Gość: g-child
IP: *.net / 80.55.74.*
19.02.06, 13:40
Alfabet to klub, z tego rodzaju, co jak się już do niego wejdzie, przeczy
wszystkiemu co napisano o nim na stronie internetowej. Jest jak to Abecadło,
które z pieca spadło.
Trafiłam tam na zaproszenie kolegi, który owe zaproszenie dostał z pracy..
promocja nowego alkoholu, jakiejś współczesnej odmiany absyntu.. weszliśmy do
klubu.. ochroniarze, gajerki, słuchawka w uchu.. uprzejmość ich z rodzaju
takiej nie znoszącej sprzeciwu, bo w ryja.. na wstępnie bramkarz zaznaczył, że
wejście tylko w koszulach.. pierwsze na uszy słyszeliśmy.. zapłaciliśmy za
szatnię, weszliśmy do środka, zajęliśmy miejsce w rogu, na kanapie.. po kilku
minutach w naszą stronę, z zaciśniętymi wargami sunie kierowniczka, zdaje się,
tego przybytku. Już chce nas usunąć, kiedy pojawia się mężczyzna Państwo z
E....? (tu pada nazwa firmy).. wystarczyło potwierdzić i już mogliśmy siedzieć
spokojnie, a kierowniczka posłała nam promienny uśmiech.. schodzili się
ludzie.. jedni ubrani bardzo elegancko, inni w swetrach, bluzach.. wkurzało
nas to, bo koledze kazali w szatni kategorycznie sweter zostawić.. poszedł po
niego.. poprosił o wydanie swetra.. usłyszał od bramkarza Nie teraz.. poszedł
drugi raz, dostał sweter wraz z zapewnieniem, że tego swetra już do szatni
drugi raz nie przyjmą.. na zaproszenie przysługiwały drinki z tym absyntem
śmiesznym, który smakował jak podróba ouzo.. nawet nie dopiliśmy.. ceny
koszmarne.. woda mineralna 4 PLN, w Sopocie już jest taniej..
..zostaliśmy zaproszeni do sali tanecznej, gdzie miał się odbyć pokaz tańca..
sala tragicznie odstawała od reszty lokalu, wyglądała raczej na jakiś magazyn,
kiczowata wielka skórzana kanapa w rogu, betonowa podłoga.. ludzie stali w
koło wokół parkietu.. nagle przed nami stanęło trzech kolesi.. podobno dresów
do tego lokalu nie wpuszczają, ale widocznie ochrona nie bierze pod uwagę, że
dresiarstwo nie wiąże się jedynie z charakterystycznym ubiorem, ale też pewnym
wzorcem zachowań, który nie zmienia się, nawet gdy taki osobnik zmieni dres na
dżinsy i obcisłą koszulkę, prezentującą jego bicepsy, które dla mnie wyglądały
na opuchliznę stawów.. no więc stanęli sobie i gadali.. ale nie stanęli z
tyłu, tylko pięknie zasłonili części widowni parkiet.. zamiast widoku na Tango
Milonga mogłam sobie pooglądać Kark Milonga.. do grupki tych kolesiów podszedł
ochorniarz.. pani stojąca obok powiedziała do niego, że Ci panowie skutecznie
zasłaniają widok.. na co ochroniarz roześmiał się i oto co rzekł Hyhyhy,
nieźle chłopak wyrósł, co nie?.. po czym zaczął się nabijać razem z kolegami,
poklepywali się po plecach, widać, że kumple.. zauważył to zdaje się szef
ochrony, podszedł i kazał się kolesiom ulotnić, skoro nie oglądają.. porażka..
pierwszy lokal w którym widziałam ochroniarza, który podczas pracy pił piwo!
tak w ogóle to mam wielkie wątpliwości, czy Ci ochroniarze to faktycznie
ochroniarze z licencją, czy po prostu kolesie zebrani do kupy, ubrani w
spodnie w kant i bawiący się w ochroniarzy.. ich zachowanie wskazuje na to
drugie.. jakoś nie czułam się tam bezpiecznie.. zamiast pilnować porządku,
zwłaszcza, że była to impreza sponsorowana, to jeden ochoroniarz prowadził
troskliwie pijanego w sztok kolesia do stolika, jednego z tych z parkietu..
ciągle poklepywali się po plecach i ryczeli śmiechem jak jelenie na
rykowisku.. na wszystkich ten lokal sprawił wrażenie meliny, tylko w ładnym
opakowaniu.. jednyne co mi się tam podobało, to stoliki i foteliki.. jeden
barman też nie nadawał się do tej roboty - na widok zaproszeń gwarantujących
darmowe drinki pokręcił zdegustowany głową i obrzucił nas spojrzeniem
mówiącym,że mamy spadać.. zdaje się, że większość gości odczuła nieciekawy
klimat tego miejsca..
..przed północą udaliśmy się do szatni.. wychodzimy na korytarzyk, a tam
scenka.. dziewczyna, ściskająca w rękach koszulę.. ktoś chyba wpadł na pomysł,
żeby ją jej rozerwać.. pewnie któryś z kolesi, o których już wspomniałam, bo
akurat wychodzili o obrzucali ją wyzwiskami.. że jest dziwką, przed każdym
rozkłada nogi itp.. dziewczyna trzęsła się.. ochroniarze - zero reakcji.. a
stało ich trzech w przedsionku.. w końcu któryś powiedział do drugiego weź daj
jej kurtkę.. my też dostaliśmy swoje ciuszki..
..szybko się ubraliśmy, szybko wyszliśmy.. nigdy więcej tam nie wrócimy..
biorąc pod uwagę atmosferę, to zastanawiam się, jak to możliwe, że ten klub
jeszcze istnieje.. może to jakaś pralnia pieniędzy po prostu.. niektórzy
kolesie przyszli tam tylko dlatego, że kumpel jest bramkarzem.. tylko co to za
bramkarze? w Olimpie, jak jakiś facet za ostro sobie pozwalał, to szło się do
ochrony i koleś twarzą się do bruku przytulał..
..niniejszym Alfabet został skreślony z mojej listy lokali..