Dodaj do ulubionych

mam dosc terroru ciagle placze

11.06.04, 21:08
Moj 11-mczny synek od urodzenia dawal nam w kosc.Przez pierwsze pol roku mial
kolki potem byly zabki.Teraz ma 8 zebow i myslalam ze bedzie troche spokoju
ale niestety Olus non stop jest marudny i strasznie wrzeszczy.Raczej nic mu
nie dolega bo gdy sie go wezmie na rece to jest spokuj .Czy to juz jest
terroryzm?Wnocy tez spi niespokojnie a spi ze mna.w ciagu dnia nic nie moge
zrobic bo zaraz jest krzyk ja mam juz dosc.Dzisiaj na noc dalam mu melisal
moze w nocy bedzie spal.Moze ktoras z was mamusie poradzila sobie z takim
problemem a moze mu czegos brakuje bo napewno nie noszenia na rekach .Czekam
na dobre rady.Gosia
Obserwuj wątek
    • steffa Re: mam dosc terroru ciagle placze 12.06.04, 22:54
      Chyba masz taki 'model'. Jeśli oczywiście wykluczasz jakieś dolegliwości. Mój
      syn płakał cały czas do 6 miesiąca, potem mu względnie przeszło, ale teraz ma
      1,5 roku i wymagający jest na maksa. Co prawda śpi w miarę dobrze, ale akurat
      w tym byłam nieugięta i był 'uczony' snu, bo inaczej, to nawet nie dał mi
      odejść od siebie w nocy. Czy karmisz go piersią? Dzieci karmione piersią
      długo śpią niespokojnie, a potem i tak budzą się przynajmniej raz w nocy, żeby
      sobie przypomnieć czy mama na pewno jest w pobliżu wink. Chyba cię nie
      pocieszę... Były jeszcze wątki na 'dziecku', coś w rodzaju "ciągle płacze" -
      może znajdziesz i cię natchnie, ale rozwiązań raczej nie podsunie. Jedyna
      nadzieja, w 'dorastaniu' - im będzie starszy, tym więcej będzie umiał
      zaproponować 'sobie sam', czyli chodziaż pobawić się chwilę. Ja w domu -
      powoli, bo powoli, ale jednak coś zaczynam robić i choć trochę zajmować się
      sobą (chociażby ubrać się przed dwunastą), dlatego, że do to interesuje i mi
      towarzyszy. Poza tym doskonale rozrywa się poza domem - uwielbia atrakcje
      podróży i odwiedzin i ogólnie 'występów gościnnych' jak ja je nazywam. Jest
      wtedy zupełnie innym dzieckiem... Pozdr.
    • magda_marek Re: mam dosc terroru ciagle placze 14.06.04, 01:31
      Cześć!
      Moja córcia ma dopiero 5 miesięcy, ale też próbuje wymuszać na nas krzykiem
      noszenie na rękach. Czasami serce mi pękało, ale byłam nieugięta i w zasadzie
      udało się, choć jeszcze nad tym pracujemy.
      Mój sposób jest prosty. Kiedy mam coś do zrobienia np. w kuchni lub przy
      komputerze, po prostu zabieram małą ze sobą i wsadzam ją w fotelik. Czasami
      wyatarczy, że mnie widzi i słyszy (bo gadam do niej), a czasami kołyszę ją i
      podszczypuję. Bywa też, że kiedy zaczyna się kręcić i nudzić, przerywam na
      chwilę robotę i próbuję ją czymś zająć podając zabawkę lub choćby łaskocząc. W
      moim przypadku zdaje to egzamin i dzięki temu mogę coś w domu zrobić (nawet
      skosić trawnik na działce smile))))))))
      Staram się też nie brać małej na ręce kiedy krzyczy bez wyraźnego powodu.
      Prubuję ją wtedy zabawić albo czymś zająć. Dopiero kiedy się uspokoi wyciągam
      ją, żeby ją przytulić. Staram się też zaglądać do niej co jakiś czas, kiedy
      sama bawi się w łóżeczku, bądź mówić do niej nawet gdy mnie nie widzi.
      Mój mąż też korzysta z tych sposobów kiedy ja muszę gdzieś wyskoczyć i muszę
      powiedzieć, że coraz mniej nosi córcię na rękach. A był czas, że nosił ją 2
      godziny, gdy ja byłam na działce.
      Kiedy pilnowałam rocznego kuzyna, też nie miałam większych problemów. W pokoju
      próbowałam zająć go jakąś zabawą, a w kuchni zwykle dostawał jakiś kubeczek i
      łyżeczkę i przez pewien czas miałam spokój. gdy mu się znudziło dawałam coś
      innego i jakoś tak zleciało i zrobione było to trzeba. Takie dzieci już sporo
      rozumieją i można je czymś zająć. Jednak wymaga to trochę czasu i cierpliwości.
      Czasami trzeba zacisnąć zęby i uszy, ale wytrwałość przynosi rezultaty.
      Przynajmniej w moim przypadku.
      Pozdarwiam i życzę powodzenia.
      Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka