23.01.10, 20:04
Witam!Jestem mamą 3,5 miesięcznej Kamilki.5 stycznia pediatra wykryła u niej
szmer nad serduszkiem.W następnym tygodniu pojechałam do Zielonej Góry do
kardiologa dziecięcego.Ten stwierdził Vsd 5mm.
Jestem przerażona!Kardiolog stwierdził,że może się jeszcze zarosnąć,ale nie
daje zbytniej nadziei.17 lutego jedziemy na kontrolę i boję się,że dziurka
może być większa.
Prawdopodobnie czeka ją operacja.Powiedzcie mi proszę,jak długo czeka się na
taką operację w Poznaniu?
https://www.suwaczek.pl/cache/552426a2a7.png
https://s3.suwaczek.com/200910084865.png
Obserwuj wątek
    • genie.in.the.bottle Re: VSD 24.01.10, 15:17
      Na pewno corka musi trafic na oddzial kardiologii celem
      dokladniejszej diagnostyki.Mozesz skontaktowac sie z zabrzem, bo oni
      tez zamykaja ubytki przez skornie.Kolejka do zabiegow jest dluuuga
      we wszystkich osrodkach.
      • sheryll Re: VSD 26.01.10, 18:56
        Moja córcia jest po operacji ASD. To ubytek w przegrodzie
        międzyprzedsionkowej - wada podobna do VSD, często współistniejąca.
        Operowana jak miała 6 miesięcy. Dziś ma prawie 6 lat! Jest pod stałą
        kontrolą kardiologiczną. Wszystko co tu zostało napisane to prawda,
        ale... mnie denerwowało określenie operacji jako "zabiegu
        kosmetycznego". Kardiochirurg przed operacją informował mnie o ryzyku,
        o tym, że to bądź co bądź operacja na sercu, narkoza itd. Nie chcę tu
        snuć jakichś czarnych wizji, mówię tylko, że mnie denerwowały takie
        określenia, choć oczywiście w porównaniu do cięższych wad serca można
        użyć określenia "zabieg". U mojej córki znacznie zmieniały się rozmiary
        serca, przepływy były za duże. Zdecydowano o operacji. nie wspominam
        tego czasu pozytywnie. Dziś wciąż obowiązuje nas profilaktyka zapalenia
        wsierdzia, zwłaszcza że ostatnio na kontroli wykryto przetokę wieńcową
        do tętnicy płucnej. Też niby "nic" a jednak dostałam "glejt" do lekarza
        rodzinnego o profilaktyce zapalenia wsierdzia. Ech... może trochę to
        wszystko poza tematem głównym i problemem autorki posta, ale wady serca
        to dla mnie wciąż temat wywołujący emocje
        • sonia-3 Re: VSD 26.01.10, 20:24
          Wśród pracowników medycznych słowo "zabieg" to inaczej operacja. Nie ma to znaczenia czy to operacja bardzo skąplikowana, czy mniej. Każda operacja w potocznym języku medyków to zabieg.A dla Matki to niech by to było usuniecie migdałków to i tak będzie to traumatyczne wydarzenie. Dla mnie VSD to niezbyt skąplikowany zabieg np. w porównaniu do wad serca złożonych ,wymagających skąplikowanych działań wieloetapowych, ale gdybym miała dziecko z VSD, to też bałabym sie o nie, ale po co wzbudzać panikę . Będzie dobrze. Wiem to z doświadczenia.Głowa do góry.
          • sheryll Re: VSD 27.01.10, 12:14
            Ja wszystko rozumiem. Dla chirugów to rzeczywiście "chleb
            powszedni"... a z tym wzbudzaniem paniki... to zależy co, kto chce
            usłyszeć. Ja chciałam wiedzieć wszystko, włącznie z możliwym
            ryzykiem i powikłaniami i takie informacje usłyszałam. Mi jak ktoś
            mówi w takich sytuacjach, że na 100% będzie dobrze i nie ma co się
            martwić to mnie to wkurza strasznie i czuję się traktowana jak jakaś
            niezbyt sprawna psychicznie. Swoją drogą podziwiam ludzi którzy
            pracują przy takich operacjach, przecież te serduszka takie
            maleńkie, pacjenci niewielcy...
            • sonia-3 Re: VSD 27.01.10, 13:39
              Zawsze każdy rodzic jest poinformowany o mogących wystąpić powikłaniach. Nigdy nie ma 100 % gwarancji na udany zabieg.Ale nie ma sie co martwić na zapas smile
    • verona27 Re: VSD 25.01.10, 12:29

      Hej, rozumiem Twoje zdenerwowanie, taka wiadomość to szok dla
      rodziców. Moja córka tez miala taką wadę, zoperowana byla w
      Warszawie.
      Zapraszam na forum gdzie dowiesz sie więcej o wadzie i metaodac
      leczenia
      www.forum.sercedziecka.org.pl/
      • sonia-3 Re: VSD 25.01.10, 15:42
        Witaj.Pracuje przy takich operacjach jako instrumentariuszka. Na szczęście nie jest to bardzo poważna wada serca, wiec i zabieg nie jest skąplikowany. Trwa z regóły 2,5-3 godziny, a dziecko szybko dochodzi do zdrowia. Potem rozwija sie zupełnie normalnie. Także nie zamartwiaj się. Na pewno wszystko będezie dobrze. Co do terminów operacji to nie orientuję sie,jak są długie kolejki, ale nie jest to bardzo "pilna" wada do natychmiastowej ingerencji chirurgicznej, wiec jeśli już operacja będzie konieczna spokojnie doczekacie odpowiedniego czasu. Najważniejsze- zdecydować sie na odpowiedni ośrodek kardiochirurgiczny i iść do kordiologa z tego właśnie szpitala. Powodzenia.
    • omamamia1 Re: VSD 25.01.10, 18:59
      Moja córka jest po korekcji VSD.Ubytek w przegrodzie międzykomorowej
      jest wadą śródsercową nie da się go zamknąć przezskórnie tylko
      zawsze wiąże się to z zabiegiem na otwartym sercu,w krążeniu
      pozaustrojowym i średniej hipotermii.Wiem,że to brzmi groźnie ale
      uwierz mi to zabieg kosmetyczny jak mawiają kardiochirurdzy.Dziecko
      jest od razu wybudzane,po 24 h ma wyciągnięte dreny,po 2 dobach MA
      chodzić i jest to czynność konieczna wręcz wymuszana przez
      lekarzy,do domu zostaliśmy wypisani dokładnie po 7 dniach.(to
      scenariusz typowy i częsty jeśli nie ma komplikacji)Rana po zabiegu
      leczy się jak na przysłowiowym psie i dziecko wraca do normalnego
      życia bez ograniczeń smile Moja córka miała jeden ubytek w części
      błoniastej o wielkości 0.6 mm oraz kilka mniejszych,które wyszły
      dopiero podczas operacji a zabieg zamknięcia go to 8 rok jej
      życia.Jeśli nie ma zaburzeń chemodynamicznych,kardiolodzy nie
      spieszą się z zamknięciem ubytku,w przeważającym % zamykają się one
      same w 3 pierwszych latach życia dziecka.Podstawowa diagnostyka to
      echo oraz rtg z kontrastem przełyku.Jeśli chcesz o tym porozmawiać
      moje gg 2531656
      • annik-2 Re: VSD 29.01.10, 14:01
        Dziękuję za słowa pocieszeniasmile
        Obok dziurki wytworzył się mały tętniaczek i wygląda tak, jakby chciał przykryć
        tą dziurkę.17 lutego mam kontrolę i zobaczymy,czy coś się zmieni.Jeśli jednak
        będzie konieczna operacja,to już się nie załamię,tylko będę działaćsmile
        • sweet_angelina Re: VSD 11.03.10, 22:07
          Nasze dzieciatko miało 19 dni kiedy zdiagnozowano ASD II (3 mm)i VSD
          okołobłoniaste (3-4 mm). Pani doktor nie dawala szans na samoistne
          zamknięcie się VSD. ASD zarosło się po 2,5 miesiąca. Kiedy córeczka
          miała 4,5 miesiąca pojechaliśmy na badania do kliniki. Pani doktor
          powtarzała echo serca aż 3 razy, bo nie mogła uwierzyć że się
          zarosło. Powiedziała, że "mieliśmy wielkie szczęście, bo to się
          zdarza bardzo rzadko". Była bardzo zdziwiona, bo jeszcze 2 miesiące
          temu słyszala szmery i dziurka była na 3-4 mm. Powiedziała,
          że "chyba modlilismy się do Matki Bożej z Częstochowy". Tak,
          modliliśmy się! To Matka Boża uzdrowiła nasze dziecko!

          Drodzy Rodzice - nie poddawajcie się! Zawierzcie Maryji! Wiem co
          sami przeszlismy, ile łez wylałam i w jakich nerwach żyłam. Znajomi
          maja dziecko z tą samą wadą, tej samej wielkości, wykrytą w tym
          samym czasie. Ich dziecku się pogorszylo, dziurka powiekszyła,
          przeciek jest duży i do miesiąca będzie mieć operację.

          Fakt, że po tej operacji dziecko może być w pełni aktywne i wada
          jest całkowicie wyleczalna, ale antybiotyki przy każdej infekcji
          bakteryjnej, przy leczeniu zębów i każdej interwencji chirurgicznej
          w obrębie jamy brzusznej. A do tego ból, nerwy, stres i patrzenie na
          cierpienie dziecka...

          Nam Maryja pomogła - modlitwa i wiara mają wielką siłę!
          • sheryll Re: VSD 12.03.10, 18:32
            Nie kwestionuję w żadnym wypadku siły wiary itp. ale błagam nie
            stawiaj sprawy tak: módl się a jak nie to narazisz dziecko na
            cierpienie, bo mogę dać sobie rękę uciąć, że jest wokół nas cała
            masa rodziców, którzy modlili się mocno i żarliwie i cud uzdrowienia
            się nie wydarzył. Ale wydarzył się inny cud. Cudowni chirurdzy
            dzięki ich wiedzy i doświadczeniu mogli naprawić serce mojego
            dziecka. To też cud... Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dzieci nie
            miałyby szans, a dziś to "zabieg kosmetyczny".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
Wersja mobilna