Dodaj do ulubionych

już nie optymistka

07.07.04, 16:42
Jeszcze pół roku temu miałam wszystko i nie pomyślałabym o Was samotnych.Jak
Wam cięzko.Miałam męża, bardzo dobrą sytuację materjalną.Tego juz nie ma.Mam
25 lat,15miesięcznego synka,mieszkam u teścia i męża który sam nie wie czego
chce i od 7miesięcy zastanawia się czy mnie kocha.
Obiecywał już kilka razy że wróci ale gdy przychodziła data przeprowadzki
tchurzył.Nie mogę złego słowa powiedzieć na niego jako ojca.Daje regularnie
pieniądze na małego, jest prawie codziennie.Ale...no właśnie zawsze jest to
ale.Mówi do mniekochanie, gosiaczku, o naszej sytuacji życiowej nie chce
rozmawiać.Wiem że nie żałowął sobie przez ten czas.naprawdę ja walczyłam jak
lew o jego powrót ale już nie mam sił.Nie mogę czekać ciągle na niego bo do
tego czasy się pomarszcze.Próbowałam wszystkiego, błagałam, prosiłam, mówiłam
o synu, potem olewałam(tym chyba najwięcej zyskałam).
On ciągle nie jest zdecydowany i to mnie srasznie wkurza.Mówił że wraca ja
biegłam zaraz do rodziców podzielić się nowinami a tu dupa i znow musiałam
dochodzić do siebie i znowu on oznajmia światu powrut i znowu nic.Strasznie
mnie to wytrąca z równowagi.
Obserwuj wątek
    • mama_franka Re: już nie optymistka 08.07.04, 10:31
      Co Ci po takim chłopie? Nawet jak wróci, to za rok znowu może mieć kryzys i
      będziesz przechodzić wszystko od nowa? A co on robi, gdy nie jest z Wami? Ma
      kogoś na stałe czy dorywczo? Może czas postawić sprawę na ostrzu noża i
      wycisnąć z delikwenta, czego tak na prawdę chce? O ile będzie wiedział, bo oni
      zawsze mają z tym straszny problem. Mój od tygodnia mieszka z kochanką pod
      hasłem "muszę sprawdzić, czy to wielka miłość; czekaj na mnie żono, bo jak się
      okaże, że nie, to wrócę do Ciebie. Teraz nie wiem, czuję strach, że wszystko
      stracę..." Ale nie wraca, a ja nie czekam. Radzę sobie i Ty też, więc po
      cholerę mamy tolerować tych niedojrzałych chłoptasiów? Ratować coś tak
      strasznie zbrukanego zaprzeczając własnej wartości? I do końca życia nie móc
      zaufać? Pieprzyć to. Lepiej zacząć od nowa z kimś innym - co 7 lat wymiana na
      nowszy modelsmile
    • optymistka79 Re: już nie optymistka 08.07.04, 13:24
      Dziękuję za słowa sparcia.Ale to nie takie proste.Nie jestem taka silna chyba
      jak Ty.
    • baby111 Re: już nie optymistka 09.07.04, 07:45
      witaj!!!!

      mam jedno pytanie do Twojego postu, czy Twój mąż przez te dłuuugie miesiące,
      kiedy zastanawia się, czy Cie kocha zachowuje sie w stostunku do Ciebie własnie
      jak mąż. czy Cię całuje? przytula? bo własciwie cięzko mi poweidziec o co
      facetowi chodzi.

      tylko jedno przychodzi mi do głowy: jest mu dobrze tak jak jest i nie ma ochoy
      tego zmienic. jesli on nie jest w stanie podjąć decyzji( męcząc Ciebie przy tym
      tak , to moze czas byś Ty to zrobiła. może on wie, ze ma u CiBIE CAŁY CZAS
      miejsce jaby co i dlatego tak to przeciąga. musisz TY byc stanowcza, choc
      trudno mi ardzić, bo wiem, ze to cięzko.

      pozdarwiam. iwona.
    • optymistka79 Re: już nie optymistka 09.07.04, 12:01
      mówi do mnie kotku itd.ale nie całuje mnie i nie przytula.
      Nic nowego że nikt nie potrafi zrozumieć jego zachowania.
    • baby111 Re: już nie optymistka 09.07.04, 14:52
      witaj.

      skoro sama twierdzisz, że zrobiłas juz wszystko, ze ta obecna sytuacje Ciebie
      tylko męczy to może Ty powinnas coś zrobic.

      ja kiedyś na forum napisałam coś o swoim Byłym i prosiłam o radę. dużo
      dziewczyn mi napisało, ze ja sama najlepiej znam swojego Byłego. Ty również.
      czy warto czekać?,czy jest na co? kim on zatem teraz dla Ciebie jest? na co On
      czeka? a Ty przez ten cały czas cierpisz( z tego, co piszesz).

      "on ciągle nie jest zdecydowany"-piszesz. gdyby chciał z Tobą być na prawdę nie
      miałby takich wątpliwości.nie zostaiwłby Ciebie w niepewności i nie mógłby
      patrzec jak cierpisz.

      pozdrawiam. iwona.
    • optymistka79 Re: już nie optymistka 12.07.04, 11:55
      dziękuje za słowa otuchy.
      Kocham go chyba jeszcze bardziej.Może to jest tak że im bardziej mnie odpycha
      tym bardziej do niego lgnę.
      Wbrew sobie powiedziałam mu że jeżeli się nie sprowadzi to kończę to wszystko.
      Nie chcę tego robić bo nie wiem jak będę żyć bez niego. Ale nie pozwolę juz
      dłużej sobą pomiatać. musze być twada jak stonka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka