Dlugo na to czekalam i dzis nareszcie zaczal chichotac-troszke nieporadnie ale za to jak slodko

)
Zaczelo sie od tego,ze Manu zaczelo sie nudzic-mama robila na drutach no to ile mozna tak sie przygladac,no nie? Kiedy zaczal glosno narzekac,ze ma taka wyrodna matke-nie wytrzymalam i zaczelam go laskotac i "prukac" w szyjke-to z prawej,to z lewej. Oj spodobalo mu sie a mnie jescze bardziej jego reakcja-hihi i hihi,tylko tak jakos basem.
Zawolalam pozostalych domownikow i tak smielismy sie w czworke-najpierw Manu,a my chorkiem po nim.Komedia

A jak tam Wasze maluszki? Smieja sie glosno?
Ja przyznam sie do tego,ze w czasie naszych porannych pogawedek "uczylam" go glosnego smiechu. Kilka dni mnie obserwowal i nie mogl wydobyc z siebie odpowiedniego dzwieku.
Pozdrawiam