Oferuje darmowa pomoc techniczna ludziom ktorzy beda
          takiej ekspertyzy potrzebowali. Kontakt emailowy.

          Nocturne
          noc747@hotmail.com
          • Gość: Henryk_O Re: Nowy watek w sprawie? IP: *.gda.computerland.pl 25.06.02, 12:05
            Ad.Nocturne
            - bardzo podoba mi się Twoje podsumowanie. Ująłeś sedno sprawy.
            Pozdrawiam.
          • Gość: Pete Re: Nowy watek w sprawie? IP: 5.2.1R1D* / *.user.ono.com 27.06.02, 17:24
            Ciekawe, czy gdyby nagle jakiś psychopata zamordował kogoś z Twojej rodziny,
            usprawiedliwiałbyś to chorym systemem.. Zbrodnia jest zbrodnią. Zamordowany
            pracownik techniczny zginął tylko dlatego, że stanął w obronie zaatakowanego
            siekierą profesora. No jasne, według ciebie jest to zapewne powód, żeby
            zamordować.. Studiowałem rok na ETI, nie podobały mi się panujące tam stosunki,
            ale nie zamordowałem nikogo - zmieniłem uczelnię i mam się świetnie.
            • Gość: Henryk_O Re: Nowy watek w sprawie? (Nieznany Motyw) IP: *.gda.computerland.pl 28.06.02, 15:54
              Ad.Pete - ja w żaden sposób nie pochwalam tego czynu, tylko go potępiam. Za
              zbrodnię należy ponieść karę - tylko jaką ? (adekwatną do czynu i podkreślam -
              okoliczniości). Ale na razie nikt do końca nie wie co było motywem działania
              studenta (mordercy). Mam na celu zwrócenie uwagi że PG i jej pracownicy nie są
              święci a wszelkie wypowiedzi traktuje z przymrużeniem oka.
        • Gość: Henryk_O Re: PG nie jest święta !!! IP: *.gda.computerland.pl 25.06.02, 12:01
          "Gadasz Henryku jak klasyczna "baba z magla" - może się trochę uniosłem, uzyłem
          niewłaściwych słów i stąd Twoje wnioski.

          "która nie ma najmniejszego pojecia jak naprawdę było," - jeśli tak twierdzisz
          to na pewno Ty znasz ten powód. Może o nim napiszesz, bądź zwrócisz się do
          odpowiednich służb, jeśli oczywiści wogóle miałeś kiedyś jakikolwiek kontakt z
          PG i ze sprawą..........

          P.S. Myślę że poniższy replay odpowie Ci na wiele pytań.

    • Gość: bacha Re: Tragedia na Politechnice... IP: 213.17.251.* 02.07.02, 17:33
      Podobno w "ogólniaku" był prymusem - chyba ktoś nie nauczył go przegrywać.
      Pamiętam kolegę z ogólniaka, który poszedł do nauczyciela "reklamować" dwóję z
      pierwszej klasówki argumentując,że był uczestnikiem olimpiady z tego
      przedmiotu - jakby to miało zagwarantować mu pozytywną ocenę jego wiedzy do
      końca życia. Mam wrażenie, że postawa zaatakowanego profesora nie była
      przyczyną takiego zachowania lecz jedynie odpaliła ładunek. Prawda jest taka,
      że większość osób zdających na studia nie jest przygotowana psychicznie do ich
      rozpoczęcia, lukrowani przez rodziców na studiach przeżywają mały szok.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja