kaszka66
08.02.05, 09:10
W jednej z poradni psychologiczno-pedagogicznych w Lublinie, na spotkaniu
rodziców, którzy uważają, że ich dzieci są nadpobudliwe, podniesiono problem
gier komputerowych. Padały zwykłe w takich okolicznościach stwierdzenia o
agresji, ale pojawiły się też głosy(rodziców) typu: że nie akceptujemy
upodobań swoich dzieci oraz że istnieją gry, które nie są agresywne i są
wartościowe. Odniosłam jednak wrażenie, że zło jakie upatrują rodzice w tych
grach, to wpływ na zachowania agresywne dzieci oraz wpływ na wady postawy i
wady wzroku. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że gry te promują sposób myślenia,
odczuwania, budują wrażliwość (a raczej jej brak), tematy na których skupia
się myślenie dziecka. Nikomu nie przeszkadza, że ten sposób spędzania czasu
jest bezwartościowy (przynajmniej w moim mniemaniu). Dla mnie gry te są też
nudne, ale może jestem już stara.
Ale jest jeszcze takie wyjście, że nie znam tych na prawdę świetnych gier
(albo są drogie, ale też ich nie znam). Gdzie ich szukać?
Nie zgadzam się na wiele gier. Te na które się zgodziłam, (chociaż pod
przymusem, wychodząc z założenia, że nawet jak nie będzie w domu, to u
kolegów są) to "Zeus" (chociaż uważam, że jest głupia, chociażby z tego
powodu, że wdrukowuje błędne wyobrażenie o starożytności. Kuba nie nauczył
się z niej nawet nazw bogów), "Kleopatra","Wyprawa na Północ". Boleję nad
tym, że autorzy nie posłużyli się prawdziwą historą, która jest ciekawsza niż
to co oni wymyślili. Zgodziłam się na "Kangurka Kao" i "Colina - rajd
samochodowy" - dla mnie nudne i bez sensu. Udało mi się wytargować, że przed
grą zawsze ma być "Dyslektyk", nawet go Kuba lubi. Gdy był młodszy dawało się
go namówić na gry edukacyjne, teraz nie ma szans. A żeby z nim posiedzieć
przy komputerze przy jakichś ciekawszych rzeczach to ja nie mam czasu, wolę
go wyciągnąć na dwór, albo mu poczytać.
Może znacie jakieś na prawdę ciekawe i nie głupie gry?
Może ktoś z Was powie mi na czym polega wartość tego grania (ja chyba jestem
cała zabytkowa), no bo ile można się rozrywać? Kuba mógłby chyba do "zdychu",
w niedzielę zaserwował mi, że on nie może się uczyć, bo musi odpocząć po
kościele...(siedział w ławce). No, nie rozumiem go.
Staram się tłumaczyć Kubie mój punkt widzenia, ale moje myślenie, tu w
mieście, przy komputerze i telewizji, przegrywa. Wartości typu ciekawość
świata, odkrywanie piękna są dla niego abstrakcyjne w kontekście gier, a
przede wszystkim nie przystają do jego dziecięcego świata, do poglądów jego
rówieśników. Nie zadręczam go, ale trudno mi go zrozumieć.
Teraz Kuba walczy ze mną o grę "GTA 2" - widok z góry wąwozów ulic wielkiego
miasta. Chodzi się i szuka samochodu, którym można pojechać. (Dla mnie już to
jest złe! Bo miałam takie jedno doświadczenie z nim, że właśnie coś znalazł i
w ogóle nie zatroszczył się, żeby sprawdzić, czy nie jest to czyjaś własność!)
Mówię mu: ponure, nie ma drzew, o co tu chodzi? Co tu jest ciekawego?
Odpowiada: fajnie wygląda, jak ponuro to można zrobić dzień i dodać kolorów.
Można być taksówkarzem. Można kogoś gdzieś zawieść.
W tym momencie ja głupieję, nie wiem co powiedzieć, bo dla mnie to nie jest
nic ciekawego. Mój mózg nie potrafi sobie z tym poradzić. Przypominam sobie
na gwałt, jak to było ze mną w piątej klasie, w zimie i widzę moje powroty ze
szkoły, które trwały długo, bo szkołoa była na jednym końcu Zakopanego, a
mieszkaliśmy na drugim, u wylotu Doliny Białego. To były super powroty,
bardzo ciekawe. Bawiłam się lalkami, tańczyłam w zespole góralskim, grałam na
pianinie (z własnej nie przymuszonej woli, sama sobie załatwiłam), uczyłam
się angielskiego (też z własnej woli, z mojej inicjatywy) i nie umiem tego
przypasować do pasji jaką wykazuje Kuba w stosunku do gier!
On jest na prawdę inteligentny i jak go wydrę tam gdzie nie ma telewizji i
komputera to nagle mądrzeje!
Kto mi ustawi to myślenie? Dręczy mnie to, boję się tych gier, bo za mało
poznaje świat, za mało ma doświadczeń, buntuje się przeciw nauce i robi
wszystko, żeby jak najwięcej wytargować czasu na gry.(Ja stoją twardo murem,
że godzina dziennie i koniec). Czemu on nie jest w stanie sam pociągnąć
innych zainteresowań, a przynajmniej jeżeli juz komputer, to czemu nic go
innego nie interesuje tylko te bezsensowne gry? Boję się, że przez to granie
zaprzepaści swoje talenty, a trochę ich ma, tylko nie chce ich rozwijać.
Skomentujcie proszę te moje niepokoje. Wiem, nie umiem zgrabnie pisać i
pięknie się wyrażać, ale chyba w miarę zrozumiale napisałam.
Oczywiście za ten stan winię ADHD, ale czy słusznie?
Kaśka