Dodaj do ulubionych

WIELE DZIECI I INNI

    • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 11:17
      To i ja, przed wyjściem do pracy smile Maciej jescze spi- zasnął wczorak ok 24 i
      śpi jak suseł, zdążyłam troche poczytać, popisać, wyprasować, wziac prysnic-
      jestem w trakcie robienia obiadu.smile
      Agnieszko z wyspy- myslelismy wiele razy o wakacjach na wyspie- ponoć sa tam
      najpiekniejsze plaze na Bałtyku a znajoma jakies 6 lat temu z całą rodzinką
      objechała Bornholm na rowerze(kazdy na swoim wink )suuper. Trochę czytałam o
      fenylo.... trudna choroba, ale jak widac doskonale dajecie sobieradę , zycze
      urzeczywistniena marzen z dziecmismile Jak mozna zostawic na pastwe losu chore
      dziecko: brat mojego meza mial dziewczynę z rozszczepem wargi i podniebienia-
      była po operacji..... Teściowa wiel razy suszyła Oldkowi głowę ze ma rozmawiac
      z bratem o zerwaniu bo jakie wnuki beda ..... brrrr, wrrr
      Jolu jak fajnie że napisałas cos o dzieciach- biedne te drugie dzieci , każde
      nastepne i przeodstatnie- nigdy nie maja Rodziców tylko dla siebie, uczone
      dzielenia się od początku- może i dobrze ale włąsnie takie momenty- wyżalanie
      się na balkonie albo rysunek : Ja i rodzice )reszta w brzuchacach mówia nam
      wiele.....Jak tam Michałek- ma nowe umiejetnosci typu wspinanie się na regał-
      Maciej osoaga druga półke- trzeba mocno pilnowac smile
      Jola (Kraków) lae miałas w sobie siłę ducha że nic nie szepnęłas o chrzcinach-
      przeciez nic bysmy nie zapeszyły wink) Mnie to czeka: zuzia i Maciej jeszcze nie
      ochrzczeni- rodzinka naciska, moja mama się modli ehh, daliby nam spokój
      Viola ja się pisze !!!!!!!!!!!!!! Na neutralnym gruncie ??? Mam nadzieję że
      dokulacie się dziewczynki z brzuszkami ????? jak Bartek ??? Kiedy macie wizytę
      u psychologa ?
      Magda ja mam ten problem z tesciową , nić nie moge powiedziec ze boli, jakiś
      problkem bo zaraz mam referat nt choroby, jej konsekwencji, historie zachorowań
      w rodzinie i takie tam. acha no i oczywiscie ze może pomóc- poczarowac wink
      W ogóle witajsmile aaaaaa musze do pracy, agnieszko ciazowa trzymaj dietke ,
      kurcze nigdy nie mam czasu żebgy do Was na spokojnie popisać albo praca, albo
      spanie , albo dzieci (hihihi znacie to ??)Ale czytam zawsze na dzień dobry- ten
      watek ze swoimi zmartwieniami i bez to miód na moje serce
      Kasiu przesyłam zdrowe myssli do męża
      .....i pozostałych chorych wszystkich
      papatki...lece do pracki.... do "moich dzieci" smile)))
      • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 13:57
        Zinko zamknij oczy i nie czytaj:
        KURDE JEST ZLE !!!! I NIGDY NIE BEDZIE DOBRZE !!!!
        JAK WAM COS NIE WYJDZIE - TO MACIE PEWNIK,ZE TO MOJA WINA.....BO WIECIE JESTEM
        WINNA NAWET TEMU ZE NIE SPADŁ ŚNIEG W TATRACH
        • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 14:25
          Eury, a skąd tyle pesymizmu?
          Będzie dobrze!
          Napewno!
          Słoneczko zaświeci Tobie też.
          A jutro zaczynamy długi Weekend i całe 4 dni z rodziną!
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 14:47
            CZASAMI JEST ŹLE, A CZASAMI DOBRZE. VIOLA, urodziłas się jak każdy z nas, idzesz przez zycie jak każdy, nie jesteś winna, bardziej niż inni. Jesteś skazana na swój charakter, jesteś odpowiedzialna za 4 synów, córkę i męża. W srodku jest dzidziuś, któremu płynie szybciej krew w żyłkach, kiedy sie denerwujesz, dzidziuś dla którego jesteś całym światem i dla którego jesteś królową bez skazy. A zaraz przyjdzie ze szkoły Daria i bedzie smutna.
            Połóż się na chwilę, połóz rękę na brzuchu i poczekaj, aż zacznie kopać. Dużo siły będziesz potrzebować, żeby urodzić maluszka, więc nie trwoń jej teraz. Jest smutno, smętno i ciemno za oknem, trudno, nowe zycie jest warte tego, by się mimo to uśmiechnąć. Pozdrawiam Cie gorąco - Jola
          • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 14:58
            Ada,nie odnosisz czasami takiego wrazenia że im bardziej się starasz tym jest
            gorzej?
            Ja poprostu wypaliłam się.
            Jak to ktos ładnie poiwedział - brakuje mi wiary....
            Bo w chwilach takich jak ta nie wierzę już w nic i boję się wszystkiego.
            A muszę robić dobrą minę do złej gry,bo kto jak kto,ale dzieci bać się nie
            mogą.Więc mam kilka godzin na pozbieranie się na tyle aby nie krzyczec jak
            którekolwiek będzie chciało się do mnie przytulić.
            Kiedyś bardzo wierzyłam w ludzi,w Boga...Wychowałam się we wspaniałej parafii
            we Wrzeszczu.Na Słowaciego przeżyłam prawie całe swoje dzieciństwo.Proboszcz
            był srogi i to bardzo-jego Boga nalezalo się bać.Ale był tam tez wikary -
            ksiądz Lachowski.Najwspanialszy człowiek pod słońcem.Uczył nas że dobro jest
            wszędzie,a gdzie dobro i piękno,tam i Bog.A On daje nam łaskę i siłę w każdej
            chwili naszego życia.Ze jeśeli jestesmy w stanie zobaczyć przez łzy promienie
            słońca przedzierające się przez liście,to znaczy że doznaliśmy Jego
            wsparcia...Kościól był wszędzie...nawet w zagrzybionym mieszkaniu parbabci.Nie
            było ludzi złych,głupich i bezdusznych-byli tylko zagubieni...w sobie,bo Bog
            nich nigdy nie zapomniał.
            Jak miałam 12lat przenieślismy się za Zaspę.Była tam jedna
            parafia...bogata...potem rok 81....parafia polityczna...Zamiast miłości do boga
            nauka przmycania sztandarów,ulotki,dyżury w wielodzietnej rodzinie pewnego
            wąsatego pana-zakonnice nie radziły sobie same ze sprzątaniem jego mieszkań.Ja
            w okresie buntu.Ksiadz Lachowski został gdzies przeniesiony.....a ja wpadłam w
            starszny bunt....bo nie tego byłam uczona,nie taka miała byc rola kościoła,Pokł
            óciłam się strasznie z księdzem.Fakt,z matury dostałam 5,ale usłyszałam na
            odchodne "że dla kościoła katolickiego jestem stracona".Ksiadz po kolędzie do
            moich rodziców nie przychodził jeszcze przez kilka lat.
            Ja wyrobiłam sobie wiarę że owszem Bóg ten cały bałagan stworzył...bo zbyt
            wiele w nim piękna...ale szybko znudził mu się ten eksperyment.zostawił nas
            samych sobie...
            Nie dzielę się swoimi opniami z dzićmi.Uważam że oni sami muszą odnalezć swoja
            drogę.Marek jest całkowitym ateistą.Święta traktuje jako tradycję-na szczęście
            ta opinię tez zachowuje samemu sobie.
            Macie rację - brakuje mi wiary - brakuje mi jakiegokolwiek pewnika

            Cieszę się tylko ze jeszcze wzbudza mój zachwyt tęcza na niebie,wyścigi kropli
            wody na szybie,spokojny oddech dziecka-nie ma piekniejszego dzwięku pod
            słońcem....

            Nie radzę sobie ze sobą.Wszyscy zawsze byli przyzwyczajeni ze ja jestem tym
            pewnikiem.Ale ja już nie mam siły aby udawać że tak jest...Bartek to widzi.Nie
            czuje akceptacji ze strony męża...jest tak samo zagubiony jak ja.A mnie jest
            bardzo z tym zle że nie moge mu pomóc....

            nie moge pomóc samej sobie
            nie dzisiaj
            • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:04
              oj wiem Jolu,wiem...
            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:05
              Viola, a źle jest cały czas, czy akurat teraz,
              czy to stan ciagły, czy jest różnie, raz tak, a raz tak?
              • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:21
                Ogólnie jest zle.....czasami lepiej....ale jest zle.
                Generalnie mielismy się już rozstać....ale po wielu "..."zadecydowalismy że dla
                dzieci jesteśmy razem...i trochę dla siebie...ale to nie na forum
                • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:28
                  Nie wiem jak Cię wesprzeć, choć chciałabym .
              • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:22
                wielu ludzi żyje bez szukania głębszego sensu zycia, nie zadaja sobie pytań, co potem, a co wczesniej było.
                Nie przeszkad im to.
                Odczuwasz potrzebę sensu tego wszystkiego, to moze teraz właśnie jest dobry moment, by zacząć od nowa. Jeśli jest teraz dno, to wiadomo na czy stoisz przynajmniej.
                Usiądź i zaneguj wszystko. Jest nic, pustka, powoli pomyśl teraz co jest dla Ciebie ważne. Niech zostanie tylko to co najbardziej cię rusza, tak szczerze, nie deklaratywnie.
                Jeszcze malucha nie ma na zewnątrz, a w środku można go wszędzie zabrać. Jeśli poczebujesz szukać wśród książek, szukaj teraz. Jeśli lepiej by był to żywy człowiek, to jest jeszcze trochę czasu przed porodem, kiedy można się pokręcić
                , wsiąść w samochów, pojechać do W-y.
                Ja katolik, więc z tego punktu widzenia poradzę. Czytałam bodaj u Wiecznej-Gosi (to moderatorka na emamie, ma 5 dzieci i siedzi juz długo na tym forum, dlatego ogólnie jest rozpoznawalna, sama niewierząca, ale ma wierzącego męża), ze chodzą do warszawskiego kościoła prowadzonego przez Jezuitów. Opinia o księdzu jest tym cenniejsza, że właśnie wyrażona przez osobę niewierzącą. Pisała, że jest to ogroooomnie mądry człowiek, że ona słucha kazania z zachwytem nad mądrością tego człowieka, mąż słucha ze wzgledu na wiarę. Może takiego kogoś Ci potrzeba. To jakis charakterystyczny kościół warszawski, na skraju lasu, gdzie księża pieką sami chleb i bułki i mozna sobie nabyć po mszy (to nic, że w niedzielę - znaczy się stosunek do ortodoksji też odpowiednismile



                • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:44
                  ...i tak mi pomagacie...i to bardzo....
                  Sam fakt że mogę się wykrzyczeć to dużo.

                  To wszystko jest takie pokręcone.Wydawało mi się że już spadłam na samo dno-a
                  okazuje sie że można spadać dalej.
                  Zanjomi mnie nie poznają.Pozrywałam prawie wszystkie kontakty.Drzwi w moim domu
                  nie zamykały się-teraz nie wolno ich otwierać.
                  Pisałam Wam że prowadzę hodowlę kotów...moja pasja obrociła się też przeciwko
                  mnie.
                  Jak widać bez ludzi ja zyc nie potrafię,stąd znalazłam się na forum.Ale tu
                  prościej....komputer nie puka "włacz mnie!".A fantastcznie z Wami się
                  rozmawia.Nie dziwicie się nie ochacie.Stad mój pomysł na warszawskie spotkanie.
                  • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 16:21
                    ja się moge spotkać w jakiś dzień tygodnia rano, mogę nawet zostawić szymka i
                    przyjechać gdzieś sama na ploty, w razie czego piszcie na priv:
                    agnjan@poczta.onet.pl

                    i trzymaj się viola, ślę ciepłe myśli... i nie wolno Ci się tak martwić, bo
                    Wojtek czuje, staraj się wbrew sobie...

                    mnie też brakuje sił często, teraz bardzo pomaga mi to, że jest niania do
                    Szymkowych spacerów...

                    acha - chciałam jeszcze (to znaczy "nie chcę, ale muszę") nawiązać do
                    pozostawiania dzieci - chorych, zdrowych... jak zapewne przypuszczacie
                    mieliśmy okazję nasłuchać się wiele takich historii z okazji czekania na
                    Szymka; jest jedna, jedyna chyba moim zdaniem pozytywna sprawa: na takie
                    porzucone dzieci czekają ich adopcyjni albo zastępczy rodzice - czekają z
                    ogromną niecierpliwością, wielką miłością, szalonym potencjałem; liczą
                    tygodnie, dni, godziny do tego wymarzonego telefonu "jest dziecko, chcielibyśmy
                    Państwu przedstawić, chłopiec, pięć miesięcy, taka i taka choroba
                    (albo "zasadniczo zdrowy")"

                    i ja wierzę, że te dzieci mają po prostu taką drogę do swojego, szczęśliwego
                    dzieciństwa; często niestety przez durnowatych biologicznych przedłużoną,
                    przez nieudolnych urzędasów trudną, beznadziejne prawo kolczastą, ale....
                    ogromna większość z nich się odnajduje;

                    jak nasz Szymek; NASZ choć przez innych porzucony, zostawiony, przez nas
                    upragniony i oczekiwany
                  • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 17:08
                    eury widzisz napisałam ze przeczytałam wszystko a uciekły mi twoje kolejne
                    watki.Naprawde wiele z nas ma różnie w domu.My tez kiedys stalismy na takiej
                    krawedzi przed 3 mozliwosciami.
                    przyjechali do nas wtedy nasi przyjaciele -małzenstwo i uświadomili nas .
                    1 mozliwosc rozwód z wszelkimi konsekwencjami
                    2 mozliwosc zostawienie tego wszystkiego tak jak jest czyli beznadziejnie i
                    wegetacja do konca zycia w takim stanie
                    3 .zmienic wszystko na dobre ,walczyc ,modlic sie trwac
                    Wybralismuy jak widac 3 wyjscie ,a było naprawde zle.
                    Oczywiscie pomogł nam Jezus,wiara w niego wspolna modlitwa.Ale również
                    rozmowy,przebaczanie ,starania.
                    Teraz jest dobrze ,czasem wiadomo sa konflikt ale ogólnie idziemy razem i
                    wspieramy sie.
                    Uczymy sie tego, bo to jest nauka jak budowac nie niszczac .Pozdrawiam i
                    zapraszam na gg lub priv
                    • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 17:09
                      hihi wysłałam , czytam i wyszło jakby ci przyjaciele to małżenstwo gejówsmile)
                      Informuje ze to małżenstwo to ona i onsmile))))
                      • joannajagiello Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 22:46
                        Bardzo fajne forum - weszłam i czytam z przyjemnościa. Ja mam dwie córki -
                        jedna dziesięcioletnią - Julkę, a drugą dwumiesięczną - Basię. Czy ktoś ma
                        dzieci z podobna różnicą wieku? Moja starsza córka bardzo chciała miec
                        rodzeństwo - choc to rodzeństwo przyrodnie. Ale czasami widzę, że jest jednak
                        troche zazdrosna, chociaz staram sie poswiecac jej dużo czasu i na ten temat
                        rozmawiać. Czy ktoś ma podobne doświadczenia?
                        • akve Re: wklejam jeszcze raz ,bo mnie nie przeczytacie 09.11.04, 23:25
                          bornholmka,
                          nasi przyjaciele maja dwoje dzieci z PKU.
                          Nastarsze i najmłodsze ,a w srodku chłopca bez PKU.
                          Stad duzo wiem o chorobie, o dzieciach , o diecie i problemach z tym związanych.
                          Trzecie ich dziecko to moja chrzesnica, Maja smileWięc tez mam dziecko z PKU.
                          Dzieci rozwijaja się swietnie,ale znajomi b. pilnuja diety.
                          Ten starszy 10-letni chłopiec jest b. uzdolniony muzycznie, gra na skrzypcach i
                          pieknie spiewa.Majeczka tez niczego sobie, jest sliczna i b. rezolutną 5-latką.
                          Dzieci zaakceptowały rygorystyczna dietę.
                          Chłopiec jeżdzi na kolonie "masowe", wozi ze soba jedzenie i da się.Wiem ,bo
                          byli w tym roku z moim Jedrusiem i wszystko było dobrze.
                          Chociaż musze przyznać ,ze rodzice bardziej przeżyli narodziny córki z PKU niz
                          pierwszego syna.Bo była tak upragniona i wyczekiwana,a przyszło po raz drugi
                          zmagać się z chorobą.

                          Co do Bornholmu- ogladałam ostatnio zdjecia u znajomu=ych ,którzy byli na
                          wakacjach w tamtym roku i b. się zachęciłam.Przepiekne ,pustawe miejsce na ziemi.

                          jola.wie gratulacje dla nowej chrzescijanki smile

                          eury smile)))))) mysle ,ze Wojtuś da Ci dużo radości i zapomnienia o
                          problemach.Swoja drogą WOJCIECH- przepiekne imię- u nas odpadalo ze względu na
                          inicjały WC smilehehe

                          Magda, ja tez mam syna jędrzeja 10-latka i Julisza,który ma 3 lata.

                          Wszystkie Was pozdrawiam -te zapracowane i chore szczególnie.
                          Pa

                          Napisałam i wysłałam,ale wyszło wyżej to wkleiłam jeszcxze raz ,bo mnie byście
                          mnie nie przeczytały sad
                          • jol5.po już jutro ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 00:39
                            Witaj Joasiu, zostań z nami, gadamy sobie tak o wszystkim, radościach smutkach. Faktycznie duzy rozrzut wiekowy Twoich dziewczynek. Właściwie dwa światy, dużej dziewczynki, powoli nastolatki - i takich nastolatkowych problemów to mamy trochę, rzuć okiem na listę kilka postów wyżej, tam są lata urodzenia dzieci, no i maluszków też troche jest, tylko ciut starsze, wiec w kwestii dwumiesięczniaków będziesz ekspertemsmile) dziewczynki mają piękne imiona. Wiesz, że chyba z tą zazdrością to tak dziwnie, że im dziecko strasze tym sobie wiecej w głowie klaruje, my myslimy - takie duże, nie będzie problemu, a tu okazuje sie, że jednak. Powoli sie pewnie ułozy, ale wszyscy musicie mieć na to troche czasu, ja zauwazyłam, ze znalezienie sobie miejsca w domu po urodzeniu maluszka potrzebowaliśmy w domu około 6-8 tygodni, wszyscy i dorośli i dzieci.

                            Dziwaczny był dzisiaj dzień, Małgosia dostała znów z jakiegoś błahego powodu histerii, a Jaś zaraz jak ona skończyła załamał sie, bo miał kłopoty z nauczeniem się wiersza.
                            Im przeszło, Viola, mam nadzieję, że już lepiej u Ciebie. Taka samotność bije z tego wszystkiego co piszesz i Ciebie i każdego w Waszej rodzince. Życzę by sie poukładało i to już teraz zanim mały chłopczyk sie urodzi. Wiesz może jednak fachowa pomoc by sie przydała, tak trudno ocenić w ciąży, czy problem błahy czy wręcz przeciwnie, bo charakter rozchwiany, może za trudno poradzić sobie z tym wszystkim samemu. Wysyłam dużo ciepła, tak bym chciała żeby doszło i pomodlę się jak najlepiej potrafię.
                            Joanko,takie przerażajace rzeczy piszesz, oby wiele dzieci z tych porzuconych znajdowało sobie kochające domy, masz rację Agnieszko, że różnymi drogami chodzi miłość.
                            Ja też oglądnęłam sobie zdjęcia z Bornholmu, krajobrazy faktycznie takie bałtyckie, a jak doda się Twój opis Agnieszko, że cisza, spokój, nie ma kradzieży i i podobnych przyjemności, to hmm, fajnie tam. Czego się Agnieszko uczysz w szkole?? Też jak Ada słówek angielskich - tylko już nawet to porównanie - jedna z Was w uczy się w Polsce, a więc już o 7 ma być zwarta i gotowa, a druga w Dani, więc nie tak ekstremalnie i nie musi jeszcze za to płacićsmile))
                            Dorotko, dopiero teraz zobaczyłam, że Twój synek chodzi do szkoły prowadzonej przez siostry zak., moje dzieci też, u nas prowadzą s. Salezjanki, a najstarsza Ola chodzi do zwyczajnej publicznej, bo ta prowadzona przez siostry to całkie świeża i Ola się nie załapała. Mogę więc obserwować i przeprowadzać różnego rodzaju porównania. A jak Twój pierwszaczek sobie radzi??
                            Beatko, jak patrze sie na Maciusia na zdjęciach mam wrażenie, że widzę mojego małego. Mają takie same pucołowate buźki i oczka - mój też ma dokładnie tak osadzone oczy, niesamowitesmile) Więc z postępami u niego jest tak: chodzi coraz bardziej pewnie, na czworakach już z rzadka, chodzi bardzo śmiesznie, bo tułów ma nieruchomo w pionie, a przebiera tylko nogami. Nosi ze sobą ten rozbrajający uśmiech, co nie przeszkadza Agnieszce traktować go jak dorosłego (równego jej wiekem znaczy) faceta. Ale na sczebelki to jeszcze nie wchodzi, ale założę się, że Zuzia Dorotki to pewnie tak - jak ruszyła w 6 miesiącu. Dziewczyny pochwalcie się i Wy maluszkamismile))
                            Ewuniu, wkleiłaś się 2 razy, to Ciebie pozdrawiam podwójniesmile) Niech wszelkie choroby tak duszy, jak i ciała pójdą sobie.
                            Wiele ciepła i miłych snów Jola
                            • barbamama Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 08:57
                              aaaa po pracy jedziemy do dziewczynek które od 2 siedza u dziadków, bardzo się
                              za nimi steskniłam- zaraz biore się za pakowanie. Olo przyjedzie po Maćka,
                              torby, po mnie i prosto z pracy ....jedziemy do ALi i Zuzismile

                              VIOLU czy dziś lepiej sie czujesz??? Moze hormony dodatkowo szaleją? Kochana
                              zycze ci duzo wewnętrznej siły, znajdż ją w marzeniach, myślach o Wojtusiu,
                              patrząc na starszaki. Jak chcesz pisz na priv- włącz "caps lock`a" i się
                              wykrzycz !!!!- pomaga, słowo!
                              Dziewczyny lece się zbierać- hcę jeszcze posciel uprać przed wyjściem do pracy
                              aby wywiesic na te kilka dni- to wyschnie- miłego długiego weekendusmile
                              pappa
                              • barbamama Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 08:58
                                dzisas "CHCĘ"
                                • ada16 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 09:10
                                  Gdy słyszę o idealnych małżeństwach ( ostatnio o Jubilatach -50 lecie ślubu),
                                  które NIGDY sie nie kłocą, to nie wierzę.
                                  Myślę , że u każdego jest raz lepiej raz gorzej, chodzi o to, by tych lepiej
                                  było więcej.
                                  A mój Kubuś o piątej rano stwierdził, że już dość spania, i hop do naszego
                                  łóżka.
                                  O siódmej zmienił zdanie , poszedł spac, a matka do pracy .
                                  Spałam od 0.30 , no to się wyspałam.
                                  Aga dziś wyrusza na RŚPG- ładny skrót, prawda?
                                  ( Rajd Śladami Przeszłości Gdańska).
                                  Wróci w sobotę.
                                  Uwielbiam pranie suszyć na świeżym powietrzu i mimo ,ze widok
                                  dydnających "gaci" przed domami jest okropny, to rozumiem właścicieli .
                                  • ada16 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 10:35
                                    A jeszcze o pracy:
                                    Dziś u mnie zabawa , pewnie znacie, w komówki do wynajęcia, czyli zamiana
                                    miejsc.
                                    Hasło rzucone, wszystkie zabawki w garść i maszeruj do nowego biurka.
                                    Jego właściciel maszeruje do swojego nowego itd.
                                    Zabawa trwa...
                                    ZApytacie , czemu to ma służyc?
                                    Oczywiście może byc tylko lepiej.
                                    • eury1 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 12:21
                                      Witajcie kochaniutkiesad(
                                      Czy dzisiaj lepiej? NIE.....
                                      Powiedzaiłamżeby wyprowadził się - albo rodzina albo jego romans stulecia.
                                      Teraz boje się jak dam sobie radę jak faktycznie sobie pojdzie.Ale nie mogę juz
                                      tak dalej.Poprostu nie mogę...
                                      Końcówka naszej "dyskusji" odbyła się jak Mały Marek wrócił ze szkoły.Teraz
                                      strasznie wyciszony właczył sobie bajkę.
                                      Ja patrzę na was przez mokry monitorek....W głowie mam wojnę swiatów i
                                      świadomość że nie mogę teraz wejść na psychotropy.Wojtkowi nie posłuzyłoby to.
                                      Jestem przezrazona
                                      • jola.wie Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 13:22
                                        O rany boskie, Viola! Musisz mieć jakieś wsparcie, musisz na czymś stać
                                        składając takie propozycje! Pal sześć dzieci (przepraszam za takie podejście,
                                        na swoje usprawiedliwienie mam, że sama jestem z rozbitej rodziny i mówię
                                        poniekąd z perspektywy dziecka), teraz musisz zachowywać się egoistycznie,
                                        tylko tak przetrwasz. A musisz przetrwać, żebyś mogła być oparciem dla dzieci.
                                        Tym bardziej, ze teraz nie wolno ci iśc w farmakologię.
                                        Przepraszam Cię za te słowa, być może zachowuję się jak słoń w składzie
                                        porcelany sad(((
                                        Trzymam kciuki, żeby się wszystko pomyślnie rozwiązało. Najlepiej jak się da w
                                        takiej sytuacji.
                                        Trzymaj sie dziewczyno!
                                        • jol5.po Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 13:38
                                          Viola, toż to nie żadne rozterki duchowe, to konkret. Boże, Ty jesteś jak najbardziej w porzadku psychicznie, to nie doły, depresje, to cios poniżej pasa ze strony twojego mężą, nikt by spokojnie nie wytrzymał takiej sytuacji.
                                          Violu, jak Ci pomóc, gdzieś tam z daleka?? Violu mimo wszystko trzymaj się dla malucha i reszty dzieci. To nie Ty wybrałaś, Marek za Ciebie podjął decyzję, częśc dzieci jest duża, pomoże, dacie sobie radę, trzymaj się mimo wszystko, całego smutku, z nimi.
                                          Violu trzymaj sie!!!!!!!!!!
                                          popieram Jolę żadnych prochów, proszę!!!
                                          zaraz wkleję jeszcze raz adresy, jakbyś chciała do kogos napisać, pogadać
                                          • jol5.po adresy 10.11.04, 13:53
                                            Barba 5442090
                                            ewa057 1095010
                                            jola.wie 938935
                                            zinka 2986595
                                            kasia maruda gg 1962742
                                            joanka 1148671
                                            jol5.po 8347085


                                            jola.wie
                                            jola.wietecha@wp.pl
                                            barba
                                            ta_ra@wp.pl
                                            ada16
                                            ada1661@wp.pl
                                            akve
                                            ewka34@o2.pl
                                            ewa057
                                            ewa057@wp.pl
                                            jol5.po
                                            j.popinska@op.pl
                                            olioliwa
                                            olioliwa@yahoo.com
                                            angjan
                                            agnjan@poczta.onet.pl
                                            mama.razy.cztery
                                            mamarazycztery@poczta.onet.pl
                                            maruda13
                                            rymunia@poczta.onet.pl
                                            eury1
                                            plenty51166@yahoo.co.uk
                                            zinka
                                            zinka@wp.pl - zinka
                                            joanka741
                                            joanna7411@poczta.onet.pl
                                            dwoda
                                            dawoda@wp.pl.
                                            mamapa
                                            salitra@vebso.pl
                                            mamapa@gazeta.pl

                                            ja niestety muszę wyjśćsad(, bo moja najstarsza, najbardziej odpowiedzialna córka wyrzuciła kluczyk od szfki w szkole do kosza na śmieci (tak twierdzi, ale klucza nie ma) i nie moze go znaleźć. W szfce zamkniety jest strój na basen jej i koleżanki, kurtki, czapki, i buty na dwór. Druga gwiazda zgubiła własnie swój kluczyk i siedzą tak dwie sieroty i czekaja na pomoc, a zapasowy klucz u mnie, to znaczy dokładnie w drugiej stronie miasta, skąd muszę dojechać do szkoły z dwoma maluchami. Szkoła oczywiście nie zabezpieczyła się na takie okazje i zapasowych kluczy nie przechowujesad( Szlag by to trafił
                                            • jol5.po Re: adresy 10.11.04, 13:55
                                              acha, Viola - TO NIE JEST TWOJA WINA, przyjaciel tak nie robi, przyjaciel nie zdradza, w ciężkich chwilach nie zostawia, przyjaciel nie zostawia żony w ciąży po tylu latach razem. Jak on może??????? TO NIE TWOJA WINA
                                      • joanka741 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 20:05
                                        eury ,prosze nie poddawaj sie w tym wszystkim!!!
                                        Różnie to bywa w życiu , szkoda że akurat tak i akurat teraz.
                                        Ja powiem z doświadczenia dziecka,którego tez ojciec zostawił i znikł miałam
                                        wtedy 14 lat ,odszedł do innej kobiety
                                        Miałam żal ale przede wszystkim widziałam moja mame ,która cierpiała ale
                                        rownoczesnie żyła dalej, najlepiej jak mogła, i za to ja podziwiam.
                                        Ojciec wrócił po ok 2 latach,troszke sie zdziwił bo w tym czasie moja siostra
                                        wyszła za mąż i spodziewała sie dziecka ,jeszcze potrwało to troche ale teraz
                                        sa razem .
                                        Moge jednak powiedziec ze wolałam zeby byli osobno niz patrzec jak sie kloca.
                                        Jak bedzie dalej zobaczysz ,ale pomyśl że masz przeciez wspaniałe dzieci i z
                                        nimi możesz pięknie sobie zycie ułożyc .
                                        Nie wiem czy to moze Cie pocieszyc ale....,mam nadzieje ze chociaz nie
                                        zaszkodzisad
                                        prosze trzymaj sie i myśl o Wojtusiu , bo tak jak chyba Jola napisała jestes
                                        dla niego całym swiatem,najwspanialsza istota na swiecie mama!
                                        • zinka3 VIOLU TRZYMAJ SIĘ!!! 10.11.04, 21:39
                                          • zinka3 Re: VIOLU TRZYMAJ SIĘ!!! 10.11.04, 21:50
                                            Dasz rade!!!Masz dzieci które rozumieją już wiele.A jeśli to nie jest pierwszy
                                            raz , to uważam ,że nie ma sensu. Mam koleżanke, która trzy miesiące temu miała
                                            podobną sytuacje.Właśnie dziś rozmawiałam z nią i uwierz mi to nie ta sama
                                            kobieta z którą prowadziłam długie rozmowy trzy miesiące temu.Facetowi odbiło
                                            po czterdziestce to jakiś magiczny wiek u męższczyzn. Najpierw chodził na basen
                                            potem do sauny, grał w koszykówke, druga młodość.Ona z trójką drobiazgów w
                                            domku.I stało się dowiedziała się naocznie.Cały świat jej się zawalił.Mineły
                                            jednak 3 miesiące i odżyła poukładała sobie życie sama jest jej ciężko ale do
                                            wszystkiego się można przyzwyczaić Kobiety są nie do zdarcia .Uwierz mi.
                                            BĘDZIE DOBRZE!!!! jak masz gdzieś dostęp do filmu "Lepiej być nie może" to
                                            sobie go obejrzyj.Nawet kilka razy. Pomaga !!!
                                            • zinka3 Pomyłka!!!! Przepraszam!!! 10.11.04, 22:14
                                            • zinka3 Chodzi o tytuł filmu!!! 10.11.04, 22:16
                                              Oczywiście "Nigdy w życiu".Chyba jestem już zmęczona. Przepraszam
                                              • dwoda Viola , walcz o siebie! 10.11.04, 23:08
                                                Pewnie łatwo powiedzieć , bo tak naprawdę słowa grzęzną mi w gardle i nie znam
                                                złotego środka na sytuacje w jakiej sie znalazłaś. Wcześniej pisałas , że to
                                                właśnie Wojtuś postawił Cię na nogi , proszę Cię nie zawiedź tego okruszka .
                                                Ale przecież nie jemu jednemu jestes teraz potrzebna , bo na pewno niezdrowa
                                                atmosfera udzieliła się także ,,średniaczkom'' i tym najstarszym. Nie mam słów
                                                dla określenia tego typu mężczyzn , takie postępowanie jest dla mnie niepojęte
                                                i chyba szkoda poswięcać naszego czasu na forum dla kogos takiego. Gorąco Cię
                                                przytulam i modlę się w Twojej intencji. Dorota
                                                • eury1 Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 03:25
                                                  Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa.Bardzo dziękuję za wsparcie.
                                                  Tylko Was mam.
                                                  Mąż nie wrócił na noc.Pojechał tam.Co mam do stracenia....?
                                                  Jutro TAM jadę.Nie wiem jeszcze czy nie odwiedzę ich tam wszystkich?Łącznie z
                                                  jej mężem.
                                                  Szkoda że teraz nie mam samochodu....bo juz bym pojechała...
                                                  Jak kończyć to z wielkim hukiem sad(
                                                  • joanka741 Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 07:05
                                                    Viola,ja Cie prosze Ty spij w nocy,jak zobaczyłam godzine wpisu to mi sie od
                                                    razu spać zachciało.
                                                    Przecież pewnie o 7 najdalej zedra cie z łóżka,no i malutki Wojtuś musi spać smile
                                                    Co do tej sytuacji calej,to mojej koleżanki maż (3 małych dzieci),poznał sobie
                                                    nowa miłość przez internet i .........znikł.
                                                    Co dziwnego po jakis 8 miesiacch pojawił sie znowu,nie wiem czy ze wzgledu na
                                                    dzieci tam przesiaduje,czy wrócił na dobre i ona mu przebaczyła zdrade (nie
                                                    jestem z nia na tyle blisko zeby pytac).
                                                    Jaki morał?
                                                    Wielu "Panów" ,budzi sie po kilku miesiacach z reka w nocniku, bo okazuje sie
                                                    że ta nowa flama nie jest taka cudowna jak ta zwykła, nudna, małżonka w
                                                    dresie smile)
                                                    Co najlepsze to to cudo (które sie łapie zonatych,bo samotni sie nia nie
                                                    interesujasmile) ,też ma wymagania i pretensje (dziwne a miała byc robotem).
                                                    Dodatkowo jak rano wstaje to jakoś dziwnie wyglada (bez tego makijazu),
                                                    ooo nie potrafi gotować??
                                                    I jakas niezorganizowana kobieta.
                                                    DADATKOWO NIE MÓWI JUZ ZE JESTEM TAKI WSPANIAŁY A WYMAGAsmile
                                                    Mam nadzieje że oczka sie szybko otworza Markowi .
                                                    A co zrobisz Ty ....to juz musi byc tylko twoja decyzja, przemyślana i dla
                                                    siebie , nie tylko dla dzieci.
                                                    Bardzo goraco Cie pozdrawiam ,mysle cały czas i modle sie za Ciebie i Wojtusia
                                                    bo teraz jestescie 2 w 1 smile),i za starszaki .
                                                  • jola.wie Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 09:07
                                                    Violu, po co chcesz tam jechać?! Dałaś mu już wybór. Zresztą, ludzie są rózni,
                                                    ja bym w każdym razie nie jechała. Marek to nie rzecz którą można sobie
                                                    wydzierac z rąk. Nie bronię go w ten sposób. Po prostu nie uważam,żebys mu
                                                    miała w ten sposób ułatwiać (tak, tak, ułatwiać, tamten mąż może będzie miał
                                                    siłę przebicia, zrobi awanturę i wybije go żonie z głowy, ale chcesz w ten
                                                    sposób "odzyskac" Marka? przecież przy następnej okazji....a Ty? swoim stanem
                                                    wzbudzisz litość, a przecież chyba wszyscy "zainteresowani" wiedzą, że jesteś w
                                                    ciązy, w każdym razie ten "najważniejszy" wie...) Ze względu zresztą na Twój
                                                    stan odradzam Ci takie akcje, musisz chronić siebie i Wojtusia przed tak silnym
                                                    stresem. To jest potężny problem, ale będę ci uporczywie radzić, abyś ODSUNĘŁA
                                                    go teraz od siebie. Przełóż go na potem. Może zaproponuj to Markowi. On będzie
                                                    miał więcej czasu i podejmie decyzję "na zimno". Może się okaże że ta decyzja
                                                    będzie dla niego samego zaskakująca...
                                                    Niech Pan Bóg (niezaleznie od tego jaki masz do Niego stosunek) da ci dużo,
                                                    dużo siły!
                                                  • jola.wie Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 09:18
                                                    Acha, no i na Twoim miejscu rozmawiałabym już z dziećmi. Zwłaszcza starszym
                                                    trzeba uświadomić, że są Ci potrzebni. Dzieci potrafią okazać się bardziej
                                                    dorosłe, niż metryka wskazuje.
                                              • jola.wie Re: Chodzi o tytuł filmu!!! 11.11.04, 09:13
                                                zinka, "Lepiej być nie może" jest wspaniałym, wesołym i mądrym filmem smile))
                                                chyba, że teraz ja cos pokręciłam....
                                                • zinka3 Re: Chodzi o tytuł filmu!!! 11.11.04, 10:21
                                                  Tak oczywiście to super film. Tylko akurat chodziło mi o ten drugi czyli" Nigdy
                                                  w życiu". Bardzo poprawia samopoczucie opuszczonych kobiet. Moja koleżanka
                                                  ta "opuszczona" twierdzi że ten film pomógł jej przetrwać trudne chwile.
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 11.11.04, 09:56
      Pewnie mnie juz nie pamietacie, bo zdazylam sie wpisac kilka razy i zniknelam,
      ale niestety cos sie powalilo w naszym internecie, potem mialam koszmarny
      egzamin, a potem bylismy na wakacjach.
      Zaczelam nadrabiac zaleglosci i czytac wasze posty, ale jest ich tyle, ze
      trudno dac rade.

      Jestem mama 2 lobuziakow: Zosi (4 l i 9 m) i Ludwika (2 l) oraz jak sie okazalo
      Janka (Tymona) - 25 tc.

      Pozdrawiam was mocno, Ania
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 11.11.04, 23:37
        Aniu, oczywiście, że pamiętamy, oprócz Janka (Tymona) jeszcze Agniszka będzie miała tak około I Martę, a Viola Wojtusia, też około I. To już 3 dzidziusie z 2005smile) Zastanawiałam się nawet co tak cicho u Ciebie, ale różnie się układa, czasami człowiek sobie zamilkniesmile) Fajnie, że już jesteśsmile))

        Kiedy wszyscy w domu, mało czasu, zeby usiąść do komp. i się odezwać. Dziewczyny, wiecie co, ten wpis Violi o 3... to krzyk
        nic nie można zrobić, bo ktoś inny zadecydował, więc nawet chyba nie chodzi o wyrywanie sobie M. tylko o jakiś ruch, żeby przerwać już ten stan zawieszenia.
        Ta czterdziestka u facetów to jakaś paranoja, jak nie chorują, to im odbija, jak można...
        Westchnicie sobie tam do góry za Violą, kto ma dobre układy...
        Viola trzymaj się
        Jola
        • akve Re: WIELE DZIECI I INNI-eury 12.11.04, 23:58
          Viola,
          jestem ...
          Czytam Cie i Was...
          I dużo myśle ...

          Modlę się.

          Nie jesteś sama !
          • eury1 Re: Dziękuję WAM 13.11.04, 16:54
            Jol ma rację Jolu...
            On musi wybrać...i co?"....."!!!!?????
            Niestety nocy nie udało mi sie przespać.Pojechałam rano.
            Wiecie ze był zaskoczony że jestem....a przecież w nocy uprzedzałam go.
            Po dwóch godzinach krzyku,kiedy dotarło do niego że mówię poważnie,straszeniem
            mnie że nie dostanę ani grosza itd. nie pozwolił mi samej wrócić do domu.do tej
            całej "dyskusji" w pewnym momencie dołączyła ona.Wtedy wogóle mnie
            poniosło...Do Marka dotarło że mnie jest już wszystko jedno.Ze chocbym miała
            jeść przysłowiowy chleb z wodą to nie ustapię.Dogonił mnie w połowie drogi na
            dworzec.Poniewaz przez dłuższy czas naszego wzjaemnego krzyku trzymał mnie
            skurcz...co tak naprawdę poczułam jak oddaliłam się od nich...wróciliśmy razem.
            Wojtek na szczęscie i to przetrwał.
            W domu dalej była "jazda".M. milczał a jak juz pzremówił to nie był miły.W
            pewnym momencie zaczął ubierać się.Wygłosił do dzieciaków przemowę że wyrzucam
            go z domu.Zaskoczony był zupełnie,bo raz dzieciaki nie rzuciły mu się do
            nog "tato zastań",dwa mnie już spokojnie udało się powiedzieć że nigdzie go nie
            wyrzucam,jak odejdzie od nas to tylko dlatego ze taki bedzie jego wybór.Sprawa
            czysta i jasna.Efekt,w swetrze uwalił się na łózko w pokoju-jakoś odechciało mi
            się wychodzić...
            Czy to koniec juz tej pieśni - nie wiem.Wątpię,bo ona ma na niego bardzo duży
            wpływ.
            Ja dziękuję losowi że Wojtek nie zapłacił za to.
            Wam,bardzo mądre i ciepłe Dziewczyny za wsparcie....faktycznie mam tylko WAS.
            Jeszcze raz bardzo ale to bardzo dziekuję...
            • dwoda Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 00:11
              Violu ale czy bedzie miał dalej siłę aby brać czynny udział w tej walce? Twój
              skurcz świadczy o tym ,że jest w samym środku tej zawieruchy. Odniosłam
              wrażenie ,że masz do czynienia z duzym dzieciakiem , co to zaraz obraża się jak
              ktos pomiesza mu w klockach. Chyba nie warto cenić wyżej jego samopoczucia nad
              życie dzieciątka , które nosisz pod sercem. Powiedziałaś już wszystko co
              mogłaś , jeśli posiada jeszcze resztki rozumu to wystarczy , jeśli nie nie
              skupiaj się na nim lecz na Wojtusiu i pozostałej gromadce , nie zapomnij o
              Bartku w tej całej zawierusze może się jeszcze bardziej pogubić.Dzieciaki nie
              rzuciły się na ojca by go zatrzymywać ale to może świadczyc o ich całkowitym
              zagubieniu i niewiedzy jak właściwie mają się zachować i w takim razie
              wybieraja wariant nie opowiadania sie za żadną ze stron . Zreszta chyba w
              niewielu przypadkach małe dziecko by to potrafiło . Nie wiem czy dobrze
              pamiętam ale wspomniałaś też coś o mężu tej kobiety. A on co na tą sytuację ,
              czy jest świadom co się dzieje?????? . Violu , wiem , że w tym stresie to
              trudne ale nie zarywaj nocy , Wojtus musi mieć czas na odpoczynek .Może
              odbierzesz to jako nadmiar troski o niego ale przeciez to biała , niezapisana
              karteczka . Dorota
              • eury1 Re: Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 01:06
                Dorota masz rację - wszystko już zostało powiedziane....teraz moge tylko czekac
                co z tego wyniknie.
                W zamieszaniu udało mi się zapomnieć o badaniach kontrolnych,teraz będę gnała
                na wariata,bo wyniki musze mieć na środę.
                Chłopcy są zagubieni,to fakt.Bartek obawia się że jak Tato sobie pojdzie precz
                to spadnie na jego głowę więcej obowiązków.Oni,jak prawie każdy młody człowiek
                patrzą na to inaczej...ale i tak dziwią się że tak długo starałam się
                bagatelizować tą sprawę.Ja z nimi naprawdę duzo rozmawiam.
                Jutro a właściwie dzisiaj jest już nowy dzień.Z duszą na ramieniu czekam co mi
                on przyniesie.
                Ciężko jest m i teraz walczyć również z własna fizjologią.Rozsądek nakazuje iśc
                do łóżka...oczy nie chca spać sad(
                Jakoś to będzie.Grunt że to co zjadłam zostało we właściwym miejscu.to już
                jakiś postęp smile)
                Tak ciężko jest mi "nie myśleć"
                Jakoś będzie
                • jol5.po Re: Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 13:33
                  uff, Viola, myślałam kiedy się odezwiesz i co przyniesie kolejny dzień. Dobrze, że juz jesteś w domu. Co do starszaków wazne, że one mogą mieć poczucie winny tego wszystkiego. Koniecznie im to mów, że nie one tu zawiniły, nie od nich zależy ciąg dalszy.
                  Lece robić dalej obiad
                  uff, kończy się wolne, to znaczy niewolne, w czasie którego na nic nie ma czasu, chetnych do rozmowy i kuomputera też zatrzęsienie
                  pozdrawiam wszystkich Jola
                  • jola.wie Re: Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 19:05
                    "uff, kończy się wolne, to znaczy niewolne, w czasie którego na nic nie ma
                    czasu, chetnych do rozmowy i kuomputera
                    też zatrzęsienie" - taaak, ja już też mam dośc tego długiego weekendu: kuchnia
                    na pełnych obrotach, sprzątnąć się nie da skutecznie w żadnym kącie, jedyne co
                    że nie trzeba się było rano zrywac i nerwowo wyprawiac do szkół...
                    I tak narażając się na wymówki nie omieszkałam codziennie zajrzeć tu i cieszę
                    się, że Viola przełamała pełne napięcia oczekiwanie...
                    No i dobrze,wrócił do domu, ale jeszcze nie wybrał, jego więc problem, lepiej
                    dla ciebie ,ze dzieci były świadkami ostatecznej rozgrywki, niż żeby im potem
                    powiedział, ze to ty go wyrzuciłaś, tak przynajmniej same były świadkami, że
                    nie. Albo są zdezorientowane i to paraliżuje ich reakcję, albo dobrze wiedzą co
                    jest grane. Teraz zmusisz zadbać o siebie (czyli Wojtusia), staraj się dużo
                    spać, wypoczywać, zrób badania, należ się i nadopieszczaj na zapas, nie wiadomo
                    jakie stresy cię czekają i kiedy, tak więc wykorzystaj każdą spokojną chwilę.

                    Przychylam sie do wyrazonego poglądu, że takie najpierw "nie" potem z toba
                    jedzie, bo się boi, potem znów się obraża, jak się przekonał, że ci lepiej,
                    próbuje znów "dowalić", jest tak strasznie niepoważne i nieodpowiedzialne, ze
                    aż się niedobrze robi, coż, tak się czasem dzieje, tacy się ci "wspaniali"
                    partnerzy potrafią okazać i wtedy wiemy już, co to za skarb musi być, taki
                    partner odpowiedzialny i "dorosły", choć ta "grubsza" odpowiedzialność moze
                    niezbyt często się w życiu przydaje, za to jej brak może mieć katastrofalne
                    skutki...
                    Trzymaj się, dzielna jesteś i tak!
                    • dwoda Boże dziecię 14.11.04, 22:37
                      Jolu , te Twoje Boże Dziecię przecudne.
                      • jol5.po Uwaga nowy tydzień 15.11.04, 07:47
                        Uwaga, ogłaszam koniec wolnego. Zaczyna się nowy tydzień z wszelkiimi problemami typowymi dla nowego tygodnia. A wiec do obgadania tych problemów przystąpwink))))
                        Acha, u nas szaro i zimno - wcale nie czuję się jak na Dolnym Śląsku, gdzie zawsze najcieplej, tylko jak w Suwałkach - ładnie się zaczyna ten tydzień!!!
                        Jola
                        • ada16 Re: Uwaga nowy tydzień 15.11.04, 09:15
                          Myślę , że wszystkie żyjemy problemami Eury.
                          Wiem, ze są kobiety, które myślą, że skoro był ślub, to do grobowej deski, ja
                          niestety z tych, co bardziej sceptycznie, choć takie rzeczy nie powinny się
                          zdarzać, to życie niestety pisze takie scenariusze.
                          Eury, za Ciebie trzymam kciuki.
                          Oby los podesłał Ci najlepsze -dla wszystkich- rozwiązanie.
                          • zinka3 Re: Uwaga nowy tydzień 15.11.04, 21:48
                            Violu!!! Trzymaj się mocno jesteś bardzo dzielna!!! Spróbuj popatrzeć na swoją
                            sytuacje tak jakby to nie było twoje życie. Co poradziłabyś koleżance
                            która,znalazłaby się w takiej sytuacji. To czasem pomaga rozwiązać trudne
                            problemy. Jestem z Tobą i myślę o tobie bardzo często.

                            Już się głupio tak wciąż chwalić, ale w sobotę dziewczynki przywiozły z Zabrza
                            drużynowe złoto w kl II. Klasa I i Mistrzowska również po złocie.
                            W sklepiku jako tako. W domu też się poukładało nawet mój ślubny wieczorkiem
                            gotuje obiadki na następny dzień. Całuski Grażyna
                            • eury1 Re: Uwaga nowy tydzień 16.11.04, 11:10
                              Zinka - wcale nie jest głupio się chwalić...Chwal się i to na całego smile)
                              Wycałuj swoja córcię i powiedz że wirtualne ciotki trzymają za nią kciuki.Jest
                              wspaniała smile)))
                              Patrząc na to wszystko z boku,najlepiej jakbym ustawiła się jako "biorca".Moja
                              lekarka oprócz ukierunkowania na wiare,powiedziała kiedyś coś takiego : "do
                              domu wraca? - prazenciki kupuje? - dla dzieci jest w pożądku?.....Jak tak,to
                              niech pani bierze,dużo i jeszcze więcej,i patrzy na niego jak na dojna krowę i
                              bierze tyle ile unieść potrafi-bez skrupułów.O tym co on robi pozniej nie
                              myśli.Tylko skupi się na braniu i zagospodarowaniu tego co Pani wezmie.Czas
                              patrzeć na siebie!"
                              Ale jak ja mam zmienić swój cholerny chrakterek Matki Teresy z Kalkuty?
                              Jak mam pozbyc się emocji i uczuć?Jak znieczulić siebie?Jak tego durnia
                              przestac kochać? - przecież ja powinnam go znienawidzeć....a kurde nie
                              potrafię....I tak mam z całym podejściem do ludzi.
                              Kiedyś wymysliłam sobie że nikogo nie mozna skreślać,bo my jesteśmy tylko
                              ludzmi,którzy sie mylą i często działają po omacku.Trzeba wybaczaczać i dawać
                              szansę.Bo jak ten ktoś zrozumie już na czym polegał jego błąd,ale naprawdę
                              zrozumie,to nigdy ponownie świadomie go nie popełni.I czasami największą karą
                              dla niego jest właśnie to "zrozumienie".

                              Pięknie jest dzisiaj.Nie wiem jak naprawdę,bo Bartek odprowadził dzisiaj
                              maluchy do szkoły,ale promyczki bardzo ambitnie stukaja mi tu w szybę.
                              Dopiję swoją herbatkę (jabłkowo cynamonowa Herbapolu) coś fantastycznego i
                              biorę się za zdjęcia kociaków.Czas najwyzszy umieścić je wreszcie na stronie
                              internetowej.
                              Są śliczniutkie.Nie przypominaja juz szczurków tylko rozkoszne puchate
                              kociaczki.Daria jest cała szczęśliwa,bo wreszcie może je głaskać.A matkuje im
                              bardzo.
                              Wczoraj Bartek przyniósł do domu reklamówkę carrrffura.Oczywiście same zabawki-
                              sklepy szykuja się do świat pełną parą.Dzieciaki z usmiechem poinformowałay
                              mnie że mają juz ściągę,moga zacząć pisać list do mikołaja.
                              Mikołaje czas sie łapać za kieszeńsmile)
                              Kochane wszystkie jesteście smile)
                              • agnjan Re: Uwaga nowy tydzień 16.11.04, 13:51
                                wyjuechaliśmy na te 4 dni, więc dzisiaj zawaliłam, co tylko się dało, czytałam
                                i płakałam z wściekłości (eury)... violu, trzymaj się mocno i każdy na to
                                sposób jest dobry na teraz - albo "branie" albo filmy, książki, zdjęcia
                                kociaków, dzieciaki (wywiadówki, prace domowe etc.) żeby zająć mózg, żeby
                                dociągnąć Wojtusia;

                                i nie miej żadnych wyrzutów sumienia - silny chłop z niego (Wojktusia
                                oczywiście, Marek niestety jakiś "zgłupły"), a i wiele dzieci tych porzuconych
                                to z ciąż wielce zestresowanych i "niezdrowych" i proszę, jak pięknie się
                                rozwijają! co nie znaczy, że masz nie odpoczywać i nie dogadzać sobie, ile się
                                da!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                u nas niezły bajzel, nie radzę sobie niestety z dopilnowywaniem starszaków w
                                szkole, łapią gorsze stopnie, bo zapominają, Małgosia ochrzany od Pani od
                                pianina, a Szymek przeziębiony; Martusia wczoraj na usg spała i musiał ją
                                doktor szturchać strasznie mocno (!!!) i długo, żeby otworzyła buzię, poruszyła
                                się, ale wygląda na to, że wszystko OK; niestety duża jest "cukrzycowo" chyba,
                                prawie 2 kilo, muszę znowu przystopować z jedzeniem no i polegiwać (kiedy?!)

                                viola, modlę się za Waszą rodzinę i wierzę, że będzie dobrze, czy z Markiem,
                                czy bez; będzie, zobaczysz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                • jol5.po środek tygodnia 17.11.04, 09:07
                                  Zinko GRATULACJE DlA OLGII, naprawde niesamowite, sukces za sukcese, jestem pełna podziwu dla jej talentu, ale przede wszystkim dla pracowitoścismile))
                                  Agnieszko, też mam problemy ze szkołą, Małgosia tak długo odrabia lekcje, że dzisiaj zrezygnowałam w ogóle z puszczenia jej do szkoły, kładzie się spać ok 23, lub 23.30 (wczoraj) zasypia na lekcji, pracuje baaaardzo wolno, staram się zachowywać spokój, ale sama nie wiem, czy to wszystko jest aby w porządku.
                                  Jasiu zgubił rzeczy na basen, Ola zgubiła flet - o czym powiadomiła rano (a muzyka na pierwszej lekcji). Wczoraj mąż skasował połowę mojej dzienniej pracy wyłączając nieopacznie komputer - a ja z takim trudem zabieram się za to pisanie, tak mi się nie chce i idzie mi tak wolno..., oj nie mam najlepszego nastroju.
                                  Viola, w sumie rady lekarki całkiem trafione. W całej historii myślę sobie, że jednak jest jedno poważne "ale" - dlaczego te depresje? jakby łatwo było przejść do porządku dziennego nad zdażeniem i po prostu brać, to byłoby łatwiej, a tak organizm reaguje, psychika jakąś podświadomą robotę wykonuje i nie wiem, czy da się łatwo "zaczarować", ale też nie wiem jak zaradzić na to wszystko - żeby tak nie dotykało. Teraz i tak najważniejsza jesteś Ty i Wojtuś i tego się trzeba trzymać przede wszystkim.
                                  Też chcę zobaczyć małe kotki jak się da (jakieś foto plizzz) może mi to pomoże na dobry humor, a na pewno mojej Małgosi, bo ona odkąd zaczęła mówić prosi o kota, taka ich miłośniczka od urodzenia, w przeciwieństwie do Oli, która raczej za psami (bo podobno ludzie dzielą się na kotolubnychy i psolubnych)
                                  MIłego dnia życzę wszystkim Jola
                                  • jola.wie Re: środek tygodnia 17.11.04, 09:58
                                    > a psami (bo podobno ludzie dzielą się na kotolubnychy i psolubnych)
                                    Ja też się dzieliłam na pso- i kotolubnych smile))) Mianowicie zawsze chciałam
                                    mieć psa (i trzy nawet miałam), ale pewnego dnia stałam się posiadaczką kota (a
                                    raczej kici) która stała się pośrednikiem do miłości mojego życia: jej dzieci:
                                    Kaśki, Tigera i MALUTKIEGO. Malutki napisany kapslokiem, bo ostał się jako ten
                                    ostatni i skupił w sobie wspomnienie o rodzeństwie i naszą (moją i dzieci)
                                    miłość. Najpierw we mnie coś umarło, kiedy oddaliśmy Kaśkę w tzw. "dobre
                                    ręce" , które najpierw kota "zwariowały" wskutek czego kot dał nogę i się
                                    więcej nie odnalazł. Po raz drugi umarło, kiedy Tiger nie wrócił, a potem
                                    znaleźliśmy go.... pod drzewem... Malutkiemu dwa razy ratowaliśmy zycie...udało
                                    się. Zaginął w zeszłym roku na wakacjach. U mnie serce rozdarło się na pół i
                                    ataki astmy ustały. W te wakacje okazało się, ze Malutki nie zaginął tylko...
                                    zginął. Teraz się już nie dzielę na pso- i kotolubną. Psów już nie lubię, a
                                    kotów nigdy nie lubiłam, kochałam tylko te, które mieszkały ze mną.
                                    Wiecie co, nie potrafię mieć do zwierzęcia stosunku takiego jak do "bydlęcia",
                                    na punkcie moich zwierząt miałam zawsze kompletną korbę wink)
                                    • jola.wie fajny przepis 17.11.04, 18:37
                                      Czytajcie i róbcie, podobno nie moze się nie udać, podobno, bo sama jeszcze nie
                                      robiłam, ale wygląda mi na świetny przepis na szybki obiad: nazywa się lazania
                                      ciabata (dlatego tak dziwnie, bo płaty lazanii zastępuje w tym chleb ciabata) i
                                      robi sie tak: chleb ciabata (ale myślę, że tzw "baton"/"wek"/"weka", jakkolwiek
                                      się to u was nazywa, świetnie go zastąpi) kroimy na cienkie kromeczki, których
                                      połową wykładamy formę żaroodporną, na to kładziemy pokrojone w plastry
                                      pomidory, na pomidorach plastry szynki, na szynce plastry sera zółtego,
                                      czynności powtórzyć, to znaczy na pierwszej ułożyć druga warstwę. Zmiksować 100
                                      ml mleka, 100 ml kremówki, 3 jajka, tzw. pół pęczka bazylii (smile)ciekawe ile to
                                      jest?), posolić porządnie i popieprzyć i wylać na tą lazanię. Do piekarnika!
                                      (na jakieś 30 min), aż się ser na górze ładnie nie zapiecze. Jutro to na bank
                                      wypróbuję!
                                      • zinka3 Violu mam problem! Pomocy! 17.11.04, 21:31
                                        Mamy kota 10 lat . Jest mieszańcem dachowca z persem.Kastrowany.
                                        Czasami potrafi podrapać, ale tydzień temu rzucił się na mojego męża i go
                                        pogryzł.
                                        Paweł pogonił go nieźle. Wybuchła z tego niezła draka.Dzieci w płacz oczywiście
                                        za kotem.I mam problem bo się martwie czy to się nie powtórzy. Słyszałam o
                                        takich przypadkach, że wtedy trzeba kota uśpić bo się nic nie da z tym zrobić.
                                        Bardzo się boje o dzieci, a z drugiej strony gdy pomyśle o uśpieniu kota który
                                        stał się członkiem.Może umiesz mi jakoś pomóc? Nie wiem co robić?
                                        Od tego zdarzenia Nestor na widok mojego męża chowa się za wypoczynek i
                                        wychodzi dopiero jak Paweł kładzie się sprać. Proszę poradź mi coś?
            • mamapa Re: do eury 17.11.04, 23:44
              nie jestem Tobą i nie mam prawa mówić wiem jak sie czujesz i co czujesz ale
              chciałam tylko powiedziec że w każdej złej sytuacji jest zalążek czegoś
              dobrego, coś co wcale nie jest widoczne ani na początku ani poźniej...to coś
              przychodzi w niespodziewanym mmencie, uwierz że trudno mi było sądzić że czemuś
              służyło to co spotykało mnie w odstepach 2miesięcznych :pożar wynajmowanego
              mieszkania(na szczęscie dziecko się nie spaliło),wypadek komunikacyjny
              (przeżyłam),poronienie ciązy po wypadku i wyrzucenie z pracy....byłam zdołowana
              i pytałam dlaczego ja??ale te złe rzeczy w końcu obróciły się na cos
              dobrego:dostalismy nowiutkie mieszkanie, urodziłam dwoje dzieci i po jedynej
              aplikacji jaką wysłalam znalazłam pracę...nabrałam więcej pokory i przestałam
              sądzić że od życia to mi się należy....trudno poradzic sobie z ambiwalentnymi
              uczuciami jakie Tobą targają, pozwól im płynąć nie zgniataj ich, bo stłamszone
              wracają w dwójnasób...pomodle się za Waszą Całą rodzinę,dobranoc
              • eury1 Re: do eury 18.11.04, 14:39
                Mamapa,w tym co piszesz jest sporo racji.Tylko zastanawiam się ile jeszcze
                mozna...?
                Ja wiem,nic się nie dzieje bez celu i bez powodu...Tylko kurczę,niech to
                wreszcie w jakis sposob rozwiąże się.
                Zinko-musisz sprawdzić czy Twoj kotek jest zdrowy.Koty bardzo często reaguja
                tak na strach lub chrobę.Jeżeli Twoj mąż jest "niewinny",czyli niczym nie
                sprowokował kocurka,to byc może "oberwało" mu się na zasadzie "zwrocie na mnie
                uwagę bo mnie boli".Poobserwuj kota,czy nie ma problemow z nerkami,jak jest z
                apetytem...bez powodu tak się nie zadziało.
                Dostałam przepis na pierniczki.Dzisiaj wyrabiam ciasto - jutro pieczemy.Jak
                wyjdą "sprzedam" Wam przepis smile)
                Byłam wczoraj na kontroli z Wojtkiem.Jest SUPER.Mogę wcinać słodycze i ukochane
                winogronka,test wypadł dobrze.I co najważniejsze - morfologię mam
                rewelacyjną.Na dzień dzisiejszy koniec z anemią smile)
                • joanka741 Re: do eury 18.11.04, 17:55
                  jestem i czytam tylko rak i czasu brakuje,poluje na prezenty na allegro,to moja
                  ulubiona rozrywka ostatniosmile,
                  Violu bardzo serdecznie szczegolnie Was pozdrawiam, mysle i modle
                  sie ,dziewczyny tak madrze radza ze mi tylko milczenie zostajesmile.
                  Przepis na drobne pierniczki na choinke- sprawdzony potrzebuje!!!!
                  taki zeby ciasto nie deformowało sie w piekarniku ,zeby serduszka były
                  serduszkamismile.
                  Pa
                  • ada16 koniec tygodnia 19.11.04, 11:51
                    A my dziś jedziemy do Poznania do niedzieli wieczór( rozwiązywać problemy
                    zdrowotne Kuby).
                    Na tę okazję obcięłam Kubusiowi włosy ( do tej pory tylko grzywka), wygląda jak
                    poważny facet ( jakie to było wyzwanie, pewnie sobie wyobrażacie -15
                    miesięczniak na krzesełku,ja wokół, a najbardziej interesowały go błyszczące
                    nożyczki, za którymi bez oprzerwy się oglądał.
                    Pierniczki to nie jest mój ulubiony wypiek, może to brak dobrego/łatwego
                    przepisu, ale jak taki się znajdzie, to kto wie...
                    Wczoraj zaliczyliśmy dwie wywiadówki, oceny - w granicach przyzwoitości,
                    niestety mamy problem z ogólniakiem, Michał ma beznadziejną polonistkę(
                    przepraszam wszystkie obecne tu belfrzyce) , młoda , drugi rok w szkole, a
                    pracuje jakby za karę ,tak prowadzi lekcje ( co druga to lekcja organizacyjna)
                    i tak traktuje uczniów( po co pamiętać Wasze imiona?).Problem poważny , bo za
                    rok matura a oni z materiałem w I klasie.
                    Uwaga : obecna cena korepetycji przedmaturalnych u nauczyciela po kursach w
                    temacie nowych matur -100 zł za godzinę!!!
                    Dobrze że przestało trochę wiać.
                    • ada16 Odpowiem sobie sama! 19.11.04, 13:16
                      Przestało wiać, ale sypie śniegiem, chlapa na ulicy.
                      Oj chyba ciężka jazda przed nami.
                      Pozdrawiam.
                    • agnjan Re: koniec tygodnia 19.11.04, 13:17
                      100 zł??!! o rety, to nieźle sobie liczą sad

                      co do postrzyżyn to my też obcinaliśmy raz Szymkowi grzywkę i też przydałoby mu
                      się ogólne cięcie, może jakoś przed Świętami, ale aż drżę, bo jak to zrobić,
                      jak będzie się tak kręcił? telewizji nie chce oglądać, więc nic go nie
                      hipnotyzuje... może jak cała rodzina na raz odegra cyrk, a mi ręce z drżenia
                      nie odpadną to trochę skrócimy... boję się, że jak nie wyjdzie to na Święta
                      będzie głupio wyglądał smile))

                      Wojtek eurowy - gratulacje, siłaczu smile Marta prawie dwukilowa, więc ja znowu
                      się dręczę, choć nieco mniej, po prostu nie mogę się powstrzymać przed
                      słodyczem, choć jednym w ciągu dnia - grzecznie badam się przedtem i jak cukier
                      jest w okolicach 100 - zjadam, jak większy nić 120 czekam pół godzinki smile))
                      grzecznie domawiam sobie bananów i winogron, wcinam za to ogórki kiszone w
                      każdej ilości smile))

                      A U NAS BIAŁO!!!!! ślicznie wprost! niestety nie odważyłam się jeszcze dzisiaj
                      z Szymkiem wyjść i pokazać mu śniegu z bliska - ciągle kaszle i leci mu z
                      noska... pewnie jutro trzeba będzie wyjść i pojutrze, może śniego do jutra
                      choć przetrzyma, jestem taka ciekawa reakcji na pierwszy śnieg!!!
                      • zinka3 Re: koniec tygodnia 19.11.04, 21:32
                        U nas też biało.Paweł wracał z Krosna 15 km/h. W sklepie jak na taką pogodę
                        niezły utarg.Chociaż i tak się martwie, że tak mało tych klientów.Chociaż jak
                        na początek to może nie jest źle? Agnieszka /wspólniczka i fundatorka/ ma
                        zamiar oplakatować całe miasto smile
                        Co do nauczycieli j.polskiego to też mam przykre doświadczenia. Nauczycielka
                        Kamili z podstawówki stawiała jej bez przerwy złe stopnie za ortografie.
                        Chociaż Kamila miała zaświadczenie od psychologa.Na koniec roku miała 3 z
                        polskiego. Teraz chodzi do gimnazjium i ma świetną panią, kocha j.polski i ma
                        same 4 i 5. Prowadzi zeszyt dyslektyczny i nie jest oceniana z dyktand.
                        Pozdrawiam i życze miłego wypoczynku. Ja niestety jutro do pracy!
                        • eury1 Re: koniec tygodnia 19.11.04, 22:04
                          Co do dysleksji,mam ten sam problem...a właściwie już nie.Bo wszystko zalezy od
                          nauczycielki.U mnie 100% dzieci są dyslektykami,wiadomo też dlaczego - zostało
                          im to przekazane genetycznie od tatusia smile)
                          Mały Marek dodatkowo jest jeszcze dysgrafem.Mówię Wam koszmar w ciapki.Bardzo
                          bałam się tej jego czwartej klasy,a tu zupełne pozytywne zaskoczenie.Oceny ma
                          czwórkowe.Polonistkę kochaną,ma do niego rewelacyjne podejście i bardzo
                          sprawiedliwie go ocenia.Z drugiej strony,Marek jest bardzo pracowitym
                          dzieckiem...i bezstresowym.Nie ważne że ledwo go rozumieją...i tak się zgłasza
                          na lekcjach.Swoją drogą chodzi na reedukację w podobnym systemie jak chodził
                          Jarek,a to daje fantastyczne rezultaty.
                          Jarek w technikum tez ma lepsze oceny niz w Gimnazjum.W środę dotarłam wreszcie
                          do jego wychowawcy,na wywiadówkę ani ja ani mąż dotrzeć nie mogliśmy,i z
                          przyjemnością stwierdziłam że Jarek jest w czołówce klasy.
                          Ciekawe czy Wojtek uchroni się od dysleksji.Darii nie udało się.Jesteśmy
                          umówieni już na testy....hehehe...jakoś wiem już co znajdę w opisie po badaniu.

                          Niestety,wysiadł mi komputer.Pisze z komputerka chłopaków.Mężowi udało się
                          spalić płytę główną.Tak że zdjęcia kotów i nie tylko,będę mogła wysłać dopiero
                          jak postawi nasz na nogi.

                          Bardzo mi się podoba widok za oknem.Jest bajkowo ślicznie.
                          Pewnie zmieniłabym zdanie jakbym musiała teraz wyjść na dwór,bo wieje aż miło.
                          Jutro czeka mnie spacer z Darią po kozaki.Jak zima to zima...

                          Skąd moje "miło" że wieje..?Ja kocham wiatr...Jest taki...wolny.Jest wszędzie i
                          nigdzie,nieuchwytny...
                          Spokojnej nocy dziewczyny
                          • barbamama Re: Sobota - spanie :-)) 20.11.04, 10:52
                            Violu kochana podczytuję cały tydzien odkąd przyjechałam z długiego weekendu :
                            ((.Bardzo przepraszam że nie napisałam Ci kilka ciepłych lub madrych słów,
                            ale.... na szybko nie potrafię . Chce jednak zebyś wiedziała ze cały czas
                            trzymam kciuki za Wasza rodzinkę!!! CAŁĄ !!! Wiem ze mężulo zachowuje sie jak
                            ostatni drań, ale mam nadzieję że kiedys mu klapki spadną z oczu, zobaczy jak
                            bardzo krzywdzi Ciebie i Dzieci. Zycze ci aby nastał jeszcze taki czas kiedy
                            będziecie szcześliwi a Ty i Dzieci poczujecie się bezpiecznie. Wojtuś- rosnie w
                            Tobie siła mężczyzny która jest bardzo potrzebna Mamie, trzymaj się
                            chłopaku !!smile

                            Własnie spanie: ten tydzień jeżdżę na 7 więc , wstaje o 5:30, 6 budze
                            dziewczynki, 6:30 wychodzimy, na szczęście nie jest daleko do pracy. Atmosfera
                            jednak jest gesta i cięzka od "tajemnic poliszynela" więc mocno zastanawiam się
                            nad wychowawczym. Ale wracając do spania. W środe kładziemy się ok 22 Olo:
                            zobacz kochanie jak dziś szybko idziemy spać: ja: no tak ale dlaczego zlew
                            pełen garów( coś za coś), wczoraj mąż wpada ok 19 z pracy z usmiechem i
                            krzykiem huuraaa jutro sobota śpimy do 7 smile

                            MAciek od trzech (już ponad) tygodni leczony jest na zapalenie ucha
                            środkowego, prawego- leki przeciw zapalne , potem antybiotyk (zalecony przez
                            laryngologa)- byłam na kontroli u naszej dr pediatry, popatrzyła i zaleciła
                            zmianę laryngologa bo ucho bez zmian. Dała namiary , zapisałam dziecko
                            na......10 maja- najbliższy termin sad Poszukałam w necie na forum Wawa i
                            wypatrzyłam dr Ciurzyńską z Niekłańskiej. Wprzychodni przyszpitalnej oczywiscie
                            zero miejsc w tym roku, pozostała fundacja. Wizyta 70 zł (..-wa !!! sorki)
                            Bylismy w środę Maciek ma obustronne wysiękowe zapalenie uszu, antybiotyk był
                            nie potrzebny....teraz leczymy się bactrimem +loratan+ muscosolvan+ kropelki do
                            uszu, potym mamy mieć uodparnianie homeopatyczne. Pierwsze wrażenie super ,
                            P.dr sympatyczna, na luzie, żadne tam "ciumciu lumciu", nawet narysowała mi
                            uszko Macka, pokazała cos się dzieje...zobaczymy! Dziewczynki zdrowe UFFF!
                            właśnie bawią sie w szkołę- tuz kolo mnie za fotelem Zuzia ma dom, co chwlia
                            zakłada czapke i plecaczek biegnie do "szkoły" czyli pokoju dziecięcego gdzie
                            czeka ALa- jej nauczycielka.
                            Polonistki- temat rzeka- ups nie uraziłam nikogo????wink)) W podstawówce uczyła
                            mnie dziewczyna po "licku", rewelacja, dodziś pamiętam jej lekcje oraz terminy
                            jakie mi przyswoiła, nigdy wczesnie ani później nie miałam tak cudownego
                            nauczyciela. Wszczepiła jeszcze nam ambicje smile W LO uuu cięzli kaliber:
                            zapalone swiatło aby nas oswiecic , wyrzucanie z klasy bo zanieczyszczałysmy
                            powietrze itp- dziś wspominam z rozrzewnieniem i usmiechem na ustach.
                            Zinko gratuluje Oldze sukcesów, Tobie zycze jeszcze więcej klientów- jak
                            znosisz podróże meza??? Ja funkcjonuje od smsu do smsu. Olo zwykle mi wysyła
                            gdzie jest: nazywamy to "serwisem esemesowym", długo mu tłumaczyłam ze nie
                            chodzi o sprawdzanie, nie musi mi pisac pokolei: Płońsk , Drobin, Sierpc itp
                            moze tylko co godzinkę : jeszcze jadę smile Bardzi przezywam jego wyjazdy- gdzie
                            we mnie siedzi ogromny lek którego nie moge się pozbyć..... Ada jedźcie
                            powoli !!!
                            Agnieszka i Viola trzymam kciki za wasze "brzuszki", zaczyna byc ślisko-
                            dziewczynki uważajcie na siebie !!!
                            Kończe pozdraiam Was wszystkie gorąco i bialutko, w Wawie chyba pięknie- ja ze
                            swej norki świata nie widze oprócz okna sąsiada, zeby niebo zobaczyc musze się
                            nagimnastykować smile
                            Joanko w następnym poście przepis na pierniczki od silije, pojawiłaise rok lub
                            dwa lata temu na foru- rewelacja, jeszcze spokojnie mozna zagnieśc ciasto smile
                            • barbamama Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 10:56
                              Składniki:
                              1 kg mąki
                              1/2 litra miodu
                              2 szklanki cukru
                              1 kostka smalcu
                              1/2 szklanki mleka
                              3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
                              3 jajka
                              szczypta soli
                              1 torebka gotowej przyprawy do pierników, ale to nie wystarczy, do tego osobno:
                              imbir
                              cynamon
                              gałka muszkatałowa
                              kardamon (czasem trudno kupić, więc można opuścić)
                              mielone goździki

                              W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą
                              masę i czekamy.
                              Kiedy ostygnie dodajemy mieszając i ugniatając rękami mąkę, jajka, sodę
                              rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz
                              przyprawy - do gotowej mieszanki dodajemy oryginalnych przypraw, tak by
                              wszystkich było pół szklanki (jak ktoś nie lubi
                              aromatycznie to można wziąć troszkę mniej, ale ja polecam tą pełnię korzennych
                              aromatów).
                              Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce (i oblizujemy mniam mniam) po czym
                              miskę okrywamy ręcznikiem i folią, ale nie całkiem
                              szczelnie i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni.
                              Tak więc mam przed sobą 5 tygodni walki ze sobą by nie wyjeść pysznego surowego
                              ciasta


                              Przed świętami wałkujemy ciasto, niezbyt cienko, bo będzie twarde i wycinamy
                              fantazyjne wzory (ale radość dla dzieci, obowiązkowo
                              bałwanki, choinki i aniołki!) lub korzystamy z foremek. Jak sobie przypomnę to
                              napiszę do ilu stopni nagrzewamy piekarnik.
                              Pieczemy 10-15 minut do zarumienienia, czas zależy od grubości i wielkości
                              pierniczka, wyjmujemy i jak ostygną bierzemy się za
                              artystyczną robotę (koniecznie z dziećmi!)
                              Przygotowujemy lukier z cukru pudru i białka, pisaki tortowe, którymi też
                              możemy zabarwić go na różne delikatne kolory, polewę
                              czekoladową, wiórki kokosowe, rozdrobnione orzeszki, płatki migdałów, kolorową
                              cukrową posypkę i mamy cudnie pachnącą zabawę na
                              cały wieczór.
                              Potem układamy w kartonie, leciusieńko kropimy wodą i przykrywamy folią, by na
                              Wigilię były miękkie. Aha - twarde też są pycha.


                              SAMCZNEGO, MIŁEGO GNIECENIA, PODJADANIA, STROJENIAsmile
                              • joanka741 Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 11:21
                                Bardzo dziekuje za ten przepissmile) a jak zapakowac zeby nie przeszło ciasto
                                zapachami z lodówki? Oto jest pytanie smile)
                                Ja jestem na etapie masy solnej mam juz stado :
                                aniołków,bałwanków,mikołajów ,gwiazdek,księzyców i serduszek,dzieciaki maja
                                radoche i ja tezsmile) ,nawet im to dość ładnie wychodzi a przy mojej pomocy po
                                prostu piekniesmile)-jestem z siebie dumna!!!!!!!!!!!wink
                                Pierniczki w tym roku zrobimy i własne kartki swiatecznesmile) ,o moze macie
                                sprawdzony brokat czy jakieś inne metody zdobienia figurek z masy solnej???
                                Ja robie 3 kolorowe figurki,z ctnamonem sa brazowe i pachnace,a z papryka taki
                                fajny rudy kolor wychodzismile.
                                Juz mam kawałek prezentów kupiony,w tajemnicy wielkiej przed mężemsmile) wiec on
                                kupi 2 razsmile)-strasznie lubie robic prezentysmile),lubie choinke i zeby tam lezała
                                tona pakunków,kazdy prezent owijam w osobny papier wiec wydaje sie ze tego
                                jest strasznie dużosmile),i uwielbiam patrzec na miny dzieci ,nagrywam na kamere
                                i mozna potem zrywac boki smile) ze smiechu i...wzruszeniasmile).
                                Pozdrawiam Was serdecznie i zmykam ostatnio mam problemy z błednikiem chyba mam
                                straszne zawroty głowy do tego stopnia że nie moge patrzec w monitor i czasem
                                pionu utrzymac-lekarz sie kłania.
                                Troszke sie boje...... czy to nie coś powaznego,przedwczoraj nie byłam w stanie
                                wstac z łożka,szłam na czworakach do łazienkisad-naprawde! .
                                Mąz mnie zbierał z podłogi i mówił ze mi oczy latałysad (jestem na
                                odstrzałsmile),już miał dzwonic po pogotowie ale nie pozwoliłam,teraz tez czuje
                                zawroty bo siedze przed ekranem ,wiec juz koncze papapa
                                • eury1 Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 13:28
                                  Dziewczynki kochane,dziękaję Wam bardzo za wszystkie mądre i ciepłe słowa.
                                  Ja staram się nie mysleć.W domu powstał temat tabu.Kilka dni temu dzwonił do
                                  mnie mąż tej kobiety z informacją że on o wszystkim wie i że to skończone i
                                  takie tam...Ja mam inne zdanie na ten temat znając treść ich korespondencji.Ona
                                  zamilkła-nie odzywa się.Mój M. też.Trochę ciężko z tym wszystkim
                                  żyć...szczególnie że on ma taką pracę że często wyjeżdża.A ja już chyba popadam
                                  w jakąś paranoję-ciężko mi wierzyć w to co mówi!!!A ja się zaparłam w
                                  sobie.Jest to straszne,oszukiwanie samej siebie że stanowimy rodzinę.
                                  Jedna dobra rzecz wynikająca z nie poruszania tematu tabu,polega na tym że
                                  dzieciaki wyluzaowały (wiem durne określenie).Znowu dom jest pełen gwaru i
                                  śmiechu...One potrzebują nas oboje - ta świadomość tak dobija...wiąrze ręce...
                                  Ech,jakoś będzie...
                                  Joanko,proszę nie zgrywaj nam tu bohaterki i nie powstrzymuj męża przed
                                  zawołaniem wsparcia w postaci lekarza,albo przynajmniej obiecaj nam szybciutko,
                                  że w poniedziałek odwiedzisz swojego lekarza.Nie możesz tego bagarelizoawć.A te
                                  problemy nie wynikają z siedzenia przed komputerkiem.
                                  Barba,tego ciasta na balkonie szlag nie trafi? 5 tyg. to strasznie długo
                                  czasu...i co masz na myśli pisząc ze ciasto nie może być zbyt cienkie-to na
                                  jaką grubość je rozwałkować?
                                  Biedny ten twój Maciuś.Zapalenie ucha jest tak bardzo bolesne...i tak bardzo
                                  trzeba uwazać.Jarkowi powstały zrosty w jednym uchu.Bardzo długo walczyłam z
                                  jego infekcją...Teraz ma lekki niedosłuch w jednym uchu...i nie moge nic
                                  zrobić,bo w czasie uelastyczninia błony,laryngolog wprowadził mu infekcję do
                                  zatok która nie daje się zwalczyć już 2 lata.A bez wyleczenia ich nie mozna
                                  pojść na zabieg....ech,zaklete koło...
                                  Agnieszko,co ty robisz że Twoja córeczka jest taka duża?Jak tak dalej pojdzie
                                  urodzisz olbrzymkę...hihihi...tylko jak Ty ją urodzisz?Wybrałaś sobie już jakiś
                                  szpital?Chciałabym żeby już był styczeń i to jego koniec...jestem taka
                                  niezgraba że aż strach.Smieje się już sama z siebie,bo jedyne stabilne skórzane
                                  kozaki jakie posiadam,to glany sznurowane,wysokie...Dzisiaj oczami wyobrażni
                                  sznurowałam je....i płakałam ze śmiechu - bo sznurowanie ich chyba pozostanie
                                  tylko w wyobrazni...Drugie kozaki są na wysokim obcasie.Hmmm,przy
                                  mojej "zabawie w mdlejącą królewnę" może być ciekawie...Podziwiam Ciebie z tą
                                  dietą.Mam nadzieję że jak troszkę stanę na nogi to faktycznie spotkamy
                                  się...jeszcze jako brzuchatki,bo potem może byc trudniej.
                                  Zinko,masz już jakieś zdjęcia waszego sklepiku i tych wszystkich cudeniek?
                                  Ozdoby choinkowe muszą być przecudne...Jak kocisko?Skończyło się na jednym
                                  incydencie?
                                  Ada,szkoda że tak daleko mieszkasz.Ja tu mam fryzjera który fantastycznie daje
                                  sobie radę z takimi brzdącami.Widziałam go w akcji i szczerze
                                  podziwiałam...dziecko miało super fryzurkę z fryzjerem było gorzej,mokry był
                                  cały...i bardzo szczęśliwy jak następnym klientem nie było juz dziecko smile)
                                  Zmykam,chłopcy pucują dom...i coś się cicho zrobiło...muszę sprawdzić skąd ten
                                  przestój.Następny punkt programu to olbrzymia blacha drożdżaka z kruszonką smile)
                                  Miłego dnia moje DOBRE DUSZKI
                                  • barbamama Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 13:39
                                    Pierniczki mozna piec od razu, przetrzymanie cista do 5 tygodni sprawia ze
                                    staje się ono intensywnie pachnącę, folia spozywcza skutecznie ochroni przed
                                    zapachami, na balkon tylkow dodatniej temp, trzeba uważac bo na słońcu na
                                    balkonie moze byc dla ciasta za ciepło, grubość ciasta ok 1 cm w zupełności
                                    wystarczy smile mniam, dzisiaj tez gniotesmile
                                    • jola.wie Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 17:17
                                      Dzięki za przepis, jak was tyle robi, to i ja spróbuję, choć z mojej jednej
                                      jedynej piernikowej próby w życiu mam nieciekawe wspomnienia....wink

                                      Wprawdzie nie mam pełnomocnictwa, ale jestem w posiadaniu wiadomości, którą się
                                      z wami dzielę: jol5.po odcięta od świata (czyli od nas) z powodu braku prądu
                                      wskutek śnieżyc we Wrocławiu.

                                      Mam zalełosci w czytaniu postów (znowu, choinka!) ale za to podgoniłam trochę
                                      prasę smile)) (jakieś dwa artykuły w gazecie smile))

                                      Zaszaleliśmy trochę dzisiaj w "przebieranki", no i efekty pojawią się lada
                                      godzina na naszym wątku na "zobaczcie", spodziewam się komentarzy typu "matka,
                                      co ty temu dziecku robisz?!" smile)))), ale wesoło było i modelka też nie miała
                                      nic przeciwko temu, co na zdjęciach widać.
                                      • olioliwa witam was ponownie 20.11.04, 22:28
                                        cześc kochane kobietki, odpadłam na długo, ale działo się wiele, nie nadazam,
                                        niestety do połowy października jeszcze Was poczytywałam regularnie, teraz już
                                        nawet na to nie było czasu, a w międzyczasie skrótowo
                                        Kuba mój pierworodny stał się nie w pełni sprawnym nastolatkiem - aseptyczna
                                        martwica guzowatości piszczeli, strasznie brzmi ale się z tego wyrasta, póki co
                                        zakaz wfu, skakania, biegania i wielu innych rzeczy które chłopajk w tym wieku
                                        jak nie robi to ma doła poprostu, ale już sytuacja opanowana, zbliżyło to nas -
                                        jeden z plusów - grunt to optymizm
                                        Mieszko miał dziś urodzinki - też skorpionik, jak ja, przyszły dzieci z
                                        przedszkola i inne znajome urwisy, torty jeszcze stoją , może ktoś ma ochotę bo
                                        tego nie przerobimy
                                        Matis nadrabia "zaległości" hokejowe, w końcu jako jedyny nie był w zerówce
                                        sportowej, ale już sie czuje pewnie, jest zacięty i to podstawa
                                        Jaśmina ma stały aparat od czwartku, mimo wcześniejszych oporów, ze będą kpić
                                        koleżanki a zwłaszcza koleżkowie, nie jest źle, ponoć psiapsiółka oceniła to
                                        jako modne
                                        Mamy od listopada nową opiekunkę, juz mnie korci aby dać jej jakąś porządną
                                        lekturę ( wychowanie bez porazek, czy coś w tym stylu0
                                        cieszę sie bo wprowadziła świat origami do naszego domu, dzieciaki sa pod
                                        wrazeniem , Mati przy niej też do przodu z czytaniem idzie, a starszym imponuje
                                        swoim obyciem z kompem,
                                        Jaśmina gada sobie z nią na gadu-gadu
                                        Nasza Kitka ma 5dniowe kociaki są 4- 2 czarnobiałe i 2 szarobyre, tylko 1
                                        kocurek
                                        urodziła po terminie i na dodatek po dobie trzeba jej było cesarkę zrobić bo 1
                                        kcio został w brzuszku- martwy niestety, ale kotka uratowana
                                        teraz biedactwo musi z tą raną dawać sobie rade, szwy zdejmą za 10 dni, ale
                                        jest dzielna
                                        Wywiadówki u nas w zeszłym tygodniu, Mati ma super panią w tej 1 klasie, jest
                                        zaangażowana w edukowanie rodziców, co wielu z nich kwituje kpiącymi minami,
                                        ale ja przyznam że wróciłam do lektury Gordona - wspomniane wych. bez porazek,
                                        opuściłam się w osttnich latach , ale podstawy są i chęci, teraz tylko praktyka
                                        jeszcze, jestem dobrej myśli
                                        Mój związek przechodzi wieczne wzloty i upadki, od wakacji już ze 3 razy się
                                        opuszczaliśmy - słowami oczywiście, ale nie jest ciekawie, stąd też popadłam w
                                        lekturę i kontakt z dzieciami większy i stroniłam od wynurzeń i wogóle od netu
                                        Znalazłam też sposób na medytację- zaczęłam robić biżuterię z koralików,
                                        zaraziłam tym dzieciaki i tworzymy kolorowe bransoletki , pierscionki i
                                        naszyjniki, już się tak obkupiłam w te koraliki, że wszystkich najblioższych
                                        mogę obdarować , a są już zamówienia
                                        Kuba zrobił sobie stronkę internetową- bloga, może mi też zrobi, to wtedy
                                        zobaczycie moje dziełka
                                        Zajrzałam na listę adresów ostatnią ze stworzonych i pomyślałam, że skoro mnie
                                        stamtąd nie wyrzuciłyście to jeszcze się co jakiś czas wproszę,
                                        sorki, że nie nawiązuję do Waszych postów, ale jak je czytam jestem z każdą z
                                        Was z osobna i mam przemyślenia, a później wszystko ucieka, siąde kiedyś i
                                        poczytam wszystko, pozdrawiam ,
                                        apropos świąt to pani Matiego wymyśliła aniołki z makaronów różnokształtnych
                                        klejone i malowane na złoto sprejem lub farbą, ma książkę z konkretnymi wzorami
                                        i chcę ją zeskanować , strasznie mi się spodobały, a nasza opiekunka Ola chce
                                        robić z dziecmi lampiony niebawem, ale nie wiem jak je oświetlimy w środku, bo
                                        w elektycznym nie ma u nas żadnych maleńkich latareczek
                                        Ola
                                        • jola.wie Re: witam was ponownie 21.11.04, 10:09
                                          Olu, cześć, pozwól, ze jako pierwsza cię powitam z powrotem (nareszcie uda mi
                                          sie nie być w ogonie!) smile)))
                                          Rzeczywiście, dużo różnorodnych przejść, ale miałaś dużo czasu, żeby je
                                          zaliczyć wink
                                          Kubie życzę dużo zdrowia, oby wyrósł z tego szybciej, niż literatura
                                          przewiduje, życzonka dla Mieszka, torcik chętnie smile), ale wczoraj podjęłam
                                          nierówną walkę z moim piekarnikiem i zrobiłam pyyyyszną babkę (przewidując
                                          problemy ze strony piekarnika nażarliśmy się surowego ciasta, bo było
                                          rewelacyjne, no i piekarnik zrobił nam niespodziankę i po trzech godzinach /!/
                                          wyjęliśmy upieczoną babeczkę, a ponieważ proporcje okazały się na chyba ze dwa
                                          razy większą formę, dużo babki "wykipiało", co skrzętnie zeskrobywaliśmy i
                                          pożerali /na szczęście nie musieliśmy się dzielić z dziećmi, bo już spałysmile))/,
                                          skutkiem powyższego mam w brzuchu dziwne uczucie /a mąż ciągle jeszcze śpi,
                                          czyżby to wina babki???/, więc jak pochłonęłabym torcika, to trzustka by się na
                                          mnie już chyba obraziła!).
                                          Co do aparatu, to rzeczywiście to jest modne, siostrzenica mojego męża ma
                                          wstawione na tę metalową drabinkę maleńki różowy sztras, kiedy się uśmiecha,
                                          zęby rozbłyskują różowym "diamentowym" blaskiem, interpretuję, ze to musi być
                                          modne, bo obiektywnie rzecz biorąc jako ozdoba jest wątpliwe smile))),
                                          cóż, "degustibus...etc.". Ale "aparatek" chodzi po świecie coraz więcej i to w
                                          różnym "nieaparatowym" wieku (via Kazimiera Szczuka wink, to nie ma się czym
                                          stresować.
                                          Kociaczki maleńkie w domu, jak słodko!!!!!!!!! Czyżby mamą okazała się ta
                                          śliczna szarutka pręgowana Kicia, która wystęuje z twoim synem na zdjęciu
                                          (przepięknym zresztą)? Nasza Kicia, o "jesiennym" ubarwieniu (od spodu biała, a
                                          na grzbiet narzucone futerko łaciate szaro-rudo-brązowe, jakby spadły na nią
                                          październikowe liście), powiła swego czasu jedno kicię czarno-białe i dwa
                                          identyczne pręgowane "bliźniaki", gdybym nie odbierała tego porodu, to raczej
                                          nie skojarzyłabym tej czwórki jako rodziny smile))

                                          Olu, odnośnie tzw. "wzlotów i upadków" to coś za wiele ich ostatnio w naszej
                                          rzeczywistości, jak poczytasz posty, zobaczysz, że zaliczyliśmy tu na wątku
                                          poważny "upadek"...sad(( smutne to, ale cóż, żyć dalej trzeba, a jak wiadomo,
                                          jest dla kogo....

                                          Oświetlenie lampioników: a gdyby tak do każdego bateryjkę, kawałek drucika i
                                          zaróweczkę z latareczki??? Syn kombinuje ostatnio takie oświetlenie do szopki,
                                          którą robi w szkole, wszystkie składniki można kupić w jednym sklepie i jeszcze
                                          pan doradzi.... (to nie jest reklama, ale chodzi o obismile)) choć myślę, że każdy
                                          inny elektryczny sklep się z tego wywiąże...)

                                          Grunt to optymizm! smile
                                          pozdrawiam
                                          jola
                                          • barbamama Re: witam was ponownie 21.11.04, 10:11
                                            Króciutko bo już musze uciekac sad Ola super ze jestes smile)))
                                            • jola.wie Re: witam was ponownie 21.11.04, 10:30
                                              Madzia juz jest na zobaczcie! Ubolewam nad kiepską jakością zdjęć, ale i tak
                                              można się uśmiechnąć... Może św.Mikołaj przyniesie nam normalny aparat cyfrowy?
                                              Marzeeeenie....
                                              Chciałam zwrócić wasza uwage na zdjecie "przyjaciółka harrego pottera", otóż ta
                                              plamka koło ust Madzi po prawe stronie to nie skaza na zdjęciu, tylko Madzi
                                              dołeczek, a własciwie dziurka, bo jest taka jak "wykłuta widelcem", jak to
                                              okresliła jedna moja koleżanka....smile))))
                                              • magduniar3 Re: witam was ponownie 21.11.04, 13:42
                                                Ale ta moja imienniczka jest cudna. Szczególnie słodki z niej reniferek.

                                                Te wszystkie cudne maluchy na zdjęciach i w waszych opowieściach oraz w
                                                najbliższym otoczeniu sprawiają, że serce mi się rwie, w brzuchu czuję pustkę i
                                                po głowie ciągle chodzi myśl o jeszcze jednym małym szkrabie. A odkąd moja
                                                koleżanka powiła bliźniaki to całkiem oszalałam. A przecież mój najmłodszy
                                                Juliś nie ma jeszcze dwóch lat. Jest jeszcze całkiem maleńki. A tak w ogóle to
                                                często złoszczę się na dzieci więc nie powinnam unieszczęśliwiać kolejnych.

                                                Violu - od prawie dwóch tygodni czytam o twoich kłopotach i nie znajduję słów
                                                pocieszenia. Wiedz tylko że ja również jestem myślami z tobą.
                                                Mijejmy nadzieję, że Jola z Wrocławia radzi sobie. A to zawsze u nas w
                                                Suwałkach zima przychodziła na początku. Śnieżek wprawdzie jest ale tylko
                                                cieniutką warstwą przykrywa ziemię.
                                                Z tymi chorobami to najgorszy problem. Tylko co Mateusz poszedł do szkoły po
                                                zapaleniu płuc, Julek zaczął chorować i musiałam odwołać badanie - ECHO serca,
                                                a następne terminy dopiero w styczniu. Wiem, że to lepiej niż w maju tak jak w
                                                przypadku laryngologa, ale chyba również będę musiała pójść prywatnie do
                                                kardiologa, tylko niestety Suwałki nie słyną ze specjalistów.
                                                Pozdrawiam was wszystkie
                                                Magda
                                                • olioliwa sanki po kinderbalu 21.11.04, 20:27
                                                  przeczytałam wczoraj tylko jedną stronę szóstą setke postów, dużosie działo w
                                                  tym październiku, jeszcze kilka dni i będę z Wami na bieżąco,
                                                  w sprawie specjalistów- u nas Kuba do połowy stycznia musi czekać na wizytę u
                                                  p. rehabilitantki , później pewnie terminy pola magnetycznego i jonoforezy będą
                                                  równie odległe, więc nie pozostaje nic innego tylko skorzystać ze znajomości w
                                                  prywatnej lecznicy
                                                  byliśmy dziś na saneczkach z Mieszkiem, starsze dzieciaki u taty bo niedziela
                                                  świetnie sie zjeżdzało, prześwity liści tylko gdzieniegdzie ( razem czy osobno?)
                                                  Mieszko dostał wczoraj na urodzinki od swojego noiwego kumpla Jacka fasolki,
                                                  nie jestem mamą na czasie i nie wiedziałam z czym to się je, ale weszliśmy
                                                  przed chwilą na stronkę fasolkową i widać że to hit na całego, na pierwszy rzut
                                                  oka to milej wyglądają niż poke i didżimony i wszelkie kapsle z płatków
                                                  ale pożyjemy, zobaczymy
                                                  wspomniany Jacuś jest postacią pojawiającą sie często w opowieściach z
                                                  przedszkola, więc jak zadzwoniła mama w sprawie urodzin pogadałyśmy sobie, jest
                                                  jedną z nas - ma szóstkę pociech , najmłodsza Zosia ma 2 miesiące
                                                  urodzinki były wykwintne, urządziłam z Jaśminą i Kubą przedstawienie " Na
                                                  straganie" z prawedziwymi warzywami w roli aktorów (biedactwa paradowały na
                                                  widelcach), mieliśmy problem jedynie z kalarepką, której na ryneczku o tej
                                                  porze nie dało się znaleźć , fasola i groch były tak niewielkie, ze dziciaczki
                                                  chyba nie umiały by odróżnić gdyby nie to że narrator nazwał je po imieniu
                                                  potem jeszcze kilka scenek zagadkowych z bajek - też teatrzykowo, maluchy były
                                                  uśmiane jak maleńka calineczka z kartonu odkleiła się od plasteliny i spadła na
                                                  ziemię, w górze została tylko wykałaczka
                                                  mimo,że na pytanie przed jakie bajki znają, głównie padały tytuły takie jak
                                                  shrek, żółwie ninja itp , to dzieciaki wykazały sie świetną znajomością kanonu
                                                  tradycyjnego
                                                  Dla większzości z 4 latków był to pierwszy kinderbal w życiu, czułam na sobie
                                                  miły ciężar kształtowania ich wyobrażeń o takich zabawach
                                                  a przyznam, że zawsze urodzinki u nas były domowe i tradycyjne
                                                  zabawą najciekawsza tym razem okazało się zimno-ciepło
                                                  Pozdrawiam Was ciepło, Madzię w Suwałkach , gdzie byłam raz w życiu, kiedy
                                                  jechaliśmy do Smolników
                                                  Madzia na Zobaczcie jest upiornie zabawna, zwłaszcza w wersji przyjaciółki
                                                  harrego Pottera, a jakość zdjęć cyfrówki jest ok
                                                  Dzięki za zdjęcia które dostawałam na mój priv w międzyczasie
                                                  Ola
                                                  • agnjan Re: sanki po kinderbalu 21.11.04, 21:57
                                                    ola, ale fajnie z tym kinderbalem, na prawdę, szczerze podziwiam, ja po takich
                                                    imprezach długo dochodze do siebie smile))) ostatnio u Małgosi urządziliśmy na
                                                    półó godzinki "dyskotekę" ale było śmiechu! smile

                                                    a gdzie ta strona z fasolkami, bo moje starszaki też chorują na to?
                                                  • jol5.po Re: sanki po kinderbalu 22.11.04, 01:15
                                                    jestem, żyję, miałam tylko lekcję poglądową pt. - do czego to nam potrzebny jest prąd - u mnie w domu potrzebny jest do ogrzewania, ciepłej wody, światła i kilku jeszcze rzeczy. Jakos poszło, ale czas mi sie przez to tak skurczył, że nie zdążyłam wskoczyć nawet na wątek, mjimo, że mi ten oprąd jednak raczyli włączyć dziś (wa właściwie wczoraj, po po północy już) nad ranem.
                                                    Ola - kopa lat - ale się cieszę że jesteśsmile)))))))))))))
                                                    Magda, toż całkiem z drugiej strony Polski jesteś, ale daleko ode mnie, rany Julek
                                                    Joanko - co to z tym błędnikiem, chyba musisz zobaczyć się z lekarzem, dziwna sprawa
                                                    Ada, mały ogladał się za nożyczkami - może to i uciążliwe, ale radość z tego wielkasmile)
                                                    kochane dziewczyny ciężarówki trzymajcie się
                                                    Jola, coś Ty dziecku zrobiła - trwała ondulacja, farbowanie i przedłużanie bardzo niszczy włosy!!
                                                    Beatko świetny przepis, jutro wrzucę do reszty przepisów. Wklepujcie dziewczyny ciekawe świąteczne przepisy
                                                    resztę dopiszę (i doczytam) jutro - zdrowia życzę na uszka i inne przypadłości bolące
                                                    dobrej nocy Jola
                                                  • bornholmka dol.... 22.11.04, 09:09
                                                    Czesc dziewczyny!
                                                    Troche mnie nie bylo bo...mam dosc swojego malzenstwa, meza tego beznadziejnego
                                                    zycia.Mam dola giganta.Czytalam o "waszych wzlotach i upadkach w malzenstwie" i
                                                    u mnie sa chyba same upadki.Juz nie mam sily a nawet ochoty odbudowywac ten
                                                    zwiazek.Myslalam o kolejnym dziecku ale to bez sensu...
                                                    Tlumacze sobie ze "powinnam" trwac w tym zwiazku dla dzieci ale juz brakuje mi
                                                    sil...Zastanawiam sie czy nie spakowac walizek, zabrac dzieci i wyjechac na
                                                    troche do Polski,odpoczac, spojrzec na te sprawe z dystansu...tylko ze damian
                                                    chodzi do szkoly..wiec jak???Jest mi zle...sad
                                                  • jola.wie Re: dol.... 22.11.04, 13:36
                                                    "mam dosc swojego malzenstwa, meza tego beznadziejnego
                                                    zycia"- bornholmka..... nie prowokuj!!!!bo się sypną relacje wink
                                                    A tak serio: wyobraź sobie, ze pakujesz walizki, rzeczywiście wyjeżdżasz i...?
                                                    Z jakimi przemyśleniami sie borykasz? Jakie zmiany zachodzą pod twoją
                                                    nieobecność? Czy będzie się je dało odwrócić, czy faktycznie nie masz już nic
                                                    do stracenia? A jak się okaże, że nie masz po co wracać? Co z dziećmi?
                                                    Trzymaj sie! Kobieta potrafi czerpac siły nie wiadomo skąd, ma własny awaryjny
                                                    generator mocy. Wyjdź szybko z doła.
                                                  • ada16 Re: dol.... 22.11.04, 14:04
                                                    A ja mam tak:
                                                    Jak już mam kompletnie dość zrzędliwego , czepliwego ( moznaby tak długo albo
                                                    rozmaicie) i tak mnie kompletnie zniechęca, to mimo że sobie mówię, "pójdę
                                                    sobie", albo "niechby sobie poszedł", w końcu nachodzą mnie myśli , że plusy
                                                    też są, i że razem raźniej i może jeszcze trochę się da.
                                                    Najważniejsza zaletą ( a może jedyną) mojego męża jest to, że jest dla mnie
                                                    ogromną podporą)
                                                    Ale jak dzieci dorosną i będę bardziej samodzielna to napewno! ( tak sobie
                                                    myślę!)A póki co, to połowa kłopotów na jego głowie, więc niech będzie, jakoś
                                                    to zniosę!
                                                    Myślę, że małżeństw idealnych , takich niekłócących się zawsze zgodnych jest
                                                    bardzo mało, i w moim odczuciu muszą byc zimnawe,bez emocji.
                                                    Głowy do góry!
                                                    Wróciłam z Poznania i tam usłyszałam piękną opinię o Kubusiu, i jego patrzeniu
                                                    i nie zważając na stan konta nawybierałam pomocy naukowych na kilkaset zł , bo
                                                    to jest moja zyciowa inwestycja.
                                                    A płaszcz na zimę kupię sobie najwyżej w przyszłym roku.
                                                  • jol5.po Re: dol.... 22.11.04, 17:36
                                                    a nich tam płaszcz - w przyszłym roku byłby już nie modny i trzeba by było znów kupować, a tak będziesz na bieżącowink
                                                    Ada, ależ to musi być radość, matka patrzy oczami innymi i czasami zastanawiać się może, czy to ja tak widze moje dziecko, czy to prawdą, ale tak naprawdę - a tu potwierdzają, obiektywnie (wiadomo jacy lekarze, jak nie zobaczą przez swoje szkiełko i oko, to nie potwierdzą) - po prostu rewelacjasmile))))
                                                    Wiecie co dziewczyny, czyżby nasi panowie jakąś tajemniczą epidemię przechodzili - moze to matereopaci, albo inne jakieś niewiadomo_co ich zatakowało. Agnieszko, tam Wam pewnie bardzo wieje, smaga deszczem i wiatrem na tym Bałtyku, może przejdzie??? Agnieszko słoneczka Ci dużo życzę, już niedługo święta. A jak obchodzicie w Dani święta? Jedziesz wtedy do domu??? To już za miesiąc, akurat tyle ile te pierniczki Barby mają leżakować. Dużo siły Agnieszko!!!!
                                                  • jol5.po Re: dol.... 22.11.04, 18:29
                                                    Kasiu - mamapo doczytałam teraz dopiero o Twoich przejściach: pożar wypadek i jeszcze inne atrakcje - czyli jednak: co nie zabije to wzmocnijsmile
                                                    Grazynko wrzućcie na plakaty sklepikowe cos o prezentach dla: teściowej, mamy, siostry, brata, córki, szfagierki - niech ludziska walą po te prezenty - czego bardzo zyczęsmile).
                                                    Beatko - Barbo, my właśnie tak wstajemy jak opisałaś, tylko, że z dziećmi wychodzi mąż, a ja zostaję, ale co się nasłucham tej gęstniejącej atmosfery od 6 do 7 (kiedy juz sa za drzwiami) to moje i wystarczyłoby na cały dzień, ale na szczęście jestem z urodzenia optymista i mam krótką pamięć. Dobrze, że uszko małego zdiagnozowane, w końcu lepiej zapłacić za dobrego lekarz, niz za niepotrzebne antybiotyki. Swego czasu moja Ola miała problemy z uszami i wyobraźciwe sobie przechodziła zapalenia, jedno za drugim bezbólowo, ale zaczynała mieć niedosłuch. Na szczęście dziś już wszystko zaleczone, ale ostatecznie okazało się, że dużą rolę odgrywały w całej historii zatoki.
                                                    Ola, wiadomość o chorobie Kuby naprawde brzmi groźnie, ale dobrze, że już dobrze. Ola, moja córka robi bransoletki z muliny, to też bardzo uspakajające
                                                    www.pimex.pl/ensi/ramki.html
                                                    bardzo się cieszę, że znowu jesteś, bardzosmile) - no i jeszcze oprócz wszystkich innych ciekawych informacji dbałaś na watku o kulturę, a to ważna dziedzinawink)))
                                                    wklejam przepisy zebrane - uaktualnione
                                                    Jola
                                                  • jol5.po przepisy zebrane - uaktualnione 22.11.04, 18:34
                                                    NA SŁODKO (Agnieszko zamknj oczy, poczytasz po porodzie)

                                                    PIERNIK (eury1)
                                                    1i1/2 szkl cukru
                                                    3 szkl mąki
                                                    4i1/2 łyżeczki sody
                                                    przyprawa do pierników
                                                    1 słoik dżemu
                                                    5 jajek
                                                    1 szkl.oleju
                                                    1 szkl mleka
                                                    3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce
                                                    Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180.
                                                    Przepis na największą blachę!!
                                                    Smacznego

                                                    PLACEK ZE ŚLIWKAMI (jol5.po)
                                                    3 szklanki mąki krupczatki
                                                    2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie
                                                    5 jajek
                                                    1/2 szklanki cukru
                                                    1 szklanka cukru do białek
                                                    1 margaryna (może być "Kasia")
                                                    1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne
                                                    mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać
                                                    dodać żółtka, zagnieść
                                                    niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki
                                                    resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok)
                                                    na ciasto owoce - wydrylowane
                                                    białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru
                                                    wykładamy warstwą na owoce
                                                    ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch
                                                    wkladamy do pieca - 180 st., 90 min
                                                    smacznego

                                                    ZŁOTA ROSA (ada16)
                                                    Ciasto:
                                                    3 szklanki mąki
                                                    3 żółtka
                                                    1 szklanka cukru
                                                    1 cukier waniliowy
                                                    3 łyżeczki proszku do pieczenia
                                                    1 margaryna np. Kasia, rozpuszczona

                                                    Masa serowa
                                                    70 dag lub więcej sera białego najlepiej zmielony
                                                    1/2 szklanki cukru, chyba że ktos woli słodsze to więcej
                                                    2 szklanki mleka
                                                    1 cytryna
                                                    1 cukier waniliowy
                                                    1/2 szklanki oleju
                                                    1 budyń śmietankowy
                                                    3 jajka

                                                    Pianka
                                                    Białka po tzrech żółtkach
                                                    1/2 szklanki cukru
                                                    1. Zagnieść ciasto i wyłożyć na blachę
                                                    2. Ser zmiksować z cukrem dodać resztę składników
                                                    3. Masę wylać na ciasto piec 45 min. wtemp. 165-170 st.
                                                    4. Z białek ubić pianę z cukrem na sztywno
                                                    5. Po 45 min wyjąć sernik nałożyć na całośc pianę.
                                                    6. Piec jeszcze 15 - 20 min.
                                                    7. Wyjąć z piekarnika, rosa pojawi się w trakcie stygnięcia

                                                    CZEKOLADA (jola.wie)
                                                    gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i
                                                    cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć
                                                    przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy
                                                    granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po
                                                    zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć
                                                    jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg
                                                    uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy
                                                    wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z
                                                    paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten
                                                    specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu.
                                                    Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy,
                                                    najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na
                                                    kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe!

                                                    STRUDEL JABŁKOWY PODAWANY NA GORĄCO (jola.wie)
                                                    Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a
                                                    pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem
                                                    rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem
                                                    pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę
                                                    przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas
                                                    pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące
                                                    posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą
                                                    wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino
                                                    (podobnie w każdym razie smakuje wink)

                                                    MAŁE CONIECO (barbamama)
                                                    1/3 szkl wody
                                                    kostka Kasi
                                                    1 szkl cukru
                                                    zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao
                                                    odstawić do ostygnięcia
                                                    wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty,
                                                    herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam......

                                                    NA NIESŁODKO (Agnieszko możesz czytać)

                                                    PASTA Z MAKRELI (jol5.po)
                                                    makrela wedzona, jajko (może 2, albo 3 według gustu) na twardo
                                                    drobno pokoroić
                                                    majonez
                                                    z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu
                                                    zmieszać
                                                    gotowe

                                                    PASTA JAJECZNA (jola.wie)
                                                    jaja,
                                                    odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie
                                                    zieleninka)

                                                    KROKIETY (jola.wie)
                                                    niby nic oryginalnego, ale nadzienie do
                                                    krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie
                                                    w "łopatkę" tym lepiej smile), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić
                                                    cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz
                                                    soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak
                                                    mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no,
                                                    rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być
                                                    rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą.
                                                    można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do
                                                    lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko
                                                    turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce
                                                    i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z
                                                    zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć wink))
                                                    aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i
                                                    ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina wink - to znaczy ostatecznie
                                                    można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...)

                                                    PYSZNY BARSZCZYK CZERWONY (zinka3)
                                                    niestety raczej nie nadaje się
                                                    do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami.
                                                    Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z
                                                    placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki
                                                    czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w
                                                    garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i
                                                    kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i
                                                    wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru.
                                                    Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak
                                                    zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor.

                                                    SAŁATKA (ZDROWOTNAwink (mamapa)
                                                    gotowane
                                                    ziemniaki + jajka szt2 + ogóry kiszone ok3-4 szt+szczypior+majonez+czosnek
                                                    zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to
                                                    nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej
                                                    odstraszy nawet wampiry..

                                                    ROSÓŁ OZDROWIEŃCZY (wg starego przepisu z książki kuch. jola.wie)
                                                    do sałatki owocowej z ananasa,
                                                    kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym
                                                    rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem,
                                                    pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z
                                                    marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg
                                                    upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? smile)))))
                                                    Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory.....

                                                    no i była jeszcze SAŁATKA JAJECZNA
                                                    niestety nie moge znaleźć odnosnego przepisu, ani, co za tym idzie sznownej autorki, ale, że ją zrobiłam (sałatkę), to podaję. Autorko sprostuj jakby co
                                                    jajko gotowane na twardo drobno pokrojone, majonez

                                                    LAZANIA CIABATA a'la Jola.wie
                                                    (dlatego tak dziwnie, bo płaty lazanii zastępuje w tym chleb ciabata) i
                                                    robi sie tak: chleb ciabata (ale myślę, że tzw "baton"/"wek"/"weka", jakkolwiek
                                                    się to u was nazywa, świetnie go zastąpi) kroimy na cienkie kromeczki, których
                                                    połową wykładamy formę żaroodporną, na to kładziemy pokrojone w plastry
                                                    pomidory, na pomidorach plastry szynki, na szynce plastry sera zółtego,
                                                    czynności powtórzyć, to znaczy na pierwszej ułożyć druga warstwę. Zmiksować 100
                                                    ml mleka, 100 ml kremówki, 3 jajka, tzw. pół pęczka bazylii (smile)ciekawe ile to
                                                    jest?), posolić porządnie i popieprzyć i wylać na tą lazanię. Do piekarnika!
                                                    (na jakieś 30 min), aż się ser na górze ładnie nie zapiecze.

                                                    JUŻ ŚWIĄTECZNIE

                                                    PIERNICZKI LEŻAKUJACE
                                                  • jol5.po Re: przepisy zebrane - uaktualnione cd 22.11.04, 18:37
                                                    PIERNICZKI LEŻAKUJACE a'la Barba
                                                    Składniki:
                                                    1 kg mąki
                                                    1/2 litra miodu
                                                    2 szklanki cukru
                                                    1 kostka smalcu
                                                    1/2 szklanki mleka
                                                    3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
                                                    3 jajka
                                                    szczypta soli
                                                    1 torebka gotowej przyprawy do pierników, ale to nie wystarczy, do tego osobno:
                                                    imbir
                                                    cynamon
                                                    gałka muszkatałowa
                                                    kardamon (czasem trudno kupić, więc można opuścić)
                                                    mielone goździki

                                                    W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą
                                                    masę i czekamy.
                                                    Kiedy ostygnie dodajemy mieszając i ugniatając rękami mąkę, jajka, sodę
                                                    rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz
                                                    przyprawy - do gotowej mieszanki dodajemy oryginalnych przypraw, tak by
                                                    wszystkich było pół szklanki (jak ktoś nie lubi
                                                    aromatycznie to można wziąć troszkę mniej, ale ja polecam tą pełnię korzennych
                                                    aromatów).
                                                    Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce (i oblizujemy mniam mniam) po czym
                                                    miskę okrywamy ręcznikiem i folią, ale nie całkiem
                                                    szczelnie i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni.
                                                    Tak więc mam przed sobą 5 tygodni walki ze sobą by nie wyjeść pysznego surowego
                                                    ciasta


                                                    Przed świętami wałkujemy ciasto, niezbyt cienko, bo będzie twarde i wycinamy
                                                    fantazyjne wzory (ale radość dla dzieci, obowiązkowo
                                                    bałwanki, choinki i aniołki!) lub korzystamy z foremek. Jak sobie przypomnę to
                                                    napiszę do ilu stopni nagrzewamy piekarnik.
                                                    Pieczemy 10-15 minut do zarumienienia, czas zależy od grubości i wielkości
                                                    pierniczka, wyjmujemy i jak ostygną bierzemy się za
                                                    artystyczną robotę (koniecznie z dziećmi!)
                                                    Przygotowujemy lukier z cukru pudru i białka, pisaki tortowe, którymi też
                                                    możemy zabarwić go na różne delikatne kolory, polewę
                                                    czekoladową, wiórki kokosowe, rozdrobnione orzeszki, płatki migdałów, kolorową
                                                    cukrową posypkę i mamy cudnie pachnącą zabawę na
                                                    cały wieczór.
                                                    Potem układamy w kartonie, leciusieńko kropimy wodą i przykrywamy folią, by na
                                                    Wigilię były miękkie. Aha - twarde też są pycha.
                                                    Pierniczki mozna piec od razu, przetrzymanie cista do 5 tygodni sprawia ze
                                                    staje się ono intensywnie pachnącę, folia spozywcza skutecznie ochroni przed
                                                    zapachami, na balkon tylkow dodatniej temp, trzeba uważac bo na słońcu na
                                                    balkonie moze byc dla ciasta za ciepło, grubość ciasta ok 1 cm w zupełności
                                                    wystarczy smile
                                                  • agnjan dołki 22.11.04, 22:06
                                                    Bornholmka nie dawaj się! wogóle sie nie dawajcie!

                                                    ja to tak sobie myślę obserwując moje doły, że nawet pokłócona na smierć i
                                                    życie z MM to sobie nie wyobrażam, żeby go nie było... jakoś się tak teraz
                                                    czuję, jak połowa, a połowa sama żyć nie może choćby ją ta druga uwierała i
                                                    gniotła... pomyślcie, nie jest tak? no jasne, że bywa różnie, że jakby było
                                                    trzeba to każda z nas sobie poradzi, nawet Wojtek, siłacz radzi sobie ze
                                                    stresem lepiej teraz niż pewnie za kilkadziesiąt lat (kiedy to zacznie swojej
                                                    żonie brykać, facecik jeden no...) smile)))

                                                    ale po co... nie lepiej ich (znaczy facetów) jakoś urobić, ugłaskać, pogadać,
                                                    posłuchać, czego tak naprawdę chcą? co ich boli, co uwiera?

                                                    wiem po sobie, że dopóki nie powiem prosto z mostu to jestem gotowa życie całe
                                                    przeczekać, aż mój kochany sie domysli, czego chcę, co znaczy moja mina, czy
                                                    chrząknięcie, a ON NIGDY NIE ZROZUMIE bo to prostu facet jest, a nie
                                                    skomplikowana natura kobieca.... (wink )

                                                    głowy do góry, ściskam w pasie, już za dwa miesiące sobie przepisy poczytam,
                                                    tylko, jak będę karmić, to znowu sobie nie pojem, ech...

                                                    pół Warszawy nie miała dzisiaj przez kilka godzin światła, a ja jechałam na
                                                    letnich oponach przez całe miasto do ośrodka adopcyjnego na spotkanie, ależ
                                                    stresu Marcie dostarczyłam, teraz ma czkawke biedaczka i tańczy, aż mnie to
                                                    zaczyna boleć...
                                                  • magduniar3 Re: dołki 23.11.04, 00:37
                                                    Faceci to rzeczywiście zupełnie inny gatunek. Kiedy jestem na swoich 4 całkiem
                                                    wkurzona mówię nawet że to podgatunek. Mój mąż już nawet nie przestaje udawać,
                                                    że próbuje zrozumieć o co mi chodzi, a zaczyna wmawiać, że ja sama nie wiem
                                                    czego chcę od życia, a raczej od siebie w tym życiu. I chociaż wkurza mnie
                                                    strasznie i kłócimy się b. często to trwam przy nim. I często zadaje sobie
                                                    pytanie, a raczej przypominam sobie jedyną prawdziwą odpowiedź: Dlaczego z nim
                                                    jestem, dlaczego wyszłam za niego za mąż? Bo go kochałam i kocham. Jeśli taka
                                                    odpowiedź nasuwa się wam - to proszę walczcie o tę miłość, nie poddawajcie się.
                                                    Tak łatwo jest zaprzypaścić to co się osiągnęło, tak łatwo zniszczyć życie
                                                    sobie i innym (dzieciom).
                                                    Przepraszam za takie teksty, ale ostatnio coraz więcej wokół mnie kobiet
                                                    rozżalonych na cały świat, szukających wrażeń, coraz więcej rozpadających się
                                                    małżeństw, coraz więcej chorych żon lub mężów pozostawianych przez swoich
                                                    współmałżonków. Ten świat mnie przeraża i boję się że wyczerpałam już limit
                                                    szczęścia i mnie spotka coś niemiłego. A tfu, bo zapeszę.
                                                    Powiedzcie mi, czy to tylko ja jestem taka niewydarzona, czy wasze dzieci
                                                    również sprawiają wam problemy - wychowawcze lub zdrowotne. Mój najstarszy jest
                                                    nadpobudliwy, średni - sepleniący dyslektyk, który pół dzieciństwa spędził w
                                                    gabinetach lekarskich. Ale najmłodszy bije wszelkie rekordy. Nie dość że
                                                    alergik, z podejrzeniem wady serca, to jeszcze z wzmożonym napięciem mięśni i
                                                    jakimiś tam problemami w odczuwaniu w obrębie twarzy. Od przyszłego
                                                    poniedziałku będziemy przechodzić kolejną rehabilitację = tym razem będę
                                                    musiała nauczyć się masować mu jamę ustną. Z jednej strony po dziesiejszej
                                                    wizycie u psychologa wiem, że nie muszę się nadmiernie martwić, ale z drugiej
                                                    strony...
                                                    Jolu - Suwałki to tylko drugi koniec Polski, a nie drugi koniec świata.
                                                    Pozdrawiam was wszystkie, a szczególnie "ciężarówki". Jak ja wam zazdroszczę.
                                                    Magda
                                                  • bornholmka Re: dołki 23.11.04, 08:51
                                                    Dobrze kochane ze jestescie...Dziekuje za mile slowa.W domu troszeczke lepiej
                                                    ale...to nie to.Zastanawialam sie czy ten dol nie wiaze sie z tym ze Wigilie
                                                    spedze tu w Danii.Myslalam o wyjezdzie do Polski ale :
                                                    1) Tom (maz) nie moze jechac bo ma prace zlecona pomiedzy wigilia a nowym rokiem
                                                    2)sama z dziecmi nie pojade bo ...wigilie "powinno" sie spedzac cala rodzina
                                                    3)kupilismy dzieciom tak duze(objetosciowo)prezenty ze zabraknie mi bagaznika a
                                                    mam kombi
                                                    4)myslalam zeby prezenty dac dzieciom przed wyjazdem ale to glupie, powinny je
                                                    dostac w Wigilie Bozego Narodzenia.
                                                    Tak sobie po cichu mysle ze pojade 27 grudnia i zostane troche w Polsce.Tom
                                                    bedzie wtedy duzo pracowal to i tak bede siedziala sama.Wszystkie psiapsiolki
                                                    beda wtedy w Polsce a ja zalapie wtedy chyba dola giganta.

                                                    Jak obchodzi sie Wigilie w Danii?
                                                    Przygotowuje sie uroczysta kolacje.Podaje kilka rodzaji miesa, np. pieczona
                                                    kaczke z jablkami i suszonymi sliwkami,do tego brazowe kartofle(czytaj male
                                                    kartofelki obtoczone w roztopionym cukrze)czerwona kapuste na slodko,poledwice
                                                    wolowa a zreszta to zalezy od upodoban rodziny.
                                                    Po kolacji podaje sie deser.Takim tradycyjnym deserem jest podany na zimno ryz
                                                    ze smietana i drobno posiekanymi migdalami,osobno podaje sie na goraco
                                                    konfiture z wisni do polania.Wazne jest aby ten ryz podac w jednej wielkiej
                                                    misie gdzie kazdy nalozy sobie porcyjke dlatego ze do srodka wrzucony jest
                                                    jeden caly migdal.Ta osoba ktora znajdzie ten migdal jest to wrozba dla niego
                                                    ze przyszly rok bedzie dla niego pomyslny i spotka go w nim wiele szczescia.Ta
                                                    osoba otrzymuje prezent przygotowany wczesniej przez gospodarzy.
                                                    Gdy wszyscy sie juz najedza,choinke stawia sie na srodku pokoju, zapala na niej
                                                    prawdziwe swieczki(nigdy elektryczne) wszyscy biora spiewniki, spiewaja i
                                                    tancza wkolo choinki.
                                                    Po tym przychodzi czas na rozdawanie prezentow.Przychodzi Mikolaj i wrecza
                                                    prezenty najmlodszym.Gdy juz wszyscy obejrza co dostali to tak min. godzine
                                                    trwa)smilesiadamy do stolu i podawana jest kawa i ciasta.Wtedy tez zaczyna sie
                                                    zabawa"losuj prezent"
                                                    Jak to wyglada napisze w nastepnym poscie bo ten jest za dlugi winkDodam tylko ze
                                                    ta zabawa "zarazilam" sporo przyjaciol z Polski.
                                                    Tom ma liczna rodzine i na Wigilili jest zawsze min.30 osob
                                                    Narazie dziewczyny poudaje ze sie ucze bo siedze w szkole.
                                                    buziaki
                                                  • ada16 Re: dołki 23.11.04, 12:09
                                                    U mnie bardzo długo trwało, aż zrozumiałam, że facet mało czego jest w stanie
                                                    się domyślić.
                                                    Trzeba mu kawę na ławę, kup mi coś, chodźmy gdzieś, zrób...
                                                    Mój mąż zawsze mówi, że skoro jest, skoro mam nieograniczony dostęp do jego
                                                    konta , zrobi wszystko co w jego mniemaniu jest potrzebne mnie i
                                                    dzieciom,pilnuje, żeby nie lubi wychodzić sam, to znaczy że kocha.
                                                    A kwiatki , prezenty, to on nie jest w stanie wymyślić sam.
                                                    I trudno.
                                                  • eury1 Re: dołki 23.11.04, 12:39
                                                    Pewnych tematów się nie przeskoczy...a nasi mężowie,jak któraś z Was
                                                    zauważyła,zbiesili się w jednym czasie? ,meteopaci,klimaks?Już sama nie wiem...
                                                    Czasami to juz mi się myśleć nie chce....
                                                    Ja wczoraj znowu miałam jazdę - tym razem w innym temacie:kasa....Bo o co
                                                    najczęsciej powstaja kłotnie-o pieniądze,dzieci i naszych rodziców.
                                                    Obiektywnie patrząc,to ja rozumię w jakim stresie żyje mój mąż.Ma na swojej
                                                    głowie utrzymanie całej naszej,licznej rodziny.Pracuje tylko on - wydaję
                                                    przeważnie ja....ale do licha na nas wszystkich.
                                                    Na rynku pracy wiadomo jak jest.U niego w firmie coraz więcej ludzi
                                                    zwalniają.Nikt nie może być pewnien że jutro ma pracę.To dodatkowy stres...
                                                    Jego romans stulecia,problemy wynikajace z niego,brak kasy,strach przed utratą
                                                    pracy,lęk o mnie i dzieci i poczucie winy dają efekt bomby z opoznionym
                                                    zapłonem.
                                                    Wczoarj był wybuch!!!Usłyszałam,ale z jakim żalem w głosie,że jest
                                                    sam,opuszczony,nieszczęliwy,nikt o niego nie dba i nkit mu nie pomaga.
                                                    Fakt-nie pomagam mu w utrzymaniu domu.Ale do licha co ja moge zrobić?!Kto
                                                    zatrudni babę w ciąży??!!On niby to rozumie....i to logiczne...i sam taki model
                                                    rodziny wymyślił - "złapałem się w swoje własne sidła - przeliczyłem się ze
                                                    swoimi możliwościami".Ok,ale mnie jest coraz ciężej wiecznie rozumieć...nie
                                                    jestem dziewczynką do bicia!!I jeszcze moje poczucie winy we mnie rośnie - bo
                                                    może jednak mogłam coś zrobić.
                                                    Dobra,pokrzyczał,chciał byc sam....przesiedział cały film na brzegu
                                                    łóżka,zgasił telewizor,rzucił się na swoją stronę łóżka,zawinął szczelnie
                                                    kołrą...ok,może potrzebuje wyciszyć się...A że we mnie się gotowało,to ubrałam
                                                    ciepły szlafroczek,zrobiłam sobie gniazdko w kuchni na krzesłach,książkę w
                                                    dłoń - poczytam sobie...zmęczę się i pojdę spać.On niech się wyciszy.
                                                    Bum - wejście - "ty to wiesz jak mi dołożyć - zamiast pomóc to jeszcze robisz
                                                    sceny..."
                                                    Dobra,kto? - no,niby ja.Bo okazuje się że trzeba było siłą wedrzeć mu się pod
                                                    kołdrę i utulić do snu.Cholera!wróżką nie jestem!!!

                                                    Do czego zmierzam,ano do tego,że w tym wszystkim zapomnieliśmy chyba jak się ze
                                                    sobą rozmawia - ROZMAWIA - a nie robi wymówki,czy prosi,czy rozpamietuje
                                                    problemy.

                                                    Im nawet do głowy nie przychodzi ile tak naprawdę dzwigamy na barkach.Jaki to
                                                    stres z naszej strony latać "po lekarzach" z naszymi dziećmi,praca z
                                                    nieszczęsnymi dyslektykami i umacnianie ich w przekonaniu że nie są dziećmi
                                                    gorszymi,co czasami czujemy po konfrontacji lodówki z naszym portfelem,jaka
                                                    radość ze znalezienia 5zł na dnie torebki,że w dołku nas boli że znowu kogoś
                                                    zwolnili i co będzie jak następnym razem padnie na nas....

                                                    Fakt kobieta dużo może - bo musi.
                                                    Musimy być oparciem dla dzieci,dla męża,dla wszystkich....czasami musimy
                                                    zapomnieć o samych sobie...

                                                    Kochane dziewczyny,poradzimy sobie!!!
                                                    Jakoś...bo musimy.
                                                    Dobrze że możemy sobie pokrzyczeć,tutaj!!!
                                                    Cieszmy się z tego co możemy...przytulmy nasze dzieciaczki...wyszykujmy super
                                                    święta...włączmy Stalowe magnolie i wbijmy sobie bo głowy: CO NAS NIE ZABIJE TO
                                                    NAS WZMOCNI.
                                                    a ja potem napiszę super przepis na olbrzymią blachę drożdżaka.
                                                    Buziaki
                                                  • bornholmka Re: dołki 23.11.04, 12:49
                                                    Poudawalam i napisze wam jak wyglada ta zabawa.
                                                    Przed Wigilia wszyscy kupujemy po malym prezencie , za symboliczna kwote np.5
                                                    zl,moza tez taki prezent zrobic samemu, czesto sa to zarty.Np.stringi wielkosc
                                                    xxxlsmileDzieci tez kupuja, no takie dzieci powyzej 3 lat.Wszystkie prezenty
                                                    pakujemy i nie podpisujemy.
                                                    Po Wigili siadamy wszyscy przy stole,kladziemy prezenty na srodku stolu.Mamy
                                                    kubek i dwie kostki.Po koleji wszyscy potrzasaja i rzucaja kostkami.Jezeli
                                                    wypadna dwie takie same liczby oczek np. dwie dwojki, dwie jedynki itd ten
                                                    gracz wybiera sobie jeden prezent ale go nie rozpakowuje.Rzucamy tak dlugo az
                                                    wszystkie prezenty beda rozdane.UWAGA! Jezeli po jednym przejsciu wokolo stolu
                                                    delikwent nie wygral sobie prezentu rzuca dwa razy(ma wiecej szansy).
                                                    Wszyscy rozpakowuja prezenty i klada kolo siebie zeby byly widoczne.
                                                    Gospodarz nastawia minutnik( taki do jajek) na np.5 minut ale nie moze nikomu
                                                    powiedziec na jak dlugo nastawil i chowa go np. pod stolem.
                                                    Rzucanie zaczyna sie od nowa i jezeli gracz wyrzuci znowu podwojne takie same
                                                    liczby moze wziasc sobie prezent jaki mu sie podoba np. od tesciowejsmile lub od
                                                    innego "normalnego " graczawinkJezeli nie ma juz zadnych prezentow, wszystkie mu
                                                    zabrano rzuca podwojnie.
                                                    Gra trwa i zabieranie sobie prezentow do alarmu minutnika.
                                                    Mowie wam zabawa super a emocje...mnie rzuca na kolana jak widze moja
                                                    tesciowa "pedzaca "wkolo stolu bo na drugim koncu stolu ktos ma jej ulubione
                                                    czekoladki.Liczy sie tam szybkosc.Radosci jest co niemiara.Sprobujciewink
                                                  • eury1 Re: drożdżak 23.11.04, 16:28
                                                    PLACEK DROŻDŻOWY KTÓRY ZAWSZE WYCHODZI
                                                    1. 1 kg mąki
                                                    2. 25 dkg cukru (ok 2 szkl.jak kto lubi)
                                                    3. 25 dka masła (wystarcza margaryna) stopionego
                                                    4. 5 jajek (białka ubite)
                                                    5. 1/2 l mleka (ciepłego)
                                                    6. 10 dkg drożdży
                                                    7. odrobina soli
                                                    8. 1 olejek cytrynowy
                                                    9. 1 paczka cukru waniliwego
                                                    10.rodzynki....duuużo rodzynek

                                                    Rozczyn robię w ten sposób:drożdże,trochę mleka i cukru mieszam w
                                                    miseczce.Zostawiam na kuchence obok włączonego palnika do wyrośnięcia.Rośnie
                                                    bardzo szybko.
                                                    Wszystkie składniki wymieszać.Wyłożyć na blachę posmarowaną
                                                    tłuszczem.Posmarować jajkiem ( szóste jajko) jeżeli robicie kruszonkę.Zostawić
                                                    przy ciepłej kuchence do wyrośnięcia.W tym czasie robicie kruszonkę
                                                    KRUSZONKA: równa ilość margaryny,mąki i cukru pudru.Wymieszać i wysypac na
                                                    blachę.
                                                    PIEC w 175 C przez ok.40 min

                                                    Na bazie tego ciasta mozna dodać owoce.Pyszne ze sliwkami.
                                                    Smacznego.

                                                    NAJLEPSZE JESZCZE CIEPŁE ..... I WCALE PO TYM BRZUCH NIE BOLI....TO MIT KTÓRY
                                                    WYMYŚLIŁY NASZE BABCIE ŻEBY UCHRONIĆ PRZED NAMI CIASTO smile)))
                                                  • jol5.po środa 24.11.04, 10:24
                                                    nigdy mi nie wyszło nic drożdzowego, dlatego po kilku próbach zaniechałam i robie takie z proszku z chemią, a może przerzucić sie jednak na drożdże, hmm, po takim przepisie - i mówisz Viola, że z tym ciepłym ciastem to mit?? Ja właśnie jadam ciepłe i zyje, no ale co sie wtedy nagadam do dzieci, że to tylko na spróbowanie czy wyszło itd, że tak nie można - a one patrzą się i widzą, że jednak nic mi nie jest i też wcinają. Ale do tej pory nie podwarzyłam wielopokoleniowej tradycji ustnej, że jednak to niezdrowe, a tu takie rewolucyjne zdanie!!!smile)
                                                    Agnieszko, może właśnie trochę wspomnień, coś przedświątecznego zrobić w domu, trochę myśli takich spod choinki, jakis mały plan na kilka dni w domu, pomysł z wyjazdem miedzy Bozym Narodzeniem a Nowym Rokiem chyba całkiem fajny, choć przemieszczać się z dziećmi trudno jeszcze do tego w zimie, ale moze warto mimo wszystko spróbowac - dla siebie i załadowania akumulatorów na resztę zimowych miesięcy. Trochę inna duńska wigilia od naszej, ale bardzo fajnasmile)) A pomysł na grę w prezenty super - szczególnie wizja teściowej goniącej wokół stołu mnie urzekłasmile
                                                    Magda - masz rację, ie na końcu świata sa Suwałki, a właściwei kto powiedziała, że Suwałki są daleko, moze to Wrocław jest daleko od Suwałk - ale własnie dlatego, że to tak po przekontnej na mapie, to kojarza mi się Suwałki z ogromną dalą, no i ten biegun zimna, którym straszy pan w pogodzie.. Dla mnie w ogóle wschód Polskim jest daleko, bo nie byłam tam jeszcze - bardzo bym chciała zobaczyć kiedyś Lublin, Zamość i miasta bardziej na północ.
                                                    A jeśli chodzi o problemy z dziećmi - proszę bardzo: cała starsza trójka chodziła do logopedy - lekarka pierwszego kontaktu wypisując skierowania zapytała sie mnie raz, czy ja z dziećmi nie rozmawiam? fajnie no nie - a i czytanie było i rozmowy. Wszystkie dzieci starsze mają krzywe zęby i kwalifikuja sie do aparatów - czekamy aż powypadają niektóre stałe zęby. małgosia się szykuje chyba na dyslektyka - myli cały czas litery, ma problemy z czytanie, nie wyrabiamy sie czasowo z lekcjami - wczoraj znowy nie udało nam się skończyć zadań domowych, a wolałam posłać ja o 22.30 spać, niz stac nad nią i robić jeszcze jedną stronę ćwiczeń - cały czas nie mam pewnosci, czy aby ona się nadaje do 1 klasy, może ona sie nie nadaje do nauki w grupie - w pierwszej kolejności poprawiam z nią zadania robione na lekcjach, które ma źle (!!), to z reguły duży procent zadań.
                                                    Z lepszych informacji - któryś z nastolatków tez zakładał sobie bloga, moja Ola też - obserwuję ten proces: najpierw miała problemy, żeby go załozyć, potem jak sie udało zaraz jej na 10 dni zginął, szukała biedaczka w sieci, kiedy znalazła zapomniała loginu, jak juz doszła jaki logio okazało się , ze jest w nim błąd ort. teraz sie głowi jak to poprawić - wiem, ze głupio się tak wyśmiewać, ale patrzę sobie na to z dystansem i myslę, brał sobie kiedyś człowiek pamiętniczek i pisał, a teraz...smile
                                                    Miłego dnia Jola
                                                  • bornholmka Re: środa 24.11.04, 12:28
                                                    Z dziecmi jezdze non stop, sa stworzone do podrozywinkWyplywamy z domu o 11.00o
                                                    12.10 jestesmy w Ystad(Szwecja) przesiadamy sie na prom Ystad-Swinoujscie o
                                                    13.00 a o 20.00 jestesmy w Swinoujsciu, pozniej juz tylko 200km i u mamciwink
                                                    Zabawa z losowaniem prezentow jest naprawde super.Moja tesciowa chyba w tym
                                                    roku nie pobiega bo bidula od wakacji ma ogromne problemy z nogami.Dodam ze te
                                                    problemy zaczely sie po ukaszeniu kleszcza.Nigdy jej nie lubilam ale teraz mi
                                                    jej szkoda...
                                                    Dzisiaj rano bylo mi bardzo bardzo smutno bo niunia nie chciala zostac u
                                                    niani,plakala i trzymala mnie za kurtke,az mi samej lza sie zakrecila.Chodzila
                                                    juz z checia,robila papa i usmiechnieta biegla do dzieci a od wczoraj zmiana.
                                                    Dodam ze u nas nazywa sie to niania ale to tak szybciej mozna okreslic jako
                                                    prywatny zlobek.Prowadzi go meza brat z zona.Jest tam 8 dzieci.Meza brat ma na
                                                    imie Alf, jego zona Lone i Claudia ich zna od urodzenia, bardzo ich lubi,
                                                    zreszta czesto sie spotykamy bo to nasi sasiedzi.Jak jutro bedzie plakala to
                                                    sie rozrycze razem z niasad((

                                                    Patrze na wsze przepisy i was dziewczyny podziwiam.U mnie gotuje glownie maz ja
                                                    nie palam checia do kuchni.Piecze tez on, ja od wielkiego dzwonu cos ugotuje
                                                    jak ona dluzej pracuje.
                                                  • agnjan Re: środa 25.11.04, 00:11
                                                    bornholmka, spoko, ja teznie jestem kuchmaniaczką smile ciasta pyszne są z
                                                    cukierni, a mięsa piecze mąż, ja czasem cośtam od wielkiego dzwonu...

                                                    pobolewa mnie brzuch, co mnie martwi - kiedy wstaję (grzecznie, bokiem) z
                                                    leżenia to się "prostuję kilkanaście sekund, bo "ciągnie"; a jeszcze tak
                                                    półtora miesiąca...

                                                    szafa Martusi własnie osiągnęła masę krytyczną - więcej ubranek się nie
                                                    zmieści, to co jest wystarczyłoby z pewnością na bliźniaczki smile myślę, że
                                                    ubrałaby się i trójka - dzisiaj dostałam kolejne pudło po, tym razem,
                                                    chrześniaczce dzisiaj półrocznej... a wiem, że jedno pudło czeka też po mojej
                                                    drugiej chrześniaczce, półtorarocznej... do ciucholandu chyba już nie będę
                                                    wchodzić smile (to mocne postanowienie... na Adwent smile)))))) dzisiaj kupiłam
                                                    tylko sodnie dla Małgosi za 2 zł świetne dżinsy smile

                                                    jak dobrze, że mam usprawiedliwienie - wszystkie niewykotrzystane ciuszki
                                                    przekażemy do IPO w Otwocku, gdzie czekał na nas Szymek smile chyba pisałam?
                                                    www.adopcja.org.pl

                                                    to idę spać chyba... pa!
                                                  • jol5.po czwartek 25.11.04, 08:32
                                                    Agnieszko, a bolą po prostu mięśnie brzucha, czy to gdzies w środku?? Bo oczywiście lepiej jak to pierwsze. Pamietam, ze ja czasami miałam uczucie jakby mi sie rozchodziły kości, bo dziecko wkładało gdzieś nogę czy rękę, jak to jakiś ból w środku, lepiej powiedzieć lekarzowi, ale też dzidzius już jest taki duży, ze to chyba jego rozmiary powodują trakie odczucia. Dużo siły Agnieszko, już niedługo zleci szybko, bo Święta po drodze i Nowy Rok, nie będzie czasu się nudzićsmile)
                                                    Agnieszko - bornholmko, toż Ty szybciej z dalekiego kraju przyjedziesz do domu, niz ja, gdybym chciała pojechać na wycieczkę do Suwałkwink. A swoją drogą jechałam samochodem nad morze z dziećmi - długa podróż, było fatalnie, choroba lokomocyjna, marudzenie itd., ale o wiele lepiej dzieci zniosły podróż pociągiem, więc może podróż statkiem to całkiem fajna rzecz, tylko znowóż choroba morska...
                                                    Wiesz, około 8-9 miesiąca maluchy mają w rozwoju moment, gdy zaczynajuą podejrzliwie patrzyć sie na nieznane osoby, a czasami każdy oprócz mamy wydaje im sie nieznany. Hmm, ciekawe, ze zna swojego wójka i ciocię, a płakała wczoraj. Ale znowu dzieci mają różne dni, też reagują na pogodę, na wiele innych rzeczy, czasami mają oproblemy z samym momentem rozstania -i może Claudia doszła w swoim zyciu właśnie do momentu, w którym zaczyna sobie zdawać sprawę, że mama wychodzi i jej z tym ciężko - tylko, ze jak zna wójka i ciocię, dzieci innych az tak strasznie dużo nie jest, to może to być tylko moment rozpaczy, potem, po Twoim wyjściu szybko sie uspokaja. Pewnie tak było i wczoraj. Ale takie momenty nie są lekkie dla mamy, która słyszy rozdzierający płacz, ech takie życie.
                                                    Życzę Wam dziewczyny samych miłych rzeczy dzisiaj
                                                    jola
                                                  • jol5.po Re: czwartek 25.11.04, 08:36
                                                    rany, przepraszam za "wujka" konsekwentnie pisanego przez "ó". Nadal podtrzymuje, że jest duża szansa, na to, żeby wszystko dzisiaj poszło dobrze
                                                    Jola
                                                  • jol5.po Re: czwartek 25.11.04, 08:40
                                                    przepraszam za wujka pisanego konsekwentnie przez "ó", naddal uważam, że wszystko ma jeszcze szansę dobrze się dzisiaj ułożyć Jola
                                                  • jol5.po Re: czwartek 25.11.04, 09:00
                                                    no i muszę sprostować, że za pierwszysm razem, komp zachowywał się jakbym nic nie napisała, a potem wyskoczyły dwa posty,
                                                    no wygląda to dziwnie, 2 posty o tej samej treści, ale jeszcze czuję się dobrze, a w rodzinie wszyscy zdrowi i to już chyba wszystko na to rano, jeśli wgra się dobrze, na co mam nadzieję
                                                    Po pa jola
                                                  • akve Re: 25.11.04, 09:44
                                                    Podczytuję Was od paru dni...
                                                    Mój Juluś coś się zakatarzył i rozkaszlał,ale obywa się na razie bez wzmacniaczy
                                                    chemicznych winkA Zosieńka ma taki zmieniony głos...jakby miała chrypkę...Chyba
                                                    nic z tym nie będe robić .Jak myślicie?
                                                    Swoją droga jak ja sie ciesze tą moją córką.Bo jest ...no wiecie...
                                                    bornholmka- SUPER ta zabawa z prezentami! Może uda mi sie wszystkich namówić .
                                                    joanka- ja tez robię ( od września !) zakupy prezentowe pod choinkę.Bo święty
                                                    Mikołaj radzi sobie sam wink)))
                                                    eury- Ty jesteś silna kobietą i zdecydowaną , to mi się podoba !tak trzynmać
                                                    pogłaszcz Wojtusia ode mnie. a Agnieszka (wa-wa) niech pogłaszcze Martusię.
                                                    Zapomniałam o jakiś dzidziusiu ? Głaszczcie brzuszki smile
                                                    jol.5po- czy we Wrocławiu tez jest zima?Był tydzień temu u nas kuzyn z Wroławia
                                                    i zachęcił mnie do odwiedzin .B. lubię to miasto, ale chyba dopiero na wiosne
                                                    zrobię wypad.
                                                    jola.wie- czy Ty możesz mi na priva napisac co jejuz Madzia ? Nie jestem mocna
                                                    w kuchni i zawsze mam z tym problemy.A Madzia jako Boże dziecię CUDOWNA.
                                                    Obiecałam sobie ,ze założe watek na Zobaczcie i tak sie zbieram...
                                                    olioliwa- fajnie ze wrócłaś.Czy możesz podać tą stronke z fasolkami?
                                                    Wszystkim pracującym w domu i poza przesyłam pozdrowionka.
                                                  • jol5.po Re: 25.11.04, 10:25
                                                    Ewa, co Ty o tej porze robisz przy kompie??? Mąż nie w pracy, czy on w pracy a jego narzędzie pracy w domu, czy może to już nie jego narzedzie pracy, a Twoje własne urządzenie?? - ale skomplikowane pytanie wyszło, całkowiecie nie na poranną kawę.
                                                    We Wrocławiu zimno, ale chyba nie zimniej niż gdzie indziej, a dzisiaj nawet fajne słońce świeci. A miasto warto zobaczyć. Już czekam na Twoje odwiedziny, może być nawet na wiosnęsmile) Wrocław jest bardzo piekny, ale mam wrażenie, że całkiem inny od polskich miast (no, może z wyjątkiem tych poniemieckich jak Szczecinwink Bardziej tu jak w Berlinie (chodzi o sposób budowania domów, a nie rozmach) niż w Krakowie - ale przez to chyba jeszcze bardziej warto go odwiedzićsmile))
                                                    Wiesz, ja takie małe infekcje przetrzymuję, jeśli nie przejdzie i robi sie coś poważniejszego dopiero reaguję. Masz rację, małe dziewczynki sa takie cudowne - te dołeczki, uśmieszki, a potem kucyki (u Joli.wie to już przedtemwink spineczki, a ja się rozkoszuję teraz małym wojownikiem, o rany zapomniałam już jacy mali chłopcy potrafią być rozkosznismile))
                                                    życzę zdrówka dzieciom i Tobie Jola
                                                  • agnjan Re: dobry czwartek x 4 :-) 25.11.04, 15:30
                                                    Jola, tak mi się miło czytało te zapewnienia, że w rodzinie wszyscy zdrowi i że
                                                    to będzie dobry dzień i rzeczywiście póki co leniwy, ale dobry smile Szymek
                                                    ładnie śpi, był godzinkę z nianią na spacerku, a teraz idzie do mnie
                                                    przyjaciółka na plotki smile
                                                  • magduniar3 Re: choroby 25.11.04, 15:53
                                                    Ja muszę reagować natychmiastowo a i tak często to niewiele pomaga. Poleciałam
                                                    z Julusiem do lekarza przy pierwszych oznakach choroby, ale pomimo podawania
                                                    leków kaszedl nie ustępował. We wtorek okazało się, że to jest zapalenie płuc.
                                                    To było do przewidzenia, bo wcześniej zapalenie płuc miał Mateusz. Ledwo
                                                    wróciałam z nim od lekarza okazało się, że mój średniak Jędrek ma b. wysoką
                                                    gorączkę i boli go głowa. Profilaktycznie również dostał antybiotyk. Niestety
                                                    na razie gorączka nie ustępuje.
                                                    Jutro idę na kontrolę. Juliś nie ma gorączki ale nie maa też poprawy - kaszel
                                                    wciąż jest wredny i rzezi przez cały czas. A do tego jakiś pobudzony lata po
                                                    schodach bez opamiętania.
                                                    Akve - może warto posmarowac dzieciom na noc nóżki i klatki piersiowe maścią
                                                    rozgrzewającą - to ponoc pomaga. Ja niestety często o tym zapominam.
                                                    Na początku tygodnia mój mężuś również się rozłożył. Ale w jego przypadku
                                                    najlepszym lekarstwem jest firma - braciszek radził sobie z prowadzeniem
                                                    interesu az 1 dzień, następnego dnia mój mąż musiał z gorączką latać, bo tamten
                                                    nie potrafił czegoś tam załatwić. Niezły wspólnik, prawda?
                                                    Z tego wszystkiego nie mogę sobie pochorować. Jestem na zwolnieniu, w domu
                                                    rośnie brud, a ja ze swoją robotą w tyle, bo tylko biegam z termometrem i
                                                    lekami od jednego do drugiego. I walczę z własnym bólem głowy.
                                                    U nas święta jeszcze daleko. Nie wyobrażam sobie takiej zabawy w mojej
                                                    rodzince. W tym roku po raz drugi będę organizowac Wigilie u siebie i już
                                                    ciarki mnie przechodzą z powodu drętwej atmosfery jak będzie panować. zupełnie
                                                    nie wiem co robić. Niektórych ludzi nie da się zmienić, ale mi bardzo doskwiera
                                                    brak serdecznych, rodzinnych kontaktów.
                                                    Przepraszam, że piszę tylko o sobie, to dla mnie taka psychoterapia. Ale cały
                                                    czas myślę o Was. I pozdrawiam serdecznie.
                                                    Magda
    • akve Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 00:53
      Mimo listopadowej pory tak mi jakos wesoło i taki mi tytuł wyszedł smile
      jola -Wrocław trochę znam ,bo byłam pare razy u rodzinki.I bardzo mi sie podoba.
      Masz rację z tym rozmachem.Byłam zaskoczona po naszym ciasnym Krakowie ,ze mozna
      mieć takie szeroookie ulice.I duże kamienice, i tyle zieleni( piękne parki !),i
      woda( Odra + kanały).Lubie to miasto , ma klimat.A blisko Rynku jest taka urocza
      knajpka meksykańska, chciałabym tam pójść jeszcze raz.
      A jak przyjade na wiosne to Cię odwiedzę , a jak smile
      A pytanie co robię przy kompu o porannej porze było b.dobre:mąż pojechał na
      przegląd z samochodem , a ja - na forum , do Was !
      Magduniar- oj, masz Ty chyba masz nie najlepszy czas.Choroba Was dopadła i to
      nie przeziebienie a zapalenie płuc.Wionie z postu zmęczeniem i zniechęceniem.Jak
      Cie pocieszyć?
      Rodziny nie zmienisz to fakt,ale swięta i tak BĘDĄ ,a dzieci wnosza tyle radości.
      I niedługo przyjdzie św.Mikołaj...
      Byłaś grzeczna?!
      Na pewno wink
      • agnjan Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 08:25
        bardzo mi się podoba dzisiejszy tytuł smile akve smile

        poza tym ja bardzo lubię piątki - pełne planów na weekend, oczekiwania... potem
        nie wszystko się udaje, ale to czekanie jest taaaakie obiecujące smile

        pozdrawiam Was hipopotamowo (już nawet przekręcenie się w nocy z boku na bok
        sprawia mi kłopot sad(( )
      • magduniar3 Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 08:40
        Dziękuję Ci Ewo za miłe słowa. Niestety nic mnie chyba nie pocieszy. Po prostu
        od pewnego czasu życie mnie przerasta. Kilka lat temu nie wiedziałam, że może
        być takie trudne. Owszem starsi chłopcy chorowali, tłukli się itp., ale cały
        czas niańczył mnie mąż. Nigdy nie musiałam się martwić tak naprawdę o kasę,
        pracowałam dla przyjemności. Nie były to luksusy, żadne tam wczasy zagraniczne,
        drogie ciuchy i kosmetyki, ale mnie wystarczało. Nie musiałam głowić się co tu
        do gara włożyć i jak naprawić po raz enty porwane spodnie.
        Niestety od pewnego czasu mojemu mążowi idzie coraz gorzej. Ja muszę pracować
        chociaż wolałabym wychowywać dzieci. A moja zaradność życiowa i organizacja
        pozostawiają wiele do życzenia. Poza tym choroby w naszej rodzinie - rodzice i
        teściowie to codzienność.
        Gdzieś straciłam po drodzę tę radość życia i coraz częściej myśle "mieć"
        zamiast "być".
        Jaka ja byłam zawsze naiwna. I nie wiedziałam jak naprawdę wygląda świat.
        Chociaż moi rodzice nigdy nie zarabiali kokosów, nigdy nie czułam się gorsza bo
        nie miałam jakiś tam ubrań lub cudeniek. Ale teraz kasa to podstawa.
        Czym dzieci są starsze tym mają więcej wymagań, albo ich koledzy.
        Niedawno mój średniak zapytał czy dużo jest tak biednych ludzi jak my? Paradoks
        tej sytuacji to to że mieszkamy we własnym duzym domu (niewykończonym
        wprawdzie. Ale z nas biedaki.
        I znowu przynudzam.
        Magda
        • jol5.po a może być odwrotnie: kum, re, re??? 26.11.04, 09:28
          Ewuniu, to już jesteśmy umówione, a wszystkie forumowiczki, które będą przejeżdżać gdzieś w pobliżu takze serdecznie zapraszamsmile)
          Magda, pieniądze to oczywiście ważna rzecz i zejście poniżej pewnego poziomu przynosi ogromną frustrację. U mnie akurat było na odwrót, ciężkie czasy były kiedy dzieci były małe, teraz powoli idzie ku lepszemu. Ale wiesz, nie mów głośno, nie mów przy dzieciach - one porównują w szkole, ale też doskonale odbierają sygnały, od rodzica. Jeśli będziesz z uporem powtarzała, że jest dobrze, też w to uwierzą. Posiadanie domu może być powodem do dumy, dla dzieci również.
          Moi rodzice (a szczególnie mama) potrafili doskonale przekazać mi, ze bieda u nas piszczy - mimo, że tata wylądawał za czasów komuny w USA, to i tak cały czas czułam się gorsza, potem mieliśmy samochód, a i tak cały czas czułam, że nie dorastam do reszty klasy - to był fakt, bo cały czas mieliśmy bardzo małe mieszkanie, ale wiem dziś, że odczucie mojej mamy też miały na to duzy wpływ. Więc ja teraz przy dzieciach stosuję inną metodę, mimo, że nie mamy samochodu, mimo, że dzieciaków kupa, mimo, że wszystkie mieszkają w jednym pokoju - nie usłyszą ode mnie, ze jesteśmy biedni. Mam cały czas poczucie, że wszytko się zmienia, co będzie za rok, samam nie wiem, a nuż będziemy bogaci i trzeba by było uczyc dzieci innego podejścia, więc na wszystki wypadek już teraz próbuję. Mogą negocjować rzeczy, które by chciały mieć, mogą o tym mówić, a niech tam najwyżej dostaną trochę opóźniej. Chyba udało się i z poczuciem własnej wartosci u nich w porządku. Magda, już nawet taki internet mieć w domu to jest coś, założę się, że nie każde dziecko w klasie dzieci posiada, nie mówiąc już o domu, nawet niewykończonym.
          Wiem, ze odpowiedzialność, którą niesie się na grzbiecie, gdy to od Ciebie zależy utrzymanie rodziny jest przytłaczająca, dlatego wylewaj żale tutaj, zawsze pisz o sobie - niech to bedzie miejsce, gdzie każdemu według potrzeb i każdemu tak, by jak najlepiej mu pomagało. Wygadac się jest konieczne, do zachowania równowagi w czasie codziennej walki. Pisz Magda o sobie tyle ile potrzebujesz. Ty masz zdolność nawywania wszystkich problemów po imieniu, mówisz o niech wprost. Lepiej nie trzymać tego wszystkiego we własnej głowie, bo rozsadzi.
          Ja też wigilię będę organizowała u siebie i też drugi raz. Ciesze się z tego, bo bylismy dwczesniej trochę zakładnikami wybierania się raz do jednej rodziny raz do drugiej na wigilię. W pewnym momencie poczułam, ze coś nie tak - że nie mogę ciągać 7 osobowej rodziny do dwojga 60. latków, tylko dlatego, że taki był zwyczaj. Moja mama bardzo oponowała, ale dała się namówić, moi teściowie tradycyjnie widzą w nas jesdzcze dzieci, ale to już inna, długa historia, grunt, że wigili będzie znowu u nas - trochę się boję, ale sie też bardzo cieszę.
          Magda zycze dużo zdrowia dla dzieciaków, a dla Ciebie duuuuzo siły, a żale oczywiście wylewaj tutaj wszystkie, najwyżej pogłowimy się grupowo, jak Cię pocieszyćsmile)))
          Kochane wielorybkismile) Agnieszko, Violu, no i Bietko, wytrzymajcie jeszcze trochę i pozdrówcie maluchy
          wszystkiego dobrego Jola
          • joanka741 Re: a może być odwrotnie: kum, re, re??? 28.11.04, 21:18
            Cześć DZIEWCZYNY!!!! Długo długo nie pisałam az tydziensmile))).Ale niestety net
            mi padł .Administrator sieci 3 dni nie reagował wiec wypowiedzielismy umowe (po
            3 latach).Jutro zakładam inna sieć,a teraz pisze z laptopa którego podebrałam
            mężowismile).Nie wiem jak ta sztuka sie mi udała.
            Mam mały problem bo przez ten czas tak dużo zdazyłyście napisac ze sie gubie!!!!
            Jutro ide na badania,i mam skierowanie do neurologasad,mam nadzieje ze bedzie
            wszystko ok.Ale niestety w głowie maci sie mi nadal.Byłam dzisiaj w TESCO
            masakra.A miałam nadzieje ze w niedziele bedzie pusto i chyba wszyscy tak
            myslelismile),był taki tłok ze do stoisk z zabawkami nie mozna było wjechac
            wozkiem.Ale bohatersko zdobyłam kilka barykadsmile),wyszłam trzymajac w garsci
            kolejke dla Szczepka i gry dla Oliwki.Ufffffffffffff.W TESCO naprawde dobre
            ceny zabawek sa!!!! Jeszcze bym chetnie zaszalała ale to chyba napad na
            banksmile).Jola.wie u nas tez jest manai masy solnej juz 2 reklamówki zanisłam na
            grupy przedszkolne moich pociechsmile) a 1 reklamowke mam w domu,sama namiętnie
            lepie aniołki,mikołaje,choinki,bałwanki z wykałaczkowymi miotłamismile).Jeszcze
            musze uszczęsliwić babciesmile).Uwielbiam ozdoby choinkowe,jeszcze chce zrobic
            kule z bibuły i łancuch,może macie jeszcze jakies pomysły na choinkowe
            zabawki???Takie koszyczki sie kiedys robiło ale nie Pamietam jak???wiecie
            moze???Zmykam juz ale wiedzcie ze jestem soebie gdzies tu i pamietam o Was
            wszystkichsmile)).Chociaż ostatnio sie mi juz miesza to i owosmile)).papapap
      • magduniar3 Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 08:51
        Idę za chwilę z dziećmi do lekarza. Mam nadzieję, że według niego jest lepiej.
        Jestem jak energetyczny wampirek. Z tego forum i waszych wypowiedzi staram się
        czerpac energię, aby trochę podnieść sie na duchu. Muszę spadać.
        magda
        • agnjan bateria :-) 26.11.04, 11:07
          Jola, jesteś jak bateria i to duracell smile skąd w Tobie tyle optymizmu,
          energii, dobrego słowa? zawsze jak piszę to mam wyrzuty sumienia, że wciąż o
          sobie, o swoich radościach, o swoich problemach, jak niewiele w moich postach
          jest wsparcia dla innych, bo potrafię tylko o Was ciepło myśleć (Magdunia,
          Viola, bornholmka), jak Wam źle...

          Dziękuję Ci!

          No i wracając do własnego ego smile)): ja też staram się wpajać w dzieci poczucie
          własnej wartości, na przekór schematycznemu myśleniu - czwórka dzieci=biedna
          rodzina patologiczna. Staram się ich ładnie ubierać (choć Małgosia mnie
          ostatnio podsumowała "ooo ta nowa bluzka też z ciucholandu, jak większość moich
          rzeczy...") i posyłać na wszelkie zajęcia i imprezy nie pokazując, że im
          tańsze, albo jeśli bezpłatne tym lepiej - zuchy, duszpasterstwo dominikańskie,
          kiermasze, imprezy weekendowe promocyjne etc.

          Z drugiej strony mówimy przy nich o pieniądzach, a akcja "zbieranie makulatury"
          bardzo uczy ich wartości pieniądza - zawsze na wycie "kuuuup miiiii"
          odpowiadamy przeliczając, ile to kilogramów malkulatury trzebaby zebrać, żeby
          to kupić i jakie to naprawdę jest drogie...

          Liczę dni, odcinam i skreślam, jak więzień, albo żołnierz przed powrotem do
          domu: do Nowego Roku 35 dni, właściwie 36 - wtedy będę mogła wypuścić Martę :-
          )))
          • dwoda Re: bateria :-) 26.11.04, 14:47
            Agnieszko po prostu ,, wyjęłaś mi to z ust''. też mam wrażenie , że Jola to
            nasz wątkowy psychoterapeuta i podobnie jak ty podziwiam ją za to ,że w każdym
            poście umie się odniesć do problemów każdej z nas. Ja po prostu gdy po jakiejs
            przerwie siadam i czytam hurtowo , to gdy mam juz odpisac to po prostu się
            gubię i najczęściej , znów jest najwięcej o sobie.Jola jestes wielka , dzięki
            za rady w kwestii budowania u dzieciaków poczucia ich własnej
            wartościAgnieszko , gdy czytam Twoje doznania ciążowe to mi tak błogo. Dwóch
            synów mam z 10 stycznia i ciągle mam w pamięci te ciąże przypadające na
            przełomach roku. A już najbardziej tę z Jasiem (2002) kiedy mąż musiał spędzić
            Sylwestra w pracy ( właśnie montował na żywo relacje z zabawy na krakowskim
            rynku ) a ja w domu z trójką całą noc wsłuchiwałam się w siebie , czy to aby
            nie już . A żeby było smieszniej , to rano okazało się , że osiedle tak
            zasypało ( oczywiście sniegiem ) ,że gdyby rzeczywiście trzeba było jechać w
            nocy to chyba tylko helikopter. Kończe bo właśnie wpadła babcia. Pa.
            • olioliwa kotki, fasolki i inne maskotki 26.11.04, 22:19
              pisałam wczoraj długi post ali mi go wcięło, więc pomyślałam że napiszę w
              pracy dziś, przerzucę na dyskietkę a później wkleję w domu na forum i :
              strona fasolek www.mightybeanz.pl
              kotki ślipka już zaczynają otwierać, słodkości, takie maleństwa w domu zmiękcza
              atmosferę, jak już nie ma niemowlaczka to bardzo tego brakuje
              za dużo ubranek dla dzidziusia to nie było mi obce jak byłam obdarowywana
              zewsząd, później wszystko zostało wysłane w góry do przyjaciół, bo tam wiele
              rodzin w potrzebie, teraz został mi tylko śpiworek do wózka i dwa kocyki
              flanelowe a... nasza poprzednia niania Lila jest w potrzebie teraz i nie ma
              rodziny ani znajomych z maluszkami
              wybieram sie z nią do hurtowni dziecięcej bo jest zakłopotana, co , ile i gdzie
              nie pamiętam już tych minimalnych ilości kaftaników, koszulek, pajacyków,
              pieluch tetrowych
              czy jeszcze się pieluszkuje w tetrę, bo moje wszystkie dzieci przynajmniej 3
              miesiące były tak pieluszkowane, ale może czasy sie zmieniły, chyba tak, co ja
              plotę, napewno, teraz już nikt nie ma czasu na pranie a i pralki chyba płatków
              mydlanych nie tolerują
              słucham Lili i odpowiadam jej na wszystkie pytania, jest głodna wiedzy a
              niestety nie ma jej kto tego przekazać, niesamowite ile my mamy doświadczeń,
              spisać można kilka podreczników, a nam się często wydaje to takie oczywiste,
              naturalne
              z drugiej strony jak obserwowałam rodzącą Kitkę to byłam pełna zachwytu jak
              wszystko wie, nikt jej tego nie uczył, rozrywa pęcherz płodowy, odgryza
              pępowinę, wylizuje kociaka, zjada łożysko, sorry za takie wstawki, obrzydziłam?
              to nie ładnie
              ciesze się że pochłonęłam Sheilę Kitzinger i kilka innych lektur przed
              rodzeniem, nauka dmuchania jak trzepot skrzydeł motyla itd
              Jolu, o jakiej kulturze pisałaś???
              a guzowatość Kuby jest pod kontrolą, mimo że ogranicza swobodę to na codzień
              nie daje się we znaki, nie boli,tylko jak się dotyka, uciska, więc ma coś w
              rodzaju ochraniacza na to kolano, na wypadek wszelki
              prezentowo to ja jestem w tym roku do tyłu, kilka drobiazgów, min. zabawki
              edukacyjne firmy Jak (dostępne tylko na południu Polski, więc musiałam zamówić
              kilka zestawów ze znajomą żeby mi przysłali pocztą) polecam, łamigówki
              drewniana dla dorosłych też sie nadają, i niestety czeka nas niechybnie zamęt
              bo rozterka czy komp dla wszystkich dzieciów, czy maluchom to by była
              niesprawiedliwość, w końcu wierzą w Mikołaja i każdy mały prezencik jest dużo
              bardziej wart niż wspólny komputer???
              fajne zabawki sa w Sopocie w hurtowni Domino na Parkowej, nie wiem czy już tam
              trafiłaś Ada? kiedyś jak miałam ognisko przedszkolne to zrobiłam tam duuuuże
              zakupy, później moje dzieci odziedziczyły
              ta duńska loteria z prezentami bardzo żywiołowa, może spolszczymy ją troszkę i
              wprowadzimy jako ciekawostkę w naszym domu, jakieś innowacje w regułach
              dzieciaki napewno będą chciały wprowadzić, żeby było prościej, bo narazie się
              trochę pogubiliśmy ile razy i kto może sobie wymieniać rozpakowany prezencik i
              w zależności od jakich konstelacji kostek?
              ostatni tydzień szkolne dzieciaki miały labę, tylko Jaśmina testy próbne, a
              reszta po kinach, kręglarniach i innych teatrzykach się prowadzała, jedynie u
              Kuby terenowe wypady po Oliwie, ale był zachorowany ( w slangu Mieszka) i
              byczył sie w domu udoskonalając swojego bloga, następnym razem napisze Wam
              stronki moich dzieci, one mają , ja jeszcze nie, cóż za czasy
              to było wczoraj myślane pisane i zjadane przez komp, a dzisiaj napisze zapewne
              bliżej północy, póki co Krecika maluchom przeczytałam i uciekam do moich
              nastolatków, pa
              Ola






              • bornholmka Re: kotki, fasolki i inne maskotki 28.11.04, 13:13
                Oliooliwa jak juz wszystkie prezenciki sa rozpakowane, to kazdy kto wyrzuci
                dwie takie same ilosci oczek moze zabrac komus innemu prezent nie dajac nic w
                zamian.Np. ja wyrzucilam dwie jedynki i zobaczylam ze ty masz fajny swiecznik
                to ci go zabieramwinkjak ty pozniej wyrzucisz np. dwie trojki i nadal ci sie ten
                swiecznik podoba ktory ci zabralam , mozesz zabrac miwinkJa wiem ze to troche
                skomplikowane tlumaczyc tak na sucho ale jest to naprawde bardzo prosta, gra a
                ile emocji..wink

                U nas dzisiaj pada,jest szaro , ponuro.Wzielo mnie dzisiaj na generalne
                porzadki.Teraz czekam az mi podlogi wyschna to odpoczywam przy kompiewink
                Kochanie nie uwierzycie ale zaprosilam dzis na obiad tesciowa.Sama bez
                przymusuwink
                Narazie uciekam papaptki
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.11.04, 22:54
      wpadam tylko na chwilę żeby się pochwalić -Mam pracę!!!!!!!! i bardzo się z tego
      cieszę...... (nic się nie odzywałam gdyż po 8 godzinach siedzenia przed kompem w
      domu już nie mogę na niego patrzeć) muszę poodrabiać troche zaleglosci w
      czytaniu watku..... trzymajcie sie dziewczyny, pozdrawiam was bardzo serdecznie
      i niedlugo sie odezwe na dluzszy post
      • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 27.11.04, 11:25
        Kasiu super, SUPER!!!! Dobrej atmosfery w pracy zyczę smile
        Jolu wigila też odbywa się u nas smile Co drugi rok jeździmy do moich Rodziców,
        ale wole te u siebie w domu - wstretna jestem sad Zaprosiłam w tym roku i moich
        starszych- tato jednak pracuje i niewiadomo jak bedzie. Tesciowa jest
        obowiazkowo, niestety brat meza nie jest w ogóle zainteresowany spotkaniami w
        gronie rodziny. Zawsze dzwonimy, prosimy, zachęcamy, ale zwykle nie maja czasu
        aby w Boze Narodzenienie nas odwiedzić, tesciowej też sad Smutne sad Olo troche
        to przeżywa......
        Magda my tez z chorób nie możemy wyjsc... Ala od poniedziałku na antybiotyku-
        angina, Zuzię rozłozyło wczoraj, Maciek z uszkami lepiej ale jeszcze nie
        wyleczone, za to dostał jakiegoś uczulenia i leczymy mu skórę na buziaku-
        stosujemy trzy maści, okropnośc ma jakby wielie czerwone liszaje brrrr.
        Lece bo jestem sama z dziećmi, Olo pojechał na Ślask - słuzbowo- serwis
        esemesowy trwał dziś od 6 rano smile Jest juz na miejscu cały i zdrowy ufffff
        • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 28.11.04, 09:17
          Zanim nadrobię zalełości w czytaniu wątku (Boże, skąd u mnie znowu tyle
          zalełości????!!!!!!), chciałam sie wam pochwalić, ze tez zagniotłam piernikowe
          ciasto, a co! i w ogóle dzięki za przepis, choć zobaczymy, co nam finalnie z
          tego wyjdzie. Viola, dzięki za przpis na drożdżaka, co to zawsze wychodzi,
          faktycznie, wyszedł mi wczoraj smile)) (ach, ten mój piekarnik czasem nie
          zadziwia) i tak się złożyło, ze GOŚCIE stękali z ukontentowania, a przed chwilą
          skończyłam zjadac śniadanko złożone z onej drożdżówki maczanej w kawie z dużą
          ilością mleka, posłodzonej miodem (te z was, które ze słodyczy najbardziej
          lubią boczek, zaraz po śledziu, nie zrozumieją mojego zachwytu smile)) - na drugi
          raz dam o wiele więcej rodzynek, choć już teraz wydawało mi się, że hojnie
          sypnęłam...
          O zjadaniu ciasta: zjadam nie tylko ciepłe (to obowoązkowo, zebym wiedziąła, co
          ludziom podaję!), ale również surowe (!) i jakoś z tego powodu nie cierpię
          nadmiernie, jednak zauważyłam, ze Anka zaczyna podzielac moją fascynację
          próbowania ciasta i chyba będę musiała nieco przystopować....
          U nas w ogóle ciastowo ostatnio: ponieważ dzieci złosiły chęć lepienia z
          ciastoliny (i ponieważ tej ciastoliny zawsze jest za mało), to zrobiłam im masę
          z kilograma mąki i pół soli! I to było za dużo! Na trzeci dzień sama osobiście
          (zaniedbując najmłodsze dziecię) wycinałam serduszka, ptaszki i gwiazdki z
          ciasta, wstawiałam do piekarnika, "bo szkoda przecież wyrzucić" - to fatalne
          myślenie! no i wczoraj na szczęście czy nieszczęście przyszła do Anki z
          odsieczą koleżanka która z entuzjazmem już w progu powitała wiadomość o dużej
          ilości ciasta, a jakby nie chciały lepić, to miały malować to, co już było
          ususzone, i kiedy po godzinie dotarli do nas rodzice Julki, jej fioletowy dres
          pokryty był czerwonymi plamami i miał białe mączne odbite łapki (Anka
          przezornie z rana ubrała się w brudne ubranie, tak że jej wygląd mnie nie
          ruszał). Nie miałam świadomości przez parę ładnych godzin, w jakim stanie jest
          Anki pokój, i tak do końca się nie dowiedziałam, bo dziewczyny zmieniły zabawę
          na "sprzątamy", ale fotel od biurka nadaje się do prania niestety smile))) BRUDNE
          DZIECI TO SZCZĘŚLIWE DZIECI.
          Bornholmka dzięi za fajny pomysł na losowanie prezentów i w ogóle jest to
          świetna zabawa na okoliczność jaka nas w tym roku czeka: wigilia u szwagrostwa.
          Potrzeba nam będzie dużo "niespecyficznych" prezentów i odpada problem decyzji
          co komu "zaadresować", żeby się pod stołem nie wymieniali. Tak będą się mogli
          wymieniać nad stołem smile))
          Wiecie, Marek się uwziął na "uświadamianie" siostry: "a widziałaś kiedyś Św.
          Mikołaja?!", więc ona co chwila jest u mnie "Maaa-maa, a Marek mówi, ze
          Mikołaja nie ma!" i zadaje podchwytliwe pytania "a ile Mikołaj ma
          pieniędzy?", "jak przeczyta mój list?", "czy kupuje prezenty w sklepie?".
          Tłumaczę karkołomnie dla mnie i tak prosto jak się da, dla dzieci, ale
          postanowiłam w tym roku przełamać tabu dotyczące prezentów i ustaliliśmy, że
          primo: św. Mikołaj JEST i tu już nie polemizujemy, secundo: o dorosłych się już
          specjalnie nie troszczy, więc trzeba się samemu wziąć za robienie prezentów i
          można też, oczywiście można, zrobić paczki mikołajowe dla biednych dzieci, o co
          proszą w kościele (tylko "czemu św. o te własnie dzieci się nie troszczy?" - to
          tytuł następnej serii kłopotliwych pytań)smile)))
          A teraz z innej beczki: kupiłam czasopismo ergo. Już jakiś czas się nosiłam z
          tym zamiarem, ale ergo dopiero jako trzeci numer rzuciło się na mnie z
          kioskowej półki smile). Barba ty pewnie znasz to, zawodowo, a może tylko ze
          słyszenia. W każdym razie mam zamiar je regularnie kupować, uważam, ze wszyscy
          rodzice nastolatków (czyli dzieci w wieku od 10 lat wzwyż smile)) powinni się
          czymś takim dokształcać. Z trzeciego numeru dowiedziałam się, jak dzieci są
          uzależnione od alkoholu, co to jest ADHD, dlaczego i jak, co znajdują nasze
          pociechy w tzw. prasie młodzieżowej i że segregacja w szkołach jak najbardziej
          istnieje (mówiłyśmy o tym). Ogólnie rzecz biorąc doznałam szoku i czytałam z
          wypiekami na twarzy, a ponieważ jak jest problem, nie lubię stac na uboczu,
          tylko sie z nim zmierzyć (zmierzyć to dobre słowo, chce poznać jego rozmiar),
          zaczęłam pod wpływem impulsu wyobrażac sobie że znowu pracuję w szkole wink Może
          mi przejdzie wink. Będę je kupować regularnie, czas zacząć się przygotowywać do
          tematu, w każdym razie lekturę polecam szczerze.
          A teraz poczytam zaległości.
          Ach, ważne! : BARDZO DZIĘKUJĘ W IMIENIU MOJEJ KOLEŻANKI ANKI ZA UDZIAŁ W
          PROJEKCIE! REFERAT WYPADŁ FANTASTYCZNIE, ZAINTERESOWANIE BYŁO OGROMNE, PADLY
          STEREOTYPY NA TEMAT ŻYCIA POLEK W POLSCE. Sama Anka użyła takiego
          sformułowania: "nie miałam pojęcia, że one wiedzą na temat życia w Polsce mniej
          więcej tyle, co ja na tamat życia w Panamie" (czyli nic), ja dysponuje
          referatem (20 stron w jęz. niemieckim), zainteresowanym mogę przesłać smile, jest
          naprawdę ciekawy smile)!
          Pozdrawiam póki co!
          • magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 29.11.04, 18:59
            Jolu z Wrocławia - jeśli kiedyś będziesz chciała odwiedzić piękne okolice
            Suwałk, serdecznie zapraszam. Jak ty to robisz, że zawsze z twoich postów bije
            tyle ciepła. W twoim domu musi panować taka prawdziwa rodzinna, domowa
            atmosfera. Ja bardzo bym chciała umieć stworzyć taki dom. Dziękuję, że mogę
            ogrzać sie przy twoim ciepełku.
            Kasiu - gratuluję pracy.
            Agnieszko - ja mojego Julisia urodziłam 28 grudnia i naprawdę miło wspominam
            ciążę. Zwykle latem było mi ciężej, ponieważ nie znoszę upałów. Niedogodnością
            jest to że nie zawsze można wyjść na spacer.
            co do Ergo - to myślałam, że to gazeta dla młodzieży. Jestem nauczycielem i
            codziennie dochodzę do wniosku, że ciężko mi zrozumieć młodzież (choć sama nie
            jestem taka stara) i ciężko mi też zrozumieć moich starszych chłopców i
            zaakceptować, więc może powinnam zacząć to czytać.

            Co do pieniędzy - staram się wpoić moim dzieciom, że pieniądze nie rosną na
            drzewie, że trzeba na nie zapracować. Ostatnio niestety często gdy proszą mnie
            o pieniądze odpowiadam, że nie mam. Czasami rzeczywiście ich nie mam na to o co
            oni proszą. Szczególnie Jędrzej ciągle czegoś się domaga i to on zazdrośnie
            patrzy na kolegów. Dla niego się nie liczy, że koledzy mieszkają w ciasnych
            mieszkankach a nie w dużym domu jak on, ale to że koledzy mają jakieś tam
            kolorowe gadżety (typu komórka u 9-latka, markowy plecaczek itp.. Z drugiej
            strony Mateusz cieszy się z tego co ma i nawet gdy dostał 50 zł na imieniny to
            je odłożył i zupełnie o nich zapomniał na kilka miesięcy.
            Moja mama i teściowa wcale nie palą sie do pomocy w sprzątaniu, nieszczędzą mi
            tylko uwaga, że jak można mieć taki bałagan - szczególnie mama. Choć chyba w
            końcu zauważyła, że to nic nie da. Próbują pomagać chłopcom w sprzątaniu ich
            pokoju, ale gonie je ponieważ uważam, że skoro chłopacy sami nabałaganili sami
            powinni sprzątać. Niestety idą w ślady mamusi i tak samo najlepiej umieją
            organizować bałagan.

            Nie mogę odpędzić się od chorób. Jędrzej od piątku leży w szpitalu - trafił tam
            z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. Na szczęście po punkcji okazało się,
            że to nie to a zapalenie zatok. Czyli też niezbyt dobrze.
            Martwię się też o Julka i mam nawet skierowanie do szpitala. Ale kiedy
            przyjechałam do domu, ochłonęłam to myślę, że stan nie jest taki poważny i
            postanowiłam zobaczyć co przyniesie noc. Przez to zapalenie płuc (szmery ponoć
            zmalały) nasiliła się alergia i refluks i ostatnie dwie noce dziecko mi
            wymiotowało i ksztusiło się flegmą.

            Jolu.wie - ponoć masę solna można przetrzymywać w lodówce zapakowaną w folię
            aluminiową. Ja niestety nie mam zacięcia artystycznego, więc rzadko robimy
            ozdoby. W tym roku miałam wielkie postanowienie poprawy, ale wyszło jak wyszło.

            Czy to normalne, że 10 i 9 latek wciąż wierzą w Mikołaja? Oni naprawdę wierzą,
            aż strach pomyśleć, co będzie się działo, kiedy okaże się że to my kupujemy im
            prezenty.
            Violu - nie zdążyłam w weekend zrobić drożdżaka a obiecałam sobie, że w
            Adwencie nie będę jadła słodyczy, więc przepis będzie musiał poczekać do Świąt.
            Trzymajcie się ciepło.
            Pozdrawiam gorąco
            Magda
            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 30.11.04, 14:03
              Moje dzieci wierzą, choć powoli zaczynają przechodzić na drugą stronę barykady, bo np. u Oli sa w tym roku mikołajki w klasie, każdy robi paczkę dla wylosowanej osoby. Gdzieś w rozmowach, albo gdzieś w szkole pojawiaja się głosy, ze Mikołaj ma pomocników, że nie wszyscy sa prawdziwi, np. ci na ulicy, albo w centrach handlowych. Cos sie u nich zmienia, przynajmniej u starszych, ale oficjalnie na razie wierzą. Znaja opowieść o biskupie, który obdarowywał potrzebujących, tak delikatnie mówię czasami, że to na pamiątkę, ale nie mówię wprost, narazie.
              Wiesz Magda, podpytuj chłopaków o gadżety, może czasami samo opowiadanie wystarczy, Jędrek sie wygada, jak to chłopaki graja w metalowe kóleczka (nie pamiętam jak to się nazywało, ale Jasiu zbierał), jakie to komórki mają. U mnie chyba Małgosia na razie najbardziej podatna na gadżety, wyłapuje co to powinno się mieć - ale u niej to karteczki w segregatorze, jak najwięcej breloczków na kluczu od szafki w szkole i niedawno dostała fajne dżinsy rozszerzane z kwiatkami naszytymi szt.2 za 6 i 8 zł (lumpex, ale ona o tym nie wiewink. No i chodzenie z Małgosia (ale inni tez oczywiście dokładają swoje) po jakimkolwiek sklepie przerywane jest ciągłymi pytaniami, a to mogę, a to?. Więc staram się wtedy krótko i zwięźle, samo: nie. Chociaż po raz 15 mam problem z zachowaniem spokoju.
              Atmosfera oczywiście raz zwyszkuje w domu, raz zniżkuje. Czesto gęsto różnie jest, ale fakt, jak sobie popuszczę i się denerwuję, zaraz inni się dołączają.Genetycznie mam dość spokojny charakter i to pomaga, ale to co szczególnie lubie, to poczucier humoru - problem z nim tylko taki, że nie zawsze otoczenie rozumie z czego sie śmieję, a patrzeniu na mnie karcącym wzrokiem celuje moja młodsza siostra, no i powoli Ola. Ale oczywiście za duzo spraw w dużej rodzinie, by wszystko spokojnie znosić i często, bardzo częto jestem na granicy. Często mam stany ogromnego napięcia w środku, staram się, zeby nie wylewać złości, ale pewnie i tak widac.
              Ale wiesz, tak powoli z obserwacji, doszłam do wniosku, ze przy ogromnym natłoku spraw, nie wszystkim trzeba się przejmować. Zamykam się po prostu czasami na martwienie się na zaś. I raz po raz przekonuję się, że częśc spraw rozwiąże się sama, część zrobie później niż trzeba, ale nic się z tego powodu nie stanie, a częśc zawalę, ale będzie to niewielka część i jakoś da się z tym przeżyć. Inaczej, przyjmując wszystkie należne zmartwienia na siebie - wariatkowowink)
              Ależ jak najbardziej dopada mnie stan zamartwiania się. I nie jest on dobry, ani dla mnie ani dla rodziny. - ach, no i mam w domu permamentny bałagan. Bo zaletą mojego charakteru jest duże nastawienie na ludzi, ale wadą, że mam kłopoty z systematycznmą pracą, którą nalezy wykonać samemu i byc przy tym zorganizowanym. Mam z tym kłopoty i mój dom wygląda okropnie (i nie jest to problem z kategorii, tych które rozwiążą się samewink.
              Magda - dużo, dużo zdrowia dla chłopaków, dzielne sa w tej chorobie. Dużo siły dla Ciebie. Pozdrawiam Jola
              Ach, podaj Magda i Agnieszko-bornholmko jakieś adresy niegazetowe, to bedą krążyły także między Wami zdjęciasmile))
    • mamapa już po niedzieli 28.11.04, 22:22
      witajcie , częściej Was podczytuję niż piszę ale ostatnio jakoś czasu jakby
      mniej albo to że robię 3-4 rzeczy naraz i nie widzę że coś naprawdę jest od
      początku do końca...jejku mały płacze , no to do jutra
      • agnjan Re: już po niedzieli 28.11.04, 23:33
        dwoda - takiej "zimy stulecia" to ja się boję najbardziej jeśli chodzi o poród -
        nie mam doświadczenia, bo dzieci są "letnie" a teraz środek zimy... może
        jednak będzie sucho i bezśnieżnie...

        ola - dzięki za stronę fasolkową - zapisałam w ulubionych, ale będą dzieciaki
        miały niespodziankę smile a propos - nie lubię tego internetu naszego domowego,
        wciąż odszczurzamy komputer i wciąż co trzecia strona wyskakuje z
        obrzydlistwami, bleee..., więc nie pozwalam im samym siedzieć w internecie
        tylko stoję "na czatach" a to uciążliwe... ostatnio mamy jakąś blokadę i te
        inne strony się nie otwierają "bez pytania", więc zawsze odpowiadamy "nie
        zmieniaj" to się nie otwierają - niestety dzisiaj mąż mi zeznał, że znowu
        jakieś hard porno było mądrzejsze niż ta blokada i mu się otworzyło sad((( jak
        mnie to okropnie wkurza!!!!!

        wczoraj byliśmy na Targach książki a dzisiaj na giełdzie "najlepsze dla
        dziecka" - puściliśmy sporo kasy na książki, a jeszcze nie kupiliśmy kilku
        książek, które bym chciała, bo już się portfel wyczyścił, ale mamy nowego Pana
        Kuleczkę i kalendarz "pankuleczkowy" na 2005 rok i inne super bajki i wierszyki
        wydawnictwa "media rodzina"; nie starczyło na "opowieści z Narnii" (?) i bajkę
        O małym Andersenie i... na wiele innych smile sad
        dzisiaj na giełdzie pobuszowałam sobie w ubrankach, mebelkach, pościelach i
        zabawkach tzw. (przeze mnie) "bogato-jedynackich" ale miło pooglądać i
        podotykać smile a dodatkowo nasz tłum dziecięcych konsumentów został obdarowany
        tyloma próbkami (witamin, mleka, maskotek, kredek, znaczków, spineczek,
        książeczek etc.) że od razu mi to po niemożności nabywania towarów "bogato-
        jedynackich" humor poprawiło smile)))))))))))))))))

        jutro idziemy z Szymkiem na szczepienie i z Martą na badania laboratoryjne, a
        starszaki mają Andrzejki smile
        • ada16 Re: już po niedzieli 29.11.04, 10:10
          Przeczytałam wszystkie zaległości, uff.
          W temacie świąt i zabawek:
          Dlaczego w sklepach nie ma zwykłych zabawek?
          Nie tylko cenowo ale i funkcjonalnie?
          Ostatnie dwa dni spędziłam na poszukiwaniu klocków dla Kuby, takich zwykłych
          szescianów, z których można budowac wieżę?
          (Są - w cenie ok 30 zł za 6 sztuk ).
          Hurtowni na Parkowej nie znam, ale poznam, dzięki smile
          Wigilia: my od kilku lat spędzamy Wigilię albo u mnie albo u mojej siostry ,
          niestety grono się wykrusza, zawsze zapraszamy kogoś jeszcze, wujków, kuzynów,
          żeby było nas dużo.Skoro warunki mieszkaniowe pozwalają... A prace dzielimy,
          każda gospodyni ( o ile na siłach) przynosi ustalone potrawy.. Bo najważniejsze
          by nikt nie był samotny...
          Młodzież:
          Ja, wychowana w czasach komuny w bardzo skromnym domu, w którym bardzo
          szanowano pieniądze, i zawsze były potrzeby,chcąc uwolnić moje dzieci od
          takiego dziedzictwa ( mnie sie zawsze wydaje, że powinnam skromniej, taniej ,
          niezależnie od aktualnego stanu finansów domowych),chyba za bardzo uwolniłam
          ich od trosk finansowych i mają wrażenie , że wszystko łatwo przychoddzi.
          Dodatkowo sytuację utrudnia fakt, że mieszkam w dzielnicy ludzi w większości
          zamożnych, gdzie nie widać biedy, większość mieszka w domach , drogie
          samochody, wyjazdy to codzienność.Dzieci nie dysponują pieniędzmi , wszelkie
          większe prezenty przejmuję na "duże " zakupy, ale mimo wszystko, chyba gdzieś
          popełniłam bład.
          Św. Mikołaj:
          Bardzo lubię i bardzo wzrusza mnie ten czas u dzieci, kiedy wierzą, przejmują
          się i starają być grzeczne.
          Testy próbne u nas też, moja gimnazjalistka póki co nie bardzo się przykłada,
          może wyniki testów próbnych nią wstrząsną.
          A teraz o mnie:
          W ubiegłuym tygodniu byliśmy z Kubusiem w Warszawie i tam uslyszałam , że
          Kubuś zrobił ogromne postępy w patrzeniu + zaopatrzenie w nauki na najbliższy
          kwartał + ogromna porcję optymizmu .Oczywiście mój pesymizm zaraz się odrodził,
          bo może jest nieźle, ale tylko w stosunku do dzieci całkowicie niewidzących, a
          do widzenia pełnego może jeszcze daleko?
          Specjaliści mówią, że zrobiliśmy ile można było, a mnie wciąż mało, tak bardzo
          chciałabym więcej.
          Tak czy owak, z Warszawy pojechaliśmy na Jasną Górę, dziękować za to , co udało
          się osiągnąć ( to wypełnienie takiego mojego postanowienia sprzed roku, że
          jeżeli choć trochę będzie lepiej..).
          Pogoda fatalna kilka samochodow w rowie albo na dachu, tiry w poprzek drogi..
          My szczęśliwie wróciliśmy do domu.
          W temacie teściowych/mam ?
          Czy u Was też tak jest jak u mnie, że teściowa przychodzi i np. pasjami szoruje
          moje stalowe garnki druciakiem? ( w czasie naszego wyjazdu Teściowa przychodzi
          być z dziećmi, bo mimo, że duże , to jednak dzieci)
          Albo wykonuje inne prace domowe mimo całkowitego zakazu ( wyrażonego oczywiście
          w sposób cywilizowany?)
        • jol5.po Re: już po niedzieli 29.11.04, 10:48
          Agnieszko, rodzić w zimie nie jest źle. Sam przejazd do szpitala może być w śniegu, ale potem juz ciepło. Za oknem szaro i zimno, a obok Ciebie malutkie słoneczko. Podrośnie akurat kiedy będzie cieplej, raczkować będzie w lecie. Fajnie będziesmile))
          U nas uff, po wielkich urodzinach. Chciałam to mam - i Michałek świetował (9.XII) i Agnieszka(19.X) i Ola (5.XI). A ile to chrzestnych (z żonami, ewentualnie mężami i dziećmi). Uff, ale poszło, tym razem bez szkolnych przyjaciół,zawęziło się do rodziny. Świeczek się zebrało 15 - ładny nastoletni wiek.
          Jola, też zauważyłam "Ergo" w kioskach - chyba też zacznę się dokształcać, na razie wrzuciłam ich stronę do ulubionych, ale tam za dużo informacji na razie nie ma. Trzeba będzie kupować, bo okres dojrzewania to nie przelewki, a lepiej żeby nie nic w tym temacie nie zaskocztyło nieświadomego rodzica.
          Ach, no i popieram pogląd, że dzieci dzielą sie na szczęśliwe i czyste - gdzieś słyszałam to powiedzenie i bardzo mi przypadło do gustusmile)))
          Kasiu - marudo, spadła Ci jeszcze na barki praca (oprócz wczesniejszych ciężarów), a od Ciebie szczęscie bije - fajnie. Trzymaj się dzielnie, wypoczywaj czasami, bo dużo dźwigasz. POWODZENIA!!!
          Agnieszko - bornholmko i co udał się obiad????
          Beatko - zdrowia, zdrowia, zdrowia. A dżin - przecudowny. Wiesz, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Maciuś strasznie podobny do mojego Michałka. I mój mały też ma okres wchodzenia do wszelkich misek - jak tylko widzi coś do czego można wejść już siedzi w środku. Rozkoszne, no nie??
          Kasia - zaświeciło słońce we Wrocławiu. Widać dokładnie, że liście opadły i już zima, ale co słońce to słońcesmile)).
          Ola - o kulturę oczywiście chodzi wysoką. A kto pisał o teatrach ulicznych, o Watrze łemkowskiej, kto podsyłał zdjęcia Oliwy o poranku i zmierzchu. Czekamy na następne piękne ujęcia i kulturalne wiadomoścismile)))
          Agnieszko i Dorotko - fajnie, że fajnie Wam sie czyta, co piszę. To chyba sprawa charakteru. Lubię w taki sposób rozmawiać, a jako wsparcia potrzebuję właśnie dialogu, czyli potrzebuję przyjazdnych dusz z którymi można podialogować. I za to, że jesteście bardzo Wam wszystkim dziękuję. A i w Waszych postach tak dużo jest dobrego i mądrego wsparcia, że często się ogrzewam. Ale jak najbardziej piszcie o sobie, bo kiedy ciężko, to najlepsza terapia pogadać o problemach.
          Miłego dnia Jola
          • bornholmka Re: już po niedzieli 29.11.04, 11:26
            Obiadek sie udal,moze dlatego ze przygotowal go mazwinkTesciowa byla znosna...
            Jol5 piszesz o urodzinkach i wlasnie do mnie dotarlo ze 26 stycznia moje
            najmlodsze szczescie skonczy dwa latka.Jesssoo jak ten czas leci.

            Agnieszko ja swoja starsza dwojke rodzilam w lipcu i sierpniu a Claudunie
            wlasnie w styczniu(mialam termin na marzec ale sie pospieszyla).Ta zima jak sie
            mala urodzila zleciala mi bardzo szybko.Nim sie obejrzalam byla juz piekna
            wiosna.Na kiedy masz termin?

            U nas juz wszedzie swiatecznie i kolorowo.W domach i ogrodach przystrojone
            choinki, w oknach mnostwo swiatelek,skrzatow swiatecznych, lubie ten czas...
            Wczoraj byla pierwsza niedziela adwentowa wiec po obiedzie powyciagalam pudla z
            ozdobami i dzieciaki piszczaly z radosci dekorujac dom.Troche sie przy tym
            pobily klocac sie o grajacego Mikolaja.

            Lece zrobic sobie kawki.
            Buziaki
          • jol5.po Re: już po niedzieli 29.11.04, 11:31
            Ada, pesymizm jeśli działa stymulująco, nich będzie. Ale skala roku to okres akurat do podsumowań, co mówią lekarze to mówia i nawet konstruktywny pesymizm matczyny tego nie zagłuszy. Gratuluję Ci Ada ogromnej pracy jaką włożyłaś. Gratuluję postępów Kubusia.
            Ależ ogromna drogę przejechałaś z Kubusiem, toz zjechaliście całą Polskę. A pogoda jest jaka jest. Ale cóż, zimasad(
            Ja też nie cierpię robienia różnych różności przez mamę i teściową - u mnie to akurat problem niereformowalny, ale też i ja jestem niereformowalna - nie cierpię i już
            pozdrawiam Jola
            • jol5.po Re: już po niedzieli 29.11.04, 11:33
              Agnieszko - bornholmko, a jak tam w Dani z Mikołajem?? Opowiedz trochę, smacznej kawki
              • ada16 Re: już po niedzieli 29.11.04, 12:08
                Jolu, napisałam , co napisałam, po chwili spojrzałam, czy ktoś odpowiedział,
                patrzeą napisała jol5.po, .
                Czytam , czytam, piszesz do wszystkich, a do mnie nie .I myślę sobie, co
                takiego napisałam, że mnie zignorowałaś ( bo ja to z tych , co natychmiast
                biorą winę na siebie).
                Ale doczekałam się, dzięki.
                Wiecie, ja przez te zakupy swiąteczne chyba powoli znielubię Święta.
                Jak wchodzę do sklepu i widze te tłumy , to mnie wywraca na druga stronę.
              • dwoda Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:10
                Zadałam juz co prawda to pytanie na forum ,,Świat'' ale postanowiłam jeszcze
                poprosić Cię o pomoc. Mój gimnazjalista przygotowuje się do konkursu wiedzy o
                Szwecji i jednym z zagadnień do opracowania jest połów raków w Szwecji.
                Odnaleźliśmy w źródłach informację ,że ponad sto lat temu wprowadzono zakaz
                wolnego połowu raków ograniczając go tylko do dwóch miesięcy w roku. Pytanie
                jest następujące , czy zakaz ten nadal obowiązuje , czy został zniesiony a
                jeśli tak ,to kiedy go zniesiono. W Tobie cała nasza nadzieja , nawet zasoby
                internetowe nam nie pomogły. Help
                • dwoda Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:12
                  Wiem ,że Dania to nie Szwecja ale zawsze to trochę bliżej niż z Polski i może
                  jakieś informacje dochodzą do Was szybciej. Buziaki, Dorota
                  • jol5.po Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:30
                    Ada, bo ja czasami wolno przytrybiam jak mówi moja siostrawink) A tak naprawdę wysyłałyśmy nasze posty prawie równoczesnie, a ja w międzyczasie miałam krótkie odwiedziny teściowej (ale na szczęście bez sprzątaniawink - ale jakże mogłabym Ci nie odpowiedzieć?? jesczcze po rewelacjach lekarskich na temat Kubusia??
                    Co do raków, to pamiętam tylko jak dzieci z Bulerbyn sie na nie wytrawiały, ale to było jeszcze chyba przed zakazem łowienia ich, a może akurat w trakcie tych dwóch miesięcy??
                    Hmm, ciekawe zagadnienie
                    Pozdrowionka J.
                • bornholmka Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:44
                  Kochana, Bornholm nalezy do Danii a nie do Szwecjii i my przepisy mamy ZUPELNIE
                  inne.Porownalam do polowu lososia.Zajrzalam do dunkiego netu ale nic o polowie
                  rakow nie znalazlam.Jak znajde chwilke to poczytam w szewedzkim(taka zdolna
                  jestem wink) .Na kiedy ci to potrzebne?
                  • dwoda Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 13:29
                    Agnieszko , Broń Boże nie chciałam zrobic z Ciebie Szwedki a o znajomości
                    geografii szczerze zapewniłam od razu w kolejnym poscie do Ciebie. Bardziej
                    liczyłam , właśnie na łatwość dostępu do szwedzkiego netu i umiejętność
                    wywnioskowania czegoś w tym języku. Informacja potrzebana mi jest do końca tego
                    tygodnia . Dziękuje za pomoc.
                    • ada16 sprytna ada 30.11.04, 12:11
                      Kupiłam w sobotę nowy szalik Kubie, a w niedzielę zgubiłam.
                      Spryciula!
                      Kto wie jak robi hiena?
                      Mój Kubuś! ( to jest tak : "hi, hi, ha")
                      Odezwijcie się !
                      • jol5.po Re: sprytna ada 30.11.04, 12:51
                        faaajny jest język bobasówsmile))) Mój namiętnie dyskutuje sam ze sobą - ale jeszcze nie jest na poziomie zwierzątkowym, hieny i osiołka jeszcze nie słyszałam w jego wykonaniu. Ale co ciekawe głosno oddycha i kiedy zbliża sie gdzieś za załomu słychać posapywanie, wędruje taki mały pociąg posapując a czasami ga-ga-uuuu-aaa i znowu puf, puf.
                        Uwaga, właśnie odkryłam, że w środku kolumny są jeszcze dodatkowe posty dodane ostatnio - odkryłam Joankę i Magdę
                        Miłego dnia Jola
                        • olioliwa kurtkowe za-kupki 30.11.04, 19:14
                          a ja kupiłam Matiemu kurtkę z tych droższych, żeby na Mieszka za kilka lat
                          starczyła a on mi mówi po kilku dniach, że kolega mu odpiął kaptur i nie ma go,
                          w pierwszej chwili myśleałam że go... ale po dochodzeniu doszłam, że w szatni
                          chyba został, ide w poniedziałek, szatniarka nic nie widziała, w boxie też
                          niema, kolejne dochodzenie tuż przed 8 i kolejny trop - może w szatni przy
                          lodowisku, gdzie na hokeja sie przebierają, babcia byuła z nim na treningu
                          i .... znalazła, ufff
                          a poszukiwania kurtki dla Mieszka trwały 2 tygodnie, w końcu kupiliśmy bez
                          niego i jest niepocieszony, ale miał już dosyć przebieranek, sam chciał
                          my po tych zakupach też już mamy wszelkich sklepów dośc na długo, tylko co z
                          prezentami będzie ?
                          a w kwestii kultury, może zdjęcia po Nowym Roiku, aparat wróci od lekarza a
                          ja... może będę miała więcej czasu, tak wnioskuje po dzisiejszej rozmowie z
                          moim szefem, chiałam zmian i sie doczekam
                          ale finansowo to nie wiem jak to przeżyjemy?
                          pozdrawiam, idziemy na wieczorny spacerek z Kicią do weterynarza zdjąć szwy
                          dzieci będą lepiej spały jak powdychają wieczornego powietrza
                          pa Ola
                          • agnjan teściowe i mamy i inne 01.12.04, 08:31
                            ada - ja mam tak samo z moją mamą - teściowa nic nie tknie, najwyżej kubek po
                            sobie umyje (za to się nagada, jak to niedopilnowuję dzieci, o bałaganie
                            stąpając na granicy taktu nie wspomina smile)))))); moja mama - tajfun...
                            najbardziej lubię ostatnio zostawiać ją z Szymkiem na 45 minut, kiedy w
                            poniedziałki odwożę dzieci na zajęcia popołudniami: nie zdąrzy zrobić
                            przemeblowania, a "ogarnia" duzy pokój i zmywa i karmi Szymka jabłuszkiem (też
                            na więcej jej czasu nie starcza wink ) najgorzej, kiedy zostaje na pół dnia -
                            wtedy nie poznaję mieszkania po powrocie, a różnych rzeczy szukam długo, bo w
                            tym miejscu "jest lepiej" wrrrrr...

                            język Szymka może nie jest póki co bogaty (zwykłe "didi?" znaczy w zależności
                            od sytuwszystko), ale za to doskonale się z nami porozumiewa znakami i jest to
                            PRZESŁODKIE smile poza tym mam różne rozterki, bo Szymon wykazuje
                            fobięna "biały fartuch" - napisałam o tym tutaj www.nasz-
                            bocian.pl/modules.php?
                            name=Forums&file=viewtopic&t=15785&postdays=0&postorder=asc&start=270 (Agna,
                            to ja), mam nadzieję, że rodzone maluchy też miewają takie fobie (moje
                            starszaki nie miały);

                            też nie lubię zakupów przedświątecznych - w tym roku mamy fajnie, bo jestem w
                            domu w tygodniu, więc robię je rano, kiedy niania spaceruje z Szymkiem, jest o
                            wiele mniej ludzi niż w weekendy... no a prezenty ustaliliśmy, że będą tylko
                            dla dzieci w tym roku na wspólnej Wigilii i to po jednym dużym (=drogim)
                            wszyscy się dokładają, ile kto chce, główne ryzyko ponoszą rodzice smile

                            acha - termin Martusia ma na 9 stycznia, ale nasz Pan Doktor nie robi mi
                            zbytniej nadziei na donoszenie - zobaczymy smile lecę, bo Szymek zasnął, może
                            też położę na chwilkę Martę smile)))))))))))))))))
                            • ada16 ...i inne 01.12.04, 09:27
                              A nas dzisiaj czeka przykre ( szczególnie dla mnie ) przeżycie.
                              Mamy wezwanie na komisję przyznającą zasiłek pielęgnacyjny ( 140 zł/mies) na
                              Kubę, pytają o wszystko, gapią się na moje dziecko jak na zjawisko, i dają do
                              zrozumienia , że napewno wyłudzam i te pieniądze nie są mi potrzebne.
                              Ale muszę to przetrwać, a te 140 zł i tak nie pokrywa moich kosztów
                              usprawniania Kuby.
                              Pewnie , że można nie występować o zasiłek, ale ...
                              Czy Wy byście wystąpiły, czy zrezygnowały dla spokojności?
                              • jola.wie Re: ...i inne 01.12.04, 10:30
                                Brać jak się należy, ale zgadzam się, ze procedury przyznawania są
                                upokarzające. Wię sama, gdybym była na twoim miejscu nie wiem, jak bym zrobiła.
                                Pamiętam tylko sytuację, kiedy po osiągnięciu wymaganego wieku a przed
                                osiągnięciem samodzielności finansowej musiałam pewnego dnia stanąć w sądzie
                                vis a vis mojego ojca (rodzice po rozwodzie) w sprawie o alimenty i był to mój
                                pierwszy i ostatni raz, bo ojciec powiedział mi po rozprawie "mozesz mi się
                                dziecko na ulicy nie kłaniać", a ja w jednej chwili w lot pojęłam stany
                                emocjonalne mojej mamy kiedy wracała z takich rozpraw lecz zupełnie nie było
                                dla mnie jasne, dlaczego system prawny w polsce wystawia dziecko (mnie) na tak
                                koszmarny stres?! Czy to ja zawiniłam rozpadowi małżeństwa, że musze się teraz
                                osobiście domagać od ojca pieniędzy na utrzymanie? Upokarzające!

                                O zakupach: NIENAWIDZĘ ICH. W dodatku mój np. mąż podejrzewa, że je kocham. Nie
                                wierzy, że nienawidzę. Wczoraj nieopatrznie wybrałam się do hipera z Anką,
                                zapomniałam, ze powzięłam postanowienie, ze przed świętami z dziećmi NIE. Od
                                razu wchłonął ją dział zabawkowy, gdzie ją po pół godzinie znalazłam, sama
                                starając się zebrać w międzyczasie do kupy pieluchy, zupki, klej, płatki
                                śniadaniowe i inne rzeczy, no i miałam ochotę wrzeszczeć i rzucać tam
                                wszystkim, bo Anka prawie na klęczkach błagała "mamo, kup mi to" ("to"
                                kosztowało 100,-), a jak nie "to", to inne "to" (za 97,-), prawie się popłakała
                                przy innym "czymś" (za 57,-), w końcu ostatecznie zgodziłaby się na "to" za 39,-
                                argumentując, że "39,- to przecież mniej niż 57,-", tylko że "one wszystkie"
                                to kretyńskie, durne, idiotyczne, kolorowe i nic poza tym, nierozwojowe,
                                niekreatywne pierdoły, na które NIE MA MIEJSCA w jej pokoju, abstrahując od
                                stanu posiadania, stanu mojego portfela czy zbliżających się świąt!!!!!!
                                Aaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Byłam wściekła bezgranicznie, tym bardziej,
                                ze musiałyśmy stamtąd iść nie zakupiwszy połowy rzecy z listy, bo Madzia
                                zaczęła się wydzierać i cześć, Anka obrażona i załamana wlokła się trzy metry
                                za mną, przy czym wycyganiła jakieś "cudowne kredki" za 15 zł cztery sztuki. No
                                dobra, wiadomo przynajmniej do czego są kredki (w domu ma profesjonalne pastele
                                i to zarówno suche, jak i olejowe!). Nie mam siły. Jedynym sposobem jest nie
                                zabierać z sobą dzieci!

                                Cieszę się razem z wami z postępów Kubusia!!! SUPER!

                                A teraz idę wypełnić korektę do PIT-u za 2001 rok(!) bo Urząd Skarbowy
                                zanalizował i wykrył jakiś błąd! Nie chcę nawet myśleć, że z tego może być
                                jakaś kara....sad(( Tak więc reszta problemów bieżących została przez powyższe
                                skasowana.

                                Z pozytywów: świeci słońce i jest u nas śliczna pogoda!
                                Madzia się już wydrzemała, a jest ostatnio szalenie wymagająca!
                                pa
                                na zrazie i czołgiem! (jak mawia moja przyjaciółka)
                                • agnjan Re: ...i inne 01.12.04, 13:38
                                  ada - ja bym brała i cześć - co sie nalezy - to Twoje, co się należy (z
                                  pensji!!!) to ich i koniec; głowa wysoko!!!

                                  och, jola, biedaku, powodzenia z US - to jest dopiero okropieństwo... brrrr...

                                  a ja jestem wściekła, bo zrobiłam zakupy w tym zabawki - prezenty (bez dzieci)
                                  i przy kasie okazało się (i w pobliskim bankomacie), że z powodu awarii w
                                  naszym banku - awaria łączności - nie mogę zapłacić WRRRRRRRRRRRRRRRRRR...
                                  STRACONY CZAS!!! jutro muszę więc od nowa, a już nie mam tyle czasu, więc może
                                  pojutrze, ech...

                                  poza tym odezwał się jakiś klient, chce ode mnie opinii, a ja wszystkie
                                  materiały mam w pracy, będę musiała tam jechać, wrrr...
                                  • barbamama Re: ...temat zakupowy 01.12.04, 19:44
                                    Ada upominaj się, nalezy się - nie darować!!!
                                    WRRRRR dziewczyny u mnie też dziś temat zakupowy wrrrr, umówiłam sie z
                                    Olem pod domem ok 17 po pracy niby na zakupy. OK!!!! Dojechalismy w wielkim
                                    korku do TeSco ok!!! Poloeciałam szybko na "tron", Olo miał sprawdzić
                                    saldo..................On ma nie wazną kartę , ja nie wziełam portfela,
                                    wrócilismy w korku do domu wrrr skutek taki że nie rozmawiamy............
                                    • jol5.po Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 01.12.04, 23:49
                                      robi sie nerwowo, znaczy się zbliżają się świętawink
                                      ale dziewczyny wyobracie sobie, że zapomniałyśmy o urodzinach Joanki
                                      Joanko - spóźnione, ale bardzo serdeczne - sto lat zdrowiu, posród uśmiechów dzieci, potem wnuków i męża oczywiście
                                      spełnienia marzeń, tych oczywistych i najskrytszych
                                      smile))))))))))))))
                                      • zinka3 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 06:35
                                        WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO JOANKO!!!
                                        U mnie kłopoty, kłopoty, kłopoty !!! W sklepie ok, ale mój mąż w swojej firmie
                                        ma kłopoty finansowe. Nie wiem czy nie grozi nam komornik. Bartek ma zapalenie
                                        ucha. Jest fatalnie nawet moje " Będzie dobrze!!" nie pomaga. Paweł jest dobrym
                                        fachowcem robi piękne meble , ale jeśli chodzi o finanse i papierki to zgroza!!!
                                        Nie potrafi się upomnieć o swoje ludzie zalegają mu z płatnościami i tym samym
                                        jakiś czas nie płacił ZUSu.I teraz jego podejscie do sprawy jest takie:" To
                                        niech przyjdzie komornik i zabierze ". Nie potrafi inaczej. Mam dość nie wiem
                                        jak się to wszystko skończy. Staram się jak mogę ale to ponad moje siły.
                                        • agnjan Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 08:35
                                          joanko - serdeczności smile)

                                          zinko, powodzenia w walce z biurokracją... ja też nie potrafię, więc
                                          zatrudniłam księgowego, inaczej bym zginęła kompletnie...
                                      • joanka741 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 09:05
                                        oo dziekujesmile,a juz myślałam ze o mnie nie pamietaciesmile.Bardzo dziekujesmile.
                                        Tak sobie czytam Wasze opowiesci zakupowe i widze siebie,nie lubie tłoku i nie
                                        lubie pospiech .Markety lubie bo duzo i tanio ale ten TŁOK!!!Prezenty juz mam
                                        jeszcze tylko mezowi krzesełko na ryby musze nabyc ale teraz Mela
                                        zabkuje,gorAczkuje i inne takie ,łogólnie męcące.
                                        Zinko a jak firma meza sie nazywa ? A komornikiem sie nie przejmuj za ZUS to
                                        blokuja konto po prostu i sobie zabieraja ile im sie wisi(znamy z doswiadczenia)
                                        A w innym przypadku bez nakazu sadu czyli wczesniejszej sprawy to moga tylko
                                        straszyc .Nie martw sie!!!!!!!!
                                        Ada walczo swoje a raczej Kubusiowe nie dosc ze zabieraja co moga to jeszcze z
                                        wielka łaska daja
                                        Ja znam przypadek gdzie nastoletniemu dziecku z porazeniem odebrano rete-to
                                        jakas paranoja
                                        Nie rezygnuj z tgo dodatku !{mam nadzieje ze imion nie pomyliłam)
                                        pa ide usypiac Melasie bo wyje pod cycem
                                        • joanka741 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 09:31
                                          a co do zapomnienia o moich urodzinach to sie nie martwcie wszyscy zapominaja
                                          bo to ANDRZEJKI.
                                          Mam tylko 2 wierne kolezanki które nigdy jeszcze nie zapomniały,a w tym roku
                                          nawet mój maz miał zanik pamięcismile),wyszedł do pracy nie złozywszy mi zyczeń,za
                                          co sie obraziłam smiertelnie(na jakies 2 godzinysmile).
                                          Potem sie rehabilitował pojechał na słowacje kupić mi Martini moje
                                          ulubionesmile)),i załatwiał nianie bo chciał mnie do kina zabrac na 2 czesć
                                          pamietnika Briget Jones ale Melasia zagoraczkowała a seans był prawie o 22 więc
                                          zrezygnowalismysad (ale warto sie czasem obrazic)
                                          W sumie było miło i sympatycznie tylko gości czestowałam samą herbata .
                                          Bo ponieważ mąż nie pamietał, a ja nie chciałam przypominacsmile. To nie zostawił
                                          mi funduszy na większe słodkościowe zakupysmile).
                                          A ja oslica poniewaz nigdy tego nie robie - nie wpadłam na to zeby isc do banku
                                          wybrac pieniadzesmile))))a byłam koło niego !
                                          W sumie to po co ja publicznie sie przyznaje do takiego ......braku logikismile)-
                                          ładniej brzmi niz skrajny debilizmsmile))
                                          • bornholmka Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 10:41
                                            Joanko sto lat sto lat!!!!Kochana niech spelnia sie wszystkie twojem marzenia!

                                            Ja sie wam pochwale ze juz mam wszystkie prezenty(no tesciowa mi zostala ale to
                                            niech Tom sie martwiwink),lacznie z prezentami adwentowymi.U nas w kazda
                                            niedziele adwentowa dziecko dostaje maly prezent.


                                            Nic o polowie rakow w Szwecji nie moge znalezc.Z tego co mowi moj maz wynika ze
                                            calkowicie zabroniono odlawiania.

                                            Ide na kawe, ktos ze mna? wink
                                            • akve :-) 02.12.04, 10:58
                                              bornholmka- to ja tez ZACZNĘ od kawy smile
                                              Ale piekny dzień!
                                          • akve Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 10:56
                                            Joanko - WSZYSTKIEGO NAJ....
                                            A ja swiętuje jutro moje x-ste urodziny.

                                            ada- zdecydowanie walcz o zasiłek! choc pamiętam opowiadanie mojej przyjaciółki
                                            o wizycie na komisji.Maja dwoje dzieci z fenyloketonuria i starsze dostało
                                            zasiłek, a młodsze nie.Chł0opiec dostał ,bo jest za mały (!) a dziewczynka
                                            jeszcze w normie, więc...Ta dieta jest b. kosztowna.Ale kogo to obchodzi?!

                                            W kwestii zakupów to UWIELBIAM je.Tylko musza byc spełnione warunki:
                                            *PEŁNY portfel ( moze byc karta wink
                                            *dużo czasu i "wolna" głowa
                                            *mało ludzi w sklepach
                                            W tym roku kupilam trochę przez internet, głownie ksiązki i zabawki.Na mnie
                                            spoczywa kupienie prawie wszystkiego dla prawie wszystkich.Kupuję po drobiazgu
                                            od września wink

                                            oj, co ja robie przy kompu?
                                            Prawie 11-sta i NIC nie zrobione!

                                            Miłego dnia.
                                            Pa.
                                            • bornholmka Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 10:59
                                              Akve ja tez mam coreczke z PKU.U nas rzad bardzo dba o fenylaki.Dostajemy co
                                              miesiac kase na jedzonko,bezplatnie takie rzeczy jak automat do pieczenia
                                              chlebka, wagi, pobieracze krwi czy automat do lodow.Oczywiscie wszystkie bilety
                                              na samolot jak lecimy z mala na kontrol placi panstwo.Napisz jak sobie radzisz
                                              z dieta.Pozdrawiam
                                            • bornholmka Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:00
                                              oj Akve przepraszam najmocniej, dopiero teraz doczytalam ze to nie ty masz
                                              fenylaczka...Jeszcze raz przepraszam
                                            • dwoda Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:30
                                              Joanko , przyjmij serdeczności także ode mnie , niech życie , dzieci i
                                              oczywiście mąż Cię dopieszczają.
                                              U nas z prezentami ciągła posucha . Stanęło na tym ,że dzisiaj mąż po przyjściu
                                              z pracy (ok.22)ma wykrzesać z siebie jeszcze resztki energii , ja nie inaczej i
                                              udajemy sie do TESCO , bo to tylko całodobowe i liczymy na mniejszy tłok (
                                              dzieci pozostawiamy babci i juz się martwie na zapas o Zuzię , co pocznie z nią
                                              babcia jak się przebudzi a obok cyca niet)
                                              Bornholmko , dziękuję za czas jaki poświęciłaś na poszukiwania odpowiedzi w
                                              kwestii rakowej . Odpowiedź znaleźliśmy częściowo , wiemy , że zakaz został
                                              zniesiony lecz nie wiemy kiedy. Przy okazji poszukiwań żródła informacji
                                              dotarłam na forum Skandynawia i muszę wam powiedziec , że jestem ogromnie
                                              zniesmaczona. Rozumiem , że jak ktoś nie chce pomóc to nie pomaga , ale nie
                                              moge zrozumieć ludzi , którzy wykorzystuja forum , aby dać upust swoim
                                              flustracjom i jakimś bliżej nieokreślonym pretensjom do świata.Zaznaczę tylko ,
                                              że na moje pytanie odezwała się mama.agatki( może znacie nick?) i od progu
                                              najechała na mnie , że niby to wyręczm syna w jego szkolnych obowiązkach . O
                                              Kryste!.Sama się sobie dziwię , ze wdałam sie z nią w jałowa dyskusje , bo to
                                              do mnie nie podobne , ale dawno nie czułam sie tak sprowokowana.A najgorsze ,
                                              że prawo do pouczeń uzurpuje sobie osoba , która oprócz forum Sakndynawia jest
                                              tylko gościem na forum eDziecko-zakupy. Mam wrażenie ,że wzięła mojego 13 latka
                                              ( przy okazji ze zdenerwowania odmłodziłam go o rok)za conajmniej 20-letniego
                                              faceta , któremu już nie wypada podać ręki , gdy sam sobie nie radzi. Jeśli
                                              chcecie poczytać tę dyskusję ( choc myślę , że może nie warto sie denerwować)
                                              to wejdźcie na to forum , najłatwiej chyba przez wstukanie mojego nicku w
                                              wyszukiwarce. Cóż , poczułam się jak intruz i czym prędzej , stamtąd uciekłam .
                                              Przemyślenie pozostało mi między innymi takie , że niektórzy , chyba za bardzo
                                              wierzą w złudne poczucie anonimowości na forum . Przepraszam Was , ze w ten
                                              przedświateczny czas , w którym powinniśmy się wyciszyć opowiadam Wam o tym
                                              niesmacznym incydencie , ale nawet mój Grzesiek nie wie , jak niezasłużenie
                                              oberwałam za niego po głowie i tylko Wam to opowiedziałam.
                                              A teraz z innej beczki . Ado myslę , że przed komisja warto stanąć , choć jest
                                              to upokarzające a członkowie komisji często zachowuja się tak , że człowiek
                                              czuje się winny , że nie urodził dziecka w pełni zdrowego . Trzymam za Was
                                              kciuki.
                                              Jak widzisz akve nie tylko ty przy komputerze o tej grzesznej porze!!! I dla
                                              Ciebie STOOOOOOOOOOOOO LAAAAAAT (co najmniej!).Buziaki dla wszystkich. Dorota
                                          • jol5.po Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:32
                                            własnie nie znam takich przypadków, ale jednak dziwne te zawroty. Sprawdź Joanko na wynikach krwi, jakie masz OB. Czasami lekarze nie reagują na podwyższone OB, a ono może sugerować jakiś stan zapalny, tylko na podstawie tych wyników nie można określić gdzie w organizmie, ale wiadomo, że cos jest, własnie jakby to jakiś guz czy cuś, to byłoby podwyższone OB. Nie rezygnuj z dojścia co to może być.
                                            No a na bieżąco - dużo zdrowia dla Meli.
                                            Ada - brać zasiłek, jak najbardziej. Kiedy to jest pielęgnacyjny, to przecież uzależnione jest od choroby, zadekretowane w przepisach, a że rozdziela urzędnik, to te spojrzenia niech będą jego problemem (a poza tym państwo zabiera Ci tyle w podatkach, nie tylko z pensji, ale od każdego najmniejszego ruchu, że zasiłek będzie tylko małą kropelką w porównaniu z tym).
                                            Tyle teorii, ale oczywiście sama byłem strasznie zdołowana, kiedy brałam przez pewien czas z MOPSU pieniądze. Wtedy mąż miał kłopoty z praca, ja mały dochód, więc wszystkie kryteria spełnialiśmy, ale... te ogledziny, a ze mieszkanie znajduje się w domu jednorodzinnym, a że 4 pokoje, ankieta miała 3 strony. pamietam, że było pytanie o dochów rodziców, tesciów. A ja właśnie miałam problem, jak uniezależnić moja rodzinę, mąż był w konflikcie ze mną, ja byłam w konflikcie z teściami. Próbowałam znaleźć jakiś sposób na przetrwanie, a w statucie tych zasiłków jest napisane, że własnie sa do pomocy rodzinie, kiedy ma trudne warunki, np. mąż stracił pracę, więc miałyby pomóc przetrwać ten trudny moment. To wszystko nie było miłe, ale miałam swiadomość, że robię to dla dzieci. To byl krótki moment, na szczęscie przyszły lepsze czasy. Ada u Ciebie chyba nie będzie tak drastycznych problemów, bo przecież chodzi o zdrowie, z tym sie nie powino dyskutować. Jeżeli panie urzędniczki dyskutuja, to na prawdę żałosne. Trzymaj się i nie daj się urzednikom
                                            Zinko sad(((, Wy też sie trzymajcie, ale to smutne. Nie mam w ogóle doswiadczenia z papierami. Wiesz widziałam taki kiedyś żart rysunkowy, czasami, gdy jest krytycznie przypomina mi się, bo w sumie, wbrew pozorom ma pozytywne przesłanie. Samochód leci nad przepaścią, widać, ze wypadł z trasy, bo obok narysowana zerwana barierka przy ulicy. W srodku żona i mąż, a ona mówi, zobaczysz kochanie, za rok będziemy się z tego śmiali.
                                            Zinko, zyczę Wam tego śmiechu, ale nie za rok, a jak najszybciej.
                                            Wiesz, może naprawdę warto pomyśleć o obsłudze księgowości, to moga nie być duże pieniądze. Mam koleżankę, która obsługuje własnie małe firmy jako księgowa, ma ich dużo, więc przychód z każdej nie jest wielki, ale całośc daje jej dobre utrzymanie, miesięczny koszt pojedynczej firmy to ok 100, 200 zł., a człowiek się pozbywa nerwów. Trzymaj sie dzielnie, dużo siły...
                                            Agnieszko, nie mogę otworzyć strony nasz bocian. Ale tak przychodzi mi do głowy, że może fobie Szymka zwioązane są wogóle z reakcja na obcych. Mój mały przechodzi ostatni taka fazę, wsiadamy do tramwaju - płacz, bo pani się popatrzyła, weszła babcia - płacz, bo nie widział jej 2 tygodnie. Może to to??
                                            Jola, pokiwałam głową, kiedy czytałam o zakupach w hiperku, oj pokiwałam. Mam wrażenie, że ja tam mogę wyćwiczyc silną wolę, takie dobrowolne umartwainie się - najlepsze na wielki post, na adwent juz mniej, bo kościół zmienił ostatnio wymowę adwentu, raczj na czas oczekiwaniawink.
                                            Powtarzam jak maszynka - nie, nie, nie,nie...itd.itp.
                                            Uwaga przekroczyłyśmy niespodziewanie 1000. Czy to ma jakieś znaczenie??? A moze lepsza formułą byłaby na prywatnych, gdzie sa poszczególne watki, jak myślicie??
                                            Grudniowego słoneczka zyczę, badźcie grzeczne, bo Mikołaj szykuje już prezenty, Zinko a dla Ciebie żeby ludzie walili drzwiami i oknami po te prezenty, a sprawy papierkowo-pienięzne u męża dobrze się skończyły
                                            Jola
                                            • jol5.po Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:58
                                              zaczełam pisać poprzedni post kiedy było 6 wpisów mniesmile)) Życie jest jednak nieprzewidywalnewink
                                              Agnieszko-bornholmko, juz lepszy humor, ach swięta są magiczne, co tu dużo gadać. Kiedyś jak nałożono tradycję chrześcijańską na pogańskie obchody przesilenia zimowego, to wiedziano co się robi. Bo te krótkie dni, długie noce. Oj potrzebne jakieś światełko dla rozjasnienia, cos miłego co zajmie myśli, kiedy za oknem wiatr, zimno i szaro. Agnieszko, wiem, ze w Szwecji głównie, wiem, że Dania to całkiem co innego, ale czy w Danii obchodzi się też tak hucznie jak na północy św. Łucję??
                                              Ewa, też zaczęłam od kawy, ale już się skończyłasmile dzień się rozkręca, ranek odszedł do historii, już prawie południe... jak ten czas leci
                                              Dorotko, kiedyś natrafiłam na jakimś pogólnym forum (emama lub edziecko - już nie pamiętam), na jakieś nieprawdopodobnie głupie dyskusje dziewczyn, które pisały o sobie, ze są ze Szwecji, bardzo się przy tym obrażały. Z tego wynika, że to musi być jakaś okropna, niereformowalna ekipa, z jakiegoś powodu wylewająca na zewnątrz frustracje. Nie przejmuj się i nie bierz tego co pisały do siebie. To takie wirusy złości, które roznoszą się po sieci. Pełno ich, tylko się cieszą, jak kogoś namierzą. Dobrze, że nie dałaś Grzesiowi szukac samemu w sieci, bo nie wiadomo czego by się na czytał (oczywiście chodzi o fora). Wiesz wpisałam w Googlach hasło: Szwecja raki
                                              wyskoczyło kilka stron, spróbuj je przejrzeć, dwie wypisałam, ale tam było więcej, może coś się znajdzie

                                              Szwecja wędkarstwo - ActiveHolidays - wyjazdy wędkarskie ...
                                              ... Szwecja > Południe > jez. YXERN, ... Na sandacza latem. Raki łapie się w sierpniu i wrześniu
                                              pamiętając jednak o tym, że są znaczne ograniczenia ilościowe. ...
                                              www.activeholidays.com.pl/ new/oferta.php?idk=1&idr=4&idm=28 - 34k - Kopia - Podobne strony

                                              Szwecja wędkarstwo - ActiveHolidays - wyjazdy wędkarskie ...
                                              ... W czterech większych jeziorach, cięgnących się przez prawie 10 km, oraz dwu stawach
                                              leśnych, można łowią raki, a także szczupaki, okonie, sandacze i ...
                                              www.activeholidays.com.pl/new/oferta. php?idk=1&idr=4&idm=20&opcja=zakwaterowanie - 33k - Wynik uzupełniający - Kopia - Podobne strony
                                              pozdrawiam Jola
                                              • jol5.po raki w Szwecji 02.12.04, 12:20
                                                Dorotko wpisała jeszcze w Google: Szwecja raki zakaz połowu
                                                wyskoczyło kilka stron, dwie mogą być pomocne (tekst to urywki ze strony, w której występują wypisane wyrazy, sam adres jest na dole, przepraszam, ze tak łopatologicznie piszę, ale ja sama sie w tym gubię czasami, a tu teraz nie ma kolorów i nie wiadomo co jest co)

                                                Biuro Podróży PRZYSTANEK SKANDYNAWIA - turystyka wędkarska i ...
                                                ... sieja: październik-listopad raki: sierpień-wrzesień ... szczegółowe przepisy dotyczące
                                                połowu w rejonie ... Dodatkowo obowiązuje zakaz używania otwartego ognia ...
                                                www.skandynawia.net.pl/wyprawy/klavrestrom.html - 17k - Kopia - Podobne strony

                                                Wielki Portal Wędkarski - RYBIE OKO - Zestaw śniadaniowy
                                                ... Potwierdzam, to Szwecja a obok to sieje.Wynik 2 osob. ... Zmienia dużo mój przedmówco
                                                gdyż w wielu rejonach Szwecji jest zakaz wypuszczania szczupaka. ... raki. ...
                                                www.fishing.pl/imagecatalogue/imageview/8072/143/ - 73k - Wynik uzupełniający - Kopia - Podobne strony
                                                • dwoda Re: raki w Szwecji 02.12.04, 12:49
                                                  Kochana Jolu , jakże Ci dziękuje za wsparcie !. I za strony internetowe także,
                                                  choc zasoby polskiego internetu przeglądałam we wszystkich chyba możliwych
                                                  przegladarkach.I dlatego miałam nadzieje , że pomoże nam ktoś kto ma dostep na
                                                  przykład do zasobów szwedzkich . Cóż , dalismy sobie juz z tym spokój , bo
                                                  jeśli to informacja tak trudna do zdobycia to nie on jeden nie będzie jej
                                                  posiadał. A propos , buszowania w zasobach internetowych . Już jedną niemiłą
                                                  przygodę przeżyłam , kiedy Grzesiek wpisał sobie w wyszukiwarce niewinną
                                                  ,, Katarynkę''. Nie muszę Wam pisać jakie strony się pootwierały , więc jaką
                                                  miałabym teraz gwarancję ,że zamiast raków w Szwecji , Grześkowi nie
                                                  otworzyłyby sie ,,gorące Szwedki". Nic to , mama.agatki ma niespełna dwuletnią
                                                  córcię i mam nadzieje , dojrzeje jeszcze w niejednym temacie. Dzięki
                                              • magduniar3 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 12:38
                                                Sto lat życzę wszystkim solenizantkom.
                                                A ja mam zamiar zaparzyć sobie drugą już kawkę.
                                                Czytam i widzę, że nie tylko w firmie mojego męża piętrzą się problemy.
                                                Problemy z urzędami to norma, a ostatnio na budowie u mojego męża zdarzył się
                                                wypadek. Poszkodowany leży w szpitalu a mój mąż nie może się odpędzić od
                                                kontroli z PIP-u. Na szczęści mój mąż nie jest generalnym wykonawcą i nie
                                                odpowiada za wszystko, poszkodowany czuje się już dobrze, ale nerwów to jednak
                                                kosztuje nas oboje sporo.
                                                Do tego jeszcze epidemia chorób - to się nigdy nie kończy. Jędrek jeszcze w
                                                szpitalu - conajmniej do poniedziałku, na szczęści czuje się już lepiej. Julek
                                                wciąż pokasłuje - zmiany w płucach już ustępują, ale to jeszcze nie jest to co
                                                powinno być. A na dodatek Mateusz znów jest chory, pochodził do szkoły
                                                niespełna 2 tygodnie po zapaleniu płuc, a teraz ma zapalenie gardła i ucha.
                                                Dobrze że jeszcze do końca tygodnia mogę być w domu - chociaż mój dyrektor już
                                                za mną tęskni.

                                                Świątecznych zakupów niestety nie zrobiłam jeszcze żadnych. Jakoś nie mam
                                                pomysłów na te zakupy i zupełnie nie wiem czym obdarować rodzinkę. Co do
                                                zakupów przez internet to jakoś nie mam zaufania, a trudno abym całą rodzinkę
                                                zaopatrzyła tylko w książki. MOże mogłybyście mi podpowiedzieć co kupic
                                                wybrednej bratowej mojego męża - zupełnie nie wiem czym się interesuje, a gust
                                                mamy zupełnie odmienny. Na każdy prezent mogę przeznaczyć maksymalnie 50 zł.
                                                Nie wiem też co kupić swojemu średniemu - jego wymarzonym prezentem jest
                                                komputer, co z oczywistych względów jest nie realne - czy wasi synowie w tym
                                                wieku bawią się czymś konkretnym?

                                                Jolu z Wrocka - postaram się przesłać mój mail na twój gazetowy
                                                Magda
                                        • barbamama Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! -jeszcze ja !!! 02.12.04, 18:33
                                          Joanko kochana sto i jeszcze raz sto lat, usmiechów (tych to miliony), martini,
                                          niespodzianek ze strony ukochanego i dzieciaczków smile caluski gorace dla Ciebie
                                          • joanka741 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! -jeszcze ja !! 02.12.04, 20:15
                                            dziekuje dziękuje i jeszcze raz dziękuje!!!!!!!!!! ale miło mi jest i
                                            sympatyczniesmile),własnie przed chwila wlałam mojemu słodkiemu synkowi bo uparcie
                                            mimo prosb wchodził mi do pokoju gdzie usypiałam melasie,wszedł około 6 razy
                                            nie wytrzymałamsad i wlałam,ale już wyprzytulalismy sie jest ok chybasmile)
                                            Macie takie akcje czasem ?
                                            Bo ja niestety czasem tak , w nerwach wleje a potem mysle ze własciwie mozna
                                            było inaczej(w tej akurat sytuacji prosiłam go i tłumaczyłam kilka razy dlatego
                                            dostałw pup).
                                            Uf czasem jest cięzko,jeszcze codziennie ostatnio siedze sama do 20 jutro
                                            tez ,mam dosc tego!
                                            Zastanawiam sie jak sobie radzą dziewczyny których mezowie czesto na dłużej
                                            gdzies jada????Mam znajoma maz w Niemczech a ona z 3 dzieci sama w domu,nikt
                                            jej nie pomaga ,mama daleko.
                                            a teraz troszke milsza sprawa:wreszcie nabyłam malakser,robot
                                            zelmerowski ,super sprawa,utarłam sobie placki ziemniaczane dla całej rodzinki
                                            w 2 minutki,potem koktajl malinowy w minutkesmile)).
                                            Jutro wreszcie ugotuje Melasi zupke i nie bede przepychac jej przez
                                            sitkosmile),normalnie rewelacja,chyba sernik w sobote zrobie jak to tak
                                            prostosmile),moge sobie jeszcze dokupic mise mieszacza doczytałam w instrukcji i
                                            wszelkie drozdzowe ciasta (wyrabianie z głowy),pierogowe ciasta,kopytka,
                                            super smile)
                                            Zmykam bo Mela wyje papapapapaaaaaaaaaaaaa
                                            Jeszcze raz dziekuje za tyle ciepłych słówsmile
                                            • agnjan ja tam się nie chcę nigdzie przenosić :-) 02.12.04, 22:16
                                              ot, co - tu mi dobrze, w jednym miejscu i wogóle smile tam - podczytuję, czasem
                                              coś napiszę...

                                              jola - spróbuj wejść może na Bociana inaczej: www.nasz-bocian.pl potem
                                              odnośnik "forum" potem "nasi milusińscy" i potem mój wątek "trzecie szczęście
                                              c.d." powinno wejść;

                                              myślę, że to jednak nie fobia na obcych u Szymka, bo na innych obcych tak nie
                                              reaguje, raczej jest otwarty, choć nieśmiały i blisko mamy, ale nie dostaje
                                              takiej histerii...

                                              joanko - ja też często dostaję szału; najbardziej wtedy, kiedy proszę o coś
                                              starszaki kilka razy i brak reakcji, albo muszę powtarzać siódmy raz...

                                              mój mąż właśnie wyjechał dzisiaj i wraca w sobotę wieczorem sad na szczęście w
                                              sobotę mamy imprezę mikołajkową całe przedpołudnie, może uda się ustawić nianię
                                              na sobotnie popołudnie (albo babcię) i pójdziemy ze starszakami do kina?
                                              musimy przetrwać... nie lubię, nie lubię, ale zdarzają się te wyjazdy bardzo
                                              rzadko...

                                              wydaje mi się, że mi się brzuch opuścił, więc pewnie jednak nie uda mi się
                                              urodzić w styczniu, choć wciąż usilnie namawiam na to Martę smile))
                                              • olioliwa urodzinowe... 02.12.04, 23:21
                                                życzenia Joanko (udało sie jescze mimo później pory)
                                                radości z codzienności
                                                i malakserowych smakowitości
                                                marze o takim cudzie zelmerowskim już kilka latek, ale coraz mniej mam
                                                argumentów typu zupki-krem
                                                póki co zadowalam sie rozdrabniaczem który dokupiłam do 13 letniego miksera
                                                i koktaile nareszcie moge zrobić
                                                Mati ma jutro konkurs recytatorski, nie ma sposobu na to żeby nie klepał
                                                wierszyk a na jedno kopyto, ale czy to wazne? w końcu i tak najważniejsze, zeby
                                                go nie zżarła trema
                                                a Mati to własnie przełomowy dzieciak, miałam termin na Nowy Rok i już od
                                                połowy grudnia się oszczędzałam aby nie urodzić w starym roku, udało sie jest z
                                                Trzech Króli, ale moja przyjaciółka była na podtrzymaniu od 6 m-ca i lekarz
                                                kazał jej tuż po świetach odstawić - no i 27 grudnia urodziła
                                                jej syn - Rafik - przyjaciel Matika jest z innego rocznika, mimo, że tylko 10
                                                dni między nimi różnicy, ale Mati miał o rok dłuższe dzieciństwo - udało mu sie
                                                pa Ola
                                              • akve Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 02.12.04, 23:38
                                                Ja znowu wieczorkiem...

                                                bornholmka- nie przejmuj się ,ze myslałaś,ze to ja mam dziecko z
                                                fenylo.Absolutnie mnie to nie dotknęło, a w pewnym sensie mam coreczke z fenylo
                                                , bo to moja chrześnica smilePisałam Ci o tym wyzej, pewnie przeoczyłaś.
                                                Co do diety to musze przyznać ,ze radza sobie świetnie i dzieci ,i rodzice.Jakos
                                                tak naturalnie to zaakceptowali.I w naszych warunkach nie ma takiego wyboru
                                                produktów jak w Danii.Ja zreszta tez miałam problem siety bezglutenowej, bo mój
                                                najstarszy Jędruś był na bezglutenowej przez prawie 6 lat zycia.I to nie
                                                pierwszych tylko kiedy miał ok.4 lata to okazało się ,ze musi przejśc na
                                                bezglutenową.Trudne to było dla nieo i dla nas.Szczególnie podczas uroczystości
                                                ,gdy na stole pojawiaja się słodkości.Starałam się mu zawsze cos "
                                                zabezpieczyć", ale było mu ciężko.Choć muszę powiedzieć ,ze podziwiam to moje
                                                dziecko, bo wiem jak trudno mnie,dorosłej osobie zrezygnować z czegoś co lubię.A
                                                on jednak nie ulegał pokusom.
                                                dorotka- zauważyłam ,ze na wielu forach panuje potworna atmosfera.Ludzie rzucaja
                                                się na siebie jak wściekłe psy, obrzujaca stekiem wyzwisk...
                                                Uciekam z takich miejsc.A nam tu dobrze, prawda?
                                                agnjan- przekonaj Martusię ,zeby wytrzmała.Ja przekonałam Zosię ,ze musi urodzic
                                                się w maju...skurcze zaczęły się 30 kwietnia i mogłam spokojnie urodzić,ale
                                                kochane dziecko pozwoliło się mamie przespać i z zapasem sił jechać dopiero rano
                                                do szpitala.Moja pierwszomajowka smile
                                                joanko- ja niestety tez ulegam emocjom, ale zauważyłam ,ze znacznie rzadziej niz
                                                przedtem.z kazdym kolejnym dzieckiem jest lepiej,ale dużoooo brakuje mi do
                                                ideału.Czesto wrzasne, albo sie wsciekam a potem żałuję.
                                                magduniar- hmm, czemu Twoi tak chorują? Zastanaiałas( na pewno) się nad
                                                uodpornianiem.Ja moim daje tran-płynny- na czczo.Ochyda, potem dostaja cukierka
                                                do ssania.
                                                I nienawidze jak Darek wyjeżdża!Cały czas się denerwuję sad
                                                zinka- kłopoty z urzedami sa mi znane.Trezba sie na-chodzić , na-pisac ,
                                                na-tłumaczyć, na -denerwować .Zycze wytrwałości i zyczliwych urzedników.

                                                A teraz poratujcie: nie należę do mistrzów kuchni a tu GOŚCIE ! I najgorsze ,ze
                                                dwie ciocie ( sic!) Musze zrobić cos szybkiego a super. Na pewno macie jakieś
                                                swoje przepisy,żeby sie nie narobic i zeby było och i ach wink
                                                Tort juz jest ,ale co dalej?
                                                Wogóle to grudzień jest miesiacem samych imprez w naszej rodzinie ( Ewa,
                                                Dariusz,Łucja itd...)
                                                Czekam na Wasze sprawdzone przepisy , bo inaczej klops ( haha).
                                                • agnjan Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 03.12.04, 06:35
                                                  jeśli to ma być obiad, to polecam:

                                                  Zraz drobiowy ze śliwkami

                                                  Składniki:

                                                  • 2 pojedyncze piersi z kurczaka (powinny być duże i szerokie)
                                                  • 4 plastry sera topionego (plastrowatego)
                                                  • 12 suszonych śliwek
                                                  • vegeta
                                                  • zioła prowansalskie
                                                  • mąka do panierki
                                                  • wykałaczki do spięcia zrazów
                                                  • 20 dkg kurek ewentualnie pieczarek
                                                  • sos grzybowy „Winiary”

                                                  Piersi drobiowe przekroić wzdłuż, otrzymując z dwóch piersi cztery, następnie
                                                  rozbić każdą na cienkie płaty (najlepiej przez folię)
                                                  Płaty posypać lekko vegetą i oprószyć ziołami prowansalskimi, a potem położyć
                                                  na wierzchu plasterek sera, a na nim po trzy śliwki. Zwinąć zrazy, spiąć
                                                  wykałaczką i z wierzchu także lekko przyprawić vegetą i oprószyć ziołami
                                                  Obtoczyć w mące i układać na rozgrzanej oliwie (aby zarumienić mięso), po
                                                  chwili zmniejszyć ogień, przykryć patelnię i dusić ok. 10-15 minut
                                                  Kurki podsmażyć, zalać wodą i dorobić doń sos zgodnie z przepisem umieszczonym
                                                  na opakowaniu. Podawać na ciepło ozdobione wg upodobania

                                                  Ostatnio robiłam, co prawda bez kurek, bo akurat nie miałam, ale wyszło
                                                  elegancko, a poza tym nawet takie dwie lewe ręce, jak moje potrafią smile
                                                  • barbamama Re: 03.12.04, 09:06

                                                  • barbamama Re: Akve 100 lat !!!! 03.12.04, 09:17
                                                    Wszystkiego najlepszego, czego sobie tylko zamarzysz, prostych zakrętów,
                                                    łatwych wyborów, miłosci od wszystkich Ci bliskich....całuski od Barbów


                                                    Na szybko- przystawka włoska a`la pasta z dipami
                                                    Gotujesz makaron jakiś gruby np swiderki
                                                    1/2 puszki kukurydzy, groszku, czerwonej fasolki
                                                    mrożoną mini marcheweczkę i brokuły (te najlepiej tylko delikatnie podgotowac,
                                                    marchewke do miekkkości) , czerwoną fasolke z puszki dokładnie wypłukać, jak
                                                    wszystko bedzie miekkie (czyt. nie rozpadajace się ) wymieszać delikatnie w
                                                    ogromnej misce i w takiej na stół do tego dipy:
                                                    czosnkowy: trzy łyzki majonezu, jogurt naturaslny bez cukru, 6 ząbków czosnku
                                                    (albo i wiecej)sół pieprz- wszystko wybełtać
                                                    mój jalapene wink
                                                    pomidorkiz kartonika- taki płynny przelew, wymieszać pół na pół z sosem taotao
                                                    słodko kwasnym, dodac drobno posiekana cebulke sól pieprz odrobine chili
                                                    mozna jeszcze zrobic np koperkowy, chrzanowy
                                                    Podaje sie wszystko na zimno
                                                    Dla mnie pycha!!!!


                                                    Joanka ja chce taki sprzet !!!!!
                                                    No i jak zwykle nie mam czasu ale napewno jutro siądę i napisze, trzymajcie się
                                                    dziewczynki.AAAAAAA nie wiem czy pójde i gdzie na bal sylwestrowy( kurcze jak
                                                    chcę!!!!) ale sukienke juz kupiłam wink)))
                                                  • joanka741 Zyczenia dla AKVE!!! 03.12.04, 09:26
                                                    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Akve W DNIU URODZIN zyczenia 100 lat w zdrowiu i szczesciu.
                                                    Wielu, wielu radości !!!
                                                    Spełnienia tych najskrytszych marzeń!!Schowanych na dnie serca na
                                                    pózniej ,kiedy dzieci podrosnąsmile)
                                                    Błogosławieństwa Bożego w kazdej dziedzinie zycia.
                                                    Żebys zawsze była dumna ze swojej rodzinki i miała czas na wszystkosmile)
                                                    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • jola.wie piątek 03.12.04, 10:07
                                                    kilkanaście postów wstecz jest o niewypłacalności przy kasiesmile)). ja zrobiłam
                                                    tak:
                                                    po roratach, które sa o 17.00 zawlokłam dziewczynki na stację benzynową, w celu
                                                    zakupienia benzyny, ale to oczywiście było poboczne, bo miałam do wrzucenia do
                                                    urny dwa kupony konkursowe (!), chciałam sprawdzić, ile mam punktów na karcie i
                                                    co za to mogę dostać (!) i chciałam napompowac kółka w wózku, bo chłopcy
                                                    zgubili pompkę (!). Podjeżdżam: kolejka, trzy dystrybutory, jeden nieczynny na
                                                    pierwszy rzut oka, obstawiony pachołkami, faceci coś majstrują, drugi to gaz
                                                    (!), inne owinięte taśmami biało-czerwonymi, widzę, ze facet przede mna wysiada
                                                    z auta i pyta o coś, więc ja też wysiadam, pytam gościa z obsługi "przepraszam,
                                                    czy można tu kupić benzynę?", na co on nie odpowiada "ależ oczywiście!"
                                                    tylko "a jaką pani potrzebuje?" smile))). Po ustaleniu, że żądany typ benzyny
                                                    jest, leję ją w bak, zostawiam dziewczyny i udaję się do kasy, mam wszak dużo
                                                    do załatwienia smile). Tam okazuje się w rozgardiaszu torebkowo-nipowo-punktowo-
                                                    rosnąco-kolejkowym, że z terminala otrzymuję ODMOWĘ transakcji, czyli krótko
                                                    mówiąc: nie mam czym zapłacić, czego nie przyjmuję do wiadomości i pan próbuje
                                                    jeszcze raz. Powtóreczka. Ja zachowuję się jak pokerzysta, nie jest mi zupełnie
                                                    wstyd, ani nawet przykro, szybka analiza sytuacji: benzyna wlana, karta
                                                    odmawia, w domu gotówki zero, babcia w warszawie, bank daleko (i zamknięty),
                                                    słyszę swój spokojny, ba, wesoły głos: "co pan proponuje? co robicie w takich
                                                    sytuacjach?", na to pan "poproszę telefon komórkowy, po telefony ludzie zwykle
                                                    wracają", więc ja, jak na filmie: "czy mogę wykonac jeszcze ostatni telefon?",
                                                    pan pozwala, i, jak na filmie (telefon do męża): mąż nie może podejść, bo
                                                    zajęty..., pan w międzyczasie pyta o numer nip-u, ja bezgranicznie zdumiona
                                                    pytam w słuchawkę "dlaczego?!" (...mąż nie może podejść), pan odpowiada "bo
                                                    chcę pani wystawić fakturę!", kolejka (!) ryczy ze śmiechu, podaję NIP,
                                                    wyłączam telefon, oddaję ze słowami "proszę o niego dbać, bardzo go lubię",
                                                    kolejka płacze ze wzruszenia (tak mi się przynajmniej wydaje wink, zbieram
                                                    zawartość torebki, odjeżdżam, bilansuję: skąd mam wziąć forsę?, nie mam
                                                    telefonu (co za głupie uczucie!), nie wiem, ile mam punktów, koła od wózka
                                                    nienapompowane....
                                                    Uśmiechnijcie się!
                                                    Przyszedł hudraulik do rury więc na razie kończę! smile))
                                                  • barbamama Re: piątek 03.12.04, 10:31
                                                    Jola rewelacja !!!! Dzięki za sprawne, porządne podreasowanie dobrego humoru na
                                                    dzisiejszy dzień smile
                                                  • dwoda Jola ,świetne! 03.12.04, 10:57
                                                    Mój syn powiedzaiałby ,, ale wyjechane" ( ciagle się zastanawiam skąd takie
                                                    powiedzonka , w sensie , że cos jest super)A swoja droga gratuluje zimnej krwi
                                                    i umiejetności panowania nad emocjami .Uśmiałam sie po pachy , dzięki.
                                                  • magduniar3 Re: piątek 03.12.04, 11:06
                                                    Jolu, ale jesteś mocna. Ja bym się pewnie rozbeczała.
                                                    Ja miałam kiedyś podobny problem w aptece - miałam z 50 złoty w portfelu i
                                                    prosto od lekarza poleciałam do apteki, podałam recepty, a pani mi zaśpiewała
                                                    grubo ponad tę sumę. Tu łatwiej - leki musiałam zostawić i pędzić do bankomatu.
                                                    Teraz aptekowe zakupy robię tylko u znajomej i muszę przyznać, że ostatnio
                                                    zdarza mi się kupować na kreskę.
                                                  • bornholmka Rocznica:))) 03.12.04, 13:05

                                                  • bornholmka Rocznica:) 03.12.04, 13:15
                                                    Jola oplulam monitorsmile Boska jestessmile

                                                    Musze koniecznie wam o czyms napisac...Wczoraj po powrocie do domu zapytalam
                                                    Damiana czy odbieral poczte i czy cos do mnie jest.Ten z tajemnicza mina
                                                    odpowiedzial ze tak- karta pocztowa.Ciekawosc wziela gora i pobieglam w
                                                    podskokach sprawdzic coz to takiego.Patrze i oczom nie wierze. Na jednej
                                                    stronie karty pocztowej moje najglupsze zdjecie z dzieciakami jakie
                                                    mam.Robilismy konkurs na najglupsza mine i Tom pstryknal zdjecie.
                                                    Z drugiej strony pocztowki tekst:" Witaj moja najpiekniejsza.Czy zgodzisz sie
                                                    spedzic ze mna wieczor w dniu 10 grudnia? Zabiore cie w przepiekne miejsce na
                                                    romantyczna kolacje.Maluchami zajma sie nasi sasiedzi(to Toma brat).Mam
                                                    nadzieje ze znajdziesz dla mnie czas"
                                                    Szok! Dopiero zajarzylam ze 10 grudnia obchodzimy 7 rocznice slubu =)
                                                    Tom te durne zdjecie gdzies wysylal do Kastrup i tam oni robili te zaproszenie.
                                                    Zlapalam za telefon i zadzwonilam do meza(byl jeszcze w pracy) i zamiast
                                                    odpowiedzi powiedzialam "zamorduje cie za te zdjecie"

                                                    I co zgodzic sie isc? wink Za te zdjecie to sie jeszcze zastanawiam smile
                                                  • jol5.po Re: Rocznica:) 03.12.04, 13:49
                                                    smile)))
                                                    iść, iść
                                                    (ale do samemgo końca trzymaj w niepewnościwink
                                                  • joanka741 Re: Rocznica:) 03.12.04, 15:30
                                                    wowwwwww bornholmko ja bym poszła 6 razy,moze moj maz tez na to wpadnie! my
                                                    mamy 7 rocznice 1 sierpniasmile.
                                                    Miłej zabawy!!!!!!!!!!!!!!!!!wink
                                                • joanka741 Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 03.12.04, 09:42
                                                  Co do przepisów obiadowych to ja czesto robie tez filety z kurczaka nadziewane
                                                  pieczarkami podsmażonymi na masle z cebulka.
                                                  Ten farsz daje sie do srodka i składa na pół albo na koperte zależy od kształtu
                                                  fileta(lepiej sie do tego nadaje poledwiczka wieprzowa) bo nie peka przy
                                                  rozbijaniu na cieniutki plasterek,ale jest twardsza po usmażeniu.
                                                  Bardzo lubie mniam mniamsmile)
                                                  A surówka to bardzo lubimy w domku surówke z szatkowanej kapusty zwykłej białej
                                                  do tego cebulka drobno pokrojona i 3 kolory papryki ,majonez do smaku ja nie
                                                  sole juz ale mozna troszke.
                                                  Albo pora na plasterki,przelac wrzątkiem żeby nie piekło zetrzec ze 2 -3 winne
                                                  jabłka i tez majonez do smaku ,mozna sypnąc rodzyneksmile
                                                  Albo gotowane buraki zetrzec na grubej tarce do tego tez winne
                                                  jabłka ,proporcje dowolne ale ja lubie duzo, i cebulke drobno pokroic-pychaaaaaa

                                                  Uwaga przepis na kremówkesmile)
                                                  składniki na ciasto:
                                                  2 szklanki mąki tortowej
                                                  margaryna kasia lub inna 25 dag
                                                  smietana mała kubeczek
                                                  posiekac make z margaryna ,potem dodac smietane i ugnieśc ciasto takie dość
                                                  miekkie ma byc
                                                  potem trzeba wałkować zawsze w 1 kierunku!!!(to jest wazne bo jak bedziecie
                                                  wałkowac w 2 strony to wyjdzie kruche a nie półfrancuskie)
                                                  po rozwałkowaniu placka sypiemy na niego make i składamy na poł i znowu
                                                  wałkujemy w ta sama strone!
                                                  Tak trzeba kilka razy,potem ciasto dzielimy na 2 kawałki,rysujemy strzałke
                                                  nozem na ciescie(kierunek wałkowaniasmile) i wkładamy na 30 min do lodówki.
                                                  Masa składniki:
                                                  2 litry mleka
                                                  1,5 szklanki cukru
                                                  2 szklanki maki
                                                  6-8 zółtek
                                                  4 cukry waniliowe
                                                  litr mleka zagotowac z cukrem
                                                  drugi litr zmiksować z zółtkami, maka i cukrem waniliowym
                                                  zrobic z tego budyn
                                                  Uwaga zawsze beda grudki w czasei gotowania ,kiedy sie miesza one pod koniec
                                                  znikaja prawie zupełnie nie przejmujcie sie
                                                  Kiedy budyn ugotowany,ciasto wyjmujemy i rozwałkujemy w 1 kierunku na wielkosc
                                                  blaszki,tu tez podczas wałkowania trzeba ze 3 razy przesypac mąką i składać
                                                  (bedzie wiecej warstw)
                                                  Pieczemy na 200 stopniach ok 20 min aż bedzie zlote
                                                  potem pieczemy 2 placek smile),przekładamy ciepłym kremem ,posypujemy pudrem i
                                                  MOZNA JEŚĆ GORĄCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  Smacznego
                                                • magduniar3 Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 03.12.04, 10:57
                                                  Ewo, ja też do końca nie wiem skąd te choroby. Mateusz przez swoje 10 letnie
                                                  życie chorował poważnie ze 3 razy. Myślę, że to "zbawienny" wpływ sportu.
                                                  Granie w październiku w deszczu na boisku w nogę to chyba lekka przesada i brak
                                                  odpowiedzialności trenera. Nie spodziewałam się, że tak będą wyglądały
                                                  treningi.Co do Jędrka, to zawsze był chorowity i wynikało to ponoć z trudnego
                                                  porodu i pewnych wad z którymi się urodził. Na szczęści wszystko już dobrze,
                                                  ale leczenie antybiotykami od wczesnego dzieciństwa trochę uszkodziło jego
                                                  system odporności. I żadne leki uodparniające nie pomagały (choć o tranie nie
                                                  myślałam). Teraz jest już i tak lepiej. W przypadku Julka to ponoć wina
                                                  alergii, ale testy będzie można wykonać dopiero za rok i wtedy się okaże co i
                                                  jak. A na razie nie powinnam mu podawać żadnych preparatów ponieważ jest
                                                  uczulony na konserwanty i barwniki (w witaminkach mogą być).

                                                  W przypadku starszych dzieci to też niechęć do jedzenia surówek i jarzynek.
                                                  Tylkko kilka surówek jest u nas akceptowanych a ich ulubiona to:

                                                  Biała rzepa lub duża rzodkiew starta, do tego pęczek rzodkiewek plus kilka
                                                  ogórków kiszonych i posiekany pęczek szczypiorku (jedyna wersja zjadania
                                                  szczypioru). Do tego sos ze śmietany lub jogurtu naturalnego wymieszanej z
                                                  majonezem. I smacznego.

                                                  Inna sałatka to kapusta pekińska, puszka groszku i kukurydzy (czasami jeszcze
                                                  fasoli) i pokrojona w kostkę czerwona papryka - do tego sól, pieprz i
                                                  przyprawy. Jeśli ma to być sałatka kolacyjna dorzucam do tego puszkę tuńczyka.
                                                  i oczywiście majonez.

                                                  Czasami przygotowuję też inną wersję klasycznej surówki z marchewki, ale
                                                  zamiast jabłka dodaje świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy - conajmniej z dwóch.
                                                  A najlepiej jeśli chodzi o marchew kupić karotkę, surówka będzie słodziutka.

                                                  Czasami korzystam z przepisów z forum Kuchnia i tam też był prezentowany
                                                  przepis na ziemniaki Kseni, które są hitem w naszym domu.
                                                  ziemniaki obieramy, kroimy pionowo na plasterki i układam je ciasno w naczyniu
                                                  żaroodpornym - ziemniaki musza być ułożone ciasno, bez rozkładania na
                                                  plasterki. To zalewam 2 szklankami śmietanki 30% wymieszanej z kilkoma ząbkami
                                                  czosnku i solą, pieprzem lub vegetą. Pieczemy pod przykryciem półtorej godziny.
                                                  Na koniec można posypać startym żółtym sere i zdjąć pokrywkę aby się
                                                  zarumieniło. Śmietanki musi być dużo aby ziemniaki były dość zakryte.

                                                  Ostatnio króluje u nas w towarzystwie ciasto kruche - sezamowo-chałwowe, ale
                                                  muszę najpierw odszukać przepis, więc może później go zamieszczę.

                                                  Do mnie też rodzinka miała "pretensje" że urodziłam Julka 28 grudnia i prawie
                                                  każdy pyta czy nie mogłam z tym poczekać. Ja niestety miałam termin na 15
                                                  grudnia, więc i tak mały za długo był w brzuszku, a poród miałam wywoływany i
                                                  wkońcu zrobili mi cesarkę. Paranoja polega na tym, że była to ciąża
                                                  podtrzymywana, łykałam leki przeciw skurczowe prawie od początku ciąży i prawie
                                                  nie pracowałam w ciąży, a tu taki numer. Od 1 grudnia doprowadzałam cały dom do
                                                  porządku, łącznie z myciem okien i takimi tam, a mój brzuszek się zaparł.
                                                  O długość jego dzieciństwa będę się martwić później, zawsze mogę pójść do
                                                  poradni i sprawdzić jego gotowość szkolną za nim wyślę go do 1 klasy. Póki co
                                                  cieszę się, że jest jeszcze takim małym dzidziusiem.

                                                  I znowu wyszła mi cała epistoła.
                                                  Pozdrawiam
                                                  Magda
                                                  • ada16 czuwam... 03.12.04, 15:39
                                                    Nie dość ,że w robocie gonią jak nigdy, to jeszcze taki dłuuugi post mi
                                                    skasowało, albo się zgubił!
                                                    Komisja zaliczona, mąż wysłany do pracy ( bo on z tych co pracują wyjazdowo),
                                                    dziś byliśmy u okulistki , naszej dziecięcej i to jest właściwie jedyna osoba,
                                                    która podcina mi skrzydła, mówiąc, że mam nie oczekiwać cudów i że widzieć to
                                                    Kuba nie ma szans dobrze. ( najpierw miała postawę -on nie widzi i koniec,
                                                    teraz -lepiej nie będzie)
                                                    Nie ma to jak wsparcie lekarza.
                                                  • agnjan Re: czuwam... 03.12.04, 18:22
                                                    jola - ale jazda na tej stacji smile))))

                                                    bornholmka - ja bym poszła... z 10 razy smile chyba ściągnę pomysł na naszą 12
                                                    rocznicę w czerwcu - ile chce Twój mąż za prawa autorskie? smile)))

                                                    a my samotnie, bez MM i od razu kociokwik - Małgosia się rozchorowała (albo
                                                    struła? oby...), ja dzisiaj musiałam do pracy i pozałatwiać "administracyjnie"
                                                    różne domowe sprawy, teściowa przyszła odrabiać z Jasiem lekcje, a tu w domu
                                                    niania, chora Małgosia śpi, bajzel na kółkach a synowej (wyrodnej, tfu!!!) nie
                                                    ma... smile)))))

                                                    trudno - lecimy teraz do lekarza, zobaczymy, co za czort... zostawiam Jasia z
                                                    Szymkiem samych na całą godzinę, trochę pękam, ale mają telefon, picie, a my
                                                    jesteśmy samochodem... dadzą radę, nie?
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.12.04, 22:29
      Fajnie sie Was dzewczyny czytasmile

      U nas z przygotowan swiatecznych to zrobilam z dzieciakami pierniki - ale mialy
      radoche, szczegolnie ze jestem mama malo kuchenna (dla dzieci opiekunka, a dla
      nas jak ma czas to maz, a jak nie ma to niktwink. Co prawda ledwo teraz stoje, bo
      najmlodsze (29 tc) w tym czasie niezle d wewnatrz skopalo moj kregoslup.

      Teraz na tydzien moj M wyjezdza i zostaje sama z dzieciakami, ale mysle ze
      bedzie dobrze, w sumie na razie mam tylko dwoje dzieci.

      Naprawd bardzo Was podziwiam, ze tak dobrze radzicie sobie, ja ostatnio mam
      straszne doly, ze nie dam rady przy trojce. Glownie chodzi o to, ze nie
      wyobrazam sobie zebym mogla nie pracowac, a nie wiem czy da sie wychowac trojke
      na porzadnych ludzi (co jest prorytetowe) bedac jednoczesnie aktywna zawodowa.
      Maz niestety duzo pracuje i na pewno to sie szybko nie zmieni. I tak jestem w
      swietnej sytuacji, bo w zasadzie nie musze sie zajmowac takimi typowo domowymi
      sprawami, ale i tak boje sie, ze za malo bede miala czasu na po prostu bycie z
      dzieciakami. Oj, nudze straszniewink

      Pozdrawiam i trzymajcie sie dalej dzielnie.
      • akve Re: 04.12.04, 00:04
        barba i joanka - dziękuje za życzenia urodzinowe,są piękne i nie banalne smile))

        Zrobiłam sobie prezent urodzinowy i umieściłam zdjęcia dzieci na Zobaczcie.
        Może ktos zajrzy?
        Zapraszam.
        Niestety wszelkie próby zrobienia aktywnego linku spełzły na niczym sad
        Widocznie tępa jestem, bo robie dokładnie tak jak jest napisane i bez rezultatu...
        • dwoda Cudo 04.12.04, 01:02
          Ewcia , link jak najbardziej aktywny. Zdjęcia cudne , a Zosia jak dla mnie ( bo
          nie widziałam męża) wypisz wymaluj cała mamusia . Jeszcze raz urodzinowe
          buziaczki. Dorota
          • akve Re: Cudo 04.12.04, 12:19
            Dorotko, dziekuje smile
            Wiesz, ja się szczególnie cieszę jak ktos mi powie ,ze Zosia jest podobna do
            mnie( ale EGO mam rozwinięte winkbo chłopcy -szczególnie starsi -są podobni do
            Darka.Ale to dobrze.
            A link aktywny chciałam zrobić tak żeby był napis zamiast "robaczków".Nie umiem,
            buuuu.
            A za życzenie dziękuję również.Ale człowiek jest już stary smile
            Wczoraj miałam strasznie zabiegany dzień i jakieś smutasy mnie wieczorem
            dopadły.Dostałam laurki od Jasia i Julusia, szczególnie ta ostatnia jest
            zwruszajaca.Mam taki kuferek w domu ,gdzie trzymam skarby np. laurki i listy do
            sw. Mikołaja.
            Tez macie takie sentymenty?

            Acha,wysłałam paczkę do Marioli z Kęsowa tydzień temu.Powinna już być.Choć
            taissa nie daje znaku.
            jola.wie- przygoda na stacji bardzo mi się podobała.
            Miłego dnia i oczekiwania na sw.Mikołaja.
            "Dzisiaj już koniecznie trzeba byc grzecznym" powiedzial Jasiu.
          • jol5.po Re: Cudo 04.12.04, 12:51
            tak Ewuniu, zgadzam się cudne zdjęcia, link aktywny, jak najbardziej, a co do podpisu, który może zastąpić opis - to Jola jest ekspert - Jola, podziel się jak napisałaś np. "nowe wcielenia Madzi", albo "nowe wcielenia Zosi"
            Bietko, będzie jakoś, będzie - nie martw sie na zapas, bo potem jakos się układa, mimo, że wcześniej człowiek nijak nie może tego zaplanować. Przedłuży się poprostu okres maluchowy o rok, dwa. Ale jeśli teraz jest opiekunka do dwu latka, to posiedzi jeszcze dodatkowo z maluchem - i tak dwulatek jest w domu i tak. Jakoś będzie, bo do tej pory było. A Ty wiesz czego chcesz, po początkowych zawirowaniach i z pracą dasz radę, najwyżej nie będzie w domu świezo upieczonego ciasta, ale o to niech juz mąż się martwiwink) i coś dobrego upiecze. Pozdrów brzuszeksmile))
            Ada, dziwna ta lekarka, dziwna. Gdyby nie było postępów to rozumiem jej postawę - szkiełko i oko, twarda prawda w oczy. Ale postępy są. Chyba ma wiedzę książkową taka uśrednioną, trzyma się jej twardo, hmm. Może to i trochę tak, że dodatkowo stymuluje, człowiek wie, że musi, no musi, bo wizja lekarki czarna, ale... tak całkiem studzić entuzjazm?? A może szukać, nie mówiąc nic pani doktor, kogoś nowego, jak się znajdziem powiedzieć pani doktór pa, pa. Chyba, że jest to osoba na tyle kompetentna, ze mimo wszystko warto znieść jej malkontenctwo, bo wiedza jej warta dużo??? Najważniejszy i tak jest Mały, a on robi postępysmile))))
            Ada i Ola - czy zguby się znalazły, kapturki od kurtki, szaliki czapeczki??? Może Mikołaj przyniesie nowewink)
            Magda, robiłam wywiad z Jasiem (9), co by Jędrek mógł dostać - może jakiś zestaw Lego?? Nieustająco życzę chłopakom zdrowia.
            Joanko, no ma takie chwile, no mam - kiedy to nerwy biorą górę, powtarzanie po kilkanaście razy jest straszne i chyba nikt nie zostanie obojętny. Teraz klapsów u nas nie ma (ale dzieci sa starsze), jednak kiedy małgosia była mniejsza (2 lub 3 lata temu) wpadała w histerie, mój mąż nie wytrzymywał, dawał czasami klapsy. Nie widzieliśmy jak reagowac. Małgosia teraz sie uspokoiła, ale ja mam często problem jak reagować z jej napadami złości (bo ma, przy odrabianiu lekcji często). Czasami klaps jest szybki, działa z zaskoczenia. Ale jeszcze trochę, dzieci będa starsze, wtedy juz słowna perswazja będzie odpowiedniejsza - niestety czasami będzie ję trzeba kilkanaście razy powtórzyćsmile)
            Agnieszko - opuszczony brzuch - wow, szczerze mówiąc nigdy nie wiedziałam co to dokładnie znaczy - oglądałam mój brzuch i nie wiedziałam nigdy: opuścił się czy niewink Ale gdy widać, znaczy się godzina zero blisko - a rok temu w szpitalu (kiedy rodził się Michałek) słyszałam od połoznych, że dużo dzieci rodzi się tuż przed świętami. Mamy zrobią wigilię, zapakuja prezenty, a potem do szpitala i rodzą - ale grudniowe dzieci sa frajne, popatrzcie na ten przykład na mojego michałkawink))))
            Ewuniu, to masz teraz urodziny, czy nie, oświeć, bo nie wiem ostatecznie - jak masz, to przygotujemy akcję: minutka dobrego myślenia dla solenizantkismile) - tak, tak trzeba sie organizowac zawczasu, bo potem wypanie z głowy i klops
            Miłego weekendu
            Jola
            • akve Re: Cudo 04.12.04, 16:06
              Jolu, miałam wczoraj urodziny ( i podswpiewywałam sobie "dzisiaj są moje
              urodziny, które obchodze bez rodziny", ale to nie prawda - na szczęście smile
              A cytat z Starego Dobrego Małżeństwa.
              Co ja tu jeszcze robię- za chwilę GOŚCIE!
              • jol5.po dla Ewy o 21:)))))) 04.12.04, 19:29
                Och Ewa, to ja znowu do tyłu - jeśli dzisiaj sa goście, to jeszcze można urodzinowo - więc ja będe o 21 dużo dobrych mysli wysyłać
                życzę Ci zdrowia, miłości najbliższych i wszystkiego co zamarzyszsmile)))
            • joanka741 Re: Cudo 04.12.04, 23:11
              Jolu oczywiscie ze grudniowe dzieci sa fajnesmile)(ja miałam byc grudniowa-jestem
              wczesniaksmile)176 wzrostu)
              Moja siostra jest z 15 grudnia,brat 20 grudzień,mama 25 grudziensmile)
              Babcia prima aprilis,tato dzien narodzin lenina albo stalina( 22
              kwiecien),fajnie prawdasmile)?-interesujaca rodzinkasmile)
              Grudzień to piekny miesiąc!!!!!
              Juz nie moge sie doczekac choinki,prezenty w szafie,jeszcze musze zapakowac i
              dokupic pare drobiazgów,jestem smutna bo nie wyrobiłam sie w kosztach i nie
              kupiłam książek,1 raz w zyciu!!!!
              Chyba babcia bedzie zmuszona do kupnasmile),ale jak człowiek chce kupic to
              wszystko to.......
              Dodatkowo mój maż chciał przeznaczyc po 50 zł na dzieckosmile)-optymista
              Nie wie ze ja od pazdziernika kupuje prezentysmile)))))),za swoje
              usciubione,zachamecone,przetrzymane zaskórniaki oraz swój prezent urodzinowysmile)
              Chyba mu troszke oczka z orbit wyjdasmile) ,jak po Wigilii u tesciów przyjdziemy
              do domu (on idzie z dziecmi a ja niby jeszcze sie ubieram,przebieram maluje i
              mam ich dogonic i odwalam robote za świetegosmile)M.
              (jedyne co mnie do niego upodabnia, to ten duzy brzuchsmile))))!!!!)
              Nie wiem gdzie ja to pomieszcze pod choinka i nie moge sie juz doczekać tego
              rozrywania papierów!!!tych szarpanin pod choinka ,włazenia jednego na
              drugie ,porównywania,itd itp
              (oliwka ma okres gdzie wszytsko musi miec NAJ NAJ NAJ )
              az sie boje jego miny jak to zobaczysmile)),ale co tam!!!!!!!zaraz lece na allegro
              szukac dalejsmile),juz znalazłam rewelacyjny kuferek z akcesoriami dla lalek,chyba
              z 20 przedmiotów-ŁADNYCH za 45 zł!
              To naprawde tanio bo ja za nocniczek wanienke,i jakies 3 drobiazgi dałam 20 zł!
              w sklepie rok temu!Zerknijcie sobie zreszta idzie jak woda ale sprzedajacy ma
              tego sporo!zaraz linka podam!papapa
              • joanka741 fajny kuferek dla dziewczynek które lubia lalki! 04.12.04, 23:13
                www.allegro.pl/show_item.php?item=36467978
                to ten link do kuferka!
              • joanka741 link 04.12.04, 23:15
                www.allegro.pl/show_item.php?item=36467978
                to ten link do kuferka!
                • jol5.po Re: link 05.12.04, 12:49
                  Joanko, założe się, że ja mam większy brzuchsmile)))
                  Magda, a może dla wybrednej bratowej taki kuferekwink))?????
                  Albo gwiazdę wigilijną - taki kwiatek w doniczce, który akurat kwietnie na święta, albo jakieś ładne ozdoby choinkowe.
                  Zmykam do zajęć niedzielnych Jola
                  • ada16 Re: link 06.12.04, 08:41
                    A mój Kuba podnosił wczoraj białą nitkę ( taką do szycia) , cienką, rozwinitą,
                    z czarnej spódnicy!-to w temacie: nie lubię lakarzy!
                    A dziś ma straszny katar! - Co można 15 miesięczniakowi na katar?

                    Zaniosłam w sobotę spódnice do czyszczenia ( w CH Carrfour). A pani do mnie:
                    ta spódnica jest brudna o tu i tu ma plamy.
                    Proszę ją wyprać ( spódnica tweedowa) , a potem przynieść do nas do
                    odprasowania.Zatkało mnie, spódnicę zabrałam, a dopiero w domu pomyslałam, że
                    może ja głupia jestem, że do pralni chemicznej niose brudną spódnicę.
                    • bornholmka oferma 06.12.04, 09:30
                      Dziewczyny musze sie wam pozalic ze ze mnie jest oferma losu....Wiecie ze
                      wybieram sie do Polski 27 grudnia.Jeden prom juz zarezerwowalam wczesniej a z
                      drugim zwlekalam az do dzisiaj.Dzisiaj sloneczko swieci, humor dopisywal wiec
                      mysle sobie zarezerwuje bilet, bedzie z glowy.
                      Zarezerwowalam ale...najdrozszy... bo inne tansze juz wyprzedanesad(((Za swoja
                      glupote,lenistwo zaplace za bilet trzy razy drozej.Wkurza mnie to okrutnie bo
                      za te roznice w bilecie moglabym pokupowac prezenty moim bliskim z Polski(takie
                      spoznione gwiazdkowe).
                      Jestem zla sama na siebie i juz mnie piekny sloneczny dzien nie cieszy.

                      Moja Claudia zostala dzis ubrana w sliczna sukienke bo idzie do kolegi na
                      drugie urodzinysmileKazala sie rano poperfumowacwinkNormalnie z nia wymiekam,
                      kosmetyki juz dawno pochowane bo uzywa namietnie ale ona nie ma nawet dwoch
                      lat.Co bedzie jak skonczy 5 ?
                      Tez tak macie z corkami?

                      Usciski i buziaki od najwiekszej pierdoly na swieciesmile
                      • jol5.po Miko.łaj 06.12.04, 16:39
                        u mnie jedna mała kobitka, to takie 100% kobiecości, a druga, to taka pani z zasadami, co to zamiast szminki wybrałaby myszoskoczka, szczurka, albo coś innego futrzanegosmile Ale Claudia jest jedna między rycerzami, więc musi trzymać poziomsmile)
                        Agnieszko tak chyba już w zyciu, że 3 kroki do przodu, a 2 do tyłu. Ech, gdyby tak zawsze wychodziło, to by było fajnie... Po prostu będziecie klasa bizness podróżować, ale zawsze do domu rodzinnego, niech nawet bedzie 3 razy drozejsmile))
                        Ada, ale co napisać na temat spódnicy, to juz sama nie wiem - ja też myślałam, że do pralni to sie niesie brudne rzeczy, ale moze przyszły jakieś nowe czasy, a my tak przy tych dzieciach nawet żeśmy nie zauwazyływink
                        Najwazniejsze, że Kubuś zbiera niteczkismile) ja też nie lubie tej pani lekarz.
                        A co w temacie Mikołaja - u mnie już był rano. Wszystko było fajnie - prezenty raczej mniejsze, bo większe bedą na wigilię, ale Jasio w liście do Mikołaja był bardzo szczegółowy - pasjonują go ostatnio odkrycia geograficzne. Więc szczególowo wypisał, że może żołnierzyki małe by się przydały: Majowie, Inkowie, a może Aztekowie. No i co, nie ma takich w sklepach. Tata Jasia zdobył Greków, ale ze słoniami. Jasiu, jak zobaczył tych Greków, to myślałam, ze sie rozpłacze - przecież ja zmieniłem zainteresowania!!! Pomedytował na smutno, pomedytował, ale potem juz było coraz lepiej, bo minę miał coraz weselszą, az w końcu zabrał sie za ustawianie Greków na biurku i było juz całkiem OK. A to wszystko działo się między 6 a 7 rano (!). Reszta ekipy miała dobry humor, bez zadnych zawiriwań - gdyby tak częsciej był Mikołaj...
                        Jola
                    • magduniar3 Re: link 06.12.04, 17:59
                      Ada - Dobry na katar i zarazem bezpieczny dla maluchów jest Tetrisal/E- jest to
                      roztwór izotoniczny soli w spray'u. Jest też podobny lek na S (nie pamiętam
                      dalej), ale sporo droższy. Zawsze możesz użyć zwykłej soli fizjologicznej -
                      kilka kropli na wacik i delikatnie posmarować dziurkę. Albo użyj maści
                      majerankowej. Dla mnie najwygodniejszy jest ten spray. Ponoć trzeba zawsze
                      dokładnie odsysać gruszką ale ja nigdy tego nie robię, bo można też wyrządzić
                      dziecku krzywdę.

                      Jesteście Dziewczyny kochane, że mnie tak wspieracie. Jędruś wrócił już dzisiaj
                      ze szpitala do domu i chyba jest najbardziej wyleczonym dzieckiem, czego nie
                      mogę powiedzieć o Mateuszu i Julku. Julek niestety od wczoraj strasznie
                      gorączkuje. byłam dziś u lekarza - płuca w porządku, a gardło zaczerwienione -
                      jeszcze nie angina i jutro muszę iść z nim znowu. Wiem że dziecko mnie
                      potrzebuje, ale już dzisiaj wróciłam do pracy.

                      Czy wy często kupujecie na Allegro? Czy jest to sposób godny zaufania?
                      Pozdrawiam - Magda
                      • dwoda Re: link 06.12.04, 19:03
                        Magda , strasznie Ci współczuję z tymi choróbskami . U mnie tez ,,ciekawie '',
                        Krzyś znowu angina i znowu antybiotyk . Oby choróbsko zatrzymało się tylko na
                        nim.
                        Ada - do noska jesli chodzi o spray to Sterimar lub Marimar oba w cenie ok.20
                        zł.
                        • akve Re: św.Mikołaj juz był :-) 06.12.04, 23:48
                          Magda, oby chłopcy zdrowieli , zdrowieli ,ZDROWIELI!
                          Tego Ci życze z całego serca.Od czasu choroby Zosi mój sposób patrzenia na
                          choroby, szpital bardzo się zmienił.I doceniłam zdrowie.

                          A u nas św.Mikołaj był w niedzielę.Chłopcy obudzili sie wcześnie rano i okrzykom
                          i ochom nie było końca.Prezenty słodyczowo-cytrusowe + jakaś niewielka
                          zabawka.Składkowe smile.A pod choinke będzie coś więcej...

                          Co do allegro to kupuje i cos tam sprzedaje od blisko 3 lat.Staram sie kupowac u
                          siebie( czyli w Krakowie) choc czasem kupuję coś poza. Nie zdarzyło mi,zeby mnie
                          ktos oszukał.Sprawdzam komentarze sprzedającego - to daje jakis pogląd...
                          Można ta droga kupić wiele rzeczy dużó taniej.

                          Acha, udało mi się zrobić link aktywny !
                          Tzn. taki z napisikiem .Ciesze sie jak dziecko smile
                          • joanka741 Re: św.Mikołaj juz był :-) 07.12.04, 07:28
                            Ja też chce sobie taki link zrobic jak to sie robi?/Ktoś mi moze napisac
                            tak ....dośc dokładnie?smile)
                            Akve jaki masz nick na allegro i co sprzedajesz może kupiesmile)
                            Ja mam taki sam jak tutaj a męża nick to dzejseqsmile)
                            akurat wyprzedajemy obuwie i plecaki itd NIKE -jak cos potrzeba to zapraszam bo
                            ceny wielu przedmiotów sa niskie ,a jak cos za wysoko to zawsze mozemy znizycsmile
                            Ojej zmykam ubrac gady do przedszkola,szczepan zamawia maske potwora(!),no i
                            czego sie doczekałam?????
                            W niedziele mielismy znajomych na obiedzie ,Szczepanek zdenerwował sie na wujka
                            i mówi coś takiego:
                            ja ci wbije nóż w buzie i bede ci wbijał mocnej zeby Cie bolało!!!!!
                            Nie słyszałam tego kolega nam zrelacjonował,normalnie mnie
                            wysztywniło,popatrzylismy po sobie z mężem i Jacek poszedł do młodocianego
                            sadysty i pyta o co mu chodzi i co powiedział wujkowi na to szczepanek
                            powiedziałem ze jest niegrzeczny i nie dostanie słodyczów(zmiana zeznansmile)
                            No i co z takim zrobić,????Nie drażylismy tematu zeby sie nie zorientował ze
                            trafił w 10!
                            Ale gdzie on to usłyszał????Nie oglada brzydkich bajek,my nie ogladamy filmów
                            przy dzieciach,gier komputerowych drastycznych również,gdzie takie okropieństwo
                            usłyszał????i najgorsze że zapamietał!
                            Kiedys powiedział babci ze w przedszkolu sa ładne dziewczyny(3 ,5 roku-facet)
                            zmykam do przedszkola dzisiaj moja kolejkasmile) paaaaaaaaaaaaaa
                            o szczepanku mozna pisac i pisac bo pomysły ma chłopak nieziemskie i boje sie
                            bo z wiekiem coraz ciekawsze!
                            • akve Re: św.Mikołaj juz był :-) 07.12.04, 08:54
                              joanka , na allegro mam nick ewka34 ,ale ja sprzedaje rzadko...za to duze
                              przedmioty za więcej pieniedzy winknp. wózek dziecięcy.
                              Bo na allegro trzeba zapłacić prowizje mimo ze sie ni esprzeda.Więc trzeba
                              wystawiać przedmioty rozważnie.
                              Ja też zamieniam sie z dziewczynami tutaj na prywatnym forum zamiany.Mam wiele
                              udanych transakcji.Zagladąłyście tam kiedyś?
                              Co do dzieci ,które potrafia "wypalić" to nasz kochany Jedruś popisał się przed
                              wielce nobliwa cioaią z Wrocławia( pozdrawiamy smile.Nic z tego i z owego
                              powiedział przy stole k...a! Miał może ze czery -pięć lat.Zdębielismy.Ciocia
                              spojrzała na zdegenerowanych rodziców ze zgrozą, a dziecko użyło wyrazu ten
                              jeden jedyny raz.Ale był wstyd sad
                              A sygnaturke aktywna robi się b. prosto. Wklejam link do wątku to sobie
                              zrobicie:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=18010079&v=2&s=0
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=8459986
                              Właściwie jest to stały wątek na edziecko od kuchni.
                              Pamiętajcie ,ze jak się juz zrobi to trzeba się wylogowac i zalogowac jeszcze
                              raz.U mni einaczej nie działało.
                              Pa.
                              Miłego dnia.
                      • joanka741 Re: link 06.12.04, 23:24
                        Ja kupuje a maz sprzedaje na allegro polecam!fajna zabawasmile
                        • jola.wie jak zrobic link aktywny 07.12.04, 09:22
                          Tam gdzi umieszcze zaraz jedynke (1) na kropkach należy wstawić adres strony
                          którą chcecie miec aktywną, a tam gdzie wstawię dwójkę (2) na kropkach należy
                          zamieścić stosowny (albo dowolny smile)) opis tej strony:

                          <a href="....1......">.....2.....</a>

                          U mnie wygląda to tak :
                          Nowe wcielenia

                          To bardzo proste!
                          powodzenia

                          (obszerniejsze wpisy potem, potem, panie Janie kochany! smile))))
                          • jola.wie Re: jak zrobic link aktywny 07.12.04, 09:24
                            smile))))))))))))))
                            no, świetnie wyszło, faktycznie:
                            > U mnie wygląda to tak :
                            > Nowe wcielenia
                            smile))))))))))))))
                            musicie uwierzyć na słowo smile)
                            • akve Re: jak zrobic link aktywny 07.12.04, 11:17
                              Wyżej podałam linki do wątków na edziecko od kuchni dotyczących linków aktywnych.
                              Podaje tutaj ,zeby się nie zgubiły smile
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=18010079&v=2&s=0
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=8459986
                              Jest tych wątków dużo więcej, ale ten pierwszy wykłada kawę na ławę.
                              Można tam popróbować, fajna zabawa i cieszy smile))))
                        • barbamama Re: link 08.12.04, 09:18
                          Hej Wam dziewczyny!!
                          I jak Joanko udało Ci się z tym opisowym linkiem ?? Jola.wie fajnie to
                          robi smile , ja się boje zmieniać bo jak niechcacy zlikwiduję sobie choc jeden
                          symbol to nie wyjdzie smile)))))
                          W grudniu równiez mam zatrzęsienie urodzinowo- prezentowe: 6 ur. Mamy i
                          Mikołajki, 8 ur. najstarszej siostry, 15 im Mamy, 24 im tejze siostry i
                          Gwiazdka, 26 ur Zuzanki, 28 ur. meża tejze siostry chili mojego szwagierka ot
                          taki miesiac wesoły i wyczerpujacy finansowo smile
                          Bietka słoneczko widze że jeszcze masz trochę.... ale własciwie to
                          najpiekniejszy okres ciąży- spokojnie można się poruszać, dzieciątko kopie, oj
                          połozyłabym ręke na tym brzuchu smile Spokojniesz dasz radę z trójką dzieci, kazda
                          z nas miała takie dylematy (napewno jedna większe gruga mniejsze) Ja bałam się
                          bardzo bo po narodzinach Zuzi było mi okropnie cięzko. A tu okazało się ze
                          przeciez już nie mam wychuchanej jedynaczki Alci, tylko dwie córy które pieknie
                          się bawią a ja w koncu moge nacieszyc się dzieciatkiem, posiedzieć w parku na
                          ławce i popatrzec na brykajace Córeczki. Przy dwójce było to nie możliwe, Ala
                          domagała się mojej obecności, Zuzinek jako niemowle też- nie nalezała do tych
                          przesypiajacych całe dnie. Reasumujac: mam absolutnie różne wspomnienia z
                          narodzin kolejnego dziecka ale zdecydowanie najlepsze po narodzinach Maciejki :-
                          )
                          Jola daj nowe zdjecia Michałka!!! W ogóle dawno nie pokazywałaś swoich
                          pociech, pozycz jakiego cyfraka i napstrykaj albo zamów u Mikołaja smile I co z
                          tymi naszymi dziewczynami- histeryczkami, nerwusami??? Pamiętasz jak jeszcez
                          kilka tygodni temu martwiłam się o Zuzię??? Teraz prawie spokój, zdarza sie
                          jeszcze, reaguje krzykiem ale ogólenie jest ogromna poprawa.
                          Magda trzymam kciuki za chłopaków !!!! Napisz czy już lepiej , czy rozwinęła
                          się angina??? Moja Alcia teraz miala dokładnie to samo ale jak lekarka
                          zobaczyla jej gardło od razu antybiotyk na 10 dni ( jak moja daje to trzeba
                          brac- znaczy potrzebny)i tez wysoka temp, akurat skoczyła jak byłysmy w
                          przychodni, wracałam z trzesącym się dzieckiem. Ada myśmy trafili na
                          laryngologa, który to tylko machał ręka: dać jeszcez antybiotyk przez trzy dni
                          i się rozejdzie. Na szczęście zmieniliśmy biegiem i okazało się że Maciej ma
                          wysiękowe zapalenia uszu (obu)dostał bactrim który go tak uczulił ze do dzis
                          leczymy buziaka sad
                          Allegro ??? Lubię, mój nick betsiba, sporo sprzedaję głównie po Maciusiu, choć
                          i kupuję, własnie kupiłam sukienke na Sylwka i musze oddac - ja nie wymiarowa
                          jestem (mój biust doprowadza mnie do szału kiedy kupuje ciuchysad ), nigdy się
                          jeszcze nie sparzyłam na aukcjach (może raz byłam lekko rozczarowana)- czekam
                          teraz na kontakt panny od sukienki, zobaczymy czy przyjmnie reklamacje. Ryzyk-
                          fizyk....aaaa i na allegro dorwałam wybór tekstów dla dzieci który w kazdym
                          przedszkolu sie rozpada (z 68r) kupiłam za cale 54 zł ale bardzo się cieszę bo
                          w zadnym antykwariacie tej ksiazki nie mogłam dostać
                          Ada ja tak jak Dorotka , pakuję do nosa Sterimar albo Otrivium, do tego na noc
                          gorąca woda i olejek eukaliptusowy, trzy krople aby lepiek sie dzieciom
                          oddychało, koniecznie wywietrzony pokój na spanko. Trzymam kciuki za Kubusia,
                          katra u takiego MAlucha to koszmar sad
                          Teraz sie pochwalę - hmm co to byłby zapost bez chwalenie wink- mój Maciej
                          wczoraj zrobił sam kupke do nocnika smile))) chodził na golaska z rana, sadzalam
                          go ze dwa razy , posiedział potem wstał, znowu sam usiadł . Ze trzy razy
                          przypomniałam ze jak kupka to na nocnik prosze ...no i usiadł w penym momencie
                          i bach kupsko... huraa. Zrobilismy kupie odprawę w kibelku z brawami , ochami ,
                          achami, papami smile))) Bardzo mnie tym kroczkiem ucieszył. Potem ktos wchodziła
                          do klatki a mój synek pod drzwi i woła "babta, babta "!!!!!! - to było cudne.
                          Wysiadamyw czoraj przed domem a tu w jednym akiem choina już świeci, Alcia mamo
                          ja też już chcę. Ja : Alciu może za dwa tygodnie ubierzemy.... ALa : acha
                          znaczy za dwa "tydzienie"..... uwielbiam te ich tłumaczenia na swoje smile
                          Eury co tam u Ciebie !!!!???
                          • jol5.po Re: link 08.12.04, 14:35
                            No właśnie Viola - odezwij się!!!
                            My choinkę ubierzemy na wigiliję. Beatko i Joanko, a jak protestanci obchodzą święta, w ogóle napiszcie dziewczyny nie tylko zielonoswiątkowe, jak to jest u Was???
                            Beatko, oooooooo - to moje zdziwienie, a nawet lekki, nawet bym powiedziała wielki szok po rewelacjach nocniczkowych, coś takiegosmile)) Masz synka geniusza. A co to znaczy - bapta?? To może znaczy Barbatata, albo Barbamama??
                            No będą nowe zdjecia, bo... ja własnie dostałam aparat cyfr. rany, ale byłam zaszokowana postawą Mikołaja, znaczy się musialam zasłużyćwink Tylko musze go rozpracować, jestem w trakcie, cierpliwości, a napewno wynagrodzęsmile)
                            • joanka741 Re: link 08.12.04, 15:34
                              Linka jeszcze nie probowałam zmienic ale moze dzisiaj cos pomyslesmile)
                              Co do swiat to chyba wygladaja podobnie bo obchodzimy wigilie zawsze u
                              tesciowej a ona jest katoliczkasmile,jest choinka ,prezenty łamanie sie opłatekiem.
                              kiedy wigilia bedzie u mnie mysle ze podzielimy sie chlebem,ale to dopiero
                              pewnie za kilka latsmile))))(jak moze dom wybudujemy)
                              akurat w moim zborze nie ma w swieta nabożenstwa w niektórych jest(u nas nie ma
                              nic odgórnie-raczej kazdy pastor indywidualnie decyduje o wielu sprawach)
                              Nasz kosciuł jest niewielki wiec nie ma nabożenstwa bo wiekszosc sie po
                              rodzinie na świeta rozjezdza
                              Uwielbiam ten klimat swiateczny i choinke z prezentami(powtarzam sie chyba) ale
                              juz nie moge sie doczekac.
                              w tym roku robie sobie luz i NIE BEDE ROBIŁA WIELKICH PORZADKÓW
                              Swieta sa dla ludzi a nie ludzie dla świat,zrobie sobie
                              pierniczki ,makowca ,wafla i kremówke,upieke schabik zrobie sałatke i Cwikłe i
                              tyle!!!!!!!!!!!smile
                              reszte tesciowasmile
                              Tutaj na południu robi sie zurek z grzybami suszonymi ,w moim domu zawsze był
                              czerwony barszcz z uszkami lub krokietami(mama zakopane),karp pieczony ,karp po
                              żydowsku,ćwikła i słodkości u tesciowej sa pierogi z kapusta i grzybami i
                              groch gotowanysa filety zamiast prawdziwej ryby(dziwne).
                              Wymieszałabym to menu troszke tu troszke tamsmile)))
                              Do mojej mamy pojde w Boże narodzenie (sama -z dziecmi)-mama ma urodziny.
                              niestety mój tata jest baaaaaaaaaardzo trudnym człowiekiem i mój maz ma go ciut
                              dosć (mój ojciec go zwyzywał od dzieciorobów na wakacjachsad-niestety rodziców
                              sie nie wybiera)
                              dlatego pojde samasad,może lepiej- bo znajac mojego tate znowu by pewnie cos
                              równie miłego powiedziałsad
                              to tyle na teraz ,pozdrawaima wszystkie dziewczyny i napiszcie cos ciekawego.
                              Własnie co u Violi???????
                              • joanka741 Re: link 08.12.04, 15:41
                                nie patrzcie prosze na te błedy ale kościół napisałam przez uuuuuuuuuu(aj aj aj)
                                • agnjan telewizja :-) 08.12.04, 19:17
                                  zaraz Was doczytam, najpierw napiszę smile jutro mam nagranie w telewizji smile w
                                  programie o matkach wielodzietnych w kontekście obalania mitów
                                  o "wielodzietnych rodzinach patologicznych" czyli coś jak nasz wątek, nie? smile
                                  powiem Wam, kiedy będzie w TV - w "4", jakoś po Świętach... będę jeszcze gruba,
                                  to chyba się nagram smile mają nas pytać o właśnie takie stereotypy, z jakimi
                                  mając więcej dzieci się spotykamy - może coś podszepniecie? typu: więcej
                                  dzieci - trzeba zorganizować pomoc z opieki społecznej, albo pewnie mają
                                  problemy... z policją etc.

                                  joanko (co do tekstu Szczepanka) - tak sobie pomyślałam (zwichrowana jestem,
                                  wiem), że gdyby Szymek tak powiedział kiedykolwiek to od razu wszyscy by
                                  powiedzieli "NO TAK, TAKIE GENY!!!" a nie tak, jak ja (i ty w tym momencie)
                                  pomyślałabym "gdzieś usłyszał i zapamiętał" sad((
                                  • jola.wie chwalenie sie 09.12.04, 08:55
                                    A propos chwalenia się (barba) dziećmi "przy stole" (akve)smile))): moja córcia
                                    Ania zaprezentowała pewnego dnia coś takiego: stoi na stołku przed umywalką
                                    (była malusia , ledwo zaczynała mówić) i myje rączki, puściła sobie trochę
                                    zimnej wody i ciurczy ta woda, ona tapla łapkami, a pod nosem mruczy: "kuuuul,
                                    kuuul...". Myślałam, że tak bardzo się jej to podoba i z angieskiego (cool,
                                    cool) daje temu wyraz, pomyślałam, od razu widac, że ma starszego braciszka,
                                    pewnie on ją tak podszkolił, no i co do tego to się akurat nie pomyliłam smile)),
                                    bo nagle Ania domruczała reszę zdania : "kuuul....wa jaka zimna woda" smile)))).
                                    Może i nie ma się czym chwalić, ale z lubością wspominam tę sytuację!
                                    A kreatywność słowna pozostała Ance do dziś. Przedwczoraj się uparła (po
                                    Mikołaju), że nie pójdzie na taniec (zapłacony), bo chce się spotkac z
                                    koleżanką! Żeby pomóc jej podjąć właściwą decyzję smile))), dałam jej do wyboru:
                                    albo pójdzie na ten taniec a z koleżanką spotka się później, albo nici z basenu
                                    w piątek (za basen da się pokroić, tak mi się wydawało)! Na to ona "mamo,
                                    poczekaj, muszę sobie to dokładnie WYLICZYĆ!". Ja zdumiona główkuję, co tu jest
                                    do liczenia (co się jej bardziej opłaca, czy jak?!), a ona na kawałku kartki
                                    napisała u góry "koleRZ(!)anki", u dołu "basen" i jedzie: "ene, due, rike,
                                    fake...." smile))))))).... wyszło, że jednak koleRZanki.....
                                    ech, znowu byłam wewnętrznie spłakana ze śmiechu....
                                  • magduniar3 Re: telewizja :-) 09.12.04, 09:00
                                    Wiem, że już herbatka po obiedzie i nie jest to może takie ważne, ale mnie
                                    strasznie denerwują dwie rzeczy: osoby, które mają więcej dzieci są bezmyślne,
                                    bo nie potrafią się zabezpieczyć przed ciążą i nie będą potrafiły zabezpieczyć
                                    przyszłości swoim dzieciom (oczywiście w postaci fury pieniędzy).

                                    A druga rzecz to ciągłe podkreślanie, że ja na pewno na nic nie mam czasu. No
                                    oczywiście nie zawsze mogę wyjść kiedy chcę, ale jeśli muszę np. napisać coś na
                                    zajęci, to częściej nie wyrabiam się, bo serfuje po netcie, albo czytam
                                    zupełnie co innego. Denerwują mnie te zdziwione miny, że chcę chodzić np. na
                                    areobik lub jakiś dodatkowy kurs np. hiszpańskiego. Przecież ja nie mam do tego
                                    prawa, bo mam dużo dzieci.

                                    Starsi chłopcy chodzą już do szkoły - wprawdzie Mateusz bierze jeszcze
                                    antybiotyki ale to tylko dla doleczenia. Z Julkiem biegałam do lekarza i w
                                    poniedziałek i we wtorek ale on twierdził, że to tylko przeziębienie. Od środy
                                    Juluś już nie gorączkuje, ma wprawdzie katar i trochę pokasłuje, a do tego
                                    denerwuje go dotyk. W piątek idę na kontrolę. Mam z tymi chorobami pewien
                                    problem. Juluś już 3 tydzień siedzi w domu i nie wiem czy mogę wychodzić z nim
                                    na spacer. Pogoda jest taka sobie. Najbardziej obawiam się wiatru. Czy
                                    chodzicie z przeziębionym dzieckiem na spacery? Dodam, że Julek w czasie
                                    spaceru siedzi zawsze w wózku i łatwiej mu się zasypia.
                                    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
                                    Magda
                                    • agnjan Re: telewizja :-) 09.12.04, 10:41
                                      magdunia, nie jest za późno, nagranie dopiero o 14 smile wszystko zapamiętałam i
                                      powiem, jak mnie dopuszczą do głosu smile

                                      bezmyślność i brak czasu - zanotowane smile
                                      • joanka741 Re: telewizja :-) 09.12.04, 11:01
                                        Ja akurat niemusze denerwować sie o podejrzenie o brak pieniedzy
                                        (bo akurat ludzie podejrzewaja ze mam ich za dużosmile)))-co nie jest do konca
                                        prawdasmile jestesmy w trakcie inwestycji-a te które maja firmy to wiedza jak to
                                        wygląda w naszej polskiej rzeczywistoscismile
                                        Jeżeli ktos jest zdiwiony np ze mam czas na siedzenie na necie,czytanie
                                        książek ,jazde do kina to raczej mnie to bawismile)
                                        Najbardziej faktycznie to złości mnie to ze ludzie mysla czesto że te moje
                                        dzieci to jakaś kara(?),nieznajomosc antykoncepcji,i faktycznie że jestem
                                        bardzo nieszczesliwa ze mam ich az(!) 3 hehehe
                                        Owszem czasem MAM DOSĆ ,ale majac 1 dziecko tez miałam czasem dosć wiec~!!!!-
                                        chyba nie ilosć tu gra role.zmyka do Melasi bo sie obudziła papapapa
                                    • ada16 wietrzne spacery 09.12.04, 11:06
                                      Mam ten sam problem. Mój Kuba ma problemy ze snem jak się nie dotleni, rozrabia
                                      do nocy.
                                      Od kilku dni podziębiony, niania, nie chce z nim wychodzic, bo mocno wieje.
                                      Nie upieram się, ale wieczorem mam polkę.
                                      Wczoraj zamiast bajki właczyłam zwykłe radio, i ono uśpiło Kubę.
                                    • bornholmka Spacer 09.12.04, 12:33
                                      Magda jak Julus nie goraczkuje to mozesz z nim wyjsc na troche.Nie mowie tu o
                                      maratonach ale troche swiezego powietrza mu nie zaszkodzi, bo i tak ubierzesz
                                      go odpowiednio do pogody.
                                      Wychodze ze swoimi jak sa przeziebieni(oczywiscie jezeli nie goraczkuja) bo
                                      inaczej rozniosa mi dom. Nasz lekarz powiedzial ze jest absolutnie ZA spacerem
                                      podczas przeziebienia o ile deszcze nie pada.
                                      Moja Claudia teraz ma troche kaszel ale chodzi do zlobka a tam obowiazkowo sa 3
                                      godz.spaceru badz zabawy na placu zabaw.
                                      • jol5.po Re: Spacer 09.12.04, 16:14
                                        Agnieszko, teraz już jest po herbatce, ale na wielodzietnych były dwa wątki o stereotypach:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=12839904&v=2&s=0
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=12191022&v=2&s=0
                                        moze przyda się na następny występ w tv
                                        mam nadzieję, że Ci wszystko dobrze poszło - dzielnie nas reprezentowałaśsmile)
                                        no tak, na ostatnich urodzinach Agnieszka wyciągała prezent, rozchyliła torebkę i -o kurde - tak powiedziała, przynajmniej taka jest wersja tych co słyszeli. Mam nadzieję, że to nie było nic innego, ale i tak wszytscy przy stole przezywali, jak to 3-letnia Agnieszka przyjęła prezent, patrząc sie na mnie.
                                        Agnieszko, wiesz czasami myślę sobie o strasznie ruchliwej, a przez to niesfornej mojej Małgosi, której to ruchliwość wyprowadza mnie często z równowagi (stąd to kurde u Agnieszki??), że gdyby zdarzyło mi sie, ze starszaki były moje, uczyły się bez problemów, a Małgosia dajmy na to adoptowana, dokładnie z charakterem jaki ma i problemami w szkole, to miałabym różne refleksje. Chyba masz rację, że przychodza takie rzeczy do głowy. Wszystkie dzieci u mnie podobne, charakterologicznie strasznie różne. Widzę, że sa tam mieszanki różnych cech, część rozpoznaję jako swoje, część jako męża, części nie znam, niektóre się dopiero ujawnią, ale nawet, gdy to biologicznie moje dzieci, nie przewidzi się jaka mieszanka akurat w dziecku wystąpi, z jakim natężeniem.
                                        Ech czasami myślę sobie, że gdybym z piatki miała jakiś wykrojony zestaw, mogłabym się w ogóle nie dowiedzieć pewnych rzeczy. Na przykład starszaki nie miały raczej w pierwszej klasie problemu - mając tylko ich, byłabym przekonana, ze jestem taką supermamą co to dziecko przypilnuje, a ono samo nauczy się czytać, liczyć, samo się spakuje i w ogóle - a Małgosia, ach to cała skomplikowana historia z tą szkołą, a o procesie odrabiania lekcji można by było napisać epos, jak o wojnie trojańskiej, bo i gniew tam i złość itd. A ten Michałek, co to spał do 6 miesiąca po 4-5 godzin i oprzesypiał noce, toż to całkiem inne dziecko niż pierwsza Ola, która spała po pietnaście minut w dzień, przez resztę domagała się karmienia bądź noszenia. No a chodzenie - starsza trójka stanęła, jak ukończyła 12 miesięcy, młodsza ekipa 9 i 10 miesiąć. Wierzę (nie tak bezkrytycznie oczywiściewink w geny, ale chyba my sami też nie wiemy, co sie w naszych genach kryje. (No i cała starsza trójka wędrowałas do logopedy, mówiła niewyraźnie, a Agnieszka pieknie wymawia już teraz wszystkie głoski, ja i mąż jako małe dzieci też nie mieliśmy z tym problemu - czyżby starszaki nie były moimi dziećmi???)
                                        Joanko, ależ się smakowicie zrobiło, mniam, mniam... Joanko, co do dzieciorobów, możesz powiedzieć w domu, że znasz ludzi, którzy maja jeszcze więcej dzieci, to dopiero są dzieciorobywink))
                                        Magda, mi też lekarka mówiła, że mozna wychodzić w czasie leczenia, byleby nie z gorączką.
                                        Życzę dzieciakom zdrowia, wieje oj wieje od morza - u nas za to już (o może jeszcze)nie wiejesmile) - moje dzieci też warjują bez wychodzenia, choć grupa młodsza aż tak strasznie nie cierpi, bo oni maja atrakcje kiedy wróci grupa starsza. Ale najgorzej jest gdy w sobotę pada i wszystkie grupy, tak starszaki, jak i maluchy siedzą w domu, wtedy dopiero jest jazda.
                                        Jola, Anka jest niesamowita, ene, due, rike, fakewink) - a wydawałoby się, że życie siedmiolatka takie proste (gdyby nie ta szkoła) i wolne od kalkulacjismile)) Ada, mam nadzieję, ze katarek przechodzi małemu, bo zaktany nosek u maluszka to faktycznie nie wesoło. Agnieszko - bornholmko, a Tobie zyczę, żeby dzieciaki całkiem wyzdrowiały do świąt, bo przecież zaraz potem podróż za wielką wodęsmile
                                        Ciepłych wiatrów (chociaż niech może lepiej będzie prawdziwa zima na święta)
                                        Jola

                                        • agnjan po telewizji :-) 09.12.04, 20:57
                                          nagranie było, było fajne smile emisja najprawdopodobniej będzie na początku
                                          stycznia, dam znać (jak akurat będę nie na porodówce smile)))) - to jest
                                          program "Ja tylko pytam" na "tv 4", jest codziennie o 19.00 (nigdy go wczesniej
                                          nie oglądałam - hehehe, bo wtedy są na tvn-ie fakty, a poza tym na tvp1 bajka :-
                                          )

                                          ja też wychodzę na spacery, ile się da - przynajmniej na pół godziny, jak
                                          okropna pogoda - Szymek wtedy zupełnie inaczej funkcjonuje, je śpi, zadowolony
                                          jest; jak jest przeziębiony + okropna pogoda i musi siedzieć w domu (ostatnio
                                          tak było kilka dni) to jest tragedia - pory mu się merdają, marudzi, nie
                                          dojada, nie dosypia...
                                          • bornholmka Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 09:16
                                            Kochane laskawie zgodzilam sie pojsc na romantyczna kolacje z mezemwink Dzisiaj
                                            mija nam 7 lat"legalnego "zwiazkuwink
                                            Dzieci oddajemy pod opieke Toma brata(zreszta brat z zona sa na codzien
                                            nianiami Claudii).
                                            Mam tylko odwieczny ogromny problem co na siebie zalozycsad,kupilam sobie tylko
                                            nowa bieliznewinkale tylko w tym isc to chyba nie wypada? wink
                                            -
                                            Claudii juz kaszel minal co mnie bardzo cieszy.

                                            Wiecie jak sie cos w domu zaczyna psuc to juz na calego.Najpierw zaczela nam
                                            szwankowac mikrofala,pozniej kuchenka el.i teraz komputersad
                                            Tom juz wczoraj kupil nowa mikro, dzisiaj jedzie po nowa plyte indukcyjnawink))
                                            Drogie to jak ...i swieta za pasem ale jak mus to mus.Najwyzej w styczniu
                                            sucharkiwinkBoje sie ze mi jeszcze wyskoczy ze komputer tez w grudniu kupi.Teraz
                                            chwilowo okupujemy komputer Damiana.
                                            Damian na gwalt potrzebuje kasy i wczoraj nas meczyl czy nie musi trawy
                                            skosic,umyc nam samochodowsmile
                                            Zgodzilam sie zeby posprzatal moj w srodku bo tam chlewik niesamowity(cala
                                            paczka chipsow rozsypana na podlodze) ale zaspiewal mi taka cene ze chyba
                                            taniej zaplacilabym na myjni:/No ale powiedzialam ok, za to ze nie przyszedl i
                                            nie powiedzial "daj" ale chcial na to pracowac.

                                            Jak dziewczyny u was z porzadkami swiatecznymi? Ja sie wam przyznam ze nic nie
                                            zrobilam,nie mam natchnienia..
                                            Buziule
                                            Agnieszka
                                            • jola.wie Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 10:03
                                              Życzę udanej kolacji! wink) Nie martw się, co założyć, chłop i tak tego nie
                                              zauważy, ubierz to w czym zebrałas od niego najwięcej komplementów, o ile tobie
                                              ta koncepcja estetyczna nie będzie przeszkadzać. Albo załóż coś co nie rzuca
                                              się w oczy, a postaw na fryzurę i "wyrazistość twarzy".
                                              A propos sprzątania przez dzieci: wczoraj w jakimś przedpołudniowym dzienniku
                                              podano, ze rodzice (w Ameryce,a gdzieżby?) wyprowadzili się z domu, zamieszkali
                                              w namiocie na trawniku, bo PROTESTUJĄ przeciwko brakowi współpracy ze strony
                                              dzieci. Skoro dzieci nie dają się namówic na przejęcie części obowiązków
                                              domowych (w tym sprzątania własnych pokoi) to rodzice odmówili sprzątania,
                                              gotowania, robienia zakupów, prania, wożenia do szkoły, przywożenia ze szkoły,
                                              kieszonkowego i czego tam tylko mogli. Oflagowali się i siedzą w
                                              namiocie! smile))) nie do zrobienia w naszej strefie klimatycznej! Ale pomysł
                                              fajny! smile))))))))))))))
                                              • jol5.po Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 12:02
                                                fajny, fajny pomysł - jak się nic nie zmieni do wakacji w kwestii współpracy, to wykorzystam w lecie (tylko poczekam, aż starszaki wrócą z koloniiwink
                                                propozycje Joli co do ubioru bardzo sensowne, no i ta uwaga: >chłop i tak nie zauważy< bardzo trafna, ewentualnie zostaje jeszcze zawsze do wykorzystania zestaw bielizna i na to futro - tylko trzeba mieć grube, nie takie sztuczne, no i w kawiarni jest dylemat, zrzucić futro czy niewink
                                                Ale tak poważnie to powodzenia i wspaniałej kolacji, a w związku jeszcze 77 nastepnych szczęśliwych latsmile)
                                                Agnieszko - też tak mam własnie, siadają mi aktualnie: pralka i lodówka, a pamiętam jak zepsuły sie prawie jednocześnie odkurzacz, telefon, komputer i kuchenka.
                                                Z porządkami oczywiście jestem jeszcze w lesie, bałagan postępuje, nie mówiąc o ruszeniu okien i takich tam drobiazgów. Mam mocne postanowienie - efektywnie wykorzystać ostatnie dwa przedświąteczne tygodnie (ale zacznę od poniedziałku)
                                                Miłego dnia Jola
                                                • bornholmka Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 13:38
                                                  Dzieki dziewczynywink
                                                  Pomysl z namiotem mi sie bardzo podoba smile)))Macie tez ten sam problem ze
                                                  starszakami o sprzatanie swojego pokoju?Zawsze gdy powiem ze wypadaloby w tym
                                                  smietniku w koncu posprzatac to mi Damian odpowiada ze to jego smietnik , on mi
                                                  nie kaze sprzatac u siebie w sypialni:/Raz postanowilam nie upominac i poczekac
                                                  az wszystkie ciuchy zabrudzi ktore z uporem maniaka magazynuje na srodku pokoju
                                                  i nie bedzie mial co na siebie wlozyc.Damian jest balaganiarzem okropnym ale
                                                  jezeli chodzi o higiene osobista i ubrania to bardzo o to dba.Pierwsza sie
                                                  poddalam, po prostu nie wyrobilam.Tom upieral sie zeby jeszcze poczekac ale ja
                                                  juz nie moglam.
                                                  Druga sprawa o ktora walczylam z Damianem to wlosy.Tu jest moda na dluzsze u
                                                  chlopcow.Dwa tygodnie namawialam go na fryzjera,nawet tam z nim poszlam ale
                                                  uparl sie jak osiol i koniec.W koncu Tom mnie przekonal zebym mu
                                                  pozwolila.Teraz ma fryzure"ala banan"Tutaj to normalne ale az sie boje jak
                                                  pojedzie do dziadkow....dziadek bedzie marudzil z 3 dni.Trudno jakos
                                                  wytrzymam...chyba..
                                                  Damian ma 13 lat i zaczyna sie tzw. trudny wiek, macie z tym jakies klopoty? U
                                                  mnie narazie ok.Damian namietnie trenuje taekwondo,nad zycie kocha swoj
                                                  komputer w ktory laduje cale swoje kieszonkowe kupujac przerozne swiatla.Jego
                                                  komputer za lampke moze sluzyc.

                                                  Wczoraj sie troche zalamalam gdy rozwieszajac pranie w Damka spodniach
                                                  znalazlam jego tel. kom.Pomyslalam" malo wydatkow i jeszcze telefon bede
                                                  musiala dziecku odkupic"Wyciagnelam baterie i polozylam na kaloryferze, wiecie
                                                  ze po godzinie dzialal ????Nawet mu sie nie przyznalam.

                                                  Dziewczyny udanego weekendu zycze
                                                  Buziaki
                                                  • agnjan Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 16:46
                                                    bornholmko kochana - wspaniałego wieczoru!!!! i tak najwazniejsza bielizna
                                                    jest smile wczoraj byłam u fryzjera, zmieniłam na ton ciemniejszy kolor włosów i
                                                    podcięłam i co? zauważyła tylko moja córka - ani synowie, ani mąż smile

                                                    też mi się podoba pomysł z namiotem, choć u nas chyba by nie zadziałał smile
                                                    dzieci by się do namiotu.... wprowadziły smile

                                                    jeszcze nia mam trudnego wieku, ale to chyba zaraz? bo Jasio ma 11 lat...
                                                  • jola.wie Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 19:53
                                                    Bornholmka, jakie te nasze chłopaki podobne! Mój Marek ma 12 lat, kiedy może
                                                    ucieka w komputer, zapuszcza włosy (ma już takie pod ucho, już kiedyś o tym
                                                    pisałam, wygląda jak tzw. "dzikusek z lasku"- jak mawia moja mama), trenuje
                                                    aikido, a dzisiaj rano łaził bez sensu (i bez spodni) z pół godziny, o mało się
                                                    nie spóźnił do szkoły, pytam "synu, jak ci pomóc mogę", a on "mamo, nie mam
                                                    spodni", nie było czasu na wszczęcie szczegółowego dochodzenia, na szczęscie
                                                    mąż miał jakieś dwie pary dżinów, z których "wyrósł" smile)), na Marka były za
                                                    luźne w pasie, musiał się ścisnąc paskiem, ale szczerze mówiąc już dawno tak
                                                    sensownie nie wyglądał smile)))
                                                    Agnjan, dzieci, gdyby się wyprowadziły do namiotu, długo by tam nie
                                                    pomieszkały, aż by się nie umiały zmieścić z powodu panującego wewnątrz
                                                    bałaganu smile))) Ja strajkuję ostatnio, zapowiedziałam: koniec ze sprzątaniem w
                                                    pokojach dzieci, sprzątam własna sypialnię i "trakt komunikacyjny" czyli
                                                    przedpokój oraz salon z kuchnią, bo tam leży dzidzia na swoim "placu zabaw" na
                                                    podłodze, dzisiaj nie tknęłam palcem dosłownie niczego, zwinęłam się z
                                                    dziewczynkami na basen, mąż wrócił do domu pierwszy, zadzwonił do mnie "co się
                                                    tu dzieje? takiego sajgonu jeszcze nie widziałem na oczy!" ja na to "a ja
                                                    owszem, nawet o wiele większy, a to co oglądasz to jest dokładnie stan po
                                                    waszym porannym wyjściu z domu i ja coś takiego musze oglądac codziennie!" i
                                                    korzystając z "chwili" wydałam szybkie dyspozycje "prosze ładnie posprzątać i
                                                    ugotować obiad, bo jak wrócimy z basenu będziemy bardzo głodne!" i wyobraźcie
                                                    sobie, po powrocie było posprzątane (cukierniczka padła ofiarą) i ugotowany był
                                                    rosół!!!!! byłam zszokowana....
                                                  • joanka741 Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 23:22
                                                    Bornholmko jak ja Ci zazdroszcze!!!!!!!!!!!!!!(buuuuuuuuuuuuuuuuu)
                                                    Jolu,Tobie też smile),mój maz wraca do domku na obiad o róznych dziwnych porach
                                                    najczesciej przywozac mi dzieci po czym jedzie dalej do pracysmile) i wraca np.po
                                                    20smile))
                                                    Nawet gdybym na głowie staneła to nie ugotuje bo nie potrafismile),umie zrobic
                                                    filety z kurczaka i sałatke z tunczykasmile))),o jeszcze kiedys kotlety sojowe z
                                                    woreczka zrobiłsmile
                                                    cięzko nawiazac z nim wspołprace smile))),jedyne co sprzata z wielka namietnością
                                                    to samochódsmile))),oczywiscie jezdzi na myjnie nie sam bynajmniej ale lubi go
                                                    czasem wypolerowac ,wypachnic(bleeeeeeeee),i ogólnie uwielbia to pudełkosmile),i
                                                    patrzy krzywym okiem jak dzieciaki krusza herbatnikami w jego wnetrzu.
                                                    Dzieci jeszcze sprzataja ,zreszta ja jestem taka mama(kochana)smile co czasami
                                                    wystarczy wzrok zeby zrobiły to o co prosze(muchy w locie padaja jak popatrzesmile)
                                                    Niestety czasem niue skutkuje smile) moje spojrzenie.Wczoraj pieklismy pierniki
                                                    barby smile),dałam za dużo maki i sa twardesad,ale smaczne z mleczkiem nie wiem czy
                                                    na choinke zostaniesmile)
                                                    JAK SIE ROBI LUKIER???????????PROSZE O DOKŁADNA INSTRUKCJE!!!!!!!!
                                                    Wiecie znalazłam na allegro w zabawkach edukacyjnych zestawy do robienia
                                                    własnych swieczek kolorowych,zestaw do robienia gipsowych odlewów(płaskorzezby
                                                    i figurki) i kredki do ozdabiania zwyklych swieczek!!!!!!!!!!!!!!!!!i jeszcze
                                                    wyszywanki bez igły zestaw 3 pudełka dla róznego wieku chyba 18 zł !(maja z MEN
                                                    jakies nr smile,i jak widze to wszystko to..........bym kupiłasmile))) chyba juz mam
                                                    prezenty na dzien dziecka i urodziny hihih a jak tak dalej pojdzie to bede
                                                    miała juz obstawionego Mikołaja za roksmile))))
                                                    Ja powinnam mieć zakaz wchodzenia na allegrosmile))
                                                    ok ide jeszcze tam zerknąc dobranocsmile)))))))))))))))))))))))))))
                                                  • jola.wie Re: Dzis wielki dzien;))) 12.12.04, 13:33
                                                    Joanka, nie ma czego zazdrościć smile)), w rosole nie było marchewek, pytam sie,
                                                    gdzie są marchewki, a mąż "tak się śpieszyliśmy bo nie wiedzieliśmy kiedy
                                                    przyjedziecie, że nie mogliśmy ryzykować i lecieć do sklepu" smile)))), no ale od
                                                    czego mamy kostki knorra... poprawiają smak KAŻDEJ zupy....
                                                    Własnie zakończyliśmy akcję pierniczkową, upieczone, polukrowane, oblane
                                                    polewą, przyozdobione wzorkami, dwie metalowe puszki plus jedna micha duża plus
                                                    dwie miski małe.... DZIĘKI ZA PRZEPIS, WYSZŁY PYCHA, MIĘCIUTKIE (te, których
                                                    udało mi się nie przypalić smile)), CUDOWNE I WSPANIAŁE. Kiedyś podjęłam to
                                                    wyzwanie upieczenia pierników z leżakującego ciasta, ale zraziłam się zdaje sie
                                                    już na etapie robienia owego ciasta.... teraz też bym się pewnie zraziła, ale
                                                    wyrabiałam je mikserem, dlatego pewnie udało mi się nie przesadzić z mąką,
                                                    tylko dałam jej dokładnie tyle, co w przepisie; myślę, że gdybym wyrabiała
                                                    rękami i ciasto kleiłoby mi sie niemiłosiernie, to sypnęłabym tej mąki więcej
                                                    (i znowu bym się zraziła do pierniczków na całe latasmile). A tak, przez te prawie
                                                    trzy tygodnie w lodówce ładnie wszystko stwardniało, tylko przy wałkowaniu
                                                    trzeba podsypać maką żeby się nie przykleiło do stolnicy...
                                                    Wyszły pysznie, a ja wczoraj wieczorem podczas ozdabiania rzuciłam takie hasło
                                                    (na wieczne pytania dzieci "mamo, a mogę jeszcze jednego?"): "jak się komuś coś
                                                    nie uda, to proszę zatrzeć ślady" (znaczy się, zjeśc krzywo ozdobionego
                                                    pierniczka) - no i chyba nie pomyślałam, co gadam, bo od tamtego momentu
                                                    większośc egzemplarzy była nieudanasmile))))). Dzisiaj dopiekałam i ozdabialiśmy
                                                    druga turę i Marek chodził i pokazywał palcem "patrz, jaki brzydki, lukier się
                                                    nie błyszczy", albo "o, a tu polewa krzywo nalana" i zakańczał "...mogę?"smile))))
                                                    Jest wpół do drugiej, a ja nic od rana nie jadłam, tylko pierniki... jeszcze mi
                                                    się znudzą....
                                                    A tak w ogóle u nas brzydko i szaro, dzidzia mi od rana śpi jak suseł, nie
                                                    dziwota, w nocy prawie nie spała, teraz śpi cwaniara, a ja niestety nie...
                                                  • joanka741 Re: Dzis wielki dzien;))) 12.12.04, 20:55
                                                    Ja jutro ide po składniki i dorabiam pierniczków,one były dodatkowo twarde bo
                                                    za cienkie wykrawałam,wczoraj dopiekłam grubsze i byly miekkie i dzisiaj juz
                                                    ich nie ma a było 2 kopiate talerzesmile))))
                                                    Jutro więc dorobie ciasta i moze w sobote upieke i polukruje JAK MI DACIE
                                                    PRZEPIS NA LUKIER SPRAWDZONY!!!!!!!
                                                    linka dalej nie zmieniłam nie mam natchnienia,na razie zyje swietami ,choinka i
                                                    prezentami (leżą juz spakowane)
                                                    Planuje codziennie posprzatac jedno pomieszczenie w tym tygodniusmile)czyli 3
                                                    pokoje kuchnia i łazienka(do piatku sie wyrobiesmile)
                                                    w sobote pierniczkismile),a w nastepnym tygodniu resztki zakupow i wielkie
                                                    pieczenio gotowaniesmile)
                                                    dobrze że jeszcze nie jedza tylesmile),maluchysmile),nie trzeba kupowac 2 lodówkismile)))
                                                    Pozdrawiam i zmykam papapa
    • akve pierniczki i ...choroby 12.12.04, 23:20
      Poczytałam sobie was to teraz moge napisać.
      bornholmka- gratulacja z okazji rocznicy !My tez staramy sie świętować i bardzo
      to lubię.
      agnjan-fajnie ,ze byłaś na tym nagraniu.My nie poszliśmy wiosną na nagranie w
      TVN-nie(temat -po co małżeństwo? cos w tym stylu).Ostania ciążę znosiłam
      fatalnie i chyba nie wypadłabym dobrze w roli kochającej żony i matki.
      Co do pierniczków to piekłam 2 lata temu te pierniki silije( podane przez barbę)
      ,ale zupełnie mi nie wyszły.Ciasto leżakowało, wszystko było zgodnie z przepisem
      a pierniki były ...ciut za twarde od początku do końca.Postanowiłam więcej nie
      eksperymentować i pieke juz "swoje".I zapraszam znajome dzieci z klasy,sasiadów,
      znajomych i robimy akcję pieczenia wspólnie.Ale jest zabawa i masę bałaganu.
      A potem wspólne dekorowanie.Lukier robie najprostszy jaki znam czyli białko
      jajka kurzego ucieram z cukrem pudrem( cukru trzeba dac dużo,lukier musi się
      ciągnąć w "nitkę") ,a potem rozdzielam na porcje i barwię barwnikami
      spożywczymi.I malujemy pierniczni lukrami i posypujemy posypkami(jest duży wybór
      z skepach), ozdabiamy orzechami, makiem, kokosem,midałami i wszystkim co nam
      wpadnie do głowy.Wychodzą pieknie smile

      Niestety ostatnie dni u nas upłynęły pod znakiem choroby: w srodę Jerdusia bolał
      brzuch i wymiotował, w czwartek czuł sie b. dobrze i brykał, a w piątek
      popędziliśmy do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego sad
      Spędziliśmy upojne 3 godziny w ambulatorium w szpitalu w Prokocimiu( czyli
      najlepszego szpitala dzięcięcego w Małopolsce) i zostawili go " na obserwację "
      i dlatego ,ze był odwodniony.
      Myślę sobie jak tez to moje,biedne dziecko sobie poradzi ...a on od razu
      rozmawia ze wszystkimi, zaczepia pielegniarki , dyskutuje o książkach z
      lekarzami.I nawet nie zauważył jak przyjechałam w odwiedziny, bo...grał z
      kolesiami w wojnę!
      Ale tak na prawdę to się ciesze ,ze nic mu nie jest- bo nie jest jak se okazało
      i ze sobie nie krzywduje tego szpitala.A w parę godzin po tym jak został w
      szpitalu okazalo się ,ze to jakiś paskudny WIRUS, który dopadł w kolejności
      :mnie, Jasia( sredni) i Darka( maż smileNajważniejsze ,ze nie dopadł Julusia i
      Zosi, uf.Bo pewnie byłby tez szpital.
      Wirus trwał 1 dobę i juz go nie ma ,ale był obrzydliwy.
      A ja dorobiłam sobie wychodząc na pole( czyli"na dwór"dla osób nie z Galicji wink
      i mam jakis stan zapalny w piersi! Dziewczyny, help, pierś bolesna i bolacą, w
      jednym miejscu zaczerwieniona,ale bez guzków w środku.Próbuje domowych
      sposobów,niby jest lepiej ,bo nie mam temperatury(wczoraj 39 st.)Czy postawicie
      diagnoze przez net? Czy musze iść do lekarza, brrr?Może się obejdzie...
      Pa
      • magduniar3 Re: pierniczki i ...choroby 12.12.04, 23:50
        Kiedy ja miałam podobny problem z piersiami lekarz kazał mi tylko brać ciepłe
        kąpiele i masować pierś. Nosiłam też w biustonoszu kapustę, ale chyba znasz
        wszystkie te sposoby. Ja byłam wtedy zła na siebie bo wydałam 5dych na poradę
        której mogłam udziellić sobie sama.
        Współczuję ci z tymi chorobami - ale to dobrze że Jędrek tak dobrze znosił
        szpital - to chyba w tym wszystkim najważniejsze.
        Życzę zdrowia całej rodzince.
        Magda
        • bornholmka ciezka noc:( 13.12.04, 09:12

        • bornholmka Ciezka noc:( 13.12.04, 09:15
          Kochane kolacja w piatek byla rewelacyjnawink Zastanawialismy sie z mezem
          dlaczego tak rzadko na takie wychodzimy.chyba dlatego nie ja nie lubie
          zostawiac dzieci.

          Ja dzisiaj ledwo siedze w szkole.Wczoraj wieczorem Claudia biegala po domu i
          cofajac sie przewrocila sie i uderzyla tylem glowy w kant mebli.Przytulilam ja
          bo bardzo plakala.Po 5 min zwymiotowala.Zabralam ja do lazienki umyc i przebrac
          i zwymiotowala drugi raz.Zadzwonilam do nas do szpitala i przyslali karetke,
          obawiali sie wstrzasu mozgu.Pojechalam z nia na izbe przyjec,gdzie bylysmy do 3
          w nocy.lekarz co troszke ja ogladal ale mowi ze wszystko jest ok.Claudia nie
          chciala tam spac.Inne miejsce,halas, swiatlo.W koncu po badaniu o 3.00
          powiedzialam lekarzowi ze jedziemy do domu.Umowilismy sie ze jakby najmniejsza
          rzecz mnie zaniepokoila to od razu zadzwonie po karetke.
          W domu na zmiane z mezem czuwalismy przy malej jak spala.Na szczescie nic sie
          nie dzialo.Kazali nam ja jeszcze obserwowac dzisiaj.
          Niania o wszystkim wie i ma ja bacznie obserwowac.Ledwo siedze ale musialam
          przyjsc bo mam dziaisj testy.Nie wiem jak wypadna po takiej noccesad

          Trzymajcie za mnie kciuki bo sie rozloze jak nic na testach.
          Buziaki
          • joanka741 Re: Ciezka noc:( 13.12.04, 10:22
            Oj to miałąś agnieszko faktycznie niemiłe przejscia,brrrrrrrr.
            zycze małej zdrówka a mamusi zeby mogła sie wyspac!!!!!
            Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
        • joanka741 Re: pierniczki i ...choroby 13.12.04, 09:51
          Magda masz isć do lekarza i to już!!! Wcześniej to ja proponuje może troche
          melisy i ziólek ogólnie popic,bo całkiem mozliwe że to po prostu kumulacja
          nerwowych sytuacji (szpitale ,choroby)po prostu przeciażenie -nie jesteśmy
          robocopamismile)!!!
          Ja nawet podejrzewam że moje zawroty głowy sa na tym tle,dałam sobie na
          luz,pije ziólka i troszke lepiej.A masz widze takie podobne objawy,zawroty
          głowy,uderzenia goraca,pocenie.
          Melisa,(uspakaja),pokrzywa(zawiera więcej żelaza niz wszystko inne-przynajmniej
          tak przeczytałąm chyba w dziecku-dodatkowo mlekopedna jestsmile)-jak potrzeba,i
          miętke dokładam żeby zabic smak pokrzywysmile),bratek (przy wypryskach i poceniu
          na skóre sie go pija )tez mozna dołożyć.
          Ja robie z ekspresówek po 2 torebki ale lepiej to zalać w wiekszym naczyniu i
          po zalaniu jeszcze zagotować i na 5-10 min odstawić zeby napar był mocny.mysle
          że można jeszcze dozucic co tam komu pasuje,zrobic coś ze smakiem(nie wiem jak-
          cytryna?)i pic w ciagu dniasmile)własnie lepiej zrobić w garnku i do termosu sobie
          wlac,bo z doświadczenia wiem że nie chce sie mi robic co chwile herbatkismile).
          Z piersiami tylko 2 razy byłam u lekarza 1 raz zatkał sie mi 1 kanalik i z 1
          płacika nie spływało mleko,miałam juz goraczke i bardzo mnie piers bolała,na
          brodawce był taki pecherzyk ze skóry ,wypełniony mleczkiem.lekarz stwierdził ze
          dziecko juz moge odstawic i dał mi leki na zatrzymanie laktacji(Oliwka miała
          rok).Wróciłam do domku,wziełam igłe do zastrzyków ,jałową oczywiście,przerwałam
          pecherzyk i mleko normalnie ciurkiem sie wylewało!!!!!!( a pytałam sie lekarza
          czy moge tak zrobic to mówił ze nie!)
          Karmiłam jeszcze poł roku w tym czasie jeszce raz zarósł mi ten sam
          kanalik,normalnie sie tam skórka robiła.
          Nie wiem co to za lekarze że nie potrafią w tak prostych sprawach sie
          konkretnie opowiedziec!
          Ale do lekarza idz zrob sobie komplet badan,nie zaszkodzi.
          to tez jest forma dbania o siebie smile),tez zawsze sie boje ze lekarka uzna mnie
          za histeryczko-hipochondryczkesmile),ale moja nawet jest taka spoko babka(nawet
          kiedys byłam u niej z 3 dziecismile),(okazało sie że moja babcia ma gruzlice a ja
          byłam z nia na wakacjach jak pratkowała!
          Ale nie widze zeby któś z nas był chorysmile(mam nadzieje ze nie wylezie to za poł
          roku!)
          Moje maluchy nawet sie trzymaja od lipca nie miały antybiotyku,we wrzesniu
          IRS19 szczepionka im psikalam do nosa (polecam!)
          ! butelka kosztukje koło 40 zł ale starczyło mi dla 2 na 2 tygodnie-wiec
          wydajna.
          Melanie szczepiłam tez HIB szczepionka ,moze dlatego nie choruje a przeciez jak
          sie urodziła to od kwietnia do czerwca prawie stale byli chorzy!
          O Melasie sie przebudziła ide papapapapapapa
          PROSZE POWIEDZCIE DOKŁADNIE O CO Z TYM LUKREM CHODZI CO SIE ROBI Z TYM BIAŁKIEM
          UBIJA Z CUKREM PUDREM???I CO DALEJ PODGRZEWA???
          PAPAPA
          • jol5.po Re: pierniczki i ...choroby 13.12.04, 11:10
            Magda, chyba zacznij od badań krwi, taki podstawowe wyniki, może to stres, a może nie, tylko jakieś braki witamin itd, a może cóś jeszcze. Lepiej drążyć, niż potem żałować.
            Dwulatki, jak sobie dobrze przypominam, to taki okres przejściowy, jeszcze nie bawią się same (Agnieszka zaczęła tak od około 2,5), z mową też dopiero zaczynają, nie siusiaja najczęcie jeszcze do nocnika (przynajmniej nie moje) - pamiętam, że własnie do weakacji (czyli do 2,5 roku) Agnieszka bardzo na mnie wisiała, w czasie wakacji dzieci starsze były w domu i ona bardzo dużo zaczęła się z nimi bawić, a dopiero od września dużo bawi się sama - opowiada sobie historyjki, słucha bajek - na okrągło tej samej). Dwulatki są jeszcze małe, mimo że juz wygladają tak poważnie.
            Dobrze Magda, że wychodzą chłopaki z chorób, jeszcze 2 tygodnie do świąt, bedzie czas jeszcze na świateczną atmosferę - no włąsnie te okna, jak też jeszcze nie zaczełamwink) - i tak mi sie nie chce.
            Agnieszko - bornholmko - ojejku, ale przeżycia, obserwujcie małą, ale jeśli lekarz ogladał, to moze i byc przypadek zbieg okoliczności, jakiś wirus, który akurat wtedy zaatakował, bardzo tego życzę.
            Wiesz, mój Jaś (9) też taki higienista od siedmiu boleści, nic nie weźmie do jedzenia co nieumyte, co ktoś dotknął, a u niego w kącie jak po wybuchu granatu recznego. Przy całej dbałości o czystość jedzenia, przywiózł w zeszłym roku kanapkę, tą którą dostał na białą szkołę (takie wycieczki w czasie roku szkolnego). Leżała tydzień w plecaklu i jakoś mu to nie przeszkadzało.
            Ale ta wyprana komórka to mnie zadziwiła... ludzie są jednak genialni, i ci co wymyslili i ci co potrafią naprawić te wszystkie skomplikowane cudeńkasmile
            Ewa, może to zapalenie piersi, to jeszcze dalszy ciąg wirusa, spróbuj domowymi sposobami, masażem, a jak nie poradź się lekarz.
            Joanko, ależ teraz dużo fajnych rzeczy, a napisz coś bliżej o kredkach do rysowania na bombkach, jeszcze o czymś taki nie słyszałam. fajne
            Miłego dnia babeczki, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, dla Was, mężów i dzieciaków
            Jola
            • joanka741 świeczki ,farby,gipsy i inne pomysły!!!!!!!!!!!!!! 13.12.04, 18:11
              a oto linki do kredek którymi malujemy swiece
              www.allegro.pl/show_item.php?item=36552426
              zestaw do odlewania swiec
              www.allegro.pl/show_item.php?item=36843821
              Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
              samodzielne odlewy gipsowe
              www.allegro.pl/show_item.php?item=37236787
              Ten sprzedawca ma tez farbki witrazowe w kompletach i na sztuki oraz sprzedaje
              gips i wosk do odlewów,ja niestety sie spłukałam ale..........moze babcie
              naciagne
              o i jeszcze podam linka na PIEKNA POSCIEL DLA DZIECI CHYBA SOBIE KUPIE!
              SPRZEDAWCZYNI JEST PEWNA JUZ OD NIEJ KUPOWAŁAM!!!!!
              www.allegro.pl/show_item.php?item=36773727
              to juz chyba wszystko,ja własnie planuje sobie 2 komplety kupic bo taniej tak
              ładnej poscieli NIE WIDZIAŁAM!
              • joanka741 Re: świeczki ,farby,gipsy i inne pomysły!!!!!!!!! 13.12.04, 18:24
                Nie wiem dlaczego i jakim cudem wkleił sie link z forum zobaczciesmile) no ale
                najwyzej ZOBACZYCIEsmile))))
                Ja juz znikam na dzisiaj dosc buszowania po neciesmile))),obowiazki wzywajasmile
                papapapa
    • magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.12.04, 23:43
      Mam nadzieję, że post mój pojawi się w odpowiednim miejscu.

      Dziewczyny - jak ja wam zazdroszczę tej świątecznej atmosfery. U mnie nie ma
      niestety ani znaku. Jak zwykle czekam do ostatniej chwili - za dużo tych metrów
      i okien do sprzątania dla takiego leniucha jak ja. Dopiero zaczynam robić
      jakieś prezenty - przez te choroby chłopaków zupełnie nie miałam do tego głowy
      i możliwości.
      Julek na szczęście nie zachorował na anginę. Byliśmy w piątek na kontroli i
      wszystko jest w porządku. Niestety przez te choroby tak się rozbisurmanił, że
      zasypia tylko na mojej piersi, a dzisiaj to wogóle wczepił się we mnie aż
      nogami. Niestety do usypiania tylko mama się nadaje i wcześniej gdy tatuś
      próbował ululać dziecie dało koncert.
      Ja nie mogę liczyć nawet na rosołek z kostki. Dzisiaj byłam od 10 do 14 na
      zakupach z mamą i oczywiście chociaż mąż wiedział, że mam zamiar piec ziemniaki
      to ich nie obrał ani choćby nie zagonił chłopaków do obierania i po powrocie z
      zakupów musiałam oczywiście brać się za robotę i obiad wyszedł niemal w porze
      kolacji.
      Muszę jeszcze ponarzekać i poradzić się was. Od roku mam problemy zdrowotne -
      jestem po operacji. Niby nic takiego ale kiepsko się goiło, musiałam łykać
      sporo leków - w tym hormony. Teraz chyba jest już w porządku - choć wątroba
      trochę daje o sobie znać - a z dietą u mnie ciężko. Prolblem mam z tym, że
      strasznie łatwo się męcze. Wejście po schodach jest dla mnie sporym wysiłkiem.
      Czasami pisanie na tablicy wywołluje zawroty głowy. A dzisiaj mierzyłam obcisłą
      halkę i strasznie się tym zmęczyłam - oblałam się cała potem. Od chwili
      trafienia Jędrka do szpital z podejrzeniem opon przy najdrobniejszym stresie
      czuję jakby ktoś usiadł mi na klatkę piersiową i dość ciężko mi się oddycha.
      Zresztą wszystkie te objawy nasiliły się w czsie ostatnich chorób moich dzieci.
      Czy mam iść z tym do lekarza czy po prostu ssać olej i pić codziennie świeże
      soczki jak mówi moja mama? Czy mam się martwić, a może wiecie jakie badania
      powinnam sobie wykonać, do jakiego specjalisty się udać? T
      Trochę mi już głupio chodzić do lekarki rodzinnej, bo pewnie myśli, że jestem
      hipohondryczką.
      Mam jeszcze jedną prośbę. Przypomnijcie proszę sobie co potrafili wasi synowie
      gdy mieli dwa latka - ile potrafili powiedzieć, co w sferze samobsługi, a jak
      się bawili. Troche się martwię o mego Julka, który nie mówi do mnie Mama./ On
      wogóle nie nazywa członków rodziny i używa niewielu słów.
      Tyle próśb w jeden wieczór. Mam nadzieję że nie obciążam was zbytnio.
      Pozdrawiam
      Magda
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 11:13
        Magda, dziwnie wkleja się uparcie na samym dole
        hmm, czary jakieś czy co??
        Ciekawe, czy uda mi sie wkleić mój poniżej Twojego????
        Uwaga próbuję
        • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 12:21
          dzisiaj postanowiłam najpierw poczytać, potem popisać - efekt taki, że...
          Szymek się obudził i pędzę, więc pozdrawiam tylko choruski (Claudię, Jędrka,
          wirusowiczów, wypadkowców) i mniaaaaaamię lukrem i pierniczkami smile i lecę...

          pa!!!
          • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 13:24
            Maciek spi więc korzystam smile
            Ewa i Magda do lekarza. Z piersiami trzy razy brałam antybiotyk, temp. 39-40
            stopni, telepało mną okropnie i to tylko jak karmiłam Macka Augmentin + kapusta
            zbita, schłodzona na pierś, końskie dwaki apapu i dąło się zyc
            Magdusia rany jak Ci cięzko oddychac to może z serduchem cos nie tak, idź
            poproś o skierowanie na EKG, echo..... raz na pół roku kazdy lekarz ma
            obowiazek dac skierowanie na podstawowe badania!!!
            Dziewczynki Maciek mi się budzi bo oczywiście robie kilka rzeczy naraz sad
            Zycze zdrówka Waszym dzieciom, u nas tez już pierniczkowo smile
            Agnieszka to cudnie że kolacja była super , ja jutro robię niespodziewajke
            Olowismile
            • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 17:37
              Madzia! o ile nie masz jakichś przyczyn organicznych, to mogą to być albo
              dolegliwości spowodowane rozchwianiem hormonów (piszesz, że jakieś brałas,
              powinnaś ustalić poziom hormonów), albo syndrom chronicznego zmęczenia (miałam
              to przez cztery miesiące po urodzeniu Magdy, przerastało mnie wszystko, byłam
              tak koszmarnie zmęczona, kręciło mi sie w głowie stale, nie chciało mi się
              oddychać, w żadnych analizach tego nie widać), albo może to tez byc uczulenie
              na coś, też objawia się zmęczeniem i zawrotami głowy, że nie wiesz, co się z
              tobą dzieje! A jak u ciebie z tolerancją cukru? (wracamy do hormonów) a
              tarczyca? (i znów jestesmy przy hormonach) Żaden lekarz, jeśli przedstawisz mu
              takie podejrzenia, nigdy nie posądzi cię o hipochondrię, a jeśli nawet, to
              szukaj następnego, bo ten nie był dość rzetelny. Na własną rękę (jeśli możesz)
              pojedz magnezu (przeciwstresowo, wzmacniająco), żeń-szenia (np. w tabletkach
              bodymax albo w geriavicie - wiem, wiem, to brzmi strasznie smile), żeń-szeń do
              picia, albo chociaż herbatki żeń-szeniowe) czy innych biostymulantów (aloes w
              miarę czysty lub w wysokiej zawartości, koenzym q-10), jeśli to zmęczenie, to
              powinno pomóc. Ale powinnaś to skonsultować.

              Lukier: to co teraz napiszę, nie jest kulinarnie ambitne, ale najfajniej
              wychodzi dekor dr Oetkera o smaku marcepanowym i cytrynowym (moje ulubione), to
              taki cudowny proszek do którego dodaje się trzy łyżeczki mleka, a on z
              wdzięczności zastyga szybciutko i na błyszcząco i jest do tego pyszny (w
              przeciwieństwie do gotowych np "czekoladowych" polew smile)). Kosztuje jakieś 79
              groszy. W małych sklepach moze więcej.

              Bornholmka, ale jazda w tą pamiętną noc!!!! sad(( zapamiętasz tę rocznicę na
              długo! Bardzo współczuję wypadku dziecka i życzę zdrówka

              Dziewczyny, co się z tymi piersiami dzieje?! Ja tez własnie po raz pierwszy w
              życiu najprawdopodobniej po zatkaniu kanalika, zastój trwał kilkanaście godzin,
              z jednej "kwaterki" nie spływało, ale ciągle jeszcze piecze i boli przy
              karmieniu i idzie taki bolesny "prąd" przez całą pierś, choć to już ponad
              tydzien po zdarzeniu, zastanawiam się nawet, czy czegoś jednak nie zaniedbałam,
              czy tam jakiś stan zapalny nie siedzi, ale nie mam temperatury podwyższonej i
              nie mam też żadnego wyraźnego zgrubienia, ani zaczerwienienia....
              • agnjan chyba mam stracha... 13.12.04, 19:19
                Magda, ja bym jednak poszła do lekarza, wiesz... bo jak czegoś nie dopilnujesz?

                z innej beczki: na jakimś forum ktoś dzisiaj napisał, że ma termin do lekarza
                na 7 stycznia, a to "dopiero za 3 tygodnie" i... obleciał mnie strach, bo Marta
                ma obliczone, że ma się urodzić 9 stycznia, lekarz mówi, że nie ma szans
                doczekać, czyli mniej niż 3 tygodnie.... raju...

                wiecie, co?! chyba się boję! smile))) i to nie porodu ("lubię" rodzić, może
                dlatego, że poprzedni poród był 8,5 roku temu - hehehehehe), ale tego CO
                DALEJ?! z maleńką Martusią, niewiele starszym Szymkiem i zimą... nie
                wspominając o Jasiu i Małgosi, którzy zostaną sierotkami minimum do ferii, bo
                jak znam siebie, to nie dopilnuję tyle, co teraz...

                chyba pójdę pakować torbę do szpitala smile))
                • akve Re: chyba mam stracha... 14.12.04, 00:34
                  Agnieszka, nie bój się.Bedzie dobrze smileChoć tez się balam przed 1 maja...
                  barba-jak ja lubie taka stanowczość!Do lekarza i juz.Magda MUSI iść, bo nie ma
                  żartów.Trzeba sprawdzić co się dzieje.Koniecznie.
                  A ja przetrzymałam "na kapuście", gorących kapielach i ssaniu Zosi.Dzis jest
                  zdecydowanie lepiej, uf.Tylko słabość i poty waliły na mnie pół dnia.Ale
                  najważniejsze ,że mój Jędrus wrócił ze szpitala do domu smileTroszke chudszy( jak
                  mozna być jeszcze chudszym...można , niestety),ale w dobrym humorze i dobrej
                  formie.
                  joanka- dzięki za linki na allegro smileMiałam pisać na priva ,zebys podesłała.Oj,
                  niedługo tez będę mieć prezenty na wszystkie imprezy do przyszłego roku wink
                  co do lukru to surowe bialko jajka ucieram z cukrem pudrem, mąż uciera
                  najczęściej, bo ma krzepę !

                  eury się nie oddzywa.Ktoś wie co u niej?

                  A teraz idę spać.Dobranoc i kolorowych snów, choć Wy juz pewnie śpicie smacznie.
    • blaneczka007 ZAPRASZAM... 13.12.04, 18:24
      Na forum RODZEŃSTWO BEZ RYWALIZACJI?
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24482
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 00:19
      A ja mam chyba w tej ciazy jakas psychoze maniakalno - depresyjna. Po
      trzytygodniowym dole, jestem ostatnio w stanie euforycznym. Odkrywam uroki
      bycia w domu, spacerow, pieczenia itp, wydaje mi sie, ze trojka dzieciakow to
      nic i najchetniej chcialabym wiecej. Nie mowiac o tym, ze mam w d... moja
      prace. Niestety znajac siebie nie mam pewnosci w jakim nastroju obudze sie
      jutrowink

      Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo radosnie, Ania
      • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 00:58
        Hej dziewczyny!!! U Was widzę już przygotowania świąteczne pełną parą a umnie
        wolę nawet nie myśleć sad wczoraj ledwo ledwo udało nam się kuchnie sprzątnąć.
        Jejku bardzo mi brakuje tego bycia z Wami na bieżąco sad ale niestety nie dość że
        nie wyrabiam się czasowo to jeszcze po 8 godzinach siedzenia przed kompem w
        pracy nie mam ochoty w domu monitora oglądać. Tak poza tym to z pracy jestem
        bardzo bardzo zadowolona (ech gdyby jeszcze wiecej płacili niż najniższą to już
        całkiem szczęśliwa bym była wink U nas wszystko prawie ok - Mikołaj wraca do
        jedzenia (jak poszłam do pracy to Miki przez 8 godzin nic nie jadał sadi z mojego
        Grubcia zrobiła się strasznie sucha Glizda, no ale dziś to aż się przeżarł.
        Starszaków wczoraj zmogła gorączka jakaś 1 dniowa chyba tylko (na szczęście). Ja
        już ledwo na oczy widzę - ale chciałam coś tam do Was naskrobać (żebyście nie
        myślały że Was opuściłam) Pozdrawiam Was i Wasze rodziny bardzo serdecznie Kasia
    • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 09:02
      Czesc dziewczyny!
      Z claudia wszystko ok.Skonczylo sie tylko na wielkim strachu.
      Za to ja jestem bardzo przeziebiona.Nie poszlam dzisiaj do szkoly i od wczoraj
      bardzo boli mnie zab.Dzwonilam do mojego dentysty i ma mnie gdzies wcisnac jak
      mu sie ktorys z pacjentow wylamie.Boje sie jak ...Normalnie to sie wizyt u
      dentysty nie boje ale isc z bolem to co innego.
      Trzymajcie kciuki za trzesidupkewink
      • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 09:47
        Joanka oglądałam te cuda na allegrosmile)))) Niexle można sie ubawić. Alcia
        dostała swego czasu od babci farby witrażowe aze wg mnie była za małą gdzies
        je schowąłami teraz szukaj w polu- za chiny nie moge znaleźć buuu a chciałam
        zrobić witrazyki na okna.
        Bietka pewnie hormony u Ciebie szaleją..... Agnieszka rany już niedługo ciepła
        klucha na brzuchu.....ale masz fajno. Cudny jest taki mały pyszczol co to szuka
        wszedzie byle tylko possać..... aaa buuuu ale Wam zazdroszczę. ALe nic
        kumulacje trafię to popatrze jeszcze wink Joanka a Ty cos trafiłaś wink ???
        U mnie w przedszkolu dziś Spotkanie Wigilijne...nie moge się doczekac , ALa w
        jasełkach będzie pastuszkiem , musze jej obciac jeszcze spodnie i wyprasowac
        koszulę. Wiele ciepła spodziewam się po spotkanie z Rodzicami moich Misiów. Mam
        bardzo fajne mamusie- zdecydowana większośc w moim wieku, dobrze się
        dogadujemy - bedzie fajno i pysznie, u nas są zwsze wystawne wigilie smile)))
        A potem lecimy z Olem do teatru muzycznego "Roma" na Grease - - ehhh o ile mój
        małzonek nie wymysli klienta - od zeszłej środy widujemy się ok kilkunastu
        minut dziennie -sad(
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 10:02
        Agnieszko, a ja się boję dentysty, z bólem i bez. Trzymam więc mocno kciuki. Dobrze, że z Claudią wszystko gra.
        kasiu, poczekamy cierpliwie na Twój najblizszy urlop, ewentualnie na wyjazd dzieci na kolonięwink. Najważniejsze, że masz dużo siły i zapału. Miałaś kupę roboty, dołozyłaś sobie dodatkowe zajęcie i jesteś zadawolona, ot mocna kobieta z Ciebiesmile Mam nadzieję, że z mężem juz zdrowotnie wszystko w porządku??
        Aniu - tak trzymać, choć chuśtawka nastrojowa w ciąży to rzecz znana, ale niech i to psychoza maniakalna będzie, grunt, że Ci wesoło i radośniesmile)) Wiesz, mi też druga i trzecia część ciąży mijały fajnie (zaraz jak nieszczęsne pierwsze 3 miesiące się skończyły), tylko pod sam koniec, kiedy wiedziałam, że lada moment wybije godzina zero, to mi tak nieswojo było.
        Agnieszko - no jest to niesamowite - masz pewność, że w przeciągu kilku tygodni w zyciu nastąpią ogromne zmiany. Wielkie zmiany nadchodzą (ech, nieważne czy pierwsze to dziecko, czy 4, a nawet piąte, ciągle to samo uczucie) - a zacznie się od małego tłumoczka przy Twoim boku - bedzie miało takie małe nóżki, rączki, będzie pachniało mlekiem. A w domu wszystkie straszaki, nawet trochę ponad roczne pod dowództwem dzielnego taty poradza sobie oczywiście świetnie, wbrew podejrzeniom połowy rodziny, łącznie z zatroskana babciąsmile Potem będzie mały młyn, ale to juz całkiem inna, nowa historiasmile)
        Ewuniu, dobrze, że wszystko gra i u Ciebie i u Jędraka - no to teraz możesz przystąpić do przedświątecznego mycia okienwink, ach i do pieczenia pierniczków - mocne ramię i zdrowa pierś do takich prac się przydadząsmile)) A tak poważnie, to dobrze,że juz dobrzesmile
        Jola, Ty prawdziwy zielarz - lekarz, a do tego znawca kuchni jesteś, dobrze mieć kogoś takiego na forumowym wątkusmile)))
        Beatko, kończę juz czytać instruckcję aparatu, lada chwila przejdę do nauki praktycznejsmile Miłej niespodziewajki - a jaka macie rocznicę i czego (pierwszy pocałunek, pierwsza randka, czy pierwsza obrączka??)
        Blaneczko dziekujemy za zaproszenie
        U Eury cisza, wiadomości od niej braksad(
        pozdrowienia dla wszystkich
        Jola
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 10:13
          Beatko, to juz sie wyjaśniło, że ta niespodziajka to Grease - miłego wyjścia. Bardzo lubie spotka a wigilijne w przedszkolach, jakoś później w szkole jest ciut gorzej z atmosferą (choć sa i odstępstwa od reguły)- i nie wiem dlaczego.
          U mnie Małgosia jest aniołem, a Jaś pastuszkiem - w dwóch różnych przedstawieniach. Już ćwiczą rolesmile Tylko ja nie mama skrzydeł dla aniołasad. Wszystko to zaś oznacza, że seria spotkań wigilijno opłatkowych sie zbliża. fajny jest ten czas
          Jeszcze raz podrówka Jola
          • ewagronkiewicz Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 10:45
            Dziewczyny
            nazywam się Ewa Gronkiewicz, mam dwoje dzieci ( kuba lat 8, Joachim 7) ale
            wiąkszość moich znajomych to rodziny wielodzietne. Pochodzę z Gdańska, ale
            teraz od czternastu lat mieszkam w Warszawie. Piszę do Polityki tekst o
            rodzinach wielodzietnych. A właściwie o tym, że nie ma przyzwolenia na
            posiadanie dużej gromadki. jeżeli ją masz to albo jesteś żoną apijaka, albo
            ortodoksyjną katoliczką, która potulnie zgadza sią na każde kolejne dziecko i
            nie ma to nic wspólnego z jej świadomą decyzją. Gdybyście chciały
            uwiarygodnienia w Kulisach ( magazyn życia Warszawy ukazał sią mój tekst "
            wielodzietni są normalni" można go znaleźć na onecie. Szukam przykładów
            nietolerancji wobec rodzin wielodzietnych. Czy ktoś kiedykolwiek robił wam
            uwagi, komentował ilośś potomstwa . Byłabym bardzo wdzięczna gdybyście mi
            odpisały. Ni musi to być na forum, mój adres ewagronkiewicz@wp.pl
            Pozdrawiam.
            Ewa
            • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 11:41
              Ja osobiście nie spotkałam sie z jakimis komentarzami ale mam tylko 3 dzieci
              wiec to nie jest jakas powalajaca liczbasmile),nawet w ciaży zastanawiałam sie czy
              otoczenie nie bedzie krytycznbie sie wypowiadac,ale o dziwo nie nawet czesciej
              spotykam sie z pozytywna reakcjasmile).Czasami tylko pada pytanie czy to planowane
              dzieckosmile)(akurat nie -ale bardzo kochane przez wszystkich i kazde nastepne tez
              bedzie mile widzianesmile),chce zaznaczyc ze nie jestem ortodoksyjna katoliczka,
              nawet wcale nie jestem katoliczkasmile).
              Jestem uswiadomiona i stosuje antykoncepcje(nie tylko kalendarzyk),miałam
              obiekcje co do tabletek ale chyba zaczne stosowac,jeżeli jakis madry lekarz
              bedzie potrafił odpowiedziec na moje pytania konkretnie a nie jakos dookołasmile).
              Nie mam tez meza alkoholikasmile),nie jestem biedna,nie pomaga mi nikt finansowo
              (predzej ja pomagam ).
              Ale faktycznie moge powiedziec ze ludzie raczej dziwia sie ze ktos świadomie
              sie decyduje na wiecej dzieci(mam znajomych którzy chca miec 7,juz maja 4smile)
              już kiedyś pisałam ze mnie najbardziej denerwuje ze ludzie uwazają ze
              małżeństwo które ma więcej dzieci,to jakieś zacofane ,nienowoczesnie i
              niedouczone (antykoncepcja itd.,myslenie przyszłościowe-studia itp)
              A przeciez nie jest tylko tak!
              Pozdrawiam i czeskam na artykułsmile))
          • joanka741 skrzydła anioła:))))))))))))) 14.12.04, 10:52
            Jolu oczywiście ja maniaczka allegro mam dla ciebie piekne skrzydła anioła a
            nawet cały piekny strój!!!!juzwklejam linkismile)))
            prosze bardzo skrzydła anioła 29 zł
            www.allegro.pl/show_item.php?item=36575967
            i cały anioł z sukienka i aureola 49 zł
            www.allegro.pl/show_item.php?item=36970516ładne!!!!!!!!!!!!!!!!
            • joanka741 Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 14.12.04, 11:20
              srrój anioła wklejam bo tamten sie nie otwiera!
              www.allegro.pl/show_item.php?item=36970516
              • agnjan Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 14.12.04, 18:41
                spadłaś mi z nieba z tymi skrzydłami!!!!!!!! joanko, dziekuję!!!! bo ja dla
                Małgosi potrzebuję smile
                • jol5.po Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 15.12.04, 08:36
                  Joanko dzięki za skrzydła
                  Ewo, poszperaj trochę na "Rodziny wielodzietne z wyboru" (fora prywatne)
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16714
                  ja w pierwszym odruchu nie przypominałam sobie nic ciekawego w temacie. Nawet stwierdziłam, że nie opiera się to często na wyraźnych docinka, a może raczej na niedopowiedzeniach. Wiadomo o co chodzi, ale nie mówi się głośno, tylko kręci głową, dziwi, ale to może też czasami nadinterpretacja, bo kiedy wychodzi się poza obowiązujący model i trochę się wyróżnia, to i czasami sam człowiek wmawia sobie, że inni gadają.
                  Ale mąż przypomniał mi 2 zdarzenia: na osiedlu (domki jednorodzinne, ale skład mieszkańców wymieszany, jedna część ma mieszkania (domki) komunalne, druga wyraźnie bogatsza domy własne) mieszka rodzina z 8 dzieci, to faktycznie katolicy, ale rzecz w tym, że oni należą do bogatszych - 2 duże samochody, dom zadbany, wszędzie kwiaty, piekne podwórko. Co kolejna ciąża na osiedlu zaczyna się wrzenie. Odbywa sie to za plecami bohaterów historii, głównie w sklepie osiedlowym - wszyscy ogromnie przeżywają jakie to dziecioroby. Nikt nie bierze pod uwagę, że materialnie te "dziecioroby" radzą sobie świetnie, o wiele lepiej niz większość dyskutujących.
                  Ja też zreszą miała taką historię, kiedy to w ostatniej ciąży (zaplanowanej) bardzo współczuła mi koleżanka, która ma problemy z pijącycn mężem, a co za tym idzie z pieniędzmi. Ale na wieść o ciąży wygłosiła formułkę, że ona współczuje, i ona by tak nie mogla.
                  Druga historia przytrafiła się mojej koleżance z 4 dzieci. Miejsce akcji: też nasze osiedle - ich dom jest duży, na prawde dobrze wyposażony, niedawno się sprowadzili, więc podwórko jeszcze nieskończone, ale też oznacza, ze mieli za co się sprowadzić. Pewnego dnia jeden z jej synów przyniósł ze szkoły (osiedlowa) rewelację: koledzy twierdzą, że jesteśmy biedni, bo u nas jest dużo dzieci. I co ciekawe on sam nie wiedział co o tym myśleć (to znaczy, nie traktował tych słów jako żart, bo to nie był zart - mimo, że mówiący to chłopiec mieszkał w o wiele gorszych warunkach).
                  Ot takiech kilka historii, które może należą do folkloru, ja doswiadczyłam też wiele razy innego podejścia, ale trzymając sie tematu, to przyszło mi do głowy. Oczywiście artykuł chętnie przeczytam.
                  pozdrawiam Jola
                  • ada16 kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 08:58
                    Jechałam wczoraj z Kuba do Bydgoszczy ( jak zawsze tarapia wzroku) i zamiast
                    wyjechać na Bydgoszcz-Łódź, wyjechałam na Warszawę.
                    Zorientowałam się po ok. 100 km, że drogowskazy tylko na Warszawę, a na
                    Bydgoszcz chyba ukradli!
                    • joanka741 Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 13:48
                      ada i co zrobiłaś????smile)))
                      musiałaś nadganiać dookołasmile)?czy wskoczyłas na jakąs inna E ?smile
                      Jolu rozumiem ze skrzydła kupiłaś???smileJa chce kupic pania zime (40)i osiołka
                      (38zl)dla szczepankasmile)))),albo innego indianca,piekne stroje ta firma
                      szyje smile))
                      Ja sie nie bawie nikt nic nie pisze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      Dziewczyny no uaktywnijcie sie!!! Ja wiem ze swieta zakupy ,prezenty sprzatanie
                      ale.... cos dla rozrywki sie należysmile))
                      Chyba musze isc do pracy bo sie nudzesmile))))))),albo sobie zafundowac dzidzia
                      kolejnegowink(raczej mało prawdopodobne,ale kto wiesmile)
                      • magduniar3 Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 15:46
                        No cóż Joanko, ja dopiero co wróciłam z pracy, nastawiłam obiad a Juluś buszuje
                        po pokoju chłopców. Póki mały chorował to w czasie gdy spał mogłam coś napisać,
                        a teraz to ciągle coś mnie odciąga.

                        Bardzo dziękuje wam dziewczyny za rady. Ale do lekarza pójdę już chyba dopiero
                        po świętach. Do świąt nie mogę wyrwać się z pracy. Wszystki koleżanki
                        wykorzystują dni wolne na dzieci, a ja niestety już nie mogę. Chyba spróbuję z
                        tymi herbatkami ziołowymi, chociaż to będzie ciężkie bo na codzień pijam bardzo
                        niewiele.
                        Oj Ada, to dlatego nigdy mąż nie wypuszcza mnie dalej samochodem. Kiedyś w
                        Białymstoku (w porównaniu do Suwałk to b. duże miasto) zgubiłam drogę.
                        Zajechałam w jedną stronę, a już wrócić nie umiałam. A do pokonania miałam
                        tylko kilkaset metrów.
                        Ostatnio zmieniliśmy ustawienie w salonie i mój Juluś włazi na schody i stamtąd
                        ogląda telewizję. On po prostu b. lubi schody i oczywiście reklamy i programy
                        muzyczne.
                        No cóż mi nigdy nie przyszło do głowy kupować stroju do przedstawienia
                        klasowego.Kiedy musiałam zrobić skrzydła to okleiłam karton folią aluminiową,
                        ale dzieci w klasie Mateusza miały zrobione b. ładne skrzydła z drobno pociętej
                        białej bibuły i przyklejone do białego kartonu. Wyglądało naprawdę ekstra. Tych
                        przedstawień u moich dzieci jest dość sporo - szyliśmy np. habit kameduła z
                        Wigier, albo strój zajączka czy też indianina. Do pomniejszych przedstawień
                        szukam ubrań z których coś da się zrobić i dorabiam coś z papieru, a czasami na
                        szczęście Pani ma pewne elementy strojów.
                        Ja chętnie bym się ponudziła w domu, problemem jest tylko to że nienawidzę
                        typowo domowych zajęć i zawsze mam w domu bajzel i nie poczuwam się w obowiązku
                        sprzątania po wszystkich.
                        Ostatnio znowu złapałam bakcyla robótek ręcznych. Nigdy wprawdzie żaden sweter
                        nie wyszedł mi zbyt pięknie poza tymi dla dzieci, ale lubię bardzo robić
                        szydełkowe serwetki. Niestety zabiera to sporo czasu, ale jest to zajęcie które
                        relaksuje mnie najbardziej pod słońcem i chciałabym mieć cały dom przystrojony
                        szydełkowymi firaneczkami i innymi tego typu bibelocikami. Jak dotąd mam dużo
                        pozaczynanych rzeczy. Ciężko jest wrócić do czegoś po pewnym czasie, a ja mam
                        częste przerwy na inne zajęcia lub pasje. Mój problem poleg na tym, że tak
                        angażuję się w jedną rzecz, że zapominam o innych, a później przerzucam się na
                        dcoś innego, gdy tamto mi się znudzi. Ale nakręciłam.
                        Trzymajcie się ciepło.
                        Magda
                        • akve Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 23:16
                          A ja nawet sobie radze z orientacją w teranie kiedy jadę SAMA,a nie z Darkiem.W
                          przypadku ,gdy mam jego pilotowac to...pozal się Boże -zawsze pojedziemy źle.Juz
                          o tym wie ustala trase,która ja tylko pilnję.Jakoś sama się obilizuję i idzie mi
                          to dużo lepiej .Inna sprawa,nie czesto zdarza mi się jeździc poza Kraków.
                          joanko- skrzydła i stroje tej firmy super.Tez mi sie podoba osiołek smile
                          Może kupie dla Jasia?Chociaż brałam sobie zawsze za cel jakis wymyślony i własny
                          strój.Ale wyczerpały mi sie powoli pomysły: indianie( własnorecznie robiony
                          pióropusz, pióra zbierane nad morzem), kowboje( szyte kamizelki),pajacyki(
                          stroje z ciuchów- super)kot ( strój w wyk. koleżanki- bomba),a w zeszłym roku
                          Robin Hood ( ciuchowy ) i Alladyn(mój smileWszystko mam, moge pożyczać !
                          Skrzydła anioła zrobiły kiedyś siostry znajomego chopca( ma 5 starszych
                          sióstr).A ze maja zdolności plastyczne to skrzydla są inne niz wszystkie.

                          Piekłam dziś pierniczni z chłopcami i koleżanka Jasia.Koleżanka Jasia ma byc
                          moją synową.Jan ożeni się z Joasią( bądź dla niej miła mamusiu) bo jest inna niz
                          wszystkie. Nie piszczy ,nie płacze z byle powodu,lubi LEGO,nie lubi lalek i chce
                          z Jasiem mieszkać na wsi.Ziemię dostana od babci i będa prowadzić hodowlę kotów
                          (tu podają rasę).Zaplanowali życie ze szczegółami.Podoba mi się smileSzkoda tylko,
                          ze tak nie będzie...
                          Pierniczki sie udały a dekorować będziemy je za tydzień.
                          Jola wspomniala o sprzątaniu.Usiłuje coś zrobic zrywami, kiepsko mi idzie.Ale
                          jeszcze jest trochę czasu, prawda?
                          Dzisiaj chyba nie posiedze ,bo okropnie chce mi się spać...
                          Pa
                          • barbamama Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 23:59
                            Ze mnie żaden kierowcasad Nie potrafię i już sad W terenie tez kiepsko sad Po za
                            domem w ogóle bez męza ani rusz. Za to jestem pieknym przykładem "pracującej
                            kury domowej"- własnie poprasowałam stertę .... wielka radośc mnie ogarneła ale
                            szybko mineła jak zobaczyłam następna na fotelu za mną smile) Trudno poprasuję z
                            tym co wysycha własnie wink
                            Teraz lece myć gary, mojego Ola nie ma , pisałam już Wam że nie lubie jak
                            jeździ gdzies , ale dziś był mega stres... Miał wyjechac o 7 ale zaspaliśmy,
                            ubieranie dziewczynek do przedszkola..hmmmm (Jola smile )Zuzi przypommniało się ze
                            ma marudzić pzy każdej częśc garderoby. Ala wyjątkowo nie chciała się
                            wybudzić , Maciek wstał stasznie marudny własciwie wszystko robiłam z nim na
                            ręku. Olo rzekł: to kochanie leć się umyć poczekam na Ciebie i wszystkie Was
                            zawiozę , biegiem do łazienki, myje głowę, susze , stoję w baaaaardzooooo
                            gruuubyyych kapciach od Mikołaja , wpada Ala, mamo a tu co.... patrze pod nogi
                            a tam ze 3 mm wody, pralka się " zsik..", mop i do roboty, babcia przyjechała
                            my wyszliśmy. Pierwsze świała Olo jedzie ale z drugiej strony gosciu nie
                            zauważył dla siebie czerwonego i tez jedzie.......zatrzymał sie kilka cm od nas
                            ok .. jedziemy dalej. Z płaczem pod przedszkolem mówię żeby nie jechał bo już
                            tyle zatrzymujących nas znaków było..... Na szczęście dojechał- serwis sms-owy
                            co 30 min. "jadę". Bosze jeszcze jutro......
                            No właśnie nie przepadam za Jegfo wyjadami ale wtedy jeste bardzo dobrze
                            zorganizowana, wszystko jak w zegarku, dzieci najedzone, 21 śpia jak susły, ja
                            robotę zrobię.... supersmile

                            Na ten rok Ala zamówiła "myszkę", Zuziek już ma przebranie kotka, mam dwie
                            sukienki- wrózkowo- ksiezniczkowow- balowo- królowo- i co tam jeszcze. Obie na
                            halkach- szafirowa(122)i biała ( 98-116) (przerobiona stara komunijna), mozna
                            pozyczyć, moge ew. podesłac zdjęcie.

                            Maciek ma biegunkę..... Zdrówka Wam zycze i dzieciaczkom i lece pomyć gary bo
                            jutro jestem w pracy prawie cały dzień... Święty do nas zawita, robimy dzieciom
                            imprezkę- jestem Misiem smile))))))
                            Wigilia d\była wpsaniała, przyszły do nas całe rodziny (nawet siostrzeńcy z
                            dziewczynamismile ) Pyszne pierogi - cudna atmosfera, długasny łańcuch zyczen mam
                            na choince...
                            Greace AAAAAAAAAAA OOOOOOOO boooooooskkkkoooooo!!!!
                            Owacje na stojąco, Dany (gł.boh.) zaprosił na koniec wszystkch do rockendroola,
                            z setka ludzi wariowała na scenie razem z ekipą smile Mysmy tanczyli na widowni :-
                            ) teatr pekał w szwach... ehhhhh jeszcze, jeszcze.... lece gary czekająsad
                            • joanka741 Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 06:44
                              Barba ale Ci dobrzesmile))))))))))))))),tez bym sobie poogladałasmile)).
                              UWAGA UWAGA,BEDE W KRAKOWIE W SOBOTEsmile
                              moze jakies spotkanie????Jacek ma sie spotkac z gosciem chetnym na kupno kompa
                              w MC na matecznym o 13-zapraszamsmile,tylko dajcie znac czy bedziecie ,bo jak nie
                              to bede piła kawe i podziwiała małe pieski mojej kolezankismile .pozdrawiam i
                              miłego dniaaaaaaaaaa
                              Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
                              • jola.wie Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 09:12
                                Joanka, mam planowac na sobotę Kraków? smile)))
                                Zaproponujcie ewentualnie miejsce (to je znajdę na mapie i jakoś dojadęsmile)))
                                Co to jest MC na Matecznym? - czy to już jest TO miejsce?
                                (sorry, ale z rana jestem mało rozgarniętawink
                                • joanka741 SPOTKANIE KRAKÓW- MC-donalds 16.12.04, 16:23
                                  Mój jacek jest umówiony na rondzie matecznym w mc-donalds(zabijcie mnie nie
                                  wiem jak to sie poprawnie piszesmile)
                                  W sobote o godzinie 13,gośc kupuje kompa i jedziemy go pokazać.
                                  przy okazji jade odwiedzić koleżankesmile),i tak pomyslałam że mogłabym poznać
                                  dziewczyny z Krakowa-gdyby zechciały przybycsmile).
                                  Ja bede z wszystkimi dziecmi,łatwo więc bedzie poznać (gruba brunetka z 3
                                  dziecismile))),z lysym meżem oboje w okularachsmile)
                                  To tyle ide robic nalesniki bo krzycza na mnie dzieci (na co mi przyszłosmile))
                                  podaje swoj nr komorki 606 376 599
                                  tak na wszelki wypadek,wyslijcie mi sms ze swoimi nr plus nicksmile),bo gdybym np
                                  utkneła w korku....,albo dojechała do Grójcasmile)))),to bedzie mozna tyrknacsmile))
                                  paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                              • jol5.po Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 10:03
                                Joanko, to koniecznie zajrzyj do Zinki do sklepu, ona pewnie nie doczyta przed sobotą, dorzucisz coś do prezentów choinkowych, tam pewnie u Zinki zatrzęsienie ładnych rzeczy.
                                Okazało się, że skrzydła w szkole były gdzieś zamelinowane i Małgosia została tam wyposażona - ale namiary się przydadząsmile) Ja nie mama zacięcia do robótek domowych - przeszłam owszem okres aktywności w czasach licealnych i udało mi się nawet zrobić własnoręcznie swetr, ale potem nie było czasu. Nawet lubie takie rzeczy, ale nie próbuję w ogóle zaczynać, bo wiem, że nie skończę - Magda, ale fajnie jest wiedzieć, co daje odprężenie - człowiek ma robótkę w szafie i wie, że tam coś przyjemnego czekasmile szkoda, że nie da się robić na szydełku i jednocześnie pisać na forum, ale świat idzie do przodu, nie wiadomo co ludzie wymyślą za kilka lat.
                                Co do pisania, Joanko, ja zabierałam sie do mojego pisania domowego (praca) i zawsze zaglądałam sobie na forum, tylko, że u mnie to było postępujące - zaczęłam częsciej zagladać na forum niż pracować - więc sobie założyłam twardo (przynajmniej na adwent), ze zaglądam raz dziennie - choć to takie przyjemnesmile
                                Ewa, a mój Jaś to odwrotnie - plan sa jednoznaczne: rzadnych związków z kobietami w przyszłości (Ola się na niego drze, ja mu zjadłam cukierki, Małgosia piszczy, tylko Agnieszka czasami chętnie przystaje do jego odziału patrolowego - dostaje kask karabin i robi co jej dowódca każe), tematy o miłosci go denerwują - leży teraz chory w domu, wczoraj przerzucał sobie stacje radiowe i zdegustowany stwierdził, że wszędzie tylko piosenki o miłości, straszne, no nie? wink Twój Jaś wyglada więc przy moim na bardzo dojrzałegosmile)
                                Beatko dobrze, że utrwaliłas na pismie (i jeszcze do tego w sieci) felerny poranek - zobaczysz za rok będziecie sie z tego śmiać z Olem (jak w dowcipie, gdzie żona z mężem lecą nad przepaścia w samochodzie i pocieszają się takim tekstem), korzyśc z tego taka, że limit pecha wyczerpaliście pewnie już do świątsmile
                                Ja bardzo lubie pierwsze przedszkolne przdstwaienia, gdzie dzieci nieporadnie mówią swoje teksty, ciagle ktoś sie kręci, ktoś mówi co nie trzeba, ktos zapomniał zejść ze sceny - byłam raz na jasełkach u Małgosi: Matka Boska siedzi sobie spokojnie z Jezuskiem, przyszli pasterze, trzej królowie wszystkich przyjmowała spokojnie, ale bardzo sie zdenerwowała, gdy zaplątał się do orszaku pastuszek z innej grupy - jej młodszy brat (siedziała na widowni z rodzicami
                                ). Dziewczynka uznała, że jest z innego przedstawienia i usiłowała go wyrzucić ze stajenkismile) Bardzo nerwowa Matka Boska to byłasmile
                                Zmieniając temat, co takiego jest w musikalach, że tak optymistycznie nastrajają??smile) - tylko dla równowagi człowiek zarazm następnego poranka budzi się za puźno...
                                Dużo zdrówka dla małego Maciusia, który wyglada jak mój Michałek
                                Oj Ada, aleś pojeździła po Polsce, miałaś nadprogramową 200 kilometrową wycieczkę - ale tak swoją drogą to granda, żeby ukraść z drogowskazu Bydgoszczwink)
                                Ale tak swoją drogą to najeździsz się trochę z Kubusiem. Życzę, zebyście spotykali madrych lekarzy (pamietam co pisałas o sceptycznej pani doktór)
                                Miłego dnia Jola
                                • jol5.po Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 10:06
                                  Jolu, Tobie tez macham, bo teraz dopiero widzę Twój wpis - ale by było jakbyscie sie spotkały, o rany, koniecznie utrwalcie to na jakimś foto
                                  (tylko nie utnicie jakieś dziecka, wiadomo one się kręcą - a nie bedzie ich mało)
                                  • agnjan Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 12:56
                                    och, szkoda, do Krakowa mam daleko smile poza tym teraz to nawet do sklepu
                                    osiedlowego mam daleko smile))))))) i pod górkę smile ale koniecznie zróbcie
                                    zdjęcia, jak się jakieś spotkanie wykroi smile

                                    ja też uwielbiam przedszkolne przedstawienia, wierszyki, już nie mogę się
                                    doczekać, kiedy Szymek nam coś powie, abstrahując od tego, że na samą myśl o
                                    Dniu Matki w jego wykonaniu i ewentualnych laurkach ryczę (!! smile !!)
                                    pamiętam, jak Jasio któregoś dnia w wieku lat 3 przypomniał sobie i wyrecytował
                                    wierszyk o Agatce co to lubi kwiatki i krasnoludku, co lubi "ciekoladki" - od
                                    razu mnie ścisnęło za gardło i złapałam za kamerę i mam drugie wykonanie już na
                                    kasecie, a to było... prawie 8 lat temu!!!

                                    co do kierunkowskazów, to kiedyś mając godzinkę wolnego do jakiegoś przyjęcia,
                                    na które były zaproszone nasze dzieci chcieliśmy sobie pojechać od Piaseczna do
                                    Janek (pod Warszawą) skrótem, który, jak nam się wydawało łączył dwie
                                    równoległe trasy małą, prostopadłą uliczką - niestety skręciliśmy nie tu, gdzie
                                    trzeba, a ponieważ kierował mój mąż, to nie było mowy o zawracaniu, a tym
                                    bardziej pytaniu kogokolwiek o drogę smile)) a mapy nie mieliśmy, więc
                                    jechaliśmy "na czuja" smile jakież było nasze zdziwienie, gdy po ponad pół
                                    godzinie (już wiedzieliśmy, że się zgubiliśmy i gdzieś krążymy!!!) okazało się,
                                    że jesteśmy w okolicach Grójca, ok. 50 km. od Warszawy smile ledwo zdążyliśmy na
                                    urodziny smile i do tej pory tamta przygoda funkcjonuje u nas w rodzinnym
                                    słowniku "zaraz dojedziemy do Grójca" - jak nie możemy się zorientować, gdzie
                                    jesteśmy smile)))))))))
                                    • akve Spotkanie na Matecznym :-) 16.12.04, 23:57
                                      No , dziewczyny , skoro do Krakowa wybiera się Debica( w osobie joanki)i
                                      Katowice ( w osobie Joli) to muszę BYĆ wink
                                      Wprawdzie od rana zapowiada sie sajgon , bo przyjeżdża gość kupić łożko pietrowe
                                      moich chłopców i będzie rozkrecanie i żegnanie łożka,ale co tam smilemyśle ,ze
                                      mnie puszcza na chwilę.Ale pewnie tez z któryms ( dwójka ?) dzieci.
                                      Jolu, to jest TO miejsce Mc Donalds na rondzie Matecznym.
                                      Zabiorę aparat cyfrowy.

                                      Całkiem zapomniałam o sklepie zinki! Jaki tam był adres w realu a jaki
                                      www...?Ktos pamieta.
                                      No i podrzućcie jeszcze pomysły na DROBNE prezenciki dla pań i panów.I zeby
                                      można było je szybko kupić smile
                                      • bornholmka Zmiana planow:))) 17.12.04, 09:16
                                        Kochane musze sie Wam koniecznie pochwalic.Zmienilismy plany z mezem i jedziemy
                                        do Polski 23 grudnia a nie 27 !!!!Wigilie spedze wiec z kochanymi rodzicami i
                                        dwoma bracmi.Ciesze sie strasznie bo z bracmi przewaznie sie mijamy u
                                        rodzicow.Jeden brat mieszka w Warszawie a drugi w Sztokholmie.
                                        Tak przy okazji to dobrze ze moge pisac bo wczoraj stracilam glos i wogole nie
                                        mowie.

                                        Caluski
                  • ewagronkiewicz Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 16.12.04, 22:25
                    Dziewczyny, bardzo dziąkuję za te uwagi, a na wielodzietni z wyboru oczywiście
                    byłam.
                    Pytanie do Joli. Czy to co napisałaś o rodzinie z ośmiorgiem dzieci mogłabyć
                    powiedzieć pod nazwiskiem i miastem z jakiego pochodzisz. bardzo by mi to
                    pomogło.
                    pozdrawiam Ewa Gronkiewicz
                    • jol5.po Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 17.12.04, 14:12
                      Agnieszko supersmile))) Świeta z całą rodzinąsmile)))
                      Dziewczyny, a mi się sniło, że przyjechałyście do Wrocławia. Przewijały się przez mój dom duże rodziny, całe grupy dzieci, aż się z wrażenia zbudziłamsmile)
                      Naszukałam się, naszukałam, ale znalazłam adres sklepu Zinki - ale by się zdziwiła, jakbyście tam zaglądnęły
                      www.wspolczesna-manufaktura.com.pl/
                      Ewa, pochodzę z Wrocławia, z podaniem tego nie ma oczywiscie problemu. Sytuacje opisane sa jak najbardziej autentyczne. Ale co do podania nazwiska w artykule - tu sie waham. Osiedle jest kameralne, ludzie się znają, a historie przez mnie opisane nie są o mnie, a o kimś innym. Nie chciałabym, aby na przykład moja wielodzietna sąsiadka skojarzyła sobie, że to o niej i przeczytała jak to sąsiedzi omawiają jej sprawy w sklepie osiedlowym.
                      Może bardziej anonimowa forma, np. pani Jola z Wrocławia (nazwisko znane redakcji). Jakbys chciała się skontaktować na priva to pisz (j.popinska@op.pl), to równocześnie nazwisko, ale do Twojej wiadomoścismile.
                      Jeśli mi czas pozwoli, może pokusze się o napisanie Ci jeszcze ciut więcej o tolerancji lub nie- wielodzietnych. Pozdrawiam Jola
                      • agnjan Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 17.12.04, 15:45
                        bornholmko, to naprawdę wspaniale i bardzo się cieszę razem z Wami smile mam
                        nadzieję, że Martusia pozwoli i nam spędzić te święta z rodziną smile

                        przyszły dzisiaj rano do nas skrzydła anioła z allegro - dla Małgosi, ale
                        założyłam Szymkowi smile niestety od razu nie zrobiłam zdjęcia, jak nadrobię to
                        pokażę Wam, jakiego mam w domu aniołka smile))))

                        dzisiaj znowu byliśmy na szczepieniu (przedostatnie "niemowlęce", kolejne w
                        lutym) i znowu trauma - dzisiaj Szymek zaczął płakać już na widok przychodni,
                        potem ryk w szatni, a u Pani Doktor histeria; spróbuję następnym razem zapisać
                        się do Pana Doktora - Szymek preferuje facetów, może to coś da? zobaczymy...

                        póki co zobaczcie, jaki zdolny ten nasz chłopak smile chociaż straaaaasznie
                        powoli wchodzi...

                        www.agna01.neostrada.pl/szymon/rodze/rodze.html
                        • joanka741 I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 20:24
                          Jakie sa te skrzydła ładne???
                          Dziewczyny nie wyszły mi pierniki forumowe,1 ciasto za duzo maki,2 ciasto
                          rozlewa sie mi po blaszce pierniki traca kształtsad(,dosypie maki troche i
                          upieke ze 4 sztuki zobacze co wyjdziesmile)
                          Prosze dajcie mi znac czy ktoś bedzie w tym Mc-donalds???Bo jeżeli nikt to nie
                          wyjde od kolezanki po prostusmile),ale chciałabym was poznac choc
                          kawałeksmile),zawsze to fajniej jak sie poznamy troszkesmile).Moj nr telefonu jest
                          kilka postów niżej
                          pozdrawiam
                          • agnjan Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 21:40
                            jakościowo niezłe - "ramionka" na gumkach, więc pasuja i na Szymka i na
                            Małgosię a pewnie i Jasio - diabełek by się zmieścił smile)))))))) na drucikach
                            materiał, a piórka z kawałków wstążki; chyba to nie taniocha, ale oprzy moich
                            umiejętnościach manualnych to było jedyne wyjście, więc bardzo sie cieszę, że
                            SĄ;

                            a dziewczyny pisały, że mają być, więc pewnie będą! buziaki smile
                            • akve Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 22:29
                              joanka, ja się wybieram smile na chwile ,ale się wybieram.
                              A mój nr tel 608 588811.
                              Pa i do zobaczenia.
                              • barbamama Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 23:10
                                Dziewczyny ale Wam zazdroszczę, zrócie kilka fotek i porozsyłajcie do nassmile
                                Agnjan dzieciaczki cudne, Szymuś sama słodycz.... no czekamy na Martunię.
                                Jolu gdzie te zdjecia, nie wierzę że masz problemy ze zrozumieniem instrukcji ;-
                                ))) . Z niecierpliwością czekam na Michałka i pozostałe pociechy.
                                Bormholmka witaj za kilka dni na ojczystej ziemii, niech świeta będa takie jak
                                sobie wymarzysz..
                                A mój Maciek ma antybiotyk i przestał pewien czas temu sam zasypiać. Jest
                                bardzo uciążliwy, Olo poszedł do sąsiada z butelką.......ot miał potrzebę...
                                spadam usypiac Maćka alwe On normalnie zasypia tylko w ramionach taty, ze mną
                                się kula do 1-2 w nocy . A jak tatulo wróci raczej nie bedzie w stanie go
                                uspic sad
                                • joanka741 Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 23:16
                                  barba jak to miło słyszec ze dziecko zasypia w ramionach tatysmile),u mnie
                                  nierealne CYC musi być i tak wszystkie 3,monotoniasmile)
                                  Cyc musi być ,mama musi być,tato jest do wariowaniasmile))
                                  Ach juz sie nie moge doczekac jutrasmile),i swiat,chociaz przez tą aure nie czuje
                                  tego nastroju swiatecznego,śniegu nie masad(.
                                  Mam nadzieje ze jutro kupi ten gosć komputer,(wydere wtedy męża do TESCOsmile
                                  • eury1 udało się - Święta w domu :)) 18.12.04, 20:58
                                    Witajcie kochane dziewczyny.
                                    Zapuszkowali mnie sad(
                                    Moje pierwsze kontrolne KTG i wpadka.Maluszkowi zaczęło spadać
                                    tętno.Momentalnie wylądowałam na oddziale ma patologii.Dzieciatko chyba wdało
                                    się w tatusia - jak tylko wszystko wracało do normy i mieli wypisywać
                                    nas,Wojtek zaczynał wygrywać swoim serduszkiem morsa.
                                    Na szczęście wszystko jest dobrze,mały przebadany,zdrowy,łożysko w
                                    pożądku,pępowiną nie jest owinięty - jesteśmy na wolnoścismile
                                    Teraz co 3 dni muszę jezdzić na Karową na KTG.

                                    Ale najważniejsze - Święta spędzimy w domu.

                                    Teraz czas polukrować pierniczki i wysłać dzieciaczki do łóżek
                                    Buziaki
                                    • joanka741 Re: udało się - Święta w domu :)) 18.12.04, 21:56
                                      euryyyyyyyyyyyyy wreszcie sie odezwałaś!!!!!
                                      Jak dobrze ze jest dobrze!!!
                                      tak sie tu martwiłysmy troszke-bardzosmile)
                                      serdecznie pozdrawiamy całujemy i WOJTUSIU SIEDZ W BRZUSZKU TYLE ILE
                                      POWINIENES!!!
                                      A ja powiem w skrócie ze spotkanie w krakowie chociaz mało liczne było
                                      baaaardzo sympatycznesmile))))))(rymowanka mi wyszłasmile)
                                      Trzeba pomyslec o liczniejszym zlocie w miesiącach letnich!!!! W ramach urlopów
                                      i wakacji moze jakis tygodniowy zlocik w jakiś domkach nad wodą????
                                      Jezeli było tak fajnie to warto powtorke z rozrywki zrobićsmile))
                                      całuskismile)
                                      Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
                                      • akve Re: udało się - Święta w domu :)) 18.12.04, 22:12
                                        Byłyśmy w trójke (joanka, jola.wie i akve) plus Melania joanki i dziewczynki
                                        Joli( Ania i Madzia).
                                        A ja nie zabrałam nikogo , trochę żałowałam ,bo byłyby 3 koleżanki Mela,Madzia i
                                        Zosia.Następnym razem sie spotkają.
                                        Szkoda,ze tak krótko,ale to niesamowite zobaczyc Was na ZYWO !
                                        Ciesze się smile
                                        Dzieci macie piękne i jesteście super dziewczyny.

                                        eury-dobrze,ze się odezwałaś.Martwiłyśmy się.
                                        Chyba troche lepiej w domu...?
                                        Życze tego z całego serca.I Wojtuś niech siedzi na swoim miejscu wink
                                        • jol5.po Re: udało się - Święta w domu :)) 19.12.04, 08:26
                                          Violu kochana - przesyłam dużo porannych uśmiechów
                                          smile))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                          ja tez nie zrobiłam jeszcze pierniczkówsmile
                                          korzystam z tego ze rodzinka jeszcze śpi i stukam z rana kilka słów
                                          Ale się ciesze, że się udało spotkanie - znaczy się lubimy się nie tylko wirtualnie - znaczy się wszystko przed nami: wakacje, zlocikismile)))
                                          fajnie, juz sie cieszę
                                          Beatko - przejrzałas mnie, no tak skonczyłam instrukcję (aparat cyfr.), teraz utknełam na bateriach ida jak woda, a do tego te z osiedlowego sklepu takie lipne, że od razu wyświetla się komunikat, że za słabe - poradźcie: podłączyć sie do prądu, czy takie ładowalne kupić z transformatorkiem???
                                          U mnie mały tez marudny ostatnio, chyba odstawiać od piersi czas, bo dużo pije, wisi w nocy, potem nie chce pić nic innego, jak głodny od razu leci do mnie, usypianie u mnie, w nocy do mnie, uff chyba pożegnac sie z cycem czas.
                                          Miłej (Joanko, juz ostatniej przed świętami, naprawdę) niedzieli
                                          Jola
                                          • barbamama Re: udało się - Święta w domu :)) 19.12.04, 09:57
                                            Eury bosze miałam do Ciebie pisac ale tak się bałam że coś się złego wydarzyło,
                                            tylko mocno myślałam, myslałam...... Jak dobrze że jesteś cała i Wojtus siedzi
                                            tam gdzie powinien- bardzo , bardzo się cieszę smile)))
                                            Jolu mysmy zakupili akumulatorki- i wymieniamy, komplet akumulatorków kosztuje
                                            50 zł. Mamy dwa na zmianę od prawie roku. Energii wystarczy na długo: 2-3 dni
                                            robienia zdjęć z lampą (ponad 100). Jest to duża inwestycja ale warto. Jak
                                            czujesz że czas odstawić to nie ma się co zastanawiać. Pewnie ze jest jakos
                                            smutno....... Ale potem fajne uczucie "wolnosci"- zreszta to znaszsmile Czekam na
                                            zdjecia.
                                            Dziewczyny fotki zrobiłyście???? Jola Magdusiek jaka miał fryzurke na
                                            spotkaniu ??? smile
                                            • joanka741 Re: udało się - Święta w domu :)) 19.12.04, 11:15
                                              Madzia miała rozpuszczone włosysmile)))),jest super dziewczynka!!!! Ania
                                              tezsmile),sliczne obie (no zreszta mama laska to miały sie w kogo wdać!!!)
                                              Akve oberwie za to że chociaz zosi nie przywiozłasmile).
                                              Problemów z poznaniem sie nie miałysmy smile),chociaż wcale WIELE DZIECI nie
                                              byłosmile)
                                              Zdjęcia robiła Jola bo moja skleroza zapomniała aparatu z domusmile),zła byłam
                                              strasznie no ale trudnosmile,mamy nawet zdjęcia z NEMO smile),bo w tym MC było
                                              akwarium morskie i były rybki z tego filmu w nimsmile)
                                              pozdrawiam serdecznie mam nadzieje że reszte WAS tez na zywe oczy zobaczesmile)))
                                              MIŁEGO SPRZATANIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1smile))
                                              • agnjan Re: udało się - Święta w domu :)) 20.12.04, 07:56
                                                ale fajnie - Wasze spotkanko i eury wreszcie się ujawnia smile Wojtusiu, siedź
                                                sobie na miejscu, to może i Martusia posiedzi do Nowego Roku smile Póki co
                                                codziennie jakieś hocki klocki wyprawia i już sama nie wiem - rodzę już, czy za
                                                3 tygodnie... smile

                                                koniecznie umieśćcie gdzieś fotki spotkaniowe i musimy faktycznie pomyśleć o
                                                spotkaniu w lecie - może w jakimś "środku" wakacyjnych miejsc choćby na jeden
                                                dzień - bo to pewnie najbardziej prawdopodobne?

                                                u nas w zasadzie Święta "odwołane" - gościmy się w tym roku po rodzinie, a
                                                sprząta... zatrudniona w tym celu Pani (ostatnio w kościele ksiądz podczas
                                                homilii pytał dzieci "a kto sprząta u Was w domu? dzieci odpowiadały - "mama,
                                                babcia, ja, troche pomaga tata" smile a my tylko się modliliśmy, żeby nie spytano
                                                naszej córki, bo na pewno by odpowiedziała "sprzątaczka" smile))))))))))))))))

                                                ja w związku z tym mam leżeć i "donaszać" ale... nie potrafię!!!! wiecie - to
                                                jest jakaś paranoja - skoro nie muszę sprzątać, myć okien i takich tam, to
                                                wstawiam wciąż nowe prania, porządkuję szafki, przekładam ubranka, nawet
                                                ostatnio złapałam się na tym, że szykuję dzieciom rzeczy na.... zimowisko!!!
                                                (za 2 miesiące) smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                a pierniczki kupiliśmy pod kościołem Dominikanów, gdzie nasze dzieci chodzą
                                                na "Wyspę" - takie duszpasterstwo dla dzieci; dzieci same robiły (na
                                                spotkaniach, nie w domu) i same sprzedawały "co łaska" zbierając tym samym na
                                                zimowisko; to były najdroższe pierniczki, jakie w życiu kupiliśmy, ale
                                                specjalnie tyle płaciliśmy, dla zachęty dla innych, "obcych" kupujących smile))
                                                • jola.wie udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 11:21
                                                  No, uwierzycie, ze nie miałam czasu????!!!! UWIERZYCIE, na pewno! smile))
                                                  Spotkanie super, tez się cieszę , ze się lubimy nie tylko wirtualnie, Mela
                                                  ustąpiła Madzi krzesełka smile))) w !restauracji!, zdjęcia widziałam wczoraj
                                                  (robiła siostrzenica, Agata - więc trochę musze teraz poczekac, aż będa w moim
                                                  posiadaniu), te zbiorowe co mamy, wyszły bardzo fajnie, ale prześliczne rybki w
                                                  akwarium niestety były zbyt ruchliwe, tylko pomarańczowe i lazurowe smugi
                                                  wyszły.... ale kolory pięęęękne! smile)) (zdjęcia były robione bez lampy
                                                  błyskowej, a wtedy wychodzą naturalniesze kolory, ale za to widac każdy
                                                  najmniejszy nawet ruch!
                                                  Dziewczyny nie pisały, ale napisze ja, zdałam się na mężowski opis miejsca,
                                                  który to opis nie był zgodny niestety z rzeczywistością, co okazało się w
                                                  Krakowie (mąż został w domu) i choć uważam się za niezłego kierowcę, to jednak
                                                  widac, ze dawno nie praktykowałam tak intensywnie smile))), w samym krakowie,
                                                  wyjechawszy o 12 chyba około 30, byłam już o 13.05 (!), ale na północnym
                                                  krańcu, a miałam byc na południowym smile)) i trochę (60 minuteczek) się na
                                                  spotkanie spóźniłam, Ewa z Asią zdążyły już pogadać, a do tego Ewa się
                                                  spieszyła...., ech, za to w drodze powrotnej miałam niezłego pietra (Joanka,
                                                  jak wam się wracało?), bo całą drogę lało deszczem i deszczem ze śniegiem, a ja
                                                  na letnich... (oponach)
                                                  Ale się Mela i Madzia ucieszyły na swój widok, jakie to fajne było! jednak
                                                  nawet takim małym dzieciom potrzebny jest kontakt z rówieśnikami wink

                                                  Wiola, nareszcie, jak dobrze, ze wszystko w porządku!

                                                  U nas też totalny bojkot tzw. przedświątecznej gorączki. Co się dzieje pod
                                                  hipermarketami widzę, kiedy obok nich przejeżdżam. Dom jakoś do mnie nie
                                                  woła "posprzątaj mnie!". Wyszłam z założenia, że to co w świętach najważniejsze
                                                  jest za darmo i dostępne dla każdego bez stania w kolejkach. (a zaczęłam ten
                                                  list od wiadomości "nie mam na nic czasu" zdaje się...wink) A w prezencie spadł
                                                  na razie snieg (co mnie zmusza do wymiany opon), niemniej jednak widok za oknem
                                                  miły, nie powiem. Próba kolęd tez już za nami. Czegóż więcej chcieć?
                                                  A jednak... wczoraj, ponieważ wigilia ma być u szwagierki, zostałam włączona do
                                                  grupy (jak ja naiwna sądziam, ze ominie mnie kuchenna mitręga??!!) gotująco-
                                                  piekącej, i tego się boję, bo ja nie nadaję się raczej do pracy w grupie,
                                                  jestem taki wielki samotnik (lub tez inaczej: władzę w kuchni lubię sprawować w
                                                  sposób niepodzielny). Teściowie zostali zaimpotrowani w sobotę z Sącza (co za
                                                  czasy, zeby gości sobie trzeba było samemu przywozić!) przez szwagrostwo,
                                                  okazało się, ze babcia ma nogę w gipsie, wlazła w piątek w jakąś studzienkę na
                                                  ulicy, ale siedziec przy blacie roboczym w kuchni chyba poradzi, co?, jak
                                                  myślicie ?wink (ale jestem wssssssstrętna!)

                                                  W dodatku (z czego ja to nie mam czasu? aha!), mam pilną robotę na komputerze!
                                                  I co robię? Jak widać: forum, gg, ściągam pocztę i udaję, ze sie nie da i w
                                                  ogóle sie odciągam, jak tylko mogę. Teraz już jednak nie mam wyjścia, nawet
                                                  Madzia taktownie zasnęła, więc... pora się brać do roboty, bo miałam to zrobić
                                                  na poniedziałek, ale zeszły! smile)))

                                                  Dziewczyny przed rozwiązaniem, wy to już siedzicie jak na jeżu, co? A wiecie,
                                                  co mi się przed rozwiązaniem teraz przytrafiło? Wszystko się uspokoiło, taka
                                                  cisza przed burzą, dobrze się poczułam, lekko, sprawnie, swobodnie, wieczorem
                                                  zjadłam potężną kolację, była strasznie głodna, co wieczorem było rzadkością,
                                                  po kolacji nadal się dobrze czułam, co było niemożliwością, i.... rano
                                                  pożegnałam się z czopem śluzowym. Data bynajmniej nie była taka, jak w karcie
                                                  ciąży stało napisane....ale jak widać to już był czas... Ja w każdym razie
                                                  nigdy nie byłam tak do końca przygotowana na te "przewroty życiowe". Ale ja mam
                                                  taki charakter własnie: zawsze spóźniona, nigdy do końca nie przygotowana,
                                                  wszystko na ostatnią chwilę... (torbe do szpitala tez pakowałam już ze
                                                  skurczami) (sorry, nie chciałam was zestresować wink)

                                                  pa
                                                  • bornholmka Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 12:35
                                                    Witam was kochaniutkie cieplutko!
                                                    Jak juz pisalam ciesze sie strasznie ze swieta spedzimy z moja rodzinka w
                                                    Polsce ale...Toma rodzina zarzadzila ze tak nie moze byc i na wtorek jestesmy
                                                    zaproszeni do Toma brata na dunska wigilie.Tak wiec wigilie bede miala dwa
                                                    razysmileRodzinka pokupowala prezenty dzieciakom i chce im dac na "wczesniejszej"
                                                    wigilii.Boje sie tylko ze sie dzieciaki z tym wszystkim pogubia uncertain
                                                    Nastepna sprawa...W dniu 23 grudnia w dniu kiedy plyniemy , prognozy wiatru sa
                                                    niepokojace, az 7 stopnisadJa ;Claudia i Damian choroby morskiej nie mamy ale
                                                    jak znam zycie Tom i Mik beda...chorowac jak koty.
                                                    Licze na Was kochane ze sie ladnie usmiechniecie do Neptuna coby nas nie
                                                    wybujal za bardzo.
                                                    Chodze jak zakrecona,caly czas powtarzam ze czas sie troszke zaczac pakowac ale
                                                    na gadaniu sie konczy.
                                                    Najwazniesze jest policzyc i zapakowac wszystkie produkty Claudii,paszporty i
                                                    bilety, reszta juz nie jest tak waznawink
                                                    Mam juz ferie swiateczne a dzisiaj tylko posprzatalam lazienki i pokoj na
                                                    dole:/Jakos mi robota nie idzie.
                                                    Ide ,pranie mi sie skonczylo, musze wstawic drugie i jeszcze zajrze,cobyscie
                                                    nie mowily ze was zaniedbuje wink
                                                    Buziaki
                                                  • ada16 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 13:44
                                                    A mnie powoli ogarnia świąteczny nastrój.
                                                    I choc nie wszystko błyszczy, roboty przede mną pełno, to:
                                                    1. choinka kupiona,
                                                    2.dom przyozdobiony ( lampki na świerku przed domem ,itp)
                                                    3. swizteczne serwetki i na nich gwiazdy betlejemskie- gdzie się da!
                                                    4. światełko betlejemskie od kilku dni pilnie pielegnujemy dzień i noc ( az do
                                                    Wigilii)
                                                    A choinkę ubiera c będziemy chyba w środę-czwartek.
                                                    no i zakupy w większości opędzone.
                                                    Dwie pierwsze pozycje robię zawsze na samym końcu, ale w tym roku za dnia nie
                                                    zobaczę już świata ( praca), więc wyjątkowo....

                                                    Pozdrawiam...
                                                  • eury1 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 14:58
                                                    Bardzo,bardzo dziękuję zawszystkie cieplutkie myśli i słowa.
                                                    Agnjan przetłumacz Martusi że przykładu z Wojtka brać nie powinna,niech lepiej
                                                    sama świeci przykładem i spokojnie czeka na swój czas.
                                                    Wojtek ma dopiero 2 kg i musi się jeszcze troszkę podtuczyć.Zresztą patrząc na
                                                    jego wybryki to urodzi się po terminie - tak troszke na przekór,a cosmile)
                                                    Mnie tylko furia roznosi.Bo jak 4 dni przed świetami mam "polegiwać"???!!!
                                                    Przecież jest tyle rzeczy do zrobienia!!!
                                                    Teraz robimy pierogi z kapustką i grzybami.To chyba mogę?
                                                    Może jeszcze dzisiaj upieczemy chrusty smile)
                                                    UWIELBIAM TE ŚWIĘTA

                                                  • agnjan Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 17:06
                                                    a u nas dzieci grają na pianinie olędy - ale milutko smile Małgosia (szkoła
                                                    muzyczna) uczy Jasia, co by szóstkę z muzyki dostał smile)))

                                                    chyba też porozwieszam lampki na balkonie - blok obok nas calutki miga - ale
                                                    ładnie (choć, ka na sklepie wink)
                                                  • jol5.po Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 19:46
                                                    fajnie światecznie się zrobiło, tak tu ciepło - Agnieszko Ty chyba masz i instynkt gniazda - więc wtedy porządki by się na pół roku zrobiło, okna by sie najchętniej umyło - znaczy się poród bliskosmile)
                                                    Agnieszko - Bornholmko - ja starsznie przezywam wyjazdy - trzymaj się - rany, jeszcze te zapowiadane 7 stopni, o rany - oczywiście sie pouśmiechamy.
                                                    A mi smutno - usłyszałam o żalach, niby niewielkich, ale zawsze.
                                                    Chcę robić sama wigilię u siebie, a to dlatego, że kolejka wypadał na udanie sie tego roku do moich rodziców, ale oni nie chcą jeździć (u nich będzie moja siostra), a ja też nie chcę przemieszczać się w wigilię z całą siódemką - czuję, że moja rodzina na tyle duża, ze już czas mi zostać w domu. I ja i moja mama nie mamy nic przeciw temu podziałowi. Ale problem zaczał się z drugiej strony - teściowie odczuwają żal, że nie zejdziemy do nich - mieszkają pietro niżej. Nie mam nic przeciew poskładaniu sobie zyczeń, ale nie chcę po raz kolejny iść na gotowe. Odczuwam potrzebę pokazania dzieciom własnej domowej wigili, chcę żeby nakrywały ze mną, robiły potrawy. U teściów nie będzie pusto i smutno, tam bedzie około 10 osób. Ale żal mają - i to taki kierowany do syna, że jego w momencie wieczerzy nie będzie z nimi. Bo dla nich on jest njwaznieszy - tak mówią.
                                                    Cały następny pierwszy dzień swiąt spędzamy u teściów - od rana do wieczora.
                                                    Jestem pewna swojego. Ale i tak mi smutno, nie lubię walczyć, niechce robić nikomu przykrości. Cos stara już jestem i nie chcę tak ciagle jak dziecko, bom w końcu matką piatki dzieci. Nie lubie takich sytuacji - i smutno misad(
                                                    Joanko - miłego na świeta czekania, Ada miłego choinki kupowania, Agnieszko miłego lampek wieszania, Viola miłego chrustu pieczenia - może i ja jeszcze dzis pierniki Barby upiekę to mi sie humor poprawi
                                                    Jola
                                                  • jol5.po Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 08:55
                                                    halo - juz mi lepiejsmile)))
                                                    W sumie ładny dzień wstał we Wrocławiu, świeci słońce, chociaz zimno.
                                                    Pierników nadal nie mam - one to chyba nie zmiekną juz do świąt no nie???
                                                    Dzisiaj u Małgosi jasełka - muszę koniecznie być, bo w zeszły czwartek zaliczyłam wpadkę godną wyrodnej matki. Bynajmniej nie było to specjalnie, ale w wyniku nieporozumień przyszłam na złą godzinę - nie widziałam jej przedstawienia (pierwsze jasełka były po angielsku), ojej, te łzy jak grochy - to było straszne. Dzisiaj wiem dokładnie na która godzinę.
                                                    Miłego dnia Jola
                                                  • magduniar3 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 09:11
                                                    Cześć dziewczyny. U nas świat wygląda pięknie i wszyscy narzekający na brak
                                                    zimy powinni być zadowoleni. Wprawdzie śniegu nie jest zbyt dużo, ale
                                                    tempermometr wskazuje -10 stopni i drzewa pięknie wyglądają w promieniach
                                                    słońca. Szkoda, że nie mogę wam przesłać widoku z mojego okna.

                                                    Mój mały przed chwilą znowu wyciął numer z pieluchą i póki go umyłam i ubrałam
                                                    system mnie wylogował.
                                                    A tak wogóle on znowu jest podziębiony, a co chwila ładuje się do wózka, aby
                                                    iść na spacer. Trochę za zimno.

                                                    Ja też się cieszę Violu, że się odezwałaś - tucz Wojtusia.

                                                    Co do świąt - to jednak idziemy na Wigilię do moich rodziców i pewnie całe
                                                    święta spędzimy po rodzicach. Moja teściowa zapowiedziała, że nie przyjdzie do
                                                    nas na Wigilię, bo teść jest chory - musi cały czas leżeć - nie może nawet
                                                    usiąść na chwilę i ona chce spędzić ten wieczór tylko z nim. Troche zrobiło się
                                                    nam przykro i smutno, ale oczywiście zanim pójdziemy do moich zajdziemy do nich
                                                    i podzielimy się opłatkiem (mieszkają obok nas).
                                                    Tak więc u mnie święta w proszku. Myślę raczej o urodzinach Julusia, które
                                                    przypadają 28 i o sylwestrze, który w tym roku jest u nas.

                                                    Znowu mężuś przygania mnie od kompa. To na razie.
                                                    Pozdrowienia
                                                    Magda
                                                  • bornholmka Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 09:53
                                                    Czesc dziewczynki!
                                                    Trzymam za slowo ze bedziecie sie usmiechac do Neptunawink
                                                    Wczoraj bylismy na obiedzie u tesciowej i ona bardzo przezywala ze wyjezdzamy
                                                    na Swieta do Polski.Moj maz jest jej najmlodszym dzieckiem, urodzonym w wieku
                                                    43 lat a wiec pupilek.Nasze dzieci sa jej najmlodszymi wnuczetami )reszta to
                                                    juz kawalerka ok.20-tki).
                                                    Padla propozycja zeby nastepne Swieta spedzic razem w polskich gorach.Pojedzie
                                                    Toma rodzenstwo 4 szt z calymi rodzinami;tesciowa i moja rodzina.Bedzie nas
                                                    ok.50 osobsmile
                                                    Mysle ze pomysl nie glupi, tylko ja bede " w pracy".Oni po polsku to tylko "na
                                                    zdrowie" umieja powiedziec.Ja pracuje jako pilot wycieczek wiec dla mnie
                                                    to "chleb powszedni"wink


                                                    Brzuchatki - pielegnujcie maluchy w brzuszkach i macie ostatnia szanse objadac
                                                    sie pierogami z kapusta i grzybami.W czasie karmienia to juz nie bardzo .
                                                    Choinki juz ubrane??U mnie juz z 4 razy bo Claudia uwielbia zdejmowac wszystkie
                                                    ozdoby z choinki.

                                                    Lece jeszcze sie zakrecic po domu i chyba wyskocze na male zakupy.

                                                    Buziaki
                                                  • agnjan Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 09:59
                                                    co jest z tą Wigilią, że przedtem tyle gadania... u nas też, pamiętam były
                                                    zawsze niesnaski - jeden chce tu, drugi tam...

                                                    od kilku lat był spokój, bo u nas największy pokój i stół, ale też rodzina się
                                                    powiększa i to o dożenionych dorosłych, więc gdyby wszyscy mieli usiąść razem
                                                    to byłoby ze 30 osób!!!!! więc się dzielimy... a w tym roku i w ubiegłym
                                                    (wtedy "na dniach" miał być Szymek, teraz ma być Martusia) wigilia u szwagrów,
                                                    więc ja mam luzy; bo dla mnie najgorsze w zasadzie nie potrawy (niektóre robię
                                                    sama, niektóre zamawiam, a i tak sporo przynoszą goście "bo nikt tak nie robi"
                                                    (np. - wiecie? moja rodzina na Wigilię jada zupę rybną, taki rosół na rybie z
                                                    makaronem i marchewką) tylko ten bałagan, czyli sprzątanie i prestawianie w
                                                    domu - stół, obrusy, nakrywanie, dekoracje, potem zmywanie, sprzątanie,
                                                    ustawianie.... muszę się jakoś na przyszły rok lepiej nastawić, bo pewnie
                                                    znowu będą wszyscy u nas...

                                                    a z potrawami to wogóle śmieszna sprawa - napiszcie, ciekawa jestem, co jest u
                                                    Was - bo moja i męża rodzina to mogłaby się wogóle wymienić niemal!! u "nas"
                                                    zupa rybna (nie lubię), grzyby w cieście (takim jak na placki jabłczane),
                                                    kapusta z grochem, ryba w cieście francuskim, no i w zasadzie wszystko w
                                                    konwencji kolacji - jedyne danie na ciepło oprócz zupy to pierogi i smażony
                                                    karp, ale podawany z chlebem; u mojego męża - najpierw przystawki - głównie
                                                    ryby w galarecie, sałatka warzywna, zupa grzybowa i regularne drugie danie z
                                                    karpiem smażonym i kapustą z grzybami; no i ten okropny kompot z suszu - i tu
                                                    i tu smile))))

                                                    a u Was? pewnie barszcz czerwony? smile)))))
                                                  • ada16 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 11:15
                                                    Uwielbiam kompot z suszu!
                                                    Za to nie mogłam nigdy przełknąć kisielu z ( i tu nie pamiętam ( chyba
                                                    prosa?), albo innego zboża, , który robił mój Teść.
                                                    Bardzo lubię ryby więc te wszystkie ryby w galarecie, orzechach i czerwonym
                                                    winie, pomidorach, pieczone smażone..... mniam, mniam!
                                                    Jednego roku moja siostra zrobiła Wigilię nowoczesną , kupiła jakąś tam książkę
                                                    i potrawy były wszystkie postne, ale takie nie-Wigilijne. Na stole królował
                                                    łosoś nadziewany morelami z wielką głową , raguuu ( jak to się pisze???) z ryby
                                                    itd.
                                                    Wyglądało pięknie, ale to nie to i nie przyjęło się.

                                                    A mój Kubuś wychodzi przed dom staje przed choinką ( z lampkami) i tak może
                                                    cały wieczór stać i patrzeć i dotykać.
                                                    To dla mnie taka wielka radość!
                                                    Rok temu o tej porze mieliśmy diagnozę, że Kuba nie widzi i wielką niewiadomą
                                                    przed sobą, i wielki strach w sercu.
                                                  • joanka741 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 16:15
                                                    dzieki jolu ale własnie dzisiaj mi maz popsuł to czekaniesad,i jest mi tylko
                                                    smutno..........................................................
                                                  • akve Święta w domu? 21.12.04, 22:41
                                                    joanka, teraz Tobie smutno?
                                                    Przecież Ty jestes wulkanem usmiechu i radości , i pocieszania smile))
                                                    Niech Ci nbie będzie smutno i nikomu innemu.

                                                    Ale prawda jest ,ze tematy GDZIE I Z KIM ta wigilia sa truuudne.
                                                    U nas w tym roku moi rodzice i brat przyjada do nas i bedzie nas 12-scioro !Ale
                                                    się ciesze ,ze będziemy razem i nie trzeba bedzie pedzic z jednej wigilii na
                                                    drugą.Juz powoli nie mam siły jeździc na drugi koniec miasta z 4-ka dzieci.A
                                                    mama naciska i biadoli.Wiem, im smutno , bo sa tylko w trójke.Ale musza czekac
                                                    na nas wygłodniali czesto do 20-tej...A my z kolei wszystko szybko...I padamy ze
                                                    zmęczenia....
                                                    Jola( wrocławska) ja Cie rozumiem.To ze chcesz być sama i zrobic wszystko
                                                    sama.Tez czasem za tym tesknię.Moja tesciowa to swietnie gotuje, nie mogę sie z
                                                    nią nawet mierzyć...Ale nie do końca panuje nad sytuacja , bo to ona od lat
                                                    decyduje co będzie na wigilię i ona przyrządza prawie wszystko- robię za
                                                    podkuchenną winkChoc moja babcia mi powiedziała,ze przyjdzie taki czas ,ze będę
                                                    musiała zrobic wszystko sama,bo...

                                                    A ja wolałabym się skupic na tym co -jak napisała jola.wie jest za darmo w kazde
                                                    święta...tylko brać...

                                                    Choinki kupione !Jak co roku chopcy z tata ida do sąsiada ,który przywozi
                                                    choinki z własnej plantacji.Moj mąż kupiłw ym roku daglezję.Przywitałam ten fatk
                                                    nieco chłodno ,gdy dowiedziałam się jak była droga.A chciał mi sprawic RADOŚĆ.
                                                    Jutro dzieci grają w szkole kolendy i ferie.Nie tzreba bedzie ich odwozic do
                                                    szkoły , hura! Tylko czy beda się kłocić czy będzie spokój...Mają sporo zadań od
                                                    ubierania choinek zaczynając a na zrobieniu szopki kończąć.
                                                    Zobaczymy.
                                                    Pierniczki polukrowane.Pięknie wyszły,a dzieci b. się zaangażowały.Szczególnie
                                                    moja przyszła synowa smile)))
                                                  • joanka741 Re: Święta w domu? 22.12.04, 00:50
                                                    Ewciu juz mi lepiej,mój maz ma dobrą ceche umie PRZEPRASZACsmile).
                                                    I wie co jest najcenniejsze a to waznesmile)).
                                                    Znowu sie ciesze tylko spac nie mogesmile)))).Pierniczki polukrowane ,obsypane
                                                    posypkami,pomalowane mazakamismile)(jadalnymi)
                                                    Solne aniolki mikołaje choinki i bałwanki,gwiazdki i serduszka gotowe(jeszcze
                                                    moze jutro je troszke pomalujemysmile
                                                    Mieszkanie NIE-POSPRZATANEsmile)))
                                                    Jutro może ambitnie sprzatne łazienke i kurz za duzym łóżem(zakładaja nowe
                                                    liczniki na kaloryfery,pasuje sprzatnąćsmile)
                                                    zrobie sobie cwikłe,i zakupy.
                                                    A w czwartek upieke pewnie makowca,wafla zrobie(lepiej 2 bo i tak zjemy od
                                                    razu smile)
                                                    W wigilie może kremówke i sałatke zrobie BO RESZTE ROBI TEŚCIOWAsmile)
                                                    I naprawde teraz kiedy dzieci male stwierdzam ze choc bardzo lubie gotowac i
                                                    ten swiateczny rozgardiasz- to przygotownaie wigilii,tak żeby było jak powinno
                                                    byc przekracza moje mozliwosci!!!!!
                                                    pozdrawiam wszystkie Was serdecznie i do usłyszenia!!!
                                                    dumam nad zywą choinkasmile,kupic czy nie?????????Chyba nie bo musi stac koło
                                                    kaloryfera i bede albo marzła albo choinka w 3 dni sie sypniesmile
                                                  • agnjan Re: Święta w domu? choinka żywa :-) 22.12.04, 07:19
                                                    u nas zawsze choinka żywa, choć w tym roku wyjątkowo mi się nie chce z nią
                                                    bawić... ale mój mąż nie wyobraża sobie inaczej ABSOLUTNIE smile i na
                                                    jakiekolwiek moje stęknięcie wogóle nie odpowiada, jakbym proponowała jakąś
                                                    bzdurę typu "nie odzywamy się, tylko porozumiewamy na migi";

                                                    mam ochotę w tym roku powiesić na choince pierniczki - bo mamy tyle (kupionych
                                                    niestety), a poza tym, jak Szymek ściągnie, to nie zrobi sobie krzywdy...

                                                    A! wczoraj nasz Pan Doktor powiedział, że Martusia ma wszelkie szanse się
                                                    donosić do przyszłego roku!!! smile))) Wielkie buziaki dziewczyny smile
                                                  • jol5.po Re: Święta w domu? choinka żywa :-) 22.12.04, 11:36
                                                    smile))
                                                    mi też wyszły bardzo fajne pierniczki - Barba to dzięki Tobie, niektóre twardsze, niektóre miękkie, bardzo aromatyczne, pycha - może tez je na choinkę?? Fajny pomysł, tym bardziej, ze jak dwa razy dwa to cztery, mały będzie przy choince maistrował i interesował sie świecącymi bombkami, więc dół mógłby być piernikowy. U nas sztuczna choinka, co by mogła dłużej postać, a do tego jakieś gałęzie zywe, co by pachniało. Ubierzemy ją (to znaczy dzieci ubiorą) dopiero na wigilję z rana.
                                                    Z potraw: u teściów i u rodziców bardziej obiadowo: barszcz czerwony, karp, ziemniaki nawet, kapusta na gorąco, cos z grzybami, uszka, czasami pierogi z kapustą. Teściowa pochodzi z północnego-wschodu, więc kutia jest. Ja zrobię trochę minimalistycznie: barszcz czerwony, uszka, kapusta karpia upiekę
                                                  • jol5.po Re: Święta w domu? choinka żywa :-) 22.12.04, 12:28
                                                    Tą wcześniejszą część wysłał mały - jednym puknieciem paluszka w klawiaturę - zdolniacha.
                                                    Więc co do potraw, bedzie karp i w sumie wszystko, jeszcze pierniki, ciasteczka. Ja kompotu z suszu też nie lubię, ale bardzo lubi mój mąż - więc jeszcze nie wiem czy będzie.
                                                    Ja jestem w sumie bardzo rodzinna i właściwie bardzo lubię te spedy rodzinne, lubie spotkania, ale Ewa dużo z tego co piszesz doswiadczam, a u mnie jeszcze jest tak, że ja nawet za podkuchenną nie robię, w ogle nic nie musze robić idąc do teściów - babcia, jest super zorganizowana, ma duzo osób do pomocy. Tylko, że to nie jest takie straszne, a nawet może mieć wartość ("w swiętach wazne to co nic nie kosztuje") i tak sie sprząta, robi pierniki, ale u nas jeszcze dochodzą sprawy z przeszłości - dzisiaj sie o nich nie mówi, ale było troche pt. "bardzo nam jest przykro, że wy młodzi chcecie być samodzielni". Więc suma sumarum powziełam decyzję o wigili u mnie, kiedy kolejka wypadała i tak na moich rodziców a nie teściów - że jednak chce sama, przy całym szacunku do rodziny męża. No i cały pierwszy dzień świat nalezy do nich.
                                                    Agnieszko-bornholmko, wow to bedzie się działo za rok - 50 osób, wielki zjazd rodzinny, ale wyzwanie. Fajnie, ze sa chętni i jedna i druga strona na taki zjazd. Usmiecham się z całej siły do tego Neptuna i na górę sie patrzę prosząco do Tego co tym wszystkim zawiaduję, żeby Was nie wywiało i nie wychuśtało za bradzo na morzu - godzina zero sie zbliża. Powodzenia - cudownych Świat Ci zyczę, rodzinnych, wielu ciepłych chwil i żeby poszło tak dobrze wszystko jak tylko sobie wymarzyszsmile)))
                                                    Dziewczyny nadmorskie - myślcie intensywnie, co by morze było spokojnesmile) Ola co u Ciebie??? Robicie pierniki??
                                                    Ada, to rok powaznych doświadczeń, wszystko zatoczyło krąg - od wiadomości bardzo złej, do momentu gdzie Kubuś stoi i podziwia choinkęsmile)) Podesli jeszcze jakieś świeże zdjęcia - ja szkolę sie, wałsciwie juz sa te moje zdjecia w komputerze, choć słabe one, ciagle mi się ktoś kręci, robię krzywo, gubię się w tych programach, ale w najblizszych dniach postaram się coś podesłać.
                                                    Ewo i Joanko poogladałam sobie wczoraj Wasze zdjęcia - sa śliczne.
                                                    Joanko - po burzy wyszło słońce - to dobrze, czasami te nasze najstarsze dzieci (bywa, że i starsze od nas) wycinają nam numery większe niż cała małoletnia reszta rodziny. Dobrze, że juz dobrze. A tak przy okazji, podpisuję sie dwoma rekami pod tym co napisała Ewa - Twój entuzjazm i pogoda ducha zarażasmile)
                                                    Magda, ale macie tam zimo, u nas wczoraj było zaledwie zero, a dzisiaj cos zimniej, ale jak u mnie poniżej zera, to u Was pewnie minus kilkanascie. Kiedy u nas dziesięć stopni mrozu to powszechnie sie bardzo przezywa, bo to powazny mróz - a Ty piszesz lekka reką - jest minus dziesięćsmile)
                                                    Ja tez mam nieposprzątane i chyba część okien sobie odpuszcze, a co - i tak krotki dzień, nikt nie zauważywink
                                                    Mgada, dużo drowia szczególnie dla małego solenizanta - wiesz, on jest z konca roku i moze czasami nie doganiać rówieśników własnie przez różnice wieku, kilka miesiecy w wieku 2 lat to bardzo dużo. Ale grudniowe dzieci sa jednak fajne, jak pisała już Joanka - Agnieszko, jakby co pamietajsmile)
                                                    miłego dnia jola

                                                  • ada16 Święta - w domu, ale nie tylko... 22.12.04, 12:53
                                                    Wczoraj upiekłam mięsa ( właciwie zamiast wędlin, które się je na codzień),
                                                    dziś kręcimy mak na makowce, może upieke sernik, a może i pasztet ?
                                                    O porządki dba Kubuś, wszystko co dosięgnie wyrzuca na podłogę, a potem wpycha
                                                    spowrotem do szafek, ale to tez ma swój urok,
                                                    Jeszcze ustawić choinkę, dzieci udekorują same.
                                                    Czy staracie się szykować Święta tak, jak to było w domu rodzinnym, czy po
                                                    swojemu, inne potrawy, inne ciasta,inne zwyczaje.
                                                    Zawsze mam wyrzuty sumienia, że moja mama miała wszystko na błysk, nie było
                                                    kącika w domu, który nie został wypucowany.( a ja nie)
                                                    I te zestawy potraw, np. własnie pasztet z róznych mięs, ze sporą ilością gałki
                                                    muszkatołowej, to dla mnie takie wspomnienie z dzieciństwa.\
                                                    Wczoraj naciągałam serwetki ( wiecie, takie białe, ręcznie robione na szydełku,
                                                    krochmalone na sztywno, na mokro naciągane i rozpinane szpilkami, aby nabray
                                                    kształtu) - a najwazniejsze- z mojego domu rodzinnego , a moja Aga stała i
                                                    dziwiła się -po co? Przecież w sklepach tyle serwetek bezobsługowych,
                                                    kolorowych,świątecznych.
                                                    A po to moja Panno, że dla mnie te najwartościowsze, to te z którymi wiąża się
                                                    wspomnienia.
                                                    Chyba się starzeję sad(
        • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 22.12.04, 13:51
          U nas tez juz swiateczny nastroj - choinka prawie udekorowana, pierniki
          pomalowane - chociaz jeszcze dzisiaj przychodza kolezanki z Zosi przedszkola i
          bedzie robiona ostatnia partia. Ja sie lenie - w tym roku nie urzadzamy ani
          wigilii ani zadnego z 2 dni swiat, wiec mamy luz. Co prawda jak w zeszlym roku
          byla u nas wigilia to i tak wiekszosc potraw przygotowala moja babcia
          (zdolnosci kulinarne i zapal do gotowania odziedziczylam po mamie - niestety) i
          tesciowa, ale i tak bylo jakos duzo roboty.
          Moj Jasiek (30 tc) jest strasznie ruchliwy, szczegolnie ok 5 rano, wiec nie
          bardzo sie wysypiam, ale i tak wiem ze pozniej z tym bedzie pewnie gorzejwink

          Mam do Was dziewczyny jako do mam troche strszych dzieci pytanie natury
          wychowawczej. Otoz moja Zosia (prawie 5l) jako jedna z 2 dziewczynek w grupie
          nie ma lalki barbie ani podobnej, zamarzyla sobie taka pod choinke i to jeszcze
          w komplecie z takim strasznym rozowym konikiem. Nas z mezem programowo odzuca
          od takich zabawek, wiec zasugerowalismy jej lalki Bratz, ktorych fanami nie
          jestesmy tez, ale sa przynajmniej mniej lukrowano - mizdrzaco sie -
          paniusiowater, tylko sa takie bardziej odjazdowe. Zosia uznala, ze tez sa fajne
          i chcialaby od Mikolaja pare chlopca i dziewczyne w samochodzie. Taki tez
          prezent zostal zamowiony. nagle dwa dni temu w rozmowie wyszlo, ze Zosia liczy
          na Barbie z koniem, a o tamtym zapomniala i znowu pojawil sie temat jak to
          wszystkie dziewczynki maja. Moze moj problem wydaje sie glupi, ale chcialabym
          zeby swieta byly czasem spelnienia marzen a obawiam sie, ze Z uznala tamten
          prezent za fajny bo wyczula, ze nam sie bardziej podoba, a ona caly czas
          marzyla o tej koszmarnej Barbie z jeszcze bardziej badziewnym konikiem.

          Pomijam kwestie, ze tamten prezent juz jest i na pewno nie dostalaby i tego i
          tego, bo co za duzo to nie zdrowo. Moje pytanie dotyczy tego co mowicie jak
          slyszycie, ze inne dzieci cos maja co waszym zdaniem nie jest odpowiednie dla
          waszego dziecka (pomijam kwestie kasy), choc nie jest ewidetnie szkodliwe.

          W sumie jak przeczytalam, co napisalam, to stwierdzilam, ze oboje z mezem
          czepiamy sie glupot i co nam szkodzzi Barbie...wink
          • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 22.12.04, 15:17
            Hej!!! Bietka fajnie że jesteś smile No i własnie co Wam szkodzi Barbie wink Zawsz
            e starałam się kupowac zabawki odpowiednie do wieku, rozwijające potem lezały w
            kącie ale jak się kupiło coś co wybrało dziecko i nie ważne czy drożyzna czy
            chińskie badziewie zabawa była na całego smile W święta staram się spelniać
            marzenia ale ostożnie..... ALa zamarzyła sobie piesia interaktywnego i ma tylko
            że troche inny model, Zuzia marzy o "chou chou"- kosztuje toto w najtańszej
            wersji 159 zł !!!!!!! łomatko wybralismy z Olem łudząco podobną laleczkę tylko
            polskiego "krawala". ALa zamarzyła o grze "zgadnij kto to " i ma ale wersję
            tesco itd.....
            U nas obowiązkowo barszczyk z uszkami, rybka po grecku, sledzie na trzy
            sposoby, pierogi (Olo sam robi!!!!!!!) i w tym roku próbuje robić pierozki
            kruche, pieczone na blaszce, pycha - jadłam u koleznaki, nikt nie lubi karpia
            więc na szczęście nie muszę nikogo ubijać wink
            Choinka sztuczna ale jaka !!!! 220 cm, ogromna, kilka bombek u góry reszta to
            ozdoby ze słomy, drewna, tkaniny i 600 światełek. Dla mnie one same by
            wystarczyły. Dzisiaj Zuzia w przedszkolu zrobiła sama łańcuch na choinkę -
            dzieci mają jeszcze dodatkową malutką w pokoju.
            No i niestety to co najgorsze sad((((((( Maciuś ma zapalenie płuc, ale leczymy w
            domku, antybiotyk , sterydy wziewne. Pani doktor stwiedziła że sobie
            poradzi.... Pewnie się odezwę ale już z góry Zdrowych świąt smile

            Acha i mam totalnie nie posprzątane, okna nie pomyte, buuu ogólenie mam
            nieładnie. Olo dziś stwierdził ze zrobi na kolację wigilijną jeszcze owoce
            morza, nie lubię.....do tego jeszcze smrodek jak się to gotuje. Ale po chwili z
            usmiechem powiedziałam że i tak jest brudno więc jeszcze smierdząco nawet
            pasuje smile
            grunt to humor, staram się
            Fajnie że Wam pierniczki się udały- jak coś dobrze idzie to aż chce się robić.
          • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 22.12.04, 17:09
            BIETKO NIE CIERPIE BARBIsmile))podzielam zdanie,a co do prezentu to owszem chetnie
            spełniam marzenia ale barbi nie kupie!!!!!smile)(moja nie lubi uffffffffff).Tez ma
            5 latsmile,kupiłam jej chou-chou przynajmniej sie bedzie opiekowała kims mniejszym
            a nie kurcze bawiła dorosła babasmile
            Oliwka ma 2 barbi bo dostała w prezenciesmile(1 zjadł madry królik),ogolnie nie
            mam jakis strasznych ale,najbardziej mi chodzi o to ze barbi jest nierealnie
            piekna i zyje w nierealnym swieciesmile w luksusie a ja wcale nie chce zeby moja
            córka ja przypominałasmile
            • akve Re: o barbi i... 22.12.04, 23:46
              Barbi jest okropna,ale ...dziewczynki o niej marzą.
              Wiem,na razie nie z autopsji wink,ale pamietam córeczke kuzynki.Nasza zwariowana
              kuzynka wpoila dziecku,że barbi to SYF( nie pochwalam słownictwa!).I dziecko
              wiedziało,że MAMIE się nie podoba barbi i jej nie kupi.Dziewczynka powtarzała
              więc ,ze tez nie lubi, nie podoba sie jej i nie chce takiej lali.Ale w tajemnicy
              zwierzyła się koleżance,ze chciałaby mieć to cudo.I koleżanka przyniosła w
              prezencie urodzinowym barbi.Karolcia była niesłychanie uradowana, troche się
              bawiła tą lalą i ...porzuciła ją na rzecz szmacianej Maryśki smile
              A ja sama nie wiem czy kupie Zosi czy nie.Ale fajnie,ze mam jeszcze troche czasu
              na takie decyzje smile))
              • agnjan Re: o barbi i... tornister :-( 23.12.04, 08:09
                a właściwie, to muszę odwrotnie - tornister i barbie...

                wczoraj po południu Małgosia moja zgubiła, a właściwie zostawiła w klatce
                schodowej i ktoś ukradł - tornister sad z całą zawartością, rzecz jasna,
                najbardziej mi żal okularów, no i wszystko trzeba będzie przepisać, odkupić,
                wrrrrrr... taka jestem zła na nianię, z którą Małgosia wracała i na Małgosię,
                ale najbardziej na tego bezmózgowca złodzieja - ukradł dla siebie nic nie
                znaczące rzeczy, nic nie sprzeda - tornister stary, powycierany, kredki,
                flamastry - takież, okulary dla Małgosi, przecież nikomu ich nie dopasuje...

                baaaaaaaaaardzo jestem zła sad i dzisiaj zamiast na łyżwy - jedziemy do
                księgarni po ćwiczenia sad

                a barbie też nie lubię, bardzo; nigdy naszej córce nie kupiłam, a ma tych
                lalek chyba kilkanaście.... na urodziny koleżanki przynoszą podróbki, na
                imprezy rodzinne - rodzina oryginałki, nawet dziadkowie czas temu jakiś (chyba
                ze 4 lata) kupili dom dla barbie, gdzie wszystkie te lale sobie mieszkają, a ja
                najchętniej odwróciłabym domek do ściany smile)))))

                Martusia - doniesienia z frontu: od wtorku, kiedy Pan Doktor
                powiedział: "eeeee, spokojnie, jeszcze przybnajmniej ze dwa tygodnie" od razu
                lepiej się czuję smile jakby brzuch wyżej smile jakby mi lżej smile
                jak to psychika działa na ciało smile))))
                • ada16 Re: o barbi i... tornister :-( 23.12.04, 08:35
                  Rzeczywicie, po co komu czyjś tornister?
                  Mojej córce się zdarzyło, że ostatniego dnia szkoły przed feriami ktoś jej
                  podmienił buty, zostawił mniejsze, które nie wchodziły na nogi. Dzień do
                  świaąt, a moje dziecko bez butów.Koszmar! Na szczęści ePani szatniarka pomogła
                  odnaleźć autora zamiany..
                  A Barbie ? Większość dziewczynek o nich marzy, a jeszcze "Natalka ma już trzy".
                  Moja córka miała, ale nie była to ukochana lala.

                  A teraz o Świętach, choinka ubrana ( w tym roku na czerwono , choć podobno
                  najmodniejsza pomarańczowa), Kubuś pobił bombkę i strasznie się tynm zmartwił ,
                  wciąż powtarzał " bummm".
                  Sernik upieczony, dziś makowce .
                  • eury1 Re: świąteczny raport 23.12.04, 15:55
                    Kochane,jakbym jutro nie zdazyła:
                    SPOKOJNYCH,RODZINNYCH,PEŁNYCH CIEPLUTKIEGO ŚMIECHU DZIECI I WZRUSZONYCH SZEPTÓW
                    DOROSŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.MIKOŁAJKOWYCH NIESPODZIANEK,ŚNIEGU BIAŁEGO I
                    SPEŁNINIA WSZYSTKICH MARZEŃ-A SZCZEGÓLNIE TYCH NA DNIE WASZYCH SERC SCHOWANYCH.

                    Na dzień dzisiejszy:pierniczki polukrowane,chruściki nasmazone,makowce
                    stygną,pasztet upieczony,zupa grzybowa na balonie,pierogi i uszka
                    polkejone.Został sernik i sałatka i barszczyk czerwony....
                    Balagan juz taki pozostanie jaki jest-nie mam siły poprawiać po ich
                    sprzataniu smile)
                    Wieczorem choinka i pakowanie prezencików.
                    Jutro KTG i jakby znowu mnie zapuszkowali to mam tą swiadomość że świeta są
                    pzrygotowanesmile))))
                    Jej jak wdomu pachnie!!!!!!!!!
        • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 23.12.04, 16:10
          W koncu chrzestny rozwiaze problem barbie, a stwierdzilam, ze bycie zbyt
          zasadniczym w sumie blachych sprawach to glupotawink

          Nadal nie moge wyjsc z szoku, ze ktos mogl chciec ukrasc tornister... Trzeba
          miec naprawde mocno porabane w glowie.

          A moja Zosia wczoraj powiedziala, ze chcialaby, zeby ich w sumie bylo czworo
          rodzenstwa, jak zaczelam drazyc temat, ze moze liczy na siostre, a to nie takie
          proste, to powiedziala mi, ze to zupelnie nie ma dla niej znaczenia, bo ma
          przeciez kuzynke, a posiadanie trzech braci musi byc super... Jak na razie ma
          jednego (Jas to postac raczej wirtualna), zobaczymy czy bedzie tez taka chetna
          powiedzmy za 5 lat, jak jej koszmarni mlodsi bracia beda podsluchiwac jej
          rozomowy z kolezankamiwink
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 24.12.04, 06:56
            Dziewczyny Kochane - już widzę, że z braku czasu się nie odezwę do świat (potrawy na szczęście są oprócz uszek i karpia, ale sprzątania w proszku)
            Aniu, Violu, Ado, Beatko, Olu, Ewo, Jolu, Kasiu (marudo) i Kasiu (mamapo), Agnieszko (angjan) i Agnieszko (bornholmko), Madziu, Joanko, Dorotko, Zinko
            Ewo z kalisza i Magdo razy cztery jak podczytujecie jeszcze
            życzę Wam rodzinnych, zdrowych, usmiechnietych Świat
            i aby rodzinna atmosfera nie opuszczała Waszych domów jeszcze długo, długosmile)
            Bietko, Agnieszko i Violu pogłaszcie od mnie maluchy po swoim brzuchu i niech tam sobie siedza spokojnie przez całe swieta
            Jola
            • zinka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.12.04, 07:43
              ZDROWYCH PEŁNYCH POKOJU I SZCZĘŚCIA ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA!

              Przepraszam za moje milczenie, ale czasu mam jak na lekarstwo praca praca praca.
              Jestem dopiero w połowie przygotowań do świąt, zakupy i pożadki mam za
              sobą.Dzisiaj pieczenie, gotowanie i oczywiście ubieranie choinki.Na szczęście
              starszyzna oferuje pomoc.Pozdrawiam Was wszystkie. Grażyna
              • ada16 Jeszcze ja ! 24.12.04, 08:37
                Zdrowych, pogodnych, uśmiechniętych , pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia
                wszystkim Małym i Dużym .

                Ada
                • barbamama Re: I ja ! :-) 24.12.04, 11:13
                  Kochane wszystkie czytajace, piszace i podczytujace:
                  ZDROWYCH, SPOKOJNYCH, RADOSNYCH, SMACZNYCH ŚWIĄT, NIECH WSZYSTKIE NADZIEJE
                  ZWIĄZANE Z WASZYMI RODZINAMI, MARZENIAMI BĘDĄ 100-KROĆ JAŚNIEJSZE OD GWIAZDY
                  BETLEJEMSKIEJ A NOWONARODZONY JEZUS NIECH OBDARUJE WAS NOWYMI POKŁADAMI MIŁOŚCI
                  MARZEŃ I MIŁOSIERDZIA

                  Bardzo chciałabym się z Wami w tym dniu zobaczyć , popatrzec na Was, podzielic
                  się opłatkiem......
                  Do zobaczenia przy "wigilijnym stole" smile
                  • bietka2 Re: I ja ! :-) 24.12.04, 11:23
                    I ja tez: zdrowych, spokojnych i przede wszystkim pelnych milosci Swiat...
                    Wielki Buziak od calej naszej rodzinysmile))
                    Ania
                    • jola.wie Re: I ja ! :-) 24.12.04, 11:39
                      Kochane dziewczyny!
                      Dzięki permanentnemu brakowi czasu ominęły was różne barwne acz kontrowersyjne
                      opisy przedświątecznych prerypetii w moim domu, za co spokojnie losowi możecie
                      być wyłącznie wdzięczne! smile))
                      Życzę Wam i waszym rodzinom na te święta wszystkiego co najlepsze, pogody
                      (ducha, bo na aurę nie ma co liczyć, przynajmniej u nas) i radości ze spotkań z
                      najbliższymi, owocnej refleksji i rychłego rozwiązania wszelkich niepomyślnych
                      spraw. A przyszłym mamuśkom, kiedy już przyjdzie na nie czas wink (nie
                      wcześniej!) szybkiego i łagodnego rozwiązania spraw jak najbardziej
                      pomyślnych smile) a Maleństwon "dychy" w skali Apgar!
                      Uściski
                      • agnjan Re: I ja ! :-) 24.12.04, 14:06
                        Dziewczyny kochane, jeszcze i ja. Nareszcie usiadłam, choinka ubrana, lodówka
                        pełna, porządku... jak nie było tak nie ma, ale jakoś odświętnie trochę jest smile

                        Życzę Wam Spokojnego i radosnego świętowania - jak najwięcej spacerów
                        rodzinnych, żeby deszcz, jak już musi, padał w nocy, albo podczas naszego
                        obżarstwa, żebyście mogły się popłakać (te, co tak mają - ja tak mam) podczas
                        składania sobie życzeń przy wigilijnym stole, kiedy przebaczenie przychodzi
                        jakoś łatwiej, tyle, że wstyd tych łez (mnie wstyd niestety), żebyście patrzyły
                        na skupienie swoich dzieciaków, kiedy zasiądziecie do stołu i ich radosne i
                        błyszczące oczka podczas rozrywania papieru kolorowego na prezentach, żebyście
                        były szczęśliwe w te Święta i zapisay te chwile w pamięci na jakieś gorsze dni,
                        które pewnie zdarzą się nam jak nie w tym roku (oby) to w kolejne...

                        A w tym Nowym Roku życzę spełnienia marzeń i siły do wymyślania nowych,
                        projektów, które się ziszczają, albo nie udaje się ich realizacja, bo okazuje
                        się, że jest jeszcze lepsze wyjście z sytuacji, jak najmniej chorób, a jak się
                        da to wcale, miłości, miłości i cierpliwości, a niemowlaczkowym mamom (w tym
                        sobie - śpioch okrutny ze mnie!) jak najwięcej przespanych nocy...

                        Serdeczności!!!!

                        Agnieszka z Jasiem, Małgosią, Szymkiem i Martusią w brzuszku (grzeczne dziecko)
                        no i z mężem - sprawcą smile
                        • magduniar3 Re: I ja ! :-) 25.12.04, 02:08
                          Późno już wprawdzie ale i Ja dołączam się do życzeń.
                          Wszystkiego, wszystkiego najlepszego, abyści każdego dnia miały tylko powody do
                          radości, abyście pękały z dumy, bo przeceiż dzieciaczki i te małe i te większe
                          są cudowne, aby rodzina zawsze stanowiła dla was wsparcie i oczywiście
                          sepełnienia waszych najskrytszych marzeń.

                          Życzy Magda z Suwałk

                          A mój Juliś próbował dzisiaj zjeść bombkę.
                          • jola.wie Re: I ja ! :-) 25.12.04, 10:54
                            Świętujemy! A tymczasem na "zobaczcie".......
                            Madzik Moment
                            Szybko informuję, że gra o prezenty zrobiła FURORĘ!!!! Szczegóły po świętach
                            (graliśmy chyba z godzinę, na szczęście wujek ustawił długi czassmile))
                          • joanka741 Re: I ja ! :-) baardzo spozniona:)) 25.12.04, 11:01
                            Serdeczne,gorące zyczenia SPOKOJNYCH,ZDROWYCH,RADOSNYCH,ŚWIAT BOZEGO NARODZENIA.
                            Wielu miłych i wzruszajacych chwil z rodzinką,pieknych prezentów danych z
                            serca,zdrowia i siły na przyszły rok(i koncówke tego).
                            Zycze Wam ja i reszta mojej drużynysmile))).
                            Pamietałam o Was w Wigilie niestety nie udało sie mi dorwać kompa a na
                            wieczerze wigilijna i tak sie spóżniliśmysmile (ale tylko 15 min)
                            No i musze lecieć bo Melka wyje!!!! paaaaaaaa i do poniedziałku
                            • akve Re: I ja też! :-) baardzo spozniona:)) i 25.12.04, 11:26
                              RADOŚCI ! MIŁOŚCI ! POKOJU !
                              BŁOGOSŁAWIEŃSTWA Bożej Dzieciny.
                              Wszystkiego co piękne , dobre i miłe.
                              Pomyślności i pogody ducha w każdej sytuacji.

                              I specjalne uściski dla mamuś oczekujacych.Głaszcie brzuszki !

                              Swiętujmy wszyscy Boże Narodzenie smile)))
                              • barbamama Re: I prawie po.... 26.12.04, 13:59
                                Chili prawie po swiętach, tak szybciutko bo Olo pobiegł z gromadka na spacerek,
                                ja odkurzam, kończe obiadek bo lada godzina beda goście smile)))) Zuzinek dziś
                                kończy 4 latka. $ lata temu o tej porze zaczęło mnie juz "brać", choć z twego
                                co pamietam zajadałam jeszcze świateczny obiadek który Olo przywiózł mi do
                                szpitala, o 18:40 urodził sie Zuzek (4240/60), był cieplutki klusek, z
                                buziaczkiem z aksamitu, całe 3 doby przelezałysmy razem w moim szpitalnym
                                łóżku, taka była przylepka a teraz trzpiot największy z całej Trójki. Brzuszki
                                trzymajcie się jeszcze trochę i potulicie swoje "kluseczki" smile

                                Pozdrawiam Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

                                Alcia, Zuzek i Maciuś
                                • agnjan buziaki dla Zuziaczka :-) 26.12.04, 19:21
                                  urodzinowe smile

                                  nasza Martusia już chybanie dzisiaj, ale rozpycha się do granic możliwości
                                  i "popuchła" mi nogi, jak balony!

                                  Szymek ma gorącą głowę, dam mu na noc paracetamol, ale proszę trzymajcie
                                  kciuki, żeby się nie rozchorował... żeby mnie nie zaraził, no i potem Marty w
                                  razie czego... Mam nadzieję, że mu przejdzie jednodniowo...
                                  • olioliwa i moje życzenia jeszcze 27.12.04, 00:00
                                    wszystkim życzę poswiątecznie zdróweczka dla dzieci i rodzicieli
                                    dużo miłości pomnażanej przez bliskich
                                    spokoju, który zapewne zagościł w Waszych sercach już teraz, aby trwał jak
                                    najdłużej
                                    i ten czar-odziejski czas w sercach wszystkich dzieci
                                    mi przyszło spędzac święta samej z dziećmi, mama zagościła na wigilię a kolejne
                                    dni spędzaliśmy z bratem, bratową i bratankami na dwa domy po trochu
                                    Jacuś od tygodnia u mamy , która bardzo podupadła na zdrowiu i dzisiaj
                                    skończyło się w szpitalu, wspieramy sie na odległość dzieki darmowej taryfie
                                    TPSy po 20, ale nie jest lekko
                                    wigilia ze sporym wkładem starszych dzieci, Jasmina lepiła pierogi i uszka,
                                    piekła sernik, Kuba robił sałatke śledziową i pomagał mi pakować prezenty
                                    ( 2 godziny i to przed samą wieczerzą bo wcześniej nie było kiedy)
                                    Mama - gastronom z wykształcenia uraczyła nas karpiem po żydowsku, rybą po
                                    grecku, kutią i bigosem, przyniosła też pyszne makowce, pierniki i kulebiak,
                                    który był wyjątkowo pyszny
                                    nasza choinka czerwono-złota z mnóstwem słomkowych ozdóbek w tym roku
                                    ozdóbki dziecięce - pieczołowicie kolekcjonowane od lat udekorowały przedpokój
                                    najcudowniejszy moment - wspólne śpiewanie kolęd
                                    marzenia mikołajowe chyba Kubie spełniło się najbardziej, ale też jemu
                                    najłatwiej było je wybrac - bo praktyczne - "czołówka" - lampka na głowę na
                                    nocne rajdy , album "Legendy gitary" - wszak od Nowego roku zacznie stawiać
                                    pierwsze kroki z gitarą elektryczną, torba podróżna - na wyjazdy turystyczne
                                    od taty dostał najnowszą komórkę - aparat roku i chodzi jak zaczarowany
                                    rozgryzając jej tajniki
                                    z maluchami nigdy do końca nie widać pełnej satysfakcji z prezentów - ich lista
                                    do Mikołaja jest tak obszerna
                                    Pozdrawiam, podczytuję jak mam chwilę, teraz zmykam spać bo jutro do pracy a
                                    Mieszko do przedszkola, Ola
                                    • magduniar3 Re: i moje życzenia jeszcze 27.12.04, 11:09
                                      Cześć dziewczyny!
                                      A ja korzystam z jednej z niewielu dobrych stron mojego zawodu - ferii
                                      świątecznych. Cały tydzień w domu - będzie to jednak pracowity tydzień: jutro
                                      wydaje przyjęcie urodzinowe Julisia, a w piątek oczywiście zabawę sylwestrową.
                                      Więc kupa roboty przede mną, bo już prawie nie ma śladu po porządkach.
                                      Jak sie udało przyjęci Zuzanki? Wszystkiego najlepszego dla małej i oczywiście
                                      całej rodzinki.
                                      A ja zostałam "babcią" - moja suczka w Wigilię urodziła małe. Suka mieszka na
                                      podwórku, więc dowiedziałam się dopiero w pierwszy dzień świąt. Niestety jeden
                                      piesek był martwy. Pozostałe dwa rosną jak na drożdżach. Jeszcze nie
                                      powiedziałam dzieciom, bo nie wiem co będzie z pieskami. To nie były planowane,
                                      a ja mam niewielkie doświadczenie więc tylko domyślałam się że ona będzie miała
                                      małe. Wiem, mam ogromne wyrzuty sumienia że ją zaniedbywałam. Chętnie bym
                                      zatrzymała jednego (choć mąż niechętny, bo biorę na siebie dużo obowiązków, a
                                      potem nie daje im rady), a gdzie ja znajdę chętnego na kundelki?Nasza suka to
                                      owczarek niemiecki bez rodowodu, a ojciec - niewiadomo.
                                      Znowu Julek skorzystał z mojej nieuwagi. No to Pa!
                                      • barbamama Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 12:31
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=18921681
                                        Dziewczyny widać że dzieci w domach na feriach smile Ale jeślibedziecie miały
                                        chwilke czasu błagam spójrzcei pod ten link i powiedzcie ze nie zrobiłam
                                        blędu sad((( Bardzo boje sie o Maciejke !
                                      • jol5.po Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 12:32
                                        Wszystkiego naj, naj, najlepszego dla Julka - udanego przyjęcia i wieeeelkiego tortusmile) Zaległe zyczenia dla Zuzka - kluseczka (cztery lata temu) i zaległe imieninowe życzenia dla Ewsmile)
                                        U nas też ani śladu po porządkach - nawet bez niecodziennych wydarzeń, jak urodzenie małych piesków, też jest z dnia na dzień bardziej nieswiątecznie. Po domu chodzi do tego pięć ludzików niezagospodarowanych przez odrabianie lekcji, szkołę i inne atrakcje - więc wszyscy wszystko roznoszą, przemieszczają, plan dnia uległ totalnemu rozbiciu, co poniektórzy śpia do 11, a ci co nie śpią próbują dorwac się między innymi do komputera.
                                        Święta minęły bardzo stympatycznie, wigilia choć trochę późno, ale odbyła się jak trzeba. Miło było u rodziny jednej, druga musiała przyjechać do nas, bo Małgosia zachorowała na anginę i jeszcze do wczoraj miała gorączkę, ale juz dzisiaj widać, jak idzie ku lepszemu.
                                        Agnieszko mam nadzieję, że u ciebie choroby przeszły bokiem. Olu - ależ masz dzielne dzieci - zyczę Ci żeby stary rok zamknął stare problemy, a w nowym rozwiązało się wszystko, nawet to co wyglada na trudno rozwiązywalne, jak najlepiej.
                                        Właśnie tego zyczę wszystkim Wam dziewczyny w Nowym roku - aby zmiany były tylko na lepszesmile
                                        Mnie zawsze w tym okresie między świętami a nowym rokiem dopada jakaś taka melancholia - w poprzednim roku to był własciwie baby blus po urodzeniu małego. I w tym roku też mi jakoś tak - juz po światecznych uniesieniach, uśwadamiam sobie, że czas pędzi, za chwilę kolejny rok sie zacznie, wszystko tak gna i gna..
                                        Ewa, dziękuje za piękny świateczny witrażyk od Jasia - sliczny.
                                        pozdrawiam bardzo całą ekipę WIELU DZIECI
                                        Jola
                                        • jol5.po Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 12:52
                                          Beatko, mi wydaje się, że zrobiłaś dobrze - te węzły to taki straznik organizmu, powiększają się przy infekcjach i potem powoli dochodzą do siebie. Mi wydaje się, że to tak z rozpedu, jeszcze po przednije infekcji te węzły i cały organizm dochodzi do siebie. Właściwie hospotalizacja nic by nie zmieniła. Mały jest na lekarstwach, nic wcześniej nie zaniedbałaś. A co najwazniejsze mały ma dobre samopoczucie.
                                          U mnie Małgosia teraz przy anginie ma powiększone węzły chłonne na szyi - wiadomo zapalenie migdałków, jest leczona antybiotykiem. Ale wcześniej Jaś chorował tydzień, najpierw gorączka przez dwa dni, potem osłabienie, brak apetytu, cały czas miał powiększone węzły chłonne. Z choroby wyszedł sam - po tygodniu. Równoczesnie Ola miała dwa dni gorszego samopoczucie - też powiększone węzły. Przeszło samo.
                                          Obserwuj małego, wydaje mi sie, że będzie wszystko dobrze, na pewnosmile) Moze byc tylko osłabiony po antybiotykach.
                                          (Z antybiotykami miał też przygodę mój michałek. Ja brałam antybiotyk, bo wyczułam powiększone węzły chłonne pod pachą - okazało się, że to stan zapalny prawdopodobnie od dezodorantu - antyprespirantu. Ja brałam antrybiotyk (dla karmiacych) i jeszcze osłonę. Mały przez mleko brał antybiotyk bez osłony, nie wpadłam na to zeby podawać mu lakcit. No i w efekcie dostał pleśniawkę - miał cały języczek założony i policzki wewnątrz. teraz razem z Małgosią biorą lakcit. I szybko mu sie poprawia.)
                                          Zdrowia, zdrowia, zdrowia
                                          Jola
                                          • ada16 Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 13:31
                                            A pogoda w Święta była fatalna!
                                            Lało , wiało..

                                            A witrażyk piękny,
                                            A dzień coraz dłuższy ( Na Boże Narodzenie dziń dłuższy na kocie stąpienie
                                            a Na Nowy Rok -na barani skok ( jakoś tak było!)
                                            • eury1 Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 17:41
                                              Oj witrazyk jest cudowny - dziękuję bardzo.
                                              U mnie też w świeta było wesołobig_grinaria z Markiem zapalenie oskrzeli.Oczywiście
                                              antybiotyk.Ja codziennie na Izbie Przyjęć na KTG,bo wychodzilo im coś dziwnego
                                              i kazali przyjeżdżać każdego dnia.Zapisy poprawiane,w efekcie kilka godzin w
                                              szpitalu z głowy.Jeszcze ciśnienie mi lekko poszło w górę...
                                              Nie zapomniane świeta z tego będą smile)

                                              Ale Wigilia,chociaż z opoznieniem rozpoczeta,przyniosła wiele raości i
                                              niespodzianek.
                                              • agnjan Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 19:07
                                                barba - nie wiem, czy dobrze, ale ja postąpiłabym TAK SAMO - nienawidzę
                                                szpitali, tym bardziej, że tutaj w zasadzie byłaby to obserwacja, a jesteś
                                                przecież w stanie kontaktować się z lekarzem i nie ma jakiegoś zagrożenia...
                                                powodzenia!!!

                                                nasz Szymek (14 m-cy) od niedzieli ma gorączkę i nadal nic innego; dzisiaj
                                                byliśmy u p. Doktor i też (na szczęście?) nic nie wysłuchała ani nie dopatrzyła
                                                się; niestety to oznacza, że musimy zrobić badanie moczu, żeby sprawdzić, co i
                                                jak, ale jakem wyrodna matka poczekam z tym łapaniem siuśków do jutra, czy nie
                                                wyjdzie wysypka "trzydniówkowa" i ewentualnie pojutrze będę łapać...

                                                Martusia w związku z tym zachowuje się przyzwoicie i nie rozrabia, nie pcha się
                                                na świat, skoro brat chory wink starszaki szaleją - wczoraj byliśmy w kinie,
                                                dzisiaj z nianią byli na lodowisku (kiedy my w przychodni) a jutro mieliśmy
                                                ochotę iść do teatru, ale niestety - większość teatrów, wyobraźcie sobie... też
                                                ma ferie sad na basen jakoś im się nie chce, więc wymyślam dalej atrakcje na
                                                jutro - może podrzucicie jakiś pomysł?

                                                jola - ja też mam jakiś taki melancholijny czas - bo to i koniec roku i
                                                nieuchronność ostatnich dni ciąży, ta świadomość, że nie ma wyjścia, za miesiąc
                                                NA PEWNO będzie malutka wrzeszcząca kluseczka w naszym domu... trochę strach,
                                                czy będzie wszystko OK, czy będzie zdrowa i takie tam... no i że tak te dzieci
                                                rosną, czas pędzi, pędzi...

                                                a na naszej stronie są już zdjęcia aniołka Szymka i anielicy Małgosi (Jasio nie
                                                poczuwa się do bycia aniołkiem i takiegoż pozowania smile)))))

                                                www.agna01.neostrada.pl

                                                (podstrona Szymka i Małgosi - strasznie długo się niestety otwiera sad )
                                                • olioliwa fajnie że macie ferie 28.12.04, 22:30
                                                  fajnie że macie ferie, ja zasuwam z Mieszkiem do przedszkola skoro świt a tak
                                                  by się pospało, z tego bólu że starszaki mają ferie to sobie fundnelismy
                                                  taksówkę dwa dni pod rząd, jutro już chyba sie zwleczemy o 7 , rano kociakom
                                                  mięsko trzeba zaserwować, dopilnować żeby Kitka nie podjadała małym, na pół
                                                  śpiąco jakoś się udaje, później Jaśmina od taty przyjeżdza do nich o 13 i
                                                  sprząta w kuwecie - jak chciała mieć kota to ferie nie ferie jest obowiązek i
                                                  basta
                                                  od nowego roku czeka nas kolejna ( nie zliczę już która z rzędu) niania
                                                  jutro mamy pierwsze widzenie z kandydatką,
                                                  mam już dosc tych niań od siedmiu boleści, mam nadzieję że ten rok przyniesie
                                                  mi zmianę w pracy- pójdę gdzieś na pół etatu i będzie święty spokój i Mieszka
                                                  odbiorę sama i poodrabiam lekcję z Matim i wszystko chyba byłoby bardziej
                                                  normalnie
                                                  a na nudę w ferię to nie mam propozycji bom nie ze stolicy, mi się marzy taka
                                                  klubokawiarnia stojąca otworem dla dzieci i rodziców przy okazji, chętnie sama
                                                  bym się w to zabawiła, może za kilka lat, za dnia różne warsztaty by sie
                                                  działy, wieczorkiem czytanie bajek i pole do popisu dla młodych talentów -
                                                  teatrzyki i inne szaleństwa, dla rodziców herbaty z całego świata i ciacho
                                                  domowe , może w Wwce już takie domowe miejsca istnieją ?
                                                  a jak nie ma pomysłu na urodzinowe party to konkurencję dla McDonaldów i
                                                  PizzyHut można wskutecznić
                                                  za oknem szaro, nie zachęca do spacerów, ale powiem Wam, że sie zmobilizowałam
                                                  w niedzielę, bo byłam rano sama z Mieszkiem, poszliśmy do lasu i mimo tej
                                                  pochmurności łapie się inną perspektywę, katar też jakby się wycofał Mieszakowi.
                                                  Szpital w Twojej sytuacji Barbra nie był chyba faktycznie dobrym wyjściem z
                                                  tamtąd czesto przynosi się więcej niż samemu sprzedaje, póki można lepiej być
                                                  czujnym w domu i panować nad biegunką, trzymaj sie mocno
                                                  nam jakoś wszystkie choróbska kolejny rok przechodzą bokiem, może to placebo,
                                                  ale te homeopatyczne uodparnianie wygląda że na nas działa
                                                  pozdrawiam starorocznie, Dosiego Roku jakbym już nie pisała ale poczytam
                                                  napewno, pa
                                                  Ola
                                                  • barbamama Re: fajnie że macie ferie 29.12.04, 00:17
                                                    HEj!
                                                    Cały czas jestesmy w domu, dzięki za tę solidarność smile Niecierpie szpitali
                                                    (wole tabum barbie w domuwink ). Maciuś radzi sobie nieźle, zjada, sam sie
                                                    upomina- to najważniejsze i nie ma jako takiej biegunki (3 luźne kupki dzis do
                                                    południa). Leki bierze, pełne dawki, przez 3 dni bedzie karmiony dwoma
                                                    antybiotykami, zeby było śmieszniej przez ponad miesiąc brał biostymine na
                                                    uodpornienie. Jednak wybudza się choc śpi znacznie lepiej niż wczoraj. Jutro
                                                    sądny dzień bo dyżur na Litewskiej , w razie czego jedziemy ale robimy wszystko
                                                    aby był w domu.
                                                    OLa powodzenia w wstawaniu rano , Jolu jak szybko te wężły u Was znikały????
                                                    Ewa dzieki za cudny witazyk smile
                                                  • jol5.po Re: fajnie że macie ferie 29.12.04, 12:23
                                                    Viola trzymaj się i nie daj sobie podnosić cisnienia (łatwo powiedziećwink
                                                    Agnieszko, jeszcze nie spojrzałam na zdjęcia, ale w wolnej chwili poprawię sobie melancholijny nastrój Twoimi aniołkami (cały czas planuję zajrzeć na naszego bociana i przemyśleć strachy Szymusia, ale przy ścisku feryjnym to trudne - wczoraj ostatnie poszło spać o 00.04 - i nie było to wcale najmłodsze) - może Szyumuś ma to co mój Jaś - dwa, trzy dni gorączki, ból głowy, potem osłabienie, po tygodniu wyszedł z tego.
                                                    Ola, ale fajny pomysł z klubokawiarnią, a tak swoją drogą kiedyś funkcjonowało takie słowo, teraz znikło, ale łączy w zamyśle fajne funkcje - nie knajpa, nie pub, a właśnie świetlico-kawiarnia. też myślę podobnie o szpitalu, tam najpierw jest zdezynfekowane wszystko, potem pojawiają się bakterie, które przeżywają w tych "trudnych" dla siebie warunkach, no i jak takim czymś sie zarazi, to dopiero jest problem.
                                                    Beatko, trzymam mocno kciuki - Małgosia po tygodniu chorowania ma jeszcze powiększone węzły, u Jasia (2 tygodnie po chorobie) też jeszcze wyczuwam - zapytam się lekarza co jest grane jak pójdę na kontrolę z Małgosią (ale myślę, że to powoli wycofuje sie choroba), u małego nie czuję nic, u mnie zaszły po tygodniu stosowania antybiotyków, ale chodziło o te pod pachą. U Oli było powiększone kilka dni.
                                                    Ada - już nie mogę się doczekać tego baraniego skoku - o 15 już ciemno - toz to lekka przesada i nie sprzyja wycofywaniu sie melancholi
                                                    wszystkim miłego 29.XII - jak tam przygotowanie do Sylwestra??
                                                    ja w domu z uroczą piątką - to będzie zabawa
                                                    Jola
                                                  • agnjan Re: fajnie że macie ferie 29.12.04, 22:51
                                                    Ola - to jest fantastyczny pomysł z tą klubokawiarnią i wiem, że
                                                    zapotrzebowanie byłoby - np. w Fundacji (chyba) Rodzić po Ludzku (albo innej?
                                                    na Nowolipiu w Warszawie) jest takie miejsce spotkań dla matek (rodziców, ale
                                                    ojcowie zwykle w robocie) i przy okazji można się napić herbaty, a dzieciaki
                                                    moga pohasać na miękkich poduchach i zabawkach, ale chyba tam są zajęcia jakoś
                                                    sformalizowane, nie wiem, czy można wpaść tylko "na kawkę" - coś takiego, jak
                                                    kawiarnia, bez zobowiązań mogłoby być super; może kiedyś pomyślę nad zmianą
                                                    zawodu? smile

                                                    jola - nasz Sylwester nadal nie ustalony - albo Wielki Maraton Filmowy Władcy
                                                    Pierścieni (tatuś ze starszakami) i konkurencyjna imprezka moja z maluchami
                                                    (czyt. spanko) albo pojedziemy z mężem i najmłodszym dzieckiem wyszaleć się do
                                                    szpitala smile))))

                                                    Szymek dzisiaj od rana nie ma gorączki, wyglądam kropek, krostek i
                                                    plamek "trzydniówkowych" ale chyba i tak jutro pobiegam za nim z naczynkiem na
                                                    badanie moczu - będzie niezłe kino...
                                                  • ada16 co z Sylwestrem? 30.12.04, 08:21
                                                    U nas niewiele, Michał na prywatce, Aga z 1-2 koleżankami u nas , ja z Kubą -
                                                    pewnie spanko, a głowa rodziny w świecie ( taka praca).
                                                    A u Was?
                                                    Czy lubicie, bywacie na prawdziwych balach? ( chociaż czasem?), czy
                                                    zdecydowanie prywatki, kameralnie ..., czy najlepiej spanko?
                                                  • bietka2 Re: co z Sylwestrem? 30.12.04, 09:18
                                                    My w zeszlym roku bylismy na takim "prawdziwym" balu i chociaz ja bawialam sie
                                                    doskonale to bylo to zasluga jedynie tego, ze poszlismy z duza grupa znajomych.
                                                    Mnie osobiscie takie duze imprezy nie kreca. A w tym roku znowu udaje nam sie
                                                    wyjsc (dzieciaki beda u moich rodzicow - choc nie wszystkiewink), ale bedziemy
                                                    swietowac u przyjaciol w 10 osobowej grupie, tak bardziej kominkowo -
                                                    "chilloutowo" i to mi bardzo odpowiada.

                                                    Pozdrawiam Noworocznie i zycze Wam wielu cudownych i radosnych chwil w
                                                    nadchodzacym roku, przede wszystkim spokoju i dalszego hartu ducha.
                                                    Ania
                                                  • barbamama Re: co z Sylwestrem? 30.12.04, 10:09
                                                    Mial byc bal, ale oczywiscie nici z wyjazdu, juz w poniedziałek
                                                    zrezygnowalismy....... A że dawno na tego typu imprezach nie bylismy oboje
                                                    musielismy się ubrać od stóp do głow. Ja nawet zaprojektowałam sobie srebrną
                                                    biżuterie....właśnie sie robi sad((((( Trudno odbijemy sobie w karnawale.....
                                                    Maciek raz z górki raz pod.... dzisiejszy ranek jest pod bo własnie zwymiotował
                                                    po podaniu 1 ml nystatyny. Wczoraj tez wymiotował po podaniu dalacinu ( po 1ml
                                                    a miał wypić 7). Pojechalismy prywatnie do Pani Doktor wyprosic antybiotyk w
                                                    zastrzyku- juz miałam nagrana pielegniarkę. Bardzo nas p.dr uspokoiła, zmieniła
                                                    oba antybiotyki na zinnat, odstawiła dentosept i tantum verde na rzecz
                                                    nystatyny. Wrócilismy do domu Maciej duzo pił zjadł kilkanascie łyzeczek
                                                    kisielu, wział leki- bez wymiotowania- byłam taka szczęsliwa. Teraz rano wypił
                                                    troche mleczka, próbowałam mu dac tę nystatyne no i wszystkko poszło z powrotem
                                                    buuuuuuuu. A Ala miała wczoraj późnym wieczorem 39,2 buuuuuu Juz jestem głupia
                                                    i nie wiem co robić. Mam wrażenie ze w czasie jakiejs cieżkiej choroby moje
                                                    dzieci nie miałyby we mnie żadnego oparciasad


                                                    CHodziłam do takiego klubu jako dziecko, było to na wsi za czasów PRL-u, było
                                                    tam TV, bilard, mała biblioteka z ksiazkami i grami planszowymi, kuchenka,
                                                    przez jakiś okres zajmowali sie tym moi Rodzice. Było super! z Klubu korzytsali
                                                    rolnicy jak organizowali zebrania z sołtysem, czy rodziny wyprawiajace wesela,
                                                    do dziś spełnia swoją rolę, tylko połowa klubiku to sklepik, gier i TV,
                                                    bilarda, ksiązek już dawno nie ma ale jak się tam pójdzie to zawsze mozna z
                                                    kims pogadac - bardzo lubie to miejsce. I wszyscy nazywaja to KLUBEM smile
                                                  • akve Re: co z Sylwestrem? 30.12.04, 13:11
                                                    Cieszę się ,ze się wam wszystkim podobał witrażyk Jasia smileMam nadzieje ,że o
                                                    nikim nie zapomniałam wysyłając życzenia.I muszę dowartościować Jasieczka, on
                                                    jako ten "srodkowy" b. tego potrzebuje.

                                                    U nas święta minęły spokojnie i b.miło.Szkoda,że tak szybko ...
                                                    Byliśmy w Boże Narodzenie na Rynku i było cudownie: cieplutko jak w Wielkanoc
                                                    wink, słońce jak w Boże Ciało wink i tłumy ludzi jak...na pochodzie
                                                    pierwszomajowym jakieś 30 lat temu wink Ale tak serio to było pieknie.

                                                    barba- kibicuje Mackowi i Wam.Bedzie dobrze ! A szpital to na prawde
                                                    ostateczność.I wiem coś o tym.

                                                    A coz Sylwestrem?
                                                    Bylismy kilka razy na prawdziwym balu.Było fajnie była nas spora grupa
                                                    znajomych.Impreza w górach ,dzieci spały pietro wyżej.Szkoda tylko ,ze cześć
                                                    ludzi się spoiła i dobrze,ze poszła spać w miarę szybko ,bez awantur.
                                                    No i przeszkadzało nam potwornie,ze ludzie tak palili papierosy.Na drugi dzień
                                                    bolała mnie głowa ( nie od alkoholu , bo jesteśmy abstynentami wink.
                                                    A teraz od paru lat marzy mi się domek w górach ,z kominkiem i nasiadówka z
                                                    dobra muzyką,filmem ...Coś się nie udaje.Darek ma zawsze intensywny koniec roku
                                                    w firmie i siedzimy w domu.Albo u znajomych.
                                                    A w tym roku może pójdziemy na chwilę na Rynek?Zobaczymy...
                                                  • joanka741 zamiast kina woreczek:))))) 30.12.04, 16:42
                                                    agnjan sa takie specjalne woreczki do łapania moczu,uniwersalne badz specjalne
                                                    dla chłopców(ale uniwersalne sa chyba tansze i dobre).
                                                    W aptece ok 2 zł kosztuja,praktyczne i jałowe,ja nie przelewam z nich moczu
                                                    własnie żeby ta jałowosc zachowac.
                                                    Polecamsmile)
                                                    Co do balów NIE CIERPIE ICH (tak jak barbi),może dlatego że własnie barbismile)
                                                    nie jestem.
                                                    Peszy mnie dosłownie wszystko,ludzie,jedzenie skomplkowanych potraw,nie
                                                    potrafie tanczyc itd.
                                                    Bardzo chetnie widziałabym sie w bacówce z górolami,z lampka wina w
                                                    ręcesmile),moge barana piecsmile)i ostatecznie zasiali górale ztanczyćsmile))
                                                    Po prostu nie lubie miejsc gdzie jest nieprzytulnie i obcych ludzi w zbyt dużej
                                                    ilości,a jeszcze jak sie mi trafia jacys zmanierowani to juz po mniesmile).
                                                    Całe szczęscie ze mój maż tez nie lubie wiec przynajmniej konfliktu nie masmile))).
                                                    Właściwie on jeszcze bardziej spędów nie lubi,wydarcie go na jakieś ludne
                                                    imprezy graniczy z cudemsmile)(bo czasem lubie gdzieś wyjsć)
                                                    zawsze proponuje żebym z kolezankami szłasmile)
                                                    Pozdrawiam was serdezcnie!!!!!!!!!!!!!!!!! i do zobaczenia za rok!!!!!!!!!!!!!
                                                    Wszystkim solenizantom zycze 100 lat(jutro moja Melania ma imieninysmile)
                                                    Gdyby chciała kiedyś obchodzic to super termin nie trzeba specjalnej imprezy
                                                    robićsmile),Szczepana w 2 dzień świąt jestsmile) tez dobrze.
                                                    Napisałam kilka dni temu post z zyczeniami dla solenizantów ale go zjadło
                                                    wiedze że nie ma,czytam jednak regularnie tylko nie ma kiedy pisacsmile)
                                                    Joluuuuuu z Katowic a gdzie sa zdjęcia??????///,możesz wysałć na gazetowy
                                                    adres ,dziekujesmile)
                                                    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Szalonego SYLWESTRA ,pieknych fajerwerków,ciepłej atmosferki,babelkowego
                                                    szampana,wiele wiele radości i SZCZĘLIWEGO NOWEGO ROKU 2005
                                                    specjalne zyczenia dla dzidziów w brzuszkach,aby rosły zdrowo i wyszły do nas
                                                    wtedy kiedy beda
                                                    gotowe !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
                                                  • agnjan Re: zamiast kina woreczek:))))) 30.12.04, 19:02
                                                    woreczek nabyłam (na siuśki smile) ale okazał się na szczęście niepotrzebny -
                                                    znaleźliśmy sliczne kropeczki na ciałku, więc to trzydniówka była - uffff...
                                                    już miałam wizje zapalenia dróg moczowych albo inne świństwo - a teraz znowu
                                                    mam wszystkie dzieci zdrowe, więc gotowe na moja kilkudniową nieobecność smile

                                                    jeszcze 30 godzin do Nowego Roku, więc wydaje się, że Marta doczeka, a nie
                                                    zdziwię się (lekarz za to pewnie padnie - hehe) jak poczeka jeszcze ze dwa
                                                    tygodnie, żeby pokazać, kto tu rządzi i decyduje, kiedy się urodzi smile

                                                    kochane - wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!!!!
                                                  • barbamama Re: zamiast kina woreczek:))))) 30.12.04, 23:05
                                                    Agnieszka hura!!!! To się wyjaśniło smile Niech już Szymuś w zdrowiu czeka na
                                                    Siostrzyczkę, Tobie i Martusi dotrzymania do Nowego 2005 roku.....

                                                    Nigdy nie byłam na tzw BALU ale wydaje mi się że byłoby ciekawie, właśnie ze
                                                    względu na tłum czułabym sie bardzo anonimowo a co za tym idzie swobodnie. W
                                                    tym roku miałam witać rok 2005 w ...pubie na "balu" z grupą przyjaciół, byłyby
                                                    i tańce i żarełko, oczywiście obok nas jacys tam ludzie ale co mnie oni, pewnie
                                                    o północy usmiechnęłabym się zycząc DO SIEGO.... Maciek jednak wazniejszy, cały
                                                    czas w domu, kryzys chyba już za nami, je , otwiera dzioba, jest problem z
                                                    łykaniem leków- ma juz ich dośc, dołaczyła Ala- zapalenie gardła+ równiez
                                                    zinnat. Nowy Rok witamy z sąsiadami, TV, chorymi dziećmi, pewnie odrobina
                                                    wódeczki albo piwa. Mam nadzieję ze będzie tak samo wesoło jak w pubie ,
                                                    tymbardziej że sąsiad ma karaoke i zwykle konczy się spiewaniem ......włoskich
                                                    przebojów smile))))))
                                                    Życze Wam dobrej zabawy i ..... ZDROWIA NA TEN NOWY ROK , ale chyba jeszcze się
                                                    odezwę wink
                                                  • barbamama Re: dla Meli i pozostałych solenizantów 30.12.04, 23:08
                                                    Melciu wszystkiego najlepszego, Szczepanku zdrowia, Mieszko ściskam mocno,
                                                    buziaki dla wszystkich innych jubilatów i solenizantów
                                                  • akve Zapraszam na Zobaczcie :-) 31.12.04, 00:52
                                                    Umieściłam nowe zdjęcia na Zobaczcie i udało mi się zrobić nowąsygraturkę
                                                    aktywną smile
                                                    Zapraszam do ogładania!
                                                    Moja Zosieńka ostatnio nieznośna okrutnie, ida jej zęby i ma rózne
                                                    przypadłości:płaczliwość, pobudliwość, problemy ze spaniem i co gorsze fatalne
                                                    kupy,które obryzły jej pupę.walczymy z tym czym się da ,ale mało skutecznie sad
                                                    Pewnie dlatego jest tez taka niespokojna.
                                                    Może macie jakis własny sposób na pupę?
                                                    Oj, znowu popłakuję, musze zmykać...
                                                  • agnjan Re: Zobaczcie :-) Solenizanci i Jubilaci :-) 31.12.04, 09:41
                                                    ale śliczna, biała, zaśliniona Zosieńka smile

                                                    barba - dzięki i trzymajcie się, biedulki gardłowo zapalone...

                                                    wszystkiego dobrego dla solenizantów i jubilatów smile Mela - jakie sliczne
                                                    imię smile kojarzy mi się z Melą - mamą z Musierowiczowej (którą uwielbiam
                                                    niereformowalnie i czekam na każdą nową książkę, jak narkomanka)

                                                    Do Siego!
                                                  • bornholmka Zyczenia 31.12.04, 17:12
                                                    Wpadlam tylko na chwileczke(przypominam- urlopuje w Polsce) zeby zlozyc Wam
                                                    zyczenia noworoczne aby w nastepnym roku spelnily sie wszystkie wasze
                                                    zyczenia,zeby zawsze dzieci byly zdrowe,a wy zawsze szczesliwe i usmiechniete.
                                                    WAZNE!!!Dziekuje Wam za to ze jestescie....
                                                  • barbamama Re: Zyczenia 31.12.04, 18:34
                                                    Hej Aga i jak świeta na ojczystej ziemi???
                                                    HMmm mówiłam ze jeszcze wpadnę smile
                                                    U nas tez na "zobaczcie" nowe zdjęcia zapraszam, Zosieńke widziałam, w ogóle
                                                    cudne są rodzinne zdjęcia wokół choinki....
                                                    Maciejka dziś bez zmian, własnie wcina polędwice , sam sie upomina ufff i pije
                                                    herbatke ze smektą ufff
                                                    WSZYSTKIEGO DOBREGO NA TEN NOWY ROK OBY BYŁ DUZO LEPSZY OD STAREGO , BRZUSZKOM
                                                    ZYCZE SZYBKIEGO, ŁAGODNEGO ROZWIAZANIA, DZIECIOM ZDROWIA, ZDROWIA, ZDROWIA,
                                                    SAMYCH SZÓSTEK I CHECI DO ZDOBYWANIA WIEDZY O TYM ŚWIECIE, wAM SIŁY ,
                                                    WYTRWAŁOSCI, 100 POWODÓW KAŻDEGO DNIA DO SZCZEREGO USMIECHU

                                                  • jol5.po Re: Zyczenia 31.12.04, 18:47
                                                    Ewa, jakie piekne zdjęciasmile)
                                                    najpierw króciutko o chorobach - pytałam lekarza, węzły chłonne mogą być nawet do półtora tygodnia po chorobie powiększone, u nas mały jako nastepny z kolei dostał gorączki, ale tak jakoś nie wyglada najgorzej i jakoś chyba przetrwamy pląsając sylwestrowo tą jego gorączkę.
                                                    ja też się cieszę, że WSZYSTKIE jesteściesmile)) - oby cały nastepny rok nam się tak fajnie pisało
                                                    oby wszystkie rozwiązania przebiegły pomyslnie, wszystkie sprawy dobrze się rozwiązały, choroby nie nękały, pieniążki dopisywały, mężowie nas kochali i numerów nie wycinali, dzieci zdrowo rosły, a my w lecie się SPOTKAŁYsmile)))
                                                    ściskająca wszystkich sylwestrowo - noworocznie Jola
                                                  • jol5.po Re: Zyczenia 31.12.04, 18:55
                                                    ach jeszcze dla Meli imieninowo - wszystkiego obregosmile) Beatko - zajrzałam - sliczne, a do tego jeszcze mój mały tak samo zafascynowany choinką jak Maciuś i podobnie pod nią wystaje. Agnieszko szczęśliwych wiatrów w powrotnej drodzesmile))
                                                  • eury1 Re: Zyczenia 31.12.04, 19:14
                                                    Wszystkim Wam Cudowne Istoty,
                                                    zdrowia,szczęścia,zadowolenia z siebie i ze swoich Rodzin,spełnienia marzeń-
                                                    szczególnie tych które na dnie swoich serduszek gorących skrywacia.Niech dzieci
                                                    Wam rosną i uśmiechy nie znikają z ich twarzy.
                                                    Szybkich i skutecznych roziązań problemów i......nie tylko smile) oby bez
                                                    komplikacji nasze maluszki na ten świat przyszły...
                                                    Dziekuję że jesteście....i bądzcie...i nie ważcie się zmieniać
                                                    Viola
                                                    web.icq.com/friendship/swf/0,,16961_rs,00.swf
                                                  • zinka3 Re: Zyczenia 01.01.05, 12:05
                                                    WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE , ZDROWIA POCIECHY Z DZIECIAKÓW TYCH DUŻYCH I TYCH
                                                    JESZCZE MALUTKICH, ABY WASZE ŻYCIE BYŁO PIĘKNIEJSZE OD MARZEŃ.
                                                    GRAŻYNA
                                                    Ja osobiście widze malutkie światełko w tunelu i mam nadzieje że w tym roku
                                                    wyjde z kłopotów.Pozdrawiam was wszystkie !!! Jesteście WIELKIE!!!
                                                  • olioliwa Re: Zyczenia 01.01.05, 19:27
                                                    Uśmiechu i łez radości wszystkim mamom, tato i dzieciaczkom
                                                    Violu, dzięki za noworoczny link z misiem, Mieszko stoi nade mną i chce, zebym
                                                    powtarzała go jeszcze i jeszcze
                                                    sylwestra spędziliśmy w domku z Mieszkiem i Jaśminą, która imprezowała z 7
                                                    koleżankami z klasy, zasnęły dopiero o 7ej nad ranem Nowego Roku, pogaduszki
                                                    trwały 5 godzin, zazdroszcze im, chętnie z Wami przegadałabym całą noc do rana,
                                                    pa, Ola
                                                    P.S. Mieszko dziś świętuje swoje imieniny - fajnie mu sie trafiło na Nowy Rok
                                                  • agnjan Re: Zyczenia 01.01.05, 19:59
                                                    wszystkiego najlepszego, Mieszku!!!

                                                    PS. Martusia doczekała smile ciekawe, ile jeszcze w takim razie, skoro z niej
                                                    tatka twarda sztuka smile
                                                  • joanka741 super że Martusia wytrwała:)) 01.01.05, 20:28
                                                    Martusia sobie przedłużyła dziecinstwosmile),dba o swoj interessmile),gdyby tak 31
                                                    sie urodziła to rok wczesniej do szkoły by szła!(patrząc na rocznik).Trzymajcie
                                                    sie dziewczyny i wszystkie inne brzuszkismile),Marta juz moze wyskakiwac,Wojtus
                                                    niech jeszcze siedzismile).
                                                    U nas dzieciaki i my przespalismy Sylwestra,miało byc spotkanie z kolezanka i
                                                    jej dziecmi -było super az do momentu kiedy chcielismy ich połozyc,po 40 min
                                                    spał tylko Szczepan ,reszta miała oczy jak 5 złotówki (Mela tez)
                                                    Koleżanka poszła w końcu przed 22 do domu(klatka obok),skonczyło sie to
                                                    strasznym płaczem wszystkich zainteresowanych,oliwia chciała spac z
                                                    przyjaciólka ,przyjaciólka nie chciała zostac sama bez mamysmile),kolega nie
                                                    chciał spać bez siostry ,siostra chciała spać z oliwkąsmile),wielki płacz i
                                                    zgrzytanie zebami a dorosli stali z obłędem w oczach i nie wiedzieli co
                                                    robić,tak nas to wykonczyło że poszlismy spaćsmile)
                                                    Bardzo miło więc wspominam zmiane datysmile),wstałam wyspana o 7 ranosmile),i jeszcze
                                                    byłam zaproszona na noworoczny obiadek wiec sie obijałamsmile)
                                                    Od jutra postanowienia noworoczne chce wprowadzic w zycie czyli
                                                    schudnieciesmile),ciekawe ile wytrwam(jak Briget Jones pewniesmile)bede sie
                                                    zachowywac)
                                                    pozdrawiam serdecznie w tym nowym 2005 roku oby był wypełniony samymi pieknymi
                                                    chwilami!
                                                  • agnjan Re: super że Martusia wytrwała:)) 01.01.05, 22:06
                                                    joanko smile to miałyście niezły bal z dzieciakami smile

                                                    co do postanowień noworocznych to sobie pomyślałam, że akurat schudnięcie w
                                                    moim wypadku o min. 5-7 kg. w najbliższych max. 2 tygodniach jest pewne :-
                                                    ))))) niestety, dalsze kilogramy już nie takie proste do zrzucenia, więc też
                                                    będę się musiała starać tracić karmiąc, więc nie głodując...

                                                    Szymek nasz genialny przechodzi chyba w wieku 14 miesięcy bunt dwulatka smile))
                                                    wściekły jest od kilku dni - czyżby przeczuwał konkurencję? smile złości się,
                                                    jak tylko nie dostaje tego, czego chce i to natychmiast - picia, jedzenia, noża
                                                    (!!!), odkurzacza, albo ubrany nie wychodzi na spacer w tej samej sekundzie,
                                                    kiedy zawiązuję mu szalik i musi poczekać minutę, aż otworzymy drzwi, albo inne
                                                    takie... na dodatek zabronione czynności powtarza z uporem maniaka, patrząc
                                                    jedynie na naszą reakcję za drugim i kolejnym razem - czy też nie wolno, czy
                                                    może nie wolno było tylko 15 razy a 16 już tak... Nie powiem - zmeczona jestem
                                                    tym wrzaskiem, a zdrugiej strony tak fajnie obserwowaqć jego eksperymenty i
                                                    zmagania ze światem...
                                                  • joanka741 Re: super że Martusia wytrwała:)) 02.01.05, 07:55
                                                    agnjansmile) ja tam nie wiem czy bym chciała obserfwowac te 16 razy smile),a czeka
                                                    mnie to oj czekasmile)(mnie raczej smieszy takie małe rozdarte-ale tak do około 10
                                                    razy)
                                                    Zapomniałam złozyc życzenia Mieszkowi,wszystkiego naj naj i dużo zdrowia!!!!
                                                    Miłego dnia zycze i do wieczorka papapa
                                                  • akve Noworocznie ! 01.01.05, 22:14
                                                    Witajcie w Nowym Roku!
                                                    I wszystkiego DOBREGO,niech sie Wam spełniaja marzenia.
                                                    Oby ten rok był lepszy niz poprzedni, bez chorób i kłopotów smile
                                                    Cieszę sie ,że jestescie !

                                                    Najlepsze życzenia dla solenizantów: Meli i Mieszka ...Zapomniałam o kimś?

                                                    Gratulacje dla Martusi.Bo to duży sukces wytrwac do Nowego Roku 2005.Choć ja
                                                    jestem z grudnia i kiedys mi to przeszkadzało( przypisany rok),ale z wiekiem wink
                                                    stało się atutem smile

                                                    A my mieliśmy spędzać samotnego Sylwestra w domu.I jakoś tak mi się smutno
                                                    zrobiło.Starsi chłopcy u mojej mamy, pustawo i cicho.Maluchy trochę nie w
                                                    formie-Zosia miała okropnie odparzona pupe,a Julus znowu kaszle sad
                                                    Zaczęliśmy oglądac koncert z Rynku i...pojechaliśmy zobaczyć go na żywo.Było
                                                    bardzo fajnie choć tłoczno smileDużo nie tylko młodych ludzi.Obawialiśmy się czy
                                                    nie bedzie jakichś awantur,ale było spokojnie.Potem jeszcze wstapiliśmy do
                                                    kawiarni ,gdzie bawili się nasi znajomi( i żałuję za nie poszliśmy z nimi)A na
                                                    koniec obejrzelismy sztuczne ognie.Były naprawdę piękne!Zrobiliśmy nawet
                                                    zdjęcia i nakręciliśmy filmik.
                                                    I tak przywitaliśmy Nowy 2005 Rok.
                                                    Dosiego Roku !
                                                  • jola.wie Re: Noworocznie ! 02.01.05, 12:54
                                                    Ja jak zwykle po terminie, niemniej jednak serdecznie
                                                    życze Wam wszystkim, wspaniałe dziewczyny, w 2005 roku tego, co Was
                                                    uszczęśliwia: miłości najbliższych, uśmiechu dzieci, słońca w życiu i na
                                                    niebie. Rozsądnej i nieuciążliwej równowagi między kłopotami i radościami.
                                                    Zdrowia i pomyślności w przedsięwzięciach. Optymizmu i wiary we własny, dobry,
                                                    los.
                                                    A mamom dzieci, które mają się w tym roku narodzić życzę, aby te dzieci jadły,
                                                    spały i się uśmiechały, żeby kolki i inne nieprzyjemności ominęły je szerokim
                                                    łukiem i żeby najdalej po czwartym tygodniu życia fundowały mamom całe noce
                                                    niezakłóconego wypoczynku! smile))

                                                    Joanka, ależ miałaś ciekawie w sylwestra, no żesz! smile))) U nas była koleżanka
                                                    Anki, za to Marek wybył do kolegi, dziewczyny robiły krach co się zowie! ale
                                                    my, dorośli, nie próbowaliśmy nawet nikogo usypiac wbrew jego woli, więc Madzia
                                                    szczęśliwa i zadowolona dotrwała z nami w tym rejwachu do 1.00! Ogólnie moge
                                                    powiedzieć, że "jakoś przeleciało" - zachwycona nie jestem, ale co tam! Odbiję
                                                    sobie za rok (?! tak sobie powtarzam od paru lat smile)). Na tzw "miasto" mój mąż
                                                    nie dał się wyciągnąć, bo obawiał się, że oberwie butelką w łepetynę (skąd iu
                                                    niego takie absurdalne lęki? wink, trudno. Jakoś przeleciało...Ale trochę było mi
                                                    smutno...

                                                    Joanka, reaguje na ponalglenia i zaczynam naciskac Agatę o te zdjęcia z naszego
                                                    spotkania, już coś dzisiaj powinno spłynąć, a ja od jutra wracam do normalnego
                                                    trybu korzystania z komputera smile)), więc powinnam być na wątku codziennie.
                                                    Wyślę zdjęcia kiedy tylko je dostanę! I to do wszytkich wątkowiczek! A co!

                                                    Wiecie, 28-go chyba przeszła jakaś fala przez mózgi na temat klubokawiarni
                                                    (wtedy ola pisała o tym) dla rodziców z dziećmi, bo mój mąż, ni z gruszki ni z
                                                    pietruszki, nie mając w ogóle do czynienia z branżą, zaczął bajdurzyć o
                                                    otwarciu takiego lokalu! Całkiem ładną roztoczył perspektywę, nie powiem....
                                                    Ale ja osobiście mam pomysły w innym raczej kierunku, choć też związanym z
                                                    dziećmi smile))

                                                    Najlepsze ekstra życzneia dla wszystkich solenizantów i jubilatów!
                                                    Słuchajcie, moja mama miała wczoraj urodziny (znaczy pierwszego stycznia), ale
                                                    najśmieszniejsze jest to, że mój teśc jest spod tej samej daty. Tak się składa
                                                    szczęśliwie, ze teściowie są własnie w Katowicach (bo normalnie mieszkają w
                                                    Nowym Sączu) i świętowaliśmy oboje tych urodzin wczoraj wszyscy razem u...
                                                    szwagierki!

                                                    zegnam sie na dzis! pa!
                                                  • joanka741 Re: Noworocznie !i hura na zdjecia:) 03.01.05, 08:04
                                                    Oj to sie bardzo ciesze i czekam czekam na zdjeciasmile.smile
                                                    Musze zmykac bo sporo zeczy do zrobienia a chce jeszcze wyskoczyc do groty
                                                    solnejsmile,siedziałam z dziecmi wczoraj dwie godziny i bylo supersmile,caluski i
                                                    zmykam paaaaaaaaaa
                                                  • jola.wie powrót do normalności ;) 03.01.05, 10:16
                                                    ... jeszcze trochę potrwa. Od rana nic nie robię, tylko sprzątam po świętach,
                                                    ale gdzie nie spojrzę, to nie widzę żadnych efektów! Katastrofa, tak
                                                    zasajgonione mieszkanie już dawno nie było! To się nazywa "świąteczny
                                                    bałagan" smile))
                                                    Idę dalej do roboty! Pa.
                                                  • jol5.po Re: powrót do normalności ;) 03.01.05, 21:06
                                                    a u mnie przyszło na mnie - po chorych: Jasiu, Małgosi, małym - wszyscy po tydzień, więc chorujemy sobie tak dobre kilka tygodni. Dane mi jest zrozumieć dzieci bardzo namacalnie. Wiem już dlaczego mały tak marudził (i jeszcze marudzi), z objawów mam więc: ból głowy, ogólne rozbicie, bóle mięśni, podwyższoną temperaturę i oczy, które są czerwone, a po śnie prawie się nie otwierają. Mam ochotę pojękiwać jak mały, leżeć w łóżku - i własciwie to robię, a domem próbuję dyrygować z pozycji leżącej - proces wykonywania poleceń wydłużył się kilkakrotnie, a i tak dobrze, kiedy w ogóle część zostanie wykonana. Wszyscy snyją się po domu, zostawiając bałaganiarskie ślady - nie ma już, oj nie ma świątecznego porządku, ani ni.
                                                    A przed chwilą spotkałam Jasia, który rozdawał swoją świąteczną czekoladę - a cóż to się stało Jasiu?? - Jestem zmęczony zyciem. I takie nastroje panują w naszym domu...
                                                    Joanko, a cóż to za tajemnicza grota solna i na co pomaga??
                                                  • agnjan Re: powrót do normalności ;) 03.01.05, 22:41
                                                    jolu, ojej!!! to zdrowia życzę!!! biedaku... i tak dobrze, że dzieci większe
                                                    coś pomogą! ja na prawdę doceniam teraz mojego Jasia i Małgosię! mogą mi wiele
                                                    pomóc przy Szymku, albo coś zanieść, przynieść...

                                                    wyobraźcie sobie (czy ja Wam pisałam o tym?) ktoś podrzucił dzisiaj ukradziony
                                                    przed Świętami Małgosi tornister - oczywiście bez okularów, płyty cd, którą
                                                    akurat miała do świetlicy, flamastrów, piórnika i wszystkiego, co dało się
                                                    sprzedać, ale odzyskaliśmy dwa zeszyty, wycinanki, dzienniczek... smutno mi, że
                                                    się takie rzeczy zdarzają - znaczy kradzieże, nie oddanie smile
                                                  • joanka741 Re: powrót do normalności ;) 04.01.05, 07:53
                                                    Groty solne to takie pomieszczenia wyłozone płytami solnymi,po prostu sie tam
                                                    siedzi i oddycha ,no Jolu Tobie by sie aktualnie przydało,panuje tam
                                                    specyficzny mikroklimacik i jest duze stęzenie jodu i innych
                                                    mikroelementów,wskazane przy róznych schorzeniach(drogi
                                                    oddechowe,alergie,reumatyczne itd),własciwie jedynie nadczynnosc tarczycy jes
                                                    p/wskazaniem.Pozdrawiam i znikam smile)
                                                    No i zycze duzo zdrowia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jolu może macie we Wrocławiu
                                                    taka grote?Sprawdz warto a pobyt w kopalni duzo drozej wychodzi(u nas jezdza do
                                                    kopalni w Bochni i Wieliczce)
                                                    Synek kolezanki po takim 45 min pobycie w grocie nie kaszlał 3 godziny
                                                    (zapalenie tchawicy miał),i potem tez ten kaszel mu sie zmniejszył.Ja osobiscie
                                                    zauwazłyłam ze Meli przestało lac sie z nosa,dopiero rano katar znowu ruszył.
                                                    Chodze z myslą o uodpornianiu,ogólnie.
                                                    www.grotahalit.pl/
                                                    macier linka z groty w Krakowie
                                                  • akve Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 10:28
                                                    jolu- ZDROWIA ,ZDROWIA I jeszcze raz ZDROWIA !
                                                    Nam tez cos ostatnio nie dopisuje sad Zosia ma pieluszkowe zapalenie skóry i ma
                                                    pupe taragiczną.Co gorsze nic nie skutkuje,nawet maści ze
                                                    sterydami.Odstawiliśmy juz pampersy, próbowaliśmy innych piechu jednorazowych,
                                                    próbujemy tetrowych...na razie nic.
                                                    Podsuńcie Wasze sposoby,bo Mała cierpi.
                                                    Posunęłam się do tego,że zdobyłam telefon joli.wie i skonsultowałam z nią
                                                    sposób "aloesowy".
                                                    Jolu, zaskoczyłam Cię? Mam nadzieję ,że się nie gniewasz.Właśnie będę
                                                    wypróbowywać aloes na Zosi i zobaczymy.
                                                    A Julek znowu kaszle...Może grota solna?To jest myśl!
                                                    Ale dość o chorobach i problemach !
                                                    Byle do wiosny ...
                                                    Miłego dnia smile
                                                  • barbamama Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 10:34
                                                    Jolu trzymam kciuki za Ciebie i Dzieciaczki, zaraz bedzie po choróbskach, niech
                                                    no tylko słonko zaswieci , ponoć u Was we Wrocku słoneczka nie brakuje, Wawa od
                                                    kilku tygodni pod paskudnymi chmurami, słonka jak na lekarstwosad Trzymajcie
                                                    się !!!!
                                                    My tez słyszeliśmy o grotach solnych , ponoć w Konstancinie w grocie jest ...13
                                                    ton soli- jest tam urządzony plac zabaw, musze dowiedzieć się o ceny...
                                                    Ewa u nas standartowo Sudocrem ( pewnie już próbowałaś) ale nasza Pani doktro
                                                    zawsze mówiła aby smarowac non stop przez jakies 2-3 dni nie patrzeć na zmiany
                                                    i potem zaraz coś natłuszczającego np linomag, alantan- zawsze pomagało ale
                                                    fakt nigdy aż zapalenia nie było, nie wielkie odparzenia, nawet teraz przy
                                                    Maćkowej biegunce jakos to nas omineło. No i wietrzyć, wietrzyc , wietrzyć...
                                                  • jola.wie Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 15:16
                                                    Jolu, rany, nie wiedziałam, że was tak sieknęło! ZDRÓWKA duuuużo!!!!!!
                                                    Myśmy to przechodzili dwa lata temu w tym samym czasie okołobożonarodzeniowym.
                                                    Przyjechali do nas teściowie na święta i jakoś się gnieździliśmy, ale ich pobyt
                                                    przedłużył się o, bagatela, miesiąc (!), bośmy się wszyscy pochorowali i to z
                                                    małym poślizgiem w stosunku do siebie nawzajem, więc był taki tydzien, że
                                                    leżeli WSZYSCY, z wysoką gorączką (dziadek, babcia, ja, mój mąż - ten to miał
                                                    najgorzej, bo musiał w tym wszystkim wyjechac służbowo i pojechał, chory,
                                                    chorował "na obczyźnie", chlip! - i dwoje dzieci). Nie było komu herbaty nawet
                                                    zrobić, nie mówiąc o przyrządzaniu jakichkolwiek posiłków, bo nikt nie miałby
                                                    siły tego jeść (wtedy to nawet można się dzielić czekoladą! smile). W związku z
                                                    powyższym życzę ci Jolu w tej chorobie także mocnych nerwów.

                                                    Ewa, jest możliwośc pożyczenia lampy, to znaczy stąd, z Katowic, i dostałabyś
                                                    ją jutro serviskiem, potrzebuję tylko twój adres i w tej sprawie do ciebie
                                                    pewnie jeszcze zadzwonię. Mam nadzieję że okłady z aloesu pomagają!

                                                    Mam zdjęcia ze spotkania w Krakowie, trzy się jako tako nadają do pokazywania,
                                                    każde z nich grube na około 1 mega, więc proszę się zgłaszać, kto chce, nie
                                                    będę wszystkim zapychać skrzynek smile)) W międzyczasie spróbuję się dowiedzieć,
                                                    czy można te zdjęcia jakoś odchudzić.
                                                  • barbamama Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 15:26
                                                    Ja chce zdjecia z Waszego spotkania!!!!
                                                    W programie doobróbki, jest takie hasełko resize (w image Pain Shop Pro)- tam
                                                    zmiejszasz piksele np na 600 reszte Ci program obliczy automatycznie, potem
                                                    zapisz w jpg to się obkroi do kilkudziesieciu kb. Moje zdjęcia na Zobaczcie
                                                    maja 600x coś tam pikseli i do 50 kb, do ogladania w necie sa super, oczywiście
                                                    tak zmniejszone sa nie do zrobienia w labolatorium foto- sama pikseloza
                                                    wyszłaby. Jeśli ma System XP home to wystarczy zaznaczyć zdjęcia, wybrac wyslij
                                                    i system automatycznie zapyta się czy zmiejszyć zawartość i wysyła w bardzo
                                                    dobrej formie do oglądania, wymiary sa podobne, CZEKAM !!smile
                                                  • joanka741 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 14:57
                                                    dokładnie w naszej grocie tez jest 13 ton solismile,zgadza sie.Co do pieluszkowego
                                                    zapalenia skóry to jak Szczepek miał to brał masc z antybiotyiem ,wietrzenie
                                                    cały czas było,pieluchy tetrowe i potem stosowałam alantan,a dodatkowo pani
                                                    doktor moja(majaca 4 swoich dzieci),zabroniła mi myc woda i mydłem pupe tylko
                                                    chusteczki mokre,moze tez nie myj.Szczepkowi pomogło ,a pupa była
                                                    straszna ,miał takie punkty-dziurki z których kropelki krwi sie saczyły
                                                    brrrrrrrr,do tej pory ma problemy ze skóra.wystarczyło ze 20 min miał kupe w
                                                    pieluszce a pupa cała była czerwona a nawet w tych miejscach gdzie te dziurki
                                                    były potrafiła sie krew pojawiac!!!!!!!
                                                    Pozdrawiam i zycze zdrowka!!!!!!!!!!
                                                  • jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 19:40
                                                    U mnie już lepiej - to znaczy w tej infekcji chyba najgorszy jest pierwszy dzień, bo wczoraj czułam się naprawdę fatalnie. Ale dziś rano otworzyłam tylko jedno oko, jak starszaki szły do szkoły i usłyszałam, że mogę sobie pochorować czasami - więc zaraz zamknęłam oko i spałam do 10, a potem do 12 - a maluchy ze mną (fajnie jednak, że nie wzywała mnie praca), a potem rozpoczęlismy spóźniony dzień i już było lepiejsmile).
                                                    Faktycznie Joanko, chyba otwierali u nas niedawno taką grotę, bo coś mi świta, że czytałam w gazecie na ten temat.
                                                    Ewa, ale numer z pieluszkami - może przyczyną było uczulenie, brrr - Joanko, opis takiego zapalenia naprawdę starszny - maluszka szkoda. Wiesz Ewa, ja nie znam się na sposobach maściowych, ale mała jeszcze nie chodzi - to niech siedzi sobie na golaska jak najwięcej - w kojcu na ten przykład.
                                                    Podoba mi się przedsiębiorczy sposób załatwienia sprawy: >Posunęłam się do tego,że zdobyłam telefon joli.wie i skonsultowałam z nią
                                                    sposób "aloesowy".< Jak najbardziej zgadzama się co do fachowości Joli w kwestii kosmetyków itd. - Jola podsuneła mi pomysły, co można stosować jako dezodorant, po takim zapaleniu węzów chłonnych jakie przeszłam, na wskutek uzywania bardzo delikatnego dezodorantu (tak jest reklamowany) smile))
                                                    Jolu - ja się piszę na zdjęcie. Wow Beatko, aleś Ty mądra!!!! (>w image Pain Shop Pro (...) zapisz w jpg to się obkroi do kilkudziesieciu kb. (...) sama pikseloza wyszłaby. Jeśli ma System XP home to wystarczy zaznaczyć zdjęcia< - rany w jakim to języku???wink
                                                    Agnieszko, czyli trzy kroki do przodu, dwa do tyłu - fajnie, że oddali, głupio, że ukradli - i to jeszcze małemu dziecku sad(
                                                    Trzymajcie sie ciepło (te choroby, to przez to, że nie ma zimy - Magda ile u was stopni??? Agnieszko, wieje na Bornholmie?? a nad Bałtykiem co słychać???) szczególnie te co są 2 w 1 - czyli Martusie i Wojtusie z mamusiami - Bietko, a u Ciebie chłopiec czy dziewczynka?? (Ty oczywiście też nie chorujsmile)
                                                    Jola
                                                  • jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 20:44
                                                    ach i zapomniałam podziękować za życzenia zdrowia - to sie nazywa silna grupa wsparciasmile))))
                                                  • jola.wie Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 09:18
                                                    napisałam się, napisałam, wysłałam..... i nie doszło!!!!!! sad((((((((( grrrr,
                                                    nie cierpię takich sytuacji!
                                                    zdjęć na razie nie da się odchudzić, koputer ma wszystko pomieszane, częsciowo
                                                    wywalone, bo będzie na nowo załadowywany, bałagan jak nie wiem co, ale to jedno
                                                    zbiorowe wszystkim wam wyśle (to znaczy joance, ewie, joli.po i barbie smile)
                                                  • agnjan Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 10:01
                                                    to i ja poproszę o wsparcie sad zycząc oczywiście całej grupie zdrowia,
                                                    czystych pup i sobie zdjęcia ze spotkania smile

                                                    Martusia coś szwankuje na KTG - wczoraj miała ponoc za niskie tętno - wogóle
                                                    się na tym nie znam, idę dzisiaj znowu na powtórkę badania, trochę się martwię,
                                                    niewiele się rusza też podobno, ale się rusza, no... Dodatkowo mam b.liczne
                                                    bakterie w moczu, z głupoty swojej zanim zebrałam mocz na badanie, wieczorem
                                                    zjadłam furagin - gapa...

                                                    trochę się martwię, więc zaraz jeszcze przed badaniem lecę do apteki po
                                                    jakieśtam leki, na pocztę i na zakupy do supermarketu - może mnie ta bieganina
                                                    odstresuje, a może nie zdążę się namartwić i urodzę smile
                                                  • jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 12:41
                                                    Agnieszko, dzidziuś już duży - trzymaj ręke na pulsie z tym KTG, to najwazniejsze. Jakby co, to juz w każdej chwili możesz jechać na porodówkę, juz prawie termin. Najważniejsze, zeby kontrolować czy wszystko w porządku i najważniejsze, że sie rusza, że mało - to może byc od braku miejsca, pamietam, że niektóre moje dzieci pod koniec dużo traciły na aktywności (nawet z Jasiem - 4,100 po urodzeniu, pojechałam na USG tuż przed porodem, bo się mało ruszał, a on był po prostu duży i było mu ciasno). Najważniejsze, żeby codziennie czuć jakieś ruchy.
                                                    Z tym moczem, to też pamietam, że zrobiłam jakis kiks - chyba napchałam sie winogron, a potem usiłowano mi wmówić, że cos nie tak. Następne badania wyszły już dobrze.
                                                    Agnieszko, nie lataj za dużosmile, myśl pozytywnie, ale trzymaj rekę na pulsie.
                                                    Trzymam kciuki za powodzenie w godzinie "zero" Jola
                                                  • barbamama Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 13:38
                                                    Agnieszko trzymam kciuki za Ciebie, Martusię, za tych co pozostana w domu
                                                    oczekliwac również. Ty bedziesz "ostro" pracować, Martusia współpracowac a Oni
                                                    biedaki czekac, czekac i czekać..... Maciej też sie ledwo ruszał i był tez
                                                    problem z tetnem- w ogóle nie reagował na skurcze, przed porodem tetno skakało
                                                    jak wsciekłe a w trakcie było równiutenkie co z kolei niepokoiło połozną stała
                                                    nade mną w czasie skurczu i szczypała mnie po brzuchu ze słowami : oddychaj,
                                                    oddychaj... Jezu a jak tu oddychac jak zatyka.... MAm takie ładne zdjęcie z
                                                    zapisu KTG już z porodu na dole skurczowe "wulkaniki" a tetno równiutkie- jak
                                                    znajde na dysku to Ci podesle.
                                                    Co do wielkich zdjec: mam sztywne łącze (1 MB smile)))) )mozna podsyłac -
                                                    obrobię, więc jak Jolu.wie chcesz to podeslij do mnie pozmnijeszam i przesle
                                                    dalej.papa
                                                    Dzis byliśmy z Maciusiem w labolatorium- zuch chłopak, panie też kochane,
                                                    problem z zyłką był ale tak dugo szukały,ze ma tylko jedno wkłucie , zero
                                                    sianiak- tylko kropeczka, wyniki jutro- trzymajcie kciuki...
                                                    acha chyba rozbiera Zuzke- w nocy miała 38,5 ale teraz fruwa smile
                                                  • jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 08:45
                                                    Agnieszko wspieram nadal. Co u Martusi???? W domu jeszcze jesteście?? Jak badania?
                                                  • ada16 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 09:26
                                                    Agnieszko, przed Tobą (Wami) piękne chwile . Trzymamy kciuki...
                                                  • ada16 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 09:29
                                                    Zżarło ! ( posta).
                                                    Trzymamy kciuki i czekamy na wiadomości, może już?
                                                  • eury1 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 11:42
                                                    Kochane dziewczyny!
                                                    Króciutko muszę niestety.
                                                    Trzymam kciuki za wszystkich chorych małych i dużych smile)
                                                    Bedzie dobrze!!!!!!!!!!!!!
                                                    Moje towarzystwo powychodziło z zpalenie oskrzeli.Ale nadal popijają herbatkę z
                                                    cytruną słodzoną miodem.Miód jest jednak wspaniałym wynalazkiem...
                                                    Z zapaleniem pieluszkowym w pamięci mi się obija że pediatra radziła mi
                                                    suszenis pupy - suszarką (nie gorącą oczywiście).Smarowidła wymieniłyście już
                                                    wszystkie ,pozostałay jeszcze okładziki z krochmalu.
                                                    Agnieszko,trzymajcie się z Martusią!!!!
                                                    Doskonale rozumię przez co przechodzisz - ja codziennie musze jeżdzić na zapisy
                                                    chociaż to dopiero 36 tc.Tak jak Wojtowi wczesniej spadało tak teraz skacze.I
                                                    szczerze mówiąc ostatnio coraz częsciej sobie powtarzam że .....mógłby się juz
                                                    urodzić,bo ta niepewność mnie dobija.Odbiło się juz na ciśnieniu.Jakby było za
                                                    mało - dolne jest wysokie,czasami duzo za wysokie.Dostaje jakieś tablety po
                                                    których czuję się jakby czołg po mnie przejechał,ale nie mogą dobrać dowaki -
                                                    wczoraj znowu miałam 159/101 sad( i już sama nie wiedziałam co ze sobą
                                                    zrobić.Zaczęłam opijać się juz sokiem z grapefruta,podobno obniza ciśnienie.
                                                    Coraz nardziej boję się że ja sama,mój organizm dobija maluszka....
                                                    Ech, ale koniec z tym - jeszcze kilka tygodni - MUSI BYC DOBRZE!!!
                                                    Uciekam,za godzinę musze być znowu na zapisie.
                                                    Trzymam kciuki za wszystkich chorych
                                                    Buziaki
                                                  • jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 15:23
                                                    no tak miód bardzo dobry, to prawda
                                                    Violu, trzymam także kciuki, jeszcze z jakieś 2, 3 tygodnie, to już niedługo. A milczenie Agnieszki może być bardzo wymowne... Agnieszko duuuuużo siły
                                                    Bietko, co u Ciebie, jak się czujesz??
                                                  • agnjan Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 19:42
                                                    jeszcze jesteśmy 2 w 1 smile

                                                    dzisiaj KTG, USG i masaż szyjki sad((((((( no nie będę Wam opisywać, ale ledwo
                                                    wyszłam z gabinetu smile w każdym razie USG w porządku, baba wielka, więcmoże
                                                    dlatego się za bardzo nie rusza - nie ma gdzie...

                                                    mam dużo chodzić, głownie po schodach smile zaciągnąć męża "do pomocy" smile bo
                                                    jak nic się nie zacznie to w niedzielę mnie położą i sprowokują poród (pewnie
                                                    równie mało przyjemnie, jak przez ten masaż...)

                                                    reszta zdrowa - ufff... zrobiłam im dzisiaj większe zakupy,
                                                    wydrukowałam "instrukcję obsługi domu" czyli co, gdzie, kiedy i czekam smile
                                                  • jola.wie barba! dzięki za zdjęcie! 06.01.05, 20:19
                                                    Nie wiem już czy zdążyłam zasugerować, abyś je obrobiła (zrobiłam to z cąłą
                                                    pewnością w tym długim poście, co to go wcięło sad(, ale dzięki. Jakie ładne
                                                    zdjęcie! smile)) (ja nie miałm okazji go tak w całości obejrzeć, jedynie "po
                                                    kawałku". Barba, czy mogę ci podrzucić pozostałe? (<przymilny uśmiech>wink Co ja
                                                    się pytam? Po prostu bezczelnie to zrobię!smile

                                                    Ojej, agnjan, eury, jak ja z wami czuję te ostatnie chwile! Osobiście mam fobię
                                                    na szpital i zawsze wolałam żeby tak móc zamknąc oczy i otworzyć już po
                                                    wszystkim (niby logiczne, ale są kobiety, co to lubią robić, znaczy rodzić,
                                                    znaczy w szpitalu im nie przeszkadza - rety, ale chaos, prawie tak jak ta moja
                                                    schiza)
                                                    Na dziś kończę
                                                    Ewa, dostałaś przesyłkę?
                                                    pa
                                                  • barbamama Re: barba! dzięki za zdjęcie! 06.01.05, 21:38
                                                    JOLA.WIE mówiłam aby przesłac smile))))))))) Czekam, pozmniejszam i odeślę smile
                                                    Super jest to zdjecie a Wy takie radosne widac od razu że i w realu te same
                                                    fluidy smile

                                                    Aga fuj masaz szyjki ale Ci fundują rozrywke przed porodem, jakby on sam był
                                                    zbyt mało rozrywkowy. TRZYMAJ SIĘ !!! ( dotarły zdjątka? : ) )
                                                    Eury trzymaj się jeszcze, Wojtuś niech korzysta z tej "wanienki" co prawda bez
                                                    hydromasazu ale za to ciepłej wody nie trzeba dolewać smile
                                                    Bietka na kiedy termin???
                                                    Boszszsz... ciepłe kluseczki, ja...lubię rodzićsmile

                                                    Jolu rzeczywiście przeczytałam tamtego posta i "polskiego" tam nie wiele wink
                                                    Mówiłam ze krzyczała na mnie polonistka całe cztery latasmile
                                                  • maruda13 Re: barba! dzięki za zdjęcie! 06.01.05, 22:04
                                                    witam Was po dłuuugiej przerwie smile jejku strasznie mi brakuję tych klimatów
                                                    mamuśkowych sad strasznie mi szkoda że Misiem się tak nie zajmuję że już go nie
                                                    karmię sad ale z drugiej strony cieszę się bardzo z tej pracy - była mi naprawde
                                                    potrzebna i ze wzgledów finansowych i dla mojej psychiki.
                                                    Jola - podeślij mi zdjęcia ze spotkania w Krakowie - zazdroszczę Wam że
                                                    mogłyście się spotkać i zazdroszczę wam że odbyło sie to w Krakowie
                                                    Akve u nas też był problem z pupą -straszny niczym nie chciał się uleczyć ale
                                                    jakos z pomocą tormentiolu powoli goi się
                                                    Mikołaj rośnie jak na drożdżach ma w końcu 2 ząbki i z uwielbieniem gryzie
                                                    wszystko co w ich zasięgu wink jest moim pierwszym dzieckiem które spadło z łóżka
                                                    sad mąż go uśpił poszedł ze starszakami do drugiego pokoju a Misiulec w ciągu 10
                                                    min - obudził się (nawet nie jęknął co nigdy mu się nie przytrafia), wyciągnął 2
                                                    szczebelki z łóżeczka, przeszedł na moje łóżko, przeraczkował przez całe łóżko
                                                    (ok 2 m) i spadł -początkowo mąż nie mógł go nigdzie zlokalizować wink na
                                                    szczęście nic mu się nie stało pozdrawiam Was wszystkie serdecznie życzę
                                                    szybkich i bezbolesnych porodów, zdrowych dzieciaczków
                                                  • olioliwa wspominam 06.01.05, 23:27
                                                    poczytałam chwilkę o tych ostatnich chwilach przed narodzinami i wróciły
                                                    wspomnienia, och jak to szybko ulatuje
                                                    właśnie 8 lat temu i 1 godzinę przyszedł na świat moj Mati, taka data, więc
                                                    dziadkowie go okrzyknęli Kacperkiem, nie przeszło , i dobrze miałby tylko 1
                                                    dzien imieninowo urodzinowy w roku
                                                    czy u Was sie swiętuje prezentowo 6 stycznia ? bo sie z tym spotkałam, ale to
                                                    chyba jakaś zapożyczona tradycja...
                                                    Agnieszko, Wiolu życzę Wam masaży krzyża zamiast szyjki i to w wykonaniu męża
                                                    apropos przyspieszania ( a pamiętam, że Jaśminka na 3 dni po terminie miała już
                                                    w większości zwapniałe łożysko - więc zależało nam na pośpieszeniu jej na świat)
                                                    to prostaglandyny zawarte w spermie mają taką właściwość i o ile są siły i
                                                    chęci to można o tym pomyśleć
                                                    Jolu, cieszę sie że już minęła fala, bo te symptomy były nie do pozazdroszczenia
                                                    ja też proszę o zdjęcia, moja skrzynka ma taki przerób
                                                    pozdrawiam,Ola
                                                  • olioliwa Re: wspominam 07.01.05, 00:09
                                                    sorry mój stary komp wysłał mimo, że mi tego nie pokazał 4 razy za dużo ten sam
                                                    list, zmieniałam tytuły, zeby mieć podgląd co sie dzieje, ale teraz jak weszłam
                                                    na ponowniw już na naszym komputerku, okazało sie że wszystkie weszy.
                                                    zonbaczymy jak z moderatorem, bo zgłosiłam je do skasowania, moze znikną, nie
                                                    lubię robić takiego bajzlu, sorrki Ola
                                                  • olioliwa ja też proszę o zdjęcie 06.01.05, 23:32
                                                    poczytałam chwilkę o tych ostatnich chwilach przed narodzinami i wróciły
                                                    wspomnienia, och jak to szybko ulatuje
                                                    właśnie 8 lat temu i 1 godzinę przyszedł na świat moj Mati, taka data, więc
                                                    dziadkowie go okrzyknęli Kacperkiem, nie przeszło , i dobrze miałby tylko 1
                                                    dzien imieninowo urodzinowy w roku
                                                    czy u Was sie swiętuje prezentowo 6 stycznia ? bo sie z tym spotkałam, ale to
                                                    chyba jakaś zapożyczona tradycja...
                                                    Agnieszko, Wiolu życzę Wam masaży krzyża zamiast szyjki i to w wykonaniu męża
                                                    apropos przyspieszania ( a pamiętam, że Jaśminka na 3 dni po terminie miała już
                                                    w większości zwapniałe łożysko - więc zależało nam na pośpieszeniu jej na świat)
                                                    to prostaglandyny zawarte w spermie mają taką właściwość i o ile są siły i
                                                    chęci to można o tym pomyśleć
                                                    Jolu, cieszę sie że już minęła fala, bo te symptomy były nie do pozazdroszczenia
                                                    ja też proszę o zdjęcia, moja skrzynka ma taki przerób
                                                    pozdrawiam,Ola
                                                  • joanka741 poród prowokowany 07.01.05, 08:33
                                                    Agnjan ja miałam prowokowany teraz ,3 razy probowali z oksytocyna przez tydzien
                                                    i nic,dopiero taki fajny lekarz mi zaproponował ze po prostu przebije pecherz i
                                                    nie ma siły wtedy musze juz urodzic byłam tydzien po terminie juz a przy
                                                    cukrzycy to nie jest dobrze,ja ogólnie sugeruje C abys zrobiła przepływy przez
                                                    łozysko -koniecznie! Zmus lekarza!!
                                                    Ten mój w szpitalu powiedzial ze robiac przepływy mozna wykryc nieprawidłowosci
                                                    w funkcjonowaniu łozyska na 2 doby wczesniej zanim one wyjda na KTG-zrób sobie
                                                    to badanie dla spokoju i pewnosci.KTG TO JUZ PODSTARZAŁA METODA,NA WYKRYCIE
                                                    POWAZNYCH PROBLEMÓW.Czy ja dobrze pamietam ze tez masz cukrzyce ciazowa?Jezeli
                                                    tak to własciwie powinnas byc w szpitalu i stale monitorowana ,przpilnuj
                                                    lekarzy bo wielu z nich po prostu przedstawia schemat-bedzie dobrze,a potem jak
                                                    nie jest dobrze to twierdza ze no tak to juz jest.
                                                    Cukrzyca ciazowa jest wskazaniem do obserwacji a nawet wczesniejszego
                                                    zakonczenia ciazy .
                                                    Czasem proste badanie i ostroznosc wystarczy.Prosze zrób sobie to badanie i
                                                    jeszcze zmus do wytłumaczenia bo tam takie ciekawe cyferki bedzie podawałsmile,
                                                    ja miałam S do D : 2,9;2,56;3,2;2,93
                                                    Z karty przepisłam to były prawidłowe wynikismile
                                                    Prosze pisz jak tylko znajdziesz czas co u Was i pamietaj ze my pamietamy!!!
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • akve Re: poród prowokowany 07.01.05, 09:21
                                                    Ja nie miałam nigdy prowokowanego porodu i bałam się tego jak ognia.Podobno
                                                    bardziej boli i nie jest to naturalne.Ale oczywiście są sytuacje kiedy TRZEBA.
                                                    Miałam za to masaż szyjki podczas porodu:mozna wyjść z siebie i stanąć obok,
                                                    jak lekarz robi masaz na szczycie skurczu!
                                                    A przepływy powinni Ci zrobić, Agnieszko.
                                                    Powodzenia smile
                                                  • barbamama Re: poród prowokowany 07.01.05, 11:50
                                                    tytuł-Miałam miec zarówno z Zuzia jak i z Mackiem, jako ze mam długie cykle
                                                    wszystkie dzieci urodziły się po terminie, własnie z Zuzka w drugi dzien świat
                                                    BN jechałam na zapis KTG i ew. wywołanie bo był już tydzien po terminie, ale po
                                                    badaniu okazało się że już jest rozwarcie, godzinke później się zaczęło, dwie-
                                                    i Zuzek klusek był na moim brzuchusmile. Z Mackiem miałam miec indukowany poród w
                                                    dzień terminu czyli 10 sierpnia- na własne zyczenie. Już na poczatku lipca
                                                    lekarz mi powiedział ze jest wszystko gotowe do porodu, szyja miekka, rozwarcie
                                                    na dwa. Olo dziewczynki zawiózł do babci i czekaliśmy.......do 13 sierpniasmile
                                                    Lekarz nie zgodził się nawet na czopki bo 2 wziął na oddział moja psiapsiółkę
                                                    (termin na 2.08) i tydzien jej wywoływał smile))))) Biegałam i biegałam do niej i
                                                    nie mogłysmy razem sie doczekac naszych chłopakówsmile Za to poród Macka był iscie
                                                    filmowy, pomijajac fakt ze zatówno 11 jak i 12 byłam w szpitalu pewna ze sie
                                                    zaczyna. Za kazdym razem tel. do gina ze juz, On tel. do szpitala ze jego
                                                    pacjentka jedzie więc czekali na mnie... a tu taki obciach, wiec jak 13 wziął
                                                    mnie skurcz taki ze zwalił mnie z fotela(DOSŁOWNIE), juz nie dzwoniłam....
                                                    niecałe trzy godzinki i Macius klusek był z nami....
                                                    Agnieszko, może własnie teraz rodzisz- cały czas niezmiennie myśle o Tobie i
                                                    Marcie, trzymam mocno kciuki, będzie dobrze, życze Ci szybkiego rozwiazania,
                                                    Martusi ciepełka w Twoich ramionach i ...ulgi po smółce smile
                                                  • joanka741 Re: poród prowokowany 08.01.05, 08:03
                                                    Akve nie bolismile),ja tez sie bałam,ale to co odstwilam na porodówce to
                                                    mojesmile).Po prostu trzesłam sie z nerwów jak galaretasmile) ,nie mogłam mówic
                                                    normalnie tylko jak owca takim drżącym głosem.Mójmąż sie patrzył na mnie
                                                    podejrzanym wzrokiemsmile),przykryli mnie kordłą,było mi zimno i ogólnie
                                                    beznadziejnie.to był najmniej bolesny poród,ale najgorszy psychicznie,(dało
                                                    swoje lezenie na odzilae 2 tygodnie i rózne obserwacje na temat fachowości
                                                    personelu)
                                                    Lekarza miałam najlepszegosmile),połozna też świetana,ale.........pamietalam rózne
                                                    sceny z zycia ginekologiismile)
                                                    A jeżeli chodzi o masaz szyjki to przeprowadzony prawidłowo MA NIE BOLEĆ
                                                    Uświadomiła mi to moja genialna połozna,która przy sprawdzaniu rozwarcia
                                                    własnie mi go zaproponowałasmile),miałam ochote uciec a ona zdziwiona mówi ze
                                                    przeciez to nie powinno boleć,i rozmasowała,i juz wiem dlaczego to sie masaż
                                                    nazywasmile)
                                                    Naprawde podziałało relaksacyjnie,NIE BOLAŁO NIC,a co najwazniejsze przyniosło
                                                    ulge wielką i........rozmasowała mi na pełne rozwarcie w ciągu dosłownie
                                                    minuty.Potem położna z usmiechem na ustach powiedziałą ze rodzimy,na co ja
                                                    wystawiłam na nią oczy wielkiesmile),bo od przebicia pęcherza z wodami mineło 45
                                                    min ,KTG wskazywało siłe skurczu do 50%,i mnie niezbyt bolało,własciwie
                                                    zdecydowałam sie na parcie tak dla rozrywki smile),bo skurcze parte to była
                                                    parodia a nie skurczesmile)
                                                    Miałam porównanie do prawie 5 kg Szczepana,gdzie poród był bardzo szybki ale
                                                    skala bólowa była nie do porównania.Jechałam do szpitala 30 min w ciagu tej poł
                                                    godziny musiałam juz oddychac bo nie dawałam rady siedziec,do szpitala z
                                                    parkingu ledwo doszłam.Na izbie przyjec juz nikt nic nie ywpełniał bo juz
                                                    rodziłam ,było pełne rozwarcie .Urodziłam w ciagu 25 min ,ale ten ból który
                                                    czułam to była granica moich mozliwoścismile),zastanawiałam sie czy nie gryzc
                                                    materacasmile).Krzyczeć sie wstydziłamsmile)
                                                    Co dziwne ten poród wspominam najmilej(kobieca psychika jest nbiezbadana-albo
                                                    jestem masochistką)smile)
                                                    Może dlatego ze bardzo chciałam mieć tego dzidzia i wszystko było tak jak
                                                    planowałamsmile)(oprocz niewykrytej cukrzycy)
                                                    Ach wspomnienia mnie naszły................ i juz nie wiem czy mam chciec
                                                    jeszcze 1 czy niesmile).Ogólnie lubie ten moment kiedy sie dziecko bierze na
                                                    ręcesmile),mój maz ostatnio sie popłakał i 1 raz przecinał pepowine.
                                                    Było to o tyle smieszne że pępowina okazała sie tak krótka ze nie mozna było
                                                    połozyc dziecka na mniesmile),i majstrowali mi z położnymi dwoma pomiedzy moimi
                                                    nogami ......smile) 1 trzymała melanie ,2 pokazywała gdzie ma ciać smile) a ja
                                                    lezałam jak głupiasmile)
                                                    No nic powspominałam.............Zycze POWODZENIA I BŁYSKAWICZNYCH
                                                    PORODÓW,BEZBOLESNEGO MASAŻU SZYJKI I DOBRYCH POŁOZNYCH!!!!!!!!
                                                    pS.AGNJAN ZROBIŁAŚ PRZEPŁYWY???????????????????/
    • akve **** 07.01.05, 00:34
      jola.wie- dzięki STOKROTNE za lampę !
      Przyszła dzis popołudniu i nie miałam czasu jeszcze sie do niej "zabrać",ale
      musze to zrobic ,bo po chwilowej poprawie jest znowu gorzej sad I biedna Zosia
      na prawdę cierpi sad
      Teraz może pomóc tylko CUDOWNA LAMPA( nie-Alladyna wink
      Dziewczyny "ciężarówki" fakt ,ze z Waszymi przezyciami wracaja wspomnienia,
      b.żywe.Jeżdżenie na KTG( u nas na szczeście nie było jakichś problemów),
      wyczekiwanie i wreszcie -godzina zero !I nieustanna prosba mojego meża:"Prosze
      Cie ,kochanie byle nie w nocy.Ja muszę się wyspać,zeby Ci pomóc .Ty wiesz jak
      ja źle znoszę nieprzespane noce wink"Pól zartem ,pół seroi.Zawsze się
      wywiązywałam i rodzilismy od rana.
      Oj, te ciepłe , pachnace kluseczki...
      Pala.wie-DZIĘKI za lampę STOKROTNE!
      • eury1 Re: **** 07.01.05, 16:57
        Agnieszko,dziewczyny mają rację,jeżeli chodzi o przepływy.ty jako cukrzycówka
        powinnaś mieć je robione dosyć często.Ja,przez pewien czas miałam robione co
        kilka dni.
        Masażu szyjki współczuję szczerze - ale fakt faktem że to pomaga.
        W którym szpitalu będziesz rodziła?Ja jestem załamana bo warszawskie porodówki
        są tak przepełnione że potrafia wysyłać rodzące do Otwocka!!Dobrze że w
        poniedziałek otwierają Solec.
        Hi hi wszystkie ploteczki zasłyszane z codziennych kolejek w oczekiwaniu na
        KTG smile)
        Ja nie wiem co już robić z tym swoim ciśnieniem.Niby jestem na lekach,a dalej w
        ciągu doby potrafię mieć 158/100 a kilka godzin pozniej 130/80.Oszaleć
        mozna....szczególnie że jak taki głupek naczytałam się czym grozi nadciśnienie
        w ciąży.
        Z drugiej strony ,no jak się nie denerwować??!!
        Mamy tylko jeden samochód,w efekcie jak mąż wyjeżdża na kilka dni,to ja muszę
        go odwiezć do pracy żeby mieć samochód>Bezpieczniej chyba jezdzić samochodem na
        KTG niz autobusem 2 godz.Wczoraj wracam sobie ze szpitala,spokojna,bo i zapis
        był jak nie Wojtka,prawidłowy,reaktywny i ciśninienie moje w
        nornmie...przychodzi SMS od najstarszego syna:"mama wrócił marek ze
        szkoly,przycineli go do ściany trzeba jechac do chirurga".Panika,bo
        godz.16.00,zaczynają się korki...środek Wisłostrady...zdążę do przychodni czy
        będzie trzeba gnać na dyżur do szpitala....?Szpital...bielański...no tak jak
        tam najszybciej mozna dojechać...w zyciu sama nie jechałam....
        No i powiedzcie jak tu mieć normalne ciśnienie??!!
        Na szczeście w przychodni nas jeszcze przyjeli,obeszło się bez gipsu -
        nadgarstek tylko solidnie stłuczony.
        Dzisiaj wchodzę do domu (szpital,zakupy)- Marek wita mnie strwierdzeniem "Mama
        strzelanie bramki to nie jest ćwiczenie na w-fie?"
        Ręce opadają - Marek ma zwolnienie z zajęć w-f do końca miesiąca....
        • jola.wie Re: **** 08.01.05, 10:15
          Z wysyłaniem czegokolwiek z mojej skrzynki, a zwłaszcza zdjęć, będzie problem,
          a waściwie jest to chyba niemożliwe, bo mój komputer pracuje juz tak wolno, ze
          wystawia na ciężką próbę moją cierpliwość! A nie miałam czasu się nim zająć, bo
          ostatnie dwa dni spędziłam poza domem na załatwianiu różnych dziwnych rzeczy, a
          ta łajza w domu (znaczy komputer) tylko słabła i słabła... Nawet teraz, jak
          pisze ten tekst, to pojawia się on dopiero po napisaniu na ekranie (tak skokowo
          rozwijają się całe linijki smile)), aż się prosi o reanimację, a tu jak raz mam
          pilną robotę na kompie na poniedziałek, ślag by to!
          A propos załatwiania: wczoraj złożyłam korektę zeznania za 2001 rok (!), bo się
          US dogrzebał, no i okazało się, że się wtedy pomyliliśmy (oczywiście
          niezamierzenie), na niekorzyśc skarbu państwa niestety, co ciekawsze Urząd
          wypłacił nam wtedy wyliczoną nadpłatę, a teraz trzeba będzie oddać to co dali i
          jeszcze dopłacić to co wyszło aktualnie, nie powiem, nie rozglądałam się, gdzie
          by tu jeszcze udać trochę grosza, jednym słowem: nie mam na to i mam nadzieję,
          ze urząd pójdzie na jakieś raty sad((

          W związku z paraliżem komputera barba, błagam, roześlij to nasze zdjęcie do
          wszystkich "potrzebujących" plizzz....., ja w dodatku stwierdziłam poważne
          braki w książce adresowej (jeśli chodzi o wasze adresy), wiem, że gdzies
          kopiowałam listę z forum, na wpisane jej wtedy nie starczyło czasu, a teraz mąż
          o ile jej nie wywalił, to gdzies przeniósł, a szukanie teraz w kompie
          czegokolwiek trwa wieki!

          (skasowałam fragment o porodach wink. był w tym miejscu.

          pozdrawiam serdecznie

          Jola
          mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
          Madzik Moment
          • barbamama Re: **** 08.01.05, 10:42
            Jolu przeskanujcie zobie komputer skaner.mks.com.pl bez www, sam się otworzy,
            zaznaczcie dyski i "skanuj", poza tym jak tak komputer pracuje może warto
            programy uzytkowe i gierki mieć na płytkach (chociaz częśc) to nie będzie
            zajmować tyle miejsca, no i oczywiście warto dołozyć pamięci operacyjnej chili
            RAM-u, ale wydaje mi sie że skanowanie powinno wystarczyc, wyszuka troche
            smieci usunie i będzie ok- u nas zwykle to działa chyba ze mamy jakiegoś wirusa
            potęge , wtedy Olo walczy nieraz tydzień sad
            Kto chcę zdjęcie w takim razie ze spotkania akve, joli.wie i joanki niech da
            znać... Duże zdjęcia przysyłajcie do zmniejszania - jak ktoś chce oczywiście
            ale poprosze na adres beata@per.com.pl - per.com.pl to nasz serwer i wiem na
            100% ze sie nie zapcha.

            Joanka ale miałaś super porody!!!!! Ja tam się darłam za kazdym razem, na samej
            koncówkce ale krzyk przynosił mi ogromna ulge . Zresztą za kazdym razem pytałam
            się czy mogę, połozne ze usmiechem mówiły: prosze bardzo tylko nie zapominaj że
            masz jeszcze pracowac smile
            Agnjan czy Marta już jest ?????
            Eury a jak Daria??? Dawno nic nie pisałaś o swojej "jedynaczce"smile

            Kasiu to dobrze że w pracy sie układa i jesteś zadowolona. Jak jestem w pracy
            to chce byc z dziećmi, jak jestem na opiece to wole być w pracy byle
            dzieciaczki były zdrowe...hmmm czy się taki narodził.....:0
            Jola5 jak sie czujesz??? choróbsko dało ci spokój??? Może czosnek??? Jak sie
            ugotuje ząbki czosnku w ziemniaczkach to nie czuc zapachu i smaku, a włsciwosci
            swoje czosnek i tak zachowa choc w duzo mniejszej ilosci- oczywiscie ziemniaki
            podajemy jako purre- to sposób od naszej Pani doktorsmile
            Ola gdzie ty bywasz że tak Ciebie nie wiele sad
            • jol5.po Re: **** 08.01.05, 12:25
              No własnie, ja wczoraj miałam jeszcze jeden atak, bolało mnie gardło, ale chyba w tym wszystkim najgorsze było takie totalne rozbicie. I posunęłam się właśnie do zażywania czosnku - gorące mleko + miód + masło + czosnek, bo bałam się, że to może angina (miała Małgosia), ale chyba nie i dzisiaj juz mi chyba lepiej. Niestety Ola na białej szkole zachorowała - w czwartek dostała gorączki - 39, miała dreszcze, panie przerażone. Z opisu wynika, że ma tą naszą infekcję i chyba jeszcze tą lepszą wersję (miał ją Jaś) - bo bez bólu gardła, na razie leży w łóżku, gorączke panie zbiły, a ją boli głowa i jest ogólnie rozbita. Na nartach pojeździła tylko 1 dzień, a wracają jutro i w sumie tego się troche boję, bo podróż, to podróż, zawsze przeciążenie dla organizmu, a infekcja jej raczej do tego czasu nie przejdzie, bo z doświadczenia jasiowego pamiętam, że trwała około tygodnia. Ale na szczęście to tylko 1,5 godz. jazdy.
              Te choroby, przez wariacką zimę - wyobraźcie sobie, że za oknem mam teraz 12 stopni!! Toz to nienormalne.
              Olu - przepraszam, że spóźnione, ale najlepsze życzenia dla Matiego - no i dużo zdrówkasmile)) Wiecie, ze są to świeta dzieci (urodziny), a mamy zawsze maja ukryte w sercu wspomnienia z pierwszych chwil i po cichu sobie w swieta dzieci otwierają pudełeczka z tymi wspomnieniamismile))
              Barba, wiesz chciałabym aby moje dzieci były w szkołach i przedszkolach pod opieką pań, które z takim ciepłem mówią o dzieciach, które mają pod opiekąsmile))))) i które by się tak cieszyły ze swojej pracysmile)
              Jolu, jaka przykra sytuacja z tym podatkiemsad(( Państwo nie rychliwe, ale sprawiedliwie, odbierze swoje, co do grosza, choćby po trupach.
              No i ten komputer - wiesz Jolu, gdzieś jest taka funkcja porządkowania tego co na dysku, defragmentacja chyba się to chyba nazywa. Moze by to pomogło (piszę z instrukcji: w menu start wybierz uruchom wpisz dfrg.msc (lub defrag, jeżeli uzywasz systemu Windows 98) i kliknij na OK) Tu jeszcze pisze, ze uporządkować komp. za pomocą programu ScanDisk (też przy Windowsie 98) - (START, URUCHOM, wpisać: scandisk, OK)
              Przy Windowskie 2000/XP zamiast ScanDisc jest Error Checking (Mój Komp., Narzędzia, Sprawdź, "Automatyczne napraw blędy systemu plików" i "Skanuj dysk i próbuj odzyskać uszkodzone sektory", "Rozpocznij")
              Jolu, Ty pewnie to wszystko wiesz. A ja mam podstawowe braki, więc to tłumaczenie pewnie psu na budę, ale może a nuż...
              • jol5.po Re: **** 08.01.05, 13:09
                Oj posypały sie wspomnienia porodowe. Wiecie coś niesamowitego jest w tym wszytkim, boli, a takie śilne przeżycie, że trzyma się potem w sercu jako coś najcenniejszego (przez mamy oczywiście). Wiecie teraz przy tsunami tyle ludzi zgineło, a zwierzeta wyczuły, że idzie niebezpieczeństo i uciekły dostatecznie wczyśnie w głąb lądu. Kobieta rodząca chyba tak blisko natury, że pewnie też by czyła takie sygnały naturalne, co to człowiek cywilizawany ani w ząb, a zwierzeta tak. Ale pewnie to taka idealizacja rok po ostatnim porodzie (skojarzyło mi sie z tymi krzykami, co przynoszą ulgę, z tymi silnymi przezyciami), gdybym była tuż przed, to raczej postawa Joanki (głos jak owcasmile byłaby mi bliższa. Ewa, tekst Twojego męża rewelacja - kochanie, proszę tylko nie w nocysmile)))))))
                Dziewczyny, wspieracie cudownie, gdybym znała Was przy mojej ostatniej ciąży to pewnie nie doszłoby do sytuacji,że lekarz zapomniał o badaniach krzywej cykrowej i do 38 tygodnia miałam niewykryta ciążową cukrzycę, a potem nagle stres, szpital - bo poziomy cukru były takie wysokie. To się nazywa fachowość z autopsji (Wasza), co to niejeden lekarz lepiej nie doradzismile)
                Kaisiu, bardzo Cie pozdrawiam - >mały wyciagnął sobie szczebelki z łózeczka< Toz to prawdziwy Herkulessmile) U mnie każde dziecko zaliczyło kilka upadków z łóżeczek i tapczanów - nie widzę u nich urazów psychicznychsmile
                Dziewczyny, może z tą pupą u maluszków to jakaś infekcja, wirus, który teraz panuje w kraju, bo coś za dużo dzieci na to choruje, nie uważacie?? i tak wszystkie nagle dostałyby uczulenie?? Życzę, żeby małe pupki sie szybko zagoiły.
                Nieustająco trzymam kciuki za ciężarówki, Agnieszko, Violu, Bietko trzymajcie się. Violu, życzę, zeby ciśnienie nie skakalo, chociaż stres na pewno sie przekłada na ciśnieniowe sprawy. Ale wiesz, mimo burzy emocji, wydaje mi się, że jesteś twarda jak drzewo. Myslę, Wojtuś bardzo to docenia.
                Życzę duuuuuuuuuuuuuuuuuużo zdrowia
                Jola
                • jola.wie Re: **** 08.01.05, 21:29
                  Nic mi nie dadzą mądrego napisać (głupiego też nie), tylko się drą i cześć!
                  Nowe zdjęcia na "zobaczcie", linki w podpisie smile))
                  Lecę....
                  • olioliwa balanżka 09.01.05, 20:55
                    wiatry nam przywiało od Was z wielkiego południa
                    nagle z 12 stopni spadło do 2 , ale przestało lac i poszliśmy z Mieszkiem na
                    teatrzyku o Gwieździe Betlejemskiej, miły mały osiedlowy klub, marzy mi sie
                    ciągle takie przedsięwzięcie, nawet zaczęłam szukać na stronce Urzędu Miasta
                    Gdańska jak postarać sie o grant na różne kulturalno- oświatowe, ewent.
                    ekologiczne akcje wspierające środowisko lokalne
                    kiedyś działałam - zupełnie towarzysko w grupie wsparcia matek karmiących,
                    porodów naturalnych, itp. itd, było bardzo gwarno, rodzinnie, przypomina mi
                    trochę ten tutejszy klimat
                    tylko że tu nie ma opcji - żebyście widziały że sa czytadełka - które się nie
                    logują ale też potrzebują, ja mam wiecej zaparcia w czytaniu, jak już zresztą o
                    tym pisałam, he he
                    wczoraj balanżka Matiego, zaprosił 4 kolegów - hokeistów, ze szkolnej ławki
                    {tak się kiedyś mawiało ?}, nie było programu , bo sądziłam , że będą sie sami
                    dobrze bawić, co ja im się będę naprzykrzac, zwołam ich po godzinie na tort a
                    resztę zabawy Mati zaaranżuje
                    nie omyliłam sie ze potrafią się sami sobą zająć i bawić nieźle, oj NIEŹLE!!!!
                    wparowałam po 15 minutach, bo nie sposób było ich tam samych zostawić {na
                    szczęście mieszko nie okupował z nimi swojego pokoju, bo poszedł na
                    konkurencyjne urodzinki koleżki z przedszkola}, dwóch na górze piętrowego,
                    reszta na podłodze, bitwa na poduszki, pufy i inne na całe szczęście miękkie
                    fanty, dzikie okrzyki, istny MAŁPI GAJ, moje sugestie aby przerzucić energię na
                    inne aktywności mimo 3krotnej powtórki nie podziałały, dzidek piętro niżej
                    któremu spadnie zaraz na głowę lampa też ich jedynie rozbawił, wzięłam sie w
                    garść i poszły w ruch zagadki i konkursy na kawały { oj w tej dziedzinie są
                    mistrzami}
                    w międzyczasie zostałam uświadomiona przez Kubę, który jets w I gimnazjum i ma
                    kolegę hokeistę, do którego ponoć niewiele sygnałów dociera, nauczyciele
                    przychodzący do klasy Kuby na lekcję komentują czesto gęsto poprzednią lekcję w
                    klasie hokejowej i z ulgą stwierdzają że teraz to sobie odsapną
                    pa, obiecałam mieszkowi jakąś 10 minutówkę na kompie jeszcze więc się stąd
                    zmywam
                    Ola
                    • agnjan JEST MARTUSIA :-) 09.01.05, 21:01
                      jesteśmy od 4 godzin w domu, Martusia urodziła się zdrowa i śliczna o 4.45 w
                      piątek 7.01.2005 smile było ciężko - może opiszę, jak ochlonę, ale teraz po
                      powrocie do domu to dopiero jest sajgon... dziewczyny!!! jak wy sobie
                      radziłyście po porodzie z hałastrą starszych w domu? RATUNKU!

                      nic nie czytałam, może jak jutro pójdą do pracy, szkoły, a Szymek pośpi razem z
                      Martą (a ja nie padnę razem z nimi) to napiszę coś więcej i przeczytam Was smile))
                      • barbamama Re: JEST MARTUSIA :-) 09.01.05, 21:39
                        Ufffffff- nareszcie !!! GRATULACJE- wypoczywajcie smile
                        • jol5.po WITAJ MARTUSIU:))))))))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 00:06
                          Agnieszko GRATULACJE
                          Jest maluszek nareszciesmile)) Ale jestem ciekawa jaka jest malutka.
                          Pamiętam moje przyjazdy ze szpitala - las rączek sie wyciągał po malucha (ja, ja) ale tylko dziewczynkowy, Janek ostatnio nie miała specjalnie czasu, bo jakąś bitwę prowadził na biurku i jako dowódca żólnierzyków absolutnie nie mógł przerwać. Przyleciał sie tylko przywitać, ale dziecko go specjalnie nie zainteresowało.
                          Pamietam, że byłam ogłuszona, że przez kilka dni ciagle łzy mi się w oczach zbierały. Że bałagan był rzeczywiście za każdym razem dość spory. Uff Agnieszko, nie daj się temu wszystkiemu. Najwazniejse, że Wasza rodzinka juz razem. powoli sie docierajcie, a bałagan... nie uciekniesmile)))))
                          • jol5.po Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 00:16
                            Ola, ale wiatry tam na północy - ojej w tv pokazywali ludzi zdmuchiwanych z ulic, ło jejku. Agnieszko - bornholmko, a jak u was wieje, to az sie boję myśleć. Acha Olu, juz doczytała, że z tych wiatrów to niewiele było słychać, bo koledzy hokeiści imprezowali z Matimwink
                            Jolu, widziałam, widziałam księżniczkę i bujny włos do brody, no i jak pięknie ona już siedzi
                            miłej nocy Jola (u nas narazie nie wieje, a w dzień było 10-11 stopni i jak na wczesną wiosnę przystało swieciło piekne słońce)
                            • ada16 Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 09:01
                              Wszystkie trzymałyśmy kciuki za Martę!
                              Gratulacje !
                              Ja wspomnień porodowych wielkich nie mam- bo 3 cesarki.
                              A wiało u nas wiało, gwizdało , ale już ciszej.
                              Nie mamy zimy tego roku ( od czasu jak mieszkam w domu jakbym mniej lubiła
                              zimy - odśnieżanie + ogrzewanie gazowe).
                              A mój Kubuś wczoraj po raz pierwszy okazał swój męski instynkt oglądał się za
                              dziewczyną ( wiek - około roku), az miło. Ciekawe skąd on TO wie?
                              • jol5.po Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 09:51
                                No nie mów Ada, to znaczy, ze Michałek kilka tygodni młodszy od Kubusia, za te kilka tygodni tez zacznie??
                                • agnjan Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 15:54
                                  zdjęcia Martusi - kilka pierwszych - są tu:

                                  www.agna01.neostrada.pl/marta/jestem/jestem.html
                                  a napiszę coś więcej, jak ochłonę...
                                  • joanka741 Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 16:43
                                    Agnieszko WIELKIE GRATULACJE,jaki to piękny widok...............az mnie
                                    scisnęło....tesknota czy co.............?????????/smile
                                    • jola.wie Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 18:02
                                      Agnieszko, gratulacje! smile)) Śliczna dziewczyna! Niech zdrowo rośnie w tej
                                      waszej "rodzinie wielodzietnej".
                                      Moje starszaki duże, więc po naszym powrocie ze szpitala raczej sprawnie
                                      reagowali na wezwania o ciszę czy spokój, ja dodatkowo się wyspryciłam i
                                      wysłałam ich wszystkich na wakacje do babci na wieś, czego ostatecznie
                                      żałowałam, bo zostałam sama w domu (i posżłam raz do lasu, pamiętacie wink. Jakoś
                                      to będzie, wprawdzie wymaga dużo cierpliwości, ale w końcu wszystkie dzieci (i
                                      dorośli) w rodzinie zatrybią jako jeden mechanizm. I już niedługo będzie tak,
                                      jakby tak było od zawsze...
                                      Ściskam was serdecznie!
                                  • magduniar3 Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 19:30
                                    Serdeczne gratulacje Agnieszko pięknej córeczki. trzymaj się ciepło - teraz to
                                    przecież hormony szaleją i niedługo na pewno poczujesz się lepiej. A tak wogóle
                                    to wrzuć sobie na luz - starsze dzieci wciągnij w prace domowe te
                                    najpilniejsze, a porządki nie zając nie uciekną. I ciesz się maleństwem. Jak ja
                                    Ci zazdroszczę.

                                    Wszystkim wam życze dużo szczęścia i samych miłych chwil w Nowym Roku - to
                                    takie spóźnione życzenia noworoczne - niestety miałam problemy z kompem.
                                    Jolu, u nas wcale nie jest zimno. Dzisiaj np. było +5 stopni. Wszyscy się
                                    śmiejemy, że latem chyba będzie padać. Nikt z nas nie pamięta tak wiosenno-
                                    jesiennej zimy. Ale przynajmniej zaoszczędzimy na oleju, a i moim pieskom w
                                    budzie nie jest za zimno.
                                    A więc trzymajcie się.
                                    Pozdrawiam serdecznie
                                    Magda
                                    • olioliwa gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 10.01.05, 23:18
                                      czy aby Martusia jest Naszą pierwszą córeczką forum-owską? bo Madzia do nas
                                      dołączyła miesięczna o ile mnie pamięć nie zawodzi
                                      Agnieszko jaki piękny czas u Was nastał, to można chyba przyrównać do
                                      wymarzonej wygranej w totolotka
                                      Martusia ma juz 3 dni , prawie cztery, urodziła sie 8 lat i 5 godzin po moim
                                      Matim, te Koziorożce to silne osóbki, cała trójka nie zachowa takiego spokoju w
                                      środku jak ona, to Ci obiecuję, będzie z niej silna kobietka
                                      pomyśl sobie, że moje noworodki miały od pierwszych chwil rodzeństwo naokoło, z
                                      jednej strony to spokój, że się nad wszystkim panuje, nie ma potrzeby
                                      przekazywania pałeczki w dowodzeniu , ale większość mam ceni sobie ten czas 2-3
                                      dni w szpitalu, wspominają jako jedyny czas w pełni oddany maleństwu
                                      pozdrawiam Ola
                                      PS.Post pisalyśmy równocześnie, jak pisalam o balanżce, tylko ja szybko
                                      uciekłam i ta wieść dotarla do mnie dopiero dziś

                                      a ja nie dostanę w tym roku urlopu w ferie i moje starszaki będą same {czytaj w
                                      doborowym towarzystwie - koleżeńsko ewent. gadu-gadowskim}okupować chałupę,
                                      Matiego pierwszy raz wpiszę na pół-ferie szkolno-świetlicowe na 5 godz
                                      dziennie a Mieszko wogóle zero luzu - codzienne wstawanie o 7ej go nie ominie -
                                      przedszkole, za to jutro idziemy wypożyczyc stroje muszkieterskie na bal i
                                      zabawimy sie w środę w szkole - tzn oni bo ja w tym czasie superważną
                                      wywiadówkę u Kuby z ocenami półrocznymi zaliczę, nie cierpię tych wywiadówek,
                                      co miesiąc już je robią, ale teraz idę tylko do najstarszego synalka, który już
                                      obiecuje poprawę na koniec roku, a co mi tam, najwyżej sie nie uchowa w tej
                                      turystycznej klasie dla orłów
                                      kolejne ogłoszenie o opiekunkę wylansowaliśmy na łamach Gazety Wyborczej,
                                      znajomi się smieją że nam nie pisana jest opiekunka, innymi słowy mam wracać na
                                      łono rodziny i zapomnieć o pracy, ok , ale jeszcze z pół roku dociągnę do
                                      wakacji i sie spuszczę ze smyczy...
                                      pa, pozdrawiam Was!!!!!!Ola

                                      • akve Re: gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 11.01.05, 09:11
                                        GRATULACJE! GRATULACJE! GRATULACJE!
                                        To cudowne trzymać taka kruszynkę w ramionach.Martusia jest śliczna smile

                                        U nas tym razem wszystko odbyło się jakos tak spokojnie.Starsi chłopcy chodzili
                                        do szkoły,tesciowie wyjechali na wycieczke i przyjeżdżała moja mama.
                                        Choć jak spojrzysz do pierszych postów na naszym wątku to doczytasz ,ze było
                                        trochę zamieszania.I jak napisała jola (wrocławska) to organizacja zycia
                                        domowego po przyjściu na swiat kolejnego dziecka zajmuje ok.6
                                        tygodni,sporadycznie krócej.Taki okres noworodkowy dla calej rodziny wink
                                        Bedzie dobrze.Korzystaj z pomocy ile się da.
                                        Pozdrawiam serdecznie.
                                        • jol5.po Re: gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 12.01.05, 11:38
                                          oglądnęłąm zdjęcia Agnieszko, malutka śliczna, a zdjęcia taaaakie wzuszającesmile) Ależ to sie szybko zapomina, wiesz Ewa własnie zastanawiałam się do jakich ja wniosków doszłam - 2 tygodnie, czy 6 potrzebne na wejście w jako taki rytm. Dziękuję za przypomnienie, właśnie pamiętam, że przez ten pierwszy okres miałam wrażenie, że normalnie to bylo wczesniej, a teraz nowe, a po 6 tygodniach - było już odwrotnie - normalna wydawała mi się nowa duża rodzinka.
                                          Acha Ewa, a pamietam, że Ty tak pod koniec trzeciego tygodnia życia Zosi przy próbie udania sie na akademie z okazji dnia matki, między rozwiezieniem dzieci do szkoły muzycznej, w międzyczasie karmiac maluszka poczułaś, że chyba jestes straaasznie zmęczona, a tu jeszcze okres połogu nie skonczony, ależ te mamy zaraz po porodzie ambitne i maksymalistyczne - Agnieszko jak tam Twoje pierwsze wrażenia??
                                          Magda fajnie, ze już jesteś i fajnie, że nie jest u was tak zimno, jak tak dalej pójdzie to na feriach zimowych, może będzie już można zbierać kwiaty - u nas to dopiero za miesiąc. Pierwszą połowę dzieci będa w domu, na drugi tydzień jadą na zimowisko do Karpacza, blisko, a co góry to góry, chyba znajda tam chociaż trochę zimy.
                                          A Gdańsk ma tyle atrakcji, łącznie z nadmorskim mikroklimatem i górami w Oliwie, ze ferie w takim mieście mogą być bardzo ciekawe, no i koledzy ze szkolnej ławy są pod ręką, choć wtedy no cóż trochę głośnosmile
                                          Magda, a starszym chłopakóm pokazuj na przykładzie małych piesków, ze nie każdy może sobie na takie cos pozwolić, wiele dzieci marzy o jakimś zwierzątku, komputer i tv to nie to samo, a twoje chłopaki moga obserwowac małe pieski w domu, niech sie tym chwalą na całego, jest czym, zwłaszcza, że srodkowy (jak każdy środkowy) bardzo czuły na tym punkcie, dobrze pamiętam??
                                          Miłego dnia Jola
                                        • dwoda Re: gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 12.01.05, 12:03
                                          Witaj Martusiu!!! No proszę, chwilę mnie nie było a tu takie wspaniałe nowiny.
                                          Wszystkiego najlepszego dla całej rodzinki.A moje Koziorozce skończyły
                                          przedwczoraj odpowiednio 14(Grześ) i 3 lata (Jaś).Impreza jeszcze przed nami ,
                                          bo w ubiegły weekend bawilismy na roczku u synka kuzynki , który obchodzi
                                          urodzinki dzień przed moimi chłopcami, więc miał pierwszeństwo .Tak więc w moim
                                          otoczeniu jest gromadka ze stycznia , że nieskromnie wspomnę tez o sobie
                                          (29.01).Cóż dzieci cieszą się ,że są coraz doroślejsze a ja ?, no przecież ja
                                          mam niezmiennie 16.
                                          U nas Nowy Rok pod znakiem biegania po gabinetach lekarskich . Same
                                          rozumiecie , nowe kontrakty , na razie jest kasa na leczenie i nikt nie odsyła
                                          z kwitkiem co mi się zdarzyło pod koniec roku u dziecięcego stomatologa (zrobił
                                          tylko przegląd , bo wie pani na leczenie to nam już punktów zabrakło).Śmiac
                                          się , czy płakać?
                                          Z Zuzią właśnie zakończyliśmy badania ( morfologia i mocz, jutro wyniki) które
                                          rzekomo maja dać nam odpowiedź na pytanie czemu to nasze chucherko jest takie
                                          właśnie ( ok.8,5 kg na 15 mies.)Jak znam życie i takie przypadki ( z Przemkiem
                                          tez miałam ten problem) nic nam się nie rozjaśni w tym temacie a przyczyna
                                          jestem ja sama , bo zresztą kto to widział ważyć 48 kg po piatce dzieci ( chyba
                                          muszą mnie przebadać).Na dokładkę okazało się , że Przemek wymaga leczenia
                                          ortodontycznego i juz mamy zalecenia usunięcia kilku szczątkowych mleczaków a w
                                          perspektywie pewnie aparat.
                                          Dziewczyny , ja tez składam zamówienie na zdjecie ze spotkania krakowskiego ,
                                          na którym ku mojemu ogromnemu żalowi nie mogłam byc obecna.
                                          Akve co do odparzeń ja nie zawiodłam się na mące ziemniaczanej , tormentiolu (
                                          tu zastrzeżenie , że aby go stosować na pupinie nie może byc ran) i oczywiście
                                          wietrzenie i jeszcze raz wietrzenie . Zapomniałabym , pediatra zalecił talkze
                                          rezygnację z chusteczek nawilzanych , które są często przyczyna uczuleń.
                                          Niestety nic nowego nie wymysliłam a szkoda , bo serce się ściska na myśl o
                                          cierpiacej Zosieńce.
                                          Dziewczyny nie przegapcie dziś na Tv4 program Odetty Moro-Figurskiej z
                                          rodzinami wielodzietnymi , ,,Ja tylko pytam'' godz. 19 . Pozdrawiam , Dorota
                                          • dwoda TV4-,,Ja tylko pytam''dziś 19.!!!!!!!! 12.01.05, 12:06

                                          • dwoda TV4 - ,,Ja tylko pytam'' godz.19-DZISIAJ!!!!! 12.01.05, 12:08
                                            Piszę jeszcze wyraźny tutuł , żeby nie przeoczyć . Chyba największe przeżycie
                                            dla Agnieszki , bo znów zobaczy się 2w1.
                                            • dwoda Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.15 12.01.05, 19:44
                                              Jestem właśnie w trakcie ogladania( teraz przerwa na reklamę więc piszę )
                                              Świetnie poprowadzona i interesujaca rozmowa. Agnieszko , gratuluje Ci świetnej
                                              riposty w temacie pozbywania się dzieci , brawo! Wracam do tv.
                                              • jol5.po Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.1 12.01.05, 20:02
                                                Agnieszko, świetny występ: wyluzowana, mówiąca bardzo mądrze, z poczuciem humoru, PIEKNA kobieta
                                                (Agnieszko nie wiedziałam, że chcecie oddać Jasiawink)
                                                jola
                                                • akve Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.1 12.01.05, 22:52
                                                  Tak się zmartwiłam ,ze nie mogłam ogladac a tu taka niespodzianka: POWTÓRKA.
                                                  Jutro musze zobaczyć !
                                                  • barbamama Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.1 13.01.05, 00:05
                                                    Buuuuuuu, pisaniny mam dużo i dopiero teraz sobie przypomniałam , mam nadzieję
                                                    ze powtórki nie przegapię smile
                                                  • olioliwa bal/po balu 13.01.05, 00:23
                                                    a ja nie mam tv, więc nie zobaczę, może jakaś relacja, choć nie na żywo, ale
                                                    zawsze chętnie
                                                    już po balu, kot w butach wytrzymał 3 kwadranse, Mati-muszkieter na całe 2 godz
                                                    wciągnął sie w zabawe, byłam 5 minut, porobiłam fotki i pognałam na zebranie do
                                                    Kuby, coż oceny nie wyrażają na całe szczęscie całokształtu wiedzy
                                                    Jaśmina jutro gna na jakiegoś Alfika, zamiast na pianino, że też jej sie chce
                                                    zaliczać te wszystkie konkursy, ja nigdy nie bywałam i żyję
                                                    a ja dostaje jakiś uderzeń ciepła ( nie gorąca- to jescze nie menopauza chyba?)
                                                    pocę sie na potęgę i coś czuję że mój organizm nie toleruje tej pseudo-zimy
                                                    temperatury są zwariowanie wiosenne i nie jest mio wcale z tym dobrze,
                                                    zbzikowała ta natura
                                                    jedyny pozytyw to niższe rachunki za gaz-ogrzewanie niż poprzedniej zimy
                                                    pozdrawiam cieplutko z maleńkim wiaterkiem i bryzą od morza, pa Ola
                                                  • joanka741 powtórka o 10!!!???Oglądne!! 13.01.05, 07:52
                                                    Przegapiłam-ale byłam sama do 8 wieczor z bestiamismile).pozdrawiam Was bardzo
                                                    serdecznie i ostatnio nie mam kiedy pisac.
                                                    Wczoraj miała wystep szczepka na Dzien Babci,fajna parodia u 3 latków-ale swoją
                                                    droga to jest słodkie!!!!!!!!!!!takie maluszki(mój jest ten najwiekszysmile),które
                                                    jeszcze nie mówią (mój oczywiście mówi od 11 msc życia zdaniami wymawia
                                                    wszystkie r;dż; dż i inne) .Ale to jakis ewenement w przyrodziesmile)
                                                    OLiwka czasem ma problemy z wymawianiem literek np. mówi z/s pokoju zamiast w
                                                    (może macie jakies ćwiczenia logopedyczne które taką wade zmniejszaja?-tzn ona
                                                    potrafi to powiedziec ale jak mówi szybko to myli siesmile)
                                                    Dzisiaj jej wystep -bede dumna mamusia,wczoraj była usmiana mamusia bo szczepek
                                                    zrobił swoja wersje wierszykasmile),ale było bardzo sympatycznie i milutko.
                                                    Babcie dostały piękne naprawde piekne laurki i serwetki chyba z polarku
                                                    slicznie zapakowanesmile).U Oliwki tez jakieś cudowności przygotowują razem z
                                                    poczestunkiem(panie same pieką)i troszke rodzicesmile)
                                                    Lubie nasze przedszkole,naprawde swietna atmosfera,moje dzieci np nie chodzą na
                                                    religie i nigdy nikt mi nie dał odczuć ze jestem ta INNAsmile
                                                    nawet panie kucharki i panie sprzątające sa takie serdecznie dla dzieci i
                                                    rodziców,mogłabym tam pracoiwaćsmile)
                                                    Kazdemu życze takiego przedszkolasmile),szczęscie ze mieszkam bliskosmile) i ze tam
                                                    zapisałam dziecismile).
                                                    Mam 1 przedszkole pod blokiem(dosłownie), ale byłam tam kiedyś na
                                                    przedstawieniu (mój maż był kubusiem puchatkiemsmile),i śmieszne fajowe
                                                    przedstawienie gdzie mnie policzki od smiechu bolały ,panie przedszkolanki
                                                    przesiedziały obok mnie z twarzami jak kamienny indianinsmile)
                                                    Az byłam zdiwiona ze mozna tak długo meczyć mięśnie twarzysmile)smile) i to była
                                                    natychmiastowa dyskwalifikacja tego przedszkolasmile),co prawda musze zaprowadzic
                                                    dzieci dalej (ale dosłownie 5 min drogi) ,ale przynajmniej wiem ze tam sie
                                                    smieją)smile)))))
                                                    pozdrawiam serdecznie-koncze przedszkolne i pieluchowe słodkie tematy,MILEGO
                                                    DNIA I CAŁUSKIsmile).
                                                    A ja znowu do krakowa sie wybieram w sobotesmile)))),ale jeszcze nie wiem gdzie i
                                                    kiedy bedesmile)
                                                  • joanka741 FAJOWSKI WYSTEPA AGNIESZKO!!!! 13.01.05, 11:12
                                                    OGLĄDAM AGNIESZKOsmile)) SUPER,MOŻE JA TEZ SPRZEDAM OLIWKE,smile) .Koniec jużsad,czemu
                                                    wiecej nie mówiłaśsmile),ładnie wygladałaś z tym brzuszkiemsmile),a teraz brzuszek
                                                    lezy koło ciebie i cycasmile),jak fajnesmile)!!!!!!!!!.
                                                    Wiecie az mi sie zachciało 4 dzieckasmile),tak ładnie wszyscy
                                                    opowiadalismile),najbardziej sie mi podobała Aga i ta nauczycielka w okularkachsmile)
                                                    (1 mówiąca),i Tatus 8 smile),120 litrów mlekasmile),no u nas tez takie ilości ida bo
                                                    my tez pijemy dużo(3 litry dziennie czasem idzie),kolega sie smieje ze gdyby u
                                                    nas w domu mleka nie było to juz tragediasmile).
                                                    Fajny programsmile),a ja własnie bede składac ciuszki do kartonika...........,jak
                                                    kolezanka mi oddasmile.
                                                    całuski papapap
                                                  • akve Re: FAJOWSKI WYSTEPA AGNIESZKO!!!! 13.01.05, 12:23
                                                    Też jestem pod wrażeniem !
                                                    Agnieszko PIĘKNIE wygladalaś i bardzo dobrze( czytaj:spokojnie, bez tremy,
                                                    rzeczowo z humorem(!) mówiłaś.
                                                    Szkodaze tak szybko sie skończyło...
                                                    Moze wystąpisz gdzies jeszcze?
                                                  • joanka741 koncert prosze o dane:)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.01.05, 12:51
                                                    Akve cos konkretniej o wystepiesmile,napisz proszesmile,godzina 12,a ceny biletów?
    • akve Zapraszam do Filharmonii Krakowskiej :-) 13.01.05, 09:58
      Mój Jasiu będzie wystepował w Filharmonii Krakowskiej smile
      Mniej więcej co 2 miesiace filharmonia organizuje koncerty dla dzieci, które są
      taka muzyczna opowieścią na jakiś temat.Krótkie utwory muzyczne przepaltają się
      z opowiadaniem-prowadzonym przez dwoje aktorów i czasem jeszcze wystepuje
      dziecko.I własnie mój Jasieczek będzie aktorem wink w tym koncercie jutro.
      Juz trzeci raz zaprosił go pan Sławek i pani Ania,którzy są aktorami i od lat
      prowadzą koncerty dla dzieci.
      Tym razem Jasiu ma b. trudne zadanie,bo ma niewiele tekstu ,a musi siedzieć
      prawie caly czas na scenie w roli karasnoludka,a potem jako Nowy Rok.Nie wiem
      jak ten wiercipieta to wytrzyma ! Pewnie będzie się krecił i ziewał smile
      Koncerty sa o 9.00 ,11.00 i 13.00- jakby ktos sie wybierał.I w sobote o 12-tej.
      Zapraszam.
      Acha, i Jasiu jest na plakatach smile))
      Idę ,bo Zosia zjada chusteczke papierową...
      • joanka741 Re: Zapraszam do Filharmonii Krakowskiej :-) 13.01.05, 11:04
        wow a ile bilet?????//bo bede w krakowiesmile
        • akve Re: Zapraszam do Filharmonii Krakowskiej :-) 13.01.05, 21:00
          joanka, bilety chyba po 10 zł.Tyle zbierali w szkole od dzieci, bo klasa Jasia
          oczywiście się wybiera smile
          Może być problem z biletami,więc zadzwoń do mnie ( jeżeki bedziesz smilena
          komóreczkę to spróbujemy coś zrobić.Koncerty ciesza ogromnym powodzeniem,
          popularyzuja muzyke klasyczną wśród najmłodszych,wiec w sobote przychodza
          rodzice a dziećmi.W piatek -szkoły.
          Daj znac czy będziesz.
      • jola.wie Program na tv 4 13.01.05, 12:22
        Zajrzałam na nasz kochany wątek, dowiedziałam się, ze przegapiłam wczoraj
        program sad(, potem się do-wiedziałam, że jest powtórka i ku mojemu zaskoczeniu
        trwała dopiero pięc minut, więc można powiedzieć, ze nic nie straciłam, a
        Agnieszki to na pewno nie! smile)) i według mojej oceny (ja rozumiem trema przed
        kamerą, ale to chyba nie tylko to) właśnie Agnieszko wypowiadałaś się
        najbardziej sensownie na temat rodziny wielodzietnej. Inni sprawiali wrażenie
        pławienia się w tym wielorodzinnym szczęściu, będąc jednocześnie pozbawieni
        umiejętności ujęcia owego szczęścia w słowa (Odetta też jakaś taka mało
        rozgarnięta, ale rozumiem, ona nie w temacie wink)). Niemniej jednak oczywiście
        wszyscy biorący udział godni uznania, by nie powiedzieć chwały, z tym, że, no
        właśnie, tak jak powiedziałaś: "normalności!", rodzina wielodzietna to
        ewenement, ale rodzice wykształceni i MIMO TO wielodzietni to już istne
        dziwolągi, ale nasze pokolenie już chyba nie zdoła (nie zdąży) przewalczyć tego
        stereotypu, to wymaga o wiele więcej czasu. Ja w kontakcie z wami czuję się
        słabo wielodzietna, więc wczoraj byłam znowu zdziwiona, jak mi dawno nie
        widziana koleżanka przez telefon od wielodzietności "nawyzywała" wink, nie mam
        niestety w otoczeniu rodzin wielodzietnych, najwyżej nieliczne dwudzietne, już
        mające się za życiowych bohaterów (dla jasności dodam, ze wszyscy dobrze
        uposazeni), większość znajomych jednak przestała się z nami kontaktować odkad
        mamy trójke, że niby to nie maja czasu "wiesz, jak to jest", powodów moge sie
        jedynie domyslac...wink)
        Mała Madzia od jakiegos czasu wymaga wiecej niz tylko w ramach rozrywki wziecia
        jej na rece czy na kolana, własnie wcina mi bardzo wazne sprawozdania, wczoraj
        na wywiadówce w jednej chwili zrobia kulke z półrocznego swiadectwa brata, a
        ja, kretynka, natychmiast przepraszajacym tonem obiecałam wychowawczyni, ze w
        domu wyprasuje je zelazkiem...smile)) Ona spojrzała na mnie jak na raroga, a ja
        zdałam sobie sprawe, ze odmawiam własnemu dziecku zachowania na miare jego
        wieku rozwojowego.... Ale własnie w klasie (szkoła prywatna) mojego syna, gdzie
        większośc dzieci jest jedynakami, nieliczne mają brata lub siostrę, pojawiłam
        się (nie po raz pierwszy) z niemowlęciem, które robi furorę wśród dzieci ("jak
        ja bym chciała mieć taką siostrzyczkę!") i maślanymi oczami spoglądających mam,
        miała miejsce taka oto scenka:
        Mąż (własciciel świetnie prosperującej fabryki) do żony (matki jedynaka):
        "Nie patrz się tak, bo się zapatrzysz, a ja się potem będę musiał męczyć!" (?!)
        Żona (zreflektowała się), otrząsając się z resztek mysli o innym niż Kajtek
        dziecku:
        "Nie, nie, nie ma obawy, pies mi wystarczy!" (własnie sprawili sobie psa, jakaś
        japońska rzadka rasa) i wyciągając analogie do wychowania małego dziecka
        przekierowali dyskusję na temat "czym się kończy pozwalanie psu na zbyt wiele".
        Tak jak już wcześniej próbowałam napisać: Madzia mnie wzywa i koniec
        pisania! wink))
        Pozdrawiam
        • ada16 Trzymajcie kciuki! 13.01.05, 13:55
          Napisałam, i chyba zżarło.
          Ale to ważne dla mnie, więc jeszcze raz .
          Szef - antyfeminista odebrał mi prowadzenie dużego zadania- bez podania
          przyczyny, oddał koledze.
          Trzymajcie kciuki, za moja odwagę, a może głupotę , za odpowiedx, a może zmianę
          decyzji.Bo ja zapytam Go: dlaczego?
          cd wkrótce.
          • agnjan jestem 13.01.05, 15:36
            och, przepraszam, że nie pisałam, ale jak juz mniej-więcej się ogarnęłam w domu
            (raczej mniej - same się domyślacie - hehe) to wysiadł nam internet, jak znowu
            był - to Martusia chciała jeść... wiec teraz pisze jednym palcem ze "zwiskiem
            kluseczkowym" u piersi smile)))

            bardzo dziekuje za gratulacje - po tym masażu szyjki porod byl bardzo bolesny,
            ale za to dosyć krótki - od pierwszego skurczu 4,5 godz. najgorszy był lęk (i
            złość) że w końcu urodze na korytarzu - taki byl tlum - w izbie przyjec
            czekalismy na sale prawie 2 godziny!!!

            a w tv rzeczywiście my z Martusią jeszcze 2 w 1 smile)

            na naszej stronie wciąż nowe zdjęcia smile zapraszam
          • agnjan Re: Trzymajcie kciuki! 13.01.05, 15:38
            ada16 napisała:

            Bo ja zapytam Go: dlaczego?
            cd wkrótce.

            powodzenia !!!
          • agnjan kilka słów o porodzie Marty :-) 13.01.05, 15:51
            skopiuję i Wam opis porodu Martusi smile)

            obudził mnie skurcz o 0.16 - myśle sobie - spoko, do rana potrwa, może jeszcze
            z godzinkę ze skurczami poleżę, może usnę? niestety - skurcze co trzy minuty,
            więc zeszłam sobie na dół, zrobiłam herbatę, ale wciąż co trzy minuty! więc
            zadzwoniłam do niani, żeby przyjechała, zrobiłam dzieciom śniadanie, Szymkowi
            butelkę na rano i obudziłam szanownego pana (niezadowolony był "o pierwszej w
            nocy? nie mogłaś poczekac do rana" - nie powiedział tego, ale tak wyglądał :-
            )))))))))

            na porodówkę dojechaliśmy ok. 1 w nocy; na porodówce okazało się, że mój trzeci
            poród (a i tak mówiliśmy "czwarte dziecko" - żeby nas na pewno nie odesłali) to
            bułka z masłem, bo czeka też para do... ósmego porodu smile

            a par zatrzęsienie - potem okazało się, że tej nocy było 17 porodów!!!w Izbie
            przyjęć spędziliśmy prawie dwie godziny razem z tłumem innych osób - MM masował
            mnie podczas skurczu, piłam sobie wodę i obserwowałam innych - wydawało mi się,
            że nikt nie ma takich skurczów, jak ja, ale pewnie to subiektywne odczucie... w
            każdym razie zbadali mnie w pokoiku obok i okazało się, że dopiero 2-3 cm.,
            więc jeszcze ho ho!

            no to spacerowaliśmy po Izbie dalej;

            w końcu zwolniła się jedna porodówka, więc poszliśmy sobie rodzić; najpierw pół
            godziny KTG, a w czasie leżenia nie mozna poskramiać skurczów - okropieństwo,
            myslałam już, że nie wytrzymam, dostałam też dwie butle glukozy - okropnie
            bolało na leżąco - nie wiem, jak kiedyś kobiety rodziły na leżąco cały poród!!!

            po KTG i przebiciu pęcherza (0 3.30) na szczęście weszłam sobie pod prysznic,
            potem niestety mój układ pokarmowy zareagował nieelegancko smile na zejście
            główki do kanału (przy porodzie Jasia też tak było, ale teraz, że tak się
            enigmatycznie wyrażę "z obu stron" - uch...) no i w końcu położna mnie bada i
            jest ok. 8 cm. ale ciągle nie mam partych tylko bolesne, jak jasna cholera te
            skurcze skracające szyjkę... nagle położna zakłada fartuch, fotel ustawia mi,
            jak chcę (czyli na siedząco), bada i mówi "to poprzyj" - ja na to, że nie mam
            partych, a ona "przyj, przyj", no to prę w okropnie bolesnym NIE PARTYM
            skurczu, a tu hyc! główka się urodziła!!! w następnym skurczu za jakieś
            kilkanaście sekund (w każdym razie długo tak sama główinka sobie wisiała -
            takie miałam wrażenie) następny skurcz i powoluteńku (przy - nie przyj, przyj,
            nie przyj, odetchnij, przyj - nie przyj reeeety) urodziła się reszta Martusi :-
            ) bez nacinania krocza smile

            ciepła kluseczka na brzuch smile i do cyca smile

            i koniec skurczy :-o oksytocyna jedna, druga, pępowina krótka, położna pociąga,
            ale nic - trochę poparłam i poleciała, na szczęście cała;

            potem najgorsza część programu, oględziny szyjki i jedno "kosmetyczne szycie
            otarcia" - brrr... wtedy już są zdjęcia, na jednym zaciskam wargi, to chyba
            było wtedy smile

            i koniec - prysznic, zmiana koszuli i znowu na bok i kluska do cyca -
            czekaliśmy ze dwie godziny na pediatrę, na ważenie, bo zszedł od razu do pięciu
            noworodków, taki zachrzan mieli...

            a teraz kluseczka sobie śpi, niestety budzi się często, głosik ma donośny,
            Szymek się boi, jak siorka płacze smile brodawki okropnie bola i nie moge się
            doczekać, kiedy się zahartują, nie pamitam, czy przy starszakach trwało to
            tydzień, czy dwa, pamiętam, że przeszło...

            no, to chyba tyle smile


            • ada16 Zapytałam 14.01.05, 12:34
              Okazało się , że nastapiło nieporozumienie, źle zrozumiał ( że niby ja nie
              chcę).
              Jest ok.
              • olioliwa Re: Zapytałam 14.01.05, 20:51
                ok to znaczy ok? chyba tak
                ja sie ciesze ogromnie bo dziś dostałam miłą wiadomość - będę miała a w
                zasadzie już mam! tydzień urlopu, strasznie sie ciesze, mimo, że nie pośmigamy
                w tym roku na deskach to nadrobimy zaległości w byciu ze sobą, ze zanjomymi,
                ich dziećmi i zwierzakami
                Mati postanowił być przez całe ferie u Taty i Dziadków - więc będę z trójką,
                myśle że to mimo wszystko ok, jeśli on tego pragnie, stęsknimy się za soba
                napewno przez ten czas
                Dzisiaj był jego wielki dzień - dostał legitymację GKS "Stoczniowca" - całą
                klasą z trenerem na czele wyjechali na taflę w przerwie meczu hokejowego i
                rozbłyśli po raz pierwszy w całej gali i oprawie , ma też wszyscy im
                sekundowaliśmy
                czytałam relację porodu - Agnieszko byłaś dzielna w tej kolejce i ta wisząca
                główka przez moment , przeszłaś super
                teraz tylko brodaweczki do hartowania marsz
                powiem Ci, że przy Mateuszu wymiękłam po kilku dniach i kupiłam ochraniacze, i
                mimo straszenia wszystkich karmiących mam nie było później problemu, ssał do 3
                lat i nie ssał smoczka
                ale Bepanten i Alantan też pomogły
                a przy takiej małej różnicy wieku między dziećmi to może jak bliźniaki się będą
                czuły, u mnie było tak z Jaśminą i Kubą, coprawda 21 m-cy między nimi, ale już
                po roku bardzo fajnie sie dogadywali
                pozdrawiam, uciekam na kolację którą dla mnie wszyscy właśnie zgotowali, pa
                • jol5.po Re: Zapytałam 15.01.05, 12:51
                  No i co i co, dobra była kolacja?? Mati awansuje, to on hokej uprawia?? - to znaczy legitymacja "Stoczniowca"?? A u nas ferie dopiero za miesiąc, w drugiej połowie II - znaczy sie wtedy to juz chyba wiosna bedzie, bo mimo zapowiedzianego uderzenia zimy, u nas dzisiaj 8 stopni. Ale właściwie jak się już wszyscy wychorowali, dni coraz dłuższe, to nie miałabym już nic przeciwko wkroczeniu wiosny w nasze życie. Ale pewnie będzie sie ciagnąć takie półwiośnie jeszcze przez kilka miesięcy, raz zimno, raz ciepło, a rozkwitnie wszystko dopiero w maju. tak to już pod tą szerokoscią geograficzną. Ola, więc trzeba ta ciepłą zimę jeszcze trochę wytrzymać. Ale w zamian urlopik - no i fajniesmile))
                  Ech, nie odzywałam się, że bo musiałam, no musiałam - zbierały sie ciężkie chmury ze strony promotora, przysiąśc trochę nad pracę, skończyć chociaż kawałek - a ja tak lubie w trakcie sobie pozaglądac do Was, więc musiałam sobie założyc żelazną dyscyplinę, co by potem nie płakać.
                  A w trakcie Ada walczyła o wolność naszą i ... naszą (bo przecież nie męskąwink, koniec końców co Ada o tym wszystkim sądzisz??? Ostatecznie przyczyna byla taka anty, czy takie zwykłe ludzkie nieporozumienie. Ty własciwie to i tak na takiej męskiej działce siedzisz, jak pamietam z wielodzietnych, to ty informatyk na wysokim szczebelku, to tam musi sie roic od mężczyzn. jakm to oceniasz post faktum??
                  Ewa, trzymam kciuki za Jasia, jak jeszcze Joanka zjedzie do Krakowa, to będzie silne wsparcie, ale i tak potrzymam - dzielny chłopiec. Myślała kiedyś, co by pokazywac dzeiciom jaki to z muzyka tworzy piekny swiat - próbowano w naszej filharmonii robić takie koncerty dla dzieci, ale ostatnio coś się rozpłynęło - i chyba juz tego nie ma. A szkoda, bo sama chodziłam do szkoły muzycznej, muzyka i ćwiczenie to nie był mój swiat, ale na pewno podstwy znajomości historii muzyki mi szkoła dała i to jest fajne. A moje dzieci zielone w tym temacie...
                  Dziewczyny, a może zdjęcie ze spotkania krakowskiego wrzucicie na "Zobaczcie" do któregoś z Waszych wątków - nie bedzie trzeba zmniejszać i rozsyłać itd??? Co Wy na to??
                  Joanko, wiesz, jak Oliwce cos sie kreci z wymową, to czytaj sobie z nią wieczorem wiersze Brzechwy - one sa pod wzgledem wymowy świetne. Ty czytasz, Oliwka powtarza. Małgosia, która chodziła do logopedy i zaskoczyła wszystkie gloski w wieku lat 5 teraz trochę mi sie cofa, zauwazyłam, że przestaje czasami wymawiać "r", też musze z nią poćwiczyć, a Brzechwę radziłą właśnie pani logopeda.
                  Jola, i co dało sie uprasować oceny śródroczne Marka?? jak zwykle cieszyłam sie przed komputerem czytając Twoje relacje z "zycia na gorąco" - to się nazywa reporterski ciety jezyk - scenka z małżeństwem jednodzietnym_ale_za_to_z_piesk iem złapana i opisana była rewelacyjniesmile) a co do grona przyjaciół i znajomych, co to zajęcie, znaczy się, ze czas na zmiany i nowe znajomoscismile) Z trochę większymi rodzinami. A po spotkaniu w Kakowie i nowe perspektywy sie pojawiły... smile)))
                  Dorotko, toż w Karkowie, jak zawieje od Tater mocniej, to Cie zdmuchnie - ja 48 miałam w 8 klasie!!!! Ale zgadzam się z Tobą, że lekarze mogą sobie debatować nad waga dzieci, a one przecież dziedziczą po rodzicach, dobrze, że nie dajesz się wciagać w zamartwianie sie o wagę. Bedziemy pamietać 29.I. i przeslemy cieple myślismile)
                  Agnieszko - emocjonujący opis, boli, a potem juz nie boli tylko tak mocno wbija się w pamięć i mocno zapada w sercesmile))
                  Pozdrawiam mocno wszystkich Jola
              • bornholmka Wielki powrot!!:) 15.01.05, 18:12
                Witajcie dziewczyny,wrocilam z ojczyzny.Jak sie zorganizuje to napisze i was
                poczytam ale co mi pierwsze wpadlo w oko to GRATULACJE dla mamusi i Witaj
                malenka Martusiu na swieciesmile)))
                Odezwe sie za troszke papapatki
                • jol5.po Re: Wielki powrot!!:) 16.01.05, 11:10
                  Agnieszko, halo, halo, powróciłaś z za wielkiej wody do domusmile Fajnie, że już jesteśsmile))
                  Miłej niedzieli wszystkim
                  Jola
                  • jola.wie Re: Wielki powrot!!:) 16.01.05, 20:26
                    Agnieszko, w sumie fajny ten poród, szybko się uwinęłaś, jeszcze bez nacięcia -
                    GRATULACJE! Ten tłok na porodówce! smile))Myśmy z Madzią też się ustawili w
                    kolejce na położniczą izbę przyjęć, co mnie mocno zniepewniło wtedy pamiętam,
                    jest to stresujące, ale że po znajomosci smile)) tośmy weszli bez kolejki... Potem
                    staliśmy w kolejce na salę operacyjną...smile

                    Dziewczyny, Madzia w nocy mi się rozchorowała na katar. Celowo nie pisze tego w
                    cudzysłowiu (żadne "rozchorowała się" na katar), bo jest to dokładnie tak jak
                    napisałam. Obudziła się w nocy przerażona i spanikowana, cóż to jej nie pozwala
                    oddychać, i uderzyła w taki ryk, że przez trzy godziny nie spali wszyscy u nas
                    oraz jak sądzę w promieniu dziesięciu metrów w każdą stronę smile)). Potem wszyscy
                    oprócz mnie już spali... sad( Dzisiaj cąły dzien leją się jej takie sople z
                    noska, rozdrażniona jak jasny gwint, płacze, drzemie, nerwowo, a tu znienacka
                    Anka wybrała się z dziadkami na ferie do Sącza i trzeba było ją pakować w tym
                    wszystkim... A już miałam takie szumne plany jak to będę dziecko przyuczać do
                    spania w nocy i niejedzenia i znów mi się wykonawstwo odsunie o jakiś tydzień.
                    Tymczasem nigdy jeszcze do tej pory od urodzenia Małej nie odczuwałam tak
                    dotkliwie zmęczenia z powodu czterokrotnego najczęściej wstawania w nocy, jak
                    teraz... Może ostatni samotny tydzień (mąż w delegacji) tak dał mi w kość? W
                    ciągu dnia nie ma szans na drzemkę, teraz jest wieczór, a ja planuję noc przed
                    telewizorem, zeby przypadkiem za mocno nie zasnąć, bo potem szalenie
                    nieprzyjemnie się wybudza... I też dlatego że w telewizyjnym jest wyciszony
                    styropianem sufit...wink)
                    Ale co ja się wam tu skarżę, znacie to doskonale...
                    Nic też sensownego nie mam w domowej apteczce... Własnie wpadłam na pomysł, jak
                    w patentowy sposób nawilżyć powietrze w pokoju smile)) nie mając nawilżacza, a
                    kaloryfer daleko od łóżeczka: włączę podgrzewacz do butelek (a mam taki duży na
                    dwie flaszeczki, do środka włoże szklaną miseczkę, a do miseczki wkroplę
                    olejek, o! to jest myśl! No, idę realizować!
                    Na zrazie i czołgiem!
                    • agnjan Re: Wielki powrot!!:) 17.01.05, 07:08
                      jola.wie - jaka madzia śliczna z tą wywrotką smile nie wiem, jak tam Twoja noc,
                      ale nasza z Martusią ciężka - czyżby próbowała się solidaryzować z Twoją
                      Madzią? smile co prawda na szczęście bez kataru, ale spać to jakoś jej się nie
                      chciało i też oglądałyśmy TV smile

                      zaraz wygonię starszaki do szkoły, Szymek o 8 drzemka, to może i ja ukradnę z
                      godzinkę snu...
                      • jol5.po Re: Wielki powrot!!:) 17.01.05, 09:05
                        katar jest straaaszny, mały miał kilka tygodni temu, zaraz przedtem kiedy chwyciła go choroba. Oddychać nie mógł, siedział więc z otwartą buzią, potem spał z otwarta buzią i był tym wszystkim ogromnie zmęczony. Ale kompletnie nie wiem co mozna na katar poradzićsad( U nas przechorował - kiedyś Ada pytała (z jakiś miesiąc temu) Ada i jak mały wyszedł wtedy z kataru?? Przechorował, czy cos mu pomogło??
                        Dziewczyny dostałam zdjęcie z Waszego spotkania - jesteście piękne kobiety, no niesamowite. No i te małe gwiazdy - Mela zrobiła taki fajny dziubek, sliczna jest a Madzia i Anka to prawdziwe modelki. Super zdjecie. Agnieszko - Bornholmko i Magda prześlicie Barbie (ta_ra@wp.pl) adresy to zobaczycie kawałek WIELU DZIECI razem
                        Agnieszko łap jak najweięcej snu, oby Mała i Szymuś na to pozwalali
                        Miłego dnia Jola
                        • jola.wie katar 17.01.05, 10:05
                          No, nie było tak źle, może dlatego, że przygotowana byłam na coś o wiee
                          gorszego... Ryku w nocy w każdym razie nie było, a i ja złapałam trochę snu.
                          Madzia co chwila do cycka, w nosie furczało i to solidnie,a jednak nie miałam
                          odwagi użyć gruchy smile)). Madzia ma jednak ten mankament, jolu, że do głowy jej
                          nie przyjdzie, żeby oddychać buzią! (z tej kategorii też: do głowy jej do tej
                          pory od urodzenia nie przysżło, żeby w pozycji na brzuszku po prostu położyć
                          głowinę na podłożu i odpocząć!) Więc jak nie może oddychac noskiem, to od razu
                          się "dusi": przerażona, oczy na wierzchu, zaczyna wrzeszczeć, no i w ten
                          sposób się w końcu wentyluje wink. Niestety miała też w nocy podwyższoną
                          temperaturkę (cieplutka była, oj, cieplutka), tak więc będziemy dzisiaj
                          obserwować, co to z tego wyniknie... a miałam się spotkać z dawno, bardzo dawno
                          nie widzianą znajomą przyjaciółką (dobre określenie na to, co nas łączy smile)
                          Na katar mam jedno: osławioną cudowną lampę (Ewa!) i wczoraj już dokonywałam
                          karkołomnych wysiłków, żeby ponaświetlać dziecku nosek przez 4 minuty,
                          jakkolwiek prosto to brzmi, jest bardzo trudne do wykonania u ciekawskiego
                          dziecka, jedynie, paradoksalnie, podczas snu. Chyba mi jednak biorytm skoczył,
                          bo mam dosyć optymistyczne nastawienie do życia, słoneczko ładnie świeci,
                          innych podstaw do takiego samopoczucia nie mam smile)

                          Agnieszko, pozdrowienia dla Martuni, łap sen, choć to się tak łatwo mówi, jak
                          dzieci zasypiają, to się matce przypomina, co to jeszcze w domu można fajnego
                          zrobić, ja byłam tak podekscytowana, że oto mam chwilę na drzemkę (bo przy
                          trzecim dziecku postanowiłam spac razem z nim), że nie mogłam w ogóle spać,
                          brałam np. książkę, i kiedy książka mnie już morzyła, wtedy dziecko sie
                          budziło smile)))
                          pozdrowienia w każdym razie na poniedziałek!

                          (joanka, czy ja ci wysyłałam jakieś inne zdjęcia z naszego spotkania? sorry że
                          nie pamiętam, ale musiałam pokasować ze skrzynki wszystko, co miało załączniki,
                          a nie da się usunąć samych załączników, więc nie wiem. W razie jakby co,
                          prześlę do barby, ona zmniejszy i pchnie do ciebie wink
                          • olioliwa Re: katar 17.01.05, 11:35
                            na katar mamy jeden lek - homeopatyczny - na lejący Allium sativum (czosnek) ,
                            na wysoki zatokowy Allium cepa (cebula) - najlepiej firmy Boiron - brać po 2
                            kulki pod język nawet co pół godziny - jeśli małe dzieciątko - rozpuścić
                            kuleczki w wodzie i dać pod język
                            metoda sprawdzona na moijej rodzinie, ale ważne przekonania do homeopatii

                            od dziś laba - naczelne zasady mojego urlopu - wylegiwanie sie do 10, spacerki
                            najdłużej jak się da , mimo mrozu , wizyty i wizytowanie od południa do obiadu
                            i zabawianie siez dzieciami -
                            uciekam myć głowę , bo zaraz do mnie psiapsióła wpadnie
                            a wieczorejm - 19 i 20 to godziny spotkań z paniami opiekunkami do mojej
                            teściowej, która już za 2 tygodnie z nami będzie, telefonów full ale kogo tu
                            wybrać- nie mam szcześcia do trafnych wyborów, trzymajcie za nas kciuki, pa, Ola
                          • jola.wie Re: katar to pryszcz! 17.01.05, 14:16
                            Przytrafiło mi się coś, co paradoksalnie poprawiło mi nastrój. W domu luz,
                            najstarszy wstał i zachowuje się jakby miał nie ferie, ale ferie do kwadratu:
                            szlafroczek, w pokoju chaos, on na luziku wcina chrupki na jogurcie (nie na
                            mleku, bo zabrakło, ale nie dał się wyrzucić do sklepu, o nie!). Ja około
                            południa dojrzałam do śniadanka i własnie wyruszyłam po drugą kromkę z serkiem
                            i z szynką, kiedy kuchnia nieoczekiwanie zmieniła orientację przestrzenną, a do
                            moich uszu dotarł trzask spod lewej stopy, próbowałam połączyć jedno z drugim,
                            ale moje rozważania przerwał dotkliwy ból łokcia, biodra i kolana jednocześnie,
                            ból ten zresztą zawiesił całą rzeczywistość, wylądowąłam łokciem na kaflach,
                            resztą na parkiecie o porównywalnej twardości smile)). Syn udławił się płatkami, o
                            mało sam się nie wywalił w tym swoim szlafroku lecąc do mnie "Mama, Jezus,
                            mama, żyjesz, Jezus, odezwij się, mama, odezwij się, Jezus, mama". Chciałam mu
                            odpowiedziec, ale zastygłam na bezdechu, z wykrzywioną twarzą, zaciśniętymi
                            powiekami, więc on te swoje "Jezus, mama" chwile powtarzał. Kiedy odzyskałam
                            mimikę twarzy.... zaczęłam się śmiać jak szalona! smile)) słuchajcie, to była tak
                            komiczna sytuacja, że nie mogłam się z podłogi pozbierac ze śmiechu (no i
                            oczywiście z powodu obrażeń). Podobne sceny oglądałam jedynie na filmach
                            typu "śmiechu warte". A ilez to razy przestrzegamy dzieci, żeby uważały, bo się
                            wywalą na rozrzuconych zabwkach, sami byśmy się, dorośli, nie podejrzewali o
                            udział w takch akcjach. Szczerze mówiąc taką wywrotkę zaliczyłam ostatnio w
                            dzieciństwie! Na czym się wywaliłam? Na plastikowej rurce, stelażu do Madzinej
                            zabawki, którą rozgrzebałam w celu naprawienia, nie wiem skąd ten trzask, ale
                            rurka na szczęscie cała (zabawka wypożyczona od znajomej smile)). Maruś pod
                            wrażeniem efektów kolorystycznych na łokciu "mama, bo ty źle upadłaś, ja bym
                            lepiej upadł" - cwaniaczek, na aikido ćwiczą "pady", już mu nie chciałam
                            przypominać, jak to po pierwszych "padach" jęczeli ze starym z bólu od wtorku
                            do końca tygodnia... Ech, życie!
                            (morału nie będzie) smile)))
                            • joanka741 Re: katar to pryszcz! 17.01.05, 15:43
                              jolu na lejacy sie katar jest świetny nazivin,super zagęszcza,akurat przez
                              pierwsze najgorsze 3 dni,warto jest dawac przed spaniem(Tylko).Ja psikam
                              tetrisalem,zeby nawilzyc śluzówki,a wieczorkiem nazivin,melka od urodzenia
                              miała 3 razy mocny katar i zawsze działało,noc była przespana dopiero rankiem
                              robiło sie gorzej to czasem dokrapiałam po 1 kropelce.Jak jest strasznie lejący
                              to proponuje sadystycznie wyczyscić gruszka,potem wyjacego gada połozyc na
                              chwilke na brzuchu,potem wytrzec co wyleciało i dopiero zakropićsmile).
                              Ogólnie to szczerze współczuje..............nie cierpie jak choruje.....dziecko
                              i mąż smile))))
                              serdecznie pozdrawiam ,jolu uważaj na zabawkismile))),wszystkie dziewczyny
                              pozdrawiam ,na występ jasia nie zdązyłam bo byłam dopiero po 13 w Krakowie
                              (niestety Pani po kompa,przyjezdzała jednak expresem po 20),wrózciliśmy ok 23
                              do domkusmile)),jednak było fajnie,i nawet dzieci przezyły a raczej przespały
                              droge.
                          • joanka741 ZDJĘCIA 17.01.05, 15:16
                            NIE MAM ZDJEC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
                            • agnjan upadki :-) 17.01.05, 16:43
                              jolu.wie - umarłam ze śmiechu, po prostu masz talent nie tylko
                              ekwilybrystyczny, ale też literacki, opisałaś to w taki sposób, że płakałam
                              przy komputerze i to (wstyd przyznać) nie były łzy współczucia wobec koloru
                              łokcia, ale radości smile))))))))))))))))

                              ostatnio nasz Pan Tata wychodząc do pracy - w pełnym rynsztunku, garniturze,
                              krawacie, butach - zaczął ganiać się z Szymkiem i nie wyrobił się na zakręcie w
                              przedpokoju - śliskie panele - i nagle też mu się (jak to napisałaś?!)... no w
                              każdym razie wyłożył się, jak długi; wszyscy zamarliśmy z przerażenia... aż
                              do chwili, kiedy zaczął rechotać smile))))))))
                              • akve Re: upadki :-) 17.01.05, 22:47
                                jola.wie -skutecznie poprawiłaś mi humor barwnym opisem własnego upadku smile)))
                                Jak to cudze nieszczeście może rozbawić wink)))
                                Poprawiłaś mi humor ,bo u nas tez choróbska.Moje dzieci do tej pory nie
                                chorowały ,więc jestem bezradna.Serio.Nie znam nawet nazw lekarstw i lekarka
                                patrzy na mnie dziwnie.Choruje juz 50% dzieci ( co drugie ) i 50%
                                dorosłych.Zosia na razie nie złapała paskudztwa i oby tak dalej.
                                Jolu, wykorzystuje lampe na katar i jest lepiej !Zadzwonię jutro.

                                Acha, koncerty Jasia się udały, dziękujemy za trzymanie kciuków tym którzy
                                trzymali.Wysłałam parę zdjęć z koncertów do joanki i agnjan.Ktos chce jeszcze ?

                                Dzieci, zdrowiejcie!Prosi Was wasza mama czyli ja.
                                • jola.wie Re: upadki :-) 18.01.05, 12:02
                                  Bardzo się cieszę, że się ucieszyłyście, właśnie po to pisałam... smile)))
                                  (agnjan, twój mąż też się ładnie popisał!). Ja jestem posiniaczona i teraz
                                  autentycznie mogłabym iśc na obdukcję smile)), więc mąż grzeczniutki smile))), Madzia
                                  jako drapieżnik troszczy się o liczne zadrapania na dekolcie i piersiach (jak
                                  mały kotek, kto miał kotka to wie o co chodzi) oraz w trakcie karmienia z
                                  upodobaniem łapie mnie za skórę na piersiach, co nie boli, ale powstają
                                  siniaczki smile))), pięknie, jak by można wrobić niewinnego człowieka (męża,
                                  znaczy się) smile)

                                  W kwestii kataru: Madzia nie da się dotknąć w okolicach nosa. Potrzeba do tego
                                  dwóch ludzi, a w dodatku jestem aktualnie pod wrażeniem mądrej książki, w
                                  której jak byk napisane, żeby nie "gwałcić" małych dzieci. Sądzę że na
                                  tzw. "przyzwolenie" od córeczki się nie doczekam smile)), skoro już jej
                                  unieruchomię rączki, to wymyśliła, że będzie kręcić główką "nie, nie, nie", no
                                  i traf tu człowieku gruszką do nosa!, a kiedy chcę jej unieruchomić głowinę -
                                  kończy się zabawa a zaczyna wrzask i krzywda. Wczoraj się uśmiałam z tego
                                  jej "nie nie nie", bo popatrywała figlarnie i z uśmieszkiem i nie miałam serca,
                                  ale dzisiaj trzeba będzie coś przedsięwziąć, bo nie da sobie obetrzeć sopli
                                  spod nosa, tylko jak widzi mnie zbliżającą się z chusteczką, to już
                                  zaczyna "nie nie nie".

                                  Barba, dzięki za zdjęcia, Maciuś jest rozkoszny, a już w tych malinach, czy
                                  buraczkach - obłęd! No a Zuzia wymyśliła kapitalną pozycję do spania, cokolwiek
                                  embrionalną! I jeszcze sobie wyżerkę zabezpieczyła na "po obudzeniu" smile)) Alcia
                                  ma takie długie włosiska? Pięęęknie!

                                  Obiecałam dziecku Ance, ze będę do niej codziennie pisac listy, no i już
                                  pierwszego dnia nie dotrzymałam obietnicy sad, może nadrobię... bo jak wiecie
                                  opisac jest cosmile). W każdym razie kiedy wczoraj dzwoniliśmy, to Anka już
                                  była "na chałupach" - ta to jest towarzyska do potęgi! Dobrze, wyszaleje
                                  się "koleżankowo" (bo na śniegu to raczej nie) i będzie mile wspominać ferie.

                                  Ewa, ja chcę.
                                  • jol5.po Re: upadki :-) 19.01.05, 09:47
                                    Jola, przydalaby się komórka, co to można zamiast listu wysłąć osławionego bzyka i juz zainteresowany wie, że o nim myslimysmile) tak to technika wspomaga ludzkie lenistwowink
                                    No nie, katarki sa straszne, gruszki, nie gruszki, masci brrrr - a katarek i tak tydzień posiedzi w małym czy duzym nosku - jemu naprawde jest wszystko jedno - niedobry katar, i biedna mała Madziasad(((
                                    Jola - ja też łapczywie czytam Twoje opisy, bo choć smutne w tresci, to mi po nich starsznie wesołosmile), ale postawa Marka bardzo pozytywna, szczególnie to pouczenie o właściwych "padach" mnie ujęłowink) Jola zdradź co to za madrą książkę o wychowaniu czytasz???
                                    Ja też chcę zdjęcia z występu Jasia. Ewa nie musicie trzymac jakiś wyśróbowanych norm, 50 % to bardzo dużo, powiedz chorobom, że naprawde na ten rok wystarczy.
                                    Chorobom i upadkom na dzisiaj mówimy - "nie"
                                    A u nas nawet troche biało, przypruszyło sniegiem - pokrywa puchowa 0,2 mm, tak około zera, więc to znaczy, że zima wraca??
                                    Już sama nie wiem, czy tego chcę, chyba wolałabym wiosnę
                                    no, ale jest połowa stycznia - czyli snieg jak najbardziej w normie
                                    miłego dnia jola
                                  • barbamama Re: upadki :-) 19.01.05, 09:56
                                    Dziewczynya bardzo mało ostatnio pisałam, ale możecie wierzyc że
                                    czytam codziennie smile
                                    Maciuś ostatnio był bardzo chory- powoli wychodzimy z drugiego zapalenia
                                    płuc, w między czasie było zapalenie wezłow chłonnych, dwa razy ucha i jamy
                                    ustnej- w szystko mniej więcej od połowy listopada. Od 18 grudnia Maciej
                                    bierze 8 antybiotyk - z 4 dniowa porzerwą sad((( W sobotę sie załamalismy i
                                    pojechaliśmy w końcu do szpitala ale w dwóch nas nie przyjeto !!!!!!!!!!!!
                                    Może i dobrze bo dziś osłuchowo już jest nieźle tylko Maciejke meczą potworne
                                    biegunki- jest totalnie wyjałowiony od antybiotyków. Na szczeście jego
                                    przysmakiem od trzech dni jest ....... gastrolit (sorry ze nie wpisałam do
                                    kulinarnych hitów ale my chcemy o gastrolicie szybko zapomniec)- wypija tego
                                    2-3 szklanki dziennie smile Dzieki temu jeszcze się nie odwodnił. w ogóle jest
                                    nadzwyczaj silnym chłopcem. Wczporaj bylismy na kontroli i Pani doktor była
                                    zachwycona poprawą w płucach. W sobote prawa strona była załkowicie już
                                    zaciśnięta- w szpitalu nic nie słyszeli (kopernik)na nniekłańskiej pediatra w
                                    ogóle do nas nie zszedł bo na 48 łóżek mieli 71 pacjentów z czego 3/4
                                    biegunki- to moze i lepiej. Jestem taka szczesliwa ze jest taka poprawa
                                    osłuchowa smile, tylko te paskudne biegunki....
                                    Sorki że was zanudzam ale zaczyna ze mnie spadac cały stres, nie raz dopada
                                    mnie totalna euforia, nie raz dół- normalnych stanów chyba nie zaliczę aż na
                                    wiosne smile
                                    Dziewczynki u Babci na wsi- ufff Maciej chyba w końcu na prostej uffff
                                    dziekismile
                                    Jolu te zdjecie to z buraczkami na wszystkimsmile A Zuzek to specjalista od spania
                                    w dziwnych miejscach- gdzies mam zdjęcie jak spi: pod stołem kuchennym , w
                                    koszu od wózka spacerowego- jak miała dwa latka to często wychodziła z
                                    łóżeczka , brała kocyk i układała się w koszu od chicco smile Zuzek to w ogłe
                                    model robi nam za sześcioro dzieciaczków, a Alcia i Maciuś razem za jedno smile)))

                                    Akve gratiulacje dla Synka i trzymam kciuki za zdrowie Maluchów , oby Zosia
                                    wyszła z tego bez szwanku, Jak Madzi katarek??? troche lepiej, spacerki tez
                                    cudnie robią- dzieciatki sie inhaluje. My teraz mamy zalecenia jak zaczyna się
                                    najmniejszy katarek od razu na 3-5 dni zyrtec. Zobaczymy już jest znacznie
                                    lepiej. Maciej zaczyna łobuzowacsmile to najwazniejsze. Dzięki że jesteście smile
                                    • jola.wie Re: upadki :-) 19.01.05, 10:51
                                      Barba, nieźle przeszłaś ostatnio, podziwiam cię! Ciesze się, ze już "na
                                      prostej" i wyżalaj się ile chcesz (ja ci pozwalam smile)) chociem nie
                                      założycielka), na to jest to forum, inaczej ktoś mógłby powziąc mylne wrażenie,
                                      że w życiu same słoneczne dni i czysta beztroska...
                                      Madzi katar zatrzymał się, w sensie: zatrzymał się w fazie - ani w tę, ani we
                                      wtę. Z nosa cieknie, smarujemy cycuszki maścią inhalacyjną, nawilżamy
                                      sypialenkę, Madzia w tym radosna, wesolutka, bryka, fika, wczoraj po wieczornym
                                      karmieniu zamiast zasnąć zaczęła się gimnastykować (22.30!), wykonała trzy
                                      klasyczne przewrotki z brzucha na plecki, czerpiąc z tego dziką radosną i
                                      głośną satysfakcję, bawiła się ostatnio ulubionym Pikaczu (pamiętacie?
                                      interaktywny pokemon) - to jej nowy przyjaciel, można paść ze śmiechu, no,
                                      szalała jednym słowem - chore dziecko.

                                      Jolu, nie mów głośno o komórce, bo Anka usłyszy! Ostatnio koleguje się z
                                      niejaką Julką, która ma 8 lat i komórkę, a to ze względu na dziki tryb życia i
                                      pracy jej rodziców - codziennie kto inny odbiera ją ze szkoły, więc matka musi
                                      być w kontakcie i z dzieckiem i z nauczycielami w razie czego codziennie.
                                      Ostatnio poszły razem na tańce. Miałam je odebrać. W tym samym czasie Marek
                                      zaczynał swoje zajęcia. Z kolegą. U którego przebywał. Więc musiałam pojechać
                                      do kolegi po kolegę i po Marka. Nie mogli wyjśc z domu tak się guzdrali.
                                      Dziewczyny tam czekają. Spóźniłam się. Dziewczyny wykorzystały czas: Julka
                                      zadzwoniła do mamy (miałam ją po zajęciach odwieźć do domu, a Kaśka - mama w
                                      domu z córeczką - rówieśnicą Madzi), jaki jest do mnie numer, bo ich nie
                                      odebrałam, "a w ogóle to miała przyjechac po nie babcia" (?! niby moja mama,
                                      która rzecz jasna o niczym nie wiedziała). Kaśka spanikowana nie mając do mnie
                                      komórki, podała im numer do domu. W którym to domu mnie nie było. Zadzwoniły
                                      i "mamo, jakiś chłop zaczął gadać, to się rozłączyłyśmy" (automatyczny
                                      sekretarek). Zadzwoniły do taty Julki. Okazało się, ze tata Julki siedzi w tej
                                      samej szkole na wywiadówce (czego nie wiedziałam). Wyleciał z klasy, że jak to
                                      dla mnie problem, to Julka może z nim zostać w szkole. Aferzystki jedne! smile)) Z
                                      trudem udało mi sie wszystko wyprostować. Od tamtej pory Anka choruje na
                                      komórkę.
                                      Madzia cudownie sie bawi woreczkiem z ryzem! smile)))) (woreczek z ravioli sie jej
                                      juz znudziłsmile))
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 19.01.05, 13:46
      Dawno nie pisalam, teraz nadrabiam zaleglosci w czytaniu. Przede wszystkim
      GRATULACJE dla Agnieszki i malej Martusi. Z jednej ztrony Ci zazdroszcze, bo
      mam troche djuz dosycc tej ciazy (36 tc), a z drugiej jestem lekko przerazona,
      jako to z ta trojka (wiem, wiem, dla wielu Was to niewielesmile) bedzie.

      W ogole to jakos boje sie samego porodu, czuje sie jakbym rodzila po raz
      pierwszy. Moze wynika to z tego, ze ostatnio mam wiecej czasu ( w poprzedniej
      ciazy w dzien porodu bylam jeszcze w pracy) i niepotrzebnie sie zamartwiam - a
      ciaze mam ogolnie super. Jedyna uciazliwosc to zastrzyki z zelaza, bo niestety
      doustne srodki brane przez wiele miesiec y nie mialy zadnego wplywu na mja
      postepujaca anemie.

      A Euyry??? Z tego co pamietam miala taz termin na luty.

      Pozdrawiam i wracam do czytania zaleglych postow.
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 00:10
        Bietko jesteśsmile) 36 tydzień to juz niedługo - ja tez zawsze się bałam porodu i zawsze było inaczej niż pamiętałam z poprzedniego razu... i chyba naprawde nie ma co się denerwowac na zapassmile) A ta trójeczka to tez wcale nie tak mało - a jak się mają sprawy z Barbi - pokochała ja Zosia, czy poszla w kąt i czeka na lepsze czasy??
        Zastrzyki nie sa przyjemne, brrrr, ale jak trzeba, to trzeba
        Jolu, oczywiście jak sama nazwa wskazuje forum jest własnościa wszystkich forumowiczeksmile (a szczególnie to). Oczywiście nie bedę już krzyczeć o tej komórce - a u nas dokładnie tak myśli sobie Jaś o komórkach: dlaczego Olka (która sama odbiera się ze szkoły) ma a ja nie. Na szczęście (uff) koleżanki Małgosi nie zbieraja jeszcze najnowszych aparatów kom. tylko karteczki do segregatora, bo gdyby tak zaczeła sie moda w klasie, oj, boje sie nawet mysleć...
        Beatko, dobrze, że Ty jesteś - pogodna, wesoła Barba - Bożesz Ty mój 8 antybiotyków!!! Maciuś jest bardzo dzielny, prawdziwy dzielniaczek (jak mówi Jaś na Michałka). A Ty Beatko nigdy nie pisz, że zanudzasz, to nie jest odpowiednie słownictwo do tego forum (jakem załozycielkawink
        zdrowiejcie wszyscy
        trzymam kciki za chore dzieci, ciężarówki i wszystkie mamy WIELU DZIECI
        dobrej nocy Jola
        • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 08:24
          A pod mój dom wczoraj zajechały na sygnale dwa wozy strażackie.
          Wszyscy okoliczni sąsiedzi wylegli , ale to była albo pomyłka albo fałszywy
          alarm.
          Przez moment poczułam strach a potem przyszła refleksja , co w takiej chwili
          łapać w garść ( oprócz dziecków , rzecz jasna), przecież wszystko zalane wodą
          jest zniszczone ( pamiątki, zdjęcia, dokumenty).
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 10:39
      a ja siedzę w domu i się nudzę ;o zostało mi w domu jedno dziecko i mąż i nie
      mam co robić.... panowie pojechali na ferie do babci, ale już w sobotę będę ich
      odbierać. Ja niestety musiałam się z pracą pożegnąć sad(( w bardzo dla mnie
      przykrych okolicznościach - zostałam poinformowana w piątek o 22.20 że w
      poniedziałek do pracy już mam nie przychodzić - szef wziął sobie stażystów z
      Urzędu Pracy a ja poleciałam - szkoda że poinformował mnie tak późno, szkoda że
      Mikiego nie karmię już, szkoda mojego czasu poświęconego na szukanie niani,
      organizowanie opieki nad starszakami, szkoda pieniędzy wydanych na telefony sad
      Założyłabym własną działalność ale niestety pomysłów brak...... oj jakoś mi
      smutno dziś strasznie - bardzo lubiałam moją pracę a zwłaszcza ludzi z którymi
      pracowałam.
      Pozdrawiam wszystkich chorych - powrotu do zdrowia życzę wink a może byśmy sobie
      jakiś czat tu na gazecie założyły??
      • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 12:52
        bietko - mocno trzymam kciuki, ja tez sie porodu bałam, to chyba tak ma być, że
        się za każdym razem boimy - wszak to nieuchronne i nieznane - z każdym porodem
        może być inaczej...

        maruda - bardzo Ci współczuję - człowiek się taki "zbity" czuje, jak z nim tak
        postępują... i jeszcze dodatkowo cała ta otoczka - niania, karmienie, wszystko
        to zorganizować, a wylecieć, jak widać można z hukiem w minutkę... tak
        zawodowo, że spytam: to co to było? bo wypowiedzenie powinno mieć jakiś okres -
        choćby 2 tygodnie! chyba, że kończył się czas, na który Cię zatrudniono?
        napisz, w razie czego coś pomogę (agnjan@poczta.onet.pl)

        a naszej noworodeczce wczoraj wieczorem odpadł pępek!!! taka z niej dorosła
        pannica smile))
        • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 18:48
          Maruda dlaczego tak???? To wstrętne w ten sposób postepowac z człowiekiem, brrr
          Może jakis sąd pracy??? Naprawdę nie wiem jak mam Cie pocieszyć sad

          Dziewczyny uciekam na wieś, z Maciusiem suuuperrr smile)))))) Byliśmy dziś na
          kontroli- JEST CZYSCIUTKO, sama Pani doktor była zdziwiona ze tak pieknie sobie
          poradził, lekko zaczerwienione gardełko, dokończymy antybiotyk i mam nadzieję
          ze będzie po wszystkim . Acha! biegunka ustąpiła wczoraj od tak sobie z dnia na
          dzień, we wtorek zabrudził.....14 pieluszek a wczoraj jedną, dzis zaledwie
          dwie smile Mam nadzieje że to nie żadne "oko cyklonu" i tak już zostanie smile
          Jedziemy , jestemw trakcie pakowana. Moja szefowa ponoć szaleje, koleznaki łzy
          leją, jak wrócę chyba pójde z dyktafonem w torebce wink żeby mieć podkładkę w
          razie czego- potrafi totalnie wdeptac człowieka w podłoge bo się odwazył leczyc
          swoje dziecko echhh mówię Wam , czysty mobbing tylko odwazych nie ma sad(((
          Ciepeła w domach i w końcu normalnej zimy, niech wymrozi te paskudztwa, do
          poczytania w niedzielę( przyszłą) pappa
          • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 18:50
            Agnieszko uściskaj Martusię- dzisas jak ona musi pachnieć kisielkowo-
            nowordkowo, i te stópenki aaaaa a mój Olo powiedział ok ale za 5 lat smile
            • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 21:35
              uściskam, rzecz jasna, robię to niemal non stop - wszak już za tak niedługo
              przestanie być taka noworodkowo słodziutka...

              a póki co - zapraszam na naszą stronę z nowymi zdjęciami Martusi smile

              www.agna01.neostrada.pl
              • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 23:34
                Agnieszko śliczna jest Martusia, spojrzałam sobie jeszcze na Twoje Anoły - fajne masz dziecismile) Nie otwiera się tylko "rodzinka w komplecie"sad
                Barba, dobrze że z Maciusiem w porządku, ufff - jakby zebrać wszystkie wątkowe choroby, to by sie nazbierało w tym roku, oj nazbierało. Ale takie życie, a na wątku nie tylko choroby, ale też nowe dzieci przybywają i to jest fajnesmile Viola, co u Wojtusia??
                Kasia, Ty byłas taka zadowolona z pracy, dawałaś sobie radę - organizacja itd., wiesz może pomysleć faktycznie o czymś własnym?? Ja czasami sobie myślę, ze może w wielkim świecie bym się nie sprawdziła, praca, wyjscie z domu (poza epizodami na studium) wydaje mi sie trudne i karkołomne. Od dłuższego bycia w domu wytwarza się chyba bariera w głowie i czasami trudno ja przełamać - Ty masz ten przełom juz za sobą, udało Ci sie, fajnie jednak byłoby to wykorzystać. Tylko jak?? Oto jest pytaniesad
                Kasia, a ten czat to się jakoś specjalnie zakłada?? Bo ja ani w zab się na tym nie znam, ale też u mnie chyba byłby problem z czasem - juz i tak nienadążam (na pierwszy ogień idzie porządek - no i mam permamentny bałagan). Ale czemu nie zrobic sobie kiedyś imprezy czatowej - godzina jakas tam, dzień jakiś tam - a co, przecież trzeba mieć coś z zyciasmile)
                Ada, co ratować jest faktycznie dylematem - mój mąż w czasie powodzi spakował sobie starannie dokumenty do woreczka, co by nie podmyło (siedział na piętrze, a na parterze była woda, poziom sie podnosił, więc nie wiadomo było jak się skończy - na szczęscie pietro pozostało suche), ale w domu pojawił sie nieoczekiwanie mały kotek - zeskoczył gdzieś z drzewa, w nieswoim domu czuł się niezadobrze, ale w koło woda - więc błąkał się po mieszkaniu i znaczył teren. Zaznaczył tez te nieszczęsne dokumenty, które wielka wodę przetrwały, a ich pogromcą okazał sie mały kotek...smile
                dobrej nocy Jola
                • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 08:58
                  Dostałam zdjęcia od Barbamamy, ależ Wam zazdroszczę spotkań.
                  I jeszcze te zapaszki noworodkowe, sama słodycz.
                  Ja niestety oddałam w obce ręce moje kilkumiesieczne dziecię, bo robota nie
                  chciała czekać. Nieustannie moje sumienie cierpi.

                  Ja wczoraj walczyłąm z młodzieża co to dzisiaj wyjeżdza a pakować sie nie
                  chciała, bo jeszcze zdązy.
                  Przeca nie będe pakować 18 letniego chłopa!.
                  A z drugiej strony jak pojedzie bez czapki, to powiedzą że matka wyrodna!
                  • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 09:26
                    Jutro jadę po moich Panów i przez stolicę jechać będę (jak sobie przypomnę co
                    robili jak ich odwoziłam to myślę że czeka mnie znowu wesoła podróż) został nam
                    jeszcze jeden tydzień ferii i coś trzeba będzie nad tym pomyśleć.
                    Umowy nie miałam (ciągle dostaje "po tyłku" przez tą prace na czarno - nawet nie
                    ma co potem do cv wpisać sad - najpierw długo szef jechał na rozmowę ze mną,
                    potem długo umowę przywoził - tak się nie doczekałam. Na razie szukam innej
                    pracy tylko że to już ciut bez sensu jest u nas na wschodzie, ale próbować trzeba.
                    Mikołaj walczy z przyciąganiem ziemskim i nawet nieźle mu to wychodzi łapie się
                    za byle co i staje i upada ciągle ale podnosi się i tak w kółko. Niezły łobuz z
                    niego ;D
                    zdjęcia także dostałam - super wam dziewczyny - może naprawde uda się w wakacje
                    zrobić takie spotkanie dla wszystkich? pzdr Kasia
                • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 16:13
                  A ja wpadam tylko o to żeby sie pokazac,nie mam czasu na nic ,ferie sa na
                  nieszczescie,dzieci nie chodza do przedszkola,w domu super bałagan ,prasowanie
                  siega sufitu.maz sie dziwnie patrzy jak siadam do kompa(syn własnie mi z
                  klocków robota uklecił -do odkurzania mamusiu-to była aluzja pewniesmile).
                  Ostatnio jestem nerwowa,reaguje z duza ilością decybelisad,ale może przejdzie
                  (MI oczywiscie)Pozdrawiam serdecznie !!!!!!! i napiszcie do mnie czasem na
                  ggsmile,Jolu wie nie mam zdjęc!!! Barba wyslij mi!!! Duzo zdrowia ,moje dzieki
                  Bogu zdrowe nawet,szczepan juz 7 msc bez antybiotyku (szczepionka IRS 19-
                  DONOSOWA -POLECAM!),OLIWKA MIAŁA CO PRAWDA ANTYBIOTYK W GRUDNIU ,ALE TEZ MIAŁA
                  6 MSC PRZERWE,Melasia jeszcze nie miała w życiu antybiotyku z czego sie bardzo
                  cieszesmile oby tak dalej. papa znikam prasowacsmile
                  • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 21:18
                    to i północ i południa mają ferie a u nas szkoła, szkoła, szkoła i praca - a w domu i tak jest bałaganwink
                    Kasiu, to może okazja do spotkania warszawskiego sie kroi - tylko Barba wyjechała, Viola moze i na porodówce, a Agnieszka bawi Marteczkę - noworodeczkesmile) Uważaj, bo na drogach teraz ślisko
                    a przy żelazku znowu gorąco, Joanko uważaj na goracą paręsmile))
    • bornholmka same klopoty :( 22.01.05, 13:51
      Dziewczyny mam wam tyle do napisania ze nie wiem od czego zaczac....
      jak wspominalam wczesniej w PL bylo prawie super...dlaczego prawie? Otoz Mik
      zaczal mi bardzo kaszlec i goraczkowac na dwa dni przed wyjazdem do
      domu.Pojechalam z nim do lekarza i ten stwierdzil zapalenie oskrzelisad Dostal
      antybiotyk i mialam go pokazac lekarzowi po 3 dniach na kontroli.
      Zadzwonilam wiec do Swinoujscia zeby przesunac wyjazd.Mila pani z biura
      powiedziala ze i tak moj prom jest odwolany bo w Skandynawii, Niemczech szaleje
      orkan,wiatr ma wiac do 180 km/h i promy odwolane.Zabukowalam wstepnie rejs na
      wtorek.Zaraz po tym Claudia zaczela mi dziwnie podobnie kaszlec do Mika i juz z
      dwojka charczacych maluchow pojechalam na kontrol.
      Lekarz stwierdzil u Claudii to samo co u brata.Lapy mi opadly.Dwoje chorych
      dzieciakow i taka podroz przede mna.
      Zostalabym moze jeszcze kilka dni ale konczylo mi sie juz specjalne jedzenie
      dla Claudii wiec postanowilam jechac.
      Podroz na szczescie przebiegla dobrze.Obylo sie bez goraczki u oskrzelakow.
      Jechalismy lacznie 19 godzin.
      Dzien pozniej Claudia przez caly dzien goraczkowala mi do 40 stopni.
      W srode 19/1 lecielismy z mala na kontrol do Instytutu PKU w Glostrup.Lekarz
      wylali miod na moje serce mowiac ze Claudia rozwija sie rewelacyjnie.

      Dzieciaki juz sie maja dobrze.Mik chodzi do przedszkola.

      Wczoraj nastepna nowosc.Nie wiem czy wam wspominalam ze zalozylam sprawe o
      pozbawienie praw rodzicielskich ojca mojego najstarszego Damiana.Sprawe Sad
      Rejonowy w Koszalinie przekierunkowal do Warszawy dlatego ze my zamieszkujemy w
      Danii.Wczoraj dostalam wezwanie o stawiennictwo obowiazkowe w sadzie w
      Warszawie i to juz 4 lutego.
      Odbyla sie narada w domu.
      Droga morska z dzieciakami odpada, bo dopiero co wrocilismy, dlugo i ze
      Swinoujscia do Warszawy tez trzeba sie jakos dostac.
      Stanelo na tym ze musze byc rozrzutna i do Wawy polece sama samolotem bo
      szybko.Tom zostanie z dzieciami w domu.
      W Wawie mam brata,wiec z zatrzymaniem sie nie ma problemu.
      W poniedzialek bede dzwonila do sadu dowiedziec sie czy jezeli ojciec dziecka
      sie nie stawi(a prawdopodobnie sie nie stawi) to czy sprawe odrocza.Mnie nie
      stac na takie latanie co miesiac.Czekam do poniedzialku i bede wiedziala czy
      rezerwowac bilety i co mam wlasciwie dalej robicuncertain

      Uff jak dobrze ze moglam wam to napisac, troszke mi lzej.Dziekuje ze jestescie
      Buziaki
      • akve Re: same klopoty :( 22.01.05, 23:48
        Cześć dziewczyny,
        wpadam tylko na chwile ,zeby sie zrelaksować smile

        Barba, co Ty musiałaś pzrejśc przy tych 7(8 ?)antybiotykach i nieleczacym się
        Maciusiem! Mam nadzieję ,ze już dochodzicie do siebie.
        Maruda, pocieszam wirtualnie wink Bedziesz za to więcej z nami,a praca pewnie
        tez sie znajdzie -w swoim czasie smile.

        Niestety u nas ,jak w tytule SAME KŁOPOTY: dzieci chore ( Julek-zapalenie płuc,
        Zosia - zapalenie oskrzeli, Jasiu-coś się zaczyna, Jedrek -
        dobrzeje).wiec ,wiecie co się dzieje sad Maluchy gorączkowały wysoko i długo 4-
        5 dni, marudne, trzeba nosi, Zosiek nie może spać przez katar.Podawanie
        lekarstw...koszmar.
        Za to u p.doktor Zosia pokazała się w całej krasie.Spadła jej temperatura,wiec
        gadała,smiała się i figlowała po swojemu.
        I w tym wszystkim jeszcze remoncik.Pamiętacie jak pisałm pzred świętami ,ze
        spzredajemy łózko pietrowe?I od tej pory chłopcy spali na materacach na podłodze
        ( ale fajnie ,mamusiu, jak na wakacjach!).Panowie mieli zrobic antresolę w
        ciągu 2 tygodni.Najpierw zrobili konstrukcję i...nie było ich 2 tygodnie!Miałam
        mordercze myśli,ze jak dopadne...zrezygnowałam ,bo kto by mi wtedy skończył
        anteresolę? Łaskawie przyszli w piątek i skończyli ,a mąż mój rzucił się do
        sprzatania, ustawiania ,pzrycinania wykładziny, bo własnie miała przyjechac
        kuzynka z Wrocławia.Ona jest niesamowitą perfekcjonistka i nie chciałam,zeby
        zobaczyła to panoptikum.Jakos się udało i chłopcy spali wczoraj pierszy raz na
        anteresoli.B. im to odpowiada ,więc się cieszymy smile.
        Ale się rozpisalam ,ale tez musiałam wyrzucić z siebie stres chorobowo-
        remontowy wink.
        Pozdrawiam serdecznie.



        Ewa

        Aniołkowi idą zęby
        • jol5.po ale sie nazbierało 23.01.05, 01:18
          ale jesteście dzielne. Kłopotów się rzeczywiście nazbierało - Agnieszko-bornholmko podróż z chorymi dziećmi - jesteś dzielna, co ja piszę, jesteś bardzo dzielna. Rzyczę Ci aby z podróżą do Warszawy wszystko dobrze poszło, pewnie sie nie stawi, skoro tak piszesz, ale cóz, masz za to wspaniałego Toma, który w tym czasie całą trójka się zajmie. Trzymam kciuki
          Ewa i za Twoje dzieciaki, ale przynajmniej pozytywnie antresola sobie na górze juz wisi
          wygodnych snówsmile))
          Jola
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 06:07
      My już w domku wink oczywiście nie obyło się bez mojego błądzenia i zwiedzania
      kawałka kraju wink Chłopcy w domu, Miki bardzo szczęśliwy że może sobie na swoich
      "wariatów" popatrzeć. Miki staje w łóżeczku, nie daje się odłożyć tylko drze się
      jak już mu nogi nie wytrzymują i pada... a zły jest wtedy.......
      Trzymam kciuki za wszystkich chorutkich i za Ciebie Bornholmko żeby wszystko Ci
      się poukładało tak jak sobie życzysz.
      • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 10:58
        A mnie się śniło, że spotkałam się z Wami!
        Niestety na sen proroczy to nie wyglada.
        A mój Kubuś boi się jazdy windą!
        Czytam codzień, ale z pisaniem gorzej, pozdrawiam.
        • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 12:50
          Witajcie kochane!
          Dzwonilam do Sadu w Warszawie i niestety musze sie stawic osobiscie 4
          lutego.Tak wiec wylatuje 3 lutego do stolicy.Na szczescie zapewnili mnie ze sad
          zabezpieczy moje zeznania to juz wiecej nie bede musiala przylatywac bo biora
          pod uwage miejsce mojego zamieszkania.

          Dziekuje dziewczyny za mile slowa.Teraz myslcie pozytywnie coby mi samolot nie
          spadlwink
          Moje dzieciaki mi podpadaja bo dopiero co wyszli z zapalenia oskrzeli a od
          wczoraj Mik mi narzeka na bol glowki nad nosem, to jakby zatoki...jak myslicie?
          Claudia z kolejii wymiotowala po sniadaniu i ma stan podgoraczkowysad

          Normalnie wymiekam...
          Cieplutkie pozdrowienia dla was kochane w ten sniezny zimny dzionek i buziaczki
          dla wszystkich dzieciaczkow od "cioci z morza" wink
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 21:22
            dziękujemy 'ciociu z morza" smile) dla Twoich dzieciaków też duzo zdrowia.
            Kasiu, to moze Miki przeskoczy et5ap raczkowania, jak moja bodaj Agnieszka - od razu ze stania poszła, nie interesowały ją pół środki. A tak swoją drogą, ależ te dzieci szybko rosną - przeciez Kasiu mały niedawno się urodził, a tu juz staje.
            Ada, własnie sobie uświadomiłam, ze ja nie wiem jak Ty wygladasz!! jeszcze nie widziałam też: Agnieszki - Bornholmki, Magdy, Bietki, Zinki, Mamapy, Kasi i to już chyba koniec spisu, dziewczyny pokażcie się!!!
            U nas Małgosia wjechała w szybe wczoraj krzycząc: "mam Nimbusa 2000" (słuchamy własnie nagranego na kasetach Harrego Pottera) i tak wrzeszcząc wyladowała na szybie, bo Agnieszka usłuznie zamkneła drzwi na jej prawie twarzy, a metalowa koncówka pióra do kurzu, na którym siedziała wbiła się w szybę. Krzysztof musiał wuciagnąc nastepne drzwi, bo juz podobnym sposobem pozbylismy się drzwi od kuchni. I tak robi nam się w domu coraz więcej miejsca (co by dzieci miały gdzie biegać - jak widac bardzo tego potrzebują). Było troche krwi, ale na szczęście zadrapany tylko nos Małgosi - ma taki sliczny plasterek z Lilo i Sticzem - uffffff
            pozdrawiam szkolnie wczasujaco-feriujaca (i nie tylko) częsc Polski i nie tylko Polski (Agnieszkosmile
            Jola
            • magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 22:34
              Oh, Jolu, tak ciągle się przybieram do wybrania jakichś porządnych zdjęć i nie
              wiem za bardzo jak to zrobić.
              Bardzo przykro mi czytać o tych wszystkich chorobach i ciarki mi przechodzą po
              plecach na samą myśli, bo dobrze pamiętam jak to jest. To właśnie jest
              najgorsze że tak jedno po drugim chorują - a jak juz wyjdzie jedno z choroby to
              drugie zaczyna i te niby już zdrowe znowu choruje, taka kołomyja.
              Ja niestety nie jestm wolna od tych problemów - być może nawet poważniejszych
              związanych z rozwojem mojego najmłodszego Julisia. Nie wszystko idzie jak
              należy. Sprawa wygląda na poważną, ale cały czas się wierzę, że to minie. Kubuś
              boi się windy, a mój Juluś boi się róznych rzeczy - ciągle coś nowego: a to
              chodzenia po ulicy, a to dźwięku telefonu, a to nieodpowiednia muzyka w
              telewizji, a to zbyt pluszowa zabawka itp. Ciągle zaskakuje czymś nowym.

              Do tego miałam ostatnio dużo pracy. Koniec semestru to dla mnie zawsze
              najgorsza katorga - to wystawianie ocen, tak ciężo jest być obiektywnym i
              zawsze się boję że kogoś skrzywdzę, a z drugiej strony widzę, że wiele dzieci
              nic sobie nie robi z ocen. Być może to tylko forma maskowania emocji, ale zbyt
              często jest tak, że w drugim semestrze problemy się powtarzają i dlatego już
              teraz co do niektórych muszę być bardzo surowa.
              Na szczęści już mam ferie, ale w najbliższy weekend sama jadę do szkoły i muszę
              się troszeczkę wykazać i conieco napisać. Więc roboty huk.

              Twoja historia Jolu przypomniała jak dawno temu mój młodszy o 7 lat brat
              ćwiczył na mnie "Wejście smoka" i jak próbowałam się przed nim schować w swoim
              pokoju. Biedak zawisł w drzwiach z połową ciąła w moim pokoju i resztą na
              korytarzu. Nic mu się nie stało, nie był nawet zadrapany, ale widok był
              makabryczny - pół szyby nad nim wisiało. I dlatego w moim domu nie ma drzwi z
              szybą. Poza jedną parą, ale z małymi okienkami.

              Tak dużo się u Was wydarzyło ostatnio. Marudo - miejmy nadzieję, że wkrótce
              znajdziesz coś dla siebie. Nieładnie postąpił Pan szef, nie ładnie.
              Bornholmko - powodzenia na sprawie.
              Pozdrowienia dla Martusi i Wojtusia oraz dla wszystkich dzieciaczków - tych
              mniejszych i tych większych oraz dla wszystkich mamuś.
              Magda

              Ps. Ale mamy piękną białą zimę.
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 23:08
      zdjęcia posłałam ;D
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 25.01.05, 00:48
      jolu - wróciło mi maila - za dużo na raz - teraz idę już spać ale jutro znowu
      spróbuję podesłać
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 25.01.05, 16:34
        Magda, ciekawe, że Juluś boi sie tylu rzeczy - może to duża wrażliwość. Niepokojące bardzo, gdy dziecko nie reaguje na bodźce, nie pokazuje starchu, przywiązania. On reaguje, tylko bardzo, bardzo jest wrażliwy. Od którego momentu martwić się wrażliwością, nie wiem, ale widzę, że Ty się tym niepokoisz. Wiesz, teraz na feriach będzie się można poprzyglądać Julkowi. Może choroby miały wpływ na chłopców, w końcu oni troche przeszli. Pozdrów chłopaków od moich dziewczynsmile
        Ja tez miałam okazję na studium stawiać stopnie, przez 3 lata. Oj, nie lubiłam najbardziej właśnie tego. Może z tą różnicą, ze oceniałam dorosłych ludzi. Ale miałam te same dylematy - czy sprawiedliwie, czy nie skrzywdzę kogoś. Nie czułam żadnej satysfakcji z posiadania tej władzy - że oto mogę ocenić. Mój mąz zresztą też mówi, że ma ten problem, uczyć tak, czasami większa lub mniejsza satysfakcja, ale nie stopnie, brrr.
        Wypoczywaj sobie Magda na zasłużonych feriach (praca, studia i dzieci, acha i jezszcze małe pieskiwink łojejku dużo)
        Kasiu, Ty też korzystaj z odpoczynku, co prawda wymuszonego, niestety.
        U nas jeszcze 3 tygodnie do ferii, ale za to spadł snieg - jest biało i naprawde zimowo. Temperatura poniżej zera kilka stopni. Wczoraj moje dzieci iały z tatem wyjście na sanki około godz. 20 - wróciły do domu po 40 minutachy i padły, Ola zasnęła w połowie zdania - snuła sobie jakieś opowieści juz w łózku, za chwilę patrzę śpi, patrzę na resztę - też spi. Niewątpliwie zima ma swoje uroki i zaletysmile)
        pozdrawiam Jola
        • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 09:13
          No i niestety nas też dopadło choróbsko, Kuba przeziębiony , trochę wymiotuje,
          temp. 38 st, niby lekarka nic wielkiego nie wybadała, a w aptece 75 zł
          zostawiłam.
          I choć przerażają mnie ceny leków, to wiadomo... kupię, bo może pomoże.
          • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 09:22
            a co tam pochwalę się - dziś są moje urodziny smile))
            • jol5.po Kasiu, wszystkiego najlepszego!! 26.01.05, 10:13
              Kasiu, naj-, naj-, zdrowia, szczęśliwego roku, dobrej pracy i duuużo uśmiechu dla Ciebie. Niech rozwija się dobrze twoje potrójne szczęście i mąż niech nie choruje.
              Dziewczyny, wyślicie ciepłe myśli do Kasi o 19, koniecznie!!
              Agnieszki, zapomniałam o waszych imieninach (21.I), Wam też spóźnione, ale szczere: wszystkiego najlepszego!!!!!
              Ada, choroba, która przeszły przez moje dzieci w tym roku (XII-I) charakteryzowała sie właśnie goraczką około 38 (tylko małgosia miała anginę i miała wyższą goraczkę, ja miałam 37,7 i czułam się fatalnie) tak więc moze to własnie ta krąząca infekcja - to by było około tygodnia bardzo złego samopoczucia. Tylko, ze u nas nie było wymiotów. Trzymam kciuki za Kubusia.
              Jola
            • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 14:38
              Marudo!!!Wszystkiego naj naj zdrowka, szczescia i czego sobie tylko zapragniesz
              tego ci zyczy Aguniawink

              Mam nadzieje ze jestes dobrym czlowiekiem bo.............dzisiaj tez moja
              Claudia konczy dwa latkawink))

              Impreza juz przygotowanasmile
              Buziaki
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 14:09
      Widze, ze u wiekszosci z Was chorobowo sie zrobilo, wiec szybkiego i
      dlugotrwalego powrotu do zdrowia Wam zycze.
      U nas "odpukac" na razie wszyscy zdrowi mam nadzieje, ze dzieciaki w takim
      stanie wytrzymaja jeszcze 10 dni, bo wtedy wyjezdzaja z dziadkami na tydzien w
      gory. Sama nie wiem kiedy najlepiej byloby urodzic, oczywiscie to nie ode mnie
      zalezy.Mysle jednak, ze wcale nie byloby dobrze jakby Jasiek urodzil sie
      podczas nieobecnosci starszych. Znajac mnie popadlabym w dola, ze tamte sa
      daleko, a ja je "zdradzam" z maluszkiem.

      Mam jeszcze prawie 4 tyg do terminu, ale nie moge sie juz na niczym innym
      skupic.
      Ostatnio swietowalismy piate urodziny Zosi, byl i kinderbal i podwieczorek dla
      jej ulubionych naszych doroslych przyjaciol oraz osobno jeszcze dla rodziny,
      wiec obchody byly naprawde huczne... Wszystko byszlo super - Zosia zachwycona.
      Mi oczywiscie w pewnym momencie zrobilo sie smutno, ze moja dziewczynka jest
      juz taka duza.

      A teraz szykujemy sie na bal przebierancow w przedszkolu. Poza tym po powrocie
      z ferii przedszkolakiem stanie sie tez nasz maly Ludek, ktory jak na razie nie
      moze sie doczekac, bo co rano jak Zosia wychodzi to jest ryk.

      Pozdrawiam i jeszcze raz zycze zdrowka.

      PS Agnieszko przecudna ta twoja Mrtusiasmile))
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 27.01.05, 10:41
        Agnieszko, spóźnione: wszystkiego najlepszego dla Claudi!!
        Aniu, znaczy sie to będzie Jasiusmile)) fajniesmile) bardzo podoba mi się zdrobnienie Ludek. Będzie się Ludek bawił z Jasiem, pod okiem Zosi. Ech, te ostatnie tygodnie, skupić sie nie mozna, ale tez człowiek duzo miejsca zajmuje i juz spieszy mu się, żeby go było trochę mniej. No i lada chwila się zacznie, tylko dokładnie nie wiadomo kiedy. Inni sobie żyją spokojnie, a tu człowiek nie zna dnia ani godzinysmile) Denerwowałam się zawsze przed, a potem jakos szło i jakos było. I poród i w domu sobie radzili.
        Ciekawa jestem jak Ludek przyjmie przedszkole, fajnie, że będzie z Zosią, zawsze gdzieś w przelocie miedzy salami beda się mogli zobaczyć - na moje dzieci to dobrze działało. Pamietam tez jak Małgosia, która po pójściu starszaków do przedszkola, majac 2,5 roku bardzo przeżywała pierwszy tydzień, jakby to ona została odłączona od mamy, a nie starsze przedszkolaki. Potem się przyzwyczaiła, ale zawsze rano przeżywała ich wyjście.
        Tobie Bietko tez duzo zdrowia i siły na ostatnie tygodniesmile)))
        Jola
        • eury1 Wojtuś 27.01.05, 13:27
          witam
          gratuluję Agnieszko smile)

          Wojtek został zmuszony pojawić się na świecie 23.01,niestety przez indukcję.
          Dzieciaczek ma 2900 i 53cm.

          Jak stnane na nogi to napisze wiecej
          • joanka741 Re: Wojtuś 27.01.05, 14:12
            GRATULACJE !!!!!!!!!!Mam nadzieje ze wszystko dobrze,Wojtuś wazy tyle co moja
            Oliwka,ona tez sie urodziła wczesniejsmile pozdrawiam i duzo całusków !!
            prz\esyłamy!!!
            • jol5.po Re: Wojtuś 27.01.05, 15:23
              WIELKIE GRATULACJE dla MAMY i WOJTUSIAsmile)))))
              Violetko stawaj szybko na nogi. Wojtyś jest maluszkiem, ale słyszałam o większych maluszkach - a długość imponująca, 53 cm, toż to długi chłopczyk. Brawo Wojtusiu!!!!!!
              To jest już parka na forumsmile)))
              Bietko, teraz już faktycznie kolej na Ciebiesmile
              • ada16 Re: Wojtuś 27.01.05, 16:09
                Gratulacje!!!
                • agnjan Re: Wojtuś 27.01.05, 16:53
                  witaj na świecie Wojtusiu!!!

                  serdeczne gratulacje!! szybko "stawajcie na nogi"!!
          • bornholmka Re: Wojtuś 27.01.05, 17:00
            Witaj na swiecie Wojtusiu i gratulacje dla dzielnej mamy.
            Moja Claudia urodzila sie z waga 2.315(35 tydzien) a jak znajde chwile to
            wkleje jej fotke, zobaczysz jaki kawal kobiety z niej terazsmile

            Dziekuje za zyczonka w imieniu Claudiismile)))Dostala mase pieknych prezentow i
            przyjecie bardzo sie udalo.
          • magduniar3 Re: Wojtuś 27.01.05, 20:13
            Gratulacje dla mamusi i zdrowia wam obojgu.
            Magda
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 27.01.05, 21:41
      Bornholmka! hihihi masz napewno wspaniałą córkę ;D gwarantuję wink)) urodzeni 26
      styczna to suuuuuperrrr ludzie wink)) życzenia dla Claudii od forumowej ciotki Kasi ;D
      Eury - gratuluje urodzenia syna - niech się chowa zdrowo, dużo szczęścia i
      powodzenia w życiu
      • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 28.01.05, 07:55
        już tysiąc razy siadam, żeby coś napisać, ale po przeczytaniu i najwyżej jednym
        zdaniu któreś zaczyna płakać, albo starsze czegoś chcieć i znowu kicha -
        dzisiaj się zaparłam...

        Jasio dostał dwóję z historii i... czuję się winna... klasówka była dwa
        tygodnie temu, czyli 2-3 dni po moim wyjściu ze szpitala - wiecie, co się w
        domu wtedy działo... nawet nie wiedziałam (podobno mi mówił?!?), że klasówka
        będzie, wygląda na to, że wogóle się nie uczył do niej... na dodatek napisał w
        sposób fatalny - styl, ortografia - żenująco... na jedno pytanie
        odpowiedział "nie wiem", a mnie powiedział, że nie zdążył... ech...
        oczywiście nie ma to większego znaczenia wobec wszystkiego innego - np. na
        półrocze ma średnią 4,66, wogóle wszystko OK i w normie, ale... wściekła
        jestem sad

        przedwczoraj byliśmy z noworodeczką u pediatry - utyła prawie 400 gram od
        minimalnej wagi, wczoraj u ortopedy - wykluczył dysplazję (póki co); zaczyna
        coraz więcej czuwać, coraz mniej spać, coraz więcej płakać i czasem je tak
        często, że w zasadzie nie wiem, czy to już następne karmienie, czy "drugie
        danie" wink

        Szymek wciąż nie mówi, więc, jeśli czegoś chce to piszczy albo krzyczy -
        cudownie, balsam dla uszu... sad((((((((

        popołudnia i wieczorey są koszmarne - jak sobie dajecie radę? ja dostaję
        szału - noszę albo karmię Martę, jak akurat nie, to Szymka "obsługuję",
        starszaki robią lekcje (najchętniej nie przy biurku w swoim pokoju, ale przy
        stole w dużym pokoju, gdzie wszyscy, w tym na stole w foteliku Martusia),
        Małgosia ćwiczy na pianinie, telewizor najczęściej włączony, Szymka "fonia"
        też.... horror...

        a mój mąż zawsze wtedy "jest zmęczony po pracy" i albo rżnie w coś na
        komuterze, albo "idzie się położyć na minutkę"...

        a mnie się chce krzyczeć i liczę minuty do Dobranocki... na szczęście tych
        minut takiego domowego "szczytu" jest zwykle nie więcej niż 240 smile bo już o
        20.00 powoli towarzystwo się kąpie, je i idzie spać...

        no! udało mi się coś napisać! to dzięki Pingwinkowi Pik-Pok na "dwójce" smile))
        • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 28.01.05, 08:25
          Agnieszko , to minie, z każdym tygodniem będzie lepiej i uda się zapanować.
          Przechodziłam to nie tak dawno, po pewnym czasi e wszystkoow raca na swoje tory.
          Cierpliwości!
        • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 28.01.05, 09:27
          A ja Ci się wcale nie dziwię sad Ja dopiero w pracy odpoczywałam, miałam
          ciszę.....nie miałam kłótni, bijatyk, krzyków. Teraz jak mąż wraca z pracy ja
          uciekam do sąsiadki na dół "na kawę" ;D Mam jakieś 30 min luzu - chyba że zaraz
          przyjdą starszaki z pytaniem -"Mamo a ty to dzieci nie masz?" Czasami mam ochotę
          schować się do szafy i krzyczeć wink)) pzdr i trzymaj się
          • jol5.po dla Dorotki 28.01.05, 14:15
            oczywiście mam mnóstwo przemysleń na temat rozgariaszu, w domu, niedopilnowanych dzieci (z autopsji), ale teraz muszę leciec na zebranie do szkoły,pozdrawiam więc krótko i leće dalej
            ale jeszcze muszę koniecznie naspisać co by zdążylo powisiec na wątku- Dorotko Dwodo WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z OKAZJI 18 urodzinsmile))))))
            zdrowia, uśmiechów od najbliższych, spełnionych marzeń i wszystkiego tego, co sobie wymarzysz, aby sie spełniło (może już w tym roku??)
            Jola
            • jol5.po sprostowanie 28.01.05, 19:08
              wróciłam z zebrania - ale wpadka, uświadomiłam sobie po drodze, że dzisiaj nie 29, 28.I. Od rana byłam przekonana, że jednak 29., a to o tyle istotne, że Dwoda ma urodziny jutro.
              Dorotko, przepraszam, lece robić kolację
              • agnjan no to dzisiaj: Dorotko :-) 29.01.05, 08:35
                sto lat!!! wszystkiego dobrego, kochanych dzieci i czułego męża, sporo
                wolnych, spokojnych chwil... chyba się rozpędziłam z tymi życzeniami i stają
                się nierealne... WSZYSTKIEGO DOBREGO poprostu ZATEM!!! smile)))))))))))))))))
                • jol5.po Re: no to dzisiaj: Dorotko :-) 29.01.05, 17:00
                  Dorotko, podpisuję się pod zyczeniami z wczoraj i jeszcze je podwajamsmile)) - taka korzyśc z pomyłki, że mogę zyczenia podwoić)
                  jeszcze raz: wszystkiego, wszystkiego dobrego!!!!!
                  Jola
                  • jol5.po Re: no to dzisiaj: Dorotko :-) 29.01.05, 17:38
                    Agnieszko, odkąd pamiętam (a własciwie odkad dzieci poszly do szkoły) mam dylemat, ze któregos dziecka nie dopilnowałam. Ola własciwie uczyła się sama, przy Jasiu i Małgosi, jest tak, że jednak odrabiam z nimi lekcję - Jasiu wyrasta juz powoli z tego wspólnego odrabiania, Małgosia tkwi w tym po uszy. tylko, może lepiej trzymać rękę na pulsie nawet jak dziecko wieksze?? Złapałam się na tym, ze mam kłopoty wdrozyć się w ogóle w to co Ola (5 klasa) ma w szkole i w jej zadania, a zdarzyło jej się, że zaczyna dostawać słabsze stopnie. I tak własnie odkryłam, że ma kłopoty z tłumaczeniem tekstu z angielskiego, mimo że ma 4 na półrocze. Tylko, że to tłumaczenie plegało na szukaniu w słowniku dokładnie każdego słowa łącznie z "a". Ładnie nie?? a stopień dobry. Znowóż przy samych 5, 4 i 6 ma z matematyki 3 i tu myślę sobie, że tez powinnam jej pomóc.
                    Druga sprawa to dzień powszedni i odrabianie lekcji. Więc tak: do popołudnia jest mama 2 dzieci, potem czasami Ola wraca wcześniej, a czasami z resztą starszaków i się zaczyna. Ja chodzę od jednego biurka do drugiego, mały nadaje, Agnieszka słucha czegoś na magnetofonie - jednym slowem jest głośno i w koncu uff przychodzi bajka. Też lubię ten moment. Jeżeli Małgosia zabierze się od razu do roboty - jest dobrze, ale równie czesto wcale nie jest tak dobrze i wtedy odrabianie lekcji z M. kończy się baaaardzo późno.
                    Może ten opis wygląda spokojnie, ale te popołudniowe godziny takie nie są: kilka osób do mnie cos mówi, ciagle ktos chce pić, kolacja się rozciąga, jedni chcą się myć, inni marudzą. Ech cieszę się, że niedługo ferie. Czasami nie mogę sie zmobilizować do wdrożenia się odrazu w prace i odrabianie lekcji - wtedy wszystko siada i towarzystwo też sobie odpuszcza. Zaczyna późnym wieczorem, więc wszystko wtedy sie spóźnia. Ale nic grunt, to, że jutro bedzie następny dzień i zawsze mozna zacząć wszystko od nowa - spróbować mieć idalne popołudnie, a jak niewyjdzie to znów. itd.itpsmile))
                    Ale tez i prawda, że mozna się przyzwyczaić i do hałasu i rozgardiasz i w tym też znaleźć jakiś rytm, dlatego myslę, że bedzie tak jak Ada pisze, ułozy się, to znaczy bedzie bardziej przewidywalnie, jeszcze kilka tygodni
                    trzymaj sie Agnieszko, siły Ci zyczę i wytrwałoścismile))))
                    • jola.wie Re: no to dzisiaj: Dorotko :-) 30.01.05, 12:34
                      Witajcie kochane ciotki!
                      "Wysiadłam ze świata" na tydzień, a tu taka nawałnica wydarzeń się
                      przetoczyła!!!!!!!!! Więc w kolejności chronologicznej po pierwsze primo:
                      STO LAT DLA CLAUDII
                      Po drugie (primo smile))
                      STO LAT DLA KASI
                      Po trzecie
                      EURY GRATULACJE!!!!!!! Niech się Wojtuś zdrowo chowa!
                      I po czwarte:
                      STO LAT DLA DOROTY

                      "Wysiadłam ze świata", znienacka, tak że nie zdążyłam sie z Wami pożegnać, w
                      Nowym Sączu u teściów, razem z dziewczynami (to znaczy Anka już tam była),
                      osierociliśmy tatę na tydzień, Marek jeździł w Czechach na nartach. Komputer ze
                      soba miałam, a jakże, nawet dwa razy nawyotwierałam sobie interesujące wątki i
                      podwątki po to, aby je po kilkunastu godzinach (nieprzeczytane) grzecznie
                      pozamykać, żeby wyłączyć komputer, który groził przegrzaniem. Tydzien spania na
                      rozkładanej kanapie w towarzystwie 8-miesięcznego niemowlęcia i czasem nawet
                      częsciowo (odnosi sie do czasu smile)) a nie materii) Starszej Córki spowodowało,
                      że permanentny ból głowy przerodził się w permanentny ból głowy, karku i
                      ramion wink, a krótkowzroczność pogłębiła o jakieś dwie dioptrie. Razem ze
                      starszą zaliczyłyśmy też chorobę, która wyłączyła naszą świadomość na dwa dni,
                      więc summa summarum - nie wiem, gdzie się ten tydzień podział. Jak to dobrze
                      wrócić do domu, gdzie szerokie wygodne łóżko, gdzie dziecko ma swoje łóżeczko,
                      gdzie rodzina jak rtęć rozbiega się w różne kąty i ani ich widać, ani słychać,
                      i tylko to nieszczęsne rozpakowywanie i stosy prania!!!!!!!!!!!!!!

                      Teraz o zdjęciach:
                      1. Joanka WYBACZ!!!!!!!!!! Poprawię się!
                      2. Proszę o mnie nie zapominać kiedy wysyłacie zdjęcia! jola.wietecha@wp.pl

                      Agnieszko, jak ja dobrze znam to popołudnia i wieczory o których piszesz! To
                      znaczy to nieznośne uczucie obciążenia do granic wytrzymałości, bo choć moje
                      dzieci starsze, to wszystkie dokazują na swój sposób. Madzia własnie ma
                      emocjonalenie słabe te popołudnia, szaleje i potem jest zmęczona, albo
                      pokwękuje bo jest zmęczona, ja jestem zmęczona po całym dniu, a tu Anka jeszcze
                      czegoś chce (i słusznie, że chce, należy się jej rodzicielska uwaga) i w ogóle
                      wszyscy jacyś tacy mało odporni po całym dniu, więc się szybciej niecierpliwią.
                      Anka tez wlecze cały tornister na kuchenny stół, choć ma piękne biurko, ale
                      Madzia nie da się zostawić sama, trzeba ją zabawiać, albo karmić albo usypiać.
                      Ja wkroczyłam ostatnio w nową fazę: do tej pory padałam na dziób razem z
                      Madzią, a teraz, kiedy wszystko się już uśpi, co następuje ok. 23.00, wtedy
                      Madzia jest już po dwóch przebudzeniach się (!!!! wrrr!) i zasypia "na twardo"
                      do jakiejś 3.00, a może tylko do 2.00, sama nie wiem, więc mnie wtedy
                      odechciewa się spać, łażę, snuję się po domu, delektuję się ciszą, delektuję
                      się SAMOTNOŚCIĄ, czasem poczytam, czasem obejrzę coś w tv, o 1.00-2.00 ide
                      spać, coś strasznego rano nie moge oczu otworzyć! ale ta samotność to chyba też
                      wypoczynek, potrzebuję tego widocznie.
                      Na razie tyle, kochane, będę się POMAŁU wkręcać znów w Waszą świadomość, Kasia -
                      maruda, to świństwo z tą pracą, współczuję ci i uwierz mi, z pełną
                      świadomością ci współczuję! Chyba będę musiała zrewolucjonizowac moje życie,
                      zaczne od nowej "ramówki" dnia smile))...., ale forum jest nie do ruszenia!
                      Sciskam Was
                      • bornholmka Witaj Jola.wie:)))) 30.01.05, 21:49
                        Dziekuje bardzo bardzo serdecznie za zyczonka w imieniu Claudii.

                        Dobrze ze juz wrocilas.Ja zawsze po wyjazdach z ulga klade sie na moim
                        lozku,dzieci biegna do swoich pokoi, spokoj...Odpoczywam po urlopie jak wroce
                        do domuwink

                        No kochane...czwartek juz tuz tuz i ...sad bede musiala zostawic moje szkraby i
                        leciej do tej cholernej Warszawy.
                        Dzieci zostaja z Tomem, niby wiem ze sie nimi dobrze zajmie ale...nie tak jak
                        ja bym to zrobila i denerwowac sie bede caly czas.
                        Pracuje tez jako pilot wycieczek i do tej pory zawsze jak wyjezdzalam ,
                        przyplywala moja mama zajac sie dziecmi.

                        Smutno mi sad
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 30.01.05, 13:16
      Przede wszystkim gratulacje dla Violi i Wojtusia. 2900 g to moje marzenie. W 36
      tyg Jas dopiero dobrnal do 2300, ale mam nadzieje, ze sie jeszcze podtuczy.
      Musi jeszcze troche poczekac, bo u nas w domu na razie szpital. Zosia od
      wczoraj ma grype z temp siegajaca 39,8 st, a ja mam za to zawalone zatoki.
      Chlopaki na razie trzymaja sie dzielnie, ale podejrzewam, ze niebawem przyjdzie
      kolei na Ludka.

      Na razie pozdrawiam. Ania
      • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 31.01.05, 11:24
        Agnieszko bornholmko bardzo ci wspólczuję sądowego stresu, czy szanowny pan się
        pojawi czy nie, to i tak ogromny stres i wcale ci się nie dziwię że ci smutno,
        musisz na chwilę wskoczyć w inny świat od którego właściwie uciekasz, i jeszcze
        do tego zostawić chore dzieciaki! Trzymaj się dzielnie!
        Ania-bietka nie daj się chorobie, "dojrzewaj" małego Jasia (moja Madzia mogła
        być Jasiem, to znaczy gdyby była chłopczykiem, to byłaby Jasiem) i zawalcz z
        zatokami: najlepsze są parówki (inhalacje) z rumianku - brzmi niegroźnie, ale
        jest skuteczne!, co w swoim czasie nie bez zdziwienia skonstatowałam.

        U nas grypa jelitowa. Chłopaki rzygają jak koty i leżą nieprzytomne. My,
        dziewczyny, przeszłyśmy to w zeszłym tygodniu i jesteśmy odporne.
        najważniejsze, że Madzię to omija, to zasługa karmienia piersią - w takich
        sytuacjach od razu przechodzą mi wszelkie pomysły na odstawianie od piersi.
        Cycek Magdę już nie raz uratował!
        A ja jestem nieprzytomna. SPAAAAAAĆ!!!!!! Ale komu ja to....?

        Pozdrawiam, trzymajcie się dziewczyny!
        • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 31.01.05, 11:31
          ojej!! choruski, trzymajcie się cieplutko!!! jolu, bietko - bietko,
          szczególnie dbaj o malutka, niech się tuczy, niech poczeka, aż urośnie -
          jeszcze miesiąc, będzie bliżej wiosny i spacerów... ja mam już dość tego
          więzienia w domu i wychodzenia "na minutkę" i nie moge się doczekać ciepła i
          spacerów;

          spać chce mi się ciągle i jestem w stanie zasnąć o każdej porze - wczoraj mąż
          włączył popołudniu w trakcie drzemki Szymka "Króla Artura" i... obudził mnie
          na litery, żebym się przebrała w koszulę smile
          • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 31.01.05, 14:19
            A my tez wczoraj ogladalismy Krola Aturasmile

            Dzieki za zyczenia zdrowia, ale widze, ze u Ciebie Jolu tez nieciekawie. U nas
            ta noc byla kryzysowa, Zodia miala 39 i 9 st i wymiotowala, ale obudzila sie w
            swietnym humorze i juz tylko ze stanem podgoraczkowym. Czekam czy Ludka zlapie
            czy nie, bo w nocy mial 38,00 st, ale bez podawania niczego na zbicie od rana
            tylko stan pogoraczkowy.

            Caluje i trzymajcie sie.
            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 01.02.05, 09:11
              Ha, no i minął caly dzień - pewnie na fronatch chorobowych znów sie pozmieniało, ale i tak nieustająco trzymam kciuki, obyśmy w koncu na watku wszyscy zdrowi byli. Bietko, niesamowite są dzieci - w nocy 39.9, a rano wstają zadowolone i dobry humor mają. Jak sobie przypominam choroby dzieci, to naprawde były przeróżne objawy, ale własnie takie tez pamietam, zaskakujące zmiany, uderzenia wysokiej goraczki, a potem szybki spad, ale też ostatnio w grudniu temperatura była niewielka (dochodziło najwyżej do 38 st), ale znowóż przez około tydzień bardzo złe samopoczucie.
              U nas zaczyna się chyba druga tura, bo małgosia wróciła wczoraj z dużym katarem, więc dzisiaj jest w domu - mam nadzieję, że nie będzie znów choroba wedrowała tak jak w grudniu przez wszystkich. Mały ma juz ponad miesięczne spóźnienie ze szczepieniem, moze się uda w tym tygodniu.
              We Wrocławiu zapaść komunikacyjna, mąż dzwonił właśnie - po ponad godzinnej jeździe jest dokładnie w połowie drogi między domem a szkołami dzieci i najlepsze, że w całkiem innym miejscu niż wynikałoby z trasy. Korki, korki, korki. Kasiu - mamapo odezwij się, jak Wy sobie radzicie z dojazdami, czy może macie blisko, bo my niestety wszedzie daleko sad( - i szkoła i przedszkole (w przeszłości) i praca i uczelnia i korki, korki, korki...
              Agnieszko-bornholmko ja tez się denerwuję, kiedy zostawiam dom. Wydaje mi się, że nie będzie beze mnie funkcjonował. Ale udało się przetrwać moim kiedy poszłam do szpitala i to nawet ponad tydzień (poród). Nie lubie takich sytuacji, ale na szczęscie jakoś potem sie układa. Wiesz, wazne, że Tom moze się poradzić brata, który jest blisko i zna Twoje dzieci, a szczególnie najmodsze. Nie ma wyjścia, musi być dobrzesmile)
              Agnieszko angjan, nasz Michałek, super spokojny jako niemowlak był wystawiany w wózku na balkon i tak sobie "spacerował" - czy to wiatr, czy śnieg. Pamiętam jak w jaką bardzo deszczową niedzielę, ktoś czasie obiadu zapytał, gdzie mały - a on sobie zapomniany kwitł na balkonie, bez podniesionej budki. Nawet się nie zbudził. Teraz już nie jest z nim tak prosto - ma moment dużej aktywności, kręci go wszystko na co się wchodzi. Wdrapuje się na krzesła, łóżka i, ostatnie hobby, wchodzi do szaf i szuflad. Ostatnio został znaleziony w szufladzie, skąd najpierw wyrzucił rajstopy starszej siostry, a potem się tam władował, dno sie odgieło pod jego ciężarem, spadł w dół i nie umiał wyjść - w takich wypadkach robi minę smutnego pieska i wzywa pomocy. Gloooośno.
              ja tez chcę już wiosny!!!!
              Aniu, maluchy przez ostatnie tygodnie w brzuchu mamy obrastają w tkanke tluszczową, właśnie wtedy najbardziej przybieraja na wadze, może mały Jaś wcale nie będzie taki malutki po urodzeniu. Gorsze te choroby, ale szczęsliwie, tak pod koniec ciąży mało to już obchodzi dzidziusia, bo jest duży i coraz silniejszy. uważaj na siebie i nie dawaj się chorobom
              Jolu, mi też sie szykuje nowa ramówka - bo i te nocne godziny (faajne są) zanam i oczywiście oczy na zapałki o 6 rano, nie tylko moje, bo cała ekipa wstająca też tak ma mimo, że trochę wczesniej jednak sie kładzie. I wogóle z niczym nie mogę zdązyć. Żeby tak doba miała więcej godzin, a człowiek spał tak z 2, no góra 3 godziny - to by było fajnie
              No ale dziś znów nowy dzień - nowa szansa, że uda sie zrobić choć połowe zaplanowanych rzeczy - czego Wam też życzę
              Jola
              • magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 01.02.05, 09:46
                Już wczoraj poczytałam sobie wasze posty, ale mnie wykolegowano od komputera,
                więc dopiero teraz mogę coś napisać. Chciałabym się odnieść do słabych ocen
                waszych dzieci. Agnieszko twój Jaś także przeżywał zmiany w waszym życiu,
                dzieci czasami nieświadomie czują stres i zagrożenie, a szpital na pewno nikomu
                nie kojarzy się z czymś przyjemnym, więc nie ma co się wstydzić z powodu złego
                stopnia. A teraz chciałabym sie wypowiedzieć jako matka i belfer w jednej
                osobie, a także jako osoba bardzo kontrolowana przez matkę w szkole - to zabija
                w dziecku poczucie odpowiedzialności. Mimo wszystko to Jaś powinien pamiętać o
                klasówce z historii, a nie ty Agnieszko, to mu powinno zależeć na zdobywaniu
                wiedzy, lub dobrych ocen i to on powienien się teraz wstydzić.
                Nie mówię, że nie należy pomagać dziecku w nauce wogóle, ale chcę powiedzieć,
                że nie należy pamiętać za nie czego ma sie nauczyć i kiedy odrobić lekcje.
                Ja swoim dzieciom nie zabardzo pomagam i efekt jest taki, że Mateusz na na
                semestr dwie trójki, kilka czwórek i piątek oraz szóstkę. Co śmieszniejsze
                trójke na z angielskiego - a mama nauczyciel angielskiego (o powodach tej oceny
                nie będę dyskutować). Owszem przypooominam o lekcjach, kiedy mnie poprosi
                sprawdzam pracę domową, ale on wie, że sam zapracowuje na swoją ocenę. Moja
                matka zawsze poprawiała mi prace z polskiego - aż do 8 klasy i nie chodziło o
                błędy, ale często przekreślała cały mój wysiłek, bo jej się nie podobała - w
                efekci w liceum miałam ogromne problemy z wypracowaniami, bo nie byłam pewna
                siebie.
                Czasami też pomagam nauczyć się do klasówki, ale nie zawsze. Miałam kiedyś
                ucznia na korkach, który był w 2 klasie gimnazjum i który odrabiał lekcje tylko
                z pomocą matki. Zawsze czekał, aż matka wróci z pracy i dopiero razem zasiadali
                do lekcji. A zaczęlo się niewinnie na początku podstawówki.
                Proszę powtarzajcie swoim dzieciom, że nauka to ich obowiązek, że oceny to
                efekt ich pracy a nie waszej, że na ile zapracują tak będą miały.
                Co do angielskiego - zawsze powtarzam swoim uczniom, że 15 minut dziennie daje
                lepsze efekty niż godzina raz w tygodniu. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o
                naukę słówek. Metody, do których zachęcam to:
                1. prowadzenie słowniczka - zeszyciku ze słówkami z lekcji lub czytanki. Kartkę
                dzielimy na pół i po jednej stronie słowo angielsie, a po drugiej polski
                odpowiednik. łatwo się uczyć zakrywająć jedną kolumnę.
                2. Słownik tematyczny z ilustracjami (oczywiście wykonany przez dziecko)lub
                mapami myślowymi.
                3. Kartki A4 z nowymi wyrazami powieszone nad biurkiem.
                4. Małe karteczki - z jednej strony słowo po angielsku, a z drugiej po polsku -
                dobre do uczenia się na przystanku lub w korku.
                5. Trzeba się uczyć maksymalnie 10 słów na raz.
                6. No i oczywiście te słówka, które się już nauczyło - powtarzać.

                Mam nadzieję, że nie zanudziłam was i nikt nie poczuł się urażony.
                To jeden z plusów mieszkania w niewielkiej miejscowości - brak korków, a nawet
                jeśli coś się zablokuje, prawie wszędzie można dojść pieszo w czasie krótszym
                niż w dużych miastach dojechać komunikacja miejską.
                A mi zima bardzo się podoba - jest tak biało, śnieg jest taki puszysty i mojemy
                Juleczkowi podoba się chodzenie po śniegu (do tej pory nie wychodził z wózka)
                i jeżdzenie na saneczkach.
                Bietko - waga określona podczas USG nie jest aż tak bardzo dokładna - na
                zdjęciu na miesiąc przed porodem lekarz określił, że dziecko (Juluś) raczej
                drobne - waga ok. 3030, więc nie powinno być problemów z porodem - miesiąc
                później urodził się kolos 4500. Ten ostatni miesiąc na pewno sprawił, że sporo
                przytył ale i USG nie jest aż tak dokładne.
                Agnieszko - bornholmko- trzymam kciuki nie stresuj się. Mąż na pewno dobrze się
                spisze.
                Kończe już coby nie zanudzać.
                Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich dzieciaczki - życzę zdrówka.
                Magda
                • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 01.02.05, 10:05
                  och, nam też zdarzyło się wystawić dwumiesięcznego Kubę na taras i zapomnieć o
                  nim . Przypomnieliśmy sobie, gdy robiło się szaro. A Kuba spał, z ręką
                  wysuniętą ze śpiworka do łokcia! ( wrzesień). Nic mu nie było.
                  • bornholmka Dziewczyny pomocy!!!! 01.02.05, 15:14
                    Kochane warszawianki!Blagam napiszcie mi namiar na dobrego ginekologa w Wawie
                    ktory przyjaby w piatek,ewentualnie w czwartek po poludniu.Tylko tyle czasu
                    bede w Wawce(no do poniedzialku ale weekend odpada).Zawsze w Polsce odwiedzam
                    gina bo u nas sa tylko lekarze rodzinni i koniec.Ich poziom wiedzy przemilcze
                    zeby sie nie denerwowac.Zreszta tu przez tyle lat co mieszkam gina widzialam
                    raz na oczy i to w szpitalu jak przyjeli mnie po odejsciu wod plodowych w 34
                    tygodniu.

                    Dzieciki moje juz zdrowe to przynajmniej mniej stresu z zostawieniem ich z
                    Tomem.

                    Czekam kochane na szybka odpowiedz.

                    Buziaki
                    • barbamama Re: Dziewczyny pomocy!!!! 01.02.05, 19:49
                      heej i papapa no totalny brak czasu sad((( . Agnieszko napisałam na priva-
                      gazetowego
                      • akve Re: 01.02.05, 23:45
                        cześć Dziewczyny, ja tez wracam smile Po chorobach w domu.
                        nie miałam siły pisac , bo o czym? O tym ,ze ciągle nie jest dobrze lepiej nie
                        zanudzać.
                        GRATULACJE dla eury !Wojtusiu rosnij zdrowo i bądź radoscią dla wszystkich.
                        Najlepsze zyczenia dla solenizantów: Claudii i Dorotki.Chyba o nikim nie
                        zapomniłam.
                        jola.wie - nie wiem jak Ci dziękować za lampę.Postaram się zadzwonić jutro.
                        bietka-karm dzieciątko, karm .Niech obrasta w tłuszczyk winkTeraz bezkarnie moze
                        a nawet powinno.

                        Zostałam sama z maluchali w domu i trochę mi smutno.Chłopaki (Jędrus i Jaś)
                        pojechali z tatą na narty.Ech, pojeździło by się...
                        Dzieci zdrowieją.
                        Ale Zosia gorączkuje przy ząbkowaniu.Dla mnie całkowita nowość, chłopcy nie
                        mieli zadnych sensacji zwiazanych z zębami.
                        Mam ciągły niedobór snu m.in. dlatego ,ze siedze na forum smile
                        Pozdrawiam wszystkich na feriach, pzred feriami i szczególnie tych po feriach (
                        jola.wie to dla Ciebie).
                        Dobranoc.
                      • barbamama Re: No i znalazłam ...czas..:) 01.02.05, 23:46
                        Z Maćkiem ok ! Narazie odpukać nic się nie dzieje ale cały czas bierze wziewki
                        + antyhistaminy. Dziewczynki biegają od wczoraj do przedszkola- stęsknione i
                        uradowane że znowu wśród koleżanek. Ala tylko jeknęła: mamo było super ale ile
                        mam roboty !!!
                        Babcia się nam rozłożyła (zapalenie oskrzeli) więc Maciej od wczoraj z
                        opiekunką- znajoma ciocia z przedszkola, która jest na emeryturze- dobrze miec
                        kogos takiego w zapasie smile Oboje sa sobą zachwyceni- to najważniejsze.
                        Choróbska A SIO od naszych "wielo" i nie naszych "mono" dzieci. Grypa jelitowa
                        to paskudztwo- miał to przy swoich chorobach Maciej , przeszła i Zuzia będąc
                        na "leczeniu klimatycznym" u babci na wsi, od Zuzi złapał dziadek sad Jola wie
                        zdjęcia do obróbki mie=ałas podesłać... no i... ta_ra@wp.pl nie dziala,
                        poprosze na beata@per.com.pl
                        Aniu jak byłam na ostatniej prostej z Zuzanką razem z Alcią byłysmy
                        przeziębione, dostałam wtedy od lekarki Ali (pediatra z odziału nowowrodków na
                        połozniczym) antybiotyk (Duomox), brałam przez dwa tygodnie do samego porodu
                        (gin akceptował). Ta pani doktor mówiła ze lepiej wziąc bo "dzidzia" mogłaby
                        się urodzić z zapaleniem płuc "jakims tam"- to słowa pani doktor neonantolog.
                        Mocno dbaj o siebie i Dzidziaka- trzymam kciuki !!!
                        EURY KOCHANA !!!! Wspaniała wiadomość, wielkie grarulacje i prosba od ciotki
                        forumowej która ma fizia na punkcie zapachu noworodków- powachaj Wojtka ode
                        mnie, please.... dzięki smile Jak tylko trochę ochłoniesz napisz co u Was , pewnie
                        Daria dzielnie Ci pomaga, chłopcy dumni???
                        Jola5 Ty wiesz ze jak w Warszawce spadnie śnieg to Olo nigdzie nie może
                        dojechac bo wszystko zatkane sad Zawsze jak się spóźnia to dzwonię a On na to :
                        no przeciez pada to kierowcy głupieją - coś w tym jest smile Ja mam na szczęście
                        do pracy raptem 4 przystanki ale za to przejeżdzam obok stadionu Legii i jak
                        jest mecz to autobus z trudem się przedostaje i też trochę tkwię. Olo w swojej
                        pracy porusza się po całej Warszawie - normalne korki codzienne mu nie straszne-
                        jest pewnie lepszy od niejedengo taksiarza- zna rózne skróty, przejazdy.

                        Magda dzięki za wszelkie wskazówki do nauki języka.Mam na oku szkołe dla Ali
                        ale tam jest obowiazkowo francuski, za angielski trzeba zapłacić - czy warto
                        zaczynac nauke dwóch języków jednoczesnie ?? czy to nie za duże obciazenie dla
                        siedmiolatki??? dodam ze ALa nie chodzi w przedszkolu na angielski - uważam że
                        to strata kasy, po to aby się osłuchac ma fajne płyty i kasety.
                        Wszystkim solenizantom wszystkiego naj!
                        Usciski dla naszych niemowlaczków i noworodków. Maciej pięknie trzyma kredke i
                        rysuje kółka nazywajac to "oko"- jestem wniebowziętasmile Jolu odstawiłaś już
                        Michałka od piersi??? Coś już mówi ??? Maciek niezabardzo ale wszystko rozumie
                        i jest specem od kiwania głową: chcesz zupkę?? kiwanie, masz kupke ? kiwanie
                        kochasz mnie?? buziak smile
                      • olioliwa totalny brak czasu na pisanie 01.02.05, 23:57
                        sorry że nie pisze ale czytam co 2 dzień jak zawsze, gratulacje dla Wojtusia i
                        Mamusi, solenizantkom styczniowym najlepszego spóxnionego
                        Madziu, poczytałam rady - przekaże mojemu Kubie, bo ma z anglikiem problemy
                        ja mam podejście do nauki dzieci zaczerpnięte z własnego dzieciństwa-2 lata
                        starszy brat zawsze mi mówił - mi nikt nie pomagał to ty sobie radź sama i fakt
                        nigdy ani rodzice ani on nie zaglądali do zeszytów, nawet nie pytali czy coś
                        mam do nauczenia, w rezultacie miałam motywacje jedynie własne, nie często małe
                        kilka trój na półrocze na koniec roku jedna lub dwie, zawsze z biologii, po
                        latach się śmiałam jak skończyłam ten kierunek na uniwerku
                        Kuba mój gimnazjalista słabo sobie radzi - jest najsłabszy z klasy - orłów -
                        ale fakt że nigdy nie sprawdzam, nie pytam, nie gonię do lekcji - z
                        zaznaczeniem-masz problem - przyjdź-pomogę
                        kilka razy uczyłam się sama np. historii - zanim byłam w stanie go odpytać, ale
                        fakt,że raczej zlewa szkołę, siedzi w kompie ,słucha muzy i gra na gitarze -
                        rezultat moze być taki, że wyleci z tej klasy i pójdzie do zwykłego gimnazjum -
                        co mu się nie uśmiecha, więc podejrzewam że się weźmie w garść
                        Jaśmina zawsze wszystko załatwiał sama, szkoła i oceny to jej konik,
                        Nie mam pojęcia na jakim etapie w poszczególnych przedmiotach sa , ale nie
                        czuję takiej potrzeby
                        Mati jest pierwszakiem i lekcje odrabia z opiekunką, ze mną czyta, napewno
                        bardzo mnie cieszy że jest osoba która codziennie po szkole z nim siada i
                        wdraża do tego rytmu, mam nadzieję , że za rok , dwa to już się skończy,
                        usamodzielni sie
                        a wogóle to staram sobie żartować ze szkoły, dobrych ocen, z Jaśminy , która ma
                        zawsze czerwony pasek - jak ona to robi i jeszcze konkursuje się namiętnie
                        widzę, że dzieciaki mają dystans do moich żartów- same czują się odpowiedzialne
                        za właściwe podejście do sprawy - ja się czuję zwolniona
                        ferie minęły bardzo lightowo, drugi tydzień przeleżałam z grypą, ale że
                        dzieciaki były u tatusia a Mieszko chodził do przedszkola to miałam istny raj-
                        spałam do południa, miałam ciszę , odpoczęłam od rytmu śniadankowo-przedszkolno-
                        szkolno-kolacjowego i od pracy oczywiście
                        Bornholmko-trzymaj się w tych niemiłych okolicznościach, przechodziłam te sądy
                        i grunt to być dobrej myśli bo na procedure i tak nie ma rady
                        dwie koteczki już oddaliśmy Nanę i Bródkę, został jeszcze Szaboruk i Czarnula,
                        która wygląda mi na porażoną mózgowo-okołoporodowo - jest "paralityczna" więc
                        zostaje z nami
                        Udanych ferii Jolu, dużo śniegu mimo wszystko
                        Ja lubię zimę, ale niestety u nas jej za wiele nie byłło, zazdrodroszczę Wam
                        Buziaczki słodkich pączków, faworków w czwartek
                        Ola
                        • magduniar3 Re: odrabianie lekcji i języki 02.02.05, 00:22
                          Myślę, że przede wszystkim powinniśmy dzieci uczyc strategii uczenia się. Nie
                          każde dziecko samo potrafi, nie każde wie jak opanować materiał, jak zrobić
                          notatkę, jak wybrać to co najważniejsze. Co do gimnazjalistów Olu, to nie mam
                          zielonego pojęcia jak motywować takie egzemplarze. Z przerażeniem patrze w
                          niedaleką przyszłość i już się boję dojrzewania moich chłopców.
                          Oczywiście słówek z innych języków dzieci powinny uczyć się tak samo.
                          Nie wiem czy jest sens posyłania siedmiolatka na dwa języki. Zanim zapiszesz
                          Barbo córkę na angielski zastanów się nad jej predyspozycjami szkolnymi. Jeśli
                          nie jest biegła w czytaniu (a to przecież normalne) i pisanie jest też jej
                          obce - to uważam, że to tylko zagmatwa sprawę. Należy pamiętać że francuski
                          jest dużo trudniejszy od angielskiego - zupełnie inna wymowa i gramatyka. Wiem,
                          że znajomość angielskiego jest powszechnie pożądana, ale może z czasem, może od
                          czwartej klasy lepiej wybrać drugi język.
                          Niestety moje zdanie jest z pewnościa niezbyt popularne. Ja uważam, że im mniej
                          tym lepiej. Tzn. nie należy od samego początku przeładowywać dziecku rozkładu
                          zajęć. Niech ma czas nauczyć sie tego co musi i niech jej trochę zostanie czasu
                          na jakieś hobby i na bycie po prostu dzieckiem. No chyba że jest bardzo zdolna.
                          Zdolne dzieciaki trzeba gonić do dodatkowych zajęć, aby nie spoczeły na laurach.
                          A ja poszukuję rodzin dla dwóch szczeniąt - matka owczarek niemiecki, maja już
                          prawie 6 tygodni.
                          Pozdrawiam
                          Magda
                        • bornholmka Re: totalny brak czasu na pisanie 02.02.05, 11:05
                          Dziekuje wam dziewczyny za slowa otuchy, bardzo mi ich potrzeba.Wlasnie
                          pomrozilam "gotowce" dla Claudii,porobilam"porcje"ubran do przedszkola i niani
                          dla maluchow coby malz nie ubral ich jak cyrkowcow 8-).
                          Wczoraj wieczorem zmartwila sie bardzo bardzo bo dopiero co pochwalilam sie wam
                          ze zostawiam dzieci zdrowe a cala noc Claudia kaszlalasadJak sie rozchoruje to
                          chyba oszaleje.

                          Musze sie wam pochwalic ze spotkam sie w Wawce z barbamamasmile)))ale sie ciesze
                          ze w koncu poznam kogos z forum"na zywca"smile))))))

                          Prosze o pozytywne mysli zeby mi dzieci malza nie wykonczyly zanim mama wrociwink
                          • agnjan Re: totalny brak czasu na pisanie 03.02.05, 07:47
                            to tak jak u mnie (chodzi o tytuł smile)) ale czytam, czytam smile

                            dziękuję magduniar - dla mnie to trudne - Jasio to pierwszy "szkolniak" a poza
                            tym "trudny" - nie chce mu się, olewa i poza tym ma trudności... ale staram
                            się uczyć go, jak się uczyć, czasem uczy się z nim niania - super ma podejście,
                            ostatnio zrobili sobie z historii konspekty i plany, opisy zamków, schematy
                            władców... żeby go zaciekawić;

                            na szczęście noworodeczka jakoś nieźle - chyba dzisiaj (haha! dziewczyny!!)
                            wystawię ja na balkon, mam nadzieję, że o niej nie zapomnę, bo jednak to nie
                            wrzesień a luty smile

                            bornholmko, szkoda, że ja, przywiązana, nie mogę się spotkać sad no chyba,
                            żebyście się chciały spotkać na Ursynowie (jest tysiąc fajnych knajpek w
                            okolicy) to dajcie znać na priv-a agnjan@poczta.onet.pl bo ja mogę wyjść z domu
                            najwyżej na 1,5 godziny smile

                            wielkie buziaki dla chorusków!!!!
                            • jola.wie do joanki! 03.02.05, 09:45
                              Asiu, podaj mi proszę twój mailowy adres, bo jakimś cudem go nie mam, a
                              potrzebuję z tobą "pogadać", gadu gadu mam odinstalowane i na razie się nie
                              zanosi. Please!
                              pozdrawiam
                              • jol5.po Re: 03.02.05, 15:18
                                Ola skasowała mi całego długaśnego posta, przede wszystkim o szkole tam było i zajęciach dodatkowych, nie dam rady juz odtworzyć terazsad(
                                W każdym bądź razie Magda dziekuję bardzo za rady i co do uczenia języka i dawane z pozycji "belfer" - bardzo tpo wszystko rosądne co piszesz, wiesz, chciałabym aby nauczyciele moich dzieci mieli takie założenia.
                                A skakowanie to efekt, że dzieci w domu - całe 4/5, wczoraj było 5/5. Wtedy skraca się czas (i robi starszny bałagan) nie wiem jak to sie dzieje. Wszyscy tłoczą się do komputera, bo tu dla każdego coś miłego i bajke można ogladnąć i "blogaska" kolezanki podczytać, coś o greckiej falandze znaleźć (Jaś) i nawet bransoletke z muliny Ola robi przy komputerze, bo tam są wzory - w efekcie nikt nie siedzi za długo (i dobrze), ale dopchac sie trudno.
                                A siedzą w domu, bo mają duzy katar i drapie ich w gardle i troche kaszlą - takie ogólne branie na przeczekanie chyba trochę, bo u nas ferie dopiero za 1,5 tygodnia - i chyba juz nie moga się doczekać.
                                Dziewczyny: Barbo i Agnieszko miłego spotkania, koniecznie jakieś foto, no i Agnieszko powodzenia w tym co masz załatwić w Warszawie.
                                Joanko - popatrz co znalazłam: forum o leczeniu metodami niekonwencjonalnymi, a tam o grotach solnych - dopiero ma być, bo coś sie forum nie rozrosło jeszcze, ale wrzucam link - forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25732
                                Ewuniu: >trochę mi smutno< - juz lepiej?? Faktycznie ze zmęczenia tez może być smutno i z samotnosci. Moje dzieci lubiły sobie zachorować na ząbkowanie, ale na szczęście dwa ostanie już nie.
                                Olu z Oliwy, Jolu, Ado i wszystkie dziewczyny - duzo słoneczka
                                Jola
                                • ada16 wiele dzieci 03.02.05, 16:06
                                  A ja w ramach walki z wszechogarniającym bałaganem ( brak czasu) w ostatnią
                                  sobotę wynajęłam panią do sprzątania.
                                  Efekt -chata zalśniła ( chodziło mi przede wszystkim o wypucowanie obu
                                  łazienek, w tym brodzika, i ogólnie odciązenie mnie).
                                  Bardzo mi się podobało, ale czy to wejdzie na stałe to jeszcze nie wiem.
                                  Za dwa tygodnie pani umyje mi wszystkie okna .
                                  Sama nie nadążam, mąż się nie garnie, a dzieci mają sie uczyć!
                                  Moja koleżanka skomentowała to tak: lepiej dać komuś uczciwie zarobić, niz
                                  dawac jałmużnę.
                                  Pozdrawiam.
                                • jol5.po Re: 03.02.05, 16:10
                                  acha, dzisiaj tłusty czwartek - swięto tłuscioszków, ja z siostra złozylyśmy sobie zyczeniawink))
                                  Beatko, mały jeszcze je mleko z cyca, miałam odstawiać, ale jakos tak jeszcze zostało. Próbuję zmniejszyć, w dzień w sumie je normalnie, w nocy pije mleko z cyca, co chyba nie jest najlepszym rozwiazaniem, bo noc robi się rwana, dla mnie szczególnie. No i zrobiłam błąd i nauczyłam go usypiać przy cycu - więc teraz go odzwyczajam, ale jak nie mam czasu, to karmie i on zaraz zasypia. Jak mam czas to nie karmie i wszystko trwa dłużej, ale w końcu tez zasypia. Wiem, że to takie połowieczne, ale cóz, jakos tak jeszcze się nie zmotywowałam, ale pewnie mnie najdzie niedługo o będzie uciętesmile
                                  Mały nie mówi jeszcze, tylko wydaje ciąg dźwięków - w tonacji wesołej, smutnej, bądź wyjącej. Lepiej żebyśmy go szybko zrozumieli, bo potem sie denerwuje. Mam wrażenie, że jeszcze daleko do konkretnych słów, ale jeżeli Maciuś mówi, to moze i Michałek juz niedługo.
                                  Ada teraz Ty chwal sie Kubusiemsmile)) on tak zaraz obok Michałka i Maciusia wiekowo
                                  pozdrawiam nie tylko maluchów Jola
                                  • agnjan Re: sprzątanie i gadanie :-) 03.02.05, 18:00
                                    u nas Pani przychodzi co tydzień - inaczej nie wiem, jak byśmy przetrwali...
                                    stosy prasowania, łazienki i odkurzanie (to była odpowiedź mojego męża na moje
                                    kategoryczne żądanie pomagania w domu - hihihihihi)

                                    a co do gadania, to Szymcio ma podobnie - mówi jakos po swojemu, wszyscy
                                    domownicy doskonale go rozumieją i interpretują smile gorzej, jak nietrafnie -
                                    wtedy jest histeria ze złości smile

                                    acha - codziennie jestem świadkiem niezapomnianych, niestety nie utrwalonych
                                    jeszcze przesłodkich incydentów, kiedy trzymam Martusię (karmienie albo
                                    przewijanie albo pogaduszki) i podchodzi Szymcio cały w uśmiechach i bierze sie
                                    do całowania (obśliniania) siostrzyczki - mniaaaaaaaaam smile
                                    • agnjan Re: pączki :-) 03.02.05, 18:01
                                      jem czwartego właśnie... chyba od jutra zacznę odchudzanie smile)))
                                      • jola.wie Re: pączki :-) 03.02.05, 19:53
                                        Próbowałam dostac dzisiaj jakieś pączki, ale ponieważ zbyt późno się do tego
                                        zabrałam (ok. 15.00) nie zastałam już pączków w czterech sklepach pod rząd w
                                        tym jednej cukierni (!) i w tej cukierni pozwoliłam sobie na pogadankę z panią
                                        za ladą, co ja myślę o tym, żeby w środku tłustego czwartku zabrakło pączków i
                                        chrustu. Ponieważ pani była tego samego zdania co ja, rozmowa trwała niedługo i
                                        nie wywiązała się polemika. Zakupiwszy jako ekwiwalent kruche ciasteczka i
                                        rogaliki z marmoladą udałam się do koleżanki, która ambitnie napiekła stertę
                                        chrustu, na który od razu bezczelnie się rzuciłam, miała też pączki, ale
                                        dopiero ostatniego z nich wydzierałam własnemu dziecku z paszczysmile))) Tak,że
                                        wiem, jak pączki smakują, a ten był pyszny i tym bardziej mi żal. Dojadam
                                        kruche ciasteczka, jest mi niedobrze,będę tego żałować, wiem!
                                        JA CHCĘ PĄCZKA!
                                        smile)))))
                                        • eury1 Re: chruściki 03.02.05, 20:45
                                          Mam chwilkę!tzn tyle czasu ile zajmie moim potworasom pochłonięcie michy
                                          chrustów - bo odbiło mi i miedzy karmieniami napiekłam.Jak zjedza to mnie
                                          wykopią,na szczęście kulturalnie,od komputerka.
                                          Nie wiem od czego zacząćsad
                                          Na początek wszystkim solenizantom i jubilatom : 100 lat.
                                          Wojtuś w imieniu ciotki wywąchamy.....i zaszalałam....wycałowałam w cudnie
                                          różowe pięty.Mam nadzieje że spisałam się dobrze smile)

                                          Cofając sie lekko w czasie.
                                          Niestety Wojtuś został zmuszony do opuszczenia mojego brzuszka.To co zaczęło
                                          sie dziać z moimi cisnieniami przechodziło ludzkie pojęcie.Tak że w niedzielę,w
                                          okrzyku rozpaczy lekarzy,zostałam po raz drugi podłączona pod
                                          kroplówkę.Pierwszy raz starano się w środę i nic z tego nie wyszło.
                                          Zwracam wszelkie honory Szpitalowi Praskiemu.Połozna która ze mna mordowała się
                                          przez cały dzień,zasługuje na dywan z kwiatów po nogami tudziesz solidna
                                          podwyzkę.Dzięki niej nie skończyło się na cesarce.Bo Wojtus oczywiście
                                          protestował bardzo ambitnie a i skurczy praktycznie nie mialam,a jak miałam to
                                          jemu spadało tetno.Mąż przybył na porodówkę ok 17.00 myśląc ze tu juz po
                                          wszystkim - a tu rozwarcie na 4 palce (od 8.00).Pobiłam wszelkie stereotypy
                                          wieloródki.Wód oczywiscie nie miałam.Koniec końców jak zaczęło się dziać - to
                                          połozna nie zdązyła nikogo zawołać.Wojtuś wyskoczył jak mały cyrkowiec o 18.30.
                                          Marek dzielnie odciął pepowinę.A ja wreszcie odetchnęłam przytulając takiego
                                          słodkiego brzydalka.Jejku jaki on był brzydki...tak brzydki że aż piękny...
                                          Potem oczywiście dostałam takiego krwotoku że teraz znowu walczę z anemią.
                                          Jak pisałam Malutek ważył 2900,niestety jak wychodziliśmy był o 250g
                                          lzejszy.Troszkę za duży miał ten spadek.

                                          A teraz chwila triumfu....opłacało sie nie przesypiać nocy i poruszać się po
                                          mieszkaniu z Wojtkiem przy piersi....WAŻY 3000G!!!!!
                                          Kamień spadł mi z serca...tak się bałam że ten mój chudzinek nie przybiera na
                                          wadze.
                                          Daria stanęła na wyskości zadania.Z dumą pomaga mi myć maluszka.Nie rząda już
                                          aby oddał rzeczy "pozyczone" od jej bobasa.
                                          Ostatnio zadała mi pytanie czy to boli jak rodzi się dzieko.Co miałam dziecko
                                          oszukiwać,powiedziałam że trochę.-A każda dziewczyna musi urodzić dziecko? -
                                          Nie kochanie. - UFFF.To dobrze.Bo ja chyba nie będę.
                                          Właśnie moja królewna weszła z rapotem że Wojtek się chyba obudził.
                                          Tak że miłego chrupania.Jak by co to zawsze mozna słodkości zagryżć łyżką
                                          musztardy smile))
    • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 03.02.05, 22:43
      Witam.Przyznaję, ale bez wstydu, że czasm tak od niedawna podczytuję Was sobie
      i sprawia mi to ogromną frajdę.Czuję się jakbym Was po troszku znała i mam już
      swoje faworytki, mam też ogromne parcie na pogaduchy z Wami i liczę na dobra
      relacje i że mnie przyjmiecie do swojego grona.Zawsze uwielbiałam
      autobiografie, a tu jakbym czytała ich wiele .Nie chcę oczywiście robić tego
      jednostronnie,bo aktywne przyłączenie bardzo mnie kusi, ale przyznaję że
      dzielenie się radościami i smutkami z Kimś kto staje się bliski, jest bardzo
      wskazane o każdej porze naszego życia.Liczę na przychylność i na to ,że się
      rozkręcę w rozmowach z Wami.
      Mam na imię Agnieszka,mieszkam niedaleko Wrocławia, jestem lekko po
      trzydziestce,lekko znudzona siedzeniem na wychowawczym, mąż sztuk 1, dzieci-
      chłopczyk lat5, dziewczynka lat 2
      Na dziś tyle, pozdrawiam cieplutko.AGA
      • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 08:50
        Eury jeszcze raz gratulacje, jesteś dzielna jak cholera! Ja w obliczu
        jakichkolwiek komplikacji bym wymiękła od razu, na samą myśl, że coś mogłoby w
        ciąży albo przy porodzie pójść nie tak, robi mi się słabo. (dlatego ostatnią
        ciążę odbyłam na relanium a poród na stole operacyjnym wink)
        Wojtuś urośnie, zobaczysz, moja Anka to też było takie chuchro 2750, a teraz...
        szkoda gadać. Choć rzeczywśce do 2 roku życia była, oględnie mówiąc, drobna. Za
        to w wieku 8 miesięcy już chodziła.
        Agnieszko, ja cię witam sedecznie, a jeśli nie sięgasz tak daleko wstecz, to
        tez się przedstawię: jestem Jola, też (lekko! wink po trzydziestce, syna Marek 12
        lat, córka Anka 7 lat, córka Madzia 8 m-cy. Mąż szt. jeden w porywach do zera
        (wyjeżdża czasem, uff! wink, energia zawodowa mnie owszem rozpiera, ale nie umiem
        jej znaleźć koryta, więc siedzę w domu smile)

        Kochane dziewczyny, choć nie umiem tego jeszcze pojąć, to zdaje się, że mam w
        domu dziecko z syndromem "dziecka środka". Wczoraj odbyłam rozmowę z
        pedagogiem, dzisiaj się skontaktuję z psychologiem, niestety nie umiem się
        zupełnie wczuć w to co bidula przeżywa. sad(( Cholera! A miało być tak
        pięknie....
      • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 08:59
        O Kubusiu:
        Wczoraj otworzył szafkę z moim najlepszym serwisem, złapał talerzyk i....
        talerzyk leeeci, bum!
        W tym momencie dopadłam Kubusia, na szczęście nie zdążył złapać następnego
        talerza.
        Chyba bardzo przejął się moim gadaniem, miał bardzo smutną minę i gdy
        podchodził w to mniejsce, to tylko mruczał.
        A w nocy obudził się z płaczem.
        Mówi niewiele, ma swoje słówka o wielorakich znaczeniach, lubi żartować.
        Ostatnio był chory, więc marudził i przestał jeść.
        /czy wasze maluchy tez lubią podchodzic do telewizora bardzo blisko?
        • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 09:04
          Jeszcze o pączkach.
          Mój syn na pytanie : ile kupić - rzucił : 30! ( na trzy osoby)
          Nie wytrzymał do mojego powrotu poleciał do sklepu, kupił 15 ( tyle
          pozwoliłam ) i zanim wróciłam do domu zjadł 9.
          A moja córka przyniosła ze szkoły taki przesąd ( ja go nie znałam) - im więcej
          zjesz pączków , tym obfitszy rok przed TObą.
          • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 05.02.05, 09:05
            Ada, z tymi pączkami, kapitalne! smile)))))))))) Nie mam słów! To mogłoby się
            zdarzyć u nas!
            Ale się nie zdarzyło i według przesądu czeka mnie w tym roku katastrofa! wink
      • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 09:03
        Hej jokowbojko!!!! JAk znam dziewczyny i siebie kazda z nas ma "parcie " na
        gadanie z nową koleżanką- witaj w naszym groniesmile
        Eury.... och, ach smile))) To dla Wojtusia- cudny chłopczyk, dzięki za zdjęcia.
        Jolu zdjecia dla Joanki obrobię- ale z Was wesołe laski. Joance już pisałam-
        jest sobowtórem mojej psiapsiółki z licka. Jak tylko będę jechac w wakacje do
        Kaśki (spotykamy sie tylko latem) to pozwole sobie pokazac jej jedno ze zdjeć ,
        niech nie mysli ze jest sama smile))) Zdarza sie wam że języki wam kołowacieją od
        gadania- bo mnie własnie po spotkaniu z Kasią tak się dzieje , gadamy non stop
        kilka godzin, bo w ciagu roku się w ogóle nie kontaktujemy - ze mnie straszna
        gaduła.......
        Lece , niedługo bedzie ciocia Basia- pójdą z Maciejka karmic wiewiórki- a ja
        nie przygotowana do pracy buuuuuuu chce na wychowawczy buuuu
        • ada16 Dziewczyny, poradźcie… 05.02.05, 16:57
          Dziewczyny, poradźcie…
          W kwietniu ubiegłego roku napisałam pracę na konkurs „Mamą być”, ogłoszony
          przez gazetę DZIECKO . Opisałam moje Kubusiowe macierzyństwo, walkę o jego
          wzrok , inność tego macierzyństwa , w dużej mierze bardzo smutnego (wówczas).
          Dostałam wyróżnienie ( jedno z 16).
          Teraz zgłosił się do mnie Pan Fotograf z propozycja zrobienia zdjęć mojej
          całej rodzinie, bo mój tekst ma się ukazać. Gdy wysyłałam pracę ( której celem
          było pokazanie innym rodzicom że o wzrok można walczyć,że diagnoza to nie
          wyrok) celowo nie wysłałam zdjęć , po co ktoś ma nas identyfikować przez
          pryzmat niepełnosprawności Kuby.
          I teraz łamię się. Nie zależy mi na tym by „ wystąpić” w gazecie, ale może
          wystawianie samego Kuby to chowanie głowy w piasek? Z drugiej strony nie
          chwaliłam się wokół jaką walkę toczę , ale też nie są to wahania spowodowane
          wstydem.
          Dzś wiem, że tę walke e dużym stopniu wygraliśmy.
          Jeszcze jest to, ze jestem matka starą , dużo starsza od przeciętnej
          czytelniczki „Dziecka”.
          Poradźcie : -tekst zupełnie anonimowy , bez zdjęć i nazwiska, tekst ze zdjęciem
          Kuby, czy pełna otwartość ( boje się, że zaczną mnie zaczepiać znajomi i
          dziwować).
          Pan Fotograf przychodzi jutro….
          I jeszcze jedno: Kubą wcześniej zainteresowała się jedna z telewizji, ale
          bardziej jako ciekawostką niż z chęci pomocy czy współpracy i odmówiłam
          wystapienia…

          Co Wy byście zrobiły, Jolu, Agnieszko, Ewo…, inne wielodzietne mamy…

          • jol5.po witaj Agnieszko!!! 05.02.05, 18:45
            Witaj Agnieszko - jekowbojko
            zaraz wrzucę uaktualnioną listę - ja tez po 30, też z jednym mężem, też spod Wrocławia (bo jeżeli dzielnica nie ma w połowie gazu, kanalizacji, ulice mają nawierzchnię ziemną lub błotną, to czy mimo, że jest 10 min. od centrum można powiedzec, że jest w dużym mieście??)
            bardzo się cieszę, że się dołączyłaś - pisz, pisz pisz i czuj się dobrze w naszym groniesmile))))
            • jol5.po Dziewczyny, poradźcie? 05.02.05, 19:34
              Ada, bardzo mi zaimponował Twoj syn (pozdrowienia dla niego), no, no 9 paczków... Michałek też wisi przed telewizorem i jeszcze do tego reaguje na muzykę - kiwa sie wtedy na wszystkie strony, co bardzo pociesznie wyglada. Ale tak, podchodzi blisko, prawie, że nie wejdzie w tv, co mnie troche denerwuje, bo jak sie go zabierze, wraca. Ada, Twój Kubuś dokłądnie robi to co równolatki - wygrałas walkę o jego oczkasmile)))- tv, nawet nieszczęsny serwis i wiele innych znaków - bardzo WIELKIE GRATULACJE z twego powodu, jak i GRATULACJE z powodu wyróżnienia
              Hmmm, to dylemat - robić zdjęcia czy nie. Wiesz, może niech fotograf przyjedzie, porobi i zobaczysz jak wyjdą (to do tego, że obawiasz się o to, że może jestes starsza niż przeciętna mama czytająca "dziecko", masz piekne dzieci, kobieta na stanowisku - ja po prostu nie wierzę, że Ty nie wyglądasz ładnie, wie wierzęsmile))
              Szkoda, że ostatnio nie pisze Dorota - Dwoda, ona zamieściła tekst-pamiętik w "Dziecku", były zdjecia - więc odpowiedziałaby, czy faktycznie wtedy rozpoznaja znajomi.
              A może własnie warto tak otwarcie zagrać, by właśnie znajomi się nie dopytwali gdzieś ukradkiem - tam jest historia Kubusia, wyjaśnione różne sprawy - własnie nie musza się już dopytywać, dziwować. "Dziecko" to dobra gazeta.
              Gazeta wyjdzie za miesiąc następna, a potem następna, czytelnicy dostana nowe rzeczy do czytania - ten numer zostanie w archiwum rodzinnym, będzie pamiatka dla Ciebie, Kubusia i rodziny - może warto tak na całośc iść ze zdjęciem
              (chociaż moje rady mogą być nie do konca objektywne - ja też chciałabym Ciebie bardzo zobaczyć w "Dziecku"smile))
              Co do filmu, wybrałaś, ze intuicyjnie. Wiesz Ada, znam dziecko, którego historię wykorzystano w takie dokumentalnej noweli o domach dziecka - komentarz był infantylny, dziecku on zaszkodził chyba bardziej niż pomógł. Osoby kręcące szukały tego jak zrobić dobry film (wyciskający łzy), a nie jak przedstawić prawdziwą historię. No i dziecko zetkneło się z machiną jaką jest tv, tak bez osłony, bez pomocy chociazby rodzica. To nie było dobre. Jeżeli wyczułaś, że chciano kręcić news - pokazać dla ciekawości Kubusia - dobrze zrobiłas.
              Czekam na artykuł
              pozdrawiam bardzo Jola
          • eury1 Re: Dziewczyny, poradźcie… 05.02.05, 18:48
            Ada,w sumie ciężko jest cokolwiek radzić...Dotyczy to tylko Twojej rodziny...i
            obawaim się że znalazłaś się w sytuacji "cokolwiek zrobisz będziesz rego
            żałowała"
            Ze swojej strony mogę tylko stwierdzić że anonimowość jeszcze nikomu nie
            zaszkodziła a rozgłos tak.Ciężko jest być postrzeganą jak osoba publiczna...
            Poza tym Ty poradzisz sobie ze wszystkimi tego aspektami - a dzieci?
            Listy do Ciebie moga być kierowane na redakcję
            Trudna decyzja przed Tobą
          • jokowbojka Re: Dziewczyny, poradźcie… 05.02.05, 23:32
            Ada, pewnie nikt nie jest w stanie poradzić Ci tak ,aby było to dla Was
            bezpieczne.Możesz mieć wątpliwości cokolwiek zrobisz i postanowisz, ale sama
            napisałaś,że celem pracy było pokazanie innym -diagnoza to nie wyrok.Może
            właśnie tu jest sedno sprawy, pokaż do końca jak przebiega Wasza walka i pokaż
            sie na zdjęciach z uśmiechem.Los, Bóg daje takie wyjątkowe dzieci- wyjątkowym
            rodzicom i chyba nie trzeba uciekać od tego ,żeby inni zobaczyli ,przeczytali,
            że czasem było tak bardzo trudno,że jeden krok do przodu to czasem dwa do tyłu,
            ale zawsze warto.
            Jeszcze jest to, ze jestem matka starą , dużo starsza od przeciętnej
            > czytelniczki „Dziecka”. Ale zawsze pozostaniesz matką , dla dziecka zawsze
            najlepszą, najukochańszą, naj... A niech się inni dziwią ale i podziwiają!!!
            Pozdrawiam, trzymam kciuki!
            Cokolwiek postanowisz ,będzie to dobra decyzja!
            Mój pięcioletni Michał, przyszedł dziś do mnie po obiedzie i z rozbrajającą
            szczerością stwierdził,że jestem najlepszą "gotowarką"na świecie, potem dodał-
            no i sprzątaczką i praczką .Czy to nie sukces!?
            AGA
            • jol5.po Re: Dziewczyny, poradźcie? 06.02.05, 00:37
              no własnie, może jak pisze Agnieszka, warto pokazac sie z usmiechem, nawet wtedy, gdy los wydaje się ciężki (Agnieszko, ja widziałam Kubusia na zdjęciu - jest sliczny)
              Agnieszko-kowbojko podziw w oczach Michałka to duzy sukces - szczególnie ta gotowarka, bo mi często zdaza się zrobić obiad, który dzieci zaczynają od wielkie blee, zawsze uformuje się grupa opozycyjna, która czegos tam nie lubi (chyba, że sa nalesniki, ale wtedy kręci nosem mąż) - wiec ja bardzo doceniam to, że zostałas nazwana najlepsza gotowarka i zazdroszczę.
              A teraz jeszcze wiadomosci od Kasi-mampy:
              nie bylo najlepiej - XII i I choroby dzieci, w tym 16 dni w szpitalu (zapalenie płuc), teraz dzieciaki są zdrowe, ale znowóż zachorował komputer, który po gruntownym remoncie zbuntował się i wyświetla nasz watek, ale tylko do 21.I. Kasia podejrzewała, że coś nie tak, bo nie chciało jej sie wierzyć, że uparcie od 21.I milczymy. Wiec mimo chorego komp. udało jej sie nawiązać ze mną kontakt i stąd wiem, ze z chorobami juz koniec.
              Wszystkie macie sredeczne pozdrowienia i całusy, szczególnie nowo narodzone dzidziusie
              Miłej nocy Jola
              • jol5.po LISTA 06.02.05, 00:59
                akve (Ewa 67, Darek 67) -
                Jędrek VII.94;
                Jaś III.97;
                Julek IX.01
                Zosia 1.V.04
                Kraków

                ewa057 (Ewa 66, mąż 61)
                Hubert 1.VII.90
                Maciek 25.05.92
                Marcinek 2.04.04
                (Kalisz)

                barbamama (Beata71, mąż71)
                Ala 98
                Zuzia 00
                Maciuś 03
                (Warszawa)

                jol5.po (Jola70, mąż67)
                Ola XI.93
                Jaś VIII.95
                Małgosia VIII.97
                Agnieszka X.01
                Michałek XII.03
                (Wrocław)

                ada16 dzieci:
                syn-1987,
                córka-1989,
                Kubuś - 2003
                (Gdańsk)

                olioliwa (Ola71, Jacek63)
                Emanuel (Kuba) 91
                Jaśmina 93
                Mati 97
                Mieszko 00
                (Gdańsk)

                jola.wie (Jola 70, mąż 68)
                Marek VIII.92
                Ania V.97
                Madzia V.04
                (Katowice)

                angjan (Agnieszka)
                Jasio VII.1994
                Małgosia 1996
                Szymek 2003
                Martusia I.2005
                (Warszawa)

                mamarazycztery (Magda)
                Łukasz - 1990
                Karolinka - 1992
                Wiktoria - 1998
                Zuzia - 2002
                (Kraków)

                maruda13 (Kasia)
                Adam 30.VII.1998
                Mateusz 28.VII.1999
                Mikołaj 27.VI.2004
                (koło Lublina)

                bietka2 (Ania)
                Zosia - 4,5 roku
                Ludwik - 2002
                Jaś w II.05

                aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
                Ewelinka
                dzidziuś XI.04

                joanka741 (Joanka '74)
                Oliwka 31.VII.99
                Szczepan.VI.01
                Mela 6.IV.04
                (Dębica k. Krakowa)

                zinka3(Grażyna 28IX64 Paweł 03X64)
                Kamila 14.VIII 91
                Olga 24.IX 92
                Tomek 07.XII 93
                Dominik 05.XI 95
                Bartłomiej 02.IV 00
                (Kraków)

                dwoda (Dorota 69, Artur 64)
                Grześ I.91
                Przemek V.94
                Krzyś VII.97
                Jaś I.02
                Zuzia X.03
                (Kraków)

                eury1 (Viola66, Marek62)
                Bartek 08.1986
                Jarek 11.1988
                Marek 06.1994
                Daria 12.1996
                Wojtuś 02.2005
                (Legionowo k. Warszawy)

                mamapa (Kasia '70, mąż 65)
                Paulinka 24.VII.1990,
                Pamela 29.V. 2001,
                Patryk 10.II.2004,
                (Wrocław)

                bornholmka (Agnieszka)
                Damian 04.08.91,
                Mik 09.07.00,
                Claudia 26.01.03
                (Bornholm)

                magdaniur3 (Magda73, Mariusz71)
                Mateusz 94
                Jędrzej 95
                Juliusz 28.12.02
                (Suwałki)

                jokowbojka (Agnieszka)
                Michałek - 5 lat
                córeczka - 2 lata
                (niedaleko Wrocławia)

                wpisała się jeszcze: joannajagiello
                Julka - 11 lat i Basia z IX.04
                Joasiu zapraszamy
          • barbamama Re: Dziewczyny, poradźcie… 06.02.05, 02:03
            Ada pomyśl ile kobiet borykajacych sie z problemem walki o zdrowie swego
            malucha weźmie do reki "Twój" numer Dziecka ?? Jak chciałabyś dodać im otuchy,
            nadziei?? O nic innego nie zapytam bo to i tak Ty podejmiesz odpowiednią
            decyzję, ale może warto: dla idei, na pamiątkę... A wiek ??? przeciez Ty masz
            16 wink Jakąkolwiek podejmiesz decyzje daj znac kóry to nr - nie
            kupuje "Dziecka" odkad zmieniło image. Kupiłam tylko nr czerwcowy ze wzgledu na
            dwodę, i styczniowy bo podobał mi się talerzyk - w środku była jeszcze większa
            niespodzianka- artykuł silije smile Powodzenia
            • bornholmka Oficjalne przeprosiny 07.02.05, 21:52
              Przy wszystkich tu na forum chce przeprosic barbamame ze jestem najwieksza
              pieddola na kuli ziemskiejsadNie moglam sie z nia spotkac z wlasnej glupoty:
              (((To dluga historia moze z czasem ja opisze ale w skrocie to szukalam kafejki
              internetowej zeby sobie numer telefonu barbamamy znalezc.Pojechalam gdzies
              tramwajem(nie patrzac zreszta na nr) i sie poprostu zgubilam w WawiesadTak to
              jest jak sie wpusci wiesniaka do duzego miasta.PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM
              PRZEPRASZAM.Wiem ze jestes na mnie zla i masz absolutna racje.
        • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 06.02.05, 11:10
          No tak "gotowarką" jestem niezłą w pojęciu mojego dziecka, a ta sprzątaczka i
          praczka, to pewnie tak kurtuazyjnie bo biedak zobaczył moją minę, która
          wskazywała że może zaraz wybuchnę jakimś porażającym śmiechem albo
          rozpaczą.Chciał więc może mnie udobruchać i docenić każdy aspekt domowych
          zajęc.Nie chciałam już dostarczać mu dodatkowych domowych zawodów, brzmiących w
          cudnym dziecięcym jezyku: prasowaczka, zmywaczka , itd.
          Jeśli zaś chodzi o jedzenie mojego Miśka, to jest czasem autentycznie sztuka
          gotowania.Najbardziej wie coś o tym Agnieszka-bornholmka, jej Claudia ma taki
          sam sposób jedzenia jak Michał,czyli jedzenie niskobiałkowe ze względu na
          fenyloketonurię.U nas niestety to nie ten sam poziom zaopatrzenia w jedzenie ,
          ale radzimy sobie i jest coraz lepiej.Przez pewien czas panował zupełny szał u
          nas w kuchni .Misiek oddzielne gotowanie bo żadnych mięs, makaronów,
          pieczywa,mąki,przetworów mlecznych, Madzia bo malutka- więc zupki
          oddzielnie,tyci przyprawione, mąż stierdził że chce spróbować odżywiania
          optymalnego-wysokotłuszczowego (dieta Kwaśniewskiego), ja zostałam "normalna" w
          tym wszystkim.Powiedziałam -dosyć, bunt na pokładzie domowym i rewolucja.Magda
          zmuszona była zacząć szybko jeść normalne jedzenie a nie papki dziecięce,mąż
          gotuje sobie sam , więc pozostał tylko Misiek, ale tu chodzi o jego
          zdrowie.Dajemy radę, ale i tak czasem jest abstrakcja żywieniowa.
          Za to dwuletnia Madzia(30.01.2003), jest bez tej rygorystycznej diety i wczoraj
          podkradła słonecznik, podchodzi mówiąc-mamo nie wyszło , daj inne- przy czym
          namiętnie dłubie w nosku.Zamarłam, oczami wyobraźni już widziałam ją na ostrym
          dyżurze laryngologicznym,krew, krzyk i łzy.Przytomnie zatkałam jej jedną drożną
          dziurkę i kazałam dmuchać drugą.Ziarenko wyszło,troszkę krwi, usiadłam i ręce
          mi się trzesły.Jednak mało przytomnie zauważyłam,że mogła nie wydmuchać tego
          ale wciągnąć jeszcze głębiej do nosa.Całe szczęście że wszystko skończyło sie
          OK.
          Swoją drogą ciekawe jak tam bornholmka w Warszawie-Trzymałam kciuki !
          Pozdrawiam.
          AGA
          • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.02.05, 22:26
            Ada....wiek to najmniejszy problem.do mnie ne oddziale ordynator zwracał
            się "nasza najmłodsza pacjentka"...
            Bormholmka - trzymam kciuki!!!Jestem blisko Warszawy to powinno działaćsmile)

            Dziewczyny,ide na łatwiznę...nie mam siły szukać adresów do wszystkich was.
            Podaję link do strony na której jest "Magoczne dziecko" - czyli Krasnal - czyli
            Wojtek

            members.lycos.co.uk/norhaji/phpBB2/viewtopic.php?t=57
            Postaram się,dzięki oczywiście systematycznemu molestowaniu męża,aby tam
            pojawiały się najnowsze zdjęcia smile)
            • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 06.02.05, 22:55
              eury!!! Wojtuś śliczny smile

              ada... ja bym bardzo chciała Was zobaczyć, a skoro jesteś "na wygranej"
              pozycji, to chyba warto pomóc innym mamom, pokazać, że się może udać takim
              normalnym ludziom, jak i one! ale oczywiście sama wyważ...

              co do "Dziecka" - nasza Martusia pozowała w piątek u nas w domu do zdjęć
              w "Dziecku" (szukali noworodka do zdjęć, zgodziłam się i mi noworodeczkę
              wymęczyli bardzo...) - pewnie będą w maju albo w czerwcu, albo w kwietniu
              może? - będę wiedzieć, to powiem - terapeuta, Paweł Zawistowski pokazywał, jak
              przewijać dziecko na kolanach - co to daje i dlaczego smile zrobili jej 79
              zdjęć!!!! a w "Dziecku" będzie max. 8 sztuk smile

              Aga - witaj!
            • akve Re: 06.02.05, 23:12
              Ada, trudne pytania zadajesz...
              I juz podjęłaś decyzję , bo dzis miał byc fotograf.
              Wiek -to nie problem winkJesteście piękna rodziną !
              I pomyśl ,ze juz w jakis sposób decyzja zapadła.Ty napisałaś tekst o swojej
              rodzinie, swoich problemach i zmaganiach i zdecydowało jury konkursowe -
              dostałaś wyróznienie( GRATULACJE!).Pomyślałam ,ze to b. dobrze,ze napisałaś
              teks o problemach zdrowotnych, bo przecież macierzyństwo wielu z nas nie jest
              od nich wolne.W gazetach " dzieciowych" sa artykuły z uśmiechniętymi bobasami i
              pieknymi, b.młodymi mamusiami(?) i opisywane trudności sa często wyłacznie
              typowe.Ja tez sporadycznie kupuje to nowe Dziecko.Jest takie "płytsze"( barba-
              kupiłam te numery co Ty smile.Co do zdjęć...Może jednak warto się pokazać,
              upublicznić...
              Choc przyznam ,ze niezwylke zaskoczyła mnie moja daleka znajoma, która
              odnalazła moje dzieci w necie( na edziecko oczywiście) i przez to odnalazła
              mnie.Poczytała i poznała moje problemy, mają rodzinę, poglady na wiele spraw.
              Nie wstydze się tego, nie !Ale pisząc tu wydawało mi się ,ze rozmawiam tylko
              Wami,ale to nie prawda, bo do tego "pokoju" wchodza tez osoby ,które stają pod
              sciana i tylko słychają.I z tego trzeba sobie zdawać sprawę.
              Jestesmy mniej lub bardziej upublicznione.
              Ada, i jeszcze o sprzątaniu.To swietny pomysł ,zeby dać zarobić komuś i mieć
              poczucie komfortu.Ja nie nadążam i jestem za .Pani przychodzi do mojej
              teściowej raz w tygodniu, do mnie rzadziej i b. to sobie cenię.I jest to tez
              pomysł mojego męzą( uśmiech w stonę Agi smile.

              A u nas...ech, nie napisze ,ze choroba,ale chyba jednak CHOROBA.Zosia
              goraczkuje od paru dni, dość wysoko bez żadnych innych objawów.Pewnie drogi
              moczowe...Jak złapać mocz ? Nie umiem przykleić dziewczynce tego woreczka...
              Pocieszcie sad Pouczcie...
              • jol5.po Re: 06.02.05, 23:53
                Ewa, spokojnie, może to nie drogi moczowe - może to trzydniowa goraczka, moze to infekcja wirusowa - starszaki nie miały jakiegos kataru ostatnio?? Moje dzieci przechodziły katar, a na koncu Michałek też, ale jeszcze dodatkowo z gorączką. Zauwazyłam, że lekarze jakoś tak szybko oskarzaja drogi moczowe o powodowanie infekcji - a mi własciwie jeszcze zadne dziecko na drogi moczowe nie chorowało. No i dlatego nie mam wprawy w tych woreczkach, jakos takie spoecjalne sa w aptekach, ale jak sie to zakłada dziewczynce nie mam pojecia.
                Zazdroszczę Wam dziewczyny tych pań do sprzątania, ja póki co sama, ale tak czasami sobie myślę, ze duzo czasu na to idzie tyle cennych chwil zycia ucieka na sprzatanie...
                Aga -jokowbojko faktycznie masz doświadczenie w gotowaniu i to jeszcze w różnych wariantach. Wiesz miałam koleżanke z synkiem z fenyloketonurią, zresztą Ewa (akve) też ma takich znajomych. Pamietam, że byłam pełna podziwu, jak to wszystko spamietać, odpowiednio gotowac itd, ale Ty musisz mieć już super wprawę - i jeszcze Michałek chwali jedzenie - przy diecie to musi być dopiero wyczyn.
                Ech, maja dzieci pomysły, założę się, że Madzia wcale nie przez przypadek trafiła ze słonecznikiem do noska, to po prostu dedukcja dwulatka dopuszcza rózne szalone pomysły, które nam wapniakom nigdy by do gówy nie przyszły. Uff, dobrze, że sie dobrze skończyło.
                No tak Ewa, jednak co publiczne forum to publiczne, ale też i dzięki temu oddziaływanie od Gdańska do Krakowa i od Bornholmu do Lublina i Suwałk. Taka rozmowa co ja czasami dalej troche niesie. Ale troche dziwnie może sie zrobic, jak znajomy znajdzie o nas informacje. Jak sie nas zbierze zwarta grupa mozna się zamknąć na prywatnym forum, co by intymnie było. Teraz jeszcze możemy trochę pobyć otwarte i poczekać na wszystkie chetne życzliwe dusze, które wyczują, że do nas pasują.
                Agnieszko, to znowóz bedziesz sobie mogła po czasie przypomnieć jak Martusia wygladała kilka miesięcy wstecz (jak w programie, gdzie wystapiła w brzuszku). 79 zdjęć, to musiała być faktycznie długa sesja.
                Viola, wrzucam adresy meilowe i gg
                dziewczyny: Barba i Agnieszko - udało Wam się spotkac??
                • jol5.po Lista adresy 07.02.05, 00:02
                  dziewczyny sprawdźcie, uzupełnicie, poprawcie, nie pominęłam jakiegoś adresu??
                  Agnieszko-kowbojko adres inny niz gazetowy porzadany do zdjec, bo nie przechodzą na gazetę

                  gg Agnieszka (aprze) 1298265
                  Barba 5442090
                  Ewa (Kalisz) 1095010
                  Jola.wie 938935
                  zinka 2986595
                  kasia maruda gg 1962742
                  joanka74 1148671
                  jol5.po 8347085

                  jola.wie
                  jola.wietecha@wp.pl
                  barba
                  ta_ra@wp.pl - nie działa
                  beata@per.com.pl
                  ada16
                  ada1661@wp.pl
                  akve
                  ewka34@o2.pl
                  ewa057
                  ewa057@wp.pl
                  jol5.po
                  jolanpo@op.pl (nowy, ale stary tez działa)
                  olioliwa
                  olioliwa@yahoo.com
                  angjan
                  agnjan@poczta.onet.pl
                  mama.razy.cztery
                  mamarazycztery@poczta.onet.pl
                  maruda13
                  rymunia@poczta.onet.pl
                  eury1
                  plenty51166@yahoo.co.uk
                  zinka
                  zinka@wp.pl - zinka
                  joanka741
                  joanna7411@poczta.onet.pl
                  dwoda
                  dawoda@wp.pl.
                  mamapa
                  salitra@vebso.pl
                  mamapa@gazeta.pl
                  • ada16 Re: Lista adresy 07.02.05, 08:18
                    Zdjęć rzeczywiście Pan Fotograf zrobił kilkadziesiąt, ile się ukaże nie wiem.
                    Będą zdjęcia samego Kuby, ja w tym wszstkim czuję się zupełnie nieważna, a
                    ponieważ zrobiono je w trakcie zabawy, nie powinien wyglądać na osamotnionego.
                    Chyba głównym powodem takiej decyzji jest niechęc do zbyt mocnego otwarcia się
                    na obcych ( ta natura introwertyka).
                    Kiedy dowiedziałam się , że Kuba nie widzi , trzymałam to długo tylko w sobie,
                    bałam się tych ciekawskich spojrzeń i dawania ludziom sensacyjnego tematu
                    rozmów, ( zapwniam Was, że nie jest to rwnoznaczne ze wstydzeniem sie własnego
                    dziecka, nie odbieram niepełnosprawności Kuby w kategoriach wstydu, raczej
                    wyzwania i życia jakby w nieco innym wymiarze).
                    Na tym forum czuję się rzeczywiście dość anonimowo, choć czasem zapala się
                    światełko, ze może ktoś z boku nas podsłuchuje.
                    Pozdrawiam serdecznie, o ukazaniu się artykułu poinformuję, natomiast brakuje
                    mi trochę ciągu dalszego ( tekst jest z kwietnia, od tego czasu Kuba zrobił
                    duży postęp, może zdjęcia to pokażą).
                  • jola.wie Re: Lista adresy 07.02.05, 08:51
                    Jokowbojko, dosyć karkołomne te zmagania w kuchni, przyznaję! Mnie się, od
                    siedzenia w domu zapewne, mózg zlasował i mam problem z wymyśleniem
                    najprostszego obiadu, najgorsze jest to że do gotowania podchodzę z niechęcią,
                    co mi się w życiu jeszcze nie zdarzyło! mam nadzieję, ze to jest zjawisko
                    przemijające....wink
                    Dziewczyny, te które korzystają z pomocy z zewnątrz, powiedzcie mi proszę, ile
                    płacicie i za co? Ja próbowałam pozyskać ostatnio panią do prasowania,
                    zawiozłam jej nawet kosz bielizny, ale ostatecznie zadecydowała, że tego jednak
                    robic nie będzie. Wkurza mnie to, ze mi nie wyszło, a wydawało mi się, ze tak
                    dobrze typuję, a tu figa! Nie wiem jak mam dalej szukać, zniechęciłam się, ale
                    w obliczu prasowania tego wszystkiego może się jeszcze zmobilizuję....
                    Interesują mnie jednak ceny za usługi sprzątania (może pomogą mi wycenić mój
                    czas spędzany w domu, a zmotywowana, "ile to zarabiam" może przestanę zapominać
                    o podlewaniu kwiatków smile)))

                    Viola, Wojtuś jest śliczny. I taki "męski" - serio, patrząc na jego buzię nie
                    mam wątpliwości, ze to facet wink. No, gratulacje raz jeszcze!

                    Ada, przyłączam sie do Ewy (choć już poniewczasie), że skoro się "odtajniłaś" w
                    nagrodzonym artykule to decyzja już jakby podjęta... Choć oczywiście lepiej
                    jest pisać anonimowo, wtedy zbieżność faktów "niezamierzona" i nazwiska nie
                    padają, a zdjęcie demaskuje, choć przecież jest ilustracją powodu do chwały a
                    nie wstydu, więc...

                    Akve, mnie się w kwestii niekontrolowanego rozpowszechniania informacji
                    zdarzyło coś takiego: dawna przyjaciółka z innego miasta (po laaatach
                    zlokalizowana) zadała mi kiedyś w ciąży na gg troskliwe pytanie "byłaś w
                    szpitalu? i jak?", ja zamarłam, bo o tym wiedziało ścisłe grono, a ona do nich
                    nie należy, i sprawa następująco się "rypła": moja mama jest w dosyć ścisłym
                    kontakcie z jedną ze swoich sióstr, bo pracują razem. Mieszka ona jeszcze w
                    innym mieście, w tym samym, w którym mieszka trzecia siostra, która jest mamą
                    młodego cżłowieka (mojego kuzyna) niedawno ożenionego. Więc oni, młodzi,
                    mieszkający w tym docelowym już mieście, odwiedzają matkę raz w tygodniu i przy
                    tej okazji wpadają do ciotki, zeby umyć samochód na podwórku. Po czym wracają
                    do domu z umytym samochodem i nowymi wieściami i dzielą się z nimi z matką żony
                    (którą ja w momencie dziania się tego wszystkiego zaledwie kojarzyłam ze
                    zdjęć), a ona z kolei nie wiem z kim jeszcze, ale na pewno z moją dawną
                    przyjaciółką z którą razem pracuje! Kiedy odkryłam ten misterny splot zawrzało
                    we mnie! Jakiś czas nie wiedziałam, co z tym zrobić, aż skontaktowałam się
                    z "nosicielami" (kuzynem i jego żoną) i asertywnie wyraziłam, co ja sądzę o
                    czerpaniu wieści zewsząd, tylko nie ze źródła. Od słowa do słowa, od maila do
                    maila, nawiązaliśmy bardzo fajny kontakt, kuzyn został chrzestnym Madzi i
                    bardzo się lubimy, odwiedzamy i piszemy do siebie. Gdyby nie pytanie "byłas w
                    szpitalu?" być może dalej żylibyśmy jak obcy sobie ludzie.... (a teściowa
                    kuzyna do dzisiaj pozostaje najlepiej poinformowaną osobą wg starego schematu,
                    ale ją już poznałam i polubiłam i już mi to tak nie przeszkadza smile)))

                    Ewka, no co ta Zosia was tak "testuje"? Zdrówka!!!! (przy gorączce też
                    naświetlamy!)
                    • bornholmka Zwyciezylam i wrocilam :))))) 07.02.05, 22:06
                      Pojechalam z bratem do Sadu z pelnymi gaciami.Na wezwaniu bylo jak byk-
                      przesluchanie strony.Wolaja mnie na sale i szok.Przede mna siedzi normalny
                      zespol sedziowski i protokulantka.
                      Na poczatku sedzina poinformowala mnie ze moj eks mial tu byc dzis na sprawie
                      ale sie nie stawil.Za to jego obecna zona przyslala list, ktory mi
                      odczytali.Brzmial mniej wiecej ze jej maz nie moze stawic sie na sprawe bo
                      pracuje w Norwegii ale ona sie z nim kontaktowala telefonicznie i on sie zgadza
                      na odebranie praw.
                      Potem przesluchiwali mnie tak z 15 min.W sumie powiedzialam im to samo co bylo
                      napisane w pozwie.Kazali mi poczekac za drzwiami na decyzje Sadu.
                      Po 5 min zawolali mnie ponownie i odczytali "wyrok".
                      Decyzja sadu rodzinnego i nieletnich bla bla Sad odbiera wladze rodzicielska
                      itd.SZOK SZOK SZOK.
                      Pozew zlozylam w polowie listopada,nie bylo "zainteresowanego"jedna sprawa i od
                      razu odebrane prawa.
                      Dziewczyny nawet o tym nie snilam ze tak szybko i tak latwo.
                      Fakt ze Damian nie mial kontaktu z ojcem od 19997 roku z wyboru ojca ale takie
                      sprawy sa bardzo trudne i trwaja bardzo dlugo.
                      Pycho mi sie tak wyszczerzylo z radosci ze chyba wychodzac powiedzialam sedziom
                      dziekuje i zegnajcie po dunsku:/bo mieli dosc dziwne miny.Juz sama z tego
                      wszystkiego nie pamietam.

                      Na lotnisku czekala na mnie rodzinka w komplecie.Dzieci zdrowe, zadbane , ba-
                      nawet w domu posprzatanesmile)))Jednak nie docenialam swojego malzasmile

                      Po drodze do Polski mialam kilka problemow na lotnisku ale to wam opisze jak
                      ochlone.

                      Dziewczynki dziekuje za pozytywne mysli, pomoglosmile
                      • akve Re: 08.02.05, 00:08
                        bornholmka- GRATULUJĘ !
                        To wielka sprawa i definitywnie zamyka pewien etap w zyciu Twoim i twojego
                        najstarszego syna.
                        Czy spotkałyście się z barba?Napiszcie i opiszcie smile

                        Ada-zdecydowalaś i bardzo dobrze.Pomyślałam sobie właśnie o takim p.s.do
                        tamtego tekstu.Przecież walka uwieńczona została sukcesem i to jest
                        najważniejsze.Pytałaś o taka możliwość?
                        Musze mieć ten numer smile

                        A ja juz nie mam siły sad
                        Zosia ma wyskoki temperatury do 40 st.! Wyskoki tzn.wcześniej sporadycznie
                        zdarzało jej sie zagorączkowac w nocy, a ostatnio goraczkowała przez 3
                        dni.Byłam u dwóch lekarzy , wybadali i nic nie stwierdzili: uszy-nie,gardło-
                        nie,płuca i oskrzela -nie,wiec może drogi moczowe i tez nie!Mocz ogólny wyszedł
                        nie najgorszy ,na pewno nie na poważną infekcję. Mam dość,chce ,zeby była
                        zdrowa i juz.Nie wychodzimy na pole( czytaj"na dwór", dla tych z poza Galicjiwink
                        od ...juz nie pamiętam.Kiedy to się skończy?Przecież to nie mogą być zeby z 40
                        st.gorączką!
                        Poradźcie doświadczone ,wielodzietne co to jeszcze może być?

                        jola.wie : gdzie naświetlać?
                        • agnjan Re: chora Zosia 08.02.05, 09:11
                          a to nie trzydniówka, tak? nie ma wysypki i gorączka trwa? sprawdź jeszcze i to
                          i życzę, żeby to było to... no i zrobiłabym jeszcze krew... nie mam pojęcia :-
                          ( zdróweczka życzę...

                          z barbą i bornholmką nie udało nam się spotkać, a szkoda, już nastawiłam
                          rodzinę, że się z imprezy będę w ważnej sprawie zrywać smile

                          Martusia skończyła miesiąc - jak ten czas leci...
                          • akve Re: chora Zosia 08.02.05, 23:11
                            Agnieszko,to nie trzydniówka ,bo oprócz temperatury Zosia nie miała zadnych
                            objawów.Nie miała wysypki.Temperatura trwała jakieś 3 dni, nie cały
                            czas ,zawsze w nocy.
                            Chyba trzydniówka musi byc z wysypka...
                            Badania krwi zrobiłysmy dzisiaj ,jutro rano będzie wyniki.
                            Dzisiaj Zosia nie miala tak wysokiej temperatury, była cieplejsza ,ale nie aż
                            tak.I bawiła się smileRaczkuje po całym domu i trzeba na nia uważać, bo zbiera
                            wszystko z podłogi i kosztuje.Mniam, mniam paproszki,okruszki czy klocki LEGO -
                            o, zgrozo.
                            Dałam tez mocz na posiew.Zobaczymy czy coś urośnie.

                            Gratulacje dla Martusi- taka duza panienka.Całkiem niedawno pisałam ,za Zosia
                            skończyła miesiąc.Posty w pierwszej setce naszego watku.Ech, zła się w oku
                            kręci.
                        • agnjan Re: Gratulacje Bornholmko! 08.02.05, 09:12
                          musiałaś trafić na jakiś ludzki sąd smile pozbawianie władzy naszego Szymka
                          trwało ponad pół roku...
                          • olioliwa Re: Gratulacje Bornholmko! 08.02.05, 23:57
                            Tak, ode mnie też gratulacje!
                            z zaległości to jeszcze nie witałam nowinki jekowbojki - to milo poczuć nową
                            osobowość , zwiększa się grono i robi się smaczniej...
                            Moja Jaśminka dziś już ma 12 lat, Kuba i Mati gorączkują - grypa nad morzem
                            wczoraj nasmażylismy fure faworków ale dzisiaj towarzycho zaległo w łóżkach i
                            przespało cały dzień, cieszy mnie że jak się wyleżą to może sie wychorują i
                            bedzie po
                            mi to pomogło, ale dzieciaki rzadko kiedy leża u mnie w chorobie, więc jak już
                            je powali na całego to jest jakiś pozytyw w całej nieciekawej sytuacji
                            Violu, dzięki za zdjęcia, na yahoo ostatnio czcionki polskie czytelne, odpisze
                            jak uda mi się znaleźć czas rano, bo te wiieczorne maile z yahoo nie chcą
                            latać, wpierw sie napiszę nawklejam zdjęć a potem <błąd na stronie> i koniec
                            zabawy, poadrawiam wszystkie śliczności od maleńkich noworodkowych gwiadek z
                            sesji po najstarsze z mam ( duchem każda z nas się czuje jak majmłodziej
                            oczywiście)
                            Ola

                            • jol5.po Re: Gratulacje Bornholmko! 09.02.05, 15:50
                              i w Krakowie chorują i nad morzem chorująsad(( - we Wrocku teżsad(
                              dobrze, że chyociaż Ty Bornholmko zaliczyłaś sukcessmile)) gratuluję
                              moje dzieci miały krótką dwudniową gorączkę, skończyła się wczoraj, dzisiaj pozostał tylko katar - Ewa może to taka infekacja, tak sie zdarza - sprawdź mocz itp., ale może się rozejdzie i okaże się, że to taki wirus - życze tego i trzymam kciuki.
                              Jas za to miłą przykrą przygodę na WF- kolega wbił my zęba w czoło. Jakkolwiek śmiesznie to brzmi wygladało groźnie: zderzyli się głowami, zupełnie przez przypadek (jak to na WF-ie), ale tak nieszczęśliwie, że kolega z otwartą buzia wleciał na Janka i ułamał sobie na jankowej czaszcze zęba - jedynkę górną, stałą. Janek zalał się krwią, ale ostatecznie ranka okazała się niewielka - na długość tak z 7 mm, głęboka też nie za bardzo, bo pod spodem była kość. Kolega krwią się nie zalał, ale ząbek ułamany, tylko na całe szczęście i szczęśliwy w tym wszystkim przypadek - jego mama jest dentystką. Już wczoraj miał zrobionego fachowo zęba. Taki zywot żywotnych 9-latków.
                              A teraz weselsze info. Wczoraj odkryłam, że Michałek jednak mówi - ostatnio pisałam, że nie. A on mówi: "Ola", wołam Olę, a on powtarza ola, ola, ja brałam to za śpiewne, ale nieznaczace wiele: lalala - a on sobie cwiczył imię siostry. No i słyszałam wczoraj, jak pod nosem mruczał sobie - "nie". bardzo wyraźnie.
                              No proszę, Beatko zwróciłam dzięki Tobie uwagę na mowę małegosmile)) A tak swoją drogą to nie będzie chyba konformista, tylko,ze z takimi co zaczynają od "nie" i mówią często "nie", nie jest łatwo żyćwink
    • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 18:48
      Dziękuję wszystkim za dobre słowa na przyjęcie.Te wcześniej i te teraźniejsze,
      wszystkie obecne!
      No jak ja tym wszystkim chorowitym współczuję, to jest okropniasta sprawa i
      mnie każde choróbsko wykańcza, bieganie od jednego do drugiego, a to już piło
      ten syropek a te kropelki i takie szaleństwo , w oczach obłęd.A ja mam tylko
      dwoje dzieci, więc te z Was co mają choćby jedną sztukę więcej(zazdroszczę!),
      już podziwiam.A jest Was tu trochę, więc taki ogromny podziw właśnie stworzyłam
      w swojej głowie.
      U mnie jeszcze dodatkowy zawrót głowy z homeopatią, bo coś jakby trochę w to
      wierzę i jakby skutkuje, więc nie dosyć że jakieś klasyczne wspomagacze to
      jeszcze co chwila z zegarkiem w ręku czy już minęło przynajmniej pół godziny od
      ostatniego jedzenia,no bo nie można, no i jeszcze żeby nie było zaraz po
      jedzeniu. No ale sama się w to wrabiam, żeby tylko nie skończyć na
      antybiotykach,jestem w stanie zrobić wiele.A macie coś takiego ,że nie ma czasu
      na własne chorowanie? Mamy być niezniszczalne,odpowiedzialne i nad wszystkim
      panować, wszystko wiedzieć.Omnibusy domowe, co?! :o)
      Bornholmko, zrobiłam chruściki dla Michała z tej nieudacznej -niskobiałkowej
      mąki.Nie wiem jak to się stało, ale udało się! Pierwsz raz, bo z tego mało co
      chce wyjść!Zapraszam, zostało dla Claudii.
      Tak wyglądały moje ostatki, siedziałam z dziećmi w kuchni i
      eksperymentowałam,efekty były znośne.Mój osobisty mąż był sobie w pracy, a że
      możliwe jest napicie się tam piwka, to przyjemniej mu było w pracy niż mi w
      domu.
      Wczoraj dwuletnia Madzia patrzy jak sie demakijażuję i pyta co to jest, mówię
      śmietanka (kosmetyczna), ona mówi - a dać smalec ?Usiadłam i dusiłam się ze
      śmiechu. Kojarzenie rzeczy jest cudna u takich dzieci.
      Pozdrawiam
      AGA
      • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 20:29
        Dziekuje Agusiu jokowbojkosmile)))Gdyby to bylo mozliwe z checia bym wpadla z
        Claudia na chrusciki.Kupujesz make z Glutenexu?czy ta wloska w kartonie?U nas
        wloska w kartonie jest normalnie w sklepach ogolnospozywczych.Przepraszam cie
        kochana ze jeszcze nie odpisalam ale mi sie troche na glowe zwalilosad

        Narazie buziaczki
        • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 23:01
          trzymam kciuki kowbojka za Ciebie z tym odmierzaniem czasu i wiarą w
          homeopatię, nam to pomaga od 2,5 roku i nie braliśmi innych specyfików póki co,
          dzisiaj biedna Jaśminka zostal na posterunku z młodszym i starszym bratem
          rozłożonymi na dwie łopatki gorączką i grypą, sama też już nie czuje sie
          przednio , ale zegarek miała pod ręką( ten na rękę ciągle ginie lub się psuje)
          i na czas dawkowała kuleczki- może zostanie pielęgniarką w przyszłości,
          biedactwo nudziła sie bo przeczytała już 3 książki wypożyczone ostatnio a
          biblioteka tylko do 18 więc nie miał kto jej wymienić lektury.
          uciekam, pa ola
        • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 23:02
          Bornholmko gratuluję z całego serca.Jak widać zbiorowe trzymanie kciuków
          odniosło pozytywny skutek smile)
          Jokowbojko poczekaj aż córeczka przyłapie cie na ściąganiu maseczki z
          twarzy smile) Daria wpadła w histerię jak to zobaczyła - mama ściąga sobie skórę z
          twarzy.
          Myślenie dzieci chodzi faktycznie dziwnymi torami.
          Daria przygotowuje się do komunii.Kilka tygodni temu uczyłysmy się na pamięć 10
          przykazań.Starałam się w miarę mozliwości tłumaczyć znaczenie ich.Rozbilismy
          się oczywiście na "nie cudzołoż".Skończyło się na obrazowym wyjaśnieniu
          zajmowaniu cudzego łóżka przez niepożądane osoby.....
          Dzisiaj Daria wpada zadowolona do kuchni i krzyczy - Wojtek grzeszy!!!
          - Jak to grzeszy? zdziwiliśmy się okropnie.Bo taki mały i juz grzeszy??!!
          - No tak,łamie przykazanie boskie!Cudzołoży!!!
          - Co robi?- przyznam się że nas zatkało
          - Cudzołoży.Śpi w Twoim łóżku!!!
          No coż.Miała rację-spał w miom łóżku smile)
          • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 10.02.05, 09:00
            A mój Kubuś wczoraj przed dziewczyną nawet na kolana padł!
            Środa Popielcowa, my w Kościele, a Kuba jak zobaczył dwie panienki, to zostawił
            mamę i poszedł!
            Stał, stał, a jak go zabolały nóżki to pac! na kolana.
            Siostra dziewczynki aż się roześmiała w głos.
            U nas znowu choróbsko, Michał dziś przeziębiony, może grypa?
            Ma iść do lekarza, zobavczymy..
          • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 10.02.05, 13:36
            Eurysmile))) Oplulam monitorsmile))Daria jest cudowna a jak kojarzywinkA tak serio to
            tez nie wiedzialabym jak wyjasnic malemu dziecku"nie cudzoloz"uncertain
            • akve Chora Zosia ...cd. 10.02.05, 23:26
              Pewnie nie zauważyłyście mojego dramatycznego postu o mojej Zosi.
              Albo macie juz dośc naszych problemów zdrowotnych.Wiem,znacznie lepiej się
              czyta o zdrowiu, sukcesach i samych pozytywach.
              Ale komu mam się wygadac i kto mnie zrozumie,i pocieszy jak nie WY?
              Od poniedziałku walczymy z diagnostyka.Po róznych pieriepałkach okazało sie ze
              Zosia ma gronkowca złocistego w moczu.Opornego na wszelkie antybiotyki.Jedynie
              co pozostało to bacrim i furagin.Ma tez b.wysokie OB,BARDZO.I BARDZO się tym
              niepokoimy sad
              Jeden lekarz wysyłał nas do szpitala (NIE!!!!!) ,druga ,b. doświadczona p.
              doktor pozwoliła zostac w domu.Kazała zrobic USG nerek i dała furagin.Za dwa
              dni mamy pojechac do niej na dyż€r do szpitala i zobaczymy czy jet jakas
              poprawa.Szczególnie czy OB spadnie.
              Boję się o Małą ,boję się szpitala ( znowu!) i chce,żeby wszyscy byli zdrowi( w
              Waszych domach tez)!
              • jol5.po Re: Chora Zosia ...cd. 10.02.05, 23:45
                sad(((
                Ewuniu to jednak coś było - ten gronkowiec sad((
                OB się podnosi przy różnych infekcjach, bakteriach
                Trzymam kciuki za Zosieńkę, bardzo mocno
                Ja często sobie bagatelizowałam gorączkę, brałam na przeczekanie. Dlatego Ci tak radziłam - a tu taki wstrętny gronkowiec zaatakował małą Zosię.
                Westchnę wieczorem za Zosią, kiedy będę rozmawiała z góra.
                Tylko nie szpital - może się uda w domu.
                Ewuniu dużo się Zosia już nachorowała. Już wystarczy. Nie dajcie się
                Jola
              • joanka741 Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 07:53
                EWUNIU ja jestem do tyłu ,NIE CZYTAŁAM FORUM ZE 2 TYGODNIE!!!!!!!!!!!Co sie
                dzieje???????Zycze duuuzo zdrowia i trzymajcie sie dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!
                Zaraz wszystko doczytam,do wieczorka chyba zdaze i napisze COŚ .Na razie
                pozdrawiam wszystkie!!!!!!!!!!! po kolei!!!!!!!!!!!! Pamietam cały czassmile
                • jola.wie Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 08:13
                  Ewka, ja tez miałam przerwę w życiorysie...
                  Bardzo mi przykro, że się okazało, że jednak bakteria... miałam nadzieję, że to
                  tylko gorączka i że ją przeczekacie... sad((
                  Przy gorączce naświetlaj węzły chłonne podszczękowe, okolice uszek. Na te
                  nieszczęsne drogi moczowe - brzuszek w okolicach nerek i pęcherza (czyli trzy
                  punkty). Warto się zmobilizować, bo prawdopodobnie pomoże. Zaszkodzić na pewno
                  nie zaszkodzi!
                  trzymajcie się!
                • jola.wie Urząd Skarbowy :/ 11.02.05, 08:18
                  Widzicie żem uprzejma i piszę nazwę wielką literą (może to pomoże? wink, ale po
                  długim grzebaniu w papierach okazało się, że się jednak pomyliliśmy w zeznaniu
                  w 2001 (!!!!!) roku, ale lenie w tym urzędzie, bo wtedy gładko wypłacili nam
                  wyliczona nadpłatę, a tu w 2005 okazało się, że była jednak niedopłata i mamy 7
                  dni na zwrot jednego i zapłacenie drugiego, a skąd tu wziąc czterocyfrową
                  kwotę???!!! Więc z dzieckiem na ręku idę dzisiaj jęczeć o rozłożenie na
                  raty.... Niedobrze mi się robi sad((
                  Trzymajcie kciuki żeby się udało...
              • bornholmka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 09:17
                Akve- trzymaj sie kochana.Wszystko bedzie dobrze.Ja tez jak ognia boje sie
                szpitala.Teraz to ja bede trzymala kciuki zeby Zosienka szybko wyzdrowiala.
                Przytulam mocno.
              • barbamama Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 09:46
                Ewunia bardzo mocno trzymam kciuki za Waszą Zosię !!!!! Wszystko bedzie dobrze,
                szpital niech sobie stoi jest potrzebny innym , Wy dacie radę w domku, napewno
                się UDA - jestem przekonana. Bakterie to bardzo paskudne rzeczy, ale leki +
                maksimum witaminy M zrobią swoje. Myslami jestem z Wami
                Jolu.wie.....sz jaka smile Trzymam kciuki, jak Tobie ise nie uda to Madziulek
                zadziałą- takia slicznotka ruszy najbardziej twarde urzedniczki- trzymam kciuki!
                Jol.po u nas mowa rusza skokami ale za to jak lawina: w tym tygodniu: to , tu,
                tam, mama kupa (niestety jak jest w pieluszce) , nie te (nie chce)- dziewczynek
                Maciek uparcie nie chce nazywać.
                Agnieszko z wyspy alez ja się w ogóle nie gniewam smile))) Wyskoczyłam jak filip z
                konopi z ta propozycją kawy, przeciez wiedzialam że bedziesz raptem
                kilkadziesiąt godzin, rzadko się widujesz z rodzinką. Sorki że przeze mnie
                błądziłas po szarej, zasr......przez psy Wawie. Może latem jak odwiedzisz brata
                na dłużej, bedzie ciepło to spotkamy się w jakims fajnym pachnacym , czystym
                miejscu- przyjedzie Agnjan z Maluchami, może eury się dołaczy. Pozdrawiam Cię i
                gratuluje problemu z głowy smile
                Aniu jak tak?? Bo ja pachnącego nowowrodka nie mogesię doczekać smile
                Ścisakm Was wszystkie mocno ale Meciek mi tu stoi z pelna pieluszką- wwypij
                znacznie szybciej mleko niż zazwyczaj- wiedziałam w koncu siadlam do kompa.
                I jeszcze poetyckie Ali: siedzi moja pierworodna w wannie , zamyslona, raczkami
                tworzy fale i szepce : niby zwykła woda a szumi jak..... gazowana...Ot poezja
                siedmiolatki
              • bornholmka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 11:07
                Wyslalam juz jeden post ale go wcielo uncertain Akve wszystko bedzie
                dobrze,szybciutko zwalczycie te swinstwo.Szpitala jak mozesz to unikaj.Mojej
                przyjaciolki synek zarazil sie wlasnie gronkowcem zlociostym przebywajac w
                szpitalu.
                Przytulam cie mocno i ucaluj Zosienke.

                Jokowbojko zajrzyj na strone www.fenyloketonuria.abc.pl i wyslij zdjecie do
                galerii synka.Robert(zalozyciel tej strony) to swietny facet i robi duzo dla
                fenylakow.
                • jol5.po Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 11:22
                  Ala - poetka, Daria - filozof-etykwink
                  dzieci sa świetnesmile))
                  Jokowbojko - Ty zastanawiasz się, jak to z wiekszą ilościa dzieci, a ja nie mogę sobie wyobrazić tego gotowania - to dopiero jest wyzwanie, podziwam Was dzielne dziewczynysmile)
                  Zdrowia dla małych (Ewa trzymam kciuki nieustająco) i duzych (Olu i Ado to o Waszych dzieciach - mam nadzieję, że już lepiej)
                  Jola - wiesz, najgorsze, że nic żeście nie zawinili, to jakiś absurd - i teraz oddawać te pieniądzesad((( także wspieram trzymaniem kciuków, oby się udało)
                  Kasia - mamapa nieustająco pozdrawia - jest na bieżąco z postami przez maila, ale nie może napisać - no i rozmawiałyśmy przez telefon (uwaga Jokowbojko) planujemy spotkaniesmile) - parametry jeszcze nieokreślone (ale zbliża się wiosna, może park Szczytnicki??)
                  Życzę Wam kochane dziewczyny MIŁEGO (mimo wszystko i na przekór wszystkiego) DNIA
                  jola
                  • jokowbojka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 17:31
                    Biedna Zosieńka, trzymam kciuki.Całkiem możliwe że ona nie wiadomo skąd, nosiła
                    w sobie to paskudztwo, ale przy spadku odporności może się uaktywnić i wtedy
                    daje różne objawy.Mam nadzieję ze macie jakiegoś rozsądnego lekarza , który
                    pokieruje leczeniem.Żeby to nie był tylko typ szpitalny, bo taki bywa oporny na
                    leczenie, antybiotyki.Mozna jego aktywność wyciszyć, no ale pojawia się w
                    posiewach i wymazach.Jestem dobrej myśli, powodzenia.
                    Jolu, w urzędzie wszystko zależy od woli urzędnika.Może trafiłaś na takich z
                    ludzkim podejściem, no i rozłożyli nie Ciebie, ale spłatę na raty.
                    Agnieszko -bornholmko, jestem baaardzo cierpliwa i mam dużo czasu, spokojnie
                    załatwiaj swoje sprawy.Dobrze ze jesteś.
                    Wiesz z PKU to już nasz piąty rok mija, no i chyba odwiedziłam wszystkie
                    możliwe strony dotyczące tego tematu.Wszelkie nowinki, badania,
                    opracowania,niestety bardziej w języku polskim- bo ja mało kumata jestem w
                    innym wydaniu.A z Robertem cieszyliśmy się ostatnio z powodu jego nowego
                    osiągnięcia życiowego-układania sobie życia w innym wydaniu.Żeby mu się
                    powiodło.
                    No a nasza bazą w kuchni jest niestety Glutenex.Starają się( chociaż czy ja
                    wiem) i mają chyba najtańsze produkty, fajnie powiedzieć-najtańsze, mąka 1kg
                    9zł.Abstrakcja.No ale to taka rzeczywistość niestety, na dziecko miesięcznie
                    140zł pielęgnacyjnego, czyli można sobie kupić 14 torebek mąki i żyć dalej.Jak ?
                    Problem zainteresowanego .Niestety zakupy to też jest absurd, bo jedyny sklep z
                    produktami niskobiałkowymi jest we Wrocławiu i mają dostawe krajowych rzeczy ,
                    raz w tygodniu.Ale narzucają taką marżę, że bardziej opłaca się zamawiać u
                    producenta drogą wysyłkową.Jeden w okolicy sklep i my też samotni w naszym ok
                    32-35 tysięcznym miasteczku i okolicy.Do Wrocławia mamy około 30 km (patrz mapa-
                    na pd od Wrocka)Oława to nasz miejsce , ale czy ostatnie...?
                    A w nocy obudziły nas dziwne odgłosy, z moim ślubnym zastanawialiśmy się -góra
                    czy dół?(czytaj - na łóżku piętrowym, Madzia na dole, Misiek na górze)Okazało
                    się ,że to Misiek,który skrzypiał, trzeszczał, piał,szczekał prawie, czyli
                    klasyczne wydanie zapalenia krtani.Dusił się, świszczał, na słuch to zmieniał
                    się powoli w gorący parowóz wiozący sforę chałaśliwych zwierząt, bo miał przy
                    tym 39 stopni gorączki.Gdyby nie ta temperatura to można go wstawić do lodówki,
                    albo wystawić na balkon, a tak pozostały tylko inhalacje.No i tak do rana,
                    razem z homeopatykami jakoś sobie poradziliśmy.Pogotowie odpadło w przedbiegu,
                    niestety dla mnie to już zupełna ostateczność.Teraz dalej walczymy z
                    wieczornymi gorączkami i kaszlem, ale już jest lepiej.Muszę tylko obniżyć
                    fenyloalaninę w jedzonku.
                    No a teraz z bieżących informacji, o co chodzi ze spotkaniem.Jestem zwarta i
                    gotowa na każde zawołanie.Mówicie -macie.Czekam na konkrety.Trzeba się w takim
                    razie zacząć przygotowywać psychicznie, fizycznie, moralnie, se...Zapędziłam
                    się, ale ja tak miewam.Spokojnie.Wiosna nadchodzi!
                    No jak ja się już rozpiszę , to końca nie ma.Wybaczcie.
                    W trosce o Wasze zdrowie, pozdrawiam.
                    AGA
                    • jokowbojka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 17:51
                      No jak zerknęłam na to ile miejsca mi to zajęło , to zamarłam.
                      AAAAAAAAAAle się rozgadałam z Wami, aż mnie ręce bolą.
                      Chyba potrzebowałam tego, nigdzie dziś wyjść nie mogłam przez te mikroby ,nie
                      pogadałam zdrowo, no i to jest efekt.
                      Ciumki
                      AGA
                      • barbamama Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 19:13
                        Wysłałam Wam troche zdjęć- jokowbojko poszły na Twój gazetowy- milego oglądania
                        Dzieciaczki bądżcie zdrowe- posłałam Wam troszkę "Światełka do Nieba" aby dobre
                        anioły nad Wami fruwały
                        • olioliwa Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 21:54
                          Duzo zdrówka dla Zosieńki, dziękują za zdjęci Barbamamo ( jesteś fanką
                          barbamamowej dobranocki? bo ja wspominam ciepło). U nas gorączka skacze , katar
                          leje sie na przemian z zatykaniem zatok, głowy bolą, oczy też i zaczął sie
                          napadowy kaszel. Czy to nie krztusiec przypadkiem? bo podobno powrócił do łask.
                          Oby nie, narazie faszeruje ich (K&J&M) kuleczkami od homeopaty, NMieszko
                          przedszkolaczek trzyma się najdzielniej, bo opiekunka też choruje, więc mądry
                          wie że nie byłoby z kim mu zostać w domu, a szkolniaki przec\siedziały w domku
                          same z odwiedzinami babci przedpołudniem , dzielne, byleby wyzdrowiały do środy
                          bo zdjęcia klasowe będa w szkole a tego by nie przezyły, choć w obecnych
                          czasach to można przecież na photoshopie
                          pozdrowienia Ola
                        • akve Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 22:43
                          Moje Drogie,
                          dobrze ,ze jestescie.
                          Ile otuchy moze wlać pare ciepłych słów smile
                          Walczymy.
                          Byłam dziś z Zosią na USG.Powiem szczerze,umierałam z niepokoju czy coś nie
                          wyjdzie: wada genetyczna,poszerzone kielichy ,odpływy...Na szczęście wszystko
                          jest dobrze !Podaję Małej furagin i jutro zobaczymy.Jedziemy rano do szpitala ,
                          tam pobiora jej mocz jeszcze raz i zrobia OB.Najbardziej niepokoi mnie czy OB
                          moze być tak wysokie tylko z powodu gronkowca i anemii.
                          Byliśmy wczoraj u b. doświadczonej p.doktor, palec Boży ze udało nam się do
                          niej dostać,a nie jest to proste.Tłumy na korytarzu do prywatnego gabinetu i
                          czekanie b. długie.To ona zdecydowała się zostawić Zosie w domu,wszystko
                          wytłumaczyła i pocieszyła.Do niej tez idziemy na dużur do szpitala.To madra i
                          b.serdeczna osoba.Liczę na jej doświadczenie i rozsądek.
                          Bornholmka i jokowbojka, jesteście wielkie, wiem co mówię.Pisałam wczesniej,że
                          nasi znajomi maja dwoje dzieci z fenyliketonurią.Wiem,jakie to wyzwanie.Nasz
                          Jedruś był 6 lat na bezglutenowej.Nauczyłam sie piec chleb i ciasta i szukać
                          zastepczych produktów .A w PKU to dużo trudniejsze.Trzymajcie się
                          dzielnie.Wymiana doświadczeń w "temacie"to świetna sprawa.
                          jola.wie- próbuję naświetlać,ale Zosia ucieka , niecierpliwa i niepokorna wink
                          Życze powodzenia w skarbówce.Załatwianie czegokolwiek w US jest dla mnie
                          koszmarem.Mój Darek robi znacznie lepiej ,wie jak obłaskawić kobiety wink
                          barba- dzięki za zdjęcia, sa urocze.Maciek z bananem na macie z Teletubisiami,
                          jakby rozmawiał z rzeczonym owocem, super.I bardzo podoba mi się tekst Ali o
                          wodzie, opowiem w domu smile.
                          Wszystkim chorującym-ZDROWIA życze.Choroby precz o wielu dzieci !
                          Acha, jakby któras coś wiedziła jak można zwalczyć gronkowca( myśle o
                          dodatkowych , niekonwencjonaklnych metodach ) to piszcie do mnie.
                          • jola.wie Re: Chora Zosia ...cd. 12.02.05, 11:42
                            mój maz twierdzi, ze bardzo pomocne byloby zasiegniecie porady doswiadczonego
                            zielarza, w przypadku dróg moczowych preparaty naturalne sa nieocenione! Trzeba
                            tez dopilnowac odtworzenia prawidlowej flory bakteryjnej, zeby zmniejszyc
                            podatnosc na infekcje. Wyglada na to ze zosia z jakiegos powodu jest podatna!
                            Moze to wysokie ob to pochodna tego nieszczesnego pieluszkowego zapalenia skóry?
                          • jola.wie cos wesołego.. 12.02.05, 11:52
                            Właściwie jednak to chciałam wam czymś poprawić humor. Otóż byliśmy wczoraj u
                            znajomych, którzy mają dwoje dzieci, w tym trzyletniego Szymka i jego tata
                            opowiadał, jak to do przedszkola przyszedł Św. Mikołaj. Dziesięcioro dzieci
                            siedziało onieśmielonych, a Mikołaj próbował nawiązac z nimi kontakt i zadawał
                            im niezręczne pytania w stylu "kto był grzeczny?". Dzieci były zestresowane
                            (rodzice patrzyli) i nikt się nie zgłaszał, trudno było z nich cokolwiek
                            wydusić, lecz przy pytaniu pomocniczym "kto pomaga rodzicom?" szymek jako
                            jedyny wystrzelił łapką w górę, a zapytany wycedził "ja pomagam tacie czyścić
                            broń!". Konsternacja była bezgraniczna, Św.Mikołaj nie wiedział czy ma do
                            czynienia z dzieckiem niezrównoważonym, czy może z synem
                            terrorysty! smile))))))))))
                            Okazało się, że Grzegorz, tata, jest zapalonym myśliwym, od wielu lat poluje i
                            jest to codzienna rzeczywistośc, w której Szymek wyrósł, dla niego normalka.
                            Musiał się biedak na forum tłumaczyć (Grzegorz znaczy się) smile)
                            Tak czy siak, ciekawa sytuacja!
                            • eury1 trzymajcie się dzielnie 12.02.05, 16:49
                              Oj biedne zagrypione dzieciaczki...Plaga jakaś na Forum czy co?
                              Ewuniu,trzymamy tu kciuki za Zosieńkę.Cieszę się że udało się wam uniknac
                              szpitala.Z ziołami to bardzo dobry pomysł,warszawscy Bonifraci bardzo by tu
                              pomogli.Dobierają kuracje ziołowe wręcz rewelacyjnie dla każdego
                              indywidualnie.Mam przyjaciół którzy całą rodziną wiernie leczą się u nich od
                              lat.Na pierwszą wizytę przyjeżdżają już z wynikami badań analitycznych i od
                              razu wychodzą z ziołami.
                              Z domowych doświadczeń wiem że skrzyp jest rewelacyjny przy zapaleniu
                              pęcheza.Daria pije go bez protestów.
                              Beatko dziękuję za zdjęcia.Są fantastyczne smile)
                              Agnieszki dwie,podziwiam was...Rewelacyjnie dajecie sobie radę z dietami swoich
                              dzieci,polowaniem na półprodukty,pieczeniem i jeszcze znajdujecie czas dla
                              siebie...Czapki z głów przed wami
                              Wojtuś leży mi na kolanach.Coś ostatnimi czasy niespokojny się zrobił - mam
                              nadzieję że to nie przez moje przeziębienie - że nie rozkłada się na wzór
                              mamusi.Jestem jedyna zasmarkana w domu.Dobrze że zdążylam dzieci zaszczepić
                              przeciwko grypie,bo dzielnie przed nią sie ustrzegają.
                              Teraz "bawią" sie w swoim pokoju.Aż strzch się bać jak on będzie wyglądał po
                              tej zabawie....
                          • bornholmka Re: Chora Zosia ...cd. 12.02.05, 16:39
                            Akve jak Zosienka?Pisz na biezaco.Martwie sie o twoja kruszynke.Jesssso jak ja
                            nie lubie jak dzieci chorujasad


                            U nas dzis zima zawitala a tak juz sie cieszylam nadchodzaca wiosna.Jestem
                            zawalona robota a slonca nie ma to i natchnienia do pracy tez brakujeuncertain

                            Jokowbojka my zamawiamy produkty przez neta.Najwiecej z
                            www.alergikost.com.Przychodza w dwa dni.
                            Kase tez dostajemy od panstwa na produkty, w sumie tyle ze wystarcza na
                            jedzonko Claudii.Panstwo nam takze refunduje bilety lotnicze jak latamy z mala
                            na kontrole do Instytutu pod Kopenhage,automat do pieczenia chleba,automat do
                            lodow, wagi, pobieracze krwi itd.Krew pobieramy sami teraz co dwa tygodnie i
                            wysylamy do Instytutu.Po analizie dzwoni dietetyczka,podaje wynik i rozmawiamy
                            czy cos zmienic ,dodac itd.

                            Narazie uciekam do smurfow bo chalupe mi rozniosa papatki dla mamus i
                            dzieciaczkow i duzo duzo zdrowka Zosismile))
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.02.05, 19:36
      Oj dziewczyny widze, ze chorobska niektore nadal mecza. Trzymam kciuki przede
      wszystkim za Zosienke Akve.

      U nas dzieciaki zdrowe, dzisiaj pojechaly w gory z dziadkami, niby tak fajnie
      sobie odpoczac, ale oczywiscie jak mi znikneli z pola widzenia to sie
      rozryczalam.

      Nadal sie nie rozdwoilam (czyli jeszcze nie moge sie uwazac za pelnoprawna
      wielodzietna), choc skorcze przepowiadajace mam co dziennie i to calkiem silne.
      Zaraz lece na imprezke, ciekawe czy jeszcze wroce do domuwink
      Eury, jak Wojtus?

      Wiele razy juz byl ten temat poruszany, ale czy was juz dziewczyny nie nudzi
      jak wszyscy dziwia sie iloscia waszych dzieci? Mi to sie naprawde wydaje
      niesamowite, ze wszyscy jak jeden maz jak slysza ze to bedzie trzecie, to takie
      samo zdziwienie i ten sam zestaw pytan... (mowie teraz o sosobach w zasadzie
      obcych, nie znajomych). Ludzie sa naprawde dziwni.

      Tymczasem pozdrawiam i zycze zdrowka wszystkim.
      • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 12.02.05, 21:37
        Walczę z choróbskami nadal.Stop.Nie poddaję się.Stop.Jest ciężko.Madzia ma 39,5
        stopni.Misio lepiej>stop.
        Bornholmko- nie załamuj mnie !Co Ty mi tu takie rzczy wypisujesz.Bo zaraz
        pakuję rodzinę i będę kolejną Agnieszką z Danii.Wiedziałam że jest lepiej,ale
        że aż tak.Siedzieć i płakać nad tą naszą rzeczywistością.Automat do lodów- to
        już przesadziłaś !!!Do chleba, kupiliśmy w ubiegłym roku i czatowaliśmy na
        najtańszy, bo za własne pieniądze, podobnie jak waga.Przeloty, itp...
        To jakaś abstrakcja,macie zupełnie nienormalne warunki.Nie to co my, twardo
        stąpać po ziemi, bez udogodnień i łatwizny.To jest życie!
        Najnowsze plotki to takie ,że chcą zabrać jedyne pieniądze z zasiłku
        pielęgnacyjnego aż 140 zł, no i zakwalifikować fenyloketonurię do alergii.Czyli
        kolejna kpina, bo jak tu odczulić fenylaczki, chyba że będą chcieli
        przeszcepiać wątroby!
        Dobra , bo się denerwuję a głowa mnie też niebezpiecznie boli.Pisz mi dalej,
        niech wiem jak można mieć i będę opowiadać innym.
        Dziś krótko, ale czytam żeby wiedzić u kogo jest lepiej.
        Baaardzo dziekuję za zdjęcia,przecudnej urody te dzieciaczki.Nie mam
        wątpliwości że po mamusi prawda?!
        Kobiety, dziewczyny,mężowie i dzieci- trzymajmy się zdrowo, bo wiosna tuż,
        tuż...
        Pozdrawiam
        AGA
        • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 13.02.05, 13:00
          Oj takie to już życie , raz gorzej, raz lepiej.Ale pewnie nieśmiały uśmiech
          zagościł na Twoich ustach akve, jak dowiedziałaś się ,że wyniki są
          lepsze.Trzymam dalej kciuki,widać pomaga!
          Oczywiście najlepiej jak wynik OB jest jednocyfrowy , albo oscyluje w granicy
          10,ale u Was to już jest sukces.Przy każdej ostrej infekcji, stanie zapalnym,
          wynik bardzo wzrasta,może to być nawet prozaiczne wyżynanie ząbków .Tak więc
          nie martw się, wszystko jest na dobrej drodze , trzy cyfry byłyby poważniejsze.
          U mnie Duśka (Mag-Duśka)walczy dzielnie z temperaturą, chociaż w nocy słabo
          jej to idzie.Jest przy tym uparta, niedobra,zła na wszystkich , no przecież nie
          wie o co chodzi i dlaczego źle się czuje.
          A PKU, cóż, karkołomne zmagania kuchenne, bo nic nie jest zagrożeniem gdy dieta
          jest dobrze prowadzona.Poznałam dzieci u których specjalne jedzenie wprowadzono
          dopiero w 6 msc życia, no i niestety o całe 6 msc za późno.Są upośledzeni w
          różnym stopniu.Źle prowadzona dieta lub jej brak prowadzi do uszkodzenia mózgu
          a w konsekwencji do upośledzenia.Tak więc jest to sposób odżywiania na całe
          życie.Wszystko trzeba ważyć, mierzyć, przeliczać, aby nie dać na dobę za dużo
          białka,no i liczyć, liczyć.Pilnować aby nic nie podjadało dziecko, bo czasm
          wchodzi do kuchni i mówi -mamo, co tu tak pięknie pachnie-no i serducho mi się
          ściska.Żadnego mięsa,serów, "normalnego" pieczywa,słodyczy.
          Teraz chyba faktycznie trzeba odpuścić dietę,uszkodzić, aby ministerstwo
          stwierdziło że może trzeba pomóc. ŻARTOWAŁAM!!!
          Ale nic, nie można się załamywać, bo są takie problemy na świecie że dieta to
          urozmaicenie życia.A wiecie jaka radość , gdy pojawi sie jakiś nowy
          produkt.Najgorzej jest z reklamami, bo dzieci chcą wszystko co tam pokazują ,
          począwszy od gier, zabawek, kończąc na jedzeniu. A Duśka nie ma diety , no i
          czasem jest przykro.
          Dla małych i dużych-wiele zdrówka.
          AGA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka