Gość: lucy_z
IP: *.com / 192.168.0.*
19.06.02, 19:25
Wiadomość podano w TV a teraz czytam w interii:
Na stole operacyjnym zmarł 53-letni pracownik naukowy zaatakowany toporkiem
przez studenta Politechniki Gdańskiej podczas egzaminu. 23-letniego napastnika
zatrzymano. Rzeczniczka gdańskiej policji Marta Grzegorowska poinformowała, że
do tragedii doszło dzisiaj przed godz. 15 na wydziale informatyki podczas
kolokwium zaliczeniowego studentów II roku.
23-letni Kamil P. ściągał podczas testu-kolokwium zaliczeniowego. Zauważył to
50-letni profesor Czesław S. Zaprosił studenta do gabinetu, a ten wyciągnął
toporek i uderzył go w głowę i szyję. - W jego obronie stanął 53-letni asystent
Krzysztof K. Został uderzony w głowę - powiedziała Grzegorowska.
Asystent z bardzo poważną raną głowy trafił do kliniki Akademii Medycznej w
Gdańsku. Z lżejszymi obrażeniami w Szpitalu Wojewódzkim znalazł się profesor.
Szaleniec został zatrzymany przez pracowników naukowych politechniki. Jest
przesłuchiwany.
Czy aż tak człowiek może być zdeterminowany??? Musiał to być człowiek
niepoczytalny, inaczej nie mogę sobie tego wyobrazić.