Wczoraj dałam mojemu synkowi pierwszy posiłek - jeden mały ziemniaczek,
rozgnieciony na papkę z odrobiną wody. Karmienie trwało długo, ale większośc
została połknieta. Za to dziś ziemniak został pożarty z prędkością
błyskawicy - mały tylko nadstawiał buzię do łyżeczki. Śmieję się, że to po
rodzinie męża, pochodzącej z Wielkopolski - chętnie je pyry jak każda
poznańska pyra

Tymek dziś kończy 4 miesiące i jak tak dalej pódzie z jedzeniem to za 2-3 dni
podam mu marchewkę - od mojej mamy z działki, bez żadnej chemii.