Mamy zmartwienie

. Wczoraj Bartek (16 mies.) dostał gorączkę - na wieczór
było ok 40st. Ponieważ korzystamy z opieki całodobowej, zadzwoniliśmy do
pediatry i ta przyjechała. I co? Nic, tylko ta gorączka. Osłuchowo czysty,
gardło ładne, uszy w porządku. Temperaturę zbijamy wg zaleceń (efferalgan w
czopkach, ibufen w syropie, rano mąż dokupił jeszcze pyralginę w czopkach, bo
podobno skuteczniejsza - rzecz jasna, uważamy na dawki dobowe), ale i tak
jest powyzej 38st teraz (choć to chyba już dobrze). Podobno do 3 dni zacznie
się rozchodzić. Tyle dobrze, że synek dużo pije (herbatka, woda z glukozą).
Wiem, że tak bywa i nie sieję paniki, ale noc byłą okropna. Czy któraś mama
miała podobne przejścia?
rodzina niewyspanych