Dodaj do ulubionych

Wróciliśmy z CZD

18.10.05, 23:36
A trafilismy tam nagle, w czwartek wieczorem, poniewaz zwolniło się miejsce
na cewnikowanie, a poniewaz i tak czekalismy na to badanie, wiec po telefonie
ze szpitala spakowalismy torby i biegiem do szpitala.Zabieg się udał, Mały
nawet nieźle dochodził do siebie a potem się zaczęło...Na poczatku okazało
się że nie możemy wyjść do domu w sobotę(badanie było w piątek ok.15),
chociaż normalnie powinniśmy, poniewaz w sobotę nie ma wypisów(decyzja pani
profesor-szefowej kardiologii CZD w Warszawie).I nikogo nie obchodzi stracony
czas rodziców i to że przy okazji dziecko może złapać wszystko co przynoszą
ze soba goście odwiedzajacy dzieci w szpitalu(większośc w kurtkach i bez
ochraniaczy na buty-bo przeciez nie pada!).No więc Filip na dzień dzisiejszy
ma potworna chrypkę i kaszel niewiadomego pochodzenia a dzis zaczęła się
ostra biegunka.Kolejna nowosc na oddziale to wiecznie zamknięta kuchnia
mleczna, do której dostęp ma tylko dietetyczka.No więc kazda matka biega za
nia po oddziale z prośbą o kluczyk bo przecież dzieci jedzą o róznych
porach.A najbardziej dobijał mnie brak ludzkiego podejscia
pielęgniarek.Wiadomo że dziecko po zabiegu jest wykończone i chce głównie
spać no ale przecież nie można wejść na salę i cichutko zmierzyć cisnienie
czy podać leki.Co jakis czas wchodziły więc i pełnym głosem zadawały kolejne
pytania, że już nie wspomnę o barierce łóżeczka podnoszonej i opuszczanej z
pełnym hukiem. A potem nastąpiła obraza bo jak śmiałam podac dziecku soczek
po piętnastu godzinach od zabiegu(Filip nie jadł i nie pił ok.30godzin!!!i
pewnie nadal by nie pił gdybym mu po kryjomu nie dała).Dobrze ze upomniałam
sie o acesan, który mały ma zaordynowany codziennie bo pani dr jakos to
przeoczyła...No i nie wiem czy w zwiazku z ciążą spadła moja tolerancja na
takie różne numerki, czy wyostrzył mi sie wzrok i teraz widze lepiej co jest
nie tak, czy może odzwyczaiłam się od tego że w szpitalu nie wszystko jest
tak jak normalnie powinno byc. Może przesadzam, nie wiem, ale tych kilka dni
dało mi ostro w tyłek.I pewnie Filipowi też. Acha, najwazniejsze:pełna
korekta została przełożona za rok.Filip jest za mały, a ponieważ zespolenia
dobrze funkcjonują i nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, więc żeby
zminimalizowac ryzyko powikłań i niepowodzeń,więc operacja została
przesunieta na dalszy termin.No i to chyba dobra wiadomość.I jeszcze jedno,
test pappa kolejnego dzidziusia wyszedł pozytywnie, wiec dajemy sobie spokój
z amniopunkcją.31października mam echo serca płodu u dr Dangel...i tego sie
boję.Pozdrawiam
Monika mama Filipka
Obserwuj wątek
    • aaparzoch1 Re: Wróciliśmy z CZD 19.10.05, 08:45
      Filipkowi życzymy zdrówka. To przykre, że pobyt na oddziale musiał Wam
      przebiegać w takiej atmosferze. Jestem przekonana, że gdyby personel medyczny w
      takich sytuacjach postawił się na miejscu pacjenta wszytsko wyglądałoby
      inaczej. Zwłaszca, że pacjentem jest dziecko. Już sam fakt konieczności
      leczenia pociąga za sobą stres, więc stawianie rodziców w takiej sytuacji jest
      dla mnie niezrozumiałe. I wynika chyba z rutyny, pospiechu... bo jakoś trudno
      mi sobie wyobrazić że z negatywnych pobudek. W szpitalach przecież są szatnie i
      powinno się wymagać by odwiedzający w nich zostawiali okrycia. Ja sama w Zabrzu
      byłam zdziwiona, kiedy na moje pytanie gdzie mogę kupic obuwie ochronne, bo
      nawet w szpitalu miejskim bez nich nie ma szans na wejście na oddział, chyba
      ochroniarz odpowiedzaiał mi, że nie ma takiej konieczności.
      Dla Was najważniejsze w tym wszytskim jest to , że zabieg się udał. Szkoda
      tylko, że przy okazji Filip nabawił się przeziębienia. Po teście jesteś zapewne
      spokojniejsza o zdrowie kolejnego dzieciaczka. To dobra wiadomość. Wszystkim
      Wam życzymy zdrówka.
      Na koniec napiszę coś z czym spotkałam się na oddziale dziecięcym w naszym
      szpitalu miejskim. Do dziś często o tym myślę i mam do siebie pretencje, że nie
      zareagowałam. Na oddziale pracuje pielęgniarka nazwana przez dzieci
      Terminatorem. Dla mnie po prostu chamska. W mojej obecności chłopca z 6 klasy
      nazwała brudasem, bo o godzinie 7 leżał jeszcze w łóżku i jej zdaniem nie mył
      się. Powiedzenia w stylu "jazda do mycia" w jej mniemaniu to grzeczność. Na
      oddziel przebywał równiez śliczny 2-letni bodajże Grzesiu, którego matka
      porzuciła. Pielęgniarki najczęściej zamykały go samego w pokoju, w wysokim
      łóżku, nie pozwalając innym dzieciom i rodzicom kontaktowac się z nim.
      Oczywiście to zależało od zmiany pielęgniarek. Obserwowaliśmy to z innymi
      rodziacmi przez szklaną ścianę. O ile raz rano widziałam jak pielęgniarka go
      karmi z butelki to widziałam również jak w porze kolacji panie rozdające
      posiłek pozostawiły Grzesiowi talerzyk z chlebem i serem na stoliku, podczas
      gdy on sam był zamknięty w łóżeczku. I nikt nie przyszedł by go nakarmić, mimo,
      że strasznie płakał. Kiedy tam weszłam okazało się, że był tak głodny, że zjadł
      nie tylko swoją porcję, ale i porcje Radka. Wszyscy rodzice byli postawa
      pielęgniarek oburzeni, ale chyba nikt nie reagował skoro tak było . Dla mnie to
      znieczulica. Dziecko nie tylko pokrzywdzone przez los, porzucone przez rodziców
      to jeszcze bez szans na ludzkie odruchy. Jeden z ojców powiedział mi, że jeśli
      ktoś wyniósłby małego z oddziału, to jego nieobecność zauważonoby dopiero
      wieczorem. Oby jak najmniej takich sytuacji. Ola
    • monikakonieczka Re: Wróciliśmy z CZD 19.10.05, 10:35
      wierzę że taki brak samokontroli ze strony pielęgniarek wkurza
      niesamowicie.Sama jestem pielęgniarką(co prawda to w przychodni)i wyłapuję
      takie rzeczy(HAŁASOWANIE ŁÓŻECZKIEM,TRZASKANIE DRZEIAMI,STUKANIE
      DREWNIAKAMI,WCHODZENIE CO 5 MINUT)i mogłabym zaraz coś powiedzieć do słuchu,ale
      to strata czasu bo za 5 minut robią to samo a mogą w nocy odbić to sobie na
      dziecku,wtedy kiedy nas nie ma.Chociaż mój synek leczony jest w Łodzi i nie
      mogę narzekać bo pielęgniarki są super oprócz jednej z kardiologii
    • gosiap10 Re: Wróciliśmy z CZD 19.10.05, 11:30
      Jak dobrze znam te wszystkie sytuacje. Zapalanie swiatla prosto w oczy spiacemu
      dziecku o 2 w nocy, zakladanie kroplowek przed polnoca (bo wczesniej byla
      papierkowa robota do skonczenia), zapominanie o lekach.... Przed ostatnim
      cewnikowaniem malo nie eksplodowalam.
      Dzielny Filip, ze to wytrzymal. Wysylam moc usciskow dla niego.
      A za Ciebie i Dzidziusia trzymam mocno kciuki.
    • basikrzy Re: Wróciliśmy z CZD 19.10.05, 13:59
      Niestety w szpitalu jesteśmy na "ich terenie", więc w sposób istotny od nich
      zależni. Kiedy nie pozwoliłam obudzić dziecka, kiedy pielęgniarka przydrałowała
      z metalowym podgłówkiem, żeby go podłożyć pod materac - natychmiast poskarżyła
      się oddziałowej i "wezwano mnie na dywanik". Jednak po długiej i wyczerpującej
      rozmowie oddziałowa poszła poinformować pielęgniarkę, że ma to zrobić po
      obudzeniu się dziecka i ogólnie pielęgniarki zrobiły się grzeczniejsze. To
      wkurza, kiedy jesteśmy na miejscu, ale za jakiś czas wcale nie będziecie o
      złych chwilach pamiętać. Najważniejsze, że udało Wam się to przetrwać. Trzymamy
      kciuki za echo.
      Pozdrawiamy
      Baśka mama Bartka
    • anfido Re: Wróciliśmy z CZD 19.10.05, 15:49
      To jak nasze i inne dzieci będą traktowane przez pielęgniarki i lekarzy zależy
      tylko i wyłącznie od nas rodziców i opiekunów. Nie może tak być, aby dzieci
      były poniżane. Na waszym miejscu poszłabym z oficjalną skargą do ordynatora.
      Poinformowałabym również rodziców, że podczas ich nieobecności dziecko było w
      taki, a taki sposób traktowane.
      • m.musur Re: Wróciliśmy z CZD 20.10.05, 22:46
        To prawda, to od nas zalezy jak będzie traktowane nasze dziecko i kilka razy
        miałam ochotę zwrócić uwage pielegniarkom, nie nawrzeszczec bo to by dało
        skutek odwrotny, ale spokojnie przekazac moje uwagi ale z drugiej strony
        zdawałam sobie sprawe że nie będzie to dobrze przyjętę bo, tak jak napisała
        któras mama, pielęgniarki sa na "swoim terenie", wykonują dobrze swoja pracę.
        Myślę,że każda z nas z obawy o swoje dziecko nie komentuje zchowania
        pielęgniarek, bo przeciez taki maluch nie poskarży się, że w nocy płakał przez
        trzy godziny a mama nie została wezwana, chociaż specjalnie nocowała w
        szpitalnym hotelu.Mam tez na uwadze,że jeszcze kilkukrotnie będziemy przebywać
        na tym oddziale i nie ma sensu zostawiać po sobie negatywnych wspomnień.Być
        może to objaw tchórzostwa i gdybyśmy wszystkie mamy zbuntowały sie przeciwko
        takiemu zachowaniu, dałoby to jakis skutek.A swoja drogą zastanawiam się czy
        nie można utworzyć czegoś w stylu karty obowiązków ludzkiego postępowania
        pielęgniarek, skoro mozna wprowadzać bzdurne zakazy np.zostawania z dzieckiem
        na noc czy zakazy wstępu do kuchni mlecznej.Kto jest w mocy stworzyc i
        wprowadzic w czyn tego typu przepisy?
        • gandzia4 Re: Wróciliśmy z CZD 21.10.05, 01:28
          Też się zastanawiałam nad możliwością stworzenia takiej katy dla personelu
          jmedycznego gdy włóczyłam się z Weroniśką po oddziałach lubelskiej kliniki
          dziecięcej (szczególnie przydatna by była na tutejszejszym oddziale niemowlęcym)
        • gawgosia Re: Wróciliśmy z CZD 22.10.05, 21:54
          Witam!!!
          Dziewczyny a może wybrać zupełnie inną drogę zamiast tworzenia nowych
          dokumentów, których nikt nie przestrzega. Starać się być miłym dla pielęgniarek.
          Pochwalić gdy widzimy ich zaangażowanie, uśmiechnąć się do nich a czasem coś
          pomóc. To zawsze skutkowało. Sama wiem ze swego doświadczenia, że w pracy zawsze
          mobilizuje mnie pochwała, a nigdy nagana chociaż wcale nie jestem pielęgniarką.
          One też mają swoje życie swoje problemy i niestety, przenoszą je do pracy.
          Niejednokrotnie denerwowało mnie zachowanie niektórych z nich ale czasem to nie
          ich wina. Muszą się wywiązać ze swoich obowiązków np ważenie o 6.00 rano bo musi
          to zrobić zmiana nocna itp.Jednak muszę przyznać że większość z nich wkłada
          ogromne serce do swojej pracy. Jestem im bardzo wdzięczna za to że tam są. Która
          z nas była pochwalić pracę pielęgniarek a przecież często na to zasługują.
          Jednak na to nigdy nie ma czasu, na skargę zawsze czas się znajdzie. Może
          gdybyśmy więcej i głośno mówili o tym co jest dobre to dobro by się
          rozprzestrzeniało!!!
          Nie można przechodzić obojętnie obok głupoty i reagujmy na to, ale mówmy głośno
          o tym co dobre. To procentuje.
          Małgorzata mama Filipka
          • mariuszek511 Re: Wróciliśmy z CZD 23.10.05, 21:53
            witam!!!
            własnie dzisiaj wróciliśmy z Kubusiem z CZD. miał mieć operację ale niestety
            złapał na oddziale infekcję górnych dróg oddechowych sad
            z tego co zaobserwowałem przebywając z synkiem na odziale kardiologii to
            personel medyczny wykonuje swoją pracę sumiennie (są wyjątki - NIESTETY)
            nie wiem co dzieje się nocami gdyż nie przebywałem tam (praca) a żona była w
            domku z braciszkiem bliźniakiem. powiem szczerze mam do nich zaufanie (muszę
            mieć)
            pozdrawiam !!
            • asiajulk Re: Wróciliśmy z CZD 27.10.05, 23:02
              Ja nie mam miłych wspomnień jeśli chodzi o pielęgniarki z kardiologii w CZD (są
              wyjątki), ale możesz mieć inne odczucia, bo zauważyłam, że do tatusiów odnoszą
              się lepiej- może nie wszystkie, ale ich spora część. A poza tym to chyba
              pamiętam Ciebie i Kubusia z CZD (skojarzyłam po braciszku bliźniaku, o ile
              dobrze pamiętam Maciek?). Twój synek lażał jakiś czas ze względu na problemy z
              ciśnieniem?
    • m.musur Re: Wróciliśmy z CZD 24.10.05, 21:19
      To nie jest tak,że nie cenię pracy pielęgniarek.Doceniam ich profesjonalizm i
      nigdy nie miałam nic do zarzucenia pielęgniarkom.Zawsze staram się być dla nich
      miła i uprzejma, zostaję z synem w nocy jak najdłużej mogę bo wiem że moje
      dziecko potrafi nieźle zajść za skórę i przy okazji obudzić pół oddziału,Zawsze
      staram się na czas mierzyć temperaturę, ważyć dzieckoitp, a ostatnio staram się
      mierzyć ciśnienie i saturację bo Filipcio wrzaskiem reagował na pielęgniarskie
      fartuszki, no i staram się nie biegać do pielęgniarek z byle pierdułką a przy
      wypisie zawsze dziękuję im za fachową opiekę. Ale pewne rzeczy po prostu
      wyprowadziły mnie z równowagi i tyle.Pozdrawiam
      Monika mama Filipka
    • asiajulk Re: Wróciliśmy z CZD 27.10.05, 22:29
      Bardzo się cieszę, że u Was same dobre wieścismile Oby takich jak najwięcej!
      Myślałam, że na kardiologii w CZD nic mnie już nie zdziwi ale z tą kuchnią to
      lekka przesada (myślę, że sanepid "maczał w tym palce" bo tak było ostatnio na
      KCh).
      • m.musur Re: Wróciliśmy z CZD 27.10.05, 23:18
        Ja tylko nie rozumiem dlaczego rodzice w kuchni mlecznej przeszkadzali
        sanepidowi?No i przeszkadzają tylko od poniedziałku do piątku w godzinach pracy
        dietetyczki, bo wieczorami i w soboty i niedziele kuchnia jest otwarta.Paranoja
        jakaś!Przecież nikt tam nie przesiaduje i nie urządza imprez!
        Monika mama Filipka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka