Dodaj do ulubionych

Co u nas słychać...

24.07.06, 23:45
Dawno mnie tu nie było, więc teraz zebrałam sie wreszcie w sobie i
postanowiłam Wam napisac co u mnie słychać. Igorek skończył cztery dni temu
trzy miesiące i sama się zastanawiam jak to możliwe, by to tak szybko
mineło... ale tak to chyba jest jak sie człowiek kręci w codziennym kieraciku
a spraw wokól jest stale tak dużo... Bardzo się cieszę, że się synuś tak
dobrze rozwija (siostry go dobrze "szkolą") i jest juz takim fajnym,
kontaktowym dzidziusiem, ale z drugiej strony mi żal, ze te rozkoszne dni juz
nigdy nie powrócą. Strasznie to górnolotnie zabrzmiało, ale pewnie wiecie o
co mi chodzi: tak samo mi żal wiosennych kwiatków, które tak szybko
przekwitają, choć uwielbiam lato. Teraz luz-blues - wakacje, ciepełeczko, dom
wysprzatany wreszcie na błysk (dawno taki nie był, naprawdę wink), dżemiki
morelkowe już się robią, czytam stosy zaległych lektur (co czytacie
ciekawego?), no i pracuję... na pół gwizdka, ale zawsze jest okazja żeby się
choc na chwilkę wyrwać z domu nie tylko na upierdliwe zakupy. Na szczęście
mój małżonek dośc chętnie zostaje z Igorkiem, a ja wiem, że sobie świetnie
razem poradzą.
Teraz o Igorku: jak tylko skończył trzy tygodnie, przestalismy siedzieć tylko
w domu i bywalismy na wystawie ogrodniczej, na pokazie bukietów ślubnych
(który zresztą prawie do końca zorganizowałam wink), na przedszkolnych
przedstawieniach i komersie po zerówce mojej młodszej córeczki. Z bardziej
ekstremalnych miejsc - bylismy na weselu mojej kuzynki (jak skończył sześć
tygodni), bardzo dobrze się bawiliśmy, a on przespał jak aniołek prawie całą
imprezkę, a także byłam z moimi córciami na basenie i Iguś "pływał jak
stary", tzn. nie bał się wody , a wręcz woda go ukołysała w moich ramionach.
Ubolewam szczerze, że nie bardzo mam czym pojechac na wakacje, bo juz dawno
siedzielbyśmy pewnie w jakimś plazowym grajdole, mocząc mogi w ciepłym
morzu... To na razie tyle, jak mi się cos przypomni to znów napiszę...
Pozdrówka od całej naszej czeredy...
Obserwuj wątek
    • martunia78 Re: Co u nas słychać... 25.07.06, 09:32
      Florka! Wreszcie jesteś jak miło przczytać Twój post taki optymistycznysmile
      Bądź z nami częściej-tęskniłysmy za Tobą!

      Ucałuj mocno dzieciaczkismile
    • k_maja Re: Co u nas słychać... 25.07.06, 10:44
      hej, basiu! podziwiam Cię za entuzjazm, energię i umiejętność ogarnięcia tylu
      spraw. No i za optymizm! Ja to jakaś taka rozmamłana jestem, mimo że nic prawie
      nie robię a dzidziuś aniołek smile
      pozdrowionka
      kasia
    • dido_dido Re: Co u nas słychać... 25.07.06, 14:37
      Basiu, super, że się odezwałaś! Zastanawiałam się co u Was słychać. Cieszę się,
      że wszystko w porządku.
      Powiem szczerze, że mnie zawstydziłaś tym porządkiem, dżemikiem no i
      osiągnięciami zawodowymi. Ja mimo, że moja trójka wyjechała na wakacje i jestem
      sama z najmłodszym to nie mam się czym pochwalić. Mimo obiecanek i postanowień
      nie zabrałam się do porządków. Z czytaniem też cieniutko, więcej siedzę przed
      komputerem. Rozgrzeszam się tym, że mój Antek nie zostawia mi zbyt dużo wolnego
      czasu. Ładnie śpi w nocy ale w ciągu dnia rzadko ciągiem prześpi godzinę.
      Wprawdzie nie męczą go kolki ale domaga się uwagi. Na dodatek mój mąż nie
      poczuwa się do opieki nad małym. Zagada go, weźmie na minutę na ręce ale potem z
      ulgą oddaje. Nie ma szans abym wyszła sama z domu.
      Pisz częściej!
      Iwona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka