Dodaj do ulubionych

Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII

    • marta.28 Witam w ten słoneczny wakacyjny dzień! 13.07.05, 10:04
      Pisałam wczoraj ale mi prąd wyłączono, więc list piszę dzisiaj do was drogie mamy.

      Ola dostaje zwykła wodę podczas zasypiania bo ma duszno w pokoju i mnie
      właściwie też się chce pićsmile

      Smok do zasypiania obowiązkowy ale Ola sama sobie go znajduje w nocy już do niej
      nie wstaję. Ale śpi sama do około 6 czasami 6.30
      Dzisiaj w nocy jakaś taka marudna była i mąż wstawał nie wiem co robił ale
      zasypiała. W domu mamy 28 stopni więc w zasadzie nie dziwię się dziecku, że nie
      może spać bo mnie też gorąco.

      Młoda jest strasznym „sępem” jak my to nazywamy. Nic nie można przy niej zjeść
      obiady razem w tróję jemy bo ona stoi przy krzesełku i jęczy tak długo dopóki
      czegoś nie dostanie. Wtedy to potrafi zjeść nawet dużo. Jak siedzi w krzesełku
      to trzeba zabawiać nie ma czasu na jedzenie. Ale jak siedzimy wszyscy przy stole
      to wtedy jakoś spokojniej je ... pozwalam żeby jadła sama z rączki a ja też
      wtedy spokojnie mogę jeść. Raczej ląduje wszystko w buzi jak wyrzuca znaczy się
      już nie jest głodna i trzeba zabrać lub karmić bo się znudziłosmile))
      A jemy różnie słoiczek i od rodziców ... czasami kilka dni bez słoiczka.
      Ostatnio ziemniaczki i banay się już znudziły. Pasują jej truskawki a malinami,
      poziomkami i jagodami gardzi a mam dostęp do niepryskanych u teściów. Truskawki
      to sobie sama zrywała z krzaczka i o dziwo nauczyła się, że tylko czerwone. Na
      jesień będziemy mieć winogrona to może jakieś soki dla dziecka porobię.

      Jak ja zazdroszczę mamom, które wyjeżdzają na urlopy. Z mężem pojedziemy chyba
      tylko na 5 dni sad((((

      Buziaki.
      • hamaliel Re: Witam w ten słoneczny wakacyjny dzień! 13.07.05, 12:37
        Do dwóch razy sztuka!

        Zaczęłam pisać i na szczęście mi nie wyłączyli prądu, ale za to koleżanka
        musiała wykozystać wink komputer i wyłączyła mi internet uncertain.
        No i co gorsze? smile)

        Zuzia dostaje butlę z mlekiem przed spaniem i w zależności czy jest bardzo
        zmęczona czy nie, śpi zaraz po zjedzeniu lub nie śpi jeszcze jakieś 2 godz. i
        rozrabia.
        W ciągu nocy nie dostaje nic do picia, dopiero o 5 znowu butelka i też w
        zależności od nastroju śpi tak do 7 lub rozrabia smile.
        Oczywiście bardziej wolę gdy jej nastrój jest śpiący.

        Co do jedzenia to różnie bywa. Obiadki zjada swoje (gotowana zupka bez smaku
        przez babcie - misz masz warzyw i dodatków typu ryż, płatki owsiane lub kasza
        jaglana) + to co jej babcia da podczas obiadu "dorosłego" i dodatkowo koło 18 -
        19 dostaje z rodzicielskiego talerza jakieś smaczne kąski smile.
        Gdy Zuza jest z babcią to raczej siedzi u niej na kolanach i tam je. Pomaga
        babci AcionMen (sobowtór Kena w wersji JamesBond)smile, którego Zuza się bała a
        teraz go bardzo lubi rzucać, nosić za głowę i jeść z nim obiadki.
        AcionMen zostanie zaprezentowany kiedyś na Zobaczcie smile.
        Gdy Zucha je z nami obiado-kolacje siedzi przy stole w krzesełku. Czasmi zdarza
        się, że siedzi na stole lub pląta się między nogami i w biegu domaga się
        jedzenia.

        Zuzia nie używa smoka. Smoka zastępuje jej kciuk i kocyk. Powiem Wam, że kocyk
        + palec to najlepsza przytulanka i pocieszyciel.

        Joasiu i MamoZuzinki może weźmiecie nas ze sobą nad to morze? Wskoczymy Wam do
        torby wink. My jesteśmy z Zuzią bardzo grzeczne dziewczynki smile, tylko dużo jemywink.

        A tak na poważnie ja niestety będę miała dopiero w sierpniu 4 dni urlopu, który
        musiałam sobie uskładać i pojedziemy z mężem i Zuzą do Szczawnicy do moich
        rodziców.
        I szkoda, że nie nad morze, bo Zuzi na pewno bardzo by pomogło morskie
        powietrze. No ale cóż finanse odgrywają wążną rolę w tego typu wyjazdach.

        Co do ruchliwośći. Zuzinka to istny tajfun. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwej.
        Każdy kąt, szufladę i szafkę zbadała. Jej komoda z ubraniami jest tak średnio 3
        razy w tygodniu pożądkowana przez samą właścicielkę smile, a szafki z garnakmi
        codzinnie odwiedzane. Zuzia bardzo lubi gotować zupki i przy gotowaniu mówi :"
        tiaty, dja tiaty" czytaj zupka dla taty.
        A no i jak Zuzia chodzi, a raczej biega, to nie ma siły, żeby nie było
        przewrotki, czy jakiegoś wypadku. Już kilka siniaków, guzów, itp. zaliczyła.
        Wczoraj np. Zuzia tańczyła sobie przed domem, czyli obracała się w kóło w
        rączkami w górze jak baletnica, potem siadała i machała rączkami w górę i w dół
        krzycząc cos ta. Jedyny sensowny wyraz, którego znaczenia nie znam to: "pitu
        pitu"

        Co do gadanego to Zuzia ma oj ma. Zasóbh słów: dziadzia, tata, mama, bacia
        (babcia), tyta(tynda-justyna), buti(buty), daj, ide, papa(z wielką radością jak
        mama idzie do pracy), brumbrum(auto)i chyba tyle.

        No to już Was przestaję zanudzać
        aha! Zamieściłam nowe zdjęcie, z dwóch wypraw po naszej wsi smile. Zapraszam do
        oglądania smile.
        Gdyby ktoś chciał więcej krajobrazów to służę smile.

        ślę moc uścisków.
    • beciaw77 PILNE 14.07.05, 08:35
      DZiewczynki potrzebuje szybciutko nazwe wody utlenionej dla dzieci która nie
      szczypie-wiem że taka jest ale nie pamietam nazwy!
      HELPsad
      • dagm80 Re: PILNE 14.07.05, 10:12
        ja mam taką wodę utlenioną w żelu Peroxygel 3,0
        • beciaw77 Re: PILNE 15.07.05, 23:39
          dziękujewink
          wczoraj Dominika "poprawiła kolana"sad sa CUDNE!
          buuu
          P.S.ostatnio z brakuczasu Was zaniedbałam ale pamietamsmile i pozdrawiamsmilebecia
    • mamazuzinki dobry bobry dzionek:D:D 14.07.05, 08:43
      Cześc dziewczynki

      Oj humorek mi dopisujebig_grinbig_grin Z grupsza jestem spakowana znaczy sie sterty
      najróżniejszych tobołów kłębią się n stole w kuchnismile))Tylko przechylić stół
      wsypać wszystko do toreb i w drogęsmile))) Dopakuję jeszcze Hamaliel z Zuzią i w
      drogębig_grin

      Włąśnie dzisiaj z rana odkryłam że przebiły się pannie Zuzannie 2 górne
      czwóreczki. Narazie widać tylki fragment ząbków ale to pewnie przez to była w
      ostatnich dniach bardziej marudna.
      Zaczeła też Zucha lepiej spać.Spi ostatnio do 8 (z przerwami na picie i mliko
      oczywiscie) co mnie spiocha bardzo bardzo cieszysmile))) Ten sen to chyba zasługa
      Zyrtecu który zaczełam jej dawać od kilku dni bo zaczeło jej z nosia lecieć.

      buziaczki
      • mamazuzinki Re: dobry bobry dzionek:D:D 14.07.05, 08:45
        Nio zapomniałam sie pochwalić że nowe zdjecia Zuchy wkleiłamsmile))
        • bursz ale upal,karmienie piersią 14.07.05, 12:12
          Witam Was czerwcóweczki i pozdrawiam upalnie i wakacyjnie.
          podaje Wam link do ciekawej wypowiedzi nt karmienia piersia, w ogólle polecam
          to forum i b. lubie czytać jego zalozycielkę, mądra...kobieta.
          Czasami Was czytam i pojawiają sie odstawienie, wątpliwości, itd...,tak jak u
          mnie. Ja jeszcze karmie.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=26430172&v=2&s=0
          pozdrawiam Was,pa,jola z Julką (14/06/04)
          • patik2 Re: ale upal,karmienie piersią 14.07.05, 13:02
            Ja też.Choć czasami jest to trudne bo Zosia domaga się karmienia teraz w lecie
            przez zagladanie mamie w dekolt lub wkładanie rąk pod ubranie!!!
            Troszkę mnie to męczy ale mam zamiar karmić nadal, póki co moje postanowienie
            karmienia nadal do września pewnie się przedłuży. Szkoda mi rezygnować bo jest
            to nadal przyjemne. Karmię małą rano, czasem w ciągu dnia (ze dwa miesiace
            wcześniej nie karmiłam po pracy, ale teraz mała się domaga)i na noc, b.rzadko w
            nocy(1 raz). I w sumie nie traktuję tego jakoś jako utrudnienie. Ale czasami
            mam momenty zwątpienia, szczególnie nocą i rano.
    • s.ivona Re: Usypianie trwalo dwie godziny 14.07.05, 14:58
      zacznę egoistycznie od nas. może wieczorem będzie łatwiej cośnapisać a mam
      wiele do napisania
      no ale na temat...
      Dziś postanowiłam że zacznę uczyć małego SAMODZIELNEGO zasypiania. Szczyt
      byłwczoraj kiedy z mężem chcieliśmy pobyć razem (!) a tu nagle Szymek się
      obudził w płacz i trzeba było już z nim być do rana!!!!! Tak więc rozumiecie
      desperację.

      Normalnie po obiedzie kładę sie z małym, trzymam go za rączkę i tak usypia. jak
      uśnie to ja sobie idę. W dzień to nawet nie byłtaki problem ,bo pospał godzine-
      półtorej i ok ale w nocy to już dramat.
      Dziś po obiedzie położyłam go w łóżku, powiedziałam że od dziśto on będzie spał
      z misiem (tu dałąm misia) i wyszłam. Mały za mną. Zaniosłam do pokoju. Znowu
      położyłam, dałam misia (którego on zaraz wyrzucił ze złością) i wyszłam. Mały w
      płacz i za mną. No to ja znowu. On swoja. No to ja znowu. Po godzinie on już
      półprzytomny ale dzielnie wstaje jak tylko wyjdę. Z każdym powrotem coraz
      bardziej śpiący ale też coraz bardziej zdeterminowany żebym została. Tulił się,
      głaskał, do nogi sie kleił. W tym momentach już już byłam skołonna dać za
      wygraną. No ale myśl o poprzedniej nocy mnie ostudzała. Powtarzałam sobie -
      będzie dobrze. Musisz nauczyć go samodzielnie spać. to dla jego dobra. W końcu
      nie wytrzymałam. Zamknęłam drzwi do jego pokoju. Płakał może ze 3 min po czym
      cisza. Stałam pod drzwiami (nic nie mogłam zobaczyć) i nasłuchiwałam. Słyszałam
      tylko ciche chlipanie. Po kilku minutach cichutko otworzyłam drzwi. Szymek spał
      na łóżku.
      Usypianie trwało równiutko dwie godziny. Teraz śpi od pół godziny. Nieważne ile
      będzie spał. Ważne ża zasnął sam. Nie cieszę się bo wiem ze to dopiero
      początek. Boję się tylko tego co będzie w nocy!! W dzień jest łatwiej. noce
      sątrudne do wytrzymania i do konsekwencji.
      • duszka6 Re: Usypianie trwalo dwie godziny 14.07.05, 17:39
        Iwonko, zycze wytrwalosci, wiem, ze bedzie trudno. Ja probowalam metody na
        wyplakanie jak Szymek byl malutki i skutkowalo, ale potem znowu cos sie
        poprzestawialo i niestety jak probowalam jak byl juz starszy to skapitulowalam.
        Pisz koniecznie jak Wam idzie! Trzymam kciuki i mysle o Was.

        Odstawilam Szyka od piersi. Fizycznie znioslam to bardzo dobrze, obeszlo sie
        nawet bez laktatora, az sama sie dziwie. Czwarty dzien nie karmie, ale Szymek
        nadal budzi sie z placzem w nocy. On nie chce jesc kolacji, wiec pewnie w nocy
        jest glodny. Biore go na rece i po jakims czasie zasypia.Ale potem znow
        pobudka. Kazdej nocy jestem pelna nadzieji, ze bedzie lepiej.
        pozdrawiam
        • s.ivona Re: Usypianie trwalo dwie godziny 14.07.05, 18:18
          Mówie Wam sama nie wiem co robić, co myśleć, jak postępować. Szymek spał
          godzine. Mój mąż generalnie mnie popiera ale uważa że najpierw powinnam nauczyć
          Szymka zasypiać samemu w dzień a dopiero potem w nocy. Ja już sama nie wiem.
          Niby racja ale....sad Tak sobie myśle że moze on potrzebuje żeby z nim spać,
          więc mam wyrzuty sumienia ze robię mu krzywdę że sieode mnie odsunie itp ale
          jak czytam Zaklinaczke to jej też przyznaje racje że dziecko musi umieć samo
          zasypiać. W cuda że sam się nauczy jakoś trudno mi uwierzyć. Boję sie tej
          nocy!!! bo nie wiem jak postąpić...i to właśnie jest najgorsze sad chyba problem
          tkwi we mnie a potem dopiero w Szymku sad
        • s.ivona Re: Wczorajszy dzień 14.07.05, 18:34
          Opowiem Wam mój wczorajszy dzień smile))) Miły!!!!
          Miałam zaplanowane dwie wizyty u lekarzy. Odstęp między nimi....3 godziny.
          Jakoś nie bardzo się opłacało wracać do domu i jechać drugi raz więc
          powiedziałam mężowi że będę później. Miał wolne i był z Szymkiem. Okazało się
          że pani ginekolog nader szybko się wyrobiła z pacjentkami ( a raczej to one się
          wyrobiły bo nie przyszły hihih) więc ja weszłam dużo wcześniej niż planowałam.
          Wynikiem tego z 3 godzin różnicy zrobiło się aż 5!!!!! Po wyjściu z gabinetu
          już miałam iść na autobus żeby jechać do domu...rozumiecie - pranie,
          sprzątanie, gotowanie itd. Ale nagle jakiś głos z drugiego ramienia mi
          reklamuje "Masz dzień dla siebie! Niepowtarzalna okazja! Zrób coś z tym! Zajmij
          się sobą!!!" No więc uległam tej reklamie, wsiadłam w autobus do... centrum
          handlowego smile)) Kupiłam prezent urodzinowy dla męża, dres dla Szymka i nic dla
          siebie!!!! Szok!!! Czasu miałam dużo więc poszłam do... kina. Grali
          akurat "Karol, człowiek który został papieżem". Film był bardzo wzruszający.
          Płakałam prawie przez cały czas i to nie ze względu na pamięć o papieżu ale na
          widok cierpienia w czasie wojny. Wiecie, ja nie jestem rasistką, jestem
          naprawdę bardzo tolerancyjna ale jak oglądam filmy o tematyce wojennej to po
          prostu nie mogę tego wszystkiego pojąć i zrozumieć! Adamczyk, moim zdaniem,
          zagrał wspaniale. Widać że naprawdę przygotowałą się całym sercem. Niektóre
          ruchy, gesty, spojrzenie to wypisz wymaluj jak u Ojca Św. Nie patrzyłam na
          niego jak na Adamczyka ale jak na Karola Wojtyłe. Ostatnia scena, kiedy
          prawdziwy Ojciec Św. wychodzi na balkon po wyborze konklawe, była dla mnie
          bardzo wzruszająca. Ciesze się że miałam możliwość zobaczyć ten film, wiem że
          będzie grany w TVN ale my nei odbieramy tego programu. Polecam!!!! Warto!!

          Po powrocie do domu ok 18 (wyszłam o 10:30) chłopcy byli na spacerze. Spokojnie
          zjadłam kolację, wypiłam piwko, posprzątałam łazienkę big_grinbig_grin i wykąpałam się.
          wieczorem niestety nie udało się być z mężem sam na sam. Hmmm nie ma rzeczy
          idealnych!!!!big_grin
        • dagab3 Re: Usypianie trwalo dwie godziny 14.07.05, 22:45
          Duszko, gratuluję oby tak dalej! I życze, aby Szymonek lepiej nocki przesypiał!
      • dagab3 Re: Usypianie trwalo dwie godziny 14.07.05, 22:48
        Ivonko, jak Jaś miał 8 miesięcy to przez dwa tygodnie płakał wieczorami i nie
        chciał zasypiać sam (co w jego przypadku było nienormalne), zastosowałam
        metodę na wypłakanie się i po dwóch wieczorach były efekty.
        Dziś jaś jest kąpany, je kolację, kładę go do łózka, wychodzę zamykając za sobą
        drzwi. Juz nic nie słyszę, bo dziecko w ciągu minuty zasypia. Czasem chwilę
        pogaduli do misia, ale naprawdę sporadycznie.
        Tak więc nie łam się !!! Tak jak sama stwierdziłaś - to dla dobra Szymka! Kilka
        wieczorów i na pewno będzie juz dobrze!
        trzymam mocno kciuki.

        pozdr
    • s.ivona Re: Wieczór 14.07.05, 20:52
      Kąpiel, kolacja i spanie. Łatwo powiedzieć...Położyłam Szymka i wyszłam.
      Zamknęłam drzwi. Ryk przeokropny. Mąż był między młotem a kowadłem. Chciał
      dobrze dla nas i dla Szymka. Poszłam do małego. Położyłam go, dałam misia. Znów
      tłumaczyłam że będzie spał z misiem, że wszystko ok, że będę obok. Płakał ale
      już nie tak rozpaczliwie. Siedziałam na drugim końcu łóżka. Nie trzymałam za
      rękę jak do tej pory. Jak mały wstawał to ja go kładłam na poduszkę i
      uspokajałam. Cicho do niego i baaardzo spokojnie mówiłam. Starałam się być jak
      najdalej od niego. W końcu zeszłam na podłogę. Nie chciałam żeby mnie widział.
      On starał się przybliżać do mnie. W końcu po 40 min zasnął.
      Mam mieszane uczucia. Tak sobie wymyśliłam że byłam obok niego ale z nim.
      Rozumiecie mnie?!!! Ja już sama siebie nie rozumiem. Cały czas sobie powtarzam
      że dobrze robię, że tak trzeba. Może za parę dni będę mogła wyjść z pokoju?!
      Może ta "metoda" nie jest zła?!
      Jestem zmęczona...tyle bym wam chciala powiedzieć, tyle myśli, tyle uczuć,
      ciężko to wszystko wyrazić klikając w klawiaturę....chaos mam w głowie...
      • joanzac Re: Wieczór 14.07.05, 21:20
        Ivonko, napewno sie uda, ale musisz byc konsekwentna. Juz male sukcesy
        odnioslas, teraz tylko trzeba to powtarzac, zeby Szymek zrozumial, ze to
        normalne i ze tak ma byc.
        U nas z zasypianiem nie ma problemow, kolusanka na raczkach, buzi, buzi, do
        lozeczka i wuchodze. Mala sie troche pokokosi, ale po kilku minutach zasypia (w
        przeroznych pozach), wiec za jakis czas zagladam, ukladam ja "po ludzku" i spi
        do rana. Teraz to sie tylko obawiam tego spania na wyjezdzie. nie mamy lozeczka
        turystycznego, wiec bede musiala ja przy sobie potrzymac do zasniecia.

        Dzisiaj Olcia zaczęla sama wdrapywac sie na lozko w sypialni. Bylam w szoku.
        Zostawilam ja na podlodze, poszlam po pranie, przechodze obok pokoju a ona na
        lozku siedzi, zadowolonasmile Przez moment pomyslalam sobie, ze to ja oszalalam, ze
        zostawilam ja sama na lozku. Po jakims czasie juz bylam pewna, ze to ona sama
        sie tam dostala, kiedy ja zdjelam spowrotem na podloge a ona chyc na lozkosmile))
        Dzisiaj bylam tez na placu zabaw. Zjezdzalnia i piaskownica bardzo sie Olci
        spodobaly. Piach miala wszedzie, nawet w pieluszcesmile

        Pozdrawiam was kobitki
        Papa
        • kata74 Re: Wieczór 14.07.05, 22:08
          ivonko trzymam kciuki za wieczorne usypianie. wierze że ci bardzo cięzko i
          rozumiem twoje dylematy ale wydaje mi się że najpierw musisz bardzo mocno
          nastawić siebie do tej przemiany, każdy dylemat działa na niekorzyśc. czuję co
          przezywasz. ja mam zamiar z podobnymi dzialaniami zaczynać po wakacjach. już
          się boję. a ty bądź dzielna

          dziewczyny- ponieważ nie jestem pewna jutrzejszego dnia a pojutrze rano wyjazd
          odmeldowuję się na okres trzech tygodni smile))) ( tylko jak ja nadrobię potem te
          wszystkie posty???)

          życze wszystkim miłych wakacji i tych wyjazdowych i tych nie. mam nadzieję że
          każda z was znajdzie trochę czasu na nawet malutki wakacyjny wyjazd z rodziną
          gdzie będziecie się dobrze bawiły i milo spędzały czas.

          do zobaczenia i buziaki ogromne od nas

          ps. mam nadzieję że nad morzem są kawiarenki internetowe wink
    • kakaczynska Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 15.07.05, 00:38
      Kata74, mamozuzuinki i inne szczęściary spędzające wakacje nad
      morzem....udanego wypoczynku i niezapomnianych miłych przeżyć życzęsmile)

      Iwonko, trzymam kciuki za sukces w samodzielnym usypianiu.

      Ja tez od 2 dni uczę Alutka samą zasypiać, z tym, że my jesteśmy smoczkowe.
      W ciągu dnia to ostatnio w aucie lub na spacerze usypiała, ale wieczorem, kładę
      ją, przykrywam kocykiem, daję smoka, puszczem kołsyanki i wychodzę. Dwa
      wieczory się udały, zobaczymy jutro.

      Jesteśmy z mężem sami na włościach, od wczoraj. Ja co prawda spędzam z Alą
      prawie całe dnie sama, ale mieszkanie bez teściów jest super....smile))) Mąż
      pracuje na 2 zmiany, jeszcze przez jakieś 2 tygodnie, ale jakoś to wytrzymamy.
      I tutaj ku naszemu ogromnemu szczęsciu nowina- wyprowadzamy się od teściów.
      Hurrrrraaaaaaa!!!!!!

      Puki co do mieszkania mojej siostry, która na pół roku wyjeżdza do USA, a w tym
      czasie mamy zamiar wyremontować część domu moich dziadków i tam się przenieść.
      Jeżeli zrealizują się wszystkie nasze plany to będzie suuuuuuuuuuuuper.

      Dobra, zmykam bo jutro na oczy nie będę widzieć. Dobranocsmile
      Kasia z Alą (jestem pod innym nickiem, ale jakby ktoś nie kojarzył to kasik81)
    • s.ivona Re: Noc 15.07.05, 07:54
      Czuję się jak zombi. Nie zaglądałam jeszcze do lusteka ale jeśli wyglądam tak
      jak się czuję to chyba nie będę wychodziłą dziś z domu. Zaznaczam że nei
      stosuję makijażu!!!

      Szymek zasnął wczoraj o 20:40 (czyli po 40min). Spał do 3:15. Ja prawie nie
      spałam. Nie mogłam sobie znaleść miejsca w łóżku. Na każde skrzypnięcie,
      stuknięcie, piśnięcie (zaznaczam że z pokoju małego nie dochodziły żadne
      odgłosy!) już byłam czujna. Tysiące myśli mi przechodziły po głowie. Miałam
      nawet zamiar iść zobaczyć czy żyje!!! Po prostu schiza.
      Nie przypisuje sobie tego sukcesu. Szymek był wykończony dniem i zasypianiem
      wieczorem. Musiał spać nie było innej możliwości.
      O 3:15 obudził mnie jego płacz i kroki w przedpokoju. Zaniosłam go do łóżeczka.
      Dałam pić, smoczka. zasnął. Ja siedziałam w drugim końcu lóżka. kiedy wstawałam
      przebudził się. Cicho powiedziałam że jest ok, że trzeba spać. Położył się i
      zasnął. Wyszłam. Od tamtej pory już nie śpię. Szymek obudził sie znowu o 5:30.
      Cały czas byłam z nim. Kładłam, on wstawał. Układał się obok. I tak w kółko.
      Nie płakał. Nie dał się uśpić. O 6:00 wstał do pracy mąż. Zabrał go. Ja leżałam
      w łóżku a oni robili śniadanie dla taty, coś się tam pobawili. O 7:00 mąż
      wyszedł. Dałam małemu jeść. O 7:30 zasnął.

      Dziękuję Wam za otuchę!!! Będę silna!!!!
      • joanzac Re: Noc i dzień:))) 15.07.05, 09:06
        Bo już nastałsmile
        Ivonko wytrwlalosci! Bedzie dobrzesmile

        Kasik trzymam kciuki za przeprowadzke, szybki remont i wlasne zyciesmile
        Ten nowy nick to juz zostanie??? Bo ja tak z przyzwyczajeniasmile

        Jak na osobe opuszczajaca jutro dom, to jakos ja nie wygladamsad Pewnie w nocy
        bede sie jeszcze krzatac i wszystko pakowac. Jeszcze zakupy!

        Kobitki, moze jeszcze zajze, ale juz teraz wszystkim na wyjezdzie i pozostajacym
        w domu zycze wspanialej pogody i mile spedzonego czasusmile Trzymajcie sie, ja juz
        za okolo tydzien sie odezwe, chybaze z mamazuzinki dorwiemy jakiegos kompasmile))

        Papatkismile))
    • mamazuzinki :((( 15.07.05, 10:52
      Hej
      Powinnam skakać z radości a siedze i ryczęsad( Mnie ktos przeklął utwierdzam sie
      w tym przekonaniu niestetysad( Jutro wyjazd a moja Julcia przywitała mnie dziś z
      rana takim eleganckim krtaniowym kaszelkiem że mi włosy deba staneły.........

      Nie bedę Wam marudzić..............

      Iwonko trzymaj się. Mam nadzieję że Szymus sie przełamie. Rad nie udzielam bo
      moje dzieci same nie usypiają i z tym nie walczę i nie jest mi z tym generalnie
      zle, jednak trzymam kciuki zeby Wam sie powiodłosmile

      Pozdrawiam Was kobitki cieplutkosmile)) Znikam na 2 tyg nio chyba ze z Joasia
      namierzymy jakiegos kompa to coś skrobniemysmile)
      • hamaliel Niech moc będzie z Wami !!! 15.07.05, 11:19
        Iwonko!
        Jestem z Tobą. Jesteś silna, ale nie rób niczego na siłę. Jeżeli postanowiłaś,
        że Szymon powinien nauczyć się zasypiać sam, to tak będzie smile.
        Ja bym chętnie pożyczyła od Ciebie trochę tej siły, zwłaszcza po
        przedwczorajszym zasypianiu, które trawało chyba z cztery godz. Przy czym oboje
        z mężem dostaliśmy parę kopniaków w zęby, brzuch i gdzie tylko się trafiło
        naszej wiercącej się po całym łóżku córce.

        MamoZuzinki!
        Odczyń wszelki egzorcyzmy odpędzające kaszel Julki i jedź nad morze z
        dziewczynami. Na pewno im to pomoże i Tobie.

        Joasiu i Mamo Zuzinki!!!
        Bawcie się dobrze smile, wyleżcie za wszystkie czasy na piasku, wypluskajcie w
        morzu i nazbierajcie moc pozytywnej enrgii na zimę wink.
        I pamietajcie :"Bałtyk jest zimnym morzem i dlatego miłość nad morzem udać się
        nie morze..." tralalalal.
        To tak na poprawę nastrojuwink.

        Kasiu!
        Bardzo się cieszę, że zaczynacie nowe własne życie.
        Ja wyślę moją teściówkę do Twojej smile.

        Hamaliel!
        Dziś czeka mnie rozmowa z moim mężem, bo coś się nam nie układa. Mozliwe, że
        sobie wymyślam problem jak to ja, ale lepiej pogadać.
        Stwierdziłam, że nie czuję się piękna, kochana, podziwiana.
        W zasadzie to tak teraz to przemysliwując, nie mam 100% podstaw, ale zawsze.

        No i brakuje mi cierpliwości do mojego dziecka.
        Staram się jak mogę, ale jak Zuzik notorycznie mnie nie słucha, marudzi i do
        tego podnosi na mnie swoją malutką rączkę, to aż coś mi się dzieje.
        I mam ochotę walnąć ją w tyłek. Dobrze, że wiem, że nie w tym rzecz.
        E! Szkoda gadać.


        Pozdrawiam.
        • s.ivona Re: Dzień numer 2 15.07.05, 13:37
          No a ja dalej swoje....
          Rano Szymek spał godzine.
          Teraz usypiałam go 18 min!!! Schemat ten co wczoraj więc nie będę sie powtarzać.
          Zobaczymy ile pośpi.

          DO Wyjeżdżających - miłego i przede wszystkim spokojnego odpoczynkusmile) Bawcie
          się dobrze!!!!

          Hamaliel - moje problemy z mężem w końcu się skończyły. Ja przełamałam strach
          po porodzie (chodzi o sex) i jest super.
          Tobie też życzę żeby wszystko się dobrze ułożyło.

          kasik - trzymam kciuki za powodzenia w realizacji planów!!!!smile

          buziaki
          • hamaliel Re: Dzień numer 2 15.07.05, 14:20
            No widzisz Iwonko, nawet się nie obejżysz, a Szymuś sam będzie zasypiał smile
            Tak sobie myślę, że dziciaczki są bardzo mądre i wyczujwają bardziej niż nam
            się wydaje naszą niepewność, niezdecydowanie. No i oczywiście wykożystują to.
            W każdym razie ja tak sobie obserwuję moja córcię i wiem, że ona wie kiedy
            mozna mamę zrobić w konia, zagrać jej na nosie itd. I to nie jest złośliwość
            maluszków.
            Także Iwonko bądź twarda smile.

            A co do męża, to co zrobić jak mi sie nie chce kochać. Tak zwyczajnie nie chce.
            Wolę iść spać. I jeszcze nie chce mi się, bo do niedawna mąż bardzo nalegał na
            sex. On jest "niewyżyty" i gdyby mógł to nie wychodziłby z łóżka smile, ale nie ma
            do mnie pretensji, nie robi awantur. On to rozumie wszystko.
            I nie chce mi się, bo niestety ale jeszcze długo będziemy mieć pokój wspólny z
            Zuzią, i tu chyba to niechcenie bierze się z tego, że w tej naszej miłości nie
            może być tak jak lubię najbardziej i boję się, że mała się obudzi (dopiero
            zabieramy się za jakieś przeróbki, żeby mieć choć minimum prywatności).
            I co najlepsze to ja wiem gdzie tkwi problem i wiem co powinno się z nim robić.

            I chyba zacznę biegać to może tak mi się nie będzie nie chciało i jak zmęczę
            ciało to moja dusza nie będzie wymyslała róznych takich.
            Bo jeszcze sęk w tym, że ja bardzo siebie nie doceniam, nie wierzę w siebie i
            taka jestem zakompleksiona.

            A to się wygadałam. Zrobiłam sobie rachunake sumienia i wydrukuję to co tu
            napisałam i pokażę mężowi smile).

            Dzięki dziewczyny, że tu jesteście.
            • s.ivona ReDo Hamaliel + dzień drugi podejście drugie 15.07.05, 18:33
              Szymek obudził się po 20 min. Usypiałam go kolejne 40min i spał godzine. Tak
              więc jest ciężko.

              Hamaliel - ja nie pozwalałam się dotknąć mężowi przez ponad 8 miesięcy (nie
              licząc jakiś tam sporadycznych i przypadkowych chwil). Po prostu nie mogłam.
              tłumaczyłam to zmęczeniem, niewyspaniem a potem także tym że w pokoju jest
              Szymon. Kompletnie byłam zablokowana. Mało tego, kompletnie nie miałam ochoty
              na inne czułości (pocałunek, trzymanie za ręke). Lód. Źle mi z tym było, non
              stop się kłóciliśmy o wszystko, o spojrzenie, ton głosu, słowa...Koszmar.
              Kombinowałam strasznie żeby tylko nie być w łóżku (forum do późna, film,
              kąpiel) lub szybko zasypiałam (tzn udawałam). Bałam się że mi tak zostanie. Nie
              miałam z kim pogadać (wstydziłam się). Potem zaczęłam się zmuszać do sexu (tak
              na odczepnego żeby mąż już poszedł spać). W końcu poszłam do lekarza ginekologa
              (tzn w środę!!!!), zrobiłam badania, wszystko ok. Jestem zdrowa, szwy nie
              puszczą (to była moja obsesja że mnie będą znowu zszywać, ciąć i bóg wie co
              jeszcze, że będzie bolało. No obłęd). Wcześniej przeprowadziliśmy siedo
              drugiego pokoju. To też pomogło. Psychicznie było łatwiej.
              A może uda Wam się ustawić jakiś parawan zasłaniający Wasze łóżko? Może
              skorzystaj z tego że jest z kim zostawić małą i idzcie na trawkę (macie tam
              takie piękne terenysmile))
              Mam nadzieje że się nie gniewasz za moje sugestie? to delikatny temat....W
              końcu się odważyłam i ja napisać!!!!!

              Buziaki
    • kasik81 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 16.07.05, 13:41
      Nowy nick posiadam , ale przypadkowo przez niego pisałam, będę pod starym smile)

      Dzięki za życzenia powodzenia w przeprowadzcesmile))) Myślę, że jak nie będę
      musiała oglądać codzienni teściowej to mój stosunek do niej sie nieco zmieni na
      lepsze.

      My też ostatnio mieliśmy lekki kryzys małżeński. Dzięki dziewczyny (Iwona,
      Hamalieli) że poruszyłyście ten tematsmile) Bo u mnie też w tym tkwił problem (mam
      nadzieję, że czas przeszły). Zmęczenie, łóżko kojarzące sie tylko ze spaniem,
      Alicja obok, ciiiiiiiiiiiiiicho bo rodzice usłyszą itp., teściowie wyjechali na
      2 dni, rozmowa, działaniewink) i mam nadzieje, że będzie oksmile)


      Iwona i Szymek, dalej trzymam kciuki za spanie, będzie dobrze.

      My miałyśmy dzisiaj ciężką nockę, było strasznie duszno i po kolejnej pobudce,
      mąż mi zasugerował, że może chce jej się pić, no i faktycznie....ale ze mnie
      matka nie wpadłam na to. Ale to dlatego, że przesypia całe nocki bez butli.

      Jadła też wczoraj ze mną odrobinę lodów i może brzuszek ją z tego bolał, nie
      wiem...

      OOooo, Misio sie obudziła i woła mamamamamama, idę smile)

      Papap
      • paula116 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 16.07.05, 18:43
        witam!!!!!
        Widzę że pustki u nas jakieś, albo powyjeżdżali na urlopiki albo na weekend.
        Widzę że te sprawy łóżkowe dotyczą nie tylko mnie, dzięki że zaczełyście coś o
        tym również pisać.Nie wiem czy to po porodzie był strach przed bólem, ale ja
        też coś takiego przeżyłam.zkoda mi męża który musiał to zrozumieć i jestem mu
        b. wdzięczna.Teraz jest już lepiej jakoś przechodzi po czasie, ale teraz też
        jest strach przed drugą ciąża której narazie ze względów finansowych i bytowych
        nie możemy zrealizować.
        Pozdrawiam wszystkie mamy i będzie dobrze.

        Za tydzień urlopik tak bym chciała wyjechać nad morzeeeeee, ale jeszcze klamka
        nie zapadła może może coś da się wykombinować.
        • marta.28 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 16.07.05, 22:20
          Mnie lekarka na wizycie po 6 tygodniach powiedziała, że czas powrotu po porodzie
          trwa tyle samo co ciąża i coś w tym musi być. Wraca wilgotność, ja miałam
          cesarkę i nie bałam się, że coś mi popęka ale ta suchość jakoś tak... Ale teraz
          jest super, z wyjątkiem dni keiedy padam na pysk ale to fizycznie nie wyrabiam
          przy moim aniołku.... a może jakieś filmowe wspogagacze dla zrobienia
          atmosferki... No i poczytajcie tutaj, wiele mam ma ten problem....

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=19684564&a=19684564
          • dagab3 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 17.07.05, 12:16
            U nas pierwsze 2 m-ce to posucha smile nacięte miejsce tak mnie bolało, ze
            wiadomo, seks nie wchodził w rachubę. Potem było lepiej, ale i tak dopiero
            jakieś 6 m-cy po porodzie przestałam odczuwać jakikolwiek ból przy stosunku.
            teraz to mąż nie może się ode mnie opędzić smile przed ciążą tak nie było, sama
            nie wiem co mi się stało smile
            mam tylko nadzieję, ze to niedługo zaowocuje ... smile

            pozdrawiam
    • kasik81 Roczek 17.07.05, 20:32
      A my dzisiaj po kościelnym roczku, Alunia była nader grzeczna nie licząc
      ciągłego włażenia na ołtarz....ach te schody.

      Nie pisałam Wam że przyplątało się do nas zapalenie spojówek, i to nas nie
      piszę przypadkowo, bo po kilku dniach i mnie zaczęło oko ropieć.
      Lekarka przepisała Ali Tobrex i już po 2 aplikacjach było dużo lepiej, ale
      należy dalej stosować. Ja, w związku z tym, że oko zaczęło mi ropieć w sobotę
      wieczór pożyczyłam sobie kropelek od Ali i się polepszyło. Mam nadzieję, że
      obejdzie się bez wizyty u okulisty.

      Iwonko, jak tam usypianie?

      ZAPRASZAM NA ZOBACZCIE!!!
      Nowe fotkismile)

      Pozdrawiam Kasia z Alunią
      • hamaliel Iwonko + rózne takie tam! 18.07.05, 09:08
        Iwonko!
        Ja nie miałam obaw takich jak Ty. Gdy już się wszystko zagoiło, gin
        powiedział: "można" smile), to się bardzo bardzo ucieszyłam i kożystałam. Wszystko
        się popsuło odkąd się przprowadziliśmy do teściów, mieliśmy spore kłopoty
        finansowe, ze zdrowiem Zuzinki, z ciągłym użadzaniem itd. Do tego doszła moja
        praca, do której wciąż się przyzwyczajam i obowiązki domowe.
        No i miłość jakoś tak sama zchodziła na dalszy plan, bo i rozmawiać się nie
        chciało i nie było czasu.
        Co do trawki to nieźle mnie robawiłaś. Już o tym myśleliśmy, tylko jak wracamy
        z pracy i w weekendy zajmujemy się Zuzinkiem i nie chcemy wykożystywać babci,
        bo już mieliśmy przez to kłopoty.
        Póki co pogadaliśmy poważnie, spędziliśmy wspaniały weekend z najbliższymi i
        myslę, że wszystko jest na najlepszej drodze.
        Jedno wiem nie warto sie obrażać, denerwować, itd. Trzeba gadać, gadać i gadać,
        no a później działać smile.
        A i jeżeli chodzi o oddzielenie Zuzi od nas to jakoś radzimy sobie. Mam
        nadzieję, że do końca roku uda nam się zrobić remont i będziemy mieli osobny
        salono - sypialniany pokój smile.

        Cieszę się, że mogę sobie z Wami o porozmawiać o wszystkim, bo szczerze mówiąc
        to nie mam obok siebie takiej pokrewnej duszy.

        Pozdrawiam Was i wracam do pracy.
        • s.ivona Re: Iwonko + rózne takie tam! 18.07.05, 12:36
          Cześć
          Totalna porażka, mega - dolina i kaplica!!!!!! sad((((( Nie dałam rady, tzn może
          bym i dała ale....mąż stanął po stronie dziecka więc jak trzeciej nocy obiaj
          się na mnie darli to odpuściłam. Teraz jest tak że Szymon nadal zasypia ze mną
          (hmmm, poprawiło się o tyle że teraz usypia błyskawicznie), potem ja idę do
          siebie. Szymek przesypia tak do ok 2-3 w nocy. Budzi się ale teraz idzie do
          niego mąż (ja się na niego złościłam że mi nie pomagał więc on wstaje). Śpi z
          nim do rana (! buuu) po czym idzie do pracy. W sumie trochę się jakby pprawiło,
          tzn Szymek już nie budzi się tak często, ja jestem wyspana a mąż bardzo nie
          narzeka. No trudno, nie będę już próbować. Niech się dzieje co chce!!!

          Powiem Wam że to było naprawdę trudne. Serce mi pękało jak mały płakał, tulił
          się do mnie a ja go zostawiałam. Może sam się przełamie.

          W weekend odwiedzili nas znajomi. Mają 3-letniego syna. Przechodzili przez
          usypianie jak my. Mały sam z siebie zaczął spać, sam z siebie zasypiać. Może u
          nas też tak będzie.

          Dzięki że mnie wspierałyście. Szoda że się nie udało.
          • hamaliel Re: Iwonko + rózne takie tam! 18.07.05, 14:27
            Iwonko!
            Nie poniosłaś porażki. Przecież Szymon jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju i
            widocznie taka już jego uroda. Może On potrzebuje Twojego ciepła i bliskości
            żeby spokojnie zasąć? Widocznie wtedy czuje się 100 % bezpieczny.
            Widzisz Zuzinka usypia z nami w łóżku i jak uśnie przenosimy ją do łóżeczka i
            też za nic sama nie zaśnie. I też nie raz ląduje u nas w łóżku. I czasami mam
            już dość, zwłaszcza gdy zasypia dwie godz. wyczyniając takie akrobacje, że
            strach i gdy włazi nam na głowę. Ale jak tylko przytula się do mnie i dotyka
            tymi malutkimi łapkami to wybaczam jej wszystkie kopniaki i to, że mnie plecy
            bolą itd.
            Mój mąż nie raz się zarzekał, że koniec, ale jakoś już na drugi dzień nie
            pamiętał co obiecywał bo np. Zuzia dała mu buziaka smile).

            Wydaje mi się, że nie powinnyśmy w stosuknu do naszych dzieci robić nic na
            siłę. Wbrew sobie i im. Nie mówię tu o wychowaniu, bo w końcu to my
            kształtujemy nasze dziecko i jakieś granice muszą być.

            Może właśnie niech mąż pomaga Ci jak może. Usypiajcie Szymka razem w jego
            łóżku, a jak uśnie przenoście się do siebie. Wtedy spędzacie ten czas razem,
            możecie porozmawiać i Szymek będzie wiedział, że jesteśmy oboje z nim.

            Ale pamiętaj to nie porażka i nie wiń siebie, bo jesteś wspaniałą matką.
            No i nie jesteś sama smile)
            Pozdrawiam serdecznie.
            • kasik81 Re: Iwonko + rózne takie tam! 18.07.05, 21:20
              No właśnie, hamalieli ma racjęsmile)

              Co tutaj tak cisza??
              Z tego co mi widomo, to tylko 2 szczęściary wyjechałysmile))

              Mojej Ali wysypało się coś na buźce i coś mi się zdawało, że to opryszczka, ale
              dzisiaj nawet na brodę przeszło. Smaruję oilatum i lineparol (nowy nabytek).
              Muszę zerknąć wstecz, bo wiem, że któraś mamuśka coś o specyfiku na opryszczkę
              pisała, tylko że pamieć mam wybiórczą...

              Narazie papa
              • marta.28 Re: Iwonko + rózne takie tam! 18.07.05, 22:13
                Ivonko moja Oleńka zaypia w łóżeczku ale któreś z nas musi nad nią stać, jak
                przestałam ją karmić piersią przed snem po skończeniu roczku zaczęła przesypiać
                nocki do 6.15 (można regulować zegarki) a resztę dosypia z nami czasem
                sporadycznie do 7.30
                Naszer zasypianie zależ od tego jak mocno jest zmęczona, zasypia ze smokiem.
                Czasami jest to 10 minut czasami i godzina.
                W dzień też śpi u siebie w łóżeczku sporadycznie w wózku w ogrodzie. W domu
                chłodniej.

                Czy dostałaś na meila odemnie poradnik z zasypianiem?

                Jakoś tak ostatni szalejemy z młodą dużo poza domem i nie mam czasu na forum.

                Zdałam egzamin, został mi ostani we wrześniu. Mam za sobą już 9 z 10 na Biegłego
                Rewidenta. Mam dosyś tego jednego nie zdałam bo miałam pech i trafiłam do grupy
                gdzie było jedno zadanie nierozwiązywalne a reszt jakaś taka mało sprecyzowana,
                większość znajomych z tej grupy nie zdało. Z drugiej grupy prawie wszyscy
                zdalisad(( NO MAM PECHA do tych egzaminów a każdy kosztuje 250 + 50 złotych
                dojazd do Warszawy. Jak pomyślę co za tą kasę za niezdane egzaminy możnaby kupić
                to mnie skręca a z roku na rok podnoszą poprzeczkę. Ja wiem, że powinni bo to ma
                być elitarne ale już nie mam siły i szkoda się wycofać.
                Lepiej mi... Idę spać...
                Do jutrasmile))
    • sysiak niegrzeczna Kluska 19.07.05, 10:03
      Witajcie,
      Widze że zaczyna się przeżedzać na forum... z jednej strony to dobrze -
      odpoczywacie a i ja mam nadzieję dołączyć do grodna szczęśliwców-urlopowiczów
      od przyszłego poniedziałku.... niestety niepokoi mnie tylko mysl o tym że to
      nie będzie normalny urlop... tzn. nie odpocznę bo MOJE KLUSZYDLO MI NA TO NIE
      POZWOLI... niby rozumiem że jest mała, energia ją rozpiera i chce poznawać
      świat ale ja mimo swoich dwudziestu sześciu lat czuję się już na to za
      straa... smile nie mam siły po niej sprzątać, przytłacza mnie fakt że nie ma
      żadnych efektów jej "wychowywania" czy Wy też powtarzacie swoim Malcom 1000
      razy dzienni że czegoś nie wolno i to do nich nie trafia... ja już nie wiem jak
      do niej mówić... ani prośbą ani groźbą... nic nie działa...
      Poza tym my tez rozpoczęłyśmy nauke odzwyczajania od spania i zasypiania z
      rodzicami na rzecz własnego łóżeczka... wczoraj trwało to jakieś 40 minut
      przerywanego płaczu mimo że gdy postanowiłam położyć ją spać usypiała na
      stojąco... ale chyba łóżeczko ją parzy.... Zamierzam byc wytrwała bo niestety
      już widzę efekty ustepowania jej przez dziadków, ciocie, starsze kuzynki...
      robi się rozkapryszona pannicą która zacznie wszystko wymuszać płaczem i
      niestety drapaniem i gryzieniem.... nie wiem czemu się tak zachowuje... niby
      dostała kilka razy klapa w papmpersa (bardziej dla przestrachu niż by miała
      cokolwiek poczuć), ale nigdy nie była świadkiem jakiejś agresji w stosunku do
      siebie czy innych... Zaczynam się zastanawiać czy moje dziecko nie jest jakieś
      nadpobudliwe...
      w ten oto prosty sposób moje tegoroczne wakacje nie zapowiadaja się różowo... sad
      No to się poużalałam.... nad sobą...

      Pozdrawiam,
      Olga z Kluseczką
      • hamaliel Re: niegrzeczna Kluska 19.07.05, 11:06
        Olga!
        Zdaje się, że teraz to taki okres. To znaczy taki okres to te nasze dzieci będa
        miały do 20 - tki, więc się nie ma co przejmować tylko jakoś to przebrnąć i się
        nie poddawać.
        Zuza identycznie się zachowuje.
        Wszystko wymuszane jest wrzaskiem, o wszystko jest wrzask. Potrafi klepać mnie
        rączką po twarz i z wielką złością krzyczeć, gdy np. coś chce lub nie podoba
        się jej to co jej robię lub nie robię. Rzucanie na ziemię jest na porządku
        dziennym. No i oczywiście prośby i groźby nie działają.
        Powoli nawet autorytet ojca przestaje działać i męża zaczyna nie słuchać na
        równi ze mną.

        Oj!!! To niezła szkoła cierpliwości smile).

        Wczoraj moje dziecko zostawione na 5 min samo w pokoju, w pogoni za czipsami
        wylało na siebie litr piwa smile
        • dagab3 Re: niegrzeczna Kluska i jasio też :) 19.07.05, 11:40
          Witam w klubie smile
          Jaś też wymusza różne rzeczy płaczem. W domu sobie z tym radzę, bo po rostu
          jasia ignoruję. Powrzeszczy kilkanaście sekund i mu przechodzi.
          Nawet widzę efekty stanowczego zakazywania pewnych rzeczy. Są przedmioty,
          których nie dotyka , a przechodząc obok nich mówi"bebe",
          gorzej jednak w piaskownicy i z innymi dziećmi. Generealnie Jaś zabiera
          wszytskim zabawki. A jak go odciągam i mówię, ze nie wolno, bo np. Mikołaj się
          tym bawi, to Jaś oczywiscie wrzeszczy. No i co..... jest mi głupio, nie mogę go
          przecież zostawić i odejść, bo albo sie naje piachu ze złości (jzu mi tak dwa
          razy zrobił), albo inne mamy mnie zlinczują. wiem, wiem, nie powinnam się
          przejmować tym , a jednak...
          Juz nie wiem jak mam reagować. Staram sie być stanowcza i mam po prostu
          nadzieję, ze w końcu, zwłaszcza gdy torchę podrośnie, to zrozumie oco chodzi
          matce smile
          • sysiak Re: :) 19.07.05, 12:10
            ...może to nieładnie z mojej strony ale cieszę się, że mam "normalne"
            problemy...
            ja niestety mam problem tego typu że moje stanowcze nie, nie wolno czy zostaw
            zostaje zniwelowane przez zachowanie często nas odwiedzającej rodziny - a
            szczególnie dziadków którzy wszystko dają i zawsze biorą na rączki.... a do
            tego teściowa karmi ją czekoladą mimo mojego zakazu.... i jak tu być
            autorytetem... raczej jestem tą wstrętną Baba Jagą.... sad((

            Pozdrawiam,
            • s.ivona Re: :) 19.07.05, 13:06
              Cześć
              To ja też się dopisze!!!
              Wczoraj mięliśmy bardzo intensywny dzień. Przyszły do mnie dwie koleżanki z
              córeczkami (22m. i 15m). Szymon tę starszą to po prostu maltretował. Łaził za
              nią non stop i próbiwał całować, potem kilka razy udało mu się uszczypać w
              buzię, pociągnąć za włosy. Gaba była naprawdę dzielna. Ani razu nie zapłakał,
              nie oddała mu tylko mówiła "nunu". Szymek chodził jak nakręcony. W domu to siał
              po prostu tornado. Ziemie z kwiatów wyrzucił (chwilę wcześniej go pochwaliłam
              przed koleżankami że kwiatów nie rusza!!!!), telefon zdjął z półki i wanął nim
              o podłogę i wiele innych. Nie mogłam sobie z nim poradzić. Trochę się popisywał
              a potem już tak się nakręcił że nie mógł sobie z tym poradzić. Poszliśmy więc
              na plac zabaw. Tak w pewnym momencie "z łokcia" potraktował 6-latka!!! bo ten
              nie chciał go puścić do jakiejś zabawki. W końcu poszłyśmy na drugi koniec
              placu zabaw żeby go jakoś spacyfikować. Wieczorem padł. Przespał od 20 do 5. A
              potem się przebudził, dostał smoka i spał ze mną do 8:15!!!

              Jeśli jesteśmy na placu zabaw i np robi się gorąco bo Szymon szykuje się do
              zabrania komuś zabawki to nim to nastąpi odciągam go. Raczej nie protestuje.
              Odwracam jego uwagę i jest ok. Gorzej jeśli upatrzy sobie np czyjś rowerek,
              samochód czy jeździk. Wtedy gdy nie pozwalam mu zabrać lub za blisko podejść,
              bo np chmara dzieci to coś obstąpiła i każde się bije, jest awantura. Wtedy ja
              spokojnie (mimo jego wrzaku i min mamuś) trzymam go za ręce lub sadzam na ziemi
              i tłumacze co i jak. To zaczyna naprawdę działać. Szybko się uspokaja. Jeśli
              dana zabawka traci zainteresowanie innych dzieci a podczas uspokajania mówiłam
              Szymkowi że pozwolę mu ja obejrzeć to wtedy podchodzimy i oglądamy a jeśli
              widzę że Szymek wcześniej stracił zainteresowanie to już nie wracam do tej
              zabawki. Prawie za każdym razem gdy na placu zabaw pojawia się coś nowego to
              mały płacze, leci żeby zobaczyć ale zawsze postępuje w ten sposób (nawet wtedy
              gdy np właściciel lub opiekun dziecka z nową zabawką już chcą mu jadać).
              Wychodzę z założenia że muszę nauczyć małego cierpliwości i czekania na swoją
              kolej.

              ********
              Z nowości

              Zakupiłam pastę do zębów Bobini. Raz lub dwa razy dziennie myję nią a tak po
              każdym posiłku tylko wodą.
              • bursz jak Wam nie szkoda....... 19.07.05, 17:33
                Hej czerwcówki
                czasem tu wpadam i......
                czy Wam nie szkoda tych płaczących i katowanych psychicznie dzieci przy
                usypianiu, odzwyczajaniu od cyca, śpiących same itd....Czy wy za wczesnie nie
                chcecie aby dorosly i w wieku 14 lat poszly z domu?! Polecam jeszcez raz
                prywatne forum fizuli mam dlugo karmiacych piersia (moj link powyzej w poscie),
                one sa jakies noramlniejsze. Jak one beda wspominac spanie i czego je uczycie,
                ze przytulać sie nie wolno. One tego potrzebuja do życia, przyjdzie czas,ze nie
                beda sie juz chcialy do Was przytulac lub...Wam "zaplacą" za te chwile. Jak
                mozna, przciez nie ma nic piekniejszego niz przytulone do matki dziecko. Nie
                macie na to czasu, poradze Wam nie siedzcie tyle na forum,mi to pomoglo.
                Myśle, ze wiele z nas po prostu nie doroslo do macieżyństwa, myśle, ze min
                wieku to 30 lat.
                Kiedys czytałam,ze juz bjecie (dajecie klapsy),ale przeciz one nie kumaja za
                co. Przyznam Wam Julka tez mnie juz nie raz wypowadała z równowagi,ale agrasja
                budzi agresje i...obiecalam sobie ze nie bede sie na Nia złościc i...pomogło,
                dogadalyśmy sie, a ja jestem dla Niej ile chce i JESTEM SZCZEŚCLIA. Chce zeby w
                zyciu oczekiwala od ludzi (partera) UCZUCIA,ale musimy Ją tego nauczyc.
                Myśle ze za duzo czytacie i sie ogłupiacie wszelkimi metodami usamodzielniania
                (spania oddzielnie, odstawianaia od piersi, samodzielnego usypiania
                itd...).Przeciez nie ma piekniejszego widoku nad spiace dziecko!!!!!Nie
                wyobrazamy sobie z mezem aby nie spala z nami (przeciez Ono jest częścia Was i
                nie wierze , ze to zaburza zdrowy, dojrzały zwiazek) i ...ponoc ponad 80% par
                spi z dziecmi, jak reszta ssakow, tylko my...jestesmy tacy cywilizowani.
                pozdrawim Was, życzę Wam dużo czulości (ktora może jest Wam obca) .... i
                cieszcie sie swoimi pociechami , to takie wspaniale,jola
                ps. sorry, ale jestem szczera i szkoda mi placzących dzieci i....."katowanych"
                psychicznie.
                • dagab3 Re: jak Wam nie szkoda....... 19.07.05, 18:43
                  No cóż Jolu, Twój post bardzo mnie dotknął. Nie uważam, zeby mój Jaś był
                  katowany psychicznie, czy że otrzymuje za mało czułości. Odtsawienie go od
                  piersi w wieku roku nie uważam za pozbawienie go czułości, czy miłości.
                  Nie znasz ani mnie, ani mojego dziecka, ani innych mam i ich pociech. Nie wiesz
                  jak wygląda nasze codzienne życie, więc proszę nie podsumowuj nas w ten sposób.
                  Mam 27 lat i uważam, ze dorosłam do macierzyństwa.
                  pozdrawiam
                • anoosia2 Re: jak Wam nie szkoda....... 19.07.05, 20:05
                  Czuję się wywołana do odpowiedzi, ja mam 25 lat i moje dziecko nie śpi z nami.
                  Bardzo żle świadczy o tobie, a nie o nas to co piszesz. Mało wiesz o nas jak i
                  o życiu kochana, a z tego co piszesz to masz już "swoje lata" szkoda mi czasu
                  na kłótnie. A twój post budzi we mie niesmak, metod wychowawczych jest tyle ile
                  rodzin i nie wiem czy ktokolwiek ma prawo pisać takie bzdury jak ty.
                  Zastanawiam się nad tym co myślisz o matkach, które nie karmią wcale albo kilka
                  miesięcy? Powiem ci coś strasznego możesz nasłać na mnie pomoc społeczną moja
                  córka ma swój pokój w którym śpi i wiesz chyba nie czuje sie niekochana i
                  martretowana. Bardzo lubi się przytulać jest przytulana i kochana i mamy więcej
                  czasu na przytulanie bo obie jesteśmy wyspane. Za to ja jestem przykładem
                  dorosłej osoby, która do 8 roku życia spała z rodzicami wiesz to spowodowało u
                  mnie więcej szkody,długo nie mogłam stać się samodzielna emocjonalnie. Czasem
                  warto sie zastanowić,że nasze decyzje wychowawcze mimo, że pozornie wydają się
                  krzywdą dla dziecka wcale nią nie są.
                  Zyczę Ci abyś podejmowała tylko dobre decyzje a twoje dzieci wyrosły na mądre i
                  zdrowe.
                • patik2 Re: jak Wam nie szkoda....... 20.07.05, 08:58
                  W sumie to miałam nie odpowiadać, ale się wkurzyłam!!!
                  No cóż szkoda że straciłaś tyle enrgii na pouczanie i moralizowanie - jak ci
                  tak ciężko na srecu że jesteśmy takie "okropne" to tylko twoja sprawa. Każdy ma
                  prawo postępować po swojemu! Tylko nie szkoda ci tego straconego czasu na forum
                  naszym, przeciez to totalne marnotrastwo pomyśl ile mogłabyś fantastycznego dla
                  swojego dziecka zrobić....
                  Pewnie teraz wyżalisz się na swoim forum jakie jesteśmy bezwzględne! Na
                  zdrowie!
    • s.ivona Re: Pomysł na zabawki dla dzieci 19.07.05, 18:13
      www.dltk-kids.com/type/tp_roll.htm
      tu są szabloniki różnych postaci, w połączeniu z rolką po papierze toaletowym
      będą super zabawką dla naszych dzieci (no może jak odrobinę podrosną).
      • marta.28 Bez komentarza! + Kubek niekapek 19.07.05, 20:37
        Mam do was pytanie, jakich kubków niekapków używacie.
        Ola na razie pije z butli smoczkiem 3 przepływowym aventu ale widzę, że już jej
        słabo leci i się denerwuje. Kupiłam wodę mineralną z takim dziubkiem do picia
        ale trochę leci po brodzie. Ładnie pije już ze zwykłego kubka chociaż wydaje mi
        się, że bardziej bawi ją gryzienie.
        Byłam dzisiaj w sklepie i widziałam bidon nubby ze słomką ale jak w domu
        próbowałam dać ze zwykłej to nie wiedziała co zrobić. Widziałam też jakąś nowość
        też nubby kubek z ustnikiem i dodatkowo z membraną aby leciało tylko w jedną
        stronę no i nie wiem, a szkoda mi kupować na próbę. Napiszcie jakie macie.
        Proszę o szybki odzew.
        • s.ivona Re: Bez komentarza! + Kubek niekapek 19.07.05, 20:53
          Post Joli pozostawie bez komentarza bo po jego przeczytaniu szlag mnie
          trafil!!!!!

          Marta - ja mam wlasnie nuby ten ze slomka. Jest rewelacyjny. Wczesniej
          probowalam nauczyc małego picia przez rurkę ale nie udało się. Po zakupieniu
          nuby poszło w kilka sekund. Teraz Szymon pije zarówno przez niego jak i przez
          zwykłą słomkę. Załapał o co chodzi. Jeśli zdecydujesz się na ten kubek to
          polecam właśnie nuby (są jeszcze takie z canpola ale koleżanki mówią że
          przecieka). Wcześniej Szymon miała ustnik (zielony) z Aventu ale jakoś nie mógł
          się do niego przekonać. Teraz jest super.
          • marta.28 Kubek niekapek 19.07.05, 21:24
            Iwonko dzięki chyba się na niego skuszę. A mam jeszcze pytanko jak się ta słomka
            sprawuje, czy można kupić samą czy trzeba cały kubek i jak się go myje?
        • yessa Re: Bez komentarza! + Kubek niekapek 20.07.05, 07:52
          Marta, my, jak widziałaś, używamy główie buteleczki. Ale właśnie w ostatni
          weekend zostawiliśmy przypadkiem ulubioną buteleczkę Bartusia na działce poza
          Łodzią i Bartuś dostał niekapek Canpolu, bardzo ładny, fajny, tyle, że nie do
          końca niekapek niestety. Mamy jeszcze taki kubek z rurką Canpolu, ale jeszcze
          go nie wypróbowywałam, na razie Bartuś nie umie pić przez rurkę.
          Natomiast o tych Nubby (chyba o niekapku) słyszałam bardzo dobrze - ponoć są
          nawet lepsze od wszędzie chwalonego Aventu. I tu mam pytanie - gdzie go
          widziałaś i ile kosztuje?
    • duszka6 do bursz 19.07.05, 21:52
      Hmm, skoro jestesmy takie glupie i zle to dlaczego nas czytasz? Nie szkoda Ci
      czasu? Przeciez mozesz w tym czasie pojsc i przygladac sie jak Twoje dziecko
      spi...to taki cudny widokwink

      Czy to czasem nie Ty moralizowalas nas ostatnio ze rozsylamy ksiazi a to jest
      piractwo. Po czym przynalas sie, ze masz na kompie nielegalne opragramowanie
      tylko, ze ...to drozszesmile A nas maluczkich krytykowalas, ze skapimy 20 zloty.
      To tez bylo dobre jak dzisiejszy Twoj post, fajna jestessmile

      mimo wszystko pozdrawiamsmile
      • duszka6 Re: do bursz 20.07.05, 00:14
        Nie znam Cie Jolu, ale mysle, ze masz ponad 30 lat, jedno dziecko, dlugo na nie
        czekalas i teraz nie mozesz sie od niego oderwac i ....troszke tracisz zdrowy
        rozsadek.
        • sysiak ale się uśmiałam...... 20.07.05, 09:24
          właśnie odkryłam - dzięki naszejkoleżance "z doskoku"- że jestem najgorszą
          matka na świecie smile Maltretuję swoje dziecko cały Boży dzień i jeszcze jaką mi
          sprawia przyjemność to że Inga zanosi się od płaczu... gdybym tylko na to
          wcześniej wpadła to podszczypywałabym ją dla lepszego efektu....
          Jak to dobrze że każdy ma swoje dziecko za które jest odpowiedzialny i sam
          decyduje o jego wychowaniu...

          Byłyśmy wczoraj u dentysty - na całe szczęście Klusi zęby są w porządku ale
          pani Ewa zabroniła nam jakiegokolwiek słodkiego picia , nawet mleka, po umyciu
          zębów wieczorem...
          Wczoraj wieczorem Inga znów zasyiała sama... to znaczy starala się zasnąć sama
          tyle że ja mimo wszelkim polecanym strategiom nie czekam kilku minut jak wstaje
          i zaczyna płakać tylko wchodzę znów ją układam, głaszczę po głowie i mówię że
          ją kocham i jest cacy i żeby z misiem aaaaa... i czoraj trwało to już tylko 10
          minut... w dzień jest trochę gorzej... wczoraj usypiał ją mąż... natomiast nad
          ranem i tak wylądowała w naszym łóżku... wink))
          My włąsnie też staramy się zarzucić butelki na rzecz niekapków bądź zwykłych
          kubeczków... na razie sprawdza się bidonik canpolu z rurką tyle że ciężko go
          dokładnie domyć (rurkę przede wszystkim) i dlatego mamy już któryś z kolei...

          Pozdrawiam wszystkie "złe" mamy....
          Olga z Ingą....
    • patik2 Wreszcie wakacje 20.07.05, 09:09
      Mało ostatnio piszę bo muszę nadrobić w pracy przed urlopem! Zosia zaczyna
      jakby mniej rozrabiać - pewnie jak ją teraz pochwalę to się zmieni. Kupiłam jej
      gumiaczki na wyjazd nad morze i praktycznie na każdy spacer chce je zakładać
      (dobrze że pogoda kiepska bo w upał to by sie odparzyła!), zakłada psu obrożę i
      chce założyć buty bo to oznacza wyjście na spacer - i często jej ulegamy i
      idziemy na łąkę.

      Co do wyjazdu - prawie jesteśmy spakowane, ciuchów wzięłam wiecej ciepłych
      (pogoda się nie zapowiada) ale letnich też nie poskąpiłam (ciągle mam nadzieję).
      Jedziemy w trzy mamusie z 4 dzieci - dwójka 3-latków, 9-latka i moja Zosia.
      Każda z nas ma oddzielny pokój z balkonem więc dzieci się nie pozabijają,
      pewnie wrócimy bardziej zmęczone po wyjeździe, ale dzieci zmienią klimat i
      otoczenie nawet jak bedzie lało!!!
      W sumie to nie biorę dużo rzeczy, ale zawsze coś trzeba mieć, jak zwykle
      pieluchy zajęły dużo miejsca, i w sumie nie mogłam się zdecydować co zabrać dla
      Zosi więc spakowałam większość jej letniej garderoby smile)na niekorzyś siebie bo
      moej rzeczy to 1/3 jej.
      Jak zwykle sie rozpisałam.
      Może jeszcze jutro przed wyjazdem się odezwę - nie wiecie jak ma być pogoga
      przez najbliższe dwa tygodnie nad morzem- czy bedzie prawie cały czas lało???
      • marta.28 Re: Wreszcie wakacje 20.07.05, 10:54
        Ale ci zazdroszczę my wyjeżdzamy dopiero 1 sierpnia. Jak na razie do połowy
        przyszłego tygodnia tak sobie.

        Ja te kubki nuka widziałam w Gean na Włókniarzy, chyba mieli nową dostawę bo
        sporo ich było no i oglądałam też w Dino ale oni zawsze mają trochę drożej.

        Zamieściłam nowe zdjęcia <a
        href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24357058&a=26669964">Oleńki</a>

        A mojemu patyczkowi rosną dolne dwójeczki i źle sypia w nocy, przebudza się i
        popłakuje. Smaruję dziąsła i wczoraj wieczorem dałam nawet panadol. Mam
        nadzieję, że się przebiją i ulży jej.
        Buziaki
        • marta.28 Zdjęcia 20.07.05, 10:57
          Coś nie zadziałał linksad(
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24357058&a=26669964
          • bursz przeczytalam ten post 20.07.05, 12:45
            Normalnie po obiedzie kładę sie z małym, trzymam go za rączkę i tak usypia. jak
            uśnie to ja sobie idę. W dzień to nawet nie byłtaki problem ,bo pospał godzine-
            półtorej i ok ale w nocy to już dramat.
            Dziś po obiedzie położyłam go w łóżku, powiedziałam że od dziśto on będzie spał
            z misiem (tu dałąm misia) i wyszłam. Mały za mną. Zaniosłam do pokoju. Znowu
            położyłam, dałam misia (którego on zaraz wyrzucił ze złością) i wyszłam. Mały w
            płacz i za mną. No to ja znowu. On swoja. No to ja znowu. Po godzinie on już
            półprzytomny ale dzielnie wstaje jak tylko wyjdę. Z każdym powrotem coraz
            bardziej śpiący ale też coraz bardziej zdeterminowany żebym została. Tulił się,
            głaskał, do nogi sie kleił. W tym momentach już już byłam skołonna dać za
            wygraną. No ale myśl o poprzedniej nocy mnie ostudzała. Powtarzałam sobie -
            będzie dobrze. Musisz nauczyć go samodzielnie spać. to dla jego dobra. W końcu
            nie wytrzymałam. Zamknęłam drzwi do jego pokoju. Płakał może ze 3 min po czym
            cisza. Stałam pod drzwiami (nic nie mogłam zobaczyć) i nasłuchiwałam. Słyszałam
            tylko ciche chlipanie. Po kilku minutach cichutko otworzyłam drzwi. Szymek spał
            na łóżku.
            Usypianie trwało równiutko dwie godziny. Teraz śpi od pół godziny. Nieważne ile
            będzie spał. Ważne ża zasnął sam. Nie cieszę się bo wiem ze to dopiero
            początek. Boję się tylko tego co będzie w nocy!! W dzień jest łatwiej. noce
            sątrudne do wytrzymania i do konsekwencji.


            PRZECZYTALaM TEN POST I DALEJ PRZYZNAM NIE CZYTALM. BO...RZECZYWIŚCIE szkoda
            czasu. Wydaje mi sie,ze TO Dziecko chcialo sie poprostu przytulić do mamy nie
            do misia.Wydaje mi sie ze to jeszcze nie wiek na przytulanie misiów. Nie wydaje
            Wam się?Ja bym podciągnęła to pod.....jw. Polecam,jak macie potrzebe
            przytulanie sie ....np. do męża , zamknąć sie w pokoju i przytulić do....misia?!
            Czytalam tez kiedys jak któras daje klapsa. Przyznam mnie Dziecko tez
            wyprowadza czasami z rownowagi, ale.. coz przeciez klaps nic nie zalatwi.
            Podobnie jak odzwyczajanie od smoka,a czy ktoś sie zastanawial, ze moze dziecko
            ma taką potrzebę?! Mnie tez ten smok czasami wkurza,ale jak musi ciumkać, niech
            ma,moze rozpulchnia ząbki i jest JEJ poprostu potzrebny. Moze podacie jakies
            linki lub info nt. podloza takich a nie innych zachowan i potrzeb dzieci.
            Chetnie poczytam. Jak rowniez Wasze argumenty czemu wlaśnie nalezy postepować
            jak zacytowana koleżanaka?!
            pozdrawiam i rowniez zycze zdrowego rozsadku
            ps. wpadam tu z sentymentu i w nadziei,ze przeczytam cos ciekawego,pa,jola
            • s.ivona Re: przeczytalam ten post 20.07.05, 12:59
              Owszem, było ciężko i mnie i jemu ale nadal uważam że miałam podstawy żeby tak
              postępować. Żałuję że mi się nie udało. Uważam że Szymek powinien UMIEĆ sam
              zasypiać. Jest to dla mnie męczące takie bieganie od pokoju do pokoju co
              godzinę, dwie i usypianie go. Nie chcę z nim spać. Wcale nie uważam żebym
              dawała mu mało miłości, żeby był niekochany czy odrzucany. Jest ciężko ale to
              że będzie umiał sam spać to na dłuższą metę będzie dla niego lepiej...dla mnie
              i dla męża też.

              Jęsli Ty chcesz i sypiasz we trójkę to ok. Twoje prawo. Ja nie chcę i to też
              moje prawo. Dlatego bardzo Cię proszę nie denerwuj mnie takimi postami!!!
              Koniec dyskusji!
            • dagab3 Re: przeczytalam ten post 20.07.05, 13:12
              Jolu, to naprawdę nie Twoja sprawa w jaki sposób Iwona uczy Szymka spać.
              Owszem,kazde dziecko potrzebuje czułości, miłości, przytulania i z tym się z
              Tobą zgadzam, ale czy to wyklucza możliwość nauczenia go samodzielnego
              zasypiania? Na siłę próbujesz nam wmówić, ze źle postępujemy i jakie z nas
              wstrętne matki. A ja Ci powiem, ze nasze dzieci są szczęśliwe i an pewno nas
              kochają. Zdziwiona???
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 20.07.05, 12:52
      Cześć
      Jak tam dzien mija babeczki? Właśnie położyłam małego spać, dom wygląda jak po
      przejściu burzy a ja na forum...a co! mnie się też relaks należy, choć
      niektórzy by powiedzieli że zaniedbuje dom i dziecko big_grin

      W tajemniczych okolicznościach z łazienki zniknął doświerzacz domstosa z wc!!!!
      Przeszukałam cały dom, półki, szafki, nawet mikser do którego Szymon lubi
      wrzucać cukierki i swoje skarpetki (!) i nic. Jak kamień w wodę!!! Czy u was
      też giną rzeczy?!

      Wczoraj miałam spór z mężem nt sposobu wychowywania małego. Chodzi o to że
      podczas spacerów ja pozwalam się bawić małemu np w kałużach (nie głębokich
      oczywiście), pozwalam sypiać na sibie smaego piasek (ale pod warunkiem że
      jesteśmy sami w piaskownicy. Jeśli jest ktoś jeszcze to nie wolno), pozwalam
      chodzić na kolanach itp. Mój mąż uważa że takie zachowanie u rocznego dziecka
      jest...niekulturalne!!!!! i że ja źle postępuję. Co myślicie?

      Marta - nie wiem czy można wymieniać w tym bidonie rurkę (ale chyba można,
      trzeba by zapytać w sklepie). Rurka jest gruba, mocna, nawet jak Szymon ją
      gryzie to nie ma śladów zniszczenia. Ciężko się to myje. Trzeba całość
      rozmątować. Ja nie narzekam.
      • dagab3 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 20.07.05, 13:15
        iwonko, to Jaś jest chyba meganiekulturalny smile
        Ja jemu również pozwalam się brudzić, zbierac patyki, przesypywać piasek. nawet
        jak idzie na spacerze obok wózka, to pozwalam mu siadac na ziemi, gdy cos mu
        się spodoba. A co tam. przecież to dziecko, jest ciekawy świata, chce wszystko
        dotknąć, to normalne!
        • s.ivona Re: do dagab 20.07.05, 13:26
          wiesz, ilekroć Szymek się wybrudzi tylekroć przypominam sobie Twoje posty w
          których właśnie piszesz że Jaś się zachowuje podobnie i zawsze poprawia mi to
          humorbig_grin

          ale chyba ukryję przed mężem sterte prania z dzisiejszego porannego spaceru,
          po co się ma denerwować big_grin
          • dagab3 Re: do dagab 20.07.05, 13:32
            Iwonko, gdy jest taka pogoda, ze wychodze z Jasiem do piasku rano i po
            południu, to Jaś brudzi dwie zmiany ubrań smile
            To się tak mówi, ale tu coś chwyci, to brudny piasek, to brudne od chrupek
            rączki wytrze w spodnie....
            generalnie piorę teraz prawie tak często, jak w okresie gdy Jas był
            noworodkiem smile
        • s.ivona Re: do dagab 20.07.05, 13:31
          Właśnie sobie popatrzyłam na fotkismile Są super. A co Jaś ma na talerzy, co to
          jest to zielone!? Szymek też śpi z pupą do góry. Boski widok...No właśnie
          (nawiązując do pytania Hamaliel), to gdzie Ty mieszkasz?
          • dagab3 Re: do dagab 20.07.05, 13:42
            Ja jestem iwonko z Poznania. jestem tu (na forum) "osamotniona", bo więcej
            poznanianek nie ma.
            a na talerzu jest fasolka szparagowa smile zielona smile
      • dagab3 Feralny wyjazd :( 20.07.05, 13:40
        dziewczyny, zapomniałam Wam napisać o naszej weekendowej przygodzie.
        otóż w piatek pojechaliśmy na jeden dziń nad morze. Niestety z pewnych względów
        nie moglismy ( a teraz to jzu na pewno nie bedziemy mogli) wybrac sie na
        dłużej. Na plazy było świetnie, choć Jaś bał się morza (postaram sie wkleić
        dziś nowe fotki).
        O godz. 17 wsiadamy do samochodu, aby wracać do domu ( a z poznania mamy 3.5
        godz. jazdy) no i okazuje się, ze samochód nie chce odpalić !!!!! No cóż,
        zostaliśmy przymuszeni zostać na noc. na drugi dzień odebrał nas bart męża, a
        nasz samochód został nad morzem. Dopiero w poniedziałek mąż ściągał go lawetą
        do Poznania.
        Tak więc wyjazd na jeden dzień chcąc nie chcąc kosztował nas tyle, co wypad na
        cały tydzień smile chyba nie jest nam dane "urlopować' w tym roku, a dodam, ze na
        urlopie nie byliśmy z mężem od 4 lat!!!
        • patik2 Re: Feralny wyjazd :( 20.07.05, 13:56
          No to rzeczywiście super wyjazd!!! Współczuję!
          A możesz powiedzieć dlaczego Jaś bał się morza - bał się szumu fal? Bo
          słyszałam że często dzieci się go boją. mam nadzieję że Zosia się nie
          przestraszy, w sumie odkurzacza się nie boi i huków też nie ale nie wiadomo jak
          będzie.
          • s.ivona Re: Feralny wyjazd :( 20.07.05, 14:07
            No kurcze, ale przygoda. A swoja drogą to gdzie nocowaliście, w Mariocie czy
            takie ceny są nad morzem?!!!

            Ja się zastanawiam nad pójściem na basen (taki publiczny, odkryty). Co
            myślicie? Z takim maluchem to można? hmmm..
            • patik2 na basen 20.07.05, 14:46
              Wydaje mi się że mozna, w programie Wielki Świat Małych Odkrywców w poprzednią
              niedzielę było o basenach i powiedzieli że można z takim maluchem chodzić na
              basen odkryty. Chyba spoko, nic nie powinno się stać (jeśli chodzi o np.
              grzybki). Ale w sumi to zalezy od basenu, jak utrzymują go w czystości itp. ale
              tego też ni esprawdzisz do końca.
              W sumie to już nie wiem - a wydawało się takie proste pytanie!!! Ha.
              • marta.28 Re: na basen + brudzenie 20.07.05, 16:03
                Ja z Olą chodzę na basen kryty ale taki sprawdzony. W Łodzi na odkrytych
                basenach są tłumy i bałabym się, że coś się dziecku stanie.


                Iwonko a u nas to mąż pozwala na wszystko a ja piorę. Ale wiecie co Ola chodzi w
                brudnym do wieczora nie przebieram jej. Tylko łapki myjemy. Jak siedzi w ogródku
                w piaskownicy to piasek jest wszędzie.

                Zabawne:
                Mój mąż został z dzieckiem jak pojechałam do Warszawy na egzamin.
                Przyjeżdzam a on mi melduje, że przesiał dziecku piasek w piaskonicy moim
                sidkiem kuchennym. Pal licho sitko ale Ola lubiła sobie te kamyszki i śmieci
                wyciągać z piaskownicy lub przesiewać przez swoje sidko. Teraz zostało jej tylko
                przesypywanie z konta w kont i burzenie babek z pisaku. Oj wtedy po tym dniu to
                dziecko było brudne.

                Idę do małej robić babki.
            • dagab3 Re: Feralny wyjazd :( 20.07.05, 16:25
              Nie Iwonko, mówiąc o kosztach to miałam na myśli koszt ściągania lawetą
              samochodu. Za pokój na jedną noc zapłąciliśmy 100 zł, co moim skromnym zdaniem
              nie jest tanio.No ale cóż. Nie mieliśmy wyjscia.
          • dagab3 Re: Feralny wyjazd :( 20.07.05, 16:24
            Jaś sie bał, bo woda była lodowata. najpierw wchodził do wody, ale jak tylko
            fala zalała stópki, to przerażony uciekał. Nie dziwię sie, bo ja tż doznałam
            szoku smile
            • kata74 Re: Feralny wyjazd :( 20.07.05, 17:54
              witajcie witajcie, nie zdażyłam podczytać chciałam posiedzieć w kawiarence
              internetowej a już mnie ścigneli.

              siedzimy sobie nad morzem od soboty, pogoda niestety nie najlepsza bo co rusz
              leje, byliś,y wrad\wdzie dwa razy na plaży i mała jest zaafascynowana piachem,
              a le dziś było mimo slloneczka zimno i uciekałam.

              co do innych przeżyć opowiem przy nastepnej okazji

              tylko rzuciłam okiem na forum i przecyztałam wypowiedź brusz. i znów mi się
              przykro zrobiło. wiem jolu że masz prawo do własnego zdania i własnych opini
              ale czy ty się na nas wyrzywasz. czy rzeczywiście musisz krytykę (słuszną czy
              nie ) wypowiadać w taki sposób. po raz kolejny? czy ciebie to bawi?
              ależ to smutne....

              pozdrawiam was dziewczyny bardzo słono no bo znad morza ;-0))))
    • marta.28 Witam w ten byle jaki wakacyjny dzień! 21.07.05, 10:13
      Ale dla niektórych to bez znaczenie bo mają wolen i leniuchują.
      Wstawiłam <a
      href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24357058&v=2&s=0">nowe
      zdjęcia</a> Oleńki. Wczoraj pofotografowałam ją w ogródku. Ale mi pannica rośniesmile
      • marta.28 Re: Witam w ten byle jaki wakacyjny dzień! 21.07.05, 10:18
        No ja tego zupełnie nie rozumiem w sygnaturce lin działa a jak wstawiam wyżej to
        już niesad
        Zdjęcia Oli z 20.07 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24357058&v=2&s=0
        • bursz to znowu niestety ja:-(((( 21.07.05, 10:45
          Hej,
          Iwonko, oczywiście, ze mamy prawo postepowac z naszymi dziećmi jak chcemy.
          Myślę jednak ze na takie tresury ( i wszelkie inne) jeszcze troszke za wczesnie?
          Jak bylam czynna czerwcowka, to tez raz wyprobowałam uspienie w ten sposob
          dziecka i na tym koniec i jedna, chyba betty, napislą,ze skonczylo sie
          wymiotami i to mnie utwierdzilo w tym aby nie podlegac podrecznikom i tresurom
          Tracy Hogg i Jej podobnym. Uydukowalam tez kiedys chyba Marty cytat o
          usypianiu,czy czyms juz nie pamietam,lezy,musze zerknac,dalam mezowi do
          przeczytania i mowi,ze takie bzdury ze...odlozyłam.
          Kazdy ma prawo wychowywac dziecko wg siebie i owszem, ale dlaczego uwazacie ze
          zabieranie glosu jest nie fer? Przypomina mi to taka nasza znieczulicę. Nie
          bede przytaczac przykladow, bo nasuwaja mi sie drastyczne,nieadekwatne do
          naszych,ale to takie nie moja to sprawa, co sie dzieje obok.
          No i jak czytam niearaz te posty, to te niektóre Wasze dzieci jakby takie
          dorosłe i powinny wszystko rozumieć, a tu rozumek słabiutki.
          I wiecie nieraz zastanawiam sie co na to tatusiowie, bo moj maz nie pozwolilby
          na takie metody?!
          pozdrawiam, jola
          Marta. Kubek mam Nubego ze słomka,ale Julka jeszcze nie ma takiego uciagusmile)
          Słomka jest złozona. Najpierw kupilam zwykly ze słomka,nawet pociagnela,baląm
          sie zeby sie nie zakrztusila,ale jak odkryla,ze mozna slomke wyjac, woda sie
          rozlała i byl koniec zabawy.
          • kata74 Re: to znowu niestety ja:-(((( 21.07.05, 11:28
            podkreślam - mnie nie przeszkadza, że masz inny sposób myślenia,inne zdanie...
            (sądzę też że inni mnie poprą)

            przeszkadza, denerwuje i robi przykrość SPOSÓB, TON i SŁOWNICTWO twoich
            wypowiedzi i tego wybaczyć właśnie Tobie jako długoletniej forumowiczce jeszcze
            z OCZekujących nie potrafię
          • s.ivona Re: to znowu niestety ja:-(((( 21.07.05, 13:02
            Owszem, masz prawo zabierać głos, nie bronię, ale nie masz prawa nikogo
            obrażać. Swoim postem zrobiłaś mi ogromną przykrość wmawiając mi że jestem złą
            matką, pozbawioną ludzkich uczuć. Nie jestem zwierzęciem, nie traktuję swojego
            łóżka jako legowiska wspólnego dla całej rodziny. Uważam że dziecko jest takim
            samym człowiekiem jak ja i ma prawo do WŁASNEGO pokoju, łóżka, zabawek itd.
            Teraz żałuję nie tego że próbowałam i nie starczyło mi sił ale tego że zabrałam
            się za to tak późno.

            A mój mąż? no cóż....pomaga ile może i czeka na cud!
            • hamaliel To co w życiu najważniejsze... 21.07.05, 13:47
              ***
              Profesor filozofii stanął przed swoimi studentami i położył przed
              sobą kilka przedmiotsw. Kiedy zaczęły się zajęcia wziął spory słoik
              i wypełnił go po brzegi dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów,
              czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili. Wtedy
              profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrzasnął.
              Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami.
              Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze
              śmiechem przytaknęli. Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go,
              potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze
              wolną przestrzeń. Profesor powiedział:
              -chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak wasze życie.
              Kamienie-to ważne rzeczy w życiu: wasza rodzina, wasz partner, wasze
              dzieci, wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze
              życie i tak byłoby wypełnione. Żwir – to inne, mniej ważne rzeczy:
              wasze mieszkanie, wasz dom albo auto. Piasek symbolizuje całkiem
              drobne rzeczy w życiu, w tym waszą ciężką pracę.
              Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie miejsca na
              żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest też w życiu. Jeśli
              poświęcicie całą waszą energię na drobne rzeczy, nie będziecie jej
              mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy
              istotne – poświęcajcie czas waszym dzieciom i partnerowi, dbajcie o
              zdrowie. Zostanie wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę.
              Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie – one są tym, co się
              naprawdę liczy. Reszta to piasek...
              ***
              • hamaliel Ogólnie... 21.07.05, 14:37
                Bursz!
                Każdy ma prawo do wypowiadani własnych sądów, a tym bardziej wprowadzania ich w
                własne, życie.
                Ale też każdy ma prawo do szacunku, a o tym chyba zapomniałaś i o tolerancji
                też chyba zapomniałaś, skoro już mówimy o cywilizacji.
    • kata74 pierwsze wrażenia no i pewnie się rozpiszę 21.07.05, 11:21
      oczywiście- czy ja wytrzymam bez Was dłużej niż trzy dni ( no pewnie bym
      wytrzymała z pięć ale pogoda taka że trzeba szukać innego zajęcia)

      nasze wrażenia:
      - pierwszy kontak z piskiem gołymi stópkami- był płacz i mamo ja nie chcę,
      potem się rozzuchwaliła i się bardzo spodobało.kapelusza za chiny ludowe na
      głowe nie włoży, zsotają tylko chusteczki
      - pierwszy widok morza nie zrobił na niej kompletnie wrażenia, nieco się
      ździwiła kiedy podeszłam z nią bliżej.
      - po raz pierwszy przespacerowała z chęcią i zapałem ok 10 m za rączki- dla nas
      to po prostu wyprawa w Alpy
      - odmówiła picia mleka już w drodze nad morzem, ale wiecie co muszę sprawdzić
      czy przypadkiem jej nie smakowaoło mleko akurat z nowej puszki. czy komuś się
      dziecko zbuntowało na mleko (coś pamiętam że tak ale nie mogę sobie przypomnieć
      które)
      - musiałam temperowac moich rodziców- latają za małą jak wściekli, najchętniej
      by na wszystko pozwolili, trochę na nich nakrzyczałam bo zaczęła mnie męczyć ta
      sytuacja, trochę zrozumieli, trochę nie, generalnie za dużo się wtrącają i sami
      decydują, chociaż muszę przyznać ździebko ich wykorzystuję
      - no i jak wspomniałam pogoda pod psem- nad morzezm tylko 2 razy przed
      południem, jak lepiej to po kilka godzin dziennie, także nawet czasem spacery
      odpadają, buuu
      ######
      dagab współczuję takiej przygody- nie dośc że wyjazd krótki to jeszcze takie
      niemiłe przygody

      s.ivonko- nie przejmuj się głupimi postami bo ja ich inaczej nazwać nie mogę

      sysaiak- ja rozumiem twoje zmęczenie, zniechęcenie- no cóż po prostu kryzys.
      zdarza się. jeden przejdzie, niestety drugi przyjdzie. moja mała też
      nieusłuchana i nic do niej nie trafia. ale wydaje mi się że mimo braku efektów
      widocznych wychowawczych trzeba być konsekwentnym do bólu bo kiedyś to
      zaaowocuje- jak coś jej daję to nie odbieram, a jak nie pozwalam czegoś ruszac
      to szlus i nie wolno-aż do znudzenia. myśle też że nasze maluchy często nas
      testują i tu tkwi problem.( o teraz doczytałam że dagab też podobnie robi)
      a co do destrukcyjnej roli rodziny nie poradzę- też mam ten problem. ale
      wyczytałam gdzieś- że dziecko wie np. że mama zegoś nie pozwala a babcia tak to
      się dostosowuje i przy mamie tego nie robi, a przy babci tak, nie wiem czy to
      pocieszające?

      wracając do psotu bursz- chiałam coś jeszcze raz przeczytać i ustosunkowac się.
      to że mnie zdenerwoał i zrobił prztykrość juz wiecie. a ustosunkuję się do
      niego tak: smam jestem "starą matką"- 31 na karku.nie mam przez to świadomości
      że jestem przez to dojrzalsza czy bardziej przygotowana do macierzyństwa, nie
      czuję się ani odrobinę ekspertem w dziedzinie wychowania. zadroszczę ci Jolu
      świadomości że na wszystkim znasz się najlepiej, że postępujesz w najlepszy dla
      dziecka sposób, podziwiam twój tupetu żeby w taki nieprzyjemny sposób
      potraktowac koleżanki z forum. (ja uważam dziewczyny z forum za koleżanki
      wirtualne)
      Ponadto- ty się dziewczyno mijasz z powołaniem - powinnaś już pisac poradniki
      dla młodych matek, tak jesteś oblatana, mądra i doświadczona.

      nie rozumiem twojego postępowania na forum

      nie rozumiem i już. bo że masz inne zdanie- rzecz ludzka. jesteśmy tu po to aby
      wymieniać poglądy, wspierać się i radzić - tak mi się przynajmniej wydaje. Ale
      SPOSÓB w jaki ty wyrażasz swoją opinię jest dla mnie OBRZYDLIWY i to tyle.
      • bursz :-(((( 21.07.05, 14:13
        Rzeczywiście nadajemy na innych falach (kata poprosze o szczegóły,bo ja nie
        napisalam,ze coś lub ktoś jest OBRZYDLIWE, choć przyznacie,ze znęcanie sie nad
        dzieckiem jest obrzydliwe),ale na szczescie to nie tylko moje zdanie.Czesto
        jak jakies Wasze (nie Wszystkich)metody wychowawcze opisuje z forum mojemu
        mezowi, ktory ma w pracy sporo mlodych ludzi z dziecmi, to twierdzi,ze
        jakies "dziwne te moje psiapsiołki",a mężą mam WSPANIAŁEGO, ODPOWIEDZIALNEGO.
        Iwonko nie wiem co znaczy,ze Twoj maz czeka na cud???(Myślę,ze większość
        mężczyzn czeka az...dziecko dorośnie a ani z nim).
        Wiem,ze kobieta ma inna role,jest z dzieckiem wiecej,zazwyczaj,ale mysle,ze
        dojrzaly tata chetnie by sie z nami czasmi wymienił i chcial byc z dzieckiem
        tyle co my.Wiek ma jeszcze znaczenie,aby moc byc z dzieckiem. W naszym
        przypadku bylo oczywiste,ze będę z Dzieckiem...jakiś czas.
        Zwierzeciem nie jesteśmy( i kto tu kogo obraża?), a nasze łóżko jeszt NASZYM
        rodzinnym i chce aby i moje dziecko w nim spalo i nic w tym dziwnego,bo jak
        pisalam, ponoc 80%par spi z dziecmi i robi sie zwrot ku temu,ale rzeczywiscie
        to sprawa indywidualna,choc nam obca. Nie mam zamiaru stosować jakis sztucznych
        barier, tu jest mama,tata (autorytety)i dziecko,NIE, jesteśmy Rodziną,
        PARTNERAMI.
        Jesli chodzi o wiek, to jednak mysle,ze ma znaczenie. Jak obserwuje ludzi
        (znajomych) to jednak sie to potwierdza, w stosunku do facetow bardziej.Nikt mi
        nie powie ze facet ponizej 30 to dobry material ma ojca, sa oczywiscie
        WYJĄTKI.Bo jak inaczej nazwać np. "chcemy odpocząć z mężem i jechac sami na
        wakacje lub tp.???Oni poprostu nie sa dojrzali do posiadania dziecka.W
        ostatnich "rodzicach"kobieta pisze,ze maz nie widzi wyjazdu do Paryza na 4 dni
        z dzieckiem,a ona nie chce zostawić Dziecka. I gdzie tu wsparcie dla trudnej
        roli matki?
        Jeśli chodzi o moj ton, coz rzeczywiscie jestem zbyt bezpośrednia i szcezra,ale
        nie znosze ludzi sztucznych i nieszczerych, udajacych ze nie ma problemu,bo po
        co.
        Podręcznik moze kiedys napisze, takie rzeczy pisze sie na starość.
        Jak czytam,ze dziecko powinno spac o tych samych porach itd....to wlasnie efekt
        jest taki...Jak mozna kazac dziecku spac lub jesc,bo jest pora????
        Nasze Dzieci sa malutkie i trudno im usnac,trzeba im pomoc,za rok, moze 2,3,4
        lata nie bedzie tego problemu, myślę. Przypomną nam sie napewno te wspaniale
        chwile,bo dla mnie maciezryństwo jest WSPANIALE, czasmi trudne,ale
        CUDOWNE,nieraz jak juz NASZ SKARB usnie, w NASZYM łóżku, to lezymy z mężem
        i.....placzemy,ze wzruszenia. Taka jestem......bardzo uczuciowa, wrażliwa i do
        bólu szczera,ale nie najmądzrzejsza i nie czuję sie urażona z powodu innych
        opini (uwag) pod moim adresem.
        pozdrwaiam,jola
        • s.ivona Re: :-(((( 21.07.05, 14:52
          "i ...ponoc ponad 80% par
          spi z dziecmi, jak reszta ssakow, tylko my...jestesmy tacy cywilizowani" Co
          konkretnie masz na myśli? Śpisz z dzieckiem czy nie? Bo trochę się zgubiłam!
          Nie chcę Cie obrażać i nie robie tego.

          Ja nie płaczę z radości jak mam spać obok małego. Płaczę z niewyspania!!!!! Ja
          ledwo zyję! Od ponad roku nie przespałam nocy. To się odbija na moim zdrowiu.
          Ja nie umiem spać z Szymkiem. Budzi mnie każdy jego ruch, każde westchnienie,
          wiercenie się. On się budzi za każdym razem kiedy ja próbuję wstać żeby iść do
          łazienki w nocy. Jeśli on się obidzi to ja nie mam szans się wysikać bo on
          płacze! Wg mnie ta sytuacja jest okropna. Szymek spał z nami przez ok 10-11m.
          Tak się nauczył że nie wie co to jego własne łóżeczko, nie ma własnego pokoju,
          ja nie mam włąsnego kąta w domu gdzie mogłabym odpocząć. Szymek jest wszędzie.
          Uważam że to nie jest dobre ani dla mnie ani dla niego. Uważam że nauczenie
          dziecka sapnia/bycia samemu to nic zlego. Ja rozumiem że on mnie potrzebuje, że
          jestem jego mamą ale to nie oznacza że mam być tylko dla niego. Jeśli uważasz
          że jestem egoistką, pozbawioną uczuć to się mylisz. Ja chcę nauczyć Szymka że
          jestem nawet wtedy gdy mnie nie ma. Jeśli Ty "poświęcasz się" dla małej bez
          granicznie to super ale ja potrzebuję też trochę przestrzeni dla siebie i wcale
          nie uważam ze to coś złego, że w ten sposób robię krzywdę dziecku. To jest
          chore dzielić kobiety na dobre i złe matki biorąc pod uwagę ilość czasu jaki
          spędzają z dzieckiem. Uważam że nie ilość a jakoś ma znaczenie. Próbuję Cię
          zrozumieć, wiem że chcesz dobrze (może też dla mnie) ale proszę nie oceniaj
          mnie. Ja nie udaję że nie ma problemu, gdyby tak było nie rozmawiałabym o nim
          na forum, zamknęłabym się w domu i katowała nadal dziecko ale jest róznica
          pomiędzy rozmowami i uwagami krytycznymi a krytykanckimi.
        • hamaliel Re: :-(((( 21.07.05, 15:03
          Cieszę się, że mam jeszcze chwilkę czasu i mogę cos napisać odnośnie tego co
          teraz napisałaś Bursz.
          1. Dlaczego tak uogólniasz? To dopiero po 30 jest się człowiekiem
          odpowiedzialnym? Po 30 można mieć rodzinę?
          Ja czegoś nie rozumiem. Ja mam 22 lata mój mąż 25. Jakoś nie przeszkadza to
          mojemu mężowi być człowiekiem mądrym, inteligentnym, wykształconym, wspaniałym
          i odpowiedzialnym. Do tego wszystkiego ma fantastyczny kontakt z córką i cała
          resztą dzieci w rodzinie. Zuzia świata poza nim nie widzi i jak tylko wraca z
          pracy wszystko robią razem.
          Moja mama miała 27 lat gdy została matką i powiem tylko tyle ani w roli matki,
          ani tym bardziej żony się nie sprawdziła.
          2. Nie bardzo rozumiem jednej rzeczy. Skoro jesteście partnerami to chyba macie
          układy partnerskie prawda? Więc dlaczego to kobieta ma inną rolę? Jaką?O jakiej
          trudnje roli matki mówisz?
          Bo jeżeli ja mam układ partnerski w rodzinie to obowiązki są wspólne, ew. do
          podziału. Dzieckiem zajmujemy się tak samo. Nie ma podziału na role, obowiązki
          typowo kobiece i męskie. Mój mąż tak samo wstaje do córki w nocy jak i ja. I
          tak samo może wyprasować, czy ugotować. Również tak samo może zostać z
          dzieckiem jakiś czas. Bo gdybym to ja miała lepiej płatną pracę to mój mąż
          zostałby w domu i opiekował się córeczką. I zapomniałaś, że nie wszystkie matki
          mogą zostać w domu z dzieckiem.

          No to tyle.
          Szczerość jest dobrą cechą, ale trzeba czasmi zważać na to co mogą poczuć inni.
          Pozdrawiam
        • dagab3 Re: :-(((( 22.07.05, 13:29
          Posty bursz po prostu mnie zniechęcają do forum. Atmosfera zrobiła się
          nieprzyjeman. Doszłam do wniosku, ze po protu posty autorstwa Bursz pomiajm,
          zeby sie nie denerwować.
          Treść ostatniego pozostawiam bez komentarza
          pozdr
      • s.ivona Re: pierwsze wrażenia no i pewnie się rozpiszę 21.07.05, 14:31
        Cześć
        Fajnie że się odzwałaś smile Pogodą to się tak bardzo może nie przejmuj, bo w
        końcu przed Wami jeszcze dwa tygodnie pobytu więc po prostu MUSICIE się załapać
        na słoneczko. Poza tym to najfajniejsze jest że wyrwałyście się z miasta, spali
        i smrodu. Teraz oddychanie super czystym powietrzem, pełno jodu...Słoneczko
        będzie!!!

        Nawiązując do chodzenia boso...Razu pewnego mąż poszedł z Szymkiem na spacer.
        Mały ma sandałki na rzepy więc bardzo szybciutko umie je ściągać. No i "zgubił"
        jednego. Mąż znalazł (dzięki uprzejmości innych spacerowiczówbig_grin), założył a
        Szymek znowu zdjął. No więc mąż ściągnął mu buty, skarpety, wyciągnął z wózka i
        kazał iść pieszkom po: kamieniach, trawie, piachu, chodniku i nawet po schodach
        do domu (4 piętro). Szymek był zachwyconysmile

        byłam właśnie u dentysty buuu trzeba będzie leczyć kanałowo. Oj, człowiek się
        sypie.

        Robiłam sobie też dziś badania krwi, cukier i cholesterol. Cukier ok a reszta
        wyników jutro.

        Mąż siedzi dziś w domu (ma urlop żebym mogła iść do tego dentysty). Marudzi że
        go gardło boli. Tak więc mam dwoje dzieci w domu....
    • duszka6 do bursz 21.07.05, 16:36
      Jolu, krytykowac to tez trzeba kochana umiec. Wszystko mozna powiedziec ale
      trzeba wiedziec jak. Calkowicie sie zgadzam z Kata, nie chodzi nawet co
      napisalas, Twoja opinia, masz prawo, chodzi o ton i sposob w jaki to zrobilas.
      Mowisz o sobie szczera, jednak odnioslam wrazenia, ze raczej....bezczelna. Bo
      wiesz, szczerosc to ja szanuje bardzo u ludzi i gdybys napisala, ze Twoim
      zdaniem to powinno sie robic tak i siak to ok. A Ty wyskoczylas, ze katujemy
      swoje dzieci. Wiesz wg lekarzy to 30-stka to raczej ostatni dzwonek na dziecko
      zwlaszcza jezeli chce sie miec ich wiecej.

      Zacytowalas Iwonki post. Szkoda tylko, ze nie przeczytalas wczesniej od ilu
      miesiecy Iwonka ma problem z usypianiem Szymka, jak jest zmeczona. Nawet jak
      spia razem to Szymek potrafil sie czesto budzil. Odbijalo sie to i na
      malzenstwie i na dziecku tez, bo niewyspana mama nie jest tak chetna do zabawy
      jak ta co przespi noc. Dla dziecka tez lepiej jak umie samo usnac, Szymek
      Iwonki nie spi dobrze w nocy a w dzien tylko godzinke. Szkoda, ze nie wglebilas
      sie w ta cala sytuacje tylko zaatakowalas. Iwonka probowala juz wszystkiego,
      radzila sie lekarza.

      Oczywiscie Twoje posty odnosza sie wlasciwie do nas wszytskich, bo albo nie
      spimy z dzieckiem albo odstawilysmy od piersi, albo od smoczka. Wiesz ja mysle,
      ze to Ty robisz swojemu dziecku krzywde, i ze to Ty bedziesz miala za pare lat
      wiekszy problem. Tutaj w USA tez jest podejscie zeby dziecko samodzielnie
      zasypialo, najlepiej odstawic smoczka ok roku, co do karmienia piersia to
      jezeli mozna to utrzymac do dwoch lat. Ty postanowilas calkowicie sie poswiecic
      dziecku, i dobrze, Twoj wybor. Czesc z nas tak nie chce, czesc pracuje, czesc
      mysli o nastepnym dziecku, wiec nauka zasypiania jest konieczna bo z czasem
      bedzie corac trudniej. Jezeli siedzisz w domu, chcesz miec jedno dzieko lub
      drugie w dlugim odstepie czasu i masz ochote poswiecic sie mu bez reszty to
      masz oczywiscie swiete prawo. Ale sprobuj tez zrozumiec inne mamy.

      Co do tatusiow to akurat, ze Twoj maz mysli tak jak Ty to mnie nie przekonuje.
      Moj tez mysli tak jak ja, jest bardzo dobry i odpowiedzialny a na Twoj post
      powiedzial brednie.

      I wiesz, ja wiem, ze Ty jetes szalenie doswiadczona, bo masz 13-to miesieczne
      dziecko, ale osmiele Ci dac jedna rade. Przede wszystkim naucz swoje dziecko
      szacunku dla innych...no ale z tym jednak moze byc najtrudniej.

      pozdrawiam
      • anoosia2 Re: do bursz 21.07.05, 17:29
        Popieram w całej rozciągłości duszke, a od siebie dodam Jolu-myśle, że jesteś
        całkiem do polubienia tylko jakoś źle z nami zaczęłaś.
        Paradoksem jest to, że każdy człowiek jest inny i każdy to wie tylko czas przez
        który dochodzimy do tego, że ludzie mają do tego prawo jest dłuższy albo
        krótszy. Kazda z nas jest sumą doświadczeń jakie zbieramy i to nie wiek
        powoduje dojrzałość. Godzina po godzinie dzień po dniu powodują, że dorastamy
        wraz z naszymi dziećmi, podejmujemy takie a nie inne decyzje, a ty Jolu na
        podstawie nawet wszystkich postów wyrabiasz sobie zdanie o osobach całkowicie
        sobie obcych. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ale wiele z postów pisane jest
        pod wpływem emocji i są przerysowanym obrazem sytuacji, bo po to jest forum
        żeby się pożalić, poradzić. My się tu nie spowiadamy i nie oczekujemy od
        forumowiczek ani potępienia ani rozgrzeszenia. W wychowaniu dzieci nie
        unikniemy porażek nawet jak będziemy się starały i poświęcały. Rodzimy dzieci i
        bierzemy odpowiedzialność za przygotowanie ich do życia. Nasze dzieci mają
        dopiero13 m-cy to bardzo mało doświadczenia nie wiemy jeszcze na ile nasze
        decyzje będą miały wpływ na psychike dzieciaków, ża pare miesięcy albo lat
        chciała bym porozmawiać z tobą na ten temat, ale teraz nie wydaje mi się
        żebyśmy mogły być autorytetami w tej dziedzini. więc ja osobiście już nie będe
        odbierać twoich wypowiedzi osobiście, powiem nawet, że dobrze, że napisałaś
        dobrze poznać inne zdanie to pozwala wyrobić sobie opinie ja lubie takie
        momenty jak po pierwszym szoku moge sobie spokojnie pomyśleć.
        dziel się z nami swoimi przemyśleniami, ale nie przybieraj postawy atakującej.
        CZęsto międzi nami są różnice zdań jak na przykład na temat nocnika ale dobrze
        jest sobie podyskutować jak równy z równym,a nie jak ofiara i pan Bóg.
        Końccze ten post bo natworzyłam cały elaborat niechcący smile))). Reasumując daj
        się zrozumieć i polubić Jolu.
    • duszka6 do hamaliel 21.07.05, 17:46
      Bardzo ladne to co przeslalas o tym co w zyciu najwazniejsze. Jak bedziesz
      miala jeszcze jakies takie podobne opowiadanka to ja chetnie poproszesmile

      pozdrawiam
      • s.ivona Re: bez tematu + przepisy na jedzonko 21.07.05, 18:06
        W końcu wysłałąm moich chłopaków na spacer smile
        Próbuje się dodzwonić do domu ale rodzice chyba pracująsad Dawno nie rozmawiałam
        z mamą.

        Byłam sobie w solarium dziś. za niecały miesiąc mamy wesele w rodzinie (no
        tylko jakoś musimy się dostać do Stalowej big_grin). Zaszalałam i zakupiłam super
        kiecke. Drugi raz w życiu wystąpię w krótkiej tzn takiej do kolan. smile A co!

        duszka - jak tam Szymek się sprawuje po odstawieniu? Jak nocki? Nadal ciężko? A
        co z mlekiem, co mu dajesz?

        U nas niestety bez zmiansad

        **********
        Mam przepisy na jedzonko. Może skorzystacie...

        Wafle

        150ml mleka (tego co dajecie dzieciom)
        1/2 szklanki mąki
        1 plaska łyżeczka proszku do pieczenia
        5 łyżeczek oleju słonecznikowego
        ew. sól do smaku

        Preparat mleczny przygotować wg przepisu na opakowaniu. Mąkę, proszek i sól
        wymieszać, dodać mleko. Zmiksować. Dodać olej. Cienkie placuszki piec na
        blasze. Podawaćz owocami lub dżemem.

        Placki z jabłkami
        2 szt. kwaśnych jabłek
        3/4 szklanki mąki kukurydzianej
        1 szklanka mąki
        300ml mleka (tego dla dzieci) 2 łyżki oleju
        4 łyżeczki cukru
        ew. sól do smaku

        Mlrko przygotwoać wg przepisu. Wszystkie składniki wymieszać, dodać pokrojone
        plasterki jabłka. Smazyc placki bez tłuszczu na teflonie. Podać posypane cukrem
        pudrem.

        Szymka dziś poczęstowałam barszczem czerwonym (takim z kartonu Hortexu. Dodałam
        tylko trochę cytryny) i uszkami z mięsem. Nawet mu smakowało smile
        • duszka6 Re: bez tematu + przepisy na jedzonko 21.07.05, 18:48
          Iwonko, u nas nocki rozne. Szymek zapomnial o cycusiu, ale nie zapomnial o
          budzeniu w nocy. Dzis bylo dobrze, obudzil sie 3 razy, dalam wody, przytulilam
          i polozylam we wlasnym lozeczku. Przedwczoraj maz zdeklarowal ze chce wstawac
          do malego, no i wstal o polnocy i taki byl zakrecony, ze myslal, ze jest rano a
          Szymka zawsze rano bierzemy do siebie,no i przyniosl go o polnocy do nas do
          lozka i tak zostal do rana, a ja walcze zeby jednak spal we wlasnym lozeczkusmile

          pozdrawiam
        • duszka6 Re: bez tematu + przepisy na jedzonko 21.07.05, 18:49
          A co do mleka, to Szymek nie chce pic zadnego, rano dostaje kaszke na mleku
          ryzowym i zje, ale potem mleka nie pije, je 2 jogurty sojowe dziennie.
          • marta.28 Ogólnie 21.07.05, 21:23
            Bursztynek jest osobą to polubienia ale ma bardzo radykelne poglądy. Ja jestem
            osobą, która wysłucha a i tak robi po swojemu więc staram się jakś nie przejmować.

            Co do samodzielnego zasypiania to Ola już od urodzenia spała w swoim wózku w
            naszej sypiani a potem w swoim pokoju w łóżeczku. Z nami przespała może z
            miesiąc od urodzenia i to wtedy jak była chora lub ząbkowała.
            Mamy duże łóżko i Ola śpi w poprzek i albo ja jestem skopywana po żebrach albo
            mąż. Albo leży na mojej szyi jak kot więc razem nie da się spać.
            Jak była malutka to obowiązkowo codzienna kąpiel (rytuał) potem cyc i odkładałm
            do łóżeczka. Ola główka na bok i zasypiała. A ja po 2 minutach wychodziłam z
            pokoju. Teraz muszę być w pokoju puki nie zaśnie. A jak ją biorę na ręce to się
            wygina żeby odłożyć ją do łóżeczka, pomacha nogami po szczebelkach i zasypia na
            boczku. Widzę, że lubi spać u siebie. Jak się rano obudzi około 6 to ląduje u
            nas w łóżku. Zaczęła przesypiać nocki jak przesytałam dawać jej cyca na noc po
            roczku a potem po miesiącu przestałam karmić wogóle bo on raczej się bawiła. No
            i nie przeżyła tego jakoś specjalnie. To tak jakby nic się nie stało. Teraz
            przymierzam się do smoczka bo już jej się przednie jedynki wykrzywiają a używa
            tylko do zasypiania. Myślę, że dobrym momentem będzie wyjazd wakacyjny bo zmiana
            otoczenia i wprowadzę też kubek niekapek wyeliminuję więc smoka butelkowego w
            dzień. Teraz nic nie będę robić bo rosną dolne dwójki więc ją swędzą dziąsła i w
            nocy smok się przydaje. WIEM WIEM BUERSZTYNKU TY ZE SMOKIEM SZŁAŚ DO KOMUNII,
            ale ja myślę że Ola go już nie potrzebuje to kwestia przyzwyczajenia a nie potrzeby.

            A to że Ola ma jako taki rytm dnia pozwal mi ją lepiej zrozumieć wiem kiedy chce
            jeść a kiedy jest śpiąca. Marudzi wtedy w inny sposób a ja wiem na co teraz
            pora. A i ja mogę sobie jakoś dzień zaplanować.
            Od 20-21 wieczoray i noce należą do mnie i do męża (a i znajduję czas na forum
            np. jak dziecko siedzi w piaskownicysmile lub jak już śpi)

            Myślę, że sporadyczne wyjazdy bez dziecka to super rzecz wkońcu można się
            nacieszyć swoją drugą połową i wyspać.
            My jak mamy możliwość podrzucamy do dziadków i wychodzimy do kina (Jedyne miejce
            gdzie w Łodzi nie wpuszczają z dzieckiem) Ola jest szczęśliwa i nie widzę, żebym
            takim dniem robiła jej krzywdę a ja łapię siłę na dalsze wychowywanie pogodnej
            istotki.
            A i u mnie też jak coś zakazane to już i koniec. Mąż też jej zakazuje i jesteśmy
            konsekwentni i nie uważam żeby była źle wychowana lub nieszczęśliwa co widać na
            ostatnich zdjęciach. A i mało marudzi i płacze i dużo też śpi w dzień U SIEBIE W
            ŁÓZECZKU.

            BUZIAKI i dobrej nockismile))))
          • s.ivona Re: bez tematu + przepisy na jedzonko 22.07.05, 17:05
            a jednak zdecydowałaś się na soję? A co to jest to mleko ryżowe, dobre to?

            Szymek nadal na bebilonie. Próbowałam go przestawić na takie normalne np
            bebilon lub bebiko lub nan. Mądra smile kupiłam NAN o smaku waniliowym i go
            uczuliło (pewnie ten dodatek waniliowy). Ja chciałam żeby on pił samo mleko a
            nie jadł kaszek bo one go zapychają. Nie chce butelki i koniec. Chyba zapomniał
            do czego służy smile Teraz dwa razy dziennie (rano i na noc) dostaje kaszkę
            (próbuje robić taką rzadką) i to tyle. W sumie dostaje 420ml mleka (2 razy po
            210ml).

            Dziś znów nocka do powtórkisad A w dzień spał tylko godzinę. Najgorsze że ja
            wiem że on się niewysypia, chodzi trze oczy, marudzi ale spać nie pójdzie. Co
            za typ!
    • marta.28 :(((( - znalazłam na innym forum 21.07.05, 21:38
      Znalazłam to na innym forum:

      12 grudnia - Od dzisiaj żyję. Rodzice o tym nie wiedzą, ale jestem. Mam być
      dziewczynką, blondynką o niebieskich oczach. Wszystko już ustalone, nawet to,
      że będę kochała kwiaty.

      24 grudnia - Niektórzy twierdzą, że jeszcze nie istnieję, ale jestem
      prawdziwą osobą. Tak samo jak okruszynka chleba jest chlebem. Mama istnieje i
      ja także.

      30 grudnia - Już zaczęłam otwierać usta. Pomyślcie tylko, mniej więcej za rok
      będę śmiać się, a potem mówić. Wiem, że moim pierwszym słowem będzie Mama.

      5 stycznia - Dziś zaczęło bić moje serduszko. Od tej pory będzie bic bez
      chwili odpoczynku, przez całe moje życie. Po wielu latach zmęczy się i
      ustanie - wtedy umrę.

      14 stycznia - Jestem troszeczkę większa. Zaczynają się kształtować moje nóżki
      i rączki. Alę będę musiała długo czekać zanim zdołam stanąć na nóżkach i
      pobiec w ramiona Mamy.

      27 stycznia - Na rączkach i nóżkach zaczynają mi się tworzyć paluszki. Takie
      śmieszne, malutkie. Będę mogła nimi pogłaskać Mamusię po włosach.

      1 lutego - Dopiero dzisiaj Mamusia dowiedziała się, że żyję tutaj, pod jej
      sercem. Ach jakże musi być ona szczęśliwa.

      10 lutego - Już niedługo będę widzieć, naokoło mnie jest ciemno. gdy Mamusia
      wyda mnie na świat, będzie tam dużo kwiatów i słońca, ale najbardziej
      chciałabym zobaczyć moją Mamusię.

      21 lutego - Ciekawe, czy Mama słyszy szum mojego serduszka? Niektóre dzieci
      rodzą się chorowite, ale ja i moje serce jest silne i zdrowe. Będziesz miała
      zdrową córeczkę Kochana Mamusiu !

      10 marca - Dzisiaj Moja Mama mnie zabiła !!!!!!
    • mabasia No to i ja coś napiszę 22.07.05, 11:45

      Oj Jolu, Jolu - myślę, że powinnaś następnym razem przemysleć mocno to co
      napiszesz na forum. To, że jesteśmy trochę anonimowe nie zwalnia nas z szacunku
      do innych.

      Iwonko nie musisz sie przed nikim tłumaczyć ze swoich decyzji w sprawie swojego
      dziecka. To my jesteśmy matkami i my podejmujemu decycyzje - czasami dla kogos
      dziwne, niezrozumiałe a może nawet błedne - ale to my je podejmujemy - mamy do
      tego prawo - bierzemy za nie odpowiedzialność i już.
      Ja może nie jestem supermamą, wróciłam do pracy, czasami nie mam siły na Jasia,
      czasami mam ochotę uciec daleko i po prostu odpocząć, nic nie robić. Ale jestem
      najlepszą mamą dla mojego syna, wiem, że jestem dla niego najważniejsza.
      Powodzenia w nauce zasypiania.
      • bursz na koniec 22.07.05, 14:50
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=19534828
        Wroce jeszcze i sama przeczytam swój „pierwszy” post,nie chcialam NIKOGO
        urazić,ŻADNEJ Z WAS NIE KRYTYKUJĘ, wyrazam swoje zdanie w taki ,a nie inny
        sposób.Obrazonych,urażonych PRZEPRASZAM,nie to było moja intancją. Drażni mnie
        to wspieranie się na guru od spania, jedzenia,smoczkow itd.....,a nie opieranie
        się na wlasnej intuicji. Tu myślę, ze to forum nam czasem „przeszkadza”. Bo
        sorry,ale pisanie,ze dziecko powinno isc spac o 20,30,a latem o
        21,bo......,jesc sniadanie o 8,obiad o 12 itd.....to....J))))
        Polecam prase, np.ostatnie „dziecko”.
        Iwonko, TAK ŚPIMY z Julką, a raczej śpie, bo niestety mamy taki uklad,ze
        jesteśmy jeszcze u moich rodzicow, mąż ma 50 km do pracy i tam jeszcze
        mieszkanie i tak 2 noce w tyg. Zostaje. Jesteśmy cywilizowani, bo wymyśliliśmy
        kojec (łóżeczko) i spanie z dala od urodzonego przez siebie dziecka.
        Często,gęsto tez się nie wysypiam,ale odbije sobie za pare lat i wspomnę tę
        piękną, uśmiechniętą spiąćą buźkę naszego Aniolka.
        Podkreślilam jest to sprawa indywidulna i koniec kropka. Nikogo do tego nie
        namawiam.
        Podaje ciekawy link, możecie się wlączyć do dyskusji.Chętnie przeczytam Wasze
        opiniesmile)))
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=19534828

        Czytaj mnie Droga Hamailie uwazniej (lub wcale)l!!! Napisalam są wyjątki i WY
        do nich należycie. Takie sa moje obserwacje i koniec,można być
        niodpowiedzialnym i w wieku 40,50lat. Nie łap mnie za slówka.
        Tak moja Droga, kobieta ma inną rolę, jak świat światem. To Ty urodzilaś
        Dziecko, Ty Je karmilaś, itd....Nie zmieniajmy natury, znowu nie chce mi się z
        Toba dyskutować,ale to Ja urodzilam,karmilam i spedzam wiecej czasu z Julką i
        role nasze, ojca i matki sa inne, obie BARDZO WAŻNE I POTRZEBNE, WRĘCZ
        NIEOCENIONE!!!!!Mój maz nie prasuje,ja tez malo, nie gotuje,malo
        odkurza,jestesmy u rodzicow,jest inaczej. Za to zarabia, wybudowal nam dom,ja
        go urzadzam,zajmuje się samochodem,rowerami, pakowaniem i
        rozkladaniem,konserwacja sprzetu sportowego itd........

        Droga duszko bylam w Stanach pol roku,zajmowalm się trojka dzieciakow
        Przyzansz,ze tam jest „chlodne „ wychowanie, inne AMERYKAŃSKIE, dziecom brakuje
        MIŁOŚCI.

        To,ze 30 lat to ostatni dzwonek na urodzenie dziecka to nie lekarze wymyslili
        tylko NATURA MOJA DROGA,JAK WIEKSZOSC prawideł i o dlatego taka zażarta
        dyskusjaJ))))

        Dziękuję Marta za Twoje krótkie zdanieJ))))))Marta wyjzad bez dziecka na kilka
        dni to co innego niż wyjscie na kilka godzin. Nie wyjechalibyśmy (czytaj nie
        odpoczelibyśmy) bez Julki. Nie przyznawaj się ze jesteśmy z tego samego
        miastaJ)))))Myślałam,ze już się nie wypowiesz,dziękujęJ))))

        DZIĘKUJĘ ANIU (annoosia2) ZA TWÓJ POST, BARDZO MADRE TO CO NAPISAŁAŚ, PIĘKNIE
        TO UJĘŁAŚ.

        Mabasiu,to piekne co napisalaś,ze jestes najlepsza i najważniejsza i czasmi
        masz ochotę ucieć (ja też),ale przyznasz,ze do niektórych czynow nie mamy
        prawa,bo to jest CZLOWIEK,nie odnoscie tego do siebie,ale......jak pisalam raz
        tak probowalam uspic Julke i "wkroczyli" dziadkowie,sa czujnismile)))), bo nie
        mamy prawa do znęcania sie nad dzieckiem, a takie postępowanie, to znęcanie sie
        nad dzieckiem.

        POZDRAWIAM WAS WEEKEDOWO I ZYCZĘ DUZO SŁONECZKA.
        Ps. Dobrze, ze dziś piątek. My czekamy na naszego MĘŻCZYZNĘ, cały tydzień Go
        nie było, umieramy z tęsknoty.
        • duszka6 Re: na koniec 22.07.05, 15:51
          No nie przyznam, ze tutaj jest chlodne wychowanie. Znam kilka rodzin z dziecmi
          i widac, ze bardzo kochaja dzieci, na pewno milosci im nie brakuje. Poza tym
          tutaj gdzie ja mieszkam jet bardzo duzo dzieci, rodziny z jednym dzieckiem to
          nie czesto sie spotyka. Wiesz stany sa ogromne i nie wiem jak moglas wyciagnac
          wnioski, ze brak milosci do dzieci na podstawie rodziny gdzie Ty bylas. No ale
          widac juz taka jestes, powierzchowna. Wiesz piszesz, ze jestes wrazliwa i
          uczuciowa, zycze Ci zebys byla choc w polowie taka jakie masz o sobie
          mniemanie.
          Obsmarowalas kolezanki z forum, swoich znajomych piszac ze nie dorosli do
          dzieci, rodzine w stanach gdzie pracowalas, kto nastepny? Czy to naprawde caly
          swiat jest taki zly oprocz Ciebie?
        • s.ivona Re: na koniec 22.07.05, 16:57
          a co jes ciekawego w ostatnim Dziecku? Ja juz dawno przestalam je kupować,
          jakoś nic mnie już tam nie ciekawiło. Żadna z moich koleżanek nie kupuje więc
          nawet nie mam od kogo porzyczyć.

          Ja jestem ciekawa jak u Ciebie wygląda dzień...Dlaczego uważasz że stałe pory
          jedzenia, spania, spacerów nie są dobre?! Nie rozumiem. Twój dzień z małą to
          żywioł? J
          Ja mam wszystko poukładane (no wiadomo że nei co do minuty ale jakiś porządek w
          tym jest). Daje to zarówno mi jak i Szymkowi poczucie stabilizacji. Ja nie
          lubię niespodzianek, nawet książki na półce mam poukładane nie wg autora a
          wielkości big_grin I co Ty na to? smile Nieiwele wiem o Tobie (pamiętam że opuściłaś
          forum zaraz po tym jak się pojawiłam więc nie miałyśmy możliwości się poznać).

          "Jesteśmy cywilizowani, bo wymyśliliśmy
          > kojec (łóżeczko) i spanie z dala od urodzonego przez siebie dziecka" nie
          rozumiem tego zdania. Co miałaś na myśli?
          • bursz do duszki i Iwony 22.07.05, 18:58
            Hej duszko i Iwona,
            Trochę,lekko powiedziane,mnie atakujecie.
            Duszko,myśle,ze juz "wiecej"napisalaś niż ja. Stany sa duże i nie jest to tylko
            moje zdanie,moja byla szefowa ma brata w Stanach i tez tak twierdzi. Napisalam
            chłodne, nie znaczy złe?! Mniej zdecydowanie,moze czulości, mama fitnes, a z
            dziecmi opiekunka.Jaką mialy radoche jak im upieklam ciasto,bylo im to obce. A
            juz jeśli chodzi o pory posiłków, to prawie wcale obiadow,cos na
            miescie,kanapki,rano mleko prosto z lodoki, itd.....Te dzieciaki byly nieraz
            bardzo samotne, dobrzez ze 3 dziewuchy. Nie chce mi się Kobieto juz pisać,bo
            jesteś nastawiona..........wrogo.

            Iwonko, bylam tu zanim Ty sie pojawilaś jeszcze na oczekujacych, zapraszam do
            lektury naszego "starego" watku, moze mnie poznaszsmile)))
            Moj dzien to nie żywiol,ale pełen luz i podporzadkowanie dziecku,ale dziecko
            raz budzi sie o 8 raz o 9, a zdazylo sie,ze i 0 10,30(raz), w dzien spi raz o
            13 innym razem o 15. Tak tez bylam wychowana i uwazam,podobnie jak moja mama,ze
            dziecko musi miec swobode,aby prawidlowo sie rozwijac,nie mozna Go zameczyc
            porzadkiem.Spi jak jest spiaca, je jak jest glodna, jak ma dosc zabawy w domu
            to na rower itd....albo z dziadkiem w trase itd..... Jak nie wiedzialam do
            ktorej kolezanki ide,mowilam "ide gdzie chce"smile))))
            Ksiazek nie mam poukladanych,lubie przyzwoity bałagan. Takie uporzadkowanie
            jest...flustrujące i nie w moim guście, z dzieckiem to niemozliwe.Kiedys sie
            dziwilam, ze tam gdzie sa dzieci jest balagan,teraz to rozumiem.
            Moj mąż genaralnie jest balaganiarzem (nie odczytaj brudasem!!)
            Jeśli nie rozumiesz co piszę hmmm,wydaje mi sie,ze za dostadność zostalam
            zlinczowana,a teraz brak zrozumienia???!
            Tez mi nie odpowiedzialas co znaczy,ze maz czeka na cud????
            pozdrawiam raz jeszcze,pa,jola
            ps. zastanawiam sie skad macie tyle czasu na forum,bo ja sie z tego wycofalam
            m.in. z powodu Julki,nie lubi jak siedze i szkoda mi czasu.
            • duszka6 Re: do duszki i Iwony 22.07.05, 19:33
              Nie chce mi się Kobieto juz pisać,bo
              > jesteś nastawiona..........wrogo.

              I kto to Kobieto piszesmile Czyzby cos zabolalo?smile

              A skad Ty masz czas na forum, jestes ostatnio bardzo aktywna.
            • s.ivona Re: do duszki i Iwony 23.07.05, 17:03
              Hej
              Ale ja Ciebie wcale nie atakuje. Tak sobie pomyślałam że włśnie z tego powodu
              że w ogólę Cię nie znam to zapytam jak sobie radzisz smile Wiem że byłaś przede
              mną ale Ty masz trochę przewagi nade mną bo 1. czytasz ale nic nie piszesz więc
              wiesz co i jak u nas. Teraz nagle napisałaś i niepotrzenie afera się zrobiła.
              Przyznam że mnie bardzo wkurzyłaś na początku ale już mi przeszło smile

              Co do mojego męża - czeka na cud że Szymek kiedyś sam z siebie zacznie spać w
              nocy, że nie trzeba będzie do niego wstawać. Właśnie to miałam na myśli. Wbrew
              pozorom okazało się że to ja jestem bardziej wytrzymała na płacz i marudzenia
              Szymka. Mąż szybko pozwala mu na dużo. Pewnie dlatego że mało go widzi więc
              rozpieszcza smile Ja się z nim nie zgadzam. Ja staram się krótko trzymać małego.
              Moi rodzice właśnie krótko mnie trzymali np kolacja - bajeczka - kąpiel -
              dobranoc - spanie. Od małego tak było. wcale źle na tym nie wyszłam. Taką
              zasadę wyniosłam z domu i tak chciałam nauczyć Szymka.

              Szymek sam z siebie ( a może trochę teżdzięki mojemu rygorowi) wstaje zawsze o
              tej samej porze. Je też o tych samych porach. Spacery też. Tak jak już pisałam
              nam daje to poczucie ciągłości. Ja się nei denerwuje że muszę odgadywać o co mu
              chodzi a on wie co za chwilę będzie. U nas to działa.

              A co do bałaganu...smile u nas jest niestety dla mnie tornado. Ciężko mi się z tym
              pogodzić bo lubię porządek. Rozumiem że dziecko ma swoje prawa, przywileje ale
              nie zgadzam się że należy mu się całkiem poświęcić, podporządkować. Uważąm że
              to ja jako rodzic decyduję a nie dziecko.

              kończę bo mały mi się pcha na kolana smile
    • kata74 na koniec 23.07.05, 10:45
      bursz napisała"Wroce jeszcze i sama przeczytam swój „pierwszy” post,nie
      chcialam NIKOGO urazić,ŻADNEJ Z WAS NIE KRYTYKUJĘ, wyrazam swoje zdanie w
      taki ,a nie inny sposób.Obrazonych,urażonych PRZEPRASZAM,nie to było moja
      intancją"

      matko kochana zaczęłam się zastanawaiać, jak to jest kiedy Jolu kogoś chesz
      urazic lub skrytykować...

      #####
      znów leje!!! staramy się nie stresować i nie narzekać oraz szukać pozytywnych
      roziwązań ale jak leje to jet CIEŻKO. najgorzej że na spacer nie można
      wychodzić w taką niepogodę. mam wprawdzie folijowaną nakładkę na wózek ale
      kiedy usiłuję ją zapiąc julka dostaje napadu histerii i ją zrywa, no a kiedy
      deszcz na nia pada wtedy to płacze że jej się niepodoba- bądź tu mądry.

      oki sprawdzam pogodę i lecę do domu. jutro przenoszę się do niechorza i nie mam
      pewności co z netem. także do zobaczenia. życzę poprawy 'POGODY ' na forum
      • paula116 Re: co słychać? 24.07.05, 13:12
        Witam mamuśki i zarazem żegnam!
        Dziś wyjeżdżamy do Darłowa nad morze super jesteśmy bardzo szcześliwy bo ten
        wyjazd do końca był niezaplanowany i niwiadomy.
        Walizki spakowane wyjeżdżamy na tydzień albo dłużej.Pozdrawiamy pa

        Coś tu jakimiś zatargami zaleciało, dajcie sobie spokój w karzdej sytuacji musi
        się znaleźć ktoś kto miesza.
        "życie jest zbyt krótkie żeby przejmować się poglądami innych"
        • s.ivona Re: co słychać? 24.07.05, 13:49
          Cześć
          Odpoczywacie? W domu cisza jak makiem zasiał. Obaj chłopcy śpią. Mąż mi się
          rozchorował (zgubiła go klima w samochodzie i w pracy) a Szymek odsypia
          dzisiejszą noc. Umiecie spać w dzień? Ja nie umiem - dlatego tu siedzę.

          Mam pewne zmartwienie - chodzi o chodzenie Szymka. Sam chodzi od miesiąca ale
          jakoś nie widzę żeby chodził stabilniej, pewniej. Martwi mnie to że chęsto się
          potyka (nawet na bosaka), jakby równowagi nie mógl do końca złapać. Buciki na
          pewno nie są małe ani za duże. Czy wy u dzieci widzicie postępy w chodzeniu?
          Jest ono sprawniejsze, pewniejsze?

          Kto oprócz Asi szczepił priorixem? Może to dziwnie zabrzmi ale boję siętego
          szczepienia. Odkładam jak mogę no i chyba odłożę jeszcze bo za dwa tygodnie
          jedziemy do Stalowej.

          Samotnie popijam winko czerwone (w tym tygodniu to już druga butelka). Kurcze,
          w alkoholizm wpadne. Ech, jakoś mi smutno dziś ......
    • kasik81 Długo mnie nie było... 24.07.05, 20:45
      ...ale nareszcie jestem smile) Niestety moja nieobecność nie była spowodowana
      żadnym urlopem, ale przeprowadzką i odłączonym kompem.
      Jak wiecie, mieszkamy nareszcie samismile)), i fajnie nam jest.
      Alicja się już przyzwyczaiła, bo na poczatku to tylko stała pod drzwiami i
      chciała papa...
      Sypia ładnie, tzn zostawiam ją w łóżeczku i sama usypia, niestety dalej ten
      cholerny smoczek. Oj muszę się zmobilizować i zacząć naukę zasypiania bez
      smoczka, co ciekawe w samochodzie potrafi zasnąć bez smoka.

      Spróbuję teraz dobrnąć do końca zległuch 50ciu postów i odpowiedzieć smile)

      Pa
    • kasik81 Odpowiadam I 24.07.05, 21:09
      OOOOOOooooooooooo widzę, że droga bursz wpadła ażeby narobić zamieszania,
      bardzo miło z Twojej strony....
      Nie oceniaj proszę, czy któraś z nas dorosła, czy też nie do macierzyństwa, ani
      z tego ile czasu spędzamy na forum. Każda z nas ma swój rozum i uczucia wobec
      dziecka i na pewno nie dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami w celu
      krzywdzenia dziecka. Zgadzam się w kwestii tego, że przytulające się dziecko to
      cudowne uczucie, jednak np. moja Ala śpi w swoim łóżeczku calutką noc, a jak z
      nami (jeżeli jest taka konieczność) to się co chwilę budzi bo jest jej po
      prostu niewygodnie i nie może się swobodnie wiercić. Prosze tego nie mylić z
      brakim macierzyńskich uczuć i znęcaniem się nad dzieckiem...
      Bursz, chyba wybiórczo czytasz nasze posty, bardzo łatwo jest wyrwać zdanie z
      kontekstu i dorobic własną teorię, na prawdę świetne...

      Ok, reszte postów przeczytam jutro, bo mój mąż zrobił pych kolację no i
      niepozwole mu przeciez samemu jeśćsmile)
      Pozdrawiam pa.
      • joanzac Re: Wróciłysmy:))) 25.07.05, 10:34
        Witajcie kobitkismile))
        My juz po wakacjach nad morzemsad(( Trochę krotko bylo i pogoda na koniec sie
        popsula, wiec mam pewien niedosytsad Tydzien to zdecydowanie za malo!
        Ola podczas podrozy byla bardzo dzielna! Stalismy w gigantycznym korku. Droge z
        Gdanska do Chlapowa pokonywalismy przez 4 godziny (okolo 70km). Ale kiedy
        dotarlismy na miejsce wyruszylismy na mala wycieczke. Olcia byla troche
        zdziwiona "wielką" woda, ale nie bala sie. Nastepnego dnia, juz same,
        polecialysmy przywitac sie z Zuzelkiem i jej ferajnąsmile)) Na zywo to te nasze
        dzieciaki są jeszcze fajniejszesmile
        Kolejne dwa dzionki spedzilysmy na plazysmile Wielka piaskownica dzieciakom bardzo
        odpowiadalasmile Fajnie sie bawily. Piasek mialy wszedziesmile)) A najbardziej
        podobalo sie Olci sypanie piasku - na siebiesmile)) Jak tylko znajde czas
        zamieszcze fotki. Rewelacja!
        Ja sie troche podsmazylam na sloneczku, wiec ratowalam sie okladami z jogurtusmile
        Naprawde pomaga!
        Stapanie po wodzie tez bylo fajne. Zuzinka, gdyby jej tylko pozwolic,
        polecialaby na pelne morzesmile)) Biega jak szalona! A ta moja smerfica ciagle za
        raczki, wiec ja zgieta wpol latalam razem z nia. Kregoslop juz mam tak wygiety,
        ze boje sie, ze mi tak zostaniasmile))
        Kolejny dzionek nie zapowiadal sie slonecznie, wiec poszlam z Olcia do
        Wladyslawowa. Alez tam ludu!!!
        We czwartek to juz na dobre pogoda sie popsula, wiec trzeba bylo "łapac" pogode
        na spacerek. Kazda wolna od deszczu chwile wykorzystywalam na spacerki. Na plazy
        nie mozna bylo posiedziec, bo piasek mokry, ale Olcia i tak chciala dreptac,
        wiec lazilysmy ile tylko sie dalosmile
        Szkoda, ze pogoda nawalilasad(( Dzieciaki tez sie malo bawily, bo i gdzie w taki
        ziab??? Mam nadzieje, ze dziewczynom w kolejnym tygodniu pogoda dopisze.
        I wszystkim spedzjacym czas nad morzem tego zyczesmile
        W sobote rano trzeba bylo juz sie wyprowadzac, bo dobe hotelowa mialam do 10. Na
        dodatek tak zaczelo lac, ze ledwo zdązylismy sie do auta spakowacsad
        Wracalismy bardzo dlugo, bo i nie spieszylo sie nam, wiec zrobilismy sobie
        jeszcze mala wycieczkesmile)) Dluzszy przystanek zrobilismy w Bartoszycach. U
        rodzinki. Ola sie troche "rozerwala" po juz dlugiej podrozy i pozniej spala w
        samochodzie.
        Kiedy juz dotarlismy do domu, myslalam, ze dziecko padnie ze zmeczenia, a ona
        jak szalona zaczela biegac (na czterech) po calum domu! Bylam zaskoczona jej
        reakcja, Olcia tak biegala z radosci, nacieszyc sie nie moglasmile))

        Wrocilysmy napompowane jodem, bogatsze o 2 ząbkismile)) i nowe umiejętnoscismile Olcia
        sama wchodzi i schodzi z lozkasmile No jeszcze boi sie do tego chodzenia poscicsad

        Wczoraj jeszcze trzeba bylo sie u tesciow zameldowac. Wizyta skonczyla sie
        wymiotami po babcinym klopsikusad(( Dobrze, ze maz byl przy tym, bo ciagle mnie
        krytykuje odnosnie diety Oli, ze juz mozna cos tam dawac, bo inne dzieci jedza,
        a ja jej nie daje! Moze teraz przestanie sie madrzyc!

        Dzisiaj lecimy do lekarza po skierowanie do alergologasad A ja mam cala fure
        praniasad i prasowania!

        To tak pokrotce, jeszcze pewnie wroce do tematu.
        Pozdrawiam
        Papapa
        • marta.28 Re: Wróciłysmy:))) 25.07.05, 10:48
          Ale zazdroszczę mamo nad morzem.
          Może my w przyszłym roku się wybierzemy. Zobaczymy.

          A my w weekend zaszaleliśmy. Zostawiliśmy z mężem małą na noc ze śniadaniemsmile u
          moich rodziców.
          Poszliśmy sobie ze znajomymi do kina a potem chiśkie i jeszcze jeden film u nas
          w domu obejrzeliśmy no i po 2 w nocy poszliśmy spać. NO ale wygniłam się w łóżku
          aż do 10 rano i możnabyło spokojnie zjeść śniadania.

          Koło 12 pojechaliśmy po mała a ona zobaczyła nas przywitała i wróciła do zabawy
          jakby nigdy nic. U dziadków fajniej. Trzeba od czasu do czasu zrobić małego
          podrzutka.
          Dziadek dał małej na śniadanie salceson i podobno wcinała aż jej się uszy
          trzęsły. Moja mam generalnie ma dar tuczenia jej. Ola siada u niej na kolanach i
          zajada się bez opamiętaniasmile)) A pozatym to jest niejadkiemsad((

          Jedno tylko mnie martwi. Ola z moimi rodzicami zostanie i się bawi, rozrabia. A
          jak widzi teściów to w płacz i tylko do mnie na rączki. A teściowie generalnie
          mają więcej czasu i nienormowany czas pracy.
          Ciekawe od czego to zależy.

          A tak pozatym to mam córeczkę tatusia. Zaczynam się godzić z tym, że tylko tatuś
          wieczorem najlepiej usypia. Na razie mi to nie przeszkadza bo mam wieczory
          wcześniej wolnesmile)

          No i podcieliśmy małej włoski. W kąpieli jak miała mokre żeby było prosto
          ucięte. Mąż ciął i teraz wygląda jakby miała hełm z włosów na głowie. Ale
          przynajmniej prostysmile))
        • hamaliel Re: Wróciłysmy:))) 25.07.05, 11:22
          Joasiu !!!
          Bardzo się cieszę, że udał się Wam urlopik smile. Wyjazd nad morze to fantastyczna
          sprawa i dla "zdrowotności" dobra.
          Gratuluję Oleńce nowych umiejętności i ząbków dwóch. Będzie miała czym gryźć
          pysne obiadki mamy smile.
          Iwonko!!!
          Ślę Ci moc pozytywnych myśli smile. Czerwone winko pycha smile, zwłaszcza na małe
          smuteczki, ale najlepiej w towarzystwie.
          Bursz!!!
          Nie chce Ci się to nie dyskutuj. Ja mam swoje zdanie na temat roli kobiety,
          partnerstwa i wielu innych temtów. Dobrze, że masz swoje spojrzenie na świat i
          tego się trzymasz. Podziwiam Cię, że radzisz sobie sama z domem, dzieckiem i
          chwilowo odnajdujesz się w takiej sytuacji.
          Szczerze mówiąć, jak na razie ja nie potrafię przeżyc bez mojego męża jednego
          dnia, bo bardzo za nim tęsknię i gdyby miał mieszkać w miescu gdzie pracuje (a
          pracuje 60 km od domu) to nie dałabym rady nawet spać z tęsknoty. Hmm...!Czyżby
          aż tak bardzo go kochała wink. Zaznaczam jestem samodzielna i potrafię wykonywać
          wszelkie prace domowe smile, bez pomocy męża, także dom nie utonąłby w brudzie smile.
          I nie potrafiłabym mieszkąć z teściami prze pięć dni pod jednym dachem, bo by
          mnie szlag trafił.

          ***

          Spędziliśmy weekend w Szczawnicy u moich rodziców smile. Było fantastycznie.
          Zuzinka wyszalała się za wszystkie czasy, nie pozwoliła zapomnieć babci, że ma
          wnuczkę i zrobiła rewolucję w bibliotece dla dzieci.
          My również troszkę odpoczęliśmy od obowiązków dnia codziennego.
          Szkoda tylko, że w moim domu dzieje się bardzo źle sad i mnie bardzo trudno jest
          znieść ciężką atmosferę. To chyba jest historia na osobny post, a nie chcę Wam
          zaprzątać głowę historiami rodzinnymi smile.
          Joasiu! Pisałaś, że Twój mąż mówi o nowościach w diecie Oleńki. A u mnie moja
          mama znowu jakby mogła, to dawałaby Zuzi wszystko utarte, zmiksowane, a mleko
          najlepiej żeby miało konsystencję kleju, bo takim wodnistym się nie najda smile. I
          jak widzi, że daję Zuzi coś nowego (wedłu niej) to robi mi karczemną awanturę.

          Co do nowości u mojej córci. Zuzia jest właścicielką całkiem urośniętego zęba
          numer 4 u góry, po lewej stornie. Ząb numer 4 u góry po prawej stronie na razie
          wygląda tylko kawałeczkiem.
          Oczywiście Zuzin biega jak szalony smile i Iwonko ! nie martw się tym, że Szymus
          się przewraca. Trochę potrwa zamin dziecko złapie równowagę. Zuzina dotąd łapie
          zające, bo najzwyczajniej na świecie nie patrzy pod nogi, biegnie do jakiegoś
          upatrzonego celu i potyka się nawet na prostej drodze. Czasami chce biec tak
          szybko, że chyba jej nie starcza nózek i wszystko się plącze.


          Pozdrawiam.
        • dagab3 Re: Wróciłysmy:))) 25.07.05, 12:15
          Witaj Joasiu z powrotem!
          Niby tylko tydzień, ale to też AŻ tydzień. co wypoczęłyście a dzieciaki
          wybiegały to Wasze! Najważniejsze, ze miałyście okazję do takiego wyjazdu no i
          że z kasią mogłyście razem dni spędzac !
          Przesyąłm Wam buziaki no i czekam na zdjęcia!
    • s.ivona Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 25.07.05, 13:30
      Hej

      Joanzac - fajnie że już jesteście, że szczęśliwie powróciłyście. Teraz
      będziemy czekały na relacje Kasismile

      Kasik - bardzo się cieszę z waszego szczęścia, oby wszystko się super ułożyło!

      ********
      Szymek uwielbia czytać, uwielbia przynosić książeczki, siadać między naszymi
      nogami i słuchać. Zna już chyba wszystkie swoje bajeczki do tego stopnia że jak
      raz powiedziałam do niego "mój ty kochany pajacyku" to poszedł do pokoju i
      przyniósł mi książeczę o pajacyku big_grin boskie.
      Dziś wziął się za czytanie literatury piękniej. Ściągnął sobie z półki
      Nabokova "Lolitę" smile

      Widziałyście bajki z ramy, te czytane przez Fronczewskiego? Ja kupiłam "Kota w
      butach". Rewelacja. To są bajeczki tylko do słuchania na CD.

      ********
      Robiłam dziś Szymkowi morfologię. Darł się jak potępieniec!

      Moje wyniki krwi oraz cytologia jest ok. Tak więc mam zielone światło na
      drugiego potomka big_grin
      • hamaliel Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 25.07.05, 15:41
        Marto!
        Właśnie doczytałam, że Twoja córcia jest juz Tatusiowa smile). Tak bardziej to
        pewnie Tatuś jest Córciowy.
        Zuzia całkowicie oddała swoje małe serduszko tatusiowi. Mnie najbardzije
        rozśmiesza, jej zazdrość gdy się przytulam do męża smile. Natychmiast biegnie,
        wdrapuje się na łóżko i dosłownie włazi tatusiowi na głowę, całuje go w czoło
        (strasznie przeszkadza jej broda męża i czoło to jedyne nie owłosine miejsce),
        łazi po nim, a mnie odpycha i zpycha z tatusia smile).
        Hihihih.
        Kochana jest, a mój mąż przeszczęsliwy, bo do niedawna ie chciala się do niego
        przytulać, ateraz to hohoh.
        Ale musze przyznać, że jest sprawiedliwa i żeby mnie nie było przykro to też
        się przytula, daje całuski i robi mi moja moja smile
        Iwonko!
        Jak Ty to zrobiłaś, że Szymuś jest książko maniakiem? Zuza zdemolowała już
        jedną książeczkę, a pozostałe to czasami sobie poogląda, ale o czytaniu jej nie
        ma mowy. Wyrywa książeczkę z ręki poogląda i wyrzuca. Taka jakaś niecierpliwa
        strasznie. Ja uwielbiam ksiązki i czytam kiedy mogę, ale jak Zuzinka widziała u
        mnie książkę to zaraz mi ją zabierała, oglądała przewracała karteczki.
        a! Ostatnio zainteresowała się tablicami matematycznymi. Trzy dni je oglądała.
        Później na topie był album ze zdjęciami (to nie książka i się nie liczy), a
        później prawo geodezyjne.
        I ja tak sobie myślę, czy aby ta moja córcia juz sama umie czytac? Bo tak sama
        sama sobie patrzy w te książeczki wink.

        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka