kinga127
24.10.07, 09:25
Nie wiem na jakim forum o tym napisać, ale muszę dać upust złości, więc piszę
tutaj. Moja córka ma roczek w niedzielę dostała b. wysokiej temperatury. W
szpitalu po badaniu moczu stwierdzili, że to zakażenie dróg moczowych.
Ponieważ mam w tym niejako doświadczenie postanowiłam nazajutrz z rana pobrać
małej mocz do badania ogólnego i na posiew, żeby wiedzieć -na przyszłosć-jaka
bakteria spowodowała zakażenie, naprawdę cholernie mi zależało, chciałam też
wiedzieć czy antybiotyk , który dostaje jest "wcelowany" w tę konkretną
bakterię. I co??? Śmiech na sali po prostu. Badanie moczu ogólne potwierdziło
zakażenie , a posiew wyszedł jałowy!!!!!! Z tej samej próbki moczu, tyle że
posianej przeze mnie w domu bezpośrednio na płytkę (kupuje się ją w aptece).
Robię tak zawsze z tego wzgledu, że z próbką moczu musze dojechać autobusem a
posiew bezpośrednio na płytke eliminuje jakiekolwiek późniejsze zmiany w
moczu, które podczas powiedzmy 1,5 godzinnego przechowywania mogłyby się
zdarzyć w zwykłym pojemniku na mocz. Pani laborantka twierdzi, że o pomyłce
nie ma mowy????????? No bezczelność jak nic. Jestem wściekła, bo naprawdę mi
zależało na tym wyniku. Chyba zmienię laboratorium.