Dodaj do ulubionych

PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ

01.05.06, 13:16
Kochana Dino,

Wracałam wczoraj z I Komunii Darka chrześniaczki, kiedy dostałam SMS-a od
Eli : „Małgosia! Zadzwoń jak najszybciej!”. Taka wiadomość mogła oznaczać
tylko nieszczęście. Trzęsącymi rękoma wybierałam numer myśląc, że coś się
dzieje z Mateuszkiem. A kiedy Ela powiedziała, że właśnie dzwoniła do niej
Edyta, w ciągu sekundy stanęła mi przed oczami Nika. Co się dzieje?????

Ale, to nie o dzieci chodziło. Tylko o Ciebie Dino!!!!!

Wczoraj zabrakło mi tchu. Nie chciałam uwierzyć. Myślalam, że może ktoś się
pomylił. Że w samochodzie była z Wami jeszcze jakaś inna kobieta. Sama
mowiłaś mi, że raczej nigdy nie jeździcie sami! Dzwoniłam więc, płakałam,
modliłam się, żeby wszystko okazało się pomyłką... Ale to byłaś jednak TY!

Przepłakałam całą noc. Przez ostatnie lata stałaś się dla mnie jednym z
najcenniejszych przyjaciół jakich zdarzyło mi się spotkać. Czułam, że jesteś
moją bratnią duszą.
Raptem trzy tygodnie temu przepełniało mnie takie szczęście, gdy widziałam
nasze dzieci bawiące sie u Was w domu. Naszych „Julka i Julkę” – jak ich
określiłyśmy!
Szymon i Marta spotkali się po raz pierwszy w życiu, a miałyśmy wrażenie
patrząc na nich, jakby wychowywali się od dziecka razem. Pamiętasz???
Tydzień temu widziałyśmy się jeszcze na chwilę przed moim i Marty odlotem. To
nie miał być ostatni raz! I mocno wierzę, że nie był!!!! Wierzę, że spotkamy
się jeszcze niejeden raz tylko....., że to nie będzie już na Ziemi.

Dino, będzie mi brakowało naszych spotkań, rozmów telefonicznych, maili...
Będzie mi brakowało Ciebie! Możesz być jednak pewna, że jak przestanę już
płakać, to wezmę się z powrotem do pracy. Tyle niedokończonych rzeczy przed
nami. Swoją siłą zaszczepiłaś w nas wspaniałą ideę połączenia sił i pomocy
dzieciom z wadami serca. Pokazałaś, że nie należy płakać z powodu wad serca
naszych dzieci, ale zrobić wszystko, by jak największej grupie z nich
umożliwić normalne życie. Dałaś nam wiarę i przywróciłaś nadzieję.

Ta idea będzie trwała. Postaramy się o to wszyscy razem: Kasia, Beata,
Justyna, Basia, Edyta, Ania, Ela, Wojtek, Paweł, ja...... , a także, mocno
wierzę, wielu rodziców oraz lekarzy, którzy czynnie dołączą teraz do nas.
Będziemy działać razem, bo nie sądzę, żeby ktoś mógłby zastąpić Ciebie!
Skończymy książkę dla rodziców o wadach serca, będziemy dalej pomagali
dzieciom i rodzicom, informowali o ważności badań prenatalnych oraz
możliwościach leczenia wad serca, zaczniemy wydawać gazetkę...... bo dzieci z
wadami serca rodzą się codziennie i nie wolno nam się zatrzymać w pół drogi.
Zrealizujemy wszystko o czym marzyłaś! Obiecuję!

Jesteś jedyna w swoim rodzaju! WYJĄTKOWA! Nigdy o Tobie nie zapomnę!

Michale, Julko, Pawle i Szymonie – łączę się z Wami i Waszymi Bliskimi w
ogromnym bólu po odejsciu Diny.

Gosia z rodziną

Prosze dopisujcie do tego watku Wasze wspomnienia o Dinie.
Niech pamiec o niej trawa.
Obserwuj wątek
    • asiap9 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 14:15
      Strasznie mi przykro dowiedzialam sie wczoraj od kolezanki ktora przebywa w
      krakowie z synkiem o tak okropnej tragedi.Moze nieznalam Diny osobiscie i
      pisalysmy do siebie pare razy o moim synku lecz byla dla mnie kims wyjatkowym
      bedzie mi i nam wszystkim jej brakowalo SPIJ SPOKOJNIE DINO .ASIA MAMA ERNESTA
      HLHS.
    • basikrzy Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 14:45
      dowiedziałam się właśnie teraz...
      Dino kochana, będziesz zawsze z nami, tak wiele chwil spędzonych wspólnie i
      wiele spraw, które udało się załatwić i tak wiele idei, które nie zginą,
      przetrwają nas wszystkich,
      kochamy Cię!
      Baśka, Waldek i Bartuś
      • kingan75 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 18:35
        Wyrazy współczucia dla rodziny a przede wszystkim dużo wytrwałości dzieciaczkom
        w tak ciężkich chwilach w życiu. Trzymajcie się dzielnie.
        • perelekhlhs Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 18:47
          "...przywiez mi te ulotki do domu, bedziemy pakowac tutaj..." - bagatelka 30 tys. ulotek w gumki.
          I dokad je przywiezc teraz???
          Jeden miesiac na intensywnej terapii. Dzien po dniu ta sama tablica. Dzien po dniu czytalam
          wywieszone pod zdjeciami Diny i Szymona krotkie informacje. Przeczytalam je wiecej niz sto razy.
          Ona przeciez nie miala wiecej czasu niz my. Te same 24 godziny.
          A ja jakos nie potrafie pomagac. Nie mam czasu.
          Do tej smierci nie moge przylozyc czlowieczej miary. Nie rozumiem jej.
          Monika Bystrzynska
    • edytek1909 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 18:20
      Kim byla dla mnie Dina???Na pewno jedną z tych osób a znam takich niewiele,z
      których uważalam iż warto brać przykład..Serdeczność oraz radośc jaką czerpała
      z pomocy innym byla imponująca.Mnie urzekła brakiem barier,które często ludzie
      wzajemnie sobie stawiają.Swoją osobą wniosla w me życie tak
      wiele,przewartościowala je.Pokazala drogę...Wskazała ludzi z jeszcze większymi
      problemami...Ostanią rozmowę przeprowadzilyśmy w czwartek 27 04.Tyloma sprawami
      miałyśmy się zająć po weekendzie...Ta wiadomość,wczorajszy wieczór,noc byly
      straszne.Ciągle w glowie myśl dlaczego????????Po co?Za co?Nie widzę sensu tej
      tragedii.Nie potrafię jej zrozumieć...Wiem tylko jedno, postaram się aby ta
      wielka sprawa jaką bylo zalożenie Funduszu na rzecz dzieci z wadami serca
      przetrwala.Wspólnie zrobiliśmy tak wiele i tyle jeszcze przed nami.
      Dinko, damy rade!!Pamięc o Tobie zostanie na zawsze w naszych sercach i wlaśnie
      ona będzie motywowała nas do dalszego dzialania.Choć bez Ciebie nam bardzo
      ciężko....Czuwaj nad nami wszystkimi.

      Rodzinie i wszystkim bliskim Diny skladam wyrazy glębokiego współczucia.

      Dina na zawsze pozostanie w naszych sercach!!!

      Edyta z rodziną.
    • ppdesign Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 19:15
      Dino,
      Próbuje sobie wytłumaczyc Twoje odejście faktem, że tam na górze masz jakaś
      misje do spełnienia. Wiem jednocześnie, że będziesz zawsze między Nami, bo
      zamieszkałaś w Naszych sercach. Zostawiłaś po sobie wiele dobra bo sama byłaś
      jego sprawcą. Twoje odejście zaskoczyło Nas wszystkich, to stało się tak szybko
      i niespodziewanie podobnie jak Twoje pojawienie się w życiu wielu z Nas. Stałaś
      się członkiem jednej wielkiej rodziny jaką jest Fundusz i sama tych członków
      znajdowałaś i mobilizowałaś do przepięknej misji, jaka jest pomoc drugiemu
      człowiekowi.
      Wieść o Twoim odejściu przyjełam jak jedną wielką pomyłke,pomyślałam "Jak to
      Dina ta pełna energiii nagle stanełąś mi przed oczami, uśmiechnięta i życzliwa
      jak zawsze" Wyświetlił mi się przed oczami film z Tobą wroli głównej(nasze
      pierwsze spotkanie w szpitalu przed operacja Naszych dzieci, nasze rozmowy w
      sali kiedy dzieciaki zasypiały, nawet to jak przynosiłyśmy sobie kawę na zmianę
      z szpitalnego bufetu,oraz kiedy zrobiłam Ci zdięcie z Beatą na spotkaniu w
      wrześniu, widzę Cię w pochodzie na rynku w Krakowie jak niesiesz transparent.
      Pamiętam Naszą ostatnią rozmowę.
      Zrobiłaś wiele pozostawiłaś wiele, wiem że jeteś po drugiej stronie i tam też
      będziesz realizowała to co tu na ziemi. Będziesz sie opiekowała tymi wszystkimi
      serduszkowymi aniołkami.
      Będzie Nam brakować Ciebie.
      Łącze się z ogromnymi wyrazami bólu i rozpaczy z Twoja rodziną.
      Dozobaczenia Dina,
    • kasiamp Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 19:21
      Kiedy dowiedziałam się o tragicznej śmierci Diny nie mogłam się pozbierać. Było
      mi strasznie ciężko przekazać taką wiadomość. Dina - ciepła, ujmująca, dobra
      pełnią dobroci, zawsze wesoła i uśmiechnięta, kochająca cały świat. Ile jeszcze
      rozmów i spraw niedokonczonych przed nami...
      Trudno mi się zebrać, ale wiem że mam obowiązek wobec Diny być silną dla niej,
      jej rodziny, naszych dzieci i nas wszystkich.
      Kiedy widziałam się z Diną ostatnio padał deszcz, teraz też pada, ale ilekroć
      pomyślę o Dinie zaświeci we mnie promyk słońca bo w mojej pamięci pozostanie
      pogodna jak słońce.
      Dino - rozpoczęłaś wspaniałą działalność, porwałaś nas ze sobą, zaraziłaś
      entuzjazmem. Będziemy dalej tworzyć rozpoczęte przez Ciebie dzieło.
      Dziękuję za rozmowy, maile, za ostatni wspólny spacer w ZOO, za nasze rozmowy i
      śpiewy przy winie. Będzie mi Ciebie bardzo brak...
      DO ZOBACZENIA DINO!

      Myślami jestem z Michałem i dziećmi oraz ich Rodziną.

      Kasia z rodziną
    • dorisek3 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 01.05.06, 21:47
      Zanim zmknę za sobą drzwi,
      może po raz ostatni...
      i odejdę tam gdzie światło
      zostawię Wam jeszcze
      wszystkie nieazłatwione sprawy...
      Teraz wszystko w waszych rękach
      Sercem za serce...
      całym sercem
      całą sobą
      bez kompromisów wobec cierpienia
      bez odpuszczania sobie......
      Mam tak mało czasu......Nie mam czasu...
      Kochani...
      Nie zapomnijcie mego imienia,
      gdy będę myśleć o WAs.......
      Dino spoczywaj w pokoju......(*)(*)(*)
      Tylko, tyle i az tyle.....

      Pamięci Diny Radziwiłł
      Dorota i Bartosz Bielińscy
    • monikakonieczka Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 02.05.06, 09:44
      Bardzo żałuję,że nie poznałam Diny Radziwiłł osobiście bo to co robiła dla nas
      rodziców i dla naszych dzieci było i jest pokrzepieniem,nadzieją i wiarą w
      to,że nie jest tak źle,że nie jesteśmy sami ze swoimi zmartwieniami,problemami
      i wątpliwościami,że ktoś jest obok i wystarczy napisać i ktoś się odezwie i
      podpowie,a przecież te strony to tylko część tego co robiła.Podziwiałam Ją i
      dziękuję za to co robiła. Składam głebokie wyrazy szacunku i współczucia
      Rodzinie Pani Diny.Monika Konieczka z Mateuszem(HLHS)Kingą i Tomaszem
    • agabro Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 02.05.06, 20:49
      Pierwszy raz uslyszalam o Tobie Dino po tragicznym wypadku. Nie siedze długo w
      wadach serca - córeczka niedawno miała operację. I zaczęłam szperać. Twoje
      posty, dzialalność, życie. Wtedy polały się łzy. Niestety na Ziemi się już nie
      poznamy...
      Agata
      • perelekhlhs Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 03.05.06, 21:47
        cisza taka... a ja wciaz nie moge uwierzyc. po prostu czlowiek taki jak Dina
        nie moze umrzec, niemozliwe ze umarl. nie wierze...
        • kuba1206 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 04.05.06, 06:56
          Ja tez nadal nie mogę w to uwierzyć. Cały czas mam przed oczmi Dine taką wesołą
          i uśmiechniętą - ostatni raz widziałam ją na Dniach Serca i taką radosną jak
          wtedy Ją zapamiętałam.

          Ciężko mi pisać, bo łzy cisna sie do oczu.
          Znałam Dinę nieco ponad rok, poznałam ją w najdrudniejszym momencie w życiu - w
          ciazy kiedy dowiedziałam się,że moje dziecko ma HLHS.Dzięki niej (i wielu
          innych osób)nie załamałam się, ale uwierzyłam,że może byc dobrze, że nam sie
          uda.
          Na naszej drodze w trakcie leczenia Antka Dina była obecna, pisałysmy maile do
          siebie, ja przede wszystkim z prośbą o rade, wsparcie duchowe, kiedy coś szło
          nie tak jak miałoby być.
          Była zawsze pełna ciepła i optymizmu, za to dziś jej tu dziekuję.

          Każdy z nas teraz zadaje sobie pytanie DLACZEGO????
          Myslę,że odpowiedz uzykamy dopiero wtedy jak sie wszyscy z Diną spotkamy w
          niebie. Ja wierzę w to,że bedzie czuwać nadal nad nami, nad Funduszem tylko
          trochę inaczej.
        • mysza441 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 09.05.06, 00:08
          ja też nie mogę, nie wiem jak to możliwe... była tak blisko mnie... a ja ją
          ominęłam... i tak mi tego żal, że już mi się nie uda... lecz cieszę się tym
          małym szczęściem, że moje dzieci są zdrowe, chyba z Diną bym nie zdążyła (nie
          zdążyłaby mnie potrzymać za rękę), a sama, sama czy dałabym radę???? Tyle osób
          tak wiele JEJ zawdzięcza. To Anioł był na Ziemi. To Anioł....
          On żyje
    • bonawentura Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 04.05.06, 10:14
      Wróciłam własnie z długiego weekendu. Włączyłam komputer i ta wiadomość w
      mailu.....Szok, ból ....Właściwie nie wiadomo co mówić, bo powiedzieć nic się
      nie da. Jestesmy z Wami - Ania , Piotr i Julka Walatek.
    • ewire Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 04.05.06, 11:29
      Jestem wstrząśnięta!!!!To nie może być prawda...Co Wy mówicie!!!!
      Mój Boże...Nie wiem co napisać, nie mogę zebrać myśli...Nie znałam jej
      osobiście, ale była dla mnie kimś wyjątkowym. "Im sie udało to i nam sie uda..."
      myślałam w ciężkich chwilach. Nie rozumię tego co sie stało, ale widocznie Bóg
      ma wobec nas wszystkich swoje plany...
      Śpij spokojnie Dino i módl się za nami wszystkimi...

      Ewa z rodziną
      • 30l Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 04.05.06, 13:11
        Brak mi słów...Nie wiem co mam napisać ,nic nie odda tego co czuje!!!Nie znałam
        Diny osobiście tylko tyle co z internetu i z opowiadania dr.Dangel o Niej,raz
        pisałam do Diny ,a Ona mi odpisała i dodała mi wiary.Miałam się z Nią niebawem
        skontaktować,ale niestety nie zdążyłam.Była wyjątkową osobą będzie nam Jej
        wszystkim brakowało!!!!!
        Luiza mama WiktoraCoa,vsd,asd
    • barbarajarzabek Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 04.05.06, 15:22
      Diono dzięki Tobie uwierzyłam, że mój synek może mieć normalne życie, a my razem
      z nim.
      weszłaś w Nasze życie szybko, tylko lekko zapukałaś,a teraz odeszłaś
      zdecydowanie za szybko, nic nie powiedziałaś...
      zmieniłaś mnie i pokazałaś jak pięknie można żyć, jak dawać siebie innym ,tym
      bardziej potrzebującym...
      obiecuję Ci, że dam z siebie wszystko , aby zrealizowły się nasze wspólne plany
      co do Funduszu i serduszkowych dzieci.
      dziękuje Ci za to, że byłaś w naszym życiu.
      Basia i Marcin Jarzabek oraz Julia i Mareczek
    • ami31 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 06.05.06, 10:41
      Wczoraj dowiedziałam się o śmierci Diny ta wiadomość mnie zszokowała i
      wytrąciła z rytmu życia.
      Miałam zaszczyt poznać Dinę żałuję tylko że nie osobiście. Wyciągnęła do mnie
      zupełnie obcej osoby rękę z pomocą służąc radą i wsparciem w obliczu choroby
      dziecka. To ona spowodowała że wciągnęłam się w działalność fundacji i jako
      jedyna w moim mieście zaczęłam to prowadzić.
      To był ogromny zaszczyt poznać tak wspaniałą osobę i chociaż w sercu mam wielki
      żal do Pana Boga że zabrał Ciebie do siebie to staram się wierzyć że miał w tym
      jakiś cel. Wierzę że czuwasz nad nami tam na górze i wspierasz nas.
      Łączę się z Rodziną w wielkim żalu i bólu.
      Anna Ludkiewicz-Domagała
      Białystok
      • izakam51 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 07.05.06, 21:29
        Po raz pierwszy spotkałam Dinę w marcu 2004 r w Prokocimiu na VIII, my bylismy
        po trzecim zabiegu, a Dina z Szymonem przyjechali na trzeci etap. I chociaz
        spędziliśmy razem na oddziale tylko jeden dzien, bo my własnie wychodziliśmy do
        domu pamietam krótką rozmowe na korytarzu z Diną. Odebrałam ją wtedy jako
        bardzo miłą, sympatyczną, otwartą, pogodną i uśmiechnietą osobę. Po raz drugi
        spotkałyśmy sie w ubiegłym roku na dniach serca w Krakowie, pamiętam nasze
        spotkanie, najpierw w szpitalu, a później na rynku. Byłam pełna podziwu dla jej
        zaangazowania i wiary w to co robi. Pamietam nasze rozmowy, wspólne zdjęcia i
        jak przy pozegnaniu umawiałysmy sie na spotkanie za rok....
        Dino zawsze pozostaniesz w naszej pamieci i w naszych sercach.
        Iza, Mariusz i Kacper.
    • jukilop Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 08.05.06, 21:57
      i ja chciałabym coś napisać
      Otóż nie miałam możliwości poznania Diny osobiście , choć rozmawiałam z Nią
      przez telefon i pisałyśmy do siebie @
      Ostani w dzień przed wypadkiem ,podziękowała mi za wypełniony formularz i
      napisała "co słychać "?
      Kolejny raz dała mi odczuć, że nie jestem sama , nie jestem kolejnym
      przypadkiem .Jestem po prostu Magdą - matką dziecka z wadą serca.Pierwszy raz
      usłyszałam ją kiedy przerażona zostawiona sama sobie z diagnozą o śmiertelnej
      chorobie syna krzyczałam POMOCY !!!!!!!!!!!!!
      Napierw odezwał się M.Król a potem ONA, wieczorem do mnie zadzwoniła.
      I ONA cieszyła się wraz ze mną kiedy okazało się że syn ma wadę seraca IAS a
      nie AK/D PK
      Czytam od 08.03.2006 wszystko na tym forum ,poznaję WAS wszystkich a
      szczególnie w ostatnich dniach JĄ poprzez Wasze słowa o NIEJ.
      Myślę - nie - jestem pewna że tak jak miała niezwykle na imię i nazwisko,
      jak niezwykle ma piękne dzieci tak niezwykłe musiało być JEJ krótkie życie i to
      co w nim uczyniła
      DINO to był dla mnie zaszczyt CIĘ poznać
      ...I CHOĆ NIE URONIĘ ŁZY NA TWOIM GROBIE
      W MODLITWACH POMYŚLĘ O TOBIE ...
    • m.musur Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 09.05.06, 00:09
      Coś mnie tknęło, żeby koniecznie dzisiaj wejść na stronę Funduszu...Nie robiłam
      tego już kilka dni a dzis właśnie jakaś dziwna myś przebiegła przez głowę...I
      ta wiadomość...Nie znałam Diny osobiście, ale kilka razy rozmawiałyśmy
      telefonicznie i za pośrednictwem Funduszu.Brakuje słów...
      Dino, dziękuję za Fundusz, za to co robiłaś dla naszych chorych maluchów,
      dziękuję że w ciężkich chwilach nie czułam się samotna, że mogłam się wygadac i
      wypłakać, dziękuję...
      Monika Musur mama Filipka i Majeczki
    • mysza441 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 09.05.06, 00:37
      DINA Nasza i Wasza. Dina silna (Boże jak musiała być silna, aby przetrwać po
      wieści o chorobie swojego dzieciątka - wtedy Fundacji nie było...), Dina ciepła,
      Dina życzliwa, Dina otwarta, Dina pomocna, Dina wsparcie....
      Dina uśmiechnięta.
      Ja płaczę, choć nie miałam kontaktu z Fundacją, choć jej nie znałam osobiście -
      jedynie z widzenia. Potok łez moich choć wątpię by ich chciała.
      Módlmy się za Nią, ale też pomyślmy jak będą teraz czuć się Jej dzieci. Jak
      Dzieci musiały być związane z tak ciepłą i kochającą mamą... Jej Szymon jest
      tylko 3 tygodnie młodszy od mojego Krzysia...

      Dwa lata temu dowiedziałam się, że mam pierwsze guzy, później te wszystkie
      biopsje i badania. Stres o dzieci. Bo cóż mamy cenniejszego tu na Ziemi.
      I prośby do Boga, aby mi dał czs tutaj jeszcze.

      I właśnie dla tych dzieci i właśnie dla ludzi bliskich, którzy na nas liczą i
      tych dalszych starajmy się pamiętać wciąż, że może jesteśmy tu na krótką chwilę,
      że może rano nie wstaniemy, że każde rozstanie może oznaczać ostatnie widzenie
      (tu, na Ziemi). Nie liczy się więc później, jakieś odległe jutro. Liczy się
      tylko to co robimy, to jacy jesteśmy tu i teraz. (Ta Ewangelia - "Nie trwóżcie
      się zanadto o jutro..." przemawia wielkimi słowami).

      Może oprócz modlitw, może oprócz kwiatów, świeczek, nadawania imion choć Dinie
      się to należy, módlmy się o te dzieci, których Mama została wezwana do Boga.
    • midger Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 09.05.06, 14:10
      Diano,
      Nie poznałem Cię osobiście, ale nawet poprzez kontakty e-mailowe czułem jak
      wiele chciałaś nam wszystkim przekazać. Tchnełaś w wielu nadzieję, a tego nam
      tak często brakowało.
      Teraz my nie możemy zmarnować tego co rozpoczełaś, by jak najwiecej rodziców
      potrafiło cieszyć się chocby drobym uśmieszkiem ich ciężko przez los
      doświadczonych dzieci.

      Łączymy się w bólu z rodziną

      Jarek,Gosia i Adrian Walijewscy

      Adrian
    • l.szwedo Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 10.05.06, 09:44
      Dziś szczególny dzień! Dina żegnana przez Rodzinę, Przyjaciół, Znajomych,
      Serduszkowe Dzieci i tych wszystkich, którzy jak ja znają ją tylko z opowieści
      i strony internetowej! Dziś przez nasze głowy nie raz przejdzie myśl dlaczego
      Dina, dlaczego tak szybko! Serce moje przepełnia się ciepłem na myśl o tym ile
      zrobiła dla mojego siostrzeńca Mareczka(hlhs) i wszystkich dzeciaczków, które
      znam osobiście, z opowiadań siostry i z Waszej strony! Nie ma Jej już z nami na
      ziemi ale jest o wiele wyżej i teraz patrzy na Was co zrobicie dalej...Zyczę
      Wam siły i wytrwałości w prowadzeniu i rozpowszechianiu Fundacji! Kolejne
      matki, którym urodzą sie chore dzieci będą czekały na pomoc, dzięki Dinie macie
      możliwośc pomagać- do dzieła!

      Z Dziećmi i Rodziną łączę sie w głębokim żalu!!!


      ''Uczmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...
      Zostają po nich buty i telefon głuchy,
      Potem cisza normalna więc całkiem nieznośna,
      Kiedy myślimy o kimś, zostając bez niego..."
      DINO TO DLA CIEBIE (*) (*) (*) ŚPIJ W POKOJU!!!
      • ooiram PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 12.05.06, 21:23
        Wspaniala Kobieta.... rozesmiana, serdeczna, radosna, kochajaca ludzi i zycie...
        Trudno myslec, ze nie uslyszymy smiechu Diny. Jej strata bardzo boli, odeszla za
        szybko... Prosze wszystkich o ksiazke o Niej... Spisujmy wspomnienia o Tej
        wspanialej kobiecie, ktora nam tak rozswietlala zycie

        stara kolezanka
    • cartwood Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 15.05.06, 10:21
      Dino,

      Nie zdążyłam Ciebie poznać osobiście. Jeszcze kilka dni wcześniej miałyśmy taki
      plan. Przyjeżdżałam na badanie do doc.Dangel, a potem miałyśmy się spotkać na
      Placu Trzech Krzyży, bardzo się cieszyłam że Cię poznam. Po wyjściu z gabinetu
      rozmawiałam z Tobą przez telefon, pytałaś o badanie, o diagnozę, o ośrodek...
      Ponieważ czas nam na to nie pozwolił, spotkanie postanowiłyśmy przełożyć na
      nasz następny przyjazd do Warszawy. Po powrocie napisałam do Ciebie maila,
      ostatniego...
      Cały czas pamiętam Twój pogodny i bardzo przyjazny głos, głos osoby która
      wzbudza zaufanie. W chwilach trudnych, to jest tak bardzo ważne. Ja zawsze będę
      wdzięczna Tobie i Funduszowi za nadzieję i wiarę w powodzenie leczenia dzieci z
      wadami serca. Dziękuję DINO, że pozostawiłaś świat lepszym, niż go zastałaś.

      Kasia


    • titkuritkum Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 20.05.06, 11:09
      poznałam osobiście Dianę i to ona dodała mi otuchy gdy byłam w szpitalu to ona
      powiedziała że zawsze można na nią liczyć i pomoże każdemu jak tylko może teraz
      jes już w niebie i napewno opiekuje sie naszymi dzieciaczkami .na zawsze
      zostaniesz w naszej pamięci (*) to dla ciebie .mama kacperka który jest w
      niebie wraz z Dianą
      • kasiamp1 Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 28.05.06, 11:09
        Mija juz miesiac... Przez ten czas ciagle mysle o Dinie, choc nigdy jej
        osobiscie nie poznalam. Dlatego tez, na poczatku chcialam ten watek zostawic
        dla ludzi Jej najblizszych. Zrozumialam jednak, ze wszyscy bylismy Jej bliscy.
        Dzieki Dinie nikt z nas nie byl pozostawiony samemu sobie, moglismy i dalej
        mozemy byc razem, silniejsi. Dino, dziekuje Ci za to; jestes w kazdym z nas,
        kazdym rodzicu "dziecka serduszka" i w kazdym serduszku naszych Dzieci. Zawsze
        bedziesz z nami! Moje mysli przy Tobie czuwaja...
        Kasia z rodzina
    • anfido Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 29.05.06, 09:28
      Dino bardzo nam Ciebie brakuje. Czujemy jednak, że opiekujesz się nami i
      czuwasz nad Fundszem.
      • jukilop Re: PAMIĘCI DINY RADZIWIŁŁOWEJ 16.06.06, 14:28
        tak barzdo chciałabym Ci powiedzieć że jadę 19.06.06 z Marcinem na zabieg do
        Zabrza
        tak bardzo chciałabym abyś powiedziała mi że będzie dobrze
        dla Ciebie DINO (*)(*)(*)
        Magdalena Stefańska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka