Dodaj do ulubionych

Zycie w Gdansku w czasach PRL

IP: *.gdan.gazeta.pl 23.01.02, 11:00
Pamietacie Gdansk za czasow PRL? Jakie kolejki byly po maslo? Jakie buty mozna wtedy bylo
kupic. W czym nosilo sie ksiazki do szkoly - ja pamietam, ze w torbach po narzedziach ze stoczni albo
listonoszkach. Co zapadlo Wam w pamiec?
Obserwuj wątek
    • iwa.ja Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 23.01.02, 11:17
      Hej, ten wątek ciągniemy od jakiegoś czasu na "papciach" i (chyba) "czego nam brakuje na wygnaniu". Podłącz
      się!
    • petelka Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 23.01.02, 11:41
      Pamiętam szynkę, którą kiedyś ojcu udało się kupic na święta; była tak wielka,
      że jedlismy ją jeszcze z pół roku.
      Pamiętam jak obrotnej koleżance z pracy udało się dostać paletę jajek. Ale
      ponieważ do podziału było ponad 20 gąb najistotniejsze stało się jak je
      podzielić - po 1 jajku na osobę czy też drogą losowania.
      Pamiętam jak w kolejce do kiosku po watę zrobiono straszną awanturę staruszce z
      zarzutami, że jej ten artykuł jest już niepotrzebny i że kupuje na handel.
      Ale pamiętam też, że ludzie byli tak jakby bardziej zżyci ze sobą. Nie znano
      wtedy jeszcze pojęcia imprez integracyjnych w pracy. Ot poprostu parę osób
      zgadywało się i wybierali się razem na majówkę, kulig czy inną imprezę poza
      miastem.
      Pozdrowienia

    • Gość: Tomasz Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: 193.59.192.* 23.01.02, 11:53
      ... a teraz rzesze bezrobotnych, a nastroje jak przed wojną (może być ta
      ostatnia z 1981 roku). W sklepach wszystko ale dla kogo, a raczej za co ?
      Klasa robotnicza (wkrótce bezrobotnicza) i nie tylko przeniosła się na zakupy
      do hipermarketów i dusi krajowych producentów. Pomaga w tym "rząd" supermocną
      złotówką, niemożliwymi stopami i bezrobociem największym w Europie.
      Nie wiadomo co było lepsze dla zwykłego człowieka ze zwykłej kasty.
      • Gość: Stereo Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: *.sn.g.bonet.se 23.01.02, 20:29
        Papier toaletowy to był rarytas.
        • Gość: jaro Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: *.pppool.de 23.01.02, 21:28
          Gość portalu: Stereo napisał(a):

          > Papier toaletowy to był rarytas.

          Dlatego dodawali go do parówek, uszlachetniając je tym sposobem!!!
          • Gość: Piotr Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 00:51
            Gość portalu: jaro napisał(a):

            > Gość portalu: Stereo napisał(a):
            >
            > > Papier toaletowy to był rarytas.
            >
            > Dlatego dodawali go do parówek, uszlachetniając je tym sposobem!!!

            nie do parówek tylko do metki :-)
            Dobry wieczór Jaro.
            Ja pamiętam , że w dzień rocznic nigdy nie mieliśmy ostatnich lekcji w szkole -
            CKUME - niestety był to angielski, za to na drugi dzień po "obchodach" wszyscy
            wzruszaliśmy się do łez przechodząc tunelem pod dworcem :-)
            Nie są to broń boże żadne zapisy kombatancko - styropianowe, ot po prostu tak
            było. :-)

            • Gość: jaro Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: *.pppool.de 24.01.02, 01:12
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > nie do parówek tylko do metki :-)

              A więc do metki też!!!

              > za to na drugi dzień po "obchodach" wszyscy
              > wzruszaliśmy się do łez przechodząc tunelem pod dworcem :-)

              Jak dobrze zawiało, to i w odleglejszych dzielnicach można było łezkę uronić .-(

              • Gość: Piotr Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 01:26
                witam nocnego marka:-)
              • Gość: Piotr Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 01:26
                witam nocnego marka:-)
            • Gość: Ed Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: 10.101.1.* 29.01.02, 03:48
              Stereo do metki? To chyba tak jakoś na dwa końce :-))
        • petelka Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL 24.01.02, 10:55
          Gość portalu: Stereo napisał(a):

          > Papier toaletowy to był rarytas.
          Jeszcze jaki! Ojciec w zamian za oddaną makulaturę dostawał czasami rolki czegoś
          takiego brudno-szarego, grubego, w dotyku bardziej przypominajacego papier
          ścierny.

      • zoppoter Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL 24.01.02, 10:33
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > ... a teraz rzesze bezrobotnych, a nastroje jak przed wojną (może być ta
        > ostatnia z 1981 roku). W sklepach wszystko ale dla kogo, a raczej za co ?
        > Klasa robotnicza (wkrótce bezrobotnicza) i nie tylko przeniosła się na zakupy
        > do hipermarketów i dusi krajowych producentów. Pomaga w tym "rząd" supermocną
        > złotówką, niemożliwymi stopami i bezrobociem największym w Europie.
        > Nie wiadomo co było lepsze dla zwykłego człowieka ze zwykłej kasty.

        Tomasz, proponowałbym przed poruszeniem obcego sobie tematu (w tym przypadku makroekonomia) o
        sprawdzenie w jakimś źródle choćby podstawowych pojęć i zasad rządzących tą materią. Bo tymi kilkoma
        zdaniami pomieszałeś tyle, że aż nie chce się prostować pewnych oczywistych spraw.

        Informuję Cię również, że Andrzej Lepper, Jan Łopuszański, czy nawet Tomasz Nałęcz NIE SĄ
        ekonomistami ani z wykształcenia, ani z zamiłowania i ich opinie na ten temat są tyle warte co opinia
        ślepego o kolorach. Przywołałem te przykłady, ponieważ wygłoszona przez Ciebie kwestia jest ściśle
        zbieżna z opiniami tych panów. Jeżeli oparłeś się na kimś innym, ale ten ktos też wygłasza takie opinie, to
        możemy tego kogoś spokojnie zaliczyć do tego szacownego grona ignorantów w dziedzinie
        makroekonomii.
        • Gość: kask Re: Zycie w Gdansku w czasach post-PRL IP: *.chelmnet.pl 10.02.02, 01:31
          zoppoter napisał(a):

          > Gość portalu: Tomasz napisał(a):
          >
          > > ... a teraz rzesze bezrobotnych, a nastroje jak przed wojną (może być ta
          > > ostatnia z 1981 roku). W sklepach wszystko ale dla kogo, a raczej za co ?
          > > Klasa robotnicza (wkrótce bezrobotnicza) i nie tylko przeniosła się na zak
          > upy
          > > do hipermarketów i dusi krajowych producentów. Pomaga w tym "rząd" supermo
          > cną
          > > złotówką, niemożliwymi stopami i bezrobociem największym w Europie.
          > > Nie wiadomo co było lepsze dla zwykłego człowieka ze zwykłej kasty.
          >
          > Tomasz, proponowałbym przed poruszeniem obcego sobie tematu (w tym przypadku ma
          > kroekonomia) o
          > sprawdzenie w jakimś źródle choćby podstawowych pojęć i zasad rządzących tą mat
          > erią. Bo tymi kilkoma
          > zdaniami pomieszałeś tyle, że aż nie chce się prostować pewnych oczywistych spr
          > aw.
          >
          > Informuję Cię również, że Andrzej Lepper, Jan Łopuszański, czy nawet Tomasz Nał
          > ęcz NIE SĄ
          > ekonomistami ani z wykształcenia, ani z zamiłowania i ich opinie na ten temat s
          > ą tyle warte co opinia
          > ślepego o kolorach. Przywołałem te przykłady, ponieważ wygłoszona przez Ciebie
          > kwestia jest ściśle
          > zbieżna z opiniami tych panów. Jeżeli oparłeś się na kimś innym, ale ten ktos t
          > eż wygłasza takie opinie, to
          > możemy tego kogoś spokojnie zaliczyć do tego szacownego grona ignorantów w dzi
          > edzinie
          > makroekonomii.

          No, a teraz mozesz spokojnie i na temat odpowiedziec, Tomaszowi.
    • balba Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 24.01.02, 12:34
      Gość portalu: REDZINA napisał(a):

      > Pamietacie Gdansk za czasow PRL? Jakie kolejki byly po maslo? Co zapadlo Wam w
      pamiec?

      Własnie to słone masło w blokach, odkrawane wielkim nożem na płaty. Marmolada w
      kostkach, albo w takich wielkich puszkach, sprzedawana na wagę, ocet wykupywany
      masowo celem odzysku butelek, za które można było zdobyć papier toaletowy.
      "Zarzewie" za którym stało sie w kilometrowych kolejkach pod kioskiem
      (plakaty!!!) oraz kapitalne czasopismo "Na przełaj" i " Świat Młodych".
      Wstawanie o 2,00 w nocy do kolejki po mięso i o 5,00 po chleb (a jak on potem
      smakował z tym słonym masłem!) I niesamowity smak zdobycznych mandarynek...
      Bezpieczeństwo. Tego mi najbardziej brak z tamtych czasów. Ani ja, ani nikt inny
      nie musiał sie o mnie bać, kiedy jako 13 letnia smarkula wybrałam sie sama
      pociagiem na drugi koniec Polski, czy parę lat poźniej wracałam w nocy na
      piechote z zabawy w remizie czy dyskotece. A teraz się boję. No i ta bliskość,
      jak już ktoś tutaj wspominał, ludzie rzeczywiście byli z soba bardziej zżyci,
      otwarci... Był jeszcze "Czyn Społeczny" ! przynajmniej raz na rok miasto było
      porządnie posprzątane ;)) juniorki,chińskie piórniki, pachnące gumki.. Heh, to
      jest temat na porządną książkę. Jedno jest pewne: wszystko co udało się zdobyć
      miało naprawdę szczególną wartość.
      • petelka Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 24.01.02, 12:49
        balba napisał(a):

        > Gość portalu: REDZINA napisał(a):
        >
        > > Pamietacie Gdansk za czasow PRL? Jakie kolejki byly po maslo? Co zapadlo W
        > am w
        > pamiec?
        >
        > Własnie to słone masło w blokach, odkrawane wielkim nożem na płaty. Marmolada w
        >
        > kostkach, albo w takich wielkich puszkach, sprzedawana na wagę, ocet wykupywany
        >
        > masowo celem odzysku butelek, za które można było zdobyć papier toaletowy.

        A pamiętasz przepis na "czekoladę"? Ja tylko wiem, że głownym składnikiem było
        mleko w proszku - oczywiście z zachodnich darów.

        > "Zarzewie" za którym stało sie w kilometrowych kolejkach pod kioskiem
        > (plakaty!!!) oraz kapitalne czasopismo "Na przełaj" i " Świat Młodych".

        "Przekrój" tez był dobry.

        > Wstawanie o 2,00 w nocy do kolejki po mięso i o 5,00 po chleb (a jak on potem
        > smakował z tym słonym masłem!) I niesamowity smak zdobycznych mandarynek...

        A społeczne kolejki, stojące tygodniami po deficytowe artykuły typu pralka,
        segment. A meble kupowane (a raczej załatwiane, bo wtedy się nie kupowało, tylko
        załatwiało) jak kot w worku tj. bez oglądania, bez rozpakowania, prosto z
        samochodu.

        > Bezpieczeństwo. Tego mi najbardziej brak z tamtych czasów. Ani ja, ani nikt inn
        > y
        > nie musiał sie o mnie bać, kiedy jako 13 letnia smarkula wybrałam sie sama
        > pociagiem na drugi koniec Polski, czy parę lat poźniej wracałam w nocy na
        > piechote z zabawy w remizie czy dyskotece. A teraz się boję.

        Tak, tego brakuje. Jako klikunastolatka potrafiłam wracać na piechotę, sama, w
        środku nocy np. z Przymorza do Nowego Portu. Teraz umieram ze strachu na samą
        myśl.

        No i ta bliskość, jak już ktoś tutaj wspominał, ludzie rzeczywiście byli z soba
        bardziej zżyci,
        > otwarci...

        I częściej bawili się. Pamiętam, że kiedy zamieszkałam na Zaspie, każdego
        sobotniego wieczoru bloki tętniły muzyką, gwarem. A teraz - impreza raz na kilka
        miesięcy.

        Był jeszcze "Czyn Społeczny" ! przynajmniej raz na rok miasto było
        > porządnie posprzątane ;)) juniorki,chińskie piórniki, pachnące gumki..

        Były też pochody 1-szo majowe - obowiązkowy przemarsz przed trybuną honorową, a
        potem (już nieobowiązkowo) zabawy w ogródkach jordanowskich przy muzyczce "umpa,
        umpa", gorącej kiełbasie z musztardą i wzmocnionej oranżadce.

        Heh, to jest temat na porządną książkę. Jedno jest pewne: wszystko co udało się
        zdobyć
        > miało naprawdę szczególną wartość.

        • balba Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 24.01.02, 15:45
          petelka napisał(a):

          > A pamiętasz przepis na "czekoladę"? Ja tylko wiem, że głownym składnikiem było
          > mleko w proszku - oczywiście z zachodnich darów.
          no jasne, nigdy mi cholerstwo nie chciało stwardnieć. Był jeszcze "wyrób
          czekoladopodobny" :)

          > A społeczne kolejki, stojące tygodniami po deficytowe artykuły typu pralka,
          > segment. A meble kupowane (a raczej załatwiane, bo wtedy się nie kupowało, tylk
          > o załatwiało) jak kot w worku tj. bez oglądania, bez rozpakowania, prosto z
          > samochodu.

          ooo... tata z mamą na zmiane przez 2 tygodnie stali za telewizorem (KOLOROWYM!),
          ale przywieźli maszyny do szycia. Nawet udało mi się uszyć spódnice na tym
          telewizorze :))))

          > Były też pochody 1-szo majowe - obowiązkowy przemarsz przed trybuną honorową, a
          > potem (już nieobowiązkowo) zabawy w ogródkach jordanowskich przy muzyczce "umpa
          > umpa", gorącej kiełbasie z musztardą i wzmocnionej oranżadce.

          tak,tak.. po tych pochodach można się było opchać też słodyczami, których
          normalnie do sklepu "nie rzucali". Potem były jeszcze po 2 pochody, jeden skrecał
          przed Błędnikiem na Stocznię, a drugi na Plac Zebrań Ludowych!

          Jeszcze bycie posiadaczem magnetofonu szpulowego, najlepiej ZK 140 T (to T było
          bardzo ważne, oznaczało możliwość odtwarzania na 4 ścieżkach!) Oj było się
          gośćiówą.. :)))))) Teraz takie grajmanki nosi sie w kieszeniach ze suchawkami na
          uszach (no i weź tu człowieku zaistniej). Ha! a pamiętasz takie czerwone autobusy-
          ogórki z dołączonym na przyczepkę mikroogóreczkiem? Jak nie było konduktora można
          nawet było usiąść koło kierowcy!
          • Gość: fulmar Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 00:54
            Można było zomowską pałą dostać przez plecy za opornik wpięty w klapę. "Poznaj
            serce bladej twarzy - masz popalić, bo mnie parzy" - papierosy bez filtra na
            kartki. Szarość, bylejakość na ulicach, piwo z "kufloteki" wożone na imprezę w
            miednicy tramwajem (starą 13-tką, wyobrażacie sobie! a trzeba było upić, bo się
            wylewało).
            • Gość: jaro Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.pppool.de 25.01.02, 00:56
              Fulmar!
              Wejdz na gdanski czat!
              Tam sa wszyscy!!!
              • Gość: jaro Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.pppool.de 25.01.02, 01:28
                Gość portalu: jaro napisał(a):

                > Fulmar!
                > Wejdz na gdanski czat!
                > Tam sa wszyscy!!!

                Załuj!
                Przegapiłeś imprezę!!!
                • Gość: mysz Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.ab.hsia.telus.net 25.01.02, 08:47
                  Nie jem nic co ma cztery lapy, takze uwielbialam Targi Rybne w Gdyni.Doszly do
                  mnie sluchy,ze moj bar Krewetka wGdansku juz nie istnnieje.Gdzie ja znajde
                  teraz moje flaczki z kalmarow?. Snobistyczne knajpy odpadaja,sztywnieje mi tam
                  szyja i przelknac nic nie moge,budy w Brzeznie mialy wiecej zwolennikow
                  piwa ,a poza tym zawsze sie balam , ze cos mi tam na glowe spadnie.Wracajac do
                  tematu.Dziewczyny,czy nadal istnieje problem ze zboczkami w kolejce
                  elektrycznej na trasie Gdansk-Gdynia?.Wiecie o co mi chodzi.W kolejce nie ma
                  tloku, a facet wisi Tobie prawie na plecach i sapie.Ty masz nascie lat i
                  wstydzisz sie staremu cokolwiek powiedziec,bo w domu i w szkole uczono nas aby
                  miec szacunek do starszych.Pozdrawiam.
                  • balba Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 25.01.02, 13:02
                    Gość portalu: mysz napisał(a):

                    Doszly do mnie sluchy,ze moj bar Krewetka wGdansku juz nie istnnieje.Gdzie ja
                    znajde teraz moje flaczki z kalmarow?

                    ** właśnie!! flaczki z kalmarów, takich nie dawali nigdzie a wcale, tylko tam...
                    Własnie dzis ujrzałam na swe oczęta nowy "image" kochanej krewetki. Przybytek ów
                    nazywa się aktualnie "Superkino Krewetka". Atakowany był gęsto przez gawiedź
                    szkolną maszerująca na brudnego portiera:)) Tylko nazwa została, niestety...
            • Gość: jaro Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.pppool.de 25.01.02, 01:29
              Gość portalu: fulmar napisał(a):

              > Można było zomowską pałą dostać przez plecy za opornik wpięty w klapę.

              A esbek na widok opornika:
              To ja mam k... bezpiecznik nosić?
              • Gość: bogdan Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.proxy.aol.com 25.01.02, 04:55
                Non-stop w Sopocie to bylo to !!!
                Czerwone gitary i moji ulubieni Polanie
                Dzisiaj widzialem w tv M Rodowicz-dobrze sie trzyma na swoj wiek
                Ojakby sie chcialo wrocic do tamtych czasow nijakosci i szarosci
                a jednak mlodosci
                Mam na mysli Non-stop nad morzem a nie ten koszmarek na wyscigach
                zamieniony pozniej na targowisko
                • iwa.ja Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 16.02.02, 23:20
                  TaK SOBIE czytam reminiscencyjnie...,wow, tyle Ci powiem.Non stop TAM, Jezu,
                  gdzie oni są!!!
            • petelka Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 25.01.02, 09:25
              Gość portalu: fulmar napisał(a):

              > Można było zomowską pałą dostać przez plecy za opornik wpięty w klapę.

              ... bez opornika też...

              "Poznaj
              > serce bladej twarzy - masz popalić, bo mnie parzy" - papierosy bez filtra na
              > kartki.

              ..i tytoń też "z zrzutów", bibułki i maszynka do skręcania papierosów. Zabrakło
              mi kiedyś tych bibułek i próbowałam palić skręty zawijane w papier gazetowy. Fuj
              co za okropność!

              Szarość, bylejakość na ulicach,

              A wiesz, że gdy ostatnio ogladałam jakiś stary film ze scenami dziejącymi się w
              Gdańsku to byłam bardzo zdziwiona, że na ulicach, w tunelach było tak smętnie i
              szaro. Jednak to rzeczywiście się zapomina.

              piwo z "kufloteki" wożone na imprezę w
              > miednicy tramwajem (starą 13-tką, wyobrażacie sobie! a trzeba było upić, bo się
              >
              > wylewało).

              A zdarzyło Ci się kiedyś w butelce obok piwa znaleźć...mysz??
              Pozdrowienia:)

              • lucy_z Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 25.01.02, 10:40
                petelka napisał(a):

                > A zdarzyło Ci się kiedyś w butelce obok piwa znaleźć...mysz??
                > Pozdrowienia:)
                >
                Kiedyś normalnie w zimie zostałam bez butów, rozpadły się i nic z nimi nie
                można było zrobić. Dostać nie można było na mnie za żadne skarby.Nikt by nie
                uwierzył.Tragedia!!! Na szczęście mama miała ten sam rozmiar więc biedactwo
                musiała siedzieć w domu jak ja wychodziłam.Rozpuściłam wici po rodzinie.Buty,
                zdobyte gdzieś w Elblągu, nie wspomnę o elegancji itd doszły jeszcze zimą.
                Żelazko kupiła mi gdzieś koleżanka, tzn zdobyła, odkurzacz przyjechał z
                centralnej Polski, zamrażarka i telewizor z północnej Polski. Jak na złość
                wszystko wysiadło na raz. Ode mnie pojechała pralka na północ a ja później
                dostałam pralkę, która też wysiadła z Łodzi. Nie wspomnę tu o jedzeniu bo w tej
                chwili trudno mi sobie aż uświadomić jak to było. Masła na okrągło brakowało itd
                Trochę wspomagał mnie sąsiad z legitymacją uprawniającą, który litował się, ha,
                ha nad moją rodziną. Trzeba naprawdę książkę napisać o tym :))))))
                • Gość: Mysz Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.ab.hsia.telus.net 25.01.02, 10:59
                  Nocna bieganina po kosciolach za mlekiem w proszku dla 2 letniej corki
                  sasiadki.Zomo atakuje z kazdej strony, a my pukamy w koscielne wrota.Mleko
                  zdobylysmy w kosciele sw.Brygidy.Dziecko spragnione mleka, to Ania,jest juz na
                  pierwszym roku architektury.
                  • petelka Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 25.01.02, 11:09
                    Sylwester 81/82. Szwagier internowany, siostra roztrzęsiona, zakład pracy
                    spacyfikowany, przyjaciele w więzieniu, nie wiadmo co dalej, strach,
                    nienawiść.. Nie miałam ochoty za żadne spotkania z ludźmi, rozmowy. Całą noc
                    przewędrowałam samotnie ulicami miasta..
              • Gość: fulmar Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.02, 12:13
                petelka napisał(a):

                >
                > A zdarzyło Ci się kiedyś w butelce obok piwa znaleźć...mysz??
                > Pozdrowienia:)
                >
                Nie, na szczęście nie, ale gdybym tam zołzę znalazł to utopiłbym za wypijanie mi
                piwa ;-))
                • petelka Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 25.01.02, 12:37
                  Gość portalu: fulmar napisał(a):

                  > petelka napisał(a):

                  > > A zdarzyło Ci się kiedyś w butelce obok piwa znaleźć...mysz??
                  > > Pozdrowienia:)
                  > >
                  > Nie, na szczęście nie, ale gdybym tam zołzę znalazł to utopiłbym za wypijanie m
                  > i
                  > piwa ;-))

                  Hej Fulmar! Gdzieś mi wcięło ostatni post! Dzięki, ubawiłam się setnie:))))
                  A propos przewożenia piwa, to w trakcie imprezy gdzieś tam na Kaszubach, wysłano
                  mnie z kolegą na motorze po dalsze zaopatrzenie. I tylko, że dano nam kankę bez
                  pokrywki, a kolega w drodze powrotnej postanowił upolować szaraka, który uciekał
                  w zboże. Wróciliśmy bez zająca, podrapani i z resztami piwa na dnie.:)))

        • Gość: Ed Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: 10.103.4.* 29.01.02, 03:54
          To fakt babo. Tylko w tych złych czasach jakoś nikt po śmietnikach nie chciał
          grzebać. Widocznie bardzo słabowite te społeczeństwo było :-)
    • Gość: Wojtek Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.rgsa.pl 25.01.02, 11:04
      Mieszkałem w tedy w Gdyni i byłem szczęśliwym posiadaczem motoroweru marki
      Komar. Będąc posiadaczem pojazdu silnikowego miałem kartki na paliwo, już nie
      pamiętam dokładnie ale chyba to było 2 litry/10 dni latem i 1 litr/10 dni zimą.
      W Gdyni były 4 stacje benzynowe: Chylonia, Śląska, Orłowo i Czołgistów.
      Młode pokolenie chyba tego nie rozumie.
      Pozdrawiam
      • Gość: lucy_z Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: 192.168.0.* 25.01.02, 12:27
        Gość portalu: Wojtek napisał(a):

        > Mieszkałem w tedy w Gdyni i byłem szczęśliwym posiadaczem motoroweru marki
        > Komar. Będąc posiadaczem pojazdu silnikowego miałem kartki na paliwo, już nie
        > pamiętam dokładnie ale chyba to było 2 litry/10 dni latem i 1 litr/10 dni zimą.
        > W Gdyni były 4 stacje benzynowe: Chylonia, Śląska, Orłowo i Czołgistów.
        > Młode pokolenie chyba tego nie rozumie.
        > Pozdrawiam

        O! Z kartkami na paliwo to był cyrk. Były schowane na wyjazd na urlop. Tak
        skutecznie schowane, nie powiem kto to zrobił, że przekopałam wszystko w domu,
        każdy zakamarek i myślałam, że się nie wyjedzie. Oczywiście były schowane za
        okładką atlasu samochodowego, bo miało się to pamiętać, zaznaczam nie ja, ha, ha!
        • petelka Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 25.01.02, 12:43
          Buty tez były na kartki. I tylko nie pamiętam czy to była 1 para na rok?
          A handel wymienny kartkami? "Zamienię kartki na cukier na kartki na papierosy".
    • Gość: jaro Uwaga, uwaga, nadchodzi!!! IP: *.pppool.de 25.01.02, 18:11
      W podstawówce był bunkier... ale chyba nie przeciwatomowy :-)))
      W czasie mojej szkolnej kariery przerabiałem także alarmy p-atomowe:
      po jakimś tam dzwonku trzeba było sprawnie, dwójkami, zejść do tegoż bunkra -
      na wypadek ataku atomowego, który imperialiści przecież ciągle planowali, żeby
      poprawić sobie stopę życiową!!!
      ;-)
    • Gość: jaro Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.pppool.de 26.01.02, 00:05
      Lucy napisała:
      > Kiedyś normalnie w zimie zostałam bez butów, rozpadły się i nic z nimi nie
      > można było zrobić. Dostać nie można było na mnie za żadne skarby
      > Nikt by nie uwierzył.

      Kiedy okazało się, że co drugi człowiek w AZS-ie nie ma w czym ganiać za piłkę,
      trener otworzył jakąś kanciapę, gdzie na czarną godzinę (jak on ją
      przewidział :-)
      odłożona była kupa starych trampek.
      Jakoś dobrałem dwa do pary.
      Trochę ugniatały, ale człowiek miał sprzęt!!!
      • Gość: Piotr Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.02, 00:22
        A pamiętacie słynny supersam Victus na Zaspie, niedaleko Wałęsy w ktorym zawsze
        coś rzucili? Zawsze była kolejak po koszyki, ale co sprytniejsi mieli własne
        kosze :-))))
    • Gość: Mysz Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.ab.hsia.telus.net 26.01.02, 18:55
      Pamietacie octowy krajobraz w Delikatesach na Rajskiej?.
      • Gość: bogdan Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.proxy.aol.com 27.01.02, 07:24
        Gość portalu: Mysz napisał(a):

        > Pamietacie octowy krajobraz w Delikatesach na Rajskiej?.















        Boze dziekuje Ci ze tego nie pamietam
        Dla forumowiczy:wyjechalem z PRL na krotko przed stanem wojennym
        powod -zona w ciazy
        Corka tez w tej chwili jest na uniwersytecie
        Nie chce bluznic ale komunistow za ja..na latarniach powinismy wieszac








      • Gość: Mysz Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.ab.hsia.telus.net 05.02.02, 10:39
        A co tak cicho siedzicie. Nie pamietacie moze pochodow pierwszomajowych?.
        Obowiazkowa zbiorka,bo jezeli nie ustawilo sie w szeregach, to grozila nam
        ocena niedostateczna ze sprawowania.Mozna tez bylo kupic lakocie z ciezarowek
        w postaci owocow cytrusowych,Cole no i kielbaske na goraco-mniam,mniam,mniam.
    • Gość: aga Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.chello.pl 27.01.02, 14:11
      Prawie wszyscy znajomi moich rodziców pędzili bimber i wymieniali się
      doświadczeniami. Imprezy u moich starych były do rana bo była godzina
      milicyjna! Życie towarzyskie kwitło.
      Przed końcem wakacji dostawało się talon na art. szkolne i cała szkoła stała w
      kolejce do jedynego papierniczego w Oliwie.
      Podziwiam moją mamę za to, jak potrafiła zadbać o w miarę przyzwoite
      zaopatrzenie lodówki, biorąc pod uwagę, iż wszystko było na kartki. Mój dziadek
      z kolei miał zapas fajek na całą wojnę bo nikt w rodzinie nie palił i wszystkie
      kartki spływały do dziadka.
      Po ciuchy i plakaty jeździło się w sobotę na rynek na Przymorze.
      • Gość: Janusz Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.proxy.aol.com 28.01.02, 18:42
        02.01.1982 czekalismy na karetke pogotowia 4 godziny gdy przyjechala bylo juz
        zapozno dla mojej tesciowej(50 lat)
        • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 29.01.02, 20:42
          Gość portalu: Janusz napisał(a):

          > 02.01.1982 czekalismy na karetke pogotowia 4 godziny gdy przyjechala bylo juz
          > zapozno dla mojej tesciowej(50 lat)

          W stanie wojennym, gdy po kilku dniach wymieniono zdeprawowane oddziały, a
          policja i wojsko opanowały sytuację, nie można było opuszczać dzielnicy, w której
          się mieszkało. Np. na rogatkah Brzeźna, na ówczesnej K. Marksa na wysokości
          Czarnego Dworu stał posterunek uzbrojony w pepesze. Zatrzymywali samochody i
          tramwaje - sprawdzali, czy ma się glejt...
          Czasami legitymowali człowieka, ledwo wyszedł z domu... a niech ktoś nie miał
          wbitego zatrudnienia, albo się gdzieś nie uczył!!! Nawet nie wiem co za to
          groziło, skoro do odgarniania śniegu można było złapać pierwszego z brzegu
          przechodnia... zgodnie z ukazem.
    • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 05.02.02, 16:27
      Kiedy "prawo" wojenne trochę odpuściło, wznowiły działalność lokale nocne...
      Nadal obowiązywała godzina milicyjna (22:00 - 6:00), wobec czego lokal taki
      można było opuścić dopiero po jej ustaniu...
      Zdarzyło mi się kiedyś spędzić noc w sopockim Fantomie, do którego po północy
      przedarł się wstawiony Peter. Dodał sobie jeszcze animuszu, dopijając tu i
      ówdzie drinki,a potem wyszedł na świeże powietrze, gdzie wieśniacy w mundurach
      ZOMO zapakowali go do budy... nie dali sobie wytłumaczyć, kogo mają przed
      sobą...
      Natomiast Peter, w chwili gdy go już brali, puścił oko, odchylając klapę
      marynarki, pod którą miał przypiętego orła w koronie :-)

      A swoją drogą ciekawe, kto przejął jego zbiory militariów...
      • Gość: Troy Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.02, 09:24
        Pamietam letnie koncerty na "Fortach",pozatym
        babcie handlujace pod "Delikatesami" na Rajskiej
        plastikowymi siatkami,o plakaniu w tunelu pod dworcem juz
        ktos tu napisal,pozatym "Dym" po niektorych mszach w kosciele
        Jankowskiego i po pochodzie.
        • Gość: Carioca Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: 168.143.112.* 09.02.02, 13:38
          Przypominam sobie Parasolnika i Petera w Sopocie.
          Szalony Peter pisal wierszem, jeden pozostal w mej
          pamieci.
          Ale to moze nastepnym razem...
        • Gość: Carioca Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: 168.143.112.* 09.02.02, 13:38
          Przypominam sobie Parasolnika i Petera w Sopocie.
          Szalony Peter pisal wierszem, jeden pozostal w mej
          pamieci.
          Ale to moze nastepnym razem...
          • Gość: Troy Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.02, 03:58
            Gość portalu: Carioca napisał(a):

            > Przypominam sobie Parasolnika i Petera w Sopocie.
            > Szalony Peter pisal wierszem, jeden pozostal w mej
            > pamieci.
            > Ale to moze nastepnym razem...

            Parasolnik byl cool!
            Ja jeszcze pamietam awantury i rekoczyny
            w kolejce po kawe,oraz
            przemowienie Wojtka 13.12.1981
            hece pod "Brygidka" i potem
            oraz tem flair oraz powiew
            "swiata" w Sopocie,kregle i dziwki w
            "Marinie",moje noce w "Morence",albo
            kolacyjki w "Hevelius",albo...

            • Gość: Carioca Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.dip.t-dialin.net 10.02.02, 21:38
              O tak...Parasolnik to byl atrakcja Sopotu.
              W 1987 spotkalam Parasolnika, chwalil sie nowym nabytkiem: dostal malenkiego
              czarnego pieska, miala to byc minaturka sznaucera.
              Szczenie bylo slodkie, ale tylko do 6 miesiecy.
              Po paru miesiacach Parasolnik spacerowal po Monte Casino z duzym i agresynym
              psem. Skarzyl sie w okolo jak go oszukano, ale psine nikomu nie oddal.

              Peter szalony miewal rozne nastroje.
              Jeden dzien zaczepial kobiety i obdarowywal je pisanymi na biezaco wierszami.
              Innego dnia wyciagal bagnet i straszyl w okolo wszystkich.

              Non-Stop na Wyscigach Konnych w Sopocie, dyskoteki na swierzym powietrzu pod
              namiotem organizowane przez Baltycka Agencje Artystyczna.
              Mlodziez nie majaca na wstep, zbierala sie w grubki i przeskakiwali plot,
              bramkarze nie mieli szans wylapac wszystkich...
              • Gość: Monte Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.sn.g.bonet.se 18.02.02, 23:57
                Gość portalu: Carioca napisał(a):

                > O tak...Parasolnik to byl atrakcja Sopotu.
                > W 1987 spotkalam Parasolnika, chwalil sie nowym nabytkiem: dostal malenkiego
                > czarnego pieska, miala to byc minaturka sznaucera.
                > Szczenie bylo slodkie, ale tylko do 6 miesiecy.
                > Po paru miesiacach Parasolnik spacerowal po Monte Casino z duzym i agresynym
                > psem. Skarzyl sie w okolo jak go oszukano, ale psine nikomu nie oddal.
                >
                > Peter szalony miewal rozne nastroje.
                > Jeden dzien zaczepial kobiety i obdarowywal je pisanymi na biezaco wierszami.
                > Innego dnia wyciagal bagnet i straszyl w okolo wszystkich.
                >
                > Non-Stop na Wyscigach Konnych w Sopocie, dyskoteki na swierzym powietrzu pod
                > namiotem organizowane przez Baltycka Agencje Artystyczna.
                > Mlodziez nie majaca na wstep, zbierala sie w grubki i przeskakiwali plot,
                > bramkarze nie mieli szans wylapac wszystkich...

                Cholera tak jakbym to ja pisał a czy pamiętasz występ Lokomotiv z Wągier
                nazwa zespołu może być źle napisana.
                Pamiętam masę ludzi chcący kupić bilety wstępu i w pewnej chwili punkt sprzedaży
                zaczął przemieszczać się pod naporem kupujących.
                Wówczas ktoś z dachu budki zaczął lać wodą z wiadra - swoją drogą występ
                był doskonały.
                A Georga Kanadę pamiętasz?

                Pozdrowienia - urodzony w Sopocie
    • Gość: Tatar Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: 217.96.36.* 10.02.02, 23:14
      Pamiętam, że o wszystko było trudno, wranglery w pewexie kosztowały 20$,
      słyszało się ponure historie o zabitych w strajkach, ale dziewczyny były piękne
      a ja miałem dwadzieścia lat......
    • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 16.02.02, 17:05
      Były czasy ze wspaniałą muzyką i najohydniejszą modą wszechczasów.
      Pamiętacie:
      dzwony
      szwedy
      bananówy
      kory
      szerokie paski z klamrą z kotwicą itp.
      dopasowane koszule
      wielkie rozpięte kołnierze
      ?
      • iwa.ja Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 16.02.02, 23:35
        Jaro, a ja tej muzyki teraz słucham (Mamas & Papas). Co z tego, że w tej
        dopasowanej bluzce już mi sie biust nie miesci? Co z tego? A pamiętacie: "Twój
        program na antenie"? Kiedyś był mój..kiedy sie znudzilam i wyslalam same
        bzdety. Ale znalam, bo słuchalam Luksemburga. Było Tremeloes. Czy ktos to
        jeszcze pamieta? A moja mama kiedys przyjechala z Sopotu do mnie do Warszawy (w
        stanie wojennym na specjalna przepustke) i miala w walizce np.: mąkę, budynie,
        margarynę, mydło...Jeszcze mi się przypomniało, powtarzajcie wszyscy: pocztówki
        dźiękowe...to było to..No, to mamy swoje "popołudnie z młodością"..
        • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 16.02.02, 23:54
          Faktycznie!
          Radio Luxemburg, czy jak je tam pisał!!!
          Wakacje, impreza do rana - z wolnymi ;-)
          • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 17.02.02, 14:26
            jarromir napisał(a):

            > Faktycznie!
            > Radio Luxemburg, czy jak je tam pisał!!!
            > Wakacje, impreza do rana - z wolnymi ;-)

            Zapomnialem dodac - do rana, bo potem fala zanikala :-)))
      • Gość: Carioca Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.02, 03:04
        jarromir napisał(a):

        > Były czasy ze wspaniałą muzyką i najohydniejszą modą wszechczasów.
        > Pamiętacie:
        > dzwony
        > szwedy
        > bananówy
        > kory
        > szerokie paski z klamrą z kotwicą itp.
        > dopasowane koszule
        > wielkie rozpięte kołnierze
        > ?

        I buty na wysokich koturnach, ciezkie i niewygodne, ale to nie wazne (!), wazne
        ze byly na czasie :) Bananowy jeszcze pamietam jak sie je szyje, stroilam siebie
        i kolezanki.
        To byly czasy szalenstw i to nie tylko w Sopockim Non-Stopie ;-)
        A muzyke z tamtych czasow do dzis slucham bardzo chetnie :)
        • Gość: mysz Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.ab.hsia.telus.net 18.02.02, 06:05
          Lody mewa na patyku na plazy w Sopocie.
          • lucy_z Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 18.02.02, 18:54
            W czasach, gdy były kartki, mamie nikt nie odmówił zrzucenia węgla do piwnicy,
            porąbania drewna, skopania ogródka /we Wrzeszczu/ za samą karteczkę na wódkę i
            papierosy.
            A swoją drogą jak wspomnę te ilości mikroskopijne mięsa na kartkę to aż trudno
            sobie to wyobrazić......
            • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 18.02.02, 20:02
              Były saturatory z wodą - czystą lub z sokiem,
              byli sprzedawcy lodów calypso ze skrzyniami "stacjonarnymi", a na plaży z
              przenośnymi na ramieniu (to zajęcie chyba się odradza)
              i opowiadano sobie kawały:

              www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=13&wid=15771&aid=15771
              • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 19.02.02, 21:09
                Kupowało się ziemniaki na całą zimę, a potem przechowywano w piwnicach...

                Mleko było dostarczane pod drzwi: z białymi (chude) i żółtymi (tłuste) kapslami.
                Pełne jego skrzynie rozstawiano w nocy na ulicach i jakoś nikt ich ani nie
                rozbijał, ani nie kradł... czasami napił się skacowany przechodzień :-)
                • Gość: ACH Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 19.02.02, 21:16
                  takie mleko dostarczano pod samiutkie drzwi, i zima pewna, dzieckiem lecz nie w
                  kolebce bedac, w rekawiczce podjelam nieudana probe wniesienia w progi mego
                  domostwa butelki z kapslem ktorego koloru nie pamietam ...ale byl halas, chyba
                  cala klatke obudzialam, nadajac w ten niezamierzony komunikat o wyjsciu do
                  przedszkola
                  dosknale pamietam za to jak to bylo z rzutem lakoci w postaci lizakow do
                  osiedlowego sklepu, zdarzalo sie to tak rzadko ze za kazdym razem pytalam o
                  cene co pania ekspedinetke wyprowadzalo z rownowagi, a ja dziecko calkiem
                  rezolutne dziwilam sie ze cena sie nie zmienia
                  albo zapisy na cukier,tylko jeden kilogram na osobe w jednym sklepie mozna bylo
                  kupic...
              • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 19.02.02, 21:16
                jarromir napisał(a):

                > i opowiadano sobie kawały:
                >
                > <a href="www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=13&wid=15771&aid=1
                > 5771">www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=13&wid=15771&aid=15771</a>

                a dzieciaki bawiły się:

                www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=GDANSK&wid=1122530&aid=1122530
                • iwa.ja Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 19.02.02, 21:38
                  Pamiętam dyskusję w sklepie, do którego wkroczyłam z dziećmi w wózku (świeże,
                  jeszcze ciepłe niemowlę i drugie na ręku). Chodziło o to, że rzucili jajka. Po
                  dwadzieścia sztuk na osobę. I dyskusja dotyczyła tego, czy to dziecko w wózku
                  jest osobą, czy przysługuje mu 20 jajek, czy też stawka ma być wyzerowana.
                  Mniej więcej co pieciu osób za mną było zdania, ze mój syn w wózku jest osobą.
                  Im dalej ku końca kolejki, tym bardziej dziecięciu odmawiano osobowości. Pani
                  sklepowa zdecydowała, ze niemowlę jest osobą. Wygrałam 20 jajek!!!
                  • jarromir Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL 20.02.02, 16:11
                    Ukazywał się "Czas" - tygodnik lokalny, którego ostatni numer wydano z datą
                    13.12.1981.
                    Miałem go w rękach w biblitece miejskiej, bo ukazał się kilka dni wcześniej.

                    A w "Wieczorze wybrzeża" publikowano "Kajka i Kokosza" w odcinkach.
                    Wydawałem całe kieszonkowe.
                    Często ganiałem od kiosku do kiosku, czasami dostając gazetę spod lady!!!
                    • Gość: iwa Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: *.astercity.net / 10.133.130.* 20.02.02, 16:20
                      W "Sztandarze Młodych" co sobotę publikowano Top Twenty, czyli taką samą listę,
                      którą nadawał wcześniej w niedzielę o północy Luksemburg. Trzeba więc było:
                      a. starać się wyczuć, co jest na liście (między zagłuszaczami);
                      b. do środy, czwartku najdalej przyswoic sobie parę taktów;
                      c. w piątek, od niechcenia,nucić na szkolnym korytarzu motyw którejś piosenki z
                      pierwszej piątki;
                      d. oczywiście wiedzieć z wyprzedzeniem (przed sobotą), jaka jest kolejność.
    • Gość: Lechu Re: Zycie w Gdansku w czasach PRL IP: 192.168.111.* 26.02.02, 13:05
      Pamiętam, że spekulowano porządnymi książkami.

      O mało nie pobiłem się z księgarni na Oruni o "Blaszany bębenek" Grassa.
      Przekupka z rynku (młode, ciemne zwierzątko) zażyczyła sobie "miedzianego
      bąbelka"). Było śmiesznie, ale straszno.

      To były czasy...
    • Gość: 1kamil Co Wy na zdjęcie dzisiejsze (Jestem z 3Miasta)? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 17:38
      ???
      • lucy_z Re: Co Wy na zdjęcie dzisiejsze (Jestem z 3Miasta)? 27.02.02, 17:41
        Gość portalu: 1kamil napisał(a):

        > ???

        A gdzie?????? Na gazecie.pl????? Czy w papierowej???
        • Gość: 1kamil Re: Co Wy na zdjęcie dzisiejsze (Jestem z 3Miasta)? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 03:08
          w papierowej
          tu na gazecie.pl chyba nic nie ma z Moje 3Miasto...
    • Gość: les1 Re: Pamietam te dobre i te zle! IP: *.mweb.co.za 01.03.02, 02:33
      Jako 10-cio latek nigdy nie wiedzielem, co naczy,ze czegos nie ma. Pieniedzy na
      to nie bylo ale bylo w sklepie. Chodzilismy pod Hotel Stoczniowy i zbieralismy
      buteli po wodce i "Jabolu". Piec sprzedanych butelek = 1x baton "Krymski"
      mniam, mniam. Kolonie letnie w gorach? Nie bylo problemu, co roku w inne
      miejsce. Z odrobina staran, nawet ferie zimowe na 8-dni (dobre wyniki w szkole
      podstawowej to gwarantowaly). Jako nastolatek, nauka zeglowania w Stoczniowym
      Klubie? Nie bylo problemu, nawet jesli moj ojciec tam juz nie pracowal od 10-
      ciu lat! (a byl tylko zwyklym robolem) Darmowe szkolne wycieczki, doplaty
      szkolnego komitetu rodzicielskiego dla biednijszych uczniow na ksiazki, zeszyty
      itd? Tez to pomietam. Darmowe Sanatoria dla chorej, mizernej matki? Prosze
      bardzo - dwa razy do roku na 3- tygodnie. Letnie, wieczorne lub nocne spacery
      po plazy z Brzezna do Sopotu? Bardzo polecam i to bez obawy o wlasne gardlo lub
      mienie osobiste, ze juz nie wspomne o dziewictwie mojej dziewczyny (na ktore
      mialem wlasne plany, a ze niespelnione to juz inna sprawa). Gwarancje
      zamieszkania w kwaterunkowym do konca twoich dni? Gwarancja zatrudnienia, i
      nieglodowej emerytury?. Jasli naprawde uczciwie pracowales to i zarobiles? Moze
      na pewno nie to co chcialbys ale przynajmniej nie bylo az takich dysproporcji,
      ze jedni sa nadplacani a inni traktowani jak niewolnicy.
      Potem przyszly "weselsze" czasy. Prawie wszystko "na kartki". Bylo zle, ale
      potrzeba naprawde glebiej na to wszystko spojrzec. Gdy Barbarzyncy zdobyli Rzym
      to go zrownali z ziemia. I to samo zrobili w Polsce, ci
      prymitywni "barbarzyncy" z Solidarnosci. Zamiast zostawic i zaadoptowac to co
      bylo dobre i zniszczyc lub poprawic to co bylo zle, niestety, jak kazdy
      motloch, poszli po lini latwizny i podszepywan judaszy. Krykykujecie Sowietow
      za Rewolucje Pazdziernikowa? Zniszczyli jeden uklad aby zbudowac - nowy - ich
      zdaniem lepszy ( dla mas spolecznych )? W Polsce zrobili odwrotnie, zniszczyli
      cos co moglo, po naprawie i poleprzeniach, naprawde pracowac (dla mas
      spolecznych) a stworzyli system faworyzujacy nielicznych, bardziej cwanych
      moze, bezwzglednych lub skorumpowanych - bo na pewno nie madrzejszych -
      skurwysynow! Czy wyobrazacie sobie cos takiego, jak przytoczone na samym
      wstepie - w dzisiejszej, "demokratycznej" Polsce? Policjanta boisz sie
      zapytac o godzine, bo moze ci pala przylozyc i jeszcze zegarek ukradnie!
      Sam w Niej wiecej juz nie mieszkam ale pozostawilem rodzicow i rodzenstwo
      (wlasnie stracili prace i nie ma perspektywy na nowa). Majepsza umowa o prace
      jest umowa probna. Pracujesz przez 3-miesiace a potem cie zwalnieja. Na twoje
      miejsce przyjmuja innego, oczywiscie tez ne 3-miesiace. Potem jego zwalniaja,
      ciebie znowu przyjmuja itd. Dlaczego tak jest? Bo, nie musza na "czasowego"
      placic skladek ZUS-u, tylko mizerne ubezpieczenie od wupadku. Skladek nie
      placiles? Emerytury nie dostaniesz! Stary sie zrobiles wiec zdechnij jak pies
      pod plotem i nie zawracaj glowy. Rzad obecny czy tez poprzedni wie barzo dobrze
      o tych przekretach ale skoro sami maja wspaniale zabezpieczenia w tej kategori,
      wiec co ich reszta motlochu obchodzi. Zycze, szybkiej i milosiernej smierci (
      tuz przed wiekiem emerytalnym )ale przedtem owocnego glosowania na na
      skurwysynow. Cofnac sie w czasie niestety nie mozna. Caly Skarb Poanstwa
      Polskiego z 1989 roku zostal juz rozkradziony - "oni" nazywaja
      to "prywatyzacja". Dzisiejsza Polska przypomina mi postac starej kurwy z noweli
      Balzaka. Gdy bala jedrna to wszyscy zamozni nadskakiwali jej i wywalic chcieli
      ale gdy na zdowiu podupadla to ja najgorsze skurwysyny za darmo wala i jeszcze
      w twarz napluja.
      Co pamietem z PRL?
      Napewno mam lepsze wspomnienia niz dzisiejsze 10-latki, nastolatki i 25-cio
      latki razem do kupy wziete.
      • Gość: bogdan Re: Pamietam te dobre i te zle! IP: *.proxy.aol.com 01.03.02, 08:05
        , nawet jesli moj ojciec tam juz nie pracowal od 10-
        ciu lat! (a byl tylko zwyklym robolem) les1 -troche szacunku dla wlasnego ojca
        by nie zaszkodzilo !!Biedny ten twoj ojciec tak samo jak my twoji czytelnicy
        • Gość: les1 Re: Tylko ta jedna, jedyna objekcja? IP: *.mweb.co.za 01.03.02, 23:32
          Tylko ten jeden zwrot tak ciebie podniecil? Z tej calej, nudnej wypowiedzi?
          Daruj sobie te kompleksy.
          Spytaj swojego ojca, czy tak ich nie nazywali? Ja to zrobilem i otrzymalem
          calkiem zadowalajaca odpowiedz, ze tak ich nazywali przed wojna ( i to calkiem
          otwarcie ). Za komuny nie tak bardzo, gdyz bardziej dbali o pozory ale teraz
          wraca to z powrotem. Mial moj Ojciec na mysli, ta jawna pogarde dla klasy
          robotniczej. Jego zdaniem, to prawie wszyscy w Polsce uwazaja sie teraz za
          arystokracje. I, bynajmniej, nie czuje sie "biedny" z mojego powodu. Wrecz
          przeciwnie. Dziekuje on Bogu, ze wyjechalem z tego "Balaganowa" i doszedlem do
          czegos: samodzielnie, bez protekcji i pomocy ze strony rodziny lub ukladow.
          Wiekszosc Polakow za granica tak wlasnie do tego dochodzila. Posiadaja szacunek
          i powazanie w swoich obecnych miejscach rezydencji (krajach)oraz dume z tego,
          ze sami do tego wszystkiego doszli - praktycznie od zera.

          Nie wielu jest ludzi, ktorzy potrafia wypowiedziec sie, uzywajac wiecej niz
          trzy zdania. Wynika to, najczesciej, z bardzo ubogiego zakresu slownictwa.
          Przecietny zakres komunikacji verbalnej jest w granicach +- 2-tys. slow
          (uzywanych na codzien). Osoby profesjonalne i aktywne socjalnie potrafia
          porozumiewac sie ze soba uzywajac +- 5-tys. slow.(na codzien). Dlatego tez,
          umiejetnosc przeczytania tekstu wcale nie oznacza jego zrozumienie. Tym
          bardziej niuansow w nim zawartych.
          Polecam: ukrocenie ogladania TV, kaset video i przeczytanie paru lektor
          szkolnych.
          Wtedy, prawdopodobnie przestaniesz postepowac wedlug starej zasady: "Wypowiadam
          sie zwiezle, bo mam (zwiezle) w glowie"
          Wypada takze, wyslac kartke z przeprosinami do swojej szkolnej polonistki.
          • Gość: bogdan Re: Tylko ta jedna, jedyna objekcja? IP: *.proxy.aol.com 02.03.02, 10:58
            czy ty do mnie piszesz? Polonistka moja sie martwisz?Doszedles do czegos sam?
            Wiesz co ja nie doszedlem sam -mnie doniesiono!
            Musze konczyc bo juz mam prawie 3 zdania a przeciez to moj limit.
            To ze duzo gadasz nie znaczy ze masz cos do powiedzenia.
            Przestan tracic swoj cenny czas na odpowiedz mi-poczytaj siebie samego tam
            mozna wiele madrosci podlapac.
            • Gość: les1 Re: Tylko ta jedna, jedyna objekcja? IP: *.mweb.co.za 05.03.02, 19:55
              Doniesiono, nakarmiono, brode wytarto no i oczywiscie pupeczke - umyto, itd.....
              Trzeba wyslac jeszcze jedna kartke pocztowa. Tym razem do pielegniarek szpitala
              w Pelplinie; za wspaniala opieke. Nie pal mostow za soba, moga sie bardzo
              przydac w niedlugiej przyszlosci.
              • Gość: bogdan Re: Tylko ta jedna, jedyna objekcja? IP: *.proxy.aol.com 06.03.02, 02:22
                w Pelplinie bawilem sie z dziewczynami w posiadlosci biskupa gdy ty byles z
                pielegniarkami w szpitalu.
                mosty spalilem wiele lat temu teraz to juz nie ma czego palic.
                DOOPEtez mi wytarto o ile cie to nie zaboli
                hgd
                • Gość: les1 Re: Tylko ta jedna, jedyna objekcja? IP: *.mweb.co.za 07.03.02, 21:01
                  Tak wlasnie myslalem, ze prawdopodobnie byles jednym z moich pacjetow. Tylko
                  jak zwykle wszystko sie tobie pomieszalo. To wlasnie ja zabawialem sie z
                  pielegniarkami w czasie tych dlugich, nocnych dyzurow. No i dupe tez tobie
                  wycieralem a nastepnie zszywalem te pozostalosci po zabawach nocnych w
                  posiadlosci biskupa. To mnie tez nie boli, ale jesli mowisz ze tak jest, to nie
                  pozostaje mi nic innego jak tylko uwierzyc w slowa i doswiadczenie stalego
                  bywalca biskupich prywatek. Pomyslnego "orania".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka