martinetka
15.08.04, 19:38
Dziewczyny, nie wiem co robić, jeszcze dzisiaj rano mała była wesoła, śmiała
się, bawiła, zjadła ładnie mleko. Około godziny 14 zaczęła marudzić, na
początku myśleliśmy że marudzi, przez to że się nie wyspała, nie chciała jeść
zupki, płakała, głowę miała rozpaloną. Mąż zdołał ją uśpić, kiedy wstała
główka nadal była rozpalona ale zjadła zupkę. Byliśmy u teściów więc jak tylko
zjadła zupkę, poszliśmy do domu w drodze powrotnej spała. Kiedy się obudziła
strasznie zaczęła płakać. W domu zmierzyliśmy jej temperaturę miała 38 stopni.
Daliśmy jej Paracetamol w czopku i robimy zimne okłady, ale gorączka nadal
jest między 37 a 38 stopni. Przez pewien czas miała gęsią skórkę. Mała marudzi
ciągle ziewa jakby była śpiąca, da się ją uśpić na chwilę i zaraz się budzi.
Około 19 jadła deserek i o dziwo ładnie go zjadła, bez marudzenia i odpychania
łyżeczki. W zasadzie oprócz tego marudzenia, gorączki i ciągłego ziewania nie
ma w tej chwili żadnych innych objawów. A i ma takie oczka biedne takie do
spania albo zmęczone. Myślimy że to może angina bo moja siostrzenica od
wczoraj na nią choruje, a z moją mała miała styczność w czwartek i piątek, ale
przy anginie dzieci nie chcą jeść a ona zjadła deserek. Mała właśnie kończy 7
miesiąc. Pomocy