castorp
25.11.02, 09:14
Strasznie capi zatęchłymi skarpetkami, pewnie wyszperanymi gdzieś na strychu
ze starogdańskiej, poniemieckiej szafy. Małem Helmutowi strasznie musiały
marznąć paluszki, kiedy przemierzał skute lodem wody Zatoki Gdańskiej.
Stary nocnik nadgryziony przez ząb czasu, który odcisnął swój gdański ślad na
nie jednej pruskiej pupce.
Zmurszała szlafmyca, na której pewnie już dawno pchły zdechły z głodu, gdy
jej właściciel w 1945 r. wziął nogi za pas uciekając przed bolszewicka
nawałnicą.
Tułaczy los wypędzonych. Żal mi tych pcheł i żal mi ich. Wzruszam się.
Ach, dziś już tylko nieliczni potrafią rozwodzić się tak pięknie o pamiątkach
przeszłości, nie wielu potrafi rozpływać się w swoich zachwytach, nie wielu
znajduje przyjemność w odkrywaniu skarbów utraconego raju.
Czasem chciałbym być jednym z nich, poczuć ten klimat... wciągając
aromatyczną woń starogdańskich skarpetek.
Ach, zazdroszczę wam tego czasem...
Wędrówka w poszukiwaniu straconego wczoraj. Jak szkoda, żal ściska serce.
Uleciały już te zapachy, wypłowiały kolory, z murów odpadł tynk, pozostały
tylko sentymenty.
Zazdroszczę wam tych pasji.
Wzruszenie ściska mi gardło.