Musze sie Wa sporadzic, bo mamy ostatnio z Natalka problem. Od niedzieli
bardzo ulewa, a w niedziele w zasadzie kazdy posilek wymiotowala. Zrobilysmy
usg brzuszka w poniedzialek i lekarz powiedzial, ze fizjologicznie jest
wszystko ok, ale pokarm caly czas sie jej cofa i ze ma ostry stan w jelitach,
zeby jak najszybciej isc do pediatry. Z kolei pediatra powiedziala, ze to
jest refluks i sie z tym nic nie robi, dopoki mala przybiera na wadze (a
przybiera), trzeba tylko duzo pionizowac.
Nie za bardzo reagowala na informacje, ze pojawilo sie to nagle w niedziele
rano (a ja od soboty wieczor jestem na antybiotyku z powodu zapalenia
piersi), ze wczesniej mala nie wymiotowala, tylko troche ulewala (w normie),
nic jej sie jej w jelitach non stop nie cofalo. Przepisala tylko trillac raz
dziennie, zeby przywrocic flore bakteryjna w jelitach po moim zapaleniu
piersi, ktore moglo zainfekowac jej jelita.
Z tego co wiem refluks zoladkowo - przelykowy jest juz od poczatku, a nie po
3 tyg.?
Wiec meczymy sie juz czwarty dzien. Malą trzeba nosic niemal w pionie po
kazdym posilku przez godzine, co i tak czesto niewiele daje. Ona sie meczy,
poniewaz mleko caly czas sie cofa, nie jest to przyjemne, nie wspominajac o
wymiotach
Czy znacie podobne przypadki, jak mozna sobie radzic z takimi objawami? Kiedy
moga ustapic? Teraz Natalka ma 3 tyg.
Ninjo