Zacznę od tego, ze się cieszę , że znowu sie odzywasz na forum
Mój mąż zapoznał się z warunkami i podpisal umowę. wie o tych
nieobecnościach. ja sie z tego powodu bardzo cieszę, bo moze w końcu będzie
zmouszony chodzić. Sam zresztą wcześniej mówił, że jemu to by sie taki kij
przydał. Więc cała nadzieja w tym straszaku, bo do tej pory było tak, ze
płacił za kurs wcale nie mało a nie chodzil bardzo często. Właściwie jest to
najczęstszy powód naszych kłótni.
Zadowolona byłaś z tego kursu? Czy nie było tak, że skoro to nie klient płaci
to dajemy do prowadzenia zajęć byle kogo i takie tam tego typu rzeczy?