igebski1
21.01.06, 18:55
21.01.06. Niedziela
Rzadko zdarza mi się korzystać z internetowych aukcji. Skusiłem się jednak
niedawno na przewodnik po Szwecji. Sprzedający wystawił go na portalu eBay z
ceną wywoławczą 10 zł. Za taką też sumę go wylicytowałem. Wtedy dowiedziałem
się, że koszt wysyłki wyniesie 6 zł. Przelałem zatem łącznie 16 złotych na
konto sprzedającego. Po kilku dniach otrzymałem przesyłkę. Wszystko byłoby w
porządku, gdyby nie fakt, że wartość naklejonych na kopercie znaczków
wynosiła 3,90 zł. Wyraziłem więc swoje zdziwienie w opinii wystawionej
sprzedającemu. Dokładnie cytując, ująłem to tak: „Za koszty przesyłki
zapłaciłem 6 zł a znaczki kosztowały tylko 3,90”
Ta rzeczowa i jak najbardziej słuszna uwaga tak rozwścieczyła sprzedającego
(przewodnik notabene był mocno zdezaktualizowany, bo pochodził sprzed 13 lat,
czego w opisie na aukcji nie zaznaczono), że odwzajemnił mi się taką oto
opinią: „To bydlę nie wie, że koszt wysyłki to również karton, taśma i droga
na pocztę”.
Pomijam milczeniem ekspresyjny początek, bo świadczy on jedynie o osobistej
kulturze piszącego, ale nie mogę zgodzić się z pozostałą argumentacją. Nie
było bowiem żadnego kartonu ani taśmy, tylko koperta za 20 groszy. Co
do „kosztu” drogi na pocztę, to powiem tylko tyle: koń by się uśmiał.