rengur
07.11.06, 16:22
Byłam dziś w przychodni u endokrynologa (od ok 8 lat leczę się na
niedoczynność tarczycy) i siedziałam koło jednej takiej wrednej - nie wiem tak
z wyglądu 50-60lat. Pani zaczęła mnie wypytywać na co się leczę itp. - typowe
pogaduszki u lekarza - aż w końcu w pewnym momencie wyskoczyła - ale TERAZ to
chyba pani leków nie bierze? no bo ciąża przecież. Ja jej na to że owszem
biorę i to nawet większe dawki niż do tej pory. A pani mi na to: ale nie
powinna pani, absolutnie, moja synowa w ciąży się przeziębła, zażyła jakiś lek
i poroniła, mówię pani dziecko umarło! Myślałam że ją pogryzę, ale grzecznie
odpowiedziałam, że skoro chodzę co miesiąc do lekarza i co miesiąc robię
badania i wszystko jest w porządku to chyba lekarz lepiej wie czy i ile
powinnam brać leków...
Dodam jeszcze, że babsko komentowało strój i wygląd KAŻDEJ przechodzącej osoby...
Teraz jak o tym myślę to nawet śmiać mi się chce, jacy ludzie potrafią być
dziwni...