Dodaj do ulubionych

Nauka zasypiania

26.11.06, 21:56
Jutro Filip konczy 14 miesiecy. Postanowiala odczuczyc go spania ze mna i
nauczyc zasypiania we wlasnym lozeczku.
Wyciagnelismy szczebelki z lozeczka,aby nie czul sie zamkniety. Zgasilam
swiatlo i sie zaczelo... Odkladalam go za kazdym razem jak wyszedl. Przez
pierwsze 20 minut wychodzil jak tylko go polozylam, przychodzil do mnie. Bez
placzu, z lekkim marudzeniem. Cierpliwie, bez slowa, odkladalam go. Potem
zaczal plakac, ba! wrzeszczec, ale kontynuowal wychodzenie. Darl sie 30
minut, coraz dluzej zostawal w lozeczku i wreszcie zasnal. Dzisiejsze
usypiania zajelo mi 50 minut, wkladalam go do lozeczka 46 razy.
Obserwuj wątek
    • moniquev Re: Nauka zasypiania 26.11.06, 22:39
      a ja kupilam sobie w internecie ksiazke pt"noc bez placzu" wydaje mi sie madra
      ksiazka i do tych metod bede sie dostosowywac nie do placzu ...podejrzewam ze i
      tak nie wytrzymala bym 1h jak moje dziecko by plakalo ....polecam lektore tej
      ksiazki naprawde ...pozdrawiam
      • w1paula Re: Nauka zasypiania 26.11.06, 23:06
        Napisz w skrócie na czym polega ta metoda
    • sylwia_zi Re: Nauka zasypiania 26.11.06, 23:42
      a ja olałam, szkoda nerwów. I sąsiadów. Potem znerwicuję dziecko i będę szukać
      psychologa. Moja Martyna się do samodzielnego zasypiania nie nadaje, podobnie
      jak nie nadaje sie do zasypiania o 20. Do spania samemu owszem, ale nie do
      zasypiania. Muszę ją usypiać, tzn kładę sie obok i czekam az zasnie(ok.5 min),
      lozeczko ma wyjete szczebelki i przysuniete jest do mojego lozka. Czasem
      zamieszam tam reka lub potzrymam ja za palec. Czasami w nocy przechodzi do
      mnie, a czasem ja ja sama biore bo chce sie poprzytulac. Mysle, ze pewnie
      gdybym dzielila z kims lozko to tak by nie bylo, ale poki co ten uklad mi
      odpowiada, dziecko dobrze spi a po krzykach znacznie gorzejsad
      ale kazde dziecko jest inne.
      Zycze powodzenia, mam nadzieje ze Twoj Filipek zlapie to samodzielne
      zasypianiesmile Nie ukrywam ze maluch zasypiajacy sam to ideal. No ale coz....
      Tez jestem ciekawa tych metod.
      • agnieszkaela Po pierwszej nocy 27.11.06, 10:16
        Filip budzil sie 3 razy. Pierwszy raz juz godzine po zasnieciu. ALe nie
        wychodzil z lozeczka, siadal w nim tylko, albo wstawal i marudzil. Wystarczylo
        abym go polozyla, przytulila, przykryla. Spal ladnie do rana.
        Te wieczorne wrzaski bylo latwo zniesc. Nie byl to placz rozpaczy, krzywda mu
        sie nie dziala. Protestowal bo dzialo sie cos innego niz on by chcial. Tak samo
        krzyczy w dzien, jak np nie pozwalam mu bawic sie szklanka wink No i caly czas
        bylam przy Filipie, wiec metoda nie jest okrutna.

        Przyznam jednak ze brakowalo mi jego przytulania sie w nocy. Ale naprawde to
        juz pora aby sam spal, we wlasnym lozku. W naszym malzenskim przestalismy sie
        miescic w trojke, wiec od jakis 2 miesiecy maz spi w innym pokoju. A jego
        obecnosci brakuje mi jeszcze bardziej.
    • sani14 Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 10:52
      a u nas wszystko było już super ale się cofnęło (chyba z naszej winy) tzn
      kąpiel, ubieranie i mleczko w naszym łóżku i przeniesienie do pokoju obok do
      jego łóżeczka - tam układał się na bok i zasypiał... ale w nocy jak się obudził
      i stał w łóżeczku to braliśmy go do nas i natychmiast zasypiał a u siebie nie
      chciał... teraz wcale nie chce u siebie spaćsad ale jesteśmy wytrwali i po
      mleczku jak jest już u siebie czytam mu bajkę, układam i wychodzę, on zaczyna
      płakać - znowu go układam i wychodzę itd - wczoraj trwało to pół godziny... ale
      spał u siebie do ranasmile
      jakoś musimy to przetrwać bo młody strasznie kopie jak śpi z nami a lepiej żeby
      mój "brzuszek" miał spokójsmile
    • ninjo Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 11:34
      ja bym chyba wlozyla szczebelki z powrotem. Nie po to, aby jakos meczyc /
      dreczyc Filipa, ale wydaje mi sie, ze latwiej by mu bylo przyzwyczaic sie do
      tego, ze jak jest w lozeczku to sie moze polozyc, bo wyjsc i tak nie da rady.

      My tak mielismy, ze mala teraz zasypia w swoim lozeczku, ja co prawda jestem
      przy niej, ale nie uwazam tego za cos zlego. Nie chcialabym nawet, zeby
      zasypiala sama w pokoju, jak nikogo nie ma. Dla mnie dosyc naturalne jest,
      nawet jak bedzie sporo starsza (ale nei do 18-stego roku zycia smile)) ), ze
      bedziemy ja czy tata czytali jej przed snem. Tak teraz ja jestem przy niej, w
      razie czego cos jej szepne do ucha czy poglaszcze. A ona juz wie, jak wchodzi
      do lozeczka, ze nie ma co lamentowac i tak jej nie wyciagne z lozeczka (staram
      sie tego nie robic, wiec jak wkladam ja do lozeczka, to ona sie zaczyna moscic,
      przekreci sie ze 100 razy i po 5-20 minutach spi.
    • moniquev Re: noc bez placzu- ksiazka 27.11.06, 16:08
      dla zainteresowanych ,trudno jest opisac te metode poniewaz ,autorka (matka 4
      dzieci)podaje kilka sposobow abysmy same mogly wybrac co dla naszego dsiecka
      najbardziej pasujesmile ksiazka nie jest droga wiec polecam ja bardzosmile
    • mamusia_chlopczyka Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 16:24
      ja nie mam zamairu małego jeszcze uczyć samodzielengo zasypiania... mały śpi
      razem z nami w jednym pokoju, tzn. my na materacu na podłodze a dziecko na
      wersalce... najczęściej ja go usypiam ale zdarza mu się że sam kładzie się i
      zasypia... w nocy na pcozątku spi sam, a później zaczyna marudzić i ja się kłade
      koło niego i najczęściej zasypiam i śpię z nim... ale jak nie zasnę to wracam do
      męża... no cóż... wszyscy moi znajomi którzy mają starsze dzieci usypiali swoje
      dopóki nie poszły do szkoły... a poza tym nigdy więcej nie będę tak blisko ze
      swoim dzieckiem jak teraz, dlatego chcę się jeszcze do niego poprzytulać...
      ps. noi serce by mi pękło jak by ryczał tak długo... narazie uczymy się żyć bez
      smoczka i butelki w nocy i odnosimy coraz większe sukcesy...
    • iva30 Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 16:27
      Agnieszkoelu, gratuluję! Wiem, że to trudne, bo my też mamy to za sobą. Było
      chyba troszkę łatwiej, bo Ania jeszcze nie chodziła, więc nie wychodziła z
      łóźeczka. Za pierwszym razem zasnęła po 1,5 godzinie płaczu. A potem za każdym
      razem było łatwiej. Teraz jestem bardzo zadowolona, że Ania już śpi sama.
      Czasem nawet się nie budzi w nocy smile, a ja jestem spokojna, że mi nie spadnie
      z łóżka. Kiedyś trzeba malucha nauczyć, żeby spał sam. Życzę wytrwałości, a
      najgorsze za Tobą. Pozdrawiam
      • agnieszkaela Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 18:22
        Ninjo, lozeczko bez wyjetych szczebelek bylo nie do zaakceptowania przez
        Filipa. Teraz w ciagu dnia wchodzi, wychodzi i widac ze czuje sie dobrze w
        lozeczku-to jego miejsce. A to, ze wieczorem musze go odnosic na miejsce jakos
        przezyje wink
        Jego lozeczko nadal stoi w naszej sypialni, nie chcialam robic drastycznego
        kroku i nie dosc ze wywalac z lozka to i z pokoju wink

        Piszecie dziewczyny, ze nie znioslybyscie tak dlugiego placzu dziecka. Tez tak
        myslalam, ale po pierwsze plakal "tylko" pol godziny, po drugie jak juz
        wspomnialam to nie byl placz zalosci, tylko zlosci, ale nawet niezbyt silnej.
        Tak samo sie zlosci jak zabraniam mu bawic sie czyms niebezpiecznym. A taki
        placz chyba znosicie?
        Nie powiem, ze bylo calkiem latwo-dlatego tez przymierzalam sie do tego od
        kilku ladnych tygodni. Ale w koncu trzeba bylo.
        Przed nami druga noc. Zobaczymy co bedzie.
        • ninjo Re: Nauka zasypiania 28.11.06, 09:50
          jasne, skoro nie akceptuje inaczej, to powinny byc wyjete,
          to byla taka proba rady z mojej strony smile

          co do placzu, ja tez zupelnie nie mam problemu psychicznego, kiedy mala placze
          i wiem, ze nie dzieje jej sie krzywda, tylko probuje rozne "przywileje" sobie
          wywalczyc. Czuje sie troche przy tym, jak nieczula matka, ale zupelnie mnie to
          nie rusza.
          Staram sie jej pokazac, ze tym sposobem nie wywalczy nic, ale jednoczesnie
          przytulam czy jak juz skonczy bawie sie z nia, itd.
          • ninjo Re: Nauka zasypiania 28.11.06, 09:58
            oczywiscie zupelnie inaczej jest, gdy wiem, ze placze bo rzeczywiscie jest jej
            zle. Ale ten placz jest inny i latwo jest mi to odroznic

            co do usypiania, to u nas jest taki model, ze mala zasypia w swoim lozeczku,
            ale przy mojej obecnosci w pokoju. Mysle, ze jakbym wyszla, to tez by zasnela
            bez wiekszych problemow, ale lubie spedzac z nia te chwile. Ona sobie wedruje
            po lozeczku, od czasu do czasu wstanie i mnie pocaluje, jest fajnie smile
    • pati775 Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 19:09
      agnieszkaela gratulujemy ! super ze sie Wam udalo smile

      ps. nie wyobrazam sobie usypiania dziecka do wieku szkolnego jak to ktoras z
      nas wczesniej napisala !!! a bliskosc, czulosci, przytulanie mozna okazywac
      przeciez zawsze nie tylko spiac z dzieckiem moze ndlatego tak uwazam ze ja nie
      potrafie spac z Oskarek bo mam wtedy bardzo czuly sen i slysze kazde jego
      przekrecenie sie wiec bardzo chwale sobie ze zasypia sam
    • maretina Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 19:38
      bedzie lepiej. badz konsekwentna.
      • madelaine6 Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 21:56
        Ja mam to za sobą-Michal mial kilka miesięcy.
        Nauczylam go zasypiac metodą trejsi (mniej wiecej).
        W kazdym razie opłaci się-on uwielbia swoje łóżeczko
        i chetnie w nim odpoczywa.Wieczorem go calujemy,
        wedruje do lozeczka i lezy,czesto gada sobie cos,mruczy
        i usypia.W dzien tez zreszta.W kazdym razie ma stale pory
        spania.To cudowne kiedy o 20 zapada cisza smile

        Im wczesniej,tym lepiej.Pamietaj,ze najwazniejsza jest
        konsekwencja-zlamiesz sie raz to koniec,Filip bedzie
        pozniej cierpial.Stanowczo i spokojnie a zobaczysz,ze
        bedzie mial dzieki tej nauce wiele korzysci (i Wy tez).
        Zycze powodzenia i siły,bo to nielatwa naukasmile
        • guruburu Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 22:15
          A ja wolę uczyć alfabetu big_grinDD
    • bomba001 Re: Nauka zasypiania 27.11.06, 22:23
      u nas ok. msc temu postanowiliśmy nauczyć. tak to ja lub mój mąż, jak nie
      karmiłam juz mai w nocy spał z mała. to jest najwyższ czassmile) uwielbiam spac z
      małym ciałkiem, ale lubie tez z mężemsmile))
      nie stosowalismy tracy tylko tak jak i z moim synkiem metodę "każde dziecko
      może nauczyć się spać" efekt: mała krzyczała może wszystkiego z 10 min.
      podobnie było z moim synkiem. może juz gotowi byli. teraz mała zasypia krzycząc
      tylko tak długo jak mi zajmuje dojsci edo drzwi jej pokoju, potem spi. w dzień
      również zapda w sen od razu. dodam,że ja jestem przeciwniczka lóżeczek ze
      szebelkami i mała zawsze spała na materacu. w nocy ostarnio sie budzi raz- ida
      zębysad(czasem zasypia sama, czasem muszę iśc ja połozyć, bo siedzi i powiedziec
      magiczną formułę: dobranoc majka idzie spać. kładzie sie i śpi. śpi ogólnie
      spokojniej. jestem dumna z jej samodzielnoścismile))
      • agnieszkaela Druga noc-relacja 27.11.06, 23:03
        Dzis obylo sie bez placzu, lekko marudzil chcac abym go glaskala po plecach,
        ale nie wyszedl z lozeczka ani razu. Zasnal w 25 minut. Po godzinie obudzil sie
        z placzem, wstal, maz do niego poszedl i po kilku minutach znow maly spal. To
        uwazam za najwiekszy sukces, bo do tej pory zasypiac chcial tylko ze mna, tacie
        nie pozwalal.
        Strasznie jestem dumna z Filipa, ze tak ladnie i szybko sobie z tym poradzil.
        No i znow mam meza w lozku wink))
        • e-go Re: Druga noc-relacja 04.12.06, 15:40
          jesteście bardzo dzielni smile i mama i Filipek smile
          u nas przy drugim dziecku usypianie "samo" sie uskuteczniło
          malutki zasypia bez problemow sam, ale swego czasu musiałam konsekwentnie nie
          reagować na jego protesty i krzyki - bylo o tyle "łatwiej", że chcąc poswięcić
          czas i duzemu i małemu, kiedy bywałam sama, musiałam go dzielić na dwóch wink
          odbywało się to w ten sposób, że wykapanego i najedzonego malucha odkłądałam do
          łóżeczka i nie zważając na jego ryki zajmowałam się starszym, bo przecież on
          też potrzbuje mamy smile jak starszy był już po kolacji, opowiedzial co sie
          zdarzyło w czasie dnia i obgadaliśmy kwestię czytania przed snem, szłam do
          małego, który już słodko spał (umęczony rykami).... tak więc nieobecnosc taty w
          kluczowych momentach dnia wyszła nam na dobre smile chociaż w pierwszym odruchu
          miałam go zamiar zamordować uncertain
    • doso1 Re: Nauka zasypiania 28.11.06, 22:44
      Jestem dumna z Ciebie i Filipa smile Wiem, ze to ciezko, ale najgorsze chyba
      macie juz za soba. Oby tak dalej smile trzymam kciuki smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka