Wczoraj uaktywniła mi się na ustach opryszczka. Przedwczoraj nie wiedząc że się pojawi całowałam syna w główkę, buźkę (nie usta). Dziś jestem zestresowana czy nie zaraziłam synka

, wiem jaka jest niebezpieczna dla takich maluchów. Karmie piersią, opryszczkę smaruje hevarinem, myję ręce, nie całuje już synka. Mały jest jednak cały czas ze mną, w nocy karmie go i boje się, że leżąc koło mnie dotknie ręką mojej opryszczki a potem weźmie ręce do buzi. Pocieszam się, że może przeciwciała zawarte w mleku go uchronią... Czy ktoś miał opryszczkę a nie zaraził swojego maluszka? Co mogę jeszcze zrobić by zminimalizować ryzyko zakażenia?