magdapoz
15.01.07, 18:22
Witam
09 listopada urodziło nam się dziecko, nasze pierwsze wyczekiwane od lat,
urodziło się po 8 latach małżeństwa. Systematycznie chodziłam do lekarza,
stosowałam się do wszystkich zaleceń. Ciąża przebiegała prawidłowo, no może
oprócz ciśnienia, które wiecznie było za wysokie. W 40+6 dniu ciąży
pojechałam do szpitala na cięcie cesarskie nie mając pojęcia, że może być coś
nie tak. O 15.45 była już z nami 4,560 kg, 57 cm długości - jednym słowem
cudo. W trzeciej dobie przyszedł do nas pan doktor z neonatlogii i
powiedział, że musi zrobić dodatkowe badania. Po dwóch dniach wrócił z
diagnozą - ACC!!! Nawet nie wiedziałam, że są takie skomplikowane wady. Przez
kolejne dni w głowie ciągle kołatała mi się ta nazwa - agenezja ciała
modzelowatego. Cóż to była za rozpacz. Lekarze przedstawili nam
najstraszniejszy scenariusz, właściwie to dawali nam do zrozumienia, że
musimy szykować się na najgorsze. Teraz już wiem, że sami nie mieli pojęcia
o, czym mówili.
Na imię jej Ala. Zorientowałam się, że to nie jedyna czarodziejka na tym
forum.
Ciągle do was zaglądam, właściwie cała moja wiedza, jaką posiadam na temat
tej przypadłości, zdobyłam dzięki Wam. (Iza_luiza jesteś wielka!). Robimy
ciągle badania i ... na razie nic prócz ACC nie znaleziono. Dziecko wygląda
zupełnie normalnie i tak też się rozwija. Przyczyną wykonania tomografii była
dysproporcja w budowie ciała tj. obwód główki był mniejszy od obwodu klatki
piersiowej 35/38mm. Są tu wypowiedzi rodziców, których dzieci też maja
izolowaną postać ACC i zastanawiam się, co sprowokowało wykonanie badań mózgu
w ich przypadku.
Cieszę się, że jesteście. Nie znam nikogo z was ale czuję, że jesteście mi
bliscy jak rodzina.
Pozdrawiam Was gorąco,
Magda z Poznania