Dodaj do ulubionych

Do AAPARZOCH

09.05.07, 15:05
Witam. Olu, dlaczego się nie chwalisz wywiadem, który przeprowadził z TOba
Dziennik Zachodni. Długi weekend sędziłam u rodziców we Włodowicach, skąd
pochodzę i po otwarciu ww gazety zobaczyłam Radka i przeczytałam Twoją
wypowiedź. Pod tekstem została wklejona wypowiedź Beaty Kuleszy odnośnie
funduszu. Niestety nie potrafię znaleźć linku z tym artykułem.
Pozdrawiam Ola
Obserwuj wątek
    • jukilop Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 16:15
      Ja też z niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania
      i chciałabym kogoś tam zobaczyć smile
      Może skan ???? Olu nie daj sie prosić
    • alrada Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 17:54
      Ależ mnie zatkało ^__* Olu.
      W sumie to nie ma się czym chwalić. Na razie czekam na sprostowanie, ktore nie
      wiem czy się ukaże, a o ktore prosiłam. Rozmowa była nagrywana z kim innym, zaś
      artykuł pisała inna osoba. I mam nadzieję, ze tylko dlatego doszło do pomyłki.

      Moje intencje były szczere. Widziałam, że pomiędzy Chorzowem a Łodzią nie
      działa żąden przedstawiciel Funduszu. A wiem dobrze jak wiele zyskałam będąc tu
      z Wami. Doskonale, mimo upływu czasu, pamietam swoje pierwsze nieudolne kroki.
      Gdyby nie Adam, tata Dominiki i wiele innych osób, w tym Dina, pewnie nasza
      droga do pełnej diagnozy i pewnego uspokojenia trwałaby bardzo długo, po
      omacku. Skoro nam ktoś pomógł uważam to za zupełnie naturalne, ze można komuś
      pomóc, wskazać Fundusz, forum.

      Olu jeśli czytałaś artykuł wiesz, ze pisząca go Pani redaktor pomyliła pojęcia
      przedstawiciela Funduszu z forum lokalnym. Skąd jej sie to wzięło, nie mam
      pojęcia bo ja o czymś takim nie mówiłam. Były tez błedy np. w wymienieniu
      miasta, gdzie poza kolejnością, zupłenie bezinteresowanie przyjęła nas pani
      doktor Bogusiak. Moje subiektywne odczucie, że artykułowano to co może
      poruszyć, a nie to, że np w okolicy mamy świetnego specjalistę w osobie pani dr
      Agaty Włoch, czy jak ważne są badania USG w czasie ciąży.

      Radek, który jest juz duży nagle uznał, że artykuł może mu zaszkodzić w szkole,
      wśród rówieśników, że zrobi z niego jak powiedział kalekę. Przeraziło mnie to,
      że jako matka nie pomyslałam o tym. Ja go po prostu tak nie traktuję, nie
      chwalę się wadą ale też nie ukrywam tego. Czasami taka wiedza może uratowac w
      porę zycie według mnie ( odpukać w niemalowane).

      Kiedy mąz z Radkiem rano czytali artykuł, ja byłam wiec upłakana nieziemsko.
      Bałam się poniedziałku i tego co czeka Radka. Nie przespała dwie noce. Nawet
      nie przeczytałam dobrze artykułu. Odetchnęłam tylko, że jednak skontaktowano
      się z Kasią. Powiem szczerze, że reakcje otoczenia były różne i było mi bardzo
      przykro w kilku przypadkach. Nawet teraz chce mi sie płakać mimo, że
      ochłonęłam. Nikt, kogo to nie dotyczy nigdy nie zrozumie co czują rodzice i
      dlaczego podejmują pewne kroki. Na szczeście ze szkoły o dziwo Radek wrócił
      spokojny. Denerwowało go tylko to, ze nauczyciele mówili, ze ładnie wyszedł na
      zdjeciu wink No właśnie odnośnie zdjęcia - na siłę wypchnęłam męża, który jest
      kochany i znosi moje "wybryki". Ja sie do tego zupełnie nie nadaję.
      Na duchu podtrzymał mnie mój kolega z pracy Zbyszek, którego wnuczka i wnuk
      przyszli na świat z ubytkami w serduszku. On rozumie co to znaczy. Dodam, ze u
      nich szczęśliwie ubytki zamknęły sie samoistnie smile) I wczoraj znajoma z pracy,
      której syna ma wadę zbliżoną do Radka. Ona bardzo załuje, ze nie ma dostępu do
      sieci aby tu zagladać.

      Olu rozpisałam się bo emocje wzięły górę. Nie miałam pojęcia, że ktoś mieszkał
      kiedyś tak blisko mnie.
      Juz po fakcie twierdzę, że jeśli choć jeden rodzic trafi tutaj było warto.

      Madziu teraz pewnie rozumiesz dlaczego nie napisałam o artykule. Ale otrzymasz
      go. I mam nadzieję, ze ukaże sie sprostowanie.

      Pozdrawiam Was
      Ola



      • gosiap10 Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 18:11
        Olu, A czy ja tez moge poprosic o artykul?
        Nie przejmuj sie tym co sie stalo. To nie pierwszy i nniestety nie ostatni raz.
        My mowimy jedno, a dziennikarze robia z tego zupelnie cos innego. Pamietam, ze
        kiedys tez mialysmy nieprzyjemna sytuacje z dr Dangel, bo w artykule o
        spotkaniu lekarzy i dzieci na Karowej w Warszawie bylo napisane, ze
        zorganizowal je Fundusz. A my tylko na nim bylismy przygotowujac prezentacje o
        dzieciach. Niczego nie organizowalismy. Caly trud dr Dangel i innych lekarzy
        zostal pominiety.
        Usciskaj Radka i usmiechnij sie. Nie patrz na reakcje obcych ludzi, dla ktorych
        wada serca to tylko medyczne okreslenie. Musimy pisac o naszych dzieciach i
        pokazywac je swiatu, bo tylko w ten sposob mozemy pokazac, ze one sa i ze maja
        dzis szanse na normalne zycie. Pomysl sobie, ze moze ten artykul trafil do
        jakiej zrozpaczonej matki i pomoze uratowac jejdziecko. Kiedys ja wlasnie w ten
        sposob odnalazlam Dine! Wlasnie przez artykul w prasie.
        Glowa do gory.
        • alrada Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 18:47
          Gosiu, musze poprosić męża o zeskanowanie go. Pewnie sie zdziwi, bo wie jak
          emocjonalnie podchodzę do tego. Przekazałam pani redaktor wydruki ze strony
          Funduszu, w tym mapę strony, aby uzmysłowić jak wiele pracy włożyli rodzice w
          jej powstanie. Sądziłam, że zostanie to wykorzystane sad.
          Wiem Gosiu, że usłyszałyście o sobie z Diną w ten sposób.
          Nawet zamieściłam tro w sprostowaniu, które jednak jak liczę po cichu ukaże
          się, choć na dzien dzisiejszy brak reakcji.

          Wklejam je tutaj :
          ..........
          Dopiero dziś odetchnęłam z ulgą kiedy Radek wrócił ze szkoły bez płaczu.
          Obawialiśmy się, że artykuł zostanie źle odebrany i będą tego reakcje. My
          bowiem nie traktujemy naszego dziecka jako niepełnosprawnego. Nie ukrywamy też,
          że ma wadę serca. Teraz ja spłacam dług zaciągnięty u innych rodziców, którzy
          dwa lata temu pokierowali mną, pomogli nam podjąć decyzję o wyborze ośrodka
          prowadzącego naszego syna. Jeśli jestem w stanie pomóc poprzez informacje nt
          Funduszu zawarte w artykule choć jednej rodzinie, aby zagubiona nie musiała
          przechodzić drogi jaką przeszliśmy my, to uznam, ze było warto.

          Piszę ponieważ w jego treść wkradł się błąd. Chciałam wnieść sprostowanie,
          istotne moim zdaniem.
          Pomijam już fakt, że termin wizyty w poradni kardiologicznej Radek miał
          ustalony dopiero na grudzień, ale nie w Zawierciu, a w Sosnowcu. Albowiem nic
          mi nie wiadomo aby w okolicy działała taka poradnia, bądź praktykował pediatra-
          kardiolog, co jest naszą wielką bolączką.

          Błąd jaki wkradł się w artykuł polegał na zapytaniu czy na Jurze powstanie
          forum dla rodziców dzieci chorych na serce. Forum jest jedno, ogólnie dostępne
          dla rodziców mieszkających tak w kraju, jak i za granicą i działa ono przy
          Funduszu Serce Dziecka. Natomiast charakter lokalny mają działania prowadzone
          przez poszczególnych przedstawicieli Funduszu. Osoby, które podjęły się takiej
          roli działają np. w okolicach Krakowa, Chorzowa czy Łodzi. Natomiast odczuwalny
          jest brak takiego przedstawiciela w naszym rejonie. W moim odczuciu również
          brak jest znajomości informacji o działaniu Funduszu wśród miejscowych
          specjalistów. Zupełnie inaczej natomiast przestawia się to w większych
          miastach. Dość powiedzieć, że sam pomysł powstania Funduszu zrodził się nie
          tylko w głowach rodziców chorych dzieci (dowiadywali się o sobie właśnie z
          artykułow prasowych), ale również wybitnych kardliologów, w tym prenatalnych,
          kardiochirurgów.

          Byłabym bardzo zobowiązana za pojawienie się sprostowania w lokalnym wydaniu
          Dziennika Zachodniego w piątek.

          Pozdrawiam serdecznie
          Ola Parzoch


          • gosiap10 Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 21:03
            Olu,
            Naprawde nawet jezeli sprostowanie sie nie ukaze, to nie ma wielkiego problemu.
            Wazne, ze bylo wspomniane o akcjach rodzicow i rodzic, ktory sprobuje odszukac
            forum lokalne w efekcie trafi do nas smile I to sie liczy. Zaden z lekarzy tez na
            pewno nie bedzie mial do Ciebie zalu, bo oni wiedza jak wyglada sytuacja z
            prasa. Naprawde wazne jest to, ze w Twoim rejonie ukazal sie artykul o wadach
            serca u dzieci. I tylko to sie liczy, a nie kazde slowo w nim zawarte z osobna.
            Dlatego nie zamartwiaj sie i usciskaj mocno Radka za odwage mowienia o swojej
            chorobie. Dzieki temu malymi kroczkami ksztaltujemy swiadomosc ogolu i moze za
            kilka lat dzieci z wadami serca beda postrzegane calkowicie normalnie. Tak jak
            mowi moja Marta: ona ma kreseczke, Daria pieprzyk na plecach, ja mala blizne
            przy oku, a tacie rosnie broda i musi sie golic smile Czyli kazdy z nas czyms sie
            wyroznia i nikt od nikogo nie jest ani lepszy, ani gorszy.
            Zrobilas wspaniala robote i bardzo Ci za to dziekuje. Mam tez nadzieje, ze
            pierwsze zle doswiadczenie z dziennikarzami potraktujesz z przymrozeniem oka.
            Zrobilas duzo dobrego i tylko to sie liczy.
            • alrada Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 21:32
              Czuję siępo prostu Gosiu lepiej, że wysłałam ten e-mail, ale nie
              zamierzam "narzucać się" dziennikarce, bo co to da.
              Masz bardzo mądra córkę wink
              Jak widac człowiek całe życie się uczy. Kiedy widzi sie coś z boku, juz
              gotowy "efekt" nie ma się pełnej świadomości ile wysiłku coś kosztowało. Tak
              było w Krakowie gdy zobaczyłam na własne oczy Basię i innych w akcji, tak teraz
              odbieram artykuły, które czytam w prasie.
              Z jednym sie zgadzam - pomoc nadeszła z sieci.
              Pozdrawiam
              Ola
              • gosiap10 Re: Do AAPARZOCH 10.05.07, 10:09
                Olu,
                Przeczytalam artykul i musze na Ciebie nakrzyczec. Plakac o cos takiego???!!!
                Artykul jest bardzo dobry, bo przekazuje wazne tresci. A ze w Zawierciu nie ma
                przedstawiciela Funduszu? - mozemy to szybko naprawic smile))
                Zajrzyj do poczty. Jeszcze raz: GLOWA DO GORY! Spisalas sie na medal.
    • alrada Re: Do polibius 09.05.07, 18:36
      Olu, czy Ty nie jesteś czasem rodziną z naszą panią stomatolog Justyną ? Coś mi
      się teraz zaczyna kojarzyć wink
      • polibius Re: Do polibius 09.05.07, 20:41
        Witam.
        Olu, na wstępie chciałam Cię przeprosić, że napisałam o artykule, nie
        wiedziałam, że dziennikarze przekręcili Twoje słowa. Ale całość artykułu była w
        porządku. Uważam, że dobrze, że napisano o forum, ja przypadkiem weszłam na tę
        stronę.
        Jestem siostrą Justyny Rojewskiej, która jest stomatologiem w Zawierciu. Ja
        mieszkam we Wrocławiu. W sierpniu dałam jej plakat fundacji, który mam
        nadzieję, że wisi w jej gabinecie. Plakat ten wisi również w poradni "ASANA",
        gdzie pracuje moja mama
        Pozdrawiam
        Ola
        gg 1589349
        Ola
        • alrada Re: Do polibius 09.05.07, 20:51
          smile

          Czyli Olu dobrze skojarzyłam. Pamiętam jak twoja siostra dopytywała się o
          dr Pająka i wspominała o zabiegu jaki ma mieć Ania.
          Przy następnej wizycie za tydzień sprawdzę plakat ^__*. Swoją drogą masz fajną
          siostrę. Znosi naszego Radka ze stoickim spokojem i jeszcze pociesza, ze miewa
          gorszych pacjentów. Leczymy sie u niej odkąd założyła gabinet na starym jeszcze
          miejscu - mieszkaliśmy w bloku naprzeciwko, a lokal remontował mój ojciec
          chrzestny, który nam ją polecił. I teraz dojeżdżamy do niej do Zawiercia -
          jesteśmy jednymi z najpóźniejszych pacjentów bo jeździmy tam rodzinnie. I
          walczymy z profilaktyką IZW. Nie mamy problemów ze znieczuleniem bo jeśli
          trzeba jak mi tłumaczyła podaje je bez środka obkurczajacego w odpowiedniej
          dawce.
          Alez ten świat jest Olu mały wink
          Pozdrawiam serdecznie
          Ola
    • barbarajarzabek Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 21:21
      Olu ja po prostu od jakiegoś czasu proszę o autoryzację, pomaga bo mam wpływ
      chociaż troskę na końcowy efekt. Ale nasze początki z prasą też były trudne.
      Uściskaj Radka i pogratuluj Mu odwagi. Chciałabym, aby nasz Marek był kiedyś
      takim fajnym chłopakiem jak Twój Syn.
      Ja także czekam na artykuł smile)
      • alrada Re: Do AAPARZOCH 09.05.07, 21:43
        Basiu, nie życz sobie takiego diabełka ^__*.
        Jak dla mnie to juz wystarczające spotkanie z prasą od drugiej strony. Widzisz
        jak bodajże w zeszłym roku moja babcia udzielała wywiadu w lokalnej prasie i
        znalazły się tam nieścisłości ( np krótka notatka na kartce została
        przedstawiona jako pamietnik ...) to sama sie dziwiłam, ze nie poprosiła o
        wgląd w artykuł, który się ukarze. A sama taka mądra nie byłam. Mąz co prawda
        poprosił o pokazanie fotografii i było Ok ale potem w gazecie ujrzał okno do
        kotłowni w tle wink
        Ola

      • jukilop Re: Do Alrady 09.05.07, 21:56
        Olu , jak Cie znam , a juz troche ze soba gadamy prawda? to nawet nie czytajac
        tego artykułu wiem że fakty przedstwione przez Ciebie były prawdziwe i rzetelne
        i chciałaś dobrze , ba najlepiej jak mogłaś , potrafiłaś.Twój perfekcjonizm
        nznany jest już na naszym forum , prawda ? forumowicze .
        I nikt lepiej od Ciebie nie miał na wzgledzie dobra Funduszu , dzieci z wadą
        serca i ich rodziców.
        A nie od dzis wiadomoże gazetki - no cóż tu dodadzą tu ujmą i wychodzi że
        Fundusz Serce Dziecka został założony w Azji w 1725 roku, pozdrawiamy azjatów.
        Wogóle kochana koleżanko po fachu prosze sie tym nie przejmowaća (płakaćz
        takiego powodu - Olu proszę Cię) a swoją ogromną dokładność i skrupulatność
        przelać na cyferki.

        Olu przecież na goraco mamy przykład (na innym forum) "naszego" Pana DR O.K.
        jak słowo potrafi namieszać , popsuć coś co było tak piękne i szlachetne i co
        najważniejsze BEZINTERESOWNE.
        Jedno jest pewne , w każdym bądź dla mnie , jesteśmy chyba narodem szczególnie
        zazdrosnym : o sławę, o pieniądze , o oklaski - nie rozumiemy jak ktoś
        bezinteresownie może komuś pomagać?

        Olu napisałaś że jeśli choć jednej rodzinie tym artykułem pomogłaś było warto -
        dobrze napisłaś - tak trzymaj !!!!!!!!!!!! BYŁO WARTO
        A świata i tak nie zmienisz , możemy tylko być w miejscach i z ludzmi których
        lubimy , sznujemy z którymi nam dobrze i na których możemy liczyć np. tutaj -
        pozdrawiam wszystkich
        Radek - brawo dla Ciebie i Twojej rodziny
    • alrada Re: artykuł w wersji nieautoryzowanej 09.05.07, 22:00
      Przynajmniej tu mogłam skomentować niezrozumiałe nieścisłości jakie zawierał
      artykuł.
      zawiercie.naszemiasto.pl/wydarzenia/726203.html
      Pomoc nadeszła z sieci
      04.05.2007
      Ola Parzoch, mama Radka chce w powiecie zawierciańskim stworzyć sekcję forum
      internetowego dla rodziców dzieci chorych na serce. Radek ma dziesięć lat, dwa
      lata temu jego rodzice dowiedzieli się, że ma chore serce. Ma uszkodzone
      zastawki serca, jedni lekarze twierdzą, że jest to wada wrodzona, a inni
      uważają, że wystąpiła po licznych chorobach.

      Radek chorował dość często. Lekarze, którzy go badali powinni usłyszeć szmery
      serca przy podstawowych badaniach kontrolnych. Tak się jednak nie stało.
      Dziecko dość często skarżyło się na bóle serca, jednak lekarze uspokajali
      zaniepokojonych rodziców twierdząc, że są to… typowe bóle wzrostowe.

      - Dwa lata temu, w sierpniu z bólami trafiliśmy z synem na pogotowie, tam
      zrobiono mu EKG i pojechaliśmy do szpitala - mówi Aleksandra Parzoch, mama
      Radka. - Tam wynik obejrzała doktor Izakowa, która zostawiła Radka na
      obserwacji. Miał wykonane echo serca, które potwierdziło wadę zastawki. I z
      taką diagnozą został wypisany ze szpitala. A że były wakacje i okres urlopowy,
      więc nie mogliśmy liczyć na miejscu na konsultację. Postanowiliśmy nie czekać,
      tylko działać na własną rękę.

      O chorobach serca, jego wadach rodzice Radka nie wiedzieli nic. Nie mieli
      pojęcia gdzie się zgłosić z chorym dzieckiem. Pierwszą ich myślą był Ochojec.
      Tam okazało się, że jest to szpital dla dorosłych. W Zabrzu trafili na prywatne
      konsultacje, które potwierdziły chorobę. Termin wizyty w Zawierciu Radek miał
      wyznaczony dopiero w grudniu, jednak na prośbę rodziców lekarka przyjęła ich
      wcześniej.

      - Dowiedzieliśmy się, że dziecko na dzień dzisiejszy nie wymaga operacji, ale
      musi być pod stałą obserwacją - opowiada mama Radka. - Ciągle nam jednak
      brakowało wiedzy na ten temat i dzięki chrzestnej Radka, dowiedziałam się o
      stronie funduszu www.sercedziecka.org.pl. To były moje pierwsze kroki na forum.
      Nigdy wcześniej z takiej formy wypowiedzi nie korzystałam. Tam dowiedziałam
      się, że podobne problemy jak ja ma tysiące osób. Ich dzieci są leczone,
      operowane i żyją. Ponoć codziennie w Polsce rodzi się dziesięcioro dzieci z
      wadą serca.

      Na forum jest niezliczona ilość historii. Często matki o wadzie serca swojego
      dziecka dowiadują się będąc w ciąży. Trafiając na dobrych lekarzy, tym wadom
      można zaradzić, wykonując operacje, albo prowadząc leczenie od momentu
      urodzenia. Na forum wszyscy tworzą jedną wielką rodzinę, która ma ten sam
      problem - dziecko chore na serce. Tam wszyscy dopytują o stan dziecka, wynik
      konsultacji, w razie potrzeby pomagają sobie. Wymieniają kontakty na lekarzy,
      ośrodki specjalistyczne.

      Najbardziej stresujące są momenty, gdy któreś z dzieci idzie na operację - mówi
      Ola Parzoch. - Jak występują jakieś komplikacje, to wszyscy jesteśmy załamani.
      Czasem jest to śmierć. Teraz mija rok od śmierci naszej przewodniczącej, która
      zginęła tragicznie w wypadku samochodowym, osierocając trójkę dzieci, w tym
      ciężko chorego na serce synka. Forum daje ogromne możliwości, tam dowiedziałam
      się o wielu wspaniałych lekarzach, do których mogłam trafić. Chciałabym, aby
      więcej rodziców z naszego powiatu trafiło ona forum, myślę, że znajdą tam
      pomoc, zarówno od lekarzy, jak i od rodziców. Marzę o powstaniu sekcji naszego
      powiatu na Forum.

      Ola Parzoch chce, by przez obecne forum zgłaszali się do niej rodzice, chętni
      do realizacji tego pomysłu. Uważa, że takie forum pomogłoby tu, na miejscu
      wielu rodzicom, którzy zostali sami z problemem choroby swojego dziecka. -
      Takie sekcje istnieją na Śląsku, na naszym terenie niestety właśnie ich
      brakuje - mówi.



      Katarzyna Parafianowicz, rzecznik prasowy Funduszu:
      - Celem Funduszu Serce Dziecka jest pomoc dzieciom z wadami serca. Fundusz
      założyli rodzice chorych dzieci w roku 2004. Zgromadzone pieniądze
      wykorzystywane są na udzielanie wsparcia i pomocy rodzicom, którzy dowiadują
      się o wadzie serca swojego dziecka i przechodzą wraz z nim wszystkie etapy
      leczenia, umożliwianie dzieciom kontaktu z innymi dziećmi z wadami serca oraz
      informowanie o możliwościach wykrywania i leczenia skomplikowanych wad serca w
      Polsce. Teraz działania Funduszu koncentrują się na promocji wśród lekarzy, by
      rozpowszechnić informacje o leczeniu skomplikowanych wad serca u dzieci.
      Podejmowane są również działania informacyjne skierowane do rodziców dzieci,
      których ten problem dotyczy. Fundusz wspiera też placówki medyczne poprzez
      m.in. przekazywanie środków pielęgnacyjnych, ubrań i zabawek.

      Bożena Walasek - Dziennik Zachodni

      • jukilop Re: artykuł w wersji nieautoryzowanej 09.05.07, 22:30
        Olusi po co te łzy ?
        Istotne infomacje :
        żeinternet pomaga - wasz przykład
        że jest fundusz , jego strona (podana)
        że jest dużo takich dzieci
        że czekamy na rodziców
        że pomagamy
        a reszta to dla zwykłego czytelnika mało istotne szczegóły -ja sama czytając
        ten art potem zastanawiałam sie jakiez niego wiadomości wyłapałam ?
        i nic co Ty uważasz za sprzeczne , mnie np nie interesowało jaka Pani dr , i
        czy to był szpital w Zawierciu ?
        Także Olu spokojnie , jest bardzo dobrze , jeszcze zobaczysz zrobisz karierę smile
        i mąż też w porzo smile
        Śpij spokojnie
    • agabro Re: Do AAPARZOCH 10.05.07, 10:52
      Olu super!
      Tak trzymaj!
      Agata z Zuzą i Kubusiem
    • ewelia5 Re: Do AAPARZOCH 10.05.07, 11:01
      Oluniu nic sie nie przejmuj tymi bledami. Najwazniejsze to jest to ze przeczyta
      byc moze to jakis rodzic ktory potrzebuje naszego forum i trafi tutaj.
      Powodzenia smile))

      Apropo bledow w artykulach ja poprosilam o autoryzacje. Czyli powiedzialam ze
      nie zgadzam sioe na umieszczenie artykulu bez mojej autoryzacji. Dostalam email
      z artykulem i oczywiscie tez wylapalam niescislosci smile

      Faktycznie Radek na zdjeciu wyszedl wspaniale smile)))))))))))

      Pozdrawiam serdecznie Ewelina
    • kpiekuta Re: Do AAPARZOCH 10.05.07, 11:05
      Wspaniały artykuł. Wszystko, co najważniejsze zostało w nim powiedziane.
      Brawo Olu, świetna robotasmile
    • hsynowiec Re: Do AAPARZOCH 10.05.07, 12:20
      Olu!!!Artykuł jest super!!!Naprawde nie ma się czym przejmować.
      Serdecznie pozdrawiam!!!
      Hanka mama Jakuba HLHS

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka