Dodaj do ulubionych

Chylę czoło przed Rzygaczami

25.11.02, 09:14
Strasznie capi zatęchłymi skarpetkami, pewnie wyszperanymi gdzieś na strychu
ze starogdańskiej, poniemieckiej szafy. Małem Helmutowi strasznie musiały
marznąć paluszki, kiedy przemierzał skute lodem wody Zatoki Gdańskiej.

Stary nocnik nadgryziony przez ząb czasu, który odcisnął swój gdański ślad na
nie jednej pruskiej pupce.
Zmurszała szlafmyca, na której pewnie już dawno pchły zdechły z głodu, gdy
jej właściciel w 1945 r. wziął nogi za pas uciekając przed bolszewicka
nawałnicą.
Tułaczy los wypędzonych. Żal mi tych pcheł i żal mi ich. Wzruszam się.

Ach, dziś już tylko nieliczni potrafią rozwodzić się tak pięknie o pamiątkach
przeszłości, nie wielu potrafi rozpływać się w swoich zachwytach, nie wielu
znajduje przyjemność w odkrywaniu skarbów utraconego raju.

Czasem chciałbym być jednym z nich, poczuć ten klimat... wciągając
aromatyczną woń starogdańskich skarpetek.
Ach, zazdroszczę wam tego czasem...

Wędrówka w poszukiwaniu straconego wczoraj. Jak szkoda, żal ściska serce.

Uleciały już te zapachy, wypłowiały kolory, z murów odpadł tynk, pozostały
tylko sentymenty.
Zazdroszczę wam tych pasji.
Wzruszenie ściska mi gardło.
Obserwuj wątek
    • j.aszk Re: Chylę czoło przed Rzygaczami 25.11.02, 10:08
      wiesz co Artur, czasami odnosze wrażenie, że niejeden nocnik noszący na sobie
      piekielne znamię pruskiej pupy , czy obojętnie która skarpetka małego Helmuta
      kryje w sobie wiecej intelektualnej finezji czy codziennej radości niz
      Twoja sfrustrowana persona
      serdeczne pozdrowienia :))
      • castorp Re: Chylę czoło przed Rzygaczami 25.11.02, 11:07
        Tak, tak j.aszk,
        Biedny mały Helmut.
        Jeszcze wiosną zeszłego roku tak ochoczo chodził z kolegami z podwórka na
        zbiórki HJ.
        Ubrany w ślicznie skrojony, starannie wyprasowany przez mamusię mundurek, ze
        swoją rozwianą blond czupryną prezentował się naprawdę wybornie.
        Był dumą całej rodziny i ulubieńcem mamusi.
        Jego czarno-białe zdjęcie stało na honorowym miejscu w sypialni rodziców na
        komódce.
        Taka samą fotografię pokazywał z dumą swoim towarzyszom broni tatuś Helmuta...
        w okopie, gdzieś daleko, na nieprzyjaznej rosyjskiej ziemi.
        Jakże miło było ogrzać się choć na chwilę wspomnieniami z rodzinnego domu,
        popatrzeć na rozpromienione obliczę syna.
        Łatwiej było zapomnieć o tych wszystkich koniecznych okropnościach, o spalonych
        przedwczoraj w stodole rosyjskich kobietach i dzieciach, o zrównanej z ziemią
        jakiejś anonimowej wiosce, której nazwy już sobie nie mógł przypomnieć.
        Tak, tak j.aszk,
        Biedny mały Helmut. Już nie ma tatusia.
        A teraz musi swoją czarną, organizacyjną chustą otulić przemarznięte,
        skostniałe stópki. Profanacja, a do tego wszystkiego izolacja przed zimnem
        prawie żadna.
        Mamusia w pośpiechu zapomniała zawinąć do tobołka jego ulubione wełniane
        skarpetki.
        Tak, tak j.aszk,
        Poruszony tą finezyjną historią zmarszczyłem w zadumie czoło. I bynajmniej nie
        jest mi do śmiechu.
        Po moich policzkach spłynęły dwie szczere łzy trącając kąciki ust (łzy nad
        tragicznym losem wszystkich wypędzonych i tym pojedynczym losem małego
        Helmuta).
        Tak, tak j.aszk,
        Moja sfrustrowana persona naprawdę się wzruszyła.
        • lucy_z Re: Chylę czoło przed Rzygaczami 25.11.02, 11:33
          Castorp! Wiesz, wstydzę się za Ciebie, za to co wypisujesz. Popatrz, gdyby nie
          nasze wpisy do Twoich wątków, nikt by z Tobą nie rozmawiał. Mylisz się, my tu
          byliśmy, jesteśmy i będziemy. Jeżeli Tobie to odpowiada, rozmawiaj sam ze sobą.
          Widocznie tyle masz goryczy w sobie i złości, że musisz gdzieś to wyładować.
          Możesz wziąść rower i pojeździć po Pomorzu, i pożytek dla ciała i dla duszy.
          A może jakieś biegi???A Ty chcesz wyładowywać się na forum;)))
          • castorp Re: Chylę czoło przed Rzygaczami 25.11.02, 12:04
            Dzięki Lucy,
            Pewnie, że chciałoby się porozkoszować urokami naszego kochanego Pomorza.
            Ale czasu nie styka i reumatyzm w starych kościach łupie tak niemiłosiernie, że
            aż się odechciewa pedałowania.
            A do tego roboty full. Trzeba doglądać inwentarza, przypilnować służby itp.

            Kosz z używaną bielizną.
            Gdy się uchyli pokrywkę, to capi, że aż mdło się robi.
            Od czasu do czasu ktoś przecież musi wpuścić świeżego powietrza do środka zanim
            leniwa gospodyni weźmie się za porządną przepierkę.
            Gdy się wnerwi, rozładuje swoje stresy na Bogu ducha winnej bieliźnie.
            Ale póki co brudne figi kiszą się w jednym sobie z przepoconymi staniczkami, a
            zafajdane kalesony ucięły sobie kulturalną pogawędkę z podartym podkoszulkiem.

            Nikomu, kto potrzebuje świeżego powietrza, niech wstyd za mnie nie będzie.
            • j.aszk Re: Dyżury 25.11.02, 12:13
              Proponuje ustanowienie dyżurów do rozmów z Arturem. Dzisiaj moge wziąć go na
              siebie, mam jakis taki poniedziałkowy nastrój. Jest to o tyle ważne, ze jesli
              nikt nie bedzie z nim gawedził to moze jeszcze czasem z tej swej
              nierozładowanej frustracji zrobić cos strasznego, nie wiem np zagryźć jakiegos
              rotweilera bez opieki...
              Zgoda ??
              • petelka Re: Dyżury 25.11.02, 12:18
                j.aszk napisał:

                > Proponuje ustanowienie dyżurów do rozmów z Arturem. Dzisiaj moge wziąć go na
                > siebie, mam jakis taki poniedziałkowy nastrój. Jest to o tyle ważne, ze jesli
                > nikt nie bedzie z nim gawedził to moze jeszcze czasem z tej swej
                > nierozładowanej frustracji zrobić cos strasznego, nie wiem np zagryźć
                jakiegos
                > rotweilera bez opieki...
                > Zgoda ??
                >


                Sorry J.aszk, ale nie znajduję w sobie ani cienia masochizmu.:) Trudno, nawet
                dla tego rotweilera nie poświęcę się, chociaz mi go okrutnie żal.:)))
                • j.aszk Re: Dyżury 25.11.02, 12:29
                  petelka napisała:

                  > Sorry J.aszk, ale nie znajduję w sobie ani cienia masochizmu.:) Trudno, nawet
                  > dla tego rotweilera nie poświęcę się, chociaz mi go okrutnie żal.:)))
                  >
                  Petelko,
                  społeczna postawa jest podstawą społeczeństwa obywatelskiego ( to tzw argument
                  w skali makro)
                  a poza tym to miałabys dyżur raptem raz na dwa trzy tygodnie (argument w skali
                  mikro)
                  • petelka Re: Dyżury 25.11.02, 12:39
                    j.aszk napisał:

                    > Petelko,
                    > społeczna postawa jest podstawą społeczeństwa obywatelskiego ( to tzw
                    argument
                    > w skali makro)
                    > a poza tym to miałabys dyżur raptem raz na dwa trzy tygodnie (argument w
                    skali
                    > mikro)

                    Jaszku, kiedy najbardziej przemawia do mnie argument w skali mikro-mikro tzn.
                    własne dobre samopoczucie.:)
                    • j.aszk Re: Dyżury 25.11.02, 12:53
                      petelka napisała:


                      > Jaszku, kiedy najbardziej przemawia do mnie argument w skali mikro-mikro tzn.
                      > własne dobre samopoczucie.:)

                      Martwi mnie Twoja postawa, petelko...
                      Jedyna rzeczą, która w tej chwili martwi mnie bardziej jest długotrwałe
                      milczenie castorpa, co jest niechybnym zwiastunem poteznej objętości jego
                      kolejnego wpisu, a wiadomo kto ma dzisiaj dyżur...
                      • petelka Re: Ciiiii... 25.11.02, 13:01
                        .....nie wywołuj wilka z lasu.:)
                        A ja już profilaktycznie zaczynam trzymać kciuki... za Ciebie...
                        • castorp Na ulicach cichosza 25.11.02, 13:12
                          Petelko, jaszku, moi kochani!,
                          Wzruszony tak żywymi dowodami waszego makro-współczucia i mikro-współczucia
                          tonę w morzu łez, które z żalu nad własną marnością, ronię tak obficie. Zaraz
                          na usta ciśnie mi się dziękczynna modlitwa za ocalenie mnie od potopu, za
                          okazanie litości i pomocnej dłoni mnie, życiowemu rozbitkowi. Widzę jak jaszk,
                          który dziś dyżuruje na arce, rzuca mi koło ratunkowe i linę. Dziękuję Ci, ach
                          dziękuje jaszku.
                          Petelko i Tobie dziękuje za Twoje ciepłe, niewieście słowa pociechy i troski,
                          za Twój żal i za te kilka Twoich łez, które złączywszy się z moimi zalewają me
                          marne ciało i duszę. Dziękuję za Twoje wsparcie dla bohaterskiego jaszka.
                          Lecz czemuż to tak natrętnie jak mucha kołacze mi się w głowie wspomnienie
                          pewnych słów, które ktoś dawno już temu rzekł: „...córki jerozolimskie, nie
                          płaczcie nade mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!”.
                          • j.aszk Re: Na ulicach cichosza 25.11.02, 13:27
                            cos czuję, ze przeceniłem swoje siły i jeszcze byłem tak głupawo mentorski
                            wzgledem Pętelki (społeczeństwo obywatelskie )
                            schodze z posterunku z pełna swiadomością wyzszości jednak argumentów mikro-
                            mikro, nad argumentami makro :))

                            zdrowia "castropie" !!
                            • castorp Re: Na ulicach cichosza 25.11.02, 13:38
                              I opuścił swoją kaszubską arkę (czy też kuter) nasz dzielny jaszk.
                              Pozostało tylko kruche wspomnienie i słowa starej góralskiej piosenki, która
                              zresztą pasuje do tej całej sytuacji jak kaszubskie hafty do spodni jeansowych:
                              "Góralu, czy Ci nie żal opuszczać rodzinnych hal".
                              Pozdrowienia
                              • j.aszk Re: Na ulicach cichosza 25.11.02, 14:00
                                oj kusisz Artur, kusisz....:))
                                i sam juz nie wiem co traktować jako milszą formę spędzania czasu, obywatelską
                                pogawedkę z Tobą czy sprzątanie piwnicy.. hmm sam juz nie wiem...

                                oczywiscie pozdrowienia !!
                            • petelka Re: Na ulicach cichosza 25.11.02, 14:00
                              j.aszk napisał:

                              > schodze z posterunku z pełna swiadomością wyzszości jednak argumentów mikro-
                              > mikro, nad argumentami makro :))
                              >
                              > zdrowia "castropie" !!
                              >
                              A ja też oberwałam, mimo wcześniejszych zastrzeżeń, że nie biorę udziału w tym
                              eksperymencie. Ale trzeba przyznać, że "córy jerozolimskie" rozbawiły mnie
                              przednio.:)
                              • j.aszk Re: Na ulicach cichosza 25.11.02, 14:14
                                petelka napisała:

                                > A ja też oberwałam, mimo wcześniejszych zastrzeżeń, że nie biorę udziału w
                                tym
                                > eksperymencie.

                                Ty stałas sie bohaterem mimo woli, ja za to z czystym sumieniem bedę mógł
                                wnukom opowiadac jak to dziadzio walczył o społeczeństwo obywatelskie biorąc na
                                siebie pierwszy impet odzieżowoojczyźnianej hydry. Że nie dałem rady nie
                                wspomnę, niech młoda generacja ma w oczach wyidealizowany obraz odchodzacego
                                pokolenia :))
                              • castorp Petelko... 25.11.02, 14:47
                                Któż kobietę zrozumie, kto pojmie za-Pęt(e)lone myśli?

                                Najmniejszym słówkiem nie chciałem Waćpanny urazić.
                                Co najwyżej zabawić rozmową i humor troszkę poprawić.
                                Na usprawiedliwienie rzeknę, parafrazując majora Płuta,
                                który zwykle, gdy...
                                „...syt i wesół w krześle się rozwalił,
                                Dobywszy fajkę, biletem bankowym zapalił
                                I otarłszy śniadanie z ust końcem serwety,
                                Obrócił śmiejące się oczy na kobiety”...

                                tak oto mawiając:
                                "Ja, piękne Panie, lubię was jak wety!
                                Na me szlify majorskie, gdy człek zjadł śniadanie,
                                Najlepszą jest po zrazach zakąską gadanie
                                Z paniami tak pięknymi jak wy, piękne Panie!
                                ...
                                Za czym ku damom bliżej schylił się wygięty
                                I puszczał na przemiany dym i komplementy.”
                                • j.aszk Re: Petelko... 25.11.02, 15:02
                                  castorp napisał:

                                  > Za czym ku damom bliżej schylił się wygięty
                                  > I puszczał na przemiany dym i komplementy.”

                                  Hmmm, w tej sytuacji po lekkiej podbudowie skarpetą i nocnikiem wydajesz sie
                                  byc naturalnym obiektem tęsknych westchnień panien na wydaniu :))

                                  tradycyjnie pozdrowienia !!
                                  • castorp tak, tak jaszk... 25.11.02, 15:21
                                    j.aszk napisał:
                                    > Hmmm, w tej sytuacji po lekkiej podbudowie skarpetą i nocnikiem wydajesz sie
                                    > byc naturalnym obiektem tęsknych westchnień panien na wydaniu :))
                                    > > tradycyjnie pozdrowienia !!

                                    Tak, tak jaszk.
                                    Sam widzisz, że od carskiego majora Płuta wróciliśmy z powrotem do skarpetek
                                    Małego Helmuta i do jego pruskiego nocnika, do którego już żaden harcerzyk z HJ
                                    nie nasika, no i wreszcie do tatusiowej szlafmycy, która zamknięta w skrzyni
                                    spoczywa na strychu lub w piwnicy... gdzieś w polskim Gdańsku.
                                    • j.aszk Re: tym razem powaznie 25.11.02, 15:32
                                      castorp napisał:

                                      gdzieś w polskim Gdańsku.


                                      wiesz Artur, takie ciagłe chorobliwe podkreślanie pewnych faktów, które sa
                                      widoczne gołym okiem dla kazdej zdrowej persony, a trudno określic współczesny
                                      Gdańsk jakimkolwiek innym narodowym przymiotnikiem niz polski, swiadczy moim
                                      zdaniem o jakis historycznych kompleksach, wyrzutach sumienia albo wręcz niskim
                                      poczuciu własnej narodowej wartości...
                                      tak to widzę...
                                      pzdr
                                      • castorp okey, poważnie 25.11.02, 15:46
                                        Zdrowe persony nie grzebią w śmietniku historii, nie zachłystują się aromatem
                                        cmentarzy, a potem otumanione trupimi wyziewami, kierowane chorobliwymi i
                                        niebezpiecznymi resentymentami, nie opowiadają publicznie bzdur ani o
                                        współczesności, ani o świetlanej przeszłości tego wielkiego miasta, mojego
                                        miasta.
                                        Zdrowe persony wyraźnie widzą różnicę pomiędzy historia miasta a historią jego
                                        poprzednich mieszkańców i bynajmniej nie stawiają tej ostatniej na piedestał,
                                        nie gloryfikują, nieusprawiedliwiają, nie doszukują się w kłamstwach prawdy.
                                        • j.aszk Re: ciągle poważnie 25.11.02, 15:59
                                          wydaje mi się, że przesadzasz
                                          • castorp Re: ciągle poważnie 25.11.02, 16:51
                                            może trochę... wytargam za warkoczyki Zochę, bo to strasznie złośliwa smarkula
                                            • orissa Re: Castorp coz za nuda.. 25.11.02, 16:54
                                              Szybko sie wypaliles, usypiajacy bardzo jestes.
                                              • castorp Dobranoc Orissa 25.11.02, 17:07
                                                Tak, tak Orisso.
                                                Taki dowcip, którym ty akurat dysponujesz, to tylko nadaję sie do tego, aby go
                                                butelkować i sprzedawać w aptece zamiast kropelek nasennych.
                                                Jak Ci się oczęta kleją, to przytul się do pluszowego misia i śpij sobie
                                                smacznie Mała, aż nowy dzień się zacznie i będziesz mogła znowu zabawiać
                                                stałych bywalców interesującą i dowcipną rozmową w Cafe Orissa.
                                                • orissa Re: Dobranoc Orissa 25.11.02, 17:26
                                                  Kotku nie myl nazw forum jesli juz usilujesz o nich pisac :)))
                                                  • castorp Dobry wieczór Orissko 27.11.02, 14:07
                                                    Złapię cie myszko Elu w twojej norce i schrupię do ostatniej kosteczki, bo
                                                    jestem czarnym kotem. Juz wkrótce ))))))))
    • Gość: czyt. Re: Chylę czoło przed Rzygaczami IP: *.proxy.aol.com 25.11.02, 20:42
      Rzeczywiscie,desand Rzygaczy oraz dorobek ilosci postow,jest imponujacy,
      szczegolnie praca lokciami,(tak charakteryzujaca grono Rzygaczy), rzuca sie w
      oczy na zoraz bardziej zatloczonym trojmiejskim forum.czyt.
    • Gość: KRÓLIK Re: Chylę czoło przed Rzygaczami IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 00:38
      Dobre,popieram.
      pzdr.KRÓLIK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka