Dodaj do ulubionych

Obserwacje zza kółka

IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 27.06.02, 08:39
Nastało lato. Może byłoby warto podzielić się obserwacjami (najlepiej
zabawnymi) czynionymi przez kierowców.
Czy ktoś zaobserwował, że styl jazdy jest pochodną marki samochodu -
niezależnie od typu i wieku kierowcy)?
Obserwuj wątek
      • Gość: Filut Re: Obserwacje... IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 27.06.02, 10:42
        petelka napisał(a):

        > A mogą być obserwacje znad kierownicy roweru???
        > :)))))

        Oczywiście!!!!!
        Chyba lepszym tytułem wątku byłoby "Okiem kierującego". Załapali by się
        czołgiści, lotnicy, żeglarze ..., czyli wszyscy zdolni do obserwacji i relacji -
        niekoniecznie obiektywnej
        Pozdrawialski Fil
    • Gość: jaszk Re: Obserwacje zza kółka IP: *.waw.cdp.pl 27.06.02, 11:11
      z pewnością nakrycie głowy jest wyznacznikiem determinującym styl jazdy i to
      niezależnie od marki, czy wieku auta.
      I juz sam fakt czegos na głowie, bez wnikania czy jest to klasyczny kapelusik,
      czy modna jeszcze w latach siedemdziesiątych pilotka, powoduje, że nosiciel z
      dużym prawdopodobieństwiem moze nas zaskoczyc jakims niebanalnym manewrem, a
      juz z pewnością powolną, długotrwałą jazdą na najszybszym pasie w pełnej
      gotowości do skrętu w lewo, zapowiadającego się nie szybciej niz za jakieś 2 km.
    • Gość: Filut Re: Obserwacje zza kółka IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 30.06.02, 09:57
      1. W piątek, przed południem jechałem w sznurze, lewym pasem, 60 do 70 km/g -
      jak większość. W Sopocie, z prawej, wyprzedziła mnie Maxima i za moment była na
      lewym pasie, 2 samochody "do przodu". Potem następny szybki manewr i już była
      na prawym, kolejny 1 "do przodu". Ale prawy sznur zmniejszył prędkość. Potem
      były światła i stałem tuż za Maximą. Niecierpliwy kierowca Maximy powtarzał
      manewry wyprzedzania (z braku czasu nie używał kierunkowskazów)i czasem wciskał
      się "na chama", ale do Wrzeszcza byłem tuż za nim, mimo moich chwilowych
      prędkości rzędu 40-50 km/g.

      Wniosek - w ruchu miejskim moc silnika nie ma większego znaczenia, a agresywna
      (dynamiczna)jazda, oprócz stwarzania zgrożenia, nie da zamierzonego efektu.
      • Gość: Kasia Re: Obserwacje zza kółka IP: 213.77.19.* 30.06.02, 19:18
        Byłam świadkiem potwornej nerwówki kierowcy BMW - klasyka - łysa czaszka, wzrok
        tęskniący za rozumem, brak szyi - od razu ramiona... Obok jechał garbaty.
        Znałam garbatego - bo z silnikiem NIE od garba... Garbi "wziął" BM-kę, łysy
        tępy zadrżał ze złości. Samochód też. Wyprzedził garba i zadowololny jechał
        dostatecznie szybko, by garbi go nie dogonił. Garbi go dogonił, przegonił, i na
        światłach też był szybszy. Tępy łysy zgłupiał.
        Jechałam sobie moim trupkiem za nimi (tez garbi) niezbyt wolno (tak, zeby sie
        trupek nie rozpadl). Na światłach łysy postanowił tej babie w garbie (czyli
        mnie)"dać czadu". Dał - puściłam go na zaająca. I trafił prosto w objęcia
        kochanej policji, która jak nigdy - tym razem była w odpowiednim miejscu i
        odpowiednim czasie. Pojechałam sobie dalej zachwycona życiem i tępotą łysego.
        Że też do głowy mu nie wpadło, że garby mogą mieć inny silniczek pod maską...
        Poza tym - znad kierownicy roweru - obserwacje są niemniej urokliwe. Widziałam,
        jak ludzie na rowerach z psami na smyczach - zamieniają się w lotniarzy, kiedy
        piesek zobaczy innego czworonoga w pobliżu... Ech, lato.
        • Gość: les1 Re: Obserwacje zza kółka IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 30.06.02, 19:52
          Opowiedzial mi znajamy niemic ta historyjke.....
          Jechal ze swoim bossem autobahnem w Ferrari.... na 5-tej lini...oczywiscie....
          Boss, rzucil kilka fuck..w, no bo ktos jemu swiatlami....dal do zrozumienia....
          przycisnal gaz do "dechy".....nadal swiatla..... zjechal na czwarty pas a tu
          nagle.... wyprzedza ich Audi-100 B-Turbo!...z 5-cioma panami pod krawatami...
          **""$%£!"£$%^& nie bylo konca, przez nastepne 3/4 godziny....Ferrari.....
          Dobrze , ze kierownicy nie pogryzl......
          Wyslalem jego bossowi kartke pocztowa z poleceniem kupna ostatniego modelu
          Bentley- "Black Label"....To jest doprawdy "niewiniatko"....Killer...
          Poprobujcie...jesli wam sie uda.....?
          • Gość: Kasia Re: Obserwacje zza kółka IP: 213.77.19.* 30.06.02, 20:18
            No to z innej beczki: swego czasu wracałam z Gdyni, za Klifem w Orłowie
            wjechałam na odcinek w alei drzew - po lewej wzniesienie, na którym do września
            1939 roku stał kościólek Św. Józefa, po prawej - tory. Nagle przede mną hamuje
            duża ciężarówa, ustawia się tak, by juz nikt nie przejechał - oba pasy zajęte.
            Wszyscy hamują. Z ciężarówki wysiada kierowca, wyjmuje z kieszeni chustke do
            nosa i idzie do przodu. Poleciałam (nie tylko ja )zobaczyć, czy coś się stało,
            czy może potrzeba pomóc. A facet spokojnie się schyla i pakuje do tej
            chusteczki... mamę jeżową. Spojrzał na moją apaszkę i wyciągnął rekę. Po chwili
            w mojej apaszcie wylądowały 2 malutkie jeżątka. Zaniósł je spokojnie na
            wzniesienie, wypuścił, oddał mi apaszkę, schował chusteczkę, wsiadł do
            ciężarówki i odjechał.
            Wszyscy odjechaliśmy - jacyś tacy lepsi, pogodniejsi i uśmiechnięci w środku.
            Nikt na nikogo nie trąbił, nikt się nie wściekał. Wystarczyło, że jeden z
            ciekawskich oznajmił "rodzina jeży na drodze" i wszyscy spokojnie czekali...
            • lucy_z Re: Obserwacje zza kółka 30.06.02, 20:24
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > No to z innej beczki: swego czasu wracałam z Gdyni, za Klifem w Orłowie
              > wjechałam na odcinek w alei drzew - po lewej wzniesienie, na którym do września
              >
              > 1939 roku stał kościólek Św. Józefa, po prawej - tory. Nagle przede mną hamuje
              > duża ciężarówa, ustawia się tak, by juz nikt nie przejechał - oba pasy zajęte.
              > Wszyscy hamują. Z ciężarówki wysiada kierowca, wyjmuje z kieszeni chustke do
              > nosa i idzie do przodu. Poleciałam (nie tylko ja )zobaczyć, czy coś się stało,
              > czy może potrzeba pomóc. A facet spokojnie się schyla i pakuje do tej
              > chusteczki... mamę jeżową. Spojrzał na moją apaszkę i wyciągnął rekę. Po chwili
              >
              > w mojej apaszcie wylądowały 2 malutkie jeżątka. Zaniósł je spokojnie na
              > wzniesienie, wypuścił, oddał mi apaszkę, schował chusteczkę, wsiadł do
              > ciężarówki i odjechał.
              > Wszyscy odjechaliśmy - jacyś tacy lepsi, pogodniejsi i uśmiechnięci w środku.
              > Nikt na nikogo nie trąbił, nikt się nie wściekał. Wystarczyło, że jeden z
              > ciekawskich oznajmił "rodzina jeży na drodze" i wszyscy spokojnie czekali...

              To jest piękne co opisałaś Kasiu:)))
                  • Gość: Kasia Re: Obserwacje zza kółka IP: 213.77.19.* 30.06.02, 21:20
                    Nie przesadzaj :))) A to ciepełko to właśnie dzięki temu kierowcy. A
                    zauważyłeś, jak szybko się poddajemy takim "klimatom" spragnieni właśnie
                    ciepełkich doznań? Potem wystarczy, że nam jakiś kos nad głowami zacznie
                    ćwiczyć wokal, a my już mamy dobry dzień! Obyśmy nigdy się nie uodpornili na
                    coś takiego!!!!
                    Spostrzeżeń znad kierwnicy roweru ciąg dalszy: myślę, że alejki w lasku
                    brzeźnieńskim powinny byc zapisane rowerzystom za karę, mało co zębów nie
                    straciłam. Konary już podrastają pod ten anemiczny asfalcik i jeszce trochę to
                    będzie się tam gubiło nie tylko zbędne kilogramy ale właśnie i zęby... Na
                    dodatek psiarze, fruwający za swoimi pupilkami po krzakach, to widok
                    niedzielny, i nie zawsze dystyngowany. Bo jeżeli pupilek jest silniejszy od
                    właściciela, to ten ostatni leci w te krzaczory, tuż przed nadjeżdżającym
                    rowerzystą. Jeden z prędkością światła i głupim wyrazem twarzy, drugi z piskiem
                    opon i równie głupim wyrazem facjaty, czasem z gromkim śmiechem. Ciekawe swoją
                    droga, ż właściciele małych piesków przeważnie sa słusznej postury, zaś do
                    końca smyczy z wielkim psiskiem przytroczony jest przeważnie mikrutki
                    człeczyna, zazmieniający się w sprzyjających momentach w latawiec. Czasem jest
                    to "pańcia" w wysokich obcasach i wąskiej spódnicy. No i wystarczy, żebytaki
                    pieseczek zobaczył swojego zajadłego wroga, albo zapragnął skręcić w
                    krzaki :))))
                    • lucy_z Re: Obserwacje zza kółka 30.06.02, 21:56
                      Gość portalu: Kasia napisał(a):

                      > Nie przesadzaj :))) A to ciepełko to właśnie dzięki temu kierowcy. A
                      > zauważyłeś, jak szybko się poddajemy takim "klimatom" spragnieni właśnie
                      > ciepełkich doznań? Potem wystarczy, że nam jakiś kos nad głowami zacznie
                      > ćwiczyć wokal, a my już mamy dobry dzień! Obyśmy nigdy się nie uodpornili na
                      > coś takiego!!!!
                      > Spostrzeżeń znad kierwnicy roweru ciąg dalszy: myślę, że alejki w lasku
                      > brzeźnieńskim powinny byc zapisane rowerzystom za karę, mało co zębów nie
                      > straciłam. Konary już podrastają pod ten anemiczny asfalcik i jeszce trochę to
                      > będzie się tam gubiło nie tylko zbędne kilogramy ale właśnie i zęby... Na
                      > dodatek psiarze, fruwający za swoimi pupilkami po krzakach, to widok
                      > niedzielny, i nie zawsze dystyngowany. Bo jeżeli pupilek jest silniejszy od
                      > właściciela, to ten ostatni leci w te krzaczory, tuż przed nadjeżdżającym
                      > rowerzystą. Jeden z prędkością światła i głupim wyrazem twarzy, drugi z piskiem
                      >
                      > opon i równie głupim wyrazem facjaty, czasem z gromkim śmiechem. Ciekawe swoją
                      > droga, ż właściciele małych piesków przeważnie sa słusznej postury, zaś do
                      > końca smyczy z wielkim psiskiem przytroczony jest przeważnie mikrutki
                      > człeczyna, zazmieniający się w sprzyjających momentach w latawiec. Czasem jest
                      > to "pańcia" w wysokich obcasach i wąskiej spódnicy. No i wystarczy, żebytaki
                      > pieseczek zobaczył swojego zajadłego wroga, albo zapragnął skręcić w
                      > krzaki :))))

                      Kasiu:) Ale się ubawiłam!:) Wiesz, jakbysmy tak sobie siadły i poobserwowały!!!
                      Cały dzień miałybyśmy świetny humor. Ja ze siebie też potrafię się śmiać. Nie
                      raz zrobię coś głupiego to później chodzę i śmieję się sama ze siebie:)
                      • Gość: les1 Re: Obserwacje zza kółka IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 30.06.02, 22:28
                        Ci co mnie znaja...mowia, ze zrobilem "cos" z premedytacja.....?...
                        Moze tak?, a moze nie!!!!?.... reakcja jest najwazniejsza.... cos sie
                        dzieje!!... to sie liczy!!!...inaczej mozna sie zanudzic na smierc!!!!!!....
                        Ping-pong.... podbijajmy sobie pileczke i przestanmy byc tacy powazni!!!!!
                        Wystarczy, ze na naszym pogrzebie.......ludzie beda sie starali....
                        Zyjesz jeszcze????!!!....usmiechaj sie i rob "jaja"!!!!.... niech Ciebie takim
                        pamietaja!!!!.... weselej im bedzie!!.
                        :-))
            • zoppoter Re: Obserwacje zza kółka 02.07.02, 08:44

              > czy może potrzeba pomóc. A facet spokojnie się schyla i pakuje do tej
              > chusteczki... mamę jeżową. Spojrzał na moją apaszkę i wyciągnął rekę. Po chwili
              >
              > w mojej apaszcie wylądowały 2 malutkie jeżątka. Zaniósł je spokojnie na
              > wzniesienie, wypuścił, oddał mi apaszkę, schował chusteczkę, wsiadł do
              > ciężarówki i odjechał.
              > Wszyscy odjechaliśmy - jacyś tacy lepsi, pogodniejsi i uśmiechnięci w środku.
              > Nikt na nikogo nie trąbił, nikt się nie wściekał. Wystarczyło, że jeden z
              > ciekawskich oznajmił "rodzina jeży na drodze" i wszyscy spokojnie czekali...

              Na tymże odcinku powstał kiedys korek spowodowany przez stado dzików. Czekaliśmy aż przejdą nie
              zarówno zatroskani o warchlaki jak o nasze samochody...
              Do dziś się zastanawiam jakim cudem bardzo leniwie i bez okreslonego kierunku poruszające się stado
              dzików uniknęło spotkania z pociągiem przechodząc z lasu na drogę. Tam są cztery tory, w tym dwa
              SKM...
    • Gość: les1 Re: Obserwacje zza kółka IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 30.06.02, 22:03
      Przestan narzekac!!!!....przynajmniej masz jakakolwiek "sciezke"....
      Co?...wszyscy maja schodzic z drogi bo paniusia jedzie na bicycle?....
      Jedziesz dla relaksu....wiec sie zrelaksuj!!!...
      Ta "sciezka" jest tez dla nich!....
      Masz szczescie, ze nie spotkalas sie ze mna i moimi dwoma "szwabami"....
      Co prawda nie ciagna ...ale niemniej.....nie lubia jak sie ktos do ich "pana"
      zbytnio... podstawia....
      Widzisz takie "pieski" na smyczy???- zwolnij!!!! Nie jedz prosto na nich!!!
      Nie jestes w swoim samochodzie!!!! Wiec na pewno nie jestes ta "silniejsza"....
      One bronia mojej osoby....!!! A Ty jestes agresorem!!!
      Dobre mam pieski?!! Prawda???!
      Polecam!!!! (jak beda szczenieta) ...... czysta krew!!!!!!....
      ;-))))))))))
      • Gość: Carioca Re: Obserwacje zza kółka IP: *.dip.t-dialin.net 30.06.02, 23:14
        Gość portalu: les1 napisał(a):

        > Przestan narzekac!!!!....przynajmniej masz jakakolwiek "sciezke"....
        > Co?...wszyscy maja schodzic z drogi bo paniusia jedzie na bicycle?....
        > Jedziesz dla relaksu....wiec sie zrelaksuj!!!...
        > Ta "sciezka" jest tez dla nich!....
        > Masz szczescie, ze nie spotkalas sie ze mna i moimi dwoma "szwabami"....
        > Co prawda nie ciagna ...ale niemniej.....nie lubia jak sie ktos do ich "pana"
        > zbytnio... podstawia....
        > Widzisz takie "pieski" na smyczy???- zwolnij!!!! Nie jedz prosto na nich!!!
        > Nie jestes w swoim samochodzie!!!! Wiec na pewno nie jestes ta "silniejsza"....
        > One bronia mojej osoby....!!! A Ty jestes agresorem!!!
        > Dobre mam pieski?!! Prawda???!
        > Polecam!!!! (jak beda szczenieta) ...... czysta krew!!!!!!....
        > ;-))))))))))

        Les, zaskoczyles mnie tym wpisem.

        Pies na smyczy, czy luzem, powinnien byc karny (!!!) i nie reagowac impulsywnie.
        To prawda, ze bardzo czesto ludzie drobnej postury maja bydlaki (
        hmmm..kompleksy ? ), a sytuacja, ze nie panuja nad psinkami to tylko i wylacznie
        ich wina !!!!!.
        Hodowalam owczarki niemieckie, pozniej owczarki kaukaskie, moj wspanialy
        reproduktor mial ponad 80 kg, ile ja waze to pomine lepiej, hi hi hi
        Nie umieja postepowac/wyszkolic zwierzaka to niech fikaja nogami, lub dobrze
        przywiazani ( wiele osob placze smycz w okolo dloni - podstawowy blad ! ) oraja
        ziemie zebami i cialem, a co kara musi byc za bezmyslnosc.
        Nie rozumiem ( przepraszam !), dlaczego jadaca osoba na rowerze musi uwazac na
        psy, ( napewno zeby psiaka nie rozjechac ), wlasciciel psa odpowiada za swojego
        podopiecznego i tylko wlasciciel powinien odpowiednio zareagowac i psa
        pohamowac !!!.
        Wiem i przepraszam, ze nie na temat : moja Mama byla na spacerze w lesie, majac
        problemy z noga podpierala sie laska. Na swej drodze spotkala bardzo drobnego
        pana z dwoma owczarkami niemieckimi, psy zaczely na Nia szczekac i warczec.
        Wystraszona rzucila laske, schodzac ze scieszki i kustykajac stanela w wysokich
        paprociach ( lasek przy ul. Reja w Sopocie ). Wlasciciel ledwie utrzymywal psy na
        smyczach, a moja Mama z rozdygotanym sercem chowala sie za konarami drzew.
        Wlasciciel psiakow tylko stwierdzil : Dobrze, ze pani ta laske wyrzucila i
        poszedl swa droga dalej.
        Mama wrocila do domu blada i rece jej sie trzesly, nie mozna bylo nie zauwazyc
        przyspieszonego oddechu ze strachu i stresu jaki przeszla.

        My, wlasciciele psow jestesmy za nie odpowiedzialni i nie powinnismy byc tyranami
        dla innych, tych co nie lubia psow i tych co sie ich boja !!!.

        A tak nawiasem mowiac, bylam bardzo zdenerwowana ta sytuacja, wzielam mojego
        Czandora na spacer... Kaukazy zawsze prowadzilam w kagancu i lepiej nie bede
        opisywac co moj pies w kagancu zrobil z tymi dwoma owczarkami niemieckimi.
        Wiem, nie powinnam..... (!!!), ale uwazam, ze jak ktos ma psa to powinien go
        odpowiednio wyszkolic !!!!!

        Jeszcze raz przepraszam, ponioslo mnie....hehh.....
        • Gość: les1 Re: Obserwacje zza kółka IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 01.07.02, 00:28
          Nie chce sie licytowac...
          Suka... (obydwa mam od szczeniaka) okazala sie prawdziwym ...niemcem....
          Samiec....holera wie?...jakis piorunski...mutant!!!!
          Poszedlem na szczepienia do SPCA a tam mi mowia, ze to ...mutant!!!! wyglada
          jak "niemiecki" tylko.....wlasnie tylko!!!!...wazy...78kg i nie jest spasiony!!!
          Poprosili czy nie zechcemy oddac jego na "dalsze badania", bo bardzo potrzebuja
          takie "okazy" dla celow policyjnych!!!!???....
          Chyba znasz moja odpowiedz?... Niemniej jednak zgodzilem sie na pobranie spermy.
          Suka jest typowym "niemcem"...czyli prawie shizofreniczka!....
          Samiec jest spokojny i tzw. milczek!
          Jedyna okazja gdy ja sie zlapie za "pompke" 6-cio strzalowa a moja zona za
          357...jest gdy... samiec zaszczeka!
          Naszych znajomych dzieci...jezdza na nim jak na ...kucyku!!!!....
          Bez mojego dozoru!!!!!...nawet o tym nie wiedzialem! ( nie pozwolilbym!!!)
          Ma ten samiec tylko jedna zasade...(nawet jesli jestes rodzicem dziecka...) nie
          podnies reki na dziecko!!!!...ani nie krzycz na dziecko!!!! bez wzgledu kim
          jestes!!!!! (Oczywiscie ...wylaczajac mnie samego. On wie kto jest liderem
          tego "stada")
          Bzdurne psie pogawedki....
          Deptak z Brzezna do Sopotu jest wystarczajaco szeroki aby pomiescic wszystkich
          zainteresowanych....potrzeba jedynie odrobiny dobrej woli!!!...
          Zgadzam sie calkowicie z Twoja opinia , ze psy sa pewnym zagrozeniem dla
          spacerowiczow...jak najbardziej!!!!
          Jest to jednak , jak wszyscy wiemy, wina ich wlascicieli!!!!....
          Pies moze byc tylko tak durny...jak jego wlasciciel!!! Wiecej na pewno...NIE!!!
          Pomijajac to jednak.... mam rade dla ludzi, ktorzy widza tzw. psa dobrze
          wychowanego.... nie podnos glosu ani nie machaj lapskami w strone "ich"
          wlasciciela!!!!....po prostu pytasz o "biede"....
          N.B. To nie jest bujda!!!!....Moja Matka nigdy w zyciu nie zostala ugryziona
          praez psa!!!.... w dzielnicy nazywaja ja "psia mama"...ktorykolwiek ja
          powacha...zaraz merda ogonem i sie lasi!!!...
          W Afryce ...policja chciale odstrzelic swojego wlasnego psa....bo zamiast byc
          agresywnym (jak jemu rozkazano), zaczal sie lasic i skomlec!!!!!(a ona tylko do
          niego po polsku mowila!!!!) Odkupilem tego psa od policjii!!!! Co mialem
          zrobic?... Mialem na karku; wlasna matke, syna, zone(ktora nigdy w zyciu psa
          nie miala!)...
          Najlepsze , to byla wizyta na farmie kolegi...Czecha...ktory mial 27 psow
          specjalnie trenowanych do ochrony tej farmy.....siedzimy przy stole i
          rozmawiamy po angielsku (roznojezyczni byli goscie...) popojhamy
          sobie ...grzecznie i jak tradycja nakazala.....nagle okszyk
          gospodarza!!!!....Jezus-Maryja ONA weszla do psow!!!!!!...Zlapal za
          karabin....inni za pistolety i biegiem do zagrody....Moja matka stoi posrodku
          chmary psow....gryzacych sie wzajemnie o dostep do....jej glaskajacej
          reki!!!!...Ja ja biore delikatnie pod reke i mowie aby szla za mna do tylu... a
          tutaj ta cala sfora na mnie zeby szczerzy....i widze, ze one tylko na mnie
          patrza!!...cofnelewm sie do tylu (ze stachu)....a te psy (jakby mnie nie
          bylo)....dalej...skomlec i lasic sie do niej....a ona nadal tylko po polsku do
          nich mowila....
          Po trzech latach opowiedzialem to wszystko mojemu ojcu w polsce...
          Odpowiedzial,ze wpierw jego psy otumanila, potem jego matke a na koncu jego
          ojca...i to nie jest normalne...ty synu lepiej uwazaj!!!! Ja to jaj wcale nie
          wierze!!!!....
          Rozbawilo was?....
          Gdybym ja i moi znajomi tego nie widzial....tez bym sie zasmiewal!!!!
          Ale przyznam, ze te twardziuchy teraz na mnie inaczej patrza......cos w stylu...
          jeszcze sam nie wiesz co z "tego" moze wylesc.....(slowa kolegi...Czecha)....
          Afryka i ich zabobony....
          :-))


          • Gość: Carioca Re: Obserwacje zza kółka IP: *.dip.t-dialin.net 01.07.02, 01:07
            Les, wiem o czym mowisz i co masz na mysli :)
            W dziecinstwie nazywali mnie tez " psia mama ", zawsze jak mnie nie bylo na
            ogrodzie to rodzice wiedzieli, ze odwiedzam wszystkie burki w okolicy, hi hi hi

            Bedac w Vancouver przezylam dla mnie zaskakujaca ( na poczatku ) sytuacje :
            Wracalismy z wspanialego Stanley parku do domu siostry i nagle gwaltowne
            hamowania poprzedzajacych aut. Stalismy w miejscu okolo 10 min, bylo bardzo
            cieplo tego lata, wysiadlam z auta i to co zobaczylam, az mnie zatkalo !!!.
            Pies siedzi na linii ciaglej ( na srodku jezdni ) i drapie sie, byc moze mial
            lokatorow na swym karku - nie wiem ;)
            Wszyscy czekali, az psina zejdzie dobrowolnie z jezdni, coraz wiekszy narastal
            korek, ale nikt - nikt nie wpadl na pomysl pogonic/zaopiekowac
            sie/ominac/jechac dalej - wszyscy czekali....
            Przyznaje sie, nosilo mnie juz, psiak podrapal sie po przedniej lopatce,
            rozgladnal sie i przeszedl na druga strone ulicy.
            Ufff...narescie moglam ruszyc z miejsca :)
            Nikt, naprawde nikt nie interesowal sie czemu ta psina sama wedruje, wazne dla
            wszystkich bylo jedno : narescie mozemy jechac dalej !!!.
            Nikt nie ruszyl z miejsca, zeby psa nierozjechac, ale tez nikt tym psem sie nie
            zaiteresowal.
            A ja, hmmm... nie wiele moglam, nie znajac obyczajow/praw/jezyka tego kraju :(

            • Gość: les1 Re: Obserwacje zza kółka IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 01.07.02, 01:49
              Mam swojego ksiegowego (ktos musi odpowiadac za te wszystkie klamstwa podatkowe)
              Przywital mnie jego pies...maly ale agresywny...(nic godnego..zabicia..)...
              wpierw nabluzgalem jemu po polsku a po chwili zaczalem przywolywac dom siebie,
              pokazujas jemu moja noge, ze....czekaja go same przyjemnosci....caly czas po
              polsku....podszedl...nieufnie...otrzymal to co jemu obiecalem.....i do dzisiaj
              gdy tylko zajade do domu mojego ksiegowego...to on sie nie moze nadziwic, ze
              jego pies ...tak sie raduje....zanim ja nawet do drzwi zadzwonie.... i nie daje
              sie odgonic!!!!.... teraz juz wiedza, ze les ....przyjechal!.....
              Proste!!!! Zgan,(za wydanie zlej opini), pokaz sie jakim jestes, uczestnicz w
              spolnym poznawaniu i ...zapamietaj kto jest...kim?...
              Bardzo proste w swiecie zwierzat...tak trudne w swiecie ....ludzi?....
              Kiedy ostatni raz polubiliscie kogos przez to jak on....pachnie?...
              Prymitywny jestem?
              Poznaje n.p. strach... po jego...zapachu....o oczach nawet nie wspomne...
              Blefuje?
              Nastepnym razem...nie chcesz powiedziec prawdy i nie chcesz sklamac...masz
              dylemat?....OK....odchyl swoja koszule i....powachaj swoj wlasny zapach....
              Inny?....niz normalnie?.....:-)
              Wyobraz sobie teraz ile sie "tego" wydziela z ciebie...gdy jestes naprawde w
              strachu?
              Wygolonego i wymytego "europejczyka" mozna wyczuc samym nosem na odleglosc
              do....Ilu metrow?, Kilometrow?....
              Ktory z "profesorow" mi na to odpowie?
              Czekam na odpowiedzi!!!....
              les1... -)


            • Gość: Carioca Re: Obserwacje zza kółka IP: *.dip.t-dialin.net 01.07.02, 02:03
              Nie wiem czy to smieszne, czy nie ?
              Ja sie w pierwszej chwili wystraszylam, a pozniej usmialam :)

              Bylam u znachora ( znaczy sie: lekarza ;).
              Zaparkowalam przodem ( moj blad ) na bardzo ciasnym parkingu, nic lepszego nie
              bylo w poblizu.
              Wyjezdzajac tylem bardzo powoli, gdyz widocznosc byla ograniczona ( w innym
              przypadku musialabym miec z soba kanapki, zeby nie pasc z glodu zanim
              wyjade ;), nagle uslyszalam zgrzyt !!!. Spojrzalam w lusteko wsteczne i juz sie
              poddalam ; trafiony i zatopiony - pomyslalam, punkty poleca, hehh... :(((((
              Oczywiscie zatopiona mialabym byc ja !!!.
              Kierowca ( w brudnych ciuchach roboczych ) z autka wysiadl, dokladnie oglada
              auto....
              Spojrzalam tez i powiedzialam ; dzieki Bogu nic sie nie stalo, z usmiechem na
              twarzy :)
              Kierowca wyciagajac jakas brudna szmatke z kieszeni zaczal wycierac brud ze
              swego auta powiedzial z mina pewnego siebie : to sie jeszcze zobaczy !!!.
              Obserwowalam to w napieciu.
              Ups... i mial niespodzianke, nie bylo nawet rysy, a jego minki nie musze
              opisywac.
              Wyjezdzalam tym razem naprawde bardzo ostroznie ( czasami mi sie to zdaza,
              wierzcie mi, hi hi hi ;), a on ( miejsza o narodowosc ) majac autko w ruinie
              trafil na okazje i sie nastawil bezczelnie, pewnikiem liczyl na kase lub nowy
              lakier.
              Niestety, nie udalo mu sie, pomimo pucowania blach na sile, nie bylo sladu
              stluczki, odjechal z bardzo, bardzo glupia mina.
              Zdenerwowana, ale tez szczesliwa ruszylam w strone domu, mialam dosc kolka tego
              dnia !
              Miny; doslownie "zawiedzionego" tamtego kierowcy, dlugo nie zapomne !
              • Gość: les1 Re: Obserwacje zza kółka IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 01.07.02, 02:30
                Ufff...ile to ja razy polowalem na te cholerne babsztyle.....sorry!!!!!!!
                Zona, przytarla autko a ja potem ..."polowalem".....no i....upolowalem!!!!
                Dostalem w dupcie na swiatlach!...a tak bardzo chcialem z przodu od lewej
                strony!....Tyl zrobili...a za przod sam doplacilem....i nic nie zyskalem!!!!
                Mlody bylem .....kombinowalem!!!...teraz sie z tego smieje!!!....
                Ot....mlodosc....
                • belissarius Re: Obserwacje zza kółka 01.07.02, 06:12
                  A ja raz trafiłem bezbłędnie: ktoś gdzieś na parkingu walnął i rozbił mi lewy reflekrot, zderzak i błotnik.
                  Paskudnie to wyglądało, ale do ubezpieczenia nie dzwoniłem, bo nie miałem winnego. Czekałem 3
                  miesiące, aż jakaś paniusia wykonała skręt w miejscu gdzie ja stałem w korku. Uderzenie nastąpiło
                  dokładnie tam gdzie trzeba. Przy okazji wyrżnąłem łbem o wspornik. Z tego wyszła totalna naprawa
                  mego Taurusa oraz 15 tys. dolców za uszkodzenia cielesne, bo lekarz z pogotowia stwierdzi lekkie
                  wstrząśnienie mózgu, hehehe! Kupiłem za to Thunderbirda, który służył 3 lata z kawałkiem i też został
                  przez kogoś rozbity (policja sprawcę złapała), z czego wyszedł całkiem zgrabny, sportowy i z bardzo
                  milusią dupcią Dodge Avenger. Tym jeżdżę od lat dwóch i już marzy mi się zmiana...
                  • Gość: Carioca Re: Obserwacje zza kółka IP: *.dip.t-dialin.net 01.07.02, 20:22
                    W tym przypadku nie licz na mnie ;)

                    Juz widze wasze minki panowie ; hehh..., baba za kierownica !
                    Takie minki widzialam jak moj Pan rozbil autko, a ja czy chcialam czy nie
                    jezdzilam tym zlomem, bedac zmuszona sytuacja.

                    Jechalam maluchem z Gdanska do Sopotu, jechalam lewym pasem poooomaaaalutku...
                    Za mna jechala BMW,ica i mrugajac swiatlami kierowca dawal mi znaki, ze mam
                    troche przydepnac pedal, albo zmienic pas, mina tego kierowcy byla wymowna :
                    zmykaj z drogi, rob miejsce, ja tu jade !!!
                    Dobrze znalam ta droge i startujac z jednych swiatel wiedzialam kiedy zapali
                    sie czerwone na nastepnych, wiec sie nie spieszylam.
                    Kierowca BMW zmienil pas, zrownal sie z moim autem, spojrzal na malucha,
                    pozniej w me oczeta i swym paluszkiem postukal sie po wlasnym czole.
                    Pomyslalam : Czleku, gdzie sie spieszysz i tak nie zdazysz na zielone.
                    No i stalismy obok siebie, spogladalismy sobie w oczy, a czerwone swiatlo nas
                    powstrzymywalo ...
                    Zaczelo mrugac zolte....NARESCIE zielone !!!.
                    Droga wolna, pelny gaz i szalenstwo....
                    Nie wiem jak to sie stalo, ale znikla BMW,ica z kierowca :(
                    Pojechalam dalej i zaparkowalam na ul. Malczewskiego, wysiadlam z autka i
                    przechodzac na druga strone ulicy zauwazylam ta BMW,ice i kierowce, ktory byl
                    tym razem usmiechniety, mial podniesiona dlon z wyciagnietym ( palcem )
                    kciukiem.
                    Rozjasnilo to me skronie i pojawil sie usmiech...pamachalismy sobie na bye bye

                    Mialam plusy w calym wyscigu o autorytet baby : znalam droge i w aucie byl
                    wpakowany ( moj Pan o to zadbal :) sportowy silnik :)))))
                    • Gość: Kasia Re: Obserwacje zza kółka IP: 213.77.19.* 02.07.02, 08:18
                      Taaaak... Znam, znam te głupawe miny facetów widzących babę za kierownicą... Ja
                      zresztą również serdecznie bab kierowców nie lubię. Ale tutaj mówię o
                      pindziach wyfiokowanych, co to hamulca od gazu nie odróżniają. 30 lat za
                      kółkiem robi swoje, więc nie przejmuję się "kogucikami" w brykach. Pozostaje
                      tylko czekać na głupi wyraz twarzy,, kiedy sięokazuje, że garbi, a nie
                      pozostaje w tyle, a na światełkach to rwie, aż miło.
                      Przypomina mi to opowieść zasłyszaną od znajomego. Jechał Audi, szybko, facet
                      kocha prędkość (tyle, że jako dawny rajdowiec, zna granice rozsądku i nie musi
                      nikomu imponować). Wyprzeził jakiegoś Trabancika, rzewnie wspominając dawne
                      czasy, kiedy sam czymś takim jeździł. Za chwilę przygazował, a tu nagle w
                      lusterku patrzy - Trabancik za nim, znowu przygazował, znowu - Trabancik za
                      nim... Trrwało to czas jakiś az w końcu zatrzymał Tarbancika - i okazało się,
                      że silniczek to-to miało, że hej...
                      Dlatego tak kocham doprowadzac do szału facecików za kierownicami. Nikt nie
                      posądza garbieńkikego o refleks, a o zryw tymbardziej...
                      A swoją drogą umiejętności naszych kierowców - bez względu na płeć - to
                      zgroza!!!!
                    • Gość: Filut Re: Obserwacje zza kółka IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 02.07.02, 14:17
                      > w aucie byl wpakowany ( moj Pan o to zadbal :) sportowy silnik :)))))

                      Czy Twój Pan to Ryszard?
                      Mój kolega o tym imieniu, właściciek F126p, w podobny sposób podbawiał się z
                      kierowcą volvo - między Operą i ul. Kościuszki we Wrzeszczu. F126p miał
                      profesjonalnie podrasowany silnik.
                      W końcu volviarz nie wytrzymał i ręką poprosił o zatrzymanie. Zapytał: "coś pan
                      mu wsadził pod maskę?"
                      • Gość: Carioca Re: Obserwacje zza kółka IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.02, 22:56
                        Gość portalu: Filut napisał(a):

                        > > w aucie byl wpakowany ( moj Pan o to zadbal :) sportowy silnik :)))))
                        >
                        > Czy Twój Pan to Ryszard?
                        > Mój kolega o tym imieniu, właściciek F126p, w podobny sposób podbawiał się z
                        > kierowcą volvo - między Operą i ul. Kościuszki we Wrzeszczu. F126p miał
                        > profesjonalnie podrasowany silnik.
                        > W końcu volviarz nie wytrzymał i ręką poprosił o zatrzymanie. Zapytał: "coś pan
                        >
                        > mu wsadził pod maskę?"


                        Nie, nie Ryszard. Moj Pan bawil sie w motocross i przerabianie, udoskonalenie
                        pudelek na kolkach to bylo i jest Jego hobby :)
                        Z przerobionego silnika w maluchu mozna bylo wyciagnac 60 PS, problem byl ze
                        polosie napedowe nie wytrzymywaly, hi hi hi
                  • Gość: Filut Re: Obserwacje zza kółka IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 02.07.02, 14:22
                    belissarius napisał(a):

                    > A ja raz trafiłem bezbłędnie: ktoś gdzieś na parkingu walnął i rozbił mi lewy r
                    > eflekrot, zderzak i błotnik.
                    > Paskudnie to wyglądało, ale do ubezpieczenia nie dzwoniłem, bo nie miałem winne
                    > go. Czekałem 3
                    > miesiące, aż jakaś paniusia wykonała skręt w miejscu gdzie ja stałem w korku. U
                    > derzenie nastąpiło

                    Ależ się podłożyłeś! Teraz tylko czekać na posty pana Z. oceniające postępowanie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka