dorek3
17.02.12, 23:13
Rano młody (8,5) wstał z bólem głowy. Ponieważ mocno narzekał dałam paracetamol. Nie zdążyłam dojechać do pracy i telefon od pielęgniarki szkolnej że skarży się na ból głowy. Ponieważ wyglądało mi że po prostu jeszcze lek nie zadziałał poprosiłam o obserwację. I faktycznie po pół godzinie ból ustąpił i dziecko w dobrej formie. Przyjeżdżam po południu i młody zmarnowany totalnie, ze łzami w oczach że głowa boli bardzo. Za nim dojeżdżamy zasypia na kilka minut. Po wyjściu z samochodu stwierdza że jest o wiele lepiej. W domu mierze temperaturę i ma 38,6 więc dostaje paracetamol. Temperatura spada, głowa boli "tylko troszeczkę", na nic innego nie narzeka, ale cały wieczór spędza pod kocykiem. Teraz po zaśnięciu ponownie ma 38.
Co to może być? Poza czymś grypopodobnym przychodzi mi do głowy jeszcze zapalenie opon mózgowych (to tak z grubej rury), ale głowę przyginał do klatki bez problemów.