barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 11:17 To i ja, przed wyjściem do pracy Maciej jescze spi- zasnął wczorak ok 24 i śpi jak suseł, zdążyłam troche poczytać, popisać, wyprasować, wziac prysnic- jestem w trakcie robienia obiadu. Agnieszko z wyspy- myslelismy wiele razy o wakacjach na wyspie- ponoć sa tam najpiekniejsze plaze na Bałtyku a znajoma jakies 6 lat temu z całą rodzinką objechała Bornholm na rowerze(kazdy na swoim )suuper. Trochę czytałam o fenylo.... trudna choroba, ale jak widac doskonale dajecie sobieradę , zycze urzeczywistniena marzen z dziecmi Jak mozna zostawic na pastwe losu chore dziecko: brat mojego meza mial dziewczynę z rozszczepem wargi i podniebienia- była po operacji..... Teściowa wiel razy suszyła Oldkowi głowę ze ma rozmawiac z bratem o zerwaniu bo jakie wnuki beda ..... brrrr, wrrr Jolu jak fajnie że napisałas cos o dzieciach- biedne te drugie dzieci , każde nastepne i przeodstatnie- nigdy nie maja Rodziców tylko dla siebie, uczone dzielenia się od początku- może i dobrze ale włąsnie takie momenty- wyżalanie się na balkonie albo rysunek : Ja i rodzice )reszta w brzuchacach mówia nam wiele.....Jak tam Michałek- ma nowe umiejetnosci typu wspinanie się na regał- Maciej osoaga druga półke- trzeba mocno pilnowac Jola (Kraków) lae miałas w sobie siłę ducha że nic nie szepnęłas o chrzcinach- przeciez nic bysmy nie zapeszyły ) Mnie to czeka: zuzia i Maciej jeszcze nie ochrzczeni- rodzinka naciska, moja mama się modli ehh, daliby nam spokój Viola ja się pisze !!!!!!!!!!!!!! Na neutralnym gruncie ??? Mam nadzieję że dokulacie się dziewczynki z brzuszkami ????? jak Bartek ??? Kiedy macie wizytę u psychologa ? Magda ja mam ten problem z tesciową , nić nie moge powiedziec ze boli, jakiś problkem bo zaraz mam referat nt choroby, jej konsekwencji, historie zachorowań w rodzinie i takie tam. acha no i oczywiscie ze może pomóc- poczarowac W ogóle witaj aaaaaa musze do pracy, agnieszko ciazowa trzymaj dietke , kurcze nigdy nie mam czasu żebgy do Was na spokojnie popisać albo praca, albo spanie , albo dzieci (hihihi znacie to ??)Ale czytam zawsze na dzień dobry- ten watek ze swoimi zmartwieniami i bez to miód na moje serce Kasiu przesyłam zdrowe myssli do męża .....i pozostałych chorych wszystkich papatki...lece do pracki.... do "moich dzieci" ))) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 13:57 Zinko zamknij oczy i nie czytaj: KURDE JEST ZLE !!!! I NIGDY NIE BEDZIE DOBRZE !!!! JAK WAM COS NIE WYJDZIE - TO MACIE PEWNIK,ZE TO MOJA WINA.....BO WIECIE JESTEM WINNA NAWET TEMU ZE NIE SPADŁ ŚNIEG W TATRACH Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 14:25 Eury, a skąd tyle pesymizmu? Będzie dobrze! Napewno! Słoneczko zaświeci Tobie też. A jutro zaczynamy długi Weekend i całe 4 dni z rodziną! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 14:47 CZASAMI JEST ŹLE, A CZASAMI DOBRZE. VIOLA, urodziłas się jak każdy z nas, idzesz przez zycie jak każdy, nie jesteś winna, bardziej niż inni. Jesteś skazana na swój charakter, jesteś odpowiedzialna za 4 synów, córkę i męża. W srodku jest dzidziuś, któremu płynie szybciej krew w żyłkach, kiedy sie denerwujesz, dzidziuś dla którego jesteś całym światem i dla którego jesteś królową bez skazy. A zaraz przyjdzie ze szkoły Daria i bedzie smutna. Połóż się na chwilę, połóz rękę na brzuchu i poczekaj, aż zacznie kopać. Dużo siły będziesz potrzebować, żeby urodzić maluszka, więc nie trwoń jej teraz. Jest smutno, smętno i ciemno za oknem, trudno, nowe zycie jest warte tego, by się mimo to uśmiechnąć. Pozdrawiam Cie gorąco - Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 14:58 Ada,nie odnosisz czasami takiego wrazenia że im bardziej się starasz tym jest gorzej? Ja poprostu wypaliłam się. Jak to ktos ładnie poiwedział - brakuje mi wiary.... Bo w chwilach takich jak ta nie wierzę już w nic i boję się wszystkiego. A muszę robić dobrą minę do złej gry,bo kto jak kto,ale dzieci bać się nie mogą.Więc mam kilka godzin na pozbieranie się na tyle aby nie krzyczec jak którekolwiek będzie chciało się do mnie przytulić. Kiedyś bardzo wierzyłam w ludzi,w Boga...Wychowałam się we wspaniałej parafii we Wrzeszczu.Na Słowaciego przeżyłam prawie całe swoje dzieciństwo.Proboszcz był srogi i to bardzo-jego Boga nalezalo się bać.Ale był tam tez wikary - ksiądz Lachowski.Najwspanialszy człowiek pod słońcem.Uczył nas że dobro jest wszędzie,a gdzie dobro i piękno,tam i Bog.A On daje nam łaskę i siłę w każdej chwili naszego życia.Ze jeśeli jestesmy w stanie zobaczyć przez łzy promienie słońca przedzierające się przez liście,to znaczy że doznaliśmy Jego wsparcia...Kościól był wszędzie...nawet w zagrzybionym mieszkaniu parbabci.Nie było ludzi złych,głupich i bezdusznych-byli tylko zagubieni...w sobie,bo Bog nich nigdy nie zapomniał. Jak miałam 12lat przenieślismy się za Zaspę.Była tam jedna parafia...bogata...potem rok 81....parafia polityczna...Zamiast miłości do boga nauka przmycania sztandarów,ulotki,dyżury w wielodzietnej rodzinie pewnego wąsatego pana-zakonnice nie radziły sobie same ze sprzątaniem jego mieszkań.Ja w okresie buntu.Ksiadz Lachowski został gdzies przeniesiony.....a ja wpadłam w starszny bunt....bo nie tego byłam uczona,nie taka miała byc rola kościoła,Pokł óciłam się strasznie z księdzem.Fakt,z matury dostałam 5,ale usłyszałam na odchodne "że dla kościoła katolickiego jestem stracona".Ksiadz po kolędzie do moich rodziców nie przychodził jeszcze przez kilka lat. Ja wyrobiłam sobie wiarę że owszem Bóg ten cały bałagan stworzył...bo zbyt wiele w nim piękna...ale szybko znudził mu się ten eksperyment.zostawił nas samych sobie... Nie dzielę się swoimi opniami z dzićmi.Uważam że oni sami muszą odnalezć swoja drogę.Marek jest całkowitym ateistą.Święta traktuje jako tradycję-na szczęście ta opinię tez zachowuje samemu sobie. Macie rację - brakuje mi wiary - brakuje mi jakiegokolwiek pewnika Cieszę się tylko ze jeszcze wzbudza mój zachwyt tęcza na niebie,wyścigi kropli wody na szybie,spokojny oddech dziecka-nie ma piekniejszego dzwięku pod słońcem.... Nie radzę sobie ze sobą.Wszyscy zawsze byli przyzwyczajeni ze ja jestem tym pewnikiem.Ale ja już nie mam siły aby udawać że tak jest...Bartek to widzi.Nie czuje akceptacji ze strony męża...jest tak samo zagubiony jak ja.A mnie jest bardzo z tym zle że nie moge mu pomóc.... nie moge pomóc samej sobie nie dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:05 Viola, a źle jest cały czas, czy akurat teraz, czy to stan ciagły, czy jest różnie, raz tak, a raz tak? Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:21 Ogólnie jest zle.....czasami lepiej....ale jest zle. Generalnie mielismy się już rozstać....ale po wielu "..."zadecydowalismy że dla dzieci jesteśmy razem...i trochę dla siebie...ale to nie na forum Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:28 Nie wiem jak Cię wesprzeć, choć chciałabym . Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:22 wielu ludzi żyje bez szukania głębszego sensu zycia, nie zadaja sobie pytań, co potem, a co wczesniej było. Nie przeszkad im to. Odczuwasz potrzebę sensu tego wszystkiego, to moze teraz właśnie jest dobry moment, by zacząć od nowa. Jeśli jest teraz dno, to wiadomo na czy stoisz przynajmniej. Usiądź i zaneguj wszystko. Jest nic, pustka, powoli pomyśl teraz co jest dla Ciebie ważne. Niech zostanie tylko to co najbardziej cię rusza, tak szczerze, nie deklaratywnie. Jeszcze malucha nie ma na zewnątrz, a w środku można go wszędzie zabrać. Jeśli poczebujesz szukać wśród książek, szukaj teraz. Jeśli lepiej by był to żywy człowiek, to jest jeszcze trochę czasu przed porodem, kiedy można się pokręcić , wsiąść w samochów, pojechać do W-y. Ja katolik, więc z tego punktu widzenia poradzę. Czytałam bodaj u Wiecznej-Gosi (to moderatorka na emamie, ma 5 dzieci i siedzi juz długo na tym forum, dlatego ogólnie jest rozpoznawalna, sama niewierząca, ale ma wierzącego męża), ze chodzą do warszawskiego kościoła prowadzonego przez Jezuitów. Opinia o księdzu jest tym cenniejsza, że właśnie wyrażona przez osobę niewierzącą. Pisała, że jest to ogroooomnie mądry człowiek, że ona słucha kazania z zachwytem nad mądrością tego człowieka, mąż słucha ze wzgledu na wiarę. Może takiego kogoś Ci potrzeba. To jakis charakterystyczny kościół warszawski, na skraju lasu, gdzie księża pieką sami chleb i bułki i mozna sobie nabyć po mszy (to nic, że w niedzielę - znaczy się stosunek do ortodoksji też odpowiedni Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:44 ...i tak mi pomagacie...i to bardzo.... Sam fakt że mogę się wykrzyczeć to dużo. To wszystko jest takie pokręcone.Wydawało mi się że już spadłam na samo dno-a okazuje sie że można spadać dalej. Zanjomi mnie nie poznają.Pozrywałam prawie wszystkie kontakty.Drzwi w moim domu nie zamykały się-teraz nie wolno ich otwierać. Pisałam Wam że prowadzę hodowlę kotów...moja pasja obrociła się też przeciwko mnie. Jak widać bez ludzi ja zyc nie potrafię,stąd znalazłam się na forum.Ale tu prościej....komputer nie puka "włacz mnie!".A fantastcznie z Wami się rozmawia.Nie dziwicie się nie ochacie.Stad mój pomysł na warszawskie spotkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 16:21 ja się moge spotkać w jakiś dzień tygodnia rano, mogę nawet zostawić szymka i przyjechać gdzieś sama na ploty, w razie czego piszcie na priv: agnjan@poczta.onet.pl i trzymaj się viola, ślę ciepłe myśli... i nie wolno Ci się tak martwić, bo Wojtek czuje, staraj się wbrew sobie... mnie też brakuje sił często, teraz bardzo pomaga mi to, że jest niania do Szymkowych spacerów... acha - chciałam jeszcze (to znaczy "nie chcę, ale muszę") nawiązać do pozostawiania dzieci - chorych, zdrowych... jak zapewne przypuszczacie mieliśmy okazję nasłuchać się wiele takich historii z okazji czekania na Szymka; jest jedna, jedyna chyba moim zdaniem pozytywna sprawa: na takie porzucone dzieci czekają ich adopcyjni albo zastępczy rodzice - czekają z ogromną niecierpliwością, wielką miłością, szalonym potencjałem; liczą tygodnie, dni, godziny do tego wymarzonego telefonu "jest dziecko, chcielibyśmy Państwu przedstawić, chłopiec, pięć miesięcy, taka i taka choroba (albo "zasadniczo zdrowy")" i ja wierzę, że te dzieci mają po prostu taką drogę do swojego, szczęśliwego dzieciństwa; często niestety przez durnowatych biologicznych przedłużoną, przez nieudolnych urzędasów trudną, beznadziejne prawo kolczastą, ale.... ogromna większość z nich się odnajduje; jak nasz Szymek; NASZ choć przez innych porzucony, zostawiony, przez nas upragniony i oczekiwany Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 17:08 eury widzisz napisałam ze przeczytałam wszystko a uciekły mi twoje kolejne watki.Naprawde wiele z nas ma różnie w domu.My tez kiedys stalismy na takiej krawedzi przed 3 mozliwosciami. przyjechali do nas wtedy nasi przyjaciele -małzenstwo i uświadomili nas . 1 mozliwosc rozwód z wszelkimi konsekwencjami 2 mozliwosc zostawienie tego wszystkiego tak jak jest czyli beznadziejnie i wegetacja do konca zycia w takim stanie 3 .zmienic wszystko na dobre ,walczyc ,modlic sie trwac Wybralismuy jak widac 3 wyjscie ,a było naprawde zle. Oczywiscie pomogł nam Jezus,wiara w niego wspolna modlitwa.Ale również rozmowy,przebaczanie ,starania. Teraz jest dobrze ,czasem wiadomo sa konflikt ale ogólnie idziemy razem i wspieramy sie. Uczymy sie tego, bo to jest nauka jak budowac nie niszczac .Pozdrawiam i zapraszam na gg lub priv Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 17:09 hihi wysłałam , czytam i wyszło jakby ci przyjaciele to małżenstwo gejów) Informuje ze to małżenstwo to ona i on)))) Odpowiedz Link Zgłoś
joannajagiello Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 22:46 Bardzo fajne forum - weszłam i czytam z przyjemnościa. Ja mam dwie córki - jedna dziesięcioletnią - Julkę, a drugą dwumiesięczną - Basię. Czy ktoś ma dzieci z podobna różnicą wieku? Moja starsza córka bardzo chciała miec rodzeństwo - choc to rodzeństwo przyrodnie. Ale czasami widzę, że jest jednak troche zazdrosna, chociaz staram sie poswiecac jej dużo czasu i na ten temat rozmawiać. Czy ktoś ma podobne doświadczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: wklejam jeszcze raz ,bo mnie nie przeczytacie 09.11.04, 23:25 bornholmka, nasi przyjaciele maja dwoje dzieci z PKU. Nastarsze i najmłodsze ,a w srodku chłopca bez PKU. Stad duzo wiem o chorobie, o dzieciach , o diecie i problemach z tym związanych. Trzecie ich dziecko to moja chrzesnica, Maja Więc tez mam dziecko z PKU. Dzieci rozwijaja się swietnie,ale znajomi b. pilnuja diety. Ten starszy 10-letni chłopiec jest b. uzdolniony muzycznie, gra na skrzypcach i pieknie spiewa.Majeczka tez niczego sobie, jest sliczna i b. rezolutną 5-latką. Dzieci zaakceptowały rygorystyczna dietę. Chłopiec jeżdzi na kolonie "masowe", wozi ze soba jedzenie i da się.Wiem ,bo byli w tym roku z moim Jedrusiem i wszystko było dobrze. Chociaż musze przyznać ,ze rodzice bardziej przeżyli narodziny córki z PKU niz pierwszego syna.Bo była tak upragniona i wyczekiwana,a przyszło po raz drugi zmagać się z chorobą. Co do Bornholmu- ogladałam ostatnio zdjecia u znajomu=ych ,którzy byli na wakacjach w tamtym roku i b. się zachęciłam.Przepiekne ,pustawe miejsce na ziemi. jola.wie gratulacje dla nowej chrzescijanki eury )))))) mysle ,ze Wojtuś da Ci dużo radości i zapomnienia o problemach.Swoja drogą WOJCIECH- przepiekne imię- u nas odpadalo ze względu na inicjały WC hehe Magda, ja tez mam syna jędrzeja 10-latka i Julisza,który ma 3 lata. Wszystkie Was pozdrawiam -te zapracowane i chore szczególnie. Pa Napisałam i wysłałam,ale wyszło wyżej to wkleiłam jeszcxze raz ,bo mnie byście mnie nie przeczytały Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po już jutro ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 00:39 Witaj Joasiu, zostań z nami, gadamy sobie tak o wszystkim, radościach smutkach. Faktycznie duzy rozrzut wiekowy Twoich dziewczynek. Właściwie dwa światy, dużej dziewczynki, powoli nastolatki - i takich nastolatkowych problemów to mamy trochę, rzuć okiem na listę kilka postów wyżej, tam są lata urodzenia dzieci, no i maluszków też troche jest, tylko ciut starsze, wiec w kwestii dwumiesięczniaków będziesz ekspertem) dziewczynki mają piękne imiona. Wiesz, że chyba z tą zazdrością to tak dziwnie, że im dziecko strasze tym sobie wiecej w głowie klaruje, my myslimy - takie duże, nie będzie problemu, a tu okazuje sie, że jednak. Powoli sie pewnie ułozy, ale wszyscy musicie mieć na to troche czasu, ja zauwazyłam, ze znalezienie sobie miejsca w domu po urodzeniu maluszka potrzebowaliśmy w domu około 6-8 tygodni, wszyscy i dorośli i dzieci. Dziwaczny był dzisiaj dzień, Małgosia dostała znów z jakiegoś błahego powodu histerii, a Jaś zaraz jak ona skończyła załamał sie, bo miał kłopoty z nauczeniem się wiersza. Im przeszło, Viola, mam nadzieję, że już lepiej u Ciebie. Taka samotność bije z tego wszystkiego co piszesz i Ciebie i każdego w Waszej rodzince. Życzę by sie poukładało i to już teraz zanim mały chłopczyk sie urodzi. Wiesz może jednak fachowa pomoc by sie przydała, tak trudno ocenić w ciąży, czy problem błahy czy wręcz przeciwnie, bo charakter rozchwiany, może za trudno poradzić sobie z tym wszystkim samemu. Wysyłam dużo ciepła, tak bym chciała żeby doszło i pomodlę się jak najlepiej potrafię. Joanko,takie przerażajace rzeczy piszesz, oby wiele dzieci z tych porzuconych znajdowało sobie kochające domy, masz rację Agnieszko, że różnymi drogami chodzi miłość. Ja też oglądnęłam sobie zdjęcia z Bornholmu, krajobrazy faktycznie takie bałtyckie, a jak doda się Twój opis Agnieszko, że cisza, spokój, nie ma kradzieży i i podobnych przyjemności, to hmm, fajnie tam. Czego się Agnieszko uczysz w szkole?? Też jak Ada słówek angielskich - tylko już nawet to porównanie - jedna z Was w uczy się w Polsce, a więc już o 7 ma być zwarta i gotowa, a druga w Dani, więc nie tak ekstremalnie i nie musi jeszcze za to płacić)) Dorotko, dopiero teraz zobaczyłam, że Twój synek chodzi do szkoły prowadzonej przez siostry zak., moje dzieci też, u nas prowadzą s. Salezjanki, a najstarsza Ola chodzi do zwyczajnej publicznej, bo ta prowadzona przez siostry to całkie świeża i Ola się nie załapała. Mogę więc obserwować i przeprowadzać różnego rodzaju porównania. A jak Twój pierwszaczek sobie radzi?? Beatko, jak patrze sie na Maciusia na zdjęciach mam wrażenie, że widzę mojego małego. Mają takie same pucołowate buźki i oczka - mój też ma dokładnie tak osadzone oczy, niesamowite) Więc z postępami u niego jest tak: chodzi coraz bardziej pewnie, na czworakach już z rzadka, chodzi bardzo śmiesznie, bo tułów ma nieruchomo w pionie, a przebiera tylko nogami. Nosi ze sobą ten rozbrajający uśmiech, co nie przeszkadza Agnieszce traktować go jak dorosłego (równego jej wiekem znaczy) faceta. Ale na sczebelki to jeszcze nie wchodzi, ale założę się, że Zuzia Dorotki to pewnie tak - jak ruszyła w 6 miesiącu. Dziewczyny pochwalcie się i Wy maluszkami)) Ewuniu, wkleiłaś się 2 razy, to Ciebie pozdrawiam podwójnie) Niech wszelkie choroby tak duszy, jak i ciała pójdą sobie. Wiele ciepła i miłych snów Jola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 08:57 aaaa po pracy jedziemy do dziewczynek które od 2 siedza u dziadków, bardzo się za nimi steskniłam- zaraz biore się za pakowanie. Olo przyjedzie po Maćka, torby, po mnie i prosto z pracy ....jedziemy do ALi i Zuzi VIOLU czy dziś lepiej sie czujesz??? Moze hormony dodatkowo szaleją? Kochana zycze ci duzo wewnętrznej siły, znajdż ją w marzeniach, myślach o Wojtusiu, patrząc na starszaki. Jak chcesz pisz na priv- włącz "caps lock`a" i się wykrzycz !!!!- pomaga, słowo! Dziewczyny lece się zbierać- hcę jeszcze posciel uprać przed wyjściem do pracy aby wywiesic na te kilka dni- to wyschnie- miłego długiego weekendu pappa Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 09:10 Gdy słyszę o idealnych małżeństwach ( ostatnio o Jubilatach -50 lecie ślubu), które NIGDY sie nie kłocą, to nie wierzę. Myślę , że u każdego jest raz lepiej raz gorzej, chodzi o to, by tych lepiej było więcej. A mój Kubuś o piątej rano stwierdził, że już dość spania, i hop do naszego łóżka. O siódmej zmienił zdanie , poszedł spac, a matka do pracy . Spałam od 0.30 , no to się wyspałam. Aga dziś wyrusza na RŚPG- ładny skrót, prawda? ( Rajd Śladami Przeszłości Gdańska). Wróci w sobotę. Uwielbiam pranie suszyć na świeżym powietrzu i mimo ,ze widok dydnających "gaci" przed domami jest okropny, to rozumiem właścicieli . Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 10:35 A jeszcze o pracy: Dziś u mnie zabawa , pewnie znacie, w komówki do wynajęcia, czyli zamiana miejsc. Hasło rzucone, wszystkie zabawki w garść i maszeruj do nowego biurka. Jego właściciel maszeruje do swojego nowego itd. Zabawa trwa... ZApytacie , czemu to ma służyc? Oczywiście może byc tylko lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 12:21 Witajcie kochaniutkie( Czy dzisiaj lepiej? NIE..... Powiedzaiłamżeby wyprowadził się - albo rodzina albo jego romans stulecia. Teraz boje się jak dam sobie radę jak faktycznie sobie pojdzie.Ale nie mogę juz tak dalej.Poprostu nie mogę... Końcówka naszej "dyskusji" odbyła się jak Mały Marek wrócił ze szkoły.Teraz strasznie wyciszony właczył sobie bajkę. Ja patrzę na was przez mokry monitorek....W głowie mam wojnę swiatów i świadomość że nie mogę teraz wejść na psychotropy.Wojtkowi nie posłuzyłoby to. Jestem przezrazona Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 13:22 O rany boskie, Viola! Musisz mieć jakieś wsparcie, musisz na czymś stać składając takie propozycje! Pal sześć dzieci (przepraszam za takie podejście, na swoje usprawiedliwienie mam, że sama jestem z rozbitej rodziny i mówię poniekąd z perspektywy dziecka), teraz musisz zachowywać się egoistycznie, tylko tak przetrwasz. A musisz przetrwać, żebyś mogła być oparciem dla dzieci. Tym bardziej, ze teraz nie wolno ci iśc w farmakologię. Przepraszam Cię za te słowa, być może zachowuję się jak słoń w składzie porcelany ((( Trzymam kciuki, żeby się wszystko pomyślnie rozwiązało. Najlepiej jak się da w takiej sytuacji. Trzymaj sie dziewczyno! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 13:38 Viola, toż to nie żadne rozterki duchowe, to konkret. Boże, Ty jesteś jak najbardziej w porzadku psychicznie, to nie doły, depresje, to cios poniżej pasa ze strony twojego mężą, nikt by spokojnie nie wytrzymał takiej sytuacji. Violu, jak Ci pomóc, gdzieś tam z daleka?? Violu mimo wszystko trzymaj się dla malucha i reszty dzieci. To nie Ty wybrałaś, Marek za Ciebie podjął decyzję, częśc dzieci jest duża, pomoże, dacie sobie radę, trzymaj się mimo wszystko, całego smutku, z nimi. Violu trzymaj sie!!!!!!!!!! popieram Jolę żadnych prochów, proszę!!! zaraz wkleję jeszcze raz adresy, jakbyś chciała do kogos napisać, pogadać Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po adresy 10.11.04, 13:53 Barba 5442090 ewa057 1095010 jola.wie 938935 zinka 2986595 kasia maruda gg 1962742 joanka 1148671 jol5.po 8347085 jola.wie jola.wietecha@wp.pl barba ta_ra@wp.pl ada16 ada1661@wp.pl akve ewka34@o2.pl ewa057 ewa057@wp.pl jol5.po j.popinska@op.pl olioliwa olioliwa@yahoo.com angjan agnjan@poczta.onet.pl mama.razy.cztery mamarazycztery@poczta.onet.pl maruda13 rymunia@poczta.onet.pl eury1 plenty51166@yahoo.co.uk zinka zinka@wp.pl - zinka joanka741 joanna7411@poczta.onet.pl dwoda dawoda@wp.pl. mamapa salitra@vebso.pl mamapa@gazeta.pl ja niestety muszę wyjść(, bo moja najstarsza, najbardziej odpowiedzialna córka wyrzuciła kluczyk od szfki w szkole do kosza na śmieci (tak twierdzi, ale klucza nie ma) i nie moze go znaleźć. W szfce zamkniety jest strój na basen jej i koleżanki, kurtki, czapki, i buty na dwór. Druga gwiazda zgubiła własnie swój kluczyk i siedzą tak dwie sieroty i czekaja na pomoc, a zapasowy klucz u mnie, to znaczy dokładnie w drugiej stronie miasta, skąd muszę dojechać do szkoły z dwoma maluchami. Szkoła oczywiście nie zabezpieczyła się na takie okazje i zapasowych kluczy nie przechowuje( Szlag by to trafił Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: adresy 10.11.04, 13:55 acha, Viola - TO NIE JEST TWOJA WINA, przyjaciel tak nie robi, przyjaciel nie zdradza, w ciężkich chwilach nie zostawia, przyjaciel nie zostawia żony w ciąży po tylu latach razem. Jak on może??????? TO NIE TWOJA WINA Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re:Ostatni dzień pracy!! 10.11.04, 20:05 eury ,prosze nie poddawaj sie w tym wszystkim!!! Różnie to bywa w życiu , szkoda że akurat tak i akurat teraz. Ja powiem z doświadczenia dziecka,którego tez ojciec zostawił i znikł miałam wtedy 14 lat ,odszedł do innej kobiety Miałam żal ale przede wszystkim widziałam moja mame ,która cierpiała ale rownoczesnie żyła dalej, najlepiej jak mogła, i za to ja podziwiam. Ojciec wrócił po ok 2 latach,troszke sie zdziwił bo w tym czasie moja siostra wyszła za mąż i spodziewała sie dziecka ,jeszcze potrwało to troche ale teraz sa razem . Moge jednak powiedziec ze wolałam zeby byli osobno niz patrzec jak sie kloca. Jak bedzie dalej zobaczysz ,ale pomyśl że masz przeciez wspaniałe dzieci i z nimi możesz pięknie sobie zycie ułożyc . Nie wiem czy to moze Cie pocieszyc ale....,mam nadzieje ze chociaz nie zaszkodzi prosze trzymaj sie i myśl o Wojtusiu , bo tak jak chyba Jola napisała jestes dla niego całym swiatem,najwspanialsza istota na swiecie mama! Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: VIOLU TRZYMAJ SIĘ!!! 10.11.04, 21:50 Dasz rade!!!Masz dzieci które rozumieją już wiele.A jeśli to nie jest pierwszy raz , to uważam ,że nie ma sensu. Mam koleżanke, która trzy miesiące temu miała podobną sytuacje.Właśnie dziś rozmawiałam z nią i uwierz mi to nie ta sama kobieta z którą prowadziłam długie rozmowy trzy miesiące temu.Facetowi odbiło po czterdziestce to jakiś magiczny wiek u męższczyzn. Najpierw chodził na basen potem do sauny, grał w koszykówke, druga młodość.Ona z trójką drobiazgów w domku.I stało się dowiedziała się naocznie.Cały świat jej się zawalił.Mineły jednak 3 miesiące i odżyła poukładała sobie życie sama jest jej ciężko ale do wszystkiego się można przyzwyczaić Kobiety są nie do zdarcia .Uwierz mi. BĘDZIE DOBRZE!!!! jak masz gdzieś dostęp do filmu "Lepiej być nie może" to sobie go obejrzyj.Nawet kilka razy. Pomaga !!! Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Chodzi o tytuł filmu!!! 10.11.04, 22:16 Oczywiście "Nigdy w życiu".Chyba jestem już zmęczona. Przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Viola , walcz o siebie! 10.11.04, 23:08 Pewnie łatwo powiedzieć , bo tak naprawdę słowa grzęzną mi w gardle i nie znam złotego środka na sytuacje w jakiej sie znalazłaś. Wcześniej pisałas , że to właśnie Wojtuś postawił Cię na nogi , proszę Cię nie zawiedź tego okruszka . Ale przecież nie jemu jednemu jestes teraz potrzebna , bo na pewno niezdrowa atmosfera udzieliła się także ,,średniaczkom'' i tym najstarszym. Nie mam słów dla określenia tego typu mężczyzn , takie postępowanie jest dla mnie niepojęte i chyba szkoda poswięcać naszego czasu na forum dla kogos takiego. Gorąco Cię przytulam i modlę się w Twojej intencji. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 03:25 Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa.Bardzo dziękuję za wsparcie. Tylko Was mam. Mąż nie wrócił na noc.Pojechał tam.Co mam do stracenia....? Jutro TAM jadę.Nie wiem jeszcze czy nie odwiedzę ich tam wszystkich?Łącznie z jej mężem. Szkoda że teraz nie mam samochodu....bo juz bym pojechała... Jak kończyć to z wielkim hukiem ( Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 07:05 Viola,ja Cie prosze Ty spij w nocy,jak zobaczyłam godzine wpisu to mi sie od razu spać zachciało. Przecież pewnie o 7 najdalej zedra cie z łóżka,no i malutki Wojtuś musi spać Co do tej sytuacji calej,to mojej koleżanki maż (3 małych dzieci),poznał sobie nowa miłość przez internet i .........znikł. Co dziwnego po jakis 8 miesiacch pojawił sie znowu,nie wiem czy ze wzgledu na dzieci tam przesiaduje,czy wrócił na dobre i ona mu przebaczyła zdrade (nie jestem z nia na tyle blisko zeby pytac). Jaki morał? Wielu "Panów" ,budzi sie po kilku miesiacach z reka w nocniku, bo okazuje sie że ta nowa flama nie jest taka cudowna jak ta zwykła, nudna, małżonka w dresie ) Co najlepsze to to cudo (które sie łapie zonatych,bo samotni sie nia nie interesuja) ,też ma wymagania i pretensje (dziwne a miała byc robotem). Dodatkowo jak rano wstaje to jakoś dziwnie wyglada (bez tego makijazu), ooo nie potrafi gotować?? I jakas niezorganizowana kobieta. DADATKOWO NIE MÓWI JUZ ZE JESTEM TAKI WSPANIAŁY A WYMAGA Mam nadzieje że oczka sie szybko otworza Markowi . A co zrobisz Ty ....to juz musi byc tylko twoja decyzja, przemyślana i dla siebie , nie tylko dla dzieci. Bardzo goraco Cie pozdrawiam ,mysle cały czas i modle sie za Ciebie i Wojtusia bo teraz jestescie 2 w 1 ),i za starszaki . Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 09:07 Violu, po co chcesz tam jechać?! Dałaś mu już wybór. Zresztą, ludzie są rózni, ja bym w każdym razie nie jechała. Marek to nie rzecz którą można sobie wydzierac z rąk. Nie bronię go w ten sposób. Po prostu nie uważam,żebys mu miała w ten sposób ułatwiać (tak, tak, ułatwiać, tamten mąż może będzie miał siłę przebicia, zrobi awanturę i wybije go żonie z głowy, ale chcesz w ten sposób "odzyskac" Marka? przecież przy następnej okazji....a Ty? swoim stanem wzbudzisz litość, a przecież chyba wszyscy "zainteresowani" wiedzą, że jesteś w ciązy, w każdym razie ten "najważniejszy" wie...) Ze względu zresztą na Twój stan odradzam Ci takie akcje, musisz chronić siebie i Wojtusia przed tak silnym stresem. To jest potężny problem, ale będę ci uporczywie radzić, abyś ODSUNĘŁA go teraz od siebie. Przełóż go na potem. Może zaproponuj to Markowi. On będzie miał więcej czasu i podejmie decyzję "na zimno". Może się okaże że ta decyzja będzie dla niego samego zaskakująca... Niech Pan Bóg (niezaleznie od tego jaki masz do Niego stosunek) da ci dużo, dużo siły! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Viola , walcz o siebie! 11.11.04, 09:18 Acha, no i na Twoim miejscu rozmawiałabym już z dziećmi. Zwłaszcza starszym trzeba uświadomić, że są Ci potrzebni. Dzieci potrafią okazać się bardziej dorosłe, niż metryka wskazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Chodzi o tytuł filmu!!! 11.11.04, 09:13 zinka, "Lepiej być nie może" jest wspaniałym, wesołym i mądrym filmem )) chyba, że teraz ja cos pokręciłam.... Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Chodzi o tytuł filmu!!! 11.11.04, 10:21 Tak oczywiście to super film. Tylko akurat chodziło mi o ten drugi czyli" Nigdy w życiu". Bardzo poprawia samopoczucie opuszczonych kobiet. Moja koleżanka ta "opuszczona" twierdzi że ten film pomógł jej przetrwać trudne chwile. Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 11.11.04, 09:56 Pewnie mnie juz nie pamietacie, bo zdazylam sie wpisac kilka razy i zniknelam, ale niestety cos sie powalilo w naszym internecie, potem mialam koszmarny egzamin, a potem bylismy na wakacjach. Zaczelam nadrabiac zaleglosci i czytac wasze posty, ale jest ich tyle, ze trudno dac rade. Jestem mama 2 lobuziakow: Zosi (4 l i 9 m) i Ludwika (2 l) oraz jak sie okazalo Janka (Tymona) - 25 tc. Pozdrawiam was mocno, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 11.11.04, 23:37 Aniu, oczywiście, że pamiętamy, oprócz Janka (Tymona) jeszcze Agniszka będzie miała tak około I Martę, a Viola Wojtusia, też około I. To już 3 dzidziusie z 2005) Zastanawiałam się nawet co tak cicho u Ciebie, ale różnie się układa, czasami człowiek sobie zamilknie) Fajnie, że już jesteś)) Kiedy wszyscy w domu, mało czasu, zeby usiąść do komp. i się odezwać. Dziewczyny, wiecie co, ten wpis Violi o 3... to krzyk nic nie można zrobić, bo ktoś inny zadecydował, więc nawet chyba nie chodzi o wyrywanie sobie M. tylko o jakiś ruch, żeby przerwać już ten stan zawieszenia. Ta czterdziestka u facetów to jakaś paranoja, jak nie chorują, to im odbija, jak można... Westchnicie sobie tam do góry za Violą, kto ma dobre układy... Viola trzymaj się Jola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: WIELE DZIECI I INNI-eury 12.11.04, 23:58 Viola, jestem ... Czytam Cie i Was... I dużo myśle ... Modlę się. Nie jesteś sama ! Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Dziękuję WAM 13.11.04, 16:54 Jol ma rację Jolu... On musi wybrać...i co?"....."!!!!????? Niestety nocy nie udało mi sie przespać.Pojechałam rano. Wiecie ze był zaskoczony że jestem....a przecież w nocy uprzedzałam go. Po dwóch godzinach krzyku,kiedy dotarło do niego że mówię poważnie,straszeniem mnie że nie dostanę ani grosza itd. nie pozwolił mi samej wrócić do domu.do tej całej "dyskusji" w pewnym momencie dołączyła ona.Wtedy wogóle mnie poniosło...Do Marka dotarło że mnie jest już wszystko jedno.Ze chocbym miała jeść przysłowiowy chleb z wodą to nie ustapię.Dogonił mnie w połowie drogi na dworzec.Poniewaz przez dłuższy czas naszego wzjaemnego krzyku trzymał mnie skurcz...co tak naprawdę poczułam jak oddaliłam się od nich...wróciliśmy razem. Wojtek na szczęscie i to przetrwał. W domu dalej była "jazda".M. milczał a jak juz pzremówił to nie był miły.W pewnym momencie zaczął ubierać się.Wygłosił do dzieciaków przemowę że wyrzucam go z domu.Zaskoczony był zupełnie,bo raz dzieciaki nie rzuciły mu się do nog "tato zastań",dwa mnie już spokojnie udało się powiedzieć że nigdzie go nie wyrzucam,jak odejdzie od nas to tylko dlatego ze taki bedzie jego wybór.Sprawa czysta i jasna.Efekt,w swetrze uwalił się na łózko w pokoju-jakoś odechciało mi się wychodzić... Czy to koniec juz tej pieśni - nie wiem.Wątpię,bo ona ma na niego bardzo duży wpływ. Ja dziękuję losowi że Wojtek nie zapłacił za to. Wam,bardzo mądre i ciepłe Dziewczyny za wsparcie....faktycznie mam tylko WAS. Jeszcze raz bardzo ale to bardzo dziekuję... Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 00:11 Violu ale czy bedzie miał dalej siłę aby brać czynny udział w tej walce? Twój skurcz świadczy o tym ,że jest w samym środku tej zawieruchy. Odniosłam wrażenie ,że masz do czynienia z duzym dzieciakiem , co to zaraz obraża się jak ktos pomiesza mu w klockach. Chyba nie warto cenić wyżej jego samopoczucia nad życie dzieciątka , które nosisz pod sercem. Powiedziałaś już wszystko co mogłaś , jeśli posiada jeszcze resztki rozumu to wystarczy , jeśli nie nie skupiaj się na nim lecz na Wojtusiu i pozostałej gromadce , nie zapomnij o Bartku w tej całej zawierusze może się jeszcze bardziej pogubić.Dzieciaki nie rzuciły się na ojca by go zatrzymywać ale to może świadczyc o ich całkowitym zagubieniu i niewiedzy jak właściwie mają się zachować i w takim razie wybieraja wariant nie opowiadania sie za żadną ze stron . Zreszta chyba w niewielu przypadkach małe dziecko by to potrafiło . Nie wiem czy dobrze pamiętam ale wspomniałaś też coś o mężu tej kobiety. A on co na tą sytuację , czy jest świadom co się dzieje?????? . Violu , wiem , że w tym stresie to trudne ale nie zarywaj nocy , Wojtus musi mieć czas na odpoczynek .Może odbierzesz to jako nadmiar troski o niego ale przeciez to biała , niezapisana karteczka . Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 01:06 Dorota masz rację - wszystko już zostało powiedziane....teraz moge tylko czekac co z tego wyniknie. W zamieszaniu udało mi się zapomnieć o badaniach kontrolnych,teraz będę gnała na wariata,bo wyniki musze mieć na środę. Chłopcy są zagubieni,to fakt.Bartek obawia się że jak Tato sobie pojdzie precz to spadnie na jego głowę więcej obowiązków.Oni,jak prawie każdy młody człowiek patrzą na to inaczej...ale i tak dziwią się że tak długo starałam się bagatelizować tą sprawę.Ja z nimi naprawdę duzo rozmawiam. Jutro a właściwie dzisiaj jest już nowy dzień.Z duszą na ramieniu czekam co mi on przyniesie. Ciężko jest m i teraz walczyć również z własna fizjologią.Rozsądek nakazuje iśc do łóżka...oczy nie chca spać ( Jakoś to będzie.Grunt że to co zjadłam zostało we właściwym miejscu.to już jakiś postęp ) Tak ciężko jest mi "nie myśleć" Jakoś będzie Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 13:33 uff, Viola, myślałam kiedy się odezwiesz i co przyniesie kolejny dzień. Dobrze, że juz jesteś w domu. Co do starszaków wazne, że one mogą mieć poczucie winny tego wszystkiego. Koniecznie im to mów, że nie one tu zawiniły, nie od nich zależy ciąg dalszy. Lece robić dalej obiad uff, kończy się wolne, to znaczy niewolne, w czasie którego na nic nie ma czasu, chetnych do rozmowy i kuomputera też zatrzęsienie pozdrawiam wszystkich Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Wojtuś teraz przetrwał 14.11.04, 19:05 "uff, kończy się wolne, to znaczy niewolne, w czasie którego na nic nie ma czasu, chetnych do rozmowy i kuomputera też zatrzęsienie" - taaak, ja już też mam dośc tego długiego weekendu: kuchnia na pełnych obrotach, sprzątnąć się nie da skutecznie w żadnym kącie, jedyne co że nie trzeba się było rano zrywac i nerwowo wyprawiac do szkół... I tak narażając się na wymówki nie omieszkałam codziennie zajrzeć tu i cieszę się, że Viola przełamała pełne napięcia oczekiwanie... No i dobrze,wrócił do domu, ale jeszcze nie wybrał, jego więc problem, lepiej dla ciebie ,ze dzieci były świadkami ostatecznej rozgrywki, niż żeby im potem powiedział, ze to ty go wyrzuciłaś, tak przynajmniej same były świadkami, że nie. Albo są zdezorientowane i to paraliżuje ich reakcję, albo dobrze wiedzą co jest grane. Teraz zmusisz zadbać o siebie (czyli Wojtusia), staraj się dużo spać, wypoczywać, zrób badania, należ się i nadopieszczaj na zapas, nie wiadomo jakie stresy cię czekają i kiedy, tak więc wykorzystaj każdą spokojną chwilę. Przychylam sie do wyrazonego poglądu, że takie najpierw "nie" potem z toba jedzie, bo się boi, potem znów się obraża, jak się przekonał, że ci lepiej, próbuje znów "dowalić", jest tak strasznie niepoważne i nieodpowiedzialne, ze aż się niedobrze robi, coż, tak się czasem dzieje, tacy się ci "wspaniali" partnerzy potrafią okazać i wtedy wiemy już, co to za skarb musi być, taki partner odpowiedzialny i "dorosły", choć ta "grubsza" odpowiedzialność moze niezbyt często się w życiu przydaje, za to jej brak może mieć katastrofalne skutki... Trzymaj się, dzielna jesteś i tak! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Uwaga nowy tydzień 15.11.04, 07:47 Uwaga, ogłaszam koniec wolnego. Zaczyna się nowy tydzień z wszelkiimi problemami typowymi dla nowego tygodnia. A wiec do obgadania tych problemów przystąp)))) Acha, u nas szaro i zimno - wcale nie czuję się jak na Dolnym Śląsku, gdzie zawsze najcieplej, tylko jak w Suwałkach - ładnie się zaczyna ten tydzień!!! Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Uwaga nowy tydzień 15.11.04, 09:15 Myślę , że wszystkie żyjemy problemami Eury. Wiem, ze są kobiety, które myślą, że skoro był ślub, to do grobowej deski, ja niestety z tych, co bardziej sceptycznie, choć takie rzeczy nie powinny się zdarzać, to życie niestety pisze takie scenariusze. Eury, za Ciebie trzymam kciuki. Oby los podesłał Ci najlepsze -dla wszystkich- rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Uwaga nowy tydzień 15.11.04, 21:48 Violu!!! Trzymaj się mocno jesteś bardzo dzielna!!! Spróbuj popatrzeć na swoją sytuacje tak jakby to nie było twoje życie. Co poradziłabyś koleżance która,znalazłaby się w takiej sytuacji. To czasem pomaga rozwiązać trudne problemy. Jestem z Tobą i myślę o tobie bardzo często. Już się głupio tak wciąż chwalić, ale w sobotę dziewczynki przywiozły z Zabrza drużynowe złoto w kl II. Klasa I i Mistrzowska również po złocie. W sklepiku jako tako. W domu też się poukładało nawet mój ślubny wieczorkiem gotuje obiadki na następny dzień. Całuski Grażyna Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Uwaga nowy tydzień 16.11.04, 11:10 Zinka - wcale nie jest głupio się chwalić...Chwal się i to na całego ) Wycałuj swoja córcię i powiedz że wirtualne ciotki trzymają za nią kciuki.Jest wspaniała ))) Patrząc na to wszystko z boku,najlepiej jakbym ustawiła się jako "biorca".Moja lekarka oprócz ukierunkowania na wiare,powiedziała kiedyś coś takiego : "do domu wraca? - prazenciki kupuje? - dla dzieci jest w pożądku?.....Jak tak,to niech pani bierze,dużo i jeszcze więcej,i patrzy na niego jak na dojna krowę i bierze tyle ile unieść potrafi-bez skrupułów.O tym co on robi pozniej nie myśli.Tylko skupi się na braniu i zagospodarowaniu tego co Pani wezmie.Czas patrzeć na siebie!" Ale jak ja mam zmienić swój cholerny chrakterek Matki Teresy z Kalkuty? Jak mam pozbyc się emocji i uczuć?Jak znieczulić siebie?Jak tego durnia przestac kochać? - przecież ja powinnam go znienawidzeć....a kurde nie potrafię....I tak mam z całym podejściem do ludzi. Kiedyś wymysliłam sobie że nikogo nie mozna skreślać,bo my jesteśmy tylko ludzmi,którzy sie mylą i często działają po omacku.Trzeba wybaczaczać i dawać szansę.Bo jak ten ktoś zrozumie już na czym polegał jego błąd,ale naprawdę zrozumie,to nigdy ponownie świadomie go nie popełni.I czasami największą karą dla niego jest właśnie to "zrozumienie". Pięknie jest dzisiaj.Nie wiem jak naprawdę,bo Bartek odprowadził dzisiaj maluchy do szkoły,ale promyczki bardzo ambitnie stukaja mi tu w szybę. Dopiję swoją herbatkę (jabłkowo cynamonowa Herbapolu) coś fantastycznego i biorę się za zdjęcia kociaków.Czas najwyzszy umieścić je wreszcie na stronie internetowej. Są śliczniutkie.Nie przypominaja juz szczurków tylko rozkoszne puchate kociaczki.Daria jest cała szczęśliwa,bo wreszcie może je głaskać.A matkuje im bardzo. Wczoraj Bartek przyniósł do domu reklamówkę carrrffura.Oczywiście same zabawki- sklepy szykuja się do świat pełną parą.Dzieciaki z usmiechem poinformowałay mnie że mają juz ściągę,moga zacząć pisać list do mikołaja. Mikołaje czas sie łapać za kieszeń) Kochane wszystkie jesteście ) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Uwaga nowy tydzień 16.11.04, 13:51 wyjuechaliśmy na te 4 dni, więc dzisiaj zawaliłam, co tylko się dało, czytałam i płakałam z wściekłości (eury)... violu, trzymaj się mocno i każdy na to sposób jest dobry na teraz - albo "branie" albo filmy, książki, zdjęcia kociaków, dzieciaki (wywiadówki, prace domowe etc.) żeby zająć mózg, żeby dociągnąć Wojtusia; i nie miej żadnych wyrzutów sumienia - silny chłop z niego (Wojktusia oczywiście, Marek niestety jakiś "zgłupły"), a i wiele dzieci tych porzuconych to z ciąż wielce zestresowanych i "niezdrowych" i proszę, jak pięknie się rozwijają! co nie znaczy, że masz nie odpoczywać i nie dogadzać sobie, ile się da!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! u nas niezły bajzel, nie radzę sobie niestety z dopilnowywaniem starszaków w szkole, łapią gorsze stopnie, bo zapominają, Małgosia ochrzany od Pani od pianina, a Szymek przeziębiony; Martusia wczoraj na usg spała i musiał ją doktor szturchać strasznie mocno (!!!) i długo, żeby otworzyła buzię, poruszyła się, ale wygląda na to, że wszystko OK; niestety duża jest "cukrzycowo" chyba, prawie 2 kilo, muszę znowu przystopować z jedzeniem no i polegiwać (kiedy?!) viola, modlę się za Waszą rodzinę i wierzę, że będzie dobrze, czy z Markiem, czy bez; będzie, zobaczysz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po środek tygodnia 17.11.04, 09:07 Zinko GRATULACJE DlA OLGII, naprawde niesamowite, sukces za sukcese, jestem pełna podziwu dla jej talentu, ale przede wszystkim dla pracowitości)) Agnieszko, też mam problemy ze szkołą, Małgosia tak długo odrabia lekcje, że dzisiaj zrezygnowałam w ogóle z puszczenia jej do szkoły, kładzie się spać ok 23, lub 23.30 (wczoraj) zasypia na lekcji, pracuje baaaardzo wolno, staram się zachowywać spokój, ale sama nie wiem, czy to wszystko jest aby w porządku. Jasiu zgubił rzeczy na basen, Ola zgubiła flet - o czym powiadomiła rano (a muzyka na pierwszej lekcji). Wczoraj mąż skasował połowę mojej dzienniej pracy wyłączając nieopacznie komputer - a ja z takim trudem zabieram się za to pisanie, tak mi się nie chce i idzie mi tak wolno..., oj nie mam najlepszego nastroju. Viola, w sumie rady lekarki całkiem trafione. W całej historii myślę sobie, że jednak jest jedno poważne "ale" - dlaczego te depresje? jakby łatwo było przejść do porządku dziennego nad zdażeniem i po prostu brać, to byłoby łatwiej, a tak organizm reaguje, psychika jakąś podświadomą robotę wykonuje i nie wiem, czy da się łatwo "zaczarować", ale też nie wiem jak zaradzić na to wszystko - żeby tak nie dotykało. Teraz i tak najważniejsza jesteś Ty i Wojtuś i tego się trzeba trzymać przede wszystkim. Też chcę zobaczyć małe kotki jak się da (jakieś foto plizzz) może mi to pomoże na dobry humor, a na pewno mojej Małgosi, bo ona odkąd zaczęła mówić prosi o kota, taka ich miłośniczka od urodzenia, w przeciwieństwie do Oli, która raczej za psami (bo podobno ludzie dzielą się na kotolubnychy i psolubnych) MIłego dnia życzę wszystkim Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: środek tygodnia 17.11.04, 09:58 > a psami (bo podobno ludzie dzielą się na kotolubnychy i psolubnych) Ja też się dzieliłam na pso- i kotolubnych ))) Mianowicie zawsze chciałam mieć psa (i trzy nawet miałam), ale pewnego dnia stałam się posiadaczką kota (a raczej kici) która stała się pośrednikiem do miłości mojego życia: jej dzieci: Kaśki, Tigera i MALUTKIEGO. Malutki napisany kapslokiem, bo ostał się jako ten ostatni i skupił w sobie wspomnienie o rodzeństwie i naszą (moją i dzieci) miłość. Najpierw we mnie coś umarło, kiedy oddaliśmy Kaśkę w tzw. "dobre ręce" , które najpierw kota "zwariowały" wskutek czego kot dał nogę i się więcej nie odnalazł. Po raz drugi umarło, kiedy Tiger nie wrócił, a potem znaleźliśmy go.... pod drzewem... Malutkiemu dwa razy ratowaliśmy zycie...udało się. Zaginął w zeszłym roku na wakacjach. U mnie serce rozdarło się na pół i ataki astmy ustały. W te wakacje okazało się, ze Malutki nie zaginął tylko... zginął. Teraz się już nie dzielę na pso- i kotolubną. Psów już nie lubię, a kotów nigdy nie lubiłam, kochałam tylko te, które mieszkały ze mną. Wiecie co, nie potrafię mieć do zwierzęcia stosunku takiego jak do "bydlęcia", na punkcie moich zwierząt miałam zawsze kompletną korbę ) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie fajny przepis 17.11.04, 18:37 Czytajcie i róbcie, podobno nie moze się nie udać, podobno, bo sama jeszcze nie robiłam, ale wygląda mi na świetny przepis na szybki obiad: nazywa się lazania ciabata (dlatego tak dziwnie, bo płaty lazanii zastępuje w tym chleb ciabata) i robi sie tak: chleb ciabata (ale myślę, że tzw "baton"/"wek"/"weka", jakkolwiek się to u was nazywa, świetnie go zastąpi) kroimy na cienkie kromeczki, których połową wykładamy formę żaroodporną, na to kładziemy pokrojone w plastry pomidory, na pomidorach plastry szynki, na szynce plastry sera zółtego, czynności powtórzyć, to znaczy na pierwszej ułożyć druga warstwę. Zmiksować 100 ml mleka, 100 ml kremówki, 3 jajka, tzw. pół pęczka bazylii ()ciekawe ile to jest?), posolić porządnie i popieprzyć i wylać na tą lazanię. Do piekarnika! (na jakieś 30 min), aż się ser na górze ładnie nie zapiecze. Jutro to na bank wypróbuję! Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Violu mam problem! Pomocy! 17.11.04, 21:31 Mamy kota 10 lat . Jest mieszańcem dachowca z persem.Kastrowany. Czasami potrafi podrapać, ale tydzień temu rzucił się na mojego męża i go pogryzł. Paweł pogonił go nieźle. Wybuchła z tego niezła draka.Dzieci w płacz oczywiście za kotem.I mam problem bo się martwie czy to się nie powtórzy. Słyszałam o takich przypadkach, że wtedy trzeba kota uśpić bo się nic nie da z tym zrobić. Bardzo się boje o dzieci, a z drugiej strony gdy pomyśle o uśpieniu kota który stał się członkiem.Może umiesz mi jakoś pomóc? Nie wiem co robić? Od tego zdarzenia Nestor na widok mojego męża chowa się za wypoczynek i wychodzi dopiero jak Paweł kładzie się sprać. Proszę poradź mi coś? Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: do eury 17.11.04, 23:44 nie jestem Tobą i nie mam prawa mówić wiem jak sie czujesz i co czujesz ale chciałam tylko powiedziec że w każdej złej sytuacji jest zalążek czegoś dobrego, coś co wcale nie jest widoczne ani na początku ani poźniej...to coś przychodzi w niespodziewanym mmencie, uwierz że trudno mi było sądzić że czemuś służyło to co spotykało mnie w odstepach 2miesięcznych :pożar wynajmowanego mieszkania(na szczęscie dziecko się nie spaliło),wypadek komunikacyjny (przeżyłam),poronienie ciązy po wypadku i wyrzucenie z pracy....byłam zdołowana i pytałam dlaczego ja??ale te złe rzeczy w końcu obróciły się na cos dobrego:dostalismy nowiutkie mieszkanie, urodziłam dwoje dzieci i po jedynej aplikacji jaką wysłalam znalazłam pracę...nabrałam więcej pokory i przestałam sądzić że od życia to mi się należy....trudno poradzic sobie z ambiwalentnymi uczuciami jakie Tobą targają, pozwól im płynąć nie zgniataj ich, bo stłamszone wracają w dwójnasób...pomodle się za Waszą Całą rodzinę,dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: do eury 18.11.04, 14:39 Mamapa,w tym co piszesz jest sporo racji.Tylko zastanawiam się ile jeszcze mozna...? Ja wiem,nic się nie dzieje bez celu i bez powodu...Tylko kurczę,niech to wreszcie w jakis sposob rozwiąże się. Zinko-musisz sprawdzić czy Twoj kotek jest zdrowy.Koty bardzo często reaguja tak na strach lub chrobę.Jeżeli Twoj mąż jest "niewinny",czyli niczym nie sprowokował kocurka,to byc może "oberwało" mu się na zasadzie "zwrocie na mnie uwagę bo mnie boli".Poobserwuj kota,czy nie ma problemow z nerkami,jak jest z apetytem...bez powodu tak się nie zadziało. Dostałam przepis na pierniczki.Dzisiaj wyrabiam ciasto - jutro pieczemy.Jak wyjdą "sprzedam" Wam przepis ) Byłam wczoraj na kontroli z Wojtkiem.Jest SUPER.Mogę wcinać słodycze i ukochane winogronka,test wypadł dobrze.I co najważniejsze - morfologię mam rewelacyjną.Na dzień dzisiejszy koniec z anemią ) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: do eury 18.11.04, 17:55 jestem i czytam tylko rak i czasu brakuje,poluje na prezenty na allegro,to moja ulubiona rozrywka ostatnio, Violu bardzo serdecznie szczegolnie Was pozdrawiam, mysle i modle sie ,dziewczyny tak madrze radza ze mi tylko milczenie zostaje. Przepis na drobne pierniczki na choinke- sprawdzony potrzebuje!!!! taki zeby ciasto nie deformowało sie w piekarniku ,zeby serduszka były serduszkami. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 koniec tygodnia 19.11.04, 11:51 A my dziś jedziemy do Poznania do niedzieli wieczór( rozwiązywać problemy zdrowotne Kuby). Na tę okazję obcięłam Kubusiowi włosy ( do tej pory tylko grzywka), wygląda jak poważny facet ( jakie to było wyzwanie, pewnie sobie wyobrażacie -15 miesięczniak na krzesełku,ja wokół, a najbardziej interesowały go błyszczące nożyczki, za którymi bez oprzerwy się oglądał. Pierniczki to nie jest mój ulubiony wypiek, może to brak dobrego/łatwego przepisu, ale jak taki się znajdzie, to kto wie... Wczoraj zaliczyliśmy dwie wywiadówki, oceny - w granicach przyzwoitości, niestety mamy problem z ogólniakiem, Michał ma beznadziejną polonistkę( przepraszam wszystkie obecne tu belfrzyce) , młoda , drugi rok w szkole, a pracuje jakby za karę ,tak prowadzi lekcje ( co druga to lekcja organizacyjna) i tak traktuje uczniów( po co pamiętać Wasze imiona?).Problem poważny , bo za rok matura a oni z materiałem w I klasie. Uwaga : obecna cena korepetycji przedmaturalnych u nauczyciela po kursach w temacie nowych matur -100 zł za godzinę!!! Dobrze że przestało trochę wiać. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Odpowiem sobie sama! 19.11.04, 13:16 Przestało wiać, ale sypie śniegiem, chlapa na ulicy. Oj chyba ciężka jazda przed nami. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: koniec tygodnia 19.11.04, 13:17 100 zł??!! o rety, to nieźle sobie liczą co do postrzyżyn to my też obcinaliśmy raz Szymkowi grzywkę i też przydałoby mu się ogólne cięcie, może jakoś przed Świętami, ale aż drżę, bo jak to zrobić, jak będzie się tak kręcił? telewizji nie chce oglądać, więc nic go nie hipnotyzuje... może jak cała rodzina na raz odegra cyrk, a mi ręce z drżenia nie odpadną to trochę skrócimy... boję się, że jak nie wyjdzie to na Święta będzie głupio wyglądał )) Wojtek eurowy - gratulacje, siłaczu Marta prawie dwukilowa, więc ja znowu się dręczę, choć nieco mniej, po prostu nie mogę się powstrzymać przed słodyczem, choć jednym w ciągu dnia - grzecznie badam się przedtem i jak cukier jest w okolicach 100 - zjadam, jak większy nić 120 czekam pół godzinki )) grzecznie domawiam sobie bananów i winogron, wcinam za to ogórki kiszone w każdej ilości )) A U NAS BIAŁO!!!!! ślicznie wprost! niestety nie odważyłam się jeszcze dzisiaj z Szymkiem wyjść i pokazać mu śniegu z bliska - ciągle kaszle i leci mu z noska... pewnie jutro trzeba będzie wyjść i pojutrze, może śniego do jutra choć przetrzyma, jestem taka ciekawa reakcji na pierwszy śnieg!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: koniec tygodnia 19.11.04, 21:32 U nas też biało.Paweł wracał z Krosna 15 km/h. W sklepie jak na taką pogodę niezły utarg.Chociaż i tak się martwie, że tak mało tych klientów.Chociaż jak na początek to może nie jest źle? Agnieszka /wspólniczka i fundatorka/ ma zamiar oplakatować całe miasto Co do nauczycieli j.polskiego to też mam przykre doświadczenia. Nauczycielka Kamili z podstawówki stawiała jej bez przerwy złe stopnie za ortografie. Chociaż Kamila miała zaświadczenie od psychologa.Na koniec roku miała 3 z polskiego. Teraz chodzi do gimnazjium i ma świetną panią, kocha j.polski i ma same 4 i 5. Prowadzi zeszyt dyslektyczny i nie jest oceniana z dyktand. Pozdrawiam i życze miłego wypoczynku. Ja niestety jutro do pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: koniec tygodnia 19.11.04, 22:04 Co do dysleksji,mam ten sam problem...a właściwie już nie.Bo wszystko zalezy od nauczycielki.U mnie 100% dzieci są dyslektykami,wiadomo też dlaczego - zostało im to przekazane genetycznie od tatusia ) Mały Marek dodatkowo jest jeszcze dysgrafem.Mówię Wam koszmar w ciapki.Bardzo bałam się tej jego czwartej klasy,a tu zupełne pozytywne zaskoczenie.Oceny ma czwórkowe.Polonistkę kochaną,ma do niego rewelacyjne podejście i bardzo sprawiedliwie go ocenia.Z drugiej strony,Marek jest bardzo pracowitym dzieckiem...i bezstresowym.Nie ważne że ledwo go rozumieją...i tak się zgłasza na lekcjach.Swoją drogą chodzi na reedukację w podobnym systemie jak chodził Jarek,a to daje fantastyczne rezultaty. Jarek w technikum tez ma lepsze oceny niz w Gimnazjum.W środę dotarłam wreszcie do jego wychowawcy,na wywiadówkę ani ja ani mąż dotrzeć nie mogliśmy,i z przyjemnością stwierdziłam że Jarek jest w czołówce klasy. Ciekawe czy Wojtek uchroni się od dysleksji.Darii nie udało się.Jesteśmy umówieni już na testy....hehehe...jakoś wiem już co znajdę w opisie po badaniu. Niestety,wysiadł mi komputer.Pisze z komputerka chłopaków.Mężowi udało się spalić płytę główną.Tak że zdjęcia kotów i nie tylko,będę mogła wysłać dopiero jak postawi nasz na nogi. Bardzo mi się podoba widok za oknem.Jest bajkowo ślicznie. Pewnie zmieniłabym zdanie jakbym musiała teraz wyjść na dwór,bo wieje aż miło. Jutro czeka mnie spacer z Darią po kozaki.Jak zima to zima... Skąd moje "miło" że wieje..?Ja kocham wiatr...Jest taki...wolny.Jest wszędzie i nigdzie,nieuchwytny... Spokojnej nocy dziewczyny Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Sobota - spanie :-)) 20.11.04, 10:52 Violu kochana podczytuję cały tydzien odkąd przyjechałam z długiego weekendu : ((.Bardzo przepraszam że nie napisałam Ci kilka ciepłych lub madrych słów, ale.... na szybko nie potrafię . Chce jednak zebyś wiedziała ze cały czas trzymam kciuki za Wasza rodzinkę!!! CAŁĄ !!! Wiem ze mężulo zachowuje sie jak ostatni drań, ale mam nadzieję że kiedys mu klapki spadną z oczu, zobaczy jak bardzo krzywdzi Ciebie i Dzieci. Zycze ci aby nastał jeszcze taki czas kiedy będziecie szcześliwi a Ty i Dzieci poczujecie się bezpiecznie. Wojtuś- rosnie w Tobie siła mężczyzny która jest bardzo potrzebna Mamie, trzymaj się chłopaku !! Własnie spanie: ten tydzień jeżdżę na 7 więc , wstaje o 5:30, 6 budze dziewczynki, 6:30 wychodzimy, na szczęście nie jest daleko do pracy. Atmosfera jednak jest gesta i cięzka od "tajemnic poliszynela" więc mocno zastanawiam się nad wychowawczym. Ale wracając do spania. W środe kładziemy się ok 22 Olo: zobacz kochanie jak dziś szybko idziemy spać: ja: no tak ale dlaczego zlew pełen garów( coś za coś), wczoraj mąż wpada ok 19 z pracy z usmiechem i krzykiem huuraaa jutro sobota śpimy do 7 MAciek od trzech (już ponad) tygodni leczony jest na zapalenie ucha środkowego, prawego- leki przeciw zapalne , potem antybiotyk (zalecony przez laryngologa)- byłam na kontroli u naszej dr pediatry, popatrzyła i zaleciła zmianę laryngologa bo ucho bez zmian. Dała namiary , zapisałam dziecko na......10 maja- najbliższy termin Poszukałam w necie na forum Wawa i wypatrzyłam dr Ciurzyńską z Niekłańskiej. Wprzychodni przyszpitalnej oczywiscie zero miejsc w tym roku, pozostała fundacja. Wizyta 70 zł (..-wa !!! sorki) Bylismy w środę Maciek ma obustronne wysiękowe zapalenie uszu, antybiotyk był nie potrzebny....teraz leczymy się bactrimem +loratan+ muscosolvan+ kropelki do uszu, potym mamy mieć uodparnianie homeopatyczne. Pierwsze wrażenie super , P.dr sympatyczna, na luzie, żadne tam "ciumciu lumciu", nawet narysowała mi uszko Macka, pokazała cos się dzieje...zobaczymy! Dziewczynki zdrowe UFFF! właśnie bawią sie w szkołę- tuz kolo mnie za fotelem Zuzia ma dom, co chwlia zakłada czapke i plecaczek biegnie do "szkoły" czyli pokoju dziecięcego gdzie czeka ALa- jej nauczycielka. Polonistki- temat rzeka- ups nie uraziłam nikogo????)) W podstawówce uczyła mnie dziewczyna po "licku", rewelacja, dodziś pamiętam jej lekcje oraz terminy jakie mi przyswoiła, nigdy wczesnie ani później nie miałam tak cudownego nauczyciela. Wszczepiła jeszcze nam ambicje W LO uuu cięzli kaliber: zapalone swiatło aby nas oswiecic , wyrzucanie z klasy bo zanieczyszczałysmy powietrze itp- dziś wspominam z rozrzewnieniem i usmiechem na ustach. Zinko gratuluje Oldze sukcesów, Tobie zycze jeszcze więcej klientów- jak znosisz podróże meza??? Ja funkcjonuje od smsu do smsu. Olo zwykle mi wysyła gdzie jest: nazywamy to "serwisem esemesowym", długo mu tłumaczyłam ze nie chodzi o sprawdzanie, nie musi mi pisac pokolei: Płońsk , Drobin, Sierpc itp moze tylko co godzinkę : jeszcze jadę Bardzi przezywam jego wyjazdy- gdzie we mnie siedzi ogromny lek którego nie moge się pozbyć..... Ada jedźcie powoli !!! Agnieszka i Viola trzymam kciki za wasze "brzuszki", zaczyna byc ślisko- dziewczynki uważajcie na siebie !!! Kończe pozdraiam Was wszystkie gorąco i bialutko, w Wawie chyba pięknie- ja ze swej norki świata nie widze oprócz okna sąsiada, zeby niebo zobaczyc musze się nagimnastykować Joanko w następnym poście przepis na pierniczki od silije, pojawiłaise rok lub dwa lata temu na foru- rewelacja, jeszcze spokojnie mozna zagnieśc ciasto Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 10:56 Składniki: 1 kg mąki 1/2 litra miodu 2 szklanki cukru 1 kostka smalcu 1/2 szklanki mleka 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej 3 jajka szczypta soli 1 torebka gotowej przyprawy do pierników, ale to nie wystarczy, do tego osobno: imbir cynamon gałka muszkatałowa kardamon (czasem trudno kupić, więc można opuścić) mielone goździki W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą masę i czekamy. Kiedy ostygnie dodajemy mieszając i ugniatając rękami mąkę, jajka, sodę rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz przyprawy - do gotowej mieszanki dodajemy oryginalnych przypraw, tak by wszystkich było pół szklanki (jak ktoś nie lubi aromatycznie to można wziąć troszkę mniej, ale ja polecam tą pełnię korzennych aromatów). Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce (i oblizujemy mniam mniam) po czym miskę okrywamy ręcznikiem i folią, ale nie całkiem szczelnie i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni. Tak więc mam przed sobą 5 tygodni walki ze sobą by nie wyjeść pysznego surowego ciasta Przed świętami wałkujemy ciasto, niezbyt cienko, bo będzie twarde i wycinamy fantazyjne wzory (ale radość dla dzieci, obowiązkowo bałwanki, choinki i aniołki!) lub korzystamy z foremek. Jak sobie przypomnę to napiszę do ilu stopni nagrzewamy piekarnik. Pieczemy 10-15 minut do zarumienienia, czas zależy od grubości i wielkości pierniczka, wyjmujemy i jak ostygną bierzemy się za artystyczną robotę (koniecznie z dziećmi!) Przygotowujemy lukier z cukru pudru i białka, pisaki tortowe, którymi też możemy zabarwić go na różne delikatne kolory, polewę czekoladową, wiórki kokosowe, rozdrobnione orzeszki, płatki migdałów, kolorową cukrową posypkę i mamy cudnie pachnącą zabawę na cały wieczór. Potem układamy w kartonie, leciusieńko kropimy wodą i przykrywamy folią, by na Wigilię były miękkie. Aha - twarde też są pycha. SAMCZNEGO, MIŁEGO GNIECENIA, PODJADANIA, STROJENIA Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 11:21 Bardzo dziekuje za ten przepis) a jak zapakowac zeby nie przeszło ciasto zapachami z lodówki? Oto jest pytanie ) Ja jestem na etapie masy solnej mam juz stado : aniołków,bałwanków,mikołajów ,gwiazdek,księzyców i serduszek,dzieciaki maja radoche i ja tez) ,nawet im to dość ładnie wychodzi a przy mojej pomocy po prostu pieknie)-jestem z siebie dumna!!!!!!!!!!! Pierniczki w tym roku zrobimy i własne kartki swiateczne) ,o moze macie sprawdzony brokat czy jakieś inne metody zdobienia figurek z masy solnej??? Ja robie 3 kolorowe figurki,z ctnamonem sa brazowe i pachnace,a z papryka taki fajny rudy kolor wychodzi. Juz mam kawałek prezentów kupiony,w tajemnicy wielkiej przed mężem) wiec on kupi 2 raz)-strasznie lubie robic prezenty),lubie choinke i zeby tam lezała tona pakunków,kazdy prezent owijam w osobny papier wiec wydaje sie ze tego jest strasznie dużo),i uwielbiam patrzec na miny dzieci ,nagrywam na kamere i mozna potem zrywac boki ) ze smiechu i...wzruszenia). Pozdrawiam Was serdecznie i zmykam ostatnio mam problemy z błednikiem chyba mam straszne zawroty głowy do tego stopnia że nie moge patrzec w monitor i czasem pionu utrzymac-lekarz sie kłania. Troszke sie boje...... czy to nie coś powaznego,przedwczoraj nie byłam w stanie wstac z łożka,szłam na czworakach do łazienki-naprawde! . Mąz mnie zbierał z podłogi i mówił ze mi oczy latały (jestem na odstrzał),już miał dzwonic po pogotowie ale nie pozwoliłam,teraz tez czuje zawroty bo siedze przed ekranem ,wiec juz koncze papapa Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 13:28 Dziewczynki kochane,dziękaję Wam bardzo za wszystkie mądre i ciepłe słowa. Ja staram się nie mysleć.W domu powstał temat tabu.Kilka dni temu dzwonił do mnie mąż tej kobiety z informacją że on o wszystkim wie i że to skończone i takie tam...Ja mam inne zdanie na ten temat znając treść ich korespondencji.Ona zamilkła-nie odzywa się.Mój M. też.Trochę ciężko z tym wszystkim żyć...szczególnie że on ma taką pracę że często wyjeżdża.A ja już chyba popadam w jakąś paranoję-ciężko mi wierzyć w to co mówi!!!A ja się zaparłam w sobie.Jest to straszne,oszukiwanie samej siebie że stanowimy rodzinę. Jedna dobra rzecz wynikająca z nie poruszania tematu tabu,polega na tym że dzieciaki wyluzaowały (wiem durne określenie).Znowu dom jest pełen gwaru i śmiechu...One potrzebują nas oboje - ta świadomość tak dobija...wiąrze ręce... Ech,jakoś będzie... Joanko,proszę nie zgrywaj nam tu bohaterki i nie powstrzymuj męża przed zawołaniem wsparcia w postaci lekarza,albo przynajmniej obiecaj nam szybciutko, że w poniedziałek odwiedzisz swojego lekarza.Nie możesz tego bagarelizoawć.A te problemy nie wynikają z siedzenia przed komputerkiem. Barba,tego ciasta na balkonie szlag nie trafi? 5 tyg. to strasznie długo czasu...i co masz na myśli pisząc ze ciasto nie może być zbyt cienkie-to na jaką grubość je rozwałkować? Biedny ten twój Maciuś.Zapalenie ucha jest tak bardzo bolesne...i tak bardzo trzeba uwazać.Jarkowi powstały zrosty w jednym uchu.Bardzo długo walczyłam z jego infekcją...Teraz ma lekki niedosłuch w jednym uchu...i nie moge nic zrobić,bo w czasie uelastyczninia błony,laryngolog wprowadził mu infekcję do zatok która nie daje się zwalczyć już 2 lata.A bez wyleczenia ich nie mozna pojść na zabieg....ech,zaklete koło... Agnieszko,co ty robisz że Twoja córeczka jest taka duża?Jak tak dalej pojdzie urodzisz olbrzymkę...hihihi...tylko jak Ty ją urodzisz?Wybrałaś sobie już jakiś szpital?Chciałabym żeby już był styczeń i to jego koniec...jestem taka niezgraba że aż strach.Smieje się już sama z siebie,bo jedyne stabilne skórzane kozaki jakie posiadam,to glany sznurowane,wysokie...Dzisiaj oczami wyobrażni sznurowałam je....i płakałam ze śmiechu - bo sznurowanie ich chyba pozostanie tylko w wyobrazni...Drugie kozaki są na wysokim obcasie.Hmmm,przy mojej "zabawie w mdlejącą królewnę" może być ciekawie...Podziwiam Ciebie z tą dietą.Mam nadzieję że jak troszkę stanę na nogi to faktycznie spotkamy się...jeszcze jako brzuchatki,bo potem może byc trudniej. Zinko,masz już jakieś zdjęcia waszego sklepiku i tych wszystkich cudeniek? Ozdoby choinkowe muszą być przecudne...Jak kocisko?Skończyło się na jednym incydencie? Ada,szkoda że tak daleko mieszkasz.Ja tu mam fryzjera który fantastycznie daje sobie radę z takimi brzdącami.Widziałam go w akcji i szczerze podziwiałam...dziecko miało super fryzurkę z fryzjerem było gorzej,mokry był cały...i bardzo szczęśliwy jak następnym klientem nie było juz dziecko ) Zmykam,chłopcy pucują dom...i coś się cicho zrobiło...muszę sprawdzić skąd ten przestój.Następny punkt programu to olbrzymia blacha drożdżaka z kruszonką ) Miłego dnia moje DOBRE DUSZKI Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 13:39 Pierniczki mozna piec od razu, przetrzymanie cista do 5 tygodni sprawia ze staje się ono intensywnie pachnącę, folia spozywcza skutecznie ochroni przed zapachami, na balkon tylkow dodatniej temp, trzeba uważac bo na słońcu na balkonie moze byc dla ciasta za ciepło, grubość ciasta ok 1 cm w zupełności wystarczy mniam, dzisiaj tez gniote Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Pierniczki przepis 20.11.04, 17:17 Dzięki za przepis, jak was tyle robi, to i ja spróbuję, choć z mojej jednej jedynej piernikowej próby w życiu mam nieciekawe wspomnienia.... Wprawdzie nie mam pełnomocnictwa, ale jestem w posiadaniu wiadomości, którą się z wami dzielę: jol5.po odcięta od świata (czyli od nas) z powodu braku prądu wskutek śnieżyc we Wrocławiu. Mam zalełosci w czytaniu postów (znowu, choinka!) ale za to podgoniłam trochę prasę )) (jakieś dwa artykuły w gazecie )) Zaszaleliśmy trochę dzisiaj w "przebieranki", no i efekty pojawią się lada godzina na naszym wątku na "zobaczcie", spodziewam się komentarzy typu "matka, co ty temu dziecku robisz?!" )))), ale wesoło było i modelka też nie miała nic przeciwko temu, co na zdjęciach widać. Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa witam was ponownie 20.11.04, 22:28 cześc kochane kobietki, odpadłam na długo, ale działo się wiele, nie nadazam, niestety do połowy października jeszcze Was poczytywałam regularnie, teraz już nawet na to nie było czasu, a w międzyczasie skrótowo Kuba mój pierworodny stał się nie w pełni sprawnym nastolatkiem - aseptyczna martwica guzowatości piszczeli, strasznie brzmi ale się z tego wyrasta, póki co zakaz wfu, skakania, biegania i wielu innych rzeczy które chłopajk w tym wieku jak nie robi to ma doła poprostu, ale już sytuacja opanowana, zbliżyło to nas - jeden z plusów - grunt to optymizm Mieszko miał dziś urodzinki - też skorpionik, jak ja, przyszły dzieci z przedszkola i inne znajome urwisy, torty jeszcze stoją , może ktoś ma ochotę bo tego nie przerobimy Matis nadrabia "zaległości" hokejowe, w końcu jako jedyny nie był w zerówce sportowej, ale już sie czuje pewnie, jest zacięty i to podstawa Jaśmina ma stały aparat od czwartku, mimo wcześniejszych oporów, ze będą kpić koleżanki a zwłaszcza koleżkowie, nie jest źle, ponoć psiapsiółka oceniła to jako modne Mamy od listopada nową opiekunkę, juz mnie korci aby dać jej jakąś porządną lekturę ( wychowanie bez porazek, czy coś w tym stylu0 cieszę sie bo wprowadziła świat origami do naszego domu, dzieciaki sa pod wrazeniem , Mati przy niej też do przodu z czytaniem idzie, a starszym imponuje swoim obyciem z kompem, Jaśmina gada sobie z nią na gadu-gadu Nasza Kitka ma 5dniowe kociaki są 4- 2 czarnobiałe i 2 szarobyre, tylko 1 kocurek urodziła po terminie i na dodatek po dobie trzeba jej było cesarkę zrobić bo 1 kcio został w brzuszku- martwy niestety, ale kotka uratowana teraz biedactwo musi z tą raną dawać sobie rade, szwy zdejmą za 10 dni, ale jest dzielna Wywiadówki u nas w zeszłym tygodniu, Mati ma super panią w tej 1 klasie, jest zaangażowana w edukowanie rodziców, co wielu z nich kwituje kpiącymi minami, ale ja przyznam że wróciłam do lektury Gordona - wspomniane wych. bez porazek, opuściłam się w osttnich latach , ale podstawy są i chęci, teraz tylko praktyka jeszcze, jestem dobrej myśli Mój związek przechodzi wieczne wzloty i upadki, od wakacji już ze 3 razy się opuszczaliśmy - słowami oczywiście, ale nie jest ciekawie, stąd też popadłam w lekturę i kontakt z dzieciami większy i stroniłam od wynurzeń i wogóle od netu Znalazłam też sposób na medytację- zaczęłam robić biżuterię z koralików, zaraziłam tym dzieciaki i tworzymy kolorowe bransoletki , pierscionki i naszyjniki, już się tak obkupiłam w te koraliki, że wszystkich najblioższych mogę obdarować , a są już zamówienia Kuba zrobił sobie stronkę internetową- bloga, może mi też zrobi, to wtedy zobaczycie moje dziełka Zajrzałam na listę adresów ostatnią ze stworzonych i pomyślałam, że skoro mnie stamtąd nie wyrzuciłyście to jeszcze się co jakiś czas wproszę, sorki, że nie nawiązuję do Waszych postów, ale jak je czytam jestem z każdą z Was z osobna i mam przemyślenia, a później wszystko ucieka, siąde kiedyś i poczytam wszystko, pozdrawiam , apropos świąt to pani Matiego wymyśliła aniołki z makaronów różnokształtnych klejone i malowane na złoto sprejem lub farbą, ma książkę z konkretnymi wzorami i chcę ją zeskanować , strasznie mi się spodobały, a nasza opiekunka Ola chce robić z dziecmi lampiony niebawem, ale nie wiem jak je oświetlimy w środku, bo w elektycznym nie ma u nas żadnych maleńkich latareczek Ola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: witam was ponownie 21.11.04, 10:09 Olu, cześć, pozwól, ze jako pierwsza cię powitam z powrotem (nareszcie uda mi sie nie być w ogonie!) ))) Rzeczywiście, dużo różnorodnych przejść, ale miałaś dużo czasu, żeby je zaliczyć Kubie życzę dużo zdrowia, oby wyrósł z tego szybciej, niż literatura przewiduje, życzonka dla Mieszka, torcik chętnie ), ale wczoraj podjęłam nierówną walkę z moim piekarnikiem i zrobiłam pyyyyszną babkę (przewidując problemy ze strony piekarnika nażarliśmy się surowego ciasta, bo było rewelacyjne, no i piekarnik zrobił nam niespodziankę i po trzech godzinach /!/ wyjęliśmy upieczoną babeczkę, a ponieważ proporcje okazały się na chyba ze dwa razy większą formę, dużo babki "wykipiało", co skrzętnie zeskrobywaliśmy i pożerali /na szczęście nie musieliśmy się dzielić z dziećmi, bo już spały))/, skutkiem powyższego mam w brzuchu dziwne uczucie /a mąż ciągle jeszcze śpi, czyżby to wina babki???/, więc jak pochłonęłabym torcika, to trzustka by się na mnie już chyba obraziła!). Co do aparatu, to rzeczywiście to jest modne, siostrzenica mojego męża ma wstawione na tę metalową drabinkę maleńki różowy sztras, kiedy się uśmiecha, zęby rozbłyskują różowym "diamentowym" blaskiem, interpretuję, ze to musi być modne, bo obiektywnie rzecz biorąc jako ozdoba jest wątpliwe ))), cóż, "degustibus...etc.". Ale "aparatek" chodzi po świecie coraz więcej i to w różnym "nieaparatowym" wieku (via Kazimiera Szczuka , to nie ma się czym stresować. Kociaczki maleńkie w domu, jak słodko!!!!!!!!! Czyżby mamą okazała się ta śliczna szarutka pręgowana Kicia, która wystęuje z twoim synem na zdjęciu (przepięknym zresztą)? Nasza Kicia, o "jesiennym" ubarwieniu (od spodu biała, a na grzbiet narzucone futerko łaciate szaro-rudo-brązowe, jakby spadły na nią październikowe liście), powiła swego czasu jedno kicię czarno-białe i dwa identyczne pręgowane "bliźniaki", gdybym nie odbierała tego porodu, to raczej nie skojarzyłabym tej czwórki jako rodziny )) Olu, odnośnie tzw. "wzlotów i upadków" to coś za wiele ich ostatnio w naszej rzeczywistości, jak poczytasz posty, zobaczysz, że zaliczyliśmy tu na wątku poważny "upadek"...(( smutne to, ale cóż, żyć dalej trzeba, a jak wiadomo, jest dla kogo.... Oświetlenie lampioników: a gdyby tak do każdego bateryjkę, kawałek drucika i zaróweczkę z latareczki??? Syn kombinuje ostatnio takie oświetlenie do szopki, którą robi w szkole, wszystkie składniki można kupić w jednym sklepie i jeszcze pan doradzi.... (to nie jest reklama, ale chodzi o obi)) choć myślę, że każdy inny elektryczny sklep się z tego wywiąże...) Grunt to optymizm! pozdrawiam jola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: witam was ponownie 21.11.04, 10:11 Króciutko bo już musze uciekac Ola super ze jestes ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: witam was ponownie 21.11.04, 10:30 Madzia juz jest na zobaczcie! Ubolewam nad kiepską jakością zdjęć, ale i tak można się uśmiechnąć... Może św.Mikołaj przyniesie nam normalny aparat cyfrowy? Marzeeeenie.... Chciałam zwrócić wasza uwage na zdjecie "przyjaciółka harrego pottera", otóż ta plamka koło ust Madzi po prawe stronie to nie skaza na zdjęciu, tylko Madzi dołeczek, a własciwie dziurka, bo jest taka jak "wykłuta widelcem", jak to okresliła jedna moja koleżanka....)))) Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: witam was ponownie 21.11.04, 13:42 Ale ta moja imienniczka jest cudna. Szczególnie słodki z niej reniferek. Te wszystkie cudne maluchy na zdjęciach i w waszych opowieściach oraz w najbliższym otoczeniu sprawiają, że serce mi się rwie, w brzuchu czuję pustkę i po głowie ciągle chodzi myśl o jeszcze jednym małym szkrabie. A odkąd moja koleżanka powiła bliźniaki to całkiem oszalałam. A przecież mój najmłodszy Juliś nie ma jeszcze dwóch lat. Jest jeszcze całkiem maleńki. A tak w ogóle to często złoszczę się na dzieci więc nie powinnam unieszczęśliwiać kolejnych. Violu - od prawie dwóch tygodni czytam o twoich kłopotach i nie znajduję słów pocieszenia. Wiedz tylko że ja również jestem myślami z tobą. Mijejmy nadzieję, że Jola z Wrocławia radzi sobie. A to zawsze u nas w Suwałkach zima przychodziła na początku. Śnieżek wprawdzie jest ale tylko cieniutką warstwą przykrywa ziemię. Z tymi chorobami to najgorszy problem. Tylko co Mateusz poszedł do szkoły po zapaleniu płuc, Julek zaczął chorować i musiałam odwołać badanie - ECHO serca, a następne terminy dopiero w styczniu. Wiem, że to lepiej niż w maju tak jak w przypadku laryngologa, ale chyba również będę musiała pójść prywatnie do kardiologa, tylko niestety Suwałki nie słyną ze specjalistów. Pozdrawiam was wszystkie Magda Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa sanki po kinderbalu 21.11.04, 20:27 przeczytałam wczoraj tylko jedną stronę szóstą setke postów, dużosie działo w tym październiku, jeszcze kilka dni i będę z Wami na bieżąco, w sprawie specjalistów- u nas Kuba do połowy stycznia musi czekać na wizytę u p. rehabilitantki , później pewnie terminy pola magnetycznego i jonoforezy będą równie odległe, więc nie pozostaje nic innego tylko skorzystać ze znajomości w prywatnej lecznicy byliśmy dziś na saneczkach z Mieszkiem, starsze dzieciaki u taty bo niedziela świetnie sie zjeżdzało, prześwity liści tylko gdzieniegdzie ( razem czy osobno?) Mieszko dostał wczoraj na urodzinki od swojego noiwego kumpla Jacka fasolki, nie jestem mamą na czasie i nie wiedziałam z czym to się je, ale weszliśmy przed chwilą na stronkę fasolkową i widać że to hit na całego, na pierwszy rzut oka to milej wyglądają niż poke i didżimony i wszelkie kapsle z płatków ale pożyjemy, zobaczymy wspomniany Jacuś jest postacią pojawiającą sie często w opowieściach z przedszkola, więc jak zadzwoniła mama w sprawie urodzin pogadałyśmy sobie, jest jedną z nas - ma szóstkę pociech , najmłodsza Zosia ma 2 miesiące urodzinki były wykwintne, urządziłam z Jaśminą i Kubą przedstawienie " Na straganie" z prawedziwymi warzywami w roli aktorów (biedactwa paradowały na widelcach), mieliśmy problem jedynie z kalarepką, której na ryneczku o tej porze nie dało się znaleźć , fasola i groch były tak niewielkie, ze dziciaczki chyba nie umiały by odróżnić gdyby nie to że narrator nazwał je po imieniu potem jeszcze kilka scenek zagadkowych z bajek - też teatrzykowo, maluchy były uśmiane jak maleńka calineczka z kartonu odkleiła się od plasteliny i spadła na ziemię, w górze została tylko wykałaczka mimo,że na pytanie przed jakie bajki znają, głównie padały tytuły takie jak shrek, żółwie ninja itp , to dzieciaki wykazały sie świetną znajomością kanonu tradycyjnego Dla większzości z 4 latków był to pierwszy kinderbal w życiu, czułam na sobie miły ciężar kształtowania ich wyobrażeń o takich zabawach a przyznam, że zawsze urodzinki u nas były domowe i tradycyjne zabawą najciekawsza tym razem okazało się zimno-ciepło Pozdrawiam Was ciepło, Madzię w Suwałkach , gdzie byłam raz w życiu, kiedy jechaliśmy do Smolników Madzia na Zobaczcie jest upiornie zabawna, zwłaszcza w wersji przyjaciółki harrego Pottera, a jakość zdjęć cyfrówki jest ok Dzięki za zdjęcia które dostawałam na mój priv w międzyczasie Ola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: sanki po kinderbalu 21.11.04, 21:57 ola, ale fajnie z tym kinderbalem, na prawdę, szczerze podziwiam, ja po takich imprezach długo dochodze do siebie ))) ostatnio u Małgosi urządziliśmy na półó godzinki "dyskotekę" ale było śmiechu! a gdzie ta strona z fasolkami, bo moje starszaki też chorują na to? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: sanki po kinderbalu 22.11.04, 01:15 jestem, żyję, miałam tylko lekcję poglądową pt. - do czego to nam potrzebny jest prąd - u mnie w domu potrzebny jest do ogrzewania, ciepłej wody, światła i kilku jeszcze rzeczy. Jakos poszło, ale czas mi sie przez to tak skurczył, że nie zdążyłam wskoczyć nawet na wątek, mjimo, że mi ten oprąd jednak raczyli włączyć dziś (wa właściwie wczoraj, po po północy już) nad ranem. Ola - kopa lat - ale się cieszę że jesteś))))))))))))) Magda, toż całkiem z drugiej strony Polski jesteś, ale daleko ode mnie, rany Julek Joanko - co to z tym błędnikiem, chyba musisz zobaczyć się z lekarzem, dziwna sprawa Ada, mały ogladał się za nożyczkami - może to i uciążliwe, ale radość z tego wielka) kochane dziewczyny ciężarówki trzymajcie się Jola, coś Ty dziecku zrobiła - trwała ondulacja, farbowanie i przedłużanie bardzo niszczy włosy!! Beatko świetny przepis, jutro wrzucę do reszty przepisów. Wklepujcie dziewczyny ciekawe świąteczne przepisy resztę dopiszę (i doczytam) jutro - zdrowia życzę na uszka i inne przypadłości bolące dobrej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka dol.... 22.11.04, 09:09 Czesc dziewczyny! Troche mnie nie bylo bo...mam dosc swojego malzenstwa, meza tego beznadziejnego zycia.Mam dola giganta.Czytalam o "waszych wzlotach i upadkach w malzenstwie" i u mnie sa chyba same upadki.Juz nie mam sily a nawet ochoty odbudowywac ten zwiazek.Myslalam o kolejnym dziecku ale to bez sensu... Tlumacze sobie ze "powinnam" trwac w tym zwiazku dla dzieci ale juz brakuje mi sil...Zastanawiam sie czy nie spakowac walizek, zabrac dzieci i wyjechac na troche do Polski,odpoczac, spojrzec na te sprawe z dystansu...tylko ze damian chodzi do szkoly..wiec jak???Jest mi zle... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: dol.... 22.11.04, 13:36 "mam dosc swojego malzenstwa, meza tego beznadziejnego zycia"- bornholmka..... nie prowokuj!!!!bo się sypną relacje A tak serio: wyobraź sobie, ze pakujesz walizki, rzeczywiście wyjeżdżasz i...? Z jakimi przemyśleniami sie borykasz? Jakie zmiany zachodzą pod twoją nieobecność? Czy będzie się je dało odwrócić, czy faktycznie nie masz już nic do stracenia? A jak się okaże, że nie masz po co wracać? Co z dziećmi? Trzymaj sie! Kobieta potrafi czerpac siły nie wiadomo skąd, ma własny awaryjny generator mocy. Wyjdź szybko z doła. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: dol.... 22.11.04, 14:04 A ja mam tak: Jak już mam kompletnie dość zrzędliwego , czepliwego ( moznaby tak długo albo rozmaicie) i tak mnie kompletnie zniechęca, to mimo że sobie mówię, "pójdę sobie", albo "niechby sobie poszedł", w końcu nachodzą mnie myśli , że plusy też są, i że razem raźniej i może jeszcze trochę się da. Najważniejsza zaletą ( a może jedyną) mojego męża jest to, że jest dla mnie ogromną podporą) Ale jak dzieci dorosną i będę bardziej samodzielna to napewno! ( tak sobie myślę!)A póki co, to połowa kłopotów na jego głowie, więc niech będzie, jakoś to zniosę! Myślę, że małżeństw idealnych , takich niekłócących się zawsze zgodnych jest bardzo mało, i w moim odczuciu muszą byc zimnawe,bez emocji. Głowy do góry! Wróciłam z Poznania i tam usłyszałam piękną opinię o Kubusiu, i jego patrzeniu i nie zważając na stan konta nawybierałam pomocy naukowych na kilkaset zł , bo to jest moja zyciowa inwestycja. A płaszcz na zimę kupię sobie najwyżej w przyszłym roku. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: dol.... 22.11.04, 17:36 a nich tam płaszcz - w przyszłym roku byłby już nie modny i trzeba by było znów kupować, a tak będziesz na bieżąco Ada, ależ to musi być radość, matka patrzy oczami innymi i czasami zastanawiać się może, czy to ja tak widze moje dziecko, czy to prawdą, ale tak naprawdę - a tu potwierdzają, obiektywnie (wiadomo jacy lekarze, jak nie zobaczą przez swoje szkiełko i oko, to nie potwierdzą) - po prostu rewelacja)))) Wiecie co dziewczyny, czyżby nasi panowie jakąś tajemniczą epidemię przechodzili - moze to matereopaci, albo inne jakieś niewiadomo_co ich zatakowało. Agnieszko, tam Wam pewnie bardzo wieje, smaga deszczem i wiatrem na tym Bałtyku, może przejdzie??? Agnieszko słoneczka Ci dużo życzę, już niedługo święta. A jak obchodzicie w Dani święta? Jedziesz wtedy do domu??? To już za miesiąc, akurat tyle ile te pierniczki Barby mają leżakować. Dużo siły Agnieszko!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: dol.... 22.11.04, 18:29 Kasiu - mamapo doczytałam teraz dopiero o Twoich przejściach: pożar wypadek i jeszcze inne atrakcje - czyli jednak: co nie zabije to wzmocnij Grazynko wrzućcie na plakaty sklepikowe cos o prezentach dla: teściowej, mamy, siostry, brata, córki, szfagierki - niech ludziska walą po te prezenty - czego bardzo zyczę). Beatko - Barbo, my właśnie tak wstajemy jak opisałaś, tylko, że z dziećmi wychodzi mąż, a ja zostaję, ale co się nasłucham tej gęstniejącej atmosfery od 6 do 7 (kiedy juz sa za drzwiami) to moje i wystarczyłoby na cały dzień, ale na szczęście jestem z urodzenia optymista i mam krótką pamięć. Dobrze, że uszko małego zdiagnozowane, w końcu lepiej zapłacić za dobrego lekarz, niz za niepotrzebne antybiotyki. Swego czasu moja Ola miała problemy z uszami i wyobraźciwe sobie przechodziła zapalenia, jedno za drugim bezbólowo, ale zaczynała mieć niedosłuch. Na szczęście dziś już wszystko zaleczone, ale ostatecznie okazało się, że dużą rolę odgrywały w całej historii zatoki. Ola, wiadomość o chorobie Kuby naprawde brzmi groźnie, ale dobrze, że już dobrze. Ola, moja córka robi bransoletki z muliny, to też bardzo uspakajające www.pimex.pl/ensi/ramki.html bardzo się cieszę, że znowu jesteś, bardzo) - no i jeszcze oprócz wszystkich innych ciekawych informacji dbałaś na watku o kulturę, a to ważna dziedzina))) wklejam przepisy zebrane - uaktualnione Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po przepisy zebrane - uaktualnione 22.11.04, 18:34 NA SŁODKO (Agnieszko zamknj oczy, poczytasz po porodzie) PIERNIK (eury1) 1i1/2 szkl cukru 3 szkl mąki 4i1/2 łyżeczki sody przyprawa do pierników 1 słoik dżemu 5 jajek 1 szkl.oleju 1 szkl mleka 3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180. Przepis na największą blachę!! Smacznego PLACEK ZE ŚLIWKAMI (jol5.po) 3 szklanki mąki krupczatki 2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie 5 jajek 1/2 szklanki cukru 1 szklanka cukru do białek 1 margaryna (może być "Kasia") 1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać dodać żółtka, zagnieść niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok) na ciasto owoce - wydrylowane białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru wykładamy warstwą na owoce ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch wkladamy do pieca - 180 st., 90 min smacznego ZŁOTA ROSA (ada16) Ciasto: 3 szklanki mąki 3 żółtka 1 szklanka cukru 1 cukier waniliowy 3 łyżeczki proszku do pieczenia 1 margaryna np. Kasia, rozpuszczona Masa serowa 70 dag lub więcej sera białego najlepiej zmielony 1/2 szklanki cukru, chyba że ktos woli słodsze to więcej 2 szklanki mleka 1 cytryna 1 cukier waniliowy 1/2 szklanki oleju 1 budyń śmietankowy 3 jajka Pianka Białka po tzrech żółtkach 1/2 szklanki cukru 1. Zagnieść ciasto i wyłożyć na blachę 2. Ser zmiksować z cukrem dodać resztę składników 3. Masę wylać na ciasto piec 45 min. wtemp. 165-170 st. 4. Z białek ubić pianę z cukrem na sztywno 5. Po 45 min wyjąć sernik nałożyć na całośc pianę. 6. Piec jeszcze 15 - 20 min. 7. Wyjąć z piekarnika, rosa pojawi się w trakcie stygnięcia CZEKOLADA (jola.wie) gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu. Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy, najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe! STRUDEL JABŁKOWY PODAWANY NA GORĄCO (jola.wie) Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino (podobnie w każdym razie smakuje ) MAŁE CONIECO (barbamama) 1/3 szkl wody kostka Kasi 1 szkl cukru zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao odstawić do ostygnięcia wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty, herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam...... NA NIESŁODKO (Agnieszko możesz czytać) PASTA Z MAKRELI (jol5.po) makrela wedzona, jajko (może 2, albo 3 według gustu) na twardo drobno pokoroić majonez z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu zmieszać gotowe PASTA JAJECZNA (jola.wie) jaja, odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie zieleninka) KROKIETY (jola.wie) niby nic oryginalnego, ale nadzienie do krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie w "łopatkę" tym lepiej ), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no, rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą. można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć )) aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina - to znaczy ostatecznie można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...) PYSZNY BARSZCZYK CZERWONY (zinka3) niestety raczej nie nadaje się do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami. Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru. Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor. SAŁATKA (ZDROWOTNA (mamapa) gotowane ziemniaki + jajka szt2 + ogóry kiszone ok3-4 szt+szczypior+majonez+czosnek zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej odstraszy nawet wampiry.. ROSÓŁ OZDROWIEŃCZY (wg starego przepisu z książki kuch. jola.wie) do sałatki owocowej z ananasa, kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem, pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? ))))) Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory..... no i była jeszcze SAŁATKA JAJECZNA niestety nie moge znaleźć odnosnego przepisu, ani, co za tym idzie sznownej autorki, ale, że ją zrobiłam (sałatkę), to podaję. Autorko sprostuj jakby co jajko gotowane na twardo drobno pokrojone, majonez LAZANIA CIABATA a'la Jola.wie (dlatego tak dziwnie, bo płaty lazanii zastępuje w tym chleb ciabata) i robi sie tak: chleb ciabata (ale myślę, że tzw "baton"/"wek"/"weka", jakkolwiek się to u was nazywa, świetnie go zastąpi) kroimy na cienkie kromeczki, których połową wykładamy formę żaroodporną, na to kładziemy pokrojone w plastry pomidory, na pomidorach plastry szynki, na szynce plastry sera zółtego, czynności powtórzyć, to znaczy na pierwszej ułożyć druga warstwę. Zmiksować 100 ml mleka, 100 ml kremówki, 3 jajka, tzw. pół pęczka bazylii ()ciekawe ile to jest?), posolić porządnie i popieprzyć i wylać na tą lazanię. Do piekarnika! (na jakieś 30 min), aż się ser na górze ładnie nie zapiecze. JUŻ ŚWIĄTECZNIE PIERNICZKI LEŻAKUJACE Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: przepisy zebrane - uaktualnione cd 22.11.04, 18:37 PIERNICZKI LEŻAKUJACE a'la Barba Składniki: 1 kg mąki 1/2 litra miodu 2 szklanki cukru 1 kostka smalcu 1/2 szklanki mleka 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej 3 jajka szczypta soli 1 torebka gotowej przyprawy do pierników, ale to nie wystarczy, do tego osobno: imbir cynamon gałka muszkatałowa kardamon (czasem trudno kupić, więc można opuścić) mielone goździki W dużym rondlu na małym ogniu rozpuszczamy miód, smalec i cukier na jednolitą masę i czekamy. Kiedy ostygnie dodajemy mieszając i ugniatając rękami mąkę, jajka, sodę rozpuszczoną w chłodnym mleku, szczyptę soli oraz przyprawy - do gotowej mieszanki dodajemy oryginalnych przypraw, tak by wszystkich było pół szklanki (jak ktoś nie lubi aromatycznie to można wziąć troszkę mniej, ale ja polecam tą pełnię korzennych aromatów). Zagniatamy na jednolitą masę, odklejamy ręce (i oblizujemy mniam mniam) po czym miskę okrywamy ręcznikiem i folią, ale nie całkiem szczelnie i stawiamy w chłodnym miejscu (balkon, lodówka) na 4-5 tygodni. Tak więc mam przed sobą 5 tygodni walki ze sobą by nie wyjeść pysznego surowego ciasta Przed świętami wałkujemy ciasto, niezbyt cienko, bo będzie twarde i wycinamy fantazyjne wzory (ale radość dla dzieci, obowiązkowo bałwanki, choinki i aniołki!) lub korzystamy z foremek. Jak sobie przypomnę to napiszę do ilu stopni nagrzewamy piekarnik. Pieczemy 10-15 minut do zarumienienia, czas zależy od grubości i wielkości pierniczka, wyjmujemy i jak ostygną bierzemy się za artystyczną robotę (koniecznie z dziećmi!) Przygotowujemy lukier z cukru pudru i białka, pisaki tortowe, którymi też możemy zabarwić go na różne delikatne kolory, polewę czekoladową, wiórki kokosowe, rozdrobnione orzeszki, płatki migdałów, kolorową cukrową posypkę i mamy cudnie pachnącą zabawę na cały wieczór. Potem układamy w kartonie, leciusieńko kropimy wodą i przykrywamy folią, by na Wigilię były miękkie. Aha - twarde też są pycha. Pierniczki mozna piec od razu, przetrzymanie cista do 5 tygodni sprawia ze staje się ono intensywnie pachnącę, folia spozywcza skutecznie ochroni przed zapachami, na balkon tylkow dodatniej temp, trzeba uważac bo na słońcu na balkonie moze byc dla ciasta za ciepło, grubość ciasta ok 1 cm w zupełności wystarczy Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan dołki 22.11.04, 22:06 Bornholmka nie dawaj się! wogóle sie nie dawajcie! ja to tak sobie myślę obserwując moje doły, że nawet pokłócona na smierć i życie z MM to sobie nie wyobrażam, żeby go nie było... jakoś się tak teraz czuję, jak połowa, a połowa sama żyć nie może choćby ją ta druga uwierała i gniotła... pomyślcie, nie jest tak? no jasne, że bywa różnie, że jakby było trzeba to każda z nas sobie poradzi, nawet Wojtek, siłacz radzi sobie ze stresem lepiej teraz niż pewnie za kilkadziesiąt lat (kiedy to zacznie swojej żonie brykać, facecik jeden no...) ))) ale po co... nie lepiej ich (znaczy facetów) jakoś urobić, ugłaskać, pogadać, posłuchać, czego tak naprawdę chcą? co ich boli, co uwiera? wiem po sobie, że dopóki nie powiem prosto z mostu to jestem gotowa życie całe przeczekać, aż mój kochany sie domysli, czego chcę, co znaczy moja mina, czy chrząknięcie, a ON NIGDY NIE ZROZUMIE bo to prostu facet jest, a nie skomplikowana natura kobieca.... ( ) głowy do góry, ściskam w pasie, już za dwa miesiące sobie przepisy poczytam, tylko, jak będę karmić, to znowu sobie nie pojem, ech... pół Warszawy nie miała dzisiaj przez kilka godzin światła, a ja jechałam na letnich oponach przez całe miasto do ośrodka adopcyjnego na spotkanie, ależ stresu Marcie dostarczyłam, teraz ma czkawke biedaczka i tańczy, aż mnie to zaczyna boleć... Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: dołki 23.11.04, 00:37 Faceci to rzeczywiście zupełnie inny gatunek. Kiedy jestem na swoich 4 całkiem wkurzona mówię nawet że to podgatunek. Mój mąż już nawet nie przestaje udawać, że próbuje zrozumieć o co mi chodzi, a zaczyna wmawiać, że ja sama nie wiem czego chcę od życia, a raczej od siebie w tym życiu. I chociaż wkurza mnie strasznie i kłócimy się b. często to trwam przy nim. I często zadaje sobie pytanie, a raczej przypominam sobie jedyną prawdziwą odpowiedź: Dlaczego z nim jestem, dlaczego wyszłam za niego za mąż? Bo go kochałam i kocham. Jeśli taka odpowiedź nasuwa się wam - to proszę walczcie o tę miłość, nie poddawajcie się. Tak łatwo jest zaprzypaścić to co się osiągnęło, tak łatwo zniszczyć życie sobie i innym (dzieciom). Przepraszam za takie teksty, ale ostatnio coraz więcej wokół mnie kobiet rozżalonych na cały świat, szukających wrażeń, coraz więcej rozpadających się małżeństw, coraz więcej chorych żon lub mężów pozostawianych przez swoich współmałżonków. Ten świat mnie przeraża i boję się że wyczerpałam już limit szczęścia i mnie spotka coś niemiłego. A tfu, bo zapeszę. Powiedzcie mi, czy to tylko ja jestem taka niewydarzona, czy wasze dzieci również sprawiają wam problemy - wychowawcze lub zdrowotne. Mój najstarszy jest nadpobudliwy, średni - sepleniący dyslektyk, który pół dzieciństwa spędził w gabinetach lekarskich. Ale najmłodszy bije wszelkie rekordy. Nie dość że alergik, z podejrzeniem wady serca, to jeszcze z wzmożonym napięciem mięśni i jakimiś tam problemami w odczuwaniu w obrębie twarzy. Od przyszłego poniedziałku będziemy przechodzić kolejną rehabilitację = tym razem będę musiała nauczyć się masować mu jamę ustną. Z jednej strony po dziesiejszej wizycie u psychologa wiem, że nie muszę się nadmiernie martwić, ale z drugiej strony... Jolu - Suwałki to tylko drugi koniec Polski, a nie drugi koniec świata. Pozdrawiam was wszystkie, a szczególnie "ciężarówki". Jak ja wam zazdroszczę. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: dołki 23.11.04, 08:51 Dobrze kochane ze jestescie...Dziekuje za mile slowa.W domu troszeczke lepiej ale...to nie to.Zastanawialam sie czy ten dol nie wiaze sie z tym ze Wigilie spedze tu w Danii.Myslalam o wyjezdzie do Polski ale : 1) Tom (maz) nie moze jechac bo ma prace zlecona pomiedzy wigilia a nowym rokiem 2)sama z dziecmi nie pojade bo ...wigilie "powinno" sie spedzac cala rodzina 3)kupilismy dzieciom tak duze(objetosciowo)prezenty ze zabraknie mi bagaznika a mam kombi 4)myslalam zeby prezenty dac dzieciom przed wyjazdem ale to glupie, powinny je dostac w Wigilie Bozego Narodzenia. Tak sobie po cichu mysle ze pojade 27 grudnia i zostane troche w Polsce.Tom bedzie wtedy duzo pracowal to i tak bede siedziala sama.Wszystkie psiapsiolki beda wtedy w Polsce a ja zalapie wtedy chyba dola giganta. Jak obchodzi sie Wigilie w Danii? Przygotowuje sie uroczysta kolacje.Podaje kilka rodzaji miesa, np. pieczona kaczke z jablkami i suszonymi sliwkami,do tego brazowe kartofle(czytaj male kartofelki obtoczone w roztopionym cukrze)czerwona kapuste na slodko,poledwice wolowa a zreszta to zalezy od upodoban rodziny. Po kolacji podaje sie deser.Takim tradycyjnym deserem jest podany na zimno ryz ze smietana i drobno posiekanymi migdalami,osobno podaje sie na goraco konfiture z wisni do polania.Wazne jest aby ten ryz podac w jednej wielkiej misie gdzie kazdy nalozy sobie porcyjke dlatego ze do srodka wrzucony jest jeden caly migdal.Ta osoba ktora znajdzie ten migdal jest to wrozba dla niego ze przyszly rok bedzie dla niego pomyslny i spotka go w nim wiele szczescia.Ta osoba otrzymuje prezent przygotowany wczesniej przez gospodarzy. Gdy wszyscy sie juz najedza,choinke stawia sie na srodku pokoju, zapala na niej prawdziwe swieczki(nigdy elektryczne) wszyscy biora spiewniki, spiewaja i tancza wkolo choinki. Po tym przychodzi czas na rozdawanie prezentow.Przychodzi Mikolaj i wrecza prezenty najmlodszym.Gdy juz wszyscy obejrza co dostali to tak min. godzine trwa)siadamy do stolu i podawana jest kawa i ciasta.Wtedy tez zaczyna sie zabawa"losuj prezent" Jak to wyglada napisze w nastepnym poscie bo ten jest za dlugi Dodam tylko ze ta zabawa "zarazilam" sporo przyjaciol z Polski. Tom ma liczna rodzine i na Wigilili jest zawsze min.30 osob Narazie dziewczyny poudaje ze sie ucze bo siedze w szkole. buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: dołki 23.11.04, 12:09 U mnie bardzo długo trwało, aż zrozumiałam, że facet mało czego jest w stanie się domyślić. Trzeba mu kawę na ławę, kup mi coś, chodźmy gdzieś, zrób... Mój mąż zawsze mówi, że skoro jest, skoro mam nieograniczony dostęp do jego konta , zrobi wszystko co w jego mniemaniu jest potrzebne mnie i dzieciom,pilnuje, żeby nie lubi wychodzić sam, to znaczy że kocha. A kwiatki , prezenty, to on nie jest w stanie wymyślić sam. I trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: dołki 23.11.04, 12:39 Pewnych tematów się nie przeskoczy...a nasi mężowie,jak któraś z Was zauważyła,zbiesili się w jednym czasie? ,meteopaci,klimaks?Już sama nie wiem... Czasami to juz mi się myśleć nie chce.... Ja wczoraj znowu miałam jazdę - tym razem w innym temacie:kasa....Bo o co najczęsciej powstaja kłotnie-o pieniądze,dzieci i naszych rodziców. Obiektywnie patrząc,to ja rozumię w jakim stresie żyje mój mąż.Ma na swojej głowie utrzymanie całej naszej,licznej rodziny.Pracuje tylko on - wydaję przeważnie ja....ale do licha na nas wszystkich. Na rynku pracy wiadomo jak jest.U niego w firmie coraz więcej ludzi zwalniają.Nikt nie może być pewnien że jutro ma pracę.To dodatkowy stres... Jego romans stulecia,problemy wynikajace z niego,brak kasy,strach przed utratą pracy,lęk o mnie i dzieci i poczucie winy dają efekt bomby z opoznionym zapłonem. Wczoarj był wybuch!!!Usłyszałam,ale z jakim żalem w głosie,że jest sam,opuszczony,nieszczęliwy,nikt o niego nie dba i nkit mu nie pomaga. Fakt-nie pomagam mu w utrzymaniu domu.Ale do licha co ja moge zrobić?!Kto zatrudni babę w ciąży??!!On niby to rozumie....i to logiczne...i sam taki model rodziny wymyślił - "złapałem się w swoje własne sidła - przeliczyłem się ze swoimi możliwościami".Ok,ale mnie jest coraz ciężej wiecznie rozumieć...nie jestem dziewczynką do bicia!!I jeszcze moje poczucie winy we mnie rośnie - bo może jednak mogłam coś zrobić. Dobra,pokrzyczał,chciał byc sam....przesiedział cały film na brzegu łóżka,zgasił telewizor,rzucił się na swoją stronę łóżka,zawinął szczelnie kołrą...ok,może potrzebuje wyciszyć się...A że we mnie się gotowało,to ubrałam ciepły szlafroczek,zrobiłam sobie gniazdko w kuchni na krzesłach,książkę w dłoń - poczytam sobie...zmęczę się i pojdę spać.On niech się wyciszy. Bum - wejście - "ty to wiesz jak mi dołożyć - zamiast pomóc to jeszcze robisz sceny..." Dobra,kto? - no,niby ja.Bo okazuje się że trzeba było siłą wedrzeć mu się pod kołdrę i utulić do snu.Cholera!wróżką nie jestem!!! Do czego zmierzam,ano do tego,że w tym wszystkim zapomnieliśmy chyba jak się ze sobą rozmawia - ROZMAWIA - a nie robi wymówki,czy prosi,czy rozpamietuje problemy. Im nawet do głowy nie przychodzi ile tak naprawdę dzwigamy na barkach.Jaki to stres z naszej strony latać "po lekarzach" z naszymi dziećmi,praca z nieszczęsnymi dyslektykami i umacnianie ich w przekonaniu że nie są dziećmi gorszymi,co czasami czujemy po konfrontacji lodówki z naszym portfelem,jaka radość ze znalezienia 5zł na dnie torebki,że w dołku nas boli że znowu kogoś zwolnili i co będzie jak następnym razem padnie na nas.... Fakt kobieta dużo może - bo musi. Musimy być oparciem dla dzieci,dla męża,dla wszystkich....czasami musimy zapomnieć o samych sobie... Kochane dziewczyny,poradzimy sobie!!! Jakoś...bo musimy. Dobrze że możemy sobie pokrzyczeć,tutaj!!! Cieszmy się z tego co możemy...przytulmy nasze dzieciaczki...wyszykujmy super święta...włączmy Stalowe magnolie i wbijmy sobie bo głowy: CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI. a ja potem napiszę super przepis na olbrzymią blachę drożdżaka. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: dołki 23.11.04, 12:49 Poudawalam i napisze wam jak wyglada ta zabawa. Przed Wigilia wszyscy kupujemy po malym prezencie , za symboliczna kwote np.5 zl,moza tez taki prezent zrobic samemu, czesto sa to zarty.Np.stringi wielkosc xxxlDzieci tez kupuja, no takie dzieci powyzej 3 lat.Wszystkie prezenty pakujemy i nie podpisujemy. Po Wigili siadamy wszyscy przy stole,kladziemy prezenty na srodku stolu.Mamy kubek i dwie kostki.Po koleji wszyscy potrzasaja i rzucaja kostkami.Jezeli wypadna dwie takie same liczby oczek np. dwie dwojki, dwie jedynki itd ten gracz wybiera sobie jeden prezent ale go nie rozpakowuje.Rzucamy tak dlugo az wszystkie prezenty beda rozdane.UWAGA! Jezeli po jednym przejsciu wokolo stolu delikwent nie wygral sobie prezentu rzuca dwa razy(ma wiecej szansy). Wszyscy rozpakowuja prezenty i klada kolo siebie zeby byly widoczne. Gospodarz nastawia minutnik( taki do jajek) na np.5 minut ale nie moze nikomu powiedziec na jak dlugo nastawil i chowa go np. pod stolem. Rzucanie zaczyna sie od nowa i jezeli gracz wyrzuci znowu podwojne takie same liczby moze wziasc sobie prezent jaki mu sie podoba np. od tesciowej lub od innego "normalnego " graczaJezeli nie ma juz zadnych prezentow, wszystkie mu zabrano rzuca podwojnie. Gra trwa i zabieranie sobie prezentow do alarmu minutnika. Mowie wam zabawa super a emocje...mnie rzuca na kolana jak widze moja tesciowa "pedzaca "wkolo stolu bo na drugim koncu stolu ktos ma jej ulubione czekoladki.Liczy sie tam szybkosc.Radosci jest co niemiara.Sprobujcie Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: drożdżak 23.11.04, 16:28 PLACEK DROŻDŻOWY KTÓRY ZAWSZE WYCHODZI 1. 1 kg mąki 2. 25 dkg cukru (ok 2 szkl.jak kto lubi) 3. 25 dka masła (wystarcza margaryna) stopionego 4. 5 jajek (białka ubite) 5. 1/2 l mleka (ciepłego) 6. 10 dkg drożdży 7. odrobina soli 8. 1 olejek cytrynowy 9. 1 paczka cukru waniliwego 10.rodzynki....duuużo rodzynek Rozczyn robię w ten sposób:drożdże,trochę mleka i cukru mieszam w miseczce.Zostawiam na kuchence obok włączonego palnika do wyrośnięcia.Rośnie bardzo szybko. Wszystkie składniki wymieszać.Wyłożyć na blachę posmarowaną tłuszczem.Posmarować jajkiem ( szóste jajko) jeżeli robicie kruszonkę.Zostawić przy ciepłej kuchence do wyrośnięcia.W tym czasie robicie kruszonkę KRUSZONKA: równa ilość margaryny,mąki i cukru pudru.Wymieszać i wysypac na blachę. PIEC w 175 C przez ok.40 min Na bazie tego ciasta mozna dodać owoce.Pyszne ze sliwkami. Smacznego. NAJLEPSZE JESZCZE CIEPŁE ..... I WCALE PO TYM BRZUCH NIE BOLI....TO MIT KTÓRY WYMYŚLIŁY NASZE BABCIE ŻEBY UCHRONIĆ PRZED NAMI CIASTO ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po środa 24.11.04, 10:24 nigdy mi nie wyszło nic drożdzowego, dlatego po kilku próbach zaniechałam i robie takie z proszku z chemią, a może przerzucić sie jednak na drożdże, hmm, po takim przepisie - i mówisz Viola, że z tym ciepłym ciastem to mit?? Ja właśnie jadam ciepłe i zyje, no ale co sie wtedy nagadam do dzieci, że to tylko na spróbowanie czy wyszło itd, że tak nie można - a one patrzą się i widzą, że jednak nic mi nie jest i też wcinają. Ale do tej pory nie podwarzyłam wielopokoleniowej tradycji ustnej, że jednak to niezdrowe, a tu takie rewolucyjne zdanie!!!) Agnieszko, może właśnie trochę wspomnień, coś przedświątecznego zrobić w domu, trochę myśli takich spod choinki, jakis mały plan na kilka dni w domu, pomysł z wyjazdem miedzy Bozym Narodzeniem a Nowym Rokiem chyba całkiem fajny, choć przemieszczać się z dziećmi trudno jeszcze do tego w zimie, ale moze warto mimo wszystko spróbowac - dla siebie i załadowania akumulatorów na resztę zimowych miesięcy. Trochę inna duńska wigilia od naszej, ale bardzo fajna)) A pomysł na grę w prezenty super - szczególnie wizja teściowej goniącej wokół stołu mnie urzekła Magda - masz rację, ie na końcu świata sa Suwałki, a właściwei kto powiedziała, że Suwałki są daleko, moze to Wrocław jest daleko od Suwałk - ale własnie dlatego, że to tak po przekontnej na mapie, to kojarza mi się Suwałki z ogromną dalą, no i ten biegun zimna, którym straszy pan w pogodzie.. Dla mnie w ogóle wschód Polskim jest daleko, bo nie byłam tam jeszcze - bardzo bym chciała zobaczyć kiedyś Lublin, Zamość i miasta bardziej na północ. A jeśli chodzi o problemy z dziećmi - proszę bardzo: cała starsza trójka chodziła do logopedy - lekarka pierwszego kontaktu wypisując skierowania zapytała sie mnie raz, czy ja z dziećmi nie rozmawiam? fajnie no nie - a i czytanie było i rozmowy. Wszystkie dzieci starsze mają krzywe zęby i kwalifikuja sie do aparatów - czekamy aż powypadają niektóre stałe zęby. małgosia się szykuje chyba na dyslektyka - myli cały czas litery, ma problemy z czytanie, nie wyrabiamy sie czasowo z lekcjami - wczoraj znowy nie udało nam się skończyć zadań domowych, a wolałam posłać ja o 22.30 spać, niz stac nad nią i robić jeszcze jedną stronę ćwiczeń - cały czas nie mam pewnosci, czy aby ona się nadaje do 1 klasy, może ona sie nie nadaje do nauki w grupie - w pierwszej kolejności poprawiam z nią zadania robione na lekcjach, które ma źle (!!), to z reguły duży procent zadań. Z lepszych informacji - któryś z nastolatków tez zakładał sobie bloga, moja Ola też - obserwuję ten proces: najpierw miała problemy, żeby go załozyć, potem jak sie udało zaraz jej na 10 dni zginął, szukała biedaczka w sieci, kiedy znalazła zapomniała loginu, jak juz doszła jaki logio okazało się , ze jest w nim błąd ort. teraz sie głowi jak to poprawić - wiem, ze głupio się tak wyśmiewać, ale patrzę sobie na to z dystansem i myslę, brał sobie kiedyś człowiek pamiętniczek i pisał, a teraz... Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: środa 24.11.04, 12:28 Z dziecmi jezdze non stop, sa stworzone do podrozyWyplywamy z domu o 11.00o 12.10 jestesmy w Ystad(Szwecja) przesiadamy sie na prom Ystad-Swinoujscie o 13.00 a o 20.00 jestesmy w Swinoujsciu, pozniej juz tylko 200km i u mamci Zabawa z losowaniem prezentow jest naprawde super.Moja tesciowa chyba w tym roku nie pobiega bo bidula od wakacji ma ogromne problemy z nogami.Dodam ze te problemy zaczely sie po ukaszeniu kleszcza.Nigdy jej nie lubilam ale teraz mi jej szkoda... Dzisiaj rano bylo mi bardzo bardzo smutno bo niunia nie chciala zostac u niani,plakala i trzymala mnie za kurtke,az mi samej lza sie zakrecila.Chodzila juz z checia,robila papa i usmiechnieta biegla do dzieci a od wczoraj zmiana. Dodam ze u nas nazywa sie to niania ale to tak szybciej mozna okreslic jako prywatny zlobek.Prowadzi go meza brat z zona.Jest tam 8 dzieci.Meza brat ma na imie Alf, jego zona Lone i Claudia ich zna od urodzenia, bardzo ich lubi, zreszta czesto sie spotykamy bo to nasi sasiedzi.Jak jutro bedzie plakala to sie rozrycze razem z nia(( Patrze na wsze przepisy i was dziewczyny podziwiam.U mnie gotuje glownie maz ja nie palam checia do kuchni.Piecze tez on, ja od wielkiego dzwonu cos ugotuje jak ona dluzej pracuje. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: środa 25.11.04, 00:11 bornholmka, spoko, ja teznie jestem kuchmaniaczką ciasta pyszne są z cukierni, a mięsa piecze mąż, ja czasem cośtam od wielkiego dzwonu... pobolewa mnie brzuch, co mnie martwi - kiedy wstaję (grzecznie, bokiem) z leżenia to się "prostuję kilkanaście sekund, bo "ciągnie"; a jeszcze tak półtora miesiąca... szafa Martusi własnie osiągnęła masę krytyczną - więcej ubranek się nie zmieści, to co jest wystarczyłoby z pewnością na bliźniaczki myślę, że ubrałaby się i trójka - dzisiaj dostałam kolejne pudło po, tym razem, chrześniaczce dzisiaj półrocznej... a wiem, że jedno pudło czeka też po mojej drugiej chrześniaczce, półtorarocznej... do ciucholandu chyba już nie będę wchodzić (to mocne postanowienie... na Adwent )))))) dzisiaj kupiłam tylko sodnie dla Małgosi za 2 zł świetne dżinsy jak dobrze, że mam usprawiedliwienie - wszystkie niewykotrzystane ciuszki przekażemy do IPO w Otwocku, gdzie czekał na nas Szymek chyba pisałam? www.adopcja.org.pl to idę spać chyba... pa! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po czwartek 25.11.04, 08:32 Agnieszko, a bolą po prostu mięśnie brzucha, czy to gdzies w środku?? Bo oczywiście lepiej jak to pierwsze. Pamietam, ze ja czasami miałam uczucie jakby mi sie rozchodziły kości, bo dziecko wkładało gdzieś nogę czy rękę, jak to jakiś ból w środku, lepiej powiedzieć lekarzowi, ale też dzidzius już jest taki duży, ze to chyba jego rozmiary powodują trakie odczucia. Dużo siły Agnieszko, już niedługo zleci szybko, bo Święta po drodze i Nowy Rok, nie będzie czasu się nudzić) Agnieszko - bornholmko, toż Ty szybciej z dalekiego kraju przyjedziesz do domu, niz ja, gdybym chciała pojechać na wycieczkę do Suwałk. A swoją drogą jechałam samochodem nad morze z dziećmi - długa podróż, było fatalnie, choroba lokomocyjna, marudzenie itd., ale o wiele lepiej dzieci zniosły podróż pociągiem, więc może podróż statkiem to całkiem fajna rzecz, tylko znowóż choroba morska... Wiesz, około 8-9 miesiąca maluchy mają w rozwoju moment, gdy zaczynajuą podejrzliwie patrzyć sie na nieznane osoby, a czasami każdy oprócz mamy wydaje im sie nieznany. Hmm, ciekawe, ze zna swojego wójka i ciocię, a płakała wczoraj. Ale znowu dzieci mają różne dni, też reagują na pogodę, na wiele innych rzeczy, czasami mają oproblemy z samym momentem rozstania -i może Claudia doszła w swoim zyciu właśnie do momentu, w którym zaczyna sobie zdawać sprawę, że mama wychodzi i jej z tym ciężko - tylko, ze jak zna wójka i ciocię, dzieci innych az tak strasznie dużo nie jest, to może to być tylko moment rozpaczy, potem, po Twoim wyjściu szybko sie uspokaja. Pewnie tak było i wczoraj. Ale takie momenty nie są lekkie dla mamy, która słyszy rozdzierający płacz, ech takie życie. Życzę Wam dziewczyny samych miłych rzeczy dzisiaj jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: czwartek 25.11.04, 08:36 rany, przepraszam za "wujka" konsekwentnie pisanego przez "ó". Nadal podtrzymuje, że jest duża szansa, na to, żeby wszystko dzisiaj poszło dobrze Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: czwartek 25.11.04, 08:40 przepraszam za wujka pisanego konsekwentnie przez "ó", naddal uważam, że wszystko ma jeszcze szansę dobrze się dzisiaj ułożyć Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: czwartek 25.11.04, 09:00 no i muszę sprostować, że za pierwszysm razem, komp zachowywał się jakbym nic nie napisała, a potem wyskoczyły dwa posty, no wygląda to dziwnie, 2 posty o tej samej treści, ale jeszcze czuję się dobrze, a w rodzinie wszyscy zdrowi i to już chyba wszystko na to rano, jeśli wgra się dobrze, na co mam nadzieję Po pa jola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 25.11.04, 09:44 Podczytuję Was od paru dni... Mój Juluś coś się zakatarzył i rozkaszlał,ale obywa się na razie bez wzmacniaczy chemicznych A Zosieńka ma taki zmieniony głos...jakby miała chrypkę...Chyba nic z tym nie będe robić .Jak myślicie? Swoją droga jak ja sie ciesze tą moją córką.Bo jest ...no wiecie... bornholmka- SUPER ta zabawa z prezentami! Może uda mi sie wszystkich namówić . joanka- ja tez robię ( od września !) zakupy prezentowe pod choinkę.Bo święty Mikołaj radzi sobie sam ))) eury- Ty jesteś silna kobietą i zdecydowaną , to mi się podoba !tak trzynmać pogłaszcz Wojtusia ode mnie. a Agnieszka (wa-wa) niech pogłaszcze Martusię. Zapomniałam o jakiś dzidziusiu ? Głaszczcie brzuszki jol.5po- czy we Wrocławiu tez jest zima?Był tydzień temu u nas kuzyn z Wroławia i zachęcił mnie do odwiedzin .B. lubię to miasto, ale chyba dopiero na wiosne zrobię wypad. jola.wie- czy Ty możesz mi na priva napisac co jejuz Madzia ? Nie jestem mocna w kuchni i zawsze mam z tym problemy.A Madzia jako Boże dziecię CUDOWNA. Obiecałam sobie ,ze założe watek na Zobaczcie i tak sie zbieram... olioliwa- fajnie ze wrócłaś.Czy możesz podać tą stronke z fasolkami? Wszystkim pracującym w domu i poza przesyłam pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 25.11.04, 10:25 Ewa, co Ty o tej porze robisz przy kompie??? Mąż nie w pracy, czy on w pracy a jego narzędzie pracy w domu, czy może to już nie jego narzedzie pracy, a Twoje własne urządzenie?? - ale skomplikowane pytanie wyszło, całkowiecie nie na poranną kawę. We Wrocławiu zimno, ale chyba nie zimniej niż gdzie indziej, a dzisiaj nawet fajne słońce świeci. A miasto warto zobaczyć. Już czekam na Twoje odwiedziny, może być nawet na wiosnę) Wrocław jest bardzo piekny, ale mam wrażenie, że całkiem inny od polskich miast (no, może z wyjątkiem tych poniemieckich jak Szczecin Bardziej tu jak w Berlinie (chodzi o sposób budowania domów, a nie rozmach) niż w Krakowie - ale przez to chyba jeszcze bardziej warto go odwiedzić)) Wiesz, ja takie małe infekcje przetrzymuję, jeśli nie przejdzie i robi sie coś poważniejszego dopiero reaguję. Masz rację, małe dziewczynki sa takie cudowne - te dołeczki, uśmieszki, a potem kucyki (u Joli.wie to już przedtem spineczki, a ja się rozkoszuję teraz małym wojownikiem, o rany zapomniałam już jacy mali chłopcy potrafią być rozkoszni)) życzę zdrówka dzieciom i Tobie Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: dobry czwartek x 4 :-) 25.11.04, 15:30 Jola, tak mi się miło czytało te zapewnienia, że w rodzinie wszyscy zdrowi i że to będzie dobry dzień i rzeczywiście póki co leniwy, ale dobry Szymek ładnie śpi, był godzinkę z nianią na spacerku, a teraz idzie do mnie przyjaciółka na plotki Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: choroby 25.11.04, 15:53 Ja muszę reagować natychmiastowo a i tak często to niewiele pomaga. Poleciałam z Julusiem do lekarza przy pierwszych oznakach choroby, ale pomimo podawania leków kaszedl nie ustępował. We wtorek okazało się, że to jest zapalenie płuc. To było do przewidzenia, bo wcześniej zapalenie płuc miał Mateusz. Ledwo wróciałam z nim od lekarza okazało się, że mój średniak Jędrek ma b. wysoką gorączkę i boli go głowa. Profilaktycznie również dostał antybiotyk. Niestety na razie gorączka nie ustępuje. Jutro idę na kontrolę. Juliś nie ma gorączki ale nie maa też poprawy - kaszel wciąż jest wredny i rzezi przez cały czas. A do tego jakiś pobudzony lata po schodach bez opamiętania. Akve - może warto posmarowac dzieciom na noc nóżki i klatki piersiowe maścią rozgrzewającą - to ponoc pomaga. Ja niestety często o tym zapominam. Na początku tygodnia mój mężuś również się rozłożył. Ale w jego przypadku najlepszym lekarstwem jest firma - braciszek radził sobie z prowadzeniem interesu az 1 dzień, następnego dnia mój mąż musiał z gorączką latać, bo tamten nie potrafił czegoś tam załatwić. Niezły wspólnik, prawda? Z tego wszystkiego nie mogę sobie pochorować. Jestem na zwolnieniu, w domu rośnie brud, a ja ze swoją robotą w tyle, bo tylko biegam z termometrem i lekami od jednego do drugiego. I walczę z własnym bólem głowy. U nas święta jeszcze daleko. Nie wyobrażam sobie takiej zabawy w mojej rodzince. W tym roku po raz drugi będę organizowac Wigilie u siebie i już ciarki mnie przechodzą z powodu drętwej atmosfery jak będzie panować. zupełnie nie wiem co robić. Niektórych ludzi nie da się zmienić, ale mi bardzo doskwiera brak serdecznych, rodzinnych kontaktów. Przepraszam, że piszę tylko o sobie, to dla mnie taka psychoterapia. Ale cały czas myślę o Was. I pozdrawiam serdecznie. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 00:53 Mimo listopadowej pory tak mi jakos wesoło i taki mi tytuł wyszedł jola -Wrocław trochę znam ,bo byłam pare razy u rodzinki.I bardzo mi sie podoba. Masz rację z tym rozmachem.Byłam zaskoczona po naszym ciasnym Krakowie ,ze mozna mieć takie szeroookie ulice.I duże kamienice, i tyle zieleni( piękne parki !),i woda( Odra + kanały).Lubie to miasto , ma klimat.A blisko Rynku jest taka urocza knajpka meksykańska, chciałabym tam pójść jeszcze raz. A jak przyjade na wiosne to Cię odwiedzę , a jak A pytanie co robię przy kompu o porannej porze było b.dobre:mąż pojechał na przegląd z samochodem , a ja - na forum , do Was ! Magduniar- oj, masz Ty chyba masz nie najlepszy czas.Choroba Was dopadła i to nie przeziebienie a zapalenie płuc.Wionie z postu zmęczeniem i zniechęceniem.Jak Cie pocieszyć? Rodziny nie zmienisz to fakt,ale swięta i tak BĘDĄ ,a dzieci wnosza tyle radości. I niedługo przyjdzie św.Mikołaj... Byłaś grzeczna?! Na pewno Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 08:25 bardzo mi się podoba dzisiejszy tytuł akve poza tym ja bardzo lubię piątki - pełne planów na weekend, oczekiwania... potem nie wszystko się udaje, ale to czekanie jest taaaakie obiecujące pozdrawiam Was hipopotamowo (już nawet przekręcenie się w nocy z boku na bok sprawia mi kłopot (( ) Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 08:40 Dziękuję Ci Ewo za miłe słowa. Niestety nic mnie chyba nie pocieszy. Po prostu od pewnego czasu życie mnie przerasta. Kilka lat temu nie wiedziałam, że może być takie trudne. Owszem starsi chłopcy chorowali, tłukli się itp., ale cały czas niańczył mnie mąż. Nigdy nie musiałam się martwić tak naprawdę o kasę, pracowałam dla przyjemności. Nie były to luksusy, żadne tam wczasy zagraniczne, drogie ciuchy i kosmetyki, ale mnie wystarczało. Nie musiałam głowić się co tu do gara włożyć i jak naprawić po raz enty porwane spodnie. Niestety od pewnego czasu mojemu mążowi idzie coraz gorzej. Ja muszę pracować chociaż wolałabym wychowywać dzieci. A moja zaradność życiowa i organizacja pozostawiają wiele do życzenia. Poza tym choroby w naszej rodzinie - rodzice i teściowie to codzienność. Gdzieś straciłam po drodzę tę radość życia i coraz częściej myśle "mieć" zamiast "być". Jaka ja byłam zawsze naiwna. I nie wiedziałam jak naprawdę wygląda świat. Chociaż moi rodzice nigdy nie zarabiali kokosów, nigdy nie czułam się gorsza bo nie miałam jakiś tam ubrań lub cudeniek. Ale teraz kasa to podstawa. Czym dzieci są starsze tym mają więcej wymagań, albo ich koledzy. Niedawno mój średniak zapytał czy dużo jest tak biednych ludzi jak my? Paradoks tej sytuacji to to że mieszkamy we własnym duzym domu (niewykończonym wprawdzie. Ale z nas biedaki. I znowu przynudzam. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po a może być odwrotnie: kum, re, re??? 26.11.04, 09:28 Ewuniu, to już jesteśmy umówione, a wszystkie forumowiczki, które będą przejeżdżać gdzieś w pobliżu takze serdecznie zapraszam) Magda, pieniądze to oczywiście ważna rzecz i zejście poniżej pewnego poziomu przynosi ogromną frustrację. U mnie akurat było na odwrót, ciężkie czasy były kiedy dzieci były małe, teraz powoli idzie ku lepszemu. Ale wiesz, nie mów głośno, nie mów przy dzieciach - one porównują w szkole, ale też doskonale odbierają sygnały, od rodzica. Jeśli będziesz z uporem powtarzała, że jest dobrze, też w to uwierzą. Posiadanie domu może być powodem do dumy, dla dzieci również. Moi rodzice (a szczególnie mama) potrafili doskonale przekazać mi, ze bieda u nas piszczy - mimo, że tata wylądawał za czasów komuny w USA, to i tak cały czas czułam się gorsza, potem mieliśmy samochód, a i tak cały czas czułam, że nie dorastam do reszty klasy - to był fakt, bo cały czas mieliśmy bardzo małe mieszkanie, ale wiem dziś, że odczucie mojej mamy też miały na to duzy wpływ. Więc ja teraz przy dzieciach stosuję inną metodę, mimo, że nie mamy samochodu, mimo, że dzieciaków kupa, mimo, że wszystkie mieszkają w jednym pokoju - nie usłyszą ode mnie, ze jesteśmy biedni. Mam cały czas poczucie, że wszytko się zmienia, co będzie za rok, samam nie wiem, a nuż będziemy bogaci i trzeba by było uczyc dzieci innego podejścia, więc na wszystki wypadek już teraz próbuję. Mogą negocjować rzeczy, które by chciały mieć, mogą o tym mówić, a niech tam najwyżej dostaną trochę opóźniej. Chyba udało się i z poczuciem własnej wartosci u nich w porządku. Magda, już nawet taki internet mieć w domu to jest coś, założę się, że nie każde dziecko w klasie dzieci posiada, nie mówiąc już o domu, nawet niewykończonym. Wiem, ze odpowiedzialność, którą niesie się na grzbiecie, gdy to od Ciebie zależy utrzymanie rodziny jest przytłaczająca, dlatego wylewaj żale tutaj, zawsze pisz o sobie - niech to bedzie miejsce, gdzie każdemu według potrzeb i każdemu tak, by jak najlepiej mu pomagało. Wygadac się jest konieczne, do zachowania równowagi w czasie codziennej walki. Pisz Magda o sobie tyle ile potrzebujesz. Ty masz zdolność nawywania wszystkich problemów po imieniu, mówisz o niech wprost. Lepiej nie trzymać tego wszystkiego we własnej głowie, bo rozsadzi. Ja też wigilię będę organizowała u siebie i też drugi raz. Ciesze się z tego, bo bylismy dwczesniej trochę zakładnikami wybierania się raz do jednej rodziny raz do drugiej na wigilię. W pewnym momencie poczułam, ze coś nie tak - że nie mogę ciągać 7 osobowej rodziny do dwojga 60. latków, tylko dlatego, że taki był zwyczaj. Moja mama bardzo oponowała, ale dała się namówić, moi teściowie tradycyjnie widzą w nas jesdzcze dzieci, ale to już inna, długa historia, grunt, że wigili będzie znowu u nas - trochę się boję, ale sie też bardzo cieszę. Magda zycze dużo zdrowia dla dzieciaków, a dla Ciebie duuuuzo siły, a żale oczywiście wylewaj tutaj wszystkie, najwyżej pogłowimy się grupowo, jak Cię pocieszyć))) Kochane wielorybki) Agnieszko, Violu, no i Bietko, wytrzymajcie jeszcze trochę i pozdrówcie maluchy wszystkiego dobrego Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: a może być odwrotnie: kum, re, re??? 28.11.04, 21:18 Cześć DZIEWCZYNY!!!! Długo długo nie pisałam az tydzien))).Ale niestety net mi padł .Administrator sieci 3 dni nie reagował wiec wypowiedzielismy umowe (po 3 latach).Jutro zakładam inna sieć,a teraz pisze z laptopa którego podebrałam mężowi).Nie wiem jak ta sztuka sie mi udała. Mam mały problem bo przez ten czas tak dużo zdazyłyście napisac ze sie gubie!!!! Jutro ide na badania,i mam skierowanie do neurologa,mam nadzieje ze bedzie wszystko ok.Ale niestety w głowie maci sie mi nadal.Byłam dzisiaj w TESCO masakra.A miałam nadzieje ze w niedziele bedzie pusto i chyba wszyscy tak mysleli),był taki tłok ze do stoisk z zabawkami nie mozna było wjechac wozkiem.Ale bohatersko zdobyłam kilka barykad),wyszłam trzymajac w garsci kolejke dla Szczepka i gry dla Oliwki.Ufffffffffffff.W TESCO naprawde dobre ceny zabawek sa!!!! Jeszcze bym chetnie zaszalała ale to chyba napad na bank).Jola.wie u nas tez jest manai masy solnej juz 2 reklamówki zanisłam na grupy przedszkolne moich pociech) a 1 reklamowke mam w domu,sama namiętnie lepie aniołki,mikołaje,choinki,bałwanki z wykałaczkowymi miotłami).Jeszcze musze uszczęsliwić babcie).Uwielbiam ozdoby choinkowe,jeszcze chce zrobic kule z bibuły i łancuch,może macie jeszcze jakies pomysły na choinkowe zabawki???Takie koszyczki sie kiedys robiło ale nie Pamietam jak???wiecie moze???Zmykam juz ale wiedzcie ze jestem soebie gdzies tu i pamietam o Was wszystkich)).Chociaż ostatnio sie mi juz miesza to i owo)).papapap Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re;Re:kum ,kum 26.11.04, 08:51 Idę za chwilę z dziećmi do lekarza. Mam nadzieję, że według niego jest lepiej. Jestem jak energetyczny wampirek. Z tego forum i waszych wypowiedzi staram się czerpac energię, aby trochę podnieść sie na duchu. Muszę spadać. magda Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan bateria :-) 26.11.04, 11:07 Jola, jesteś jak bateria i to duracell skąd w Tobie tyle optymizmu, energii, dobrego słowa? zawsze jak piszę to mam wyrzuty sumienia, że wciąż o sobie, o swoich radościach, o swoich problemach, jak niewiele w moich postach jest wsparcia dla innych, bo potrafię tylko o Was ciepło myśleć (Magdunia, Viola, bornholmka), jak Wam źle... Dziękuję Ci! No i wracając do własnego ego )): ja też staram się wpajać w dzieci poczucie własnej wartości, na przekór schematycznemu myśleniu - czwórka dzieci=biedna rodzina patologiczna. Staram się ich ładnie ubierać (choć Małgosia mnie ostatnio podsumowała "ooo ta nowa bluzka też z ciucholandu, jak większość moich rzeczy...") i posyłać na wszelkie zajęcia i imprezy nie pokazując, że im tańsze, albo jeśli bezpłatne tym lepiej - zuchy, duszpasterstwo dominikańskie, kiermasze, imprezy weekendowe promocyjne etc. Z drugiej strony mówimy przy nich o pieniądzach, a akcja "zbieranie makulatury" bardzo uczy ich wartości pieniądza - zawsze na wycie "kuuuup miiiii" odpowiadamy przeliczając, ile to kilogramów malkulatury trzebaby zebrać, żeby to kupić i jakie to naprawdę jest drogie... Liczę dni, odcinam i skreślam, jak więzień, albo żołnierz przed powrotem do domu: do Nowego Roku 35 dni, właściwie 36 - wtedy będę mogła wypuścić Martę :- ))) Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: bateria :-) 26.11.04, 14:47 Agnieszko po prostu ,, wyjęłaś mi to z ust''. też mam wrażenie , że Jola to nasz wątkowy psychoterapeuta i podobnie jak ty podziwiam ją za to ,że w każdym poście umie się odniesć do problemów każdej z nas. Ja po prostu gdy po jakiejs przerwie siadam i czytam hurtowo , to gdy mam juz odpisac to po prostu się gubię i najczęściej , znów jest najwięcej o sobie.Jola jestes wielka , dzięki za rady w kwestii budowania u dzieciaków poczucia ich własnej wartościAgnieszko , gdy czytam Twoje doznania ciążowe to mi tak błogo. Dwóch synów mam z 10 stycznia i ciągle mam w pamięci te ciąże przypadające na przełomach roku. A już najbardziej tę z Jasiem (2002) kiedy mąż musiał spędzić Sylwestra w pracy ( właśnie montował na żywo relacje z zabawy na krakowskim rynku ) a ja w domu z trójką całą noc wsłuchiwałam się w siebie , czy to aby nie już . A żeby było smieszniej , to rano okazało się , że osiedle tak zasypało ( oczywiście sniegiem ) ,że gdyby rzeczywiście trzeba było jechać w nocy to chyba tylko helikopter. Kończe bo właśnie wpadła babcia. Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa kotki, fasolki i inne maskotki 26.11.04, 22:19 pisałam wczoraj długi post ali mi go wcięło, więc pomyślałam że napiszę w pracy dziś, przerzucę na dyskietkę a później wkleję w domu na forum i : strona fasolek www.mightybeanz.pl kotki ślipka już zaczynają otwierać, słodkości, takie maleństwa w domu zmiękcza atmosferę, jak już nie ma niemowlaczka to bardzo tego brakuje za dużo ubranek dla dzidziusia to nie było mi obce jak byłam obdarowywana zewsząd, później wszystko zostało wysłane w góry do przyjaciół, bo tam wiele rodzin w potrzebie, teraz został mi tylko śpiworek do wózka i dwa kocyki flanelowe a... nasza poprzednia niania Lila jest w potrzebie teraz i nie ma rodziny ani znajomych z maluszkami wybieram sie z nią do hurtowni dziecięcej bo jest zakłopotana, co , ile i gdzie nie pamiętam już tych minimalnych ilości kaftaników, koszulek, pajacyków, pieluch tetrowych czy jeszcze się pieluszkuje w tetrę, bo moje wszystkie dzieci przynajmniej 3 miesiące były tak pieluszkowane, ale może czasy sie zmieniły, chyba tak, co ja plotę, napewno, teraz już nikt nie ma czasu na pranie a i pralki chyba płatków mydlanych nie tolerują słucham Lili i odpowiadam jej na wszystkie pytania, jest głodna wiedzy a niestety nie ma jej kto tego przekazać, niesamowite ile my mamy doświadczeń, spisać można kilka podreczników, a nam się często wydaje to takie oczywiste, naturalne z drugiej strony jak obserwowałam rodzącą Kitkę to byłam pełna zachwytu jak wszystko wie, nikt jej tego nie uczył, rozrywa pęcherz płodowy, odgryza pępowinę, wylizuje kociaka, zjada łożysko, sorry za takie wstawki, obrzydziłam? to nie ładnie ciesze się że pochłonęłam Sheilę Kitzinger i kilka innych lektur przed rodzeniem, nauka dmuchania jak trzepot skrzydeł motyla itd Jolu, o jakiej kulturze pisałaś??? a guzowatość Kuby jest pod kontrolą, mimo że ogranicza swobodę to na codzień nie daje się we znaki, nie boli,tylko jak się dotyka, uciska, więc ma coś w rodzaju ochraniacza na to kolano, na wypadek wszelki prezentowo to ja jestem w tym roku do tyłu, kilka drobiazgów, min. zabawki edukacyjne firmy Jak (dostępne tylko na południu Polski, więc musiałam zamówić kilka zestawów ze znajomą żeby mi przysłali pocztą) polecam, łamigówki drewniana dla dorosłych też sie nadają, i niestety czeka nas niechybnie zamęt bo rozterka czy komp dla wszystkich dzieciów, czy maluchom to by była niesprawiedliwość, w końcu wierzą w Mikołaja i każdy mały prezencik jest dużo bardziej wart niż wspólny komputer??? fajne zabawki sa w Sopocie w hurtowni Domino na Parkowej, nie wiem czy już tam trafiłaś Ada? kiedyś jak miałam ognisko przedszkolne to zrobiłam tam duuuuże zakupy, później moje dzieci odziedziczyły ta duńska loteria z prezentami bardzo żywiołowa, może spolszczymy ją troszkę i wprowadzimy jako ciekawostkę w naszym domu, jakieś innowacje w regułach dzieciaki napewno będą chciały wprowadzić, żeby było prościej, bo narazie się trochę pogubiliśmy ile razy i kto może sobie wymieniać rozpakowany prezencik i w zależności od jakich konstelacji kostek? ostatni tydzień szkolne dzieciaki miały labę, tylko Jaśmina testy próbne, a reszta po kinach, kręglarniach i innych teatrzykach się prowadzała, jedynie u Kuby terenowe wypady po Oliwie, ale był zachorowany ( w slangu Mieszka) i byczył sie w domu udoskonalając swojego bloga, następnym razem napisze Wam stronki moich dzieci, one mają , ja jeszcze nie, cóż za czasy to było wczoraj myślane pisane i zjadane przez komp, a dzisiaj napisze zapewne bliżej północy, póki co Krecika maluchom przeczytałam i uciekam do moich nastolatków, pa Ola Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: kotki, fasolki i inne maskotki 28.11.04, 13:13 Oliooliwa jak juz wszystkie prezenciki sa rozpakowane, to kazdy kto wyrzuci dwie takie same ilosci oczek moze zabrac komus innemu prezent nie dajac nic w zamian.Np. ja wyrzucilam dwie jedynki i zobaczylam ze ty masz fajny swiecznik to ci go zabieramjak ty pozniej wyrzucisz np. dwie trojki i nadal ci sie ten swiecznik podoba ktory ci zabralam , mozesz zabrac miJa wiem ze to troche skomplikowane tlumaczyc tak na sucho ale jest to naprawde bardzo prosta, gra a ile emocji.. U nas dzisiaj pada,jest szaro , ponuro.Wzielo mnie dzisiaj na generalne porzadki.Teraz czekam az mi podlogi wyschna to odpoczywam przy kompie Kochanie nie uwierzycie ale zaprosilam dzis na obiad tesciowa.Sama bez przymusu Narazie uciekam papaptki Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.11.04, 22:54 wpadam tylko na chwilę żeby się pochwalić -Mam pracę!!!!!!!! i bardzo się z tego cieszę...... (nic się nie odzywałam gdyż po 8 godzinach siedzenia przed kompem w domu już nie mogę na niego patrzeć) muszę poodrabiać troche zaleglosci w czytaniu watku..... trzymajcie sie dziewczyny, pozdrawiam was bardzo serdecznie i niedlugo sie odezwe na dluzszy post Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 27.11.04, 11:25 Kasiu super, SUPER!!!! Dobrej atmosfery w pracy zyczę Jolu wigila też odbywa się u nas Co drugi rok jeździmy do moich Rodziców, ale wole te u siebie w domu - wstretna jestem Zaprosiłam w tym roku i moich starszych- tato jednak pracuje i niewiadomo jak bedzie. Tesciowa jest obowiazkowo, niestety brat meza nie jest w ogóle zainteresowany spotkaniami w gronie rodziny. Zawsze dzwonimy, prosimy, zachęcamy, ale zwykle nie maja czasu aby w Boze Narodzenienie nas odwiedzić, tesciowej też Smutne Olo troche to przeżywa...... Magda my tez z chorób nie możemy wyjsc... Ala od poniedziałku na antybiotyku- angina, Zuzię rozłozyło wczoraj, Maciek z uszkami lepiej ale jeszcze nie wyleczone, za to dostał jakiegoś uczulenia i leczymy mu skórę na buziaku- stosujemy trzy maści, okropnośc ma jakby wielie czerwone liszaje brrrr. Lece bo jestem sama z dziećmi, Olo pojechał na Ślask - słuzbowo- serwis esemesowy trwał dziś od 6 rano Jest juz na miejscu cały i zdrowy ufffff Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 28.11.04, 09:17 Zanim nadrobię zalełości w czytaniu wątku (Boże, skąd u mnie znowu tyle zalełości????!!!!!!), chciałam sie wam pochwalić, ze tez zagniotłam piernikowe ciasto, a co! i w ogóle dzięki za przepis, choć zobaczymy, co nam finalnie z tego wyjdzie. Viola, dzięki za przpis na drożdżaka, co to zawsze wychodzi, faktycznie, wyszedł mi wczoraj )) (ach, ten mój piekarnik czasem nie zadziwia) i tak się złożyło, ze GOŚCIE stękali z ukontentowania, a przed chwilą skończyłam zjadac śniadanko złożone z onej drożdżówki maczanej w kawie z dużą ilością mleka, posłodzonej miodem (te z was, które ze słodyczy najbardziej lubią boczek, zaraz po śledziu, nie zrozumieją mojego zachwytu )) - na drugi raz dam o wiele więcej rodzynek, choć już teraz wydawało mi się, że hojnie sypnęłam... O zjadaniu ciasta: zjadam nie tylko ciepłe (to obowoązkowo, zebym wiedziąła, co ludziom podaję!), ale również surowe (!) i jakoś z tego powodu nie cierpię nadmiernie, jednak zauważyłam, ze Anka zaczyna podzielac moją fascynację próbowania ciasta i chyba będę musiała nieco przystopować.... U nas w ogóle ciastowo ostatnio: ponieważ dzieci złosiły chęć lepienia z ciastoliny (i ponieważ tej ciastoliny zawsze jest za mało), to zrobiłam im masę z kilograma mąki i pół soli! I to było za dużo! Na trzeci dzień sama osobiście (zaniedbując najmłodsze dziecię) wycinałam serduszka, ptaszki i gwiazdki z ciasta, wstawiałam do piekarnika, "bo szkoda przecież wyrzucić" - to fatalne myślenie! no i wczoraj na szczęście czy nieszczęście przyszła do Anki z odsieczą koleżanka która z entuzjazmem już w progu powitała wiadomość o dużej ilości ciasta, a jakby nie chciały lepić, to miały malować to, co już było ususzone, i kiedy po godzinie dotarli do nas rodzice Julki, jej fioletowy dres pokryty był czerwonymi plamami i miał białe mączne odbite łapki (Anka przezornie z rana ubrała się w brudne ubranie, tak że jej wygląd mnie nie ruszał). Nie miałam świadomości przez parę ładnych godzin, w jakim stanie jest Anki pokój, i tak do końca się nie dowiedziałam, bo dziewczyny zmieniły zabawę na "sprzątamy", ale fotel od biurka nadaje się do prania niestety ))) BRUDNE DZIECI TO SZCZĘŚLIWE DZIECI. Bornholmka dzięi za fajny pomysł na losowanie prezentów i w ogóle jest to świetna zabawa na okoliczność jaka nas w tym roku czeka: wigilia u szwagrostwa. Potrzeba nam będzie dużo "niespecyficznych" prezentów i odpada problem decyzji co komu "zaadresować", żeby się pod stołem nie wymieniali. Tak będą się mogli wymieniać nad stołem )) Wiecie, Marek się uwziął na "uświadamianie" siostry: "a widziałaś kiedyś Św. Mikołaja?!", więc ona co chwila jest u mnie "Maaa-maa, a Marek mówi, ze Mikołaja nie ma!" i zadaje podchwytliwe pytania "a ile Mikołaj ma pieniędzy?", "jak przeczyta mój list?", "czy kupuje prezenty w sklepie?". Tłumaczę karkołomnie dla mnie i tak prosto jak się da, dla dzieci, ale postanowiłam w tym roku przełamać tabu dotyczące prezentów i ustaliliśmy, że primo: św. Mikołaj JEST i tu już nie polemizujemy, secundo: o dorosłych się już specjalnie nie troszczy, więc trzeba się samemu wziąć za robienie prezentów i można też, oczywiście można, zrobić paczki mikołajowe dla biednych dzieci, o co proszą w kościele (tylko "czemu św. o te własnie dzieci się nie troszczy?" - to tytuł następnej serii kłopotliwych pytań)))) A teraz z innej beczki: kupiłam czasopismo ergo. Już jakiś czas się nosiłam z tym zamiarem, ale ergo dopiero jako trzeci numer rzuciło się na mnie z kioskowej półki ). Barba ty pewnie znasz to, zawodowo, a może tylko ze słyszenia. W każdym razie mam zamiar je regularnie kupować, uważam, ze wszyscy rodzice nastolatków (czyli dzieci w wieku od 10 lat wzwyż )) powinni się czymś takim dokształcać. Z trzeciego numeru dowiedziałam się, jak dzieci są uzależnione od alkoholu, co to jest ADHD, dlaczego i jak, co znajdują nasze pociechy w tzw. prasie młodzieżowej i że segregacja w szkołach jak najbardziej istnieje (mówiłyśmy o tym). Ogólnie rzecz biorąc doznałam szoku i czytałam z wypiekami na twarzy, a ponieważ jak jest problem, nie lubię stac na uboczu, tylko sie z nim zmierzyć (zmierzyć to dobre słowo, chce poznać jego rozmiar), zaczęłam pod wpływem impulsu wyobrażac sobie że znowu pracuję w szkole Może mi przejdzie . Będę je kupować regularnie, czas zacząć się przygotowywać do tematu, w każdym razie lekturę polecam szczerze. A teraz poczytam zaległości. Ach, ważne! : BARDZO DZIĘKUJĘ W IMIENIU MOJEJ KOLEŻANKI ANKI ZA UDZIAŁ W PROJEKCIE! REFERAT WYPADŁ FANTASTYCZNIE, ZAINTERESOWANIE BYŁO OGROMNE, PADLY STEREOTYPY NA TEMAT ŻYCIA POLEK W POLSCE. Sama Anka użyła takiego sformułowania: "nie miałam pojęcia, że one wiedzą na temat życia w Polsce mniej więcej tyle, co ja na tamat życia w Panamie" (czyli nic), ja dysponuje referatem (20 stron w jęz. niemieckim), zainteresowanym mogę przesłać , jest naprawdę ciekawy )! Pozdrawiam póki co! Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 29.11.04, 18:59 Jolu z Wrocławia - jeśli kiedyś będziesz chciała odwiedzić piękne okolice Suwałk, serdecznie zapraszam. Jak ty to robisz, że zawsze z twoich postów bije tyle ciepła. W twoim domu musi panować taka prawdziwa rodzinna, domowa atmosfera. Ja bardzo bym chciała umieć stworzyć taki dom. Dziękuję, że mogę ogrzać sie przy twoim ciepełku. Kasiu - gratuluję pracy. Agnieszko - ja mojego Julisia urodziłam 28 grudnia i naprawdę miło wspominam ciążę. Zwykle latem było mi ciężej, ponieważ nie znoszę upałów. Niedogodnością jest to że nie zawsze można wyjść na spacer. co do Ergo - to myślałam, że to gazeta dla młodzieży. Jestem nauczycielem i codziennie dochodzę do wniosku, że ciężko mi zrozumieć młodzież (choć sama nie jestem taka stara) i ciężko mi też zrozumieć moich starszych chłopców i zaakceptować, więc może powinnam zacząć to czytać. Co do pieniędzy - staram się wpoić moim dzieciom, że pieniądze nie rosną na drzewie, że trzeba na nie zapracować. Ostatnio niestety często gdy proszą mnie o pieniądze odpowiadam, że nie mam. Czasami rzeczywiście ich nie mam na to o co oni proszą. Szczególnie Jędrzej ciągle czegoś się domaga i to on zazdrośnie patrzy na kolegów. Dla niego się nie liczy, że koledzy mieszkają w ciasnych mieszkankach a nie w dużym domu jak on, ale to że koledzy mają jakieś tam kolorowe gadżety (typu komórka u 9-latka, markowy plecaczek itp.. Z drugiej strony Mateusz cieszy się z tego co ma i nawet gdy dostał 50 zł na imieniny to je odłożył i zupełnie o nich zapomniał na kilka miesięcy. Moja mama i teściowa wcale nie palą sie do pomocy w sprzątaniu, nieszczędzą mi tylko uwaga, że jak można mieć taki bałagan - szczególnie mama. Choć chyba w końcu zauważyła, że to nic nie da. Próbują pomagać chłopcom w sprzątaniu ich pokoju, ale gonie je ponieważ uważam, że skoro chłopacy sami nabałaganili sami powinni sprzątać. Niestety idą w ślady mamusi i tak samo najlepiej umieją organizować bałagan. Nie mogę odpędzić się od chorób. Jędrzej od piątku leży w szpitalu - trafił tam z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. Na szczęście po punkcji okazało się, że to nie to a zapalenie zatok. Czyli też niezbyt dobrze. Martwię się też o Julka i mam nawet skierowanie do szpitala. Ale kiedy przyjechałam do domu, ochłonęłam to myślę, że stan nie jest taki poważny i postanowiłam zobaczyć co przyniesie noc. Przez to zapalenie płuc (szmery ponoć zmalały) nasiliła się alergia i refluks i ostatnie dwie noce dziecko mi wymiotowało i ksztusiło się flegmą. Jolu.wie - ponoć masę solna można przetrzymywać w lodówce zapakowaną w folię aluminiową. Ja niestety nie mam zacięcia artystycznego, więc rzadko robimy ozdoby. W tym roku miałam wielkie postanowienie poprawy, ale wyszło jak wyszło. Czy to normalne, że 10 i 9 latek wciąż wierzą w Mikołaja? Oni naprawdę wierzą, aż strach pomyśleć, co będzie się działo, kiedy okaże się że to my kupujemy im prezenty. Violu - nie zdążyłam w weekend zrobić drożdżaka a obiecałam sobie, że w Adwencie nie będę jadła słodyczy, więc przepis będzie musiał poczekać do Świąt. Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam gorąco Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 30.11.04, 14:03 Moje dzieci wierzą, choć powoli zaczynają przechodzić na drugą stronę barykady, bo np. u Oli sa w tym roku mikołajki w klasie, każdy robi paczkę dla wylosowanej osoby. Gdzieś w rozmowach, albo gdzieś w szkole pojawiaja się głosy, ze Mikołaj ma pomocników, że nie wszyscy sa prawdziwi, np. ci na ulicy, albo w centrach handlowych. Cos sie u nich zmienia, przynajmniej u starszych, ale oficjalnie na razie wierzą. Znaja opowieść o biskupie, który obdarowywał potrzebujących, tak delikatnie mówię czasami, że to na pamiątkę, ale nie mówię wprost, narazie. Wiesz Magda, podpytuj chłopaków o gadżety, może czasami samo opowiadanie wystarczy, Jędrek sie wygada, jak to chłopaki graja w metalowe kóleczka (nie pamiętam jak to się nazywało, ale Jasiu zbierał), jakie to komórki mają. U mnie chyba Małgosia na razie najbardziej podatna na gadżety, wyłapuje co to powinno się mieć - ale u niej to karteczki w segregatorze, jak najwięcej breloczków na kluczu od szafki w szkole i niedawno dostała fajne dżinsy rozszerzane z kwiatkami naszytymi szt.2 za 6 i 8 zł (lumpex, ale ona o tym nie wie. No i chodzenie z Małgosia (ale inni tez oczywiście dokładają swoje) po jakimkolwiek sklepie przerywane jest ciągłymi pytaniami, a to mogę, a to?. Więc staram się wtedy krótko i zwięźle, samo: nie. Chociaż po raz 15 mam problem z zachowaniem spokoju. Atmosfera oczywiście raz zwyszkuje w domu, raz zniżkuje. Czesto gęsto różnie jest, ale fakt, jak sobie popuszczę i się denerwuję, zaraz inni się dołączają.Genetycznie mam dość spokojny charakter i to pomaga, ale to co szczególnie lubie, to poczucier humoru - problem z nim tylko taki, że nie zawsze otoczenie rozumie z czego sie śmieję, a patrzeniu na mnie karcącym wzrokiem celuje moja młodsza siostra, no i powoli Ola. Ale oczywiście za duzo spraw w dużej rodzinie, by wszystko spokojnie znosić i często, bardzo częto jestem na granicy. Często mam stany ogromnego napięcia w środku, staram się, zeby nie wylewać złości, ale pewnie i tak widac. Ale wiesz, tak powoli z obserwacji, doszłam do wniosku, ze przy ogromnym natłoku spraw, nie wszystkim trzeba się przejmować. Zamykam się po prostu czasami na martwienie się na zaś. I raz po raz przekonuję się, że częśc spraw rozwiąże się sama, część zrobie później niż trzeba, ale nic się z tego powodu nie stanie, a częśc zawalę, ale będzie to niewielka część i jakoś da się z tym przeżyć. Inaczej, przyjmując wszystkie należne zmartwienia na siebie - wariatkowo) Ależ jak najbardziej dopada mnie stan zamartwiania się. I nie jest on dobry, ani dla mnie ani dla rodziny. - ach, no i mam w domu permamentny bałagan. Bo zaletą mojego charakteru jest duże nastawienie na ludzi, ale wadą, że mam kłopoty z systematycznmą pracą, którą nalezy wykonać samemu i byc przy tym zorganizowanym. Mam z tym kłopoty i mój dom wygląda okropnie (i nie jest to problem z kategorii, tych które rozwiążą się same. Magda - dużo, dużo zdrowia dla chłopaków, dzielne sa w tej chorobie. Dużo siły dla Ciebie. Pozdrawiam Jola Ach, podaj Magda i Agnieszko-bornholmko jakieś adresy niegazetowe, to bedą krążyły także między Wami zdjęcia)) Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa już po niedzieli 28.11.04, 22:22 witajcie , częściej Was podczytuję niż piszę ale ostatnio jakoś czasu jakby mniej albo to że robię 3-4 rzeczy naraz i nie widzę że coś naprawdę jest od początku do końca...jejku mały płacze , no to do jutra Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: już po niedzieli 28.11.04, 23:33 dwoda - takiej "zimy stulecia" to ja się boję najbardziej jeśli chodzi o poród - nie mam doświadczenia, bo dzieci są "letnie" a teraz środek zimy... może jednak będzie sucho i bezśnieżnie... ola - dzięki za stronę fasolkową - zapisałam w ulubionych, ale będą dzieciaki miały niespodziankę a propos - nie lubię tego internetu naszego domowego, wciąż odszczurzamy komputer i wciąż co trzecia strona wyskakuje z obrzydlistwami, bleee..., więc nie pozwalam im samym siedzieć w internecie tylko stoję "na czatach" a to uciążliwe... ostatnio mamy jakąś blokadę i te inne strony się nie otwierają "bez pytania", więc zawsze odpowiadamy "nie zmieniaj" to się nie otwierają - niestety dzisiaj mąż mi zeznał, że znowu jakieś hard porno było mądrzejsze niż ta blokada i mu się otworzyło ((( jak mnie to okropnie wkurza!!!!! wczoraj byliśmy na Targach książki a dzisiaj na giełdzie "najlepsze dla dziecka" - puściliśmy sporo kasy na książki, a jeszcze nie kupiliśmy kilku książek, które bym chciała, bo już się portfel wyczyścił, ale mamy nowego Pana Kuleczkę i kalendarz "pankuleczkowy" na 2005 rok i inne super bajki i wierszyki wydawnictwa "media rodzina"; nie starczyło na "opowieści z Narnii" (?) i bajkę O małym Andersenie i... na wiele innych dzisiaj na giełdzie pobuszowałam sobie w ubrankach, mebelkach, pościelach i zabawkach tzw. (przeze mnie) "bogato-jedynackich" ale miło pooglądać i podotykać a dodatkowo nasz tłum dziecięcych konsumentów został obdarowany tyloma próbkami (witamin, mleka, maskotek, kredek, znaczków, spineczek, książeczek etc.) że od razu mi to po niemożności nabywania towarów "bogato- jedynackich" humor poprawiło ))))))))))))))))) jutro idziemy z Szymkiem na szczepienie i z Martą na badania laboratoryjne, a starszaki mają Andrzejki Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: już po niedzieli 29.11.04, 10:10 Przeczytałam wszystkie zaległości, uff. W temacie świąt i zabawek: Dlaczego w sklepach nie ma zwykłych zabawek? Nie tylko cenowo ale i funkcjonalnie? Ostatnie dwa dni spędziłam na poszukiwaniu klocków dla Kuby, takich zwykłych szescianów, z których można budowac wieżę? (Są - w cenie ok 30 zł za 6 sztuk ). Hurtowni na Parkowej nie znam, ale poznam, dzięki Wigilia: my od kilku lat spędzamy Wigilię albo u mnie albo u mojej siostry , niestety grono się wykrusza, zawsze zapraszamy kogoś jeszcze, wujków, kuzynów, żeby było nas dużo.Skoro warunki mieszkaniowe pozwalają... A prace dzielimy, każda gospodyni ( o ile na siłach) przynosi ustalone potrawy.. Bo najważniejsze by nikt nie był samotny... Młodzież: Ja, wychowana w czasach komuny w bardzo skromnym domu, w którym bardzo szanowano pieniądze, i zawsze były potrzeby,chcąc uwolnić moje dzieci od takiego dziedzictwa ( mnie sie zawsze wydaje, że powinnam skromniej, taniej , niezależnie od aktualnego stanu finansów domowych),chyba za bardzo uwolniłam ich od trosk finansowych i mają wrażenie , że wszystko łatwo przychoddzi. Dodatkowo sytuację utrudnia fakt, że mieszkam w dzielnicy ludzi w większości zamożnych, gdzie nie widać biedy, większość mieszka w domach , drogie samochody, wyjazdy to codzienność.Dzieci nie dysponują pieniędzmi , wszelkie większe prezenty przejmuję na "duże " zakupy, ale mimo wszystko, chyba gdzieś popełniłam bład. Św. Mikołaj: Bardzo lubię i bardzo wzrusza mnie ten czas u dzieci, kiedy wierzą, przejmują się i starają być grzeczne. Testy próbne u nas też, moja gimnazjalistka póki co nie bardzo się przykłada, może wyniki testów próbnych nią wstrząsną. A teraz o mnie: W ubiegłuym tygodniu byliśmy z Kubusiem w Warszawie i tam uslyszałam , że Kubuś zrobił ogromne postępy w patrzeniu + zaopatrzenie w nauki na najbliższy kwartał + ogromna porcję optymizmu .Oczywiście mój pesymizm zaraz się odrodził, bo może jest nieźle, ale tylko w stosunku do dzieci całkowicie niewidzących, a do widzenia pełnego może jeszcze daleko? Specjaliści mówią, że zrobiliśmy ile można było, a mnie wciąż mało, tak bardzo chciałabym więcej. Tak czy owak, z Warszawy pojechaliśmy na Jasną Górę, dziękować za to , co udało się osiągnąć ( to wypełnienie takiego mojego postanowienia sprzed roku, że jeżeli choć trochę będzie lepiej..). Pogoda fatalna kilka samochodow w rowie albo na dachu, tiry w poprzek drogi.. My szczęśliwie wróciliśmy do domu. W temacie teściowych/mam ? Czy u Was też tak jest jak u mnie, że teściowa przychodzi i np. pasjami szoruje moje stalowe garnki druciakiem? ( w czasie naszego wyjazdu Teściowa przychodzi być z dziećmi, bo mimo, że duże , to jednak dzieci) Albo wykonuje inne prace domowe mimo całkowitego zakazu ( wyrażonego oczywiście w sposób cywilizowany?) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: już po niedzieli 29.11.04, 10:48 Agnieszko, rodzić w zimie nie jest źle. Sam przejazd do szpitala może być w śniegu, ale potem juz ciepło. Za oknem szaro i zimno, a obok Ciebie malutkie słoneczko. Podrośnie akurat kiedy będzie cieplej, raczkować będzie w lecie. Fajnie będzie)) U nas uff, po wielkich urodzinach. Chciałam to mam - i Michałek świetował (9.XII) i Agnieszka(19.X) i Ola (5.XI). A ile to chrzestnych (z żonami, ewentualnie mężami i dziećmi). Uff, ale poszło, tym razem bez szkolnych przyjaciół,zawęziło się do rodziny. Świeczek się zebrało 15 - ładny nastoletni wiek. Jola, też zauważyłam "Ergo" w kioskach - chyba też zacznę się dokształcać, na razie wrzuciłam ich stronę do ulubionych, ale tam za dużo informacji na razie nie ma. Trzeba będzie kupować, bo okres dojrzewania to nie przelewki, a lepiej żeby nie nic w tym temacie nie zaskocztyło nieświadomego rodzica. Ach, no i popieram pogląd, że dzieci dzielą sie na szczęśliwe i czyste - gdzieś słyszałam to powiedzenie i bardzo mi przypadło do gustu))) Kasiu - marudo, spadła Ci jeszcze na barki praca (oprócz wczesniejszych ciężarów), a od Ciebie szczęscie bije - fajnie. Trzymaj się dzielnie, wypoczywaj czasami, bo dużo dźwigasz. POWODZENIA!!! Agnieszko - bornholmko i co udał się obiad???? Beatko - zdrowia, zdrowia, zdrowia. A dżin - przecudowny. Wiesz, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Maciuś strasznie podobny do mojego Michałka. I mój mały też ma okres wchodzenia do wszelkich misek - jak tylko widzi coś do czego można wejść już siedzi w środku. Rozkoszne, no nie?? Kasia - zaświeciło słońce we Wrocławiu. Widać dokładnie, że liście opadły i już zima, ale co słońce to słońce)). Ola - o kulturę oczywiście chodzi wysoką. A kto pisał o teatrach ulicznych, o Watrze łemkowskiej, kto podsyłał zdjęcia Oliwy o poranku i zmierzchu. Czekamy na następne piękne ujęcia i kulturalne wiadomości))) Agnieszko i Dorotko - fajnie, że fajnie Wam sie czyta, co piszę. To chyba sprawa charakteru. Lubię w taki sposób rozmawiać, a jako wsparcia potrzebuję właśnie dialogu, czyli potrzebuję przyjazdnych dusz z którymi można podialogować. I za to, że jesteście bardzo Wam wszystkim dziękuję. A i w Waszych postach tak dużo jest dobrego i mądrego wsparcia, że często się ogrzewam. Ale jak najbardziej piszcie o sobie, bo kiedy ciężko, to najlepsza terapia pogadać o problemach. Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: już po niedzieli 29.11.04, 11:26 Obiadek sie udal,moze dlatego ze przygotowal go mazTesciowa byla znosna... Jol5 piszesz o urodzinkach i wlasnie do mnie dotarlo ze 26 stycznia moje najmlodsze szczescie skonczy dwa latka.Jesssoo jak ten czas leci. Agnieszko ja swoja starsza dwojke rodzilam w lipcu i sierpniu a Claudunie wlasnie w styczniu(mialam termin na marzec ale sie pospieszyla).Ta zima jak sie mala urodzila zleciala mi bardzo szybko.Nim sie obejrzalam byla juz piekna wiosna.Na kiedy masz termin? U nas juz wszedzie swiatecznie i kolorowo.W domach i ogrodach przystrojone choinki, w oknach mnostwo swiatelek,skrzatow swiatecznych, lubie ten czas... Wczoraj byla pierwsza niedziela adwentowa wiec po obiedzie powyciagalam pudla z ozdobami i dzieciaki piszczaly z radosci dekorujac dom.Troche sie przy tym pobily klocac sie o grajacego Mikolaja. Lece zrobic sobie kawki. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: już po niedzieli 29.11.04, 11:31 Ada, pesymizm jeśli działa stymulująco, nich będzie. Ale skala roku to okres akurat do podsumowań, co mówią lekarze to mówia i nawet konstruktywny pesymizm matczyny tego nie zagłuszy. Gratuluję Ci Ada ogromnej pracy jaką włożyłaś. Gratuluję postępów Kubusia. Ależ ogromna drogę przejechałaś z Kubusiem, toz zjechaliście całą Polskę. A pogoda jest jaka jest. Ale cóż, zima( Ja też nie cierpię robienia różnych różności przez mamę i teściową - u mnie to akurat problem niereformowalny, ale też i ja jestem niereformowalna - nie cierpię i już pozdrawiam Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: już po niedzieli 29.11.04, 11:33 Agnieszko - bornholmko, a jak tam w Dani z Mikołajem?? Opowiedz trochę, smacznej kawki Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: już po niedzieli 29.11.04, 12:08 Jolu, napisałam , co napisałam, po chwili spojrzałam, czy ktoś odpowiedział, patrzeą napisała jol5.po, . Czytam , czytam, piszesz do wszystkich, a do mnie nie .I myślę sobie, co takiego napisałam, że mnie zignorowałaś ( bo ja to z tych , co natychmiast biorą winę na siebie). Ale doczekałam się, dzięki. Wiecie, ja przez te zakupy swiąteczne chyba powoli znielubię Święta. Jak wchodzę do sklepu i widze te tłumy , to mnie wywraca na druga stronę. Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:10 Zadałam juz co prawda to pytanie na forum ,,Świat'' ale postanowiłam jeszcze poprosić Cię o pomoc. Mój gimnazjalista przygotowuje się do konkursu wiedzy o Szwecji i jednym z zagadnień do opracowania jest połów raków w Szwecji. Odnaleźliśmy w źródłach informację ,że ponad sto lat temu wprowadzono zakaz wolnego połowu raków ograniczając go tylko do dwóch miesięcy w roku. Pytanie jest następujące , czy zakaz ten nadal obowiązuje , czy został zniesiony a jeśli tak ,to kiedy go zniesiono. W Tobie cała nasza nadzieja , nawet zasoby internetowe nam nie pomogły. Help Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:12 Wiem ,że Dania to nie Szwecja ale zawsze to trochę bliżej niż z Polski i może jakieś informacje dochodzą do Was szybciej. Buziaki, Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:30 Ada, bo ja czasami wolno przytrybiam jak mówi moja siostra) A tak naprawdę wysyłałyśmy nasze posty prawie równoczesnie, a ja w międzyczasie miałam krótkie odwiedziny teściowej (ale na szczęście bez sprzątania - ale jakże mogłabym Ci nie odpowiedzieć?? jesczcze po rewelacjach lekarskich na temat Kubusia?? Co do raków, to pamiętam tylko jak dzieci z Bulerbyn sie na nie wytrawiały, ale to było jeszcze chyba przed zakazem łowienia ich, a może akurat w trakcie tych dwóch miesięcy?? Hmm, ciekawe zagadnienie Pozdrowionka J. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 12:44 Kochana, Bornholm nalezy do Danii a nie do Szwecjii i my przepisy mamy ZUPELNIE inne.Porownalam do polowu lososia.Zajrzalam do dunkiego netu ale nic o polowie rakow nie znalazlam.Jak znajde chwilke to poczytam w szewedzkim(taka zdolna jestem ) .Na kiedy ci to potrzebne? Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: Bornholmko , ratuj! 29.11.04, 13:29 Agnieszko , Broń Boże nie chciałam zrobic z Ciebie Szwedki a o znajomości geografii szczerze zapewniłam od razu w kolejnym poscie do Ciebie. Bardziej liczyłam , właśnie na łatwość dostępu do szwedzkiego netu i umiejętność wywnioskowania czegoś w tym języku. Informacja potrzebana mi jest do końca tego tygodnia . Dziękuje za pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 sprytna ada 30.11.04, 12:11 Kupiłam w sobotę nowy szalik Kubie, a w niedzielę zgubiłam. Spryciula! Kto wie jak robi hiena? Mój Kubuś! ( to jest tak : "hi, hi, ha") Odezwijcie się ! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: sprytna ada 30.11.04, 12:51 faaajny jest język bobasów))) Mój namiętnie dyskutuje sam ze sobą - ale jeszcze nie jest na poziomie zwierzątkowym, hieny i osiołka jeszcze nie słyszałam w jego wykonaniu. Ale co ciekawe głosno oddycha i kiedy zbliża sie gdzieś za załomu słychać posapywanie, wędruje taki mały pociąg posapując a czasami ga-ga-uuuu-aaa i znowu puf, puf. Uwaga, właśnie odkryłam, że w środku kolumny są jeszcze dodatkowe posty dodane ostatnio - odkryłam Joankę i Magdę Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa kurtkowe za-kupki 30.11.04, 19:14 a ja kupiłam Matiemu kurtkę z tych droższych, żeby na Mieszka za kilka lat starczyła a on mi mówi po kilku dniach, że kolega mu odpiął kaptur i nie ma go, w pierwszej chwili myśleałam że go... ale po dochodzeniu doszłam, że w szatni chyba został, ide w poniedziałek, szatniarka nic nie widziała, w boxie też niema, kolejne dochodzenie tuż przed 8 i kolejny trop - może w szatni przy lodowisku, gdzie na hokeja sie przebierają, babcia byuła z nim na treningu i .... znalazła, ufff a poszukiwania kurtki dla Mieszka trwały 2 tygodnie, w końcu kupiliśmy bez niego i jest niepocieszony, ale miał już dosyć przebieranek, sam chciał my po tych zakupach też już mamy wszelkich sklepów dośc na długo, tylko co z prezentami będzie ? a w kwestii kultury, może zdjęcia po Nowym Roiku, aparat wróci od lekarza a ja... może będę miała więcej czasu, tak wnioskuje po dzisiejszej rozmowie z moim szefem, chiałam zmian i sie doczekam ale finansowo to nie wiem jak to przeżyjemy? pozdrawiam, idziemy na wieczorny spacerek z Kicią do weterynarza zdjąć szwy dzieci będą lepiej spały jak powdychają wieczornego powietrza pa Ola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan teściowe i mamy i inne 01.12.04, 08:31 ada - ja mam tak samo z moją mamą - teściowa nic nie tknie, najwyżej kubek po sobie umyje (za to się nagada, jak to niedopilnowuję dzieci, o bałaganie stąpając na granicy taktu nie wspomina )))))); moja mama - tajfun... najbardziej lubię ostatnio zostawiać ją z Szymkiem na 45 minut, kiedy w poniedziałki odwożę dzieci na zajęcia popołudniami: nie zdąrzy zrobić przemeblowania, a "ogarnia" duzy pokój i zmywa i karmi Szymka jabłuszkiem (też na więcej jej czasu nie starcza ) najgorzej, kiedy zostaje na pół dnia - wtedy nie poznaję mieszkania po powrocie, a różnych rzeczy szukam długo, bo w tym miejscu "jest lepiej" wrrrrr... język Szymka może nie jest póki co bogaty (zwykłe "didi?" znaczy w zależności od sytuwszystko), ale za to doskonale się z nami porozumiewa znakami i jest to PRZESŁODKIE poza tym mam różne rozterki, bo Szymon wykazuje fobięna "biały fartuch" - napisałam o tym tutaj www.nasz- bocian.pl/modules.php? name=Forums&file=viewtopic&t=15785&postdays=0&postorder=asc&start=270 (Agna, to ja), mam nadzieję, że rodzone maluchy też miewają takie fobie (moje starszaki nie miały); też nie lubię zakupów przedświątecznych - w tym roku mamy fajnie, bo jestem w domu w tygodniu, więc robię je rano, kiedy niania spaceruje z Szymkiem, jest o wiele mniej ludzi niż w weekendy... no a prezenty ustaliliśmy, że będą tylko dla dzieci w tym roku na wspólnej Wigilii i to po jednym dużym (=drogim) wszyscy się dokładają, ile kto chce, główne ryzyko ponoszą rodzice acha - termin Martusia ma na 9 stycznia, ale nasz Pan Doktor nie robi mi zbytniej nadziei na donoszenie - zobaczymy lecę, bo Szymek zasnął, może też położę na chwilkę Martę ))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 ...i inne 01.12.04, 09:27 A nas dzisiaj czeka przykre ( szczególnie dla mnie ) przeżycie. Mamy wezwanie na komisję przyznającą zasiłek pielęgnacyjny ( 140 zł/mies) na Kubę, pytają o wszystko, gapią się na moje dziecko jak na zjawisko, i dają do zrozumienia , że napewno wyłudzam i te pieniądze nie są mi potrzebne. Ale muszę to przetrwać, a te 140 zł i tak nie pokrywa moich kosztów usprawniania Kuby. Pewnie , że można nie występować o zasiłek, ale ... Czy Wy byście wystąpiły, czy zrezygnowały dla spokojności? Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ...i inne 01.12.04, 10:30 Brać jak się należy, ale zgadzam się, ze procedury przyznawania są upokarzające. Wię sama, gdybym była na twoim miejscu nie wiem, jak bym zrobiła. Pamiętam tylko sytuację, kiedy po osiągnięciu wymaganego wieku a przed osiągnięciem samodzielności finansowej musiałam pewnego dnia stanąć w sądzie vis a vis mojego ojca (rodzice po rozwodzie) w sprawie o alimenty i był to mój pierwszy i ostatni raz, bo ojciec powiedział mi po rozprawie "mozesz mi się dziecko na ulicy nie kłaniać", a ja w jednej chwili w lot pojęłam stany emocjonalne mojej mamy kiedy wracała z takich rozpraw lecz zupełnie nie było dla mnie jasne, dlaczego system prawny w polsce wystawia dziecko (mnie) na tak koszmarny stres?! Czy to ja zawiniłam rozpadowi małżeństwa, że musze się teraz osobiście domagać od ojca pieniędzy na utrzymanie? Upokarzające! O zakupach: NIENAWIDZĘ ICH. W dodatku mój np. mąż podejrzewa, że je kocham. Nie wierzy, że nienawidzę. Wczoraj nieopatrznie wybrałam się do hipera z Anką, zapomniałam, ze powzięłam postanowienie, ze przed świętami z dziećmi NIE. Od razu wchłonął ją dział zabawkowy, gdzie ją po pół godzinie znalazłam, sama starając się zebrać w międzyczasie do kupy pieluchy, zupki, klej, płatki śniadaniowe i inne rzeczy, no i miałam ochotę wrzeszczeć i rzucać tam wszystkim, bo Anka prawie na klęczkach błagała "mamo, kup mi to" ("to" kosztowało 100,-), a jak nie "to", to inne "to" (za 97,-), prawie się popłakała przy innym "czymś" (za 57,-), w końcu ostatecznie zgodziłaby się na "to" za 39,- argumentując, że "39,- to przecież mniej niż 57,-", tylko że "one wszystkie" to kretyńskie, durne, idiotyczne, kolorowe i nic poza tym, nierozwojowe, niekreatywne pierdoły, na które NIE MA MIEJSCA w jej pokoju, abstrahując od stanu posiadania, stanu mojego portfela czy zbliżających się świąt!!!!!! Aaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Byłam wściekła bezgranicznie, tym bardziej, ze musiałyśmy stamtąd iść nie zakupiwszy połowy rzecy z listy, bo Madzia zaczęła się wydzierać i cześć, Anka obrażona i załamana wlokła się trzy metry za mną, przy czym wycyganiła jakieś "cudowne kredki" za 15 zł cztery sztuki. No dobra, wiadomo przynajmniej do czego są kredki (w domu ma profesjonalne pastele i to zarówno suche, jak i olejowe!). Nie mam siły. Jedynym sposobem jest nie zabierać z sobą dzieci! Cieszę się razem z wami z postępów Kubusia!!! SUPER! A teraz idę wypełnić korektę do PIT-u za 2001 rok(!) bo Urząd Skarbowy zanalizował i wykrył jakiś błąd! Nie chcę nawet myśleć, że z tego może być jakaś kara....(( Tak więc reszta problemów bieżących została przez powyższe skasowana. Z pozytywów: świeci słońce i jest u nas śliczna pogoda! Madzia się już wydrzemała, a jest ostatnio szalenie wymagająca! pa na zrazie i czołgiem! (jak mawia moja przyjaciółka) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: ...i inne 01.12.04, 13:38 ada - ja bym brała i cześć - co sie nalezy - to Twoje, co się należy (z pensji!!!) to ich i koniec; głowa wysoko!!! och, jola, biedaku, powodzenia z US - to jest dopiero okropieństwo... brrrr... a ja jestem wściekła, bo zrobiłam zakupy w tym zabawki - prezenty (bez dzieci) i przy kasie okazało się (i w pobliskim bankomacie), że z powodu awarii w naszym banku - awaria łączności - nie mogę zapłacić WRRRRRRRRRRRRRRRRRR... STRACONY CZAS!!! jutro muszę więc od nowa, a już nie mam tyle czasu, więc może pojutrze, ech... poza tym odezwał się jakiś klient, chce ode mnie opinii, a ja wszystkie materiały mam w pracy, będę musiała tam jechać, wrrr... Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: ...temat zakupowy 01.12.04, 19:44 Ada upominaj się, nalezy się - nie darować!!! WRRRRR dziewczyny u mnie też dziś temat zakupowy wrrrr, umówiłam sie z Olem pod domem ok 17 po pracy niby na zakupy. OK!!!! Dojechalismy w wielkim korku do TeSco ok!!! Poloeciałam szybko na "tron", Olo miał sprawdzić saldo..................On ma nie wazną kartę , ja nie wziełam portfela, wrócilismy w korku do domu wrrr skutek taki że nie rozmawiamy............ Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 01.12.04, 23:49 robi sie nerwowo, znaczy się zbliżają się święta ale dziewczyny wyobracie sobie, że zapomniałyśmy o urodzinach Joanki Joanko - spóźnione, ale bardzo serdeczne - sto lat zdrowiu, posród uśmiechów dzieci, potem wnuków i męża oczywiście spełnienia marzeń, tych oczywistych i najskrytszych )))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 06:35 WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO JOANKO!!! U mnie kłopoty, kłopoty, kłopoty !!! W sklepie ok, ale mój mąż w swojej firmie ma kłopoty finansowe. Nie wiem czy nie grozi nam komornik. Bartek ma zapalenie ucha. Jest fatalnie nawet moje " Będzie dobrze!!" nie pomaga. Paweł jest dobrym fachowcem robi piękne meble , ale jeśli chodzi o finanse i papierki to zgroza!!! Nie potrafi się upomnieć o swoje ludzie zalegają mu z płatnościami i tym samym jakiś czas nie płacił ZUSu.I teraz jego podejscie do sprawy jest takie:" To niech przyjdzie komornik i zabierze ". Nie potrafi inaczej. Mam dość nie wiem jak się to wszystko skończy. Staram się jak mogę ale to ponad moje siły. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 08:35 joanko - serdeczności ) zinko, powodzenia w walce z biurokracją... ja też nie potrafię, więc zatrudniłam księgowego, inaczej bym zginęła kompletnie... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 09:05 oo dziekuje,a juz myślałam ze o mnie nie pamietacie.Bardzo dziekuje. Tak sobie czytam Wasze opowiesci zakupowe i widze siebie,nie lubie tłoku i nie lubie pospiech .Markety lubie bo duzo i tanio ale ten TŁOK!!!Prezenty juz mam jeszcze tylko mezowi krzesełko na ryby musze nabyc ale teraz Mela zabkuje,gorAczkuje i inne takie ,łogólnie męcące. Zinko a jak firma meza sie nazywa ? A komornikiem sie nie przejmuj za ZUS to blokuja konto po prostu i sobie zabieraja ile im sie wisi(znamy z doswiadczenia) A w innym przypadku bez nakazu sadu czyli wczesniejszej sprawy to moga tylko straszyc .Nie martw sie!!!!!!!! Ada walczo swoje a raczej Kubusiowe nie dosc ze zabieraja co moga to jeszcze z wielka łaska daja Ja znam przypadek gdzie nastoletniemu dziecku z porazeniem odebrano rete-to jakas paranoja Nie rezygnuj z tgo dodatku !{mam nadzieje ze imion nie pomyliłam) pa ide usypiac Melasie bo wyje pod cycem Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 09:31 a co do zapomnienia o moich urodzinach to sie nie martwcie wszyscy zapominaja bo to ANDRZEJKI. Mam tylko 2 wierne kolezanki które nigdy jeszcze nie zapomniały,a w tym roku nawet mój maz miał zanik pamięci),wyszedł do pracy nie złozywszy mi zyczeń,za co sie obraziłam smiertelnie(na jakies 2 godziny). Potem sie rehabilitował pojechał na słowacje kupić mi Martini moje ulubione)),i załatwiał nianie bo chciał mnie do kina zabrac na 2 czesć pamietnika Briget Jones ale Melasia zagoraczkowała a seans był prawie o 22 więc zrezygnowalismy (ale warto sie czasem obrazic) W sumie było miło i sympatycznie tylko gości czestowałam samą herbata . Bo ponieważ mąż nie pamietał, a ja nie chciałam przypominac. To nie zostawił mi funduszy na większe słodkościowe zakupy). A ja oslica poniewaz nigdy tego nie robie - nie wpadłam na to zeby isc do banku wybrac pieniadze))))a byłam koło niego ! W sumie to po co ja publicznie sie przyznaje do takiego ......braku logiki)- ładniej brzmi niz skrajny debilizm)) Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 10:41 Joanko sto lat sto lat!!!!Kochana niech spelnia sie wszystkie twojem marzenia! Ja sie wam pochwale ze juz mam wszystkie prezenty(no tesciowa mi zostala ale to niech Tom sie martwi),lacznie z prezentami adwentowymi.U nas w kazda niedziele adwentowa dziecko dostaje maly prezent. Nic o polowie rakow w Szwecji nie moge znalezc.Z tego co mowi moj maz wynika ze calkowicie zabroniono odlawiania. Ide na kawe, ktos ze mna? Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 10:56 Joanko - WSZYSTKIEGO NAJ.... A ja swiętuje jutro moje x-ste urodziny. ada- zdecydowanie walcz o zasiłek! choc pamiętam opowiadanie mojej przyjaciółki o wizycie na komisji.Maja dwoje dzieci z fenyloketonuria i starsze dostało zasiłek, a młodsze nie.Chł0opiec dostał ,bo jest za mały (!) a dziewczynka jeszcze w normie, więc...Ta dieta jest b. kosztowna.Ale kogo to obchodzi?! W kwestii zakupów to UWIELBIAM je.Tylko musza byc spełnione warunki: *PEŁNY portfel ( moze byc karta *dużo czasu i "wolna" głowa *mało ludzi w sklepach W tym roku kupilam trochę przez internet, głownie ksiązki i zabawki.Na mnie spoczywa kupienie prawie wszystkiego dla prawie wszystkich.Kupuję po drobiazgu od września oj, co ja robie przy kompu? Prawie 11-sta i NIC nie zrobione! Miłego dnia. Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 10:59 Akve ja tez mam coreczke z PKU.U nas rzad bardzo dba o fenylaki.Dostajemy co miesiac kase na jedzonko,bezplatnie takie rzeczy jak automat do pieczenia chlebka, wagi, pobieracze krwi czy automat do lodow.Oczywiscie wszystkie bilety na samolot jak lecimy z mala na kontrol placi panstwo.Napisz jak sobie radzisz z dieta.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:00 oj Akve przepraszam najmocniej, dopiero teraz doczytalam ze to nie ty masz fenylaczka...Jeszcze raz przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:30 Joanko , przyjmij serdeczności także ode mnie , niech życie , dzieci i oczywiście mąż Cię dopieszczają. U nas z prezentami ciągła posucha . Stanęło na tym ,że dzisiaj mąż po przyjściu z pracy (ok.22)ma wykrzesać z siebie jeszcze resztki energii , ja nie inaczej i udajemy sie do TESCO , bo to tylko całodobowe i liczymy na mniejszy tłok ( dzieci pozostawiamy babci i juz się martwie na zapas o Zuzię , co pocznie z nią babcia jak się przebudzi a obok cyca niet) Bornholmko , dziękuję za czas jaki poświęciłaś na poszukiwania odpowiedzi w kwestii rakowej . Odpowiedź znaleźliśmy częściowo , wiemy , że zakaz został zniesiony lecz nie wiemy kiedy. Przy okazji poszukiwań żródła informacji dotarłam na forum Skandynawia i muszę wam powiedziec , że jestem ogromnie zniesmaczona. Rozumiem , że jak ktoś nie chce pomóc to nie pomaga , ale nie moge zrozumieć ludzi , którzy wykorzystuja forum , aby dać upust swoim flustracjom i jakimś bliżej nieokreślonym pretensjom do świata.Zaznaczę tylko , że na moje pytanie odezwała się mama.agatki( może znacie nick?) i od progu najechała na mnie , że niby to wyręczm syna w jego szkolnych obowiązkach . O Kryste!.Sama się sobie dziwię , ze wdałam sie z nią w jałowa dyskusje , bo to do mnie nie podobne , ale dawno nie czułam sie tak sprowokowana.A najgorsze , że prawo do pouczeń uzurpuje sobie osoba , która oprócz forum Sakndynawia jest tylko gościem na forum eDziecko-zakupy. Mam wrażenie ,że wzięła mojego 13 latka ( przy okazji ze zdenerwowania odmłodziłam go o rok)za conajmniej 20-letniego faceta , któremu już nie wypada podać ręki , gdy sam sobie nie radzi. Jeśli chcecie poczytać tę dyskusję ( choc myślę , że może nie warto sie denerwować) to wejdźcie na to forum , najłatwiej chyba przez wstukanie mojego nicku w wyszukiwarce. Cóż , poczułam się jak intruz i czym prędzej , stamtąd uciekłam . Przemyślenie pozostało mi między innymi takie , że niektórzy , chyba za bardzo wierzą w złudne poczucie anonimowości na forum . Przepraszam Was , ze w ten przedświateczny czas , w którym powinniśmy się wyciszyć opowiadam Wam o tym niesmacznym incydencie , ale nawet mój Grzesiek nie wie , jak niezasłużenie oberwałam za niego po głowie i tylko Wam to opowiedziałam. A teraz z innej beczki . Ado myslę , że przed komisja warto stanąć , choć jest to upokarzające a członkowie komisji często zachowuja się tak , że człowiek czuje się winny , że nie urodził dziecka w pełni zdrowego . Trzymam za Was kciuki. Jak widzisz akve nie tylko ty przy komputerze o tej grzesznej porze!!! I dla Ciebie STOOOOOOOOOOOOO LAAAAAAT (co najmniej!).Buziaki dla wszystkich. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:32 własnie nie znam takich przypadków, ale jednak dziwne te zawroty. Sprawdź Joanko na wynikach krwi, jakie masz OB. Czasami lekarze nie reagują na podwyższone OB, a ono może sugerować jakiś stan zapalny, tylko na podstawie tych wyników nie można określić gdzie w organizmie, ale wiadomo, że cos jest, własnie jakby to jakiś guz czy cuś, to byłoby podwyższone OB. Nie rezygnuj z dojścia co to może być. No a na bieżąco - dużo zdrowia dla Meli. Ada - brać zasiłek, jak najbardziej. Kiedy to jest pielęgnacyjny, to przecież uzależnione jest od choroby, zadekretowane w przepisach, a że rozdziela urzędnik, to te spojrzenia niech będą jego problemem (a poza tym państwo zabiera Ci tyle w podatkach, nie tylko z pensji, ale od każdego najmniejszego ruchu, że zasiłek będzie tylko małą kropelką w porównaniu z tym). Tyle teorii, ale oczywiście sama byłem strasznie zdołowana, kiedy brałam przez pewien czas z MOPSU pieniądze. Wtedy mąż miał kłopoty z praca, ja mały dochód, więc wszystkie kryteria spełnialiśmy, ale... te ogledziny, a ze mieszkanie znajduje się w domu jednorodzinnym, a że 4 pokoje, ankieta miała 3 strony. pamietam, że było pytanie o dochów rodziców, tesciów. A ja właśnie miałam problem, jak uniezależnić moja rodzinę, mąż był w konflikcie ze mną, ja byłam w konflikcie z teściami. Próbowałam znaleźć jakiś sposób na przetrwanie, a w statucie tych zasiłków jest napisane, że własnie sa do pomocy rodzinie, kiedy ma trudne warunki, np. mąż stracił pracę, więc miałyby pomóc przetrwać ten trudny moment. To wszystko nie było miłe, ale miałam swiadomość, że robię to dla dzieci. To byl krótki moment, na szczęscie przyszły lepsze czasy. Ada u Ciebie chyba nie będzie tak drastycznych problemów, bo przecież chodzi o zdrowie, z tym sie nie powino dyskutować. Jeżeli panie urzędniczki dyskutuja, to na prawdę żałosne. Trzymaj się i nie daj się urzednikom Zinko (((, Wy też sie trzymajcie, ale to smutne. Nie mam w ogóle doswiadczenia z papierami. Wiesz widziałam taki kiedyś żart rysunkowy, czasami, gdy jest krytycznie przypomina mi się, bo w sumie, wbrew pozorom ma pozytywne przesłanie. Samochód leci nad przepaścią, widać, ze wypadł z trasy, bo obok narysowana zerwana barierka przy ulicy. W srodku żona i mąż, a ona mówi, zobaczysz kochanie, za rok będziemy się z tego śmiali. Zinko, zyczę Wam tego śmiechu, ale nie za rok, a jak najszybciej. Wiesz, może naprawdę warto pomyśleć o obsłudze księgowości, to moga nie być duże pieniądze. Mam koleżankę, która obsługuje własnie małe firmy jako księgowa, ma ich dużo, więc przychód z każdej nie jest wielki, ale całośc daje jej dobre utrzymanie, miesięczny koszt pojedynczej firmy to ok 100, 200 zł., a człowiek się pozbywa nerwów. Trzymaj sie dzielnie, dużo siły... Agnieszko, nie mogę otworzyć strony nasz bocian. Ale tak przychodzi mi do głowy, że może fobie Szymka zwioązane są wogóle z reakcja na obcych. Mój mały przechodzi ostatni taka fazę, wsiadamy do tramwaju - płacz, bo pani się popatrzyła, weszła babcia - płacz, bo nie widział jej 2 tygodnie. Może to to?? Jola, pokiwałam głową, kiedy czytałam o zakupach w hiperku, oj pokiwałam. Mam wrażenie, że ja tam mogę wyćwiczyc silną wolę, takie dobrowolne umartwainie się - najlepsze na wielki post, na adwent juz mniej, bo kościół zmienił ostatnio wymowę adwentu, raczj na czas oczekiwania. Powtarzam jak maszynka - nie, nie, nie,nie...itd.itp. Uwaga przekroczyłyśmy niespodziewanie 1000. Czy to ma jakieś znaczenie??? A moze lepsza formułą byłaby na prywatnych, gdzie sa poszczególne watki, jak myślicie?? Grudniowego słoneczka zyczę, badźcie grzeczne, bo Mikołaj szykuje już prezenty, Zinko a dla Ciebie żeby ludzie walili drzwiami i oknami po te prezenty, a sprawy papierkowo-pienięzne u męża dobrze się skończyły Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 11:58 zaczełam pisać poprzedni post kiedy było 6 wpisów mnie)) Życie jest jednak nieprzewidywalne Agnieszko-bornholmko, juz lepszy humor, ach swięta są magiczne, co tu dużo gadać. Kiedyś jak nałożono tradycję chrześcijańską na pogańskie obchody przesilenia zimowego, to wiedziano co się robi. Bo te krótkie dni, długie noce. Oj potrzebne jakieś światełko dla rozjasnienia, cos miłego co zajmie myśli, kiedy za oknem wiatr, zimno i szaro. Agnieszko, wiem, ze w Szwecji głównie, wiem, że Dania to całkiem co innego, ale czy w Danii obchodzi się też tak hucznie jak na północy św. Łucję?? Ewa, też zaczęłam od kawy, ale już się skończyła dzień się rozkręca, ranek odszedł do historii, już prawie południe... jak ten czas leci Dorotko, kiedyś natrafiłam na jakimś pogólnym forum (emama lub edziecko - już nie pamiętam), na jakieś nieprawdopodobnie głupie dyskusje dziewczyn, które pisały o sobie, ze są ze Szwecji, bardzo się przy tym obrażały. Z tego wynika, że to musi być jakaś okropna, niereformowalna ekipa, z jakiegoś powodu wylewająca na zewnątrz frustracje. Nie przejmuj się i nie bierz tego co pisały do siebie. To takie wirusy złości, które roznoszą się po sieci. Pełno ich, tylko się cieszą, jak kogoś namierzą. Dobrze, że nie dałaś Grzesiowi szukac samemu w sieci, bo nie wiadomo czego by się na czytał (oczywiście chodzi o fora). Wiesz wpisałam w Googlach hasło: Szwecja raki wyskoczyło kilka stron, spróbuj je przejrzeć, dwie wypisałam, ale tam było więcej, może coś się znajdzie Szwecja wędkarstwo - ActiveHolidays - wyjazdy wędkarskie ... ... Szwecja > Południe > jez. YXERN, ... Na sandacza latem. Raki łapie się w sierpniu i wrześniu pamiętając jednak o tym, że są znaczne ograniczenia ilościowe. ... www.activeholidays.com.pl/ new/oferta.php?idk=1&idr=4&idm=28 - 34k - Kopia - Podobne strony Szwecja wędkarstwo - ActiveHolidays - wyjazdy wędkarskie ... ... W czterech większych jeziorach, cięgnących się przez prawie 10 km, oraz dwu stawach leśnych, można łowią raki, a także szczupaki, okonie, sandacze i ... www.activeholidays.com.pl/new/oferta. php?idk=1&idr=4&idm=20&opcja=zakwaterowanie - 33k - Wynik uzupełniający - Kopia - Podobne strony pozdrawiam Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po raki w Szwecji 02.12.04, 12:20 Dorotko wpisała jeszcze w Google: Szwecja raki zakaz połowu wyskoczyło kilka stron, dwie mogą być pomocne (tekst to urywki ze strony, w której występują wypisane wyrazy, sam adres jest na dole, przepraszam, ze tak łopatologicznie piszę, ale ja sama sie w tym gubię czasami, a tu teraz nie ma kolorów i nie wiadomo co jest co) Biuro Podróży PRZYSTANEK SKANDYNAWIA - turystyka wędkarska i ... ... sieja: październik-listopad raki: sierpień-wrzesień ... szczegółowe przepisy dotyczące połowu w rejonie ... Dodatkowo obowiązuje zakaz używania otwartego ognia ... www.skandynawia.net.pl/wyprawy/klavrestrom.html - 17k - Kopia - Podobne strony Wielki Portal Wędkarski - RYBIE OKO - Zestaw śniadaniowy ... Potwierdzam, to Szwecja a obok to sieje.Wynik 2 osob. ... Zmienia dużo mój przedmówco gdyż w wielu rejonach Szwecji jest zakaz wypuszczania szczupaka. ... raki. ... www.fishing.pl/imagecatalogue/imageview/8072/143/ - 73k - Wynik uzupełniający - Kopia - Podobne strony Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: raki w Szwecji 02.12.04, 12:49 Kochana Jolu , jakże Ci dziękuje za wsparcie !. I za strony internetowe także, choc zasoby polskiego internetu przeglądałam we wszystkich chyba możliwych przegladarkach.I dlatego miałam nadzieje , że pomoże nam ktoś kto ma dostep na przykład do zasobów szwedzkich . Cóż , dalismy sobie juz z tym spokój , bo jeśli to informacja tak trudna do zdobycia to nie on jeden nie będzie jej posiadał. A propos , buszowania w zasobach internetowych . Już jedną niemiłą przygodę przeżyłam , kiedy Grzesiek wpisał sobie w wyszukiwarce niewinną ,, Katarynkę''. Nie muszę Wam pisać jakie strony się pootwierały , więc jaką miałabym teraz gwarancję ,że zamiast raków w Szwecji , Grześkowi nie otworzyłyby sie ,,gorące Szwedki". Nic to , mama.agatki ma niespełna dwuletnią córcię i mam nadzieje , dojrzeje jeszcze w niejednym temacie. Dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! 02.12.04, 12:38 Sto lat życzę wszystkim solenizantkom. A ja mam zamiar zaparzyć sobie drugą już kawkę. Czytam i widzę, że nie tylko w firmie mojego męża piętrzą się problemy. Problemy z urzędami to norma, a ostatnio na budowie u mojego męża zdarzył się wypadek. Poszkodowany leży w szpitalu a mój mąż nie może się odpędzić od kontroli z PIP-u. Na szczęści mój mąż nie jest generalnym wykonawcą i nie odpowiada za wszystko, poszkodowany czuje się już dobrze, ale nerwów to jednak kosztuje nas oboje sporo. Do tego jeszcze epidemia chorób - to się nigdy nie kończy. Jędrek jeszcze w szpitalu - conajmniej do poniedziałku, na szczęści czuje się już lepiej. Julek wciąż pokasłuje - zmiany w płucach już ustępują, ale to jeszcze nie jest to co powinno być. A na dodatek Mateusz znów jest chory, pochodził do szkoły niespełna 2 tygodnie po zapaleniu płuc, a teraz ma zapalenie gardła i ucha. Dobrze że jeszcze do końca tygodnia mogę być w domu - chociaż mój dyrektor już za mną tęskni. Świątecznych zakupów niestety nie zrobiłam jeszcze żadnych. Jakoś nie mam pomysłów na te zakupy i zupełnie nie wiem czym obdarować rodzinkę. Co do zakupów przez internet to jakoś nie mam zaufania, a trudno abym całą rodzinkę zaopatrzyła tylko w książki. MOże mogłybyście mi podpowiedzieć co kupic wybrednej bratowej mojego męża - zupełnie nie wiem czym się interesuje, a gust mamy zupełnie odmienny. Na każdy prezent mogę przeznaczyć maksymalnie 50 zł. Nie wiem też co kupić swojemu średniemu - jego wymarzonym prezentem jest komputer, co z oczywistych względów jest nie realne - czy wasi synowie w tym wieku bawią się czymś konkretnym? Jolu z Wrocka - postaram się przesłać mój mail na twój gazetowy Magda Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! -jeszcze ja !!! 02.12.04, 18:33 Joanko kochana sto i jeszcze raz sto lat, usmiechów (tych to miliony), martini, niespodzianek ze strony ukochanego i dzieciaczków caluski gorace dla Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Joanko - STO LAT!!!!!!!!!!!!!! -jeszcze ja !! 02.12.04, 20:15 dziekuje dziękuje i jeszcze raz dziękuje!!!!!!!!!! ale miło mi jest i sympatycznie),własnie przed chwila wlałam mojemu słodkiemu synkowi bo uparcie mimo prosb wchodził mi do pokoju gdzie usypiałam melasie,wszedł około 6 razy nie wytrzymałam i wlałam,ale już wyprzytulalismy sie jest ok chyba) Macie takie akcje czasem ? Bo ja niestety czasem tak , w nerwach wleje a potem mysle ze własciwie mozna było inaczej(w tej akurat sytuacji prosiłam go i tłumaczyłam kilka razy dlatego dostałw pup). Uf czasem jest cięzko,jeszcze codziennie ostatnio siedze sama do 20 jutro tez ,mam dosc tego! Zastanawiam sie jak sobie radzą dziewczyny których mezowie czesto na dłużej gdzies jada????Mam znajoma maz w Niemczech a ona z 3 dzieci sama w domu,nikt jej nie pomaga ,mama daleko. a teraz troszke milsza sprawa:wreszcie nabyłam malakser,robot zelmerowski ,super sprawa,utarłam sobie placki ziemniaczane dla całej rodzinki w 2 minutki,potem koktajl malinowy w minutke)). Jutro wreszcie ugotuje Melasi zupke i nie bede przepychac jej przez sitko),normalnie rewelacja,chyba sernik w sobote zrobie jak to tak prosto),moge sobie jeszcze dokupic mise mieszacza doczytałam w instrukcji i wszelkie drozdzowe ciasta (wyrabianie z głowy),pierogowe ciasta,kopytka, super ) Zmykam bo Mela wyje papapapapaaaaaaaaaaaaa Jeszcze raz dziekuje za tyle ciepłych słów Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan ja tam się nie chcę nigdzie przenosić :-) 02.12.04, 22:16 ot, co - tu mi dobrze, w jednym miejscu i wogóle tam - podczytuję, czasem coś napiszę... jola - spróbuj wejść może na Bociana inaczej: www.nasz-bocian.pl potem odnośnik "forum" potem "nasi milusińscy" i potem mój wątek "trzecie szczęście c.d." powinno wejść; myślę, że to jednak nie fobia na obcych u Szymka, bo na innych obcych tak nie reaguje, raczej jest otwarty, choć nieśmiały i blisko mamy, ale nie dostaje takiej histerii... joanko - ja też często dostaję szału; najbardziej wtedy, kiedy proszę o coś starszaki kilka razy i brak reakcji, albo muszę powtarzać siódmy raz... mój mąż właśnie wyjechał dzisiaj i wraca w sobotę wieczorem na szczęście w sobotę mamy imprezę mikołajkową całe przedpołudnie, może uda się ustawić nianię na sobotnie popołudnie (albo babcię) i pójdziemy ze starszakami do kina? musimy przetrwać... nie lubię, nie lubię, ale zdarzają się te wyjazdy bardzo rzadko... wydaje mi się, że mi się brzuch opuścił, więc pewnie jednak nie uda mi się urodzić w styczniu, choć wciąż usilnie namawiam na to Martę )) Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa urodzinowe... 02.12.04, 23:21 życzenia Joanko (udało sie jescze mimo później pory) radości z codzienności i malakserowych smakowitości marze o takim cudzie zelmerowskim już kilka latek, ale coraz mniej mam argumentów typu zupki-krem póki co zadowalam sie rozdrabniaczem który dokupiłam do 13 letniego miksera i koktaile nareszcie moge zrobić Mati ma jutro konkurs recytatorski, nie ma sposobu na to żeby nie klepał wierszyk a na jedno kopyto, ale czy to wazne? w końcu i tak najważniejsze, zeby go nie zżarła trema a Mati to własnie przełomowy dzieciak, miałam termin na Nowy Rok i już od połowy grudnia się oszczędzałam aby nie urodzić w starym roku, udało sie jest z Trzech Króli, ale moja przyjaciółka była na podtrzymaniu od 6 m-ca i lekarz kazał jej tuż po świetach odstawić - no i 27 grudnia urodziła jej syn - Rafik - przyjaciel Matika jest z innego rocznika, mimo, że tylko 10 dni między nimi różnicy, ale Mati miał o rok dłuższe dzieciństwo - udało mu sie pa Ola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 02.12.04, 23:38 Ja znowu wieczorkiem... bornholmka- nie przejmuj się ,ze myslałaś,ze to ja mam dziecko z fenylo.Absolutnie mnie to nie dotknęło, a w pewnym sensie mam coreczke z fenylo , bo to moja chrześnica Pisałam Ci o tym wyzej, pewnie przeoczyłaś. Co do diety to musze przyznać ,ze radza sobie świetnie i dzieci ,i rodzice.Jakos tak naturalnie to zaakceptowali.I w naszych warunkach nie ma takiego wyboru produktów jak w Danii.Ja zreszta tez miałam problem siety bezglutenowej, bo mój najstarszy Jędruś był na bezglutenowej przez prawie 6 lat zycia.I to nie pierwszych tylko kiedy miał ok.4 lata to okazało się ,ze musi przejśc na bezglutenową.Trudne to było dla nieo i dla nas.Szczególnie podczas uroczystości ,gdy na stole pojawiaja się słodkości.Starałam się mu zawsze cos " zabezpieczyć", ale było mu ciężko.Choć muszę powiedzieć ,ze podziwiam to moje dziecko, bo wiem jak trudno mnie,dorosłej osobie zrezygnować z czegoś co lubię.A on jednak nie ulegał pokusom. dorotka- zauważyłam ,ze na wielu forach panuje potworna atmosfera.Ludzie rzucaja się na siebie jak wściekłe psy, obrzujaca stekiem wyzwisk... Uciekam z takich miejsc.A nam tu dobrze, prawda? agnjan- przekonaj Martusię ,zeby wytrzmała.Ja przekonałam Zosię ,ze musi urodzic się w maju...skurcze zaczęły się 30 kwietnia i mogłam spokojnie urodzić,ale kochane dziecko pozwoliło się mamie przespać i z zapasem sił jechać dopiero rano do szpitala.Moja pierwszomajowka joanko- ja niestety tez ulegam emocjom, ale zauważyłam ,ze znacznie rzadziej niz przedtem.z kazdym kolejnym dzieckiem jest lepiej,ale dużoooo brakuje mi do ideału.Czesto wrzasne, albo sie wsciekam a potem żałuję. magduniar- hmm, czemu Twoi tak chorują? Zastanaiałas( na pewno) się nad uodpornianiem.Ja moim daje tran-płynny- na czczo.Ochyda, potem dostaja cukierka do ssania. I nienawidze jak Darek wyjeżdża!Cały czas się denerwuję zinka- kłopoty z urzedami sa mi znane.Trezba sie na-chodzić , na-pisac , na-tłumaczyć, na -denerwować .Zycze wytrwałości i zyczliwych urzedników. A teraz poratujcie: nie należę do mistrzów kuchni a tu GOŚCIE ! I najgorsze ,ze dwie ciocie ( sic!) Musze zrobić cos szybkiego a super. Na pewno macie jakieś swoje przepisy,żeby sie nie narobic i zeby było och i ach Tort juz jest ,ale co dalej? Wogóle to grudzień jest miesiacem samych imprez w naszej rodzinie ( Ewa, Dariusz,Łucja itd...) Czekam na Wasze sprawdzone przepisy , bo inaczej klops ( haha). Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 03.12.04, 06:35 jeśli to ma być obiad, to polecam: Zraz drobiowy ze śliwkami Składniki: • 2 pojedyncze piersi z kurczaka (powinny być duże i szerokie) • 4 plastry sera topionego (plastrowatego) • 12 suszonych śliwek • vegeta • zioła prowansalskie • mąka do panierki • wykałaczki do spięcia zrazów • 20 dkg kurek ewentualnie pieczarek • sos grzybowy „Winiary” Piersi drobiowe przekroić wzdłuż, otrzymując z dwóch piersi cztery, następnie rozbić każdą na cienkie płaty (najlepiej przez folię) Płaty posypać lekko vegetą i oprószyć ziołami prowansalskimi, a potem położyć na wierzchu plasterek sera, a na nim po trzy śliwki. Zwinąć zrazy, spiąć wykałaczką i z wierzchu także lekko przyprawić vegetą i oprószyć ziołami Obtoczyć w mące i układać na rozgrzanej oliwie (aby zarumienić mięso), po chwili zmniejszyć ogień, przykryć patelnię i dusić ok. 10-15 minut Kurki podsmażyć, zalać wodą i dorobić doń sos zgodnie z przepisem umieszczonym na opakowaniu. Podawać na ciepło ozdobione wg upodobania Ostatnio robiłam, co prawda bez kurek, bo akurat nie miałam, ale wyszło elegancko, a poza tym nawet takie dwie lewe ręce, jak moje potrafią Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Akve 100 lat !!!! 03.12.04, 09:17 Wszystkiego najlepszego, czego sobie tylko zamarzysz, prostych zakrętów, łatwych wyborów, miłosci od wszystkich Ci bliskich....całuski od Barbów Na szybko- przystawka włoska a`la pasta z dipami Gotujesz makaron jakiś gruby np swiderki 1/2 puszki kukurydzy, groszku, czerwonej fasolki mrożoną mini marcheweczkę i brokuły (te najlepiej tylko delikatnie podgotowac, marchewke do miekkkości) , czerwoną fasolke z puszki dokładnie wypłukać, jak wszystko bedzie miekkie (czyt. nie rozpadajace się ) wymieszać delikatnie w ogromnej misce i w takiej na stół do tego dipy: czosnkowy: trzy łyzki majonezu, jogurt naturaslny bez cukru, 6 ząbków czosnku (albo i wiecej)sół pieprz- wszystko wybełtać mój jalapene pomidorkiz kartonika- taki płynny przelew, wymieszać pół na pół z sosem taotao słodko kwasnym, dodac drobno posiekana cebulke sól pieprz odrobine chili mozna jeszcze zrobic np koperkowy, chrzanowy Podaje sie wszystko na zimno Dla mnie pycha!!!! Joanka ja chce taki sprzet !!!!! No i jak zwykle nie mam czasu ale napewno jutro siądę i napisze, trzymajcie się dziewczynki.AAAAAAA nie wiem czy pójde i gdzie na bal sylwestrowy( kurcze jak chcę!!!!) ale sukienke juz kupiłam ))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Zyczenia dla AKVE!!! 03.12.04, 09:26 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Akve W DNIU URODZIN zyczenia 100 lat w zdrowiu i szczesciu. Wielu, wielu radości !!! Spełnienia tych najskrytszych marzeń!!Schowanych na dnie serca na pózniej ,kiedy dzieci podrosną) Błogosławieństwa Bożego w kazdej dziedzinie zycia. Żebys zawsze była dumna ze swojej rodzinki i miała czas na wszystko) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie piątek 03.12.04, 10:07 kilkanaście postów wstecz jest o niewypłacalności przy kasie)). ja zrobiłam tak: po roratach, które sa o 17.00 zawlokłam dziewczynki na stację benzynową, w celu zakupienia benzyny, ale to oczywiście było poboczne, bo miałam do wrzucenia do urny dwa kupony konkursowe (!), chciałam sprawdzić, ile mam punktów na karcie i co za to mogę dostać (!) i chciałam napompowac kółka w wózku, bo chłopcy zgubili pompkę (!). Podjeżdżam: kolejka, trzy dystrybutory, jeden nieczynny na pierwszy rzut oka, obstawiony pachołkami, faceci coś majstrują, drugi to gaz (!), inne owinięte taśmami biało-czerwonymi, widzę, ze facet przede mna wysiada z auta i pyta o coś, więc ja też wysiadam, pytam gościa z obsługi "przepraszam, czy można tu kupić benzynę?", na co on nie odpowiada "ależ oczywiście!" tylko "a jaką pani potrzebuje?" ))). Po ustaleniu, że żądany typ benzyny jest, leję ją w bak, zostawiam dziewczyny i udaję się do kasy, mam wszak dużo do załatwienia ). Tam okazuje się w rozgardiaszu torebkowo-nipowo-punktowo- rosnąco-kolejkowym, że z terminala otrzymuję ODMOWĘ transakcji, czyli krótko mówiąc: nie mam czym zapłacić, czego nie przyjmuję do wiadomości i pan próbuje jeszcze raz. Powtóreczka. Ja zachowuję się jak pokerzysta, nie jest mi zupełnie wstyd, ani nawet przykro, szybka analiza sytuacji: benzyna wlana, karta odmawia, w domu gotówki zero, babcia w warszawie, bank daleko (i zamknięty), słyszę swój spokojny, ba, wesoły głos: "co pan proponuje? co robicie w takich sytuacjach?", na to pan "poproszę telefon komórkowy, po telefony ludzie zwykle wracają", więc ja, jak na filmie: "czy mogę wykonac jeszcze ostatni telefon?", pan pozwala, i, jak na filmie (telefon do męża): mąż nie może podejść, bo zajęty..., pan w międzyczasie pyta o numer nip-u, ja bezgranicznie zdumiona pytam w słuchawkę "dlaczego?!" (...mąż nie może podejść), pan odpowiada "bo chcę pani wystawić fakturę!", kolejka (!) ryczy ze śmiechu, podaję NIP, wyłączam telefon, oddaję ze słowami "proszę o niego dbać, bardzo go lubię", kolejka płacze ze wzruszenia (tak mi się przynajmniej wydaje , zbieram zawartość torebki, odjeżdżam, bilansuję: skąd mam wziąć forsę?, nie mam telefonu (co za głupie uczucie!), nie wiem, ile mam punktów, koła od wózka nienapompowane.... Uśmiechnijcie się! Przyszedł hudraulik do rury więc na razie kończę! )) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: piątek 03.12.04, 10:31 Jola rewelacja !!!! Dzięki za sprawne, porządne podreasowanie dobrego humoru na dzisiejszy dzień Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Jola ,świetne! 03.12.04, 10:57 Mój syn powiedzaiałby ,, ale wyjechane" ( ciagle się zastanawiam skąd takie powiedzonka , w sensie , że cos jest super)A swoja droga gratuluje zimnej krwi i umiejetności panowania nad emocjami .Uśmiałam sie po pachy , dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: piątek 03.12.04, 11:06 Jolu, ale jesteś mocna. Ja bym się pewnie rozbeczała. Ja miałam kiedyś podobny problem w aptece - miałam z 50 złoty w portfelu i prosto od lekarza poleciałam do apteki, podałam recepty, a pani mi zaśpiewała grubo ponad tę sumę. Tu łatwiej - leki musiałam zostawić i pędzić do bankomatu. Teraz aptekowe zakupy robię tylko u znajomej i muszę przyznać, że ostatnio zdarza mi się kupować na kreskę. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Rocznica:) 03.12.04, 13:15 Jola oplulam monitor Boska jestes Musze koniecznie wam o czyms napisac...Wczoraj po powrocie do domu zapytalam Damiana czy odbieral poczte i czy cos do mnie jest.Ten z tajemnicza mina odpowiedzial ze tak- karta pocztowa.Ciekawosc wziela gora i pobieglam w podskokach sprawdzic coz to takiego.Patrze i oczom nie wierze. Na jednej stronie karty pocztowej moje najglupsze zdjecie z dzieciakami jakie mam.Robilismy konkurs na najglupsza mine i Tom pstryknal zdjecie. Z drugiej strony pocztowki tekst:" Witaj moja najpiekniejsza.Czy zgodzisz sie spedzic ze mna wieczor w dniu 10 grudnia? Zabiore cie w przepiekne miejsce na romantyczna kolacje.Maluchami zajma sie nasi sasiedzi(to Toma brat).Mam nadzieje ze znajdziesz dla mnie czas" Szok! Dopiero zajarzylam ze 10 grudnia obchodzimy 7 rocznice slubu =) Tom te durne zdjecie gdzies wysylal do Kastrup i tam oni robili te zaproszenie. Zlapalam za telefon i zadzwonilam do meza(byl jeszcze w pracy) i zamiast odpowiedzi powiedzialam "zamorduje cie za te zdjecie" I co zgodzic sie isc? Za te zdjecie to sie jeszcze zastanawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Rocznica:) 03.12.04, 13:49 ))) iść, iść (ale do samemgo końca trzymaj w niepewności Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Rocznica:) 03.12.04, 15:30 wowwwwww bornholmko ja bym poszła 6 razy,moze moj maz tez na to wpadnie! my mamy 7 rocznice 1 sierpnia. Miłej zabawy!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 03.12.04, 09:42 Co do przepisów obiadowych to ja czesto robie tez filety z kurczaka nadziewane pieczarkami podsmażonymi na masle z cebulka. Ten farsz daje sie do srodka i składa na pół albo na koperte zależy od kształtu fileta(lepiej sie do tego nadaje poledwiczka wieprzowa) bo nie peka przy rozbijaniu na cieniutki plasterek,ale jest twardsza po usmażeniu. Bardzo lubie mniam mniam) A surówka to bardzo lubimy w domku surówke z szatkowanej kapusty zwykłej białej do tego cebulka drobno pokrojona i 3 kolory papryki ,majonez do smaku ja nie sole juz ale mozna troszke. Albo pora na plasterki,przelac wrzątkiem żeby nie piekło zetrzec ze 2 -3 winne jabłka i tez majonez do smaku ,mozna sypnąc rodzynek Albo gotowane buraki zetrzec na grubej tarce do tego tez winne jabłka ,proporcje dowolne ale ja lubie duzo, i cebulke drobno pokroic-pychaaaaaa Uwaga przepis na kremówke) składniki na ciasto: 2 szklanki mąki tortowej margaryna kasia lub inna 25 dag smietana mała kubeczek posiekac make z margaryna ,potem dodac smietane i ugnieśc ciasto takie dość miekkie ma byc potem trzeba wałkować zawsze w 1 kierunku!!!(to jest wazne bo jak bedziecie wałkowac w 2 strony to wyjdzie kruche a nie półfrancuskie) po rozwałkowaniu placka sypiemy na niego make i składamy na poł i znowu wałkujemy w ta sama strone! Tak trzeba kilka razy,potem ciasto dzielimy na 2 kawałki,rysujemy strzałke nozem na ciescie(kierunek wałkowania) i wkładamy na 30 min do lodówki. Masa składniki: 2 litry mleka 1,5 szklanki cukru 2 szklanki maki 6-8 zółtek 4 cukry waniliowe litr mleka zagotowac z cukrem drugi litr zmiksować z zółtkami, maka i cukrem waniliowym zrobic z tego budyn Uwaga zawsze beda grudki w czasei gotowania ,kiedy sie miesza one pod koniec znikaja prawie zupełnie nie przejmujcie sie Kiedy budyn ugotowany,ciasto wyjmujemy i rozwałkujemy w 1 kierunku na wielkosc blaszki,tu tez podczas wałkowania trzeba ze 3 razy przesypac mąką i składać (bedzie wiecej warstw) Pieczemy na 200 stopniach ok 20 min aż bedzie zlote potem pieczemy 2 placek ),przekładamy ciepłym kremem ,posypujemy pudrem i MOZNA JEŚĆ GORĄCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: ........ i poratujcie:GOŚCIE 03.12.04, 10:57 Ewo, ja też do końca nie wiem skąd te choroby. Mateusz przez swoje 10 letnie życie chorował poważnie ze 3 razy. Myślę, że to "zbawienny" wpływ sportu. Granie w październiku w deszczu na boisku w nogę to chyba lekka przesada i brak odpowiedzialności trenera. Nie spodziewałam się, że tak będą wyglądały treningi.Co do Jędrka, to zawsze był chorowity i wynikało to ponoć z trudnego porodu i pewnych wad z którymi się urodził. Na szczęści wszystko już dobrze, ale leczenie antybiotykami od wczesnego dzieciństwa trochę uszkodziło jego system odporności. I żadne leki uodparniające nie pomagały (choć o tranie nie myślałam). Teraz jest już i tak lepiej. W przypadku Julka to ponoć wina alergii, ale testy będzie można wykonać dopiero za rok i wtedy się okaże co i jak. A na razie nie powinnam mu podawać żadnych preparatów ponieważ jest uczulony na konserwanty i barwniki (w witaminkach mogą być). W przypadku starszych dzieci to też niechęć do jedzenia surówek i jarzynek. Tylkko kilka surówek jest u nas akceptowanych a ich ulubiona to: Biała rzepa lub duża rzodkiew starta, do tego pęczek rzodkiewek plus kilka ogórków kiszonych i posiekany pęczek szczypiorku (jedyna wersja zjadania szczypioru). Do tego sos ze śmietany lub jogurtu naturalnego wymieszanej z majonezem. I smacznego. Inna sałatka to kapusta pekińska, puszka groszku i kukurydzy (czasami jeszcze fasoli) i pokrojona w kostkę czerwona papryka - do tego sól, pieprz i przyprawy. Jeśli ma to być sałatka kolacyjna dorzucam do tego puszkę tuńczyka. i oczywiście majonez. Czasami przygotowuję też inną wersję klasycznej surówki z marchewki, ale zamiast jabłka dodaje świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy - conajmniej z dwóch. A najlepiej jeśli chodzi o marchew kupić karotkę, surówka będzie słodziutka. Czasami korzystam z przepisów z forum Kuchnia i tam też był prezentowany przepis na ziemniaki Kseni, które są hitem w naszym domu. ziemniaki obieramy, kroimy pionowo na plasterki i układam je ciasno w naczyniu żaroodpornym - ziemniaki musza być ułożone ciasno, bez rozkładania na plasterki. To zalewam 2 szklankami śmietanki 30% wymieszanej z kilkoma ząbkami czosnku i solą, pieprzem lub vegetą. Pieczemy pod przykryciem półtorej godziny. Na koniec można posypać startym żółtym sere i zdjąć pokrywkę aby się zarumieniło. Śmietanki musi być dużo aby ziemniaki były dość zakryte. Ostatnio króluje u nas w towarzystwie ciasto kruche - sezamowo-chałwowe, ale muszę najpierw odszukać przepis, więc może później go zamieszczę. Do mnie też rodzinka miała "pretensje" że urodziłam Julka 28 grudnia i prawie każdy pyta czy nie mogłam z tym poczekać. Ja niestety miałam termin na 15 grudnia, więc i tak mały za długo był w brzuszku, a poród miałam wywoływany i wkońcu zrobili mi cesarkę. Paranoja polega na tym, że była to ciąża podtrzymywana, łykałam leki przeciw skurczowe prawie od początku ciąży i prawie nie pracowałam w ciąży, a tu taki numer. Od 1 grudnia doprowadzałam cały dom do porządku, łącznie z myciem okien i takimi tam, a mój brzuszek się zaparł. O długość jego dzieciństwa będę się martwić później, zawsze mogę pójść do poradni i sprawdzić jego gotowość szkolną za nim wyślę go do 1 klasy. Póki co cieszę się, że jest jeszcze takim małym dzidziusiem. I znowu wyszła mi cała epistoła. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 czuwam... 03.12.04, 15:39 Nie dość ,że w robocie gonią jak nigdy, to jeszcze taki dłuuugi post mi skasowało, albo się zgubił! Komisja zaliczona, mąż wysłany do pracy ( bo on z tych co pracują wyjazdowo), dziś byliśmy u okulistki , naszej dziecięcej i to jest właściwie jedyna osoba, która podcina mi skrzydła, mówiąc, że mam nie oczekiwać cudów i że widzieć to Kuba nie ma szans dobrze. ( najpierw miała postawę -on nie widzi i koniec, teraz -lepiej nie będzie) Nie ma to jak wsparcie lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: czuwam... 03.12.04, 18:22 jola - ale jazda na tej stacji )))) bornholmka - ja bym poszła... z 10 razy chyba ściągnę pomysł na naszą 12 rocznicę w czerwcu - ile chce Twój mąż za prawa autorskie? ))) a my samotnie, bez MM i od razu kociokwik - Małgosia się rozchorowała (albo struła? oby...), ja dzisiaj musiałam do pracy i pozałatwiać "administracyjnie" różne domowe sprawy, teściowa przyszła odrabiać z Jasiem lekcje, a tu w domu niania, chora Małgosia śpi, bajzel na kółkach a synowej (wyrodnej, tfu!!!) nie ma... ))))) trudno - lecimy teraz do lekarza, zobaczymy, co za czort... zostawiam Jasia z Szymkiem samych na całą godzinę, trochę pękam, ale mają telefon, picie, a my jesteśmy samochodem... dadzą radę, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.12.04, 22:29 Fajnie sie Was dzewczyny czyta U nas z przygotowan swiatecznych to zrobilam z dzieciakami pierniki - ale mialy radoche, szczegolnie ze jestem mama malo kuchenna (dla dzieci opiekunka, a dla nas jak ma czas to maz, a jak nie ma to nikt. Co prawda ledwo teraz stoje, bo najmlodsze (29 tc) w tym czasie niezle d wewnatrz skopalo moj kregoslup. Teraz na tydzien moj M wyjezdza i zostaje sama z dzieciakami, ale mysle ze bedzie dobrze, w sumie na razie mam tylko dwoje dzieci. Naprawd bardzo Was podziwiam, ze tak dobrze radzicie sobie, ja ostatnio mam straszne doly, ze nie dam rady przy trojce. Glownie chodzi o to, ze nie wyobrazam sobie zebym mogla nie pracowac, a nie wiem czy da sie wychowac trojke na porzadnych ludzi (co jest prorytetowe) bedac jednoczesnie aktywna zawodowa. Maz niestety duzo pracuje i na pewno to sie szybko nie zmieni. I tak jestem w swietnej sytuacji, bo w zasadzie nie musze sie zajmowac takimi typowo domowymi sprawami, ale i tak boje sie, ze za malo bede miala czasu na po prostu bycie z dzieciakami. Oj, nudze strasznie Pozdrawiam i trzymajcie sie dalej dzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 04.12.04, 00:04 barba i joanka - dziękuje za życzenia urodzinowe,są piękne i nie banalne )) Zrobiłam sobie prezent urodzinowy i umieściłam zdjęcia dzieci na Zobaczcie. Może ktos zajrzy? Zapraszam. Niestety wszelkie próby zrobienia aktywnego linku spełzły na niczym Widocznie tępa jestem, bo robie dokładnie tak jak jest napisane i bez rezultatu... Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Cudo 04.12.04, 01:02 Ewcia , link jak najbardziej aktywny. Zdjęcia cudne , a Zosia jak dla mnie ( bo nie widziałam męża) wypisz wymaluj cała mamusia . Jeszcze raz urodzinowe buziaczki. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Cudo 04.12.04, 12:19 Dorotko, dziekuje Wiesz, ja się szczególnie cieszę jak ktos mi powie ,ze Zosia jest podobna do mnie( ale EGO mam rozwinięte bo chłopcy -szczególnie starsi -są podobni do Darka.Ale to dobrze. A link aktywny chciałam zrobić tak żeby był napis zamiast "robaczków".Nie umiem, buuuu. A za życzenie dziękuję również.Ale człowiek jest już stary Wczoraj miałam strasznie zabiegany dzień i jakieś smutasy mnie wieczorem dopadły.Dostałam laurki od Jasia i Julusia, szczególnie ta ostatnia jest zwruszajaca.Mam taki kuferek w domu ,gdzie trzymam skarby np. laurki i listy do sw. Mikołaja. Tez macie takie sentymenty? Acha,wysłałam paczkę do Marioli z Kęsowa tydzień temu.Powinna już być.Choć taissa nie daje znaku. jola.wie- przygoda na stacji bardzo mi się podobała. Miłego dnia i oczekiwania na sw.Mikołaja. "Dzisiaj już koniecznie trzeba byc grzecznym" powiedzial Jasiu. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Cudo 04.12.04, 12:51 tak Ewuniu, zgadzam się cudne zdjęcia, link aktywny, jak najbardziej, a co do podpisu, który może zastąpić opis - to Jola jest ekspert - Jola, podziel się jak napisałaś np. "nowe wcielenia Madzi", albo "nowe wcielenia Zosi" Bietko, będzie jakoś, będzie - nie martw sie na zapas, bo potem jakos się układa, mimo, że wcześniej człowiek nijak nie może tego zaplanować. Przedłuży się poprostu okres maluchowy o rok, dwa. Ale jeśli teraz jest opiekunka do dwu latka, to posiedzi jeszcze dodatkowo z maluchem - i tak dwulatek jest w domu i tak. Jakoś będzie, bo do tej pory było. A Ty wiesz czego chcesz, po początkowych zawirowaniach i z pracą dasz radę, najwyżej nie będzie w domu świezo upieczonego ciasta, ale o to niech juz mąż się martwi) i coś dobrego upiecze. Pozdrów brzuszek)) Ada, dziwna ta lekarka, dziwna. Gdyby nie było postępów to rozumiem jej postawę - szkiełko i oko, twarda prawda w oczy. Ale postępy są. Chyba ma wiedzę książkową taka uśrednioną, trzyma się jej twardo, hmm. Może to i trochę tak, że dodatkowo stymuluje, człowiek wie, że musi, no musi, bo wizja lekarki czarna, ale... tak całkiem studzić entuzjazm?? A może szukać, nie mówiąc nic pani doktor, kogoś nowego, jak się znajdziem powiedzieć pani doktór pa, pa. Chyba, że jest to osoba na tyle kompetentna, ze mimo wszystko warto znieść jej malkontenctwo, bo wiedza jej warta dużo??? Najważniejszy i tak jest Mały, a on robi postępy)))) Ada i Ola - czy zguby się znalazły, kapturki od kurtki, szaliki czapeczki??? Może Mikołaj przyniesie nowe) Magda, robiłam wywiad z Jasiem (9), co by Jędrek mógł dostać - może jakiś zestaw Lego?? Nieustająco życzę chłopakom zdrowia. Joanko, no ma takie chwile, no mam - kiedy to nerwy biorą górę, powtarzanie po kilkanaście razy jest straszne i chyba nikt nie zostanie obojętny. Teraz klapsów u nas nie ma (ale dzieci sa starsze), jednak kiedy małgosia była mniejsza (2 lub 3 lata temu) wpadała w histerie, mój mąż nie wytrzymywał, dawał czasami klapsy. Nie widzieliśmy jak reagowac. Małgosia teraz sie uspokoiła, ale ja mam często problem jak reagować z jej napadami złości (bo ma, przy odrabianiu lekcji często). Czasami klaps jest szybki, działa z zaskoczenia. Ale jeszcze trochę, dzieci będa starsze, wtedy juz słowna perswazja będzie odpowiedniejsza - niestety czasami będzie ję trzeba kilkanaście razy powtórzyć) Agnieszko - opuszczony brzuch - wow, szczerze mówiąc nigdy nie wiedziałam co to dokładnie znaczy - oglądałam mój brzuch i nie wiedziałam nigdy: opuścił się czy nie Ale gdy widać, znaczy się godzina zero blisko - a rok temu w szpitalu (kiedy rodził się Michałek) słyszałam od połoznych, że dużo dzieci rodzi się tuż przed świętami. Mamy zrobią wigilię, zapakuja prezenty, a potem do szpitala i rodzą - ale grudniowe dzieci sa frajne, popatrzcie na ten przykład na mojego michałka)))) Ewuniu, to masz teraz urodziny, czy nie, oświeć, bo nie wiem ostatecznie - jak masz, to przygotujemy akcję: minutka dobrego myślenia dla solenizantki) - tak, tak trzeba sie organizowac zawczasu, bo potem wypanie z głowy i klops Miłego weekendu Jola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Cudo 04.12.04, 16:06 Jolu, miałam wczoraj urodziny ( i podswpiewywałam sobie "dzisiaj są moje urodziny, które obchodze bez rodziny", ale to nie prawda - na szczęście A cytat z Starego Dobrego Małżeństwa. Co ja tu jeszcze robię- za chwilę GOŚCIE! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po dla Ewy o 21:)))))) 04.12.04, 19:29 Och Ewa, to ja znowu do tyłu - jeśli dzisiaj sa goście, to jeszcze można urodzinowo - więc ja będe o 21 dużo dobrych mysli wysyłać życzę Ci zdrowia, miłości najbliższych i wszystkiego co zamarzysz))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Cudo 04.12.04, 23:11 Jolu oczywiscie ze grudniowe dzieci sa fajne)(ja miałam byc grudniowa-jestem wczesniak)176 wzrostu) Moja siostra jest z 15 grudnia,brat 20 grudzień,mama 25 grudzien) Babcia prima aprilis,tato dzien narodzin lenina albo stalina( 22 kwiecien),fajnie prawda)?-interesujaca rodzinka) Grudzień to piekny miesiąc!!!!! Juz nie moge sie doczekac choinki,prezenty w szafie,jeszcze musze zapakowac i dokupic pare drobiazgów,jestem smutna bo nie wyrobiłam sie w kosztach i nie kupiłam książek,1 raz w zyciu!!!! Chyba babcia bedzie zmuszona do kupna),ale jak człowiek chce kupic to wszystko to....... Dodatkowo mój maż chciał przeznaczyc po 50 zł na dziecko)-optymista Nie wie ze ja od pazdziernika kupuje prezenty)))))),za swoje usciubione,zachamecone,przetrzymane zaskórniaki oraz swój prezent urodzinowy) Chyba mu troszke oczka z orbit wyjda) ,jak po Wigilii u tesciów przyjdziemy do domu (on idzie z dziecmi a ja niby jeszcze sie ubieram,przebieram maluje i mam ich dogonic i odwalam robote za świetego)M. (jedyne co mnie do niego upodabnia, to ten duzy brzuch))))!!!!) Nie wiem gdzie ja to pomieszcze pod choinka i nie moge sie juz doczekać tego rozrywania papierów!!!tych szarpanin pod choinka ,włazenia jednego na drugie ,porównywania,itd itp (oliwka ma okres gdzie wszytsko musi miec NAJ NAJ NAJ ) az sie boje jego miny jak to zobaczy)),ale co tam!!!!!!!zaraz lece na allegro szukac dalej),juz znalazłam rewelacyjny kuferek z akcesoriami dla lalek,chyba z 20 przedmiotów-ŁADNYCH za 45 zł! To naprawde tanio bo ja za nocniczek wanienke,i jakies 3 drobiazgi dałam 20 zł! w sklepie rok temu!Zerknijcie sobie zreszta idzie jak woda ale sprzedajacy ma tego sporo!zaraz linka podam!papapa Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 fajny kuferek dla dziewczynek które lubia lalki! 04.12.04, 23:13 www.allegro.pl/show_item.php?item=36467978 to ten link do kuferka! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 link 04.12.04, 23:15 www.allegro.pl/show_item.php?item=36467978 to ten link do kuferka! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: link 05.12.04, 12:49 Joanko, założe się, że ja mam większy brzuch))) Magda, a może dla wybrednej bratowej taki kuferek))????? Albo gwiazdę wigilijną - taki kwiatek w doniczce, który akurat kwietnie na święta, albo jakieś ładne ozdoby choinkowe. Zmykam do zajęć niedzielnych Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: link 06.12.04, 08:41 A mój Kuba podnosił wczoraj białą nitkę ( taką do szycia) , cienką, rozwinitą, z czarnej spódnicy!-to w temacie: nie lubię lakarzy! A dziś ma straszny katar! - Co można 15 miesięczniakowi na katar? Zaniosłam w sobotę spódnice do czyszczenia ( w CH Carrfour). A pani do mnie: ta spódnica jest brudna o tu i tu ma plamy. Proszę ją wyprać ( spódnica tweedowa) , a potem przynieść do nas do odprasowania.Zatkało mnie, spódnicę zabrałam, a dopiero w domu pomyslałam, że może ja głupia jestem, że do pralni chemicznej niose brudną spódnicę. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka oferma 06.12.04, 09:30 Dziewczyny musze sie wam pozalic ze ze mnie jest oferma losu....Wiecie ze wybieram sie do Polski 27 grudnia.Jeden prom juz zarezerwowalam wczesniej a z drugim zwlekalam az do dzisiaj.Dzisiaj sloneczko swieci, humor dopisywal wiec mysle sobie zarezerwuje bilet, bedzie z glowy. Zarezerwowalam ale...najdrozszy... bo inne tansze juz wyprzedane(((Za swoja glupote,lenistwo zaplace za bilet trzy razy drozej.Wkurza mnie to okrutnie bo za te roznice w bilecie moglabym pokupowac prezenty moim bliskim z Polski(takie spoznione gwiazdkowe). Jestem zla sama na siebie i juz mnie piekny sloneczny dzien nie cieszy. Moja Claudia zostala dzis ubrana w sliczna sukienke bo idzie do kolegi na drugie urodzinyKazala sie rano poperfumowacNormalnie z nia wymiekam, kosmetyki juz dawno pochowane bo uzywa namietnie ale ona nie ma nawet dwoch lat.Co bedzie jak skonczy 5 ? Tez tak macie z corkami? Usciski i buziaki od najwiekszej pierdoly na swiecie Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Miko.łaj 06.12.04, 16:39 u mnie jedna mała kobitka, to takie 100% kobiecości, a druga, to taka pani z zasadami, co to zamiast szminki wybrałaby myszoskoczka, szczurka, albo coś innego futrzanego Ale Claudia jest jedna między rycerzami, więc musi trzymać poziom) Agnieszko tak chyba już w zyciu, że 3 kroki do przodu, a 2 do tyłu. Ech, gdyby tak zawsze wychodziło, to by było fajnie... Po prostu będziecie klasa bizness podróżować, ale zawsze do domu rodzinnego, niech nawet bedzie 3 razy drozej)) Ada, ale co napisać na temat spódnicy, to juz sama nie wiem - ja też myślałam, że do pralni to sie niesie brudne rzeczy, ale moze przyszły jakieś nowe czasy, a my tak przy tych dzieciach nawet żeśmy nie zauwazyły Najwazniejsze, że Kubuś zbiera niteczki) ja też nie lubie tej pani lekarz. A co w temacie Mikołaja - u mnie już był rano. Wszystko było fajnie - prezenty raczej mniejsze, bo większe bedą na wigilię, ale Jasio w liście do Mikołaja był bardzo szczegółowy - pasjonują go ostatnio odkrycia geograficzne. Więc szczególowo wypisał, że może żołnierzyki małe by się przydały: Majowie, Inkowie, a może Aztekowie. No i co, nie ma takich w sklepach. Tata Jasia zdobył Greków, ale ze słoniami. Jasiu, jak zobaczył tych Greków, to myślałam, ze sie rozpłacze - przecież ja zmieniłem zainteresowania!!! Pomedytował na smutno, pomedytował, ale potem juz było coraz lepiej, bo minę miał coraz weselszą, az w końcu zabrał sie za ustawianie Greków na biurku i było juz całkiem OK. A to wszystko działo się między 6 a 7 rano (!). Reszta ekipy miała dobry humor, bez zadnych zawiriwań - gdyby tak częsciej był Mikołaj... Jola Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: link 06.12.04, 17:59 Ada - Dobry na katar i zarazem bezpieczny dla maluchów jest Tetrisal/E- jest to roztwór izotoniczny soli w spray'u. Jest też podobny lek na S (nie pamiętam dalej), ale sporo droższy. Zawsze możesz użyć zwykłej soli fizjologicznej - kilka kropli na wacik i delikatnie posmarować dziurkę. Albo użyj maści majerankowej. Dla mnie najwygodniejszy jest ten spray. Ponoć trzeba zawsze dokładnie odsysać gruszką ale ja nigdy tego nie robię, bo można też wyrządzić dziecku krzywdę. Jesteście Dziewczyny kochane, że mnie tak wspieracie. Jędruś wrócił już dzisiaj ze szpitala do domu i chyba jest najbardziej wyleczonym dzieckiem, czego nie mogę powiedzieć o Mateuszu i Julku. Julek niestety od wczoraj strasznie gorączkuje. byłam dziś u lekarza - płuca w porządku, a gardło zaczerwienione - jeszcze nie angina i jutro muszę iść z nim znowu. Wiem że dziecko mnie potrzebuje, ale już dzisiaj wróciłam do pracy. Czy wy często kupujecie na Allegro? Czy jest to sposób godny zaufania? Pozdrawiam - Magda Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: link 06.12.04, 19:03 Magda , strasznie Ci współczuję z tymi choróbskami . U mnie tez ,,ciekawie '', Krzyś znowu angina i znowu antybiotyk . Oby choróbsko zatrzymało się tylko na nim. Ada - do noska jesli chodzi o spray to Sterimar lub Marimar oba w cenie ok.20 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: św.Mikołaj juz był :-) 06.12.04, 23:48 Magda, oby chłopcy zdrowieli , zdrowieli ,ZDROWIELI! Tego Ci życze z całego serca.Od czasu choroby Zosi mój sposób patrzenia na choroby, szpital bardzo się zmienił.I doceniłam zdrowie. A u nas św.Mikołaj był w niedzielę.Chłopcy obudzili sie wcześnie rano i okrzykom i ochom nie było końca.Prezenty słodyczowo-cytrusowe + jakaś niewielka zabawka.Składkowe .A pod choinke będzie coś więcej... Co do allegro to kupuje i cos tam sprzedaje od blisko 3 lat.Staram sie kupowac u siebie( czyli w Krakowie) choc czasem kupuję coś poza. Nie zdarzyło mi,zeby mnie ktos oszukał.Sprawdzam komentarze sprzedającego - to daje jakis pogląd... Można ta droga kupić wiele rzeczy dużó taniej. Acha, udało mi się zrobić link aktywny ! Tzn. taki z napisikiem .Ciesze sie jak dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: św.Mikołaj juz był :-) 07.12.04, 07:28 Ja też chce sobie taki link zrobic jak to sie robi?/Ktoś mi moze napisac tak ....dośc dokładnie?) Akve jaki masz nick na allegro i co sprzedajesz może kupie) Ja mam taki sam jak tutaj a męża nick to dzejseq) akurat wyprzedajemy obuwie i plecaki itd NIKE -jak cos potrzeba to zapraszam bo ceny wielu przedmiotów sa niskie ,a jak cos za wysoko to zawsze mozemy znizyc Ojej zmykam ubrac gady do przedszkola,szczepan zamawia maske potwora(!),no i czego sie doczekałam????? W niedziele mielismy znajomych na obiedzie ,Szczepanek zdenerwował sie na wujka i mówi coś takiego: ja ci wbije nóż w buzie i bede ci wbijał mocnej zeby Cie bolało!!!!! Nie słyszałam tego kolega nam zrelacjonował,normalnie mnie wysztywniło,popatrzylismy po sobie z mężem i Jacek poszedł do młodocianego sadysty i pyta o co mu chodzi i co powiedział wujkowi na to szczepanek powiedziałem ze jest niegrzeczny i nie dostanie słodyczów(zmiana zeznan) No i co z takim zrobić,????Nie drażylismy tematu zeby sie nie zorientował ze trafił w 10! Ale gdzie on to usłyszał????Nie oglada brzydkich bajek,my nie ogladamy filmów przy dzieciach,gier komputerowych drastycznych również,gdzie takie okropieństwo usłyszał????i najgorsze że zapamietał! Kiedys powiedział babci ze w przedszkolu sa ładne dziewczyny(3 ,5 roku-facet) zmykam do przedszkola dzisiaj moja kolejka) paaaaaaaaaaaaaa o szczepanku mozna pisac i pisac bo pomysły ma chłopak nieziemskie i boje sie bo z wiekiem coraz ciekawsze! Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: św.Mikołaj juz był :-) 07.12.04, 08:54 joanka , na allegro mam nick ewka34 ,ale ja sprzedaje rzadko...za to duze przedmioty za więcej pieniedzy np. wózek dziecięcy. Bo na allegro trzeba zapłacić prowizje mimo ze sie ni esprzeda.Więc trzeba wystawiać przedmioty rozważnie. Ja też zamieniam sie z dziewczynami tutaj na prywatnym forum zamiany.Mam wiele udanych transakcji.Zagladąłyście tam kiedyś? Co do dzieci ,które potrafia "wypalić" to nasz kochany Jedruś popisał się przed wielce nobliwa cioaią z Wrocławia( pozdrawiamy .Nic z tego i z owego powiedział przy stole k...a! Miał może ze czery -pięć lat.Zdębielismy.Ciocia spojrzała na zdegenerowanych rodziców ze zgrozą, a dziecko użyło wyrazu ten jeden jedyny raz.Ale był wstyd A sygnaturke aktywna robi się b. prosto. Wklejam link do wątku to sobie zrobicie:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=18010079&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=8459986 Właściwie jest to stały wątek na edziecko od kuchni. Pamiętajcie ,ze jak się juz zrobi to trzeba się wylogowac i zalogowac jeszcze raz.U mni einaczej nie działało. Pa. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: link 06.12.04, 23:24 Ja kupuje a maz sprzedaje na allegro polecam!fajna zabawa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie jak zrobic link aktywny 07.12.04, 09:22 Tam gdzi umieszcze zaraz jedynke (1) na kropkach należy wstawić adres strony którą chcecie miec aktywną, a tam gdzie wstawię dwójkę (2) na kropkach należy zamieścić stosowny (albo dowolny )) opis tej strony: <a href="....1......">.....2.....</a> U mnie wygląda to tak : Nowe wcielenia To bardzo proste! powodzenia (obszerniejsze wpisy potem, potem, panie Janie kochany! )))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: jak zrobic link aktywny 07.12.04, 09:24 )))))))))))))) no, świetnie wyszło, faktycznie: > U mnie wygląda to tak : > Nowe wcielenia )))))))))))))) musicie uwierzyć na słowo ) Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: jak zrobic link aktywny 07.12.04, 11:17 Wyżej podałam linki do wątków na edziecko od kuchni dotyczących linków aktywnych. Podaje tutaj ,zeby się nie zgubiły forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=18010079&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=596&w=8459986 Jest tych wątków dużo więcej, ale ten pierwszy wykłada kawę na ławę. Można tam popróbować, fajna zabawa i cieszy )))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: link 08.12.04, 09:18 Hej Wam dziewczyny!! I jak Joanko udało Ci się z tym opisowym linkiem ?? Jola.wie fajnie to robi , ja się boje zmieniać bo jak niechcacy zlikwiduję sobie choc jeden symbol to nie wyjdzie ))))) W grudniu równiez mam zatrzęsienie urodzinowo- prezentowe: 6 ur. Mamy i Mikołajki, 8 ur. najstarszej siostry, 15 im Mamy, 24 im tejze siostry i Gwiazdka, 26 ur Zuzanki, 28 ur. meża tejze siostry chili mojego szwagierka ot taki miesiac wesoły i wyczerpujacy finansowo Bietka słoneczko widze że jeszcze masz trochę.... ale własciwie to najpiekniejszy okres ciąży- spokojnie można się poruszać, dzieciątko kopie, oj połozyłabym ręke na tym brzuchu Spokojniesz dasz radę z trójką dzieci, kazda z nas miała takie dylematy (napewno jedna większe gruga mniejsze) Ja bałam się bardzo bo po narodzinach Zuzi było mi okropnie cięzko. A tu okazało się ze przeciez już nie mam wychuchanej jedynaczki Alci, tylko dwie córy które pieknie się bawią a ja w koncu moge nacieszyc się dzieciatkiem, posiedzieć w parku na ławce i popatrzec na brykajace Córeczki. Przy dwójce było to nie możliwe, Ala domagała się mojej obecności, Zuzinek jako niemowle też- nie nalezała do tych przesypiajacych całe dnie. Reasumujac: mam absolutnie różne wspomnienia z narodzin kolejnego dziecka ale zdecydowanie najlepsze po narodzinach Maciejki :- ) Jola daj nowe zdjecia Michałka!!! W ogóle dawno nie pokazywałaś swoich pociech, pozycz jakiego cyfraka i napstrykaj albo zamów u Mikołaja I co z tymi naszymi dziewczynami- histeryczkami, nerwusami??? Pamiętasz jak jeszcez kilka tygodni temu martwiłam się o Zuzię??? Teraz prawie spokój, zdarza sie jeszcze, reaguje krzykiem ale ogólenie jest ogromna poprawa. Magda trzymam kciuki za chłopaków !!!! Napisz czy już lepiej , czy rozwinęła się angina??? Moja Alcia teraz miala dokładnie to samo ale jak lekarka zobaczyla jej gardło od razu antybiotyk na 10 dni ( jak moja daje to trzeba brac- znaczy potrzebny)i tez wysoka temp, akurat skoczyła jak byłysmy w przychodni, wracałam z trzesącym się dzieckiem. Ada myśmy trafili na laryngologa, który to tylko machał ręka: dać jeszcez antybiotyk przez trzy dni i się rozejdzie. Na szczęście zmieniliśmy biegiem i okazało się że Maciej ma wysiękowe zapalenia uszu (obu)dostał bactrim który go tak uczulił ze do dzis leczymy buziaka Allegro ??? Lubię, mój nick betsiba, sporo sprzedaję głównie po Maciusiu, choć i kupuję, własnie kupiłam sukienke na Sylwka i musze oddac - ja nie wymiarowa jestem (mój biust doprowadza mnie do szału kiedy kupuje ciuchy ), nigdy się jeszcze nie sparzyłam na aukcjach (może raz byłam lekko rozczarowana)- czekam teraz na kontakt panny od sukienki, zobaczymy czy przyjmnie reklamacje. Ryzyk- fizyk....aaaa i na allegro dorwałam wybór tekstów dla dzieci który w kazdym przedszkolu sie rozpada (z 68r) kupiłam za cale 54 zł ale bardzo się cieszę bo w zadnym antykwariacie tej ksiazki nie mogłam dostać Ada ja tak jak Dorotka , pakuję do nosa Sterimar albo Otrivium, do tego na noc gorąca woda i olejek eukaliptusowy, trzy krople aby lepiek sie dzieciom oddychało, koniecznie wywietrzony pokój na spanko. Trzymam kciuki za Kubusia, katra u takiego MAlucha to koszmar Teraz sie pochwalę - hmm co to byłby zapost bez chwalenie - mój Maciej wczoraj zrobił sam kupke do nocnika ))) chodził na golaska z rana, sadzalam go ze dwa razy , posiedział potem wstał, znowu sam usiadł . Ze trzy razy przypomniałam ze jak kupka to na nocnik prosze ...no i usiadł w penym momencie i bach kupsko... huraa. Zrobilismy kupie odprawę w kibelku z brawami , ochami , achami, papami ))) Bardzo mnie tym kroczkiem ucieszył. Potem ktos wchodziła do klatki a mój synek pod drzwi i woła "babta, babta "!!!!!! - to było cudne. Wysiadamyw czoraj przed domem a tu w jednym akiem choina już świeci, Alcia mamo ja też już chcę. Ja : Alciu może za dwa tygodnie ubierzemy.... ALa : acha znaczy za dwa "tydzienie"..... uwielbiam te ich tłumaczenia na swoje Eury co tam u Ciebie !!!!??? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: link 08.12.04, 14:35 No właśnie Viola - odezwij się!!! My choinkę ubierzemy na wigiliję. Beatko i Joanko, a jak protestanci obchodzą święta, w ogóle napiszcie dziewczyny nie tylko zielonoswiątkowe, jak to jest u Was??? Beatko, oooooooo - to moje zdziwienie, a nawet lekki, nawet bym powiedziała wielki szok po rewelacjach nocniczkowych, coś takiego)) Masz synka geniusza. A co to znaczy - bapta?? To może znaczy Barbatata, albo Barbamama?? No będą nowe zdjecia, bo... ja własnie dostałam aparat cyfr. rany, ale byłam zaszokowana postawą Mikołaja, znaczy się musialam zasłużyć Tylko musze go rozpracować, jestem w trakcie, cierpliwości, a napewno wynagrodzę) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: link 08.12.04, 15:34 Linka jeszcze nie probowałam zmienic ale moze dzisiaj cos pomysle) Co do swiat to chyba wygladaja podobnie bo obchodzimy wigilie zawsze u tesciowej a ona jest katoliczka,jest choinka ,prezenty łamanie sie opłatekiem. kiedy wigilia bedzie u mnie mysle ze podzielimy sie chlebem,ale to dopiero pewnie za kilka lat))))(jak moze dom wybudujemy) akurat w moim zborze nie ma w swieta nabożenstwa w niektórych jest(u nas nie ma nic odgórnie-raczej kazdy pastor indywidualnie decyduje o wielu sprawach) Nasz kosciuł jest niewielki wiec nie ma nabożenstwa bo wiekszosc sie po rodzinie na świeta rozjezdza Uwielbiam ten klimat swiateczny i choinke z prezentami(powtarzam sie chyba) ale juz nie moge sie doczekac. w tym roku robie sobie luz i NIE BEDE ROBIŁA WIELKICH PORZADKÓW Swieta sa dla ludzi a nie ludzie dla świat,zrobie sobie pierniczki ,makowca ,wafla i kremówke,upieke schabik zrobie sałatke i Cwikłe i tyle!!!!!!!!!!! reszte tesciowa Tutaj na południu robi sie zurek z grzybami suszonymi ,w moim domu zawsze był czerwony barszcz z uszkami lub krokietami(mama zakopane),karp pieczony ,karp po żydowsku,ćwikła i słodkości u tesciowej sa pierogi z kapusta i grzybami i groch gotowanysa filety zamiast prawdziwej ryby(dziwne). Wymieszałabym to menu troszke tu troszke tam))) Do mojej mamy pojde w Boże narodzenie (sama -z dziecmi)-mama ma urodziny. niestety mój tata jest baaaaaaaaaardzo trudnym człowiekiem i mój maz ma go ciut dosć (mój ojciec go zwyzywał od dzieciorobów na wakacjach-niestety rodziców sie nie wybiera) dlatego pojde sama,może lepiej- bo znajac mojego tate znowu by pewnie cos równie miłego powiedział to tyle na teraz ,pozdrawaima wszystkie dziewczyny i napiszcie cos ciekawego. Własnie co u Violi??????? Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: link 08.12.04, 15:41 nie patrzcie prosze na te błedy ale kościół napisałam przez uuuuuuuuuu(aj aj aj) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan telewizja :-) 08.12.04, 19:17 zaraz Was doczytam, najpierw napiszę jutro mam nagranie w telewizji w programie o matkach wielodzietnych w kontekście obalania mitów o "wielodzietnych rodzinach patologicznych" czyli coś jak nasz wątek, nie? powiem Wam, kiedy będzie w TV - w "4", jakoś po Świętach... będę jeszcze gruba, to chyba się nagram mają nas pytać o właśnie takie stereotypy, z jakimi mając więcej dzieci się spotykamy - może coś podszepniecie? typu: więcej dzieci - trzeba zorganizować pomoc z opieki społecznej, albo pewnie mają problemy... z policją etc. joanko (co do tekstu Szczepanka) - tak sobie pomyślałam (zwichrowana jestem, wiem), że gdyby Szymek tak powiedział kiedykolwiek to od razu wszyscy by powiedzieli "NO TAK, TAKIE GENY!!!" a nie tak, jak ja (i ty w tym momencie) pomyślałabym "gdzieś usłyszał i zapamiętał" (( Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie chwalenie sie 09.12.04, 08:55 A propos chwalenia się (barba) dziećmi "przy stole" (akve)))): moja córcia Ania zaprezentowała pewnego dnia coś takiego: stoi na stołku przed umywalką (była malusia , ledwo zaczynała mówić) i myje rączki, puściła sobie trochę zimnej wody i ciurczy ta woda, ona tapla łapkami, a pod nosem mruczy: "kuuuul, kuuul...". Myślałam, że tak bardzo się jej to podoba i z angieskiego (cool, cool) daje temu wyraz, pomyślałam, od razu widac, że ma starszego braciszka, pewnie on ją tak podszkolił, no i co do tego to się akurat nie pomyliłam )), bo nagle Ania domruczała reszę zdania : "kuuul....wa jaka zimna woda" )))). Może i nie ma się czym chwalić, ale z lubością wspominam tę sytuację! A kreatywność słowna pozostała Ance do dziś. Przedwczoraj się uparła (po Mikołaju), że nie pójdzie na taniec (zapłacony), bo chce się spotkac z koleżanką! Żeby pomóc jej podjąć właściwą decyzję ))), dałam jej do wyboru: albo pójdzie na ten taniec a z koleżanką spotka się później, albo nici z basenu w piątek (za basen da się pokroić, tak mi się wydawało)! Na to ona "mamo, poczekaj, muszę sobie to dokładnie WYLICZYĆ!". Ja zdumiona główkuję, co tu jest do liczenia (co się jej bardziej opłaca, czy jak?!), a ona na kawałku kartki napisała u góry "koleRZ(!)anki", u dołu "basen" i jedzie: "ene, due, rike, fake...." ))))))).... wyszło, że jednak koleRZanki..... ech, znowu byłam wewnętrznie spłakana ze śmiechu.... Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: telewizja :-) 09.12.04, 09:00 Wiem, że już herbatka po obiedzie i nie jest to może takie ważne, ale mnie strasznie denerwują dwie rzeczy: osoby, które mają więcej dzieci są bezmyślne, bo nie potrafią się zabezpieczyć przed ciążą i nie będą potrafiły zabezpieczyć przyszłości swoim dzieciom (oczywiście w postaci fury pieniędzy). A druga rzecz to ciągłe podkreślanie, że ja na pewno na nic nie mam czasu. No oczywiście nie zawsze mogę wyjść kiedy chcę, ale jeśli muszę np. napisać coś na zajęci, to częściej nie wyrabiam się, bo serfuje po netcie, albo czytam zupełnie co innego. Denerwują mnie te zdziwione miny, że chcę chodzić np. na areobik lub jakiś dodatkowy kurs np. hiszpańskiego. Przecież ja nie mam do tego prawa, bo mam dużo dzieci. Starsi chłopcy chodzą już do szkoły - wprawdzie Mateusz bierze jeszcze antybiotyki ale to tylko dla doleczenia. Z Julkiem biegałam do lekarza i w poniedziałek i we wtorek ale on twierdził, że to tylko przeziębienie. Od środy Juluś już nie gorączkuje, ma wprawdzie katar i trochę pokasłuje, a do tego denerwuje go dotyk. W piątek idę na kontrolę. Mam z tymi chorobami pewien problem. Juluś już 3 tydzień siedzi w domu i nie wiem czy mogę wychodzić z nim na spacer. Pogoda jest taka sobie. Najbardziej obawiam się wiatru. Czy chodzicie z przeziębionym dzieckiem na spacery? Dodam, że Julek w czasie spaceru siedzi zawsze w wózku i łatwiej mu się zasypia. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: telewizja :-) 09.12.04, 10:41 magdunia, nie jest za późno, nagranie dopiero o 14 wszystko zapamiętałam i powiem, jak mnie dopuszczą do głosu bezmyślność i brak czasu - zanotowane Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: telewizja :-) 09.12.04, 11:01 Ja akurat niemusze denerwować sie o podejrzenie o brak pieniedzy (bo akurat ludzie podejrzewaja ze mam ich za dużo)))-co nie jest do konca prawda jestesmy w trakcie inwestycji-a te które maja firmy to wiedza jak to wygląda w naszej polskiej rzeczywistosci Jeżeli ktos jest zdiwiony np ze mam czas na siedzenie na necie,czytanie książek ,jazde do kina to raczej mnie to bawi) Najbardziej faktycznie to złości mnie to ze ludzie mysla czesto że te moje dzieci to jakaś kara(?),nieznajomosc antykoncepcji,i faktycznie że jestem bardzo nieszczesliwa ze mam ich az(!) 3 hehehe Owszem czasem MAM DOSĆ ,ale majac 1 dziecko tez miałam czasem dosć wiec~!!!!- chyba nie ilosć tu gra role.zmyka do Melasi bo sie obudziła papapapa Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 wietrzne spacery 09.12.04, 11:06 Mam ten sam problem. Mój Kuba ma problemy ze snem jak się nie dotleni, rozrabia do nocy. Od kilku dni podziębiony, niania, nie chce z nim wychodzic, bo mocno wieje. Nie upieram się, ale wieczorem mam polkę. Wczoraj zamiast bajki właczyłam zwykłe radio, i ono uśpiło Kubę. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Spacer 09.12.04, 12:33 Magda jak Julus nie goraczkuje to mozesz z nim wyjsc na troche.Nie mowie tu o maratonach ale troche swiezego powietrza mu nie zaszkodzi, bo i tak ubierzesz go odpowiednio do pogody. Wychodze ze swoimi jak sa przeziebieni(oczywiscie jezeli nie goraczkuja) bo inaczej rozniosa mi dom. Nasz lekarz powiedzial ze jest absolutnie ZA spacerem podczas przeziebienia o ile deszcze nie pada. Moja Claudia teraz ma troche kaszel ale chodzi do zlobka a tam obowiazkowo sa 3 godz.spaceru badz zabawy na placu zabaw. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Spacer 09.12.04, 16:14 Agnieszko, teraz już jest po herbatce, ale na wielodzietnych były dwa wątki o stereotypach: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=12839904&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=12191022&v=2&s=0 moze przyda się na następny występ w tv mam nadzieję, że Ci wszystko dobrze poszło - dzielnie nas reprezentowałaś) no tak, na ostatnich urodzinach Agnieszka wyciągała prezent, rozchyliła torebkę i -o kurde - tak powiedziała, przynajmniej taka jest wersja tych co słyszeli. Mam nadzieję, że to nie było nic innego, ale i tak wszytscy przy stole przezywali, jak to 3-letnia Agnieszka przyjęła prezent, patrząc sie na mnie. Agnieszko, wiesz czasami myślę sobie o strasznie ruchliwej, a przez to niesfornej mojej Małgosi, której to ruchliwość wyprowadza mnie często z równowagi (stąd to kurde u Agnieszki??), że gdyby zdarzyło mi sie, ze starszaki były moje, uczyły się bez problemów, a Małgosia dajmy na to adoptowana, dokładnie z charakterem jaki ma i problemami w szkole, to miałabym różne refleksje. Chyba masz rację, że przychodza takie rzeczy do głowy. Wszystkie dzieci u mnie podobne, charakterologicznie strasznie różne. Widzę, że sa tam mieszanki różnych cech, część rozpoznaję jako swoje, część jako męża, części nie znam, niektóre się dopiero ujawnią, ale nawet, gdy to biologicznie moje dzieci, nie przewidzi się jaka mieszanka akurat w dziecku wystąpi, z jakim natężeniem. Ech czasami myślę sobie, że gdybym z piatki miała jakiś wykrojony zestaw, mogłabym się w ogóle nie dowiedzieć pewnych rzeczy. Na przykład starszaki nie miały raczej w pierwszej klasie problemu - mając tylko ich, byłabym przekonana, ze jestem taką supermamą co to dziecko przypilnuje, a ono samo nauczy się czytać, liczyć, samo się spakuje i w ogóle - a Małgosia, ach to cała skomplikowana historia z tą szkołą, a o procesie odrabiania lekcji można by było napisać epos, jak o wojnie trojańskiej, bo i gniew tam i złość itd. A ten Michałek, co to spał do 6 miesiąca po 4-5 godzin i oprzesypiał noce, toż to całkiem inne dziecko niż pierwsza Ola, która spała po pietnaście minut w dzień, przez resztę domagała się karmienia bądź noszenia. No a chodzenie - starsza trójka stanęła, jak ukończyła 12 miesięcy, młodsza ekipa 9 i 10 miesiąć. Wierzę (nie tak bezkrytycznie oczywiście w geny, ale chyba my sami też nie wiemy, co sie w naszych genach kryje. (No i cała starsza trójka wędrowałas do logopedy, mówiła niewyraźnie, a Agnieszka pieknie wymawia już teraz wszystkie głoski, ja i mąż jako małe dzieci też nie mieliśmy z tym problemu - czyżby starszaki nie były moimi dziećmi???) Joanko, ależ się smakowicie zrobiło, mniam, mniam... Joanko, co do dzieciorobów, możesz powiedzieć w domu, że znasz ludzi, którzy maja jeszcze więcej dzieci, to dopiero są dziecioroby)) Magda, mi też lekarka mówiła, że mozna wychodzić w czasie leczenia, byleby nie z gorączką. Życzę dzieciakom zdrowia, wieje oj wieje od morza - u nas za to już (o może jeszcze)nie wieje) - moje dzieci też warjują bez wychodzenia, choć grupa młodsza aż tak strasznie nie cierpi, bo oni maja atrakcje kiedy wróci grupa starsza. Ale najgorzej jest gdy w sobotę pada i wszystkie grupy, tak starszaki, jak i maluchy siedzą w domu, wtedy dopiero jest jazda. Jola, Anka jest niesamowita, ene, due, rike, fake) - a wydawałoby się, że życie siedmiolatka takie proste (gdyby nie ta szkoła) i wolne od kalkulacji)) Ada, mam nadzieję, ze katarek przechodzi małemu, bo zaktany nosek u maluszka to faktycznie nie wesoło. Agnieszko - bornholmko, a Tobie zyczę, żeby dzieciaki całkiem wyzdrowiały do świąt, bo przecież zaraz potem podróż za wielką wodę Ciepłych wiatrów (chociaż niech może lepiej będzie prawdziwa zima na święta) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan po telewizji :-) 09.12.04, 20:57 nagranie było, było fajne emisja najprawdopodobniej będzie na początku stycznia, dam znać (jak akurat będę nie na porodówce )))) - to jest program "Ja tylko pytam" na "tv 4", jest codziennie o 19.00 (nigdy go wczesniej nie oglądałam - hehehe, bo wtedy są na tvn-ie fakty, a poza tym na tvp1 bajka :- ) ja też wychodzę na spacery, ile się da - przynajmniej na pół godziny, jak okropna pogoda - Szymek wtedy zupełnie inaczej funkcjonuje, je śpi, zadowolony jest; jak jest przeziębiony + okropna pogoda i musi siedzieć w domu (ostatnio tak było kilka dni) to jest tragedia - pory mu się merdają, marudzi, nie dojada, nie dosypia... Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 09:16 Kochane laskawie zgodzilam sie pojsc na romantyczna kolacje z mezem Dzisiaj mija nam 7 lat"legalnego "zwiazku Dzieci oddajemy pod opieke Toma brata(zreszta brat z zona sa na codzien nianiami Claudii). Mam tylko odwieczny ogromny problem co na siebie zalozyc,kupilam sobie tylko nowa bielizneale tylko w tym isc to chyba nie wypada? - Claudii juz kaszel minal co mnie bardzo cieszy. Wiecie jak sie cos w domu zaczyna psuc to juz na calego.Najpierw zaczela nam szwankowac mikrofala,pozniej kuchenka el.i teraz komputer Tom juz wczoraj kupil nowa mikro, dzisiaj jedzie po nowa plyte indukcyjna)) Drogie to jak ...i swieta za pasem ale jak mus to mus.Najwyzej w styczniu sucharkiBoje sie ze mi jeszcze wyskoczy ze komputer tez w grudniu kupi.Teraz chwilowo okupujemy komputer Damiana. Damian na gwalt potrzebuje kasy i wczoraj nas meczyl czy nie musi trawy skosic,umyc nam samochodow Zgodzilam sie zeby posprzatal moj w srodku bo tam chlewik niesamowity(cala paczka chipsow rozsypana na podlodze) ale zaspiewal mi taka cene ze chyba taniej zaplacilabym na myjni:/No ale powiedzialam ok, za to ze nie przyszedl i nie powiedzial "daj" ale chcial na to pracowac. Jak dziewczyny u was z porzadkami swiatecznymi? Ja sie wam przyznam ze nic nie zrobilam,nie mam natchnienia.. Buziule Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 10:03 Życzę udanej kolacji! ) Nie martw się, co założyć, chłop i tak tego nie zauważy, ubierz to w czym zebrałas od niego najwięcej komplementów, o ile tobie ta koncepcja estetyczna nie będzie przeszkadzać. Albo załóż coś co nie rzuca się w oczy, a postaw na fryzurę i "wyrazistość twarzy". A propos sprzątania przez dzieci: wczoraj w jakimś przedpołudniowym dzienniku podano, ze rodzice (w Ameryce,a gdzieżby?) wyprowadzili się z domu, zamieszkali w namiocie na trawniku, bo PROTESTUJĄ przeciwko brakowi współpracy ze strony dzieci. Skoro dzieci nie dają się namówic na przejęcie części obowiązków domowych (w tym sprzątania własnych pokoi) to rodzice odmówili sprzątania, gotowania, robienia zakupów, prania, wożenia do szkoły, przywożenia ze szkoły, kieszonkowego i czego tam tylko mogli. Oflagowali się i siedzą w namiocie! ))) nie do zrobienia w naszej strefie klimatycznej! Ale pomysł fajny! )))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 12:02 fajny, fajny pomysł - jak się nic nie zmieni do wakacji w kwestii współpracy, to wykorzystam w lecie (tylko poczekam, aż starszaki wrócą z kolonii propozycje Joli co do ubioru bardzo sensowne, no i ta uwaga: >chłop i tak nie zauważy< bardzo trafna, ewentualnie zostaje jeszcze zawsze do wykorzystania zestaw bielizna i na to futro - tylko trzeba mieć grube, nie takie sztuczne, no i w kawiarni jest dylemat, zrzucić futro czy nie Ale tak poważnie to powodzenia i wspaniałej kolacji, a w związku jeszcze 77 nastepnych szczęśliwych lat) Agnieszko - też tak mam własnie, siadają mi aktualnie: pralka i lodówka, a pamiętam jak zepsuły sie prawie jednocześnie odkurzacz, telefon, komputer i kuchenka. Z porządkami oczywiście jestem jeszcze w lesie, bałagan postępuje, nie mówiąc o ruszeniu okien i takich tam drobiazgów. Mam mocne postanowienie - efektywnie wykorzystać ostatnie dwa przedświąteczne tygodnie (ale zacznę od poniedziałku) Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 13:38 Dzieki dziewczyny Pomysl z namiotem mi sie bardzo podoba )))Macie tez ten sam problem ze starszakami o sprzatanie swojego pokoju?Zawsze gdy powiem ze wypadaloby w tym smietniku w koncu posprzatac to mi Damian odpowiada ze to jego smietnik , on mi nie kaze sprzatac u siebie w sypialni:/Raz postanowilam nie upominac i poczekac az wszystkie ciuchy zabrudzi ktore z uporem maniaka magazynuje na srodku pokoju i nie bedzie mial co na siebie wlozyc.Damian jest balaganiarzem okropnym ale jezeli chodzi o higiene osobista i ubrania to bardzo o to dba.Pierwsza sie poddalam, po prostu nie wyrobilam.Tom upieral sie zeby jeszcze poczekac ale ja juz nie moglam. Druga sprawa o ktora walczylam z Damianem to wlosy.Tu jest moda na dluzsze u chlopcow.Dwa tygodnie namawialam go na fryzjera,nawet tam z nim poszlam ale uparl sie jak osiol i koniec.W koncu Tom mnie przekonal zebym mu pozwolila.Teraz ma fryzure"ala banan"Tutaj to normalne ale az sie boje jak pojedzie do dziadkow....dziadek bedzie marudzil z 3 dni.Trudno jakos wytrzymam...chyba.. Damian ma 13 lat i zaczyna sie tzw. trudny wiek, macie z tym jakies klopoty? U mnie narazie ok.Damian namietnie trenuje taekwondo,nad zycie kocha swoj komputer w ktory laduje cale swoje kieszonkowe kupujac przerozne swiatla.Jego komputer za lampke moze sluzyc. Wczoraj sie troche zalamalam gdy rozwieszajac pranie w Damka spodniach znalazlam jego tel. kom.Pomyslalam" malo wydatkow i jeszcze telefon bede musiala dziecku odkupic"Wyciagnelam baterie i polozylam na kaloryferze, wiecie ze po godzinie dzialal ????Nawet mu sie nie przyznalam. Dziewczyny udanego weekendu zycze Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 16:46 bornholmko kochana - wspaniałego wieczoru!!!! i tak najwazniejsza bielizna jest wczoraj byłam u fryzjera, zmieniłam na ton ciemniejszy kolor włosów i podcięłam i co? zauważyła tylko moja córka - ani synowie, ani mąż też mi się podoba pomysł z namiotem, choć u nas chyba by nie zadziałał dzieci by się do namiotu.... wprowadziły jeszcze nia mam trudnego wieku, ale to chyba zaraz? bo Jasio ma 11 lat... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 19:53 Bornholmka, jakie te nasze chłopaki podobne! Mój Marek ma 12 lat, kiedy może ucieka w komputer, zapuszcza włosy (ma już takie pod ucho, już kiedyś o tym pisałam, wygląda jak tzw. "dzikusek z lasku"- jak mawia moja mama), trenuje aikido, a dzisiaj rano łaził bez sensu (i bez spodni) z pół godziny, o mało się nie spóźnił do szkoły, pytam "synu, jak ci pomóc mogę", a on "mamo, nie mam spodni", nie było czasu na wszczęcie szczegółowego dochodzenia, na szczęscie mąż miał jakieś dwie pary dżinów, z których "wyrósł" )), na Marka były za luźne w pasie, musiał się ścisnąc paskiem, ale szczerze mówiąc już dawno tak sensownie nie wyglądał ))) Agnjan, dzieci, gdyby się wyprowadziły do namiotu, długo by tam nie pomieszkały, aż by się nie umiały zmieścić z powodu panującego wewnątrz bałaganu ))) Ja strajkuję ostatnio, zapowiedziałam: koniec ze sprzątaniem w pokojach dzieci, sprzątam własna sypialnię i "trakt komunikacyjny" czyli przedpokój oraz salon z kuchnią, bo tam leży dzidzia na swoim "placu zabaw" na podłodze, dzisiaj nie tknęłam palcem dosłownie niczego, zwinęłam się z dziewczynkami na basen, mąż wrócił do domu pierwszy, zadzwonił do mnie "co się tu dzieje? takiego sajgonu jeszcze nie widziałem na oczy!" ja na to "a ja owszem, nawet o wiele większy, a to co oglądasz to jest dokładnie stan po waszym porannym wyjściu z domu i ja coś takiego musze oglądac codziennie!" i korzystając z "chwili" wydałam szybkie dyspozycje "prosze ładnie posprzątać i ugotować obiad, bo jak wrócimy z basenu będziemy bardzo głodne!" i wyobraźcie sobie, po powrocie było posprzątane (cukierniczka padła ofiarą) i ugotowany był rosół!!!!! byłam zszokowana.... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Dzis wielki dzien;))) 10.12.04, 23:22 Bornholmko jak ja Ci zazdroszcze!!!!!!!!!!!!!!(buuuuuuuuuuuuuuuuu) Jolu,Tobie też ),mój maz wraca do domku na obiad o róznych dziwnych porach najczesciej przywozac mi dzieci po czym jedzie dalej do pracy) i wraca np.po 20)) Nawet gdybym na głowie staneła to nie ugotuje bo nie potrafi),umie zrobic filety z kurczaka i sałatke z tunczyka))),o jeszcze kiedys kotlety sojowe z woreczka zrobił cięzko nawiazac z nim wspołprace ))),jedyne co sprzata z wielka namietnością to samochód))),oczywiscie jezdzi na myjnie nie sam bynajmniej ale lubi go czasem wypolerowac ,wypachnic(bleeeeeeeee),i ogólnie uwielbia to pudełko),i patrzy krzywym okiem jak dzieciaki krusza herbatnikami w jego wnetrzu. Dzieci jeszcze sprzataja ,zreszta ja jestem taka mama(kochana) co czasami wystarczy wzrok zeby zrobiły to o co prosze(muchy w locie padaja jak popatrze) Niestety czasem niue skutkuje ) moje spojrzenie.Wczoraj pieklismy pierniki barby ),dałam za dużo maki i sa twarde,ale smaczne z mleczkiem nie wiem czy na choinke zostanie) JAK SIE ROBI LUKIER???????????PROSZE O DOKŁADNA INSTRUKCJE!!!!!!!! Wiecie znalazłam na allegro w zabawkach edukacyjnych zestawy do robienia własnych swieczek kolorowych,zestaw do robienia gipsowych odlewów(płaskorzezby i figurki) i kredki do ozdabiania zwyklych swieczek!!!!!!!!!!!!!!!!!i jeszcze wyszywanki bez igły zestaw 3 pudełka dla róznego wieku chyba 18 zł !(maja z MEN jakies nr ,i jak widze to wszystko to..........bym kupiła))) chyba juz mam prezenty na dzien dziecka i urodziny hihih a jak tak dalej pojdzie to bede miała juz obstawionego Mikołaja za rok)))) Ja powinnam mieć zakaz wchodzenia na allegro)) ok ide jeszcze tam zerknąc dobranoc))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Dzis wielki dzien;))) 12.12.04, 13:33 Joanka, nie ma czego zazdrościć )), w rosole nie było marchewek, pytam sie, gdzie są marchewki, a mąż "tak się śpieszyliśmy bo nie wiedzieliśmy kiedy przyjedziecie, że nie mogliśmy ryzykować i lecieć do sklepu" )))), no ale od czego mamy kostki knorra... poprawiają smak KAŻDEJ zupy.... Własnie zakończyliśmy akcję pierniczkową, upieczone, polukrowane, oblane polewą, przyozdobione wzorkami, dwie metalowe puszki plus jedna micha duża plus dwie miski małe.... DZIĘKI ZA PRZEPIS, WYSZŁY PYCHA, MIĘCIUTKIE (te, których udało mi się nie przypalić )), CUDOWNE I WSPANIAŁE. Kiedyś podjęłam to wyzwanie upieczenia pierników z leżakującego ciasta, ale zraziłam się zdaje sie już na etapie robienia owego ciasta.... teraz też bym się pewnie zraziła, ale wyrabiałam je mikserem, dlatego pewnie udało mi się nie przesadzić z mąką, tylko dałam jej dokładnie tyle, co w przepisie; myślę, że gdybym wyrabiała rękami i ciasto kleiłoby mi sie niemiłosiernie, to sypnęłabym tej mąki więcej (i znowu bym się zraziła do pierniczków na całe lata). A tak, przez te prawie trzy tygodnie w lodówce ładnie wszystko stwardniało, tylko przy wałkowaniu trzeba podsypać maką żeby się nie przykleiło do stolnicy... Wyszły pysznie, a ja wczoraj wieczorem podczas ozdabiania rzuciłam takie hasło (na wieczne pytania dzieci "mamo, a mogę jeszcze jednego?"): "jak się komuś coś nie uda, to proszę zatrzeć ślady" (znaczy się, zjeśc krzywo ozdobionego pierniczka) - no i chyba nie pomyślałam, co gadam, bo od tamtego momentu większośc egzemplarzy była nieudana))))). Dzisiaj dopiekałam i ozdabialiśmy druga turę i Marek chodził i pokazywał palcem "patrz, jaki brzydki, lukier się nie błyszczy", albo "o, a tu polewa krzywo nalana" i zakańczał "...mogę?")))) Jest wpół do drugiej, a ja nic od rana nie jadłam, tylko pierniki... jeszcze mi się znudzą.... A tak w ogóle u nas brzydko i szaro, dzidzia mi od rana śpi jak suseł, nie dziwota, w nocy prawie nie spała, teraz śpi cwaniara, a ja niestety nie... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Dzis wielki dzien;))) 12.12.04, 20:55 Ja jutro ide po składniki i dorabiam pierniczków,one były dodatkowo twarde bo za cienkie wykrawałam,wczoraj dopiekłam grubsze i byly miekkie i dzisiaj juz ich nie ma a było 2 kopiate talerze)))) Jutro więc dorobie ciasta i moze w sobote upieke i polukruje JAK MI DACIE PRZEPIS NA LUKIER SPRAWDZONY!!!!!!! linka dalej nie zmieniłam nie mam natchnienia,na razie zyje swietami ,choinka i prezentami (leżą juz spakowane) Planuje codziennie posprzatac jedno pomieszczenie w tym tygodniu)czyli 3 pokoje kuchnia i łazienka(do piatku sie wyrobie) w sobote pierniczki),a w nastepnym tygodniu resztki zakupow i wielkie pieczenio gotowanie) dobrze że jeszcze nie jedza tyle),maluchy),nie trzeba kupowac 2 lodówki))) Pozdrawiam i zmykam papapa Odpowiedz Link Zgłoś
akve pierniczki i ...choroby 12.12.04, 23:20 Poczytałam sobie was to teraz moge napisać. bornholmka- gratulacja z okazji rocznicy !My tez staramy sie świętować i bardzo to lubię. agnjan-fajnie ,ze byłaś na tym nagraniu.My nie poszliśmy wiosną na nagranie w TVN-nie(temat -po co małżeństwo? cos w tym stylu).Ostania ciążę znosiłam fatalnie i chyba nie wypadłabym dobrze w roli kochającej żony i matki. Co do pierniczków to piekłam 2 lata temu te pierniki silije( podane przez barbę) ,ale zupełnie mi nie wyszły.Ciasto leżakowało, wszystko było zgodnie z przepisem a pierniki były ...ciut za twarde od początku do końca.Postanowiłam więcej nie eksperymentować i pieke juz "swoje".I zapraszam znajome dzieci z klasy,sasiadów, znajomych i robimy akcję pieczenia wspólnie.Ale jest zabawa i masę bałaganu. A potem wspólne dekorowanie.Lukier robie najprostszy jaki znam czyli białko jajka kurzego ucieram z cukrem pudrem( cukru trzeba dac dużo,lukier musi się ciągnąć w "nitkę") ,a potem rozdzielam na porcje i barwię barwnikami spożywczymi.I malujemy pierniczni lukrami i posypujemy posypkami(jest duży wybór z skepach), ozdabiamy orzechami, makiem, kokosem,midałami i wszystkim co nam wpadnie do głowy.Wychodzą pieknie Niestety ostatnie dni u nas upłynęły pod znakiem choroby: w srodę Jerdusia bolał brzuch i wymiotował, w czwartek czuł sie b. dobrze i brykał, a w piątek popędziliśmy do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego Spędziliśmy upojne 3 godziny w ambulatorium w szpitalu w Prokocimiu( czyli najlepszego szpitala dzięcięcego w Małopolsce) i zostawili go " na obserwację " i dlatego ,ze był odwodniony. Myślę sobie jak tez to moje,biedne dziecko sobie poradzi ...a on od razu rozmawia ze wszystkimi, zaczepia pielegniarki , dyskutuje o książkach z lekarzami.I nawet nie zauważył jak przyjechałam w odwiedziny, bo...grał z kolesiami w wojnę! Ale tak na prawdę to się ciesze ,ze nic mu nie jest- bo nie jest jak se okazało i ze sobie nie krzywduje tego szpitala.A w parę godzin po tym jak został w szpitalu okazalo się ,ze to jakiś paskudny WIRUS, który dopadł w kolejności :mnie, Jasia( sredni) i Darka( maż Najważniejsze ,ze nie dopadł Julusia i Zosi, uf.Bo pewnie byłby tez szpital. Wirus trwał 1 dobę i juz go nie ma ,ale był obrzydliwy. A ja dorobiłam sobie wychodząc na pole( czyli"na dwór"dla osób nie z Galicji i mam jakis stan zapalny w piersi! Dziewczyny, help, pierś bolesna i bolacą, w jednym miejscu zaczerwieniona,ale bez guzków w środku.Próbuje domowych sposobów,niby jest lepiej ,bo nie mam temperatury(wczoraj 39 st.)Czy postawicie diagnoze przez net? Czy musze iść do lekarza, brrr?Może się obejdzie... Pa Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: pierniczki i ...choroby 12.12.04, 23:50 Kiedy ja miałam podobny problem z piersiami lekarz kazał mi tylko brać ciepłe kąpiele i masować pierś. Nosiłam też w biustonoszu kapustę, ale chyba znasz wszystkie te sposoby. Ja byłam wtedy zła na siebie bo wydałam 5dych na poradę której mogłam udziellić sobie sama. Współczuję ci z tymi chorobami - ale to dobrze że Jędrek tak dobrze znosił szpital - to chyba w tym wszystkim najważniejsze. Życzę zdrowia całej rodzince. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Ciezka noc:( 13.12.04, 09:15 Kochane kolacja w piatek byla rewelacyjna Zastanawialismy sie z mezem dlaczego tak rzadko na takie wychodzimy.chyba dlatego nie ja nie lubie zostawiac dzieci. Ja dzisiaj ledwo siedze w szkole.Wczoraj wieczorem Claudia biegala po domu i cofajac sie przewrocila sie i uderzyla tylem glowy w kant mebli.Przytulilam ja bo bardzo plakala.Po 5 min zwymiotowala.Zabralam ja do lazienki umyc i przebrac i zwymiotowala drugi raz.Zadzwonilam do nas do szpitala i przyslali karetke, obawiali sie wstrzasu mozgu.Pojechalam z nia na izbe przyjec,gdzie bylysmy do 3 w nocy.lekarz co troszke ja ogladal ale mowi ze wszystko jest ok.Claudia nie chciala tam spac.Inne miejsce,halas, swiatlo.W koncu po badaniu o 3.00 powiedzialam lekarzowi ze jedziemy do domu.Umowilismy sie ze jakby najmniejsza rzecz mnie zaniepokoila to od razu zadzwonie po karetke. W domu na zmiane z mezem czuwalismy przy malej jak spala.Na szczescie nic sie nie dzialo.Kazali nam ja jeszcze obserwowac dzisiaj. Niania o wszystkim wie i ma ja bacznie obserwowac.Ledwo siedze ale musialam przyjsc bo mam dziaisj testy.Nie wiem jak wypadna po takiej nocce Trzymajcie za mnie kciuki bo sie rozloze jak nic na testach. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Ciezka noc:( 13.12.04, 10:22 Oj to miałąś agnieszko faktycznie niemiłe przejscia,brrrrrrrr. zycze małej zdrówka a mamusi zeby mogła sie wyspac!!!!! Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688 Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: pierniczki i ...choroby 13.12.04, 09:51 Magda masz isć do lekarza i to już!!! Wcześniej to ja proponuje może troche melisy i ziólek ogólnie popic,bo całkiem mozliwe że to po prostu kumulacja nerwowych sytuacji (szpitale ,choroby)po prostu przeciażenie -nie jesteśmy robocopami)!!! Ja nawet podejrzewam że moje zawroty głowy sa na tym tle,dałam sobie na luz,pije ziólka i troszke lepiej.A masz widze takie podobne objawy,zawroty głowy,uderzenia goraca,pocenie. Melisa,(uspakaja),pokrzywa(zawiera więcej żelaza niz wszystko inne-przynajmniej tak przeczytałąm chyba w dziecku-dodatkowo mlekopedna jest)-jak potrzeba,i miętke dokładam żeby zabic smak pokrzywy),bratek (przy wypryskach i poceniu na skóre sie go pija )tez mozna dołożyć. Ja robie z ekspresówek po 2 torebki ale lepiej to zalać w wiekszym naczyniu i po zalaniu jeszcze zagotować i na 5-10 min odstawić zeby napar był mocny.mysle że można jeszcze dozucic co tam komu pasuje,zrobic coś ze smakiem(nie wiem jak- cytryna?)i pic w ciagu dnia)własnie lepiej zrobić w garnku i do termosu sobie wlac,bo z doświadczenia wiem że nie chce sie mi robic co chwile herbatki). Z piersiami tylko 2 razy byłam u lekarza 1 raz zatkał sie mi 1 kanalik i z 1 płacika nie spływało mleko,miałam juz goraczke i bardzo mnie piers bolała,na brodawce był taki pecherzyk ze skóry ,wypełniony mleczkiem.lekarz stwierdził ze dziecko juz moge odstawic i dał mi leki na zatrzymanie laktacji(Oliwka miała rok).Wróciłam do domku,wziełam igłe do zastrzyków ,jałową oczywiście,przerwałam pecherzyk i mleko normalnie ciurkiem sie wylewało!!!!!!( a pytałam sie lekarza czy moge tak zrobic to mówił ze nie!) Karmiłam jeszcze poł roku w tym czasie jeszce raz zarósł mi ten sam kanalik,normalnie sie tam skórka robiła. Nie wiem co to za lekarze że nie potrafią w tak prostych sprawach sie konkretnie opowiedziec! Ale do lekarza idz zrob sobie komplet badan,nie zaszkodzi. to tez jest forma dbania o siebie ),tez zawsze sie boje ze lekarka uzna mnie za histeryczko-hipochondryczke),ale moja nawet jest taka spoko babka(nawet kiedys byłam u niej z 3 dzieci),(okazało sie że moja babcia ma gruzlice a ja byłam z nia na wakacjach jak pratkowała! Ale nie widze zeby któś z nas był chory(mam nadzieje ze nie wylezie to za poł roku!) Moje maluchy nawet sie trzymaja od lipca nie miały antybiotyku,we wrzesniu IRS19 szczepionka im psikalam do nosa (polecam!) ! butelka kosztukje koło 40 zł ale starczyło mi dla 2 na 2 tygodnie-wiec wydajna. Melanie szczepiłam tez HIB szczepionka ,moze dlatego nie choruje a przeciez jak sie urodziła to od kwietnia do czerwca prawie stale byli chorzy! O Melasie sie przebudziła ide papapapapapapa PROSZE POWIEDZCIE DOKŁADNIE O CO Z TYM LUKREM CHODZI CO SIE ROBI Z TYM BIAŁKIEM UBIJA Z CUKREM PUDREM???I CO DALEJ PODGRZEWA??? PAPAPA Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: pierniczki i ...choroby 13.12.04, 11:10 Magda, chyba zacznij od badań krwi, taki podstawowe wyniki, może to stres, a może nie, tylko jakieś braki witamin itd, a może cóś jeszcze. Lepiej drążyć, niż potem żałować. Dwulatki, jak sobie dobrze przypominam, to taki okres przejściowy, jeszcze nie bawią się same (Agnieszka zaczęła tak od około 2,5), z mową też dopiero zaczynają, nie siusiaja najczęcie jeszcze do nocnika (przynajmniej nie moje) - pamiętam, że własnie do weakacji (czyli do 2,5 roku) Agnieszka bardzo na mnie wisiała, w czasie wakacji dzieci starsze były w domu i ona bardzo dużo zaczęła się z nimi bawić, a dopiero od września dużo bawi się sama - opowiada sobie historyjki, słucha bajek - na okrągło tej samej). Dwulatki są jeszcze małe, mimo że juz wygladają tak poważnie. Dobrze Magda, że wychodzą chłopaki z chorób, jeszcze 2 tygodnie do świąt, bedzie czas jeszcze na świateczną atmosferę - no włąsnie te okna, jak też jeszcze nie zaczełam) - i tak mi sie nie chce. Agnieszko - bornholmko - ojejku, ale przeżycia, obserwujcie małą, ale jeśli lekarz ogladał, to moze i byc przypadek zbieg okoliczności, jakiś wirus, który akurat wtedy zaatakował, bardzo tego życzę. Wiesz, mój Jaś (9) też taki higienista od siedmiu boleści, nic nie weźmie do jedzenia co nieumyte, co ktoś dotknął, a u niego w kącie jak po wybuchu granatu recznego. Przy całej dbałości o czystość jedzenia, przywiózł w zeszłym roku kanapkę, tą którą dostał na białą szkołę (takie wycieczki w czasie roku szkolnego). Leżała tydzień w plecaklu i jakoś mu to nie przeszkadzało. Ale ta wyprana komórka to mnie zadziwiła... ludzie są jednak genialni, i ci co wymyslili i ci co potrafią naprawić te wszystkie skomplikowane cudeńka Ewa, może to zapalenie piersi, to jeszcze dalszy ciąg wirusa, spróbuj domowymi sposobami, masażem, a jak nie poradź się lekarz. Joanko, ależ teraz dużo fajnych rzeczy, a napisz coś bliżej o kredkach do rysowania na bombkach, jeszcze o czymś taki nie słyszałam. fajne Miłego dnia babeczki, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, dla Was, mężów i dzieciaków Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 świeczki ,farby,gipsy i inne pomysły!!!!!!!!!!!!!! 13.12.04, 18:11 a oto linki do kredek którymi malujemy swiece www.allegro.pl/show_item.php?item=36552426 zestaw do odlewania swiec www.allegro.pl/show_item.php?item=36843821 Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688 samodzielne odlewy gipsowe www.allegro.pl/show_item.php?item=37236787 Ten sprzedawca ma tez farbki witrazowe w kompletach i na sztuki oraz sprzedaje gips i wosk do odlewów,ja niestety sie spłukałam ale..........moze babcie naciagne o i jeszcze podam linka na PIEKNA POSCIEL DLA DZIECI CHYBA SOBIE KUPIE! SPRZEDAWCZYNI JEST PEWNA JUZ OD NIEJ KUPOWAŁAM!!!!! www.allegro.pl/show_item.php?item=36773727 to juz chyba wszystko,ja własnie planuje sobie 2 komplety kupic bo taniej tak ładnej poscieli NIE WIDZIAŁAM! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: świeczki ,farby,gipsy i inne pomysły!!!!!!!!! 13.12.04, 18:24 Nie wiem dlaczego i jakim cudem wkleił sie link z forum zobaczcie) no ale najwyzej ZOBACZYCIE)))) Ja juz znikam na dzisiaj dosc buszowania po necie))),obowiazki wzywaja papapapa Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.12.04, 23:43 Mam nadzieję, że post mój pojawi się w odpowiednim miejscu. Dziewczyny - jak ja wam zazdroszczę tej świątecznej atmosfery. U mnie nie ma niestety ani znaku. Jak zwykle czekam do ostatniej chwili - za dużo tych metrów i okien do sprzątania dla takiego leniucha jak ja. Dopiero zaczynam robić jakieś prezenty - przez te choroby chłopaków zupełnie nie miałam do tego głowy i możliwości. Julek na szczęście nie zachorował na anginę. Byliśmy w piątek na kontroli i wszystko jest w porządku. Niestety przez te choroby tak się rozbisurmanił, że zasypia tylko na mojej piersi, a dzisiaj to wogóle wczepił się we mnie aż nogami. Niestety do usypiania tylko mama się nadaje i wcześniej gdy tatuś próbował ululać dziecie dało koncert. Ja nie mogę liczyć nawet na rosołek z kostki. Dzisiaj byłam od 10 do 14 na zakupach z mamą i oczywiście chociaż mąż wiedział, że mam zamiar piec ziemniaki to ich nie obrał ani choćby nie zagonił chłopaków do obierania i po powrocie z zakupów musiałam oczywiście brać się za robotę i obiad wyszedł niemal w porze kolacji. Muszę jeszcze ponarzekać i poradzić się was. Od roku mam problemy zdrowotne - jestem po operacji. Niby nic takiego ale kiepsko się goiło, musiałam łykać sporo leków - w tym hormony. Teraz chyba jest już w porządku - choć wątroba trochę daje o sobie znać - a z dietą u mnie ciężko. Prolblem mam z tym, że strasznie łatwo się męcze. Wejście po schodach jest dla mnie sporym wysiłkiem. Czasami pisanie na tablicy wywołluje zawroty głowy. A dzisiaj mierzyłam obcisłą halkę i strasznie się tym zmęczyłam - oblałam się cała potem. Od chwili trafienia Jędrka do szpital z podejrzeniem opon przy najdrobniejszym stresie czuję jakby ktoś usiadł mi na klatkę piersiową i dość ciężko mi się oddycha. Zresztą wszystkie te objawy nasiliły się w czsie ostatnich chorób moich dzieci. Czy mam iść z tym do lekarza czy po prostu ssać olej i pić codziennie świeże soczki jak mówi moja mama? Czy mam się martwić, a może wiecie jakie badania powinnam sobie wykonać, do jakiego specjalisty się udać? T Trochę mi już głupio chodzić do lekarki rodzinnej, bo pewnie myśli, że jestem hipohondryczką. Mam jeszcze jedną prośbę. Przypomnijcie proszę sobie co potrafili wasi synowie gdy mieli dwa latka - ile potrafili powiedzieć, co w sferze samobsługi, a jak się bawili. Troche się martwię o mego Julka, który nie mówi do mnie Mama./ On wogóle nie nazywa członków rodziny i używa niewielu słów. Tyle próśb w jeden wieczór. Mam nadzieję że nie obciążam was zbytnio. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 11:13 Magda, dziwnie wkleja się uparcie na samym dole hmm, czary jakieś czy co?? Ciekawe, czy uda mi sie wkleić mój poniżej Twojego???? Uwaga próbuję Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 12:21 dzisiaj postanowiłam najpierw poczytać, potem popisać - efekt taki, że... Szymek się obudził i pędzę, więc pozdrawiam tylko choruski (Claudię, Jędrka, wirusowiczów, wypadkowców) i mniaaaaaamię lukrem i pierniczkami i lecę... pa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 13:24 Maciek spi więc korzystam Ewa i Magda do lekarza. Z piersiami trzy razy brałam antybiotyk, temp. 39-40 stopni, telepało mną okropnie i to tylko jak karmiłam Macka Augmentin + kapusta zbita, schłodzona na pierś, końskie dwaki apapu i dąło się zyc Magdusia rany jak Ci cięzko oddychac to może z serduchem cos nie tak, idź poproś o skierowanie na EKG, echo..... raz na pół roku kazdy lekarz ma obowiazek dac skierowanie na podstawowe badania!!! Dziewczynki Maciek mi się budzi bo oczywiście robie kilka rzeczy naraz Zycze zdrówka Waszym dzieciom, u nas tez już pierniczkowo Agnieszka to cudnie że kolacja była super , ja jutro robię niespodziewajke Olowi Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 13.12.04, 17:37 Madzia! o ile nie masz jakichś przyczyn organicznych, to mogą to być albo dolegliwości spowodowane rozchwianiem hormonów (piszesz, że jakieś brałas, powinnaś ustalić poziom hormonów), albo syndrom chronicznego zmęczenia (miałam to przez cztery miesiące po urodzeniu Magdy, przerastało mnie wszystko, byłam tak koszmarnie zmęczona, kręciło mi sie w głowie stale, nie chciało mi się oddychać, w żadnych analizach tego nie widać), albo może to tez byc uczulenie na coś, też objawia się zmęczeniem i zawrotami głowy, że nie wiesz, co się z tobą dzieje! A jak u ciebie z tolerancją cukru? (wracamy do hormonów) a tarczyca? (i znów jestesmy przy hormonach) Żaden lekarz, jeśli przedstawisz mu takie podejrzenia, nigdy nie posądzi cię o hipochondrię, a jeśli nawet, to szukaj następnego, bo ten nie był dość rzetelny. Na własną rękę (jeśli możesz) pojedz magnezu (przeciwstresowo, wzmacniająco), żeń-szenia (np. w tabletkach bodymax albo w geriavicie - wiem, wiem, to brzmi strasznie ), żeń-szeń do picia, albo chociaż herbatki żeń-szeniowe) czy innych biostymulantów (aloes w miarę czysty lub w wysokiej zawartości, koenzym q-10), jeśli to zmęczenie, to powinno pomóc. Ale powinnaś to skonsultować. Lukier: to co teraz napiszę, nie jest kulinarnie ambitne, ale najfajniej wychodzi dekor dr Oetkera o smaku marcepanowym i cytrynowym (moje ulubione), to taki cudowny proszek do którego dodaje się trzy łyżeczki mleka, a on z wdzięczności zastyga szybciutko i na błyszcząco i jest do tego pyszny (w przeciwieństwie do gotowych np "czekoladowych" polew )). Kosztuje jakieś 79 groszy. W małych sklepach moze więcej. Bornholmka, ale jazda w tą pamiętną noc!!!! (( zapamiętasz tę rocznicę na długo! Bardzo współczuję wypadku dziecka i życzę zdrówka Dziewczyny, co się z tymi piersiami dzieje?! Ja tez własnie po raz pierwszy w życiu najprawdopodobniej po zatkaniu kanalika, zastój trwał kilkanaście godzin, z jednej "kwaterki" nie spływało, ale ciągle jeszcze piecze i boli przy karmieniu i idzie taki bolesny "prąd" przez całą pierś, choć to już ponad tydzien po zdarzeniu, zastanawiam się nawet, czy czegoś jednak nie zaniedbałam, czy tam jakiś stan zapalny nie siedzi, ale nie mam temperatury podwyższonej i nie mam też żadnego wyraźnego zgrubienia, ani zaczerwienienia.... Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan chyba mam stracha... 13.12.04, 19:19 Magda, ja bym jednak poszła do lekarza, wiesz... bo jak czegoś nie dopilnujesz? z innej beczki: na jakimś forum ktoś dzisiaj napisał, że ma termin do lekarza na 7 stycznia, a to "dopiero za 3 tygodnie" i... obleciał mnie strach, bo Marta ma obliczone, że ma się urodzić 9 stycznia, lekarz mówi, że nie ma szans doczekać, czyli mniej niż 3 tygodnie.... raju... wiecie, co?! chyba się boję! ))) i to nie porodu ("lubię" rodzić, może dlatego, że poprzedni poród był 8,5 roku temu - hehehehehe), ale tego CO DALEJ?! z maleńką Martusią, niewiele starszym Szymkiem i zimą... nie wspominając o Jasiu i Małgosi, którzy zostaną sierotkami minimum do ferii, bo jak znam siebie, to nie dopilnuję tyle, co teraz... chyba pójdę pakować torbę do szpitala )) Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: chyba mam stracha... 14.12.04, 00:34 Agnieszka, nie bój się.Bedzie dobrze Choć tez się balam przed 1 maja... barba-jak ja lubie taka stanowczość!Do lekarza i juz.Magda MUSI iść, bo nie ma żartów.Trzeba sprawdzić co się dzieje.Koniecznie. A ja przetrzymałam "na kapuście", gorących kapielach i ssaniu Zosi.Dzis jest zdecydowanie lepiej, uf.Tylko słabość i poty waliły na mnie pół dnia.Ale najważniejsze ,że mój Jędrus wrócił ze szpitala do domu Troszke chudszy( jak mozna być jeszcze chudszym...można , niestety),ale w dobrym humorze i dobrej formie. joanka- dzięki za linki na allegro Miałam pisać na priva ,zebys podesłała.Oj, niedługo tez będę mieć prezenty na wszystkie imprezy do przyszłego roku co do lukru to surowe bialko jajka ucieram z cukrem pudrem, mąż uciera najczęściej, bo ma krzepę ! eury się nie oddzywa.Ktoś wie co u niej? A teraz idę spać.Dobranoc i kolorowych snów, choć Wy juz pewnie śpicie smacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 ZAPRASZAM... 13.12.04, 18:24 Na forum RODZEŃSTWO BEZ RYWALIZACJI? forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24482 Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 00:19 A ja mam chyba w tej ciazy jakas psychoze maniakalno - depresyjna. Po trzytygodniowym dole, jestem ostatnio w stanie euforycznym. Odkrywam uroki bycia w domu, spacerow, pieczenia itp, wydaje mi sie, ze trojka dzieciakow to nic i najchetniej chcialabym wiecej. Nie mowiac o tym, ze mam w d... moja prace. Niestety znajac siebie nie mam pewnosci w jakim nastroju obudze sie jutro Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo radosnie, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 00:58 Hej dziewczyny!!! U Was widzę już przygotowania świąteczne pełną parą a umnie wolę nawet nie myśleć wczoraj ledwo ledwo udało nam się kuchnie sprzątnąć. Jejku bardzo mi brakuje tego bycia z Wami na bieżąco ale niestety nie dość że nie wyrabiam się czasowo to jeszcze po 8 godzinach siedzenia przed kompem w pracy nie mam ochoty w domu monitora oglądać. Tak poza tym to z pracy jestem bardzo bardzo zadowolona (ech gdyby jeszcze wiecej płacili niż najniższą to już całkiem szczęśliwa bym była U nas wszystko prawie ok - Mikołaj wraca do jedzenia (jak poszłam do pracy to Miki przez 8 godzin nic nie jadał i z mojego Grubcia zrobiła się strasznie sucha Glizda, no ale dziś to aż się przeżarł. Starszaków wczoraj zmogła gorączka jakaś 1 dniowa chyba tylko (na szczęście). Ja już ledwo na oczy widzę - ale chciałam coś tam do Was naskrobać (żebyście nie myślały że Was opuściłam) Pozdrawiam Was i Wasze rodziny bardzo serdecznie Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 09:02 Czesc dziewczyny! Z claudia wszystko ok.Skonczylo sie tylko na wielkim strachu. Za to ja jestem bardzo przeziebiona.Nie poszlam dzisiaj do szkoly i od wczoraj bardzo boli mnie zab.Dzwonilam do mojego dentysty i ma mnie gdzies wcisnac jak mu sie ktorys z pacjentow wylamie.Boje sie jak ...Normalnie to sie wizyt u dentysty nie boje ale isc z bolem to co innego. Trzymajcie kciuki za trzesidupke Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 09:47 Joanka oglądałam te cuda na allegro)))) Niexle można sie ubawić. Alcia dostała swego czasu od babci farby witrażowe aze wg mnie była za małą gdzies je schowąłami teraz szukaj w polu- za chiny nie moge znaleźć buuu a chciałam zrobić witrazyki na okna. Bietka pewnie hormony u Ciebie szaleją..... Agnieszka rany już niedługo ciepła klucha na brzuchu.....ale masz fajno. Cudny jest taki mały pyszczol co to szuka wszedzie byle tylko possać..... aaa buuuu ale Wam zazdroszczę. ALe nic kumulacje trafię to popatrze jeszcze Joanka a Ty cos trafiłaś ??? U mnie w przedszkolu dziś Spotkanie Wigilijne...nie moge się doczekac , ALa w jasełkach będzie pastuszkiem , musze jej obciac jeszcze spodnie i wyprasowac koszulę. Wiele ciepła spodziewam się po spotkanie z Rodzicami moich Misiów. Mam bardzo fajne mamusie- zdecydowana większośc w moim wieku, dobrze się dogadujemy - bedzie fajno i pysznie, u nas są zwsze wystawne wigilie ))) A potem lecimy z Olem do teatru muzycznego "Roma" na Grease - - ehhh o ile mój małzonek nie wymysli klienta - od zeszłej środy widujemy się ok kilkunastu minut dziennie -( Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 10:02 Agnieszko, a ja się boję dentysty, z bólem i bez. Trzymam więc mocno kciuki. Dobrze, że z Claudią wszystko gra. kasiu, poczekamy cierpliwie na Twój najblizszy urlop, ewentualnie na wyjazd dzieci na kolonię. Najważniejsze, że masz dużo siły i zapału. Miałaś kupę roboty, dołozyłaś sobie dodatkowe zajęcie i jesteś zadawolona, ot mocna kobieta z Ciebie Mam nadzieję, że z mężem juz zdrowotnie wszystko w porządku?? Aniu - tak trzymać, choć chuśtawka nastrojowa w ciąży to rzecz znana, ale niech i to psychoza maniakalna będzie, grunt, że Ci wesoło i radośnie)) Wiesz, mi też druga i trzecia część ciąży mijały fajnie (zaraz jak nieszczęsne pierwsze 3 miesiące się skończyły), tylko pod sam koniec, kiedy wiedziałam, że lada moment wybije godzina zero, to mi tak nieswojo było. Agnieszko - no jest to niesamowite - masz pewność, że w przeciągu kilku tygodni w zyciu nastąpią ogromne zmiany. Wielkie zmiany nadchodzą (ech, nieważne czy pierwsze to dziecko, czy 4, a nawet piąte, ciągle to samo uczucie) - a zacznie się od małego tłumoczka przy Twoim boku - bedzie miało takie małe nóżki, rączki, będzie pachniało mlekiem. A w domu wszystkie straszaki, nawet trochę ponad roczne pod dowództwem dzielnego taty poradza sobie oczywiście świetnie, wbrew podejrzeniom połowy rodziny, łącznie z zatroskana babcią Potem będzie mały młyn, ale to juz całkiem inna, nowa historia) Ewuniu, dobrze, że wszystko gra i u Ciebie i u Jędraka - no to teraz możesz przystąpić do przedświątecznego mycia okien, ach i do pieczenia pierniczków - mocne ramię i zdrowa pierś do takich prac się przydadzą)) A tak poważnie, to dobrze,że juz dobrze Jola, Ty prawdziwy zielarz - lekarz, a do tego znawca kuchni jesteś, dobrze mieć kogoś takiego na forumowym wątku))) Beatko, kończę juz czytać instruckcję aparatu, lada chwila przejdę do nauki praktycznej Miłej niespodziewajki - a jaka macie rocznicę i czego (pierwszy pocałunek, pierwsza randka, czy pierwsza obrączka??) Blaneczko dziekujemy za zaproszenie U Eury cisza, wiadomości od niej brak( pozdrowienia dla wszystkich Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 10:13 Beatko, to juz sie wyjaśniło, że ta niespodziajka to Grease - miłego wyjścia. Bardzo lubie spotka a wigilijne w przedszkolach, jakoś później w szkole jest ciut gorzej z atmosferą (choć sa i odstępstwa od reguły)- i nie wiem dlaczego. U mnie Małgosia jest aniołem, a Jaś pastuszkiem - w dwóch różnych przedstawieniach. Już ćwiczą role Tylko ja nie mama skrzydeł dla anioła. Wszystko to zaś oznacza, że seria spotkań wigilijno opłatkowych sie zbliża. fajny jest ten czas Jeszcze raz podrówka Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ewagronkiewicz Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 10:45 Dziewczyny nazywam się Ewa Gronkiewicz, mam dwoje dzieci ( kuba lat 8, Joachim 7) ale wiąkszość moich znajomych to rodziny wielodzietne. Pochodzę z Gdańska, ale teraz od czternastu lat mieszkam w Warszawie. Piszę do Polityki tekst o rodzinach wielodzietnych. A właściwie o tym, że nie ma przyzwolenia na posiadanie dużej gromadki. jeżeli ją masz to albo jesteś żoną apijaka, albo ortodoksyjną katoliczką, która potulnie zgadza sią na każde kolejne dziecko i nie ma to nic wspólnego z jej świadomą decyzją. Gdybyście chciały uwiarygodnienia w Kulisach ( magazyn życia Warszawy ukazał sią mój tekst " wielodzietni są normalni" można go znaleźć na onecie. Szukam przykładów nietolerancji wobec rodzin wielodzietnych. Czy ktoś kiedykolwiek robił wam uwagi, komentował ilośś potomstwa . Byłabym bardzo wdzięczna gdybyście mi odpisały. Ni musi to być na forum, mój adres ewagronkiewicz@wp.pl Pozdrawiam. Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 14.12.04, 11:41 Ja osobiście nie spotkałam sie z jakimis komentarzami ale mam tylko 3 dzieci wiec to nie jest jakas powalajaca liczba),nawet w ciaży zastanawiałam sie czy otoczenie nie bedzie krytycznbie sie wypowiadac,ale o dziwo nie nawet czesciej spotykam sie z pozytywna reakcja).Czasami tylko pada pytanie czy to planowane dziecko)(akurat nie -ale bardzo kochane przez wszystkich i kazde nastepne tez bedzie mile widziane),chce zaznaczyc ze nie jestem ortodoksyjna katoliczka, nawet wcale nie jestem katoliczka). Jestem uswiadomiona i stosuje antykoncepcje(nie tylko kalendarzyk),miałam obiekcje co do tabletek ale chyba zaczne stosowac,jeżeli jakis madry lekarz bedzie potrafił odpowiedziec na moje pytania konkretnie a nie jakos dookoła). Nie mam tez meza alkoholika),nie jestem biedna,nie pomaga mi nikt finansowo (predzej ja pomagam ). Ale faktycznie moge powiedziec ze ludzie raczej dziwia sie ze ktos świadomie sie decyduje na wiecej dzieci(mam znajomych którzy chca miec 7,juz maja 4) już kiedyś pisałam ze mnie najbardziej denerwuje ze ludzie uwazają ze małżeństwo które ma więcej dzieci,to jakieś zacofane ,nienowoczesnie i niedouczone (antykoncepcja itd.,myslenie przyszłościowe-studia itp) A przeciez nie jest tylko tak! Pozdrawiam i czeskam na artykuł)) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 skrzydła anioła:))))))))))))) 14.12.04, 10:52 Jolu oczywiście ja maniaczka allegro mam dla ciebie piekne skrzydła anioła a nawet cały piekny strój!!!!juzwklejam linki))) prosze bardzo skrzydła anioła 29 zł www.allegro.pl/show_item.php?item=36575967 i cały anioł z sukienka i aureola 49 zł www.allegro.pl/show_item.php?item=36970516ładne!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 14.12.04, 11:20 srrój anioła wklejam bo tamten sie nie otwiera! www.allegro.pl/show_item.php?item=36970516 Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 14.12.04, 18:41 spadłaś mi z nieba z tymi skrzydłami!!!!!!!! joanko, dziekuję!!!! bo ja dla Małgosi potrzebuję Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 15.12.04, 08:36 Joanko dzięki za skrzydła Ewo, poszperaj trochę na "Rodziny wielodzietne z wyboru" (fora prywatne) forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16714 ja w pierwszym odruchu nie przypominałam sobie nic ciekawego w temacie. Nawet stwierdziłam, że nie opiera się to często na wyraźnych docinka, a może raczej na niedopowiedzeniach. Wiadomo o co chodzi, ale nie mówi się głośno, tylko kręci głową, dziwi, ale to może też czasami nadinterpretacja, bo kiedy wychodzi się poza obowiązujący model i trochę się wyróżnia, to i czasami sam człowiek wmawia sobie, że inni gadają. Ale mąż przypomniał mi 2 zdarzenia: na osiedlu (domki jednorodzinne, ale skład mieszkańców wymieszany, jedna część ma mieszkania (domki) komunalne, druga wyraźnie bogatsza domy własne) mieszka rodzina z 8 dzieci, to faktycznie katolicy, ale rzecz w tym, że oni należą do bogatszych - 2 duże samochody, dom zadbany, wszędzie kwiaty, piekne podwórko. Co kolejna ciąża na osiedlu zaczyna się wrzenie. Odbywa sie to za plecami bohaterów historii, głównie w sklepie osiedlowym - wszyscy ogromnie przeżywają jakie to dziecioroby. Nikt nie bierze pod uwagę, że materialnie te "dziecioroby" radzą sobie świetnie, o wiele lepiej niz większość dyskutujących. Ja też zreszą miała taką historię, kiedy to w ostatniej ciąży (zaplanowanej) bardzo współczuła mi koleżanka, która ma problemy z pijącycn mężem, a co za tym idzie z pieniędzmi. Ale na wieść o ciąży wygłosiła formułkę, że ona współczuje, i ona by tak nie mogla. Druga historia przytrafiła się mojej koleżance z 4 dzieci. Miejsce akcji: też nasze osiedle - ich dom jest duży, na prawde dobrze wyposażony, niedawno się sprowadzili, więc podwórko jeszcze nieskończone, ale też oznacza, ze mieli za co się sprowadzić. Pewnego dnia jeden z jej synów przyniósł ze szkoły (osiedlowa) rewelację: koledzy twierdzą, że jesteśmy biedni, bo u nas jest dużo dzieci. I co ciekawe on sam nie wiedział co o tym myśleć (to znaczy, nie traktował tych słów jako żart, bo to nie był zart - mimo, że mówiący to chłopiec mieszkał w o wiele gorszych warunkach). Ot takiech kilka historii, które może należą do folkloru, ja doswiadczyłam też wiele razy innego podejścia, ale trzymając sie tematu, to przyszło mi do głowy. Oczywiście artykuł chętnie przeczytam. pozdrawiam Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 08:58 Jechałam wczoraj z Kuba do Bydgoszczy ( jak zawsze tarapia wzroku) i zamiast wyjechać na Bydgoszcz-Łódź, wyjechałam na Warszawę. Zorientowałam się po ok. 100 km, że drogowskazy tylko na Warszawę, a na Bydgoszcz chyba ukradli! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 13:48 ada i co zrobiłaś????))) musiałaś nadganiać dookoła)?czy wskoczyłas na jakąs inna E ? Jolu rozumiem ze skrzydła kupiłaś???Ja chce kupic pania zime (40)i osiołka (38zl)dla szczepanka)))),albo innego indianca,piekne stroje ta firma szyje )) Ja sie nie bawie nikt nic nie pisze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dziewczyny no uaktywnijcie sie!!! Ja wiem ze swieta zakupy ,prezenty sprzatanie ale.... cos dla rozrywki sie należy)) Chyba musze isc do pracy bo sie nudze))))))),albo sobie zafundowac dzidzia kolejnego(raczej mało prawdopodobne,ale kto wie) Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 15:46 No cóż Joanko, ja dopiero co wróciłam z pracy, nastawiłam obiad a Juluś buszuje po pokoju chłopców. Póki mały chorował to w czasie gdy spał mogłam coś napisać, a teraz to ciągle coś mnie odciąga. Bardzo dziękuje wam dziewczyny za rady. Ale do lekarza pójdę już chyba dopiero po świętach. Do świąt nie mogę wyrwać się z pracy. Wszystki koleżanki wykorzystują dni wolne na dzieci, a ja niestety już nie mogę. Chyba spróbuję z tymi herbatkami ziołowymi, chociaż to będzie ciężkie bo na codzień pijam bardzo niewiele. Oj Ada, to dlatego nigdy mąż nie wypuszcza mnie dalej samochodem. Kiedyś w Białymstoku (w porównaniu do Suwałk to b. duże miasto) zgubiłam drogę. Zajechałam w jedną stronę, a już wrócić nie umiałam. A do pokonania miałam tylko kilkaset metrów. Ostatnio zmieniliśmy ustawienie w salonie i mój Juluś włazi na schody i stamtąd ogląda telewizję. On po prostu b. lubi schody i oczywiście reklamy i programy muzyczne. No cóż mi nigdy nie przyszło do głowy kupować stroju do przedstawienia klasowego.Kiedy musiałam zrobić skrzydła to okleiłam karton folią aluminiową, ale dzieci w klasie Mateusza miały zrobione b. ładne skrzydła z drobno pociętej białej bibuły i przyklejone do białego kartonu. Wyglądało naprawdę ekstra. Tych przedstawień u moich dzieci jest dość sporo - szyliśmy np. habit kameduła z Wigier, albo strój zajączka czy też indianina. Do pomniejszych przedstawień szukam ubrań z których coś da się zrobić i dorabiam coś z papieru, a czasami na szczęście Pani ma pewne elementy strojów. Ja chętnie bym się ponudziła w domu, problemem jest tylko to że nienawidzę typowo domowych zajęć i zawsze mam w domu bajzel i nie poczuwam się w obowiązku sprzątania po wszystkich. Ostatnio znowu złapałam bakcyla robótek ręcznych. Nigdy wprawdzie żaden sweter nie wyszedł mi zbyt pięknie poza tymi dla dzieci, ale lubię bardzo robić szydełkowe serwetki. Niestety zabiera to sporo czasu, ale jest to zajęcie które relaksuje mnie najbardziej pod słońcem i chciałabym mieć cały dom przystrojony szydełkowymi firaneczkami i innymi tego typu bibelocikami. Jak dotąd mam dużo pozaczynanych rzeczy. Ciężko jest wrócić do czegoś po pewnym czasie, a ja mam częste przerwy na inne zajęcia lub pasje. Mój problem poleg na tym, że tak angażuję się w jedną rzecz, że zapominam o innych, a później przerzucam się na dcoś innego, gdy tamto mi się znudzi. Ale nakręciłam. Trzymajcie się ciepło. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 23:16 A ja nawet sobie radze z orientacją w teranie kiedy jadę SAMA,a nie z Darkiem.W przypadku ,gdy mam jego pilotowac to...pozal się Boże -zawsze pojedziemy źle.Juz o tym wie ustala trase,która ja tylko pilnję.Jakoś sama się obilizuję i idzie mi to dużo lepiej .Inna sprawa,nie czesto zdarza mi się jeździc poza Kraków. joanko- skrzydła i stroje tej firmy super.Tez mi sie podoba osiołek Może kupie dla Jasia?Chociaż brałam sobie zawsze za cel jakis wymyślony i własny strój.Ale wyczerpały mi sie powoli pomysły: indianie( własnorecznie robiony pióropusz, pióra zbierane nad morzem), kowboje( szyte kamizelki),pajacyki( stroje z ciuchów- super)kot ( strój w wyk. koleżanki- bomba),a w zeszłym roku Robin Hood ( ciuchowy ) i Alladyn(mój Wszystko mam, moge pożyczać ! Skrzydła anioła zrobiły kiedyś siostry znajomego chopca( ma 5 starszych sióstr).A ze maja zdolności plastyczne to skrzydla są inne niz wszystkie. Piekłam dziś pierniczni z chłopcami i koleżanka Jasia.Koleżanka Jasia ma byc moją synową.Jan ożeni się z Joasią( bądź dla niej miła mamusiu) bo jest inna niz wszystkie. Nie piszczy ,nie płacze z byle powodu,lubi LEGO,nie lubi lalek i chce z Jasiem mieszkać na wsi.Ziemię dostana od babci i będa prowadzić hodowlę kotów (tu podają rasę).Zaplanowali życie ze szczegółami.Podoba mi się Szkoda tylko, ze tak nie będzie... Pierniczki sie udały a dekorować będziemy je za tydzień. Jola wspomniala o sprzątaniu.Usiłuje coś zrobic zrywami, kiepsko mi idzie.Ale jeszcze jest trochę czasu, prawda? Dzisiaj chyba nie posiedze ,bo okropnie chce mi się spać... Pa Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: kierowca ze mnie jak ... 15.12.04, 23:59 Ze mnie żaden kierowca Nie potrafię i już W terenie tez kiepsko Po za domem w ogóle bez męza ani rusz. Za to jestem pieknym przykładem "pracującej kury domowej"- własnie poprasowałam stertę .... wielka radośc mnie ogarneła ale szybko mineła jak zobaczyłam następna na fotelu za mną ) Trudno poprasuję z tym co wysycha własnie Teraz lece myć gary, mojego Ola nie ma , pisałam już Wam że nie lubie jak jeździ gdzies , ale dziś był mega stres... Miał wyjechac o 7 ale zaspaliśmy, ubieranie dziewczynek do przedszkola..hmmmm (Jola )Zuzi przypommniało się ze ma marudzić pzy każdej częśc garderoby. Ala wyjątkowo nie chciała się wybudzić , Maciek wstał stasznie marudny własciwie wszystko robiłam z nim na ręku. Olo rzekł: to kochanie leć się umyć poczekam na Ciebie i wszystkie Was zawiozę , biegiem do łazienki, myje głowę, susze , stoję w baaaaardzooooo gruuubyyych kapciach od Mikołaja , wpada Ala, mamo a tu co.... patrze pod nogi a tam ze 3 mm wody, pralka się " zsik..", mop i do roboty, babcia przyjechała my wyszliśmy. Pierwsze świała Olo jedzie ale z drugiej strony gosciu nie zauważył dla siebie czerwonego i tez jedzie.......zatrzymał sie kilka cm od nas ok .. jedziemy dalej. Z płaczem pod przedszkolem mówię żeby nie jechał bo już tyle zatrzymujących nas znaków było..... Na szczęście dojechał- serwis sms-owy co 30 min. "jadę". Bosze jeszcze jutro...... No właśnie nie przepadam za Jegfo wyjadami ale wtedy jeste bardzo dobrze zorganizowana, wszystko jak w zegarku, dzieci najedzone, 21 śpia jak susły, ja robotę zrobię.... super Na ten rok Ala zamówiła "myszkę", Zuziek już ma przebranie kotka, mam dwie sukienki- wrózkowo- ksiezniczkowow- balowo- królowo- i co tam jeszcze. Obie na halkach- szafirowa(122)i biała ( 98-116) (przerobiona stara komunijna), mozna pozyczyć, moge ew. podesłac zdjęcie. Maciek ma biegunkę..... Zdrówka Wam zycze i dzieciaczkom i lece pomyć gary bo jutro jestem w pracy prawie cały dzień... Święty do nas zawita, robimy dzieciom imprezkę- jestem Misiem )))))) Wigilia d\była wpsaniała, przyszły do nas całe rodziny (nawet siostrzeńcy z dziewczynami ) Pyszne pierogi - cudna atmosfera, długasny łańcuch zyczen mam na choince... Greace AAAAAAAAAAA OOOOOOOO boooooooskkkkoooooo!!!! Owacje na stojąco, Dany (gł.boh.) zaprosił na koniec wszystkch do rockendroola, z setka ludzi wariowała na scenie razem z ekipą Mysmy tanczyli na widowni :- ) teatr pekał w szwach... ehhhhh jeszcze, jeszcze.... lece gary czekają Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 06:44 Barba ale Ci dobrze))))))))))))))),tez bym sobie poogladała)). UWAGA UWAGA,BEDE W KRAKOWIE W SOBOTE moze jakies spotkanie????Jacek ma sie spotkac z gosciem chetnym na kupno kompa w MC na matecznym o 13-zapraszam,tylko dajcie znac czy bedziecie ,bo jak nie to bede piła kawe i podziwiała małe pieski mojej kolezanki .pozdrawiam i miłego dniaaaaaaaaaa Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688 Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 09:12 Joanka, mam planowac na sobotę Kraków? ))) Zaproponujcie ewentualnie miejsce (to je znajdę na mapie i jakoś dojadę))) Co to jest MC na Matecznym? - czy to już jest TO miejsce? (sorry, ale z rana jestem mało rozgarnięta Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 SPOTKANIE KRAKÓW- MC-donalds 16.12.04, 16:23 Mój jacek jest umówiony na rondzie matecznym w mc-donalds(zabijcie mnie nie wiem jak to sie poprawnie pisze) W sobote o godzinie 13,gośc kupuje kompa i jedziemy go pokazać. przy okazji jade odwiedzić koleżanke),i tak pomyslałam że mogłabym poznać dziewczyny z Krakowa-gdyby zechciały przybyc). Ja bede z wszystkimi dziecmi,łatwo więc bedzie poznać (gruba brunetka z 3 dzieci))),z lysym meżem oboje w okularach) To tyle ide robic nalesniki bo krzycza na mnie dzieci (na co mi przyszło)) podaje swoj nr komorki 606 376 599 tak na wszelki wypadek,wyslijcie mi sms ze swoimi nr plus nick),bo gdybym np utkneła w korku....,albo dojechała do Grójca)))),to bedzie mozna tyrknac)) paaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 10:03 Joanko, to koniecznie zajrzyj do Zinki do sklepu, ona pewnie nie doczyta przed sobotą, dorzucisz coś do prezentów choinkowych, tam pewnie u Zinki zatrzęsienie ładnych rzeczy. Okazało się, że skrzydła w szkole były gdzieś zamelinowane i Małgosia została tam wyposażona - ale namiary się przydadzą) Ja nie mama zacięcia do robótek domowych - przeszłam owszem okres aktywności w czasach licealnych i udało mi się nawet zrobić własnoręcznie swetr, ale potem nie było czasu. Nawet lubie takie rzeczy, ale nie próbuję w ogóle zaczynać, bo wiem, że nie skończę - Magda, ale fajnie jest wiedzieć, co daje odprężenie - człowiek ma robótkę w szafie i wie, że tam coś przyjemnego czeka szkoda, że nie da się robić na szydełku i jednocześnie pisać na forum, ale świat idzie do przodu, nie wiadomo co ludzie wymyślą za kilka lat. Co do pisania, Joanko, ja zabierałam sie do mojego pisania domowego (praca) i zawsze zaglądałam sobie na forum, tylko, że u mnie to było postępujące - zaczęłam częsciej zagladać na forum niż pracować - więc sobie założyłam twardo (przynajmniej na adwent), ze zaglądam raz dziennie - choć to takie przyjemne Ewa, a mój Jaś to odwrotnie - plan sa jednoznaczne: rzadnych związków z kobietami w przyszłości (Ola się na niego drze, ja mu zjadłam cukierki, Małgosia piszczy, tylko Agnieszka czasami chętnie przystaje do jego odziału patrolowego - dostaje kask karabin i robi co jej dowódca każe), tematy o miłosci go denerwują - leży teraz chory w domu, wczoraj przerzucał sobie stacje radiowe i zdegustowany stwierdził, że wszędzie tylko piosenki o miłości, straszne, no nie? Twój Jaś wyglada więc przy moim na bardzo dojrzałego) Beatko dobrze, że utrwaliłas na pismie (i jeszcze do tego w sieci) felerny poranek - zobaczysz za rok będziecie sie z tego śmiać z Olem (jak w dowcipie, gdzie żona z mężem lecą nad przepaścia w samochodzie i pocieszają się takim tekstem), korzyśc z tego taka, że limit pecha wyczerpaliście pewnie już do świąt Ja bardzo lubie pierwsze przedszkolne przdstwaienia, gdzie dzieci nieporadnie mówią swoje teksty, ciagle ktoś sie kręci, ktoś mówi co nie trzeba, ktos zapomniał zejść ze sceny - byłam raz na jasełkach u Małgosi: Matka Boska siedzi sobie spokojnie z Jezuskiem, przyszli pasterze, trzej królowie wszystkich przyjmowała spokojnie, ale bardzo sie zdenerwowała, gdy zaplątał się do orszaku pastuszek z innej grupy - jej młodszy brat (siedziała na widowni z rodzicami ). Dziewczynka uznała, że jest z innego przedstawienia i usiłowała go wyrzucić ze stajenki) Bardzo nerwowa Matka Boska to była Zmieniając temat, co takiego jest w musikalach, że tak optymistycznie nastrajają??) - tylko dla równowagi człowiek zarazm następnego poranka budzi się za puźno... Dużo zdrówka dla małego Maciusia, który wyglada jak mój Michałek Oj Ada, aleś pojeździła po Polsce, miałaś nadprogramową 200 kilometrową wycieczkę - ale tak swoją drogą to granda, żeby ukraść z drogowskazu Bydgoszcz) Ale tak swoją drogą to najeździsz się trochę z Kubusiem. Życzę, zebyście spotykali madrych lekarzy (pamietam co pisałas o sceptycznej pani doktór) Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 10:06 Jolu, Tobie tez macham, bo teraz dopiero widzę Twój wpis - ale by było jakbyscie sie spotkały, o rany, koniecznie utrwalcie to na jakimś foto (tylko nie utnicie jakieś dziecka, wiadomo one się kręcą - a nie bedzie ich mało) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: kierowca ze mnie jak ... 16.12.04, 12:56 och, szkoda, do Krakowa mam daleko poza tym teraz to nawet do sklepu osiedlowego mam daleko ))))))) i pod górkę ale koniecznie zróbcie zdjęcia, jak się jakieś spotkanie wykroi ja też uwielbiam przedszkolne przedstawienia, wierszyki, już nie mogę się doczekać, kiedy Szymek nam coś powie, abstrahując od tego, że na samą myśl o Dniu Matki w jego wykonaniu i ewentualnych laurkach ryczę (!! !!) pamiętam, jak Jasio któregoś dnia w wieku lat 3 przypomniał sobie i wyrecytował wierszyk o Agatce co to lubi kwiatki i krasnoludku, co lubi "ciekoladki" - od razu mnie ścisnęło za gardło i złapałam za kamerę i mam drugie wykonanie już na kasecie, a to było... prawie 8 lat temu!!! co do kierunkowskazów, to kiedyś mając godzinkę wolnego do jakiegoś przyjęcia, na które były zaproszone nasze dzieci chcieliśmy sobie pojechać od Piaseczna do Janek (pod Warszawą) skrótem, który, jak nam się wydawało łączył dwie równoległe trasy małą, prostopadłą uliczką - niestety skręciliśmy nie tu, gdzie trzeba, a ponieważ kierował mój mąż, to nie było mowy o zawracaniu, a tym bardziej pytaniu kogokolwiek o drogę )) a mapy nie mieliśmy, więc jechaliśmy "na czuja" jakież było nasze zdziwienie, gdy po ponad pół godzinie (już wiedzieliśmy, że się zgubiliśmy i gdzieś krążymy!!!) okazało się, że jesteśmy w okolicach Grójca, ok. 50 km. od Warszawy ledwo zdążyliśmy na urodziny i do tej pory tamta przygoda funkcjonuje u nas w rodzinnym słowniku "zaraz dojedziemy do Grójca" - jak nie możemy się zorientować, gdzie jesteśmy ))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
akve Spotkanie na Matecznym :-) 16.12.04, 23:57 No , dziewczyny , skoro do Krakowa wybiera się Debica( w osobie joanki)i Katowice ( w osobie Joli) to muszę BYĆ Wprawdzie od rana zapowiada sie sajgon , bo przyjeżdża gość kupić łożko pietrowe moich chłopców i będzie rozkrecanie i żegnanie łożka,ale co tam myśle ,ze mnie puszcza na chwilę.Ale pewnie tez z któryms ( dwójka ?) dzieci. Jolu, to jest TO miejsce Mc Donalds na rondzie Matecznym. Zabiorę aparat cyfrowy. Całkiem zapomniałam o sklepie zinki! Jaki tam był adres w realu a jaki www...?Ktos pamieta. No i podrzućcie jeszcze pomysły na DROBNE prezenciki dla pań i panów.I zeby można było je szybko kupić Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Zmiana planow:))) 17.12.04, 09:16 Kochane musze sie Wam koniecznie pochwalic.Zmienilismy plany z mezem i jedziemy do Polski 23 grudnia a nie 27 !!!!Wigilie spedze wiec z kochanymi rodzicami i dwoma bracmi.Ciesze sie strasznie bo z bracmi przewaznie sie mijamy u rodzicow.Jeden brat mieszka w Warszawie a drugi w Sztokholmie. Tak przy okazji to dobrze ze moge pisac bo wczoraj stracilam glos i wogole nie mowie. Caluski Odpowiedz Link Zgłoś
ewagronkiewicz Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 16.12.04, 22:25 Dziewczyny, bardzo dziąkuję za te uwagi, a na wielodzietni z wyboru oczywiście byłam. Pytanie do Joli. Czy to co napisałaś o rodzinie z ośmiorgiem dzieci mogłabyć powiedzieć pod nazwiskiem i miastem z jakiego pochodzisz. bardzo by mi to pomogło. pozdrawiam Ewa Gronkiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 17.12.04, 14:12 Agnieszko super))) Świeta z całą rodziną))) Dziewczyny, a mi się sniło, że przyjechałyście do Wrocławia. Przewijały się przez mój dom duże rodziny, całe grupy dzieci, aż się z wrażenia zbudziłam) Naszukałam się, naszukałam, ale znalazłam adres sklepu Zinki - ale by się zdziwiła, jakbyście tam zaglądnęły www.wspolczesna-manufaktura.com.pl/ Ewa, pochodzę z Wrocławia, z podaniem tego nie ma oczywiscie problemu. Sytuacje opisane sa jak najbardziej autentyczne. Ale co do podania nazwiska w artykule - tu sie waham. Osiedle jest kameralne, ludzie się znają, a historie przez mnie opisane nie są o mnie, a o kimś innym. Nie chciałabym, aby na przykład moja wielodzietna sąsiadka skojarzyła sobie, że to o niej i przeczytała jak to sąsiedzi omawiają jej sprawy w sklepie osiedlowym. Może bardziej anonimowa forma, np. pani Jola z Wrocławia (nazwisko znane redakcji). Jakbys chciała się skontaktować na priva to pisz (j.popinska@op.pl), to równocześnie nazwisko, ale do Twojej wiadomości. Jeśli mi czas pozwoli, może pokusze się o napisanie Ci jeszcze ciut więcej o tolerancji lub nie- wielodzietnych. Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: skrzydła anioła:))))))))))))) 17.12.04, 15:45 bornholmko, to naprawdę wspaniale i bardzo się cieszę razem z Wami mam nadzieję, że Martusia pozwoli i nam spędzić te święta z rodziną przyszły dzisiaj rano do nas skrzydła anioła z allegro - dla Małgosi, ale założyłam Szymkowi niestety od razu nie zrobiłam zdjęcia, jak nadrobię to pokażę Wam, jakiego mam w domu aniołka )))) dzisiaj znowu byliśmy na szczepieniu (przedostatnie "niemowlęce", kolejne w lutym) i znowu trauma - dzisiaj Szymek zaczął płakać już na widok przychodni, potem ryk w szatni, a u Pani Doktor histeria; spróbuję następnym razem zapisać się do Pana Doktora - Szymek preferuje facetów, może to coś da? zobaczymy... póki co zobaczcie, jaki zdolny ten nasz chłopak chociaż straaaaasznie powoli wchodzi... www.agna01.neostrada.pl/szymon/rodze/rodze.html Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 20:24 Jakie sa te skrzydła ładne??? Dziewczyny nie wyszły mi pierniki forumowe,1 ciasto za duzo maki,2 ciasto rozlewa sie mi po blaszce pierniki traca kształt(,dosypie maki troche i upieke ze 4 sztuki zobacze co wyjdzie) Prosze dajcie mi znac czy ktoś bedzie w tym Mc-donalds???Bo jeżeli nikt to nie wyjde od kolezanki po prostu),ale chciałabym was poznac choc kawałek),zawsze to fajniej jak sie poznamy troszke).Moj nr telefonu jest kilka postów niżej pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 21:40 jakościowo niezłe - "ramionka" na gumkach, więc pasuja i na Szymka i na Małgosię a pewnie i Jasio - diabełek by się zmieścił )))))))) na drucikach materiał, a piórka z kawałków wstążki; chyba to nie taniocha, ale oprzy moich umiejętnościach manualnych to było jedyne wyjście, więc bardzo sie cieszę, że SĄ; a dziewczyny pisały, że mają być, więc pewnie będą! buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 22:29 joanka, ja się wybieram na chwile ,ale się wybieram. A mój nr tel 608 588811. Pa i do zobaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 23:10 Dziewczyny ale Wam zazdroszczę, zrócie kilka fotek i porozsyłajcie do nas Agnjan dzieciaczki cudne, Szymuś sama słodycz.... no czekamy na Martunię. Jolu gdzie te zdjecia, nie wierzę że masz problemy ze zrozumieniem instrukcji ;- ))) . Z niecierpliwością czekam na Michałka i pozostałe pociechy. Bormholmka witaj za kilka dni na ojczystej ziemii, niech świeta będa takie jak sobie wymarzysz.. A mój Maciek ma antybiotyk i przestał pewien czas temu sam zasypiać. Jest bardzo uciążliwy, Olo poszedł do sąsiada z butelką.......ot miał potrzebę... spadam usypiac Maćka alwe On normalnie zasypia tylko w ramionach taty, ze mną się kula do 1-2 w nocy . A jak tatulo wróci raczej nie bedzie w stanie go uspic Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: I jakie jakościowo te skrzydła ładne???? 17.12.04, 23:16 barba jak to miło słyszec ze dziecko zasypia w ramionach taty),u mnie nierealne CYC musi być i tak wszystkie 3,monotonia) Cyc musi być ,mama musi być,tato jest do wariowania)) Ach juz sie nie moge doczekac jutra),i swiat,chociaz przez tą aure nie czuje tego nastroju swiatecznego,śniegu nie ma(. Mam nadzieje ze jutro kupi ten gosć komputer,(wydere wtedy męża do TESCO Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 udało się - Święta w domu :)) 18.12.04, 20:58 Witajcie kochane dziewczyny. Zapuszkowali mnie ( Moje pierwsze kontrolne KTG i wpadka.Maluszkowi zaczęło spadać tętno.Momentalnie wylądowałam na oddziale ma patologii.Dzieciatko chyba wdało się w tatusia - jak tylko wszystko wracało do normy i mieli wypisywać nas,Wojtek zaczynał wygrywać swoim serduszkiem morsa. Na szczęście wszystko jest dobrze,mały przebadany,zdrowy,łożysko w pożądku,pępowiną nie jest owinięty - jesteśmy na wolności Teraz co 3 dni muszę jezdzić na Karową na KTG. Ale najważniejsze - Święta spędzimy w domu. Teraz czas polukrować pierniczki i wysłać dzieciaczki do łóżek Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: udało się - Święta w domu :)) 18.12.04, 21:56 euryyyyyyyyyyyyy wreszcie sie odezwałaś!!!!! Jak dobrze ze jest dobrze!!! tak sie tu martwiłysmy troszke-bardzo) serdecznie pozdrawiamy całujemy i WOJTUSIU SIEDZ W BRZUSZKU TYLE ILE POWINIENES!!! A ja powiem w skrócie ze spotkanie w krakowie chociaz mało liczne było baaaardzo sympatyczne))))))(rymowanka mi wyszła) Trzeba pomyslec o liczniejszym zlocie w miesiącach letnich!!!! W ramach urlopów i wakacji moze jakis tygodniowy zlocik w jakiś domkach nad wodą???? Jezeli było tak fajnie to warto powtorke z rozrywki zrobić)) całuski) Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688 Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: udało się - Święta w domu :)) 18.12.04, 22:12 Byłyśmy w trójke (joanka, jola.wie i akve) plus Melania joanki i dziewczynki Joli( Ania i Madzia). A ja nie zabrałam nikogo , trochę żałowałam ,bo byłyby 3 koleżanki Mela,Madzia i Zosia.Następnym razem sie spotkają. Szkoda,ze tak krótko,ale to niesamowite zobaczyc Was na ZYWO ! Ciesze się Dzieci macie piękne i jesteście super dziewczyny. eury-dobrze,ze się odezwałaś.Martwiłyśmy się. Chyba troche lepiej w domu...? Życze tego z całego serca.I Wojtuś niech siedzi na swoim miejscu Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: udało się - Święta w domu :)) 19.12.04, 08:26 Violu kochana - przesyłam dużo porannych uśmiechów )))))))))))))))))))))))))))))))))) ja tez nie zrobiłam jeszcze pierniczków korzystam z tego ze rodzinka jeszcze śpi i stukam z rana kilka słów Ale się ciesze, że się udało spotkanie - znaczy się lubimy się nie tylko wirtualnie - znaczy się wszystko przed nami: wakacje, zlociki))) fajnie, juz sie cieszę Beatko - przejrzałas mnie, no tak skonczyłam instrukcję (aparat cyfr.), teraz utknełam na bateriach ida jak woda, a do tego te z osiedlowego sklepu takie lipne, że od razu wyświetla się komunikat, że za słabe - poradźcie: podłączyć sie do prądu, czy takie ładowalne kupić z transformatorkiem??? U mnie mały tez marudny ostatnio, chyba odstawiać od piersi czas, bo dużo pije, wisi w nocy, potem nie chce pić nic innego, jak głodny od razu leci do mnie, usypianie u mnie, w nocy do mnie, uff chyba pożegnac sie z cycem czas. Miłej (Joanko, juz ostatniej przed świętami, naprawdę) niedzieli Jola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: udało się - Święta w domu :)) 19.12.04, 09:57 Eury bosze miałam do Ciebie pisac ale tak się bałam że coś się złego wydarzyło, tylko mocno myślałam, myslałam...... Jak dobrze że jesteś cała i Wojtus siedzi tam gdzie powinien- bardzo , bardzo się cieszę ))) Jolu mysmy zakupili akumulatorki- i wymieniamy, komplet akumulatorków kosztuje 50 zł. Mamy dwa na zmianę od prawie roku. Energii wystarczy na długo: 2-3 dni robienia zdjęć z lampą (ponad 100). Jest to duża inwestycja ale warto. Jak czujesz że czas odstawić to nie ma się co zastanawiać. Pewnie ze jest jakos smutno....... Ale potem fajne uczucie "wolnosci"- zreszta to znasz Czekam na zdjecia. Dziewczyny fotki zrobiłyście???? Jola Magdusiek jaka miał fryzurke na spotkaniu ??? Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: udało się - Święta w domu :)) 19.12.04, 11:15 Madzia miała rozpuszczone włosy)))),jest super dziewczynka!!!! Ania tez),sliczne obie (no zreszta mama laska to miały sie w kogo wdać!!!) Akve oberwie za to że chociaz zosi nie przywiozła). Problemów z poznaniem sie nie miałysmy ),chociaż wcale WIELE DZIECI nie było) Zdjęcia robiła Jola bo moja skleroza zapomniała aparatu z domu),zła byłam strasznie no ale trudno,mamy nawet zdjęcia z NEMO ),bo w tym MC było akwarium morskie i były rybki z tego filmu w nim) pozdrawiam serdecznie mam nadzieje że reszte WAS tez na zywe oczy zobacze))) MIŁEGO SPRZATANIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1)) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: udało się - Święta w domu :)) 20.12.04, 07:56 ale fajnie - Wasze spotkanko i eury wreszcie się ujawnia Wojtusiu, siedź sobie na miejscu, to może i Martusia posiedzi do Nowego Roku Póki co codziennie jakieś hocki klocki wyprawia i już sama nie wiem - rodzę już, czy za 3 tygodnie... koniecznie umieśćcie gdzieś fotki spotkaniowe i musimy faktycznie pomyśleć o spotkaniu w lecie - może w jakimś "środku" wakacyjnych miejsc choćby na jeden dzień - bo to pewnie najbardziej prawdopodobne? u nas w zasadzie Święta "odwołane" - gościmy się w tym roku po rodzinie, a sprząta... zatrudniona w tym celu Pani (ostatnio w kościele ksiądz podczas homilii pytał dzieci "a kto sprząta u Was w domu? dzieci odpowiadały - "mama, babcia, ja, troche pomaga tata" a my tylko się modliliśmy, żeby nie spytano naszej córki, bo na pewno by odpowiedziała "sprzątaczka" )))))))))))))))) ja w związku z tym mam leżeć i "donaszać" ale... nie potrafię!!!! wiecie - to jest jakaś paranoja - skoro nie muszę sprzątać, myć okien i takich tam, to wstawiam wciąż nowe prania, porządkuję szafki, przekładam ubranka, nawet ostatnio złapałam się na tym, że szykuję dzieciom rzeczy na.... zimowisko!!! (za 2 miesiące) ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) a pierniczki kupiliśmy pod kościołem Dominikanów, gdzie nasze dzieci chodzą na "Wyspę" - takie duszpasterstwo dla dzieci; dzieci same robiły (na spotkaniach, nie w domu) i same sprzedawały "co łaska" zbierając tym samym na zimowisko; to były najdroższe pierniczki, jakie w życiu kupiliśmy, ale specjalnie tyle płaciliśmy, dla zachęty dla innych, "obcych" kupujących )) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 11:21 No, uwierzycie, ze nie miałam czasu????!!!! UWIERZYCIE, na pewno! )) Spotkanie super, tez się cieszę , ze się lubimy nie tylko wirtualnie, Mela ustąpiła Madzi krzesełka ))) w !restauracji!, zdjęcia widziałam wczoraj (robiła siostrzenica, Agata - więc trochę musze teraz poczekac, aż będa w moim posiadaniu), te zbiorowe co mamy, wyszły bardzo fajnie, ale prześliczne rybki w akwarium niestety były zbyt ruchliwe, tylko pomarańczowe i lazurowe smugi wyszły.... ale kolory pięęęękne! )) (zdjęcia były robione bez lampy błyskowej, a wtedy wychodzą naturalniesze kolory, ale za to widac każdy najmniejszy nawet ruch! Dziewczyny nie pisały, ale napisze ja, zdałam się na mężowski opis miejsca, który to opis nie był zgodny niestety z rzeczywistością, co okazało się w Krakowie (mąż został w domu) i choć uważam się za niezłego kierowcę, to jednak widac, ze dawno nie praktykowałam tak intensywnie ))), w samym krakowie, wyjechawszy o 12 chyba około 30, byłam już o 13.05 (!), ale na północnym krańcu, a miałam byc na południowym )) i trochę (60 minuteczek) się na spotkanie spóźniłam, Ewa z Asią zdążyły już pogadać, a do tego Ewa się spieszyła...., ech, za to w drodze powrotnej miałam niezłego pietra (Joanka, jak wam się wracało?), bo całą drogę lało deszczem i deszczem ze śniegiem, a ja na letnich... (oponach) Ale się Mela i Madzia ucieszyły na swój widok, jakie to fajne było! jednak nawet takim małym dzieciom potrzebny jest kontakt z rówieśnikami Wiola, nareszcie, jak dobrze, ze wszystko w porządku! U nas też totalny bojkot tzw. przedświątecznej gorączki. Co się dzieje pod hipermarketami widzę, kiedy obok nich przejeżdżam. Dom jakoś do mnie nie woła "posprzątaj mnie!". Wyszłam z założenia, że to co w świętach najważniejsze jest za darmo i dostępne dla każdego bez stania w kolejkach. (a zaczęłam ten list od wiadomości "nie mam na nic czasu" zdaje się...) A w prezencie spadł na razie snieg (co mnie zmusza do wymiany opon), niemniej jednak widok za oknem miły, nie powiem. Próba kolęd tez już za nami. Czegóż więcej chcieć? A jednak... wczoraj, ponieważ wigilia ma być u szwagierki, zostałam włączona do grupy (jak ja naiwna sądziam, ze ominie mnie kuchenna mitręga??!!) gotująco- piekącej, i tego się boję, bo ja nie nadaję się raczej do pracy w grupie, jestem taki wielki samotnik (lub tez inaczej: władzę w kuchni lubię sprawować w sposób niepodzielny). Teściowie zostali zaimpotrowani w sobotę z Sącza (co za czasy, zeby gości sobie trzeba było samemu przywozić!) przez szwagrostwo, okazało się, ze babcia ma nogę w gipsie, wlazła w piątek w jakąś studzienkę na ulicy, ale siedziec przy blacie roboczym w kuchni chyba poradzi, co?, jak myślicie ? (ale jestem wssssssstrętna!) W dodatku (z czego ja to nie mam czasu? aha!), mam pilną robotę na komputerze! I co robię? Jak widać: forum, gg, ściągam pocztę i udaję, ze sie nie da i w ogóle sie odciągam, jak tylko mogę. Teraz już jednak nie mam wyjścia, nawet Madzia taktownie zasnęła, więc... pora się brać do roboty, bo miałam to zrobić na poniedziałek, ale zeszły! ))) Dziewczyny przed rozwiązaniem, wy to już siedzicie jak na jeżu, co? A wiecie, co mi się przed rozwiązaniem teraz przytrafiło? Wszystko się uspokoiło, taka cisza przed burzą, dobrze się poczułam, lekko, sprawnie, swobodnie, wieczorem zjadłam potężną kolację, była strasznie głodna, co wieczorem było rzadkością, po kolacji nadal się dobrze czułam, co było niemożliwością, i.... rano pożegnałam się z czopem śluzowym. Data bynajmniej nie była taka, jak w karcie ciąży stało napisane....ale jak widać to już był czas... Ja w każdym razie nigdy nie byłam tak do końca przygotowana na te "przewroty życiowe". Ale ja mam taki charakter własnie: zawsze spóźniona, nigdy do końca nie przygotowana, wszystko na ostatnią chwilę... (torbe do szpitala tez pakowałam już ze skurczami) (sorry, nie chciałam was zestresować ) pa Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 12:35 Witam was kochaniutkie cieplutko! Jak juz pisalam ciesze sie strasznie ze swieta spedzimy z moja rodzinka w Polsce ale...Toma rodzina zarzadzila ze tak nie moze byc i na wtorek jestesmy zaproszeni do Toma brata na dunska wigilie.Tak wiec wigilie bede miala dwa razyRodzinka pokupowala prezenty dzieciakom i chce im dac na "wczesniejszej" wigilii.Boje sie tylko ze sie dzieciaki z tym wszystkim pogubia Nastepna sprawa...W dniu 23 grudnia w dniu kiedy plyniemy , prognozy wiatru sa niepokojace, az 7 stopniJa ;Claudia i Damian choroby morskiej nie mamy ale jak znam zycie Tom i Mik beda...chorowac jak koty. Licze na Was kochane ze sie ladnie usmiechniecie do Neptuna coby nas nie wybujal za bardzo. Chodze jak zakrecona,caly czas powtarzam ze czas sie troszke zaczac pakowac ale na gadaniu sie konczy. Najwazniesze jest policzyc i zapakowac wszystkie produkty Claudii,paszporty i bilety, reszta juz nie jest tak wazna Mam juz ferie swiateczne a dzisiaj tylko posprzatalam lazienki i pokoj na dole:/Jakos mi robota nie idzie. Ide ,pranie mi sie skonczylo, musze wstawic drugie i jeszcze zajrze,cobyscie nie mowily ze was zaniedbuje Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 13:44 A mnie powoli ogarnia świąteczny nastrój. I choc nie wszystko błyszczy, roboty przede mną pełno, to: 1. choinka kupiona, 2.dom przyozdobiony ( lampki na świerku przed domem ,itp) 3. swizteczne serwetki i na nich gwiazdy betlejemskie- gdzie się da! 4. światełko betlejemskie od kilku dni pilnie pielegnujemy dzień i noc ( az do Wigilii) A choinkę ubiera c będziemy chyba w środę-czwartek. no i zakupy w większości opędzone. Dwie pierwsze pozycje robię zawsze na samym końcu, ale w tym roku za dnia nie zobaczę już świata ( praca), więc wyjątkowo.... Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 14:58 Bardzo,bardzo dziękuję zawszystkie cieplutkie myśli i słowa. Agnjan przetłumacz Martusi że przykładu z Wojtka brać nie powinna,niech lepiej sama świeci przykładem i spokojnie czeka na swój czas. Wojtek ma dopiero 2 kg i musi się jeszcze troszkę podtuczyć.Zresztą patrząc na jego wybryki to urodzi się po terminie - tak troszke na przekór,a co) Mnie tylko furia roznosi.Bo jak 4 dni przed świetami mam "polegiwać"???!!! Przecież jest tyle rzeczy do zrobienia!!! Teraz robimy pierogi z kapustką i grzybami.To chyba mogę? Może jeszcze dzisiaj upieczemy chrusty ) UWIELBIAM TE ŚWIĘTA Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 17:06 a u nas dzieci grają na pianinie olędy - ale milutko Małgosia (szkoła muzyczna) uczy Jasia, co by szóstkę z muzyki dostał ))) chyba też porozwieszam lampki na balkonie - blok obok nas calutki miga - ale ładnie (choć, ka na sklepie ) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 20.12.04, 19:46 fajnie światecznie się zrobiło, tak tu ciepło - Agnieszko Ty chyba masz i instynkt gniazda - więc wtedy porządki by się na pół roku zrobiło, okna by sie najchętniej umyło - znaczy się poród blisko) Agnieszko - Bornholmko - ja starsznie przezywam wyjazdy - trzymaj się - rany, jeszcze te zapowiadane 7 stopni, o rany - oczywiście sie pouśmiechamy. A mi smutno - usłyszałam o żalach, niby niewielkich, ale zawsze. Chcę robić sama wigilię u siebie, a to dlatego, że kolejka wypadał na udanie sie tego roku do moich rodziców, ale oni nie chcą jeździć (u nich będzie moja siostra), a ja też nie chcę przemieszczać się w wigilię z całą siódemką - czuję, że moja rodzina na tyle duża, ze już czas mi zostać w domu. I ja i moja mama nie mamy nic przeciw temu podziałowi. Ale problem zaczał się z drugiej strony - teściowie odczuwają żal, że nie zejdziemy do nich - mieszkają pietro niżej. Nie mam nic przeciew poskładaniu sobie zyczeń, ale nie chcę po raz kolejny iść na gotowe. Odczuwam potrzebę pokazania dzieciom własnej domowej wigili, chcę żeby nakrywały ze mną, robiły potrawy. U teściów nie będzie pusto i smutno, tam bedzie około 10 osób. Ale żal mają - i to taki kierowany do syna, że jego w momencie wieczerzy nie będzie z nimi. Bo dla nich on jest njwaznieszy - tak mówią. Cały następny pierwszy dzień swiąt spędzamy u teściów - od rana do wieczora. Jestem pewna swojego. Ale i tak mi smutno, nie lubię walczyć, niechce robić nikomu przykrości. Cos stara już jestem i nie chcę tak ciagle jak dziecko, bom w końcu matką piatki dzieci. Nie lubie takich sytuacji - i smutno mi( Joanko - miłego na świeta czekania, Ada miłego choinki kupowania, Agnieszko miłego lampek wieszania, Viola miłego chrustu pieczenia - może i ja jeszcze dzis pierniki Barby upiekę to mi sie humor poprawi Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 08:55 halo - juz mi lepiej))) W sumie ładny dzień wstał we Wrocławiu, świeci słońce, chociaz zimno. Pierników nadal nie mam - one to chyba nie zmiekną juz do świąt no nie??? Dzisiaj u Małgosi jasełka - muszę koniecznie być, bo w zeszły czwartek zaliczyłam wpadkę godną wyrodnej matki. Bynajmniej nie było to specjalnie, ale w wyniku nieporozumień przyszłam na złą godzinę - nie widziałam jej przedstawienia (pierwsze jasełka były po angielsku), ojej, te łzy jak grochy - to było straszne. Dzisiaj wiem dokładnie na która godzinę. Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 09:11 Cześć dziewczyny. U nas świat wygląda pięknie i wszyscy narzekający na brak zimy powinni być zadowoleni. Wprawdzie śniegu nie jest zbyt dużo, ale tempermometr wskazuje -10 stopni i drzewa pięknie wyglądają w promieniach słońca. Szkoda, że nie mogę wam przesłać widoku z mojego okna. Mój mały przed chwilą znowu wyciął numer z pieluchą i póki go umyłam i ubrałam system mnie wylogował. A tak wogóle on znowu jest podziębiony, a co chwila ładuje się do wózka, aby iść na spacer. Trochę za zimno. Ja też się cieszę Violu, że się odezwałaś - tucz Wojtusia. Co do świąt - to jednak idziemy na Wigilię do moich rodziców i pewnie całe święta spędzimy po rodzicach. Moja teściowa zapowiedziała, że nie przyjdzie do nas na Wigilię, bo teść jest chory - musi cały czas leżeć - nie może nawet usiąść na chwilę i ona chce spędzić ten wieczór tylko z nim. Troche zrobiło się nam przykro i smutno, ale oczywiście zanim pójdziemy do moich zajdziemy do nich i podzielimy się opłatkiem (mieszkają obok nas). Tak więc u mnie święta w proszku. Myślę raczej o urodzinach Julusia, które przypadają 28 i o sylwestrze, który w tym roku jest u nas. Znowu mężuś przygania mnie od kompa. To na razie. Pozdrowienia Magda Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 09:53 Czesc dziewczynki! Trzymam za slowo ze bedziecie sie usmiechac do Neptuna Wczoraj bylismy na obiedzie u tesciowej i ona bardzo przezywala ze wyjezdzamy na Swieta do Polski.Moj maz jest jej najmlodszym dzieckiem, urodzonym w wieku 43 lat a wiec pupilek.Nasze dzieci sa jej najmlodszymi wnuczetami )reszta to juz kawalerka ok.20-tki). Padla propozycja zeby nastepne Swieta spedzic razem w polskich gorach.Pojedzie Toma rodzenstwo 4 szt z calymi rodzinami;tesciowa i moja rodzina.Bedzie nas ok.50 osob Mysle ze pomysl nie glupi, tylko ja bede " w pracy".Oni po polsku to tylko "na zdrowie" umieja powiedziec.Ja pracuje jako pilot wycieczek wiec dla mnie to "chleb powszedni" Brzuchatki - pielegnujcie maluchy w brzuszkach i macie ostatnia szanse objadac sie pierogami z kapusta i grzybami.W czasie karmienia to juz nie bardzo . Choinki juz ubrane??U mnie juz z 4 razy bo Claudia uwielbia zdejmowac wszystkie ozdoby z choinki. Lece jeszcze sie zakrecic po domu i chyba wyskocze na male zakupy. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 09:59 co jest z tą Wigilią, że przedtem tyle gadania... u nas też, pamiętam były zawsze niesnaski - jeden chce tu, drugi tam... od kilku lat był spokój, bo u nas największy pokój i stół, ale też rodzina się powiększa i to o dożenionych dorosłych, więc gdyby wszyscy mieli usiąść razem to byłoby ze 30 osób!!!!! więc się dzielimy... a w tym roku i w ubiegłym (wtedy "na dniach" miał być Szymek, teraz ma być Martusia) wigilia u szwagrów, więc ja mam luzy; bo dla mnie najgorsze w zasadzie nie potrawy (niektóre robię sama, niektóre zamawiam, a i tak sporo przynoszą goście "bo nikt tak nie robi" (np. - wiecie? moja rodzina na Wigilię jada zupę rybną, taki rosół na rybie z makaronem i marchewką) tylko ten bałagan, czyli sprzątanie i prestawianie w domu - stół, obrusy, nakrywanie, dekoracje, potem zmywanie, sprzątanie, ustawianie.... muszę się jakoś na przyszły rok lepiej nastawić, bo pewnie znowu będą wszyscy u nas... a z potrawami to wogóle śmieszna sprawa - napiszcie, ciekawa jestem, co jest u Was - bo moja i męża rodzina to mogłaby się wogóle wymienić niemal!! u "nas" zupa rybna (nie lubię), grzyby w cieście (takim jak na placki jabłczane), kapusta z grochem, ryba w cieście francuskim, no i w zasadzie wszystko w konwencji kolacji - jedyne danie na ciepło oprócz zupy to pierogi i smażony karp, ale podawany z chlebem; u mojego męża - najpierw przystawki - głównie ryby w galarecie, sałatka warzywna, zupa grzybowa i regularne drugie danie z karpiem smażonym i kapustą z grzybami; no i ten okropny kompot z suszu - i tu i tu )))) a u Was? pewnie barszcz czerwony? ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 11:15 Uwielbiam kompot z suszu! Za to nie mogłam nigdy przełknąć kisielu z ( i tu nie pamiętam ( chyba prosa?), albo innego zboża, , który robił mój Teść. Bardzo lubię ryby więc te wszystkie ryby w galarecie, orzechach i czerwonym winie, pomidorach, pieczone smażone..... mniam, mniam! Jednego roku moja siostra zrobiła Wigilię nowoczesną , kupiła jakąś tam książkę i potrawy były wszystkie postne, ale takie nie-Wigilijne. Na stole królował łosoś nadziewany morelami z wielką głową , raguuu ( jak to się pisze???) z ryby itd. Wyglądało pięknie, ale to nie to i nie przyjęło się. A mój Kubuś wychodzi przed dom staje przed choinką ( z lampkami) i tak może cały wieczór stać i patrzeć i dotykać. To dla mnie taka wielka radość! Rok temu o tej porze mieliśmy diagnozę, że Kuba nie widzi i wielką niewiadomą przed sobą, i wielki strach w sercu. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: udało się - Święta w domu? tylko czyim?:)) 21.12.04, 16:15 dzieki jolu ale własnie dzisiaj mi maz popsuł to czekanie,i jest mi tylko smutno.......................................................... Odpowiedz Link Zgłoś
akve Święta w domu? 21.12.04, 22:41 joanka, teraz Tobie smutno? Przecież Ty jestes wulkanem usmiechu i radości , i pocieszania )) Niech Ci nbie będzie smutno i nikomu innemu. Ale prawda jest ,ze tematy GDZIE I Z KIM ta wigilia sa truuudne. U nas w tym roku moi rodzice i brat przyjada do nas i bedzie nas 12-scioro !Ale się ciesze ,ze będziemy razem i nie trzeba bedzie pedzic z jednej wigilii na drugą.Juz powoli nie mam siły jeździc na drugi koniec miasta z 4-ka dzieci.A mama naciska i biadoli.Wiem, im smutno , bo sa tylko w trójke.Ale musza czekac na nas wygłodniali czesto do 20-tej...A my z kolei wszystko szybko...I padamy ze zmęczenia.... Jola( wrocławska) ja Cie rozumiem.To ze chcesz być sama i zrobic wszystko sama.Tez czasem za tym tesknię.Moja tesciowa to swietnie gotuje, nie mogę sie z nią nawet mierzyć...Ale nie do końca panuje nad sytuacja , bo to ona od lat decyduje co będzie na wigilię i ona przyrządza prawie wszystko- robię za podkuchenną Choc moja babcia mi powiedziała,ze przyjdzie taki czas ,ze będę musiała zrobic wszystko sama,bo... A ja wolałabym się skupic na tym co -jak napisała jola.wie jest za darmo w kazde święta...tylko brać... Choinki kupione !Jak co roku chopcy z tata ida do sąsiada ,który przywozi choinki z własnej plantacji.Moj mąż kupiłw ym roku daglezję.Przywitałam ten fatk nieco chłodno ,gdy dowiedziałam się jak była droga.A chciał mi sprawic RADOŚĆ. Jutro dzieci grają w szkole kolendy i ferie.Nie tzreba bedzie ich odwozic do szkoły , hura! Tylko czy beda się kłocić czy będzie spokój...Mają sporo zadań od ubierania choinek zaczynając a na zrobieniu szopki kończąć. Zobaczymy. Pierniczki polukrowane.Pięknie wyszły,a dzieci b. się zaangażowały.Szczególnie moja przyszła synowa ))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Święta w domu? 22.12.04, 00:50 Ewciu juz mi lepiej,mój maz ma dobrą ceche umie PRZEPRASZAC). I wie co jest najcenniejsze a to wazne)). Znowu sie ciesze tylko spac nie moge)))).Pierniczki polukrowane ,obsypane posypkami,pomalowane mazakami)(jadalnymi) Solne aniolki mikołaje choinki i bałwanki,gwiazdki i serduszka gotowe(jeszcze moze jutro je troszke pomalujemy Mieszkanie NIE-POSPRZATANE))) Jutro może ambitnie sprzatne łazienke i kurz za duzym łóżem(zakładaja nowe liczniki na kaloryfery,pasuje sprzatnąć) zrobie sobie cwikłe,i zakupy. A w czwartek upieke pewnie makowca,wafla zrobie(lepiej 2 bo i tak zjemy od razu ) W wigilie może kremówke i sałatke zrobie BO RESZTE ROBI TEŚCIOWA) I naprawde teraz kiedy dzieci male stwierdzam ze choc bardzo lubie gotowac i ten swiateczny rozgardiasz- to przygotownaie wigilii,tak żeby było jak powinno byc przekracza moje mozliwosci!!!!! pozdrawiam wszystkie Was serdecznie i do usłyszenia!!! dumam nad zywą choinka,kupic czy nie?????????Chyba nie bo musi stac koło kaloryfera i bede albo marzła albo choinka w 3 dni sie sypnie Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Święta w domu? choinka żywa :-) 22.12.04, 07:19 u nas zawsze choinka żywa, choć w tym roku wyjątkowo mi się nie chce z nią bawić... ale mój mąż nie wyobraża sobie inaczej ABSOLUTNIE i na jakiekolwiek moje stęknięcie wogóle nie odpowiada, jakbym proponowała jakąś bzdurę typu "nie odzywamy się, tylko porozumiewamy na migi"; mam ochotę w tym roku powiesić na choince pierniczki - bo mamy tyle (kupionych niestety), a poza tym, jak Szymek ściągnie, to nie zrobi sobie krzywdy... A! wczoraj nasz Pan Doktor powiedział, że Martusia ma wszelkie szanse się donosić do przyszłego roku!!! ))) Wielkie buziaki dziewczyny Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Święta w domu? choinka żywa :-) 22.12.04, 11:36 )) mi też wyszły bardzo fajne pierniczki - Barba to dzięki Tobie, niektóre twardsze, niektóre miękkie, bardzo aromatyczne, pycha - może tez je na choinkę?? Fajny pomysł, tym bardziej, ze jak dwa razy dwa to cztery, mały będzie przy choince maistrował i interesował sie świecącymi bombkami, więc dół mógłby być piernikowy. U nas sztuczna choinka, co by mogła dłużej postać, a do tego jakieś gałęzie zywe, co by pachniało. Ubierzemy ją (to znaczy dzieci ubiorą) dopiero na wigilję z rana. Z potraw: u teściów i u rodziców bardziej obiadowo: barszcz czerwony, karp, ziemniaki nawet, kapusta na gorąco, cos z grzybami, uszka, czasami pierogi z kapustą. Teściowa pochodzi z północnego-wschodu, więc kutia jest. Ja zrobię trochę minimalistycznie: barszcz czerwony, uszka, kapusta karpia upiekę Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Święta w domu? choinka żywa :-) 22.12.04, 12:28 Tą wcześniejszą część wysłał mały - jednym puknieciem paluszka w klawiaturę - zdolniacha. Więc co do potraw, bedzie karp i w sumie wszystko, jeszcze pierniki, ciasteczka. Ja kompotu z suszu też nie lubię, ale bardzo lubi mój mąż - więc jeszcze nie wiem czy będzie. Ja jestem w sumie bardzo rodzinna i właściwie bardzo lubię te spedy rodzinne, lubie spotkania, ale Ewa dużo z tego co piszesz doswiadczam, a u mnie jeszcze jest tak, że ja nawet za podkuchenną nie robię, w ogle nic nie musze robić idąc do teściów - babcia, jest super zorganizowana, ma duzo osób do pomocy. Tylko, że to nie jest takie straszne, a nawet może mieć wartość ("w swiętach wazne to co nic nie kosztuje") i tak sie sprząta, robi pierniki, ale u nas jeszcze dochodzą sprawy z przeszłości - dzisiaj sie o nich nie mówi, ale było troche pt. "bardzo nam jest przykro, że wy młodzi chcecie być samodzielni". Więc suma sumarum powziełam decyzję o wigili u mnie, kiedy kolejka wypadała i tak na moich rodziców a nie teściów - że jednak chce sama, przy całym szacunku do rodziny męża. No i cały pierwszy dzień świat nalezy do nich. Agnieszko-bornholmko, wow to bedzie się działo za rok - 50 osób, wielki zjazd rodzinny, ale wyzwanie. Fajnie, ze sa chętni i jedna i druga strona na taki zjazd. Usmiecham się z całej siły do tego Neptuna i na górę sie patrzę prosząco do Tego co tym wszystkim zawiaduję, żeby Was nie wywiało i nie wychuśtało za bradzo na morzu - godzina zero sie zbliża. Powodzenia - cudownych Świat Ci zyczę, rodzinnych, wielu ciepłych chwil i żeby poszło tak dobrze wszystko jak tylko sobie wymarzysz))) Dziewczyny nadmorskie - myślcie intensywnie, co by morze było spokojne) Ola co u Ciebie??? Robicie pierniki?? Ada, to rok powaznych doświadczeń, wszystko zatoczyło krąg - od wiadomości bardzo złej, do momentu gdzie Kubuś stoi i podziwia choinkę)) Podesli jeszcze jakieś świeże zdjęcia - ja szkolę sie, wałsciwie juz sa te moje zdjecia w komputerze, choć słabe one, ciagle mi się ktoś kręci, robię krzywo, gubię się w tych programach, ale w najblizszych dniach postaram się coś podesłać. Ewo i Joanko poogladałam sobie wczoraj Wasze zdjęcia - sa śliczne. Joanko - po burzy wyszło słońce - to dobrze, czasami te nasze najstarsze dzieci (bywa, że i starsze od nas) wycinają nam numery większe niż cała małoletnia reszta rodziny. Dobrze, że juz dobrze. A tak przy okazji, podpisuję sie dwoma rekami pod tym co napisała Ewa - Twój entuzjazm i pogoda ducha zaraża) Magda, ale macie tam zimo, u nas wczoraj było zaledwie zero, a dzisiaj cos zimniej, ale jak u mnie poniżej zera, to u Was pewnie minus kilkanascie. Kiedy u nas dziesięć stopni mrozu to powszechnie sie bardzo przezywa, bo to powazny mróz - a Ty piszesz lekka reką - jest minus dziesięć) Ja tez mam nieposprzątane i chyba część okien sobie odpuszcze, a co - i tak krotki dzień, nikt nie zauważy Mgada, dużo drowia szczególnie dla małego solenizanta - wiesz, on jest z konca roku i moze czasami nie doganiać rówieśników własnie przez różnice wieku, kilka miesiecy w wieku 2 lat to bardzo dużo. Ale grudniowe dzieci sa jednak fajne, jak pisała już Joanka - Agnieszko, jakby co pamietaj) miłego dnia jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Święta - w domu, ale nie tylko... 22.12.04, 12:53 Wczoraj upiekłam mięsa ( właciwie zamiast wędlin, które się je na codzień), dziś kręcimy mak na makowce, może upieke sernik, a może i pasztet ? O porządki dba Kubuś, wszystko co dosięgnie wyrzuca na podłogę, a potem wpycha spowrotem do szafek, ale to tez ma swój urok, Jeszcze ustawić choinkę, dzieci udekorują same. Czy staracie się szykować Święta tak, jak to było w domu rodzinnym, czy po swojemu, inne potrawy, inne ciasta,inne zwyczaje. Zawsze mam wyrzuty sumienia, że moja mama miała wszystko na błysk, nie było kącika w domu, który nie został wypucowany.( a ja nie) I te zestawy potraw, np. własnie pasztet z róznych mięs, ze sporą ilością gałki muszkatołowej, to dla mnie takie wspomnienie z dzieciństwa.\ Wczoraj naciągałam serwetki ( wiecie, takie białe, ręcznie robione na szydełku, krochmalone na sztywno, na mokro naciągane i rozpinane szpilkami, aby nabray kształtu) - a najwazniejsze- z mojego domu rodzinnego , a moja Aga stała i dziwiła się -po co? Przecież w sklepach tyle serwetek bezobsługowych, kolorowych,świątecznych. A po to moja Panno, że dla mnie te najwartościowsze, to te z którymi wiąża się wspomnienia. Chyba się starzeję ( Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 22.12.04, 13:51 U nas tez juz swiateczny nastroj - choinka prawie udekorowana, pierniki pomalowane - chociaz jeszcze dzisiaj przychodza kolezanki z Zosi przedszkola i bedzie robiona ostatnia partia. Ja sie lenie - w tym roku nie urzadzamy ani wigilii ani zadnego z 2 dni swiat, wiec mamy luz. Co prawda jak w zeszlym roku byla u nas wigilia to i tak wiekszosc potraw przygotowala moja babcia (zdolnosci kulinarne i zapal do gotowania odziedziczylam po mamie - niestety) i tesciowa, ale i tak bylo jakos duzo roboty. Moj Jasiek (30 tc) jest strasznie ruchliwy, szczegolnie ok 5 rano, wiec nie bardzo sie wysypiam, ale i tak wiem ze pozniej z tym bedzie pewnie gorzej Mam do Was dziewczyny jako do mam troche strszych dzieci pytanie natury wychowawczej. Otoz moja Zosia (prawie 5l) jako jedna z 2 dziewczynek w grupie nie ma lalki barbie ani podobnej, zamarzyla sobie taka pod choinke i to jeszcze w komplecie z takim strasznym rozowym konikiem. Nas z mezem programowo odzuca od takich zabawek, wiec zasugerowalismy jej lalki Bratz, ktorych fanami nie jestesmy tez, ale sa przynajmniej mniej lukrowano - mizdrzaco sie - paniusiowater, tylko sa takie bardziej odjazdowe. Zosia uznala, ze tez sa fajne i chcialaby od Mikolaja pare chlopca i dziewczyne w samochodzie. Taki tez prezent zostal zamowiony. nagle dwa dni temu w rozmowie wyszlo, ze Zosia liczy na Barbie z koniem, a o tamtym zapomniala i znowu pojawil sie temat jak to wszystkie dziewczynki maja. Moze moj problem wydaje sie glupi, ale chcialabym zeby swieta byly czasem spelnienia marzen a obawiam sie, ze Z uznala tamten prezent za fajny bo wyczula, ze nam sie bardziej podoba, a ona caly czas marzyla o tej koszmarnej Barbie z jeszcze bardziej badziewnym konikiem. Pomijam kwestie, ze tamten prezent juz jest i na pewno nie dostalaby i tego i tego, bo co za duzo to nie zdrowo. Moje pytanie dotyczy tego co mowicie jak slyszycie, ze inne dzieci cos maja co waszym zdaniem nie jest odpowiednie dla waszego dziecka (pomijam kwestie kasy), choc nie jest ewidetnie szkodliwe. W sumie jak przeczytalam, co napisalam, to stwierdzilam, ze oboje z mezem czepiamy sie glupot i co nam szkodzzi Barbie... Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 22.12.04, 15:17 Hej!!! Bietka fajnie że jesteś No i własnie co Wam szkodzi Barbie Zawsz e starałam się kupowac zabawki odpowiednie do wieku, rozwijające potem lezały w kącie ale jak się kupiło coś co wybrało dziecko i nie ważne czy drożyzna czy chińskie badziewie zabawa była na całego W święta staram się spelniać marzenia ale ostożnie..... ALa zamarzyła sobie piesia interaktywnego i ma tylko że troche inny model, Zuzia marzy o "chou chou"- kosztuje toto w najtańszej wersji 159 zł !!!!!!! łomatko wybralismy z Olem łudząco podobną laleczkę tylko polskiego "krawala". ALa zamarzyła o grze "zgadnij kto to " i ma ale wersję tesco itd..... U nas obowiązkowo barszczyk z uszkami, rybka po grecku, sledzie na trzy sposoby, pierogi (Olo sam robi!!!!!!!) i w tym roku próbuje robić pierozki kruche, pieczone na blaszce, pycha - jadłam u koleznaki, nikt nie lubi karpia więc na szczęście nie muszę nikogo ubijać Choinka sztuczna ale jaka !!!! 220 cm, ogromna, kilka bombek u góry reszta to ozdoby ze słomy, drewna, tkaniny i 600 światełek. Dla mnie one same by wystarczyły. Dzisiaj Zuzia w przedszkolu zrobiła sama łańcuch na choinkę - dzieci mają jeszcze dodatkową malutką w pokoju. No i niestety to co najgorsze ((((((( Maciuś ma zapalenie płuc, ale leczymy w domku, antybiotyk , sterydy wziewne. Pani doktor stwiedziła że sobie poradzi.... Pewnie się odezwę ale już z góry Zdrowych świąt Acha i mam totalnie nie posprzątane, okna nie pomyte, buuu ogólenie mam nieładnie. Olo dziś stwierdził ze zrobi na kolację wigilijną jeszcze owoce morza, nie lubię.....do tego jeszcze smrodek jak się to gotuje. Ale po chwili z usmiechem powiedziałam że i tak jest brudno więc jeszcze smierdząco nawet pasuje grunt to humor, staram się Fajnie że Wam pierniczki się udały- jak coś dobrze idzie to aż chce się robić. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 22.12.04, 17:09 BIETKO NIE CIERPIE BARBI))podzielam zdanie,a co do prezentu to owszem chetnie spełniam marzenia ale barbi nie kupie!!!!!)(moja nie lubi uffffffffff).Tez ma 5 lat,kupiłam jej chou-chou przynajmniej sie bedzie opiekowała kims mniejszym a nie kurcze bawiła dorosła baba Oliwka ma 2 barbi bo dostała w prezencie(1 zjadł madry królik),ogolnie nie mam jakis strasznych ale,najbardziej mi chodzi o to ze barbi jest nierealnie piekna i zyje w nierealnym swiecie w luksusie a ja wcale nie chce zeby moja córka ja przypominała Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: o barbi i... 22.12.04, 23:46 Barbi jest okropna,ale ...dziewczynki o niej marzą. Wiem,na razie nie z autopsji ,ale pamietam córeczke kuzynki.Nasza zwariowana kuzynka wpoila dziecku,że barbi to SYF( nie pochwalam słownictwa!).I dziecko wiedziało,że MAMIE się nie podoba barbi i jej nie kupi.Dziewczynka powtarzała więc ,ze tez nie lubi, nie podoba sie jej i nie chce takiej lali.Ale w tajemnicy zwierzyła się koleżance,ze chciałaby mieć to cudo.I koleżanka przyniosła w prezencie urodzinowym barbi.Karolcia była niesłychanie uradowana, troche się bawiła tą lalą i ...porzuciła ją na rzecz szmacianej Maryśki A ja sama nie wiem czy kupie Zosi czy nie.Ale fajnie,ze mam jeszcze troche czasu na takie decyzje )) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: o barbi i... tornister :-( 23.12.04, 08:09 a właściwie, to muszę odwrotnie - tornister i barbie... wczoraj po południu Małgosia moja zgubiła, a właściwie zostawiła w klatce schodowej i ktoś ukradł - tornister z całą zawartością, rzecz jasna, najbardziej mi żal okularów, no i wszystko trzeba będzie przepisać, odkupić, wrrrrrr... taka jestem zła na nianię, z którą Małgosia wracała i na Małgosię, ale najbardziej na tego bezmózgowca złodzieja - ukradł dla siebie nic nie znaczące rzeczy, nic nie sprzeda - tornister stary, powycierany, kredki, flamastry - takież, okulary dla Małgosi, przecież nikomu ich nie dopasuje... baaaaaaaaaardzo jestem zła i dzisiaj zamiast na łyżwy - jedziemy do księgarni po ćwiczenia a barbie też nie lubię, bardzo; nigdy naszej córce nie kupiłam, a ma tych lalek chyba kilkanaście.... na urodziny koleżanki przynoszą podróbki, na imprezy rodzinne - rodzina oryginałki, nawet dziadkowie czas temu jakiś (chyba ze 4 lata) kupili dom dla barbie, gdzie wszystkie te lale sobie mieszkają, a ja najchętniej odwróciłabym domek do ściany ))))) Martusia - doniesienia z frontu: od wtorku, kiedy Pan Doktor powiedział: "eeeee, spokojnie, jeszcze przybnajmniej ze dwa tygodnie" od razu lepiej się czuję jakby brzuch wyżej jakby mi lżej jak to psychika działa na ciało )))) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: o barbi i... tornister :-( 23.12.04, 08:35 Rzeczywicie, po co komu czyjś tornister? Mojej córce się zdarzyło, że ostatniego dnia szkoły przed feriami ktoś jej podmienił buty, zostawił mniejsze, które nie wchodziły na nogi. Dzień do świaąt, a moje dziecko bez butów.Koszmar! Na szczęści ePani szatniarka pomogła odnaleźć autora zamiany.. A Barbie ? Większość dziewczynek o nich marzy, a jeszcze "Natalka ma już trzy". Moja córka miała, ale nie była to ukochana lala. A teraz o Świętach, choinka ubrana ( w tym roku na czerwono , choć podobno najmodniejsza pomarańczowa), Kubuś pobił bombkę i strasznie się tynm zmartwił , wciąż powtarzał " bummm". Sernik upieczony, dziś makowce . Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: świąteczny raport 23.12.04, 15:55 Kochane,jakbym jutro nie zdazyła: SPOKOJNYCH,RODZINNYCH,PEŁNYCH CIEPLUTKIEGO ŚMIECHU DZIECI I WZRUSZONYCH SZEPTÓW DOROSŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.MIKOŁAJKOWYCH NIESPODZIANEK,ŚNIEGU BIAŁEGO I SPEŁNINIA WSZYSTKICH MARZEŃ-A SZCZEGÓLNIE TYCH NA DNIE WASZYCH SERC SCHOWANYCH. Na dzień dzisiejszy:pierniczki polukrowane,chruściki nasmazone,makowce stygną,pasztet upieczony,zupa grzybowa na balonie,pierogi i uszka polkejone.Został sernik i sałatka i barszczyk czerwony.... Balagan juz taki pozostanie jaki jest-nie mam siły poprawiać po ich sprzataniu ) Wieczorem choinka i pakowanie prezencików. Jutro KTG i jakby znowu mnie zapuszkowali to mam tą swiadomość że świeta są pzrygotowane)))) Jej jak wdomu pachnie!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 23.12.04, 16:10 W koncu chrzestny rozwiaze problem barbie, a stwierdzilam, ze bycie zbyt zasadniczym w sumie blachych sprawach to glupota Nadal nie moge wyjsc z szoku, ze ktos mogl chciec ukrasc tornister... Trzeba miec naprawde mocno porabane w glowie. A moja Zosia wczoraj powiedziala, ze chcialaby, zeby ich w sumie bylo czworo rodzenstwa, jak zaczelam drazyc temat, ze moze liczy na siostre, a to nie takie proste, to powiedziala mi, ze to zupelnie nie ma dla niej znaczenia, bo ma przeciez kuzynke, a posiadanie trzech braci musi byc super... Jak na razie ma jednego (Jas to postac raczej wirtualna), zobaczymy czy bedzie tez taka chetna powiedzmy za 5 lat, jak jej koszmarni mlodsi bracia beda podsluchiwac jej rozomowy z kolezankami Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 24.12.04, 06:56 Dziewczyny Kochane - już widzę, że z braku czasu się nie odezwę do świat (potrawy na szczęście są oprócz uszek i karpia, ale sprzątania w proszku) Aniu, Violu, Ado, Beatko, Olu, Ewo, Jolu, Kasiu (marudo) i Kasiu (mamapo), Agnieszko (angjan) i Agnieszko (bornholmko), Madziu, Joanko, Dorotko, Zinko Ewo z kalisza i Magdo razy cztery jak podczytujecie jeszcze życzę Wam rodzinnych, zdrowych, usmiechnietych Świat i aby rodzinna atmosfera nie opuszczała Waszych domów jeszcze długo, długo) Bietko, Agnieszko i Violu pogłaszcie od mnie maluchy po swoim brzuchu i niech tam sobie siedza spokojnie przez całe swieta Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.12.04, 07:43 ZDROWYCH PEŁNYCH POKOJU I SZCZĘŚCIA ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA! Przepraszam za moje milczenie, ale czasu mam jak na lekarstwo praca praca praca. Jestem dopiero w połowie przygotowań do świąt, zakupy i pożadki mam za sobą.Dzisiaj pieczenie, gotowanie i oczywiście ubieranie choinki.Na szczęście starszyzna oferuje pomoc.Pozdrawiam Was wszystkie. Grażyna Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Jeszcze ja ! 24.12.04, 08:37 Zdrowych, pogodnych, uśmiechniętych , pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia wszystkim Małym i Dużym . Ada Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: I ja ! :-) 24.12.04, 11:13 Kochane wszystkie czytajace, piszace i podczytujace: ZDROWYCH, SPOKOJNYCH, RADOSNYCH, SMACZNYCH ŚWIĄT, NIECH WSZYSTKIE NADZIEJE ZWIĄZANE Z WASZYMI RODZINAMI, MARZENIAMI BĘDĄ 100-KROĆ JAŚNIEJSZE OD GWIAZDY BETLEJEMSKIEJ A NOWONARODZONY JEZUS NIECH OBDARUJE WAS NOWYMI POKŁADAMI MIŁOŚCI MARZEŃ I MIŁOSIERDZIA Bardzo chciałabym się z Wami w tym dniu zobaczyć , popatrzec na Was, podzielic się opłatkiem...... Do zobaczenia przy "wigilijnym stole" Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: I ja ! :-) 24.12.04, 11:23 I ja tez: zdrowych, spokojnych i przede wszystkim pelnych milosci Swiat... Wielki Buziak od calej naszej rodziny)) Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: I ja ! :-) 24.12.04, 11:39 Kochane dziewczyny! Dzięki permanentnemu brakowi czasu ominęły was różne barwne acz kontrowersyjne opisy przedświątecznych prerypetii w moim domu, za co spokojnie losowi możecie być wyłącznie wdzięczne! )) Życzę Wam i waszym rodzinom na te święta wszystkiego co najlepsze, pogody (ducha, bo na aurę nie ma co liczyć, przynajmniej u nas) i radości ze spotkań z najbliższymi, owocnej refleksji i rychłego rozwiązania wszelkich niepomyślnych spraw. A przyszłym mamuśkom, kiedy już przyjdzie na nie czas (nie wcześniej!) szybkiego i łagodnego rozwiązania spraw jak najbardziej pomyślnych ) a Maleństwon "dychy" w skali Apgar! Uściski Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: I ja ! :-) 24.12.04, 14:06 Dziewczyny kochane, jeszcze i ja. Nareszcie usiadłam, choinka ubrana, lodówka pełna, porządku... jak nie było tak nie ma, ale jakoś odświętnie trochę jest Życzę Wam Spokojnego i radosnego świętowania - jak najwięcej spacerów rodzinnych, żeby deszcz, jak już musi, padał w nocy, albo podczas naszego obżarstwa, żebyście mogły się popłakać (te, co tak mają - ja tak mam) podczas składania sobie życzeń przy wigilijnym stole, kiedy przebaczenie przychodzi jakoś łatwiej, tyle, że wstyd tych łez (mnie wstyd niestety), żebyście patrzyły na skupienie swoich dzieciaków, kiedy zasiądziecie do stołu i ich radosne i błyszczące oczka podczas rozrywania papieru kolorowego na prezentach, żebyście były szczęśliwe w te Święta i zapisay te chwile w pamięci na jakieś gorsze dni, które pewnie zdarzą się nam jak nie w tym roku (oby) to w kolejne... A w tym Nowym Roku życzę spełnienia marzeń i siły do wymyślania nowych, projektów, które się ziszczają, albo nie udaje się ich realizacja, bo okazuje się, że jest jeszcze lepsze wyjście z sytuacji, jak najmniej chorób, a jak się da to wcale, miłości, miłości i cierpliwości, a niemowlaczkowym mamom (w tym sobie - śpioch okrutny ze mnie!) jak najwięcej przespanych nocy... Serdeczności!!!! Agnieszka z Jasiem, Małgosią, Szymkiem i Martusią w brzuszku (grzeczne dziecko) no i z mężem - sprawcą Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: I ja ! :-) 25.12.04, 02:08 Późno już wprawdzie ale i Ja dołączam się do życzeń. Wszystkiego, wszystkiego najlepszego, abyści każdego dnia miały tylko powody do radości, abyście pękały z dumy, bo przeceiż dzieciaczki i te małe i te większe są cudowne, aby rodzina zawsze stanowiła dla was wsparcie i oczywiście sepełnienia waszych najskrytszych marzeń. Życzy Magda z Suwałk A mój Juliś próbował dzisiaj zjeść bombkę. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: I ja ! :-) 25.12.04, 10:54 Świętujemy! A tymczasem na "zobaczcie"....... Madzik Moment Szybko informuję, że gra o prezenty zrobiła FURORĘ!!!! Szczegóły po świętach (graliśmy chyba z godzinę, na szczęście wujek ustawił długi czas)) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: I ja ! :-) baardzo spozniona:)) 25.12.04, 11:01 Serdeczne,gorące zyczenia SPOKOJNYCH,ZDROWYCH,RADOSNYCH,ŚWIAT BOZEGO NARODZENIA. Wielu miłych i wzruszajacych chwil z rodzinką,pieknych prezentów danych z serca,zdrowia i siły na przyszły rok(i koncówke tego). Zycze Wam ja i reszta mojej drużyny))). Pamietałam o Was w Wigilie niestety nie udało sie mi dorwać kompa a na wieczerze wigilijna i tak sie spóżniliśmy (ale tylko 15 min) No i musze lecieć bo Melka wyje!!!! paaaaaaaa i do poniedziałku Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: I ja też! :-) baardzo spozniona:)) i 25.12.04, 11:26 RADOŚCI ! MIŁOŚCI ! POKOJU ! BŁOGOSŁAWIEŃSTWA Bożej Dzieciny. Wszystkiego co piękne , dobre i miłe. Pomyślności i pogody ducha w każdej sytuacji. I specjalne uściski dla mamuś oczekujacych.Głaszcie brzuszki ! Swiętujmy wszyscy Boże Narodzenie ))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: I prawie po.... 26.12.04, 13:59 Chili prawie po swiętach, tak szybciutko bo Olo pobiegł z gromadka na spacerek, ja odkurzam, kończe obiadek bo lada godzina beda goście )))) Zuzinek dziś kończy 4 latka. $ lata temu o tej porze zaczęło mnie juz "brać", choć z twego co pamietam zajadałam jeszcze świateczny obiadek który Olo przywiózł mi do szpitala, o 18:40 urodził sie Zuzek (4240/60), był cieplutki klusek, z buziaczkiem z aksamitu, całe 3 doby przelezałysmy razem w moim szpitalnym łóżku, taka była przylepka a teraz trzpiot największy z całej Trójki. Brzuszki trzymajcie się jeszcze trochę i potulicie swoje "kluseczki" Pozdrawiam Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka Alcia, Zuzek i Maciuś Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan buziaki dla Zuziaczka :-) 26.12.04, 19:21 urodzinowe nasza Martusia już chybanie dzisiaj, ale rozpycha się do granic możliwości i "popuchła" mi nogi, jak balony! Szymek ma gorącą głowę, dam mu na noc paracetamol, ale proszę trzymajcie kciuki, żeby się nie rozchorował... żeby mnie nie zaraził, no i potem Marty w razie czego... Mam nadzieję, że mu przejdzie jednodniowo... Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa i moje życzenia jeszcze 27.12.04, 00:00 wszystkim życzę poswiątecznie zdróweczka dla dzieci i rodzicieli dużo miłości pomnażanej przez bliskich spokoju, który zapewne zagościł w Waszych sercach już teraz, aby trwał jak najdłużej i ten czar-odziejski czas w sercach wszystkich dzieci mi przyszło spędzac święta samej z dziećmi, mama zagościła na wigilię a kolejne dni spędzaliśmy z bratem, bratową i bratankami na dwa domy po trochu Jacuś od tygodnia u mamy , która bardzo podupadła na zdrowiu i dzisiaj skończyło się w szpitalu, wspieramy sie na odległość dzieki darmowej taryfie TPSy po 20, ale nie jest lekko wigilia ze sporym wkładem starszych dzieci, Jasmina lepiła pierogi i uszka, piekła sernik, Kuba robił sałatke śledziową i pomagał mi pakować prezenty ( 2 godziny i to przed samą wieczerzą bo wcześniej nie było kiedy) Mama - gastronom z wykształcenia uraczyła nas karpiem po żydowsku, rybą po grecku, kutią i bigosem, przyniosła też pyszne makowce, pierniki i kulebiak, który był wyjątkowo pyszny nasza choinka czerwono-złota z mnóstwem słomkowych ozdóbek w tym roku ozdóbki dziecięce - pieczołowicie kolekcjonowane od lat udekorowały przedpokój najcudowniejszy moment - wspólne śpiewanie kolęd marzenia mikołajowe chyba Kubie spełniło się najbardziej, ale też jemu najłatwiej było je wybrac - bo praktyczne - "czołówka" - lampka na głowę na nocne rajdy , album "Legendy gitary" - wszak od Nowego roku zacznie stawiać pierwsze kroki z gitarą elektryczną, torba podróżna - na wyjazdy turystyczne od taty dostał najnowszą komórkę - aparat roku i chodzi jak zaczarowany rozgryzając jej tajniki z maluchami nigdy do końca nie widać pełnej satysfakcji z prezentów - ich lista do Mikołaja jest tak obszerna Pozdrawiam, podczytuję jak mam chwilę, teraz zmykam spać bo jutro do pracy a Mieszko do przedszkola, Ola Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: i moje życzenia jeszcze 27.12.04, 11:09 Cześć dziewczyny! A ja korzystam z jednej z niewielu dobrych stron mojego zawodu - ferii świątecznych. Cały tydzień w domu - będzie to jednak pracowity tydzień: jutro wydaje przyjęcie urodzinowe Julisia, a w piątek oczywiście zabawę sylwestrową. Więc kupa roboty przede mną, bo już prawie nie ma śladu po porządkach. Jak sie udało przyjęci Zuzanki? Wszystkiego najlepszego dla małej i oczywiście całej rodzinki. A ja zostałam "babcią" - moja suczka w Wigilię urodziła małe. Suka mieszka na podwórku, więc dowiedziałam się dopiero w pierwszy dzień świąt. Niestety jeden piesek był martwy. Pozostałe dwa rosną jak na drożdżach. Jeszcze nie powiedziałam dzieciom, bo nie wiem co będzie z pieskami. To nie były planowane, a ja mam niewielkie doświadczenie więc tylko domyślałam się że ona będzie miała małe. Wiem, mam ogromne wyrzuty sumienia że ją zaniedbywałam. Chętnie bym zatrzymała jednego (choć mąż niechętny, bo biorę na siebie dużo obowiązków, a potem nie daje im rady), a gdzie ja znajdę chętnego na kundelki?Nasza suka to owczarek niemiecki bez rodowodu, a ojciec - niewiadomo. Znowu Julek skorzystał z mojej nieuwagi. No to Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 12:31 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=18921681 Dziewczyny widać że dzieci w domach na feriach Ale jeślibedziecie miały chwilke czasu błagam spójrzcei pod ten link i powiedzcie ze nie zrobiłam blędu ((( Bardzo boje sie o Maciejke ! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 12:32 Wszystkiego naj, naj, najlepszego dla Julka - udanego przyjęcia i wieeeelkiego tortu) Zaległe zyczenia dla Zuzka - kluseczka (cztery lata temu) i zaległe imieninowe życzenia dla Ew) U nas też ani śladu po porządkach - nawet bez niecodziennych wydarzeń, jak urodzenie małych piesków, też jest z dnia na dzień bardziej nieswiątecznie. Po domu chodzi do tego pięć ludzików niezagospodarowanych przez odrabianie lekcji, szkołę i inne atrakcje - więc wszyscy wszystko roznoszą, przemieszczają, plan dnia uległ totalnemu rozbiciu, co poniektórzy śpia do 11, a ci co nie śpią próbują dorwac się między innymi do komputera. Święta minęły bardzo stympatycznie, wigilia choć trochę późno, ale odbyła się jak trzeba. Miło było u rodziny jednej, druga musiała przyjechać do nas, bo Małgosia zachorowała na anginę i jeszcze do wczoraj miała gorączkę, ale juz dzisiaj widać, jak idzie ku lepszemu. Agnieszko mam nadzieję, że u ciebie choroby przeszły bokiem. Olu - ależ masz dzielne dzieci - zyczę Ci żeby stary rok zamknął stare problemy, a w nowym rozwiązało się wszystko, nawet to co wyglada na trudno rozwiązywalne, jak najlepiej. Właśnie tego zyczę wszystkim Wam dziewczyny w Nowym roku - aby zmiany były tylko na lepsze Mnie zawsze w tym okresie między świętami a nowym rokiem dopada jakaś taka melancholia - w poprzednim roku to był własciwie baby blus po urodzeniu małego. I w tym roku też mi jakoś tak - juz po światecznych uniesieniach, uśwadamiam sobie, że czas pędzi, za chwilę kolejny rok sie zacznie, wszystko tak gna i gna.. Ewa, dziękuje za piękny świateczny witrażyk od Jasia - sliczny. pozdrawiam bardzo całą ekipę WIELU DZIECI Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 12:52 Beatko, mi wydaje się, że zrobiłaś dobrze - te węzły to taki straznik organizmu, powiększają się przy infekcjach i potem powoli dochodzą do siebie. Mi wydaje się, że to tak z rozpedu, jeszcze po przednije infekcji te węzły i cały organizm dochodzi do siebie. Właściwie hospotalizacja nic by nie zmieniła. Mały jest na lekarstwach, nic wcześniej nie zaniedbałaś. A co najwazniejsze mały ma dobre samopoczucie. U mnie Małgosia teraz przy anginie ma powiększone węzły chłonne na szyi - wiadomo zapalenie migdałków, jest leczona antybiotykiem. Ale wcześniej Jaś chorował tydzień, najpierw gorączka przez dwa dni, potem osłabienie, brak apetytu, cały czas miał powiększone węzły chłonne. Z choroby wyszedł sam - po tygodniu. Równoczesnie Ola miała dwa dni gorszego samopoczucie - też powiększone węzły. Przeszło samo. Obserwuj małego, wydaje mi sie, że będzie wszystko dobrze, na pewno) Moze byc tylko osłabiony po antybiotykach. (Z antybiotykami miał też przygodę mój michałek. Ja brałam antybiotyk, bo wyczułam powiększone węzły chłonne pod pachą - okazało się, że to stan zapalny prawdopodobnie od dezodorantu - antyprespirantu. Ja brałam antrybiotyk (dla karmiacych) i jeszcze osłonę. Mały przez mleko brał antybiotyk bez osłony, nie wpadłam na to zeby podawać mu lakcit. No i w efekcie dostał pleśniawkę - miał cały języczek założony i policzki wewnątrz. teraz razem z Małgosią biorą lakcit. I szybko mu sie poprawia.) Zdrowia, zdrowia, zdrowia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 13:31 A pogoda w Święta była fatalna! Lało , wiało.. A witrażyk piękny, A dzień coraz dłuższy ( Na Boże Narodzenie dziń dłuższy na kocie stąpienie a Na Nowy Rok -na barani skok ( jakoś tak było!) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 17:41 Oj witrazyk jest cudowny - dziękuję bardzo. U mnie też w świeta było wesołoaria z Markiem zapalenie oskrzeli.Oczywiście antybiotyk.Ja codziennie na Izbie Przyjęć na KTG,bo wychodzilo im coś dziwnego i kazali przyjeżdżać każdego dnia.Zapisy poprawiane,w efekcie kilka godzin w szpitalu z głowy.Jeszcze ciśnienie mi lekko poszło w górę... Nie zapomniane świeta z tego będą ) Ale Wigilia,chociaż z opoznieniem rozpoczeta,przyniosła wiele raości i niespodzianek. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: i moje życzenia jeszcze 28.12.04, 19:07 barba - nie wiem, czy dobrze, ale ja postąpiłabym TAK SAMO - nienawidzę szpitali, tym bardziej, że tutaj w zasadzie byłaby to obserwacja, a jesteś przecież w stanie kontaktować się z lekarzem i nie ma jakiegoś zagrożenia... powodzenia!!! nasz Szymek (14 m-cy) od niedzieli ma gorączkę i nadal nic innego; dzisiaj byliśmy u p. Doktor i też (na szczęście?) nic nie wysłuchała ani nie dopatrzyła się; niestety to oznacza, że musimy zrobić badanie moczu, żeby sprawdzić, co i jak, ale jakem wyrodna matka poczekam z tym łapaniem siuśków do jutra, czy nie wyjdzie wysypka "trzydniówkowa" i ewentualnie pojutrze będę łapać... Martusia w związku z tym zachowuje się przyzwoicie i nie rozrabia, nie pcha się na świat, skoro brat chory starszaki szaleją - wczoraj byliśmy w kinie, dzisiaj z nianią byli na lodowisku (kiedy my w przychodni) a jutro mieliśmy ochotę iść do teatru, ale niestety - większość teatrów, wyobraźcie sobie... też ma ferie na basen jakoś im się nie chce, więc wymyślam dalej atrakcje na jutro - może podrzucicie jakiś pomysł? jola - ja też mam jakiś taki melancholijny czas - bo to i koniec roku i nieuchronność ostatnich dni ciąży, ta świadomość, że nie ma wyjścia, za miesiąc NA PEWNO będzie malutka wrzeszcząca kluseczka w naszym domu... trochę strach, czy będzie wszystko OK, czy będzie zdrowa i takie tam... no i że tak te dzieci rosną, czas pędzi, pędzi... a na naszej stronie są już zdjęcia aniołka Szymka i anielicy Małgosi (Jasio nie poczuwa się do bycia aniołkiem i takiegoż pozowania ))))) www.agna01.neostrada.pl (podstrona Szymka i Małgosi - strasznie długo się niestety otwiera ) Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa fajnie że macie ferie 28.12.04, 22:30 fajnie że macie ferie, ja zasuwam z Mieszkiem do przedszkola skoro świt a tak by się pospało, z tego bólu że starszaki mają ferie to sobie fundnelismy taksówkę dwa dni pod rząd, jutro już chyba sie zwleczemy o 7 , rano kociakom mięsko trzeba zaserwować, dopilnować żeby Kitka nie podjadała małym, na pół śpiąco jakoś się udaje, później Jaśmina od taty przyjeżdza do nich o 13 i sprząta w kuwecie - jak chciała mieć kota to ferie nie ferie jest obowiązek i basta od nowego roku czeka nas kolejna ( nie zliczę już która z rzędu) niania jutro mamy pierwsze widzenie z kandydatką, mam już dosc tych niań od siedmiu boleści, mam nadzieję że ten rok przyniesie mi zmianę w pracy- pójdę gdzieś na pół etatu i będzie święty spokój i Mieszka odbiorę sama i poodrabiam lekcję z Matim i wszystko chyba byłoby bardziej normalnie a na nudę w ferię to nie mam propozycji bom nie ze stolicy, mi się marzy taka klubokawiarnia stojąca otworem dla dzieci i rodziców przy okazji, chętnie sama bym się w to zabawiła, może za kilka lat, za dnia różne warsztaty by sie działy, wieczorkiem czytanie bajek i pole do popisu dla młodych talentów - teatrzyki i inne szaleństwa, dla rodziców herbaty z całego świata i ciacho domowe , może w Wwce już takie domowe miejsca istnieją ? a jak nie ma pomysłu na urodzinowe party to konkurencję dla McDonaldów i PizzyHut można wskutecznić za oknem szaro, nie zachęca do spacerów, ale powiem Wam, że sie zmobilizowałam w niedzielę, bo byłam rano sama z Mieszkiem, poszliśmy do lasu i mimo tej pochmurności łapie się inną perspektywę, katar też jakby się wycofał Mieszakowi. Szpital w Twojej sytuacji Barbra nie był chyba faktycznie dobrym wyjściem z tamtąd czesto przynosi się więcej niż samemu sprzedaje, póki można lepiej być czujnym w domu i panować nad biegunką, trzymaj sie mocno nam jakoś wszystkie choróbska kolejny rok przechodzą bokiem, może to placebo, ale te homeopatyczne uodparnianie wygląda że na nas działa pozdrawiam starorocznie, Dosiego Roku jakbym już nie pisała ale poczytam napewno, pa Ola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: fajnie że macie ferie 29.12.04, 00:17 HEj! Cały czas jestesmy w domu, dzięki za tę solidarność Niecierpie szpitali (wole tabum barbie w domu ). Maciuś radzi sobie nieźle, zjada, sam sie upomina- to najważniejsze i nie ma jako takiej biegunki (3 luźne kupki dzis do południa). Leki bierze, pełne dawki, przez 3 dni bedzie karmiony dwoma antybiotykami, zeby było śmieszniej przez ponad miesiąc brał biostymine na uodpornienie. Jednak wybudza się choc śpi znacznie lepiej niż wczoraj. Jutro sądny dzień bo dyżur na Litewskiej , w razie czego jedziemy ale robimy wszystko aby był w domu. OLa powodzenia w wstawaniu rano , Jolu jak szybko te wężły u Was znikały???? Ewa dzieki za cudny witazyk Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: fajnie że macie ferie 29.12.04, 12:23 Viola trzymaj się i nie daj sobie podnosić cisnienia (łatwo powiedzieć Agnieszko, jeszcze nie spojrzałam na zdjęcia, ale w wolnej chwili poprawię sobie melancholijny nastrój Twoimi aniołkami (cały czas planuję zajrzeć na naszego bociana i przemyśleć strachy Szymusia, ale przy ścisku feryjnym to trudne - wczoraj ostatnie poszło spać o 00.04 - i nie było to wcale najmłodsze) - może Szyumuś ma to co mój Jaś - dwa, trzy dni gorączki, ból głowy, potem osłabienie, po tygodniu wyszedł z tego. Ola, ale fajny pomysł z klubokawiarnią, a tak swoją drogą kiedyś funkcjonowało takie słowo, teraz znikło, ale łączy w zamyśle fajne funkcje - nie knajpa, nie pub, a właśnie świetlico-kawiarnia. też myślę podobnie o szpitalu, tam najpierw jest zdezynfekowane wszystko, potem pojawiają się bakterie, które przeżywają w tych "trudnych" dla siebie warunkach, no i jak takim czymś sie zarazi, to dopiero jest problem. Beatko, trzymam mocno kciuki - Małgosia po tygodniu chorowania ma jeszcze powiększone węzły, u Jasia (2 tygodnie po chorobie) też jeszcze wyczuwam - zapytam się lekarza co jest grane jak pójdę na kontrolę z Małgosią (ale myślę, że to powoli wycofuje sie choroba), u małego nie czuję nic, u mnie zaszły po tygodniu stosowania antybiotyków, ale chodziło o te pod pachą. U Oli było powiększone kilka dni. Ada - już nie mogę się doczekać tego baraniego skoku - o 15 już ciemno - toz to lekka przesada i nie sprzyja wycofywaniu sie melancholi wszystkim miłego 29.XII - jak tam przygotowanie do Sylwestra?? ja w domu z uroczą piątką - to będzie zabawa Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: fajnie że macie ferie 29.12.04, 22:51 Ola - to jest fantastyczny pomysł z tą klubokawiarnią i wiem, że zapotrzebowanie byłoby - np. w Fundacji (chyba) Rodzić po Ludzku (albo innej? na Nowolipiu w Warszawie) jest takie miejsce spotkań dla matek (rodziców, ale ojcowie zwykle w robocie) i przy okazji można się napić herbaty, a dzieciaki moga pohasać na miękkich poduchach i zabawkach, ale chyba tam są zajęcia jakoś sformalizowane, nie wiem, czy można wpaść tylko "na kawkę" - coś takiego, jak kawiarnia, bez zobowiązań mogłoby być super; może kiedyś pomyślę nad zmianą zawodu? jola - nasz Sylwester nadal nie ustalony - albo Wielki Maraton Filmowy Władcy Pierścieni (tatuś ze starszakami) i konkurencyjna imprezka moja z maluchami (czyt. spanko) albo pojedziemy z mężem i najmłodszym dzieckiem wyszaleć się do szpitala )))) Szymek dzisiaj od rana nie ma gorączki, wyglądam kropek, krostek i plamek "trzydniówkowych" ale chyba i tak jutro pobiegam za nim z naczynkiem na badanie moczu - będzie niezłe kino... Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 co z Sylwestrem? 30.12.04, 08:21 U nas niewiele, Michał na prywatce, Aga z 1-2 koleżankami u nas , ja z Kubą - pewnie spanko, a głowa rodziny w świecie ( taka praca). A u Was? Czy lubicie, bywacie na prawdziwych balach? ( chociaż czasem?), czy zdecydowanie prywatki, kameralnie ..., czy najlepiej spanko? Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: co z Sylwestrem? 30.12.04, 09:18 My w zeszlym roku bylismy na takim "prawdziwym" balu i chociaz ja bawialam sie doskonale to bylo to zasluga jedynie tego, ze poszlismy z duza grupa znajomych. Mnie osobiscie takie duze imprezy nie kreca. A w tym roku znowu udaje nam sie wyjsc (dzieciaki beda u moich rodzicow - choc nie wszystkie), ale bedziemy swietowac u przyjaciol w 10 osobowej grupie, tak bardziej kominkowo - "chilloutowo" i to mi bardzo odpowiada. Pozdrawiam Noworocznie i zycze Wam wielu cudownych i radosnych chwil w nadchodzacym roku, przede wszystkim spokoju i dalszego hartu ducha. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: co z Sylwestrem? 30.12.04, 10:09 Mial byc bal, ale oczywiscie nici z wyjazdu, juz w poniedziałek zrezygnowalismy....... A że dawno na tego typu imprezach nie bylismy oboje musielismy się ubrać od stóp do głow. Ja nawet zaprojektowałam sobie srebrną biżuterie....właśnie sie robi ((((( Trudno odbijemy sobie w karnawale..... Maciek raz z górki raz pod.... dzisiejszy ranek jest pod bo własnie zwymiotował po podaniu 1 ml nystatyny. Wczoraj tez wymiotował po podaniu dalacinu ( po 1ml a miał wypić 7). Pojechalismy prywatnie do Pani Doktor wyprosic antybiotyk w zastrzyku- juz miałam nagrana pielegniarkę. Bardzo nas p.dr uspokoiła, zmieniła oba antybiotyki na zinnat, odstawiła dentosept i tantum verde na rzecz nystatyny. Wrócilismy do domu Maciej duzo pił zjadł kilkanascie łyzeczek kisielu, wział leki- bez wymiotowania- byłam taka szczęsliwa. Teraz rano wypił troche mleczka, próbowałam mu dac tę nystatyne no i wszystkko poszło z powrotem buuuuuuuu. A Ala miała wczoraj późnym wieczorem 39,2 buuuuuu Juz jestem głupia i nie wiem co robić. Mam wrażenie ze w czasie jakiejs cieżkiej choroby moje dzieci nie miałyby we mnie żadnego oparcia CHodziłam do takiego klubu jako dziecko, było to na wsi za czasów PRL-u, było tam TV, bilard, mała biblioteka z ksiazkami i grami planszowymi, kuchenka, przez jakiś okres zajmowali sie tym moi Rodzice. Było super! z Klubu korzytsali rolnicy jak organizowali zebrania z sołtysem, czy rodziny wyprawiajace wesela, do dziś spełnia swoją rolę, tylko połowa klubiku to sklepik, gier i TV, bilarda, ksiązek już dawno nie ma ale jak się tam pójdzie to zawsze mozna z kims pogadac - bardzo lubie to miejsce. I wszyscy nazywaja to KLUBEM Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: co z Sylwestrem? 30.12.04, 13:11 Cieszę się ,ze się wam wszystkim podobał witrażyk Jasia Mam nadzieje ,że o nikim nie zapomniałam wysyłając życzenia.I muszę dowartościować Jasieczka, on jako ten "srodkowy" b. tego potrzebuje. U nas święta minęły spokojnie i b.miło.Szkoda,że tak szybko ... Byliśmy w Boże Narodzenie na Rynku i było cudownie: cieplutko jak w Wielkanoc , słońce jak w Boże Ciało i tłumy ludzi jak...na pochodzie pierwszomajowym jakieś 30 lat temu Ale tak serio to było pieknie. barba- kibicuje Mackowi i Wam.Bedzie dobrze ! A szpital to na prawde ostateczność.I wiem coś o tym. A coz Sylwestrem? Bylismy kilka razy na prawdziwym balu.Było fajnie była nas spora grupa znajomych.Impreza w górach ,dzieci spały pietro wyżej.Szkoda tylko ,ze cześć ludzi się spoiła i dobrze,ze poszła spać w miarę szybko ,bez awantur. No i przeszkadzało nam potwornie,ze ludzie tak palili papierosy.Na drugi dzień bolała mnie głowa ( nie od alkoholu , bo jesteśmy abstynentami . A teraz od paru lat marzy mi się domek w górach ,z kominkiem i nasiadówka z dobra muzyką,filmem ...Coś się nie udaje.Darek ma zawsze intensywny koniec roku w firmie i siedzimy w domu.Albo u znajomych. A w tym roku może pójdziemy na chwilę na Rynek?Zobaczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 zamiast kina woreczek:))))) 30.12.04, 16:42 agnjan sa takie specjalne woreczki do łapania moczu,uniwersalne badz specjalne dla chłopców(ale uniwersalne sa chyba tansze i dobre). W aptece ok 2 zł kosztuja,praktyczne i jałowe,ja nie przelewam z nich moczu własnie żeby ta jałowosc zachowac. Polecam) Co do balów NIE CIERPIE ICH (tak jak barbi),może dlatego że własnie barbi) nie jestem. Peszy mnie dosłownie wszystko,ludzie,jedzenie skomplkowanych potraw,nie potrafie tanczyc itd. Bardzo chetnie widziałabym sie w bacówce z górolami,z lampka wina w ręce),moge barana piec)i ostatecznie zasiali górale ztanczyć)) Po prostu nie lubie miejsc gdzie jest nieprzytulnie i obcych ludzi w zbyt dużej ilości,a jeszcze jak sie mi trafia jacys zmanierowani to juz po mnie). Całe szczęscie ze mój maż tez nie lubie wiec przynajmniej konfliktu nie ma))). Właściwie on jeszcze bardziej spędów nie lubi,wydarcie go na jakieś ludne imprezy graniczy z cudem)(bo czasem lubie gdzieś wyjsć) zawsze proponuje żebym z kolezankami szła) Pozdrawiam was serdezcnie!!!!!!!!!!!!!!!!! i do zobaczenia za rok!!!!!!!!!!!!! Wszystkim solenizantom zycze 100 lat(jutro moja Melania ma imieniny) Gdyby chciała kiedyś obchodzic to super termin nie trzeba specjalnej imprezy robić),Szczepana w 2 dzień świąt jest) tez dobrze. Napisałam kilka dni temu post z zyczeniami dla solenizantów ale go zjadło wiedze że nie ma,czytam jednak regularnie tylko nie ma kiedy pisac) Joluuuuuu z Katowic a gdzie sa zdjęcia??????///,możesz wysałć na gazetowy adres ,dziekuje) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Szalonego SYLWESTRA ,pieknych fajerwerków,ciepłej atmosferki,babelkowego szampana,wiele wiele radości i SZCZĘLIWEGO NOWEGO ROKU 2005 specjalne zyczenia dla dzidziów w brzuszkach,aby rosły zdrowo i wyszły do nas wtedy kiedy beda gotowe !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688 Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: zamiast kina woreczek:))))) 30.12.04, 19:02 woreczek nabyłam (na siuśki ) ale okazał się na szczęście niepotrzebny - znaleźliśmy sliczne kropeczki na ciałku, więc to trzydniówka była - uffff... już miałam wizje zapalenia dróg moczowych albo inne świństwo - a teraz znowu mam wszystkie dzieci zdrowe, więc gotowe na moja kilkudniową nieobecność jeszcze 30 godzin do Nowego Roku, więc wydaje się, że Marta doczeka, a nie zdziwię się (lekarz za to pewnie padnie - hehe) jak poczeka jeszcze ze dwa tygodnie, żeby pokazać, kto tu rządzi i decyduje, kiedy się urodzi kochane - wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: zamiast kina woreczek:))))) 30.12.04, 23:05 Agnieszka hura!!!! To się wyjaśniło Niech już Szymuś w zdrowiu czeka na Siostrzyczkę, Tobie i Martusi dotrzymania do Nowego 2005 roku..... Nigdy nie byłam na tzw BALU ale wydaje mi się że byłoby ciekawie, właśnie ze względu na tłum czułabym sie bardzo anonimowo a co za tym idzie swobodnie. W tym roku miałam witać rok 2005 w ...pubie na "balu" z grupą przyjaciół, byłyby i tańce i żarełko, oczywiście obok nas jacys tam ludzie ale co mnie oni, pewnie o północy usmiechnęłabym się zycząc DO SIEGO.... Maciek jednak wazniejszy, cały czas w domu, kryzys chyba już za nami, je , otwiera dzioba, jest problem z łykaniem leków- ma juz ich dośc, dołaczyła Ala- zapalenie gardła+ równiez zinnat. Nowy Rok witamy z sąsiadami, TV, chorymi dziećmi, pewnie odrobina wódeczki albo piwa. Mam nadzieję ze będzie tak samo wesoło jak w pubie , tymbardziej że sąsiad ma karaoke i zwykle konczy się spiewaniem ......włoskich przebojów )))))) Życze Wam dobrej zabawy i ..... ZDROWIA NA TEN NOWY ROK , ale chyba jeszcze się odezwę Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: dla Meli i pozostałych solenizantów 30.12.04, 23:08 Melciu wszystkiego najlepszego, Szczepanku zdrowia, Mieszko ściskam mocno, buziaki dla wszystkich innych jubilatów i solenizantów Odpowiedz Link Zgłoś
akve Zapraszam na Zobaczcie :-) 31.12.04, 00:52 Umieściłam nowe zdjęcia na Zobaczcie i udało mi się zrobić nowąsygraturkę aktywną Zapraszam do ogładania! Moja Zosieńka ostatnio nieznośna okrutnie, ida jej zęby i ma rózne przypadłości:płaczliwość, pobudliwość, problemy ze spaniem i co gorsze fatalne kupy,które obryzły jej pupę.walczymy z tym czym się da ,ale mało skutecznie Pewnie dlatego jest tez taka niespokojna. Może macie jakis własny sposób na pupę? Oj, znowu popłakuję, musze zmykać... Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Zobaczcie :-) Solenizanci i Jubilaci :-) 31.12.04, 09:41 ale śliczna, biała, zaśliniona Zosieńka barba - dzięki i trzymajcie się, biedulki gardłowo zapalone... wszystkiego dobrego dla solenizantów i jubilatów Mela - jakie sliczne imię kojarzy mi się z Melą - mamą z Musierowiczowej (którą uwielbiam niereformowalnie i czekam na każdą nową książkę, jak narkomanka) Do Siego! Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Zyczenia 31.12.04, 17:12 Wpadlam tylko na chwileczke(przypominam- urlopuje w Polsce) zeby zlozyc Wam zyczenia noworoczne aby w nastepnym roku spelnily sie wszystkie wasze zyczenia,zeby zawsze dzieci byly zdrowe,a wy zawsze szczesliwe i usmiechniete. WAZNE!!!Dziekuje Wam za to ze jestescie.... Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Zyczenia 31.12.04, 18:34 Hej Aga i jak świeta na ojczystej ziemi??? HMmm mówiłam ze jeszcze wpadnę U nas tez na "zobaczcie" nowe zdjęcia zapraszam, Zosieńke widziałam, w ogóle cudne są rodzinne zdjęcia wokół choinki.... Maciejka dziś bez zmian, własnie wcina polędwice , sam sie upomina ufff i pije herbatke ze smektą ufff WSZYSTKIEGO DOBREGO NA TEN NOWY ROK OBY BYŁ DUZO LEPSZY OD STAREGO , BRZUSZKOM ZYCZE SZYBKIEGO, ŁAGODNEGO ROZWIAZANIA, DZIECIOM ZDROWIA, ZDROWIA, ZDROWIA, SAMYCH SZÓSTEK I CHECI DO ZDOBYWANIA WIEDZY O TYM ŚWIECIE, wAM SIŁY , WYTRWAŁOSCI, 100 POWODÓW KAŻDEGO DNIA DO SZCZEREGO USMIECHU Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Zyczenia 31.12.04, 18:47 Ewa, jakie piekne zdjęcia) najpierw króciutko o chorobach - pytałam lekarza, węzły chłonne mogą być nawet do półtora tygodnia po chorobie powiększone, u nas mały jako nastepny z kolei dostał gorączki, ale tak jakoś nie wyglada najgorzej i jakoś chyba przetrwamy pląsając sylwestrowo tą jego gorączkę. ja też się cieszę, że WSZYSTKIE jesteście)) - oby cały nastepny rok nam się tak fajnie pisało oby wszystkie rozwiązania przebiegły pomyslnie, wszystkie sprawy dobrze się rozwiązały, choroby nie nękały, pieniążki dopisywały, mężowie nas kochali i numerów nie wycinali, dzieci zdrowo rosły, a my w lecie się SPOTKAŁY))) ściskająca wszystkich sylwestrowo - noworocznie Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Zyczenia 31.12.04, 18:55 ach jeszcze dla Meli imieninowo - wszystkiego obrego) Beatko - zajrzałam - sliczne, a do tego jeszcze mój mały tak samo zafascynowany choinką jak Maciuś i podobnie pod nią wystaje. Agnieszko szczęśliwych wiatrów w powrotnej drodze)) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Zyczenia 31.12.04, 19:14 Wszystkim Wam Cudowne Istoty, zdrowia,szczęścia,zadowolenia z siebie i ze swoich Rodzin,spełnienia marzeń- szczególnie tych które na dnie swoich serduszek gorących skrywacia.Niech dzieci Wam rosną i uśmiechy nie znikają z ich twarzy. Szybkich i skutecznych roziązań problemów i......nie tylko ) oby bez komplikacji nasze maluszki na ten świat przyszły... Dziekuję że jesteście....i bądzcie...i nie ważcie się zmieniać Viola web.icq.com/friendship/swf/0,,16961_rs,00.swf Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Zyczenia 01.01.05, 12:05 WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE , ZDROWIA POCIECHY Z DZIECIAKÓW TYCH DUŻYCH I TYCH JESZCZE MALUTKICH, ABY WASZE ŻYCIE BYŁO PIĘKNIEJSZE OD MARZEŃ. GRAŻYNA Ja osobiście widze malutkie światełko w tunelu i mam nadzieje że w tym roku wyjde z kłopotów.Pozdrawiam was wszystkie !!! Jesteście WIELKIE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: Zyczenia 01.01.05, 19:27 Uśmiechu i łez radości wszystkim mamom, tato i dzieciaczkom Violu, dzięki za noworoczny link z misiem, Mieszko stoi nade mną i chce, zebym powtarzała go jeszcze i jeszcze sylwestra spędziliśmy w domku z Mieszkiem i Jaśminą, która imprezowała z 7 koleżankami z klasy, zasnęły dopiero o 7ej nad ranem Nowego Roku, pogaduszki trwały 5 godzin, zazdroszcze im, chętnie z Wami przegadałabym całą noc do rana, pa, Ola P.S. Mieszko dziś świętuje swoje imieniny - fajnie mu sie trafiło na Nowy Rok Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Zyczenia 01.01.05, 19:59 wszystkiego najlepszego, Mieszku!!! PS. Martusia doczekała ciekawe, ile jeszcze w takim razie, skoro z niej tatka twarda sztuka Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 super że Martusia wytrwała:)) 01.01.05, 20:28 Martusia sobie przedłużyła dziecinstwo),dba o swoj interes),gdyby tak 31 sie urodziła to rok wczesniej do szkoły by szła!(patrząc na rocznik).Trzymajcie sie dziewczyny i wszystkie inne brzuszki),Marta juz moze wyskakiwac,Wojtus niech jeszcze siedzi). U nas dzieciaki i my przespalismy Sylwestra,miało byc spotkanie z kolezanka i jej dziecmi -było super az do momentu kiedy chcielismy ich połozyc,po 40 min spał tylko Szczepan ,reszta miała oczy jak 5 złotówki (Mela tez) Koleżanka poszła w końcu przed 22 do domu(klatka obok),skonczyło sie to strasznym płaczem wszystkich zainteresowanych,oliwia chciała spac z przyjaciólka ,przyjaciólka nie chciała zostac sama bez mamy),kolega nie chciał spać bez siostry ,siostra chciała spać z oliwką),wielki płacz i zgrzytanie zebami a dorosli stali z obłędem w oczach i nie wiedzieli co robić,tak nas to wykonczyło że poszlismy spać) Bardzo miło więc wspominam zmiane daty),wstałam wyspana o 7 rano),i jeszcze byłam zaproszona na noworoczny obiadek wiec sie obijałam) Od jutra postanowienia noworoczne chce wprowadzic w zycie czyli schudniecie),ciekawe ile wytrwam(jak Briget Jones pewnie)bede sie zachowywac) pozdrawiam serdecznie w tym nowym 2005 roku oby był wypełniony samymi pieknymi chwilami! Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: super że Martusia wytrwała:)) 01.01.05, 22:06 joanko to miałyście niezły bal z dzieciakami co do postanowień noworocznych to sobie pomyślałam, że akurat schudnięcie w moim wypadku o min. 5-7 kg. w najbliższych max. 2 tygodniach jest pewne :- ))))) niestety, dalsze kilogramy już nie takie proste do zrzucenia, więc też będę się musiała starać tracić karmiąc, więc nie głodując... Szymek nasz genialny przechodzi chyba w wieku 14 miesięcy bunt dwulatka )) wściekły jest od kilku dni - czyżby przeczuwał konkurencję? złości się, jak tylko nie dostaje tego, czego chce i to natychmiast - picia, jedzenia, noża (!!!), odkurzacza, albo ubrany nie wychodzi na spacer w tej samej sekundzie, kiedy zawiązuję mu szalik i musi poczekać minutę, aż otworzymy drzwi, albo inne takie... na dodatek zabronione czynności powtarza z uporem maniaka, patrząc jedynie na naszą reakcję za drugim i kolejnym razem - czy też nie wolno, czy może nie wolno było tylko 15 razy a 16 już tak... Nie powiem - zmeczona jestem tym wrzaskiem, a zdrugiej strony tak fajnie obserwowaqć jego eksperymenty i zmagania ze światem... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: super że Martusia wytrwała:)) 02.01.05, 07:55 agnjan) ja tam nie wiem czy bym chciała obserfwowac te 16 razy ),a czeka mnie to oj czeka)(mnie raczej smieszy takie małe rozdarte-ale tak do około 10 razy) Zapomniałam złozyc życzenia Mieszkowi,wszystkiego naj naj i dużo zdrowia!!!! Miłego dnia zycze i do wieczorka papapa Odpowiedz Link Zgłoś
akve Noworocznie ! 01.01.05, 22:14 Witajcie w Nowym Roku! I wszystkiego DOBREGO,niech sie Wam spełniaja marzenia. Oby ten rok był lepszy niz poprzedni, bez chorób i kłopotów Cieszę sie ,że jestescie ! Najlepsze życzenia dla solenizantów: Meli i Mieszka ...Zapomniałam o kimś? Gratulacje dla Martusi.Bo to duży sukces wytrwac do Nowego Roku 2005.Choć ja jestem z grudnia i kiedys mi to przeszkadzało( przypisany rok),ale z wiekiem stało się atutem A my mieliśmy spędzać samotnego Sylwestra w domu.I jakoś tak mi się smutno zrobiło.Starsi chłopcy u mojej mamy, pustawo i cicho.Maluchy trochę nie w formie-Zosia miała okropnie odparzona pupe,a Julus znowu kaszle Zaczęliśmy oglądac koncert z Rynku i...pojechaliśmy zobaczyć go na żywo.Było bardzo fajnie choć tłoczno Dużo nie tylko młodych ludzi.Obawialiśmy się czy nie bedzie jakichś awantur,ale było spokojnie.Potem jeszcze wstapiliśmy do kawiarni ,gdzie bawili się nasi znajomi( i żałuję za nie poszliśmy z nimi)A na koniec obejrzelismy sztuczne ognie.Były naprawdę piękne!Zrobiliśmy nawet zdjęcia i nakręciliśmy filmik. I tak przywitaliśmy Nowy 2005 Rok. Dosiego Roku ! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Noworocznie ! 02.01.05, 12:54 Ja jak zwykle po terminie, niemniej jednak serdecznie życze Wam wszystkim, wspaniałe dziewczyny, w 2005 roku tego, co Was uszczęśliwia: miłości najbliższych, uśmiechu dzieci, słońca w życiu i na niebie. Rozsądnej i nieuciążliwej równowagi między kłopotami i radościami. Zdrowia i pomyślności w przedsięwzięciach. Optymizmu i wiary we własny, dobry, los. A mamom dzieci, które mają się w tym roku narodzić życzę, aby te dzieci jadły, spały i się uśmiechały, żeby kolki i inne nieprzyjemności ominęły je szerokim łukiem i żeby najdalej po czwartym tygodniu życia fundowały mamom całe noce niezakłóconego wypoczynku! )) Joanka, ależ miałaś ciekawie w sylwestra, no żesz! ))) U nas była koleżanka Anki, za to Marek wybył do kolegi, dziewczyny robiły krach co się zowie! ale my, dorośli, nie próbowaliśmy nawet nikogo usypiac wbrew jego woli, więc Madzia szczęśliwa i zadowolona dotrwała z nami w tym rejwachu do 1.00! Ogólnie moge powiedzieć, że "jakoś przeleciało" - zachwycona nie jestem, ale co tam! Odbiję sobie za rok (?! tak sobie powtarzam od paru lat )). Na tzw "miasto" mój mąż nie dał się wyciągnąć, bo obawiał się, że oberwie butelką w łepetynę (skąd iu niego takie absurdalne lęki? , trudno. Jakoś przeleciało...Ale trochę było mi smutno... Joanka, reaguje na ponalglenia i zaczynam naciskac Agatę o te zdjęcia z naszego spotkania, już coś dzisiaj powinno spłynąć, a ja od jutra wracam do normalnego trybu korzystania z komputera )), więc powinnam być na wątku codziennie. Wyślę zdjęcia kiedy tylko je dostanę! I to do wszytkich wątkowiczek! A co! Wiecie, 28-go chyba przeszła jakaś fala przez mózgi na temat klubokawiarni (wtedy ola pisała o tym) dla rodziców z dziećmi, bo mój mąż, ni z gruszki ni z pietruszki, nie mając w ogóle do czynienia z branżą, zaczął bajdurzyć o otwarciu takiego lokalu! Całkiem ładną roztoczył perspektywę, nie powiem.... Ale ja osobiście mam pomysły w innym raczej kierunku, choć też związanym z dziećmi )) Najlepsze ekstra życzneia dla wszystkich solenizantów i jubilatów! Słuchajcie, moja mama miała wczoraj urodziny (znaczy pierwszego stycznia), ale najśmieszniejsze jest to, że mój teśc jest spod tej samej daty. Tak się składa szczęśliwie, ze teściowie są własnie w Katowicach (bo normalnie mieszkają w Nowym Sączu) i świętowaliśmy oboje tych urodzin wczoraj wszyscy razem u... szwagierki! zegnam sie na dzis! pa! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Noworocznie !i hura na zdjecia:) 03.01.05, 08:04 Oj to sie bardzo ciesze i czekam czekam na zdjecia. Musze zmykac bo sporo zeczy do zrobienia a chce jeszcze wyskoczyc do groty solnej,siedziałam z dziecmi wczoraj dwie godziny i bylo super,caluski i zmykam paaaaaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie powrót do normalności ;) 03.01.05, 10:16 ... jeszcze trochę potrwa. Od rana nic nie robię, tylko sprzątam po świętach, ale gdzie nie spojrzę, to nie widzę żadnych efektów! Katastrofa, tak zasajgonione mieszkanie już dawno nie było! To się nazywa "świąteczny bałagan" )) Idę dalej do roboty! Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: powrót do normalności ;) 03.01.05, 21:06 a u mnie przyszło na mnie - po chorych: Jasiu, Małgosi, małym - wszyscy po tydzień, więc chorujemy sobie tak dobre kilka tygodni. Dane mi jest zrozumieć dzieci bardzo namacalnie. Wiem już dlaczego mały tak marudził (i jeszcze marudzi), z objawów mam więc: ból głowy, ogólne rozbicie, bóle mięśni, podwyższoną temperaturę i oczy, które są czerwone, a po śnie prawie się nie otwierają. Mam ochotę pojękiwać jak mały, leżeć w łóżku - i własciwie to robię, a domem próbuję dyrygować z pozycji leżącej - proces wykonywania poleceń wydłużył się kilkakrotnie, a i tak dobrze, kiedy w ogóle część zostanie wykonana. Wszyscy snyją się po domu, zostawiając bałaganiarskie ślady - nie ma już, oj nie ma świątecznego porządku, ani ni. A przed chwilą spotkałam Jasia, który rozdawał swoją świąteczną czekoladę - a cóż to się stało Jasiu?? - Jestem zmęczony zyciem. I takie nastroje panują w naszym domu... Joanko, a cóż to za tajemnicza grota solna i na co pomaga?? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: powrót do normalności ;) 03.01.05, 22:41 jolu, ojej!!! to zdrowia życzę!!! biedaku... i tak dobrze, że dzieci większe coś pomogą! ja na prawdę doceniam teraz mojego Jasia i Małgosię! mogą mi wiele pomóc przy Szymku, albo coś zanieść, przynieść... wyobraźcie sobie (czy ja Wam pisałam o tym?) ktoś podrzucił dzisiaj ukradziony przed Świętami Małgosi tornister - oczywiście bez okularów, płyty cd, którą akurat miała do świetlicy, flamastrów, piórnika i wszystkiego, co dało się sprzedać, ale odzyskaliśmy dwa zeszyty, wycinanki, dzienniczek... smutno mi, że się takie rzeczy zdarzają - znaczy kradzieże, nie oddanie Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: powrót do normalności ;) 04.01.05, 07:53 Groty solne to takie pomieszczenia wyłozone płytami solnymi,po prostu sie tam siedzi i oddycha ,no Jolu Tobie by sie aktualnie przydało,panuje tam specyficzny mikroklimacik i jest duze stęzenie jodu i innych mikroelementów,wskazane przy róznych schorzeniach(drogi oddechowe,alergie,reumatyczne itd),własciwie jedynie nadczynnosc tarczycy jes p/wskazaniem.Pozdrawiam i znikam ) No i zycze duzo zdrowia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jolu może macie we Wrocławiu taka grote?Sprawdz warto a pobyt w kopalni duzo drozej wychodzi(u nas jezdza do kopalni w Bochni i Wieliczce) Synek kolezanki po takim 45 min pobycie w grocie nie kaszlał 3 godziny (zapalenie tchawicy miał),i potem tez ten kaszel mu sie zmniejszył.Ja osobiscie zauwazłyłam ze Meli przestało lac sie z nosa,dopiero rano katar znowu ruszył. Chodze z myslą o uodpornianiu,ogólnie. www.grotahalit.pl/ macier linka z groty w Krakowie Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 10:28 jolu- ZDROWIA ,ZDROWIA I jeszcze raz ZDROWIA ! Nam tez cos ostatnio nie dopisuje Zosia ma pieluszkowe zapalenie skóry i ma pupe taragiczną.Co gorsze nic nie skutkuje,nawet maści ze sterydami.Odstawiliśmy juz pampersy, próbowaliśmy innych piechu jednorazowych, próbujemy tetrowych...na razie nic. Podsuńcie Wasze sposoby,bo Mała cierpi. Posunęłam się do tego,że zdobyłam telefon joli.wie i skonsultowałam z nią sposób "aloesowy". Jolu, zaskoczyłam Cię? Mam nadzieję ,że się nie gniewasz.Właśnie będę wypróbowywać aloes na Zosi i zobaczymy. A Julek znowu kaszle...Może grota solna?To jest myśl! Ale dość o chorobach i problemach ! Byle do wiosny ... Miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 10:34 Jolu trzymam kciuki za Ciebie i Dzieciaczki, zaraz bedzie po choróbskach, niech no tylko słonko zaswieci , ponoć u Was we Wrocku słoneczka nie brakuje, Wawa od kilku tygodni pod paskudnymi chmurami, słonka jak na lekarstwo Trzymajcie się !!!! My tez słyszeliśmy o grotach solnych , ponoć w Konstancinie w grocie jest ...13 ton soli- jest tam urządzony plac zabaw, musze dowiedzieć się o ceny... Ewa u nas standartowo Sudocrem ( pewnie już próbowałaś) ale nasza Pani doktro zawsze mówiła aby smarowac non stop przez jakies 2-3 dni nie patrzeć na zmiany i potem zaraz coś natłuszczającego np linomag, alantan- zawsze pomagało ale fakt nigdy aż zapalenia nie było, nie wielkie odparzenia, nawet teraz przy Maćkowej biegunce jakos to nas omineło. No i wietrzyć, wietrzyc , wietrzyć... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 15:16 Jolu, rany, nie wiedziałam, że was tak sieknęło! ZDRÓWKA duuuużo!!!!!! Myśmy to przechodzili dwa lata temu w tym samym czasie okołobożonarodzeniowym. Przyjechali do nas teściowie na święta i jakoś się gnieździliśmy, ale ich pobyt przedłużył się o, bagatela, miesiąc (!), bośmy się wszyscy pochorowali i to z małym poślizgiem w stosunku do siebie nawzajem, więc był taki tydzien, że leżeli WSZYSCY, z wysoką gorączką (dziadek, babcia, ja, mój mąż - ten to miał najgorzej, bo musiał w tym wszystkim wyjechac służbowo i pojechał, chory, chorował "na obczyźnie", chlip! - i dwoje dzieci). Nie było komu herbaty nawet zrobić, nie mówiąc o przyrządzaniu jakichkolwiek posiłków, bo nikt nie miałby siły tego jeść (wtedy to nawet można się dzielić czekoladą! ). W związku z powyższym życzę ci Jolu w tej chorobie także mocnych nerwów. Ewa, jest możliwośc pożyczenia lampy, to znaczy stąd, z Katowic, i dostałabyś ją jutro serviskiem, potrzebuję tylko twój adres i w tej sprawie do ciebie pewnie jeszcze zadzwonię. Mam nadzieję że okłady z aloesu pomagają! Mam zdjęcia ze spotkania w Krakowie, trzy się jako tako nadają do pokazywania, każde z nich grube na około 1 mega, więc proszę się zgłaszać, kto chce, nie będę wszystkim zapychać skrzynek )) W międzyczasie spróbuję się dowiedzieć, czy można te zdjęcia jakoś odchudzić. Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 15:26 Ja chce zdjecia z Waszego spotkania!!!! W programie doobróbki, jest takie hasełko resize (w image Pain Shop Pro)- tam zmiejszasz piksele np na 600 reszte Ci program obliczy automatycznie, potem zapisz w jpg to się obkroi do kilkudziesieciu kb. Moje zdjęcia na Zobaczcie maja 600x coś tam pikseli i do 50 kb, do ogladania w necie sa super, oczywiście tak zmniejszone sa nie do zrobienia w labolatorium foto- sama pikseloza wyszłaby. Jeśli ma System XP home to wystarczy zaznaczyć zdjęcia, wybrac wyslij i system automatycznie zapyta się czy zmiejszyć zawartość i wysyła w bardzo dobrej formie do oglądania, wymiary sa podobne, CZEKAM !! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 14:57 dokładnie w naszej grocie tez jest 13 ton soli,zgadza sie.Co do pieluszkowego zapalenia skóry to jak Szczepek miał to brał masc z antybiotyiem ,wietrzenie cały czas było,pieluchy tetrowe i potem stosowałam alantan,a dodatkowo pani doktor moja(majaca 4 swoich dzieci),zabroniła mi myc woda i mydłem pupe tylko chusteczki mokre,moze tez nie myj.Szczepkowi pomogło ,a pupa była straszna ,miał takie punkty-dziurki z których kropelki krwi sie saczyły brrrrrrrr,do tej pory ma problemy ze skóra.wystarczyło ze 20 min miał kupe w pieluszce a pupa cała była czerwona a nawet w tych miejscach gdzie te dziurki były potrafiła sie krew pojawiac!!!!!!! Pozdrawiam i zycze zdrowka!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 19:40 U mnie już lepiej - to znaczy w tej infekcji chyba najgorszy jest pierwszy dzień, bo wczoraj czułam się naprawdę fatalnie. Ale dziś rano otworzyłam tylko jedno oko, jak starszaki szły do szkoły i usłyszałam, że mogę sobie pochorować czasami - więc zaraz zamknęłam oko i spałam do 10, a potem do 12 - a maluchy ze mną (fajnie jednak, że nie wzywała mnie praca), a potem rozpoczęlismy spóźniony dzień i już było lepiej). Faktycznie Joanko, chyba otwierali u nas niedawno taką grotę, bo coś mi świta, że czytałam w gazecie na ten temat. Ewa, ale numer z pieluszkami - może przyczyną było uczulenie, brrr - Joanko, opis takiego zapalenia naprawdę starszny - maluszka szkoda. Wiesz Ewa, ja nie znam się na sposobach maściowych, ale mała jeszcze nie chodzi - to niech siedzi sobie na golaska jak najwięcej - w kojcu na ten przykład. Podoba mi się przedsiębiorczy sposób załatwienia sprawy: >Posunęłam się do tego,że zdobyłam telefon joli.wie i skonsultowałam z nią sposób "aloesowy".< Jak najbardziej zgadzama się co do fachowości Joli w kwestii kosmetyków itd. - Jola podsuneła mi pomysły, co można stosować jako dezodorant, po takim zapaleniu węzów chłonnych jakie przeszłam, na wskutek uzywania bardzo delikatnego dezodorantu (tak jest reklamowany) )) Jolu - ja się piszę na zdjęcie. Wow Beatko, aleś Ty mądra!!!! (>w image Pain Shop Pro (...) zapisz w jpg to się obkroi do kilkudziesieciu kb. (...) sama pikseloza wyszłaby. Jeśli ma System XP home to wystarczy zaznaczyć zdjęcia< - rany w jakim to języku??? Agnieszko, czyli trzy kroki do przodu, dwa do tyłu - fajnie, że oddali, głupio, że ukradli - i to jeszcze małemu dziecku ( Trzymajcie sie ciepło (te choroby, to przez to, że nie ma zimy - Magda ile u was stopni??? Agnieszko, wieje na Bornholmie?? a nad Bałtykiem co słychać???) szczególnie te co są 2 w 1 - czyli Martusie i Wojtusie z mamusiami - Bietko, a u Ciebie chłopiec czy dziewczynka?? (Ty oczywiście też nie choruj) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 04.01.05, 20:44 ach i zapomniałam podziękować za życzenia zdrowia - to sie nazywa silna grupa wsparcia)))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 09:18 napisałam się, napisałam, wysłałam..... i nie doszło!!!!!! ((((((((( grrrr, nie cierpię takich sytuacji! zdjęć na razie nie da się odchudzić, koputer ma wszystko pomieszane, częsciowo wywalone, bo będzie na nowo załadowywany, bałagan jak nie wiem co, ale to jedno zbiorowe wszystkim wam wyśle (to znaczy joance, ewie, joli.po i barbie ) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 10:01 to i ja poproszę o wsparcie zycząc oczywiście całej grupie zdrowia, czystych pup i sobie zdjęcia ze spotkania Martusia coś szwankuje na KTG - wczoraj miała ponoc za niskie tętno - wogóle się na tym nie znam, idę dzisiaj znowu na powtórkę badania, trochę się martwię, niewiele się rusza też podobno, ale się rusza, no... Dodatkowo mam b.liczne bakterie w moczu, z głupoty swojej zanim zebrałam mocz na badanie, wieczorem zjadłam furagin - gapa... trochę się martwię, więc zaraz jeszcze przed badaniem lecę do apteki po jakieśtam leki, na pocztę i na zakupy do supermarketu - może mnie ta bieganina odstresuje, a może nie zdążę się namartwić i urodzę Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 12:41 Agnieszko, dzidziuś już duży - trzymaj ręke na pulsie z tym KTG, to najwazniejsze. Jakby co, to juz w każdej chwili możesz jechać na porodówkę, juz prawie termin. Najważniejsze, zeby kontrolować czy wszystko w porządku i najważniejsze, że sie rusza, że mało - to może byc od braku miejsca, pamietam, że niektóre moje dzieci pod koniec dużo traciły na aktywności (nawet z Jasiem - 4,100 po urodzeniu, pojechałam na USG tuż przed porodem, bo się mało ruszał, a on był po prostu duży i było mu ciasno). Najważniejsze, żeby codziennie czuć jakieś ruchy. Z tym moczem, to też pamietam, że zrobiłam jakis kiks - chyba napchałam sie winogron, a potem usiłowano mi wmówić, że cos nie tak. Następne badania wyszły już dobrze. Agnieszko, nie lataj za dużo, myśl pozytywnie, ale trzymaj rekę na pulsie. Trzymam kciuki za powodzenie w godzinie "zero" Jola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 05.01.05, 13:38 Agnieszko trzymam kciuki za Ciebie, Martusię, za tych co pozostana w domu oczekliwac również. Ty bedziesz "ostro" pracować, Martusia współpracowac a Oni biedaki czekac, czekac i czekać..... Maciej też sie ledwo ruszał i był tez problem z tetnem- w ogóle nie reagował na skurcze, przed porodem tetno skakało jak wsciekłe a w trakcie było równiutenkie co z kolei niepokoiło połozną stała nade mną w czasie skurczu i szczypała mnie po brzuchu ze słowami : oddychaj, oddychaj... Jezu a jak tu oddychac jak zatyka.... MAm takie ładne zdjęcie z zapisu KTG już z porodu na dole skurczowe "wulkaniki" a tetno równiutkie- jak znajde na dysku to Ci podesle. Co do wielkich zdjec: mam sztywne łącze (1 MB )))) )mozna podsyłac - obrobię, więc jak Jolu.wie chcesz to podeslij do mnie pozmnijeszam i przesle dalej.papa Dzis byliśmy z Maciusiem w labolatorium- zuch chłopak, panie też kochane, problem z zyłką był ale tak dugo szukały,ze ma tylko jedno wkłucie , zero sianiak- tylko kropeczka, wyniki jutro- trzymajcie kciuki... acha chyba rozbiera Zuzke- w nocy miała 38,5 ale teraz fruwa Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 08:45 Agnieszko wspieram nadal. Co u Martusi???? W domu jeszcze jesteście?? Jak badania? Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 09:26 Agnieszko, przed Tobą (Wami) piękne chwile . Trzymamy kciuki... Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 09:29 Zżarło ! ( posta). Trzymamy kciuki i czekamy na wiadomości, może już? Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 11:42 Kochane dziewczyny! Króciutko muszę niestety. Trzymam kciuki za wszystkich chorych małych i dużych ) Bedzie dobrze!!!!!!!!!!!!! Moje towarzystwo powychodziło z zpalenie oskrzeli.Ale nadal popijają herbatkę z cytruną słodzoną miodem.Miód jest jednak wspaniałym wynalazkiem... Z zapaleniem pieluszkowym w pamięci mi się obija że pediatra radziła mi suszenis pupy - suszarką (nie gorącą oczywiście).Smarowidła wymieniłyście już wszystkie ,pozostałay jeszcze okładziki z krochmalu. Agnieszko,trzymajcie się z Martusią!!!! Doskonale rozumię przez co przechodzisz - ja codziennie musze jeżdzić na zapisy chociaż to dopiero 36 tc.Tak jak Wojtowi wczesniej spadało tak teraz skacze.I szczerze mówiąc ostatnio coraz częsciej sobie powtarzam że .....mógłby się juz urodzić,bo ta niepewność mnie dobija.Odbiło się juz na ciśnieniu.Jakby było za mało - dolne jest wysokie,czasami duzo za wysokie.Dostaje jakieś tablety po których czuję się jakby czołg po mnie przejechał,ale nie mogą dobrać dowaki - wczoraj znowu miałam 159/101 ( i już sama nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Zaczęłam opijać się juz sokiem z grapefruta,podobno obniza ciśnienie. Coraz nardziej boję się że ja sama,mój organizm dobija maluszka.... Ech, ale koniec z tym - jeszcze kilka tygodni - MUSI BYC DOBRZE!!! Uciekam,za godzinę musze być znowu na zapisie. Trzymam kciuki za wszystkich chorych Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 15:23 no tak miód bardzo dobry, to prawda Violu, trzymam także kciuki, jeszcze z jakieś 2, 3 tygodnie, to już niedługo. A milczenie Agnieszki może być bardzo wymowne... Agnieszko duuuuużo siły Bietko, co u Ciebie, jak się czujesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: powrót do normalności ;) ...nie całkiem :-( 06.01.05, 19:42 jeszcze jesteśmy 2 w 1 dzisiaj KTG, USG i masaż szyjki ((((((( no nie będę Wam opisywać, ale ledwo wyszłam z gabinetu w każdym razie USG w porządku, baba wielka, więcmoże dlatego się za bardzo nie rusza - nie ma gdzie... mam dużo chodzić, głownie po schodach zaciągnąć męża "do pomocy" bo jak nic się nie zacznie to w niedzielę mnie położą i sprowokują poród (pewnie równie mało przyjemnie, jak przez ten masaż...) reszta zdrowa - ufff... zrobiłam im dzisiaj większe zakupy, wydrukowałam "instrukcję obsługi domu" czyli co, gdzie, kiedy i czekam Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie barba! dzięki za zdjęcie! 06.01.05, 20:19 Nie wiem już czy zdążyłam zasugerować, abyś je obrobiła (zrobiłam to z cąłą pewnością w tym długim poście, co to go wcięło (, ale dzięki. Jakie ładne zdjęcie! )) (ja nie miałm okazji go tak w całości obejrzeć, jedynie "po kawałku". Barba, czy mogę ci podrzucić pozostałe? (<przymilny uśmiech> Co ja się pytam? Po prostu bezczelnie to zrobię! Ojej, agnjan, eury, jak ja z wami czuję te ostatnie chwile! Osobiście mam fobię na szpital i zawsze wolałam żeby tak móc zamknąc oczy i otworzyć już po wszystkim (niby logiczne, ale są kobiety, co to lubią robić, znaczy rodzić, znaczy w szpitalu im nie przeszkadza - rety, ale chaos, prawie tak jak ta moja schiza) Na dziś kończę Ewa, dostałaś przesyłkę? pa Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: barba! dzięki za zdjęcie! 06.01.05, 21:38 JOLA.WIE mówiłam aby przesłac ))))))))) Czekam, pozmniejszam i odeślę Super jest to zdjecie a Wy takie radosne widac od razu że i w realu te same fluidy Aga fuj masaz szyjki ale Ci fundują rozrywke przed porodem, jakby on sam był zbyt mało rozrywkowy. TRZYMAJ SIĘ !!! ( dotarły zdjątka? : ) ) Eury trzymaj się jeszcze, Wojtuś niech korzysta z tej "wanienki" co prawda bez hydromasazu ale za to ciepłej wody nie trzeba dolewać Bietka na kiedy termin??? Boszszsz... ciepłe kluseczki, ja...lubię rodzić Jolu rzeczywiście przeczytałam tamtego posta i "polskiego" tam nie wiele Mówiłam ze krzyczała na mnie polonistka całe cztery lata Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: barba! dzięki za zdjęcie! 06.01.05, 22:04 witam Was po dłuuugiej przerwie jejku strasznie mi brakuję tych klimatów mamuśkowych strasznie mi szkoda że Misiem się tak nie zajmuję że już go nie karmię ale z drugiej strony cieszę się bardzo z tej pracy - była mi naprawde potrzebna i ze wzgledów finansowych i dla mojej psychiki. Jola - podeślij mi zdjęcia ze spotkania w Krakowie - zazdroszczę Wam że mogłyście się spotkać i zazdroszczę wam że odbyło sie to w Krakowie Akve u nas też był problem z pupą -straszny niczym nie chciał się uleczyć ale jakos z pomocą tormentiolu powoli goi się Mikołaj rośnie jak na drożdżach ma w końcu 2 ząbki i z uwielbieniem gryzie wszystko co w ich zasięgu jest moim pierwszym dzieckiem które spadło z łóżka mąż go uśpił poszedł ze starszakami do drugiego pokoju a Misiulec w ciągu 10 min - obudził się (nawet nie jęknął co nigdy mu się nie przytrafia), wyciągnął 2 szczebelki z łóżeczka, przeszedł na moje łóżko, przeraczkował przez całe łóżko (ok 2 m) i spadł -początkowo mąż nie mógł go nigdzie zlokalizować na szczęście nic mu się nie stało pozdrawiam Was wszystkie serdecznie życzę szybkich i bezbolesnych porodów, zdrowych dzieciaczków Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa wspominam 06.01.05, 23:27 poczytałam chwilkę o tych ostatnich chwilach przed narodzinami i wróciły wspomnienia, och jak to szybko ulatuje właśnie 8 lat temu i 1 godzinę przyszedł na świat moj Mati, taka data, więc dziadkowie go okrzyknęli Kacperkiem, nie przeszło , i dobrze miałby tylko 1 dzien imieninowo urodzinowy w roku czy u Was sie swiętuje prezentowo 6 stycznia ? bo sie z tym spotkałam, ale to chyba jakaś zapożyczona tradycja... Agnieszko, Wiolu życzę Wam masaży krzyża zamiast szyjki i to w wykonaniu męża apropos przyspieszania ( a pamiętam, że Jaśminka na 3 dni po terminie miała już w większości zwapniałe łożysko - więc zależało nam na pośpieszeniu jej na świat) to prostaglandyny zawarte w spermie mają taką właściwość i o ile są siły i chęci to można o tym pomyśleć Jolu, cieszę sie że już minęła fala, bo te symptomy były nie do pozazdroszczenia ja też proszę o zdjęcia, moja skrzynka ma taki przerób pozdrawiam,Ola Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: wspominam 07.01.05, 00:09 sorry mój stary komp wysłał mimo, że mi tego nie pokazał 4 razy za dużo ten sam list, zmieniałam tytuły, zeby mieć podgląd co sie dzieje, ale teraz jak weszłam na ponowniw już na naszym komputerku, okazało sie że wszystkie weszy. zonbaczymy jak z moderatorem, bo zgłosiłam je do skasowania, moze znikną, nie lubię robić takiego bajzlu, sorrki Ola Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa ja też proszę o zdjęcie 06.01.05, 23:32 poczytałam chwilkę o tych ostatnich chwilach przed narodzinami i wróciły wspomnienia, och jak to szybko ulatuje właśnie 8 lat temu i 1 godzinę przyszedł na świat moj Mati, taka data, więc dziadkowie go okrzyknęli Kacperkiem, nie przeszło , i dobrze miałby tylko 1 dzien imieninowo urodzinowy w roku czy u Was sie swiętuje prezentowo 6 stycznia ? bo sie z tym spotkałam, ale to chyba jakaś zapożyczona tradycja... Agnieszko, Wiolu życzę Wam masaży krzyża zamiast szyjki i to w wykonaniu męża apropos przyspieszania ( a pamiętam, że Jaśminka na 3 dni po terminie miała już w większości zwapniałe łożysko - więc zależało nam na pośpieszeniu jej na świat) to prostaglandyny zawarte w spermie mają taką właściwość i o ile są siły i chęci to można o tym pomyśleć Jolu, cieszę sie że już minęła fala, bo te symptomy były nie do pozazdroszczenia ja też proszę o zdjęcia, moja skrzynka ma taki przerób pozdrawiam,Ola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 poród prowokowany 07.01.05, 08:33 Agnjan ja miałam prowokowany teraz ,3 razy probowali z oksytocyna przez tydzien i nic,dopiero taki fajny lekarz mi zaproponował ze po prostu przebije pecherz i nie ma siły wtedy musze juz urodzic byłam tydzien po terminie juz a przy cukrzycy to nie jest dobrze,ja ogólnie sugeruje C abys zrobiła przepływy przez łozysko -koniecznie! Zmus lekarza!! Ten mój w szpitalu powiedzial ze robiac przepływy mozna wykryc nieprawidłowosci w funkcjonowaniu łozyska na 2 doby wczesniej zanim one wyjda na KTG-zrób sobie to badanie dla spokoju i pewnosci.KTG TO JUZ PODSTARZAŁA METODA,NA WYKRYCIE POWAZNYCH PROBLEMÓW.Czy ja dobrze pamietam ze tez masz cukrzyce ciazowa?Jezeli tak to własciwie powinnas byc w szpitalu i stale monitorowana ,przpilnuj lekarzy bo wielu z nich po prostu przedstawia schemat-bedzie dobrze,a potem jak nie jest dobrze to twierdza ze no tak to juz jest. Cukrzyca ciazowa jest wskazaniem do obserwacji a nawet wczesniejszego zakonczenia ciazy . Czasem proste badanie i ostroznosc wystarczy.Prosze zrób sobie to badanie i jeszcze zmus do wytłumaczenia bo tam takie ciekawe cyferki bedzie podawał, ja miałam S do D : 2,9;2,56;3,2;2,93 Z karty przepisłam to były prawidłowe wyniki Prosze pisz jak tylko znajdziesz czas co u Was i pamietaj ze my pamietamy!!! pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: poród prowokowany 07.01.05, 09:21 Ja nie miałam nigdy prowokowanego porodu i bałam się tego jak ognia.Podobno bardziej boli i nie jest to naturalne.Ale oczywiście są sytuacje kiedy TRZEBA. Miałam za to masaż szyjki podczas porodu:mozna wyjść z siebie i stanąć obok, jak lekarz robi masaz na szczycie skurczu! A przepływy powinni Ci zrobić, Agnieszko. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: poród prowokowany 07.01.05, 11:50 tytuł-Miałam miec zarówno z Zuzia jak i z Mackiem, jako ze mam długie cykle wszystkie dzieci urodziły się po terminie, własnie z Zuzka w drugi dzien świat BN jechałam na zapis KTG i ew. wywołanie bo był już tydzien po terminie, ale po badaniu okazało się że już jest rozwarcie, godzinke później się zaczęło, dwie- i Zuzek klusek był na moim brzuchu. Z Mackiem miałam miec indukowany poród w dzień terminu czyli 10 sierpnia- na własne zyczenie. Już na poczatku lipca lekarz mi powiedział ze jest wszystko gotowe do porodu, szyja miekka, rozwarcie na dwa. Olo dziewczynki zawiózł do babci i czekaliśmy.......do 13 sierpnia Lekarz nie zgodził się nawet na czopki bo 2 wziął na oddział moja psiapsiółkę (termin na 2.08) i tydzien jej wywoływał ))))) Biegałam i biegałam do niej i nie mogłysmy razem sie doczekac naszych chłopaków Za to poród Macka był iscie filmowy, pomijajac fakt ze zatówno 11 jak i 12 byłam w szpitalu pewna ze sie zaczyna. Za kazdym razem tel. do gina ze juz, On tel. do szpitala ze jego pacjentka jedzie więc czekali na mnie... a tu taki obciach, wiec jak 13 wziął mnie skurcz taki ze zwalił mnie z fotela(DOSŁOWNIE), juz nie dzwoniłam.... niecałe trzy godzinki i Macius klusek był z nami.... Agnieszko, może własnie teraz rodzisz- cały czas niezmiennie myśle o Tobie i Marcie, trzymam mocno kciuki, będzie dobrze, życze Ci szybkiego rozwiazania, Martusi ciepełka w Twoich ramionach i ...ulgi po smółce Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: poród prowokowany 08.01.05, 08:03 Akve nie boli),ja tez sie bałam,ale to co odstwilam na porodówce to moje).Po prostu trzesłam sie z nerwów jak galareta) ,nie mogłam mówic normalnie tylko jak owca takim drżącym głosem.Mójmąż sie patrzył na mnie podejrzanym wzrokiem),przykryli mnie kordłą,było mi zimno i ogólnie beznadziejnie.to był najmniej bolesny poród,ale najgorszy psychicznie,(dało swoje lezenie na odzilae 2 tygodnie i rózne obserwacje na temat fachowości personelu) Lekarza miałam najlepszego),połozna też świetana,ale.........pamietalam rózne sceny z zycia ginekologii) A jeżeli chodzi o masaz szyjki to przeprowadzony prawidłowo MA NIE BOLEĆ Uświadomiła mi to moja genialna połozna,która przy sprawdzaniu rozwarcia własnie mi go zaproponowała),miałam ochote uciec a ona zdziwiona mówi ze przeciez to nie powinno boleć,i rozmasowała,i juz wiem dlaczego to sie masaż nazywa) Naprawde podziałało relaksacyjnie,NIE BOLAŁO NIC,a co najwazniejsze przyniosło ulge wielką i........rozmasowała mi na pełne rozwarcie w ciągu dosłownie minuty.Potem położna z usmiechem na ustach powiedziałą ze rodzimy,na co ja wystawiłam na nią oczy wielkie),bo od przebicia pęcherza z wodami mineło 45 min ,KTG wskazywało siłe skurczu do 50%,i mnie niezbyt bolało,własciwie zdecydowałam sie na parcie tak dla rozrywki ),bo skurcze parte to była parodia a nie skurcze) Miałam porównanie do prawie 5 kg Szczepana,gdzie poród był bardzo szybki ale skala bólowa była nie do porównania.Jechałam do szpitala 30 min w ciagu tej poł godziny musiałam juz oddychac bo nie dawałam rady siedziec,do szpitala z parkingu ledwo doszłam.Na izbie przyjec juz nikt nic nie ywpełniał bo juz rodziłam ,było pełne rozwarcie .Urodziłam w ciagu 25 min ,ale ten ból który czułam to była granica moich mozliwości),zastanawiałam sie czy nie gryzc materaca).Krzyczeć sie wstydziłam) Co dziwne ten poród wspominam najmilej(kobieca psychika jest nbiezbadana-albo jestem masochistką)) Może dlatego ze bardzo chciałam mieć tego dzidzia i wszystko było tak jak planowałam)(oprocz niewykrytej cukrzycy) Ach wspomnienia mnie naszły................ i juz nie wiem czy mam chciec jeszcze 1 czy nie).Ogólnie lubie ten moment kiedy sie dziecko bierze na ręce),mój maz ostatnio sie popłakał i 1 raz przecinał pepowine. Było to o tyle smieszne że pępowina okazała sie tak krótka ze nie mozna było połozyc dziecka na mnie),i majstrowali mi z położnymi dwoma pomiedzy moimi nogami ......) 1 trzymała melanie ,2 pokazywała gdzie ma ciać ) a ja lezałam jak głupia) No nic powspominałam.............Zycze POWODZENIA I BŁYSKAWICZNYCH PORODÓW,BEZBOLESNEGO MASAŻU SZYJKI I DOBRYCH POŁOZNYCH!!!!!!!! pS.AGNJAN ZROBIŁAŚ PRZEPŁYWY???????????????????/ Odpowiedz Link Zgłoś
akve **** 07.01.05, 00:34 jola.wie- dzięki STOKROTNE za lampę ! Przyszła dzis popołudniu i nie miałam czasu jeszcze sie do niej "zabrać",ale musze to zrobic ,bo po chwilowej poprawie jest znowu gorzej I biedna Zosia na prawdę cierpi Teraz może pomóc tylko CUDOWNA LAMPA( nie-Alladyna Dziewczyny "ciężarówki" fakt ,ze z Waszymi przezyciami wracaja wspomnienia, b.żywe.Jeżdżenie na KTG( u nas na szczeście nie było jakichś problemów), wyczekiwanie i wreszcie -godzina zero !I nieustanna prosba mojego meża:"Prosze Cie ,kochanie byle nie w nocy.Ja muszę się wyspać,zeby Ci pomóc .Ty wiesz jak ja źle znoszę nieprzespane noce "Pól zartem ,pół seroi.Zawsze się wywiązywałam i rodzilismy od rana. Oj, te ciepłe , pachnace kluseczki... Pala.wie-DZIĘKI za lampę STOKROTNE! Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: **** 07.01.05, 16:57 Agnieszko,dziewczyny mają rację,jeżeli chodzi o przepływy.ty jako cukrzycówka powinnaś mieć je robione dosyć często.Ja,przez pewien czas miałam robione co kilka dni. Masażu szyjki współczuję szczerze - ale fakt faktem że to pomaga. W którym szpitalu będziesz rodziła?Ja jestem załamana bo warszawskie porodówki są tak przepełnione że potrafia wysyłać rodzące do Otwocka!!Dobrze że w poniedziałek otwierają Solec. Hi hi wszystkie ploteczki zasłyszane z codziennych kolejek w oczekiwaniu na KTG ) Ja nie wiem co już robić z tym swoim ciśnieniem.Niby jestem na lekach,a dalej w ciągu doby potrafię mieć 158/100 a kilka godzin pozniej 130/80.Oszaleć mozna....szczególnie że jak taki głupek naczytałam się czym grozi nadciśnienie w ciąży. Z drugiej strony ,no jak się nie denerwować??!! Mamy tylko jeden samochód,w efekcie jak mąż wyjeżdża na kilka dni,to ja muszę go odwiezć do pracy żeby mieć samochód>Bezpieczniej chyba jezdzić samochodem na KTG niz autobusem 2 godz.Wczoraj wracam sobie ze szpitala,spokojna,bo i zapis był jak nie Wojtka,prawidłowy,reaktywny i ciśninienie moje w nornmie...przychodzi SMS od najstarszego syna:"mama wrócił marek ze szkoly,przycineli go do ściany trzeba jechac do chirurga".Panika,bo godz.16.00,zaczynają się korki...środek Wisłostrady...zdążę do przychodni czy będzie trzeba gnać na dyżur do szpitala....?Szpital...bielański...no tak jak tam najszybciej mozna dojechać...w zyciu sama nie jechałam.... No i powiedzcie jak tu mieć normalne ciśnienie??!! Na szczeście w przychodni nas jeszcze przyjeli,obeszło się bez gipsu - nadgarstek tylko solidnie stłuczony. Dzisiaj wchodzę do domu (szpital,zakupy)- Marek wita mnie strwierdzeniem "Mama strzelanie bramki to nie jest ćwiczenie na w-fie?" Ręce opadają - Marek ma zwolnienie z zajęć w-f do końca miesiąca.... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: **** 08.01.05, 10:15 Z wysyłaniem czegokolwiek z mojej skrzynki, a zwłaszcza zdjęć, będzie problem, a waściwie jest to chyba niemożliwe, bo mój komputer pracuje juz tak wolno, ze wystawia na ciężką próbę moją cierpliwość! A nie miałam czasu się nim zająć, bo ostatnie dwa dni spędziłam poza domem na załatwianiu różnych dziwnych rzeczy, a ta łajza w domu (znaczy komputer) tylko słabła i słabła... Nawet teraz, jak pisze ten tekst, to pojawia się on dopiero po napisaniu na ekranie (tak skokowo rozwijają się całe linijki )), aż się prosi o reanimację, a tu jak raz mam pilną robotę na kompie na poniedziałek, ślag by to! A propos załatwiania: wczoraj złożyłam korektę zeznania za 2001 rok (!), bo się US dogrzebał, no i okazało się, że się wtedy pomyliliśmy (oczywiście niezamierzenie), na niekorzyśc skarbu państwa niestety, co ciekawsze Urząd wypłacił nam wtedy wyliczoną nadpłatę, a teraz trzeba będzie oddać to co dali i jeszcze dopłacić to co wyszło aktualnie, nie powiem, nie rozglądałam się, gdzie by tu jeszcze udać trochę grosza, jednym słowem: nie mam na to i mam nadzieję, ze urząd pójdzie na jakieś raty (( W związku z paraliżem komputera barba, błagam, roześlij to nasze zdjęcie do wszystkich "potrzebujących" plizzz....., ja w dodatku stwierdziłam poważne braki w książce adresowej (jeśli chodzi o wasze adresy), wiem, że gdzies kopiowałam listę z forum, na wpisane jej wtedy nie starczyło czasu, a teraz mąż o ile jej nie wywalił, to gdzies przeniósł, a szukanie teraz w kompie czegokolwiek trwa wieki! (skasowałam fragment o porodach . był w tym miejscu. pozdrawiam serdecznie Jola mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04) Madzik Moment Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: **** 08.01.05, 10:42 Jolu przeskanujcie zobie komputer skaner.mks.com.pl bez www, sam się otworzy, zaznaczcie dyski i "skanuj", poza tym jak tak komputer pracuje może warto programy uzytkowe i gierki mieć na płytkach (chociaz częśc) to nie będzie zajmować tyle miejsca, no i oczywiście warto dołozyć pamięci operacyjnej chili RAM-u, ale wydaje mi sie że skanowanie powinno wystarczyc, wyszuka troche smieci usunie i będzie ok- u nas zwykle to działa chyba ze mamy jakiegoś wirusa potęge , wtedy Olo walczy nieraz tydzień Kto chcę zdjęcie w takim razie ze spotkania akve, joli.wie i joanki niech da znać... Duże zdjęcia przysyłajcie do zmniejszania - jak ktoś chce oczywiście ale poprosze na adres beata@per.com.pl - per.com.pl to nasz serwer i wiem na 100% ze sie nie zapcha. Joanka ale miałaś super porody!!!!! Ja tam się darłam za kazdym razem, na samej koncówkce ale krzyk przynosił mi ogromna ulge . Zresztą za kazdym razem pytałam się czy mogę, połozne ze usmiechem mówiły: prosze bardzo tylko nie zapominaj że masz jeszcze pracowac Agnjan czy Marta już jest ????? Eury a jak Daria??? Dawno nic nie pisałaś o swojej "jedynaczce" Kasiu to dobrze że w pracy sie układa i jesteś zadowolona. Jak jestem w pracy to chce byc z dziećmi, jak jestem na opiece to wole być w pracy byle dzieciaczki były zdrowe...hmmm czy się taki narodził.....:0 Jola5 jak sie czujesz??? choróbsko dało ci spokój??? Może czosnek??? Jak sie ugotuje ząbki czosnku w ziemniaczkach to nie czuc zapachu i smaku, a włsciwosci swoje czosnek i tak zachowa choc w duzo mniejszej ilosci- oczywiscie ziemniaki podajemy jako purre- to sposób od naszej Pani doktor Ola gdzie ty bywasz że tak Ciebie nie wiele Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: **** 08.01.05, 12:25 No własnie, ja wczoraj miałam jeszcze jeden atak, bolało mnie gardło, ale chyba w tym wszystkim najgorsze było takie totalne rozbicie. I posunęłam się właśnie do zażywania czosnku - gorące mleko + miód + masło + czosnek, bo bałam się, że to może angina (miała Małgosia), ale chyba nie i dzisiaj juz mi chyba lepiej. Niestety Ola na białej szkole zachorowała - w czwartek dostała gorączki - 39, miała dreszcze, panie przerażone. Z opisu wynika, że ma tą naszą infekcję i chyba jeszcze tą lepszą wersję (miał ją Jaś) - bo bez bólu gardła, na razie leży w łóżku, gorączke panie zbiły, a ją boli głowa i jest ogólnie rozbita. Na nartach pojeździła tylko 1 dzień, a wracają jutro i w sumie tego się troche boję, bo podróż, to podróż, zawsze przeciążenie dla organizmu, a infekcja jej raczej do tego czasu nie przejdzie, bo z doświadczenia jasiowego pamiętam, że trwała około tygodnia. Ale na szczęście to tylko 1,5 godz. jazdy. Te choroby, przez wariacką zimę - wyobraźcie sobie, że za oknem mam teraz 12 stopni!! Toz to nienormalne. Olu - przepraszam, że spóźnione, ale najlepsze życzenia dla Matiego - no i dużo zdrówka)) Wiecie, ze są to świeta dzieci (urodziny), a mamy zawsze maja ukryte w sercu wspomnienia z pierwszych chwil i po cichu sobie w swieta dzieci otwierają pudełeczka z tymi wspomnieniami)) Barba, wiesz chciałabym aby moje dzieci były w szkołach i przedszkolach pod opieką pań, które z takim ciepłem mówią o dzieciach, które mają pod opieką))))) i które by się tak cieszyły ze swojej pracy) Jolu, jaka przykra sytuacja z tym podatkiem(( Państwo nie rychliwe, ale sprawiedliwie, odbierze swoje, co do grosza, choćby po trupach. No i ten komputer - wiesz Jolu, gdzieś jest taka funkcja porządkowania tego co na dysku, defragmentacja chyba się to chyba nazywa. Moze by to pomogło (piszę z instrukcji: w menu start wybierz uruchom wpisz dfrg.msc (lub defrag, jeżeli uzywasz systemu Windows 98) i kliknij na OK) Tu jeszcze pisze, ze uporządkować komp. za pomocą programu ScanDisk (też przy Windowsie 98) - (START, URUCHOM, wpisać: scandisk, OK) Przy Windowskie 2000/XP zamiast ScanDisc jest Error Checking (Mój Komp., Narzędzia, Sprawdź, "Automatyczne napraw blędy systemu plików" i "Skanuj dysk i próbuj odzyskać uszkodzone sektory", "Rozpocznij") Jolu, Ty pewnie to wszystko wiesz. A ja mam podstawowe braki, więc to tłumaczenie pewnie psu na budę, ale może a nuż... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: **** 08.01.05, 13:09 Oj posypały sie wspomnienia porodowe. Wiecie coś niesamowitego jest w tym wszytkim, boli, a takie śilne przeżycie, że trzyma się potem w sercu jako coś najcenniejszego (przez mamy oczywiście). Wiecie teraz przy tsunami tyle ludzi zgineło, a zwierzeta wyczuły, że idzie niebezpieczeństo i uciekły dostatecznie wczyśnie w głąb lądu. Kobieta rodząca chyba tak blisko natury, że pewnie też by czyła takie sygnały naturalne, co to człowiek cywilizawany ani w ząb, a zwierzeta tak. Ale pewnie to taka idealizacja rok po ostatnim porodzie (skojarzyło mi sie z tymi krzykami, co przynoszą ulgę, z tymi silnymi przezyciami), gdybym była tuż przed, to raczej postawa Joanki (głos jak owca byłaby mi bliższa. Ewa, tekst Twojego męża rewelacja - kochanie, proszę tylko nie w nocy))))))) Dziewczyny, wspieracie cudownie, gdybym znała Was przy mojej ostatniej ciąży to pewnie nie doszłoby do sytuacji,że lekarz zapomniał o badaniach krzywej cykrowej i do 38 tygodnia miałam niewykryta ciążową cukrzycę, a potem nagle stres, szpital - bo poziomy cukru były takie wysokie. To się nazywa fachowość z autopsji (Wasza), co to niejeden lekarz lepiej nie doradzi) Kaisiu, bardzo Cie pozdrawiam - >mały wyciagnął sobie szczebelki z łózeczka< Toz to prawdziwy Herkules) U mnie każde dziecko zaliczyło kilka upadków z łóżeczek i tapczanów - nie widzę u nich urazów psychicznych Dziewczyny, może z tą pupą u maluszków to jakaś infekcja, wirus, który teraz panuje w kraju, bo coś za dużo dzieci na to choruje, nie uważacie?? i tak wszystkie nagle dostałyby uczulenie?? Życzę, żeby małe pupki sie szybko zagoiły. Nieustająco trzymam kciuki za ciężarówki, Agnieszko, Violu, Bietko trzymajcie się. Violu, życzę, zeby ciśnienie nie skakalo, chociaż stres na pewno sie przekłada na ciśnieniowe sprawy. Ale wiesz, mimo burzy emocji, wydaje mi się, że jesteś twarda jak drzewo. Myslę, Wojtuś bardzo to docenia. Życzę duuuuuuuuuuuuuuuuuużo zdrowia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: **** 08.01.05, 21:29 Nic mi nie dadzą mądrego napisać (głupiego też nie), tylko się drą i cześć! Nowe zdjęcia na "zobaczcie", linki w podpisie )) Lecę.... Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa balanżka 09.01.05, 20:55 wiatry nam przywiało od Was z wielkiego południa nagle z 12 stopni spadło do 2 , ale przestało lac i poszliśmy z Mieszkiem na teatrzyku o Gwieździe Betlejemskiej, miły mały osiedlowy klub, marzy mi sie ciągle takie przedsięwzięcie, nawet zaczęłam szukać na stronce Urzędu Miasta Gdańska jak postarać sie o grant na różne kulturalno- oświatowe, ewent. ekologiczne akcje wspierające środowisko lokalne kiedyś działałam - zupełnie towarzysko w grupie wsparcia matek karmiących, porodów naturalnych, itp. itd, było bardzo gwarno, rodzinnie, przypomina mi trochę ten tutejszy klimat tylko że tu nie ma opcji - żebyście widziały że sa czytadełka - które się nie logują ale też potrzebują, ja mam wiecej zaparcia w czytaniu, jak już zresztą o tym pisałam, he he wczoraj balanżka Matiego, zaprosił 4 kolegów - hokeistów, ze szkolnej ławki {tak się kiedyś mawiało ?}, nie było programu , bo sądziłam , że będą sie sami dobrze bawić, co ja im się będę naprzykrzac, zwołam ich po godzinie na tort a resztę zabawy Mati zaaranżuje nie omyliłam sie ze potrafią się sami sobą zająć i bawić nieźle, oj NIEŹLE!!!! wparowałam po 15 minutach, bo nie sposób było ich tam samych zostawić {na szczęście mieszko nie okupował z nimi swojego pokoju, bo poszedł na konkurencyjne urodzinki koleżki z przedszkola}, dwóch na górze piętrowego, reszta na podłodze, bitwa na poduszki, pufy i inne na całe szczęście miękkie fanty, dzikie okrzyki, istny MAŁPI GAJ, moje sugestie aby przerzucić energię na inne aktywności mimo 3krotnej powtórki nie podziałały, dzidek piętro niżej któremu spadnie zaraz na głowę lampa też ich jedynie rozbawił, wzięłam sie w garść i poszły w ruch zagadki i konkursy na kawały { oj w tej dziedzinie są mistrzami} w międzyczasie zostałam uświadomiona przez Kubę, który jets w I gimnazjum i ma kolegę hokeistę, do którego ponoć niewiele sygnałów dociera, nauczyciele przychodzący do klasy Kuby na lekcję komentują czesto gęsto poprzednią lekcję w klasie hokejowej i z ulgą stwierdzają że teraz to sobie odsapną pa, obiecałam mieszkowi jakąś 10 minutówkę na kompie jeszcze więc się stąd zmywam Ola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan JEST MARTUSIA :-) 09.01.05, 21:01 jesteśmy od 4 godzin w domu, Martusia urodziła się zdrowa i śliczna o 4.45 w piątek 7.01.2005 było ciężko - może opiszę, jak ochlonę, ale teraz po powrocie do domu to dopiero jest sajgon... dziewczyny!!! jak wy sobie radziłyście po porodzie z hałastrą starszych w domu? RATUNKU! nic nie czytałam, może jak jutro pójdą do pracy, szkoły, a Szymek pośpi razem z Martą (a ja nie padnę razem z nimi) to napiszę coś więcej i przeczytam Was )) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: JEST MARTUSIA :-) 09.01.05, 21:39 Ufffffff- nareszcie !!! GRATULACJE- wypoczywajcie Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po WITAJ MARTUSIU:))))))))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 00:06 Agnieszko GRATULACJE Jest maluszek nareszcie)) Ale jestem ciekawa jaka jest malutka. Pamiętam moje przyjazdy ze szpitala - las rączek sie wyciągał po malucha (ja, ja) ale tylko dziewczynkowy, Janek ostatnio nie miała specjalnie czasu, bo jakąś bitwę prowadził na biurku i jako dowódca żólnierzyków absolutnie nie mógł przerwać. Przyleciał sie tylko przywitać, ale dziecko go specjalnie nie zainteresowało. Pamietam, że byłam ogłuszona, że przez kilka dni ciagle łzy mi się w oczach zbierały. Że bałagan był rzeczywiście za każdym razem dość spory. Uff Agnieszko, nie daj się temu wszystkiemu. Najwazniejse, że Wasza rodzinka juz razem. powoli sie docierajcie, a bałagan... nie ucieknie))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 00:16 Ola, ale wiatry tam na północy - ojej w tv pokazywali ludzi zdmuchiwanych z ulic, ło jejku. Agnieszko - bornholmko, a jak u was wieje, to az sie boję myśleć. Acha Olu, juz doczytała, że z tych wiatrów to niewiele było słychać, bo koledzy hokeiści imprezowali z Matim Jolu, widziałam, widziałam księżniczkę i bujny włos do brody, no i jak pięknie ona już siedzi miłej nocy Jola (u nas narazie nie wieje, a w dzień było 10-11 stopni i jak na wczesną wiosnę przystało swieciło piekne słońce) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 09:01 Wszystkie trzymałyśmy kciuki za Martę! Gratulacje ! Ja wspomnień porodowych wielkich nie mam- bo 3 cesarki. A wiało u nas wiało, gwizdało , ale już ciszej. Nie mamy zimy tego roku ( od czasu jak mieszkam w domu jakbym mniej lubiła zimy - odśnieżanie + ogrzewanie gazowe). A mój Kubuś wczoraj po raz pierwszy okazał swój męski instynkt oglądał się za dziewczyną ( wiek - około roku), az miło. Ciekawe skąd on TO wie? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 09:51 No nie mów Ada, to znaczy, ze Michałek kilka tygodni młodszy od Kubusia, za te kilka tygodni tez zacznie?? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 15:54 zdjęcia Martusi - kilka pierwszych - są tu: www.agna01.neostrada.pl/marta/jestem/jestem.html a napiszę coś więcej, jak ochłonę... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 16:43 Agnieszko WIELKIE GRATULACJE,jaki to piękny widok...............az mnie scisnęło....tesknota czy co.............?????????/ Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 18:02 Agnieszko, gratulacje! )) Śliczna dziewczyna! Niech zdrowo rośnie w tej waszej "rodzinie wielodzietnej". Moje starszaki duże, więc po naszym powrocie ze szpitala raczej sprawnie reagowali na wezwania o ciszę czy spokój, ja dodatkowo się wyspryciłam i wysłałam ich wszystkich na wakacje do babci na wieś, czego ostatecznie żałowałam, bo zostałam sama w domu (i posżłam raz do lasu, pamiętacie . Jakoś to będzie, wprawdzie wymaga dużo cierpliwości, ale w końcu wszystkie dzieci (i dorośli) w rodzinie zatrybią jako jeden mechanizm. I już niedługo będzie tak, jakby tak było od zawsze... Ściskam was serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: WITAJ MARTUSIU:)))))))))))))))))))))))))))))) 10.01.05, 19:30 Serdeczne gratulacje Agnieszko pięknej córeczki. trzymaj się ciepło - teraz to przecież hormony szaleją i niedługo na pewno poczujesz się lepiej. A tak wogóle to wrzuć sobie na luz - starsze dzieci wciągnij w prace domowe te najpilniejsze, a porządki nie zając nie uciekną. I ciesz się maleństwem. Jak ja Ci zazdroszczę. Wszystkim wam życze dużo szczęścia i samych miłych chwil w Nowym Roku - to takie spóźnione życzenia noworoczne - niestety miałam problemy z kompem. Jolu, u nas wcale nie jest zimno. Dzisiaj np. było +5 stopni. Wszyscy się śmiejemy, że latem chyba będzie padać. Nikt z nas nie pamięta tak wiosenno- jesiennej zimy. Ale przynajmniej zaoszczędzimy na oleju, a i moim pieskom w budzie nie jest za zimno. A więc trzymajcie się. Pozdrawiam serdecznie Magda Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 10.01.05, 23:18 czy aby Martusia jest Naszą pierwszą córeczką forum-owską? bo Madzia do nas dołączyła miesięczna o ile mnie pamięć nie zawodzi Agnieszko jaki piękny czas u Was nastał, to można chyba przyrównać do wymarzonej wygranej w totolotka Martusia ma juz 3 dni , prawie cztery, urodziła sie 8 lat i 5 godzin po moim Matim, te Koziorożce to silne osóbki, cała trójka nie zachowa takiego spokoju w środku jak ona, to Ci obiecuję, będzie z niej silna kobietka pomyśl sobie, że moje noworodki miały od pierwszych chwil rodzeństwo naokoło, z jednej strony to spokój, że się nad wszystkim panuje, nie ma potrzeby przekazywania pałeczki w dowodzeniu , ale większość mam ceni sobie ten czas 2-3 dni w szpitalu, wspominają jako jedyny czas w pełni oddany maleństwu pozdrawiam Ola PS.Post pisalyśmy równocześnie, jak pisalam o balanżce, tylko ja szybko uciekłam i ta wieść dotarla do mnie dopiero dziś a ja nie dostanę w tym roku urlopu w ferie i moje starszaki będą same {czytaj w doborowym towarzystwie - koleżeńsko ewent. gadu-gadowskim}okupować chałupę, Matiego pierwszy raz wpiszę na pół-ferie szkolno-świetlicowe na 5 godz dziennie a Mieszko wogóle zero luzu - codzienne wstawanie o 7ej go nie ominie - przedszkole, za to jutro idziemy wypożyczyc stroje muszkieterskie na bal i zabawimy sie w środę w szkole - tzn oni bo ja w tym czasie superważną wywiadówkę u Kuby z ocenami półrocznymi zaliczę, nie cierpię tych wywiadówek, co miesiąc już je robią, ale teraz idę tylko do najstarszego synalka, który już obiecuje poprawę na koniec roku, a co mi tam, najwyżej sie nie uchowa w tej turystycznej klasie dla orłów kolejne ogłoszenie o opiekunkę wylansowaliśmy na łamach Gazety Wyborczej, znajomi się smieją że nam nie pisana jest opiekunka, innymi słowy mam wracać na łono rodziny i zapomnieć o pracy, ok , ale jeszcze z pół roku dociągnę do wakacji i sie spuszczę ze smyczy... pa, pozdrawiam Was!!!!!!Ola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 11.01.05, 09:11 GRATULACJE! GRATULACJE! GRATULACJE! To cudowne trzymać taka kruszynkę w ramionach.Martusia jest śliczna U nas tym razem wszystko odbyło się jakos tak spokojnie.Starsi chłopcy chodzili do szkoły,tesciowie wyjechali na wycieczke i przyjeżdżała moja mama. Choć jak spojrzysz do pierszych postów na naszym wątku to doczytasz ,ze było trochę zamieszania.I jak napisała jola (wrocławska) to organizacja zycia domowego po przyjściu na swiat kolejnego dziecka zajmuje ok.6 tygodni,sporadycznie krócej.Taki okres noworodkowy dla calej rodziny Bedzie dobrze.Korzystaj z pomocy ile się da. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 12.01.05, 11:38 oglądnęłąm zdjęcia Agnieszko, malutka śliczna, a zdjęcia taaaakie wzuszające) Ależ to sie szybko zapomina, wiesz Ewa własnie zastanawiałam się do jakich ja wniosków doszłam - 2 tygodnie, czy 6 potrzebne na wejście w jako taki rytm. Dziękuję za przypomnienie, właśnie pamiętam, że przez ten pierwszy okres miałam wrażenie, że normalnie to bylo wczesniej, a teraz nowe, a po 6 tygodniach - było już odwrotnie - normalna wydawała mi się nowa duża rodzinka. Acha Ewa, a pamietam, że Ty tak pod koniec trzeciego tygodnia życia Zosi przy próbie udania sie na akademie z okazji dnia matki, między rozwiezieniem dzieci do szkoły muzycznej, w międzyczasie karmiac maluszka poczułaś, że chyba jestes straaasznie zmęczona, a tu jeszcze okres połogu nie skonczony, ależ te mamy zaraz po porodzie ambitne i maksymalistyczne - Agnieszko jak tam Twoje pierwsze wrażenia?? Magda fajnie, ze już jesteś i fajnie, że nie jest u was tak zimno, jak tak dalej pójdzie to na feriach zimowych, może będzie już można zbierać kwiaty - u nas to dopiero za miesiąc. Pierwszą połowę dzieci będa w domu, na drugi tydzień jadą na zimowisko do Karpacza, blisko, a co góry to góry, chyba znajda tam chociaż trochę zimy. A Gdańsk ma tyle atrakcji, łącznie z nadmorskim mikroklimatem i górami w Oliwie, ze ferie w takim mieście mogą być bardzo ciekawe, no i koledzy ze szkolnej ławy są pod ręką, choć wtedy no cóż trochę głośno Magda, a starszym chłopakóm pokazuj na przykładzie małych piesków, ze nie każdy może sobie na takie cos pozwolić, wiele dzieci marzy o jakimś zwierzątku, komputer i tv to nie to samo, a twoje chłopaki moga obserwowac małe pieski w domu, niech sie tym chwalą na całego, jest czym, zwłaszcza, że srodkowy (jak każdy środkowy) bardzo czuły na tym punkcie, dobrze pamiętam?? Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: gratulacje Agnieszko!!!!!!! :))))))) 12.01.05, 12:03 Witaj Martusiu!!! No proszę, chwilę mnie nie było a tu takie wspaniałe nowiny. Wszystkiego najlepszego dla całej rodzinki.A moje Koziorozce skończyły przedwczoraj odpowiednio 14(Grześ) i 3 lata (Jaś).Impreza jeszcze przed nami , bo w ubiegły weekend bawilismy na roczku u synka kuzynki , który obchodzi urodzinki dzień przed moimi chłopcami, więc miał pierwszeństwo .Tak więc w moim otoczeniu jest gromadka ze stycznia , że nieskromnie wspomnę tez o sobie (29.01).Cóż dzieci cieszą się ,że są coraz doroślejsze a ja ?, no przecież ja mam niezmiennie 16. U nas Nowy Rok pod znakiem biegania po gabinetach lekarskich . Same rozumiecie , nowe kontrakty , na razie jest kasa na leczenie i nikt nie odsyła z kwitkiem co mi się zdarzyło pod koniec roku u dziecięcego stomatologa (zrobił tylko przegląd , bo wie pani na leczenie to nam już punktów zabrakło).Śmiac się , czy płakać? Z Zuzią właśnie zakończyliśmy badania ( morfologia i mocz, jutro wyniki) które rzekomo maja dać nam odpowiedź na pytanie czemu to nasze chucherko jest takie właśnie ( ok.8,5 kg na 15 mies.)Jak znam życie i takie przypadki ( z Przemkiem tez miałam ten problem) nic nam się nie rozjaśni w tym temacie a przyczyna jestem ja sama , bo zresztą kto to widział ważyć 48 kg po piatce dzieci ( chyba muszą mnie przebadać).Na dokładkę okazało się , że Przemek wymaga leczenia ortodontycznego i juz mamy zalecenia usunięcia kilku szczątkowych mleczaków a w perspektywie pewnie aparat. Dziewczyny , ja tez składam zamówienie na zdjecie ze spotkania krakowskiego , na którym ku mojemu ogromnemu żalowi nie mogłam byc obecna. Akve co do odparzeń ja nie zawiodłam się na mące ziemniaczanej , tormentiolu ( tu zastrzeżenie , że aby go stosować na pupinie nie może byc ran) i oczywiście wietrzenie i jeszcze raz wietrzenie . Zapomniałabym , pediatra zalecił talkze rezygnację z chusteczek nawilzanych , które są często przyczyna uczuleń. Niestety nic nowego nie wymysliłam a szkoda , bo serce się ściska na myśl o cierpiacej Zosieńce. Dziewczyny nie przegapcie dziś na Tv4 program Odetty Moro-Figurskiej z rodzinami wielodzietnymi , ,,Ja tylko pytam'' godz. 19 . Pozdrawiam , Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda TV4 - ,,Ja tylko pytam'' godz.19-DZISIAJ!!!!! 12.01.05, 12:08 Piszę jeszcze wyraźny tutuł , żeby nie przeoczyć . Chyba największe przeżycie dla Agnieszki , bo znów zobaczy się 2w1. Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.15 12.01.05, 19:44 Jestem właśnie w trakcie ogladania( teraz przerwa na reklamę więc piszę ) Świetnie poprowadzona i interesujaca rozmowa. Agnieszko , gratuluje Ci świetnej riposty w temacie pozbywania się dzieci , brawo! Wracam do tv. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.1 12.01.05, 20:02 Agnieszko, świetny występ: wyluzowana, mówiąca bardzo mądrze, z poczuciem humoru, PIEKNA kobieta (Agnieszko nie wiedziałam, że chcecie oddać Jasia) jola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.1 12.01.05, 22:52 Tak się zmartwiłam ,ze nie mogłam ogladac a tu taka niespodzianka: POWTÓRKA. Jutro musze zobaczyć ! Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: TV4 - ,,Ja tylko pytam'' -powtórka jutro 10.1 13.01.05, 00:05 Buuuuuuu, pisaniny mam dużo i dopiero teraz sobie przypomniałam , mam nadzieję ze powtórki nie przegapię Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa bal/po balu 13.01.05, 00:23 a ja nie mam tv, więc nie zobaczę, może jakaś relacja, choć nie na żywo, ale zawsze chętnie już po balu, kot w butach wytrzymał 3 kwadranse, Mati-muszkieter na całe 2 godz wciągnął sie w zabawe, byłam 5 minut, porobiłam fotki i pognałam na zebranie do Kuby, coż oceny nie wyrażają na całe szczęscie całokształtu wiedzy Jaśmina jutro gna na jakiegoś Alfika, zamiast na pianino, że też jej sie chce zaliczać te wszystkie konkursy, ja nigdy nie bywałam i żyję a ja dostaje jakiś uderzeń ciepła ( nie gorąca- to jescze nie menopauza chyba?) pocę sie na potęgę i coś czuję że mój organizm nie toleruje tej pseudo-zimy temperatury są zwariowanie wiosenne i nie jest mio wcale z tym dobrze, zbzikowała ta natura jedyny pozytyw to niższe rachunki za gaz-ogrzewanie niż poprzedniej zimy pozdrawiam cieplutko z maleńkim wiaterkiem i bryzą od morza, pa Ola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 powtórka o 10!!!???Oglądne!! 13.01.05, 07:52 Przegapiłam-ale byłam sama do 8 wieczor z bestiami).pozdrawiam Was bardzo serdecznie i ostatnio nie mam kiedy pisac. Wczoraj miała wystep szczepka na Dzien Babci,fajna parodia u 3 latków-ale swoją droga to jest słodkie!!!!!!!!!!!takie maluszki(mój jest ten najwiekszy),które jeszcze nie mówią (mój oczywiście mówi od 11 msc życia zdaniami wymawia wszystkie r;dż; dż i inne) .Ale to jakis ewenement w przyrodzie) OLiwka czasem ma problemy z wymawianiem literek np. mówi z/s pokoju zamiast w (może macie jakies ćwiczenia logopedyczne które taką wade zmniejszaja?-tzn ona potrafi to powiedziec ale jak mówi szybko to myli sie) Dzisiaj jej wystep -bede dumna mamusia,wczoraj była usmiana mamusia bo szczepek zrobił swoja wersje wierszyka),ale było bardzo sympatycznie i milutko. Babcie dostały piękne naprawde piekne laurki i serwetki chyba z polarku slicznie zapakowane).U Oliwki tez jakieś cudowności przygotowują razem z poczestunkiem(panie same pieką)i troszke rodzice) Lubie nasze przedszkole,naprawde swietna atmosfera,moje dzieci np nie chodzą na religie i nigdy nikt mi nie dał odczuć ze jestem ta INNA nawet panie kucharki i panie sprzątające sa takie serdecznie dla dzieci i rodziców,mogłabym tam pracoiwać) Kazdemu życze takiego przedszkola),szczęscie ze mieszkam blisko) i ze tam zapisałam dzieci). Mam 1 przedszkole pod blokiem(dosłownie), ale byłam tam kiedyś na przedstawieniu (mój maż był kubusiem puchatkiem),i śmieszne fajowe przedstawienie gdzie mnie policzki od smiechu bolały ,panie przedszkolanki przesiedziały obok mnie z twarzami jak kamienny indianin) Az byłam zdiwiona ze mozna tak długo meczyć mięśnie twarzy)) i to była natychmiastowa dyskwalifikacja tego przedszkola),co prawda musze zaprowadzic dzieci dalej (ale dosłownie 5 min drogi) ,ale przynajmniej wiem ze tam sie smieją)))))) pozdrawiam serdecznie-koncze przedszkolne i pieluchowe słodkie tematy,MILEGO DNIA I CAŁUSKI). A ja znowu do krakowa sie wybieram w sobote)))),ale jeszcze nie wiem gdzie i kiedy bede) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 FAJOWSKI WYSTEPA AGNIESZKO!!!! 13.01.05, 11:12 OGLĄDAM AGNIESZKO)) SUPER,MOŻE JA TEZ SPRZEDAM OLIWKE,) .Koniec już,czemu wiecej nie mówiłaś),ładnie wygladałaś z tym brzuszkiem),a teraz brzuszek lezy koło ciebie i cyca),jak fajne)!!!!!!!!!. Wiecie az mi sie zachciało 4 dziecka),tak ładnie wszyscy opowiadali),najbardziej sie mi podobała Aga i ta nauczycielka w okularkach) (1 mówiąca),i Tatus 8 ),120 litrów mleka),no u nas tez takie ilości ida bo my tez pijemy dużo(3 litry dziennie czasem idzie),kolega sie smieje ze gdyby u nas w domu mleka nie było to juz tragedia). Fajny program),a ja własnie bede składac ciuszki do kartonika...........,jak kolezanka mi odda. całuski papapap Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: FAJOWSKI WYSTEPA AGNIESZKO!!!! 13.01.05, 12:23 Też jestem pod wrażeniem ! Agnieszko PIĘKNIE wygladalaś i bardzo dobrze( czytaj:spokojnie, bez tremy, rzeczowo z humorem(!) mówiłaś. Szkodaze tak szybko sie skończyło... Moze wystąpisz gdzies jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 koncert prosze o dane:)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.01.05, 12:51 Akve cos konkretniej o wystepie,napisz prosze,godzina 12,a ceny biletów? Odpowiedz Link Zgłoś
akve Zapraszam do Filharmonii Krakowskiej :-) 13.01.05, 09:58 Mój Jasiu będzie wystepował w Filharmonii Krakowskiej Mniej więcej co 2 miesiace filharmonia organizuje koncerty dla dzieci, które są taka muzyczna opowieścią na jakiś temat.Krótkie utwory muzyczne przepaltają się z opowiadaniem-prowadzonym przez dwoje aktorów i czasem jeszcze wystepuje dziecko.I własnie mój Jasieczek będzie aktorem w tym koncercie jutro. Juz trzeci raz zaprosił go pan Sławek i pani Ania,którzy są aktorami i od lat prowadzą koncerty dla dzieci. Tym razem Jasiu ma b. trudne zadanie,bo ma niewiele tekstu ,a musi siedzieć prawie caly czas na scenie w roli karasnoludka,a potem jako Nowy Rok.Nie wiem jak ten wiercipieta to wytrzyma ! Pewnie będzie się krecił i ziewał Koncerty sa o 9.00 ,11.00 i 13.00- jakby ktos sie wybierał.I w sobote o 12-tej. Zapraszam. Acha, i Jasiu jest na plakatach )) Idę ,bo Zosia zjada chusteczke papierową... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Zapraszam do Filharmonii Krakowskiej :-) 13.01.05, 11:04 wow a ile bilet?????//bo bede w krakowie Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Zapraszam do Filharmonii Krakowskiej :-) 13.01.05, 21:00 joanka, bilety chyba po 10 zł.Tyle zbierali w szkole od dzieci, bo klasa Jasia oczywiście się wybiera Może być problem z biletami,więc zadzwoń do mnie ( jeżeki bedziesz na komóreczkę to spróbujemy coś zrobić.Koncerty ciesza ogromnym powodzeniem, popularyzuja muzyke klasyczną wśród najmłodszych,wiec w sobote przychodza rodzice a dziećmi.W piatek -szkoły. Daj znac czy będziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Program na tv 4 13.01.05, 12:22 Zajrzałam na nasz kochany wątek, dowiedziałam się, ze przegapiłam wczoraj program (, potem się do-wiedziałam, że jest powtórka i ku mojemu zaskoczeniu trwała dopiero pięc minut, więc można powiedzieć, ze nic nie straciłam, a Agnieszki to na pewno nie! )) i według mojej oceny (ja rozumiem trema przed kamerą, ale to chyba nie tylko to) właśnie Agnieszko wypowiadałaś się najbardziej sensownie na temat rodziny wielodzietnej. Inni sprawiali wrażenie pławienia się w tym wielorodzinnym szczęściu, będąc jednocześnie pozbawieni umiejętności ujęcia owego szczęścia w słowa (Odetta też jakaś taka mało rozgarnięta, ale rozumiem, ona nie w temacie )). Niemniej jednak oczywiście wszyscy biorący udział godni uznania, by nie powiedzieć chwały, z tym, że, no właśnie, tak jak powiedziałaś: "normalności!", rodzina wielodzietna to ewenement, ale rodzice wykształceni i MIMO TO wielodzietni to już istne dziwolągi, ale nasze pokolenie już chyba nie zdoła (nie zdąży) przewalczyć tego stereotypu, to wymaga o wiele więcej czasu. Ja w kontakcie z wami czuję się słabo wielodzietna, więc wczoraj byłam znowu zdziwiona, jak mi dawno nie widziana koleżanka przez telefon od wielodzietności "nawyzywała" , nie mam niestety w otoczeniu rodzin wielodzietnych, najwyżej nieliczne dwudzietne, już mające się za życiowych bohaterów (dla jasności dodam, ze wszyscy dobrze uposazeni), większość znajomych jednak przestała się z nami kontaktować odkad mamy trójke, że niby to nie maja czasu "wiesz, jak to jest", powodów moge sie jedynie domyslac...) Mała Madzia od jakiegos czasu wymaga wiecej niz tylko w ramach rozrywki wziecia jej na rece czy na kolana, własnie wcina mi bardzo wazne sprawozdania, wczoraj na wywiadówce w jednej chwili zrobia kulke z półrocznego swiadectwa brata, a ja, kretynka, natychmiast przepraszajacym tonem obiecałam wychowawczyni, ze w domu wyprasuje je zelazkiem...)) Ona spojrzała na mnie jak na raroga, a ja zdałam sobie sprawe, ze odmawiam własnemu dziecku zachowania na miare jego wieku rozwojowego.... Ale własnie w klasie (szkoła prywatna) mojego syna, gdzie większośc dzieci jest jedynakami, nieliczne mają brata lub siostrę, pojawiłam się (nie po raz pierwszy) z niemowlęciem, które robi furorę wśród dzieci ("jak ja bym chciała mieć taką siostrzyczkę!") i maślanymi oczami spoglądających mam, miała miejsce taka oto scenka: Mąż (własciciel świetnie prosperującej fabryki) do żony (matki jedynaka): "Nie patrz się tak, bo się zapatrzysz, a ja się potem będę musiał męczyć!" (?!) Żona (zreflektowała się), otrząsając się z resztek mysli o innym niż Kajtek dziecku: "Nie, nie, nie ma obawy, pies mi wystarczy!" (własnie sprawili sobie psa, jakaś japońska rzadka rasa) i wyciągając analogie do wychowania małego dziecka przekierowali dyskusję na temat "czym się kończy pozwalanie psu na zbyt wiele". Tak jak już wcześniej próbowałam napisać: Madzia mnie wzywa i koniec pisania! )) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Trzymajcie kciuki! 13.01.05, 13:55 Napisałam, i chyba zżarło. Ale to ważne dla mnie, więc jeszcze raz . Szef - antyfeminista odebrał mi prowadzenie dużego zadania- bez podania przyczyny, oddał koledze. Trzymajcie kciuki, za moja odwagę, a może głupotę , za odpowiedx, a może zmianę decyzji.Bo ja zapytam Go: dlaczego? cd wkrótce. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan jestem 13.01.05, 15:36 och, przepraszam, że nie pisałam, ale jak juz mniej-więcej się ogarnęłam w domu (raczej mniej - same się domyślacie - hehe) to wysiadł nam internet, jak znowu był - to Martusia chciała jeść... wiec teraz pisze jednym palcem ze "zwiskiem kluseczkowym" u piersi ))) bardzo dziekuje za gratulacje - po tym masażu szyjki porod byl bardzo bolesny, ale za to dosyć krótki - od pierwszego skurczu 4,5 godz. najgorszy był lęk (i złość) że w końcu urodze na korytarzu - taki byl tlum - w izbie przyjec czekalismy na sale prawie 2 godziny!!! a w tv rzeczywiście my z Martusią jeszcze 2 w 1 ) na naszej stronie wciąż nowe zdjęcia zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Trzymajcie kciuki! 13.01.05, 15:38 ada16 napisała: Bo ja zapytam Go: dlaczego? cd wkrótce. powodzenia !!! Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan kilka słów o porodzie Marty :-) 13.01.05, 15:51 skopiuję i Wam opis porodu Martusi ) obudził mnie skurcz o 0.16 - myśle sobie - spoko, do rana potrwa, może jeszcze z godzinkę ze skurczami poleżę, może usnę? niestety - skurcze co trzy minuty, więc zeszłam sobie na dół, zrobiłam herbatę, ale wciąż co trzy minuty! więc zadzwoniłam do niani, żeby przyjechała, zrobiłam dzieciom śniadanie, Szymkowi butelkę na rano i obudziłam szanownego pana (niezadowolony był "o pierwszej w nocy? nie mogłaś poczekac do rana" - nie powiedział tego, ale tak wyglądał :- ))))))))) na porodówkę dojechaliśmy ok. 1 w nocy; na porodówce okazało się, że mój trzeci poród (a i tak mówiliśmy "czwarte dziecko" - żeby nas na pewno nie odesłali) to bułka z masłem, bo czeka też para do... ósmego porodu a par zatrzęsienie - potem okazało się, że tej nocy było 17 porodów!!!w Izbie przyjęć spędziliśmy prawie dwie godziny razem z tłumem innych osób - MM masował mnie podczas skurczu, piłam sobie wodę i obserwowałam innych - wydawało mi się, że nikt nie ma takich skurczów, jak ja, ale pewnie to subiektywne odczucie... w każdym razie zbadali mnie w pokoiku obok i okazało się, że dopiero 2-3 cm., więc jeszcze ho ho! no to spacerowaliśmy po Izbie dalej; w końcu zwolniła się jedna porodówka, więc poszliśmy sobie rodzić; najpierw pół godziny KTG, a w czasie leżenia nie mozna poskramiać skurczów - okropieństwo, myslałam już, że nie wytrzymam, dostałam też dwie butle glukozy - okropnie bolało na leżąco - nie wiem, jak kiedyś kobiety rodziły na leżąco cały poród!!! po KTG i przebiciu pęcherza (0 3.30) na szczęście weszłam sobie pod prysznic, potem niestety mój układ pokarmowy zareagował nieelegancko na zejście główki do kanału (przy porodzie Jasia też tak było, ale teraz, że tak się enigmatycznie wyrażę "z obu stron" - uch...) no i w końcu położna mnie bada i jest ok. 8 cm. ale ciągle nie mam partych tylko bolesne, jak jasna cholera te skurcze skracające szyjkę... nagle położna zakłada fartuch, fotel ustawia mi, jak chcę (czyli na siedząco), bada i mówi "to poprzyj" - ja na to, że nie mam partych, a ona "przyj, przyj", no to prę w okropnie bolesnym NIE PARTYM skurczu, a tu hyc! główka się urodziła!!! w następnym skurczu za jakieś kilkanaście sekund (w każdym razie długo tak sama główinka sobie wisiała - takie miałam wrażenie) następny skurcz i powoluteńku (przy - nie przyj, przyj, nie przyj, odetchnij, przyj - nie przyj reeeety) urodziła się reszta Martusi :- ) bez nacinania krocza ciepła kluseczka na brzuch i do cyca i koniec skurczy :-o oksytocyna jedna, druga, pępowina krótka, położna pociąga, ale nic - trochę poparłam i poleciała, na szczęście cała; potem najgorsza część programu, oględziny szyjki i jedno "kosmetyczne szycie otarcia" - brrr... wtedy już są zdjęcia, na jednym zaciskam wargi, to chyba było wtedy i koniec - prysznic, zmiana koszuli i znowu na bok i kluska do cyca - czekaliśmy ze dwie godziny na pediatrę, na ważenie, bo zszedł od razu do pięciu noworodków, taki zachrzan mieli... a teraz kluseczka sobie śpi, niestety budzi się często, głosik ma donośny, Szymek się boi, jak siorka płacze brodawki okropnie bola i nie moge się doczekać, kiedy się zahartują, nie pamitam, czy przy starszakach trwało to tydzień, czy dwa, pamiętam, że przeszło... no, to chyba tyle Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Zapytałam 14.01.05, 12:34 Okazało się , że nastapiło nieporozumienie, źle zrozumiał ( że niby ja nie chcę). Jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: Zapytałam 14.01.05, 20:51 ok to znaczy ok? chyba tak ja sie ciesze ogromnie bo dziś dostałam miłą wiadomość - będę miała a w zasadzie już mam! tydzień urlopu, strasznie sie ciesze, mimo, że nie pośmigamy w tym roku na deskach to nadrobimy zaległości w byciu ze sobą, ze zanjomymi, ich dziećmi i zwierzakami Mati postanowił być przez całe ferie u Taty i Dziadków - więc będę z trójką, myśle że to mimo wszystko ok, jeśli on tego pragnie, stęsknimy się za soba napewno przez ten czas Dzisiaj był jego wielki dzień - dostał legitymację GKS "Stoczniowca" - całą klasą z trenerem na czele wyjechali na taflę w przerwie meczu hokejowego i rozbłyśli po raz pierwszy w całej gali i oprawie , ma też wszyscy im sekundowaliśmy czytałam relację porodu - Agnieszko byłaś dzielna w tej kolejce i ta wisząca główka przez moment , przeszłaś super teraz tylko brodaweczki do hartowania marsz powiem Ci, że przy Mateuszu wymiękłam po kilku dniach i kupiłam ochraniacze, i mimo straszenia wszystkich karmiących mam nie było później problemu, ssał do 3 lat i nie ssał smoczka ale Bepanten i Alantan też pomogły a przy takiej małej różnicy wieku między dziećmi to może jak bliźniaki się będą czuły, u mnie było tak z Jaśminą i Kubą, coprawda 21 m-cy między nimi, ale już po roku bardzo fajnie sie dogadywali pozdrawiam, uciekam na kolację którą dla mnie wszyscy właśnie zgotowali, pa Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Zapytałam 15.01.05, 12:51 No i co i co, dobra była kolacja?? Mati awansuje, to on hokej uprawia?? - to znaczy legitymacja "Stoczniowca"?? A u nas ferie dopiero za miesiąc, w drugiej połowie II - znaczy sie wtedy to juz chyba wiosna bedzie, bo mimo zapowiedzianego uderzenia zimy, u nas dzisiaj 8 stopni. Ale właściwie jak się już wszyscy wychorowali, dni coraz dłuższe, to nie miałabym już nic przeciwko wkroczeniu wiosny w nasze życie. Ale pewnie będzie sie ciagnąć takie półwiośnie jeszcze przez kilka miesięcy, raz zimno, raz ciepło, a rozkwitnie wszystko dopiero w maju. tak to już pod tą szerokoscią geograficzną. Ola, więc trzeba ta ciepłą zimę jeszcze trochę wytrzymać. Ale w zamian urlopik - no i fajnie)) Ech, nie odzywałam się, że bo musiałam, no musiałam - zbierały sie ciężkie chmury ze strony promotora, przysiąśc trochę nad pracę, skończyć chociaż kawałek - a ja tak lubie w trakcie sobie pozaglądac do Was, więc musiałam sobie założyc żelazną dyscyplinę, co by potem nie płakać. A w trakcie Ada walczyła o wolność naszą i ... naszą (bo przecież nie męską, koniec końców co Ada o tym wszystkim sądzisz??? Ostatecznie przyczyna byla taka anty, czy takie zwykłe ludzkie nieporozumienie. Ty własciwie to i tak na takiej męskiej działce siedzisz, jak pamietam z wielodzietnych, to ty informatyk na wysokim szczebelku, to tam musi sie roic od mężczyzn. jakm to oceniasz post faktum?? Ewa, trzymam kciuki za Jasia, jak jeszcze Joanka zjedzie do Krakowa, to będzie silne wsparcie, ale i tak potrzymam - dzielny chłopiec. Myślała kiedyś, co by pokazywac dzeiciom jaki to z muzyka tworzy piekny swiat - próbowano w naszej filharmonii robić takie koncerty dla dzieci, ale ostatnio coś się rozpłynęło - i chyba juz tego nie ma. A szkoda, bo sama chodziłam do szkoły muzycznej, muzyka i ćwiczenie to nie był mój swiat, ale na pewno podstwy znajomości historii muzyki mi szkoła dała i to jest fajne. A moje dzieci zielone w tym temacie... Dziewczyny, a może zdjęcie ze spotkania krakowskiego wrzucicie na "Zobaczcie" do któregoś z Waszych wątków - nie bedzie trzeba zmniejszać i rozsyłać itd??? Co Wy na to?? Joanko, wiesz, jak Oliwce cos sie kreci z wymową, to czytaj sobie z nią wieczorem wiersze Brzechwy - one sa pod wzgledem wymowy świetne. Ty czytasz, Oliwka powtarza. Małgosia, która chodziła do logopedy i zaskoczyła wszystkie gloski w wieku lat 5 teraz trochę mi sie cofa, zauwazyłam, że przestaje czasami wymawiać "r", też musze z nią poćwiczyć, a Brzechwę radziłą właśnie pani logopeda. Jola, i co dało sie uprasować oceny śródroczne Marka?? jak zwykle cieszyłam sie przed komputerem czytając Twoje relacje z "zycia na gorąco" - to się nazywa reporterski ciety jezyk - scenka z małżeństwem jednodzietnym_ale_za_to_z_piesk iem złapana i opisana była rewelacyjnie) a co do grona przyjaciół i znajomych, co to zajęcie, znaczy się, ze czas na zmiany i nowe znajomosci) Z trochę większymi rodzinami. A po spotkaniu w Kakowie i nowe perspektywy sie pojawiły... ))) Dorotko, toż w Karkowie, jak zawieje od Tater mocniej, to Cie zdmuchnie - ja 48 miałam w 8 klasie!!!! Ale zgadzam się z Tobą, że lekarze mogą sobie debatować nad waga dzieci, a one przecież dziedziczą po rodzicach, dobrze, że nie dajesz się wciagać w zamartwianie sie o wagę. Bedziemy pamietać 29.I. i przeslemy cieple myśli) Agnieszko - emocjonujący opis, boli, a potem juz nie boli tylko tak mocno wbija się w pamięć i mocno zapada w serce)) Pozdrawiam mocno wszystkich Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Wielki powrot!!:) 15.01.05, 18:12 Witajcie dziewczyny,wrocilam z ojczyzny.Jak sie zorganizuje to napisze i was poczytam ale co mi pierwsze wpadlo w oko to GRATULACJE dla mamusi i Witaj malenka Martusiu na swiecie))) Odezwe sie za troszke papapatki Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Wielki powrot!!:) 16.01.05, 11:10 Agnieszko, halo, halo, powróciłaś z za wielkiej wody do domu Fajnie, że już jesteś)) Miłej niedzieli wszystkim Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Wielki powrot!!:) 16.01.05, 20:26 Agnieszko, w sumie fajny ten poród, szybko się uwinęłaś, jeszcze bez nacięcia - GRATULACJE! Ten tłok na porodówce! ))Myśmy z Madzią też się ustawili w kolejce na położniczą izbę przyjęć, co mnie mocno zniepewniło wtedy pamiętam, jest to stresujące, ale że po znajomosci )) tośmy weszli bez kolejki... Potem staliśmy w kolejce na salę operacyjną... Dziewczyny, Madzia w nocy mi się rozchorowała na katar. Celowo nie pisze tego w cudzysłowiu (żadne "rozchorowała się" na katar), bo jest to dokładnie tak jak napisałam. Obudziła się w nocy przerażona i spanikowana, cóż to jej nie pozwala oddychać, i uderzyła w taki ryk, że przez trzy godziny nie spali wszyscy u nas oraz jak sądzę w promieniu dziesięciu metrów w każdą stronę )). Potem wszyscy oprócz mnie już spali... ( Dzisiaj cąły dzien leją się jej takie sople z noska, rozdrażniona jak jasny gwint, płacze, drzemie, nerwowo, a tu znienacka Anka wybrała się z dziadkami na ferie do Sącza i trzeba było ją pakować w tym wszystkim... A już miałam takie szumne plany jak to będę dziecko przyuczać do spania w nocy i niejedzenia i znów mi się wykonawstwo odsunie o jakiś tydzień. Tymczasem nigdy jeszcze do tej pory od urodzenia Małej nie odczuwałam tak dotkliwie zmęczenia z powodu czterokrotnego najczęściej wstawania w nocy, jak teraz... Może ostatni samotny tydzień (mąż w delegacji) tak dał mi w kość? W ciągu dnia nie ma szans na drzemkę, teraz jest wieczór, a ja planuję noc przed telewizorem, zeby przypadkiem za mocno nie zasnąć, bo potem szalenie nieprzyjemnie się wybudza... I też dlatego że w telewizyjnym jest wyciszony styropianem sufit...) Ale co ja się wam tu skarżę, znacie to doskonale... Nic też sensownego nie mam w domowej apteczce... Własnie wpadłam na pomysł, jak w patentowy sposób nawilżyć powietrze w pokoju )) nie mając nawilżacza, a kaloryfer daleko od łóżeczka: włączę podgrzewacz do butelek (a mam taki duży na dwie flaszeczki, do środka włoże szklaną miseczkę, a do miseczki wkroplę olejek, o! to jest myśl! No, idę realizować! Na zrazie i czołgiem! Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Wielki powrot!!:) 17.01.05, 07:08 jola.wie - jaka madzia śliczna z tą wywrotką nie wiem, jak tam Twoja noc, ale nasza z Martusią ciężka - czyżby próbowała się solidaryzować z Twoją Madzią? co prawda na szczęście bez kataru, ale spać to jakoś jej się nie chciało i też oglądałyśmy TV zaraz wygonię starszaki do szkoły, Szymek o 8 drzemka, to może i ja ukradnę z godzinkę snu... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Wielki powrot!!:) 17.01.05, 09:05 katar jest straaaszny, mały miał kilka tygodni temu, zaraz przedtem kiedy chwyciła go choroba. Oddychać nie mógł, siedział więc z otwartą buzią, potem spał z otwarta buzią i był tym wszystkim ogromnie zmęczony. Ale kompletnie nie wiem co mozna na katar poradzić( U nas przechorował - kiedyś Ada pytała (z jakiś miesiąc temu) Ada i jak mały wyszedł wtedy z kataru?? Przechorował, czy cos mu pomogło?? Dziewczyny dostałam zdjęcie z Waszego spotkania - jesteście piękne kobiety, no niesamowite. No i te małe gwiazdy - Mela zrobiła taki fajny dziubek, sliczna jest a Madzia i Anka to prawdziwe modelki. Super zdjecie. Agnieszko - Bornholmko i Magda prześlicie Barbie (ta_ra@wp.pl) adresy to zobaczycie kawałek WIELU DZIECI razem Agnieszko łap jak najweięcej snu, oby Mała i Szymuś na to pozwalali Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie katar 17.01.05, 10:05 No, nie było tak źle, może dlatego, że przygotowana byłam na coś o wiee gorszego... Ryku w nocy w każdym razie nie było, a i ja złapałam trochę snu. Madzia co chwila do cycka, w nosie furczało i to solidnie,a jednak nie miałam odwagi użyć gruchy )). Madzia ma jednak ten mankament, jolu, że do głowy jej nie przyjdzie, żeby oddychać buzią! (z tej kategorii też: do głowy jej do tej pory od urodzenia nie przysżło, żeby w pozycji na brzuszku po prostu położyć głowinę na podłożu i odpocząć!) Więc jak nie może oddychac noskiem, to od razu się "dusi": przerażona, oczy na wierzchu, zaczyna wrzeszczeć, no i w ten sposób się w końcu wentyluje . Niestety miała też w nocy podwyższoną temperaturkę (cieplutka była, oj, cieplutka), tak więc będziemy dzisiaj obserwować, co to z tego wyniknie... a miałam się spotkać z dawno, bardzo dawno nie widzianą znajomą przyjaciółką (dobre określenie na to, co nas łączy ) Na katar mam jedno: osławioną cudowną lampę (Ewa!) i wczoraj już dokonywałam karkołomnych wysiłków, żeby ponaświetlać dziecku nosek przez 4 minuty, jakkolwiek prosto to brzmi, jest bardzo trudne do wykonania u ciekawskiego dziecka, jedynie, paradoksalnie, podczas snu. Chyba mi jednak biorytm skoczył, bo mam dosyć optymistyczne nastawienie do życia, słoneczko ładnie świeci, innych podstaw do takiego samopoczucia nie mam ) Agnieszko, pozdrowienia dla Martuni, łap sen, choć to się tak łatwo mówi, jak dzieci zasypiają, to się matce przypomina, co to jeszcze w domu można fajnego zrobić, ja byłam tak podekscytowana, że oto mam chwilę na drzemkę (bo przy trzecim dziecku postanowiłam spac razem z nim), że nie mogłam w ogóle spać, brałam np. książkę, i kiedy książka mnie już morzyła, wtedy dziecko sie budziło ))) pozdrowienia w każdym razie na poniedziałek! (joanka, czy ja ci wysyłałam jakieś inne zdjęcia z naszego spotkania? sorry że nie pamiętam, ale musiałam pokasować ze skrzynki wszystko, co miało załączniki, a nie da się usunąć samych załączników, więc nie wiem. W razie jakby co, prześlę do barby, ona zmniejszy i pchnie do ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: katar 17.01.05, 11:35 na katar mamy jeden lek - homeopatyczny - na lejący Allium sativum (czosnek) , na wysoki zatokowy Allium cepa (cebula) - najlepiej firmy Boiron - brać po 2 kulki pod język nawet co pół godziny - jeśli małe dzieciątko - rozpuścić kuleczki w wodzie i dać pod język metoda sprawdzona na moijej rodzinie, ale ważne przekonania do homeopatii od dziś laba - naczelne zasady mojego urlopu - wylegiwanie sie do 10, spacerki najdłużej jak się da , mimo mrozu , wizyty i wizytowanie od południa do obiadu i zabawianie siez dzieciami - uciekam myć głowę , bo zaraz do mnie psiapsióła wpadnie a wieczorejm - 19 i 20 to godziny spotkań z paniami opiekunkami do mojej teściowej, która już za 2 tygodnie z nami będzie, telefonów full ale kogo tu wybrać- nie mam szcześcia do trafnych wyborów, trzymajcie za nas kciuki, pa, Ola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: katar to pryszcz! 17.01.05, 14:16 Przytrafiło mi się coś, co paradoksalnie poprawiło mi nastrój. W domu luz, najstarszy wstał i zachowuje się jakby miał nie ferie, ale ferie do kwadratu: szlafroczek, w pokoju chaos, on na luziku wcina chrupki na jogurcie (nie na mleku, bo zabrakło, ale nie dał się wyrzucić do sklepu, o nie!). Ja około południa dojrzałam do śniadanka i własnie wyruszyłam po drugą kromkę z serkiem i z szynką, kiedy kuchnia nieoczekiwanie zmieniła orientację przestrzenną, a do moich uszu dotarł trzask spod lewej stopy, próbowałam połączyć jedno z drugim, ale moje rozważania przerwał dotkliwy ból łokcia, biodra i kolana jednocześnie, ból ten zresztą zawiesił całą rzeczywistość, wylądowąłam łokciem na kaflach, resztą na parkiecie o porównywalnej twardości )). Syn udławił się płatkami, o mało sam się nie wywalił w tym swoim szlafroku lecąc do mnie "Mama, Jezus, mama, żyjesz, Jezus, odezwij się, mama, odezwij się, Jezus, mama". Chciałam mu odpowiedziec, ale zastygłam na bezdechu, z wykrzywioną twarzą, zaciśniętymi powiekami, więc on te swoje "Jezus, mama" chwile powtarzał. Kiedy odzyskałam mimikę twarzy.... zaczęłam się śmiać jak szalona! )) słuchajcie, to była tak komiczna sytuacja, że nie mogłam się z podłogi pozbierac ze śmiechu (no i oczywiście z powodu obrażeń). Podobne sceny oglądałam jedynie na filmach typu "śmiechu warte". A ilez to razy przestrzegamy dzieci, żeby uważały, bo się wywalą na rozrzuconych zabwkach, sami byśmy się, dorośli, nie podejrzewali o udział w takch akcjach. Szczerze mówiąc taką wywrotkę zaliczyłam ostatnio w dzieciństwie! Na czym się wywaliłam? Na plastikowej rurce, stelażu do Madzinej zabawki, którą rozgrzebałam w celu naprawienia, nie wiem skąd ten trzask, ale rurka na szczęscie cała (zabawka wypożyczona od znajomej )). Maruś pod wrażeniem efektów kolorystycznych na łokciu "mama, bo ty źle upadłaś, ja bym lepiej upadł" - cwaniaczek, na aikido ćwiczą "pady", już mu nie chciałam przypominać, jak to po pierwszych "padach" jęczeli ze starym z bólu od wtorku do końca tygodnia... Ech, życie! (morału nie będzie) ))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: katar to pryszcz! 17.01.05, 15:43 jolu na lejacy sie katar jest świetny nazivin,super zagęszcza,akurat przez pierwsze najgorsze 3 dni,warto jest dawac przed spaniem(Tylko).Ja psikam tetrisalem,zeby nawilzyc śluzówki,a wieczorkiem nazivin,melka od urodzenia miała 3 razy mocny katar i zawsze działało,noc była przespana dopiero rankiem robiło sie gorzej to czasem dokrapiałam po 1 kropelce.Jak jest strasznie lejący to proponuje sadystycznie wyczyscić gruszka,potem wyjacego gada połozyc na chwilke na brzuchu,potem wytrzec co wyleciało i dopiero zakropić). Ogólnie to szczerze współczuje..............nie cierpie jak choruje.....dziecko i mąż )))) serdecznie pozdrawiam ,jolu uważaj na zabawki))),wszystkie dziewczyny pozdrawiam ,na występ jasia nie zdązyłam bo byłam dopiero po 13 w Krakowie (niestety Pani po kompa,przyjezdzała jednak expresem po 20),wrózciliśmy ok 23 do domku)),jednak było fajnie,i nawet dzieci przezyły a raczej przespały droge. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 ZDJĘCIA 17.01.05, 15:16 NIE MAM ZDJEC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688 Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan upadki :-) 17.01.05, 16:43 jolu.wie - umarłam ze śmiechu, po prostu masz talent nie tylko ekwilybrystyczny, ale też literacki, opisałaś to w taki sposób, że płakałam przy komputerze i to (wstyd przyznać) nie były łzy współczucia wobec koloru łokcia, ale radości )))))))))))))))) ostatnio nasz Pan Tata wychodząc do pracy - w pełnym rynsztunku, garniturze, krawacie, butach - zaczął ganiać się z Szymkiem i nie wyrobił się na zakręcie w przedpokoju - śliskie panele - i nagle też mu się (jak to napisałaś?!)... no w każdym razie wyłożył się, jak długi; wszyscy zamarliśmy z przerażenia... aż do chwili, kiedy zaczął rechotać )))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: upadki :-) 17.01.05, 22:47 jola.wie -skutecznie poprawiłaś mi humor barwnym opisem własnego upadku ))) Jak to cudze nieszczeście może rozbawić ))) Poprawiłaś mi humor ,bo u nas tez choróbska.Moje dzieci do tej pory nie chorowały ,więc jestem bezradna.Serio.Nie znam nawet nazw lekarstw i lekarka patrzy na mnie dziwnie.Choruje juz 50% dzieci ( co drugie ) i 50% dorosłych.Zosia na razie nie złapała paskudztwa i oby tak dalej. Jolu, wykorzystuje lampe na katar i jest lepiej !Zadzwonię jutro. Acha, koncerty Jasia się udały, dziękujemy za trzymanie kciuków tym którzy trzymali.Wysłałam parę zdjęć z koncertów do joanki i agnjan.Ktos chce jeszcze ? Dzieci, zdrowiejcie!Prosi Was wasza mama czyli ja. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: upadki :-) 18.01.05, 12:02 Bardzo się cieszę, że się ucieszyłyście, właśnie po to pisałam... ))) (agnjan, twój mąż też się ładnie popisał!). Ja jestem posiniaczona i teraz autentycznie mogłabym iśc na obdukcję )), więc mąż grzeczniutki ))), Madzia jako drapieżnik troszczy się o liczne zadrapania na dekolcie i piersiach (jak mały kotek, kto miał kotka to wie o co chodzi) oraz w trakcie karmienia z upodobaniem łapie mnie za skórę na piersiach, co nie boli, ale powstają siniaczki ))), pięknie, jak by można wrobić niewinnego człowieka (męża, znaczy się) ) W kwestii kataru: Madzia nie da się dotknąć w okolicach nosa. Potrzeba do tego dwóch ludzi, a w dodatku jestem aktualnie pod wrażeniem mądrej książki, w której jak byk napisane, żeby nie "gwałcić" małych dzieci. Sądzę że na tzw. "przyzwolenie" od córeczki się nie doczekam )), skoro już jej unieruchomię rączki, to wymyśliła, że będzie kręcić główką "nie, nie, nie", no i traf tu człowieku gruszką do nosa!, a kiedy chcę jej unieruchomić głowinę - kończy się zabawa a zaczyna wrzask i krzywda. Wczoraj się uśmiałam z tego jej "nie nie nie", bo popatrywała figlarnie i z uśmieszkiem i nie miałam serca, ale dzisiaj trzeba będzie coś przedsięwziąć, bo nie da sobie obetrzeć sopli spod nosa, tylko jak widzi mnie zbliżającą się z chusteczką, to już zaczyna "nie nie nie". Barba, dzięki za zdjęcia, Maciuś jest rozkoszny, a już w tych malinach, czy buraczkach - obłęd! No a Zuzia wymyśliła kapitalną pozycję do spania, cokolwiek embrionalną! I jeszcze sobie wyżerkę zabezpieczyła na "po obudzeniu" )) Alcia ma takie długie włosiska? Pięęęknie! Obiecałam dziecku Ance, ze będę do niej codziennie pisac listy, no i już pierwszego dnia nie dotrzymałam obietnicy , może nadrobię... bo jak wiecie opisac jest co). W każdym razie kiedy wczoraj dzwoniliśmy, to Anka już była "na chałupach" - ta to jest towarzyska do potęgi! Dobrze, wyszaleje się "koleżankowo" (bo na śniegu to raczej nie) i będzie mile wspominać ferie. Ewa, ja chcę. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: upadki :-) 19.01.05, 09:47 Jola, przydalaby się komórka, co to można zamiast listu wysłąć osławionego bzyka i juz zainteresowany wie, że o nim myslimy) tak to technika wspomaga ludzkie lenistwo No nie, katarki sa straszne, gruszki, nie gruszki, masci brrrr - a katarek i tak tydzień posiedzi w małym czy duzym nosku - jemu naprawde jest wszystko jedno - niedobry katar, i biedna mała Madzia((( Jola - ja też łapczywie czytam Twoje opisy, bo choć smutne w tresci, to mi po nich starsznie wesoło), ale postawa Marka bardzo pozytywna, szczególnie to pouczenie o właściwych "padach" mnie ujęło) Jola zdradź co to za madrą książkę o wychowaniu czytasz??? Ja też chcę zdjęcia z występu Jasia. Ewa nie musicie trzymac jakiś wyśróbowanych norm, 50 % to bardzo dużo, powiedz chorobom, że naprawde na ten rok wystarczy. Chorobom i upadkom na dzisiaj mówimy - "nie" A u nas nawet troche biało, przypruszyło sniegiem - pokrywa puchowa 0,2 mm, tak około zera, więc to znaczy, że zima wraca?? Już sama nie wiem, czy tego chcę, chyba wolałabym wiosnę no, ale jest połowa stycznia - czyli snieg jak najbardziej w normie miłego dnia jola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: upadki :-) 19.01.05, 09:56 Dziewczynya bardzo mało ostatnio pisałam, ale możecie wierzyc że czytam codziennie Maciuś ostatnio był bardzo chory- powoli wychodzimy z drugiego zapalenia płuc, w między czasie było zapalenie wezłow chłonnych, dwa razy ucha i jamy ustnej- w szystko mniej więcej od połowy listopada. Od 18 grudnia Maciej bierze 8 antybiotyk - z 4 dniowa porzerwą ((( W sobotę sie załamalismy i pojechaliśmy w końcu do szpitala ale w dwóch nas nie przyjeto !!!!!!!!!!!! Może i dobrze bo dziś osłuchowo już jest nieźle tylko Maciejke meczą potworne biegunki- jest totalnie wyjałowiony od antybiotyków. Na szczeście jego przysmakiem od trzech dni jest ....... gastrolit (sorry ze nie wpisałam do kulinarnych hitów ale my chcemy o gastrolicie szybko zapomniec)- wypija tego 2-3 szklanki dziennie Dzieki temu jeszcze się nie odwodnił. w ogóle jest nadzwyczaj silnym chłopcem. Wczporaj bylismy na kontroli i Pani doktor była zachwycona poprawą w płucach. W sobote prawa strona była załkowicie już zaciśnięta- w szpitalu nic nie słyszeli (kopernik)na nniekłańskiej pediatra w ogóle do nas nie zszedł bo na 48 łóżek mieli 71 pacjentów z czego 3/4 biegunki- to moze i lepiej. Jestem taka szczesliwa ze jest taka poprawa osłuchowa , tylko te paskudne biegunki.... Sorki że was zanudzam ale zaczyna ze mnie spadac cały stres, nie raz dopada mnie totalna euforia, nie raz dół- normalnych stanów chyba nie zaliczę aż na wiosne Dziewczynki u Babci na wsi- ufff Maciej chyba w końcu na prostej uffff dzieki Jolu te zdjecie to z buraczkami na wszystkim A Zuzek to specjalista od spania w dziwnych miejscach- gdzies mam zdjęcie jak spi: pod stołem kuchennym , w koszu od wózka spacerowego- jak miała dwa latka to często wychodziła z łóżeczka , brała kocyk i układała się w koszu od chicco Zuzek to w ogłe model robi nam za sześcioro dzieciaczków, a Alcia i Maciuś razem za jedno ))) Akve gratiulacje dla Synka i trzymam kciuki za zdrowie Maluchów , oby Zosia wyszła z tego bez szwanku, Jak Madzi katarek??? troche lepiej, spacerki tez cudnie robią- dzieciatki sie inhaluje. My teraz mamy zalecenia jak zaczyna się najmniejszy katarek od razu na 3-5 dni zyrtec. Zobaczymy już jest znacznie lepiej. Maciej zaczyna łobuzowac to najwazniejsze. Dzięki że jesteście Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: upadki :-) 19.01.05, 10:51 Barba, nieźle przeszłaś ostatnio, podziwiam cię! Ciesze się, ze już "na prostej" i wyżalaj się ile chcesz (ja ci pozwalam )) chociem nie założycielka), na to jest to forum, inaczej ktoś mógłby powziąc mylne wrażenie, że w życiu same słoneczne dni i czysta beztroska... Madzi katar zatrzymał się, w sensie: zatrzymał się w fazie - ani w tę, ani we wtę. Z nosa cieknie, smarujemy cycuszki maścią inhalacyjną, nawilżamy sypialenkę, Madzia w tym radosna, wesolutka, bryka, fika, wczoraj po wieczornym karmieniu zamiast zasnąć zaczęła się gimnastykować (22.30!), wykonała trzy klasyczne przewrotki z brzucha na plecki, czerpiąc z tego dziką radosną i głośną satysfakcję, bawiła się ostatnio ulubionym Pikaczu (pamiętacie? interaktywny pokemon) - to jej nowy przyjaciel, można paść ze śmiechu, no, szalała jednym słowem - chore dziecko. Jolu, nie mów głośno o komórce, bo Anka usłyszy! Ostatnio koleguje się z niejaką Julką, która ma 8 lat i komórkę, a to ze względu na dziki tryb życia i pracy jej rodziców - codziennie kto inny odbiera ją ze szkoły, więc matka musi być w kontakcie i z dzieckiem i z nauczycielami w razie czego codziennie. Ostatnio poszły razem na tańce. Miałam je odebrać. W tym samym czasie Marek zaczynał swoje zajęcia. Z kolegą. U którego przebywał. Więc musiałam pojechać do kolegi po kolegę i po Marka. Nie mogli wyjśc z domu tak się guzdrali. Dziewczyny tam czekają. Spóźniłam się. Dziewczyny wykorzystały czas: Julka zadzwoniła do mamy (miałam ją po zajęciach odwieźć do domu, a Kaśka - mama w domu z córeczką - rówieśnicą Madzi), jaki jest do mnie numer, bo ich nie odebrałam, "a w ogóle to miała przyjechac po nie babcia" (?! niby moja mama, która rzecz jasna o niczym nie wiedziała). Kaśka spanikowana nie mając do mnie komórki, podała im numer do domu. W którym to domu mnie nie było. Zadzwoniły i "mamo, jakiś chłop zaczął gadać, to się rozłączyłyśmy" (automatyczny sekretarek). Zadzwoniły do taty Julki. Okazało się, ze tata Julki siedzi w tej samej szkole na wywiadówce (czego nie wiedziałam). Wyleciał z klasy, że jak to dla mnie problem, to Julka może z nim zostać w szkole. Aferzystki jedne! )) Z trudem udało mi sie wszystko wyprostować. Od tamtej pory Anka choruje na komórkę. Madzia cudownie sie bawi woreczkiem z ryzem! )))) (woreczek z ravioli sie jej juz znudził)) Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 19.01.05, 13:46 Dawno nie pisalam, teraz nadrabiam zaleglosci w czytaniu. Przede wszystkim GRATULACJE dla Agnieszki i malej Martusi. Z jednej ztrony Ci zazdroszcze, bo mam troche djuz dosycc tej ciazy (36 tc), a z drugiej jestem lekko przerazona, jako to z ta trojka (wiem, wiem, dla wielu Was to niewiele) bedzie. W ogole to jakos boje sie samego porodu, czuje sie jakbym rodzila po raz pierwszy. Moze wynika to z tego, ze ostatnio mam wiecej czasu ( w poprzedniej ciazy w dzien porodu bylam jeszcze w pracy) i niepotrzebnie sie zamartwiam - a ciaze mam ogolnie super. Jedyna uciazliwosc to zastrzyki z zelaza, bo niestety doustne srodki brane przez wiele miesiec y nie mialy zadnego wplywu na mja postepujaca anemie. A Euyry??? Z tego co pamietam miala taz termin na luty. Pozdrawiam i wracam do czytania zaleglych postow. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 00:10 Bietko jesteś) 36 tydzień to juz niedługo - ja tez zawsze się bałam porodu i zawsze było inaczej niż pamiętałam z poprzedniego razu... i chyba naprawde nie ma co się denerwowac na zapas) A ta trójeczka to tez wcale nie tak mało - a jak się mają sprawy z Barbi - pokochała ja Zosia, czy poszla w kąt i czeka na lepsze czasy?? Zastrzyki nie sa przyjemne, brrrr, ale jak trzeba, to trzeba Jolu, oczywiście jak sama nazwa wskazuje forum jest własnościa wszystkich forumowiczek (a szczególnie to). Oczywiście nie bedę już krzyczeć o tej komórce - a u nas dokładnie tak myśli sobie Jaś o komórkach: dlaczego Olka (która sama odbiera się ze szkoły) ma a ja nie. Na szczęście (uff) koleżanki Małgosi nie zbieraja jeszcze najnowszych aparatów kom. tylko karteczki do segregatora, bo gdyby tak zaczeła sie moda w klasie, oj, boje sie nawet mysleć... Beatko, dobrze, że Ty jesteś - pogodna, wesoła Barba - Bożesz Ty mój 8 antybiotyków!!! Maciuś jest bardzo dzielny, prawdziwy dzielniaczek (jak mówi Jaś na Michałka). A Ty Beatko nigdy nie pisz, że zanudzasz, to nie jest odpowiednie słownictwo do tego forum (jakem załozycielka zdrowiejcie wszyscy trzymam kciki za chore dzieci, ciężarówki i wszystkie mamy WIELU DZIECI dobrej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 08:24 A pod mój dom wczoraj zajechały na sygnale dwa wozy strażackie. Wszyscy okoliczni sąsiedzi wylegli , ale to była albo pomyłka albo fałszywy alarm. Przez moment poczułam strach a potem przyszła refleksja , co w takiej chwili łapać w garść ( oprócz dziecków , rzecz jasna), przecież wszystko zalane wodą jest zniszczone ( pamiątki, zdjęcia, dokumenty). Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 10:39 a ja siedzę w domu i się nudzę ;o zostało mi w domu jedno dziecko i mąż i nie mam co robić.... panowie pojechali na ferie do babci, ale już w sobotę będę ich odbierać. Ja niestety musiałam się z pracą pożegnąć (( w bardzo dla mnie przykrych okolicznościach - zostałam poinformowana w piątek o 22.20 że w poniedziałek do pracy już mam nie przychodzić - szef wziął sobie stażystów z Urzędu Pracy a ja poleciałam - szkoda że poinformował mnie tak późno, szkoda że Mikiego nie karmię już, szkoda mojego czasu poświęconego na szukanie niani, organizowanie opieki nad starszakami, szkoda pieniędzy wydanych na telefony Założyłabym własną działalność ale niestety pomysłów brak...... oj jakoś mi smutno dziś strasznie - bardzo lubiałam moją pracę a zwłaszcza ludzi z którymi pracowałam. Pozdrawiam wszystkich chorych - powrotu do zdrowia życzę a może byśmy sobie jakiś czat tu na gazecie założyły?? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 12:52 bietko - mocno trzymam kciuki, ja tez sie porodu bałam, to chyba tak ma być, że się za każdym razem boimy - wszak to nieuchronne i nieznane - z każdym porodem może być inaczej... maruda - bardzo Ci współczuję - człowiek się taki "zbity" czuje, jak z nim tak postępują... i jeszcze dodatkowo cała ta otoczka - niania, karmienie, wszystko to zorganizować, a wylecieć, jak widać można z hukiem w minutkę... tak zawodowo, że spytam: to co to było? bo wypowiedzenie powinno mieć jakiś okres - choćby 2 tygodnie! chyba, że kończył się czas, na który Cię zatrudniono? napisz, w razie czego coś pomogę (agnjan@poczta.onet.pl) a naszej noworodeczce wczoraj wieczorem odpadł pępek!!! taka z niej dorosła pannica )) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 18:48 Maruda dlaczego tak???? To wstrętne w ten sposób postepowac z człowiekiem, brrr Może jakis sąd pracy??? Naprawdę nie wiem jak mam Cie pocieszyć Dziewczyny uciekam na wieś, z Maciusiem suuuperrr )))))) Byliśmy dziś na kontroli- JEST CZYSCIUTKO, sama Pani doktor była zdziwiona ze tak pieknie sobie poradził, lekko zaczerwienione gardełko, dokończymy antybiotyk i mam nadzieję ze będzie po wszystkim . Acha! biegunka ustąpiła wczoraj od tak sobie z dnia na dzień, we wtorek zabrudził.....14 pieluszek a wczoraj jedną, dzis zaledwie dwie Mam nadzieje że to nie żadne "oko cyklonu" i tak już zostanie Jedziemy , jestemw trakcie pakowana. Moja szefowa ponoć szaleje, koleznaki łzy leją, jak wrócę chyba pójde z dyktafonem w torebce żeby mieć podkładkę w razie czego- potrafi totalnie wdeptac człowieka w podłoge bo się odwazył leczyc swoje dziecko echhh mówię Wam , czysty mobbing tylko odwazych nie ma ((( Ciepeła w domach i w końcu normalnej zimy, niech wymrozi te paskudztwa, do poczytania w niedzielę( przyszłą) pappa Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 18:50 Agnieszko uściskaj Martusię- dzisas jak ona musi pachnieć kisielkowo- nowordkowo, i te stópenki aaaaa a mój Olo powiedział ok ale za 5 lat Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 21:35 uściskam, rzecz jasna, robię to niemal non stop - wszak już za tak niedługo przestanie być taka noworodkowo słodziutka... a póki co - zapraszam na naszą stronę z nowymi zdjęciami Martusi www.agna01.neostrada.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 20.01.05, 23:34 Agnieszko śliczna jest Martusia, spojrzałam sobie jeszcze na Twoje Anoły - fajne masz dzieci) Nie otwiera się tylko "rodzinka w komplecie" Barba, dobrze że z Maciusiem w porządku, ufff - jakby zebrać wszystkie wątkowe choroby, to by sie nazbierało w tym roku, oj nazbierało. Ale takie życie, a na wątku nie tylko choroby, ale też nowe dzieci przybywają i to jest fajne Viola, co u Wojtusia?? Kasia, Ty byłas taka zadowolona z pracy, dawałaś sobie radę - organizacja itd., wiesz może pomysleć faktycznie o czymś własnym?? Ja czasami sobie myślę, ze może w wielkim świecie bym się nie sprawdziła, praca, wyjscie z domu (poza epizodami na studium) wydaje mi sie trudne i karkołomne. Od dłuższego bycia w domu wytwarza się chyba bariera w głowie i czasami trudno ja przełamać - Ty masz ten przełom juz za sobą, udało Ci sie, fajnie jednak byłoby to wykorzystać. Tylko jak?? Oto jest pytanie Kasia, a ten czat to się jakoś specjalnie zakłada?? Bo ja ani w zab się na tym nie znam, ale też u mnie chyba byłby problem z czasem - juz i tak nienadążam (na pierwszy ogień idzie porządek - no i mam permamentny bałagan). Ale czemu nie zrobic sobie kiedyś imprezy czatowej - godzina jakas tam, dzień jakiś tam - a co, przecież trzeba mieć coś z zycia) Ada, co ratować jest faktycznie dylematem - mój mąż w czasie powodzi spakował sobie starannie dokumenty do woreczka, co by nie podmyło (siedział na piętrze, a na parterze była woda, poziom sie podnosił, więc nie wiadomo było jak się skończy - na szczęscie pietro pozostało suche), ale w domu pojawił sie nieoczekiwanie mały kotek - zeskoczył gdzieś z drzewa, w nieswoim domu czuł się niezadobrze, ale w koło woda - więc błąkał się po mieszkaniu i znaczył teren. Zaznaczył tez te nieszczęsne dokumenty, które wielka wodę przetrwały, a ich pogromcą okazał sie mały kotek... dobrej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 08:58 Dostałam zdjęcia od Barbamamy, ależ Wam zazdroszczę spotkań. I jeszcze te zapaszki noworodkowe, sama słodycz. Ja niestety oddałam w obce ręce moje kilkumiesieczne dziecię, bo robota nie chciała czekać. Nieustannie moje sumienie cierpi. Ja wczoraj walczyłąm z młodzieża co to dzisiaj wyjeżdza a pakować sie nie chciała, bo jeszcze zdązy. Przeca nie będe pakować 18 letniego chłopa!. A z drugiej strony jak pojedzie bez czapki, to powiedzą że matka wyrodna! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 09:26 Jutro jadę po moich Panów i przez stolicę jechać będę (jak sobie przypomnę co robili jak ich odwoziłam to myślę że czeka mnie znowu wesoła podróż) został nam jeszcze jeden tydzień ferii i coś trzeba będzie nad tym pomyśleć. Umowy nie miałam (ciągle dostaje "po tyłku" przez tą prace na czarno - nawet nie ma co potem do cv wpisać - najpierw długo szef jechał na rozmowę ze mną, potem długo umowę przywoził - tak się nie doczekałam. Na razie szukam innej pracy tylko że to już ciut bez sensu jest u nas na wschodzie, ale próbować trzeba. Mikołaj walczy z przyciąganiem ziemskim i nawet nieźle mu to wychodzi łapie się za byle co i staje i upada ciągle ale podnosi się i tak w kółko. Niezły łobuz z niego ;D zdjęcia także dostałam - super wam dziewczyny - może naprawde uda się w wakacje zrobić takie spotkanie dla wszystkich? pzdr Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 16:13 A ja wpadam tylko o to żeby sie pokazac,nie mam czasu na nic ,ferie sa na nieszczescie,dzieci nie chodza do przedszkola,w domu super bałagan ,prasowanie siega sufitu.maz sie dziwnie patrzy jak siadam do kompa(syn własnie mi z klocków robota uklecił -do odkurzania mamusiu-to była aluzja pewnie). Ostatnio jestem nerwowa,reaguje z duza ilością decybeli,ale może przejdzie (MI oczywiscie)Pozdrawiam serdecznie !!!!!!! i napiszcie do mnie czasem na gg,Jolu wie nie mam zdjęc!!! Barba wyslij mi!!! Duzo zdrowia ,moje dzieki Bogu zdrowe nawet,szczepan juz 7 msc bez antybiotyku (szczepionka IRS 19- DONOSOWA -POLECAM!),OLIWKA MIAŁA CO PRAWDA ANTYBIOTYK W GRUDNIU ,ALE TEZ MIAŁA 6 MSC PRZERWE,Melasia jeszcze nie miała w życiu antybiotyku z czego sie bardzo ciesze oby tak dalej. papa znikam prasowac Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 21.01.05, 21:18 to i północ i południa mają ferie a u nas szkoła, szkoła, szkoła i praca - a w domu i tak jest bałagan Kasiu, to może okazja do spotkania warszawskiego sie kroi - tylko Barba wyjechała, Viola moze i na porodówce, a Agnieszka bawi Marteczkę - noworodeczke) Uważaj, bo na drogach teraz ślisko a przy żelazku znowu gorąco, Joanko uważaj na goracą parę)) Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka same klopoty :( 22.01.05, 13:51 Dziewczyny mam wam tyle do napisania ze nie wiem od czego zaczac.... jak wspominalam wczesniej w PL bylo prawie super...dlaczego prawie? Otoz Mik zaczal mi bardzo kaszlec i goraczkowac na dwa dni przed wyjazdem do domu.Pojechalam z nim do lekarza i ten stwierdzil zapalenie oskrzeli Dostal antybiotyk i mialam go pokazac lekarzowi po 3 dniach na kontroli. Zadzwonilam wiec do Swinoujscia zeby przesunac wyjazd.Mila pani z biura powiedziala ze i tak moj prom jest odwolany bo w Skandynawii, Niemczech szaleje orkan,wiatr ma wiac do 180 km/h i promy odwolane.Zabukowalam wstepnie rejs na wtorek.Zaraz po tym Claudia zaczela mi dziwnie podobnie kaszlec do Mika i juz z dwojka charczacych maluchow pojechalam na kontrol. Lekarz stwierdzil u Claudii to samo co u brata.Lapy mi opadly.Dwoje chorych dzieciakow i taka podroz przede mna. Zostalabym moze jeszcze kilka dni ale konczylo mi sie juz specjalne jedzenie dla Claudii wiec postanowilam jechac. Podroz na szczescie przebiegla dobrze.Obylo sie bez goraczki u oskrzelakow. Jechalismy lacznie 19 godzin. Dzien pozniej Claudia przez caly dzien goraczkowala mi do 40 stopni. W srode 19/1 lecielismy z mala na kontrol do Instytutu PKU w Glostrup.Lekarz wylali miod na moje serce mowiac ze Claudia rozwija sie rewelacyjnie. Dzieciaki juz sie maja dobrze.Mik chodzi do przedszkola. Wczoraj nastepna nowosc.Nie wiem czy wam wspominalam ze zalozylam sprawe o pozbawienie praw rodzicielskich ojca mojego najstarszego Damiana.Sprawe Sad Rejonowy w Koszalinie przekierunkowal do Warszawy dlatego ze my zamieszkujemy w Danii.Wczoraj dostalam wezwanie o stawiennictwo obowiazkowe w sadzie w Warszawie i to juz 4 lutego. Odbyla sie narada w domu. Droga morska z dzieciakami odpada, bo dopiero co wrocilismy, dlugo i ze Swinoujscia do Warszawy tez trzeba sie jakos dostac. Stanelo na tym ze musze byc rozrzutna i do Wawy polece sama samolotem bo szybko.Tom zostanie z dzieciami w domu. W Wawie mam brata,wiec z zatrzymaniem sie nie ma problemu. W poniedzialek bede dzwonila do sadu dowiedziec sie czy jezeli ojciec dziecka sie nie stawi(a prawdopodobnie sie nie stawi) to czy sprawe odrocza.Mnie nie stac na takie latanie co miesiac.Czekam do poniedzialku i bede wiedziala czy rezerwowac bilety i co mam wlasciwie dalej robic Uff jak dobrze ze moglam wam to napisac, troszke mi lzej.Dziekuje ze jestescie Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: same klopoty :( 22.01.05, 23:48 Cześć dziewczyny, wpadam tylko na chwile ,zeby sie zrelaksować Barba, co Ty musiałaś pzrejśc przy tych 7(8 ?)antybiotykach i nieleczacym się Maciusiem! Mam nadzieję ,ze już dochodzicie do siebie. Maruda, pocieszam wirtualnie Bedziesz za to więcej z nami,a praca pewnie tez sie znajdzie -w swoim czasie . Niestety u nas ,jak w tytule SAME KŁOPOTY: dzieci chore ( Julek-zapalenie płuc, Zosia - zapalenie oskrzeli, Jasiu-coś się zaczyna, Jedrek - dobrzeje).wiec ,wiecie co się dzieje Maluchy gorączkowały wysoko i długo 4- 5 dni, marudne, trzeba nosi, Zosiek nie może spać przez katar.Podawanie lekarstw...koszmar. Za to u p.doktor Zosia pokazała się w całej krasie.Spadła jej temperatura,wiec gadała,smiała się i figlowała po swojemu. I w tym wszystkim jeszcze remoncik.Pamiętacie jak pisałm pzred świętami ,ze spzredajemy łózko pietrowe?I od tej pory chłopcy spali na materacach na podłodze ( ale fajnie ,mamusiu, jak na wakacjach!).Panowie mieli zrobic antresolę w ciągu 2 tygodni.Najpierw zrobili konstrukcję i...nie było ich 2 tygodnie!Miałam mordercze myśli,ze jak dopadne...zrezygnowałam ,bo kto by mi wtedy skończył anteresolę? Łaskawie przyszli w piątek i skończyli ,a mąż mój rzucił się do sprzatania, ustawiania ,pzrycinania wykładziny, bo własnie miała przyjechac kuzynka z Wrocławia.Ona jest niesamowitą perfekcjonistka i nie chciałam,zeby zobaczyła to panoptikum.Jakos się udało i chłopcy spali wczoraj pierszy raz na anteresoli.B. im to odpowiada ,więc się cieszymy . Ale się rozpisalam ,ale tez musiałam wyrzucić z siebie stres chorobowo- remontowy . Pozdrawiam serdecznie. Ewa Aniołkowi idą zęby Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po ale sie nazbierało 23.01.05, 01:18 ale jesteście dzielne. Kłopotów się rzeczywiście nazbierało - Agnieszko-bornholmko podróż z chorymi dziećmi - jesteś dzielna, co ja piszę, jesteś bardzo dzielna. Rzyczę Ci aby z podróżą do Warszawy wszystko dobrze poszło, pewnie sie nie stawi, skoro tak piszesz, ale cóz, masz za to wspaniałego Toma, który w tym czasie całą trójka się zajmie. Trzymam kciuki Ewa i za Twoje dzieciaki, ale przynajmniej pozytywnie antresola sobie na górze juz wisi wygodnych snów)) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 06:07 My już w domku oczywiście nie obyło się bez mojego błądzenia i zwiedzania kawałka kraju Chłopcy w domu, Miki bardzo szczęśliwy że może sobie na swoich "wariatów" popatrzeć. Miki staje w łóżeczku, nie daje się odłożyć tylko drze się jak już mu nogi nie wytrzymują i pada... a zły jest wtedy....... Trzymam kciuki za wszystkich chorutkich i za Ciebie Bornholmko żeby wszystko Ci się poukładało tak jak sobie życzysz. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 10:58 A mnie się śniło, że spotkałam się z Wami! Niestety na sen proroczy to nie wyglada. A mój Kubuś boi się jazdy windą! Czytam codzień, ale z pisaniem gorzej, pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 12:50 Witajcie kochane! Dzwonilam do Sadu w Warszawie i niestety musze sie stawic osobiscie 4 lutego.Tak wiec wylatuje 3 lutego do stolicy.Na szczescie zapewnili mnie ze sad zabezpieczy moje zeznania to juz wiecej nie bede musiala przylatywac bo biora pod uwage miejsce mojego zamieszkania. Dziekuje dziewczyny za mile slowa.Teraz myslcie pozytywnie coby mi samolot nie spadl Moje dzieciaki mi podpadaja bo dopiero co wyszli z zapalenia oskrzeli a od wczoraj Mik mi narzeka na bol glowki nad nosem, to jakby zatoki...jak myslicie? Claudia z kolejii wymiotowala po sniadaniu i ma stan podgoraczkowy Normalnie wymiekam... Cieplutkie pozdrowienia dla was kochane w ten sniezny zimny dzionek i buziaczki dla wszystkich dzieciaczkow od "cioci z morza" Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 21:22 dziękujemy 'ciociu z morza" ) dla Twoich dzieciaków też duzo zdrowia. Kasiu, to moze Miki przeskoczy et5ap raczkowania, jak moja bodaj Agnieszka - od razu ze stania poszła, nie interesowały ją pół środki. A tak swoją drogą, ależ te dzieci szybko rosną - przeciez Kasiu mały niedawno się urodził, a tu juz staje. Ada, własnie sobie uświadomiłam, ze ja nie wiem jak Ty wygladasz!! jeszcze nie widziałam też: Agnieszki - Bornholmki, Magdy, Bietki, Zinki, Mamapy, Kasi i to już chyba koniec spisu, dziewczyny pokażcie się!!! U nas Małgosia wjechała w szybe wczoraj krzycząc: "mam Nimbusa 2000" (słuchamy własnie nagranego na kasetach Harrego Pottera) i tak wrzeszcząc wyladowała na szybie, bo Agnieszka usłuznie zamkneła drzwi na jej prawie twarzy, a metalowa koncówka pióra do kurzu, na którym siedziała wbiła się w szybę. Krzysztof musiał wuciagnąc nastepne drzwi, bo juz podobnym sposobem pozbylismy się drzwi od kuchni. I tak robi nam się w domu coraz więcej miejsca (co by dzieci miały gdzie biegać - jak widac bardzo tego potrzebują). Było troche krwi, ale na szczęście zadrapany tylko nos Małgosi - ma taki sliczny plasterek z Lilo i Sticzem - uffffff pozdrawiam szkolnie wczasujaco-feriujaca (i nie tylko) częsc Polski i nie tylko Polski (Agnieszko Jola Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.01.05, 22:34 Oh, Jolu, tak ciągle się przybieram do wybrania jakichś porządnych zdjęć i nie wiem za bardzo jak to zrobić. Bardzo przykro mi czytać o tych wszystkich chorobach i ciarki mi przechodzą po plecach na samą myśli, bo dobrze pamiętam jak to jest. To właśnie jest najgorsze że tak jedno po drugim chorują - a jak juz wyjdzie jedno z choroby to drugie zaczyna i te niby już zdrowe znowu choruje, taka kołomyja. Ja niestety nie jestm wolna od tych problemów - być może nawet poważniejszych związanych z rozwojem mojego najmłodszego Julisia. Nie wszystko idzie jak należy. Sprawa wygląda na poważną, ale cały czas się wierzę, że to minie. Kubuś boi się windy, a mój Juluś boi się róznych rzeczy - ciągle coś nowego: a to chodzenia po ulicy, a to dźwięku telefonu, a to nieodpowiednia muzyka w telewizji, a to zbyt pluszowa zabawka itp. Ciągle zaskakuje czymś nowym. Do tego miałam ostatnio dużo pracy. Koniec semestru to dla mnie zawsze najgorsza katorga - to wystawianie ocen, tak ciężo jest być obiektywnym i zawsze się boję że kogoś skrzywdzę, a z drugiej strony widzę, że wiele dzieci nic sobie nie robi z ocen. Być może to tylko forma maskowania emocji, ale zbyt często jest tak, że w drugim semestrze problemy się powtarzają i dlatego już teraz co do niektórych muszę być bardzo surowa. Na szczęści już mam ferie, ale w najbliższy weekend sama jadę do szkoły i muszę się troszeczkę wykazać i conieco napisać. Więc roboty huk. Twoja historia Jolu przypomniała jak dawno temu mój młodszy o 7 lat brat ćwiczył na mnie "Wejście smoka" i jak próbowałam się przed nim schować w swoim pokoju. Biedak zawisł w drzwiach z połową ciąła w moim pokoju i resztą na korytarzu. Nic mu się nie stało, nie był nawet zadrapany, ale widok był makabryczny - pół szyby nad nim wisiało. I dlatego w moim domu nie ma drzwi z szybą. Poza jedną parą, ale z małymi okienkami. Tak dużo się u Was wydarzyło ostatnio. Marudo - miejmy nadzieję, że wkrótce znajdziesz coś dla siebie. Nieładnie postąpił Pan szef, nie ładnie. Bornholmko - powodzenia na sprawie. Pozdrowienia dla Martusi i Wojtusia oraz dla wszystkich dzieciaczków - tych mniejszych i tych większych oraz dla wszystkich mamuś. Magda Ps. Ale mamy piękną białą zimę. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 25.01.05, 00:48 jolu - wróciło mi maila - za dużo na raz - teraz idę już spać ale jutro znowu spróbuję podesłać Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 25.01.05, 16:34 Magda, ciekawe, że Juluś boi sie tylu rzeczy - może to duża wrażliwość. Niepokojące bardzo, gdy dziecko nie reaguje na bodźce, nie pokazuje starchu, przywiązania. On reaguje, tylko bardzo, bardzo jest wrażliwy. Od którego momentu martwić się wrażliwością, nie wiem, ale widzę, że Ty się tym niepokoisz. Wiesz, teraz na feriach będzie się można poprzyglądać Julkowi. Może choroby miały wpływ na chłopców, w końcu oni troche przeszli. Pozdrów chłopaków od moich dziewczyn Ja tez miałam okazję na studium stawiać stopnie, przez 3 lata. Oj, nie lubiłam najbardziej właśnie tego. Może z tą różnicą, ze oceniałam dorosłych ludzi. Ale miałam te same dylematy - czy sprawiedliwie, czy nie skrzywdzę kogoś. Nie czułam żadnej satysfakcji z posiadania tej władzy - że oto mogę ocenić. Mój mąz zresztą też mówi, że ma ten problem, uczyć tak, czasami większa lub mniejsza satysfakcja, ale nie stopnie, brrr. Wypoczywaj sobie Magda na zasłużonych feriach (praca, studia i dzieci, acha i jezszcze małe pieski łojejku dużo) Kasiu, Ty też korzystaj z odpoczynku, co prawda wymuszonego, niestety. U nas jeszcze 3 tygodnie do ferii, ale za to spadł snieg - jest biało i naprawde zimowo. Temperatura poniżej zera kilka stopni. Wczoraj moje dzieci iały z tatem wyjście na sanki około godz. 20 - wróciły do domu po 40 minutachy i padły, Ola zasnęła w połowie zdania - snuła sobie jakieś opowieści juz w łózku, za chwilę patrzę śpi, patrzę na resztę - też spi. Niewątpliwie zima ma swoje uroki i zalety) pozdrawiam Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 09:13 No i niestety nas też dopadło choróbsko, Kuba przeziębiony , trochę wymiotuje, temp. 38 st, niby lekarka nic wielkiego nie wybadała, a w aptece 75 zł zostawiłam. I choć przerażają mnie ceny leków, to wiadomo... kupię, bo może pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 09:22 a co tam pochwalę się - dziś są moje urodziny )) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Kasiu, wszystkiego najlepszego!! 26.01.05, 10:13 Kasiu, naj-, naj-, zdrowia, szczęśliwego roku, dobrej pracy i duuużo uśmiechu dla Ciebie. Niech rozwija się dobrze twoje potrójne szczęście i mąż niech nie choruje. Dziewczyny, wyślicie ciepłe myśli do Kasi o 19, koniecznie!! Agnieszki, zapomniałam o waszych imieninach (21.I), Wam też spóźnione, ale szczere: wszystkiego najlepszego!!!!! Ada, choroba, która przeszły przez moje dzieci w tym roku (XII-I) charakteryzowała sie właśnie goraczką około 38 (tylko małgosia miała anginę i miała wyższą goraczkę, ja miałam 37,7 i czułam się fatalnie) tak więc moze to własnie ta krąząca infekcja - to by było około tygodnia bardzo złego samopoczucia. Tylko, ze u nas nie było wymiotów. Trzymam kciuki za Kubusia. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 14:38 Marudo!!!Wszystkiego naj naj zdrowka, szczescia i czego sobie tylko zapragniesz tego ci zyczy Agunia Mam nadzieje ze jestes dobrym czlowiekiem bo.............dzisiaj tez moja Claudia konczy dwa latka)) Impreza juz przygotowana Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 26.01.05, 14:09 Widze, ze u wiekszosci z Was chorobowo sie zrobilo, wiec szybkiego i dlugotrwalego powrotu do zdrowia Wam zycze. U nas "odpukac" na razie wszyscy zdrowi mam nadzieje, ze dzieciaki w takim stanie wytrzymaja jeszcze 10 dni, bo wtedy wyjezdzaja z dziadkami na tydzien w gory. Sama nie wiem kiedy najlepiej byloby urodzic, oczywiscie to nie ode mnie zalezy.Mysle jednak, ze wcale nie byloby dobrze jakby Jasiek urodzil sie podczas nieobecnosci starszych. Znajac mnie popadlabym w dola, ze tamte sa daleko, a ja je "zdradzam" z maluszkiem. Mam jeszcze prawie 4 tyg do terminu, ale nie moge sie juz na niczym innym skupic. Ostatnio swietowalismy piate urodziny Zosi, byl i kinderbal i podwieczorek dla jej ulubionych naszych doroslych przyjaciol oraz osobno jeszcze dla rodziny, wiec obchody byly naprawde huczne... Wszystko byszlo super - Zosia zachwycona. Mi oczywiscie w pewnym momencie zrobilo sie smutno, ze moja dziewczynka jest juz taka duza. A teraz szykujemy sie na bal przebierancow w przedszkolu. Poza tym po powrocie z ferii przedszkolakiem stanie sie tez nasz maly Ludek, ktory jak na razie nie moze sie doczekac, bo co rano jak Zosia wychodzi to jest ryk. Pozdrawiam i jeszcze raz zycze zdrowka. PS Agnieszko przecudna ta twoja Mrtusia)) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 27.01.05, 10:41 Agnieszko, spóźnione: wszystkiego najlepszego dla Claudi!! Aniu, znaczy sie to będzie Jasiu)) fajnie) bardzo podoba mi się zdrobnienie Ludek. Będzie się Ludek bawił z Jasiem, pod okiem Zosi. Ech, te ostatnie tygodnie, skupić sie nie mozna, ale tez człowiek duzo miejsca zajmuje i juz spieszy mu się, żeby go było trochę mniej. No i lada chwila się zacznie, tylko dokładnie nie wiadomo kiedy. Inni sobie żyją spokojnie, a tu człowiek nie zna dnia ani godziny) Denerwowałam się zawsze przed, a potem jakos szło i jakos było. I poród i w domu sobie radzili. Ciekawa jestem jak Ludek przyjmie przedszkole, fajnie, że będzie z Zosią, zawsze gdzieś w przelocie miedzy salami beda się mogli zobaczyć - na moje dzieci to dobrze działało. Pamietam tez jak Małgosia, która po pójściu starszaków do przedszkola, majac 2,5 roku bardzo przeżywała pierwszy tydzień, jakby to ona została odłączona od mamy, a nie starsze przedszkolaki. Potem się przyzwyczaiła, ale zawsze rano przeżywała ich wyjście. Tobie Bietko tez duzo zdrowia i siły na ostatnie tygodnie))) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Wojtuś 27.01.05, 13:27 witam gratuluję Agnieszko ) Wojtek został zmuszony pojawić się na świecie 23.01,niestety przez indukcję. Dzieciaczek ma 2900 i 53cm. Jak stnane na nogi to napisze wiecej Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Wojtuś 27.01.05, 14:12 GRATULACJE !!!!!!!!!!Mam nadzieje ze wszystko dobrze,Wojtuś wazy tyle co moja Oliwka,ona tez sie urodziła wczesniej pozdrawiam i duzo całusków !! prz\esyłamy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Wojtuś 27.01.05, 15:23 WIELKIE GRATULACJE dla MAMY i WOJTUSIA))))) Violetko stawaj szybko na nogi. Wojtyś jest maluszkiem, ale słyszałam o większych maluszkach - a długość imponująca, 53 cm, toż to długi chłopczyk. Brawo Wojtusiu!!!!!! To jest już parka na forum))) Bietko, teraz już faktycznie kolej na Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Wojtuś 27.01.05, 16:53 witaj na świecie Wojtusiu!!! serdeczne gratulacje!! szybko "stawajcie na nogi"!! Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Wojtuś 27.01.05, 17:00 Witaj na swiecie Wojtusiu i gratulacje dla dzielnej mamy. Moja Claudia urodzila sie z waga 2.315(35 tydzien) a jak znajde chwile to wkleje jej fotke, zobaczysz jaki kawal kobiety z niej teraz Dziekuje za zyczonka w imieniu Claudii)))Dostala mase pieknych prezentow i przyjecie bardzo sie udalo. Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: Wojtuś 27.01.05, 20:13 Gratulacje dla mamusi i zdrowia wam obojgu. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 27.01.05, 21:41 Bornholmka! hihihi masz napewno wspaniałą córkę ;D gwarantuję )) urodzeni 26 styczna to suuuuuperrrr ludzie )) życzenia dla Claudii od forumowej ciotki Kasi ;D Eury - gratuluje urodzenia syna - niech się chowa zdrowo, dużo szczęścia i powodzenia w życiu Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 28.01.05, 07:55 już tysiąc razy siadam, żeby coś napisać, ale po przeczytaniu i najwyżej jednym zdaniu któreś zaczyna płakać, albo starsze czegoś chcieć i znowu kicha - dzisiaj się zaparłam... Jasio dostał dwóję z historii i... czuję się winna... klasówka była dwa tygodnie temu, czyli 2-3 dni po moim wyjściu ze szpitala - wiecie, co się w domu wtedy działo... nawet nie wiedziałam (podobno mi mówił?!?), że klasówka będzie, wygląda na to, że wogóle się nie uczył do niej... na dodatek napisał w sposób fatalny - styl, ortografia - żenująco... na jedno pytanie odpowiedział "nie wiem", a mnie powiedział, że nie zdążył... ech... oczywiście nie ma to większego znaczenia wobec wszystkiego innego - np. na półrocze ma średnią 4,66, wogóle wszystko OK i w normie, ale... wściekła jestem przedwczoraj byliśmy z noworodeczką u pediatry - utyła prawie 400 gram od minimalnej wagi, wczoraj u ortopedy - wykluczył dysplazję (póki co); zaczyna coraz więcej czuwać, coraz mniej spać, coraz więcej płakać i czasem je tak często, że w zasadzie nie wiem, czy to już następne karmienie, czy "drugie danie" Szymek wciąż nie mówi, więc, jeśli czegoś chce to piszczy albo krzyczy - cudownie, balsam dla uszu... (((((((( popołudnia i wieczorey są koszmarne - jak sobie dajecie radę? ja dostaję szału - noszę albo karmię Martę, jak akurat nie, to Szymka "obsługuję", starszaki robią lekcje (najchętniej nie przy biurku w swoim pokoju, ale przy stole w dużym pokoju, gdzie wszyscy, w tym na stole w foteliku Martusia), Małgosia ćwiczy na pianinie, telewizor najczęściej włączony, Szymka "fonia" też.... horror... a mój mąż zawsze wtedy "jest zmęczony po pracy" i albo rżnie w coś na komuterze, albo "idzie się położyć na minutkę"... a mnie się chce krzyczeć i liczę minuty do Dobranocki... na szczęście tych minut takiego domowego "szczytu" jest zwykle nie więcej niż 240 bo już o 20.00 powoli towarzystwo się kąpie, je i idzie spać... no! udało mi się coś napisać! to dzięki Pingwinkowi Pik-Pok na "dwójce" )) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 28.01.05, 08:25 Agnieszko , to minie, z każdym tygodniem będzie lepiej i uda się zapanować. Przechodziłam to nie tak dawno, po pewnym czasi e wszystkoow raca na swoje tory. Cierpliwości! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 28.01.05, 09:27 A ja Ci się wcale nie dziwię Ja dopiero w pracy odpoczywałam, miałam ciszę.....nie miałam kłótni, bijatyk, krzyków. Teraz jak mąż wraca z pracy ja uciekam do sąsiadki na dół "na kawę" ;D Mam jakieś 30 min luzu - chyba że zaraz przyjdą starszaki z pytaniem -"Mamo a ty to dzieci nie masz?" Czasami mam ochotę schować się do szafy i krzyczeć )) pzdr i trzymaj się Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po dla Dorotki 28.01.05, 14:15 oczywiście mam mnóstwo przemysleń na temat rozgariaszu, w domu, niedopilnowanych dzieci (z autopsji), ale teraz muszę leciec na zebranie do szkoły,pozdrawiam więc krótko i leće dalej ale jeszcze muszę koniecznie naspisać co by zdążylo powisiec na wątku- Dorotko Dwodo WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z OKAZJI 18 urodzin)))))) zdrowia, uśmiechów od najbliższych, spełnionych marzeń i wszystkiego tego, co sobie wymarzysz, aby sie spełniło (może już w tym roku??) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po sprostowanie 28.01.05, 19:08 wróciłam z zebrania - ale wpadka, uświadomiłam sobie po drodze, że dzisiaj nie 29, 28.I. Od rana byłam przekonana, że jednak 29., a to o tyle istotne, że Dwoda ma urodziny jutro. Dorotko, przepraszam, lece robić kolację Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan no to dzisiaj: Dorotko :-) 29.01.05, 08:35 sto lat!!! wszystkiego dobrego, kochanych dzieci i czułego męża, sporo wolnych, spokojnych chwil... chyba się rozpędziłam z tymi życzeniami i stają się nierealne... WSZYSTKIEGO DOBREGO poprostu ZATEM!!! ))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: no to dzisiaj: Dorotko :-) 29.01.05, 17:00 Dorotko, podpisuję się pod zyczeniami z wczoraj i jeszcze je podwajam)) - taka korzyśc z pomyłki, że mogę zyczenia podwoić) jeszcze raz: wszystkiego, wszystkiego dobrego!!!!! Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: no to dzisiaj: Dorotko :-) 29.01.05, 17:38 Agnieszko, odkąd pamiętam (a własciwie odkad dzieci poszly do szkoły) mam dylemat, ze któregos dziecka nie dopilnowałam. Ola własciwie uczyła się sama, przy Jasiu i Małgosi, jest tak, że jednak odrabiam z nimi lekcję - Jasiu wyrasta juz powoli z tego wspólnego odrabiania, Małgosia tkwi w tym po uszy. tylko, może lepiej trzymać rękę na pulsie nawet jak dziecko wieksze?? Złapałam się na tym, ze mam kłopoty wdrozyć się w ogóle w to co Ola (5 klasa) ma w szkole i w jej zadania, a zdarzyło jej się, że zaczyna dostawać słabsze stopnie. I tak własnie odkryłam, że ma kłopoty z tłumaczeniem tekstu z angielskiego, mimo że ma 4 na półrocze. Tylko, że to tłumaczenie plegało na szukaniu w słowniku dokładnie każdego słowa łącznie z "a". Ładnie nie?? a stopień dobry. Znowóż przy samych 5, 4 i 6 ma z matematyki 3 i tu myślę sobie, że tez powinnam jej pomóc. Druga sprawa to dzień powszedni i odrabianie lekcji. Więc tak: do popołudnia jest mama 2 dzieci, potem czasami Ola wraca wcześniej, a czasami z resztą starszaków i się zaczyna. Ja chodzę od jednego biurka do drugiego, mały nadaje, Agnieszka słucha czegoś na magnetofonie - jednym slowem jest głośno i w koncu uff przychodzi bajka. Też lubię ten moment. Jeżeli Małgosia zabierze się od razu do roboty - jest dobrze, ale równie czesto wcale nie jest tak dobrze i wtedy odrabianie lekcji z M. kończy się baaaardzo późno. Może ten opis wygląda spokojnie, ale te popołudniowe godziny takie nie są: kilka osób do mnie cos mówi, ciagle ktos chce pić, kolacja się rozciąga, jedni chcą się myć, inni marudzą. Ech cieszę się, że niedługo ferie. Czasami nie mogę sie zmobilizować do wdrożenia się odrazu w prace i odrabianie lekcji - wtedy wszystko siada i towarzystwo też sobie odpuszcza. Zaczyna późnym wieczorem, więc wszystko wtedy sie spóźnia. Ale nic grunt, to, że jutro bedzie następny dzień i zawsze mozna zacząć wszystko od nowa - spróbować mieć idalne popołudnie, a jak niewyjdzie to znów. itd.itp)) Ale tez i prawda, że mozna się przyzwyczaić i do hałasu i rozgardiasz i w tym też znaleźć jakiś rytm, dlatego myslę, że bedzie tak jak Ada pisze, ułozy się, to znaczy bedzie bardziej przewidywalnie, jeszcze kilka tygodni trzymaj sie Agnieszko, siły Ci zyczę i wytrwałości)))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: no to dzisiaj: Dorotko :-) 30.01.05, 12:34 Witajcie kochane ciotki! "Wysiadłam ze świata" na tydzień, a tu taka nawałnica wydarzeń się przetoczyła!!!!!!!!! Więc w kolejności chronologicznej po pierwsze primo: STO LAT DLA CLAUDII Po drugie (primo )) STO LAT DLA KASI Po trzecie EURY GRATULACJE!!!!!!! Niech się Wojtuś zdrowo chowa! I po czwarte: STO LAT DLA DOROTY "Wysiadłam ze świata", znienacka, tak że nie zdążyłam sie z Wami pożegnać, w Nowym Sączu u teściów, razem z dziewczynami (to znaczy Anka już tam była), osierociliśmy tatę na tydzień, Marek jeździł w Czechach na nartach. Komputer ze soba miałam, a jakże, nawet dwa razy nawyotwierałam sobie interesujące wątki i podwątki po to, aby je po kilkunastu godzinach (nieprzeczytane) grzecznie pozamykać, żeby wyłączyć komputer, który groził przegrzaniem. Tydzien spania na rozkładanej kanapie w towarzystwie 8-miesięcznego niemowlęcia i czasem nawet częsciowo (odnosi sie do czasu )) a nie materii) Starszej Córki spowodowało, że permanentny ból głowy przerodził się w permanentny ból głowy, karku i ramion , a krótkowzroczność pogłębiła o jakieś dwie dioptrie. Razem ze starszą zaliczyłyśmy też chorobę, która wyłączyła naszą świadomość na dwa dni, więc summa summarum - nie wiem, gdzie się ten tydzień podział. Jak to dobrze wrócić do domu, gdzie szerokie wygodne łóżko, gdzie dziecko ma swoje łóżeczko, gdzie rodzina jak rtęć rozbiega się w różne kąty i ani ich widać, ani słychać, i tylko to nieszczęsne rozpakowywanie i stosy prania!!!!!!!!!!!!!! Teraz o zdjęciach: 1. Joanka WYBACZ!!!!!!!!!! Poprawię się! 2. Proszę o mnie nie zapominać kiedy wysyłacie zdjęcia! jola.wietecha@wp.pl Agnieszko, jak ja dobrze znam to popołudnia i wieczory o których piszesz! To znaczy to nieznośne uczucie obciążenia do granic wytrzymałości, bo choć moje dzieci starsze, to wszystkie dokazują na swój sposób. Madzia własnie ma emocjonalenie słabe te popołudnia, szaleje i potem jest zmęczona, albo pokwękuje bo jest zmęczona, ja jestem zmęczona po całym dniu, a tu Anka jeszcze czegoś chce (i słusznie, że chce, należy się jej rodzicielska uwaga) i w ogóle wszyscy jacyś tacy mało odporni po całym dniu, więc się szybciej niecierpliwią. Anka tez wlecze cały tornister na kuchenny stół, choć ma piękne biurko, ale Madzia nie da się zostawić sama, trzeba ją zabawiać, albo karmić albo usypiać. Ja wkroczyłam ostatnio w nową fazę: do tej pory padałam na dziób razem z Madzią, a teraz, kiedy wszystko się już uśpi, co następuje ok. 23.00, wtedy Madzia jest już po dwóch przebudzeniach się (!!!! wrrr!) i zasypia "na twardo" do jakiejś 3.00, a może tylko do 2.00, sama nie wiem, więc mnie wtedy odechciewa się spać, łażę, snuję się po domu, delektuję się ciszą, delektuję się SAMOTNOŚCIĄ, czasem poczytam, czasem obejrzę coś w tv, o 1.00-2.00 ide spać, coś strasznego rano nie moge oczu otworzyć! ale ta samotność to chyba też wypoczynek, potrzebuję tego widocznie. Na razie tyle, kochane, będę się POMAŁU wkręcać znów w Waszą świadomość, Kasia - maruda, to świństwo z tą pracą, współczuję ci i uwierz mi, z pełną świadomością ci współczuję! Chyba będę musiała zrewolucjonizowac moje życie, zaczne od nowej "ramówki" dnia ))...., ale forum jest nie do ruszenia! Sciskam Was Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Witaj Jola.wie:)))) 30.01.05, 21:49 Dziekuje bardzo bardzo serdecznie za zyczonka w imieniu Claudii. Dobrze ze juz wrocilas.Ja zawsze po wyjazdach z ulga klade sie na moim lozku,dzieci biegna do swoich pokoi, spokoj...Odpoczywam po urlopie jak wroce do domu No kochane...czwartek juz tuz tuz i ... bede musiala zostawic moje szkraby i leciej do tej cholernej Warszawy. Dzieci zostaja z Tomem, niby wiem ze sie nimi dobrze zajmie ale...nie tak jak ja bym to zrobila i denerwowac sie bede caly czas. Pracuje tez jako pilot wycieczek i do tej pory zawsze jak wyjezdzalam , przyplywala moja mama zajac sie dziecmi. Smutno mi Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 30.01.05, 13:16 Przede wszystkim gratulacje dla Violi i Wojtusia. 2900 g to moje marzenie. W 36 tyg Jas dopiero dobrnal do 2300, ale mam nadzieje, ze sie jeszcze podtuczy. Musi jeszcze troche poczekac, bo u nas w domu na razie szpital. Zosia od wczoraj ma grype z temp siegajaca 39,8 st, a ja mam za to zawalone zatoki. Chlopaki na razie trzymaja sie dzielnie, ale podejrzewam, ze niebawem przyjdzie kolei na Ludka. Na razie pozdrawiam. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 31.01.05, 11:24 Agnieszko bornholmko bardzo ci wspólczuję sądowego stresu, czy szanowny pan się pojawi czy nie, to i tak ogromny stres i wcale ci się nie dziwię że ci smutno, musisz na chwilę wskoczyć w inny świat od którego właściwie uciekasz, i jeszcze do tego zostawić chore dzieciaki! Trzymaj się dzielnie! Ania-bietka nie daj się chorobie, "dojrzewaj" małego Jasia (moja Madzia mogła być Jasiem, to znaczy gdyby była chłopczykiem, to byłaby Jasiem) i zawalcz z zatokami: najlepsze są parówki (inhalacje) z rumianku - brzmi niegroźnie, ale jest skuteczne!, co w swoim czasie nie bez zdziwienia skonstatowałam. U nas grypa jelitowa. Chłopaki rzygają jak koty i leżą nieprzytomne. My, dziewczyny, przeszłyśmy to w zeszłym tygodniu i jesteśmy odporne. najważniejsze, że Madzię to omija, to zasługa karmienia piersią - w takich sytuacjach od razu przechodzą mi wszelkie pomysły na odstawianie od piersi. Cycek Magdę już nie raz uratował! A ja jestem nieprzytomna. SPAAAAAAĆ!!!!!! Ale komu ja to....? Pozdrawiam, trzymajcie się dziewczyny! Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 31.01.05, 11:31 ojej!! choruski, trzymajcie się cieplutko!!! jolu, bietko - bietko, szczególnie dbaj o malutka, niech się tuczy, niech poczeka, aż urośnie - jeszcze miesiąc, będzie bliżej wiosny i spacerów... ja mam już dość tego więzienia w domu i wychodzenia "na minutkę" i nie moge się doczekać ciepła i spacerów; spać chce mi się ciągle i jestem w stanie zasnąć o każdej porze - wczoraj mąż włączył popołudniu w trakcie drzemki Szymka "Króla Artura" i... obudził mnie na litery, żebym się przebrała w koszulę Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 31.01.05, 14:19 A my tez wczoraj ogladalismy Krola Atura Dzieki za zyczenia zdrowia, ale widze, ze u Ciebie Jolu tez nieciekawie. U nas ta noc byla kryzysowa, Zodia miala 39 i 9 st i wymiotowala, ale obudzila sie w swietnym humorze i juz tylko ze stanem podgoraczkowym. Czekam czy Ludka zlapie czy nie, bo w nocy mial 38,00 st, ale bez podawania niczego na zbicie od rana tylko stan pogoraczkowy. Caluje i trzymajcie sie. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 01.02.05, 09:11 Ha, no i minął caly dzień - pewnie na fronatch chorobowych znów sie pozmieniało, ale i tak nieustająco trzymam kciuki, obyśmy w koncu na watku wszyscy zdrowi byli. Bietko, niesamowite są dzieci - w nocy 39.9, a rano wstają zadowolone i dobry humor mają. Jak sobie przypominam choroby dzieci, to naprawde były przeróżne objawy, ale własnie takie tez pamietam, zaskakujące zmiany, uderzenia wysokiej goraczki, a potem szybki spad, ale też ostatnio w grudniu temperatura była niewielka (dochodziło najwyżej do 38 st), ale znowóż przez około tydzień bardzo złe samopoczucie. U nas zaczyna się chyba druga tura, bo małgosia wróciła wczoraj z dużym katarem, więc dzisiaj jest w domu - mam nadzieję, że nie będzie znów choroba wedrowała tak jak w grudniu przez wszystkich. Mały ma juz ponad miesięczne spóźnienie ze szczepieniem, moze się uda w tym tygodniu. We Wrocławiu zapaść komunikacyjna, mąż dzwonił właśnie - po ponad godzinnej jeździe jest dokładnie w połowie drogi między domem a szkołami dzieci i najlepsze, że w całkiem innym miejscu niż wynikałoby z trasy. Korki, korki, korki. Kasiu - mamapo odezwij się, jak Wy sobie radzicie z dojazdami, czy może macie blisko, bo my niestety wszedzie daleko ( - i szkoła i przedszkole (w przeszłości) i praca i uczelnia i korki, korki, korki... Agnieszko-bornholmko ja tez się denerwuję, kiedy zostawiam dom. Wydaje mi się, że nie będzie beze mnie funkcjonował. Ale udało się przetrwać moim kiedy poszłam do szpitala i to nawet ponad tydzień (poród). Nie lubie takich sytuacji, ale na szczęscie jakoś potem sie układa. Wiesz, wazne, że Tom moze się poradzić brata, który jest blisko i zna Twoje dzieci, a szczególnie najmodsze. Nie ma wyjścia, musi być dobrze) Agnieszko angjan, nasz Michałek, super spokojny jako niemowlak był wystawiany w wózku na balkon i tak sobie "spacerował" - czy to wiatr, czy śnieg. Pamiętam jak w jaką bardzo deszczową niedzielę, ktoś czasie obiadu zapytał, gdzie mały - a on sobie zapomniany kwitł na balkonie, bez podniesionej budki. Nawet się nie zbudził. Teraz już nie jest z nim tak prosto - ma moment dużej aktywności, kręci go wszystko na co się wchodzi. Wdrapuje się na krzesła, łóżka i, ostatnie hobby, wchodzi do szaf i szuflad. Ostatnio został znaleziony w szufladzie, skąd najpierw wyrzucił rajstopy starszej siostry, a potem się tam władował, dno sie odgieło pod jego ciężarem, spadł w dół i nie umiał wyjść - w takich wypadkach robi minę smutnego pieska i wzywa pomocy. Gloooośno. ja tez chcę już wiosny!!!! Aniu, maluchy przez ostatnie tygodnie w brzuchu mamy obrastają w tkanke tluszczową, właśnie wtedy najbardziej przybieraja na wadze, może mały Jaś wcale nie będzie taki malutki po urodzeniu. Gorsze te choroby, ale szczęsliwie, tak pod koniec ciąży mało to już obchodzi dzidziusia, bo jest duży i coraz silniejszy. uważaj na siebie i nie dawaj się chorobom Jolu, mi też sie szykuje nowa ramówka - bo i te nocne godziny (faajne są) zanam i oczywiście oczy na zapałki o 6 rano, nie tylko moje, bo cała ekipa wstająca też tak ma mimo, że trochę wczesniej jednak sie kładzie. I wogóle z niczym nie mogę zdązyć. Żeby tak doba miała więcej godzin, a człowiek spał tak z 2, no góra 3 godziny - to by było fajnie No ale dziś znów nowy dzień - nowa szansa, że uda sie zrobić choć połowe zaplanowanych rzeczy - czego Wam też życzę Jola Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 01.02.05, 09:46 Już wczoraj poczytałam sobie wasze posty, ale mnie wykolegowano od komputera, więc dopiero teraz mogę coś napisać. Chciałabym się odnieść do słabych ocen waszych dzieci. Agnieszko twój Jaś także przeżywał zmiany w waszym życiu, dzieci czasami nieświadomie czują stres i zagrożenie, a szpital na pewno nikomu nie kojarzy się z czymś przyjemnym, więc nie ma co się wstydzić z powodu złego stopnia. A teraz chciałabym sie wypowiedzieć jako matka i belfer w jednej osobie, a także jako osoba bardzo kontrolowana przez matkę w szkole - to zabija w dziecku poczucie odpowiedzialności. Mimo wszystko to Jaś powinien pamiętać o klasówce z historii, a nie ty Agnieszko, to mu powinno zależeć na zdobywaniu wiedzy, lub dobrych ocen i to on powienien się teraz wstydzić. Nie mówię, że nie należy pomagać dziecku w nauce wogóle, ale chcę powiedzieć, że nie należy pamiętać za nie czego ma sie nauczyć i kiedy odrobić lekcje. Ja swoim dzieciom nie zabardzo pomagam i efekt jest taki, że Mateusz na na semestr dwie trójki, kilka czwórek i piątek oraz szóstkę. Co śmieszniejsze trójke na z angielskiego - a mama nauczyciel angielskiego (o powodach tej oceny nie będę dyskutować). Owszem przypooominam o lekcjach, kiedy mnie poprosi sprawdzam pracę domową, ale on wie, że sam zapracowuje na swoją ocenę. Moja matka zawsze poprawiała mi prace z polskiego - aż do 8 klasy i nie chodziło o błędy, ale często przekreślała cały mój wysiłek, bo jej się nie podobała - w efekci w liceum miałam ogromne problemy z wypracowaniami, bo nie byłam pewna siebie. Czasami też pomagam nauczyć się do klasówki, ale nie zawsze. Miałam kiedyś ucznia na korkach, który był w 2 klasie gimnazjum i który odrabiał lekcje tylko z pomocą matki. Zawsze czekał, aż matka wróci z pracy i dopiero razem zasiadali do lekcji. A zaczęlo się niewinnie na początku podstawówki. Proszę powtarzajcie swoim dzieciom, że nauka to ich obowiązek, że oceny to efekt ich pracy a nie waszej, że na ile zapracują tak będą miały. Co do angielskiego - zawsze powtarzam swoim uczniom, że 15 minut dziennie daje lepsze efekty niż godzina raz w tygodniu. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o naukę słówek. Metody, do których zachęcam to: 1. prowadzenie słowniczka - zeszyciku ze słówkami z lekcji lub czytanki. Kartkę dzielimy na pół i po jednej stronie słowo angielsie, a po drugiej polski odpowiednik. łatwo się uczyć zakrywająć jedną kolumnę. 2. Słownik tematyczny z ilustracjami (oczywiście wykonany przez dziecko)lub mapami myślowymi. 3. Kartki A4 z nowymi wyrazami powieszone nad biurkiem. 4. Małe karteczki - z jednej strony słowo po angielsku, a z drugiej po polsku - dobre do uczenia się na przystanku lub w korku. 5. Trzeba się uczyć maksymalnie 10 słów na raz. 6. No i oczywiście te słówka, które się już nauczyło - powtarzać. Mam nadzieję, że nie zanudziłam was i nikt nie poczuł się urażony. To jeden z plusów mieszkania w niewielkiej miejscowości - brak korków, a nawet jeśli coś się zablokuje, prawie wszędzie można dojść pieszo w czasie krótszym niż w dużych miastach dojechać komunikacja miejską. A mi zima bardzo się podoba - jest tak biało, śnieg jest taki puszysty i mojemy Juleczkowi podoba się chodzenie po śniegu (do tej pory nie wychodził z wózka) i jeżdzenie na saneczkach. Bietko - waga określona podczas USG nie jest aż tak bardzo dokładna - na zdjęciu na miesiąc przed porodem lekarz określił, że dziecko (Juluś) raczej drobne - waga ok. 3030, więc nie powinno być problemów z porodem - miesiąc później urodził się kolos 4500. Ten ostatni miesiąc na pewno sprawił, że sporo przytył ale i USG nie jest aż tak dokładne. Agnieszko - bornholmko- trzymam kciuki nie stresuj się. Mąż na pewno dobrze się spisze. Kończe już coby nie zanudzać. Pozdrawiam wszystkie mamusie i ich dzieciaczki - życzę zdrówka. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 01.02.05, 10:05 och, nam też zdarzyło się wystawić dwumiesięcznego Kubę na taras i zapomnieć o nim . Przypomnieliśmy sobie, gdy robiło się szaro. A Kuba spał, z ręką wysuniętą ze śpiworka do łokcia! ( wrzesień). Nic mu nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Dziewczyny pomocy!!!! 01.02.05, 15:14 Kochane warszawianki!Blagam napiszcie mi namiar na dobrego ginekologa w Wawie ktory przyjaby w piatek,ewentualnie w czwartek po poludniu.Tylko tyle czasu bede w Wawce(no do poniedzialku ale weekend odpada).Zawsze w Polsce odwiedzam gina bo u nas sa tylko lekarze rodzinni i koniec.Ich poziom wiedzy przemilcze zeby sie nie denerwowac.Zreszta tu przez tyle lat co mieszkam gina widzialam raz na oczy i to w szpitalu jak przyjeli mnie po odejsciu wod plodowych w 34 tygodniu. Dzieciki moje juz zdrowe to przynajmniej mniej stresu z zostawieniem ich z Tomem. Czekam kochane na szybka odpowiedz. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Dziewczyny pomocy!!!! 01.02.05, 19:49 heej i papapa no totalny brak czasu ((( . Agnieszko napisałam na priva- gazetowego Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 01.02.05, 23:45 cześć Dziewczyny, ja tez wracam Po chorobach w domu. nie miałam siły pisac , bo o czym? O tym ,ze ciągle nie jest dobrze lepiej nie zanudzać. GRATULACJE dla eury !Wojtusiu rosnij zdrowo i bądź radoscią dla wszystkich. Najlepsze zyczenia dla solenizantów: Claudii i Dorotki.Chyba o nikim nie zapomniłam. jola.wie - nie wiem jak Ci dziękować za lampę.Postaram się zadzwonić jutro. bietka-karm dzieciątko, karm .Niech obrasta w tłuszczyk Teraz bezkarnie moze a nawet powinno. Zostałam sama z maluchali w domu i trochę mi smutno.Chłopaki (Jędrus i Jaś) pojechali z tatą na narty.Ech, pojeździło by się... Dzieci zdrowieją. Ale Zosia gorączkuje przy ząbkowaniu.Dla mnie całkowita nowość, chłopcy nie mieli zadnych sensacji zwiazanych z zębami. Mam ciągły niedobór snu m.in. dlatego ,ze siedze na forum Pozdrawiam wszystkich na feriach, pzred feriami i szczególnie tych po feriach ( jola.wie to dla Ciebie). Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: No i znalazłam ...czas..:) 01.02.05, 23:46 Z Maćkiem ok ! Narazie odpukać nic się nie dzieje ale cały czas bierze wziewki + antyhistaminy. Dziewczynki biegają od wczoraj do przedszkola- stęsknione i uradowane że znowu wśród koleżanek. Ala tylko jeknęła: mamo było super ale ile mam roboty !!! Babcia się nam rozłożyła (zapalenie oskrzeli) więc Maciej od wczoraj z opiekunką- znajoma ciocia z przedszkola, która jest na emeryturze- dobrze miec kogos takiego w zapasie Oboje sa sobą zachwyceni- to najważniejsze. Choróbska A SIO od naszych "wielo" i nie naszych "mono" dzieci. Grypa jelitowa to paskudztwo- miał to przy swoich chorobach Maciej , przeszła i Zuzia będąc na "leczeniu klimatycznym" u babci na wsi, od Zuzi złapał dziadek Jola wie zdjęcia do obróbki mie=ałas podesłać... no i... ta_ra@wp.pl nie dziala, poprosze na beata@per.com.pl Aniu jak byłam na ostatniej prostej z Zuzanką razem z Alcią byłysmy przeziębione, dostałam wtedy od lekarki Ali (pediatra z odziału nowowrodków na połozniczym) antybiotyk (Duomox), brałam przez dwa tygodnie do samego porodu (gin akceptował). Ta pani doktor mówiła ze lepiej wziąc bo "dzidzia" mogłaby się urodzić z zapaleniem płuc "jakims tam"- to słowa pani doktor neonantolog. Mocno dbaj o siebie i Dzidziaka- trzymam kciuki !!! EURY KOCHANA !!!! Wspaniała wiadomość, wielkie grarulacje i prosba od ciotki forumowej która ma fizia na punkcie zapachu noworodków- powachaj Wojtka ode mnie, please.... dzięki Jak tylko trochę ochłoniesz napisz co u Was , pewnie Daria dzielnie Ci pomaga, chłopcy dumni??? Jola5 Ty wiesz ze jak w Warszawce spadnie śnieg to Olo nigdzie nie może dojechac bo wszystko zatkane Zawsze jak się spóźnia to dzwonię a On na to : no przeciez pada to kierowcy głupieją - coś w tym jest Ja mam na szczęście do pracy raptem 4 przystanki ale za to przejeżdzam obok stadionu Legii i jak jest mecz to autobus z trudem się przedostaje i też trochę tkwię. Olo w swojej pracy porusza się po całej Warszawie - normalne korki codzienne mu nie straszne- jest pewnie lepszy od niejedengo taksiarza- zna rózne skróty, przejazdy. Magda dzięki za wszelkie wskazówki do nauki języka.Mam na oku szkołe dla Ali ale tam jest obowiazkowo francuski, za angielski trzeba zapłacić - czy warto zaczynac nauke dwóch języków jednoczesnie ?? czy to nie za duże obciazenie dla siedmiolatki??? dodam ze ALa nie chodzi w przedszkolu na angielski - uważam że to strata kasy, po to aby się osłuchac ma fajne płyty i kasety. Wszystkim solenizantom wszystkiego naj! Usciski dla naszych niemowlaczków i noworodków. Maciej pięknie trzyma kredke i rysuje kółka nazywajac to "oko"- jestem wniebowzięta Jolu odstawiłaś już Michałka od piersi??? Coś już mówi ??? Maciek niezabardzo ale wszystko rozumie i jest specem od kiwania głową: chcesz zupkę?? kiwanie, masz kupke ? kiwanie kochasz mnie?? buziak Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa totalny brak czasu na pisanie 01.02.05, 23:57 sorry że nie pisze ale czytam co 2 dzień jak zawsze, gratulacje dla Wojtusia i Mamusi, solenizantkom styczniowym najlepszego spóxnionego Madziu, poczytałam rady - przekaże mojemu Kubie, bo ma z anglikiem problemy ja mam podejście do nauki dzieci zaczerpnięte z własnego dzieciństwa-2 lata starszy brat zawsze mi mówił - mi nikt nie pomagał to ty sobie radź sama i fakt nigdy ani rodzice ani on nie zaglądali do zeszytów, nawet nie pytali czy coś mam do nauczenia, w rezultacie miałam motywacje jedynie własne, nie często małe kilka trój na półrocze na koniec roku jedna lub dwie, zawsze z biologii, po latach się śmiałam jak skończyłam ten kierunek na uniwerku Kuba mój gimnazjalista słabo sobie radzi - jest najsłabszy z klasy - orłów - ale fakt że nigdy nie sprawdzam, nie pytam, nie gonię do lekcji - z zaznaczeniem-masz problem - przyjdź-pomogę kilka razy uczyłam się sama np. historii - zanim byłam w stanie go odpytać, ale fakt,że raczej zlewa szkołę, siedzi w kompie ,słucha muzy i gra na gitarze - rezultat moze być taki, że wyleci z tej klasy i pójdzie do zwykłego gimnazjum - co mu się nie uśmiecha, więc podejrzewam że się weźmie w garść Jaśmina zawsze wszystko załatwiał sama, szkoła i oceny to jej konik, Nie mam pojęcia na jakim etapie w poszczególnych przedmiotach sa , ale nie czuję takiej potrzeby Mati jest pierwszakiem i lekcje odrabia z opiekunką, ze mną czyta, napewno bardzo mnie cieszy że jest osoba która codziennie po szkole z nim siada i wdraża do tego rytmu, mam nadzieję , że za rok , dwa to już się skończy, usamodzielni sie a wogóle to staram sobie żartować ze szkoły, dobrych ocen, z Jaśminy , która ma zawsze czerwony pasek - jak ona to robi i jeszcze konkursuje się namiętnie widzę, że dzieciaki mają dystans do moich żartów- same czują się odpowiedzialne za właściwe podejście do sprawy - ja się czuję zwolniona ferie minęły bardzo lightowo, drugi tydzień przeleżałam z grypą, ale że dzieciaki były u tatusia a Mieszko chodził do przedszkola to miałam istny raj- spałam do południa, miałam ciszę , odpoczęłam od rytmu śniadankowo-przedszkolno- szkolno-kolacjowego i od pracy oczywiście Bornholmko-trzymaj się w tych niemiłych okolicznościach, przechodziłam te sądy i grunt to być dobrej myśli bo na procedure i tak nie ma rady dwie koteczki już oddaliśmy Nanę i Bródkę, został jeszcze Szaboruk i Czarnula, która wygląda mi na porażoną mózgowo-okołoporodowo - jest "paralityczna" więc zostaje z nami Udanych ferii Jolu, dużo śniegu mimo wszystko Ja lubię zimę, ale niestety u nas jej za wiele nie byłło, zazdrodroszczę Wam Buziaczki słodkich pączków, faworków w czwartek Ola Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: odrabianie lekcji i języki 02.02.05, 00:22 Myślę, że przede wszystkim powinniśmy dzieci uczyc strategii uczenia się. Nie każde dziecko samo potrafi, nie każde wie jak opanować materiał, jak zrobić notatkę, jak wybrać to co najważniejsze. Co do gimnazjalistów Olu, to nie mam zielonego pojęcia jak motywować takie egzemplarze. Z przerażeniem patrze w niedaleką przyszłość i już się boję dojrzewania moich chłopców. Oczywiście słówek z innych języków dzieci powinny uczyć się tak samo. Nie wiem czy jest sens posyłania siedmiolatka na dwa języki. Zanim zapiszesz Barbo córkę na angielski zastanów się nad jej predyspozycjami szkolnymi. Jeśli nie jest biegła w czytaniu (a to przecież normalne) i pisanie jest też jej obce - to uważam, że to tylko zagmatwa sprawę. Należy pamiętać że francuski jest dużo trudniejszy od angielskiego - zupełnie inna wymowa i gramatyka. Wiem, że znajomość angielskiego jest powszechnie pożądana, ale może z czasem, może od czwartej klasy lepiej wybrać drugi język. Niestety moje zdanie jest z pewnościa niezbyt popularne. Ja uważam, że im mniej tym lepiej. Tzn. nie należy od samego początku przeładowywać dziecku rozkładu zajęć. Niech ma czas nauczyć sie tego co musi i niech jej trochę zostanie czasu na jakieś hobby i na bycie po prostu dzieckiem. No chyba że jest bardzo zdolna. Zdolne dzieciaki trzeba gonić do dodatkowych zajęć, aby nie spoczeły na laurach. A ja poszukuję rodzin dla dwóch szczeniąt - matka owczarek niemiecki, maja już prawie 6 tygodni. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: totalny brak czasu na pisanie 02.02.05, 11:05 Dziekuje wam dziewczyny za slowa otuchy, bardzo mi ich potrzeba.Wlasnie pomrozilam "gotowce" dla Claudii,porobilam"porcje"ubran do przedszkola i niani dla maluchow coby malz nie ubral ich jak cyrkowcow 8-). Wczoraj wieczorem zmartwila sie bardzo bardzo bo dopiero co pochwalilam sie wam ze zostawiam dzieci zdrowe a cala noc Claudia kaszlalaJak sie rozchoruje to chyba oszaleje. Musze sie wam pochwalic ze spotkam sie w Wawce z barbamama)))ale sie ciesze ze w koncu poznam kogos z forum"na zywca")))))) Prosze o pozytywne mysli zeby mi dzieci malza nie wykonczyly zanim mama wroci Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: totalny brak czasu na pisanie 03.02.05, 07:47 to tak jak u mnie (chodzi o tytuł )) ale czytam, czytam dziękuję magduniar - dla mnie to trudne - Jasio to pierwszy "szkolniak" a poza tym "trudny" - nie chce mu się, olewa i poza tym ma trudności... ale staram się uczyć go, jak się uczyć, czasem uczy się z nim niania - super ma podejście, ostatnio zrobili sobie z historii konspekty i plany, opisy zamków, schematy władców... żeby go zaciekawić; na szczęście noworodeczka jakoś nieźle - chyba dzisiaj (haha! dziewczyny!!) wystawię ja na balkon, mam nadzieję, że o niej nie zapomnę, bo jednak to nie wrzesień a luty bornholmko, szkoda, że ja, przywiązana, nie mogę się spotkać no chyba, żebyście się chciały spotkać na Ursynowie (jest tysiąc fajnych knajpek w okolicy) to dajcie znać na priv-a agnjan@poczta.onet.pl bo ja mogę wyjść z domu najwyżej na 1,5 godziny wielkie buziaki dla chorusków!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie do joanki! 03.02.05, 09:45 Asiu, podaj mi proszę twój mailowy adres, bo jakimś cudem go nie mam, a potrzebuję z tobą "pogadać", gadu gadu mam odinstalowane i na razie się nie zanosi. Please! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 03.02.05, 15:18 Ola skasowała mi całego długaśnego posta, przede wszystkim o szkole tam było i zajęciach dodatkowych, nie dam rady juz odtworzyć teraz( W każdym bądź razie Magda dziekuję bardzo za rady i co do uczenia języka i dawane z pozycji "belfer" - bardzo tpo wszystko rosądne co piszesz, wiesz, chciałabym aby nauczyciele moich dzieci mieli takie założenia. A skakowanie to efekt, że dzieci w domu - całe 4/5, wczoraj było 5/5. Wtedy skraca się czas (i robi starszny bałagan) nie wiem jak to sie dzieje. Wszyscy tłoczą się do komputera, bo tu dla każdego coś miłego i bajke można ogladnąć i "blogaska" kolezanki podczytać, coś o greckiej falandze znaleźć (Jaś) i nawet bransoletke z muliny Ola robi przy komputerze, bo tam są wzory - w efekcie nikt nie siedzi za długo (i dobrze), ale dopchac sie trudno. A siedzą w domu, bo mają duzy katar i drapie ich w gardle i troche kaszlą - takie ogólne branie na przeczekanie chyba trochę, bo u nas ferie dopiero za 1,5 tygodnia - i chyba juz nie moga się doczekać. Dziewczyny: Barbo i Agnieszko miłego spotkania, koniecznie jakieś foto, no i Agnieszko powodzenia w tym co masz załatwić w Warszawie. Joanko - popatrz co znalazłam: forum o leczeniu metodami niekonwencjonalnymi, a tam o grotach solnych - dopiero ma być, bo coś sie forum nie rozrosło jeszcze, ale wrzucam link - forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25732 Ewuniu: >trochę mi smutno< - juz lepiej?? Faktycznie ze zmęczenia tez może być smutno i z samotnosci. Moje dzieci lubiły sobie zachorować na ząbkowanie, ale na szczęście dwa ostanie już nie. Olu z Oliwy, Jolu, Ado i wszystkie dziewczyny - duzo słoneczka Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 wiele dzieci 03.02.05, 16:06 A ja w ramach walki z wszechogarniającym bałaganem ( brak czasu) w ostatnią sobotę wynajęłam panią do sprzątania. Efekt -chata zalśniła ( chodziło mi przede wszystkim o wypucowanie obu łazienek, w tym brodzika, i ogólnie odciązenie mnie). Bardzo mi się podobało, ale czy to wejdzie na stałe to jeszcze nie wiem. Za dwa tygodnie pani umyje mi wszystkie okna . Sama nie nadążam, mąż się nie garnie, a dzieci mają sie uczyć! Moja koleżanka skomentowała to tak: lepiej dać komuś uczciwie zarobić, niz dawac jałmużnę. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 03.02.05, 16:10 acha, dzisiaj tłusty czwartek - swięto tłuscioszków, ja z siostra złozylyśmy sobie zyczenia)) Beatko, mały jeszcze je mleko z cyca, miałam odstawiać, ale jakos tak jeszcze zostało. Próbuję zmniejszyć, w dzień w sumie je normalnie, w nocy pije mleko z cyca, co chyba nie jest najlepszym rozwiazaniem, bo noc robi się rwana, dla mnie szczególnie. No i zrobiłam błąd i nauczyłam go usypiać przy cycu - więc teraz go odzwyczajam, ale jak nie mam czasu, to karmie i on zaraz zasypia. Jak mam czas to nie karmie i wszystko trwa dłużej, ale w końcu tez zasypia. Wiem, że to takie połowieczne, ale cóz, jakos tak jeszcze się nie zmotywowałam, ale pewnie mnie najdzie niedługo o będzie ucięte Mały nie mówi jeszcze, tylko wydaje ciąg dźwięków - w tonacji wesołej, smutnej, bądź wyjącej. Lepiej żebyśmy go szybko zrozumieli, bo potem sie denerwuje. Mam wrażenie, że jeszcze daleko do konkretnych słów, ale jeżeli Maciuś mówi, to moze i Michałek juz niedługo. Ada teraz Ty chwal sie Kubusiem)) on tak zaraz obok Michałka i Maciusia wiekowo pozdrawiam nie tylko maluchów Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: sprzątanie i gadanie :-) 03.02.05, 18:00 u nas Pani przychodzi co tydzień - inaczej nie wiem, jak byśmy przetrwali... stosy prasowania, łazienki i odkurzanie (to była odpowiedź mojego męża na moje kategoryczne żądanie pomagania w domu - hihihihihi) a co do gadania, to Szymcio ma podobnie - mówi jakos po swojemu, wszyscy domownicy doskonale go rozumieją i interpretują gorzej, jak nietrafnie - wtedy jest histeria ze złości acha - codziennie jestem świadkiem niezapomnianych, niestety nie utrwalonych jeszcze przesłodkich incydentów, kiedy trzymam Martusię (karmienie albo przewijanie albo pogaduszki) i podchodzi Szymcio cały w uśmiechach i bierze sie do całowania (obśliniania) siostrzyczki - mniaaaaaaaaam Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: pączki :-) 03.02.05, 18:01 jem czwartego właśnie... chyba od jutra zacznę odchudzanie ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: pączki :-) 03.02.05, 19:53 Próbowałam dostac dzisiaj jakieś pączki, ale ponieważ zbyt późno się do tego zabrałam (ok. 15.00) nie zastałam już pączków w czterech sklepach pod rząd w tym jednej cukierni (!) i w tej cukierni pozwoliłam sobie na pogadankę z panią za ladą, co ja myślę o tym, żeby w środku tłustego czwartku zabrakło pączków i chrustu. Ponieważ pani była tego samego zdania co ja, rozmowa trwała niedługo i nie wywiązała się polemika. Zakupiwszy jako ekwiwalent kruche ciasteczka i rogaliki z marmoladą udałam się do koleżanki, która ambitnie napiekła stertę chrustu, na który od razu bezczelnie się rzuciłam, miała też pączki, ale dopiero ostatniego z nich wydzierałam własnemu dziecku z paszczy))) Tak,że wiem, jak pączki smakują, a ten był pyszny i tym bardziej mi żal. Dojadam kruche ciasteczka, jest mi niedobrze,będę tego żałować, wiem! JA CHCĘ PĄCZKA! ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: chruściki 03.02.05, 20:45 Mam chwilkę!tzn tyle czasu ile zajmie moim potworasom pochłonięcie michy chrustów - bo odbiło mi i miedzy karmieniami napiekłam.Jak zjedza to mnie wykopią,na szczęście kulturalnie,od komputerka. Nie wiem od czego zacząć Na początek wszystkim solenizantom i jubilatom : 100 lat. Wojtuś w imieniu ciotki wywąchamy.....i zaszalałam....wycałowałam w cudnie różowe pięty.Mam nadzieje że spisałam się dobrze ) Cofając sie lekko w czasie. Niestety Wojtuś został zmuszony do opuszczenia mojego brzuszka.To co zaczęło sie dziać z moimi cisnieniami przechodziło ludzkie pojęcie.Tak że w niedzielę,w okrzyku rozpaczy lekarzy,zostałam po raz drugi podłączona pod kroplówkę.Pierwszy raz starano się w środę i nic z tego nie wyszło. Zwracam wszelkie honory Szpitalowi Praskiemu.Połozna która ze mna mordowała się przez cały dzień,zasługuje na dywan z kwiatów po nogami tudziesz solidna podwyzkę.Dzięki niej nie skończyło się na cesarce.Bo Wojtus oczywiście protestował bardzo ambitnie a i skurczy praktycznie nie mialam,a jak miałam to jemu spadało tetno.Mąż przybył na porodówkę ok 17.00 myśląc ze tu juz po wszystkim - a tu rozwarcie na 4 palce (od 8.00).Pobiłam wszelkie stereotypy wieloródki.Wód oczywiscie nie miałam.Koniec końców jak zaczęło się dziać - to połozna nie zdązyła nikogo zawołać.Wojtuś wyskoczył jak mały cyrkowiec o 18.30. Marek dzielnie odciął pepowinę.A ja wreszcie odetchnęłam przytulając takiego słodkiego brzydalka.Jejku jaki on był brzydki...tak brzydki że aż piękny... Potem oczywiście dostałam takiego krwotoku że teraz znowu walczę z anemią. Jak pisałam Malutek ważył 2900,niestety jak wychodziliśmy był o 250g lzejszy.Troszkę za duży miał ten spadek. A teraz chwila triumfu....opłacało sie nie przesypiać nocy i poruszać się po mieszkaniu z Wojtkiem przy piersi....WAŻY 3000G!!!!! Kamień spadł mi z serca...tak się bałam że ten mój chudzinek nie przybiera na wadze. Daria stanęła na wyskości zadania.Z dumą pomaga mi myć maluszka.Nie rząda już aby oddał rzeczy "pozyczone" od jej bobasa. Ostatnio zadała mi pytanie czy to boli jak rodzi się dzieko.Co miałam dziecko oszukiwać,powiedziałam że trochę.-A każda dziewczyna musi urodzić dziecko? - Nie kochanie. - UFFF.To dobrze.Bo ja chyba nie będę. Właśnie moja królewna weszła z rapotem że Wojtek się chyba obudził. Tak że miłego chrupania.Jak by co to zawsze mozna słodkości zagryżć łyżką musztardy )) Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 03.02.05, 22:43 Witam.Przyznaję, ale bez wstydu, że czasm tak od niedawna podczytuję Was sobie i sprawia mi to ogromną frajdę.Czuję się jakbym Was po troszku znała i mam już swoje faworytki, mam też ogromne parcie na pogaduchy z Wami i liczę na dobra relacje i że mnie przyjmiecie do swojego grona.Zawsze uwielbiałam autobiografie, a tu jakbym czytała ich wiele .Nie chcę oczywiście robić tego jednostronnie,bo aktywne przyłączenie bardzo mnie kusi, ale przyznaję że dzielenie się radościami i smutkami z Kimś kto staje się bliski, jest bardzo wskazane o każdej porze naszego życia.Liczę na przychylność i na to ,że się rozkręcę w rozmowach z Wami. Mam na imię Agnieszka,mieszkam niedaleko Wrocławia, jestem lekko po trzydziestce,lekko znudzona siedzeniem na wychowawczym, mąż sztuk 1, dzieci- chłopczyk lat5, dziewczynka lat 2 Na dziś tyle, pozdrawiam cieplutko.AGA Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 08:50 Eury jeszcze raz gratulacje, jesteś dzielna jak cholera! Ja w obliczu jakichkolwiek komplikacji bym wymiękła od razu, na samą myśl, że coś mogłoby w ciąży albo przy porodzie pójść nie tak, robi mi się słabo. (dlatego ostatnią ciążę odbyłam na relanium a poród na stole operacyjnym ) Wojtuś urośnie, zobaczysz, moja Anka to też było takie chuchro 2750, a teraz... szkoda gadać. Choć rzeczywśce do 2 roku życia była, oględnie mówiąc, drobna. Za to w wieku 8 miesięcy już chodziła. Agnieszko, ja cię witam sedecznie, a jeśli nie sięgasz tak daleko wstecz, to tez się przedstawię: jestem Jola, też (lekko! po trzydziestce, syna Marek 12 lat, córka Anka 7 lat, córka Madzia 8 m-cy. Mąż szt. jeden w porywach do zera (wyjeżdża czasem, uff! , energia zawodowa mnie owszem rozpiera, ale nie umiem jej znaleźć koryta, więc siedzę w domu ) Kochane dziewczyny, choć nie umiem tego jeszcze pojąć, to zdaje się, że mam w domu dziecko z syndromem "dziecka środka". Wczoraj odbyłam rozmowę z pedagogiem, dzisiaj się skontaktuję z psychologiem, niestety nie umiem się zupełnie wczuć w to co bidula przeżywa. (( Cholera! A miało być tak pięknie.... Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 08:59 O Kubusiu: Wczoraj otworzył szafkę z moim najlepszym serwisem, złapał talerzyk i.... talerzyk leeeci, bum! W tym momencie dopadłam Kubusia, na szczęście nie zdążył złapać następnego talerza. Chyba bardzo przejął się moim gadaniem, miał bardzo smutną minę i gdy podchodził w to mniejsce, to tylko mruczał. A w nocy obudził się z płaczem. Mówi niewiele, ma swoje słówka o wielorakich znaczeniach, lubi żartować. Ostatnio był chory, więc marudził i przestał jeść. /czy wasze maluchy tez lubią podchodzic do telewizora bardzo blisko? Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 09:04 Jeszcze o pączkach. Mój syn na pytanie : ile kupić - rzucił : 30! ( na trzy osoby) Nie wytrzymał do mojego powrotu poleciał do sklepu, kupił 15 ( tyle pozwoliłam ) i zanim wróciłam do domu zjadł 9. A moja córka przyniosła ze szkoły taki przesąd ( ja go nie znałam) - im więcej zjesz pączków , tym obfitszy rok przed TObą. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 05.02.05, 09:05 Ada, z tymi pączkami, kapitalne! )))))))))) Nie mam słów! To mogłoby się zdarzyć u nas! Ale się nie zdarzyło i według przesądu czeka mnie w tym roku katastrofa! Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 04.02.05, 09:03 Hej jokowbojko!!!! JAk znam dziewczyny i siebie kazda z nas ma "parcie " na gadanie z nową koleżanką- witaj w naszym gronie Eury.... och, ach ))) To dla Wojtusia- cudny chłopczyk, dzięki za zdjęcia. Jolu zdjecia dla Joanki obrobię- ale z Was wesołe laski. Joance już pisałam- jest sobowtórem mojej psiapsiółki z licka. Jak tylko będę jechac w wakacje do Kaśki (spotykamy sie tylko latem) to pozwole sobie pokazac jej jedno ze zdjeć , niech nie mysli ze jest sama ))) Zdarza sie wam że języki wam kołowacieją od gadania- bo mnie własnie po spotkaniu z Kasią tak się dzieje , gadamy non stop kilka godzin, bo w ciagu roku się w ogóle nie kontaktujemy - ze mnie straszna gaduła....... Lece , niedługo bedzie ciocia Basia- pójdą z Maciejka karmic wiewiórki- a ja nie przygotowana do pracy buuuuuuu chce na wychowawczy buuuu Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Dziewczyny, poradźcie… 05.02.05, 16:57 Dziewczyny, poradźcie… W kwietniu ubiegłego roku napisałam pracę na konkurs „Mamą być”, ogłoszony przez gazetę DZIECKO . Opisałam moje Kubusiowe macierzyństwo, walkę o jego wzrok , inność tego macierzyństwa , w dużej mierze bardzo smutnego (wówczas). Dostałam wyróżnienie ( jedno z 16). Teraz zgłosił się do mnie Pan Fotograf z propozycja zrobienia zdjęć mojej całej rodzinie, bo mój tekst ma się ukazać. Gdy wysyłałam pracę ( której celem było pokazanie innym rodzicom że o wzrok można walczyć,że diagnoza to nie wyrok) celowo nie wysłałam zdjęć , po co ktoś ma nas identyfikować przez pryzmat niepełnosprawności Kuby. I teraz łamię się. Nie zależy mi na tym by „ wystąpić” w gazecie, ale może wystawianie samego Kuby to chowanie głowy w piasek? Z drugiej strony nie chwaliłam się wokół jaką walkę toczę , ale też nie są to wahania spowodowane wstydem. Dzś wiem, że tę walke e dużym stopniu wygraliśmy. Jeszcze jest to, ze jestem matka starą , dużo starsza od przeciętnej czytelniczki „Dziecka”. Poradźcie : -tekst zupełnie anonimowy , bez zdjęć i nazwiska, tekst ze zdjęciem Kuby, czy pełna otwartość ( boje się, że zaczną mnie zaczepiać znajomi i dziwować). Pan Fotograf przychodzi jutro…. I jeszcze jedno: Kubą wcześniej zainteresowała się jedna z telewizji, ale bardziej jako ciekawostką niż z chęci pomocy czy współpracy i odmówiłam wystapienia… Co Wy byście zrobiły, Jolu, Agnieszko, Ewo…, inne wielodzietne mamy… Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po witaj Agnieszko!!! 05.02.05, 18:45 Witaj Agnieszko - jekowbojko zaraz wrzucę uaktualnioną listę - ja tez po 30, też z jednym mężem, też spod Wrocławia (bo jeżeli dzielnica nie ma w połowie gazu, kanalizacji, ulice mają nawierzchnię ziemną lub błotną, to czy mimo, że jest 10 min. od centrum można powiedzec, że jest w dużym mieście??) bardzo się cieszę, że się dołączyłaś - pisz, pisz pisz i czuj się dobrze w naszym gronie)))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Dziewczyny, poradźcie? 05.02.05, 19:34 Ada, bardzo mi zaimponował Twoj syn (pozdrowienia dla niego), no, no 9 paczków... Michałek też wisi przed telewizorem i jeszcze do tego reaguje na muzykę - kiwa sie wtedy na wszystkie strony, co bardzo pociesznie wyglada. Ale tak, podchodzi blisko, prawie, że nie wejdzie w tv, co mnie troche denerwuje, bo jak sie go zabierze, wraca. Ada, Twój Kubuś dokłądnie robi to co równolatki - wygrałas walkę o jego oczka)))- tv, nawet nieszczęsny serwis i wiele innych znaków - bardzo WIELKIE GRATULACJE z twego powodu, jak i GRATULACJE z powodu wyróżnienia Hmmm, to dylemat - robić zdjęcia czy nie. Wiesz, może niech fotograf przyjedzie, porobi i zobaczysz jak wyjdą (to do tego, że obawiasz się o to, że może jestes starsza niż przeciętna mama czytająca "dziecko", masz piekne dzieci, kobieta na stanowisku - ja po prostu nie wierzę, że Ty nie wyglądasz ładnie, wie wierzę)) Szkoda, że ostatnio nie pisze Dorota - Dwoda, ona zamieściła tekst-pamiętik w "Dziecku", były zdjecia - więc odpowiedziałaby, czy faktycznie wtedy rozpoznaja znajomi. A może własnie warto tak otwarcie zagrać, by właśnie znajomi się nie dopytwali gdzieś ukradkiem - tam jest historia Kubusia, wyjaśnione różne sprawy - własnie nie musza się już dopytywać, dziwować. "Dziecko" to dobra gazeta. Gazeta wyjdzie za miesiąc następna, a potem następna, czytelnicy dostana nowe rzeczy do czytania - ten numer zostanie w archiwum rodzinnym, będzie pamiatka dla Ciebie, Kubusia i rodziny - może warto tak na całośc iść ze zdjęciem (chociaż moje rady mogą być nie do konca objektywne - ja też chciałabym Ciebie bardzo zobaczyć w "Dziecku")) Co do filmu, wybrałaś, ze intuicyjnie. Wiesz Ada, znam dziecko, którego historię wykorzystano w takie dokumentalnej noweli o domach dziecka - komentarz był infantylny, dziecku on zaszkodził chyba bardziej niż pomógł. Osoby kręcące szukały tego jak zrobić dobry film (wyciskający łzy), a nie jak przedstawić prawdziwą historię. No i dziecko zetkneło się z machiną jaką jest tv, tak bez osłony, bez pomocy chociazby rodzica. To nie było dobre. Jeżeli wyczułaś, że chciano kręcić news - pokazać dla ciekawości Kubusia - dobrze zrobiłas. Czekam na artykuł pozdrawiam bardzo Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Dziewczyny, poradźcie… 05.02.05, 18:48 Ada,w sumie ciężko jest cokolwiek radzić...Dotyczy to tylko Twojej rodziny...i obawaim się że znalazłaś się w sytuacji "cokolwiek zrobisz będziesz rego żałowała" Ze swojej strony mogę tylko stwierdzić że anonimowość jeszcze nikomu nie zaszkodziła a rozgłos tak.Ciężko jest być postrzeganą jak osoba publiczna... Poza tym Ty poradzisz sobie ze wszystkimi tego aspektami - a dzieci? Listy do Ciebie moga być kierowane na redakcję Trudna decyzja przed Tobą Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: Dziewczyny, poradźcie… 05.02.05, 23:32 Ada, pewnie nikt nie jest w stanie poradzić Ci tak ,aby było to dla Was bezpieczne.Możesz mieć wątpliwości cokolwiek zrobisz i postanowisz, ale sama napisałaś,że celem pracy było pokazanie innym -diagnoza to nie wyrok.Może właśnie tu jest sedno sprawy, pokaż do końca jak przebiega Wasza walka i pokaż sie na zdjęciach z uśmiechem.Los, Bóg daje takie wyjątkowe dzieci- wyjątkowym rodzicom i chyba nie trzeba uciekać od tego ,żeby inni zobaczyli ,przeczytali, że czasem było tak bardzo trudno,że jeden krok do przodu to czasem dwa do tyłu, ale zawsze warto. Jeszcze jest to, ze jestem matka starą , dużo starsza od przeciętnej > czytelniczki „Dziecka”. Ale zawsze pozostaniesz matką , dla dziecka zawsze najlepszą, najukochańszą, naj... A niech się inni dziwią ale i podziwiają!!! Pozdrawiam, trzymam kciuki! Cokolwiek postanowisz ,będzie to dobra decyzja! Mój pięcioletni Michał, przyszedł dziś do mnie po obiedzie i z rozbrajającą szczerością stwierdził,że jestem najlepszą "gotowarką"na świecie, potem dodał- no i sprzątaczką i praczką .Czy to nie sukces!? AGA Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Dziewczyny, poradźcie? 06.02.05, 00:37 no własnie, może jak pisze Agnieszka, warto pokazac sie z usmiechem, nawet wtedy, gdy los wydaje się ciężki (Agnieszko, ja widziałam Kubusia na zdjęciu - jest sliczny) Agnieszko-kowbojko podziw w oczach Michałka to duzy sukces - szczególnie ta gotowarka, bo mi często zdaza się zrobić obiad, który dzieci zaczynają od wielkie blee, zawsze uformuje się grupa opozycyjna, która czegos tam nie lubi (chyba, że sa nalesniki, ale wtedy kręci nosem mąż) - wiec ja bardzo doceniam to, że zostałas nazwana najlepsza gotowarka i zazdroszczę. A teraz jeszcze wiadomosci od Kasi-mampy: nie bylo najlepiej - XII i I choroby dzieci, w tym 16 dni w szpitalu (zapalenie płuc), teraz dzieciaki są zdrowe, ale znowóż zachorował komputer, który po gruntownym remoncie zbuntował się i wyświetla nasz watek, ale tylko do 21.I. Kasia podejrzewała, że coś nie tak, bo nie chciało jej sie wierzyć, że uparcie od 21.I milczymy. Wiec mimo chorego komp. udało jej sie nawiązać ze mną kontakt i stąd wiem, ze z chorobami juz koniec. Wszystkie macie sredeczne pozdrowienia i całusy, szczególnie nowo narodzone dzidziusie Miłej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA 06.02.05, 00:59 akve (Ewa 67, Darek 67) - Jędrek VII.94; Jaś III.97; Julek IX.01 Zosia 1.V.04 Kraków ewa057 (Ewa 66, mąż 61) Hubert 1.VII.90 Maciek 25.05.92 Marcinek 2.04.04 (Kalisz) barbamama (Beata71, mąż71) Ala 98 Zuzia 00 Maciuś 03 (Warszawa) jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Jaś VIII.95 Małgosia VIII.97 Agnieszka X.01 Michałek XII.03 (Wrocław) ada16 dzieci: syn-1987, córka-1989, Kubuś - 2003 (Gdańsk) olioliwa (Ola71, Jacek63) Emanuel (Kuba) 91 Jaśmina 93 Mati 97 Mieszko 00 (Gdańsk) jola.wie (Jola 70, mąż 68) Marek VIII.92 Ania V.97 Madzia V.04 (Katowice) angjan (Agnieszka) Jasio VII.1994 Małgosia 1996 Szymek 2003 Martusia I.2005 (Warszawa) mamarazycztery (Magda) Łukasz - 1990 Karolinka - 1992 Wiktoria - 1998 Zuzia - 2002 (Kraków) maruda13 (Kasia) Adam 30.VII.1998 Mateusz 28.VII.1999 Mikołaj 27.VI.2004 (koło Lublina) bietka2 (Ania) Zosia - 4,5 roku Ludwik - 2002 Jaś w II.05 aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98 Ewelinka dzidziuś XI.04 joanka741 (Joanka '74) Oliwka 31.VII.99 Szczepan.VI.01 Mela 6.IV.04 (Dębica k. Krakowa) zinka3(Grażyna 28IX64 Paweł 03X64) Kamila 14.VIII 91 Olga 24.IX 92 Tomek 07.XII 93 Dominik 05.XI 95 Bartłomiej 02.IV 00 (Kraków) dwoda (Dorota 69, Artur 64) Grześ I.91 Przemek V.94 Krzyś VII.97 Jaś I.02 Zuzia X.03 (Kraków) eury1 (Viola66, Marek62) Bartek 08.1986 Jarek 11.1988 Marek 06.1994 Daria 12.1996 Wojtuś 02.2005 (Legionowo k. Warszawy) mamapa (Kasia '70, mąż 65) Paulinka 24.VII.1990, Pamela 29.V. 2001, Patryk 10.II.2004, (Wrocław) bornholmka (Agnieszka) Damian 04.08.91, Mik 09.07.00, Claudia 26.01.03 (Bornholm) magdaniur3 (Magda73, Mariusz71) Mateusz 94 Jędrzej 95 Juliusz 28.12.02 (Suwałki) jokowbojka (Agnieszka) Michałek - 5 lat córeczka - 2 lata (niedaleko Wrocławia) wpisała się jeszcze: joannajagiello Julka - 11 lat i Basia z IX.04 Joasiu zapraszamy Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Dziewczyny, poradźcie… 06.02.05, 02:03 Ada pomyśl ile kobiet borykajacych sie z problemem walki o zdrowie swego malucha weźmie do reki "Twój" numer Dziecka ?? Jak chciałabyś dodać im otuchy, nadziei?? O nic innego nie zapytam bo to i tak Ty podejmiesz odpowiednią decyzję, ale może warto: dla idei, na pamiątkę... A wiek ??? przeciez Ty masz 16 Jakąkolwiek podejmiesz decyzje daj znac kóry to nr - nie kupuje "Dziecka" odkad zmieniło image. Kupiłam tylko nr czerwcowy ze wzgledu na dwodę, i styczniowy bo podobał mi się talerzyk - w środku była jeszcze większa niespodzianka- artykuł silije Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Oficjalne przeprosiny 07.02.05, 21:52 Przy wszystkich tu na forum chce przeprosic barbamame ze jestem najwieksza pieddola na kuli ziemskiejNie moglam sie z nia spotkac z wlasnej glupoty: (((To dluga historia moze z czasem ja opisze ale w skrocie to szukalam kafejki internetowej zeby sobie numer telefonu barbamamy znalezc.Pojechalam gdzies tramwajem(nie patrzac zreszta na nr) i sie poprostu zgubilam w WawieTak to jest jak sie wpusci wiesniaka do duzego miasta.PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM.Wiem ze jestes na mnie zla i masz absolutna racje. Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 06.02.05, 11:10 No tak "gotowarką" jestem niezłą w pojęciu mojego dziecka, a ta sprzątaczka i praczka, to pewnie tak kurtuazyjnie bo biedak zobaczył moją minę, która wskazywała że może zaraz wybuchnę jakimś porażającym śmiechem albo rozpaczą.Chciał więc może mnie udobruchać i docenić każdy aspekt domowych zajęc.Nie chciałam już dostarczać mu dodatkowych domowych zawodów, brzmiących w cudnym dziecięcym jezyku: prasowaczka, zmywaczka , itd. Jeśli zaś chodzi o jedzenie mojego Miśka, to jest czasem autentycznie sztuka gotowania.Najbardziej wie coś o tym Agnieszka-bornholmka, jej Claudia ma taki sam sposób jedzenia jak Michał,czyli jedzenie niskobiałkowe ze względu na fenyloketonurię.U nas niestety to nie ten sam poziom zaopatrzenia w jedzenie , ale radzimy sobie i jest coraz lepiej.Przez pewien czas panował zupełny szał u nas w kuchni .Misiek oddzielne gotowanie bo żadnych mięs, makaronów, pieczywa,mąki,przetworów mlecznych, Madzia bo malutka- więc zupki oddzielnie,tyci przyprawione, mąż stierdził że chce spróbować odżywiania optymalnego-wysokotłuszczowego (dieta Kwaśniewskiego), ja zostałam "normalna" w tym wszystkim.Powiedziałam -dosyć, bunt na pokładzie domowym i rewolucja.Magda zmuszona była zacząć szybko jeść normalne jedzenie a nie papki dziecięce,mąż gotuje sobie sam , więc pozostał tylko Misiek, ale tu chodzi o jego zdrowie.Dajemy radę, ale i tak czasem jest abstrakcja żywieniowa. Za to dwuletnia Madzia(30.01.2003), jest bez tej rygorystycznej diety i wczoraj podkradła słonecznik, podchodzi mówiąc-mamo nie wyszło , daj inne- przy czym namiętnie dłubie w nosku.Zamarłam, oczami wyobraźni już widziałam ją na ostrym dyżurze laryngologicznym,krew, krzyk i łzy.Przytomnie zatkałam jej jedną drożną dziurkę i kazałam dmuchać drugą.Ziarenko wyszło,troszkę krwi, usiadłam i ręce mi się trzesły.Jednak mało przytomnie zauważyłam,że mogła nie wydmuchać tego ale wciągnąć jeszcze głębiej do nosa.Całe szczęście że wszystko skończyło sie OK. Swoją drogą ciekawe jak tam bornholmka w Warszawie-Trzymałam kciuki ! Pozdrawiam. AGA Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.02.05, 22:26 Ada....wiek to najmniejszy problem.do mnie ne oddziale ordynator zwracał się "nasza najmłodsza pacjentka"... Bormholmka - trzymam kciuki!!!Jestem blisko Warszawy to powinno działać) Dziewczyny,ide na łatwiznę...nie mam siły szukać adresów do wszystkich was. Podaję link do strony na której jest "Magoczne dziecko" - czyli Krasnal - czyli Wojtek members.lycos.co.uk/norhaji/phpBB2/viewtopic.php?t=57 Postaram się,dzięki oczywiście systematycznemu molestowaniu męża,aby tam pojawiały się najnowsze zdjęcia ) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 06.02.05, 22:55 eury!!! Wojtuś śliczny ada... ja bym bardzo chciała Was zobaczyć, a skoro jesteś "na wygranej" pozycji, to chyba warto pomóc innym mamom, pokazać, że się może udać takim normalnym ludziom, jak i one! ale oczywiście sama wyważ... co do "Dziecka" - nasza Martusia pozowała w piątek u nas w domu do zdjęć w "Dziecku" (szukali noworodka do zdjęć, zgodziłam się i mi noworodeczkę wymęczyli bardzo...) - pewnie będą w maju albo w czerwcu, albo w kwietniu może? - będę wiedzieć, to powiem - terapeuta, Paweł Zawistowski pokazywał, jak przewijać dziecko na kolanach - co to daje i dlaczego zrobili jej 79 zdjęć!!!! a w "Dziecku" będzie max. 8 sztuk Aga - witaj! Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 06.02.05, 23:12 Ada, trudne pytania zadajesz... I juz podjęłaś decyzję , bo dzis miał byc fotograf. Wiek -to nie problem Jesteście piękna rodziną ! I pomyśl ,ze juz w jakis sposób decyzja zapadła.Ty napisałaś tekst o swojej rodzinie, swoich problemach i zmaganiach i zdecydowało jury konkursowe - dostałaś wyróznienie( GRATULACJE!).Pomyślałam ,ze to b. dobrze,ze napisałaś teks o problemach zdrowotnych, bo przecież macierzyństwo wielu z nas nie jest od nich wolne.W gazetach " dzieciowych" sa artykuły z uśmiechniętymi bobasami i pieknymi, b.młodymi mamusiami(?) i opisywane trudności sa często wyłacznie typowe.Ja tez sporadycznie kupuje to nowe Dziecko.Jest takie "płytsze"( barba- kupiłam te numery co Ty .Co do zdjęć...Może jednak warto się pokazać, upublicznić... Choc przyznam ,ze niezwylke zaskoczyła mnie moja daleka znajoma, która odnalazła moje dzieci w necie( na edziecko oczywiście) i przez to odnalazła mnie.Poczytała i poznała moje problemy, mają rodzinę, poglady na wiele spraw. Nie wstydze się tego, nie !Ale pisząc tu wydawało mi się ,ze rozmawiam tylko Wami,ale to nie prawda, bo do tego "pokoju" wchodza tez osoby ,które stają pod sciana i tylko słychają.I z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Jestesmy mniej lub bardziej upublicznione. Ada, i jeszcze o sprzątaniu.To swietny pomysł ,zeby dać zarobić komuś i mieć poczucie komfortu.Ja nie nadążam i jestem za .Pani przychodzi do mojej teściowej raz w tygodniu, do mnie rzadziej i b. to sobie cenię.I jest to tez pomysł mojego męzą( uśmiech w stonę Agi . A u nas...ech, nie napisze ,ze choroba,ale chyba jednak CHOROBA.Zosia goraczkuje od paru dni, dość wysoko bez żadnych innych objawów.Pewnie drogi moczowe...Jak złapać mocz ? Nie umiem przykleić dziewczynce tego woreczka... Pocieszcie Pouczcie... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 06.02.05, 23:53 Ewa, spokojnie, może to nie drogi moczowe - może to trzydniowa goraczka, moze to infekcja wirusowa - starszaki nie miały jakiegos kataru ostatnio?? Moje dzieci przechodziły katar, a na koncu Michałek też, ale jeszcze dodatkowo z gorączką. Zauwazyłam, że lekarze jakoś tak szybko oskarzaja drogi moczowe o powodowanie infekcji - a mi własciwie jeszcze zadne dziecko na drogi moczowe nie chorowało. No i dlatego nie mam wprawy w tych woreczkach, jakos takie spoecjalne sa w aptekach, ale jak sie to zakłada dziewczynce nie mam pojecia. Zazdroszczę Wam dziewczyny tych pań do sprzątania, ja póki co sama, ale tak czasami sobie myślę, ze duzo czasu na to idzie tyle cennych chwil zycia ucieka na sprzatanie... Aga -jokowbojko faktycznie masz doświadczenie w gotowaniu i to jeszcze w różnych wariantach. Wiesz miałam koleżanke z synkiem z fenyloketonurią, zresztą Ewa (akve) też ma takich znajomych. Pamietam, że byłam pełna podziwu, jak to wszystko spamietać, odpowiednio gotowac itd, ale Ty musisz mieć już super wprawę - i jeszcze Michałek chwali jedzenie - przy diecie to musi być dopiero wyczyn. Ech, maja dzieci pomysły, założę się, że Madzia wcale nie przez przypadek trafiła ze słonecznikiem do noska, to po prostu dedukcja dwulatka dopuszcza rózne szalone pomysły, które nam wapniakom nigdy by do gówy nie przyszły. Uff, dobrze, że sie dobrze skończyło. No tak Ewa, jednak co publiczne forum to publiczne, ale też i dzięki temu oddziaływanie od Gdańska do Krakowa i od Bornholmu do Lublina i Suwałk. Taka rozmowa co ja czasami dalej troche niesie. Ale troche dziwnie może sie zrobic, jak znajomy znajdzie o nas informacje. Jak sie nas zbierze zwarta grupa mozna się zamknąć na prywatnym forum, co by intymnie było. Teraz jeszcze możemy trochę pobyć otwarte i poczekać na wszystkie chetne życzliwe dusze, które wyczują, że do nas pasują. Agnieszko, to znowóz bedziesz sobie mogła po czasie przypomnieć jak Martusia wygladała kilka miesięcy wstecz (jak w programie, gdzie wystapiła w brzuszku). 79 zdjęć, to musiała być faktycznie długa sesja. Viola, wrzucam adresy meilowe i gg dziewczyny: Barba i Agnieszko - udało Wam się spotkac?? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Lista adresy 07.02.05, 00:02 dziewczyny sprawdźcie, uzupełnicie, poprawcie, nie pominęłam jakiegoś adresu?? Agnieszko-kowbojko adres inny niz gazetowy porzadany do zdjec, bo nie przechodzą na gazetę gg Agnieszka (aprze) 1298265 Barba 5442090 Ewa (Kalisz) 1095010 Jola.wie 938935 zinka 2986595 kasia maruda gg 1962742 joanka74 1148671 jol5.po 8347085 jola.wie jola.wietecha@wp.pl barba ta_ra@wp.pl - nie działa beata@per.com.pl ada16 ada1661@wp.pl akve ewka34@o2.pl ewa057 ewa057@wp.pl jol5.po jolanpo@op.pl (nowy, ale stary tez działa) olioliwa olioliwa@yahoo.com angjan agnjan@poczta.onet.pl mama.razy.cztery mamarazycztery@poczta.onet.pl maruda13 rymunia@poczta.onet.pl eury1 plenty51166@yahoo.co.uk zinka zinka@wp.pl - zinka joanka741 joanna7411@poczta.onet.pl dwoda dawoda@wp.pl. mamapa salitra@vebso.pl mamapa@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Lista adresy 07.02.05, 08:18 Zdjęć rzeczywiście Pan Fotograf zrobił kilkadziesiąt, ile się ukaże nie wiem. Będą zdjęcia samego Kuby, ja w tym wszstkim czuję się zupełnie nieważna, a ponieważ zrobiono je w trakcie zabawy, nie powinien wyglądać na osamotnionego. Chyba głównym powodem takiej decyzji jest niechęc do zbyt mocnego otwarcia się na obcych ( ta natura introwertyka). Kiedy dowiedziałam się , że Kuba nie widzi , trzymałam to długo tylko w sobie, bałam się tych ciekawskich spojrzeń i dawania ludziom sensacyjnego tematu rozmów, ( zapwniam Was, że nie jest to rwnoznaczne ze wstydzeniem sie własnego dziecka, nie odbieram niepełnosprawności Kuby w kategoriach wstydu, raczej wyzwania i życia jakby w nieco innym wymiarze). Na tym forum czuję się rzeczywiście dość anonimowo, choć czasem zapala się światełko, ze może ktoś z boku nas podsłuchuje. Pozdrawiam serdecznie, o ukazaniu się artykułu poinformuję, natomiast brakuje mi trochę ciągu dalszego ( tekst jest z kwietnia, od tego czasu Kuba zrobił duży postęp, może zdjęcia to pokażą). Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Lista adresy 07.02.05, 08:51 Jokowbojko, dosyć karkołomne te zmagania w kuchni, przyznaję! Mnie się, od siedzenia w domu zapewne, mózg zlasował i mam problem z wymyśleniem najprostszego obiadu, najgorsze jest to że do gotowania podchodzę z niechęcią, co mi się w życiu jeszcze nie zdarzyło! mam nadzieję, ze to jest zjawisko przemijające.... Dziewczyny, te które korzystają z pomocy z zewnątrz, powiedzcie mi proszę, ile płacicie i za co? Ja próbowałam pozyskać ostatnio panią do prasowania, zawiozłam jej nawet kosz bielizny, ale ostatecznie zadecydowała, że tego jednak robic nie będzie. Wkurza mnie to, ze mi nie wyszło, a wydawało mi się, ze tak dobrze typuję, a tu figa! Nie wiem jak mam dalej szukać, zniechęciłam się, ale w obliczu prasowania tego wszystkiego może się jeszcze zmobilizuję.... Interesują mnie jednak ceny za usługi sprzątania (może pomogą mi wycenić mój czas spędzany w domu, a zmotywowana, "ile to zarabiam" może przestanę zapominać o podlewaniu kwiatków ))) Viola, Wojtuś jest śliczny. I taki "męski" - serio, patrząc na jego buzię nie mam wątpliwości, ze to facet . No, gratulacje raz jeszcze! Ada, przyłączam sie do Ewy (choć już poniewczasie), że skoro się "odtajniłaś" w nagrodzonym artykule to decyzja już jakby podjęta... Choć oczywiście lepiej jest pisać anonimowo, wtedy zbieżność faktów "niezamierzona" i nazwiska nie padają, a zdjęcie demaskuje, choć przecież jest ilustracją powodu do chwały a nie wstydu, więc... Akve, mnie się w kwestii niekontrolowanego rozpowszechniania informacji zdarzyło coś takiego: dawna przyjaciółka z innego miasta (po laaatach zlokalizowana) zadała mi kiedyś w ciąży na gg troskliwe pytanie "byłaś w szpitalu? i jak?", ja zamarłam, bo o tym wiedziało ścisłe grono, a ona do nich nie należy, i sprawa następująco się "rypła": moja mama jest w dosyć ścisłym kontakcie z jedną ze swoich sióstr, bo pracują razem. Mieszka ona jeszcze w innym mieście, w tym samym, w którym mieszka trzecia siostra, która jest mamą młodego cżłowieka (mojego kuzyna) niedawno ożenionego. Więc oni, młodzi, mieszkający w tym docelowym już mieście, odwiedzają matkę raz w tygodniu i przy tej okazji wpadają do ciotki, zeby umyć samochód na podwórku. Po czym wracają do domu z umytym samochodem i nowymi wieściami i dzielą się z nimi z matką żony (którą ja w momencie dziania się tego wszystkiego zaledwie kojarzyłam ze zdjęć), a ona z kolei nie wiem z kim jeszcze, ale na pewno z moją dawną przyjaciółką z którą razem pracuje! Kiedy odkryłam ten misterny splot zawrzało we mnie! Jakiś czas nie wiedziałam, co z tym zrobić, aż skontaktowałam się z "nosicielami" (kuzynem i jego żoną) i asertywnie wyraziłam, co ja sądzę o czerpaniu wieści zewsząd, tylko nie ze źródła. Od słowa do słowa, od maila do maila, nawiązaliśmy bardzo fajny kontakt, kuzyn został chrzestnym Madzi i bardzo się lubimy, odwiedzamy i piszemy do siebie. Gdyby nie pytanie "byłas w szpitalu?" być może dalej żylibyśmy jak obcy sobie ludzie.... (a teściowa kuzyna do dzisiaj pozostaje najlepiej poinformowaną osobą wg starego schematu, ale ją już poznałam i polubiłam i już mi to tak nie przeszkadza ))) Ewka, no co ta Zosia was tak "testuje"? Zdrówka!!!! (przy gorączce też naświetlamy!) Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Zwyciezylam i wrocilam :))))) 07.02.05, 22:06 Pojechalam z bratem do Sadu z pelnymi gaciami.Na wezwaniu bylo jak byk- przesluchanie strony.Wolaja mnie na sale i szok.Przede mna siedzi normalny zespol sedziowski i protokulantka. Na poczatku sedzina poinformowala mnie ze moj eks mial tu byc dzis na sprawie ale sie nie stawil.Za to jego obecna zona przyslala list, ktory mi odczytali.Brzmial mniej wiecej ze jej maz nie moze stawic sie na sprawe bo pracuje w Norwegii ale ona sie z nim kontaktowala telefonicznie i on sie zgadza na odebranie praw. Potem przesluchiwali mnie tak z 15 min.W sumie powiedzialam im to samo co bylo napisane w pozwie.Kazali mi poczekac za drzwiami na decyzje Sadu. Po 5 min zawolali mnie ponownie i odczytali "wyrok". Decyzja sadu rodzinnego i nieletnich bla bla Sad odbiera wladze rodzicielska itd.SZOK SZOK SZOK. Pozew zlozylam w polowie listopada,nie bylo "zainteresowanego"jedna sprawa i od razu odebrane prawa. Dziewczyny nawet o tym nie snilam ze tak szybko i tak latwo. Fakt ze Damian nie mial kontaktu z ojcem od 19997 roku z wyboru ojca ale takie sprawy sa bardzo trudne i trwaja bardzo dlugo. Pycho mi sie tak wyszczerzylo z radosci ze chyba wychodzac powiedzialam sedziom dziekuje i zegnajcie po dunsku:/bo mieli dosc dziwne miny.Juz sama z tego wszystkiego nie pamietam. Na lotnisku czekala na mnie rodzinka w komplecie.Dzieci zdrowe, zadbane , ba- nawet w domu posprzatane)))Jednak nie docenialam swojego malza Po drodze do Polski mialam kilka problemow na lotnisku ale to wam opisze jak ochlone. Dziewczynki dziekuje za pozytywne mysli, pomoglo Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 08.02.05, 00:08 bornholmka- GRATULUJĘ ! To wielka sprawa i definitywnie zamyka pewien etap w zyciu Twoim i twojego najstarszego syna. Czy spotkałyście się z barba?Napiszcie i opiszcie Ada-zdecydowalaś i bardzo dobrze.Pomyślałam sobie właśnie o takim p.s.do tamtego tekstu.Przecież walka uwieńczona została sukcesem i to jest najważniejsze.Pytałaś o taka możliwość? Musze mieć ten numer A ja juz nie mam siły Zosia ma wyskoki temperatury do 40 st.! Wyskoki tzn.wcześniej sporadycznie zdarzało jej sie zagorączkowac w nocy, a ostatnio goraczkowała przez 3 dni.Byłam u dwóch lekarzy , wybadali i nic nie stwierdzili: uszy-nie,gardło- nie,płuca i oskrzela -nie,wiec może drogi moczowe i tez nie!Mocz ogólny wyszedł nie najgorszy ,na pewno nie na poważną infekcję. Mam dość,chce ,zeby była zdrowa i juz.Nie wychodzimy na pole( czytaj"na dwór", dla tych z poza Galicji od ...juz nie pamiętam.Kiedy to się skończy?Przecież to nie mogą być zeby z 40 st.gorączką! Poradźcie doświadczone ,wielodzietne co to jeszcze może być? jola.wie : gdzie naświetlać? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: chora Zosia 08.02.05, 09:11 a to nie trzydniówka, tak? nie ma wysypki i gorączka trwa? sprawdź jeszcze i to i życzę, żeby to było to... no i zrobiłabym jeszcze krew... nie mam pojęcia :- ( zdróweczka życzę... z barbą i bornholmką nie udało nam się spotkać, a szkoda, już nastawiłam rodzinę, że się z imprezy będę w ważnej sprawie zrywać Martusia skończyła miesiąc - jak ten czas leci... Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: chora Zosia 08.02.05, 23:11 Agnieszko,to nie trzydniówka ,bo oprócz temperatury Zosia nie miała zadnych objawów.Nie miała wysypki.Temperatura trwała jakieś 3 dni, nie cały czas ,zawsze w nocy. Chyba trzydniówka musi byc z wysypka... Badania krwi zrobiłysmy dzisiaj ,jutro rano będzie wyniki. Dzisiaj Zosia nie miala tak wysokiej temperatury, była cieplejsza ,ale nie aż tak.I bawiła się Raczkuje po całym domu i trzeba na nia uważać, bo zbiera wszystko z podłogi i kosztuje.Mniam, mniam paproszki,okruszki czy klocki LEGO - o, zgrozo. Dałam tez mocz na posiew.Zobaczymy czy coś urośnie. Gratulacje dla Martusi- taka duza panienka.Całkiem niedawno pisałam ,za Zosia skończyła miesiąc.Posty w pierwszej setce naszego watku.Ech, zła się w oku kręci. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Gratulacje Bornholmko! 08.02.05, 09:12 musiałaś trafić na jakiś ludzki sąd pozbawianie władzy naszego Szymka trwało ponad pół roku... Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: Gratulacje Bornholmko! 08.02.05, 23:57 Tak, ode mnie też gratulacje! z zaległości to jeszcze nie witałam nowinki jekowbojki - to milo poczuć nową osobowość , zwiększa się grono i robi się smaczniej... Moja Jaśminka dziś już ma 12 lat, Kuba i Mati gorączkują - grypa nad morzem wczoraj nasmażylismy fure faworków ale dzisiaj towarzycho zaległo w łóżkach i przespało cały dzień, cieszy mnie że jak się wyleżą to może sie wychorują i bedzie po mi to pomogło, ale dzieciaki rzadko kiedy leża u mnie w chorobie, więc jak już je powali na całego to jest jakiś pozytyw w całej nieciekawej sytuacji Violu, dzięki za zdjęcia, na yahoo ostatnio czcionki polskie czytelne, odpisze jak uda mi się znaleźć czas rano, bo te wiieczorne maile z yahoo nie chcą latać, wpierw sie napiszę nawklejam zdjęć a potem <błąd na stronie> i koniec zabawy, poadrawiam wszystkie śliczności od maleńkich noworodkowych gwiadek z sesji po najstarsze z mam ( duchem każda z nas się czuje jak majmłodziej oczywiście) Ola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Gratulacje Bornholmko! 09.02.05, 15:50 i w Krakowie chorują i nad morzem chorują(( - we Wrocku też( dobrze, że chyociaż Ty Bornholmko zaliczyłaś sukces)) gratuluję moje dzieci miały krótką dwudniową gorączkę, skończyła się wczoraj, dzisiaj pozostał tylko katar - Ewa może to taka infekacja, tak sie zdarza - sprawdź mocz itp., ale może się rozejdzie i okaże się, że to taki wirus - życze tego i trzymam kciuki. Jas za to miłą przykrą przygodę na WF- kolega wbił my zęba w czoło. Jakkolwiek śmiesznie to brzmi wygladało groźnie: zderzyli się głowami, zupełnie przez przypadek (jak to na WF-ie), ale tak nieszczęśliwie, że kolega z otwartą buzia wleciał na Janka i ułamał sobie na jankowej czaszcze zęba - jedynkę górną, stałą. Janek zalał się krwią, ale ostatecznie ranka okazała się niewielka - na długość tak z 7 mm, głęboka też nie za bardzo, bo pod spodem była kość. Kolega krwią się nie zalał, ale ząbek ułamany, tylko na całe szczęście i szczęśliwy w tym wszystkim przypadek - jego mama jest dentystką. Już wczoraj miał zrobionego fachowo zęba. Taki zywot żywotnych 9-latków. A teraz weselsze info. Wczoraj odkryłam, że Michałek jednak mówi - ostatnio pisałam, że nie. A on mówi: "Ola", wołam Olę, a on powtarza ola, ola, ja brałam to za śpiewne, ale nieznaczace wiele: lalala - a on sobie cwiczył imię siostry. No i słyszałam wczoraj, jak pod nosem mruczał sobie - "nie". bardzo wyraźnie. No proszę, Beatko zwróciłam dzięki Tobie uwagę na mowę małego)) A tak swoją drogą to nie będzie chyba konformista, tylko,ze z takimi co zaczynają od "nie" i mówią często "nie", nie jest łatwo żyć Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 18:48 Dziękuję wszystkim za dobre słowa na przyjęcie.Te wcześniej i te teraźniejsze, wszystkie obecne! No jak ja tym wszystkim chorowitym współczuję, to jest okropniasta sprawa i mnie każde choróbsko wykańcza, bieganie od jednego do drugiego, a to już piło ten syropek a te kropelki i takie szaleństwo , w oczach obłęd.A ja mam tylko dwoje dzieci, więc te z Was co mają choćby jedną sztukę więcej(zazdroszczę!), już podziwiam.A jest Was tu trochę, więc taki ogromny podziw właśnie stworzyłam w swojej głowie. U mnie jeszcze dodatkowy zawrót głowy z homeopatią, bo coś jakby trochę w to wierzę i jakby skutkuje, więc nie dosyć że jakieś klasyczne wspomagacze to jeszcze co chwila z zegarkiem w ręku czy już minęło przynajmniej pół godziny od ostatniego jedzenia,no bo nie można, no i jeszcze żeby nie było zaraz po jedzeniu. No ale sama się w to wrabiam, żeby tylko nie skończyć na antybiotykach,jestem w stanie zrobić wiele.A macie coś takiego ,że nie ma czasu na własne chorowanie? Mamy być niezniszczalne,odpowiedzialne i nad wszystkim panować, wszystko wiedzieć.Omnibusy domowe, co?! :o) Bornholmko, zrobiłam chruściki dla Michała z tej nieudacznej -niskobiałkowej mąki.Nie wiem jak to się stało, ale udało się! Pierwsz raz, bo z tego mało co chce wyjść!Zapraszam, zostało dla Claudii. Tak wyglądały moje ostatki, siedziałam z dziećmi w kuchni i eksperymentowałam,efekty były znośne.Mój osobisty mąż był sobie w pracy, a że możliwe jest napicie się tam piwka, to przyjemniej mu było w pracy niż mi w domu. Wczoraj dwuletnia Madzia patrzy jak sie demakijażuję i pyta co to jest, mówię śmietanka (kosmetyczna), ona mówi - a dać smalec ?Usiadłam i dusiłam się ze śmiechu. Kojarzenie rzeczy jest cudna u takich dzieci. Pozdrawiam AGA Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 20:29 Dziekuje Agusiu jokowbojko)))Gdyby to bylo mozliwe z checia bym wpadla z Claudia na chrusciki.Kupujesz make z Glutenexu?czy ta wloska w kartonie?U nas wloska w kartonie jest normalnie w sklepach ogolnospozywczych.Przepraszam cie kochana ze jeszcze nie odpisalam ale mi sie troche na glowe zwalilo Narazie buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 23:01 trzymam kciuki kowbojka za Ciebie z tym odmierzaniem czasu i wiarą w homeopatię, nam to pomaga od 2,5 roku i nie braliśmi innych specyfików póki co, dzisiaj biedna Jaśminka zostal na posterunku z młodszym i starszym bratem rozłożonymi na dwie łopatki gorączką i grypą, sama też już nie czuje sie przednio , ale zegarek miała pod ręką( ten na rękę ciągle ginie lub się psuje) i na czas dawkowała kuleczki- może zostanie pielęgniarką w przyszłości, biedactwo nudziła sie bo przeczytała już 3 książki wypożyczone ostatnio a biblioteka tylko do 18 więc nie miał kto jej wymienić lektury. uciekam, pa ola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.02.05, 23:02 Bornholmko gratuluję z całego serca.Jak widać zbiorowe trzymanie kciuków odniosło pozytywny skutek ) Jokowbojko poczekaj aż córeczka przyłapie cie na ściąganiu maseczki z twarzy ) Daria wpadła w histerię jak to zobaczyła - mama ściąga sobie skórę z twarzy. Myślenie dzieci chodzi faktycznie dziwnymi torami. Daria przygotowuje się do komunii.Kilka tygodni temu uczyłysmy się na pamięć 10 przykazań.Starałam się w miarę mozliwości tłumaczyć znaczenie ich.Rozbilismy się oczywiście na "nie cudzołoż".Skończyło się na obrazowym wyjaśnieniu zajmowaniu cudzego łóżka przez niepożądane osoby..... Dzisiaj Daria wpada zadowolona do kuchni i krzyczy - Wojtek grzeszy!!! - Jak to grzeszy? zdziwiliśmy się okropnie.Bo taki mały i juz grzeszy??!! - No tak,łamie przykazanie boskie!Cudzołoży!!! - Co robi?- przyznam się że nas zatkało - Cudzołoży.Śpi w Twoim łóżku!!! No coż.Miała rację-spał w miom łóżku ) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 10.02.05, 09:00 A mój Kubuś wczoraj przed dziewczyną nawet na kolana padł! Środa Popielcowa, my w Kościele, a Kuba jak zobaczył dwie panienki, to zostawił mamę i poszedł! Stał, stał, a jak go zabolały nóżki to pac! na kolana. Siostra dziewczynki aż się roześmiała w głos. U nas znowu choróbsko, Michał dziś przeziębiony, może grypa? Ma iść do lekarza, zobavczymy.. Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 10.02.05, 13:36 Eury))) Oplulam monitor))Daria jest cudowna a jak kojarzyA tak serio to tez nie wiedzialabym jak wyjasnic malemu dziecku"nie cudzoloz" Odpowiedz Link Zgłoś
akve Chora Zosia ...cd. 10.02.05, 23:26 Pewnie nie zauważyłyście mojego dramatycznego postu o mojej Zosi. Albo macie juz dośc naszych problemów zdrowotnych.Wiem,znacznie lepiej się czyta o zdrowiu, sukcesach i samych pozytywach. Ale komu mam się wygadac i kto mnie zrozumie,i pocieszy jak nie WY? Od poniedziałku walczymy z diagnostyka.Po róznych pieriepałkach okazało sie ze Zosia ma gronkowca złocistego w moczu.Opornego na wszelkie antybiotyki.Jedynie co pozostało to bacrim i furagin.Ma tez b.wysokie OB,BARDZO.I BARDZO się tym niepokoimy Jeden lekarz wysyłał nas do szpitala (NIE!!!!!) ,druga ,b. doświadczona p. doktor pozwoliła zostac w domu.Kazała zrobic USG nerek i dała furagin.Za dwa dni mamy pojechac do niej na dyż€r do szpitala i zobaczymy czy jet jakas poprawa.Szczególnie czy OB spadnie. Boję się o Małą ,boję się szpitala ( znowu!) i chce,żeby wszyscy byli zdrowi( w Waszych domach tez)! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Chora Zosia ...cd. 10.02.05, 23:45 ((( Ewuniu to jednak coś było - ten gronkowiec (( OB się podnosi przy różnych infekcjach, bakteriach Trzymam kciuki za Zosieńkę, bardzo mocno Ja często sobie bagatelizowałam gorączkę, brałam na przeczekanie. Dlatego Ci tak radziłam - a tu taki wstrętny gronkowiec zaatakował małą Zosię. Westchnę wieczorem za Zosią, kiedy będę rozmawiała z góra. Tylko nie szpital - może się uda w domu. Ewuniu dużo się Zosia już nachorowała. Już wystarczy. Nie dajcie się Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 07:53 EWUNIU ja jestem do tyłu ,NIE CZYTAŁAM FORUM ZE 2 TYGODNIE!!!!!!!!!!!Co sie dzieje???????Zycze duuuzo zdrowia i trzymajcie sie dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!! Zaraz wszystko doczytam,do wieczorka chyba zdaze i napisze COŚ .Na razie pozdrawiam wszystkie!!!!!!!!!!! po kolei!!!!!!!!!!!! Pamietam cały czas Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 08:13 Ewka, ja tez miałam przerwę w życiorysie... Bardzo mi przykro, że się okazało, że jednak bakteria... miałam nadzieję, że to tylko gorączka i że ją przeczekacie... (( Przy gorączce naświetlaj węzły chłonne podszczękowe, okolice uszek. Na te nieszczęsne drogi moczowe - brzuszek w okolicach nerek i pęcherza (czyli trzy punkty). Warto się zmobilizować, bo prawdopodobnie pomoże. Zaszkodzić na pewno nie zaszkodzi! trzymajcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Urząd Skarbowy :/ 11.02.05, 08:18 Widzicie żem uprzejma i piszę nazwę wielką literą (może to pomoże? , ale po długim grzebaniu w papierach okazało się, że się jednak pomyliliśmy w zeznaniu w 2001 (!!!!!) roku, ale lenie w tym urzędzie, bo wtedy gładko wypłacili nam wyliczona nadpłatę, a tu w 2005 okazało się, że była jednak niedopłata i mamy 7 dni na zwrot jednego i zapłacenie drugiego, a skąd tu wziąc czterocyfrową kwotę???!!! Więc z dzieckiem na ręku idę dzisiaj jęczeć o rozłożenie na raty.... Niedobrze mi się robi (( Trzymajcie kciuki żeby się udało... Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 09:17 Akve- trzymaj sie kochana.Wszystko bedzie dobrze.Ja tez jak ognia boje sie szpitala.Teraz to ja bede trzymala kciuki zeby Zosienka szybko wyzdrowiala. Przytulam mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 09:46 Ewunia bardzo mocno trzymam kciuki za Waszą Zosię !!!!! Wszystko bedzie dobrze, szpital niech sobie stoi jest potrzebny innym , Wy dacie radę w domku, napewno się UDA - jestem przekonana. Bakterie to bardzo paskudne rzeczy, ale leki + maksimum witaminy M zrobią swoje. Myslami jestem z Wami Jolu.wie.....sz jaka Trzymam kciuki, jak Tobie ise nie uda to Madziulek zadziałą- takia slicznotka ruszy najbardziej twarde urzedniczki- trzymam kciuki! Jol.po u nas mowa rusza skokami ale za to jak lawina: w tym tygodniu: to , tu, tam, mama kupa (niestety jak jest w pieluszce) , nie te (nie chce)- dziewczynek Maciek uparcie nie chce nazywać. Agnieszko z wyspy alez ja się w ogóle nie gniewam ))) Wyskoczyłam jak filip z konopi z ta propozycją kawy, przeciez wiedzialam że bedziesz raptem kilkadziesiąt godzin, rzadko się widujesz z rodzinką. Sorki że przeze mnie błądziłas po szarej, zasr......przez psy Wawie. Może latem jak odwiedzisz brata na dłużej, bedzie ciepło to spotkamy się w jakims fajnym pachnacym , czystym miejscu- przyjedzie Agnjan z Maluchami, może eury się dołaczy. Pozdrawiam Cię i gratuluje problemu z głowy Aniu jak tak?? Bo ja pachnącego nowowrodka nie mogesię doczekać Ścisakm Was wszystkie mocno ale Meciek mi tu stoi z pelna pieluszką- wwypij znacznie szybciej mleko niż zazwyczaj- wiedziałam w koncu siadlam do kompa. I jeszcze poetyckie Ali: siedzi moja pierworodna w wannie , zamyslona, raczkami tworzy fale i szepce : niby zwykła woda a szumi jak..... gazowana...Ot poezja siedmiolatki Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 11:07 Wyslalam juz jeden post ale go wcielo Akve wszystko bedzie dobrze,szybciutko zwalczycie te swinstwo.Szpitala jak mozesz to unikaj.Mojej przyjaciolki synek zarazil sie wlasnie gronkowcem zlociostym przebywajac w szpitalu. Przytulam cie mocno i ucaluj Zosienke. Jokowbojko zajrzyj na strone www.fenyloketonuria.abc.pl i wyslij zdjecie do galerii synka.Robert(zalozyciel tej strony) to swietny facet i robi duzo dla fenylakow. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 11:22 Ala - poetka, Daria - filozof-etyk dzieci sa świetne)) Jokowbojko - Ty zastanawiasz się, jak to z wiekszą ilościa dzieci, a ja nie mogę sobie wyobrazić tego gotowania - to dopiero jest wyzwanie, podziwam Was dzielne dziewczyny) Zdrowia dla małych (Ewa trzymam kciuki nieustająco) i duzych (Olu i Ado to o Waszych dzieciach - mam nadzieję, że już lepiej) Jola - wiesz, najgorsze, że nic żeście nie zawinili, to jakiś absurd - i teraz oddawać te pieniądze((( także wspieram trzymaniem kciuków, oby się udało) Kasia - mamapa nieustająco pozdrawia - jest na bieżąco z postami przez maila, ale nie może napisać - no i rozmawiałyśmy przez telefon (uwaga Jokowbojko) planujemy spotkanie) - parametry jeszcze nieokreślone (ale zbliża się wiosna, może park Szczytnicki??) Życzę Wam kochane dziewczyny MIŁEGO (mimo wszystko i na przekór wszystkiego) DNIA jola Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 17:31 Biedna Zosieńka, trzymam kciuki.Całkiem możliwe że ona nie wiadomo skąd, nosiła w sobie to paskudztwo, ale przy spadku odporności może się uaktywnić i wtedy daje różne objawy.Mam nadzieję ze macie jakiegoś rozsądnego lekarza , który pokieruje leczeniem.Żeby to nie był tylko typ szpitalny, bo taki bywa oporny na leczenie, antybiotyki.Mozna jego aktywność wyciszyć, no ale pojawia się w posiewach i wymazach.Jestem dobrej myśli, powodzenia. Jolu, w urzędzie wszystko zależy od woli urzędnika.Może trafiłaś na takich z ludzkim podejściem, no i rozłożyli nie Ciebie, ale spłatę na raty. Agnieszko -bornholmko, jestem baaardzo cierpliwa i mam dużo czasu, spokojnie załatwiaj swoje sprawy.Dobrze ze jesteś. Wiesz z PKU to już nasz piąty rok mija, no i chyba odwiedziłam wszystkie możliwe strony dotyczące tego tematu.Wszelkie nowinki, badania, opracowania,niestety bardziej w języku polskim- bo ja mało kumata jestem w innym wydaniu.A z Robertem cieszyliśmy się ostatnio z powodu jego nowego osiągnięcia życiowego-układania sobie życia w innym wydaniu.Żeby mu się powiodło. No a nasza bazą w kuchni jest niestety Glutenex.Starają się( chociaż czy ja wiem) i mają chyba najtańsze produkty, fajnie powiedzieć-najtańsze, mąka 1kg 9zł.Abstrakcja.No ale to taka rzeczywistość niestety, na dziecko miesięcznie 140zł pielęgnacyjnego, czyli można sobie kupić 14 torebek mąki i żyć dalej.Jak ? Problem zainteresowanego .Niestety zakupy to też jest absurd, bo jedyny sklep z produktami niskobiałkowymi jest we Wrocławiu i mają dostawe krajowych rzeczy , raz w tygodniu.Ale narzucają taką marżę, że bardziej opłaca się zamawiać u producenta drogą wysyłkową.Jeden w okolicy sklep i my też samotni w naszym ok 32-35 tysięcznym miasteczku i okolicy.Do Wrocławia mamy około 30 km (patrz mapa- na pd od Wrocka)Oława to nasz miejsce , ale czy ostatnie...? A w nocy obudziły nas dziwne odgłosy, z moim ślubnym zastanawialiśmy się -góra czy dół?(czytaj - na łóżku piętrowym, Madzia na dole, Misiek na górze)Okazało się ,że to Misiek,który skrzypiał, trzeszczał, piał,szczekał prawie, czyli klasyczne wydanie zapalenia krtani.Dusił się, świszczał, na słuch to zmieniał się powoli w gorący parowóz wiozący sforę chałaśliwych zwierząt, bo miał przy tym 39 stopni gorączki.Gdyby nie ta temperatura to można go wstawić do lodówki, albo wystawić na balkon, a tak pozostały tylko inhalacje.No i tak do rana, razem z homeopatykami jakoś sobie poradziliśmy.Pogotowie odpadło w przedbiegu, niestety dla mnie to już zupełna ostateczność.Teraz dalej walczymy z wieczornymi gorączkami i kaszlem, ale już jest lepiej.Muszę tylko obniżyć fenyloalaninę w jedzonku. No a teraz z bieżących informacji, o co chodzi ze spotkaniem.Jestem zwarta i gotowa na każde zawołanie.Mówicie -macie.Czekam na konkrety.Trzeba się w takim razie zacząć przygotowywać psychicznie, fizycznie, moralnie, se...Zapędziłam się, ale ja tak miewam.Spokojnie.Wiosna nadchodzi! No jak ja się już rozpiszę , to końca nie ma.Wybaczcie. W trosce o Wasze zdrowie, pozdrawiam. AGA Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 17:51 No jak zerknęłam na to ile miejsca mi to zajęło , to zamarłam. AAAAAAAAAAle się rozgadałam z Wami, aż mnie ręce bolą. Chyba potrzebowałam tego, nigdzie dziś wyjść nie mogłam przez te mikroby ,nie pogadałam zdrowo, no i to jest efekt. Ciumki AGA Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 19:13 Wysłałam Wam troche zdjęć- jokowbojko poszły na Twój gazetowy- milego oglądania Dzieciaczki bądżcie zdrowe- posłałam Wam troszkę "Światełka do Nieba" aby dobre anioły nad Wami fruwały Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 21:54 Duzo zdrówka dla Zosieńki, dziękują za zdjęci Barbamamo ( jesteś fanką barbamamowej dobranocki? bo ja wspominam ciepło). U nas gorączka skacze , katar leje sie na przemian z zatykaniem zatok, głowy bolą, oczy też i zaczął sie napadowy kaszel. Czy to nie krztusiec przypadkiem? bo podobno powrócił do łask. Oby nie, narazie faszeruje ich (K&J&M) kuleczkami od homeopaty, NMieszko przedszkolaczek trzyma się najdzielniej, bo opiekunka też choruje, więc mądry wie że nie byłoby z kim mu zostać w domu, a szkolniaki przec\siedziały w domku same z odwiedzinami babci przedpołudniem , dzielne, byleby wyzdrowiały do środy bo zdjęcia klasowe będa w szkole a tego by nie przezyły, choć w obecnych czasach to można przecież na photoshopie pozdrowienia Ola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Chora Zosia ...cd. 11.02.05, 22:43 Moje Drogie, dobrze ,ze jestescie. Ile otuchy moze wlać pare ciepłych słów Walczymy. Byłam dziś z Zosią na USG.Powiem szczerze,umierałam z niepokoju czy coś nie wyjdzie: wada genetyczna,poszerzone kielichy ,odpływy...Na szczęście wszystko jest dobrze !Podaję Małej furagin i jutro zobaczymy.Jedziemy rano do szpitala , tam pobiora jej mocz jeszcze raz i zrobia OB.Najbardziej niepokoi mnie czy OB moze być tak wysokie tylko z powodu gronkowca i anemii. Byliśmy wczoraj u b. doświadczonej p.doktor, palec Boży ze udało nam się do niej dostać,a nie jest to proste.Tłumy na korytarzu do prywatnego gabinetu i czekanie b. długie.To ona zdecydowała się zostawić Zosie w domu,wszystko wytłumaczyła i pocieszyła.Do niej tez idziemy na dużur do szpitala.To madra i b.serdeczna osoba.Liczę na jej doświadczenie i rozsądek. Bornholmka i jokowbojka, jesteście wielkie, wiem co mówię.Pisałam wczesniej,że nasi znajomi maja dwoje dzieci z fenyliketonurią.Wiem,jakie to wyzwanie.Nasz Jedruś był 6 lat na bezglutenowej.Nauczyłam sie piec chleb i ciasta i szukać zastepczych produktów .A w PKU to dużo trudniejsze.Trzymajcie się dzielnie.Wymiana doświadczeń w "temacie"to świetna sprawa. jola.wie- próbuję naświetlać,ale Zosia ucieka , niecierpliwa i niepokorna Życze powodzenia w skarbówce.Załatwianie czegokolwiek w US jest dla mnie koszmarem.Mój Darek robi znacznie lepiej ,wie jak obłaskawić kobiety barba- dzięki za zdjęcia, sa urocze.Maciek z bananem na macie z Teletubisiami, jakby rozmawiał z rzeczonym owocem, super.I bardzo podoba mi się tekst Ali o wodzie, opowiem w domu . Wszystkim chorującym-ZDROWIA życze.Choroby precz o wielu dzieci ! Acha, jakby któras coś wiedziła jak można zwalczyć gronkowca( myśle o dodatkowych , niekonwencjonaklnych metodach ) to piszcie do mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Chora Zosia ...cd. 12.02.05, 11:42 mój maz twierdzi, ze bardzo pomocne byloby zasiegniecie porady doswiadczonego zielarza, w przypadku dróg moczowych preparaty naturalne sa nieocenione! Trzeba tez dopilnowac odtworzenia prawidlowej flory bakteryjnej, zeby zmniejszyc podatnosc na infekcje. Wyglada na to ze zosia z jakiegos powodu jest podatna! Moze to wysokie ob to pochodna tego nieszczesnego pieluszkowego zapalenia skóry? Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie cos wesołego.. 12.02.05, 11:52 Właściwie jednak to chciałam wam czymś poprawić humor. Otóż byliśmy wczoraj u znajomych, którzy mają dwoje dzieci, w tym trzyletniego Szymka i jego tata opowiadał, jak to do przedszkola przyszedł Św. Mikołaj. Dziesięcioro dzieci siedziało onieśmielonych, a Mikołaj próbował nawiązac z nimi kontakt i zadawał im niezręczne pytania w stylu "kto był grzeczny?". Dzieci były zestresowane (rodzice patrzyli) i nikt się nie zgłaszał, trudno było z nich cokolwiek wydusić, lecz przy pytaniu pomocniczym "kto pomaga rodzicom?" szymek jako jedyny wystrzelił łapką w górę, a zapytany wycedził "ja pomagam tacie czyścić broń!". Konsternacja była bezgraniczna, Św.Mikołaj nie wiedział czy ma do czynienia z dzieckiem niezrównoważonym, czy może z synem terrorysty! )))))))))) Okazało się, że Grzegorz, tata, jest zapalonym myśliwym, od wielu lat poluje i jest to codzienna rzeczywistośc, w której Szymek wyrósł, dla niego normalka. Musiał się biedak na forum tłumaczyć (Grzegorz znaczy się) ) Tak czy siak, ciekawa sytuacja! Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 trzymajcie się dzielnie 12.02.05, 16:49 Oj biedne zagrypione dzieciaczki...Plaga jakaś na Forum czy co? Ewuniu,trzymamy tu kciuki za Zosieńkę.Cieszę się że udało się wam uniknac szpitala.Z ziołami to bardzo dobry pomysł,warszawscy Bonifraci bardzo by tu pomogli.Dobierają kuracje ziołowe wręcz rewelacyjnie dla każdego indywidualnie.Mam przyjaciół którzy całą rodziną wiernie leczą się u nich od lat.Na pierwszą wizytę przyjeżdżają już z wynikami badań analitycznych i od razu wychodzą z ziołami. Z domowych doświadczeń wiem że skrzyp jest rewelacyjny przy zapaleniu pęcheza.Daria pije go bez protestów. Beatko dziękuję za zdjęcia.Są fantastyczne ) Agnieszki dwie,podziwiam was...Rewelacyjnie dajecie sobie radę z dietami swoich dzieci,polowaniem na półprodukty,pieczeniem i jeszcze znajdujecie czas dla siebie...Czapki z głów przed wami Wojtuś leży mi na kolanach.Coś ostatnimi czasy niespokojny się zrobił - mam nadzieję że to nie przez moje przeziębienie - że nie rozkłada się na wzór mamusi.Jestem jedyna zasmarkana w domu.Dobrze że zdążylam dzieci zaszczepić przeciwko grypie,bo dzielnie przed nią sie ustrzegają. Teraz "bawią" sie w swoim pokoju.Aż strzch się bać jak on będzie wyglądał po tej zabawie.... Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: Chora Zosia ...cd. 12.02.05, 16:39 Akve jak Zosienka?Pisz na biezaco.Martwie sie o twoja kruszynke.Jesssso jak ja nie lubie jak dzieci choruja U nas dzis zima zawitala a tak juz sie cieszylam nadchodzaca wiosna.Jestem zawalona robota a slonca nie ma to i natchnienia do pracy tez brakuje Jokowbojka my zamawiamy produkty przez neta.Najwiecej z www.alergikost.com.Przychodza w dwa dni. Kase tez dostajemy od panstwa na produkty, w sumie tyle ze wystarcza na jedzonko Claudii.Panstwo nam takze refunduje bilety lotnicze jak latamy z mala na kontrole do Instytutu pod Kopenhage,automat do pieczenia chleba,automat do lodow, wagi, pobieracze krwi itd.Krew pobieramy sami teraz co dwa tygodnie i wysylamy do Instytutu.Po analizie dzwoni dietetyczka,podaje wynik i rozmawiamy czy cos zmienic ,dodac itd. Narazie uciekam do smurfow bo chalupe mi rozniosa papatki dla mamus i dzieciaczkow i duzo duzo zdrowka Zosi)) Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.02.05, 19:36 Oj dziewczyny widze, ze chorobska niektore nadal mecza. Trzymam kciuki przede wszystkim za Zosienke Akve. U nas dzieciaki zdrowe, dzisiaj pojechaly w gory z dziadkami, niby tak fajnie sobie odpoczac, ale oczywiscie jak mi znikneli z pola widzenia to sie rozryczalam. Nadal sie nie rozdwoilam (czyli jeszcze nie moge sie uwazac za pelnoprawna wielodzietna), choc skorcze przepowiadajace mam co dziennie i to calkiem silne. Zaraz lece na imprezke, ciekawe czy jeszcze wroce do domu Eury, jak Wojtus? Wiele razy juz byl ten temat poruszany, ale czy was juz dziewczyny nie nudzi jak wszyscy dziwia sie iloscia waszych dzieci? Mi to sie naprawde wydaje niesamowite, ze wszyscy jak jeden maz jak slysza ze to bedzie trzecie, to takie samo zdziwienie i ten sam zestaw pytan... (mowie teraz o sosobach w zasadzie obcych, nie znajomych). Ludzie sa naprawde dziwni. Tymczasem pozdrawiam i zycze zdrowka wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 12.02.05, 21:37 Walczę z choróbskami nadal.Stop.Nie poddaję się.Stop.Jest ciężko.Madzia ma 39,5 stopni.Misio lepiej>stop. Bornholmko- nie załamuj mnie !Co Ty mi tu takie rzczy wypisujesz.Bo zaraz pakuję rodzinę i będę kolejną Agnieszką z Danii.Wiedziałam że jest lepiej,ale że aż tak.Siedzieć i płakać nad tą naszą rzeczywistością.Automat do lodów- to już przesadziłaś !!!Do chleba, kupiliśmy w ubiegłym roku i czatowaliśmy na najtańszy, bo za własne pieniądze, podobnie jak waga.Przeloty, itp... To jakaś abstrakcja,macie zupełnie nienormalne warunki.Nie to co my, twardo stąpać po ziemi, bez udogodnień i łatwizny.To jest życie! Najnowsze plotki to takie ,że chcą zabrać jedyne pieniądze z zasiłku pielęgnacyjnego aż 140 zł, no i zakwalifikować fenyloketonurię do alergii.Czyli kolejna kpina, bo jak tu odczulić fenylaczki, chyba że będą chcieli przeszcepiać wątroby! Dobra , bo się denerwuję a głowa mnie też niebezpiecznie boli.Pisz mi dalej, niech wiem jak można mieć i będę opowiadać innym. Dziś krótko, ale czytam żeby wiedzić u kogo jest lepiej. Baaardzo dziekuję za zdjęcia,przecudnej urody te dzieciaczki.Nie mam wątpliwości że po mamusi prawda?! Kobiety, dziewczyny,mężowie i dzieci- trzymajmy się zdrowo, bo wiosna tuż, tuż... Pozdrawiam AGA Odpowiedz Link Zgłoś
jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 13.02.05, 13:00 Oj takie to już życie , raz gorzej, raz lepiej.Ale pewnie nieśmiały uśmiech zagościł na Twoich ustach akve, jak dowiedziałaś się ,że wyniki są lepsze.Trzymam dalej kciuki,widać pomaga! Oczywiście najlepiej jak wynik OB jest jednocyfrowy , albo oscyluje w granicy 10,ale u Was to już jest sukces.Przy każdej ostrej infekcji, stanie zapalnym, wynik bardzo wzrasta,może to być nawet prozaiczne wyżynanie ząbków .Tak więc nie martw się, wszystko jest na dobrej drodze , trzy cyfry byłyby poważniejsze. U mnie Duśka (Mag-Duśka)walczy dzielnie z temperaturą, chociaż w nocy słabo jej to idzie.Jest przy tym uparta, niedobra,zła na wszystkich , no przecież nie wie o co chodzi i dlaczego źle się czuje. A PKU, cóż, karkołomne zmagania kuchenne, bo nic nie jest zagrożeniem gdy dieta jest dobrze prowadzona.Poznałam dzieci u których specjalne jedzenie wprowadzono dopiero w 6 msc życia, no i niestety o całe 6 msc za późno.Są upośledzeni w różnym stopniu.Źle prowadzona dieta lub jej brak prowadzi do uszkodzenia mózgu a w konsekwencji do upośledzenia.Tak więc jest to sposób odżywiania na całe życie.Wszystko trzeba ważyć, mierzyć, przeliczać, aby nie dać na dobę za dużo białka,no i liczyć, liczyć.Pilnować aby nic nie podjadało dziecko, bo czasm wchodzi do kuchni i mówi -mamo, co tu tak pięknie pachnie-no i serducho mi się ściska.Żadnego mięsa,serów, "normalnego" pieczywa,słodyczy. Teraz chyba faktycznie trzeba odpuścić dietę,uszkodzić, aby ministerstwo stwierdziło że może trzeba pomóc. ŻARTOWAŁAM!!! Ale nic, nie można się załamywać, bo są takie problemy na świecie że dieta to urozmaicenie życia.A wiecie jaka radość , gdy pojawi sie jakiś nowy produkt.Najgorzej jest z reklamami, bo dzieci chcą wszystko co tam pokazują , począwszy od gier, zabawek, kończąc na jedzeniu. A Duśka nie ma diety , no i czasem jest przykro. Dla małych i dużych-wiele zdrówka. AGA Odpowiedz Link Zgłoś