Gość: mysha
IP: *.*
02.11.02, 13:29
Siedzę i płaczę. Tak mi bardzo żal samej siebie.Mieliśmy jechać na weekend do naszego rodzinnego miasta. Ale okazało się, że zabranie pociągiem dziecka, wózka, kota itp. to trochę za dużo.W koncu zdecydowaliśmy, że pojedziemy tylko na dwa dni. Bez kota. Ale Marcin dostał jakieś zlecenie do zrobienia ( w naszym rodzinnym mieście) i powiedział, że nie może czekać do 14.00 i że musi jechać teraz natychmiast...Oczywiście na mnie spadło sprzątanie, pranie, bieganie w deszczu po zakupy z dzieckiem w wózku.Do tego nie mogłam znaleźć kluczy. Zadzwoniłam do niego i okazało się... ze siedzi sobie u babci na obiedzie, a z klientem spotka się popołudniu.Czuję się wykorzystana po raz kolejny. Ja z ubranym dzieckiem miotam się po domu zbieram śmieci, wylaczam pranie szukam kluczy, a on siedzi sobie i je obiadek...Czy wszystcy faceci to tacy egoiści, czy ja trafiłam na wyjątkowo podły model????