Dodaj do ulubionych

Dysplazja stawów biodrowych

IP: *.acn.waw.pl 22.06.03, 18:59
Moja córeczka miała wykrytą dysplazję w wieku 5 miesięcy,lekarz
zalecił rozwórkę Koszli do końca Lipca. Po ostatniej kontroli
pozwolił zdjąć ją o trzy tygodnie wcześniej, bo nóżka jest już
prawie zdrowa. Jestem taka szczęśliwa!!!
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: Dysplazja stawów biodrowych IP: *.net.kn.pl / 10.104.25.* 14.07.03, 11:01
      Mój synek musi nosić poduszkę Freiki.Co za koszmar ! Lekarz
      dopatrzył się dysplazji w 7 tygodniu...Najgorsze jest to, że
      minęły dopiero 2 tygodnie...A gdzie tu 3 miesiące ( takie
      minimum ustalił lekarz)! A co, jeżeli bioderka nie ustawią się
      jak należy ??
      No i skąd to się wzięło...był przecież badany po porodzie.
      Wiem...to wrodzone, ale dlaczego musiało się to przytrafić
      mojemu synkowi!!!
      Jestem egoistką...są przecież większe nieszczęścia.
      • Gość: archiwald4 Re: Dysplazja stawów biodrowych IP: *.pu.kielce.pl 14.07.03, 12:21
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Mój synek musi nosić poduszkę Freiki.Co za koszmar ! Lekarz
        > dopatrzył się dysplazji w 7 tygodniu...Najgorsze jest to, że
        > minęły dopiero 2 tygodnie...A gdzie tu 3 miesiące ( takie
        > minimum ustalił lekarz)! A co, jeżeli bioderka nie ustawią się
        > jak należy ??
        > No i skąd to się wzięło...był przecież badany po porodzie.
        > Wiem...to wrodzone, ale dlaczego musiało się to przytrafić
        > mojemu synkowi!!!
        > Jestem egoistką...są przecież większe nieszczęścia.

        Z całą pewnością MUSI, skoro jest taka decyzja lekarza. Ta terapia naprawdę
        pomaga i to nie jest koszmar! Jest to pewne utrudnienie, dziecko nie może
        swobodnie poruszać ciałem, obracać się, pewnie później usiądzie itp., ale
        będzie zdrowe. Koszmarem byłoby mieć kalekie dziecko. Moja córka nosiła to
        przez cztery miesiące, nie pozwalaliśmy na żadną taryfę ulgową, nosiła to non
        stop tak jak kazał lekarz. Na początku oba biodra były IIIa, a więc bardzo
        zaawansowana dysplazja, którą zdiagnozowano dopiero w 6 tygodniu, wpis w
        książeczce ze szpitala był, że z biodrami wszystko dobrze. Po tych czterech
        miesiącach nie było śladu po chorobie. Teraz ma 8,5 roku, biega, skacze, jeździ
        na rowerze i wszystko jest OK. Nie zróbcie dziecku krzywdy przez źle zrozumianą
        litość, nie przerywajcie kuracji, błędem jest też zdejmowanie poduszki na
        dłuższy czas w ciągu dnia. Dysplazję trzeba leczyć koniecznie, bez leczenia
        dziecko będzie miała później straszne kłopoty.Chyba lepiej teraz potrzymać je
        przez kilkanaście tygodni we Freice niż potem skazywać je na operacje,
        trudności z chodzeniem itp. BEZ HISTERII, kochajcie swoje dziecko mądrze. Przy
        pierwszym zakładaniu poduszki płakaliśmy wszyscy w domu,ale taraz mamy zgrabną,
        zdrowa dziewczynkę.
        Bądźcie dobrej myśli Mama Oli
    • ariana1 Re: Dysplazja stawów biodrowych 14.07.03, 11:14
      Moja córka też musiała nosić poduszkę ortopedyczną, ale na szczęście nie miała
      dysplazji , tylko przykurcz lewej nóżki. Dlatego nosiła ją tylko przez 2 tyg.
      mimo że lekarz zalecił przez 3. Po dwóch tyg. poszliśmy z małą do innego
      lekarza , który pozwolił zdjąć to narzędzie tortur, bo z nóżką wszystko już
      było OK. Mimo że córcia nosiła ją tylko 2 tygodnie , to wspominam ten okres
      jako koszmar! Wrzeszczała i płakała przez pierwsze dwa dni i noce, prawie non
      stop. Na szczęście od urodzenia kładłam ją na brzuchu , dzięki temu podczas
      noszenia poduszki nie protestowała przy spaniu ( zasypiała też na brzuchu). Ale
      denerwowała cię najbardziej tym ,że nie może sobie pofikać nożkami.
    • Gość: roan Re: Dysplazja stawów biodrowych IP: *.acn.waw.pl 14.07.03, 22:24
      Mój syn na pierwszej kontroli stawów otrzymał pieluszkę frejki(głęboka
      dysplazja) na 6 tygodni, po tym czasie brak poprawy i znów 6 tyg. Znajomi
      namawiali nas na wizytę u innego lekarza, bo twierdzili, że dość często
      zdarzają się pomyłki w diagnozie( w naszym przypadku szpital na niekłańskiej w
      wawie). Ortopeda prywatny po długiej obserwacji na usg stwierdził ze dziecko
      jest zdrowe. Na te same zdjęcia patrzył lekarz z niekłańskiej i twierdził że
      chore i na kolejne 6 tygodni zalecił rozwórkę koszli. Poszliśmy do trzeciego
      lekarza, z kilkoma tytułami naukowymi w tej specjalności. Zalecił zrobienie
      rentgena, bo w naszym przypadku tylko to mogło rozwiać wątpliwości. Opłaciło
      się. Dziecko zdrowe, więc rozpórka leży sobie na dnie szuflady. Dodał jeszcze
      tylko, ze lekarze w szpitalu specjalnie napędzają sobie pacjentów, bo za to
      płaci kasa chorych, a rodzic jak się nie zna, to założy dziecku to ustrojstwo.
      Na niekłanską już z dysplazją nie pojechałam, mimo umówionej wizyty.
    • Gość: Iza Re: Dysplazja stawów biodrowych IP: *.introl.pl 15.07.03, 08:58
      Pierwszy termin USG z Kasy Chorych miałam w 8 tygodniu życia córki, żeby tyle
      nie czekać w 5 tygodniu poszliśmy prywatnie do pani doktor z Chorzowa. P.
      doktor stwierdziła u córy dysplazję obu stawów (IIa i IIb). Po tygodniu córa
      już nosiła majtki Mittermayera-Grassa. Dość wygodne, bo nie trzymały dziecka
      zupełnie sztywno, taka kosmiczna uprząż (ale też pięknie kosztujące 250zł).

      Córa nosiła majtki 2 tygodnie - do planowanej wizyty z Kasy Chorych w
      Katowicach. Schowaliśmy "majtki", nic nie mówiąc, a pani doktor dość długo
      badała córę, zrobiła USG, po czym stwierdziła, że nie ma w ogóle dysplazji.
      Gdy pokazaliśmy poprzednie wyniki, nie chciała się wypowiedzieć, powiedziała
      tylko, że w tak krótkim okresie czasu, gdyby wada była nie ustąpiłaby,
      natomiast ona podpisze się, że dziecko jest zdrowe.

      Na wszelki wypadek dostaliśmy od naszego pediatry jeszcze jedno skierowanie i
      poszliśmy do innego ortopedy w Katowicach, też nic mu nie mówiąc wcześniej.
      Znowu USG i stwierdził nieznaczną dysplazję prawego stawu (Ia), lewy zdrowy...
      Kiedy pokazaliśmy poprzednie diagnozy z ostatnich 2 tygodni powiedział, że p.
      z Chorzowa w ogóle nie ma racji, bo jej zdjęcia USG są nieczytelne, ale
      faktycznie wada tak szybko by się nie skorygowała, natomiast co do drugich
      zdjęć USG, to wg niego, p, doktor z Katowic źle wymierzyła kąty...

      I wierz tu lekarzom. Córa nosiła majtki "na wszelki wypadek kilka godzin w
      ciągu dnia. Na kolejnej kontroli, po miesiącu (u tego trzeciego ortopedy), po
      dysplazji nie było już śladu. Córa ma obecnie 3 latka i biega jak każdy
      rówieśnik
      • Gość: Basiaczek Re: Dysplazja stawów biodrowych - DO IZY IP: *.inetia.pl 18.07.03, 14:43
        Proszę o podanie namiarów na tego trzeciego ortopedę- bardzo zależy mi na
        dobrym lekarzu o tej specjalności w okolicach Katowic właśnie. Ja też mam
        sprzeczne opinie co do bioder i nóg mojego dziecka.

        Pzdr
        Basia
        • Gość: Iza Re: Dysplazja stawów biodrowych - DO IZY IP: *.introl.pl 18.07.03, 15:31
          Witaj Basiaczku,

          Zdaliśmy się w końcu na diagnozę i leczenie dwóch panów doktorów z ul.
          Kasprzaka w Katowicach (tel. +32 / 258-02-32). Przychodnia naprzeciw kościoła
          p.w. oo. Oblatów - po prawej stronie kościoła. O tyle mnie przekonali do
          siebie, że przyjmowali obaj na zmianę właśnie w tej przychodni i ich opinie
          się pokrywały. To było 1 1/2 roku temu i nie pamiętam niestety nazwisk,
          poszukam i w poniedziałek napiszę.

          Znali naszą historię "tułaczki" od ortopedy do ortopedy, nawet kiedyś któryś
          zażartował pytając, czy jego opinię też konsultowaliśmy?... Odpowiedziałam, że
          owszem tak - u zmiennika... Przy każdej wizycie robili USG, sprawdzali
          napięcie mięśniowe, dokładnie badali córę. A chodziliśmy do nich dość długo,
          gdyż córa zaczęła pierwsze kroki stawiać w wieku 17 miesięcy a ja się bardzo
          martwiłam czy wszystko jest w porządku (jako z natury duże dziecko zaczęła
          chodzić po prostu później) i potrafili mnie uspokoić, bez niepotrzebnego
          straszenia.

          Co jeszcze? Na codzień pracują w szpitalu w Sosnowcu na oddziale ortopedii
          dziecięcej, więc przychodnia nie była tylko ich "dorywczą" pracą. Termin
          wizyty był też niezbyt odległy (1-2 tygodnie), nie wiem jak jest teraz.
          Wystarczy skierowanie, najlepiej gdy pediatra wystawi je na konsultację i od
          razu leczenie. Jedynym minusem było to, że przyjęcie dziecka nie było na
          godziny, tylko hurtem według kolejności zapisu. My zawsze chodziliśmy
          popołudniu i o ile lekarz się nie spóźnił ze szpitala całość szła bardzo
          szybko. Dwoje dzieci z rodzicami w środku. Jedno dziecko badane i
          konsultowane, drugie się rozbiera, potem to badane już się ubiera i zmiana. Na
          początku przerażała mnie ta masówka (w poczekalni ok 20 dzieciaczków), ale w
          efekcie naprawdę było miło, kompetentnie i sprawnie.

          Życzę powodzenia i zdrówka dzieciątku. Iza
    • Gość: Leszek Kaczan Re: Dysplazja stawów biodrowych IP: 80.51.242.* 20.12.03, 22:37
      Około 10 % stawów biodrowych z dysplazją nie ma w badaniu żadnych odchyleń ,
      żaden rozsądny lekarz/ortopeda bez badania USG nie ma prawa stwierdzić , że
      biodra są zdrowe.Dlatego każde dziecko do 1 m.ż. powinno mieć wykonane badanie
      USG bioder.Badanie USG w zależności od głowicy aparatu można wykonać nawet w
      pierwszej dobie po urodzeniu.

      lek.med.Leszek Kaczan
      specj.ortopeda traumatolog
      e-mail kaczan@mp.pl
      • anna996 Re: Dysplazja stawów biodrowych 16.01.04, 12:30
        Dysplazję u mojej córki właściwie "wykryła" pani doktor na patronażu, kiedy
        dziecko miało miesiąc. Co ciekawe, dopatrzyła się tego bez żadnych urządzeń,
        tylko "ręcznie" badała bioderka. Zgodnie z zaleceniem w szpitalu, po miesiącu
        od porodu pojechalismy na USG. Diagnoza: dysplazja obydwu stawów. Zalecenie:
        szyna Koszli. Dziecko było w szynie 4 miesiące, ale znosiło to bardzo dobrze i
        dlatego trzymałam ją w szynie 24 godz. na dobę, a zdejmowałam tylko do kąpieli.
        Raz na miesiąc jeździliśmy na USG i lekarz zmieniał ustawienie szyny (jest ona
        dosyć plastyczna i da się formować odpowiednio do zdiagnozowanych potrzeb).
        Dziś córka ma 3 lata i już dawno zapomniałam o jej dysplazji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka