Dodaj do ulubionych

zakaz wnoszenia swojego jedzenia do cinema city

30.04.06, 01:11
bardzo prosze o opinie osob obeznanych z prawem w nastepujacej kwestii:
Regulamin multipleksow cinema city zabrania wnoszenia jakiegokolwiek jedzenia nie zakupionego w ich sklepiku. dzis po przedarciu biletu zostalismy poproszeni o pozostawienie przed sala naszej reklamowki z zakupami (kawa w proszku, orzeszki nerkowca itp) i odebranie ich po seansie. Naszym zdaniem jest to oburzajace i chcielibysmy zrobic cos w tej sprawie, moze nawet pozwac cinema city. naszym zdaniem:
1) kino to nie restauracja. kupujac bilet do kina place za mozliwosc obejrzenia filmu, a nie zzerania chipsow. idac do kina nie musze sie specjalnie przebierac, moge tez wnosic rozne rzeczy, pod warunkiem ze nie przeszkadza to innym gosciom. jesli chrupanie popcornu niby nie przeszkadza, to dlaczego nie moge wniesc banana?
2) w sklepiku mozna kupic tylko popcorn, nachosy i batoniki. nie mozna tam kupic zdrowych przekasek, takich jak orzechy nerkowca albo owoce. poniewaz w sklepiku nie ma nieprzetworzonej, zdrowej zywnosci, zakaz wnoszenia swoich rzeczy to dyskryminacja osob zdrowo sie odzywiajacych. rozumiem, ze jesli kupie cocacole ktora jest w sklepiku, to mozna miec pretensje. ale skoro firma cinema city i tak nie sprzeda mi orzeszkow bo ich nie ma, to po co konfiskata?? pies ogrodnika?
3) wniesienie rzeczy do sali kinowej to jeszcze nie konsumpcja
Jesli ktokolwiek moglby sie wypowiedziec, czy firma cinemacity ma prawo stosowac taki regulamin, bylabym wdzieczna
jesli uwazacie, ze regulamin zostal wprowadzony bezprawnie, to prosze o podanie mi formalnego sposobu na uporanie sie z tym problemem

serdecznie pozdrawiam i zycze milego "weekendu"
Obserwuj wątek
    • garraretka Re: zakaz wnoszenia swojego jedzenia do cinema ci 01.05.06, 21:22
      każdy regulamin musi być zgodny z powszechnie obowiązującymi przepisami,
      zasadami współżycia społecznego itd. - jeżeli nie łamie obowiązujących
      przepisów (a w tym przypadku nie łamie) to masz dwa wyjścia:
      1. stosować się do niego lub
      2. nie chodzić do cinema city.

      Nie wpadajmy w jakąś paranoję - w końcu cinema city to prywatna firma a skoro
      jest prywatna to właściciel może żądać żeby korzystający stosowali się do jego
      wewnętrznego regulaminu, który sam sobie wymyślił. Ty również w swoim
      mieszkaniu możesz ustalić zasady, że wchodzić można tylko w miękkim obuwiu -
      znajomi albo będę tego przestrzegać albo przestaną wpadać z wizytami. Wolny
      wybór.
      • cze67 Re: zakaz wnoszenia swojego jedzenia do cinema ci 08.08.06, 12:38
        2) w sklepiku mozna kupic tylko popcorn, nachosy i batoniki. nie mozna tam
        kupic zdrowych przekasek, takich jak orzechy nerkowca albo owoce. poniewaz w
        sklepiku nie ma nieprzetworzonej, zdrowej zywnosci, zakaz wnoszenia swoich
        rzeczy to dyskryminacja osob
        zdrowo sie odzywiajacych.

        Nie, no nie mogę. Zaraz odezwą się osoby, które lubią sobie schrupać schabowego
        w czasie seansu z pretensjami, że tego nie sprzedają w kinowym sklepiku i że to
        dyskryminacja takich osób. Człowieku, opamiętaj się, najpierw piszesz, że kino
        to nie restauracja a potem, że dyskryminują tam osoby zdrowo się odżywiające.
        Powtórzę za Tobą - kino to nie restauracja, nie musisz tam jeść, to nie jest
        chyba jakiś przymus? Nie jedz w kinie - nie będziesz zawracał ludziom głowy
        takimi kłopotami.
    • ppooiiuuyytt Tylko świnie jedzą w kinie. 13.05.06, 13:51
      To swobodna parafraza hasła z czasów II wojny światowej.


      A cymbały najpierw kupują bilety, a potem dopiero czytają regulaminy.
      Ot, co.
    • evamarija Re: zakaz wnoszenia swojego jedzenia do cinema ci 09.08.06, 11:35
      No i mam trzeci powod zeby nie chodzic do takich kin. Dwa pozostale to nedzne
      komercyjne filmy i drogie bilety. A swoja droga przypomina mi sie podobny mail
      na innym forum odnosnie otwartej gdzies w Polsce knajpki tylko dla pan.
      A swoja droga zabraniaja wnoszenia a nie spozywania - no moze komus uda sie to
      obejsc?
      • surfen Re: zakaz wnoszenia swojego jedzenia do cinema ci 31.08.06, 22:05
        No właśnie, była kiedyś sprawa właścicielki baru vs klient. Wpuszczane były bez
        przeszkód kobiety, mężczyzna natomiast musiał ubierać perukę.

        Pamiętacie te sprawę? Jak się zakończyła? Może jakiś link... bo to sprawa trochę
        podobna. Z tego co pamiętam mężczyzna przegrał sprawę - uznano, że właścicielka
        nie uniemożliwiała mu dostępu, ponieważ mógł on wejść pod pewnymi warunkami
        określonymi w regulaminie. Ktoś pamięta coś wiecej?

        Dziwi mnie natomiast zachowanie niektórych "doradców" na tym forum. Sprawa tu
        poruszana nie dotyczy ZAKAZU JEDZENIA, ale zakazu jedzenia pewnych produktów i
        DOZWOLENIA jedzenia innych. Nie chodzi więc czy jeść czy nie - bo zdaniem kina
        jak najbardziej jeść można (kupione na miejscu). Rozmowa o tym, czy w kinie jemy
        czy nie wydaje się więc rozmyciem tematu. Zresztą w kinie jadło się i piło chyba
        od początku jego istnienia.

        Można zastanowić się nad sprawą tak:
        1. taki zakaz może budzić pewne skojarzenia z monopolizowaniem (choć oczywiście
        tylko skojarzenia, bo prawnie trudno się przyczepić). Bo np. w restauracji
        często nie pozwala sie na jedzenie produktów niezamówionych (choć w różnych
        miejscach będzie z tym różnie). Ale w restauracji o jedzenie właśnie chodzi,
        więc idąc tam wiemy, że jeść będziemy to co dostarcza nam dana restauracja.
        Natomiast w kinie, głównie chodzi o film, a zatem jedzenie traktowane jest jako
        dodatek. A zatem oglądać będziemy tylko filmy "dostarczone" przez kino, ale
        jeść... no właśnie wydaje nam się, że jeść/pić możemy co tylko chcemy. Wynika to
        oczywiście z przyzwyczajenia (nie przepisów) i stąd takie zachowanie Cinema-City
        może dziwić. Wielokrotnie spotykałem się też z opiniami, które negowały
        porówanie: prywatna firma z "przestrzenią publiczną" = mieszkanie. To jednak dwa
        inne miejsca, o czym świadczy chociażby fakt, że nikt (albo prawie nikt) nie
        tworzy we własnym mieszkaniu regulaminu... Chodzi też nie tylko o prawo, ale o
        to czego oczekujemy, czego spodziewamy się po tych dwóch miejscach. Bo przecież
        u gospodarza nie dostaniemy paragonu, nie będziemy reklamować dochodząc swoich
        praw...

        2. Bardzo ważna sprawa! Jeżeli w kinie obsługa już po zakupie biletu powie nam:
        "Proszę to oddać". Możemy mieć uzasadnioną reklamację, ponieważ przed zakupem
        biletu NIE ZOSTALIŚMY POINFORMOWANI o zakazie! Ktoś może powiedzieć, że
        nieznajomość prawa szkodzi - ma racje, tylko, że trudno znać na bieżąco
        regulaminy wewnętrzne. Co więcej nasze stanowisko możemy argumentować:

        - Brak widocznego regulaminu (co jest przyjętą praktyką!), ktoś zresztą pisał na
        jakimś forum n/t: właśnie w takiej sytuacji okazało się, że regulaminu do wglądu
        PO PROSTU NIE MA, a zmiany i tak nie zostały jeszcze "naniesione" - w tym
        momencie ciekawa i kulturalna wypowiedź "ppooiiuuyytt": "A cymbały najpierw
        kupują bilety, a potem dopiero czytają regulaminy" nieco traci na znaczeniu...

        - Nikt przed zakupem nas nie poinformował, brak tablic z ostrzeżeniem itp.


        Od siebie dodać moge jedynie tyle, że ten nowy zapis w regulaminie jest ciekawy
        z co najmniej dwóch powodów:
        - jaki jest jego sens praktyczny, skoro w torbie/kieszeniach można wnieść
        mnóstwo produktów? Wzywanie policji na przeszukanie stawiałoby "rodzinne" kino w
        niezbyt przyjaznym świetle
        - to mało przyjazna próba zwiększenia sprzedaży w kinowym barze (gdzie osoby
        pracują za 5zł/h) a przecież faktycznie ktoś może chcieć wnieść zwykłą ulubioną
        wodę mineralną, bo w kinowym barze są wody np. tylko z lodówki?

        Rada "idź do innego kina" jest najprostsza, ale coż... może nie ma innej rady?

        Na marginesie można dodać, że kino Helios sprzeciwia się takim zakazom i nie
        zamierza ich wprowadzać.
        • evamarija Re: zakaz wnoszenia swojego jedzenia do cinema ci 01.09.06, 10:35
          surfen napisał:

          > Pamiętacie te sprawę? Jak się zakończyła? Może jakiś link... bo to sprawa trochę
          > podobna.
          manager.money.pl/strategie/case_study/artykul/udany;biznes;kobiet;pracujacych,19,0,168211.html
      • tommy_man Dwie rozne kwestie. 03.09.06, 13:17
        Poruszone sprawy kina i knajpy dla pan to dwie rozne kwestie. W obowiazujacym w
        Polsce porzadku prawnym istnieje zakaz dyskryminacji czlowieka ze wzgledu na
        szereg jego cech, m.in. plec. A wiec istnienie knajpy tylko dla kobiet, gdzie
        mezczyzni moga wejsc tylko po ubraniu peruki jest wg. niedopuszczalne, gdyz
        postanowienie to jest tylko z pozoru niedyskryminujace. Wezmy taki przyklad -
        knajpka tylko dla bialych, gdzie czarni moga oczywiscie wejsc, ale po zalozeniu
        bialej maski na twarz.
        Co do przedmiotowego kina, to kazdy czlowiek, nie zaleznie na plec, rase itp
        moze do niego wejsc. Ale jak juz wchodzi, a w zasadzie kupuje bilet, powinien
        przestrzegac regulaminu, ktory obowiazuje w danym kinie. Kupujac bowiem bilet
        zawieramy z "kinem" umowe, ktorej czescia jest regulamin. Jezeli jego
        postanowienia nam nie odpowiadaja, to powinnismy wybrac inne kino, w ktorym
        regulamin nie zabrania np. sporzywania wlasnych pokarmow.
        Wbrew pozorom w wiekszosci zwyklych domow tez obowiazuja swego rodzaju
        regulaminy, np. zdejmowanie obuwia w przedpokoju, palenie tylko na balkonie i
        wiele innych. Osoby nie stosujace sie do ww. "postanowien" zwykle nie sa milymi
        goscmi w naszych domach.

        PZDR
        Tommy
        • surfen Regulamin nie jest dostępny = brak podstaw 03.09.06, 18:27
          Tak, tylko że wcześniej musimy znać ten regulamin. A przytoczony przykład
          jednoznacznie wskazywał na to, że w regulaminie nawet nie było takiego zapisu, o
          udostępnianiu go też nie było mowy. Jest więc prawdą to co piszesz, ale tylko w
          TEORII.

          Rozwijając wątek dyskryminacji można uznać, że skoro do lokalu dla kobiet nie
          wpuszcza się mężczyzn, podobnie do kina tworzy się podział na osoby z jedzeniem
          z kina i jedzeniem innym (np. zdrowszym, niegazowanym itd.) Absolutnie wyłączam
          tu teraz kwestie czy chcemy, żeby w kinie jeść i pić, zresztą samo kino te
          czynności dopuszcza! - to może być rozwinięcie Twojego toku myslenia i
          oczywiście zgodze się, że dyskryminacja ze względu na jedzenie i picie jest tu
          błaha (ale można jej się doszukać).

          Co można jednak jeszcze dodać? Otóż jest tu pewien ważny szczegół, na który (o
          ile dobrze pamiętam) powołał się Sąd. Właścielki tego lokalu nie zabroniły
          (teoretycznie i praktycznie) wstępu mężczyzn!

          Nikt przecież nie mówił tu o "zakazie wstępu mężczyzn" - niejeden prawnik takie
          zdanie nazwałby w tym momencie skrótem myślowym. Nie jest to też ograniczenie
          wstępu mężczyzn, bo przecież może wejść ich nieokreślona liczba. Ważnym punktem
          obrony tych kobiet był fakt, że na miejscu były dostępne peruki, dopuszczono
          także przyniesienie dowolnej własnej.

          Co więcej nie było to miejsce, w którym ten pan musiał być (bo np. musiał tam
          coś ważnego załatwić). A zatem nikt nie mówi tu o "zakazuje ci wstępu, bo tak!"
          tylko podaje określone łatwe do spełnienia warunki.

          Podobnie więc jest z kinem: możesz wejść pod pewnymi warunkami, a jednocześnie
          nie musisz wybrać tego kina. Tylko jak już wspominałem trzeba zwrócić uwagę na
          proste fakty:

          + czy regulamin jest udostępiony?
          + Czy zostalismy poinformowani o nowych zasadach? (wcześniej Cinema-City
          zezwalało na wejścia z własną żywnością).

          Jeśli nie, możemy udać się do kasy i zwrócić bilet. Tym bardziej jeśli nadal
          zataja się przed nami regulamin. Wypowiedzi niektórych internautów w stylu
          "trzeba znać regulamin, a nie sie awanturować!" tracą tu swoją moc. A teraz
          osoby te wyraźnie milczą... bo regulaminu nie ma. I co?

          I nawet jeśli ktoś by teraz to obalił mówiąc, że regulamin trzeba znać to weźmy
          pod uwagę, że umowa sprzedaży jest określana przede wszystkim ustawą (i ta jest
          dostępna), regulamin jest aktem zdecydowanie niższej rangi. Co więcej MUSI BYĆ
          DOSTĘPNY na piśmie, bo żyjemy w kręgu cywilizacyjnym, w którym prawo jest spisane!!

          W jednym z opisanych miejsc ten regulamin dostępny nie był. Mówienie o zakazie
          wstępu z innymi napojami czy jedzeniem JEST WIĘC BEZPODSTAWNE! No ale oczywiście
          zamiast przygotowania do życia obywatelskiego, znajomości swych praw, będziemy
          mieć wychowanie patriotyczne wg określonego wzorca...

          I jeszcze najważniejsze: poza prawem jest jeszcze coś takiego jak sposób
          traktowania klienta. W przypadku lokalu dla kobiet: mężczyzna, który się tym
          urazi pewnie i tak nie będzie tam mile widziany i panie straty mogą nie
          poczuć...wprost przeciwnie być może przybędzie więcej kobiet. Natomiast w kinie
          - klient, który mógł zwyczajnie nie znać tego "regulaminu", może czuć się
          oszukany, a do tej pory często był gościem tego kina, albo właśnie chciał
          sprawdzić jak tam jest. Multipleksy nastawione są na masową widownię, więc mogą
          uznać, że jeden urażony gość to nic. Ale przecież ten gość mógł przyjść z kimś,
          może mieć wpływ na wybór kina przez swoich rodziców, "pochwali się" tym znajomym.
          • tommy_man Re: Regulamin nie jest dostępny = brak podstaw 04.09.06, 12:54
            Zgodze sie z glownym zalozeniem Twojego postu. Jezeli regulamin nie byl
            dostepny w widocznym miejscu, a tym bardziej jesli w regulaminie nic na ten
            temat nie bylo, to zakaz konsumpcji wlasnych towarow nie powinien obowiazywac.
            Ale byc moze przed kinem, czy przed kasami, byl napis informujacy klientow o
            takich a nie innych zasadach jedzenia w kinie. W takim wypadku oczywiscie
            nalezy sie do niego stosowac. To jest pierwsza rzecz.

            Druga rzecza jest pojecie dykryminacji. W skrocie jest to niejednakowe
            traktowanie w takich samych warunkach (albo jednakowe w innych warunkach) osob
            ze wzgledu na plec, rase, orientacje itp - czyli jednostkowe cechy czlowieka,
            ktore nie sa od niego zalezne i ktorych nie moze, lub bardzo ustrudniona jest
            zmiana (np. orientacja). Rowniez wyznanie, albo bezwyznaniowosc lub poglady
            moga byc przyczyna dyskryminacji, ale te cechy czlowieka, mimo ze sa od niego
            zalezne, sa fundamentem jego istnienia jako czlowieka i jako takie staja w
            jednum rzedzie wlasie z rasa, plcia itd.

            Dyskryminacja nie jest absolutnie to, ze w kinie wlasciciel ustala regulamin,
            ktory stanowi (pewnie w sposob dorozumiany), ze do kina moze wejsc kazdy -
            facet, kobieta, katolik, murzyn, eskimos i gej; ale ponadto, ze na terenie
            kina, spozywac mozna tylko towary, zakupione w kinie. Nie odnosi sie to bowiem
            do wyzej wspomnianych, obiektywnych i indywidualnych cech czlowieka, a wiec nie
            jest to dyskryminacja.

            Co innego w knajpie dla kobiet. Tam jest rozroznienie: kobiety tak, mezczyzni
            tak, ale w perukach. Mimo, ze teoretycznie wejsc moze kazdy, to pewnej grupie
            spolecznej postawiono dodatkowy warunek, dopiero po spelnieniu ktorego moze
            wejsc. I na tym wlasnie polega dyskryminacja - niejednakowe traktowanie w
            jednakowych okolicznosciach.

            Mowisz ze nie bylo to miejsce, w ktorym ten pan musial byc. A wiec, idac dalej,
            dyskryminacja powinna byc zakazana tylko w urzedach, w ktorych czlowiek byc
            musi - inne miejsca - knajpy, muzea, kina moga byc tylko dla kobiet, tylko dla
            bialych, tylko dla eskimosow??

            Nie znam wyroku Sadu dlatego sie do niego nie odnosze (jak niektorzy
            ministrowie:), ale z checia zobaczylbym jego uzasadnienie i poznal blizej
            okolicznosci tej sprawy.

            PZDR
            Tommy
          • morpheus Re: Regulamin nie jest dostępny = brak podstaw 04.09.06, 13:56
            zgadzam się z surfen.

            w tej chwili najprostszym sposobem jest uzasadnianie, ze regulamin nie został
            dostarczony przy zawieraniu umowy (kupno biletu). można byłoby się też
            zastanawiać czy rezerwacja biletu jest już umową definitywną czy jakimś
            rodzajem umowy przedwstępnej. ale to byłoby raczej bezprzedmiotowe, bo sprawa
            jest śliska i interpretacja wychodzi raczej na niekorzyść konsumentów.

            nawet jeśli zrobią z regulaminami porządek, to pozostaje kwestia druga -
            mianowicie wykorzystywanie pozycji monopolistycznej. moim zdaniem sprzedawanie
            jedzenia w żaden sposób nie wchodzi w skład usług "kinowych". są kina bez
            barów, bary zwykle umieszczane są w części kina, do której można wejść bez
            biletów. także zakaz wnoszenia jedzenia kupionego poza kinem ma nakręcać
            zupełnie oddzielny biznes, wykorzystując do tego świadczenie usług "kinowych".
            a to jest niedozwolone. analogii szukałbym raczej w sankcjach, jakie zostały
            nałożone na Microsoft ze względu na dodawanie do Windowsów IE. Przy okazji
            sprzedaży systemów operacyjnych, Microsoft nakręcał sobie biznes przeglądarek
            internetowych (a co dopiero by było, gdyby uniemozliwił działanie pod
            Windowsami innych przeglądarek). sprawa jest dosyć ewidentna.

            pracownikom kina może zagrozić skargą do uokiku'u (a on nie nakłada niskich kar
            ostatnio) albo procesem (chociaż to może wzbudzić śmiech)

            w sytuacji kiedy ktoś poprosi o towarcie torebki/plecaka, można mu tez
            przypomnieć, że rewizji moga dokonywać tylko ustawowo upoważnionieni do tego
            funkcjonariusze służb państwowych.

            jeśli ktoś by mi nie pozwolił wnieść jedzenia spoza kina na salę, to
            poprosiłbym o oświadczenie, że tego nie zrobią i dlaczego. jeśli nie dadza
            oswiadczenia, można wezwac policję, żeby spisała protokół, porobic im zdjęcia
            komórką itd. wiem, że to brzmi głupio, ale już sama groźba powinna sprawić, że
            zmiękną.
            • tommy_man Re: Regulamin nie jest dostępny = brak podstaw 04.09.06, 18:26
              Tak, wzywajmy policje jak nas nie chca wpuscic do kina. Jak sie autobus spozni
              to tez mozna wezwac, przeciez jest wyraznie w rozkladzie napisane, ze ma byc o
              10:20 a nie 10:23 - skandal!

              Poslugujesz sie UE, Microsoftem itp. Co to sa "uslugi kinowe"?;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka