joannap72
01.06.04, 16:31
Chodzi o tzw stulejke. Nie chcę jeszcze raz poruszać tego tematu, zwłaszcza
że dużo już jest o tym na forum.I sobie poczytałam i dlatego mam nerwa. mój
syn ma 7 mies. wczoraj byliśmy u ortopedy w celu sprawdzenia bioder( miał
ograniczone odwodzenie). Biodra są ok. ale lekarz nie omieszkał zająć sie
siusiakiem, powiedział "oooooooo mamy stulejkę" i odciągną mu nieco napletek
w wyniku czego popękał mu naskórek. Nie wiedziałam że popękał mu z powodu
tego odciągnięcia, gdyż jednocześnie mój synek ma infekcję tak jakby
uczuleniowo-grzybkową i myślałam że to wynik tejże infekcji. I właśnie
dzisiaj byliśmy u derm. i znowu taka sama chistoria "OOOOOOo stulejka" i
dawaj znowu ruszanie siusiaka i już teraz na moich oczach doszło do kolejnego
pęknięcia. Pomijam fakt czy mój syn ma stulejkę czy nie, nie zamierzam mu
odciągać napletka bo jest za malutki. Spora ilość lekarzy to konowały, które
nie pamiętaja o prawach pacjęta, bo chyba powinni sie mnie zapytać czy życzę
sobie pokazu ściągania napletka z moim synem w roli głównej. Kurczę. I to
tyle co miałam do wylania. Pozdrawiam wszystkich idę sobie poczytać jeszcze o
tej stulejce.