Gość: K IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.06, 23:28 Godny patron. Gratuluję wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Corrado Re: Gimnazjum nr 34 w Gdańsku wybrało patrona IP: 204.244.208.* 08.04.06, 00:10 A ja zawsze myślałem, że dowódcą obrony Westerplatte był major Henryk Sucharski. Patrzcie jak to człowiek może być niedoinformowany. A tak na poważnie, to autor(ka) "kw" (niech zgadnę - Katarzyna Włodkowska?) mógłby/mogłaby włożyć trochę pracy w to co robi.. i znaleźć trochę więcej informacji o kapitanie Franciszku Dąbrowskim, jego roli i funkcji na Westerplatte (zastępca dowódcy, tym samym prawa ręka majora). Ale wybór patrona gimnazjum jak najbardziej trafiony. Pochwalam i gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z.CH. Re: Gimnazjum nr 34 w Gdańsku wybrało patrona IP: *.gdynia.mm.pl 09.04.06, 08:34 Zależy jak spojrzeć na słowo "dowódca" : jako na etat czy synonim słowa przywódca. Sucharski był dowódcą na etacie a w czasie obrony we wrzesniu'39 faktyczne dowództwo pełnił Dąbrowski. Po szczegóły odsyłam do źródeł historycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senior Re: Gimnazjum nr 34 w Gdańsku wybrało patrona IP: 217.153.14.* 08.04.06, 09:55 Coś się komuś pomajtało,Dąbrowski był zastępcą Sucharskiego.To Sucharski już sie nie liczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenobiusz Król Sucharski był agentem IP: *.mlyniec.gda.pl 08.04.06, 11:07 Sucharski był agentem ;-) i współpracowałem z Maksem Kolbem (redaktorem Rycerza Niepokalanej) który to był protoplastą dzisiejszego Radia Maryja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edward Brożek Dzieje F.Dąbrowskiego IP: *.citynet.pl 09.04.06, 10:18 Komandor Franciszek Józef Dąbrowski Edward Brożek 06-02-2006 , ostatnia aktualizacja 06-02-2006 09:10 Urodził się w 1904 roku w Budapeszcie jako syn węgierskiej baronówny i polskiego szlachcica, wówczas porucznika armii austriackiej Romualda Dąbrowskiego. Imiona Franciszek i Józef nadano Mu na cześć panującego cesarza. czytaj dalej » r e k l a m a Ojciec, późniejszy generał II Rzeczpospolitej, swoich synów Franciszka i Romualda wychowywał w kulcie polskich tradycji patriotycznych i rodzinnych sięgających (po kądzieli) gen. Henryka Dąbrowskiego. Osobistym przykładem uczył ich umiłowania Ojczyzny oraz szacunku dla munduru. Franciszek Dąbrowski uzyskał egzamin dojrzałości w Korpusie Kadetów we Lwowie, później ukończył Szkołę Podchorążych w Warszawie i w wieku 19 lat w stopniu podporucznika rozpoczął zawodową służbę wojskową. Pełnił ją w 3. Pułku Strzelców Podhalańskich w Bielsku, Batalionie Szkolnym Podchorążych Piechoty w Biedrusku i 29. pp. w Kaliszu, w którym służył do 1939 r., awansując do stopnia kapitana. W drugiej połowie lat 30. stosunki polsko-niemieckie zaczęły się gwałtownie komplikować. Szczególne napięcia było widać w rejonie ówczesnego Wolnego Miasta Gdańska, faktycznie rządzonego przez Niemców. Dlatego też funkcjonowanie polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte było niezwykle ważne. Wiadomym było, że pierwsze natarcie niemieckie w ewentualnej przyszłej wojnie nastąpi właśnie tam. Kierowano tam, pod pewnymi warunkami, najlepszych oficerów i żołnierzy wybieranych z wszystkich pułków. Nie dziwi więc fakt, że kpt. Dąbrowski z końcem 1937 r. objął funkcję zastępcy Komendanta Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte i zarazem dowódcy plutonu wartowniczego. Kompletujący kadry dowódca placówki mjr Stefan Fabiszewski tak uzasadniał ten awans: "...szukałem najlepszego spośród najlepszych. W ten sposób wybrałem kpt. Dąbrowskiego. Jego wysokie kwalifikacje potwierdziła całoroczna służba ze mną. Dąbrowski był wzorowym żołnierzem, lubianym przez podwładnych. Wysoko oceniłem Jego lojalność i obowiązkowość". Jednak w grudniu 1938 r. nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy składnicy: obowiązki te objął mjr Henryk Sucharski. Dzień 1 września 1939 r. stał się sprawdzianem nie tylko umiejętności wojskowych, ale także żołnierskiego męstwa i patriotyzmu. Wystrzały z pancernika "Schleswig-Holstein" zapoczątkowały wybuch II wojny światowej, a dla żołnierzy z Westerplatte 7-dniowy okres dramatycznej obrony w niewyobrażalnie trudnych warunkach. Mieli przeciwko sobie wszystko: bezkarnie bombardujące samoloty, ciężkie działa z pancernika, ataki nieprzyjaciela, wielokrotnie przewyższającego ich uzbrojeniem i liczebnością. Bardzo szybko obrona tej placówki stała się symbolem bohaterstwa polskiej wojny obronnej. Wszystkie komunikaty wojenne zaczynały się od słów: "Westerplatte broni się jeszcze ". Ale oficerowie i żołnierze na Westerplatte mieli jeszcze jednego przeciwnika. Był nim nominalnie dowodzący tą placówką mjr Henryk Sucharski. Dziś prawda o dowodzeniu obroną przestaje być tajemnicą, którą związali się oficerowie przed pójściem do niewoli. Kpt. Franciszek Dąbrowski, będąc człowiekiem honoru, nigdy nie napisał we wspomnieniach o sytuacji, w jakiej został postawiony, o sporach i pełnych dramatyzmu kłótniach między nim a mjr. Sucharskim w kwestii kontynuowania obrony. Już 2 września po niszczącym nalocie niemieckich samolotów mjr Sucharski podjął decyzję o kapitulacji. Kpt. Dąbrowski, działając w imieniu pozostałych oficerów, w obliczu dramatyzmu sytuacji, zdecydowanie odmawiając wykonania tego rozkazu, sam przejął dowodzenie. Uważał, że obronę należy kontynuować do ostatniego naboju, że poddanie Westerplatte byłoby ciosem dla wszystkich Polaków, dla których nieugięta postawa była nadzieją i mobilizowała do walki z wrogiem na terenie całego kraju. Liczył się też z możliwością wypowiedzenia wojny III Rzeszy przez Anglię i Francję, a tym samym z nadejściem pomocy. Przeżywający załamanie psychiczne mjr Sucharski spędził cały okres obrony Westerplatte pod strażą. Podporucznik Zdzisław Kręgielski tak wspomina tamte dramatyczne chwile: „Kierowanie całością walki przejął na siebie kpt. Dąbrowski. Ośrodkiem podtrzymującym całość obrony były koszary, a tam główną osobą był kpt. Dąbrowski. Major Sucharski był do tego stopnia załamany, że nie potrafił się nawet opanować przed szeregowymi (...). Por. Grodecki, chcąc przywołać mjr. Sucharskiego do przytomności, pokazywał na Krzyż Virtuti Militari na mundurze majora i mówił: »Panie majorze, a ten krzyż do niczego nie zobowiązuje? «”. Po tygodniu walk, nie widząc najmniejszych szans na obronę, wobec braku amunicji, żywności, lekarstw dla rannych, załoga skapitulowała. Aktu kapitulacji dokonał mjr Sucharski, który też odbierał od Niemców wszystkie dowody uznania za bohaterską postawę. Niemcom nie wyjaśnił, kto faktycznie kierował obroną, z godnością też przyjął prawo noszenia szabli w niewoli. Tragedią kpt. Dąbrowskiego było, że do końca utrzymywał pozory, że to mjr Sucharski był właściwym dowódcą. Zaciskał zęby i ani słowem nie prostował mylnych sądów. A mjr Sucharski, będąc w innych obozach, aniżeli pozostali obrońcy, bez skrupułów zapisywał na swoje konto wszystkie zasługi związane z bohaterską obroną Westerplatte. Fałszywa legenda kwitła, szczególnie za sprawą książki Melchiora Wańkowicza i filmu Stanisława Różewicza. Bulwersuje fakt, jak długo utrzymywał się fałszywy mit o obronie Westerplatte. Przed 20 laty, na temat roli i udziału w obronie tego skrawka polskiej ziemi poszczególnych uczestników, rozmawiałem przed telewizyjną kamerą z córką Franciszka Dąbrowskiego Elżbietą. Nieśmiałe próby oddania zasług jej Ojcu spotkały się z gwałtowną reakcją cenzury, choć część faktów jednak udało nam się przemycić. Z wielu audycji radiowych, publikacji prasowych wycinano niewygodne teksty. Czasem niektórym autorom (tak jak mnie) udawało się przekazać trochę prawdy historycznej, chociaż i oni z uwagi na ostrą krytykę i brak popularności rezygnowali z tego tematu. Były też obrzydliwe działania celowego fałszowania faktów. Niedawno ujawniona przez gdański IPN jako porucznik Służby Bezpieczeństwa Górnikiewicz w książce: "Lwy z Westerplatte" nawet nie wymieniła nazwiska naszego bohatera. Okres wojny kpt. Dąbrowski spędził w obozie jenieckim w Woldenbergu. Po oswobodzeniu obozu przez Armię Czerwoną w lutym 1945 r. przybył do Krakowa, gdzie mieszkał jego młodszy brat Romuald. Tam zgłosił się ochotniczo do służby w szeregach odradzającego się Wojska Polskiego. Z końcem lipca 1945 r. został skierowany do dyspozycji dowódcy Samodzielnego Batalionu Morskiego w Gdańsku Nowym Porcie. 1 września 1945 r. otrzymał Krzyż Virtuti Militari. Został awansowany do stopnia majora. Jego Samodzielny Batalion Morski zajmował koszary dokładnie naprzeciw Westerplatte. Później Batalion przeformowano w szkolny pułk Marynarki Wojennej, a Dąbrowskiego w stopniu komandora ppor. awansowano na szefa sztabu pułku. W 1946 r. ten szkolny pułk został przekształcony w Kadrę Marynarki Wojennej - ośrodek szkolący marynarzy poborowych, dowodzoną przez kmdr. por. Franciszka Dąbrowskiego. Funkcję tę pełnił przez trzy lata. W końcu marca 1947 r. Kadra Marynarki Wojennej została przeniesiona z Gdańska Nowego Portu do Ustki. W 1946 r. powstał w Gdańsku Związek Obrońców Westerplatte, na którego czele stanął Dąbrowski. Z jego inicjatywy, siłami Kadry Marynarki Wojennej, a także dzięki szerokiemu odzewowi społecznemu odsłonięto nagrobek poległych w 1939 r. westerplattczyków. Pod koniec 1949 r. nastały ciężkie czasy dla przedwojennych oficerów służących w Ludowym Wojsku Polskim. Ogólna sytuacja polityczna w kraju, nagonka w wojsku, wyczerpująca służba, a także następstwa chorób przebytych w obozie jenieckim dramatycznie pogorszyły stan zdrowia Franciszka Dąbrowskiego. Wymagał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidek Krępacz Re: Gimnazjum nr 34 w Gdańsku wybrało patrona IP: *.nsm.pl 09.04.06, 23:20 Polecam vortal historyczny www.westerplatte.org Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidek Krępacz Re: Gimnazjum nr 34 w Gdańsku wybrało patrona IP: *.nsm.pl 09.04.06, 23:21 Sucharski był tylko komendantem Składnicy, oficjalnym dowódcą wojskowym od 1 września był Dąbrowski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paula90g Re: Gimnazjum nr 34 w Gdańsku wybrało patrona IP: *.chello.pl 29.04.06, 20:39 Jestem uczniem Gimnazjum nr 34 , ktore nosi imie tego wielkiego Polaka ,czuje sie dumna i zaszczycona , ze to wlasnie moja szkola nosi to imie :D Wybor tego patrona byl wyborem najlepszym z najlepszych :] Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś