Ja wiem, ze niemowleta placza, bo nie potrafia mowic i powodow moze byc
wiele,jednak moj synek od paru dni jesli nie je i nie spi(a uspic go trudno,
w sumie to dzial juz tylko spacer!) to po prostu WYJE w nieboglosy, robi sie
caly czerwony, kopie, wierci sie i strrrasznie zawodzi, mimo, ze nie moze byc
glodny, brzuszek go raczej nie boli (dajemy mu espumisan i juz nie placze z
powodu gazow), ma sucha pieluszke,nie jest mu zimno ani goraco, uspokaja sie
TYLKO na rekach a ja NIE CHCE go ciagle nosic. Probujemy wiec zostawiac go w
lozeczku ale po najwyzej paru minutach zaczyna sie ryk wobec ktorego jestesmy
bezsilni (suszarka tez). Dzis wyjezdza moja mama, ktora pomagala mi w domu i
od poniedzialku bede z synkiem sama, a ta perspektywa mnie przeraza, co mam
robic????????????????????????????????? Nosic? Wtedy na nic innego nie bedzie
czasu. Dac sie wyplakac? przeciez on moze wyc przez godzine bez przerwy a mi
serce peka...

((((((((((((