Gość: Ravel_sie_usmiał
IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl
12.11.02, 15:00
Wim, że niewiele wim, ale co mi tam... nawet jak nie wim, to i tak mówie, co
mi slina na jezyk, aby sie popisac widza, ktorej nie posiadam... tak mógłby
sie zaczynac tekst-recenzja Ludmily Jezierskiej z koncertu Wima Mertensa w
Gdańsku
Tekst jest wyjatkowo nieporadny myslowo zdradzajac, ze autorka kompletnie nie
potrafi napisac recenzji z imprezy muzycznej, nie potrafiac nawet z grubasz
usytuowac Mertensa w gatunkach muzycznych, w ktorych przyszlo mu tworzyc....
skad ten kuriozalny passus, ze mertens nie spiewa jak chris rea, co jest
kompletnym absurdem... nie spiewa tez jak george michel, paul mccartney,
michal wisniewski, krzyszof skiba i co? szkoda pewnie.... porownywanie
koncertu muzyki - badz co badz tzw. powaznej - z koncertem piosenkarza
popowego dyskredytuje autora i gazete na maksa.... czy jakis redaktor od
kultury tego nie weryfikuje, co?
gdyby Ludmiła J. chciała sprawdzic co nieco na temat tego co pisze i wykonuje
Mertens to powinna siegnac do encyklopedii muzyki powaznej i znalesc haslo:
muzyka minimalistyczna
Mam swiadomośc, że uwagi czytelników gazety i portalu gazety jesli sa
krytyczne do autorów gazety to sa olewane cieplym strumieniem moczu przez
redakcje, ale gwoli scislosci chciałem sprostowac, że Mertens był w Gdansku
trzy lata temu i mial solowy koncert fortepianowy w sali opery baltyckiej, a
nie jak tu Ludmila Jezierska pisze, ze "10 lat publicznosc na niego
czekala"...
az dziw bierze, ze gazeta, ktora chce wyznaczac pewien wzorzec pelna jest
bledow i niedorzecznosci... a nawet - co przede wszystkim smuci - belkotu
myslowego...