Dodaj do ulubionych

a wszystko zaczęło się od kaszlu

15.12.04, 12:10
Witam wszystkie mamy ,które niestety tak jak ja są skazane na lekarzy i na
ich leczenie ,które jak wiadomo bez odpowiedniej diagnozy ,oczywiście okazuje
się bezskuteczne.Moje dziecko od września tak jak wiele innych pociech
zasiliło liczne grono przedszkolaków.Mała zaklimatyzowała się ładnie,nie
miałam problemu z pozostawianiem jej na kilka godzin bez rodziców.Ale już po
trzech dniach w nocy zaczęła kaszleć , na początku około 10 minut potem do
godziny .Kaszel nie był bardzo męczący ,ale wyrywał małą ze snu i oczywiście
wszyscy zaczęlismy niepokoić się ,choć mała nie miała żadnych innych objawów-
kataru , ani podwyższonej temperatury.Byliśmy u lekarza rodzinnego.Zaczęła
małą leczyć standardowo jak przy lekkim przeziębieniu.Ale to nic nie
pomagało.Wręcz zaczęło być gorzej bo kaszel pojawił się również w
dzień.Nie mocny ,nie uciążliwy,ale wiedzieliśmy ,że coś jest nie tak ,co nas
dziwiło po otrzymaniu silnych syropów przeciwkaszlowych mała tak samo
kaszlała .Zero efektu-zupełny brak działania leków .W międzyczasie naszej
rodzinnej lekarki nie było więc trafiliśmy do jeszcze innego lekarza
rodzinnego ,który także nie widział nic niepokojącego i potrzymywał ,że
wszystkie dzieci w przedszkolu muszą swoje wychorować i to normalne.W pewnym
momencie mała dostała gorączki i dostała pierwszy
antybiotyk.Odetchnęliśmy ,bo myśleliśmy ,że w końcu coś się wykluło.Jednak po
leczeniu nie było lepiej ,kaszel się trochę wyciszył nie był juz mokry ,ale
nadal nie ustał.Lekarz się trochę zaniepokoiła ,zapisała wziewy,żeby
zlikwidować stan zapalny w oskrzelach i zowu kazała uzbroić się w
cierpliwość. Jednak to na nic się nie zdało,więc sięgnęła po drugi
antybiotyk.Po nim nie było lepiej,dlatego zrobiliśmy badanie RTG ,badanie na
mykoplazmę i krztusiec.Wyniki na krztusiec ,choć były zbliżone do wątpliwych
zostały zinterpretowane przez doktor ,że krztusiec był ,ale został
przeleczony.Skłonna byłam uwierzyć w to ,bo przecież przyjęła dwa
antybiotyki ,które leczą krztusiec.W płuckach natomiast nic nie
stwierdzono.Jeżeli chodzi o krztusiec to powiedziano nam ,że mała może
kaszleć nawet do roku,robiliśmy rozeznanie wśród znajomych ,okazało się ,że
objawy były łudząco podobne,nic tylko kaszel i to nocny.Trzymaliśmy się tej
wersji i byliśmy już spokojniejsi ,aż tu zapalenie oskrzeli.Mała siedziała
wtedy w domu ,a z dnia na dzień było gorzej,dostała kolejny
antybiotyk .Oskrzela zostały wyleczone a kaszel taki jak na początku
został.Poprosiliśmy o skierowanie do alergologa,tam kolejna
diagnoza,zapalenie płuc,a wyniki krztuśca zostały podważone, to nie był
krztusiec.Myślałam ,że spadnę z krzesła,istny koszmar,przecież mała nigdzie
nie wychodziła.Nadal nie miała gorączki,ani żadnych zmian osłuchowych bo 2
razy w tygodniu woziliśmy ją do osłuchania.A jednak na zdięciu coś było -
zmiany śródmiąższowe.Znowu antybiotyk -tym razem zastrzyki i na doleczenie
antybiotyk doustny.A kaszel jak był tak nadal jest.Alergolog zaczęł
podejżewać refluks,przepisała nawet leki,które niestety nie pomagały,wziewy -
leczenie pod kątem astmy ,bez rezultatu.Sama pytałam wśród
znajomych ,oczywiście internet okazał się skarbnicą wiedzy.Ciągle nie
wierzyłam diagnozom ,z własnej inicjatywy wykluczałam pokarmy ,które mogłyby
małą alergizować.Ale ona przecież nigdy nie była
alergikiem,szukałam ,pytałam ,nic ,żadnej analogii .Dieta nie
skutkowała,zrobiłam też badanie w kierunku pasożytów.Nic.Jak to
możliwe ,żeby dziecko ,które do tej pory nigdy nie chorowało ,mogło tak
podupaść na zdrowiu i zapadać na tak poważne choroby nie wychodząc na
podwórko , z przedszkola ją zabrałam.Przyczyna musiała być inna,ale
jaka.Znowu pytałam znajomych , buszowanie po internecie i znowu
zainteresowała mnie sprawa kaszlu przy pasożytach.Wszystko pasowało ,wróciłam
do domu z przeświadczeniem ,że córka ma glistę.Zadzwoniłam do znajomych
lekarzy ,których dzieci też miały problemy zdrowotne,u ich chłopców objawy
okazały się prawie takie jak u nas ,ale to okazała się glista zwierzęca ,a
nie ludzka .Postanowiliśmy ,że badamy małą ,ale jeszcze zadzwoniliśmy dla
potwierdzenia swoich domysłów do alergologa i rodzinnej.One zgodnie
stwierdziły ,że glista ludzka to jak najbardziej ,a jeżeli chodzi o glistę
zwierzęcą ,to daje zupełnie inne objawy.Ale ja lekarzom ,tym praktykującym
już nie wierzyłam ,wierzyłam tylko znajomym ,którzy mieli ten sam problem z
synkami i wiadomościom uzyskanym przez internet .Nie bacząc na ich
zapewnienia zbadałam dziecko i okazało się ,że moja diagnoza była
słuszna.Mała miała toksokarozę -glistę psią .Lekarze zaczęli oczywiście
powątpiewać ,bo to nie oni wpadli na ten pomysł ,zaczęli mi mącić w
głowie ,że to fałszywie dodatni wynik ,zaczęłam się zastanawiać.A na domiar
złego ,żebym się na nich zdała miałabym dziecko niedoleczone.Kazali mi ją
leczyć tylko przez 3 dni -jak przy gliście ludzkiej ,a nie -6 .Ale ja znowu
wierzyłam znajomym ,którzy już mieli efekty leczenia i dotarłam też do
specjalistów w tej dziedzinie,którzy utwierdzili mnie w tym przekonaniu,że
alergolog i rodzinna lekarz ,nie znają się zupełnie na tej chorobie ,a
próbują ją leczyć,zamiast oddać to w ręce specjalistów.
Wiem ,że może przedłużam ,ale jestem bardzo rozgoryczona postawą
lekarzy ,którzy uważam ,że nie przykładają się do leczenia pacjentów ,w
przypadku dzieci wydaje mi się to karygodne.Są niedouczeni i nie potrafią
przyznać się do błędów ,nie chcą kierować do specjalistów ,bo twierdzą ,że
na wszystkim się znają.Do tej pory nie korzystałam z opieki lekarskiej ,całe
szczęście,bo to co teraz przeżyłam ,to koszmar.Lekarze nie potrafią z
dokładnych opisów objawów choroby wysnuć diagnozy ,krytykują się
wzajemnie,każdy przepisuje inne leki ,interpretuje wyniki pod swoją diagnozę
i robi biednej matce mętlik w głowie .A jak dostają diagnozę na tacy to się
obruszają i jeszcze podważają ,bo to nie ich diagnoza.Ale dla mnie liczy się
tylko,że moja kruszynka jest po pierwszej dawce leków ,efekt już jest,kaszel
jej przechodzi i mam nadzieję ,że będzie już tylko lepiej.
Dlatego kochane mamy ,apeluję do was ,nie wierzcie tak bardzo lekarzom,ja im
ufałam do czasu aż się nie sparzyłam i już nie zaufam im nigdy.Będę tylko
ufała swojej intuicji ,która generalnie mnie nie zawodzi i która i tym razem
kazała mi szukać , pytać i być nieustępliwym w stosunku do tej bezwzględnej
machiny lekarzy ,którzy swój zawód traktują niestety nie jako powołanie ,ale
jak każdy inny .A objawy takie jak :kaszel szczególnie nocny na zmianę suchy
i mokry , na który nie działają kompletnie żadne syropy,leki na astmę -
sterydy i antybiotyki, to nie musi być alergia ,astma,przeleczony krztusiec
czy wreszcie przedszkole ,a może być toksokaroza.
Szczegółów o chorobie możecie dowiedzieć się wklepując w wyszukiwarkę to
słowo,ale należy wziąć pod uwagę fakt ,że nie każdy przechodzi tą chorobę z
wszystkimi opisanymi tam objawami.Tak było też w naszym przypadku .Wtedy
zostaje zdać się na lekarzy /może trafią się lepiej zorientowani ,niż u
mnie/ lub chodząc do nich ,jeszcze szukać przyczyny,oby tylko skutecznie.
Obserwuj wątek
    • amazk Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 15.12.04, 13:20
      To rzeczywiście straszne co przeżyłaś Ty i Twoje dziecko. Ale wezme sobie to do
      serca bo mój mały tez kaszle b długo i nikt nic nie widzi. A powiedz mi jak sie
      to badanie na te glizdy robi i gdzie. Dzięki
      • as523 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 15.12.04, 14:54
        Badanie robi się przynajmniej u nas w szpitalu zakażnym i tylko tutaj.Ze
        skierowaniem jest bezpłatne ,a prywatnie kosztuje 25 złotych.Trzeba dokładnie
        opisać to badanie i podać tą nazwę ,żeby was nie zbyto zwykłym badaniem na
        pasożyty,które robi się w każdym laboratorium.To jest choroba krwi,tkanek ,a
        nie układu pokarmowego.Pozdrawiam
    • abi28 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 15.12.04, 13:56
      Bardzo Wam współczuję.
    • aszyrl NAZWISKA !! Przydałyby się nazwiska tych felczerów 15.12.04, 14:47
      ..aby inni uważali idąc do nich po poradę i ew. jeszcze płacąc za to.
    • aniask_mama Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 15.12.04, 18:21
      Łączę sie z Tobą w opinii, co do niektórych lekarzy.
      Przeszłam też ze swoim synem podobna historię, mianowicie miał katar żółto-
      zielony, lekarz pediatra kazał dawać leki antyhistaminowe, kiedy przyszłam do
      niego z wymazem z nosa (na własny koszt) i gardła prawie mnie za drzwi
      wyrzucił, stwierdził, że jestem panikara, że paciorkowca (bo to wykazał wymaz)
      ma każdy a moje dziecko ma alergię (ciekawe, skąd to wiedział?) Po niecałym
      miesiacu dziecko zaczęlo wysoko goraczkowac, zajęte zatoki, wielkie migdały i
      węzyły chłonne i... anemia!!! Zastrzyki i potem jeszcze 2 antybiotyki doustne.
      W sumie od tej pory mały ma co jakiś czas problemy z zatokami i jakby organizm
      nie może się pozbierać.
      Kiedy pojawiła się podobna sytuacja pioszłam prywatnie do laryngologa, który
      stwierdził, że takiego kataru sie nie leczy (nie pozwolił sobie nawet
      powiedziec, że własnie taki katar był powodem choroby mojego dziecka) zapisał
      mu tylko tabletki na uodpornienie (nawet nie zapytał, co dziecko bierze, a
      własnie było w trakcie brania tychże tabletek - bez efektu).
      I przyznam, że mnie najbardziej szlag trafia, kiedy lekarz nie przepowadza
      wywiadu, nie pyta, na co dziecko choruje, jakie leki bierze, na co ma alergię,
      tylko od razu zabiera się do wypisywania lekarstw.
      A o tym, że co lekarz, to ma inne zdanie na temat: co dziecku dolega, to już
      nie wspomnę...
    • hugo6528 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 15.12.04, 21:30
      U mego synka objawy są na razie takie same tzn kaszel i nic po za tym. W międzyczasie były zmiany w oskrzelach antybiotyk, uczulenie na antybiotyk i szpital. Tam załapał znów coś bo na zdjęciu rtg płuc były zmiany. Póżźniej kuracja zastrzykami w domu i było już ok. Po skończeniu zastrzyków kaszel powrócił z nową mocą. Pani doktor podejrzewa że to na tle alergicznym, a mały nigdy nie był na nic uczulony (ostatnio na antybiotyk). Dała nam skierowanie do poradni chorób płuc aby wykluczyć np. krztusiec. Jutro idę. Nie wiem tylko jak to będzie bo mały na widok białych fartuchów dostaje histerii a ja jestem wściekła że niestety musimy na nich polegać. Zobaczę co jutro nowego
      Pozdrawiam
    • misia_mama_ptysia Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 15.12.04, 22:23
      Włosy staja dęba!!!!!
      Całe szczęśćie ,że jest internet i edziecko i wszystkie emama,które dzielą się
      swoimi doświadczeniami. Przyznam szczerze,że zawsze sprawdzam na edziecku
      wszelkie informacje na dany temat przed i po wizycie lekarskiej,bo tutaj znajdę
      więcej informacji a czasem i podpowiedzi co można jeszcze zrobić o czym lekarz
      nie raczył poinformować.
      pozdrowienia
      misia
    • makowapanienka2 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.12.04, 09:13
      Ja jeszcze dodam do objawów toksokarozy bóle brzucha. Ja myślaam że córcie boli
      brzuszek z nerwów bo zmieniła przedszkole a tu powód okazałsię inny. A tak swoją
      drogą to coraz więcej przypadków toksokarozy, jak w czerwcy szukałam na forum
      rodziców dzieci które przeszły tą chorobe to nikogo nie było. Ja miałam
      szczęście że okulista odrazu domyślił się jaka to choroba i odrazu zaczęłyśmu
      leczenie znim były wyniki badania krwi, które zresztą nie wykazały że córka jest
      zarażona ale naszczęście lekarka znalazła gdzieś że toksokaroza oczna może być
      niewykrywalna w badaniu krwi. Dopiero kiedy zmiany w oku zaczęęły się zmniejszać
      mieliśmy pewność że diagnoza była celna. Ja miałam to szczęście że trafiłam na
      dobrych fachowców.
      Pozdrawiam i życze córeczce zdrowia.
    • aka1 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.12.04, 10:01
      Witam, Czy możecie drogie mamy poradzić jak wykryć tę toxokarozę? Ja obdzwoniłam połowę miasta i nikt nawet nie wie co to jest a co dopiero jak to badać. Z czego robi się badania czy tylko z krwi? Jak było w waszym przypadku? A może napiszecie w jakim mieście robiłyście to badanie. Ja jestem z Wrocławia smile
      • makowapanienka2 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.12.04, 10:22
        Robi się badanie z krwi Córka miała robione jak była w szpitalu i podobno tylko
        w dwuch miejscach w Krakowie można je zrobić. Ja też porosiłam moją lekarkę o
        skierowanie i dostałam bez problemu. Jest na zwykłym blakiecie gdzie lekarz
        zaznacza jakie badania mają wykonać. Pielęgniarki miały to badanie w ceniku i
        odrazu mi powiedziały ile będzie kosztować (60zł). Ja wkońcu tego bdania nie
        zrobiłam bo miałam wcześniej robioną morfologie i lekarka powiedziała że nic nie
        wskazuje na to żeby w organiźmie był jakiś stan zapalny. Na tą chorobe są
        narażone dzieci które bawiły się z nieodrobaczonymi psami albo w piaskownicy do
        której mógł się taki pies załatwić.
    • bogusia34 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.12.04, 10:35
      Chciałam się spytać czy towarzyszyły tym objawom powiększone węzły chłonne.
      • monika_5 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.12.04, 12:39
        www.resmedica.pl/zdart80010.html
        odn-plock.edu.pl/prv/logopeda/pokrewne/medycyna/odzwierzece/odzwierzece.html
    • makowapanienka2 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.12.04, 10:41
      U nas raczj nie tzn lekarka nic nie mówiła na ten temat.
    • agnieszka-i-oskar Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.12.04, 11:07
      podobny koszmar przeżyłam ponad rok temu, chodzenie od lekarza do lekarza, brak
      poprawy itp.
      Dlatego zawsze powtarzam że najważniejsza jest intuicja matki - kiedyś w nią
      nie wierzyłam, a teraz wiem że to ona pozwala skutecznie walczyć nam o zdrowie
      dziecka. Najgorsze w tym wszystkim były jednak komentarze rodziny (!?) w tym
      mojej mamy. Jak można tak skakać po lekarzach, wykończysz to dziecko, każdy
      gada co innego...ple ple. I mojej kuzynki z odpowiednią wyniosłością
      (najpoważniejsza choroba jej dziecka to katar) - powinno się chodzić tylko do
      lekarza rodzinnego bo on zna dziecko od urodzenia, tylko i wyłącznie do jednego.
      Pomijam fakt kosztów bo jak padała nowa diagnoza to jechałam do innego lekarza
      z nadzieją że poda taką samą diagnozą. Wszystko oczywiście prywatnie, badania
      krwi moczu kału - prywatnie, wymazy z gardła i nosa całej rodziny - prywatnie.
      Ale wytłumacz lekarce że tobie się coś wydaje i chcesz to sprawdzić. U nas
      m.in. był gronkowiec u mnie i teściowej - i tak go siałyśmy.
      Dzięki temu jednak znalazłam dwóch kompetentnych lekarzy - leczą mojego syna do
      dziś, zresztą przez to co razem przeszliśmy mają mnie wpisaną do komórki i
      odbierają telefony ode mnie 24h. Jest to cudowne uczucie - wiedzieć że jest
      ktoś kto panuje nad chorobą twojego dziecka i do tego zawsze można liczyć na
      jego pomoc, czyli tzw. życie bez strachu.
      Także zgadzam się w 100% że czy lekarz jest DOBRY w swoim fachu dowiesz się
      dopiero przy innej, rzadkiej chorobie.
      No i 200% poparcia dla tezy że INTUICJA MATKI jest najważniejsza, dlatego
      kierujmy się przede wszystkim nią a dopiero potem klepaniem lekarzy.
      Pzdr AGA
    • matiuszka Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 16.02.05, 23:43
      Straszna historia... gdzie w Krakowie można zrobić badanie w kierunku
      toksokarozy?
      • makowapanienka2 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 27.02.05, 22:07
        Moja córka była w związku z tą chorobą w szpitalu Jana Pawła ale wiem że krew
        wieźli do badania na ul.Czystą. W Krakowie tylko w dwuch miejscach robią to
        badanie, drugiego niestety nie pamiętam.
    • mapa10 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 18.02.05, 12:15
      Mam prośbę do as523(Pani, ktora rozpoczęła ten wątek). Proszę dokładnie opisać
      jakie badania należy przeprowadzić w tym kierunku, tzn. od czego zacząć?. Czy
      pani dziecko oprócz uporczywego kaszlu miewało też bóle brzuszka? Moja 4-letnia
      córeczka rano jak się obudzi skarży się na ból brzucha. Zastanawia mnie to,
      przecież w nocy nic nie je ani nie pije, i od samego rana już ból. Kiedy
      indziej znowu w ciągu dnia łapie się za brzuch a raczej za miejsca w okolicy
      żeber i też mówi ze tam ją coś boli. Skąd te bóle? Dlatego też bardzo proszę o
      poinformowanie mnie jakie badania krwi trzeba wykonać aby sprawdzić czy dziecki
      nie choruje na toksokorozę. Obawiam się dlatego, że córka ma kontakt z
      kotami , psami i mogła się zaradzić.
    • mamamukanka Do:as523 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 23.02.05, 15:19
      Napisz prosze,czy objawami toksokarozy jest kaszel tylko w nocy, moze byc przy
      niej kaszel głównie w porze dnia? Potwierdz,prosze, czy to badanie z krwi?
      pzdr
      p.s.ja tez mam niemiłe doswiadczenia z lekarzami partaczami.Do tej pory (2
      miesiace) nie mogę wyleczyć dziecka przez niezbyt trafne diagnozy
      • sylwia-wesola1 Do:as523 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 23.02.05, 17:09
        Ja też dołączę się do próśb, żebyś napisała nam jak zabrać się za te badania, od
        czego zacząć.
        U mnie podobnie jak u mapy10 synek (5l) czasem skarży się na bóle brzuszka,
        najczęsciej własnie rano, ale i sporadycznie w ciągu dnia, takie napadowe,
        nagłe, niezbyt silne, jednak widzę, że nie symulowane. A od kilku miesięcy
        ciągnie sie za nami ten okropny katar, gęsty, zatykający, plus pokasływanie
        (lekarz twierdzi, że to od kataru). Natomiast młodsza córcia w ciągu kilku mies.
        miała dwa razy zap. płuc (jedno leczone w szpitalu), a po tym drugim zapaleniu
        płuc bez przerwy łapie infekcje, które kończą się, zap. oskrzeli, lub
        zagrażającym zap. płuc sad(( Dodam, że chodzi pierwszy rok do przedszkola, a od
        stycznie była tam zaledwie tydzień sad A tak bardzo je lubi.
        Teraz nie mamy żadnego zwierzątka w domu, ale wcześniej mieliśmy kota (kilka
        lat). Czytałam o tej toksokarozie, że nawet kilka lat może być utajona w
        organiźmie. I jestem trochę przerażona. Zamierzam "wymusić" na lekarzu
        odpowiednie skierowania.
        Pozdrawiam
        Sylwia.
    • iwciad Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 23.02.05, 17:13
      Bardzo współczuję.A na pomysły lekarzy to poprostu brakuje mi komentarza.
      Dziękuję Ci za ten wątek.
      • makowapanienka2 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 27.02.05, 22:01
        Badanie robi się z krwi, i wydaje mi się że nie powinno być problemu ze
        sierowaniem bo jest to badanie płane 50-60 zł.
    • miriam_b Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 27.02.05, 22:20
      no to witamy w klubie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!u nas dokładnie to samo!!!!!!!!
      męczyłyśmy się rok!!!!!!!!!!!jesteśmy po lecznieu a w sumie przy końcu jeszcze
      na pasozyty ale ja tak samo jak ty doszłam do tego sama...a córka nabrała się
      od cholery leków,antybiotyków i wydałam kupę kasy na alergologa
      prywatnie..!!!!!!!!!!!
      • matiuszka Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 27.02.05, 23:20
        czym się to dziadostwo leczy?
      • mamamukanka Do Miriam_b: re toksokaroza 28.02.05, 13:30
        Miriam,napisz, proszę, dokładnie jakie objawy miało Twoje dziecko.Mój Michal
        też leczy się od 2 miesięcy, najpierw stwierdzają zapal oskrzeli (leczenie
        antybiotyki), teraz grypa lub alergia. Już mam dość wydawania forsy na lekarzy.
        Michal ma kaszel mokry,stan podgorączkowy (ok 37 st codziennie),katar. Miał
        bóle mięśniowe, gorączkę 4 doby (wiec diagnozowali ze grypa), stawiałam bańki,
        ale tylko zaostrzyły chorobę. Lekarz mówi, że dziecko przy toksokarozie ma
        gorączke i podgorączkowy, ma kaszel i bóle mięśniowo-stawowe, lecz NIE MA
        kataru i CHUDNIE. Michał nie chudnie, ma dobry apetyt. Nie chcę go "na darmo"
        prześwietlać (co sugeruje lekarz) i pobierać krew (lekarz nie widzi
        uzasadnienia). Proszę Cie bardzo, napisz, co konkretnie występowało u Twojego
        dziecka, czy wyglądało to na grypę? Z góry dziękuję/ania
        • miriam_b Re: Do Miriam_b: re toksokaroza 28.02.05, 21:30
          No więc tak....zaczęło się od przedszkola w zeszłym roku...we wrześniu poszła a
          w pażdzierniku już kaszel...katar..ogólnie przeziębienie..?..pierwszy
          antybiotyk...po okolo 2 tyg...znowu to samo!!!drugi antybiotyk bo pierwsyz nie
          pomógł!!!kataru nie było albo raczej słabiutki ale kaszel...w ciągu dnia od
          czasu do czasu..nasilał sie wieczorami...w nocy niestety czase, wręcz kończyło
          się wymiotami!!!córka dostawała kolejny antybiotyk i diagnozy typu zapalenie
          krtani stąd wymioty i kaszel!!niby...potem znów ...tym razem w grudniu
          zapalenie płuc..pani dr.stwierdziła wirusowe!!kolejny antybiotyk!!dokładnie w
          wigilję moja córa leżała z 39 stopniową gorączką!!!po zapaleniu płuc w styczniu
          znów kolejny antybiotyk...tym razem dany przez laryngologa(prywatnego)...kazano
          mi zrobić wymaz...niby cos stwierdzono mianowicie streptococus
          pyogenes...antybiotyk na niego...po antybiotyku w marcu szlag mnie trafił bo
          znów to samo!!!gorączka w czasie tych "infekcji"była nikła tzn.37 może ale z
          reguły nawet bez gorączki głównie niesamowice uporczywy kaszel!!!!potem
          alergolog...kolejne wymazy...znowu wyszło paskudztwo i znowu antybiotyk...potem
          testy alergiczne...usuwanie poduszek z puchu zbędnych maskotek i innych
          pierdółek...ale kaszel jak był tak był brała leki p/histaminowe
          clemastin,claritine....nic....czasem przechodziło na jakis czas...kaszel też
          nasilał się nad ranem...córka narezkała często na bóle brzuszka głównie
          rano.....po wstaniu z łóżeczka....często narezkała też na to że bolą ją kolanka
          i nóżki najczęściej w nocy ,tłumaczyłam to bólami wzrostowymi....ale na bóle
          brzucha żaden lekarz nie zalecił badań!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!żadnych!!!!sama w
          końcu zmieniłam kolejnego lekarza a na własny koszt zrobiłam badanie na
          pasożyty najnowszymi metodami na cysty i dorosłe osobniki...okazało sie że są!!!
          nowa pani dr...stwierdziła to już wie pani skąd te wieczne infekcje!!!!no i
          teraz od paru miesi.ęcy się leczymy ale ziołami!!!!!!!!!ziołami ojca Grzegorza
          które kupiłam przy kościele w zielarni prowadzonej przez siostry....kuracja
          trwa długo ale jest ponoc bardzo skuteczna testowana tez na oddziałach przez
          jakiegoś profesora....narazie wszystko ustapiło..kaszel..bóle
          brzucha..nóżek..wszystko ./...dookoła każdy choruje a ona zdrowa narazie jak
          rydz...parę dni temu pokasływała ale już się skończyło...
          • mamamukanka Re: Do Miriam_b: re toksokaroza 01.03.05, 09:13
            Miriam_b, dziekuje Ci bardzo za wyczerpujące informacje! Napisz jeszcze jak
            możesz, co ro konkretnie za badanie z krwi, tez chcę zrobić prywatnie a w
            laboratoriach nie zawsze wiedzą. I jeszcze jedno, co to za ziola ojca
            Grzegorza, Ty jesteś z W-wy? Gdzie je kupowałaś, czy jakiś lekarz Ci je radził,
            na co one są (na pasożyty czy infekcje?). Czyli toksokarozy nie leczysz
            zwykłymi lekami farmakologicznymi, w sensie np antybiotykiem? Pozdrawiam/ania
          • mamamukanka Re: Do Miriam_b: re toksokaroza 01.03.05, 14:28
            Miriam, jeszcze jedno: a czy jak tak córeczka chorowała i wyglądało to i
            przebiegało jak infekcja, czy np Ty zarażałaś sie od niej? czy tylko ona była
            chora - kaszlała, katar,gorączki? Tokosokaroza wywołuje objawy jak przy grypie
            i grypopdobnych, zastanawiam się czy wtedy rodzice mogą zarazić sie od dziecka?
            Jak to było u Ciebie?

            A swoją drogą, to naprawdę bardzo Ci współczuję i podziwiam..Taki stres ,
            zmęczenie i bezsilnośc przez tyle czasu..Ty wykończona, dziecko osłabone...Słów
            brakuje na naszych lekarzy..Ja już padam z nóg a Michał choruje mi 2 miesiace
            (najdłużej dotad). Wolę lekarzy wyprzedzić i nakierować, żeby nie szedł
            antybiotyk za antybiotykiem. Pozdrawiam Cie serdecznie, odpisz proszę.
            • fikus4 Re: Do Miriam_b: re toksokaroza 02.03.05, 21:38
              A ja chciałam jeszcze spytać, czy jest to kaszel mokry, czy też suchy?
            • miriam_b Re: Do Miriam_b: re toksokaroza 03.03.05, 20:45
              ja nie chorowałam ...nie zarażałam się od niej...jestem chyba odpornasmilea u niej
              to wyglądało właśnie na infekcje wieczne chociaż nie zawsze z gorączką raczej
              różnie...zioła to vernicadis...ale ja jestem ze śląska i kupowałam to w
              Zabrzu..w razie czego jakbyś nie mogła zdobyć mogę ci tu kupić i wysłać....to
              są typowa zioła jakiś konkretny zestaw...a badania nie maja konretnej
              nazwy...chyb,czekaj to był test na lmblie i pasożyty ale metodą..kurcze nie
              pamiętam jak się nazywała ta metoda...może któraś z dziewczyn nam pomoże???to
              jakaś najnowsza...!!!ale w niekażdym laboratorium robią,tzreba chyba spytać
              prywatnie płaciłam około 20 zł...ale warto!!!!w razie czego podaję ci gg 1682037
    • monisia98 Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 03.03.05, 17:02
      polecam jako lek odpornosciowy limfozyt dla dzieci jest to homeopatyczny lek na
      odpornosc, ponizej wkleilam artykul warto przeczytac., dzieki niemu moj synek
      jakos funkcjonuje w przedszkolu.

      "Solpharm wprowadza na polski rynek Lymphozil H - nową wersję popularnego leku
      zapobiegającego przeziębieniom. Lymphozil H jest unikalnym połączeniem
      naturalnych składników wzmacniających układ odpornościowy oraz chroniących
      błony śluzowe, dlatego rekomendowany jest w leczeniu infekcji grypopodobnych, w
      szczególności infekcji gardła i górnych dróg oddechowych.

      Lymphozil H jest lekiem homeopatycznym, wykorzystującym lecznicze właściwości
      składników naturalnych. W skład Lymphozilu H wchodzi jeżówka purpurowa
      (echinacea purpurea), phytolacca americana oraz wyciąg z jadu groźnicy niemej.
      Jeżówka purpurowa jest popularną w lecznictwie rośliną stymulującą układ
      odpornościowy i zwiększającą ogólną odporność organizmu. Jad groźnicy niemej –
      węża z rodziny grzechotnikowatych - działa przeciwzapalnie. Phytolacca
      americana, roślina o czerwonych jagodach, stosowana kiedyś do barwienia wina,
      jest stosowana w leczeniu stanów zapalnych gardła oraz węzłów chłonnych.
      Lymphozil H podnosi ogólną odporność organizmu oraz chroni błony śluzowe
      wyściełające drogi układu oddechowego. Stosowany profilaktycznie zapobiega
      przeziębieniom i grypie, natomiast w trakcie choroby – łagodzi jej przebieg i
      skraca czas trwania oraz zapobiega nawrotom. Lymphozil H zalecany jest osobom
      narażonym na infekcje w wyniku obniżenia odporności, cierpiącym na powtarzające
      się infekcje górnych dróg oddechowych i stany zapalne skóry i śluzówki, a także
      przy wszelkich infekcjach grypo-podobnych. Lymphozil pozwala ochronić błony
      śluzowe przed szkodliwym wpływem antybiotyków, dlatego zalecany jest również do
      wspomagania leczenia antybiotykami.
      Poza Lymphozilem H na polskim rynku dostępne są również Lymphozil (dla dzieci)
      oraz Lymphozil forte (dla dorosłych) – leki stosowane w profilaktyce i leczeniu
      przeziębień i grypy, w skład których poza wyciągiem z jeżówki i jadem groźnicy
      wchodzą m.in. drożdże lekarskie, wyciąg z morszczynu i witaminy grupy B.
      Producentem Lymphozilu jest niemiecka firma Cesra Arznaeimittel, a
      dystrybutorem na polskim rynku – warszawski Solpharm. Lymphozil H dostępny jest
      w opakowaniach po 100 tabletek."


      • miriam_b Re: a wszystko zaczęło się od kaszlu 03.03.05, 20:46
        jeśli o mnie chodzi...jest do d....smilenie poelcam i nie polecę nigdy jesli mam
        skorzystać z własnego doświadczenia...w żadne homeopaty nie wierzę...
        • mamamukanka Do Miriam: re Lymphozil 05.03.05, 13:59
          Próbowałaś go, tz Twoja córka? Ja się zaczęłam zastanawiać nad nim, bo lekarz
          alergolog zapisała Michałowi (2,7) Rybomunyl. Monisia98 pisze ze to lek "z
          gróbej rury". Ja wierzę w homeopatię,ale tego Lymphozilu nie znam.
          Co do ziół - rozejrzę się tu,popytam. Co do testu - moze to była metoda elisa,
          czy coś takiego, czyli test enzymatyczny? Ale z krwi? Ja go robiłam z kupy..
          Napisz czy próbowałaś Lymphozil? Pozdrawiam serdecznie

          Do:Monisi: Dziekuje za opis leku. Czy Twoje dziecko po nim choruje czy w ogóle
          nie choruje? Ile ma lat? Jak dużo chorowało zanim dałaś mu uodparniacz (próbuje
          ustalić czemu lekarz dała Rybomunyl,skoro to lek z grubej rury, bo ta lekarz
          alergolog raczej jest ostrożna w dawaniu Michałowi "końskich dawek")
          • monisia98 Re: Do Miriam: re Lymphozil 05.03.05, 14:17
            Moj mały poszedł do przedszkola majac 3,5 roku i wtedy zaczoł sie nasz horror
            chorobowy nie konczacy sie az do terz kiedy mały chodzi do zerówki (6 lat),
            próbowałam juz tak echinacea ratiopharm, esberitox -krople (silniejsze od
            echinacea ratiopharm), szepionki do nosa, echinasal, bioaron c, i immunal, i
            ciagle konczyło sie tak jak pisałam co poszedł to był za tydz, max 1,5 tygodnia
            chory, wreszcie pierwszy raz od kiedy zaczoł brac lipmhozil przechodził cały
            miesiąc co do tej pory było nie możliwe , ja juz pisałam ze ten lekarz doradził
            mi abym odstawiła (kinder bivital i multi sanostol ktory dawałam na zmianę bez
            przerwy ) a podała tran w kapsułkach (podaje iskial 120 kap cena 24 zł daje
            mu 2 kapsułki dziennie także na długo starcza, są oczywiscie tańsze preparaty
            ale ja wolę bardziej znane firmy ), i do tego podawała czosnek w kapsułkach są
            różne ( cena ok. 7-8 zł za 48 sztuk i też tylko 2-3 kapsułki dziennie zależy od
            producenta )- czonek jest bakteriobójczy i ma własciwosci uodparniające nie
            wiem byc może to wszystko razem daje takie dobre rezultaty , daje mu to
            codziennie i odpukac jeszcze nie zachorował a w poprzednich miesiacach
            włóczyłam sie od lekarza do lekarza.
            Napisłam ci co daje i ile lat ma mój synek ale i liphozil i tran można dawac
            nawet małym dzieciom nie wiem tylko czy czosnek tez ale wystarczy ze zapytasz w
            aptece i pani ci powie.
            • monisia98 Re: Do Mamamukanka: re Lymphozil 05.03.05, 14:27
              i jeszcze jedno a propo ribomunylu , któregos dnia mój mąż przyszedł z pracy i
              powiedział ze ma fantastyczny lek odpornosciowy dla nszego synka aby juz więcej
              nie chorował, powiedział ze kolega z pracy daje to swojemu synkowi i nie
              choruje , wiec jak tylko miałam możliwosc pobiegłam do pierwszej lepszej apteki
              aby to kupic , pani aptekarka powiedziała :ze nie sprzeda mi tego bo jest to
              silny immunostymulator (lek odpornosciowy)wydawany wyłącznie na recepte i
              zapytała ile dziecko ma lat mały miał wtedy ok. 4,5 roku, wiec powiedziała do
              mnie że ona nigdy nie podałaby takiego silnego leku , bo zaburza w organizmie
              naturalną odporność dziecka i abym się zastanowiła nad tym, bo owszem mogę isć
              po recepte dla dziecka i ona mi to sprzeda ale decyzja należy do mnie.
              Wiesz ja ci opisałam wszystko jak na dłoni a ty i tak musisz sama podjac
              decyzje. Moze lepiej zaczac od czegos lżejszego. Wybór nalezy do ciebie.
              Pozdrawiam jeszcze raz
              • monisia98 Re: Do Mamamukanka: re Lymphozil 05.03.05, 14:47
                www.resmedica.pl/zdart9009.html wejdz sobie na tą strone i poczytaj
                piszą tam min o rybomunylu
                • rriittaa Re: Do Mamamukanka: re Lymphozil 07.07.05, 19:08
                  Witam serdecznie i podnoszę wątek do góry, bo jest tu wiele cennych informacji.
                  My właśnie dowiedziałyśmy się, że moja coórka ma toksoharozę - albo zaczyna sie
                  rozwijać albo miała przebytą. Pani doktor od razu skierowała nas do
                  specjalisty. Nie wiem czy to długo na diagnozę - my czekałyśmu 2 miesiące. Mała
                  poszła do żłobka - no i zaczęło się od strasznego kataru (który podobno może
                  byc alergiczny), rzeczywiście był kaszel, ale tylko wieczorem i trochę w nocy -
                  najpierw suchy potem mokry. Po tych wszystkich infekcjach i długim leczeniu
                  antybiotykami pani doktor dała badania na krew - tak profilaktycznie bo mała
                  jeszcze nigdy nie miała badań. Do 20 miesięcy wogóle nie chorowała poza 3
                  dniówką. No i wyszło- 25 % kwasochłonność i zaczęło się wykluczanie chorób. Na
                  szczęście szybko padła decyzja - badania w szpitalu na toksoplazmę i
                  toksoharozę. Pierwsze ujemne drugie niestety dodatnie. Nie możenmy znależć
                  przyczyny choroby - w okolicy nie ma do czynienia ze zwierzetami (raz bawiła
                  się ze swinką morską, w ubiegłym roku byliśmy na wakacjach 7 dni gdzie był kot
                  i pies, ale ograniczaliśmy kontakty małej ze zwierzetami, bo pierwszego dnia
                  rzeczywiscie dostała jakieś uczulenie i było domniemanie ze to od kota), w
                  piaskownicy się nie bawi - jedynie u dziadków na ogrodzonej działce gdzie jnie
                  ma zwierząt. Brudne ręce??? i jedzenia ??? to chyba najbardziej prawdopodobne,
                  ale larwy musiałyby byc w domu - no chyba że pod opieką babć coś się działo....
                  Dziewczyny jak to się leczy i jakimi kosztami? Przez te 1,5 miesiąca wydaliśmy
                  na leki ponad 300 zł i do tego żłobek, gdzie była zaledwie 1 dzień. Przeraża
                  mnie myśl, że to jest kosztowne leczenie - no ale na pewno nie zrezygnujemy z
                  niego. zasatanawiam się czy my nie powinnismy też się przebadać i czy nie można
                  przenieść tego dziadostwa poprzez całuski. muszę zakazać obcałowywania
                  się "usta-usta". Dajcie znać coś na ten temat - w internecie doczytałam się że
                  leczenie jest czasami bardzo długie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka