Dodaj do ulubionych

migdałki u 3 latka

29.10.07, 23:26
Mój ponad trzyletni Piotrek gdy tylko zaczyna się jesień choruje co
3-4 tygodnie i tak do lata. ręce opadają! teraz od laryngologa
usłyszałam,że dobrze byłoby usunąć migdałki. Czy wasze dzieci też
miały usuwane, jak to przeszły i czy rzeczywiście chorują potem
mniej?
Obserwuj wątek
    • agucha12 Re: migdałki u 3 latka 30.10.07, 10:41
      Witam. Moja córeczka miała wycinane migdałki w tym roku, w maju w
      wieku niespełna 4 lat. Wcześniej było tak jak u Ciebie: od września
      do kwietnia albo nawet czerwca wiecznie katar, kaszel, ból gardła i
      wszystko najczęściej kończyło się zapaleniem oskrzeli i
      antybiotykiem. Migdały miała tak powiększone, że jak tylko łapała
      katar to po prostu w nocy prawie się dusiła. Miała bezdechy,
      chrapała głośniej niż mój mążwink) W maju miała zabieg usunięcia
      trzeciego migdałka i przycięcia obydwu podniebiennych. Teraz jest o
      niebo lepiej. Nie chrapie, póki co nie choruje, zdarza się, że łapie
      jakiś katar, ale nie przeradza się to w nic poważniejszego - tak jak
      to bywało do czasu zabiegu. Wiem, że sezon przeziębień i innych
      chorób dopiero się zaczął, ale mam nadzieję, że będzie dobrze.
      Myślę, że ten zabieg był potrzebny. Jeśli masz jakieś pytanka -
      chętnie odpowiem. Pozdrawiam i życzę maluszkowi duuuużo zdrówka -
      Agnieszka.
      • mama_piotrusia1984 Re: migdałki u 3 latka 30.10.07, 20:59
        dziękuje za Twoją odpowiedź, teraz przynajmniej mam nadzieje że te
        choroby kiedyś się skonczą. Chciałam piotrka posłać od lutego do
        przedszkola ale pediatra odradził do czasu usunięcia właśnie z
        powodu tych ciągłych chorób. a jeśli chodzi o pytania, to czy
        wykonuje sie to na jakieś znieczulenie czu wogóle bez niczego, jak
        Twoje malenstwo się czuło po zabiegu iczy długo byliście w szpitalu?
      • mama_piotrusia1984 Re: migdałki u 3 latka 30.10.07, 21:05
        aha, i czy byłaś z dzieckiem w czasie zabiegu cz je zabierają samo?
        • agucha12 Re: migdałki u 3 latka 31.10.07, 08:45
          Myślę, że wszystko zależy od placówki, w której robisz zabieg. Ja
          byłam w Łodzi w Instytucie Pediatrii na Spornej. Tam zabieg robią w
          znieczuleniu ogólnym. Najpierw dają dziecku "głupiego Jasia" a potem
          zabierają na blok operacyjny i tam podają narkozę. Jak dla mnie
          jedynym minusem było to, że dzieci wybudzają na bloku i nie można
          być przy dziecku w momencie wybudzenia. Na salę przynieśli mi
          córeczkę już wybudzoną. Trochę płakała - na pewno ją bolało a poza
          tym była po prostu przestaszona, że mnie przy niej nie było. potem
          zasnęła. Po dwóch godzinkach się obudziła - juz bez płaczu i
          domagała się jeść wink)). Cały zabieg trwał ok 30-40 minut (juz z
          wybudzeniem). W szpitalu byłyśmy 4 doby. Ale tylko przez to, że
          zabieg był w piątek i musiałyśmy czekać do poniedziałku. Wszystko
          też zależy od rodzaju zabiegu, z tego co się zorientowałam po
          usunięciu trzeciego migdałka dzieci wychodziły do domku po dwóch
          dobach, a że moja córka miała usuwany trzeci i przycinane
          podniebienne więc musiała być troszkę dłużej. Pozdrawiam serdecznie.
          Jeśli masz jeszcze jakieś pytania - chętnie odpowiem.
          • ania_palen Re: migdałki u 3 latka 04.11.07, 22:06
            Witam, ja właśnie 19.11.2007r. idę z moją córką do szpitala na
            zabieg usunięcia trzeciego migdałka i przycięcie pozostałych... Juz
            się boję. Niby zabieg trwa krótko, i jak tylko mała zacznie sama
            jeść po zabiegu to wyjdziemy po dwóch, trzech dniach, ale się boję.
            Proszę powiedz, czy po zabiegu mała spała, czy nie? Jak zareagowała
            na zabieg? Wiesz czy wymiotowała krwią (słyszałam takie opowieści)?
            Co powinnam jeszcze wiedzieć zamin tam pójdę? Czy można być z
            dzieckiem cały czas?
            • agucha12 Re: migdałki u 3 latka 05.11.07, 08:11
              Jak Już pisałam to czy możesz być z dzieckiem cały czas zależy od
              szpitala. Ale po kolei. Do szpitala zgłosiłyśmy się w czwartek rano.
              Małej pobrano krew do badania i właściwie do końca dnia nic jej nie
              robiono. gdybyśmy mieszkały w Łodzi pewnie byśmy sobie poszły do
              domku. Zabieg miałyśmy wyznaczony na piątek na 9.00 rano. Córcia
              musiała być na czczo. Podali jej "głupiego Jasia" i moim zadaniem
              było przypilnować jej, żeby została w łóżku, bo po tym specyfiku
              zachowywała się dosłownie jak by była pijana! Chociaż strasznie się
              bałam nie mogłam powstrzymać śmiechu jak na nią patrzyłamsmile). Po
              ok. 30-40 minutach, kiedy "Jaś" zadziałał przyszła pielęgniarka i
              zabrała małą na blok. Tam podali jej narkozę. Niestety ja tam już
              nie mogłam być. Po kolejnych 30-40 min. przynieśli mi córcie. Była
              bardzo rozżalona. Płakała, że boli ją gardziołko i myślę że była
              wystraszona i mocno rozżalona (moim zdaniem gdybym mogła być przy
              niej jak ją budzili pewnie nie było by takiego płaczu). Trochę
              jeszcze popłakała, przytuliła się do mnie i usnęła. Jak się obudziła
              była strasznie głodna. Po trzech godz. od wybudzenia mogłam dać jej
              pić trochę wody i czekać na reakcję czy zwymiotuje czy nie. Ponieważ
              nic się nie działo mogłam podać jej biszkopty rozmoczone w herbacie.
              Córka miała troszke problemy z łykaniem, widać było, że troszkę
              sprawia jej to trudność, ale głód był silniejszy wink)). Potem mogłam
              dać jej serek czy jogurt. I to wszystko. Ja też słyszałam, że dzieci
              często wymiotują po takim zabiegu, ale chybsa nie koniecznie, bo w
              naszym wypadku nic takiego się nie działo i nie zauważyłam, żeby
              któreś z pozostałych dzieci, które miały tego dnia zabieg
              wymiotowały. Córcia bardzo szybko doszła do siebie i już wieczorem
              szalała z innymi maluchami. Aha. Jedno do czego się nie mogłam
              przyzwyczaić to zmieniony głos. Wcześniej mówiła jakoś tak przez
              nos, jak by miała kluchę w grdle, a po zabiegu jej głosik stał się
              zupełnie inny. Czysty, wyraźny. POzdrawiam serdecznie i życzę
              zdrówka Twojej Córeczce. Na pewno wszystko będzie dobrze. Agnieszka
    • gajmal Re: migdałki u 3 latka 31.10.07, 09:44
      Witam,
      moja 3,5 letnia córka miała trzeci migdałek usuwany 30 czerwca tego
      roku. I uważam, że było warto. Wcześniej przez kilka miesięcy córka
      non stop chorowała, a po usunięciu trzeciego migdała przez całe
      wakacje i wrzesień nie miała nawet kataru, w październiku złapała
      wprawdzie infekcję, ale uporała się z nią w trzy dni bez
      antybiotyków.
      Pobyt w szpitalu w Gdańsku wyglądał tak, że jednego dnia przyszłysmy
      do szpitala w celu założenia karty, konsultacji laryngologicznej,
      anestozjologicznej i badania krwi, a po tym wszystkim (po około 2
      godzinach) wróciłyśmy do domu. Następnego dnia miałyśmy się stawić w
      szpitalu o 7 rano, oczywiście córka musiała być na czczo. Przebrała
      się w piżamkę i do 9 rozrabiała z innymi dziećmi. Później miała
      badanie przez laryngologa i dostała "głupiego jasia" po którym
      musiała już leżeć, ale przyznam się szczerze, że jej się to podobało
      po tym syropie, bo cały czas się śmiała.
      Po około 20 minutach przyjechały po nią Panie pielęgniarki i razem z
      misiem zabrały ją na salę operacyjną. Ja mogłam być z dzieckiem do
      drzwi sali operacyjnej, ale ona była na tyle otumaniona, że nawet
      nie płakała. Na salę wróciła po około 25 minutach na wpół obudzona,
      od razu dostała środek przeciwbólowy i glukozę w kroplówce (taki
      standard). Trochę kwiliła, potem 15 minut spała, a później to już
      lekko się kiwając bawiła się na łóżku. Jedyne komplikacje jakie
      miała to to, że do wieczora miała lekka chrypkę po rurce
      tracheotomicznej, która jest konieczna przy znieczuleniu ogólnym i w
      nocy zwymiotowała trochę krwi (co podobno jest normalne, bo ludzki
      żołądek krwi nie trawi). Do rana następnego dnia nie mogła nic jeść,
      a pić wodę mogła już po trzech godzinach od zabiegu.
      Rano, po śniadaniu i badaniu poszłyśmy do domu (pomimo tego, że była
      to sobota, tylko wypis musiałam odebrać w poniedziałek) i dziecko
      zapomiało o pobycie w szpitalu, było wesołe, żywe i wcinało tony
      jedzenia.
      Głupi jaś powoduje pewną amnezję i dzieci wcale nie pamiętały, że
      były na jakiś zabiegach.
      W przypadku, gdy dzieci miały też podcinane inne migdały, to w
      szpitalu zostawały 2 doby.
      Życzę powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka