Od razu przejde do rzeczy. Od jakiegos czasu tj gdzies od 4-5 tygodni zauważyłam ze na bieliźnie mojej corki (za chwile 7 latka) pozostają ślady no powiedzmy wprost po kupie, jakby nie dokładnie wycierała się. Myślałam na początku ze to to ale nie, ewidentnie zaczyna chyba wstrzymywać wypróżnianie bo bielizna zaczyna byc coraz bardziej brudna. Rozmawiałam z nia o tym czemu jak czuje ze chce do toalety to nie idzie. nie uzyskalam jakiejś konkretnej odpowiedzi raczej cos w stylu " bo mi sie nie chce". Ja wiem ze jak ona wpadnie w trans zabawy np z kolezankami/kolegami na podworku to zatraca sie kompletnie i nie ma czasu zeby przybiec do domu np zrobić siku itp. Potem biegnie juz naprawdę w ostatniej chwili. To samo w domu kiedy sie bawi, jest czymś bardzo zajeta to tez w ostatniej dosłownie chwili biegnie do toalety i ma takie ciśnienie ze malo porcelany nie rozwali

. Czyzby naprawde w rozumowaniu dziecka ono faktycznie nie chce przerywac zabawy/nie ma czasu na takie rzeczy jak fizjologiczne potrzeby? Nie wiem co mam zrobić, jak z nia rozmawiac zeby nie czula sie skrepowana takim tematem jak no powiedzmy to szczerze "zasrane majki". Tlumacze ze nie moze tak byc, ze jest duza ze musi przerwać zabawe i isc do toalety zawsze kiedy czuje taka potrzebe. Ale nie pomaga... boje sie ze nauczyć sie nawykowego wstrzymywania i odbije sie to na jej jelitach itp. Moze ktoras z was miala podobny problem