05.09.05, 20:36
dawno mnie na forum nie było... i co zastałam. coraz więcej w naszych słowach
paniki. wiecie ze spokojnie sobie żyłam i nawet nie byłam pewna w którym tc
jestem - po prostu przestałam liczyć.. a tu nagle czytam: urodziłam,
urodziłam... jestem w 37tc (dziś z zaskoczeniem stwierdziłam) i strasznie
boję się że urodzę a mój partner do pt na delegacji. nie wiem czy bez niego
dałabym rade a póściłam go tylko ze swojej głupiej nieświadomości że to już
tak blisko. może to przez tą wieczną bieganinę - remont, wyprawka...
mam nadzieję że spokojnie doczekamy aż tatuś wróci...
mam przez to strasznego doła i zaczęłam pakować torbę do szpitala
Obserwuj wątek
    • kasikk Re: panika... 05.09.05, 21:49
      kinia, nie panikuj wink)
      sama niedawno miałam podobny stan
      spokój może nam tylko pomóc, więc wyluzuj sie, miła kąpiel, czy co tam sprawia
      Ci przyjemność
      pomyśl o tym w drugą stronę - na urodzenie masz 4 (słownie: cztery) tygodnie
      jeszcze smile) na pewno do piątku będzie wsio w poriatkie
      uszęta do góry i myśl raczej o maluszku, nie o porodzie
      ja własnie odkryłam, jak bardzo już kocham swoją "fasolę"
      czytam jej bajki
      • 1kinia1 Re: panika... 05.09.05, 21:58
        dzięki za słowa otuchy...
        wiem że jeszcze trochę czasu nam zostało ale dzisiaj naprawdę przechodzę jakiś
        kryzys.
        mam nadzieję że jutro będzie lepiej..
        pozdrawiam
        • kasikk Re: panika... 05.09.05, 22:05
          nie ma sprawy smile)
          do usług wink)
          a jutro na pewno będzie lepiej
          również pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka