Dodaj do ulubionych

Rozwórka Koszli

04.05.03, 21:44
Kilka dni temu lekarz ortopeda załóżył naszej 2,5 miesięcznej córeczce
rozwórkę Koszli. Powiedział, że sami nie możemy jej zdejmować a kąpiele
należy wykonywać z nałożoną rozwórką. Dziecko miało obolałą jedną nóżkę i
plakało więc zdjęliśmy to na własną odpowiedzialność. Czy jest może coś
lepszego jak rozwórka Koszli i czy nie możemy zakładać tego sami po kąpieli?
Pozdrawiamy - rodzice Gosi.
Obserwuj wątek
    • dosiamamafilipa Re: Rozwórka Koszli 05.05.03, 11:08
      rzeczywiscie jak juz zalozona nie powinna byc zdejmowana bo dobry ortopeda
      zaklad ja potrzac na usg lub rentgen a nie tak sobie tu chodzi nawet o kilka
      stopni odwiedzenia ktore robia ruznice
      jesli dysplazja jest tak duza ze zalozono rozworke to niestety nie slyszlam o
      niczym lepszym
      cierpliwosci i odwracajcie jak tylko mozecie uwage malej od rozworki od
      niewygody i bolu
      pzdr.
      dorota
    • paulina75 Re: Rozwórka Koszli 05.05.03, 18:18
      Mysmy też naszej córce zdjęli rozwórkę po przyjściu do domu - biedna,
      przyzwyczajona do swobody, ciagle płakała. Miała załozoną rozwórkę , jak miała
      6 tygodni - wada stawów - niedorozwój panewek. Rozwórka poszła w odstawkę, a
      ja wkładałam dwie pieluchy tetrowe na pampersa, ćwiczyłyśmy dużo leżać na
      brzuszku, w nocy układałam tak, żeby nogi były w podobnej pozycji, jak przy
      założonej rozwó=rce. Troche się bvałaml, że za bardzo ryzykujemy, ale intuicja
      była silniejsza. Po 6 tygodniach zrobilismy kolejne usg ( u tego samego
      lekarza na tym samym sprzęcie) i okazało się, że wszystko ładnie się wyleczyło,
      panewki rozwinęły się prawidłowo i nie ma żadnych pozostałości
      pierwotnej "usterki".. Teraz córka ma 2 i poł roku i z nózkami, bioderkami ,
      chodzeniem wszystko ok! Oczywiście, nie polecam zrezygnowania, nie wiem, jaka
      przyczyna założenia rozwórki, pisze po prostu, że mysmy zastapili to
      cwiczeniami i szerokim pieluchowaniem!
      Paulina
      • agni71 Re: Rozwórka Koszli 08.05.03, 10:57
        paulina75 napisała:

        > Mysmy też naszej córce zdjęli rozwórkę po przyjściu do domu

        I ja namace. Mielismy tez przejscia z lekarzami i dysplazja u naszej gabrysi.

        Troje lekarzy i trzy rozne diagnozy. I tez zaufalismy intuicji w koncu i
        rozworki w ogole nie zalozylismy. Ostatnio wykonany rentgen mowi wyraznie, ze
        stawy biodrowe sa w normie. A lekarke z przychodni przyszpitalnej w Dziekanowie
        mialabym ochote udusic, bo to ona chciala zakuc nasza coreczke w szyne. Polecam
        dra Postka z Fundacji Zdrowie przy Nieklanskiej - okazuje sie, ze to on
        postawil wlasciwa diagnoze, potwierdzona pozniej rtg wykonanym na Warynskiego i
        opisanym przez prof. Marcinskiego (tez polecany specjalista).

        aga
    • mamajuniora Re: Rozwórka Koszli 05.05.03, 21:08
      Witam,
      Junior nosił rozwórkę przez 3 i pół miesiąca (do wieku 7 miesięcy). Lekarz
      pokazał nam jak ją zakładać i zdejmować. Do kąpania i przy zmianie pieluszki
      zdejmowałam rozwórkę. Nie sądzę, żeby zdejmując ją na tak krótką chwilę jak
      kąpanie mogło stać się coś złego (bez przesady). Ja na Twoim miejscu bym
      zdejmowała do kąpania. A swoją drogą strasznie niewygodnie kąpać z założoną
      rozwórką dziecko. Pozdrawiam serdecznie
      mamajuniora
    • lula11 Re: Rozwórka Koszli 06.05.03, 16:39
      Moja 7-miesięczna Julcia nosi rozwórkę już 2 miesiące, do końca kuracji
      pozostały jeszcze trzy.Mogę ją zdejmować tylko do kąpieli i bała bym się robić
      to częściej, bo niedoleczona dyzplazja prowadzi do kalectwa.
      Na początku Julcia pLakała, ale częste noszenie na rękach, praktycznie przez
      całe noce pomogło. Teraz Julia chętnie nosi rozwórkę, nauczyła się w niej
      siadać, a teraz prubuje raczkować.
      Warto się pomęczyć, bo dzięki temu moje dziecko będzie mogło biegać.
      Pozdrawiam.
    • ankagoz Re: Rozwórka Koszli 07.05.03, 08:19
      Ja mam dwie informacje.
      Moja córka teraz 1 rok też miała z tym problem. Ale ja nie przestałam na jednym
      ortopedzie ponieważ, były różne zdania. Po urodzeniu powiedziano mi, że
      wystarczą szersze pampersy, po kontroli szok (inny lekarz) majtki rozszeżające,
      przetrzymałam 2,5 miesiące kolejne kontrole bez zmian. Pojechałam gdzie
      indziej, okazało się, że chyba jest już dobrze ale chciał zrobić rentgen - nie
      zgodziłam się. W końcu pojechałam do lekarza z Otwocka i co usłyszałam -
      Wszystko jest i było w porządku, zupełnie nie potrzebnie męczyłam dziecko,
      poprosto ma silniejsze wiązadło a nie wyskakiwanie biodra.
      I co - byłam wściekła i szczęśliwa.
      Trochę się rozpiszę ale moja znajoma też miała podobnie - podkreślę - zupełnie
      inni lekarze. Początek ten sam ale kontrola i koszla. Dziecko krzyczało neoce i
      dnie - około 2 tygodni. Pojechali też do Otwocka i co - źle założona szyna,
      mało tego nie potrzebnie i jeszcze lepiej stan córki był zły (nie wiem
      dokładnie ale coś się starło i przestało rozwijać), szpital , rechabilitacje,
      operacje. Zaczęła chodzić mając 1,5 roku ale teraz 2,5 czeka ją jeszcze jedna
      operacja. Wszystko dzięki tej koszli, która była krótko ale swoje zrobiła.

      Wiem, że nikt nie chce takich cierpień dla swojego dziecka i dlatego apeluję do
      Was mamy - NIGDY NIE KOŃCZĆIE NA JEDNYM ORTOPEDZIE.

      Pozdrawiam Anka i Gabi.
      • gosia.flis Re: Rozwórka Koszli 07.05.03, 20:09
        ankagoz napisała:

        > Ja mam dwie informacje.
        > Moja córka teraz 1 rok też miała z tym problem. Ale ja nie przestałam na
        jednym
        >
        > ortopedzie ponieważ, były różne zdania. Po urodzeniu powiedziano mi, że
        > wystarczą szersze pampersy, po kontroli szok (inny lekarz) majtki
        rozszeżające,
        >
        > przetrzymałam 2,5 miesiące kolejne kontrole bez zmian. Pojechałam gdzie
        > indziej, okazało się, że chyba jest już dobrze ale chciał zrobić rentgen -
        nie
        > zgodziłam się. W końcu pojechałam do lekarza z Otwocka i co usłyszałam -
        > Wszystko jest i było w porządku, zupełnie nie potrzebnie męczyłam dziecko,
        > poprosto ma silniejsze wiązadło a nie wyskakiwanie biodra.
        > I co - byłam wściekła i szczęśliwa.
        > Trochę się rozpiszę ale moja znajoma też miała podobnie - podkreślę -
        zupełnie
        >
        > inni lekarze. Początek ten sam ale kontrola i koszla. Dziecko krzyczało neoce
        i
        >
        > dnie - około 2 tygodni. Pojechali też do Otwocka i co - źle założona szyna,
        > mało tego nie potrzebnie i jeszcze lepiej stan córki był zły (nie wiem
        > dokładnie ale coś się starło i przestało rozwijać), szpital , rechabilitacje,
        > operacje. Zaczęła chodzić mając 1,5 roku ale teraz 2,5 czeka ją jeszcze jedna
        > operacja. Wszystko dzięki tej koszli, która była krótko ale swoje zrobiła.
        >
        > Wiem, że nikt nie chce takich cierpień dla swojego dziecka i dlatego apeluję
        do
        >
        > Was mamy - NIGDY NIE KOŃCZĆIE NA JEDNYM ORTOPEDZIE.
        >
        > Pozdrawiam Anka i Gabi.
        Dziękujemy byliśmy u innego ortopedy i nie mamy już Koszli na nóżkach
        pozdrawiamamy
        gosia ala i leszek
    • agusiakraj Re: Rozwórka Koszli 09.05.03, 20:58
      Moj Synek tez ma dysplazje i wlasnie wczoraj ortopeda zalecil dla niego
      rozworke.Bylam przerazona i pol dnia przeryczalam.Objechalismy pol Szczecina
      zeby ja kupic i potem lekarz zalozyl ja malemu.Na szczescie Michalek od razu
      ja polubil i chyba sie nie meczy.Ani razu nie zaplakal jak ja ma na
      sobie.Oczywiscie dostalam pozwolenie zeby ja zdejmowac na kapiele i
      przewijanie i w ogole moge ja zdejmowac na dwie godzinki na dobe.Klade wtedy
      Michasia na brzuchu zeby pocwiczyl glowke,nosze go,tancze z nim itd.Staram sie
      wykorzystac ten czas do maksimum bo jednak w rozworce trudniej jest synka
      pielegnowac i okazywac mu czulosc(nie mozna za bardzo sie przytulac).Mam
      nadzieje ze dysplazja ustapi i Michalek szybko wyzdrowieje i pozbedzie sie
      szyny.Sama nigdy bym jej nie zdjela za bardzo balabym sie kalectwa dziecka.
      • elx2 Re: Rozwórka Koszli 10.05.03, 16:59
        Moja córeczka też miała dysplazję stawu biodrowego . Za nic w świecie nie
        chciała nosić rozwórki Koszli. W końcu ortopeda założył jej poduszkę Frejki i w
        końcu był spokój i muszę przyznać, że dla mnie też to była wygoda bo nie
        musiałam specjalnie kupować nowych (większych) śpioszków. Mała nosiła "Frejkę"
        4 miesiące(do 6 m-ca życia) po zakończeniu leczenia zrobiono jej zdjęcie RTG i
        jest wszysko w porządku! Pozdrawiam Mama Agatki
        • wieczna-gosia Re: Rozwórka Koszli 10.05.03, 17:23
          A ja sie w ogole na rozworke nie zgodzilam. Poprosilam o opisy cwoczen, co
          moge robic, ze moge to robic cala dobe- ale nie chce miec szyn na dziecku. I
          lekarze pokombinowali i zalecili szerokie pieluchowanie, noszenie jak
          najwiecej na plecach lub brzuchu (nogi sa wtedy maksymalnie rozlozone, na
          biodrze mniej) i pokazali cwiczenia. Wlascicielka owych bioder od dzisiaj jest
          wicemistrzynia w karate w swojej grupie wiekowej dla warszawy. W lat ma 12. Co
          wiecej kolezanka z Francji- ortopeda powiedziala mi ze rozworek sie juz ne
          stosuje od dawna chyba ze w warunkach szpitalnych, a poleca sie np nosenie w
          nisidelku z dodatkowo "podczepionymi" nozkami dziecka, zeby byly caly czas
          szeroko rozwarte wink)
          • gosia.flis Re: Rozwórka Koszli 22.05.03, 13:52
            Mieliśmy rozwórkę tylko jeden wieczór, następnego dnia trafliliśmy do bardzo
            dobrego ortopedy ,który po obejrzeniu zdjęć stwierdził, że można tylko
            zaszkodzić dziecku bo wszystko rozwija się prawidłowo.
            Pozdrawiamy
            Ala Małgosia i Leszek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka