Gość: Aziza
IP: *.*
01.02.03, 02:34
Nasza córeczka urodziła się 12.11.2002. Od pewnego czasu zaczęłam obserwować u niej przysiskanie rączek do ciała, nietrzymanie głowy (powinna ją ciągnąć za sobą, kiedy ją "podciągam" za rączki), drżenie rączek, wyginanie się do tyłu (robiła mostek) i do tej pory jeszcze zaciska piąstki. Podczas wizyty u pediatry powiedziałam o moich obserwacjach i dostałam skierowanie do neurologa. O ZGROZO!!! wizyta w przychodni rejonowej była dopiero za miesiąc. Zaczęłam szukać prywatnie. I tu też o zgrozo, w wiodących klinikach prywatnych w Warszawie nie było neurologa dziecięcego lub był na zwolnieniu. Tutaj poratowała mnie koleżanka i dała namiary na BARDZO DOBRĄ Panią Profesor Krystynę Sidor (gorąco polecam), która przyjmuje w przychodni Fundacji Szpitala Dziecięcego na Działdowskiej w W-wie. Pani Profesor po bardzo dokładnym zbadaniu Nataszy (włącznie z jamą ustną i bioderkami), niestety przedstawiła diagnozę: wzmożone napięcie mięśni kończyn górnych. Dostałyśmy skierowanie na rehabilitację i USG przezciemiączkowe. Na USG musimy czekać (kolejka), ale rehabilitację zaraz zaczynamy. Teraz najważniejsza rzecz. Przy tego typu zaburzeniach neurologicznych wczesne wykrycie i wczesna rehabilitacja pozwalają na całkowite wyleczenie maleństwa. Drodzy Rodzice obserwujcie bacznie swoje pociechy. Zgłaszajcie pediatrom wszelkie dziwne objawy. Proście lub jeżeli musicie, to walczcie o skierowania do neurologa. Podobno dużo dzieci rodzi się z napięciem mięśni - wzmożonym lub obniżonym. Ja nie chcę straszyć, jedynie uczulić na ww. dolegliwość.Jednocześnie prośba do wydawców Dziecka. Piszcie więcej o mało (jeszcze) popularnych chorobach "cywilizacyjnych", bo chyba do tej kategorii zakwalifiikowałabym tę chorobę.Życzę wszystkim zdrówka i dużo radości z pociech.