kocianna
03.04.10, 22:44
Poleciałam w trzydniową delegację, dziecko zostało z tatusiem. Ona nie lubi
latać i ja nie lubię latać, bała się o mnie, poza tym z tatusiem się
umiarkowanie dogadują. Efekt: ostry atak astmy (z pogotowiem włącznie) i moje
błyskawiczne pokonywanie 1200 km, nie bacząc na koszta.
Na zajęciach tanecznych pani ustawia dziecko w parze z grubaskiem, któremu nie
wychodzi i cała grupa się z niego śmieje. Efekt: rotawirusowe odwodnienie w
nocy przed następnymi zajęciami.
Dzieć dostał rolę w przedstawieniu noworocznym (obcy język, nowe przedszkole).
Efekt: 39,5 w przeddzień przedstawienia, dzień po przedstawieniu zdrowa.
To się dzieje zbyt często, żeby to były przypadki (zwłaszcza jeśli o delegacje
chodzi - a moja praca wymaga wyjazdów krótkich, acz dalekich). Jest na to
jakiś sposób?