gosc_horrorum
25.10.06, 10:52
W sobotę czternastoletnia uczennica klasy II gdańskiego gimnazjum nr 2
odebrała sobie życie. Choć nie zostawiła listu pożegnalnego, to policja
ustaliła, że przyczyną tragedii było piątkowe zajście podczas jednej z lekcji.
****
Koleżanki dziewczynki twierdzą, że wszystko zaczęło się we wrześniu. Wtedy to
Ania odrzuciła względy jednego z kolegów z klasy. Ten zaczął się mścić.
Znalazł „wspólników”, którzy wiele razy obrażali dziewczynkę. W końcu doszło
do okrutnej kulminacji.
Dwadzieścia minut
Piątek, lekcja języka polskiego. Nauczycielka musi przygotować apel. Zostawia
klasę samą, ale wcześniej prosi innego nauczyciela, by zajrzał do
drugoklasistów.
W klasie jest głośno, nauczyciel prosi o spokój. I wychodzi, by poprowadzić
swoją lekcję.
Wtedy do Ani podchodzą dwaj napastnicy. Pchają ją na ścianę, siłą kładą na
ławkę. Wyzywają przy tym dziewczynkę, zdzierają z niej części ubrania. Całą
scenę filmuje trzeci kolega.
Przyjaciółki Ani próbują powstrzymać chłopców. Bezskutecznie. Nie wiadomo,
dlaczego nie wołają nauczyciela.
Koszmar trwa dwadzieścia minut. Wreszcie Ania ubiera się i ucieka z klasy.
Rozmowa z bratem
Polonistka po powrocie zauważa płaczącą przyjaciółkę Ani. Pyta, co się stało.
- Chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu - odpowiada dziewczynka.
Polonistka zabiera uczennicę do wychowawczyni. Tam przyjaciółka mówi już
więcej, ale nie wszystko. Opowiada, że koledzy „obmacywali” Anię.
Nie wiadomo, dlaczego nikt z uczniów nie opowiedział nauczycielom, co
naprawdę stało się na lekcji.
Wychowawczyni dzwoni do domu Ani. Telefon odbiera starszy brat uczennicy.
Wychowawczyni jest przekonana, że rozmawia z ojcem. Prosi o zajęcie się Anią
i rozmowę na temat tego, co stało się w szkole.
W sobotę Ania spotyka się z przyjaciółką. Mówi jej, że "chce się powiesić, bo
nie zniesie tego, co ją spotkało".
Tego samego dnia popełnia samobójstwo.
W poniedziałek nauczyciele i uczniowie gimnazjum dowiadują się o śmierci Ani.
- Na pierwszej lekcji nauczyciel wuefu rozmawiał z dziewczynkami z tej klasy -
mówi Mirosław Michalski, dyrektor Gimnazjum nr 2 w Gdańsku. - Były
zrozpaczone. Cała klasa została objęta opieką psychologiczną i pedagogiczną
na trzeciej lekcji.
Tego samego dnia w szkole pojawiają się policjanci. Po rozmowie z uczniami
już wiedzą, co popchnęło Anię do samobójstwa.
Bez sygnałów i problemów
Wtorek, godzina 13.
Na szkolnych korytarzach jest wyjątkowo cicho i spokojnie. Przy wejściu wisi
plakat reklamujący akcję zbierania pieniędzy, które zostaną przekazane
potrzebującym dzieciom z Afryki.
- W poniedziałek z twarzy uczniów zniknęły uśmiechy - mówi Anna Pinio,
nauczycielka geografii w Gimnazjum nr 2. - Przygnębieni są również
nauczyciele, jesteśmy wstrząśnięci, wielu z nas ma dzieci.
Nauczyciele powtarzają - nie dochodziły do nich żadne sygnały, wskazujące na
to, że dziewczynce już wcześniej dokuczano.
- Nic na to nie wskazywało - twierdzi dyrektor. - Była to wychowawczo trudna
klasa, ale wychowawczyni i pedagodzy na bieżąco pracowali z uczniami, żeby
wyjaśnić pojawiające się problemy. Połowa klasy znała się jeszcze ze szkoły
podstawowej. Ta dziewczynka nie sprawiała problemów. I z drugiej strony - nie
mieliśmy sygnałów, żeby potrzebowała jakiejś pomocy. Z tego co wiem, była
pogodna.
Trzeba rozmawiać
Chłopcy, którzy dopuścili się tych czynów, staną przed sądem dla nieletnich.
A co stanie się z resztą klasy?
- Pedagog i psycholog muszą pomóc uczniom w przezwyciężeniu stresu. Pracę
muszą wesprzeć też wychowawcy. Z pewnością będzie to długotrwały proces -
mówi Lidia Dysarz, edukator ds. przeciwdziałania agresji i przemocy,
nauczyciel w II LO w Sopocie. - Gimnazjum to specyficzny i trudny okres w
życiu człowieka. Wchodzi w trudny okres dojrzewania, a ponadto jest niezwykle
podatny na wpływy otoczenia. Jednak 14-latek powinien mieć już świadomość
tego, co jest złe. To, że do takiej sytuacji doszło w szkole, w gronie wielu
osób, świadczy o tym, że oprawcy musieli się czuć bardzo swobodnie
Gimnazjum nr 2 zgłosiło się do naszej kampanii Szkoła bez Przemocy.
- Nie wycofamy się z akcji - deklaruje dyrektor.- Jeżeli dzieci z innych klas
będą chciały o tym porozmawiać, zorganizujemy spotkanie z psychologiem i
pedagogiem. Jeśli rodzice dziewczynki nie będą mieli nic przeciwko,
chciałbym, żeby jak najwięcej uczniów wzięło udział w uroczystościach
pogrzebowych.
Dorota Abramowicz Katarzyna Gruszczyńska - Dziennik Bałtycki