jumi2
06.02.06, 23:06
mij synek odkad skonczyl 2 latka w styczniu stal sie bardzo"nerwowy" wszystko
co nie jest po jego mysli jest przez niego nie akceptowane. mama z nim duzy
priblem np ze spacu nie chce wejsc do domu chociaz spacerujemy codziennie po
2 godziny wpada w chisterie okropnie placze do tego stopnia ze jest caly
spocony pediatra poradzila bym nie reagowala na jego rzucanie sie na podloge
i placz oraz wymuszanie roznych rzeczy oraz to ze gdzies popelnilam blad.
domyslam sie ze zabardzo go rozpiescilam i na wszystko pozwalalam i teraz on
rzadzi mna faktycznie bylo tak o poczatku troszke zaplakal ja odrau bralam go
na rece wogole w calosci sie poswiecilam rzadko zostawialam go pod czyjas
opieką cale dwa lata byly poporzadkowane jemu napewno bylo to spwodowane tym
ze urodzil sie z wada serduszka i poprostu balam sie o kazdy placz balam sie
o niego i nadal gdzies jest ten lek chciaz jest ok, ale najgorsze jest to ze
jestem bezsilna tak bardzo go kocham ale niestety czasem juz nie umiem sobie
z nim poradzic boje sie ze ten placz moze jakos zle wplynac na serce co o tym
myslicie?