e-milia1
01.02.11, 09:44
moja corka od 2 lat jest w przedszkolu, zawsze byl spokoj, jednak od wrzesnia praktycznie bez przerwy wisi karteczka, ze w przedszkolu jest wszawica... i mojej corki nie ominal ten problem. trzy tygodnie temu miala wszy. bylismy u lekarza, kupilismy specjalny szampon, przeszlismy wszyscy kwarantanne, pluszaki wszystkie zostaly wyprane, wszystkie ciuchy, posciel, reczniki. mieszkanie wyszorowalam... sprawdzalismy co jakis czas wloski malej, wszystko bylo ok. po 10 dniach, jak kaza producenci szamponu, umylismy poraz kolejny wlosy szamponem na wszy... minelo 10 dni (w tym czasie sprawdzalismy malej co jakis czas glowe) i znow znalazlam kilka robali i pare gnid na wlosach malej. myslalam, ze trafi mne szlag, ryczes mi sie chcialo. znow przeszlismy kwarantanne, wszystko powtorzylismy jak wtedy... poradzcie, jak przeciwdzialac z gory wszom? od wielu slysze, ze oprcz sprawdzania i tego szapmonu, ktorym myje sie wlosy jak juz robale sa, nic tak naprawde wczesniej nie pomaga. jakie macie doswiadczenie? czy profilaktyczne mycie wlosow woda z octem, uzywanie co jakis czas prostownicy i spinanie mocnow cos pomaga? prosze was, piszcie o swoich doswiadczeniach. wiem, ze w internecie duzo o tym, ale kazdy pisze co innego...