Niestety,nie ma co liczyc na cud,trzeba sie wziac ostro
za siebie [czytaj za smetnie wiszaco-wystajacy brzuch].
Staram sie ograniczac slodycze i jedzenie,ale jak tu
wytrzymac jak nareszcie mozna normalnie jesc (juz nie karmie).
Wczoraj zaczelam cwiczyc,ale:
1.myslalam po 20 brzuszkach,ze ducha wyzione
2.co chwile Kuba wlazil na mnie i wyglupial sie,mocno
zaintrygowany co ta matka wyprawia...
3.strasznie mi sie nie chce....
Moze ktos sie dolaczy do mnie i razem sie jakos zmotywujemy?
A moze tylko ja zostalam z nadmiarem ciala

?
Jak tu zgubic 5 kilo??????? Help!