Dodaj do ulubionych

11 września ubiegłego roku......

11.09.02, 09:10
Siedziałam wtedy przed komputerem, z boku miałam telewizor i oglądałam
wiadomości. Coś się działo!!! Mówiono o wypadku, patrzyłam zszokowana, co się
stało. To rozgrywało się na moich oczach. Sombre wpisał tu na forum na gorąco
swoje wrażenia, ja swoje. Oboje śledziliśmy co się dzieje dalej. Pokazywali
drugi samolot, który wbił się w wieżę... To już nie mógł być przypadek.
Zaczęłam oglądać inne stacje telewizyjne.. Byłam zszokowana i naprawdę
przestraszona. Pomyślałam, że to niemożliwe, to chyba mi się śni. To był
fakt, straszny!!!!!!Później śledziłam TVN, gdzie cały czas leciały wiadomości.
To była straszna tragedia!!! Myślałam, to coś się rozpęta teraz, będzie coś
strasznego.. to się tak nie skończy... I tak bardzo mi było szkoda tych
ludzi.....


Sombre!!! Nie mogę znaleźć tego wątku, nigdzie!!!!!!
Obserwuj wątek
    • petelka Re: 11 września ubiegłego roku...... 11.09.02, 09:43
      lucy_z napisała:

      > Sombre!!! Nie mogę znaleźć tego wątku, nigdzie!!!!!!

      Szkoda Lucy, że nie można znaleźć tego starego wątku, w którym na gorąco ludzie
      pisali o swoich reakcjach i odczuciach.:( Ja pamiętam niedowierzanie i szok.
      Patrzyłam i ciągle nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. I ciągle
      brakuje mi słów, żeby mówić o tej niewiarygodnej tragedii.:(((((
      Pozwólcie więc, że dla wszystkich ofiar 11 września 2001 r. zapalę poprostu
      wirtualną świeczkę...
      • iwa.ja Re: 11 września ubiegłego roku...... 11.09.02, 09:57
        Siedziałam przy komputerze i coś tam stukałam. Włączyłam Requiem Mozarta. Zadzwonił mój. - Czy ty wiesz, co się
        dzieje?! Dwa samoloty się rozwaliły w centrum Manhattanu!!!
        Powiedziałam, że sobie robi jaja i naoglądał się "Gwiezdnych wojen". A potem włączyłam telewizor.
        Zapalam wirtualną swieczkę...
        • petelka Re: 11 września ubiegłego roku...... 11.09.02, 10:11
          iwa.ja napisała:

          > Powiedziałam, że sobie robi jaja i naoglądał się "Gwiezdnych wojen". A potem

          > ączyłam telewizor.

          Iwa, to Ty zareagowałaś podobnie jak mój mąż. Akurat biegał gdzieś po Gdańsku,
          gdy zadzwoniłam na komórkę i powiedziałam w skrócie co się dzieje i kazałam
          szukać mu najbliższego telewizora. Zdradził mi później, iż pomyślał, że coś mi
          się porąbało i że opowiadam mu przez telefon jakiś film sensacyjny.:)
    • jarohu Re: 11 września ubiegłego roku...... 11.09.02, 10:03
      Jestem za tym, żeby dziś zawiesić dyskusje na wszystkich innych wątkach, jako
      naprawdę nieważnych wobec bezmiaru zeszłorocznej tragedii, skupiając się w
      zadumie wyłącznie w ramach tego wątku.
      Wydarzenia sprzed roku obserwowałem śledząc wiadomości "Onetu". Inaczej się to
      odbiera czytając na bieżąco zmieniające się wiadomości - niż np. przekaz
      radiowy. Kiedy w sekwencji wydarzeń podano, że płonie Pentagon - przeraziłem
      się naprawdę. W książce Suworowa "Specnaz" - końcowa część jest scenariuszem
      działan terrorystycznych prowadzonych przez radzieckich komandosów, jako
      uwertury do III WŚ. Każdy, kto to czytał - obserwując rozgrywające się
      wydarzenia mógł przypuszczać, że realizuje się właśnie taki scenariusz.
      Przecież w godzinach trwania tego dramatu jeszcze nie wiedzieliśmy czyje to
      dzieło. Swoją drogą obawiałbym się o losy świata, gdyby to samo wydarzyło się
      jeszcze w czasach istnienia ZSRR.
      • jarohu W czerni lub w bieli... 11.09.02, 10:12
        Tak właśnie ubrani, udajmy się na Plac Zebrań Ludowych dziś o 20.00. Odbędzie
        się koncert artystów Opery Bałtyckiej z udziałem mieszkańców dla uczczenia
        pamięci ofiar terroru. Spotkajmy się tam wszyscy!
      • zoppoter Jestem przeciw..... 11.09.02, 10:41
        jarohu napisał:

        > Jestem za tym, żeby dziś zawiesić dyskusje na wszystkich innych wątkach, jako
        > naprawdę nieważnych wobec bezmiaru zeszłorocznej tragedii, skupiając się w
        > zadumie wyłącznie w ramach tego wątku.

        O nie. Własnie że będę rozmaiwac o kazdym interesującym mnie temacie. Nie dam się tym bandytom sterroryzować
        psychicznie. Przecież oni własnie chcą, żebysmy ciagle o nich mysleli i ich się bali. Nie ma mowy.
        • jarohu Bronię swojej propozycji.. 11.09.02, 11:46
          zoppoter napisał:

          > jarohu napisał:
          >
          > > Jestem za tym, żeby dziś zawiesić dyskusje na wszystkich innych wątkach, j
          > ako
          > > naprawdę nieważnych wobec bezmiaru zeszłorocznej tragedii, skupiając się w
          >
          > > zadumie wyłącznie w ramach tego wątku.
          >
          > O nie. Własnie że będę rozmaiwac o kazdym interesującym mnie temacie. Nie dam
          s
          > ię tym bandytom sterroryzować
          > psychicznie. Przecież oni własnie chcą, żebysmy ciagle o nich mysleli i ich
          się
          > bali. Nie ma mowy.
          Zoppoter - rozumiem Twój punkt widzenia, jednak bronię swojej propozycji, która
          jest tylko apelem, a nie narzucaniem woli. Ten apel nie wynika z mojego
          (naszego) strachu, lecz z zamiaru uczczenia, także i w ten sposób, pamięci
          tamtej tragedii.
      • Gość: Gal Re: 11 września ubiegłego roku...... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.09.02, 10:42
        Jadąc samochodem słyszałem sygnały nadchodzącyh SMSów. Na schodach do biura
        zacząłem je odczytywać: "Samolot pasażerski uderzył w wieżę WTC..."
        Osłupiałem...następny - "Kolejny samolot rozbił się na drugiej wieży..." i
        zaraz "Budynek Pentagonu zniszczony przez ... ". Uśmiechnąłem się - wszystko
        jasne! Jakiś hacker włamał się do serwisu informacyjnego Ery i wysyła
        kretyńskie SMSy. Ze śmiechem przetłumaczyłem ich treść koledze (nie
        polskojęzycznemu) dodając swoją interpretację. Wchodząc do biura,
        komentowaliśmy z rozbawieniem słabość zabezpieczeń systemu który pozwala na
        coś takiego.
        Po chwili jednak, któryś z nas spytał; "A co jeśli..." Rzuciliśmy się do
        komputerów, do serwisów CNN, Onet, WP - "Jezus Maria, TO JEST PRAWDA!!
        Nasze reakcje nie odbiegały od tego co czuli inni - osłupienie,
        niedowierzanie, próba wytłumaczenia, zracjonalizowania w jakiś sposóbtego, co
        przecież nie może być prawdą... a potem zastygnięcie wobec faktów. Jakkolwiek
        by nie próbowano (a później próbowano!) sprowadzać TEGO do "właściwych
        proporcji", to wszyscy czuli, że TO jest poza wszystkim co się do tej pory
        zdarzyło.
        Świeczka dla ofiar.
    • castorp 11 września-najważniejsze wydarznie dla ludzkości 11.09.02, 11:06
      Czy ten nasz kraj zupełnie stracił rozum? Czy wszyscy zatracili rozeznanie i
      jakiś umiar? Czy my mieszkamy w USA i jesteśmy Amerykanami?
      Toż w Polsce rocznica tego wydarzenia jest oficjalnie obchodzona niczym jakieś
      nasze świeto narodowe, jest czczona bardziej uroczyście, z większą pompą, za
      większe pieniądze niż np. 1 wrzesień 1939 r. czy 1 sierpień 1944 (powstanie
      warszawskie).
      Czy Amerykanie taka sama wagę przywiązują, tak samo obchodzą o wiele
      tragiczniejsze w skutkach wydarzenia z historii Polski? Cały świat zwariował, w
      tym Polska, na punkcie 11 września i w świetle jupiterów organizuje się:
      koncerty, msze żałobne, spotkania i inne okolicznościowe imprezy.
      Telewizja od kilku dni ciągle nadaje tylko o jednym? To jakiś absurd. Nie chcę
      tu – broń Boże – pomniejszać tej tragedii, ale powinno się zachować pewien
      dystans, umiar, także u nas w Polsce.
      Ciekaw jestem, czy Amerykanie tak samo będą opłakiwać ofiary masakry dokonanej
      przez izraelskie czołgi w Dżeninie, gdzie zginęły setki bezbronnych
      Palestyńczyków: kobiet, dzieci, starców. Założę się, że nie będzie najmniejszej
      wzmianki w amerykańskiej prasie na ten temat, chyba że Palestyńczycy
      znowu „przypomną” światu o swoim tragicznym losie.
      • Gość: filut Re: 11 września-najważniejsze wydarznie dla ludzk IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 11.09.02, 11:16
        castorp napisał:

        > Czy ten nasz kraj zupełnie stracił rozum? Czy wszyscy zatracili rozeznanie i
        > jakiś umiar? Czy my mieszkamy w USA i jesteśmy Amerykanami? ..........

        Castorp
        masz absolutną rację. Mój pogląd jest identyczny z Twoim - w tym przypadku
        Pozdrawiam
        Fil
        • zoppoter Castorp - marzyciel 11.09.02, 11:33

          >
          > Castorp
          > masz absolutną rację. Mój pogląd jest identyczny z Twoim - w tym przypadku
          > Pozdrawiam
          > Fil

          Castorp to marzyciel. Widać to po jego wypowiedziach o państwie, tu też...
          A realia nie mają nic wspólnego z jego, przyznaję, pieknymi wizjami.
      • iwa.ja Re: 11 września-najważniejsze wydarznie dla ludzk 11.09.02, 11:34
        castorp napisał:

        > Czy ten nasz kraj zupełnie stracił rozum? Czy wszyscy zatracili rozeznanie i
        > jakiś umiar? Czy my mieszkamy w USA i jesteśmy Amerykanami?
        > Toż w Polsce rocznica tego wydarzenia jest oficjalnie obchodzona niczym jakieś
        > nasze świeto narodowe, jest czczona bardziej uroczyście, z większą pompą, za
        > większe pieniądze niż np. 1 wrzesień 1939 r. czy 1 sierpień 1944 (powstanie
        > warszawskie).

        Podobnie jak Filut też popieram. Solidaryzuję się z rodzinami tych, którzy zginęli. Nadal mam w pamięci zduszone
        "Jesus...!" w kadrze z walącymi się wieżami. Ale jest nieprzyzwoite, że o 1 września (pamiętacie, kilka dni temu?)
        mówiło się w Polsce znacznie mniej. Rok temu w NY to był koszmar, ale nie rozumiem, dlaczego większość Polaków
        w sondażu uważa to za najważniejsze wydarzenie w historii nowożytnej.

        (Castorp, ale jak uderzasz w stronę patriotyczną, to uderzaj trafnie. Nie "1 wrzesień 1939" lecz "1 września 1939". Z
        sierpniem podobnie.)
        • jarohu Do Iwy - zupełnie niepolemicznie. 11.09.02, 12:22
          Iwa - trudno ustalać ranking najtragiczniejszych wydarzeń w świecie. Czym je
          mierzyć - liczbą ofiar? Niekoniecznie jest to miara odpowiednia.
          Poza tym - to truizm - z punktu widzenia różnych nacji oceny będą bardzo
          różniące się.
          Wreszcie - odnoszę się do kwestii porównywania skali rocznic - 1 Września i tej
          dzisiejszej. Iwa - nie unikniemy tego co z wszystkim czyni czas. Siłą rzeczy
          silniej przeżywamy wydarzenia, których byliśmy świadkami, świeże w pamięci. Nie
          wiem czy na miejscu będzie użycie porzekadła "czas leczy rany".
          Wydarzenia 1970 roku w Gdańsku my odczuwamy bardzo emocjonalnie, a dla wielu
          nastolatków rok 1970 i 1980 to daty do wkucia, które się im ustawicznie mylą.
          • Gość: Green Re: Do Iwy - zupełnie niepolemicznie. IP: *.big.pl / 172.16.1.* 11.09.02, 13:31
            Siedziałem Cicho od rana ale nie wytrzymałem:

            Wszelka przesada jest niewskazana.
            Przeciętny Amerykanin nie ma zielonego pojęcia nie tylko gdzie Polska jest, ale
            i o jej istnieniu.
            Obnoszenie się z mocno sensacyjnym współczuciem względem Wielkiego Brata jest
            nieco niesmaczne. Czy ktoś protestował, ubierał się na czarno, palił świeczki,
            kiedy w Moskwie budynki z ludźmi wylatywały w powietrze? Nie.
            Nie mówię, że współczucie dla ofiar to coś złego - ale to co sie dzieje w
            Polsce dzisiaj to zwykły oślizgły serwilizm. DIXI.
            • jarohu Green - nie zacietrzewiaj się. 11.09.02, 14:18
              Często otrzymuję listy z USA zaadresowane POLAND-EUROPE, bo amerykański
              pocztowiec nie musi wiedzieć na jakim kontynencie leży to Poland. Przecież nie
              oświecę 200-milionowego narodu w tej kwestii. Tak nawiasem mówiąc - też nie
              śledzimy tak skrupulatnie państwotwórczych ruchów np. na kontynencie
              afrykańskim i możemy przeoczyć jakieś tam dokonania zarejestrowane w ONZ pod nr
              około 200.
              Zatem w kwestii tej geograficznej ignorancji - godzę się z faktami.
              Natomiast sądzę, że przesadziłeś z ostrością sformulowań. Nie
              nazywaj "oślizgłym serwilizmem" odruchu współczucia wrażliwych ludzi.
              Oczywiście trudno zapisać kalendarz codziennym czczeniem różnych tragicznych
              rocznic. Jest tak, że jakaś skala porusza szczególnie. W Polsce też musiało
              paść wiele ofiar z rąk różnych zwyrodnialców, zanim zaczęto organizować "czarne
              marsze". Trudno wyznaczać jakieś miary i granice - od których już coś się
              upamiętnia, obchodzi. To się rodzi w ludzkich umysłach, sumieniach i sercach.
              • Gość: Green Re: Green - nie zacietrzewiaj się. IP: *.big.pl / 172.16.1.* 11.09.02, 14:28
                Przepraszam, za ostro to sformułowałem, i może nie precyzyjnie - powtarzam
                zatem - nie współczucie mnie drażni - takim zwyrodnialcem (jeszcze) nie jestem.
                Drażni mnie natomiast to, że gdyby identyczna tragedia wydarzyła się w Polsce
                NIKT, lub nieliczni w USA przejęli by się nią w dniu jej zaistnienia, nie
                mówiąc już o rocznicy. A co to? że zginęli przedstawieciele narodu chwilowo
                panującego na ziemi? to inni ludzie? lepsi? powtarzam więc pytanie: czy ktoś
                zapalił świeczkę przed rosyjską ambasadą kiedy "ktoś" wysadził zwykłe domy
                mieszkalne w Moskwie? Nie? a czemu? bo to Ruskie? Wróg? Kacapy? Bo ich za mało
                zginęło? Czujemy różnicę?
                Ja nie czuję - śmierć jest taka sama dla wszystkich.
                • Gość: burak Re: Green - nie zacietrzewiaj się. IP: *.proxy.aol.com 12.09.02, 01:36
                  nieladniej by to bylo miec jakis polsko jezyczny nick-zielony
                  po co wchodzic w doopsko anglojezycznym
                  bierz przyklad ze mnie
                  jam BURAK
                • Gość: Gal Re: Green - nie zacietrzewiaj się. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.09.02, 09:43
                  11 września był czymś wyjątkowym dla większości ludzi. Dlaczego? Ano, z powodu
                  nasilenia się różnych "niemożliwych" w tym jednym wydarzeniu:
                  USA zaatakowane na własnym terytorium?!! -niemożliwe
                  Cywilny samolot porwany i rozbity celowo przez porywaczy samobójców?!!-
                  niemożliwe
                  WTC w centrum NYC w gruzach?!!
                  Pentagon zburzony?!!
                  TRZY samoloty pasażerskie JEDNOCZEŚNIE?!! - Ile jeszcze, za moment?
                  Tysiące ofiar JEDNEGO ataku terrorystycznego?!!- Co będzie następne - bomba
                  atomowa? Toż to III Wojna Światowa wisi w powietrzu.



                  Takie myśli i uczucie OSŁUPIENIA mieli wtedy chyba wszyscy (i ty też Green,
                  przypomnij sobie) i mimo, że po jakimś czasie emocje opadają i myśli się
                  bardziej racjonalnie (świat nadal istnieje!), to nie była to jedna-z-wielu
                  tragedii. I tyle.

                  Tragedia Kurska była jednym z WYPADKÓW - tragicznych ale nie wyjątkowych i
                  trudno je porównywać - nie dlatego, że zginęli tam "gorsi" ludzie.

                  Inną sprawą jest nasilenie obchodów - chyba rzeczywiście przesadne. Myślę, że
                  to tylko w tę pierwszą rocznicę, za rok już tego nie będzie.

                  A jeszcze czymś innym współczucie - świeczka dla ofiar... i dla marynarzy z
                  Kurska też.
    • Gość: sombre Fotografia z 11 wrzesnia IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 11.09.02, 14:00
      Skoczyli z plonacych pieter w dol
      - jeden, dwoch, jeszcze kilku
      wyzej, nizej.

      Fotografia powstrzymała ich przy zyciu,
      a teraz przechowuje
      nad ziemia ku ziemi.

      Kazdy to jeszcze całosc
      z osobista twarza
      i krwia dobrze ukryta.

      Jest dosyc czasu,
      zeby rozwialy się wlosy,
      a z kieszeni wypadly
      klucze, drobne pieniadze.

      Sa ciagle jeszcze w zasiegu powietrza,
      w obrebie miejsc,
      ktore sie własnie otwarly.

      Tylko dwie rzeczy moge dla nich zrobic
      - opisac ten lot
      i nie dodawac ostatniego zdania.


      Wislawa Szymborska
    • castorp Wchodzenie w dupę Amerykanom... 11.09.02, 15:20
      jest ze wszech miar tak żenujące i obrzydliwe, że kiedy czasem włączam TV i
      chcę obejrzeć jakieś wiadomości, to za chwilę robi mi się niedobrze.
      Pamiętacie, jak pewnego razu jedną z głównych informacji w dziennikach
      telewizyjnych była wieść, że niejaki zasraniec Bush zakrztusił się precelkiem
      leżąc na swoim wygodnym amerykańskim wyrku, oglądajac mecz (chyba baseball'a) i
      obżerając się bez umiaru.
      Albo jak ulubiony kot pani Bush miał mieć operację slepej kiszki czy
      sterylizację (juz nie pamiętam), albo może dostał po prostu sraczki.
      O tego typu wielkopomnych i mających kolosalne znaczenie dla dziejów świata i
      ludzkości wydarzeniach informuja nas skrupulatnie nasi kochani dziennikarze z
      TVN, telewizji publicznej i innych - pożal się Boże - mediów.
      • Gość: burak Re: Wchodzenie w dupę Amerykanom... IP: *.proxy.aol.com 12.09.02, 01:33
        jezeli wierzysz ze on sie zakrztusil to jestes frajer.
        Spil sie do nieprzytomnosci ze spadl z krzesla i pierdolna glowa o podloge,A
        A zapomnialem on jest niepijacy alkoholik,hahahaha.
        Nawet jego nieletnie corki pija.A tak narzekali na Clintona ze nie ma family
        value.
        Co do amerykanskich pocztowcow to tu nie segreguje sie recznie listow
        i nie musza wiedziec gdzie lezy Polska czy inny kraj.
        Komputer robi to tysiac razy lepiej niz czlowiek
        • belissarius Re: Jarohu, biedaku... 12.09.02, 05:43
          Chciałeś uczcić coś, co uznałeś za wielką tragedię, za ogromnie ważne wydarzenie dla naszego świata i
          naszych czasów, bo świat nie będzie już taki, jak przed 11 wrześna 2001. I miałeś rację. Nie doceniłeś
          natomiast ludzi. Nie pojąłeś, że są tacy, którzy nie współczują, nie utożsamiają się, nie mają takiej jak Ty
          wyobraźni. Nie przejmuj się! W cywilizowanym świecie takich, którymi wstrząsnął tamten dzień, jest
          więcej niż malkontentów.
          A malkontentom odpowiem tak: na pomniczku w Parku Skaryszewskim są nazwiska Polaków, którzy
          wtedy zginęli. Całkiem spora liczba. A gdy pojedziecie do NYC i przeczytacie nazwiska zobaczycie, że
          polskich nazwisk jest tam znacznie więcej (np. dwóch pilotów polskiego pochodzenia, którzy byli na
          pokładach porwanych samolotów i którzy zostali zapewne zamordowani nim jeszcze pozostali
          pasażerowie zorientowali się jaki los ich czeka...).
          11 września ma dlatego tak głęboką wymowę, że stało się to na naszych oczach. Widzieliśmy tych
          rzucających się z okien, widzieliśmy tych strażaków biegnących pod prąd, na ratunek... Jak można być tak
          nieczułym by tego nie rozumieć?
          • iwa.ja Re: Jarohu, biedaku... 12.09.02, 07:52
            Beli, to Ty chyba nie rozumiałeś, o co nam (Greenowi, Burakowi i Filutowi)
            chodziło. Oczywiście, ze to ogromna tragedia!!! Wszyscy sa zgodni co do tego.
            Chodzi jednak o poziom celebracji rocznic. Nie jestes w Polsce, więc nie
            widzisz, jak Polacy wynoszą na ołtarze wszystko, co się rusza. Już kiedyś
            pisałam na forum, ze równo padają na kolana przed Papieżem, Małyszem i Isaurą,
            robiąc w ten sposób wielką krzywdę wielkim ludziom. Od parunastu lat
            bałwochwalcze uwielbienie dla Ameryki wyszło z podziemia i czasami robi się od
            tego niedobrze... NIKT NATOMIAST NIE KWESTIOUJE FAKTU, ŻE WTC TO BYŁA WIELKA
            TRAGEDIA.
            Jarohu, gdybym miała póść na jakiś koncert, demonstrację itp. ku czci
            (generalnie nie lubię różnych takich bujanych zapalniczek rodem z fałszywego
            styropianu), to nie wybrałabym wczorajszego wydarzenia. Bo byłaby szansa, ze
            nie zetknę się z pseudopatriotyczną egzaltacją tłumu.

            PS. Kiedy odbywał się taki koncert (albo coś podobnego)ku czci marynarzy z
            Kurska?
            • jarohu Odpowiedź 12.09.02, 09:01
              iwa.ja napisała:

              > Beli, to Ty chyba nie rozumiałeś, o co nam (Greenowi, Burakowi i Filutowi)
              > chodziło. Oczywiście, ze to ogromna tragedia!!! Wszyscy sa zgodni co do tego.
              > Chodzi jednak o poziom celebracji rocznic. Nie jestes w Polsce, więc nie
              > widzisz, jak Polacy wynoszą na ołtarze wszystko, co się rusza. Już kiedyś
              > pisałam na forum, ze równo padają na kolana przed Papieżem, Małyszem i
              Isaurą,
              > robiąc w ten sposób wielką krzywdę wielkim ludziom. Od parunastu lat
              > bałwochwalcze uwielbienie dla Ameryki wyszło z podziemia i czasami robi się
              od
              > tego niedobrze... NIKT NATOMIAST NIE KWESTIOUJE FAKTU, ŻE WTC TO BYŁA WIELKA
              > TRAGEDIA.
              > Jarohu, gdybym miała póść na jakiś koncert, demonstrację itp. ku czci
              > (generalnie nie lubię różnych takich bujanych zapalniczek rodem z fałszywego
              > styropianu), to nie wybrałabym wczorajszego wydarzenia. Bo byłaby szansa, ze
              > nie zetknę się z pseudopatriotyczną egzaltacją tłumu.
              >
              > PS. Kiedy odbywał się taki koncert (albo coś podobnego)ku czci marynarzy z
              > Kurska?
              >
              • Gość: Green Re: Odpowiedź na odpowiedź IP: *.big.pl / 172.16.1.* 12.09.02, 10:37
                Obawiam się Jarohu, że nie jest to takie proste... całe zło świata to nie
                terroryzm. Ameryka to nie anioł. Ludzie z Twin Towers to nie bohaterowie a
                ofiary. A celebransi w Polsce to nie koniecznie na prawdę współczujący...


                • jarohu Re: Odpowiedź na odpowiedź 12.09.02, 10:49
                  Gość portalu: Green napisał(a):

                  > Obawiam się Jarohu, że nie jest to takie proste... całe zło świata to nie
                  > terroryzm. Ameryka to nie anioł. Ludzie z Twin Towers to nie bohaterowie a
                  > ofiary. A celebransi w Polsce to nie koniecznie na prawdę współczujący...
                  Green - ja nie upraszczałem - mocno zblizyliśmy swoje stanowiska. Dzięki za
                  ciekawą dyskusję.
                  >
                  >
                  • Gość: Green Re: Odpowiedź na odpowiedź IP: *.big.pl / 172.16.1.* 12.09.02, 11:15
                    Dziękuję wzajemnie :) - a przy okazji - wbrew tradycji forum - w ogóle polskiej
                    dyskusji - zapomnieliśmy sobie naurągać !!! powinieneś napisać, że jestem
                    komunista, faszysta, terrorysta i cyklista !!!
                    • zoppoter Re: Odpowiedź na odpowiedź 12.09.02, 11:32

                      > dyskusji - zapomnieliśmy sobie naurągać !!! powinieneś napisać, że jestem
                      > komunista, faszysta, terrorysta i cyklista !!!

                      I w tym ostatnim nawet by trafił, hi hi hi.

                      Ale zgadzam się, że forma nam spada. W wątku o Kaszubach też jakby czegoś brakło...
                      • Gość: Green Re: Odpowiedź na odpowiedź IP: *.big.pl / 172.16.1.* 12.09.02, 11:38
                        Zoppoter! nie wywołuj z lasu!!!!
                      • iwa.ja Re: Odpowiedź na odpowiedź 12.09.02, 11:39
                        Bo nie ma Artura. I Szpadel kopie mniej jakby. Tylko jeszcze wymyśl, Zoppotrze, żeby nie tylko w piśmie, ale i w
                        mowie odróżniane byłoby dźwięczne "ch" od bezdźwięcznego "h"....
                        • zoppoter Re: Odpowiedź na odpowiedź 12.09.02, 11:46
                          iwa.ja napisała:

                          > Bo nie ma Artura. I Szpadel kopie mniej jakby. Tylko jeszcze wymyśl, Zoppotrze,
                          > żeby nie tylko w piśmie, ale i w
                          > mowie odróżniane byłoby dźwięczne "ch" od bezdźwięcznego "h"....

                          Wystarczy wrócić do brzmienia języka sprzed kilkudziesięciu lat... Najwyżej stu. Ale Polacy wschodni nadal
                          tak mówią. Ma to chyba związek z sąsiedztwem języków radzieckich, ża tak powiem. Podobnie, jak Polacy
                          zachodni nadal wymawiają dźwięczne "w" w zbitkach szw, czw, tw, sw, co z kolei jest związane z
                          sąsiedztwem języka niemieckiego.
                          • iwa.ja Ekskjuzy, ale mamy 12 września 12.09.02, 12:07
                            Stąd pozwalam sobie nie na temat głowny. Zoppoter, nie masz racji z tym dźwięcznym, że niby z niemieckiego.
                            Zwróć uwagę, jak Rosjanie wymawiają "Maskwa" (nie tak jak Polacy "Maskfa")....
                            • zoppoter Re: Ekskjuzy, ale mamy 12 września 12.09.02, 12:13
                              iwa.ja napisała:

                              > Stąd pozwalam sobie nie na temat głowny. Zoppoter, nie masz racji z tym dźwięcz
                              > nym, że niby z niemieckiego.
                              > Zwróć uwagę, jak Rosjanie wymawiają "Maskwa" (nie tak jak Polacy "Maskfa")....

                              Rzeczywiście, tak mówią. W takim razie działa to po obu stronach. Mam krewnych z Wielkopolski, oni w
                              życiu nawet nie byli na wschód od Wisły, a "w" mówią dźwięczne. Wiem natowmiast, że z niemieckim
                              mieli swojego czasu do czynienia na codzień, mieszkali nad samą Notecią, kiedy na drugim brzegu były
                              Niemcy, a w latach wojny to po prostu były Niemcy. A w niemieckim "w" jest ZAWSZE dźwięczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka