igebski1
14.04.06, 18:36
Trudno by posądzać arcybiskupa Gocłowskiego o coś wspólnego z generałem
Jaruzelskim. Jednak po ostatnich wydarzeniach można się dopatrzyć pewnych
podobieństw. Jaruzelski zwrócił odznaczenie prezydentowi Kaczyńskiemu, gdy
dowiedział się, że ten przyznał mu je nieświadomie. Mógł oczywiście tego nie
robić, bo przecież słusznie mu się należało. Gocłowski z kolei odmówił
przyjęcia tytułu honorowego obywatela Gdańska na wieść o tym, że niektóry
radni posądzili inicjatorów tego pomysłu (Adamowicz i Oleszek) o prowadzenie
kampanii przedwyborczej. A nie ulega przecież wątpliwości, że arcybiskup
zasłużył sobie na takie wyróżnienie. Reasumując, obaj wykazali, że słowa
honor i godność, nie są dla nich jedynie pustymi sloganami. Oby znaleźli jak
najwięcej naśladowców.